IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata Kaina [II PIĘTRO]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Pon Kwi 17, 2017 12:46 am

Chyba powinna wspomnieć najpierw o tym co ją spotkało zaraz po tym jak opuściła Mihaiła ale wszystko sobie przemyślała. Kain był na tyle zajętym osobnikiem, że nie chciała mieszać go w kolejne durne zagrywki i to kogo? Łowcy! Jeszcze tego jej brakowało. To nie był człowiek ani ważny, ani groźny, dlatego zgodnie ze swoim sumieniem postanowiła przemilczeć sprawę. Nic złego jej się nie stało a nawet miała okazję nieco pojechać osiłkowi w specyficznej szacie. Chyba brakowało jej wyżycia się na drugiej osobie. Już zdążyła zapomnieć jak przyjemne jest poniżanie innych, szczególnie wtedy, kiedy sobie na to zasłużyli. A tamten nawet podwójnie. Będzie miała o czym opowiadać na ploteczkach z koleżankami.
W ogóle nie masz podejścia do smarkaczy.
Skwitowała krótko wyrażając tym samym swoje zdanie na ten temat. Wiadomo. Zarówno matka jak i ojciec mieli zupełnie inne podejście do wychowania potomstwa. Mężczyzny zazwyczaj był tym, który wyznaczał jasne granice i pilnował przestrzegania narzuconego regulaminu. Matka zaś przytulała do piersi i głaskała po główce patrząc spode łba na krzyczącego męża. Do tego wszystkiego doszła jeszcze kwestia głowy rodu, w której Omi nie umiała odnaleźć się kompletnie. Jej rodzina nie należała do tych najbogatszych i najstarszych wśród reszty, dlatego nie miała dużego pola manewru jeśli chodzi o wpływ na małżonka w owej kwestii. Wychowanie i etykieta tak, interesy nie. Proste.
Niech uczy się na błędach. Nie przesadzaj. Nie baw się w waszego ojca.
Zakończyła temat definitywnie wspominając tą kanalię co to chciała skrócić ją o głowę. Tak, powtarzam się w tej kwestii ale to raczej nigdy nie ulegnie zmianie. W końcu chciał ją zabić a to trochę bolesne.
Nie rozmawiajmy już o tym, jest późno.
Zwróciła uwagę na zegarek stojący na jednej z nocnych szafek. Jego wskazówki dochodziły niemal do godziny 4. W zamku panowała grobowa cisza. Służba przebywała w swoich komnatach, Samael najwyraźniej nie wrócił na noc, a Omi wcale nie miała ochoty na odpoczynek. Wyraźnie ożywiła się od momentu gdy zobaczyła szlachetnego. Może dlatego, że na własnej skórze mogła się przekonać dzisiejszego dnia jak wielką ma władzę w mieście? To dość podniecające.
Szkoda.
Wyprostowała plecy patrząc na jasnowłosego z góry. Spokojnie i powoli, niemal z namaszczeniem przeniosła długie włosy na jedną stronę odsłaniając tym samym szyję. Jej do tej pory błękitne oczy zmieniły barwę pomimo tego, że nie czuła głodu. Wręcz przeciwnie, miała kaprys podzielenia się własną krwią. I to z kim? Z Kainem. Pochylając się ponownie, nadstawiła idealnie wyeksponowany fragment skóry, który skrywał pompującą krew tętnice. Wystarczyło przybliżyć sobie ją na taką odległość, żeby było wygodnie. Kusząca propozycja, prawda?



_________________


Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Pon Kwi 24, 2017 12:16 pm

Jak Kain zareagowałby na wiadomość, że jego żona została napadnięta przez jakiegoś łowcę i grupę wampirzych śmieci? Z pewnością nastroju by mu to nie poprawiło. Przeciwnie. Ze zmęczonego starego krwiopijcy przeszedłby w mgnieniu oka do trybu nieziemsko wkurwionego starego krwiopijcy. I cokolwiek blondynka miała w planach na dzisiejszą noc, musiałaby to przełożyć na nieokreślony w czasie dalszy termin. Bo taką bezczelność, Dracula potraktowałby jako osobistą zniewagę. Niepokoić jego kobietę, też coś. Samobójcy, czy co? Do tej pory starał się unikać zarówno wdawania się w miejscową politykę, intrygi i sprawy zarówno wampirów jak i łowców. Najzwyczajniej w świecie nie obchodziło go to ponieważ dużo bardziej zajęty był własnymi sprawami. Takiego afrontu nie mógłby jednak puścić płazem. Ciekawe tylko na kogo skierowałby swoje gniewne spojrzenie?
- Nie muszą mnie kochać. Wystarczy, że zrobię z nich porządnych przedstawicieli rodu. - prychnął i pewnie wzruszyłby ramionami gdyby nie pozycja leżąca w jakiej się znajdował. Było mu zbyt wygodnie by jakimś zbyt gwałtownym ruchem zaburzyć pozycję w pościeli. Potrafiłby jeszcze zrozumieć wywody Omi na temat wychowani i traktowania ich własnych dzieci. Ale Michaił? Był jego młodszym bratem, nie powinna mieszać się w kwestie tak bezpośrednio związane z Asmodeyami.
Samemu nie mając najmniejszej ochoty ciągnąć dalej owego tematu, zgodził się z nią oszczędnym kiwnięciem głowy. Szkoda sobie psuć humor tuż przed samym spoczynkiem. I kiedy już zamierzał życzyć jej dobrej nocy i zamknąć ślepia, ta wpadła na jakiś pomysł. Omitsu i jej zachcianki i dziwaczne kaprysy...
- Uparta jesteś... - mruknął mrużąc swoje ślepia. Dlaczego niby miałby ją gryźć? Nie był ani głodny ani nie potrzebował krwi do innych celów. Po za tym jego ugryzienia dalekie były od tych sprawiających perwersyjną przyjemność. Wampir o takim potężnym uzębieniu nie zagłębiał się w miękkie tkanki delikatnie. Uściskiem swoich szczęk mógłby skutecznie dusić ofiary lub zgniatać kręgi szyjne. I tego właśnie chciała?
- Mam Ci odgryźć głowę? - uśmiechnął się pod nosem kiedy nie dawała za wygraną. Uparta jak zwykle. Wplótł szponiaste palce we włosy partnerki i obrócił w taki sposób by mieć przed sobą jej twarz, nie szyję. Złączył na chwilę ich usta w pocałunku, chłonąc gamę doznań towarzyszących jej bliskości całą swą wampirzą percepcją.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Pon Kwi 24, 2017 9:12 pm

Uuuu jestem groźny Kain i nauczę Was dobrych manier.
Pokiwała głową na boki w pewnym sensie przedrzeźniając męża. Było to o tyle dziwne, że chyba nikt inny z jego otoczenia nie mógł sobie na to pozwolić. Omi doskonale znała granice chociaż ostatnimi czasy próbowała je nieco przesunąć co skończyło się kilkoma czerwonymi pręgami na jej tyłu. Człowiek uczy się przecież na błędach, prawda?
A ja jestem godnym przedstawicielem?
Uniosła do góry prawą brew zachowując przy tym bardzo poważną minę. Przynajmniej starała się żeby tak to wszystko wyglądała. W sumie miała totalnie wyrąbane w tej kwestii bo była tylko i wyłącznie żoną głowy rodu. Nigdy nie zagłębiała się w tą kwestię ale swoją drogą ciekawe-jeśli Kaina by zabrakło to tą rolę przejąłby Mih czy ona? Ciekawa i intrygująca kwestia, którą aż poruszy.
Kain a jak Tobie by się coś stało to kto poprowadzi dalej Asmodeyów?
Naturalnie Omi nie planowała żadnego zamachu ani innych podobnych rzeczy. Było jej dobrze i nie zamierzała pchać się do polityki, nawet tej rodzinnej. Jej głowa nie była stworzona do przewodzenia dlatego wolała się upewnić, że nie ma czym się przejmować.
Nadstawiając szyję zupełnie zapomniała, lub nie pamiętała jak do tej kwestii podchodzi Kain. Czy on w ogóle kiedykolwiek jej to zrobił? Chyba nie, albo było to tak dawno temu, że nie pamiętała. Chciała mu po prostu sprawić przyjemność, tyle.
Tak. I rzucić ją dzieciom do zabawy.
I cała magia prysła kiedy Omi pokazała rządek prostych, jasnych zębów w naprawdę szczerym uśmiechu.
Ała.
Szepnęła nadal z tym samym rozbrajającym uśmiechem dając się zdominować i zmusić do przekręcenia głowy tak jak on tego chciał. Zmiana planów? Rozchylając wargi wsunęła wilgotny język między chłodne wargi mężczyzny przymykając przy tym oczy. Tyle jej wystarczyło żeby przejść dalej. No chyba, że Kain podziękuje jej, odwróci się chudą dupą i pójdzie spać.
Nie idź spać. Jeszcze pięć minut.
Uwalniając się z wplecionych we włosy palców, wyprostowała kręgosłup i będąc dalej w siadzie, skrzyżowała ręce, przy okazji chwytając materiał koszulki. Jednym szybkim ruchem ściągnęła przez głowę lekki materiał kładąc go obok, dokładnie tam gdzie było jej miejsce do spania. Pochylając się znów nad mężem, zupełnie naga, zaczęła maltretować ustami płatek jego ucha. Chyba nie da mu dzisiaj pospać.

_________________


Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Sro Kwi 26, 2017 11:30 am

Czy Omi znała jakiekolwiek granice? Możliwe, jednak bardzo często zdarzało się jej owe przekraczać doprowadzając tym samym męża do gniewu. Ktoś mógłby pomyśleć, że białowłosy jest tyranem i karze swoich bliskich za łamanie jakiś narzuconych odgórnie przez niego reguł. Nic bardziej mylnego, po prostu miał swoje zdanie i pewną osobistą przestrzeń, której nikomu ani pod żadnym pozorem nie pozwalał przekraczać. Dla jednych ta granica była nakreślona grubą czerwoną linią, dla innych mogła być cienka i bardziej płynna. Tak czy inaczej był po prostu stanowczym facetem i szybko dawał do zrozumienia co działa mu na nerwy a co nie. To, że ktoś nie przemyśli sprawy, nie posłucha głosu rozsądku lub pierwszego i ostatniego ostrzeżenia, nie było jego problemem a właśnie tego kogoś. Proste i oczywiste. Na wybryki swojej żony i tak w większości przypadków patrzył zbyt pobłażliwie, co mogło ją skłaniać do dalszych prób przesuwania granicy. A to, że czasem dostanie parę klapsów na pupę? Trudno, zdarza się. I tak nie powstrzyma jej to pewnie przed dalszymi próbami.
- Nikt i w tym tkwi problem.- skrzywił się wyraźnie. Zanim Omitsu wróciła, Kain zaczynał snuć daleko idące plany dynastyczne, aby zapobiec przyszłemu chaosowi w rodzinie. Nic jednak z tego nie wyszło bo albo on był zbyt wybredny albo kandydatki nie miały tego czegoś co przekonałoby go, że są warte urodzić mu potomstwo.
- Problem polega na tym, że w teorii rządy po mnie powinien przejąć mój najstarszy syn. Z zatwierdzonego związku małżeńskiego. - nie znosił tego tematu bo przypominał mu on w jakiej ciemnej dziurze jest w tej kwestii i że raczej zbyt szybko się z niej nie wygrzebie. O ile kiedykolwiek mu się to uda. Z drugiej strony nie chciał też by zabrzmiał jakby robił żonie jakieś wyrzuty czy obwiniał za cokolwiek - Ze względu jednak, że Samael posiada tylko krew czystą nie mógłby objąć stanowiska. Nawet gdyby to zrobił szybko zostałby obalony przez szlachetnych krewnych. Asmodeyowie są bardzo konserwatywni pod tym względem. Siła krwi i więzy rodzinne ponad wszystko. - po co miał jej to tłumaczyć? Przecież to o czym mówił było konsekwencją faktu, że związali się wiele lat temu. Myślała, że jego ojciec i starszyzna rodu ścigali ją ponieważ jej nie lubili? Bo źle wypadła na przyjęciu rodzinnym? Wszystko rozbijało się o krew i ciągłość dynastii. Od dawna bowiem wiadomo było, że to Kain zostanie w przyszłości głową rodu. Jego rodzeństwo nie wykazywało najmniejszej ochoty by objąć stanowisko. Więc kiedy białowłosy znalazł sobie kobietę krwi nie-szlachetnej... Robił się problem. Bo nie da mu ona  nigdy potomstwa, któremu mógłby przekazać władzę w przyszłości.
- To ciężki temat. Jest późno a ja jestem zmęczony. - skończył swój wywód westchnięciem i skrzywieniem ust.
Odłożywszy na bok te trudne kwestie rodziny, dynastii, rodu i dziedziczenia liczył na to, że za szybko nie wrócą do nich ponownie. Miał dość wysłuchiwania tego wszystkiego podczas spotkań ze starszyzną. Stare dziady nie robiły nic tylko patrzyły mu stale na ręce i liczyły na to, że w końcu powinie mu się noga. Nigdy się nie lubili. Ale jeszcze przyjdzie czas gdy ich głowy zostaną oddzielone od tułowi a ciała nawleczone zostaną na pale, na blankach Poenari.
Pocałował żonę, nie tylko dla własnej przyjemności, ale również z zamiarem odwiedzenia jej od dalszego naciskania na niego w kwestii ugryzienia. To jak widać, zachęciło ją do innych działań, choć równie intymnych i cielesnych. Ta kobieta to żywy ogień...
- Mhm... pięć minut tak? - uśmiechnął się pod nosem wiedząc, że za szybko mu nie odpuści a na pewno nie za te rzekome pięć minut. Zdaje się, że dzisiejszej nocy nie miał najmniejszych szans na położenie się spać.
Przesunął pazurzastą dłonią po jej nagich pośladkach, głaszcząc je jak pieści się zwierzątko. Może miał nieco wyrzutów sumienia, że tak mocno potraktował je ostatnio paskiem? Tak czy inaczej powolnym ruchem opuścił te rejony i sunął paznokciami po linii jej kręgosłupa w tę i z powrotem. Wiedział, że to lubiła - Więc? Co chcesz porobić przez te pięć minut? - dobrze wiedział czego chciała. Tylko kompletny głupiec i skończony idiota by się nie zorientował. Jednak lubił jak ton jej głosu oraz jego barwa zmieniają się w chwilach podobnych do tej.
Wolną ręką odgarnął jasne włosy z szyi kobiety, zaczesując je na jedną stronę. Powoli i niespiesznie obdarzył ją kilkoma pocałunkami i muśnięciami języka w tym wrażliwym na pieszczoty miejscu.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Pią Kwi 28, 2017 6:14 pm

Oj Omi, kiedy Ty nauczysz się myśleć nim cokolwiek powiesz? Z pozoru błahy temat, który miał być poniekąd formą żartu, przerodził się w bardzo poważną dyskusję. Choć zadała pytanie to nieprzypuszczana, że Kain weźmie jej słowa tak do siebie i zacznie szczerze rozkładać problem na czynniki pierwsze. Nawet nie przeszkadzało jej, że sporo mówił. Lubiła go słuchać bo jak już zaczynał monolog, to mówił z sensem i mądrze. Poniekąd liczyła, że podobna wiedza na różne tematy udzieli się również jej, ale niestety. Takie rzeczy nie są zaraźliwe. Podpierając brodę o mostek partnera słuchała nie mając śmiałości żeby mu przerwać. Ta kwestia wyraźnie popsuła humor staremu wampirowi a nie o to jej przecież chodziło. Miało być dokładnie odwrotnie.
Doskonale zdawała sobie sprawę, że problem tkwi w niej, ale nie bardzo wiedziała co z tym fantem zrobić. Uczciwie byłoby spakował swoje manatki i rozwieść się przez co Pan K. miałby wolną rękę. Takie rzeczy tylko w filmach. Omi było tu dobrze i nie zamierzała się nigdzie wybierać. Była osobą, która częściej niż daleko idącymi planami, żyła chwilą, tym co tu i teraz. Dlatego nie zaprzątała sobie myśli podobnymi kwestiami. Będą się martwić kiedyś tam, nie teraz.
Tak, zostawmy to na inny termin.
Ożywiła się dopiero kiedy usłyszała wyraźny komunikat ze strony partnera. To był świetny pomysł. W końcu mamy noc, a ona nie jest od roztrząsania życiowych dylematów.
Oooo, jak fajnie~
Dźwignęła się nieco wyżej na kolanach cały czas leżąc na klacie męża. Drapanie, głaskanie, przytulanie i inne tego typu zabawy. To coś co było jej niebywale na rękę. Aż zamruczała czując jak ostre pazury z należytym wyczuciem sunął po jej kręgosłupie w górę i dół. Takie zwykłe pieszczoty były równie przyjemne co wyszukane zabawy. W prostocie siła!
Pięć minut to bardzo mało.
Już nie mówiła tak głośno jak do tej pory. Raczej szeptała, zwłaszcza, że te wszystkie buziaki powoli całkowicie odbierały jej głos. Przecież nie zawsze musi mielić językiem. Najwyraźniej Kain znał jeden z kilku sposobów żeby przestała gadać.
Spoiler:
 

_________________


Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Wto Maj 09, 2017 2:23 pm

Omitsu myśląca zanim otworzy buzię? Brzmi to cholernie abstrakcyjnie i mocno zalatuje byciem kompletnie niemożliwym. Zbyt długo i dobrze znał swoją żonę by mieć jakiekolwiek złudzenia na temat poprawy jej sposobu bycia i charakteru na przestrzeni lat. Czasem wręcz zadawał sobie pytanie jaki chichot losu czy inny żart kogoś na górze sprawił, że ich życia się splotły. Wydawali się zupełnie niedobraną parą, całkowitymi przeciwieństwami o charakterach i zainteresowaniach tak różnych, że podczas gdy jedno było na Antarktydzie drugie na Arktyce. Mimo to trwali ze sobą od niemal trzydziestu ludzkich lat, choć bywało z nimi różnie. Mieli pewne momenty separacji, ale nikt nie miał ochoty tego wypominać żeby nie psuć sobie humoru i wywoływać kolejny jałowy spór.
- Myślę, że pięć minut to może być za mało. - na bladej twarzy wykwitł zagadkowy uśmiech a w lodowatych ślepiach zaiskrzył się jednoznaczny błysk. Rozbudziła smoka więc teraz szybko jej nie odpuści...

Spoiler:
 

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Czw Maj 11, 2017 9:04 pm

Niemal życiową pasją Omi było odskakiwanie od rzeczywistości. Robiąc to na różna sposoby doszła do perfekcji urozmaicając tym życie nie tylko sobie, ale i Kainowi. Nawet jeśli w odpowiedzi widziała jego teatralne przewracanie gałkami ocznymi, to po tych wszystkich latach, udało jej się uodpornić. Po czasie jaki spędziła u boku męża, znała go jak własną kieszeń. Przywykła do jego humorów i poważnego podejścia do życia. Sama była typowym lekkoduchem. Mówiła i robiła wszystko szybciej niż myślała. Spontaniczność towarzyszyła jej na każdym kroku dlatego bywała męcząca dla ustatkowanej i wiekowej głowy rodu. Teraz trudno to przyznać, a tym bardziej powiedzieć głośno, że może te ‘przerwy’, które następowały z jej inicjatywy, były potrzebne? Separacja zawsze wnosiła prócz złości i gniewu, powiew świeżości do związku. I zgodnie ze starym przysłowiem „co za dużo, to niezdrowo” kolejna ucieczka skończyłaby się fatalnie, więc tego tematu nie warto nawet poruszać.
Spoiler:
 

_________________


Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Pią Cze 23, 2017 2:01 pm

Spoiler:
 

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Sob Cze 24, 2017 1:29 pm

Spoiler:
 

_________________


Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Nie Cze 25, 2017 12:19 pm

Spoiler:
 

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Pon Cze 26, 2017 12:41 pm

Spoiler:
 

_________________


Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Pon Cze 26, 2017 3:55 pm

Spoiler:
 

Już po wszystkim odetchnął głęboko i rozkoszował się chwilę uspokajającym się stopniowo biciem serca. Stare wampirzysko uniosło się na łokciu i wyjątkowo delikatnie, jak na to co czynił jeszcze kilka minut wcześniej, obrócił leżącą na boku blondynkę na plecy.
- Przydałaby się kąpiel, co? - mruknął unosząc kącik ust w szelmowskim uśmiechu. Zdecydowanie powinni się wykąpać. Oboje byli upaprani tak, że grzechem byłoby kłaść się w takim stanie do łóżka. Pościel też należało by wymienić, ale tym zajmie się już służba.
kurtyna śnieżnobiałych włosów opadła gdy nachylił się by namiętnie pocałować małżonkę.
Udali się więc na wspólną kąpiel, tym razem bez wybryków, choć facet oczywiście nie mógł się powstrzymać by nie dotknąć swojej samicy tu czy tam. Czyści, świeży i, miejmy nadzieję, zadowoleni ze wspólnie spędzonej nocy powrócili do sypialni i opadli na nową, pachnącą pościel.
- Chodź do mnie. - leżąc obok, objął drobniejsze i dużo delikatniejsze ciało szczelnym uściskiem muskularnych ramion. Już świtało a dopiero zbierali się do snu. Jej wina. Tak czy inaczej zmęczenie zmorzyło ich dość szybko i posnęli jak dzieci.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Pon Lip 03, 2017 10:35 am

Po znanym wszystkim dorosłym czytelnikom zakończeniu, nieco zmęczona, a na pewno głodna jak wilk Omi została przekręcona na plecy dzięki czemu obserwowała sufit. W sumie po chwili uniesienia i euforii, bardzo szybko poczuła zmęczenie. Odruchowo pogłaskała się po szyi i wszystko było jasne. W normalnych warunkach miałaby ochotę na drugą rundę ale przez zaoferowanie własnej krwi, opadła z sił do tego stopnia, że o drugim podejściu nie było nawet mowy. Co to za zniewaga gdyby zasnęła w trakcie? Nawet nie chciała myśleć.
O tym samym pomyślałam.
Aż wzdrygnęła się na samą wizję przymusu położenia się w takim stanie. Uklejona od wszelkich płynów nie tylko za każdym ruchem brudziła pościel ale dodatkowo krew na jej dekolcie zdążyła już zaschnąć tworząc mazaje o bliżej nieokreślonym kształcie. Prysznic to było to, czego zdecydowanie potrzebowali.
Całując usta kochanka niemal w zwolnionym tempie, przy okazji jeździła po jego ramieniu ostrym paznokciem od góry do dołu. Subtelne zakończenie było dobrym powodem do poniesienia się z łóżka gdyż wszystko zaczęło działać na nią jak kołysanka.
Po powrocie ułożyła głowę na ramieniu, pod ręką męża, zarzucając na niego przy okazji nogę. Nawet przyciągnęła go do siebie ręką tak, że zablokowała wszelkie możliwości ruchu. Do jutra skarbie.`Nie minęło kilka minuty, a Omi spała jak zabita. Była zmęczona i osłabiona więc jej odpoczynek potrwa zdecydowanie dłużej niż przeciętnie.

_________________


Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Komnata Kaina [II PIĘTRO]   Pią Lip 21, 2017 5:59 pm

Prostując ręce za siebie, ziewnęła cicho. Leniwie pomacała miejsce obok siebie. O dziwo Kaina do tej pory nigdzie nie wywiało i spał jak zabity. Którą to mamy godzinę? Grubo po 21. Głód, to pierwsze co odezwało się w rozbudzonej kobiecie. Nauczona poprzednim doświadczeniem wolała się nie stołować w zamku. Zamiast tego pójdzie na spacer do lasu. Jeśli nie znajdzie tam nic ciekawego, pojedzie do miasta.
Z tak ułożonym, banalnym planem wysunęła się spod kołdry i poszła wziąć prysznic. Później to co zwykle, ząbki, ubranie, włosy i można wymknąć się na małe polowanie. Po drodze poinformowała kogoś ze służby o swoich zamiarach.
z/t

_________________


Powrót do góry Go down
 
Komnata Kaina [II PIĘTRO]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Komnata Wspomnień
» Wspólna Komnata

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy :: ZAMCZYSKO ASMODEY-
Skocz do: