IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Veiny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 329


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pią Kwi 07, 2017 6:42 pm

Facet spojrzał na Veinę trochę poruszony, gdy nazwała go niczym. Zdawało się, że jest urażony co zdawało się dziwne. Chociaż co tutaj nie było dziwne?
- Nigdy mnie nie zobaczysz, ale zawsze będę przy tobie. – Zabrzmiało to trochę jak słodka obietnica, taka obrzydliwa i przerażająca, ale w pewnym sensie słodka.
Facet przypalał ją i czekał aż w końcu się zdecyduje. Noriko również zwijała się z bólu, gdy ją przypalano, ale starała się być twarda. W oczach płonęły jej ogniki bólu i strachu.
Gdy Veina w końcu wydała swój osąd zdawało się, że łza ściekła jej po policzku, a usta otwarły się w niedowierzaniu. Jak ona mogła? Jedyna przyjaciółka i osoba na której mogła polegać? Jak mogła od tak wydać na nią taki okrutny wyrok?
Było jednak za późno. Mężczyzna odzyskał swój styl i szyk, grzecznie pokłonił się i przystawił pochodnię do piersi wampirzycy.
- Twoje życzenie, jest dla mnie rozkazem. – Uśmiechnął się uroczo a biedna Noriko wrzeszczała z bólu. Wampiry bardzo źle znosiły płomienie.
- Dobra, skończmy z tą iluzją. – Powiedział klaszcząc w dłonie dwukrotnie.
Nagle, dosłownie w przeciągu mrugnięcia wszystko się zmieniło. Byli u niej w mieszkaniu. Veina stała w swoim szlafroku, w którym miała położyć się spać. Nie była nigdzie przykuta, a stała ze zrobioną z jej ciuchów zwiniętych jak spaghetti na czymś co wyglądało jak tłuczek do mięsa. Wszędzie śmierdziało benzyną, a Noriko była przywiązana do stołu. Leżała w przemoczonych ciuchach z rękoma związanymi przez kajdanki łowieckie. Płomień zaczął szybko się rozprzestrzeniać po jej ciele.
Patrzyła na przyjaciółkę z przerażeniem i nienawiścią w oczach.
Ktoś tu mocno zagrał sobie na jej uczuciach i umyśle, który nie był tak sprawny po kilku dniach bez snu.
Starała się nie krzyczeć z bólu, zwłaszcza po tym co powiedziała Veina na chwilę przed tym, gdy się „wybudziła”. Jej włosy zaczęły strzelać w charakterystyczny sposób.
- Nie spodziewałem się, że się nie zorientujesz. – Usłyszała znacznie bardziej skrzeczący i mniej przyjemny głos. Oglądając się za siebie mogła zobaczyć, że przystojniak zamienił się w dwójkę facetów. Jeden z nich wyglądał jak wybitnie mało atrakcyjny grubasek, któremu może kiedyś bujna czupryna trochę się rozrzedziła i kompensował sobie zaczesem na pożyczkę. Uśmiechał się wrednie z dziką satysfakcją w oczach, a Veina nie mogła oprzeć się wrażeniu, że skądś go zna. Z bardzo starych czasów. Oprócz tego obok niego siedział dziwny facet w garniturze z dziwną maską jakby jedna jej część była normalna i uśmiechnięta, a druga zdeformowana. Brak bicia jego serca mogła poczytać jako znak, że jest wampirem, chociaż nie wydzielał żadnego zapachu.
W milczeniu wyciągnął tylko dłoń, w której ziała czarna pustka wskazując Noriko, która nie mogła dłużej przestać ulegać emocjom i zaczęła krzyczeć z bólu. Mężczyźni zadali się nie ingereować, ba wyglądali jakby widowisko bardzo ich bawilo.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sob Kwi 08, 2017 10:50 pm

Czarnowłosa podejmując decyzję, była przekonana, że przyjaciółka postąpiłaby dokładnie tak samo, gdy znalazłaby się w tak samo trudnym położeniu; teraz Veina miała w głowie jedną myśl, że to wszystko sen, który zaraz się skończy z chwilą podjęcia decyzji, wszystko było bolesną imaginacją jej umysłu, więc każąc podpalić dziewczynę, tak naprawdę uchroniła siebie od cierpienia, jednoczenie nie narażąjąc na nie Noriko, która była tylko elementem jej snu. Wampirzyca zaczęła mieć nadzieję, że to za chwile się skończy; po tym jak pstryknął palcami, znów zobaczyła znajome miejsce, krótka chwila ulgi, że wybudziła się z okropnego snu. Znów leżała na swoim łóżku, była w swoim seksi szlafroku i mogła wreszcie odpocząć. Po naiwnym momencie ulgi zorientowała się, że nie wszystko jest w porządku. Za nią znów stał obcy, tym razem w towarzystwie jakiegoś okropnego oblecha, który najwyraźniej zaraz umrze z podniecenia, gdy zobaczy co przyszykował nieznajomy. Wampirzyca zdenerwowana najpierw chciała rzucić się na intruzów, bo nie mieli prawa być w jej mieszkaniu.
- Jak.. - próbowała zapytać z wyraźnym gniewem w głosie. Wtedy przed nią pojawiła się Noriko, Vi wcześniej jej nie zauważyła. Wyglądała tak realistycznie. Czarnowłosa wstała i chciała do niej podejść, ale w tym momencie ogromy płomień zajął jej ciało oraz stół, na którym leżała. Wszystko wyglądało tak realistycznie, czarnowłosa nie śpiąc kilka dni miała już kompletnie zaburzoną percepcją i zmącony umysł, w końcu przestała odróżniać sen od rzeczywistości z powodu zmęczenia. Gdy tylko zobaczyła ogień, odskoczyła gwałtownie do tyłu i krzyknęła.
- Zrób coś! Nie tego chciałam, to miał być tylko sen. - krzyczała. Ogień przerażał ją, więc nie mogła podejść i pomóc przyjaciółce, nie było nawet w stanie tego zrobić, bo czym, jak?
- Uratuj ją, weź mnie. Mogę spłonąć.. zabij mnie jeśli chcesz, ale ją zostaw. - powiedziała kierując słowa bardziej do nieznajomego w masce niż do obleśnego pokurcza. Czarnowłosa zaczęła panikować, bo nie wiedziała już co się dzieje, gdzie się znajduje i czy faktycznie patrzy na płonącą Noriko. Teraz po tym jak chciała swojej krzywdy, pomyślała, że w sumie już tyle razy myślała o śmierci, tyle razy chciała wyjść na słońce - będąc w Kairze prawie to zrobiła, wyszła na wschód słońca, ale gdy tylko poczuła pierwsze promienie słońca na skórze, od razu schowała się w domu; bardzo bała się bólu i tego co nastąpi po tej prawdziwej śmierci, dlatego stchórzyła. Ale teraz było jej wygodniej, że to kto inny ją zabije, a oszczędzi dziewczynę - bo skoro sam wywołał płomień, może go zgasić. Czarnowłosa wydawała się popadać w obłęd, po wszystkich rzeczach, które zrobił jej mężczyzna, znęcając się nad jej umysłem, którego wytworem sam zapewne był.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 329


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Nie Kwi 09, 2017 12:51 pm

- Czary mary, hehe – Wycharczał łysiejący typek machając palcami. – Taka stara i mądra kobieta zapomniała, że ma wielu wrogów?
Ciężko było stwierdzić, który mężczyzna przewodził całą akcją. Ten w masce zdawał się być niezauważalny dla grubaska. Nie odzywał się słowem tylko patrzył nią jednym niebieskim okiem. Ba, gdy dziewczyna zaczęła do niego gadać facet tylko przechylił głowę, patrzą na widowisko w postaci płonącej Noriko. Odwrócił się trochę w jej stronę dopiero, gdy zaczęła prosić i błagać. Ba, oferować swoje życie za jej. Ciągle jednak był bierny w rozmowie. Z resztą, gdyby nie to że było go widać nigdy by się nie zorientowała, że on tu jest. Nie miał zapachu, nie wydawał dźwięków i jego obecność zdawała się eteryczna.
Za to grubasek wyglądał jakby zaraz miał dojść. Oblizywał łapczywie usta i przebierał nogami patrząc jak się przed nim płaszczy.
- Daj mi się ugryźć. – Powiedział w końcu szczerząc perfidnie małe i wąskie jak igły kły. – Tu. – Wskazał swoim kościstym i długim paluchem na jej udo. Zapewne biedak był odrzutem rodzinny albo jednym z lepszych przykładów bioinżynierii genetycznej zwanej potocznie chowem wsobnym. Ewentualnie tam gdzie reszta jego przyjaciół stała za przynajmniej jedną z pozytywnych cech on czekał w kolejce tajemniczo zatytułowanej „grudka pirytu w rudzie złota”.
Przynajmniej wiedział czego chce i na co może sobie pozwolić, to on teraz dyktował warunki i jeśli naprawdę jej zależało by uratować przyjaciółkę to nie było pola do negocjacji. Dwóm facetom nie dałaby rady, nawet krzywdząc jednego drugi prawdopodobnie wyeliminowałby ją w zupełności. Zwłaszcza, że udało im się to już z Noriko – wyszkoloną w samoobronie weterankę.
Właśnie, Norka w tym czasie hajcowała się jak porządne studenckie ognisko na kabatach. Zdawało się, że powoli smaży jej się gardło, bo krzyk zamienił się w skrzek, a skrzek powoli zanikał. Jeśli chciała uratować koleżankę nie miała zbyt dużego pola manewru. Jeśli nie przed okaleczeniem, bo na to było już za późno to przynajmniej przed śmiercią w męczarniach.
Zamaskowany facet wstał i przeszedł obok niej stając obok płonącego stołu. Położył rękę na płomieniach i stukał paliczkami (bo ręką tego nie można było nazwać) w blat jakby perfidnie odmierzając czas. Nadal jednak był niemal niewyczuwalny i widać było, że nie za bardzo interesuje go zwyrolska propozycja i obserwowanie rezultatów.
- No to jak? Heheheh… - Niemal dało się słyszeć jak jest podjarany (CZAISZ? PODJARANY, BO NORKIO PŁONIE! Poproszę nagrodę polskiego kabareciarza 2017) władzą i możliwością upokorzenia jej, sprawienia bólu.

Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pon Kwi 10, 2017 5:10 pm

Czarnowłosa słyszała co raz donioślejsze krzyki dziewczyny, ale szczerze powiedziawszy czekała na reakcję nieznajomego w masce, bo wyglądała jak by to on był profesjonalnym i głównym lalkarzem w tym spektaklu; nie wiedziała po co pojawił się tutaj ten obleśny wampir, który najwyraźniej chciał tylko zaspokoić chcicę, która kłębiła się w nim od urodzenia, bo nie wyglądał na obiekt pożądania kobiet i właśnie teraz miał zamiar poużywać sobie w specyficzny sposób na biednej wampirzycy, która powoli traciła zmysły. Wampirzyca liczyła na podpalenie albo szybką śmierć w konwulsjach bo wbrew pozorom na to czekała i była bardziej przygotowana; chciała zignorować słowa niedorozwoja, ale zrozumiawszy, że tamten się nie odezwie, została rzucona na pastwę losu niezrównoważonego prawiczka. Veina w pewnym momencie chciała się już zgodzić nie mając chwili do stracenia, ale szybko przyszło jej coś do głowy; jej otumanione zmysły jednak coś jej podpowiadały. Znajdowali się w wieżowcu mieszkalnym, a alarm przeciwpożarowy nie zadziałał - co jeszcze dało się zauważyć, ale ogień nie rozprzestrzeniał się na inne przedmioty i resztę mieszkania, którego większość wyposażenia była drewniana; takie ognisko dawno spowodowałoby pożar stulecia z zagrożeniem życia biednych Japończyków. Veina rozważając chwilę swoje dociekania, słyszała krzyk Noriko, ale zaczęła wątpić w prawdziwość rozgrywających się tutaj wydarzeń. Umysł płatał jej figle od dłuższego czasu, a rozum starał się mozolnie przebić do jej świadomości. Czarnowłosa zirytowała się całą sytuacją, zdenerwowanie i wściekłość było widać na jej twarzy, bezpardonowa z prędkością wampira podeszła do zboczuszka i chwyciła jego twarz swoją dłonią przepuszczając przez niego ogromne wiązki energii podobne siłą wyładowania do pioruna, miała nadzieję, że czymkolwiek będąc, usmaży się od środka. Wciąż nie wiedziała jak przerwać ten potworny sen, ale teraz będzie chwytała się czegokolwiek, nawet jeśli będzie musiała walczyć lub zadecydować o życiu kolejnej imaginacji Noriko.
-Ty też mnie chcesz? - zwróciła się bezpośrednio do zamaskowanego mężczyzny, nie spodziewając się odpowiedzi. Jeśli cierpienie jakoś przerwie tą farsę, będzie musiała spróbować. Czarnowłosa podeszła do miejsca gdzie Noriko (albo jej wizja.. to coś, cokolwiek z niego zostało) płonęła w najlepsze.. sama do końca nie wiedziała na co czekała. Aż ogień ją obejmie? Aż tamten ją zabije.. zrobi cokolwiek? Może przez to, wszystko się wreszcie skończy, bo Vi powoli traciła zmysły i nadzieję na obudzenie.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 329


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pon Kwi 10, 2017 6:36 pm

- Ona nie ma cał…
Stukanie stawało się coraz wolniejsze, aż w końcu urwało się zupełnie. Tak samo jak czas – krzyk zastygł w powietrzu, grubasek zamknął się w połowie zdania, a dźwięki zza okien przestały wydawać jakiekolwiek dźwięki. Tylko ona się poruszała, ale by wyrwać ją z wątpliwości zamaskowany typ poruszył lekko głową spoglądając jej w oczy.
- Nie w tym sensie, w którym masz nadzieję. – Odezwał się facet spod maski, jednak klarownie jakby wcale jej nie miał. - Ja jestem tu w interesach, a nie dla przyjemności.
Niebieskie oko patrzyło tak intensywnie jakby właśnie przegrzebało jej wszystkie myśli i wierciło już z drugiej strony jej głowy. Jeśli był wampirem to naprawdę starym i silnym, jeśli był człowiekiem to dawno temu stracił człowieczeństwo.
- Miło, że postanowiłaś obronić koleżankę. To że się zorientowałaś w tej głupiej farsie też dobrze świadczy o tym, że tli się w tobie jakaś inteligencja. – Poprawił mankiety o przysunął dłoń wprost do  klatki piersiowej wampirzycy, a właściwie włożył ją prosto nią. Poczuła jak kościste palce delikatnie uchwyciły za serce i ścisnęły się kilka razy symulując jego bicie.
- Zastanawiałaś się kiedyś czemu zrodzona wampirem ciągle masz organy wewnętrzne? Jesteście już tyle pokoleń na tym świecie, a mimo tego nie zanikły. Może to taka poetycka ironia? Wampiry też mogą mieć serce, martwe ale odpowiednia stymulacja je obudzi?
Dalej bawił się jej wnętrzem i w końcu wyciągnął rękę wraz z jej organem. Mimo, że to tylko sen czuła się jakby urosła w niej ogromna pustka. W tej chwili była jak stalowy drwal. Straciła część siebie i teraz dopiero wiedziała co to znaczy nie mieć serca i uczuć.
Zamaskowany dziwak trzymał znacznie niż jej mięsień. Tym drobnym gestem odebrał jej przyjemność, złość, smutek i radość. Nie czuła nawet przywiązania do Noriko, puste wspomnienia znaczące tyle co podsłuchana przez przypadek rozmowa dwóch ludzi na ulicy. Zostawił jej tylko żal, by uświadomiła sobie że słowa trzeba dobierać z rozwagą.
- Uważaj na wypowiadane życzenia, bo mogą się spełnić. - Zgniótł je przed jej oczami patrząc ciągle tym samym upiornym okiem.
Serce zamiast rozsypać się w pył, a ona zamiast umrzeć poczuła coś. Serce znowu spoczęło w martwym ciele oddając jej to, czego uważała że nie posiada w ogóle.
- Tak więc uznaj, że na dzisiaj koniec. Obudź się w końcu z tego straszliwego snu i pamiętaj. – Wszystko zrobiło ciemne, prócz tego dziwnego oka fruwającego teraz w nicości. – Darowałem ci… tym razem.

Wraz ze zniknięciem ostatniego światła otworzyła oczy. Leżała tam gdzie zasnęła, fizycznie czuła się całkiem nieźle. A psychicznie? Zdewastowana, wyczerpana? To wie tylko ona sama.
Na stole nikt nie płonął, jednak wszędzie dało się wyczuć cudzy zapach. Zwłaszcza w garderobie, która została wywrócona do góry nogami i ciężko ocenić na oko co mogło zginąć. Jednak jeśli rzeczywiście był tu ten zwyrol to prawdopodobnie majtki albo inna bielizna osobista.
Na pewno ktoś był, ale zdawał się nie zaalarmować nikogo ani niczego.

[Póki co koniec złych snów. Możesz się w końcu wyspać, ale pytanie czy będziesz bezpieczna?
dodatkowo na piersi masz mały symbol możesz z nim zrobić co chcesz, ale się nie zmyje :D]



Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Kwi 19, 2017 9:53 pm

W pewien pokrętny sposób ucieszyła się, że ten przerażający nieznajomy wreszcie zabrał głos, gołym okiem było widać, że to on decyduje co stanie się dalej, a nie ten dziwaczny prawiczek, który zapewne został wyrzucony z rynsztoku przez rodzinę, gdy tylko zobaczyli tuż po narodzinach jak wygląda to potworne dziecko. W każdym razie.. spodziewała się, że jej ciało niedługo obejmą płomienie, przez które po prostu będzie cierpieć przez jakiś czas póki się nie obudzi lub kolejną decyzją mężczyzna nie ukruci jej cierpień; póki co nie wiedziała co ma dalej robić i postanowiła do końca poddać się woli wampira/czegoś/śmierci/złego człowieka, który kontrolował nawet jej sen, zatem sama kompletnie nie miała wpływu na zmianę obecnego swojego stanu.
W jednej chwili gdy znalazł się przed nią poczuła lekką ulgę, że zaraz ją zabije, ale on w tym momencie wyjął jej serce... W jednej chwili Veina poczuła ogromną ulgę, jakby z barków zdjęto jej ogromny ciężar, wszystkie troski zniknęły, a kotłujące w niej myśli i zazwyczaj przeciwne im uczucia (?!) nagle rozpłynęły się jak cały ten koszmar niedługo. Czarnowłosa poczuła, że właśnie tak chciałaby żyć - bez uczuć, bo tak było łatwiej; nic nie mogłoby ją skrzywdzić: nienawiść, miłość, żal, wszystkie te uczucia, przed którymi uciekała wciągu całego życia. Nawet to przyjemne odczucie nie było jej dane na dłużej, po ściśnięciu serca przez martwą dłoń nieznajomego i ponowne ulokowanie go na miejsce, wampirzyca poczuła ogromne uderzenie jakby żalu.. tego co kumulowało się w niej od dawna. Po chwili Veina straciła grunt pod nogami i tracąc przytomność we śnie, wreszcie obudziła się z niego - na dobre. Pamiętała wszystko co się wydarzyło, każde słowo i dotyk mężczyzny.
Teraz gdy gwałtownie podniosła się z łóżka, od razu zauważyła, że jest w swoim szlafroku, w swoim mieszkaniu, bez nieproszonych gości. Podciągnęła kolana pod brodę i siedziała tak krótką chwilę, by zebrać myśli i się uspokoić. Dopiero potem wyczuła delikatny zapach kogoś obcego, ale otworzyła okno, a woń od razu zniknęła. Nie wiedziała dokładnie ile spała, może nawet dobę. Miała szczęście, że wcześniej zasłoniła okna, pozostawienie ich bez zasłon mogło skończyć się dla niej tragicznie, może wtedy by się obudziła gdyby jej ciało naprawdę zaczęło płonąć od promieni słonecznych.
Wampirzyca zauważyła, że do drzwi garderoby są otwarte, a większość jej ubrań jest porozrzucana jakby ktoś w ich szukał jej różowych stringów. Nie wiedziała dokładnie co miała o tym sądzić, bo z jeden strony wykluczała czyjkolwiek pobyt w mieszkaniu, ale z drugiej strony sama przecież tego nie zrobiła; z powodu ilości ubrań nie była też w stanie ocenić czy cokolwiek zniknęło, jedne stringi w te czy we wte. Gdy kończyła wszystko składać, schylając się przed lustrem po ostatnią rzecz, jej szlafrok nieco się odchylił i dopiero wtedy zauważyła na swojej piersi symbol, którego wcześniej tam nie miała. Wyglądał jak zwykły tatuaż, ale Vi z pewnością go nie robiła; zaczęła faktycznie się obawiać, że wydarzenia ze snu miały jakieś odzwierciedlenie w rzeczywistości, w końcu to była lewa pierś, z której niedawno wyjęto jej serce. Wampirzyca nie wiedział co oznacza symbol, jednak z pewnością coś konkretnego; będzie musiała później się dowiedzieć co ma dalej z nim zrobić, nie wyglądał źle, ale przypominał Vi o złych doświadczeniach, a po za tym był przez nią czymś generalnie niepożądanym, zwłaszcza w tym miejscu. Teraz Veina nie miała czasu na rozważania o pochodzeniu znaku, więc po prostu ubrała się i postanowiła zjeść kolację na mieście, może dostanie trochę krwi ze szpitala, ta sterylna nie mogła jej zaszkodzić. Po założeniu stosownego ubrania, udała się do centrum.

[zt]

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Kwi 19, 2017 10:22 pm

Czarnowłosa wbiegła szybko do mieszkania, zatrzaskując za sobą drzwi i opierając się na nich plecami. Oddychała bardzo szybko, ponieważ przebiegła kilka ulic bez zatrzymywania się. W pewnym sensie uciekała przed czymś; po tym co zrobiła miała wrażenie, że zaraz wszyscy łowcy znajdą się w miejscu gdzie zabiła trzy osoby. Znając jej szczęście tak właśnie mogło się wydarzyć, ostatnio prawie wpadła w poważne kłopoty i tylko zwiastun losu nie pozwolił jej zostać zabraną do więzienia. Tym razem bała się, że może skończyć się to dużo bardziej poważnie, jeśli ktokolwiek ją tam widział. Nie wiedziała nawet dokładnie jak to się stało.. Po prostu wyszła po jedzenie, nic nadzwyczajnego, chciała udać się pod szpital bo miała nadzieję, że pielęgniarka od której kupuje krew ma dzisiaj dyżur. Gdy była niedaleko miejsca docelowego, poczuła zapach krwi trzech osób, znajdujących się jedną przecznicę od niej. Wtedy jakby kompletnie straciła nad sobą kontrolę, źrenice jej się rozszerzył i wtedy czuła już tylko ich krew, której tętno tak pięknie huczało jej w uszach. Nie pamiętała dokładnie co się stało, ale gdy ponownie mogła względnie trzeźwo ocenić sytuację, wyglądało to tak, że Veina siedziała w kałuży krwi trzech osób, na ziemi, a wokół niej znajdowały się ich martwe ciała z przetrąconymi karkami, prawie całkowicie oderwanymi od korpusu, kilka ścięgien trzymało ich szyje na ramionach. Wampirzyca była ubrudzona w ich krwi praktycznie od stóp do głów. W jednej chwili poczuła panikę, bo znajdowała się niedaleko głównej ulicy i prawdopodobieństwo, że ktoś usłyszał co tu się dzieje było ogromne, a kobieta wpadając w panikę uciekła z miejsca zbrodni. Biegnąc z prędkością stosowną wampirowi po prostu zatrzymała się dopiero w swoim mieszkaniu, mając nadzieję, że jednak nikt jej nie śledził. Znowu nie wiedziała co się z nią dzieje, najpierw te koszmary, a teraz jakiś szał, podczas którego zabiła aż trzech śmiertelników, nie było to do niej podobne, zwłaszcza, że nie pamiętała praktycznie samego ich zabijania, co nigdy jej się nie zdarzało.
W tej sytuacji nie pozostał jej nic jak tylko rozebrać się, co od razu zrobiła i wrzucić zakrwawione spodnie z koszulą do kominka, który szybko się rozpalił. Natychmiast przebrała się w luźny sweter bez stanika pod spodem i obcisłe czarne spodnie, pilnując by poprzednie ubrania doszczętnie spłonęły. Usiadła na kanapie i dokładnie nie wiedząc co ma zrobić, napisała do Noriko. Słyszała już o kilku podejrzanych przypadkach wampirów, które atakowały bez powodu, zaczynały chorować, a Vi zaniepokoiła się, że złapała wirusa, przed którym ostrzegała ją przyjaciółka. Veina chcąc odpocząć położyła się w sypialni, teraz przynajmniej miała pewność, że nawet jeśli zaśnie, nie powinna spotkać tam już nikogo. Póki co sen nie przychodził, a kobieta leżała na okrągłym łożu myśląc co ma dalej zrobić.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Kwi 26, 2017 12:28 pm

"Mogę być chora" te słowa obijały się po umyśle Noriko kiedy zakończyła spotkanie z Vergilem. Miała do niego jeszcze parę pytań, ale Yuki... jej własna siostra nie była ważniejsza od Veiny. To starsza wampirzyca udzieliła jej schronienia, gdy naga i z raną postrzałowa wylądowała pod jej domostwem. Zdradziła tajniki postępowania z mężczyznami, z ludźmi, z łowcami... dała pieniądze, zabierała na przyjęcia, pokazała jak szybko zabijać i czyścić pamięć.
Dziewczyna zaraz po opuszczeniu posiadłości Sharp rozebrała się, schowała ubrania do plecaka który zawsze nosiła ze sobą i zaczęła się przemieniać. W dupie miała to, że wystraszy połowę miasta, z resztą najpierw musiała pokonać las. Zmiana jak zwykle była bolesna, rozciągające się kości, rozrywające kobiecą skórę wilcze mięśnie i sierść. W końcu jednak stanęła na czterech potężnych łapach. Chwyciła plecak w paszcze i ruszyła szybciej niż wampir na dwóch nogach.
Nawet jeśli ktoś ją śledził, a nie wiedziała czy Garruch w dalszym ciągu posyła za nią swoich agentów, raczej zniknęła im z oczu. Pędziła bez zadyszki dzięki temu, że jako wampir nie potrzebowała przecież powietrza. Czerwone ślepia wadery błysnęły gdy wyskoczyła z lasu i wbiegła w niskie zabudowania świadczące o tym, że weszła do Yohokamy. Gnała pędzona jakby przez samego diabła.
Tylko nie Veina...
Nie biegła głównymi ulicami, ale i tak co jakiś czas jej słuch wyłapywał jakieś "ochy i achy" zwłaszcza gdy pojawiła się w centrum. Tam jednak zatrzymała się w publicznej toalecie. Zmiana i długi bieg mocno nadwyrężyły jej mięśnie. Wciągnęła na siebie ubranie i nie minęła chwilę, a opuściła podziemną toaletę jako kobieta. Nie pomagał tez fakt, że dawno nie piła prawdziwej krwi... obiecała mu, że postara się tego nie robić. Od ponad miesiąca jak nie lepiej żyła tylko tabletkami. Pod apartamentowcem musiała oprzeć się o wielką donicę z kwiatami, o mało co nie straciła przytomności. Chyba nadużyła trochę swojej mocy...
W końcu znalazła się w windzie, jeszcze moment i będzie u przyjaciółki. Wychodząc z windy korytarz zdawał się być dłuższy niż wskazywał na to rozsądek. Oparła się o ścianę i zaczęła grzebać w plecaku. Cztery tabletki z krwią, łyknęła się bez popijania i dobrze bo picie serc zza drzwi zaczynało doprowadzać ją do pasji. Poprawiła płaszcz i w końcu stanęła pod drzwiami mieszkania Veiny. Zapukała.
-Vi to ja, otwórz proszę.- zapukała mówiąc jednocześnie. Nie miała pojęcia jak pomóc przyjaciółce poza jedną możliwością... On nie da lekarstwa obcemu wampirowi nawet jeśli był drogi Noriko. Miał krwiopijców w dupie, mogliby wyginąć... sama wampirzyca była dlań ważna, ale nie ważniejsza niż misja i to parszywe miasto. Musiała więc użyć podstępu... inaczej nie uzdrowi przyjaciółki.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Kwi 26, 2017 4:03 pm

Czarnowłosa z braku jakiegokolwiek zajęcia leżała na łóżku co jakiś czas sprawdzając czy nie ma nowej wiadomości na telefonie, od kogokolwiek. Z jednej strony czekała na Noriko, ale w sumie chyba wolałaby żeby dziewczyna nie przychodziła, Vi nie wiedziała na ile jej dolegliwość była zaraźliwa, może to nawet nie było to o czym tak dużo ostatnio mówi się na mieście, ale nigdy nie mogła mieć pewności. Zwłaszcza, że po za informacjami o kilku przypadkach dziwnie zachowujących się osób, nie było nic słychać o ewentualnych lekach, więc póki co wampirzyca była skazana na próbę kontrolowania się, nie wiedząc dokładnie jak ma to robić.
Usłyszawszy pukanie zeszła z piętra - gdzie znajdowała się jej sypialnia - i otworzyła drzwi słysząc dziewczynę. Na jej widok westchnęła i początkowo nie odsunęła się od drzwi umożliwiając jej wejście do środka.
- To nie jest dobry pomysł. W sumie mogłabym Cię wygonić.. - odparła z lekkim uśmiechem, ale przesunęła się by Noriko mogła wejść do środka. W sumie teraz żałowała, że do niej napisała, niepotrzebnie informowała ją o chorobie, może wtedy dziewczyna jednak by nie przyszła, pomimo wcześniejszych rozmów o jej kłopotach, bo przecież Nori zawsze musiała się w coś wpakować, jednak tym razem to chyba Vi potrzebuje rady.
- Jakoś dam sobie radę, Ty najbardziej ryzykujesz. - powiedziała z wyczuwalną troską w głosie. Jak o kogo, ale o dziewczynę zawsze będzie się trochę martwić - taka niespełniona matka z pięcioma wiekami na karku..
- Siadaj, odpocznij bo chyba biegłaś. Chcesz się czegoś napić? - zapytała siadając na kanapie i zostawiając wolność wyboru dziewczynie czy chce usiąść obok niej czy na drugiej kanapie na przeciwko.
- To pewnie to przed czym mnie ostrzegałaś. Nie wiem kiedy mogłam się zarazić, miałam tylko czystą krew ze szpitala, nie piłam na mieście, ale na samych tabletkach bym nie wytrzymała, więc tak się ratowałam. Ale chyba nie jestem wystarczająco cwana. - odparła. Teraz chyba nie zostało jej nic, jak tylko czekać na ewentualne lekarstwo, które nie wiadomo kiedy się pojawi, bo skąd wampiry miały wiedzieć czy Radę w ogóle to obchodzi, istniała możliwość, że nic w tej sprawie nie zrobią, dopóki któreś z nich nie zachoruje, co było bardzo w jej stylu.
- Lepiej powiedz mi co Ty wyprawiasz, bo ostatnio dostałam taką wiadomość od Ciebie, że nie mogłam zrozumieć co napisałaś, jakbyś pisała z zamkniętymi oczami. I pewnie ważniejsza kwestia, co robiłaś u burmistrza? - zapytała zakładając nogę na nogę, łokciem opierając się o kolano, na dłoni położyła brodę i wymownie patrząc na dziewczynę, czekała na odpowiedź bez żadnego ściemniania.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Kwi 26, 2017 6:47 pm

Trzeba było też zaznaczyć jak tym razem Noriko się ubrała, bo było to coś innego niż zwyczajny kombinezon. Tęskniła za nimi, ale nie mogła zmieniać się w wilka tak często jak kiedyś. Dlatego też tym razem miała na sobie taki strój, tak ściąganie i zakładanie rajstop było przy wcześniejszej zmianie problematyczne, ale czego nie robi się dla urody. Miasto dziwnie wpływało na swoich mieszkańców... także na samą Noriko która wciąż widząc wokół siebie ładnie ubrane kobiety, sama zapragnęła choć czasem tak wyglądać. Tak... "posiadanie" faceta też było czynnikiem pchającym ją w stronę "chcę wyglądać lepiej".
Wracając jednak do sytuacji spod drzwi, wampirzyca w końcu doczekała się otwartych drzwi choć nie do końca. Przyjaciółka stanęła w nich tak by Noriko nie mogła przejść. Zmarszczyła brwi patrząc na nią pytająco.
-Tylko spróbuj.- odparła i również uśmiechnęła się lekko. Weszła kiedy Veina zrobiła jej przejście. Cieszyła się, że dostała tamtego sms. Bywało, że starsza kobieta nawet słówkiem się nie odzywała gdy sama miała problem. Dlatego tym bardziej musiała tu być i jej pomóc. Po rozmowie jaką odbyła z Leonem i jego szalonym kumplem Indianinem zrozumiała, że musi walczyć. Musi walczyć od drugą istotę która była dla niej cenna w życiu, a taką osobą była Veina.
Pokręciła głową na jej słowa i ściągnęła kurtkę, która teraz wylądowała na wieszaku przy drzwiach.
-Czy życie jako wampir to nie jest jedno wielkie ryzyko odkąd łowcy bardziej troszczą się o naszą populację?- odparła spokojnie. Akurat to co robiła teraz nie było największa głupotą w jej życiu. Dajmy na to spotkanie z Alucardem o którym miała zamiar opowiedzieć. to dopiero był skok na głęboką wodę.
Usiadła obok kobiety na tej samej kanapie i oparła się wygodnie. Położyła dłoń na czole i przymknęła oczy. Faktycznie kiedy w końcu dane jej było spocząć poczuła zmęczenie. Chociaż tabletki zaczęły już działać.
-Byłam pod siedzibą mojego rodu, spory kawałek stąd ale nic mi nie będzie.- opuściła dłoń i spojrzała na ciemnowłosą wampirzycę uśmiechając się lekko. Sama od ich ostatniego spotkania również zdążyła zafarbować włosy. Jej głowy nie zdobiła blond czupryna, a związane w kucyk brązowe kłaki. Na dźwięk słowa "tabletki" Noriko drgnęła mimowolnie. Nikt przy zdrowych zmysłach by nie wytrzymał... pomyślała starając się odepchnąć myśl o ciepłej spływającej do gardła krwi. To uczucie gdy tętnica sama pcha pomiędzy twoje wargi życiodajną czerwoną posokę. Dziewczyna poczuła jak na jej twarzy pojawia się lekki rumieniec więc potarła oczy niby to będąc śpiącą.
-Sama nie wiem Vi... dostałam ostrzeżenie by nie jeść ludzi, ale by też nie przebywać w mieście. Może to jest faktycznie jak prawdziwa grypa. Ktoś na ciebie kichnął i tyle.- westchnęła trochę bezradnie. Chciałaby pomóc jej już teraz, ale najpierw Noriko musiała trafić... zarażona do Garrucha. Plan lekkomyślny, ale nie widziała innego wyjścia. Dostając ewentualnie przeciwciała do krwi mogłaby spróbować pomóc najważniejszemu wampirowi w swoim życiu. Tak jak mówił Leon... tu zobaczyła jego zawsze durną uśmiechniętą twarz mówiącą by walczyć. Ale to za chwilę...
-Co ja wyprawiam? Prawie nic.- uśmiechnęła się niemal niewinnie
-Szukałam wampira który nie dał mi żyć normalnie w Wietnamie, jest łowcą i... pojawił się jakiś czas temu w Yokohamie. Spotkałam go nawet i nie skończyło się to zbyt dobrze. Prawie zgniótł mi płuca i wyrwał parę żeber, ale mnie udało się strzaskać mu obojczyk. Zapewne zapytasz po co go szukałam... po tej walce zrozumiałam, że nie mogę żyć w ciągłym strachu i uciekać. Postanowiłam z nim pogadać. Skończyło się na złamanym nosie i przysiędze... jeśli nie chcę więcej prześladowań z jego strony, musiałam się zgodzić na to by został moim tymczasowym panem.- westchnęła ciężko i spojrzała w sufit. Veina na pewno tego nie pochwali dlatego nie chciała teraz patrzeć jej w oczy.
-No i... moim pierwszym zadaniem było podesłać list z szantażem do Emmanuela. Nie martw się.- tu uniosła w obronnym geście obie dłonie
-Nie poszłam osobiście, posłałam jakiegoś człowieka.- opuściła ręce i rozmasowała sobie miejsce pomiędzy oczyma
-Wiem... wpakowałam się, ale nie miałam wyjścia, a potem... potem było coraz gorzej. Moja stara nauczycielka, którą spotkała długo po tym jak odeszłam od ciebie, pojawiła się w mieście. Uznała, że mogę być kartą przetargową... wiesz... myślała, że łowca o którym ci opowiadałam złamie się, bo mnie porwała.- delikatnie zmieniona wersja, ale Noriko nie chciała wracać do tamtej bolesnej rozmowy.
-Teraz twoja kolej Vi, oprócz choroby... też pisałaś dziwne rzeczy.- spojrzała uważnie w oczy kobiety.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Kwi 26, 2017 10:17 pm

Czarnowłosa domyślała się usłyszeć od Noriko rozprawę doktorską na temat jej przygód, nie widziały się tak krótko, ale dziewczyna jest bardzo zdolna i zdążyła w tak niedługim czasie znów wpaść w kłopoty, najwyraźniej miała do tego duży talent - to chyba jej urok. Jak widać potrafiła też z nich wyjść obronną ręką, bo nie wyglądała tragicznie i nie leżała w szpitalu, choć zapewne nie wyszła z tych wszystkich spotkań bez szwanku. Vi miała już taki charakter, że nie lubiła dzielić się swoimi problemami z innymi, zawsze wolała je sama rozwiązać, nawet jeśli było to niemożliwe; przez tyle lat nauczyła się radzić sobie bez pomocy osób trzecich i zapewne tak już jej zostało. Tym razem po prostu nie chciała obarczać dziewczyny jej osobistymi problemami, po za tym obecny stan jej zdrowia mógł być również zagrożeniem dla Nori, więc wampirzyca w sumie żałowała, że do niej napisała.
- Jak zakładam zamieniłaś się w wilczycę.. No, ale nieważne, widziałaś się chociaż z siostrą? - zapytała z ciekawości, choć wiedziała, iż stosunki wampirzycy z jej rodziną, którą opuściła dawno temu były dość skomplikowane i z pewnością jedna rozmowa nie wystarczy by doprowadzić je do normalnego stanu; zapewne zbyt dużo emocji skumulowało się w każdym z nich przez te lata, będą mieli sobie dużo do powiedzenia, nie mniej powinno to zrobić.
- Ja próbowałam brać krew z bezpiecznego miejsca, nie wiem jak się zaraziłam, mam nadzieję, że nic Ci nie zrobię.. od razu przepraszam. - odparła z lekkim smutkiem, nie kontrolowała się w tej kwestii i nawet nie wiedziała co wywołuje te ataki, Noriko mogła śmiało bronić się pełnią swoich mocy, nawet jeśli rzuci Veiną o ścianę - może wtedy się opamięta, ma pełne prawo zrobić to, bo w ten sposób też pomoże czarnowłosej.
- A no tak, ostrzeżenie od Twojego tajemniczego człowieka.. Nie wymagam od Ciebie wiele.. ale wiedząc, że masz kontakt z osobą, która potencjalnie jest sprawcą biologicznego ataku na wampiry powinnam za wszelką cenę wydobyć z Ciebie kto to i skontaktować się z Radą żeby to załatwili.. Masz szczęście, że jesteś moją przyjaciółką, bo inaczej byśmy rozmawiały. - powiedziała nieco chłodno i stanowczo - mają możliwość dowiedzenia się kto to, powinna każdym sposobem wydobyć od niej informacje o tym mężczyźnie, ale nie mogła jej skrzywdzić, a zapewne nie wydobędzie od niej tego dobrowolnie. Słuchając kolejnego sprawozdania Noriko, Vi nie mogła oprzeć się wrażeniu, że wampirzyca sama prosi się o kłopoty, szukała problemów na własne życzenie.
- Wampira, który poluje na własny gatunek wbiłabym na pal, bo takie skurwysyny nie zasługują na życie. A Ty szukając go jeszcze zrobiłaś ogromną głupotę. Wiem, że honor to ważna rzecz i powinno się kończyć zaczętą historię, ale nic dobrego Ci to nie przyniosło. Narobiłaś sobie problemów, jak najszybciej to napraw i wypowiedz mu to tymczasowe nieposłuszeństwo, może narobić Ci problemów. - powiedziała tonem nauczycielki z liceum, nie mogła słuchać jak dziewczyna wymienia kolejne kontuzje i rany, kiedyś może skończyć się to gorzej.
- Nori, uciekanie to jedno, ale instynkt samozachowawczy to drugie. Przestań zgrywać bohaterkę, bo następnym razem może Ci wyrwać więcej żeber. - powiedziała rozkładając ręce i kręcąc głową; Vi zawsze jej pomoże, to prawda, ale Nori musi zacząć na siebie uważać.
- No dobrze moja Amazonko, a raczej spryciulo - dobrze, że sama nie pokazałaś się burmistrzowi. Nie znam go, ale ten ród to nic dobrego, więc nie radzę się z nimi zadawać. Następnym razem odmów temu wampirowi, nie może Tobą manipulować, wpakujesz się w kłopoty - znowu.
Gdy czarnowłosa słuchała dalej tego co mówi dziewczyna, ręce jej opadły. Kobieta pomasowała zamknięte oczy, bo słuchanie przynosiło jej co raz więcej wątpliwości.
- Nie mam do Ciebie siły. Może jestem za stara, to bardzo prawdopodobne. Ale czy Ty nie możesz jeden dzień usiedzieć w domu? - zapytała retorycznie, nieco załamana.
- A co do tej suki, jeśli ciągle jest w mieście.. Jeśli masz z nią problem, mogę ją zabić. Tylko poproś. - odparła całkiem szczerze, dla niej to żaden problem, Nori o tym wiedziała. Chętnie się rozerwie i pomoże przyjaciółce.
- A tamto.. nic takiego. Spotkałam łowcę, ale dzięki moim wspaniałym umiejętnościom paktowania wyszłam z tego bez szwanku, no prawie. Ale generalnie obiecał mi, że nie złoży raportu w Oświacie z naszego spotkania. Nie do końca mu wierzę, ale nie mogę więcej niż zrobić.. Widzisz, nie tylko Ty potrafisz się rozerwać. - odparła z uniesionym kącikiem ust do góry.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Czw Kwi 27, 2017 7:39 pm

Najciekawsze we wszystkich przygodach jakie ją spotykały było to, że... nie działy się z jej winy! Właśnie tak było! Mogłoby się wydawać, że Noriko sama pcha przysłowiowy palec między drzwi, ale to nie była prawda. Wszystko co jej się działo, działo się z winy tego tajemniczego mężczyzny o którym nie do końca chciała mówić przyjaciółce. Wampirzyca była dla niej ważna, ale jeśli zdradziłaby personalia łowcy... ech zareagowałby pewnie dosyć lodowato. Wepchnięcie noża w plecy i tym podobne, dlatego szanowała to i nie wspominała nikomu o nim.
Pokręciła głową w odpowiedzi na pytanie Veiny i spojrzała gdzieś w bok marszcząc brwi. Ewidentnie nie chciała gadać ani myśleć o swojej rodzinie. Tyle lat, a nadal chowała do rodu urazę...
-Spotkałam jej sługę z którym również się nie kontaktowała od dosyć długiego czasu. Nie obchodzi mnie to jednak i proszę nie pytaj o więcej.- powiedziała poważnie, nie chciała być niegrzeczna... nic z tych rzeczy. Po prostu temat jej rodziny był wyjątkowo drażliwy.
Popatrzyła na wampirzycę uważnie, ba nawet sięgnęła po jej dłoń by zaznaczyć wagę swoich słów.
-Nie przepraszaj mnie, przyszłam tu na swoją własną odpowiedzialność. Choć nie wyglądam... i czasem też się nie zachowuję to mam dużo lat.- jej ton z początku był poważny, ale potem nabrał lekkości i w końcu dziewczyna uśmiechnęła się do przyjaciółki. Poklepała jej dłoń i zabrała ręce. Dobra mina do złej gry? Można by było tak to nazwać. W głębi bardzo się o nią martwiła. Jak można było zarazić istotę tak dostojną tak parszywą odmianą wirusa. Nie mogła nawet sobie wyobrazić jak czuła się sama Veina. To nie przystawało takim jak one... rzucanie się na ślepo i rozrywanie gardeł.
Wysłuchała stanowczego, niemal karcącego głosu kobiety i automatycznie spojrzała w stronę inną niż rozmówca. Nagle ściana okazała się być o wiele bardziej interesująca! Nie mogła... nie mogła i tyle. Dobrze, że Veina nie ciągnęła jej za język czy tym bardziej nie chciała wydobyć informacji siłą. Nie dość, że naraziłaby siebie to jeszcze ją. No i ich cenna przyjaźń... jak wiele wampirów może się pochwalić takim czymś? Noriko zacisnęła lekko dłonie
-Mam pomysł Vi, wyleczymy cię tylko... jest trochę ryzykowny.- westchnęła ciężko wiedząc jak tamta się zapatruje na takie rzeczy. Dla młodszej wampirzycy był to w sumie chleb powszedni. Non stop wpadała w coś co teoretycznie powinno skończyć się śmiercią, a tu proszę. Zaczeka jednak zanim cokolwiek powie na reakcję.
-Ale...- z boku to musiało wyglądać na prawdę interesująco. Z jednej strony ciemnowłosa, dostojna wampirzyca która mówiła mentorskim głosem, a z drugiej młodsza i bardziej roztrzepana dziewucha która kolejny raz powiedziała "ale...".
-Ale Viiii to nie jest takie proste.- ciekawe co w wypadku Noriko było kiedykolwiek "proste". Relacje z rodziną - skomplikowane, związek - skomplikowany, życie w mieście - skomplikowane. Nie było rzeczy prostych poza tą przyjaźnią... może dlatego tak chętnie wróciła do Veiny. Wstała nagle i zaczęła łazić po sporym salonie.
-On się wkurwi jak mu to powiem... rzuci się na mnie i znów będzie pranie się po mordach. Teraz mam względny spokój i ... powiedział, że nauczy mnie kilku chwytów, wiesz?- ostatnie powiedziała z nadzieją w głosie. Jakby na prawdę miała nadzieję, że to załagodzi wszystko co powiedziała wcześniej.
-Och wiem.- jęknęła siadając nagle na sofie obok Veiny, aż tamta pewnie lekko podskoczyła.
-To głupie, sama siebie słyszę. Ale mam związane ręce.- oparła łokcie o kolana i ukryła twarz w dłoniach. Nie płakała, nic z tych rzeczy. To było po prostu najnormalniejsze w świecie załamanie rąk.
Noriko uniosła nagle twarz gdy Veina zaproponowała zabójstwo. Wiedziała, że jest do tego zdolna, ale... (widzicie? znów to "ale") takie spotkanie mogłoby się źle skończyć dla przyjaciółki.
-Vi nie wiesz o czym mówisz. Ona od wieków polowała na łowców. Sama nawet nie wiem gdzie mieści się jej posiadłość. Ma na podorędziu sługi.- pokręciła głową.
-Nie, nie zaryzykuję że ciebie stracę.- powiedziała bardzo poważnie patrząc w oczy starszej wampirzycy. To Noriko była to od rzucania się na pożarcie.
Uśmiechnęła się słysząc przygodę jaka ją spotkała. Zwłaszcza to ostatnie wywołało w dziewczynie szczery śmiech.
-Tylko mi nie mów, że zaczniesz brać ze mnie przykład.- pokręciła głową nadal się śmiejąc.
-I co miało znaczyć "no prawie"? Zrobił ci coś?- przekręciła głowę lekko w bok.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka


Ostatnio zmieniony przez Noriko dnia Pią Kwi 28, 2017 12:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Czw Kwi 27, 2017 9:12 pm

Czarnowłosa słysząc o wszystkich kłopotach czy przygodach - jak zwał tak zwał, była przekonana, że Noriko sama ściągała na siebie tyle kłopotów, może faktycznie tak nie było, ale z jej perspektywy wyglądało to jakby dziewczyna miała specjalny dar do spotykania niewłaściwych osób. Veina kiedyś często spotykała najmniej pożądane osoby w jej życiu dość często co było dla niej niekomfortowe, ale teraz gdy odsunęła się od ludzi zdarzało się jej to stosunkowo mniej często, generalnie unikała kłopotów, ponieważ z wiekiem generalnie wszystkiego chciało się jej mniej, nawet żyć.
- No dobrze nie będę pytać, bo przecież i tak zrobisz co zechcesz, nie mogę Cię zmuszać, przecież i tak nie posłuchasz. Co do rodziny, skoro oni się Tobą nie interesują nie widzę większej potrzeby kontaktowania się z nimi, choć unormowania Waszych stosunków mogłoby Ci się kiedyś przydać.. Właściwie to nawet nie pamiętam jak ma na imię Twoja siostra.. - Vi zakończyła zamyślona, może Nori jej podpowie, w sumie mieszkała w jednym mieście z jej rodziną, a nigdy ich nie spotkała, może i lepiej.
- Tak, tylko jeśli zachorujesz to obie będziemy miały problem. No chyba, że Ty zostaniesz uleczona.. - powiedziała, w domyśle mając na myśli, że o Noriko ktoś mógł się martwić i mieć narzędzia odpowiednie do jej wyleczenia. Gdyby nie były przyjaciółkami, czarnowłosa zupełnie inaczej rozmawiałaby z dziewczyną, zapewne nie byłaby taka miła, mogłaby ją trochę pomęczyć, a jeśli to nic by nie dało zapewne zastosowałaby perswazję fizyczną - ale w tej sytuacji było to wykluczone.
- Aż boję się zapytać o ten pomysł, mam złe przeczucia. Jednak chciałabym dostać jakiś lek na to, ponieważ cały czas nie mogę siedzieć w zamknięciu. W końcu wyjdę i nieważne jak bardzo będę się starać mogę kogoś zaatakować, kwestią czasu jest aresztowanie przez Łowców, dobrze o tym wiesz. Wtedy już nikt mi nie uwierzy, że tym razem nie chciałam nikogo zabić. - powiedziała nieco zdenerwowana, ponieważ chciała uniknąć tych wszystkich nieprzyjemności.
- Domyślam się, że nie jest to proste, bo dawno już byś to rozwiązała. Ale tacy ludzie zawsze oznaczają coś złego, nawet jeśli sam Ci nic nie zrobi - w co wątpię, może wpakować Cię w niezłe kłopoty, tym razem kazał mi szantażować burmistrza, a może następnym razem będzie to Przewodniczący Rady? - odparła; ona mogła się wymądrzać, sama była stara i unikała kłopotów, z młodości wiedziała, że to nic przyjemnego narobić sobie jeszcze więcej problemów w życiu. Troska Nori o Vi była urocza, sama miała tyle kłopotów, a jeszcze przejmowała się tą staruchą.
- Ja wiem, że w szpilkach i makijażu nie wyglądałam jak typowy asasyn, ale wierz mi, że w życiu nie wszystko szło zawsze po mojej myśli i bez walki, nie przeżyłabym tylu lat, nie będę się chwalić ilu. Mogę nic nie robić, w porządku. Ale nie pozwolę, by jeszcze raz Cię skrzywdziła, tak? Po za tym, mam monopol na Twoje wychowanie. - odparła puszczając do niej oko. Wstała z kanapy i poszła do kuchni po dwa kieliszki, do których nalała whisky. Do trzeciej szklanki wlała podgrzaną krew. Wszystkie postawiła na stoliku w salonie, ale jedną z alkoholem wręczyła Noriko, samej zaczynając od posoki/
- Mnie już nic nie zaszkodzi, więc teraz mogę pić z samego prezydenta. Ty pewnie jesteś na tabletkach? - zapytała wypijając jeden łyk, to nie to samo co tętnica, ale musi wystarczyć.
- Co do Łowcy to nie, koniec końców dogadaliśmy się. Ale wcześniej trzasnął mną o betonową ścianę i zakuł w kajdanki, nic przyjemnego, więc nie polecam. Mam nadzieję, że dotrzyma słowa i nie doniesie na mnie, mogę jedynie mieć nadzieję, niestety niefortunnie podałam mu swoje nazwisko. Nie wyglądał na Łowcę, ale najwyraźniej pozory mylą.. Proponował mi jeszcze wspólne picie, może kiedyś się zdecyduję. - powiedziała z lekkim uśmiechem. Czyżby była na tyle zdesperowana, że złamie wszystkie swoje zasady i przerzuci się na Łowców?

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pią Kwi 28, 2017 3:11 pm

Mogło przecież tak być? Wszakże zarówno Veina jak i Noriko wiedziały o jakiejś dziwacznej sile patrzącej na to co też dzieje się w mieście. Młodsza z wampirzyc spotkała jedynie swojego demona nasłanego na nią przez tego jegomościa. Oby nigdy nie było jej dane spotkać go twarzą w twarz. Nie zmieniało to jednak faktu, że rzeczywiście była magnesem na kłopoty. A nie powiedziała jej nawet o wielkim pająku w lesie i o tym jak uratowała kowboja! Jakie też Veina musiałaby przeżyć wtedy zdziwienie... ach no i był jeszcze demon z narkotycznego snu. Nie... lepiej nie będzie jej o wszystkim mówiła bo jeszcze się załamie.
Pokręciła stanowczo głową mrużąc przy okazji oczy
-Przydać? Do czego niby... przez 200 lat mi nie pomagali, a jeśli chcieliby to zrobić teraz naplułabym na nich.- może mało dorosłe podejście, ale Noriko na prawdę nie chciała mieć nic wspólnego z Sharpami. Tamto podejście pod posiadłość... to musiała być jakaś chwila słabości. Chciała zobaczyć czy faktycznie była choć trochę podobna do siostry. Ponoć była taka miła, spokojna i kochana... do tego bezsilna z tego co mówił jej Vergil. Zmuszona do małżeńska. Patrzcie tylko jak ktoś miałby zmusić Noriko! Pogryzłaby tego kogoś.
-Yuki, tak ma na imię... ponoć.- wzruszyła ramionami nadal wpatrując się w ścianę. Bardzo ładnie pomalowana swoją drogą.
Dziewczyna uśmiechnęła się podstępnie pod nosem i klasnęła nagle w dłonie po czym wskazała na starszą wampirzycę.
-No właśnie! Odpowiedziałaś sobie na pytanie jaki jest mój plan moja droga. Nie mam pojęcia czy to zadziała, ale masz rację. Jeszcze jeden wybryk, akurat namierzą cię łowcy i po tobie... zaciągną cię do Oświaty i stracę cię na zawsze a do tego dopuścić nie możemy. To... będzie ryzykowne, ale...- westchnęła i przeczesała dłonią związane w kucyk włosy.
-Cholera Veina jesteś najważniejszym wampirem w moim życiu on nie może tak po prostu cię zabić i oczekiwać, że mnie to nie ruszy.- dokończyła nagle głosem który zdradzał ból i niepokój. Jeśli jednak postawi ją potem przed wyborem on czy przyjaźń... to znaczy, że nigdy tak na prawdę nie czuł do niej nic silniejszego. Nie miała pojęcia kim jest dla niego Alucard, ale porządnie wkurwił się gdy rozdzielał ich walczących tam na dachu. Powiedział by nie stawiała go więcej w takiej sytuacji... Noriko wcale nie chciała by Garruch tak jak ona poszedł do jej przyjaciółki... pogadał i postarał się wszystko ułatwić. Noriko miała tylko jeden warunek... nie zagrażać Veinie. Może i była naiwna, ale cóż... od krwi się niestety nie ucieknie.
-Wyleczy mnie, a potem cię odnajdę i napijesz się ze mnie. Może, może to jakoś pomoże. Twój organizm dostałby przeciwciała z moją krwią. Ale musisz mi obiecać, że to zostanie między nami Veina. Jeśli to nie podziała... znajdę inny sposób, obiecuję.- mówiła patrząc jej w oczy. Czuć było, że Noriko podjęła już decyzję. Tak jak kiedyś ciemnowłosa uratowała 17letnią jeszcze wtedy dziewczynę, tak teraz ta chciała się odwzajemnić.
Wysłuchała obaw i sama się zamyśliła marszcząc brwi. Ona miała poniekąd rację... co jeśli następnym razem Alucard wyśle ją po kogoś z Rady? Nie, wtedy będzie musiała mu odmówić. Trudno najwyżej znów się pobiją... Zaczepianie burmistrza było już mało rozsądne, ale kogoś ze Starszych? Sam mógł się tym zająć skoro był takim wielkim mścicielem.
-Porozmawiam z nim.- odparła poważnie.
Uśmiechnęła się do niej ciepło widząc puszczone oko.
-Fakt ty jesteś moją ulubioną nauczycielką.- chociaż przez chwilę luźniejsza rozmowa dobrze im chyba zrobi. Och pamiętała, że jako młodziutka wampirzyca lubiła na balach robić różne psikusy! Na przykład nagabywanie przystojnych panów by podeszli i powiedzieli coś do Veiny albo by ją gdzieś zaprosili. Potem było dużo chichotów.
-Następnym razem wyślę ci sms.- dodała z rozbawieniem patrząc co też robi kobieta. Woń krwi rozniosła się po pomieszczeniu całkiem szybko co sprawiło, że dziewczyna przygryzła dolną wargę. Przyjęła szklankę z alkoholem i upiła od razu dwa łyki by pozbyć się dziwnego posmaku w ustach.
-Tak...- odparła krótko wpatrując się w złociste whisky. Od razu dało się poznać że nie było jej łatwo.
-Nawet nie wiesz jakie to drogie.- uśmiechnęła się słabo.
-Z mojej pensji ze strzelnicy nie jest kolorowo, a co zabawne muszę przyjmować ich coraz więcej.- dodała i oparła się wygodnie o sofę. Znów uniosła szkło do warg i upiła łyk. Lubiła pić z Veiną... powinny to robić nieco częściej. Przyjemne ciepło rozlało się leniwie po jej gardle i żołądku.
-Ooo no proszę.- Noriko od razu podłapała temat i uśmiechnęła się dwuznacznie do przyjaciółki.
-Czyli musiał być przystojny i nieprzeciętny skoro rozważasz coś podobnego. A może to to rzucenie tobą o ścianę, hm?- puściła jej oko.
-Jak wyzdrowiejesz powinnaś to uczcić umówieniem się z nim.- dodała chwilkę później szczerząc kły.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sob Kwi 29, 2017 4:40 pm

Sytuacja z rodziną dziewczyny była skomplikowana, ale nie do rozwiązania; zapewne przeszkadzała tu wzajemna niechęć. Jej rodzina miała wpływy i w ten sposób mogła kiedyś jej pomóc, nic więcej. Czasami takie koneksje się przydają, ale to już pozostawało w ewentualnym geście Noriko, by się z nimi spotkać, na co obecnie nie miała ochoty i Veina dobrze to rozumiała.
- No tak, to chyba faktycznie nie ma sensu, wampiry nie lubią być opluwane. - odparła z lekkim uśmiechem, jednak gdy Noriko wymieniła imię swojej siostry, na twarzy czarnowłosej pojawiło się duże zdziwienie, wampirzyca nieco się zmieszała..
- Tak? A faktycznie, teraz sobie przypominam. - drobny szczegół, Vi miała tylko romans z jej mężem i prawie urodziła mu dziecko; stare czasy, ale niestety nie da się tego zapomnieć, Nori jeśli nie zapyta to pewnie się nie dowie, czarnowłosa nie chwaliła się takimi rzeczami - sama popełniała błędy. Można uciąć ten temat, bo nie ma tu nic więcej do roztrząsania.
Wampirzyca czekała i słuchała dziewczyny, ale z każdym jej słowem była bardziej skonfundowana, nie wiedziała czy to dobry pomysł, ponieważ znowu wszystko zrzucała na Noriko; sama mogła tylko domyślać się kim jest tajemniczy mężczyzna, który zawrócił jej w głowie - i zapewne odwrotnie. Była bardzo rozsądna nie podając jej imienia owego mężczyzny, oczywiście czarnowłosej byłoby dużo łatwiej znając jego personalia, łatwiej znaleźć kogoś wiedząc jak się nazywa. Póki co ten plan musiała odłożyć na bok i zdać się na nią.
- Możesz tylko udawać chorą, na prawdziwe zachorowanie Ci nie pozwolę, to zbyt niebezpieczne. Możliwe, że mu ufasz, nie będę oceniać czy słusznie, ale ja mu nie ufam. Jeśli nie będę pewna, że Cię wyleczy nie pozwolę Ci tak ryzykować, dalej żyw się tabletkami, może jeśli nie będziesz miała kontaktu z moją krwią to się nie zarazisz. Jasne? - powiedziała z naciskiem, żeby Nori zrozumiała, że Vi nie żartuje. Jeśli tak plan się nie powiedzie, znajdzie inny - zawsze znajdowała.
- Twoja krew z lekiem z pewnością by mi pomogła. Ale jeśli to będzie możliwe weź też trochę samego leku, może być w jakim małym flakoniku, chociaż kilka mililitrów. - biorąc samą substancję powinna być pewna, że jest zdrowa. Fizycznie czuła się nieźle i nie było widać, by była chora, pewnie większość zarażonych wampirów tak uważała.
- Dziękuję, doceniam to, ale bardziej uważaj na siebie, ja zawsze dam sobie jakoś radę. Porozmawiaj z nim, porozmawiaj kimkolwiek jest. - powiedziała, nie będzie naciskać, Norka jest rozsądna i nic więcej jej nie powie. Czarnowłosa wypiła krew do końca i od razu sięgnęła po szklankę z whisky, wypijając połowę za pierwszym razem. Nic innego jej nie pozostało jak picie w samotności, bo wyjście zawsze wiązało się z niebezpieczeństwem schwytania przez łowców. W sumie dawno nie miała ataku, dziewczyna siedząc u wampirzycy co raz bardziej ryzykowała.
- Tabletki nie są dobre, mają marny skład, dlatego organizm potrzebuje ich co raz więcej. Mogę Ci pożyczyć pieniądze, wiesz, że to żaden problem. - odparła, komu jak komu, ale Nori zawsze może dać; oczywiście użyła słowa 'pożyczyć', ale miała na myśli podarowanie, nigdy nie oczekiwała od niej zwrotu pieniędzy.
- Tak, umawianie się z łowcą to desperacja. Ale.. to nie najgorszy pomysł. Z pewnością urzekł mnie tym rzuceniem o beton, aż straciłam oddech. - powiedziała i zaśmiała się, bo faktycznie zabrzmiało to dwuznacznie.
- Może faktycznie tak zrobię. Zobaczymy kto więcej wypije. - akurat wampirzyca była w tym niekwestionowaną mistrzynią, przez pięć wieków wykształciła w sobie zdolność picia na umów, taki mały talent, a cieszy.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Nie Kwi 30, 2017 7:54 pm

Choć miała już nieco lat na karku w stosunku do przeciętnych ludzi rzecz jasna nie do Veiny, to pod tym względem działanie Noriko mogłoby być uznawane za najprościej rzecz ujmując głupie. Będąc wampirem zbyt upartym i pragnącym niezależności paliła bez mrugnięcia okiem wszystkie koneksje jakie ją łączyły z rodem. Wisienką na torcie miała stać się jej zmiana. Nie wiedziała jeszcze jak tego dokona jeśli łyka same cholerne pigułki, nie ludzką krew... ale jej plan zakładał, że kiedyś stanie się wampirem szlachetnym. Zdobędzie potęgę, zapuka do biura swojego ojca i zacznie swój największy bój w życiu. Umrze czy też nie... to się nie liczyło. Tylko zabijając Mariusa mogła uwolnić się od koneksji na dobre. Czy powie o tym swojej przyjaciółce? Na razie nie... na razie miały zbyt dużo problemów na głowie by zajmować się niepewną przyszłością Noriko.
Z tych wielu mrocznych myśli wyrwał ją prosty tekst na który zareagowała oczywiście uśmiechem. Szkoda, że nie jest znów młoda i jeszcze bardziej naiwna jak kiedyś. Uwielbiała te całe noce które przesiadywały razem w łóżku i gadały. Veina miała spory zapas opowieści i nauk o których dziewczyna lubiła słuchać. W dodatku co jakiś czas wtrącane zabawne anegdoty dotyczące na przykład życia seksualnego. 17letnia wampirzyca nie mogła wtedy przestać oblewać się purpurą i śmiać!
-Racja, już jednego opluła i rozwalił mi nos.- wyszczerzyła zęby jakby znów była nastolatką. Chodziło jej rzecz jasna o Alucarda. Stawiał warunki więc w końcu dziewczyna splunęła mu pod nogi... cóż, wciąż nawet mimo bólu splunięcie było to tego warte!
Widząc zmieszanie na jej twarzy przekrzywiła lekko głowę w bok i zmrużyła oczy. Oj! Wyczuła tu jakieś powiązanie! Nie ukryje tego teraz przed nią.
-Przypominaaam... co dokładnie? Tylko bez ogródek. Ja tej dziewczyny na oczy nie widziałam więc się nie krępuj.- wzruszyła ramionami. To tak jakby miała usłyszeć o jakiejś lasce ze sklepu. Noriko na prawdę miała w poważaniu swój ród i zaznaczała to przy każdej sposobności.
Chociaż oddychać nie musiały dziewczyna westchnęła na prawdę bardzo głośno i założyła ręce na pierś niezbyt zadowolona z tego jak Veina postawiła sprawę. Faktycznie nie musiała ufać Garruchowi, w sumie to... było to rozsądne jej strony. Tylko czemu nie mogła zaufać jej? Skoro Noriko mówiła, że się uda to w 80% się uda. Miała taką nadzieję... nie mogła jednak zmusić jej do ugryzienia czy czegoś podobnego.
-Udawać chorą...- pokręciła sceptycznie głową. On miał nos na kłamstwa jak pies myśliwski. Z resztą chyba wie jak wygląda wirus którego sam stworzył. Czy tam ktoś od niego... mniejsza.
-No nie wiem czy mi się uda. Ale postaram się.- dodała szybko ostatnie słowa by jej nie martwić. Nie będzie przyjaciółce przecież tłumaczyć skomplikowanych zawiłości prawda? Najważniejsze by miała nadzieję, że się uda. Może to nieco zatrzyma rozwój choroby... rozwój... w sumie ciekawe czy to paskudztwo miało jakieś stadia. Noriko zacisnęła lekko dłoń w pięść. Tyle wampirów na których jej nie zależało... czemu to musiało akurat zaatakować Veinę?!
-Porozmawiam Vi, obiecuję. Zrobię wszystko byś znów czuła się sobą. Jeśli zabraknie ci krwi to pisz do mnie, będę ci ją jakoś podsyłać.- powiedziała szczerze. Martwiła się o starą wampirzycę. Choć różniły się od siebie tak mocno... Noriko nie potrafiła wyjaśnić więzi jaka je łączyła.
Kątem oka widziała jak opróżnia szklankę z krwią i poczuła delikatne uczucie zazdrości. Nie wytrzyma! Sięgnęła do plecaka który zawsze miała przy sobie i wyciągnęła dwie tabletki. Niech to piekło pochłonie. Zacisnęła zęby ale po chwili już łykała obie tabletki. Złapała szkło z whisky i dopiła ją do końca. Wstała z pustą szklanką i podeszła do blatu na którym stała butelka.
-Mogę?- zapytała zanim cokolwiek zrobiła. Może nieco za szybko ale nie chciała myśleć o zapachu krwi który nadal unosił się w powietrzu. Skoro ona tak się czuła... Skierowała wzrok an przyjaciółkę.
-Vi... jakie to uczucie gdy... no wiesz... rzucasz się na kogoś przez tą chorobę.- zapytała niepewnie. Nie chciała naciskać ale rzadko kiedy pozwalała sobie wpadać w taki szał. Zawsze była świadoma tego co robiła i dbała potem o zwłoki. Ech czasy sprzed tabletek... A może nie powinna pytać?
-Dzięki.- powiedziała uśmiechając się słabo kiedy zaproponowała jej "pożyczkę". Jeszcze poprzedniej nie zdążyła oddać...
Zaśmiała się słysząc co też sądziła o mężczyźnie wampirzyca.
-Tylko nie daj mu za dużo bo zaśnie.- puściła jej znów oko. Widząc ją taką od razu czuła się lżej na "duszy". Żartowanie podnosiło na duchu zupełnie jak mówił Leon. Och gdyby tylko wiedziała, że to on wpadł Veinie w oko... od razu by do niego napisała!
-Wystarczy być ostrożną i dać mu szansę... jeśli cię podejdzie to cóż... będziesz miała obiad.- powiedziała zgodnie z naukami Veiny. Oj nie zapomniała ich! Nie to żeby się do nich stosowała sama...

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pon Maj 01, 2017 12:43 am

Noriko miała dość ambitne plany, nie do Veiny należało ocenianie czy słusznie zakładała zabicie ojca, to leżało w kwestii dziewczyny by rozstrzygnąć czy faktycznie opłacało się zabijanie rodziciela, głowę rodu; czarnowłosa jeśli tylko będzie mogła to oczywiście zawsze jej pomoże, już do końca będzie dla Nori kimś w stylu ciotki-przyjaciółki, która zawsze rzuci pieniędzmi i postara się wyciągnąć z największego bagna.
Wampirzyca wahała się, by powiedzieć Noriko co wie o rodzinie jej siostry, nie musiała zdradzać jej tego niepochlebnego momentu słabości ze swojego życia; dokończyła whisky i powiedziała:
- Słyszałam trochę o Twojej siostrze od jej męża. Miałam z nim romans i byłam w ciąży. Jakieś dwa lata temu. - odparła krótko, ponieważ nie było sensu mówienia o szczegółach, nie wspominała dobrze tej znajomości, nie przepadała za tą rodziną, ponieważ już nie raz sprawili jej dużo kłopotów; miała nadzieję uczyć się na błędach. Oczywiście jeśli Noriko zapyta o co coś, zwłaszcza o tą niespodziewaną ciąże to wampirzyca odpowie, bo w sumie nie miała się czego wstydzić, a przecież były przyjaciółkami, więc powinny być ze sobą szczere - Vi chciała być.
Ale przechodząc do innego tematu; Noriko musiała udawać chora, bo czarnowłosa nie pozwoli jej się zarazić, nie mogła ufać mężczyźnie, którego nigdy na oczy nie widziała, skąd miała mieć pewność, że faktycznie pomoże wampirzycy, nawet jeśli coś do niej czuł.
- Po prostu powiedz, że masz moje objawy. Nawet jeśli to on jest sprawcą tej choroby, to i tak wątpię by sprawdzał czy faktycznie jesteś chora, może mógłby Ci zrobić badania, ale gdy uwierzy zapewne nie będzie chciał tracić czasu i od razu poda Ci lekarstwo. O ile je posiada. Ale pamiętaj, przydało by się go chociaż trochę w czystej postaci. - powiedziała naciskając. Nie wiedziała czy choroba postępowała; fizycznie czuła się dobrze, ale w tej sytuacji nie wiele to znaczyło.
- Dziękuję za troskę, powinnam wytrzymać. Ty lepiej uważaj na siebie, nie ryzykuj zbytnio, nawet dla mnie. Ja nie mogę ufać temu człowiekowi, może Ty masz powody by to robić, szanuję to, ale wiesz, że nie do końca pochwalam. - dodała. Zawsze uważała, że ludzie nie rozumieją jak to jest być wampirem - po prostu nie są w stanie sobie tego wyobrazić.
- Tak, oczywiście, weź co chcesz. - powiedziała odnośnie butelki; Noriko mogła czuć się jak u siebie w domu, zawsze przyjść, przenocować. Jak już Vi wspominała wcześniej, nawet nie oczekiwała zwrotu pożyczki, która tak nazwała odruchowo, wiedziała, że młoda wampirzyca nie będzie miała jak zwrócić pieniędzy. Vi wydawała co raz mniej, miała mniejsze potrzeby, co raz mniej jej się chciało wszystkiego, mogła przynajmniej pomóc dziewczynie.
- Daj mi numer swojego konta. - powiedziała, nie pytając czy dziewczyna chce, po prostu jej da, pieniądze zawsze się przydają, na przykład w sytuacjach awaryjnych. Gdy Nori zapytała o to uczucie, czarnowłosa musiała się przez chwilę zastanowić jak tu ująć, sama dokładnie nie wiedziała czy jest w stanie to opisać.
- Właśnie wtedy chyba nic nie czuję. Po prostu to jakby ktoś przejął Twoje ciało i kazał Ci to zrobić, wszystko widzę i generalnie jakbym była świadoma, ale nie mogę się kontrolować. Jakby ogromny gniew mną powodował. Wiem, że to robię, ale dopiero gdy atak mija tak naprawdę zdaję sobie sprawę co zrobiłam. Wtedy po prostu gdy odzyskałam pełną świadomość zobaczyłam kałużę krwi dookoła siebie. I tak miałam szczęście, że nie było tam żadnego łowcy. - powiedziała, może opisała to jako tako, nie dokładnie, ale próbowała.
Wampirzyca zapominając na chwilę o chorobie dzięki towarzystwu dziewczyny, zaśmiała się na jej następne słowa. Szaleństwem byłoby umawianie się z Łowcą, to może być tylko niewinna zabawa z kolacją w pakiecie.
- Jestem dumna, że jednak zapamiętałaś coś z tego co Ci mówiłam. Obiad zawsze jest dobry, muszę znaleźć jakieś rozrywki żeby urozmaicić sobie emeryturę, starość nie radość. - odparła z uśmiechem; może nie czuła się bardzo staro, ale tyle rzeczy już robiła i wiedziała, że teraz jej życiem zawładnęła rutyna, ciężko było znaleźć coś co sprawiłoby jej szczęście. Czarnowłosa wstała z kanapy, by zanieść szklanki do kuchni. Postawiła je na blacie i podeszła do barku w salonie. Jedną z butelek, nowo zakupioną zostawiła w kuchni, więc telekinezą otworzyła szafkę i "podała sobie" nowe whisky, które potem postawiła na barku. Chciała nalać sobie alkoholu, ale poczuła ogromne uderzenie zmęczenia, zakręciło jej się w głowie, więc przytrzymała się krawędzi mebla. Odetchnęła głęboko, poczekała póki dziwna fala dezorientacji nie minęła.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 329


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pon Maj 01, 2017 11:10 pm

Veina, Veina, Veina. Przykro mi to mówić, ale tak to jest jak zapraszasz ludzi do domu wiedząc, że wpadasz w szał. Na dodatek widać pogorszyło ci się przez tą późnonocną wycieczkę do miasta w poszukiwaniu mordu. Tak to jest jak nie nosisz szaliczka ani ciepłych skarpetek w środku zimy.
Na chwilę poczułaś jakbyś miała zwrócić wszystko co wypiłaś, a potem zrobiło ci się ciemno przed oczami. Ostatnie co widziałaś to twarz przyjaciółki i poczułaś nęcący zapach jej ciała.
Tak też straciłaś panowanie nad swoimi zmysłami i nie przejmowałaś się tym kim dla ciebie jest. Wpadłaś w szał, który kazał ci atakować wszystko co masz w zasięgu wzroku.
Sharpówna mogła dostrzec tylko błysk czerwonych oczu i wysuwające się kły, które nie zwiastowały nic dobrego. Veina aż drżała z podniecenia mając ofiarę tak niedaleko, ale jak zareagujesz? Veina musisz walczyć z jadyną osobą, na której ci zależy i zabić ją albo poczekać aż szał minie sam.
Biedna Nori i biedne mieszkanie, które przeszło już szabrowanie i spalenie (to drugie w myślach, ale zawsze). Czas w końcu zobaczyć jak wygląda walka prawdziwych wampirów klasy B, gdzie jeden teraz zdawał się wspaniałą partnerką dla lokalnego superbohatera, jeśli chodzi o podejście i myśl przewodnią życia, no i entuzjazm!
Niech rozpocznie się rzeź!
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Wto Maj 02, 2017 9:45 pm

Dziewczyna czekała mając nadzieję usłyszeć jakieś konkrety. Wiedziała, że jej przyjaciółka była silną i doświadczoną wampirzycą, dlatego tym bardziej była ciekawa skąd też znała jej siostrę. Swoją drogą zdawać się mogło, że wszyscy z jej otoczenia znali już Yuki tylko nie ona, jej własna rodzona siostra. Och ironio losu... Wiadomość jaką uzyskała wypowiedziana została dosyć krótko, dosadnie i beznamiętnie. Czyli tak jak przystało na Veinę. Spuściła oczy z twarzy przyjaciółki na ziemię zastanawiając się co o tym sądzić. Czy czuła współczucie do siostry? Powiedzmy sobie szczerze... Noriko od 200 lat wypijała krew z ludzi nie zaprzątując sobie głowy tym, że właśnie pozbywała się jakiegoś członka rodziny. Odkąd zaczęła oglądać ceremonie pogrzebowe nieco się to zmieniło, ale to już temat na inną historię. W każdym razie nie znała siostry, a nie przepadała za całym rodem. Miała więc w poważaniu też męża Yuki. To co ją bardziej poruszyło to dziecko. Ileż pytań się z tym wiązało... czy Veina straciła je przypadkiem czy może celowo. Patrząc jednak na wszystko ze strony kobiet starej daty (bo i Noriko taką była przecież), nie wypadało mieć bękarta z żonatym mężczyzną. To upadlające... Skinęła więc głową
-Musiał być charyzmatyczny, ty nie wybierasz byle kogo.- powiedziała poważnie. Oczywistym przecież było, że to przyjaciółka wybrała jego, a nie na odwrót.
-Rozumiem Vi i... wiem że chcesz mi pomóc zdobyć to lekarstwo, chodzi przecież o twoje zdrowie, ale załatwię to po swojemu. Już ci mówiłam, że on jest inny... jedyny w swoim rodzaju.- ostatnie dodała nieco ciszej mając przed oczyma barczystego wielkoluda o mrocznym spojrzeniu. Podobna zdrada pewnie nie ruszyłaby nawet jego kamiennej twarzy, ale to ledwo bijące w jego piersi serce. Tak... ono uschłoby na dobre. Przemyślenia ukryła jednak pod powiekami nie chcąc kolejnych pytań. Veina na pewno wiele by dała by poznać jego wygląd czy imię, ale ona nie mogła tego zrobić... nawet dla przyjaciółki. Tak było bezpieczniej dla nich wszystkich.
Uśmiechnęła się lekko kiedy jej dłoń spoczęła na whisky. Nalała sobie do połowy szklanki i upiła kilka łyków.
-Myślisz, że ja pamiętam swój numer konta? Daj spokój.- zaśmiała się lekko i machnęła ręką. Potem sprawdzi i jej poda. Wstyd był tu zbyteczny, tylko by się zaczęły przekomarzać, a koniec końców i tak Noriko dostałaby tą kasę. W końcu nauczycielka wiedziała lepiej!
Wysłuchała tego jak Veina zachowywała się podczas ataku i zmarszczyła brwi. Okropieństwo... w tej jednej chwili poczuła głęboki żal do Garrucha. O tą jedną istotę siedzącą na sofie. Stara wampirzyca nie była święta, nic z tych rzeczy, ale zawsze dbała o swoje ofiary, a przynajmniej od kiedy łowcy i Rada tego oczekiwali. Damą trzeba było się urodzić. Rozbryzgiwanie krwi mogło przecież ubrudzić elegancką kreację. Nie to co Noriko i jej ubłocone wojskowe buty który dziś zostały w domu.
Odwzajemniła uśmiech słysząc pochwałę. Dobrze, że przyjaciółka chciała postawić krok do przodu. Spotkanie się z łowcą na pewno nie należało do łatwych zwłaszcza dla niej, ale jeśli zachęcić ją uwiedzeniem i "obiadem"? Ach były tak różne, a jednak tak się kochały.

Noriko została na kanapie obok swojego plecaka, gdy Veina wstała do kuchni. Tam stało się coś dziwnego, jakby zakręciło jej się w głowie czy coś? Dziewczyna zmarszczyła ze zmartwieniem brwi i wyprostowała się by lepiej widzieć.
-Veina wszystko w porządku?- zapytała automatycznie jednak gdy padł na nią znów wzrok przyjaciółki wiedziała już o co chodziło. Zacisnęła zęby reagując tak jak to miała w zwyczaju gdy padał na nią blask ślepi Alucarda jeszcze w dżungli. Poza tym pewne reakcje zostają we krwi, zwłaszcza jak jest się zmuszonym do przyciskania twarzy do błota w okopie...
-Kurwa!- krzyknęła sięgając do plecaka po swojego deagla w którym znajdował się ostatni magazynek z 8 nabojami kalibru .44 przeciwko wampirom. Tylko tyle ostało się po zapasach jakie dał jej Reg kiedy jeszcze dla niego pracowała. Wyciągając broń musiała od razu skoczyć za sofę by mebel stał się ostatnim bastionem który odgradzał ją od przyjaciółki. Kurwa, kurwa, kurwa... warczała wściekła, że musiało się to stać tak nagle. Czy uda jej się przemówić do niej? Czy to na prawdę była furia jak u wampirów typu E?
-VEINA OCKNIJ SIĘ!- krzyknęła ile tchu widząc jak ta się zbliża, chyba że skoczyła... wtedy Noriko musiała odbezpieczyć broń (co w zręcznych łapach wampira, który zajmował się tym dosyć zawodowo) i... strzelić. Mierzyła w udo drogiej jej istoty by chociaż częściowo ją spowolnić. Huk był całkiem znaczący, tylko czy udało jej się w ogóle trafić? Oczywiście, że umiała celować, do cholery jasnej przecież była strzelcem wyborowym, ale strzelanie do wampirów było nieco bardziej skomplikowane. Była też gotowa by za wszelką cenę chronić swojej szyi. Jeśli tylko kły straszej wampirzycy dotkną tego delikatnego miejsca będzie po niej...
Veina proszę...

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Maj 03, 2017 9:28 pm

Temat jej ciąży był zamknięty, oczywiście mogła zdradzić jej nieco więcej szczegółów jeśli bardzo by tego chciała, ale Veina wolała nie zajmować się przeszłością, ponieważ często stawała się ona swoistym rodzajem demona, od którego nie można było uciec; czarnowłosa miała długą historię i tylko niektóre jej fragmenty były znane nielicznej ilości bliskich jej ludzi, większością się nie chwaliła - kiedyś były trudne czasy i żeby przeżyć trzeba było robić straszne rzeczy lub pozwolić by robiono je nam. Wampirzyca nie chciała się stać celem własnych wspomnień, tak jak stało się to ostatnio w jej śnie, więc żyła chwilą, nie przejmując się minionymi latami.
Nie zamierzała również zmuszać Noriko do zwierzania się i opowiadania o tajemniczym mężczyźnie, rozumiała, że dla niej jest to coś ważnego; ona sama jednak mogła pozostać nastawiona do tego sceptycznie, nie znając mężczyzny, który już nie zdobył jej sympatii prawdopodobnie eksperymentami na wampirach i samym faktem, że jest łowcą. Miała tylko nadzieję, że Noriko nie zostanie skrzywdzona, Vi zareaguje dopiero gdy dziewczyna nie będzie wiedzieć, że sama się krzywdzi przez związek, znajomość z tym człowiekiem.
Wszystkie te sprawy musiały poczekać, ponieważ wampirzyca właśnie czuła jak choroba przejmuje nad nią kontrolę; chwila nudności i osłabienia spowodowana użyciem mocy zamieniła się w atak wściekłości godny wampira najniższej krwi. Wampirzyca straciła kontrolę nad sobą, co można było zobaczyć w jej szkarłatnych oczach, kompletnie pustych. Teraz choćby nie wiadomo jak bardzo Noriko chciała powrotu przyjaciółki, czarnowłosa musiała ją zaatakować; potem będzie bardzo żałować tego co się stało, nieważne z jakim skutkiem. Czarnowłosa szybko odwróciła się przodem do dziewczyny i zamachnęła ręką z zakrzywionymi palcami, może chciała ich użyć jak szponów, by złapać przyjaciółkę, która jednak była szybsza - dobrze dla niej. Veina przechyliła głowę na prawo by jak zwierzę lepiej widzieć swoją ofiarę. Zaczęła podchodzić do wampirzycy z konkretnym zamiarem ugryzienia jej, z pewnością bolesnego skrzywdzenia. Zauważywszy, że zasłoniła się kanapą, by ta tworzyła swoistą linię oddzielającą obie wampirzyce, Vi kopnęła kanapę, by ta przygwoździła do ściany dziewczynę, oczywiście mogła to zrobić dzięki swojej wampirzej sile. W tym momencie skoczyła na Noriko, by rzucić się na nią jak dzikie zwierzę, ale szybko została powstrzymana celnym strzałem w udo. Siła uderzenia była tak duża, że czarnowłosą odrzuciło metr dalej. Gdy upadła na podłogę, z jej ust wydobył się ryk, wark dzikiego zwierzęcia ze wścieklizną sugerujący ból; krew zaczęła sączyć się z rany postrzałowej w jej udzie, był tylko wlot, więc srebrna kula utkwiła w ciele. Ból był okropny, więc Vi dyszała ciężko wciąż rycząc z bólu - niczym kreatura z horroru klasy niepierwszej. Żądza zabicia dziewczyny była silniejsza, więc wampirzyca wstała z podłogi i kulejąc podchodziła do młodej. Szybkością wampira postanowiła znaleźć się przy niej i chwycić za gardło, miał być to szybki jednostajny ruch by Noriko nie miała czasu ucieczki; okupując to dużą utratą krwi chciała raz i skutecznie unieruchomić dziewczynę by móc następnie rozerwać jej tętnice.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 329


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pią Maj 05, 2017 12:49 am

Gdyby nie szkolenie Noriko i przeprawa przez piekło tropikalnego Wietnamu biedna wyglądałaby teraz jak ofiara Kuby Rozpruwacza. Jakimś cudem wyszarpała gnata z plecaka i przeskoczyła przez kanapę dokładnie wtedy, gdy zdziczała część Veiny wyczuła swój następny cel dzisiejszej nocy i rzuciła się na niego.
Rycząc dziko brunetka kopnęła kanapę tak mocno, że ta pofrunęła jak wystrzelona z procy. Wprost w przyjaciółkę. Ba! Jedyną bliską Veinie osobę! Biedna hrabina jeszcze będzie miała czas żałować tego, a teraz nie miała innego wyjścia jak ponieść przykre i niezamierzone konsekwencje czynów swojej najobrzydliwszej i najbardziej prymitywnej części siebie.
Noriko nie miała szansy zareagować na lecący w jej stronę mebel. A pewny palec pociągnął po lekkim języku spustowym. Głośny huk rozniósł się po pomieszczeniu, a i pewnie korytarzu i innych apartamentach. Niestety dłonie trącone przez oparcie powędrowały trochę wyżej niż było to zaplanowane. Kule, od Rega nie były najwyższej jakości i w sumie całe szczęście dla Veiny, która dostała jedną z nich prosto w prawy bok, tuż nad miednicą. Przeleciała na wylot powodując paskudny ból i zagłębiła się gdzieś w jednej z szafek z naczyniami. Można było to poznać po dźwięku tłuczonego szkła. Cóż, dobrze że jesteś dziana bo te eleganckie kieliszki właśnie poszły się pieścić jak gimnazjaliści na szkolnej dyskotece.
Norka w tym czasie poczuła prawdziwą moc wściekłego jak rosomak i silnego jak niedźwiedź wampira B. Nie dziwne, że ludzie rzadko zapuszczali się na czystą krew sami, o ile nie mieli skłonności samobójczych. Kanapa leciała z weteranką aż pod samą ścianę pękając z trzaskiem. W całym stresie i zamieszaniu ciężko było poznać czy przy okazji nie pękło żadne żebro. Bolało jak cholera i gdybyś była człowiekiem mogłabyś pożegnać się z oddychaniem na jakiś czas.
Powietrze zaraz wypełniło się zapachem juchy, a podłogę zrosiła krew. Kule nie miała jednak takiej siły, by powalić wściekłego z głodu wampira. Był jednak na tyle mocny, że wyrwały Veinę z szaleńczej szarży. Tylko dzięki temu Noriko jeszcze miała szansę na przeżycie. Pazury rozorały jej policzek zarysowały mocno ścianę. Opętana przez chorobę warczałaś dziko wprost w twarz swojego posiłku, a dziwne znamię na piersi zapiekło przyjemnie, gdy byłaś dosłownie na długość ręki od cieknącej krwi.
Noriko przygwożdżona do ściany nie miała zbyt wiele pola manewru. Veina za to stała na dość niestabilnym gruncie tworzonym przez kanapę, której żaden technik stolarz i kaletnik nie naprawią.
Wasze twarze były od siebie oddalone dosłownie na odległość kłapnięcia szczękami albo wymach ręką.

Następną turę zaczyna Veina
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Nie Maj 07, 2017 5:44 pm

Czarnowłosa krwawiąc obficie z przedziurawionego boku jęczała z bólu dopóki nie zalazła się blisko Noriko, w jej póki co zwierzęcym umyśle była tylko jedna myśl, która polegała na zrealizowaniu celu jakim było rozerwanie tętnicy dziewczyny. Wampirzyca skaleczyła ją w twarz, po której spłynęła świeża krew; szkarłatne tęczówki czarnowłosej rozszerzyły się czując wspaniała woń gorącej posoki. Vi chwyciwszy za szyję Noriko przygwoździła ją do ściany, uderzając tyłem jej głowy w jakiś biedny obraz, który od razu spadł na podłogę. Dłoń czarnowłosej zaciskała się na gardle dziewczyny, a usta Vi zbliżyły się do jej twarzy. Jeśli dane było jej to zrobić, czarnowłosa polizała policzek skąpany we krwi od dołu do góry. Zasyczała smakując krew biednej przyjaciółki; czuła palący ból w boku, który próbował się zregenerować, co uniemożliwiała mu kula, która przez nie przeszła - antywampirza, minie jeszcze chwila zanim kobieta dojdzie do siebie, zapewne następnie otrzymawszy jeszcze kilka innych ran. Gdy Vi się ocknie zrozumie jeśli będzie cała podziurawiona od kul, Noriko musi się bronić i czarnowłosa nie będzie miała jaj tego za złe, to ona tutaj zawiniła - później będzie czuła wyrzuty sumienia, że w ogóle pozwoliła przyjaciółce tutaj przyjść.
Wampirzyca nie działając rozumnie, próbowała cisnąć dziewczyną o przeciwległą ścianę, by ta uderzając z dużym impetem głową straciła chwilowo przytomność, wtedy wampirzyca miałaby okazję rzucić się na nią w zwierzęcym szale w celu rozerwania szyi. Veina wtedy biegnąc prawie jak wilk ze wścieklizną skoczyłaby na Noriko i przygwoździła do podłogi dodając do tego jeszcze kilka uderzeń prawą pięścią w brzuch, a następnie w szczękę.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Nie Maj 07, 2017 8:20 pm

Czy zaskoczyła ją reakcja przyjaciółki? Ani trochę niestety... widziała już wampiry krwi typu E i nie spodziewała się niczego innego jak ataku. Zaskoczyła ją natomiast sama siła ataku, a także fakt, że Veina wykorzystała osłonę przeciwko niej. Poczuła się jakby uderzył w nią jakiś rozpędzony byk łamiąc przy okazji niektóre żebra. Znów! Jej przeciwnicy stanowczo zbyt bardzo upodobali sobie jej klatkę piersiową. Kula trafiła nie tam gdzie chciała, ale to chociaż na sekundę zatrzymało wampirzycę, a Noriko mogło zacisnąć na moment oczy czując jak fala bólu promieniuje z klatki piersiowej na ręce.
-Ja pierdole Vi... nie wyglądasz na taką co ma aż tyle siły.- warknęła pod nosem i wtedy też przyjaciółka znalazła się przy niej.
Dziewczyna zacisnęła dłoń na pistolecie, kiedy poczuła chłodną rękę Veiny na swoim gardle. Nie ugryzła od razu? Od kiedy to wampiry lubią bawić się ze swoim jedzeniem?
-Wal się.- syknęła reagując na zadrapanie na twarzy i zanim jeszcze doszło do pierwszego uderzenia.
Spojrzała ponad ramieniem krwawiącej kobiety na kuchnię. Trzeba się ewakuować i zyskać dystans... i wtedy też Noriko jeśli wszystko poszłoby jak chciała, zaczęła zamieniać się we mgłę. Miała zamiar pojawić się w kuchni za blatem barku, zawsze to kamień by ją chronił nie kanapa... Klatka cholernie bolała ale nie miała wyjścia.
Dopiero będąc za blatem mogłaby pomyśleć o jakiejś ofensywie, na razie musiała uciec z łap Veiny, jej drogiej przyjaciółki. W tym momencie Noriko nie myślała ani o Garruchu, ani o chorobie... jej umysł nastawiony był na walkę i przetrwanie czyli dokładnie jak podczas wojny. Tam nie można było dać się rozproszyć przez zbędne przemyślenia, bo inaczej człowiek czy wampir kończył z kulką w głowie. Tak więc... skup się Noriko, teleportacja, kuchnia, za blat.
Potem zapewne będzie zawodzić nad losem przyjaciółki której de facto na prawdę nie chciała wyrządzić znacznej szkody.
Wracając jednak to teleportowania się. Nie było na co czekać, mając nadal w dłoni swojego deagla, kiedy tylko Noriko by się zmaterializowała, uniosła rękę i nacisnęła spust. Wiedziała co uspokaja szal krwi E, ale jeśli Veina by ją dopadła i przyssała do jej szyi... no cóż, wiele by tej szyi nie zostało. Musiała ją jakoś unieruchomić. Dobra, na razie niech będzie strzał, potem rozejrzy się czy w okolicy nie ma jakichś paprotek czy raczej kaktusów bo to te rośliny przyjaciółka lubiła najbardziej. Najlepiej gdyby kula rozwaliła jej rzepkę chociaż taki nabój pewnie wyrwałby pół nogi ech... strzeliła... byle nie w głowę.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pon Maj 08, 2017 7:47 pm

Informację o zadymie w apartamencie dostał niedługo po tym jak wsiadł do auta i zamierzał odeskortować vana z pochwyconymi wampirami. Plany się jednak dość szybko zepsuły i członek inkwizycji ciągle wydzwaniał do przełożonego, a ten natomiast podawał dalej i dalej...
Wyszło, że był w połowie drogi za miasto, kiedy w końcu informacja do niego dotarła. Zawrócił więc i pognał przez miasto do centrum. Oczywiście, że łamał przepisy ruchu drogowego, ale na szczęście było dość późno i niewiele aut było na ulicach miasta.
-Na miejscu ma być ktoś do pomocy!-Rzekł tylko do komórki zarazem odrzucając rozmowę i jadąc dalej.
Sprawa nie była zbyt przyjemna. Zorganizowanie 'pomocy' mogło nie być takie proste. Obserwatorów Garruch nie ruszał, ponieważ oni i tak już dużo ryzykowali... Poza tym śmiał wątpić w to, żeby jakiś wampir potrafił się przedostawać niepostrzeżenie do apartamentów, bez wszczynania alarmu oczywiście...
Minęło około dwadzieścia minut od kiedy dostał informację. W końcu zaparkował na poboczu, włączył awaryjne, wyłączył silnik, zamknął auto i pognał do budynku. Pierwszym przeciwnikiem okazały się drzwi wejściowe. Tak na prawdę nie było to żadnym problemem.
Wystarczyło, że się zbliżył do szklanych drzwi i po prostu teleportował się przez nie do środka wraz z całym swoim ekwipunkiem. Z wcześniejszego telefonu wynikało, iż powinien się udać raczej na wyższe piętra konstrukcji. Nie liczmy w setkach oczywiście... Było to co najwyżej dziesiąte piętro. Człowiek nie wbiegłby po schodach tak szybko jak stary łowca, który w połowie drogi przyhamował, ażeby wyciągnąć swoją piersiówkę z płaszcza i wylać do ust nieco krwi wampirzej. Gorzki smak przepłynął przez gardło i od razu go pobudziło i zarazem rozjuszyło.
Pobiegł dalej...
Które mieszkanie? Po prawej, kolejna informacja od obserwatora Noriko.
Kolejne drzwi, tylko tym razem antywłamaniowe i całe. Garruch nie wiedział co się za nimi kryło, więc nie mógł na ślepo się tam teleportować. Trzeba było jednak zaryzykować i po prostu nacisnąć na klamkę. Może właścicielka nie zamknęła drzwi na zamek...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 329


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pon Maj 08, 2017 8:56 pm

To kopnięcie było wyjątkowo dziwne to prawda. Veina nie powinna mieć tyle siły, a i cud że nie dyslokowała sobie czegoś przy takim ciosie. Cóż, gniew i regeneracja to przedziwna mieszanka dzięki której można walnąć w coś nie bacząc na to co stanie się z kończyną, bo ta trochę poboli i zaraz się zregeneruje. Jakby tylko Norka miała tak mało samokontroli to pewnie była wstanie wykrzesać tyle samo ze swojego ciała.
Na razie jednak nie miała łatwo i powinna raczej skupić się na nieumieraniu. Veina chwyciła ją za włosy sprawiając ból i przejmując kontrolę nad poczynaniami jej głowy i zrobiła to czego Noriko się nie udało czyli poruszyła nią (bo ruszyć głową, bo dała się zapędzić w kozi róg, hehehehehe). Dość zamaszyście i kilka razy czaszka poczytalnej wampirzycy trzasnęła w dość twardą ścianę. Wstrząśnienie mózgu murowane, zwłaszcza że konsekwentne ciosy sprawiły że tynk zaczął zsypywać się ze ściany zostawiając krwawe wyżłobienie. O obrazie nie wspomnę, bo rama po prostu poszła i w szamotaninie płótno porwało się tak, że nawet najbardziej wprawny antykwariusz tego nie odratuje. Do tego ten długi język zdziczałej przyjaciółki przejeżdżający lubieżnie prawie jak podczas gorącego numerka sprawił, że rozcięte mięso zapiekło, gdy wdarła się w nie jej ślina.
Na szczęście w potworze drzemało na tyle starych zwyczajów dręczenia innych i bawienia się jedzonkiem, że dało to czas naszej weterance do ogarnięcia wzroku, który zaszedł zaćmą po potężnych ciosach. Nim zdążyła nią rzucić ku zaskoczeniu, które pewnie widać było w czerwonych ślepiach (lub gniewie, że jedzenie uciekło) Noriko znalazła się za blatem. Miała dosłownie krótką sekundę na nie tyle złapanie oddechu co złapanie broni pewniej w ręce i wypalenie w rozpędzonej w jej stronę wampirzycy. I tym razem trafiła w jej ciało. Kiedy tylko Veina wykonywała skok z rozpędu w jej stronę kula która wylądowała w ramieniu obróciła ją w powietrzu. Znowu widać było jej ślad na suficie, a właścicielka demolowanego lokum poczuła to dodatkowo. Jej kości cudem były jeszcze w całości. Zaskakująco to nie powstrzymało jej od dzikiej szarży i jakimś niewiarygodnym cudem, mimo popełnienia w powietrzu bączka i bólu udało jej się chlasnąć Noriko wprost przed dekolt, nie było to bardzo głębokie cięcie, ale po pierwsze upewniłaś się które z żeber będą do łatania i że niektóre będą potrzebowały uzupełnienia ubytków po spotkaniu z pazurkami.
Noriko udało się uskoczyć trochę do tyłu więc teraz Veina stała jakieś półtorej metra od niej z krwawiącym, ale coraz mniej bokiem i świeżą bolącą raną na jednym z ramion. Noriko za to z dekoltem do wymiany, ale jej policzek zaczął się goić, piekł jak cholera ale przynajmniej nie krwawił już tak obficie. Ot przy robieniu min rana otwierała się i posoka ciekła ciurkiem.

Norka zaczyna i obie panie mimo, że są poranione najwidoczniej zaczęły się wkręcać w danse macabre i są w stanie atakować z większą zajadłością niż wcześniej. Jakby zapach krwi i agresja nakręcała je tylko bardziej.

A teraz dla Garnka bo zauważyłem dopiero po fakcie więc masz swoje małe cemeo w poście (tak tylko dodam, że z racji że wtargnąłeś w miejsce gdzie panoszy się MG jesteś tak samo podatny na część historii co reszta :3)

Stopni okazało się więcej niż się spodziewałeś. Ba, zdawały się mnożyć pod twoimi nogami, jakbyś biegł po schodach ruchomych w stronę przeciwną do ich jazdy. Krew wampira rozgrzała twoje ciało i zmysły, jednak miałeś dziwne poczucie, że ktoś nie tyle cię obserwuje i próbuje specjalnie spowolnić używając dziwnej mocy lub magii. Nie mogłeś jednak zlokalizować gdzie skubany się skrył, ważne że kupował obu dziewczynom niezbędny czas. W końcu dotarłeś na szczyt i lekko zdyszany, ale zawsze otworzyłeś drzwi klatki schodowej po lekkim mocowaniu się. Miałeś wrażenie, że ktoś mocuje się z tobą jak kobieta niechcąca wpuścić pijanego męża do domu. W końcu jednak po kilku cennych sekundach wpuścił cię.
W tym momencie nie powinno dziwić cię, że ktoś stał przed drzwiami Veiny. Ubrany w staromodny płaszcz, trochę jak ten którzy nosili magicy związany kilkoma skórzanymi rzemykami, koszula z żabotem i dziwna maska przedstawiająca zdeformowaną twarz. Uśmiechnięta, popękana i z nierównymi oczyma. No właśnie, oczy. Patrzyły się na ciebie tak jak nikt od dawna. Z mieszanką zażenowania i frustracji.
- Miałem nadzieję, że dasz sobie spokój.- Głos spod maski był ci jakby znajomy ale z drugiej strony wymykał się pamięci i kojarzeniu twarzy. – Daj im spokój dziecko. Nie wiesz z jakimi siłami się mierzysz, każdy z twoich obserwatorów jak się ruszy skończy biednie.
Kobieta, a może facet zdawali się niezbyt zainteresowani walką twoją co chwila zerkając na ścianę, za którą słychać było kolejny strzał i kolejne utensylia rozbijane o ziemię. Ciężko uznać, ale jakby brać mimikę maski pod uwagę bawił się przednie.
- Obie mają potencjał by być czymś znacznie lepszym niż tylko twoim miłosnym uniesieniem albo środkiem do wyładowania rozbuchanego ego i nienawiści wobec wampirów. Sam nie różnisz się od nich i to na większej ilości poziomów niż byś chciał.
Istota nie pachniała, nie mała nic prócz maski lub ubioru co pomogłoby rozróżnić ja w tłumie. Głos tak typowy, że ciężko było wychwycić płeć. Gabryś co zrobisz?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   

Powrót do góry Go down
 
Apartament Veiny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: