IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cela nr 66 [PODZIEMIA]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Pią Sie 05, 2016 11:15 am

Lochy w zamku Draculi to bardzo ważne miejsce. Może wampir był nieco staromodny jednak wychodził z założenia, że zamczysko nie posiadające porządnego kompleksu podziemi to jak obiad bez soli. Niby można zjeść, ale wyraźnie odczuwa się brak jakiegoś składnika. Dlatego nad planem podziemnych kompleksów spędził chyba najwięcej czasu, wszystko po to by były jak najbliżej wymarzonego ideału. Zarówno pod względem architektury jak i funkcjonalności. A czego nie może zabraknąć w szanujących się podziemiach? Oczywiście kompleksu więziennego.
Więzienie dzieli się na sześć równych bloków o przekroju kwadratu. W każdym z nich znajduje się dziesięć identycznych cel, wąskich, podłużnych, o grubych kamiennych murach i takiej samej podłodze. Są zimne i raczej suche, pozbawione jakiegokolwiek źródła oświetlenia prócz przytłumionego światła pochodni dobiegającego z korytarza i przepływającego pomiędzy okratowanymi drzwiami.  Jako takiego wyposażenia brak, nie ma pryczy czy nawet stołka. O ile więzień nie jest przykuty kajdanami w pozycji stojącej lub siedzącej, może jedynie wybrać sobie miejsce na zimnych kamieniach, na którym chce spocząć.

***

Cela nr 66 w bloku 6 nieco różni się od pozostałych. Przede wszystkim nie posiada ona otwieranej kraty a potężne, kute w twardej stali drzwi z niewielkim tylko wizjerem oraz podajnikiem, przez który można podrzucać uwięzionemu posiłek. Wewnątrz więc panuje całkowita ciemność. Ściany i podłoże również są wzmocnione, przecinają je długie stalowe sztaby wyposażone w grube ostre ćwieki powlekane srebrem. Łańcuchy i kajdany na ścianach są tak solidne, że bez problemu mogłyby utrzymać w miejscu rozjuszonego słonia czy innego podobnego gabarytowo dzikiego zwierza. Do celi, w niewidoczny sposób doprowadzone są także cienkie, miedziane rurki, przez, które strażnicy mogą wpuszczać na przykład gaz usypiający czy coś na uspokojenie zbyt nerwowego więźnia. Tak więc cela 66/6 jest miejscem, z którego praktycznie nie da się uciec i przystosowana jest do najbardziej agresywnych istot.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Sro Cze 07, 2017 4:13 pm

Auta co prawda nie rozbił, jego wnętrze jednak z pewnością pozostawiało wiele do życzenia. Tapicerka cała zachlapana krwią do tego brudna od mokrej ziemi, liści i innego syfu walającego się po lesie. Strasznie niegrzeczna ta Yvelin żeby narobić mu w aucie takiego bałaganu. Mógł ją co prawda po prostu zanieść do zamczyska, nie chciał jednak zostawiać samochodu na pastwę losu. Korzystając więc z taśmy izolacyjnej skrępował kobiecie przeguby dłoni oraz kostki, zakneblował ją i wcisnął na fotel pasażera. Zapinając ją oczywiście w pasach, bo bezpieczeństwo podczas jazdy przede wszystkim prawda? Wolał ją mieć na widoku niż zamykać w bagażniku bo nigdy nie wiadomo co też może strzelić blondynce do głowy kiedy już się obudzi i nieco podreperuje siły. A nie mógł przecież pozwolić by mu po prostu uciekła po tym wszystkim. Obiecał jej przecież morze atrakcji!
- Jeszcze chwila, kochanie i będziemy w domu. - mruknął niemal pieszczotliwie i pogłaskał ją po policzku pokrytym skorupą zakrzepłej krwi.
Korzystając z odpowiedniej aplikacji powiadomił odźwiernych, że zbliża się do podjazdu a ci opuścili potężnych rozmiarów zwodzony most pozwalając mu na przejazd. Biedna Yvelin znalazła się prawdopodobnie w ostatnim miejscu w jakim chciałaby się znaleźć. W zamczysku rodu Asmodey.
Nie spiesząc się, zaparkował auto i przekazał jednemu z parkingowych informację o jego stanie. Miał nadzieję, że ten sajgon będzie można skutecznie usunąć. Szkoda by było wymieniać dobry pojazd ze względu na plamy krwi. Tak czy inaczej, wraz ze swą skrępowaną ofiarą ruszył do podziemi, gdzie bez trudu odnalazł to traumatyczne dla niego miejsce. Cela 66 w bloku 6, miejsce, w którym trzymano go jak dzikie zwierze. Teraz to ona miała skosztować gościnności jego rodziny i przekonać się co wycierpiał przez jej niewinny z pozoru wybryk.
Zabrzęczały łańcuchy, trzasnęły drzwi. Sponiewierana blondynka została przykuta na stojąco do jednej z zimnych ścian. Zbędna już taśma izolacyjna została zerwana, z wyjątkiem tej trzymającej jej język za zębami. Kiedy tak sobie bezwładnie wisiała on zajął się drobnymi przygotowaniami, do lochu dostarczony został niewielki drewniany stolik z wszelkiej maści przyrządami oraz dziwnymi fiolkami oraz żelazny koksownik służący do rozgrzewania narzędzi. W tej chwili wystawały z niego jakieś pręty oraz kilka ostrzy o różnych kształtach.
- Zbudź się, księżniczko. - z perfidnym uśmiechem, Samael podszedł do swego więźnia powolnym krokiem. Usunął knebel a pod nozdrza kobiety podstawił niewielkie pudełeczko z dziwną, ostro pachnącą substancją, która powinna postawić ją na nogi i rozwiać mgłę ogłuszenia.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Sro Cze 07, 2017 9:39 pm

Gdyby tylko miała więcej siły to przywaliłaby mu jeszcze lodowym bejsbolem w łeb, ale niestety już na to nie miała siły. Musiała się poddać choć na chwilę, zwłaszcza, że jak jej przyłożył to straciła przytomność i nawet nie poczuła jak zamiatał ziemię, swoim ciałem, ale spokojnie, poczuje później, że coś takiego miało miejsce. W samochodzie powoli odzyskiwała przytomność, ale była na tyle zamroczona, że nie wiedziała co się dzieje i gdzie jest. Nie miała ochoty otwierać oczu, oznaczało by to, że musi się pogodzić z obecną sytuacją. Tego nie chciała. Dopiero jego głos i słowa przypomniały co tu robi, ale nie miała zamiaru się wysilać, musiała odzyskać energię, bo na pewno się to za jakiś czas przyda i znów straciła przytomność. Nie reagowała gdy przenosił ją do lochów, sporadycznie jęknęła z bólu, w końca obrażenia miała niemałe. I nawet jak wisiała zakuta w łańcuchy, nie chciała się mierzyć z rzeczywistością. Nie i już, jak małe rozkapryszone dziecko, które myśli, że jak ma zamknięte oczy to nikt go nie widzi.
To zamczysko faktycznie było ostatnim miejscem w którym chciała się znaleźć, mimowolnie oczy się jej zaszkliły. Za dużo w sobie trzymała, ból, rozgoryczenie, strach przed Samaelem i przed tym co ją czeka.
Oh i taka miła pobudka, aż się cisnęło na usta, że księżniczek się tak nie traktuje, ale darowała sobie. Dziwna substancja, rzeczywiście zmusiła ją do powrotu, nie miała wyjścia, czas się zmierzyć z tym co ją czeka. Oparła ciężar ciała na palcach u stóp, musiała odciążyć obolałe już nadgarstki. Otworzyła błyszczące od łez oczy, rzecz jasna i oczywista, nie patrzyła na swojego oprawcę, starała się nieco zorientować w swojej sytuacji, ale ta jak zawsze była nieciekawa. Przeszło jej nawet przez myśl, że lepiej już było być zakopanym w tej pieprzonej trumnie. Szarpnęła za łańcuchy, nie dało to nic oprócz upewnienia się, że są cholernie wytrzymałe i nie da im rady. Zwiesiła głowę, niechętnie przyjmując do świadomości to, że koniec jej wolności właśnie nastał. W ciszy wgapiała się w podłogę, darowała sobie nawet rzucanie w niego wyzwiskami. Nie miała też zamiaru go prosić o litość, wolność, nie będzie mu nawet składać obietnic w zamian za łaskę. Wiedziała, że z kim jak z kim, ale z nim to nie przejdzie, będzie się tylko upajać tym jak blondynka nisko upadła, a tej satysfakcji mu nie da. Może i zniewolił jej ciało, może i miał teraz nad nią fizyczną przewagę, ale nie odda mu swojej godności, nie będzie się płaszczyć. Nie i już, a jak tylko znajdzie się odpowiednia chwila, znów będzie walczyć. Nie podda się tak łatwo. Zniesie każdą torturę, musi. Powtarzał to sobie bez ustanku w myślach, a kiedy zebrała się w sobie spojrzała byłemu ukochanemu w oczy.
- I na co teraz czekasz?

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Sro Cze 07, 2017 10:12 pm

Sole trzeźwiące faktycznie szybko rozbudziły blondynkę i wyrwały z rozkosznego otumanienia. Zderzenie z brutalną i niewątpliwie bolesną rzeczywistością musiało być cholernie niemiłym doświadczeniem. Nie była tu jednak dla przyjemności a przynajmniej nie swojej. Sprawianie jej fizycznego cierpienia dawało Samaelowi ponurą satysfakcję jaką mógł odczuwać tylko ktoś niezrównoważony psychicznie. Ale czy go cieszyło? Wątpliwe. Oznaczało by to wszak, że to co uczyniła mu kilka lat temu, dając powód do krwawej zemsty uczyniło go szczęśliwym. A przecież tak nie było. Nie. To po prostu zimna, okrutna zemsta. Rewanż za potworną zdradę, złamanie serca, strzaskany umysł i niemal dekadę zamknięcia i osamotnienia, które tylko bardziej spychało go w otchłań szaleństwa. Uwięzienia w ponurej celi w jakiej właśnie dokonywał się ostatni akt dramatu zwanego ich związkiem.
- Na kilka rzeczy. - uśmiechnął się ponuro i odwrócił się do niej plecami odnosząc pudełeczko z substancją rozbudzającą na stolik - Chwilę trwa nim narzędzia rozgrzeją się do odpowiedniej temperatury. Po za tym... - przystanął i nachylił się nad blatem. Zacisnął pięści na jego krawędzi tak mocno, że pobielały mu kostki. Do tej pory w miarę chłodny i wyrafinowany wydawał się teraz nieco bardziej poruszony całym zajściem.
- Wiesz o czym myślałem przez te wszystkie lata w zamknięciu? - zerknął na nią przez ramię. Przez ten krótki moment był tym Samaelem, którego poznała, nadal okrutnym i brutalnym, mimo to nieco zagubionym we własnych myślach i uczuciach do otaczających go osób i świata. Kiedy chwycił spore nożyce powrócił teraźniejszy koszmar, jakim był podczas ich dzisiejszego spotkania w lesie - Oprócz tego by was obie zarżnąć jak bure suki, oczywiście. - prychnął i powolnym krokiem zbliżył się do blondynki. Niespiesznie zaczął rozcinać strzępy jej zakrwawionych i utytłanych ziemią ubrań tak iż po chwili pozostała już tylko w bieliźnie - Przez te cholerne dziesięć lat, przy których cierpienie jakiego doznałaś i doświadczysz jeszcze, jest jak splunięcie... - skrzywił się pogardliwie i mało delikatnie wsunął nożyce pod materiał jej majtek, nie zwracając uwagi na to, że kaleczy jej delikatną skórę. Rozcięte, opadły luźno pod jej stopy - Zadawałem sobie jedno pytanie: dlaczego?
Nigdy nie był święty. Na koncie miał sporo gwałtów ale i zwykłych numerków z chętnymi pannami bo nigdy nie mógł narzekać na brak zainteresowania u płci przeciwnej, pomimo trudności swojego charakteru. Kiedy jednak poczuł to cholerne ukłucie i jedno imię wyryło mu się w głowie sam narzucił sobie pewne łańcuchy i choć było trudno, starał się jak mógł by nie dać ponieść się żądzy.
Podczas kiedy tak sobie rozkosznie gawędzili zdążył już pozbyć się całkowicie jej ubrań a narzędzia ułożone starannie w koksowniku zaczynały złowrogo błyszczeć i iskrzyć sygnalizując tym samym, że są gotowe przypiekać ciało do żywego mięsa.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Sro Cze 07, 2017 11:41 pm

Uważnie go obserwowała, chociaż wcale nie chciała wiedzieć co ją czeka, bo kto w takiej sytuacji chciały być uświadomiony? To mimo wszystko może uda się jej jakoś na te tortury przygotować. Zauważyła tą chwilową i drobną zmianę, przez chwilę nawet zagotowała się w niej ta odrobina nadziei, która o dziwno jeszcze nie umarła. Może jakoś się uda, może... Nie, skarciła się w duchu, musiała być realistką. Kiedy się do niej zbliżył przymknęła oczy, zimne ostrze sunęło po jej ciele, aż ubrania całkiem opadły na ziemię, a jego oczom ukazało się, już wcale nie tak idealne ciało Yvelin. Te ostatnie dziesięć lat bez niego, wcale nie były dla szlachetnej błogosławieństwem. Momentami było jej bardzo ciężko. Poczuła nożyce pod majtami, ranił ją, grymas bólu, który malował się na jej twarzy, podpowiadał mu, że idzie mu świetnie. Zacisnęła zęby i jęknęła z boleści. Nie wstydziła się przed nim swojej nagości, chociaż trochę się pozmieniało od ich ostatniej wspólnej nocy. Jeżeli poświęcił chwilę na przyjrzenie się jej, to bez problemu zauważył na podbrzuszu długą, ale za to cienką i bardzo jasną bliznę, ewidentnie było widać, że jest to cięcie po skalpelu. I mimo iż precyzyjne, ślad pozostawiło. O taka pamiątka po małym zabiegu, usuwania pewnego problemu. To jednak nie było wszystko, wokół piersi i trochę też na nich miała ślady od oparzeń. A teraz jeszcze Sam zafunduje jej jakiś nowe do kolekcji. Cudownie.
Każdy zawsze zadaje to pytanie: dlaczego? A na to nigdy nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi. Naga, poobijana, wyglądająca jak jedno wielkie nieszczęście, patrzyła się na swojego oprawcę. Odrętwiałymi palcami ściskała łańcuch, który przytrzymywał jej nadgarstki.
W tym wszystkim i tak najśmieszniejsze jest to, że ona nie miała bladego pojęcia jak bardzo go skrzywdziła. Przez dekadę jakoś sobie żyła, w błogiej niewiedzy, aż tu nagle takie zaskoczenie. Dopiero się oswajała z tym, że była zdolna do takich nie dobrych, nie odpowiedzialnych, nie uczciwych i nie fair względem niego rzeczy. Był tylko jeden mały, malusieńki problem.
- Nie wiem dlaczego.- Mogłoby się wydawać, że jest to zwykła wymówka, że każdy tak mówi, bo to jest najprostsze wyjście, ale ona poważnie nie wiedziała, czemu.
- Wiem, że to zrobiłam... Twój ojciec pokazał mi wspomnienia Omitsu... Ale... ja nie wiem.- Chciała brzmieć chłodno, obojętnie, ale głos się jej za bardzo łamał. Nie umiała tego powstrzymać, czuła jak gorycz w niej narasta, jak kuje ją to w gardło.
- Nie posiadam swoich wspomnień związanych z tamtą nocą. - Miała wymazane wszystko co było związane z tą zdradą. Sama dowiadując się co zrobiła była w szoku. Więc nie do końca wiedziała co nią wtedy kierowało, jakie miała powody. Nadmiar alkoholu nigdy nie był wytłumaczeniem, to nigdy nie może służyć jako jakiś argument obronny. To byłoby głupie.
- Byłam głupia, zbyt pewna siebie i tego, że nie mogę Cię stracić, albo chciałam przypodobać się teściowej.- Szeptała, była wycieńczona tą całą sytuacją.
- Przyjmijmy za powód to co najbardziej Cię zadowoli, co przyniesie Ci jakąkolwiek ulgę. – Gdzieś tam po policzku spływały jej łzy i mieszały się z krwią na jej szyi. I nie miały one na celu wywołania u wampira jakiś bardziej łaskawych odruchów, bo takowych to on zapewne i tak nie posiadał. Było to po prostu rozładowanie nagromadzonych w niej emocji.
- Zrób to.- Ból fizyczny było łatwiej znieść i często zagłuszał ten psychiczny. Chociaż czy można być do końca pewnym o co jej chodzi i do czego go tak właściwie pospiesza?

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Czw Cze 08, 2017 3:55 pm

Miał dłuższą chwilę by przyjrzeć się jej z bliska. Na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniła, aby dostrzec różnicę musiał pozbyć się jej ubrań, które i tak w obecnym położeniu były jej kompletnie zbędne. Nowe blizny, małe i słabo widoczne oraz całkiem spore, szpecące jej idealne niegdyś ciało. Przez moment zaciekawiły go nawet jej losy podczas ich wieloletniej rozłąki. Kto mógł to zrobić? I dlaczego? W zamyśleniu oglądał bez cienia wstydu jej nagość, gładząc zewnętrzną stroną dłoni jej naprężony pod wpływem wiszenia na łańcuchach bok. W oczy rzuciło mu się jedno, malutkie zabliźnione cięcie na jej podbrzuszu. Może nie był najbystrzejszym facetem na świecie, ale wiedział co ono może oznaczać. Na jego bladej twarzy zakwitł grymas, złości, obrzydzenia oraz czegoś czego chyba żadne z nich się nie spodziewało - zazdrości.
- Łzy... - mruknął wysłuchawszy jej enigmatycznych wyjaśnień. Otarł palcem policzek szlachetnej zbierając na na nim krew i symbol jej bólu, żalu i bezsilności. - Ulgę? Nie bądź śmieszna. - prychnął z pogardą - Myślisz, że to co robię choć w najmniejszym stopniu przyniesie mi ulgę?
Dlaczego więc się nad nią znęcał? Z jakiego powodu mścił się w tak okrutny sposób? Jeżeli nie odzyska dzięki temu spokoju ducha to po co to wszystko? Może chciał jej dać nauczkę do końca życia, może nie potrafił inaczej radzić sobie z problemami niż tylko bezwzględnością i okrucieństwem?  
Bezwiednie wcisnął pazurzaste łapsko pomiędzy uda wampirzycy i zaczął brutalnie się z nią obchodzić, nie bacząc na to iż drażni jej najczulsze miejsce swoimi szponami. Było już za późno na odwrót i pozostawienie przeszłości za sobą. Tak długo czekał na godzinę zemsty, że choćby chciał to nie potrafiłby się już zatrzymać. Domagała się tego jego wykrzywiona dusza i każda cząsteczka ciała. Miał swoją ofiarę, wymęczoną, ranną i niemal złamaną psychicznie. Czegóż chcieć więcej od życia? Choćby drugiej. Tej, która powinna już od dawna nie żyć a pojawiła się w zamczysku jakby nigdy nic i panoszy się jak wielka pani. Ale i z nią w końcu się policzy. Kain nie może chronić swojej żywej lalki do posuwania całą wieczność. Jeżeli mógł powiedzieć, że czegokolwiek nauczył się zamknięty w celi to była to cierpliwość. Zimna, perfidna i wyrachowana. Cierpliwie poczeka by uderzyć w najbardziej dogodnym momencie, tak by zabolało i to cholernie mocno. Ale jeszcze nie czas. Teraz miał lepsze zajęcie niż obdzieranie ze skóry swojej rodzicielki.
Gmerał w niej bezczelnie patrząc jej prosto w oczy. Był zbyt doświadczony w braniu kobiet siła by nie wiedzieć, że niezależnie od osoby oraz okoliczności ciało to tylko ciało i zawsze reaguje tak samo. Nawet kiedy ofiara opiera się z całych sił, z własnym organizmem i tak nie wygra. Tak więc po chwili tej zabawy uniósł błyszczące od wilgoci paluchy do swej twarzy. Zaciągnął się nimi mocno i wyszczerzył kły w szerokim uśmiechu.
- Wiele się zmieniło, ale jedno jest jak widzę niezmienne. - mogła się tylko domyślać o czym w tej chwili mówił. Tymczasem oblizał dokładnie pazury po czym mało subtelnie złapał za piersi ściskając je i bez wątpienia przebijając delikatną skórę szponami.
Obrócił wampirzycę o sto osiemdziesiąt stopni i przycisnął jej ciało do zimnej, chropowatej ściany    - Będziesz pierwszą odkąd wyszedłem na wolność. Czy to nie ironiczne? - tak i to jak cholera. Bo gdyby się tak zastanowić to nie bzykał żadnej laski od ostatniej nocy jaką spędził z Yvelin. Co prawda na wolności był stosunkowo niedługo, ale nie zmienia to tragikomicznego wydźwięku całej sytuacji - A może wolałabyś bym przyprowadził tutaj Omitsu, co? - warknął jej wprost do ucha, które z resztą wyjątkowo krwawo ukąsił - Mogłybyście znowu polizać się po cipach jak za starych dobrych czasów. Co Ty na to?
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Wto Cze 13, 2017 11:08 pm

Pod ubraniem było łatwo ukryć pewne mankamenty, pod już trochę gorzej. Każda, nawet najmniejsza blizna miała swoją dość interesującą historię. Nie było to jednak miejsce, ani czas aby się zwierzać z tego, co przeszła przez te dziesięć lat, w każdym razie, nie żyła jak pączek w maśle. Wbrew temu co się mogło wydawać, nie miała ani wygodnego, ani spokojnego życia. Dostała po dupie, nie raz, nie dwa i zapowiadało się, że dostanie jeszcze nie raz.
Nie wiedziała czy to sprawi mu przyjemność, ulgę czy satysfakcję, nie mogła wiedzieć czy choć trochę poczuje się lepiej, no bo niby skąd?
Przez chwilę nawet się zaczęła łudzić, że nie odda mu swojego ciała tak łatwo. Zacisnęła uda, nie chcąc wpuścić jego dłoni, ale była na przegranej pozycji. W tej chwili miał więcej siły, dwie ręce wolne, generalnie, był w lepszym położeniu. I prędzej czy później i tak musiała dać za wygraną, a jego łapa znalazła się na jej słodkiej kobiecości.
Patrzyła mu w oczy, chociaż czuła się upokorzona i poniżona, jego dłoń sprawiała ból, który bez problemu można było wyczytać z jej twarzy, z grymasu na ustach. I mimo iż ona nie chciała, jej psychika się przed tym broniła, to ciało reagowało inaczej. Tak funkcjonowało, tak było stworzone, w pewnym sensie była to naturalna reakcja obronna organizmu, więc nie dziwne, że zrobiła się wilgotna i wręcz gotowa na niego.
Już miała mu zacząć pyskować i odpowiadać, ale mocno ściskając jej pierś, przycisnął ją do zimnej ściany. To był szok, chociaż zimno przynosiło ulgę umęczonemu ciału, było również zwiastunem mniej przyjemnych rzeczy.
I stało się, wpakował się w nią, mocno i bez wyraźnego sygnału, że to już teraz. Oczywiście domyślała się, ale mimo wszystko, w takiej sytuacji i tak ją to zszokowało. Na takie rzeczy nie można się przygotować, zwłaszcza jak się tego nie chciało.
Starała się to znosić w ciszy, co prawda, od czasu do czasu jęknęła, ale nie było to z przyjemności, tylko z bólu, bo sprawiał jej go naprawdę dużo. Brakowało jej miejsca i siły, oddech też jej słabł, była wymęczona i poniżona, a to i tak pewnie był dopiero początek. Zamknęła oczy, policzkiem wtuliła się w zimy mur i starając się odciąć od rzeczywistości czekała na koniec. Czekała, aż skończy ją pieprzyć jak dzikie zwierze. Próbowała się odciąć od rzeczywistości, ale każde kolejne pchnięcie nie dawało jej uciec, ani zapomnieć. Zaciskała zęby, nie będzie go prosić, ani błagać o to, żeby już skończył, nie ma takiej opcji. Przeżyje to, ale nie da mu tej satysfakcji, nie da mu do końca odczuć, że ją złamał.

_________________
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Wto Cze 20, 2017 12:14 pm

Wszystko to trwało stosunkowo krótko, biorąc pod uwagę dość długą nieświadomość wampirzycy, jednak z pewnością z jej perspektywy gnębiona była całe wieki. Czas zwykle iluzorycznie się wydłuża podczas cierpienia i chwil, które chcielibyśmy by przeminęły jak najszybciej. Pocięcie nożem, pobicie teraz brutalny gwałt. Cóż jeszcze mógł zrobić z jej ciałem w imię zemsty oraz łamania jej opornego ducha. Chociaż znał ją dobrze i wiedział, że należała zdecydowanie do tych upartych i nie poddających się łatwo sądził, że kto jak kto, ale jemu uda się tę kobietę złamać. Wszak motywacji i zapału mu nie brakowało. Problemem było jednak doświadczenie i cierpliwość. Samael nigdy nie był cierpliwym facetem a to niestety nieodłączny element przy torturach. Wychodził na wierzch jego brak podobieństwa do ojca. Podczas gdy głowa rodu była piekielnie cierpliwa i wyrafinowana, jego syna cechowała przede wszystkim wybuchowość. Tak czy inaczej, blondynka była w opłakanej sytuacji.
Gdy skończył ją gwałcić, wypełnił ją obficie po czym puścił na wpół bezwładne ciało, odsuwając się i zapinając opuszczone spodnie. Uśmiechnął się sam do siebie i cofnął się kilka kroków, do stołu z przyrządami.
- Pocięta, skuta, przerżnięta... - zastanawiał się na głos - Co teraz mógłbym Ci zaoferować, kochanie... - podnosił i odkładał coraz to inne makabryczne narzędzia. Zdecydował się w końcu na cienki, ostry jak brzytwa nożyk, wyglądający dość niepozornie. Czy taki też był? Zaraz miała się tego przekonać.
Bolesne choć będące niczym w porównaniu tym co miało nadejść, ukłucie oznaczało, że oprawca właśnie przebił się ostrzem przez skórę tuż poniżej jej karku. Stal weszła płytko jednak już po chwili nóż zaczął ześlizgiwać się w dół idąc po linii kręgosłupa a następnie zakręcając pod prawą łopatką. Gdyby tylko zechciał mógłby włożyć palce pod rozcięty płat skóry i go po prostu zerwać.
- Skórowanie? Hmm. Nie. - pokręcił głową i krzywiąc się wrócił do stołu by odłożyć ostrze do skórowania.
Z braku zdecydowania sięgnął wreszcie po pogrzebacz do tej pory tkwiący w koksowniku. Rozżarzony metal trzaskał i co jakiś czas wystrzeliwał w powietrze małe, białe iskry.
- Zimno Ci? Pewnie, że tak. W celi zdecydowanie jest mało przyjemnie. A dla takiego delikatnego ciała jak Twoje to musi być prawdziwy dyskomfort... - wybitnie udając zatroskany głos zbliżył się na powrót do swej ofiary - Yvelin, miast w jedwabnych sukniach i pałacu, wisząca brudna i sponiewierana w paskudnej celi. Życie jest okrutne, co? Ale jak to mówią... Gdy zasiejesz wiatr zbierasz burzę. - ostatnie słowo zakończyło się przytknięciem białego od temperatury metalu do jej delikatnej skóry. Skóra na jej boku zaskwierczała.
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Czw Lip 06, 2017 4:09 pm

Smród palonego mięsa i topiącego się tłuszczu wypełnił ciasną celę niczym trujący obłok. Gdyby nie fakt, że brunet był w tej chwili bardzo zaabsorbowany z pewnością skrzywił by usta w niesmaku. Jedną z jego wrodzonych cech był nad wyraz wrażliwy węch i trudność w znoszeniu nieprzyjemnych zapachów. Zdarzało się jednak, że nie zważał na nic a jego umysł wypełniały silne emocje, tak jak w tej chwili. Tak bardzo pragnął zadawać Yvelin ból, że zapomniał o całym świecie. Pozostawał tylko on, ona i morze udręki jakie miał jej do zaoferowania. Wtem...
Po którymś z kolei przypieczeniu rozżarzonym pogrzebaczem blondynka zwiotczała i przestała się poruszać czy nawet jęczeć pod wpływem tortur. Tego nie było w planach tak więc młody Asmodey sięgnął po maści trzeźwiące, których użył już wcześniej by wyrwać ją ze stanu nieświadomości. Zatrzymał się jednak w pół kroku i przyjrzał się swej zmaltretowanej byłej. Faktycznie miała na dzisiaj dość. Jeżeli miała dostarczać mu rozrywki jeszcze przez długie dni i noce nie powinien przesadzać by przypadkiem nie uszkodzić jej do tego stopnia, że mu tutaj zejdzie.
- Odpocznij... A po przebudzeniu rozpaczaj, że to nie był tylko koszmarny sen. - odłożył flakonik na nieoheblowany blat stolika i opuścił celę zamykając za sobą odrzwia. Po drodze polecił służbie aby powynosiła pozostałe wewnątrz narzędzia i przybory żeby nie kusiły blondyneczki do zrobienia czegoś głupiego.

[z/t]

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Czw Wrz 07, 2017 3:13 pm

Położenie Yvi nie było zbyt ciekawe, ba było tragiczne. Zimny loch, jej były i ostre narzędzia, to nigdy nie wróżyło nic dobrego i przekonuje się o tym już drugi raz. Jeżeli wyjdzie kiedyś z tego cała to już nigdy nie zwiąże się z żadnym facetem. Będzie dobra żoną Elliota, bo tu sytuacja była prosta, czystość krwi i tyle, żadnych miłości i innych romantycznych uczuć.
Jednak teraz jej myśli były skupione na przyjmowaniu kolejnych ciosów od Samaela i na gwałcie. Przytuliła policzek do zimnej i brudnej ściany. Szarpał jej ciało i brał jak chciał, a ona nie miałam jak się bronić. Zamknęła oczy i postanowiła jakoś to przeżyć. To tylko ciało, nic jej nie będzie. Powtarzała to jak mantrę w głowie. Pierwszy jęk wydała z siebie jak już skończył ją pieprzyć i postanowił, że będzie miziać ją nożem do skórowania po plecach. To jednak było do przeżycia, gorzej było jak postanowił ją przypalić. Wtedy się nie powstrzymywała, nie miała na to siły, darła się, automatycznie przypomniało się jej jak Dastan zafundował jej kąpiel w wodzie święconej. Zaczęło ją to wszystko przytłaczać, ból fizyczny powoli zaczął przeradzać się w psychiczny. Do tego stopnia, że w pewnej chwili straciła przytomność.
Ile tak wisiała? Nie miała pojęcia, ale w końcu było jej błogo, nie czuła niczego. Przestał ją torturować czy po prostu nadszedł jej kres? Powoli otworzyła oczy, kurwa, wciąż w tym samym miejscu. Chciała bluzgać, ale zaschło jej w gardle i nie była wstanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Była w dupie, czarnej dupie!

_________________
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Czw Wrz 07, 2017 3:29 pm

Żoną i jej durnymi pomysłami zajmie się później. Wybryki potomka wymagały teraz dużo większej uwagi, dlatego też najpierw rozkazał wysłać dwa rozpieprzone samochody do renowacji a następnie skierował swe kroki do lochów. Wolał przyjrzeć się sprawie osobiście niż polegać na sługach, którzy byli w większości tak zastraszeni przez młodego, że nie odważyliby się pokrzyżować jego planów odnoście dziewczyny uwięzionej w lochu. W międzyczasie zaczepił jeszcze Hannibala każąc mu przygotować lazaret na przyjęcie kolejnego pacjenta. Cóż, stary wariat nie wyglądał na zachwyconego jednak usłuchał i zabrał się do pracy. Komu jak komu, ale głowie rodu się nie odmawia, prawda?
Kroki ciężkich butów odbijały się echem od wilgotnych ścian ponurych podziemi. Chociaż białowłosy nie wiedział gdzie szukać, spodziewał się, że akurat tego więźnia Samael nie mógł umieścić gdzie indziej jak tylko w celi 66. Ironiczne. Choćby nie wiem co robił, zawsze musi się popisywać, głupi szczeniak. Za dużo książek czyta...
Drzwi otworzyły się z upiornym jękiem. Do ciemnego wnętrza wlało się światło pochodni płonących w korytarzu.
- No no... Nieźle to wygląda. - mruknął oglądając sobie scenę godną pożałowania. Wampirzyca umorusana we własnej krwi, czymś ciemnym, chyba ziemi, z udami oklejonymi białą, gęstą cieczą. Ta, nie mógł sobie odpuścić bo nie byłby sobą. Dracula pokręcił powoli głową. - Wiesz, zaczynam czuć się z tym dziwnie, ciągle wyciągając Cię z tarapatów. - rzucił w stronę blondynki.
Żadnych przeprosin, smutku czy żalu. Z kamienną twarzą zaczął rozkuwać jej kajdany, jedną ręką mocno trzymając ją w talii spodziewając się, że może mieć problemy z ustaniem na nogach.
- Obejmij mnie. - nie, nie było w tym nic romantycznego czy sprośnego. Kiedy tak sobie wisiała, dużo lepiej byłoby gdyby mogła oprzeć się na jego ramieniu a nie maltretować własne stawy dyndając jak świnka na haku. Zamki były duże i skomplikowane, dlatego rozpięcie każdego z nich zajmie mu kilka chwil. Ale będzie dobry, niech sobie chwilę odpocznie bidulka. Ehh za stary już był na to wszystko...

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Pią Wrz 08, 2017 7:28 pm

Wisiała tam pogrążona w rozpaczy, sama ze swoimi myślami. Czy jeszcze kiedyś wróci do swojego życia? Zaczynała w to wątpić, im dłużej była tu tylko ona nie miała żadnej nadziei. Nie miała siły się szarpać, bolało ją całe ciało, nie widziała czy bardziej nadgarstki na których wisiała i w które wpijały się kajdany, czy przypalenia, które dostała w prezencie od byłego. I wcale nie zrobiło się jej lepiej, kiedy usłyszała czyjeś kroki. Szczerze to pobladła ze strachu, czyży kolejna porcja dobrej zabawy? Chyba nie była na to jeszcze gotowa. Wpatrywała się jednak w drzwi wypatrując w nich swojego oprawcy, ale nie, to nie był on... Teraz wiedziała, że to jego ojciec, który do złudzenia przypominał Samaela sprzed dekady. Zwiesiła głowę, nieco jej ulżyło, chociaż nie miała pojęcia w jakim celu pojawił się tu Kain. Chciało jej się płakać z tej bezsilności i już miała powiedzieć coś niezbyt miłego w jego stronę, kiedy okazało się, że nie przyszedł się nad nią pastwić fizycznie. Co nie znaczy, że nie ma wobec niej jakiegoś innego, misternego planu.
- Nie planowałam być damą w opresji, samo tak wyszło.- Odpowiedziała, zachrypłym głosem, kiedy tylko przełknęła nagromadzoną gule goryczy. Może wcale jej niedoszły teściu nie był taki zły, jak się spodziewała. Wciąż oczywiście będzie do niego podchodzić z dystansem. Asmodeyowie są bardzo nieprzewidywalni, może uknuli to razem, ojciec z synem. Ech, mogłaby się tego spodziewać. Tak czy siak bez zbędnych pyskówek przyjmie jego pomoc, innej opcji nie miała. Był jej jedyną nadzieją i ratunkiem... Bohaterem. Wsparła się na jego ramieniu, jak dobrze było choć na chwilę odciążyć zmęczone już od tego wiszenia stawy. Z resztą chcąc nie chcąc musiała się jego trzymać, nie była wstanie ustać o własnych siłach. Nie miała pojęcia jak długo tu sobie wisiała, ale bardzo ją to wycieńczyło, była na skraju ponownego stracenia przytomności, głód i pragnienie było ogromne, jej ciało nie chciało się już nawet w najmniejszym stopniu regenerować. Kiedy uwolnił ją z łańcuchów padła na wpół przytomna w jego ramiona, przy okazji upieprzając go z każdej możliwej strony krwią, wszak niezagojone rany z każdym jej ruchem ponownie się otwierały. Nie wyglądało to za ciekawie.

_________________
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   Sob Wrz 09, 2017 12:48 pm

Rozpięcie potężnych zamków zajęło mu dłuższą chwilę a wisząca na nim bezwładnie dziewczyna wcale nie ułatwiała zadania. - Co za absurd... - prychnął pod nosem i skrzywił twarz w grymasie. Do czego to doszło, żeby bawił się w rycerza ratującego damę z opresji. Ba, wyciągał ją z własnych lochów. Może zasłużyła na swój los, możliwe, że na jeszcze coś gorszego. Mimo to coś ruszyło go by zapobiec dalszemu rozlewowi krwi wewnątrz rodziny. Jako głowa rodu czasem musiał odstawić własną dumę i uprzedzenia na rzecz większego dobra. Jakby na sprawę zareagował Naizen gdyby dowiedział się, że jego córka jest maltretowana w lochach Draculi? Z pewnością nie byłby zachwycony. Po za tym chyba czas najwyższy żeby młody przestał żyć przeszłością i zajął się czymś pożytecznym. Ehh płonne marzenia, ten gówniarz nigdy nie dorośnie. Tylko dupy i żarcie mu w głowie. Swoją drogą ciekawe kiedy uderzy we własną matkę, wszak wobec niej z pewnością też miał jakieś plany.
- Dzielna dziewczynka. - uśmiechnął się pod nosem kiedy blondynka, wolna od kajdan, wisiała swobodnie w jego ramionach. Zakrył jej nagie ciało strzępem ubrania porzuconego gdzieś na podłodze i skierował kroki ku wyjściu z lochów. Powoli pokonywał schody Uniósł ją jak dziecko, starając się nie drażnić świeżych ran i ostrożnie wyniósł z cuchnącej krwią celi. - [color-#990000]Na Twoim miejscu wykupiłbym dobrą polisę ubezpieczeniową. Chcesz, mogę Ci polecić kilka niezłych.[/color] - och z pewnością zbiłaby majątek na wypłacanych jej odszkodowaniach od wszelkich porwań, tortur i okaleczeń. Tak czy inaczej Dracula i jego podopieczna zmierzali w stronę lazaretu.

[z/t +Yvelin]

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cela nr 66 [PODZIEMIA]   

Powrót do góry Go down
 
Cela nr 66 [PODZIEMIA]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Bank Gringotta
» Sala Tortur (Poziom - II; podziemia)
» Świątynia Szatana [Podziemia]
» Cela nr XI

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy :: ZAMCZYSKO ASMODEY-
Skocz do: