IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Apartament Veiny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyPią Wrz 14, 2018 6:30 pm

Najłatwiej powiedzieć, że to przez czarnowłosą musi zdradzić zarys planu; niestety dla niego, była na tyle racjonalnie myślącą istotą, że nie wyobrażała sobie natychmiastowego podjęcia decyzji, zwłaszcza, że chodziło tu o wywiezienie jej w nieznane. Na szczęście wampirzyca nie miała żadnych zobowiązań, więc kwestia opierała się na zaufaniu, choć najmniejszym.
- Tylko w moim przypadku to spontaniczność i dreszcz emocji, Ty masz wszystko świetnie zaplanowane. I tutaj również leży problem. - powiedziała, siadając na stoliku, który znajdował się przed kanapą, na której zdecydował spocząć wampir, najwyraźniej czując, że Veina tak szybko, jak on chce, decyzji nie podejmie.
Z uwagą słuchała wyjaśnienia, które tylko nieco bardziej przybliżyło jej ogólne założenia niespodzianki; pokręciła głową, jednocześnie uśmiechając się z lekkim niedowierzaniem. W ramach podziękowania zazwyczaj dostawała kwiaty, ale najwidoczniej dla Samaela było to zbyt trywialne.
- Mogę wybrać? Dziękuję. - odpowiedziała sarkastycznie. - Chociaż, to całkiem miłe porwanie. - jego uśmiech nie zwiastował nic dobrego, przynajmniej tyle mogła wywnioskować bazując na krótkiej znajomości i poznaniu zapewne jedynie małego fragmentu charakteru mężczyzny. Oczywiście Vi wciąż zastanawiała się, analizując ryzyko, które wiązało się z powierzeniem wampirowi swojej osoby, ponieważ zawierzając mu bezpieczeństwo, właśnie to robiła. Wciąż przecież nie wiedziała gdzie mają jechać, jak, kiedy.. pytań było zbyt wiele, a odpowiedzi żadnej. Jednak kobieta stwierdziła, że krótki wyjazd, pewnie w okolice Yokohamy, nie zaszkodzi jej, a może faktycznie czasami lepiej jest poczuć te emocje, nawet jeśli ryzykowała zbyt wiele.
- Dobrze. - odpowiedziała. Wstając, rzuciła jeszcze okiem na wampira, ponieważ ta informacja powinna go usatysfakcjonować.
- Pójdę po rzeczy. - dodała. Nie spieszyło jej się, dlatego spakowanie dużej walizki zajęło jej około półgodziny, jako kobieta musiała być przygotowana na wszystko. Gdy zniosła bagaż na dół, wyszli razem z apartamentu. Brunetka upewniła się, że zamknęła mieszkanie, a następnie zostawiła klucze portierowi.
- Prowadź. - zwróciła się do Samaela, który wskazał jej drogę na parking, gdzie stał zaparkowany samochodu, mogący być świetnym transportem zarówno na sawannie, jak i w tajdze, a to nie jedynie zintensyfikowało ilość domysłów, które kłębiły się w główce czarnulki. Skoro już podjęła taką decyzję, musiała zdać się na mężczyznę. Odjechali, w stronę miejsca, znanego jedynie wampirowi.

[zt oboje]

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyWto Sie 06, 2019 10:56 pm

Nie pamiętała kiedy ostatni raz mogła odpocząć, wreszcie usiąść ze świadomością, że nikt nie powinien przerwać jej tego błogiego stanu. Od powrotu zza granicy wydarzyło się tak wiele, cały czas piętrzyły się nowe problemy, a czarnowłosa pomimo robienia wszystkiego w celu uniknięcia trudnych sytuacji i tak w nie wpadała. By przynajmniej nie zacząć się nadto martwić, jak zwykle piła i brała, ale tym razem więcej, bo rzeczywistość nie oszczędzała kobiety. Gdy wreszcie dotarła do dawno nieodwiedzanego apartamentu i przestąpiła próg, uderzyła ją ta cisza i niczym niezmącony spokój, który panował w środku, jakby w kontraście do oszalałego ruchem miasta.
Veina wreszcie odetchnęła, a po zamknięciu mieszkania na wszystkie spusty i zasłonięciu okien, poszła na górę do sypialni. Tam od razu zrzuciła z siebie wszystkie ubrania, kątem oka widząc jeszcze resztę nierozpakowanych rzeczy, które zabrała w niedawną podróż. Zajmowanie się nimi w tej chwili były ostatnią rzeczą, którą miała ochotę zrobić; dlatego postanowiła nawet ich nie ruszać, kiedyś nadejdzie moment, że będzie ich potrzebować. Gdy już stała zupełnie naga pośrodku łazienki, przyjrzała się zmęczonej twarzy; miała wrażenie jakby odbicie w lustrze patrzyło na nią z politowaniem, dlatego po szybkim zmyciu makijażu postanowiła dłużej nie ulegać szaleństwu. Po napełnieniu wanny, wampirzyca zanurzyła się w ciepłej wodzie, planując nie wychodzić z niej aż do końca świata, tylko trąby Jerychońskie zmuszą ją do wstania; no i jeszcze ewentualnie gdy w progu pomieszczenia stanie jeździec Apokalipsy ze swoim wielkim koniem. By te chwile były jeszcze przyjemniejsze, Vi nie wahała się zapalić skręta, którego trzymała między palcami prawej dłoni, błogo zwisającej przez krawędź wanny.
I faktycznie nie wiedziała jak długo leżała, ale teraz nie miała to nawet najmniejszego znaczenia. Patrząc w sufit, niewiarygodnie boleśnie uderzyła ją cisza. Wcześniej jawiąca się jako obiecany spokój, teraz wisiała w mieszkaniu niczym ciężki obłok, wypełniający sobą wszystkie pomieszczenia i powodujący uczucie duszności. Wampirzyca przestraszyła się tego uczucia, choć wiedziała, że to złudne wrażenie nie mogła dłużej wytrzymać w tej samej pozycji. Po wyjściu, z już całkowicie zimnej wody, założyła satynową koszulkę na ramiączkach, długie spodnie i szlafrok sięgający do podłogi. Nie czuła by przybyło jej energii, jednak z pewnością nieco się wyciszyła ogólnie rzecz biorąc. W tej chwili miała tylko siłę wypić dwie porcje krwi Brh-, które szybko przygotowała w kuchni. Zauważyła, że ostatnio dokuczał jej duży apetyt i wprost nieproporcjonalna ochota na szukanie posiłku. Zdawała sobie sprawę, że długo nie wytrzyma na woreczkowej krwi ze szpitala, dlatego poważnie rozważała znalezienie donora. Ale to też musiało poczekać, bo Vi postanowiła od razu się położyć. Problemy ze snem też dawały się jej we znaki, towarzyszący niepokój zazwyczaj nie dawał jej możliwości zapadnięcia w prawdziwie głęboki sen. Tym razem kompletne wycieńczenie spowodowało, że zasnęła od razu i spała bardzo długo. Jej posągowa sylwetka w bezruchu wyglądała niczym ciało dawno opuszczone przez duszę. Właściwie, nie miałaby teraz nic przeciwko gdyby ktokolwiek wyciął jej serce, uniemożliwiając obudzenie się.

Trwało to długo, ale najwyraźniej wycieńczona Vi potrzebowała odpoczynku, którego nikt nie ośmielił się jej przerywać, na szczęście dla własnego dobra. Wypoczęta kobieta nie spieszyła się z wyjściem, wiedziała że ma jeszcze kilka spraw do załatwienia. Po wypiciu dobrych dwóch litrów krwi, wreszcie odzyskała ochotę do życia. Niespiesznie wypalając drugiego skręta i siedząc wygodnie na barowym stołku tuż przy marmurowej wyspie znajdującej się w kuchni, postanowiła dopiąć interesy na ostatni guzik. Kilkanaście minut pracy przy laptopie skwitowane szerokim uśmiechem. A cóż mogło tak ucieszyć pannę Vi? Oczywiście, że pieniądze - i to nie byle jakie; tylko one póki co mogły jeszcze obudzić ostatnie pokłady serotoniny w tej zmyślnej główce. Cała suma znajdowała się jednym z wielu kont, bezpieczna w europejskim kraju i cała tylko dla niej. Aż kusiło ją by znów gdzieś wyjechać, bo właściwie co ją trzymało w tym mieście. To był dobry plan na rozpoczęcie dobrego tygodnia. Jednak teraz czarnowłosa będąca niczym kompulsywnie zaburzona wiedziała, że czas na relaks w jednym z pobliskich barów i żadna siła jej nie zatrzyma. Po szybkim przebraniu i zamknięciu mieszkania na dziesięć spustów, udała się w tylko jej znanym kierunku.

[zt]

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyPon Lis 04, 2019 10:55 pm

Obudził ją przeszywający ból. Dopóki środki usypiające działały, nie zdawała sobie z niego sprawy, będąc otumanioną i pozbawioną przytomności przez nieznany jej czas. Świadomość powoli wracała, a ból się nasilał. Nie mając wiele sił, powoli próbowała wstać, najwyraźniej zimna dębowa podłoga była jej łóżkiem przez najbliższe godziny. Dopiero po chwili zrozumiała, że nie znajduje się już w zawilgoconej celi, wyraźnie wyczuwała zapach swojego mieszkania, swój zapach. Gdy podniosła się na dłoniach i zdołała usiąść, cisza upewniła ją, że znajduje się tu zupełnie sama i już nic jej nie grozi; odetchnęła z ulgą. Głowa bolała ją co raz bardziej, świdrujące uczucie objęło już całą głowę i nasilało się z każdą chwilą, gdy tylko Vi w odzyskiwała pełnię świadomości. Odruchowo dotknęła głowę, poprawiając włosy; wtedy na dłoni wyczuła lepką ciecz, a do nozdrzy uderzył zapach jej krwi. Chcąc zobaczyć jak dużo jej jest, czy rana wymaga opatrzenia, podsunęła dłoń przed twarz, jednak dopiero teraz zdała sobie sprawę, że nie widzi własnej ręki. Ciemność spowijała całą przestrzeń dookoła niej; była zupełnie inna - niesamowicie głęboka, nie przenikały w niej choćby kontury mebli, czarnowłosa nie widziała ruchu dłoni ani kosmyków włosów, które okalały jej twarz. Odruchowo dotknęła opuszkami palców powiek, by z przerażeniem zorientować się, że są podniesione. Pulsujący ból pochodził z okolicy z oczu, był jak tępe narzędzie, które raz po raz uderzało ją w twarz. Wampirzyca jeszcze raz, mimo tego, dotknęła oczu i policzków, by wyczuć zaschnięte strużki krwi na alabastrowych policzkach. Kompletnie straciła orientację, nie rozumiała co się dzieje, dlaczego nic nie widzi. Prowadzona odruchem i wzbierającą paniką, wstała z podłogi i natychmiast zachwiała się, tracąc równowagę i pomimo wyciągniętych dłoni, ponownie upadła na parkiet. Usiadła na piętach, próbując opanować oddech, który znacznie przyspieszył, gdy w czarnowłosej wzbierało przerażenie połączone z dezorientacją. Zaczęła gwałtownie obracać głową, by choć w oddali dostrzec zarys umeblowania czy choć najmniejszą strużkę światła, przebijającą zza rolet czy światła z pokoju. Nic takiego nie zauważyła, wszystko było spowite nieprzeniknioną ciemnością, w której samym środku znajdowała się przerażona Veina. Pomimo bezwiednie zagryzionych warg, z jej ust zaczął dobywać się cichy szloch, a krwawe łzy spłynęły po policzkach, łącząc się z posoką będącą pozostałością zabiegu, który odebrał jej wzrok. Trzęsące jej smukłym ciałem spazmy przerażenie uniemożliwiały wstanie, jakiekolwiek ruch. Wtedy wampirzyca zaczęła krzyczeć i płakać, tak jak od dawna tego nie robiła. W jej głosie wyczuwalne były ogromny ból i bezsilność, brak zrozumienia dla tego co się stało. Nie dopuszczała myśli, że po straceniu przytomności, bestialsko odebrano jej wzrok. Że jej piękne błękitne oczy stały się teraz bezużyteczne, zamglone jakby wypełnione mlecznym obłokiem, nie były w stanie dostrzec zupełnie niczego, pozostawiając kobietę w całkowitej ciemności. Czarnowłosa zanosiła się płaczem i nie potrafiła powstrzymać krwawych łez, które wielkimi kroplami znaczyły jej gładką skórę twarzy, by następnie spaść na podłogę. Całkowicie wyczerpana fizycznie, nie miała siły nawet wstać. Świadomość utraty wzroku spowodowała w niej cierpienie jakie dawno nie dosięgnęło wampirzycy i odebrało jakąkolwiek wolę. Nie mogła znaleźć w sobie ostatków sił, które zmusiłyby ją do wykonania najprostszej rzeczy, wstania czy wezwania pomocy. Będąc opanowaną przez płacz i bezsilność, dopiero teraz została uderzona kolejnym faktem, jakby obuchem w głowę. Krzyczała głośno, z jej gardła dobył się głos na wskroś przeniknięty bólem. Ale ona ledwie go słyszała. Gdzieś w oddali, jakby z głębi - taki stał się jej głos, ledwo dostrzegalny, pusty i obcy. Uniosła trzęsące się dłonie, by ostrożnie, ledwo opuszkami palców, dotknąć uszu - bolących równie mocno i oblanych jej własną krwią. Wiedziała co to znaczy, ale tak bardzo chciała by był to sen. Koszmar, który za chwilę się skończy. Na końcu języka miała wezwanie pomocy, chciała krzyczeć i błagać o pomoc. Ale wiedziała, że nikt nie przyjdzie. Była tu kompletnie sama. Nikt nawet nie zauważył, że zniknęła na tak długo. Nikt jej nie szukał i nie będzie szukał. Pozostawiona sama sobie, okaleczona i zrezygnowana, po prostu siedziała na zimnej podłodze, wiedząc że tego wszystkiego nie da się cofnąć. Dostała karę, którą jej obiecano i wykonano - bez wahania odbierając najważniejsze zmysły i pozostawiając okrutnej samotności, całkowicie bezbronną - skuloną, przeszywaną spazmami cierpienia, we własnej krwi.
Nie miała pojęcia jak dużo czasu minęło od przebudzenia, ból wciąż przeszywał jej ciało. Przestała płakać, bo i na to wkrótce zabrakło jej sił. Pozostawiona sama sobie, nie wiedziała co ma teraz zrobić, czy miała jakiekolwiek możliwości? Żałośnie zrezygnowana, próbowała wstać. Powoli, jakby kuląc się ze strachu przez otaczającą ją przestrzenią, wyciągnęła ręce przed siebie, by po kilku niepewnych krokach dotknąć nimi zimnego blatu w kuchni. Chwyciła się go kurczowo, nie będąc pewną czy zdoła sama stać - czując się niepewnie niczym noworodek. Choć głód doskwierał jej dużo mniej niż ból, wiedziała, że musi zacząć pić krew. Przez sekundę miała też nadzieję, że świeża krew przyspieszy gojenie ran i w jakiś sposób pomoże odzyskać odebrane zmysły. W końcu nie wiedziała co dokładnie jej zrobiono, jaką metodą zabrano wzrok i większość słuchu. Powoli przesuwając się w stronę lodówki, ani na chwilę nie puszczając blatu, zdołała zrzucić kilka przedmiotów - ich dźwięk ledwo dostrzegła, choć z pewnością rozniosło się to echem po całym mieszkaniu. Gdy wreszcie dotarła do lodówki, wykonując gwałtowne ruchy zebrała kilka torebek z krwią i zatrzasnęła jej drzwi. Teraz pozostało jej dostać się na górę, do łazienki i sypialni. Wciąż chciało jej się płakać, a cichy szloch dobywający się z rozchylonych ust, będzie towarzyszył jej jeszcze przez bardzo długi czas. Cały czas powtarzała sobie, że zna swoje mieszkanie - musi się tylko skupić. Po pierwszym potknięciu o stolik, gdy była bliska upadku, chciała zrezygnować, ale coś pchało ją do przodu - trudno mówić o sile, ale może miała jej więcej w sobie niż kiedykolwiek by mogła sądzić. Gdy po długich minutach dotarła do schodów, kurczowo trzymając się balustrady i próbując nie upuścić żadnej z torebek wypełnionych krwią, powoli wchodziła na górę - niespiesznie i ostrożnie przesuwając stopami po każdym stopniu. Kruczoczarne włosy opadły na bladą twarz kobiety, osłabione ciało wciąż nieznacznie się trzęsło - dlatego Vi wyglądała jak cień dawnej świetności, teraz przypominając upiora, personifikację cierpień świata, która pragnęła już tylko spokojnej śmierci. Mimo to, dotarła do sypialni; wszystkie torebki rzucając na łóżko. Pierw chciała opatrzyć rany, na tyle ile była w stanie to zrobić samodzielnie. Z wyciągniętymi dłońmi - które przejęły rolę przewodnika - weszła do łazienki. Wszystkiego dotykając powoli i ostrożnie, wyjęła z szafki opatrunki i wszelkie niezbędne płyny, którymi mogła chociaż odkazić rany i zatamować krwawienie. Gdy dokonała tego, jakże niedokładnie ale skutecznie, zwróciła się w stronę umywalki, by umyć skrwawioną twarz. Delikatnie obmyła ją zimną wodą i wytarła ręcznikiem, który miękko upadł na podłogę. Próbując wyjść z łazienki, dłońmi natrafiła na taflę zimnego lustra. Dokładnie badając je dłonią, uniosła twarz i jakby czekając na ujrzenie swojej pięknej twarzy, pozostałe resztki woli walki umierały w Veinie. Gdyby tylko mogła zobaczyć, że jej twarz była jak zwykle piękna; delikatne rysy, blada i gładka niczym marmur skóra, krągłe usta i długie rzęsy, które skrywały niegdyś głębokie i czyste jak tafla północnego jeziora błękitne oczy - teraz spowite mgła, kompletnie bezużyteczne.
Wściekła na swą bezsilność, znów krzyczała, by z impetem uderzyć pięścią w lustro - te pękło, pokrywając się wąskimi żyłkami, a kilka kawałków z głuchym dźwiękiem upadło na podłogę, by roztrzaskać się na drobniejsze kawałki. Wampirzyca po powrocie do sypialni, szybko znalazła ubrania na zmianę, kierując się jedynie dotykiem wybrała spodnie i czarną bluzkę z golfem. Pukle czarnych włosów, które wciąż opadały na zamglone oczy, zebrała w duży kok. Niezgrabnymi ruchami otworzyła po kolei każdą torebkę z krwią i wypiła szybko, chcąc uciszyć głód i przekonać się w jakikolwiek sposób wpłynie to na kondycję oczu lub uszu.
Czekała bardzo długo, ale nie widząc poprawy, znów zaczęła płakać, a krwawe łzy spłynęły po policzkach, znacząc je szkarłatnymi ścieżkami. Teraz szlochała cicho, wręcz bezgłośnie, zostając sama z ogromem bólu i cierpienia, które wydawały się nie mieć końca. Choć z jednej strony nie chciała być oglądane w tak żałosnym stanie, potrzebowała czyjejś obecności i dotyku, potwierdzenia że to nie koniec - choć faktycznie nim był. Słaba jak nigdy, wypełniona żalem i bólem. Tak bardzo pragnęła by ktokolwiek znalazł się u jej boku. Bezsilność i kompletna rezygnacja spowodowały rozpacz, której Vi nie była w stanie sama udźwignąć. Wiedziała, że długo nie wytrzyma, nie będzie w stanie żyć w ten sposób. O wiele łatwiejszym rozwiązaniem będzie wyjście na słońce. Była przekonana, że do tego nie będzie potrzebować niczyjej pomocy.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."




Ostatnio zmieniony przez Veina dnia Czw Lis 21, 2019 7:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 458


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyCzw Lis 21, 2019 6:25 pm

Z Ruskami było po prostu tak, że nie byli ani bohaterami których potrzebowałaś, ani takimi na jakich zasługiwałaś, byli po prostu sobą. Zgrają przychodzących nie w porę popierdolonych wampirów pod wodzami jednego czarującego skurwysyna, którego przeklinasz po dzień dzisiejszy, w końcu wisiał Ci dużo pieniędzy. ~ od tamtej chwili minęły już chyba dobre trzy lata? Sporo, kto by pomyślał, że w ciągu trzech lat mały gnojek którym był Zaren zmieni się aż tak? Skąd to wiadomo? Przez obecność jegomościa, który w końcu złapał taksówkę i podjechał pod apartament. Był ubrany bardzo elegancko, nie żebyś mogła to zobaczyć, ale nosił na sobie trzy częściowy garnitur, jednakże marynarka spoczywała na ramieniu mimo chłodnej temperatury jakoś nie specjalnie ją odczuwał, wampiryzm dobrze konserwuje takie coś.
Vladimir otwierając drzwi od apartamentu poprawił ciemne okulary zwisające na nosie i przeczesał dłonią włosy do tyłu, wyrzucając szluga już w środku, na co oczywiście zareagował portier, ale co z tego ~ biedny chłop od razu zauważył gnata na widoku i cofnął się rozważnie o jeden krok. Vladimir miał na sobie szelki, a na szelkach doczepioną kaburę z wystającą dziewiątką.
Uprzejmie ukłonił się w stronę portiera i mimo, że miał głowę skierowaną prosto na niego pod ciemnymi okularami ciężko stwierdzić, czy patrzył na niego, czy też obok niego ~ w końcu nie patrzył na nic. Nie miał oczu.
-Apartament Panny Virtanen. Byliśmy umówieni. - nie byli, to była wizyta niespodzianka, a Vladimir był posłańcem. Od małego gówniarza którym był Zaren, zrobił się z niego niemały strateg i wiedział że ciężkie przeszłości trzeba naprawiać. Skąd w ogóle wiedział gdzie znaleźć Veine? Proszę was. Mafia zawsze znajdzie sposób czy tego chcesz czy też nie, mogło im to zająć chwilę, ale w końcu się udało.
W jednej ręce trzymał walizkę, w drugiej trzymał uprzednio  papierosa którego zgasił w holu na podłodze więc po prostu ruszył za wskazówkami podanymi przez portiera wchodząc uprzednio do windy i wciskając niepoprawne piętro, dobrze że winda miała automatyczną sekretarkę mówiącą numer piętra dla niewidomych, więc wcisnął poprawny przycisk następnym razem i zajechał pod kompleks apartamentów na piętrze i po dłuższym czasie i dwóch pomyłkach w końcu znalazł odpowiednie drzwi do których rozległo się pukanie, które z pewnością Veina dobrze usłyszy ~ tylko co dalej? Nie wiadomo czy otworzy.
Czarnowłosa z pewnościa będzie miałą trudność z trafieniem do drzwi, ale była wampirzycą, więc zdecydowanie będzie się poruszała lepiej niż nie jeden człowiek w jej kondycji. To co różniło ją od Vladimira było to, że on miał już tak na stałe, jego oczodoły wypełniały sztuczne białka, a skóra wokół nich była cała poharatana, tak się kończy zadzieranie z Ruską oświatą przed jej wykupem przez Bratvę, niestety Vladimir nie był w stanie zregenerować takich ran, to było zrobione w profesjonalny sposób i bezpowrotny. Mimo to, Vladimir znalazł swoje miejsce przy Zarenie i wyprowadził się do Japonii, gdzie nauczył żyć się z dolegliwością na tyle komfortowo, że polegając na węchu i słuchu potrafił to co nie jeden wampir bez zaburzenia żadnego zmysłu.

_________________
Apartament Veiny - Page 4 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyCzw Lis 21, 2019 8:22 pm

Kompletna rezygnacja zmusiła wampirzycę do pozostania w mieszkaniu; odpływając myślami w kamienny sen, miała nadzieję na uderzenie meteorytu, który jebnie prosto w to miasto i pozostawi jedynie żałosną dziurę w ziemi, o której wszyscy zapomną. Niestety gdy się obudziła, stwierdziła, że wciąż żyje, a jej stan nie zmienił się ani trochę; krew i regeneracja nie pomogły, wciąż była ślepa i połowicznie głucha - najwyraźniej już na zawsze. Leżąc na wznak, zastanawiała się co właściwie pozostawało jej do zrobienia w tej sytuacji, jeżeli istniały jakiekolwiek możliwości, których teraz nie dostrzegała, heh. Z ciężkością podniosła się do siadu, dłońmi wyczuwając zużyte plastikowe torebki po krwi - ludzki szlam, który w ogóle jej nie pomógł, nawet nie zabił głodu. Starała się odpychać myśl o potrzebie wypicia kolejnych litrów posoki, bo potrzebowała świeżej, dobrej krwi, a to oznaczało konieczność wyjścia z apartamentu, czego szczerze się bała - jak nigdy.
Stwierdziła, że łatwiejsze będzie jednak upicie, tego miała pod dostatkiem, a ciekawsza perspektywa nie przyszła jej do głowy. Poprawiła golf, przeczesała włosy i skierowała się schodami w dół. Powtarzając w myślach, że przecież zna własne mieszkanie i jest w stanie płynnie się po nim poruszać, wciąż stawiała kroki bardzo ostrożnie jakby krocząc po polu minowym. Schody wydawały się najmniejszym kłopotem, Vi w myślach przeklinała całą resztę mieszkania, które było umeblowane dużą ilością ekskluzywnego gówna od najdroższych projektantów. Po wejściu do salonu od razu potknęła się o porzuconą torbę, którą od razu przeniosła na kanapę. Dłońmi dotykając poszczególnych mebli, poruszała się wzdłuż nich by w końcu dotrzeć do barku. Zdążyła otworzyć butelkę - po zapachu stwierdzając, że najwyraźniej wódki - gdy usłyszała pukanie do drzwi. Zareagowała nerwowo, obawiając się, że to hycle wrócili, by zakończyć jej i tak już marny żywot. Z kobietą w tym stanie mogli bawić się długo i okrutnie, a ona jedynie używając nieporadnie mocy mogła próbować się bronić. Zaklęła wielokrotnie, wahając się czy otworzyć; przecież ktokolwiek tam stał mógł łatwo dostać się do mieszkania, a jeśli byli to hycle - i tak nie uwierzą, że osłabiona i okaleczona wampirzyca szybko opuściła azyl.
Wampirzyca szybko rzuciła się po torbę, w której miała ukrytego gnata; może nie pomoże bardzo, ale jednak. Dlatego nieco lepiej uzbrojona podeszła do drzwi i przykładając lufę na środek, dający największe prawdopodobieństwo trafienia, zapytała:
- O co chodzi? - nie miała zamiaru otwierać. Wiedziała, że skłamać było łatwo, ale teraz nawet pierdolony wizjer był do niczego, więc nic innego nie pozostało. Szkoda byłoby umierać na trzeźwo, ale zdecydowanie nie wystarczy jej czasu. Dość makabryczny i komiczny zarazem widok, ślepa wampirzyca z gnatem. Z jednej strony mogła dać się zabić, byłoby to tak proste. Ale czemu, kurwa, w ogóle pukali. Bezdyskusyjnie nie był to najlepszy czas w życiu czarnowłosej wampirzycy.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 458


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyCzw Lis 21, 2019 9:33 pm

Bratva miała swoje sprawy w tym mieście, tak długo jak Zaren poważnie podszedł do agresywnej ekspansji terytoriów pod organizacje i zakładnie nowych biznesów i wpakowania swoich szanownych czterech liter w politykę. Obecnie był zajęty, zbyt zajęty, żeby przyjść osobiście, ale chyba należało mu się trochę pochwały za zakopanie toporka wojennego z Veiną, prawda? Veina była dobrym potencjalnym klientem, pamiętał takie szczegóły z ich ostatniego spotkania. Dziewczyna lubiła imprezować, a z nowym produktem z którym wchodził w rynek, głównie dla wampirów KRWI D i E, ale czystokrwisty dla samego narkotyku znajdującego się w specjalnych tabletkach krwi nie pogardzi.
Ekspansja niestety zajmowała bardzo dużo czasu i nietypowych sojuszy, miał zaskarbioną miłość swojej rodzinki, która jaka by nie była wciąż była cholernie niebezpieczna, a także z tego co głosi słowo ulicy zbratał się ostatnio nawet i z samym Sanguinoso, rada za plecami to bardzo dobry punkt wyjściowy! Był jeszcze trzeci sojusznik, o którym nie wiedzieli pozostali, a mianowicie Zaren współpracował z oświatą łowiecką, w tym momencie trwało spotkanie pomiędzy dowódcami swoich ekip. Z jednej strony Kapitan Bratvy, z drugiej strony dowódca oświaty łowieckiej. To właśnie z tego spotkania przyszedł, a właściwie przyjechał Vladimir, który po drodze wstąpił tylko do laboratorium by zebrać przesyłkę. Później prosto do taksówki w której spędził trochę czasu na przemyśleniach, w sumie ~ jego robota nie była najgorsza. Zamiast siedzieć na nudnym spotkaniu dwóch ważniaków był w drodze do jakiejś dziewczyny z walizką pełną narkotyków. Wypadało także opisać zawartość owej walizeczki, bo nie jeden diler mógłby mu teraz pozazdrościć. Nie była tylko wielka z zewnątrz, ale i zawierała bogate wnętrze.
Po pierwsze były tam eksperymentalne pigułki doktorka czyli tabletki zmieszanej krwi wraz z MDMA, już wielokrotne przetestowane i bardzo popularne wśród żołnierzy Bratvy. Drugą rzeczą były oczywiście małe woreczki, sztuk dziesięć. Zawierały one kolejno : Ketamine, Amfetamine, Kokaine oraz metamfetamina.
Różnego pochodzenia Opiaty jak Heroina oraz Metadon, a nawet znalazłoby się trochę opium, więc jak wspominałem już wcześniej była to walizka pełna szczęścia i wyrok dożywocia dla niosącego ją z pomocą dla potrzebujących.
Jak mówię, Ślepy był bardzo wrażliwy na każdy inny zmysł, więc bez problemu usłyszał kroki do drzwi, a nawet chwilowe zawahanie w głosie gospodyni. Przechylił głowę, bo był pewien, że jest obserwowany przez wizjer i cofnął się o krok od drzwi by wyciągnąć walizkę w górę i przedstawić ją w judaszu.
-Przychodzę od Zarena Kuroiashity. Szef chciałby wynagrodzić swoje poprzednie zachowania przysyłając Ci prezent. Mówił, że sam byłbym najlepszym, ale nie jestem pewien czy żartował, więc przyniosłem tą walizkę. Zawartość powinna Ci się spodobać. - uśmiechnął się, mimo że nie było przecież sensu tego robić, ale ton jego głosu był bardzo miły, wpadał w ucho zdecydowanie jakby miał przyjazne zamiary.
-Nie chciałbym robić kłopotów, mogę również ją zostawić pod drzwiami i sobie pójść, ale to co przyniosłem zdecydowanie jest lepsze w towarzystwie. - Vladimir może nie był podrywaczem z pierwszej półki i nie miał niecnych zamiarów, ale towarzystwem by nie pogardził w każdym tego słowa znaczeniu, ale ta piłeczka jest przekazana Veinie od początku do końca, chłop miał swoje rozkazy i wejdzie tylko i wyłącznie wtedy kiedy zostanie mu to umożliwione.

_________________
Apartament Veiny - Page 4 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyCzw Lis 21, 2019 10:20 pm

Świat był niesamowicie okrutny, z czego czarnowłosa zawsze dobrze zdawała sobie sprawę, jednak teraz odebrałaby to jako niesamowicie ironiczny czy szyderczy chichot. Właśnie w tej chwili, coś na kształt najlepszego erotycznego snu materializuje się jej przed drzwiami, a ona nie może nawet tego zobaczyć. Przystojny Rosjanin z walizką wypełnioną narkotykami, z własnej woli przychodzi prosto do jej mieszkania - brzmi jak nierealne marzenie, ale właśnie dzieje się na jawie. Gdyby sytuacja czarnowłosej była lepsza, to przez to spotkanie zaczęłaby wierzyć w Boga, który sypie kokainą jak z rękawa.
Słysząc mężczyznę po drugiej stronie drzwi, kilkakrotnie uniosła brwi w geście zdziwienia, bo wydawało jej się to z nieco podejrzane. Zarena nie widziała od kilku lat, więc trudno było w uwierzyć w tak wielkoduszną motywację. Sam fakt, że przysyła jej prezent był dużym zdziwieniem, jednak nie mogła odebrać mu szansy na rehabilitację imienia. Niestety nie była na bieżąco, nowinki z miasta jeszcze nie miały możliwości do niej dotrzeć, więc czarnowłosa była nieświadoma przetasowania jakie zarządził młody Kuro, dość sukcesywnie rozszerzając strefę wpływów.
Po krótkiej chwili wahania, kobieta schowała zabezpieczony pistolet za pasek spodni i poprawiła okulary przeciwsłoneczne, by po przekręceniu wszystkich zamków, otworzyć drzwi do mieszkania. Szeroko rozwarte, oznaczały zaproszenie dla mężczyzny; Veina miała zamiar odnosić się zachowawczo do przybysza, nie do końca ufając dobrym intencjom wampira.
- Nie brzmi to jak słowa Zarena. Chyba, że w ciągu ostatnich kilku lat coś się zmieniło i nie jest już dupkiem. - odpowiedziała słowami pełnymi miłości, stojąc przy wejściu, by zamknąć za gościem ciężkie drzwi.
- Zaraz się dowiem, który prezent jest lepszy. Ale na wszelki wypadek przekaż, że nie dam mu więcej pieniędzy. - dodała z ironicznym uśmiechem. Najwyraźniej nieświadomie została sponsorką rosyjskiej mafii, a Zaren nie wydał wszystkiego na prostytutki, tylko zainwestował w poważniejszą działalność. Wtedy nie upomniała się o pieniądze, których miała ogromną ilość. Dobrze, że jeszcze nie wiedziała o konfiskacie całego majątku, możliwe, że wtedy Zaren miałby poważniejszy problem; wkurwionej kobiety nie można bagatelizować.
- Więc rozgość się i pokaż, co takiego wspaniałego mi przyniosłeś. Hojność Zarena jest sławna w całym mieście, więc mam nadzieję, że nie fatygował Cię z byle powodu. - co prawda, tylko po głosie, ale była w stanie ocenić, że gość brzmiał ciekawie - chociaż może to przez akcent - i nienachalnie, co w tej sytuacji było cenne niczym złoto. Po zamknięciu drzwi, skierowała się w stronę kanapy, by oprzeć się o nią ostrożnie. Miała nadzieję, że mężczyzna widząc jej zachowanie, stwierdzi po prostu solidnego kaca albo wręcz trwające upojenie; to by tłumaczyło powolne i chwiejne ruchy oraz ciemne okulary.
- Napijesz się czegoś? Mam też rosyjską wódkę, jeśli brakuje Ci ojczyzny. - zapytała, odnosząc się do wyraźnie słyszalnego akcentu.
W życiu nie przypuszczałaby, że oboje znajdują się w tej samej sytuacji, on permanentnie, ona w swoim mniemaniu również. Był to ponury żart, ale Vi musiała ciągnąć go dalej. Póki co, fascynacja spotkaniem przesłoniła dojmującą rozpacz. Choć z tyłu głowy wciąż czuła potencjalne niebezpieczeństwo ze strony mężczyzny posiadającego przewagę w postaci widzenia - bo przecież nie mogła być świadoma stanu zupełnie przeciwnego - postanowiła nie odkładać broni i jak najdłużej markować brak pełnej sprawności.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 458


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyCzw Lis 21, 2019 11:44 pm

Rosyjski Bóg z rękawami pełnymi narkotyków? Brzmiało jak Vladimir, jeśli bóg był cholernym degeneratem ~
Vladimir szeroko uśmiechnął się na dźwięk otwieranych drzwi i gdy tylko otworzyły się do końca stanął niczym model z reklamy męskiej odzieży, a trzeba przyznać, że prezentował się całkiem nieźle. Mafiozi zawsze wyglądali dobrze, a przynajmniej Ci na wysokich stanowiskach. Vladimir był mianowanym członek Bratvy, zwracali się do niego per Brat, był żołnierzem pod rozkazami kapitana, więc pod sobą miał wszystkich gnojków którzy biegali na posyłki i wypruwali sobie żyły, aby zaskarbić sobie chociaż trochę szacunku. Ubrany w trzy częściowy garnitur z marynarką na ramieniu, lekkim i bardzo pewnym krokiem podszedł bliżej. Może i Veina nie mogła zobaczyć całej okazałości Rosjanina, ale z pewnością było łatwo go poczuć, bo woń cholernie drogich perfum i wody po goleniu zdecydowanie raziła po nosie, a gdy nie miało się wzroku trzeba polegać na innych zmysłach.
Vladimir na pierwsze słowa kobiety cicho się zaśmiał i zaraz odchrząknął.
-Ciężko mi powiedzieć, może musiałabyś sprawdzić sama. Zdecydowanie wyrósł i szczenięcą zabawę w postrach małego osiedla zastąpił uśmiechem którego nie powstydziłby się sam diabeł i słodkimi słowami, które brzmią tak pięknie, że aż chce się w nie wierzyć. - odpowiedział grzecznie Ślepy na niedowierzania panny Virtanen. Zaren nigdy nie będzie należał do miłych i czułych mężczyzn, nigdy nie będzie dobry w oczach społeczeństwa, ale zdecydowanie się zmienił. Rosjanin powiedział całą prawdę od razu, nie było sensu tego ukrywać, a zresztą ~ co buduje lepiej relację niż szczerość? Wszedł do mieszkania bardzo powoli stawiając kroki bardzo uważnie jakby badał otoczenie gdzie można było podejść, a gdzie nie także tam gdzie postanie jego stopa będzie wyczute czy jest przestrzeń do przemieszczenia się czy też nie. Poruszanie się po ulicach Yokohamy sprawiło mu znacznie mniej problemu, bo już je znał i wiedział gdzie może natrafić na budynek a gdzie nie, zresztą ~ samo miasto wydawało echo, jakby niesłyszalny szept i wibracje za którymi można podążać, a tutaj? Cisza.
-Nie martw się, nie przyszedłem tu by Cię oskubać ani związać i okraść, oczywiście w złym tego słowa znaczeniu. - Uśmiechnął się w bardzo miły i szarmancki sposób, gdyby ktoś to mógł kurwa zobaczyć, byłoby świetnie. - Kapitan, buduje relacje i układy, a także poszerza grono odbiorców. Pewnie, dlatego też mnie tutaj wysłał. Nie wierzyłbym w dobre intencje Zarena, ale z pewnością nie są wrogie. Wręcz przeciwnie. - gdy usłyszał dźwięk zamykanych drzwi pokręcił głową na boki jakby się rozglądał i przemieścił się w stronę przedpokoju, a następnie do salonu, gdzie wyczuł kanapę i od razu siadł, jedyny problem to czy z przodu był stolik? ~ Vladimir nie próbował jakoś ukrywać swojej ślepoty za specjalnie więc wymacał dłońmi czy znajdował się tam jakiś stolik, a jeśli był to położył tam walizkę i można by usłyszeć charakterystyczne kliknięcie otwieranej paczki.
-Nie wiem czy powinienem wierzyć w jego opowieści, ale jeszcze kiedyś lubiłaś się dobrze bawić. To bardzo podobnie jak ja. - odciągnął wieczko walizki do góry i przekręcił ją w stronę Veiny, bo skąd miał wiedzieć, że ona też nie widzi?
-Przyniosłem więc tyle narkotyków za ile można pozbawić człowieka życia w więzieniu, a najlepsze w tym wszystkim jest, że są one całkowicie za darmo. - Jasne, że to najstarszy trick przed którym przestrzegali nas rodzice ~ Kiedyś na ulicy jak ktoś będzie Ci proponował narkotyki to uciekaj, bo robią to po to by Cię uzależnić, pierwsze są zawsze za darmo. Kurwa jaki bezsens, nigdy nie spotkałem takiej osoby i wciąż czekam, ale szczęście uśmiechnęło się tutaj do Veiny, bo właśnie ktoś taki pojawił się w progu jej drzwi, z dostawą do domu? Rachunek prosze!
-Nigdy nie odmawiam wódki, najlepsze rozmowy zaczynają, trwają i kończą przy tym jakże szlachetnym trunku. - Ależ on pierdolił ~ szlachetny trunek? Co, że niby wóda? No do cholery jasnej Vlad, nie każdy musi od razu wiedzieć, że jesteś degeneratem.
-Oprócz podstawowego wyposażenia w Opioidy i pochodne psychoaktywne substancje jest tu także to. - Sięgnął do walizki by wyciągnąć coś co wyglądało na zwykłe opakowanie stu tabletek etopiryny, z tym że nie miało żadnej etykiety, ale wydawało za to charakterystyczny dźwięk przesuwanych po plastikowych ściankach twardych pigułek. -Produkcja własna etykiety doktora, przeznaczona tylko i wyłącznie dla wampirów. Krzyżówka tabletek krwi na zaspokojenie pierwszego głodu, ale zawierająca tyle samego MDMA, że powinno zwalić z nóg przynajmniej dorosłego czworonoga powyżej pięćdziesięciu kilogramów. - o tak, był to jeden z lepszych specyfików i najbardziej popularny. Polityka tego narkotyku była prosta, kontrola poziomów E, jak wspominałem wczesniej ~ Zaren zamiast bawić się w uliczne gierki za czasów gdy poznała go Veina to tym razem grał o wyższą stawkę.
Tabletki zawierały tyle krwi, aby zaspokoić głodu na tyle by pozostał przy zmysłach, ale ilość narkotyku automatycznie działała i powodowała chęć na więcej i więcej, a później? Później to już tylko uzależnienie pod pretekstem, że to do zabicia głodu i tak dalej ~ kolejnym ciosem Bratvy będą wszystkie dostawy zwyczajnych tabletek do aptek i poszczególnych odbiorców, a wtedy co? A wtedy nie będzie wyboru dla "niekrzywdzących ludzi" wampirków i będzie trzeba zaopatrzyć się raz u Bratvy, a jak to zrobią ~ zrobią to znowu. Jak widać, jednak Zaren wyszedł na "ludzi"
Poprawił okulary na nosie i oparł się plecami o wygodne obicie kanapy z lekkim uśmiechem, przechylając głowę w miejsce w którym stała Veina.

_________________
Apartament Veiny - Page 4 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyPią Lis 22, 2019 2:10 am

Można poddać w wątpliwość zdrowy rozsądek wampirzycy, widząc jak wpuszcza do mieszkania nieznanego jej Rosjanina opasanego kaburą. Na szczęście ona była pozbawiona tych trosk, głównie dzięki ślepocie, ale także drobnym kalkulacjom. Nie widziała Zarena od kilku lat, nie wiedziała nic o jego obecnej działalności więc nie mogła jej sabotować w żaden świadomy sposób, więc nie miał on żadnego powodu by pozbywać się czarnowłosej ze społeczeństwa; zwłaszcza w tak bezpardonowy sposób jak nasyłając na nią Rosjanina, wchodzącego głównym wejściem do apartamentowca mającego więcej kamer niż znajduje się w pentagonie.
Kobieta bardzo żałowała, że nie może zobaczyć mężczyzny; zwłaszcza po pierwszym dobrym wrażeniu jakie na niej zrobił. Było to cholernie frustrujące, ale z drugiej strony intrygujące. Odruchowo poprawiła włosy i okulary, których nie miała póki co zamiaru zdejmować; tak bardzo nie będąc świadomą, że na nic zdają się jej starania.
- Nie musisz tak mówić, bo jego tutaj nie ma. Wszystko to zostanie między nami. Wiem, że jest skurwielem pierwszej kategorii. - dodała, wzruszając ramionami. Była zaskoczona dobrymi - w gruncie rzeczy i w tym kontekście - słowami, jakie mężczyzna miał dla swojego szefa. Brzmiały jak niewymuszone, więc najwyraźniej Zaren faktycznie na nie zapracował. Gdy Vi już wypije wszystko co ma w barku i w jakiś sposób przełamie się przed wyjściem z domu, będzie musiała nadrobić wszystko co do tej pory ją ominęło, a najwyraźniej miasto bardzo się zmieniło. Jak długo była w lochu?
- Kapitan? Tak każe Wam do siebie mówić? Gdyby miał taki fetysz w łóżku to jeszcze bym zrozumiała, ale to już przesada. - odpowiedziała, po woli przemieszczając się w stronę barku. Nie trudno było zauważyć, iż Veina nie była nie bieżąco z ostatnimi wydarzeniami; miała inne rzeczy na głowie. Niestety nieopatrznie uderzyła nogą w fotel, przez co z jej ust wydobyło się solidne przekleństwo. Zagryzła wargę, będąc przekonaną, że Rosjanin już ma ją za wyjątkowo niedojebaną, skoro potykała się o meble we własnym mieszkaniu. Musiała to przełknąć z godnością, chodź przez takie drobne rzeczy znów chciało jej się płakać i rozbić wszystkie szyby w mieszkaniu. Dlatego odetchnęła głęboko i skupiła się, by już bez większych problemów dojść do barku. Wtedy delikatnie dotykając szkła, znalazła dwie szklanki - nie chciała bawić się w shoty - oraz odpowiednią butelkę.
- Świetnie, przynajmniej raz nie będę piła sama. Liczę na Twoje rosyjskie dziedzictwo genowe. - powiedziała z uśmiechem, licząc że tym razem ktoś dotrzyma jej kroku.
- Związać. Jest tego jakieś dobre znaczenie? Gdy sama poproszę? - jak widać wizyta mężczyzny sprawiła jej niemałą radość, łagodząc nieco rozpacz, która nie opuszczała ją od chwili uwolnienia z więzienia. Zastanawiała się jak długo zajmie wampirowi zauważenie, że Vi nie widzi i czy wtedy nie zrobi się niebezpieczniej.
- Ja również nie wierzę w jego dobre intencje. Ale najwyraźniej coś się zmieniło skoro tu jesteś. Poza tym, pewnie opowiadał o mnie same okropne rzeczy, to bardzo w jego stylu. Jednak to wszystko prawda. - odpowiedziała szczerze, by mężczyzna wiedział z kim ma do czynienia. Oczywiście nie warto demonizować czarnowłosej, była osobą bardzo przyjazną - zwłaszcza jeśli otrzymywała takie prezenty.
Po dłuższym czasie, gdy wreszcie udało się jej nalać odpowiednią ilość alkoholu do szklanek, co było odpowiednio znaczone dźwiękiem dotykania szklaną szyjką wszystkich naczyń, Vi mogła próbować przemieścić się w stronę kanapy; butelkę wódki, bezpardonowo trzymała pod pachą. Kroki stawiła małe, bardzo powoli zbliżając się ku kanapie, na której usiadł wampir; musiała obejść ją dookoła, by po długim przejściu wreszcie usiąść obok mężczyzny, nieco za blisko niż pewnie powinna, ale niestety nie była w stanie określić tej odległości z wiadomego powodu. Trudność sprawiło jej też postawienie szklanek; charakterystyczny szczęk szkła rozległ się kilkakrotnie nim Veina z sukcesem postawiła oba naczynia w zasięgu dłoni obu wampirów, starając się nie zrobić tego na walizce, którą wyczuła brzegiem dłoni.
Wtedy Rosjanin zaczął opowiadać o zawartości walizki, a czarnowłosa mogłaby ponownie oślepnąć przez biel prezentu, który został jej wręczony; w milczącym zachwycie słuchała co właśnie weszło w jej posiadanie. Czasami miała wrażenie, że jej anioł stróż - równie mocno kochający narkotyki, jednak istnieje, zsyłając takie cuda.
- Ja Ci proponuję wódkę, a Ty mi przynosisz walizkę pełną szczęścia. - powiedziała nieco zaszokowana. Chcąc pochylić się nad stołem, nieco odruchowo ale i bezwiednie oparła dłoń na kolanie Rosjanina, którą szybko przeniosła na zawartość walizki. Jeśli do tej pory mężczyzna miał wątpliwości, teraz zostały one całkowicie rozwiane, bo Vi mogąc polegać jedynie na dotyku, opuszkami palców badała wszystkie małe i duże torebki, chcąc pod palcami poczuć strukturę ich zawartości. Wyglądało to jak materializacja jej najbardziej podniecających snów i realizacja marzenia wytarzania się w białym proszku. Od razu, by ostatecznie upewnić się co do zawartości prezentu, Veina wzięła do ręki jedną z mniejszych torebeczek strunowych i otworzyła dość sprawnie, by nabrać odrobinę białego proszku na mały palec, który następnie włożyła do ust, nie przejmując się jak dwuznacznie może to wyglądać. Gdy poczuła na dziąsłach czystość narkotyku, aż mruknęła z zadowolenia, następnie zagryzając wargi. Jakby mały Jezusek przeszedł bosą stópką po jej przełyku.
- Nie wiem co odpierdalasz z Zarenem, ale na Boga rób to dalej. - powiedziała, z namaszczeniem odkładając torebeczkę. Od razu sięgnęła po szklankę i upiła duży łyk wódki, który w połączeniu z zażytym proszkiem dał jej preludium orgazmu. Za tę chwilę zapomnienia oddałaby właściwie wszystko. Wiedziała, że najbliższe miesiące będzie w stanie przeżyć jedynie dzięki tej walizce, jeśli wcześniej jednak nie postanowi się zabić.
Ale teraz musiała wrócić do rzeczywistości choć na chwilę, bo wampir i tak z pewnością był zaskoczony jej reakcją, jeśli nie pomyślał o niej dużo gorzej.
- Tak właściwie, jak ma na imię moja dobra wróżka? - zapytała, odchylając się do tyłu i opierając plecami o kanapę, w dłoni wciąż trzymając szklaneczkę. W międzyczasie, niechcący otarła dłonią o bok wampira, przypadkowo wyczuwając broń. Nie powinna być zdziwiona, jednak dobrze mieć świadomość jej istnienia. A także to, że wciąż znajduje się w kaburze, a nie w dłoni krwiopijcy.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 458


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyPią Lis 22, 2019 12:40 pm

Zdrowy rozsądek nigdy nie towarzyszył przy takich ilościach substancji psychoaktywnych, więc akurat to było jedno z najmniejszych zmartwień Veiny.
Vladimir był uzbrojony ponieważ ilości które ze sobą przewoził były nie tyle co nielegalne to były po prostu drogie, a Bratva nie mogła pozwolić sobie na starty ~ znaczy inaczej, mogła, ale nie bardzo jej to odpowiadało, więc wysłanie uzbrojonego kuriera było jednym z lepszych posunięć. Faktycznie, pewne było to, że Zaren nie miał żadnych powodów by zaszkodzić wampirzycy, bo nie wciskała nosa w nie swoje sprawy i nie była fizycznie w stanie zaszkodzić w jakikolwiek sposób działalności przestępczej i dobrze naoliwionej machinie, którą była organizacja przestępcza z Rosji, każdy kto by popełnił ten błąd zostałby wystawiony na widok publiczny dla przestrogi, jak za czasów Wielkiego Ala Capone.
Słowa Vladimira były czymś więcej niż próżna pochwałą dla szefa, on naprawdę zapracował na szacunek i ludzie którzy za nim podążali wiedzieli, że przy nim po prostu zarobią najwięcej i pewnego dnia mogą zostać królami wśród tłumów posłusznych owiec, dlatego też wypowiadał się o nim w taki sposób, a gdy Veina odpowiedziała, lekko drwiąco z tego wszystkiego nie odpowiedział nic, jedynie się lekko uśmiechnął, ale przecież nie było możliwości by panna Virtanen to ujrzała. Mniejsza o to ~
Siedząc wygodnie na kanapie zaśmiał się cicho odwracając głowę w jej stronę.
-Kapitan to najbliższe tłumaczenie Avtoritet jakie potrafię przełożyć na wasz język. - Ślepy trochę nie zajarzył żartu który wypowiedziała czarnowłosa więc odpowiedział w zupełnie niewinny i szczery sposób, ale z pewnością zapadnie mu to w pamięć. Ruchy wampirzycy były bardzo... ograniczone, to potknięcie, to zjechanie ręką w miejsce niedocelowe, zdecydowanie lampa w głowie zaczęła się palić, bo pamiętał jak sam znajdował się w takiej sytuacji, ale nie powiedział ani słowa ~ nie dopóki nie będzie pewien na sto procent.
Rosjanie nie wierzyli w tą całą gadkę o korzeniach o tym, że jako naród potrafią wypić ile wlezie, oni po prostu chlali do upadłego i nie przechwalali się z tego powodu, ale powiem jedno. Veina na pewno nie będzie zawiedziona z towarzysza do alkoholu, bo potrafił nie jedno, jego degeneracja była na tak szerokim stopniu, że w popijawach Bratvy zawsze stał na nogach, nie wiadomo czy to zasługa narkotyków, które podtrzymywały jego stan "trzeźwości" czy też doświadczenia, ale zdecydowanie coś było na rzeczy.
-Wszyscy jesteśmy okropni i żyjemy na marginesie wyidealizowanego społeczeństwa. dlatego według pewnych standardów jesteś zupełnie normalna. - powiedział Vladimir ze stoickim spokojem, naprawdę ~ gdyby wszyscy nie robili nic innego tylko pracowali, konsumowali i kupowali to nie byłoby przecież mafii, bo nie można by na tym zarobić, a tak? Na ludziach zawsze się da, wystarczy podsunąć pod nos wszystko od czego są uzależnieni i mamy cholernie wielki przepływ pieniędzy. Odwrócił się znów w jej stronę gdy rozlewała alkohol, poprawiając na nosie okulary. Kolejna poszlaka. Inspektor ślepy na tropie.
Rozlewanie było długie, nikt kto widzi ile wódki jest w szklance nie robi tego tak długo, więc zdecydowanie zwróciło to jego uwagę, ale to właśnie kolejna sytuacja dopiero przypięła całą sprawę jako zamkniętą. Położyła rękę mu na kolanie, którą od razu zabrała jakby zrobiła to przez pomyłkę, a była całkowicie trzeźwa, więc musiała zwyczajnie nie widzieć i wybierała prochy tylko za pomocą swoich palców, dlatego też gdy tylko Veina zajęła się próbowaniem tego co przysłał Zaren to Rosjanin uniósł rękę do kabury w której trzymał pistolet i ją odpiął. Na pewno to usłyszy ~ pierwsze wrażenie brzmiało z pewnością bardzo niebezpiecznie, ale zamiast tego zaraz mogła usłyszeć dźwięk odkładanego przedmiotu na stolik i przesuwanego do przodu jak najdalej od tej dwójki. Ślepy jako wyrafinowany dżentelmen oczywiście nie zamierzał wspomnieć o tym słowem, bo nie tego wymagała kultura.
-Na zdrowie - odpowiedział po Rosyjsku gdy tylko podsunęła szklankę pod niego, którą od razu wziął w rękę i wyczyścił bez żadnego problemu czy też oporu, jedynym śladem po tym co właśnie zrobił było ciche westchnięcie przepalonego przełyku.
To tylko jedna z tych rzeczy którą robimy, ale cieszę się że jesteś zadowolona. - odpowiedział jej miło, stanowczo i szczerze. Gdy spytała o jego imię tylko się uśmiechnął, nie było o czym mówić, ale była to okazja by dowiedziała się coś więcej o nim samym. -Vladimir, zwany ślepcem. Nie jest to do końca tylko ksywa. - Złapał za woreczek z którego wcześniej próbowała czarnowłosa, a również sięgnął po portfel i położył obie rzeczy na stole.
Otworzył woreczek sprawnym ruchem palców wysypując dosyć dużo narkotyku na stół, może trzy gramy z których zrobi tylko cztery linie ~ Grube, długie.. To co kobiety lubią najbardziej?
Wyciągnął kartę, a jako że był degeneratem to miał wyjątkowe karty specjalnie przeznaczone do owych czynności, były to podarunkowe karty ze stacji benzynowych, kawiarni i inne tego typu dziadostwa. Lubił mieć dużo plastiku ~ w każdym razie zabrał się za rozdzielanie z precyzją snajpera, gdyby nie fakt, że właśnie jej powiedział, że jest ślepy to by nie zauważyła po tych perfekcyjnych liniach, dwie z nich podsunął bardziej w stronę czarnowłosej, a dwie zostawił na swojej stronie, jako że wiedział iż Veina ma teraz problemy to jako dobry facet i wsparcie dla niej zwinął za nią banknot który upchnął między jej palce, a następnie zastukał kartą tuż przy linii startowej, skoro nie mogła zobaczyć to z pewnością za pomocą słuchu będzie w stanie wybrać odpowiednie miejsce.

_________________
Apartament Veiny - Page 4 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyPią Lis 22, 2019 5:09 pm

Jedyny sposób na przetrwanie tego wyjątkowo trudnego czasu zjawił się niczym legendarna manna z nieba; potężna ilość narkotyków sprezentowana przez Zarena, ułatwi kobiecie wprowadzenie się w stan połowicznej świadomości i umożliwi przetrwanie najbliższych miesięcy. Co dalej zrobi czarnowłosa, nawet ona sama o tym nie chciała myśleć; obecnie jej życie było niczym kurewsko nieśmieszny żart, więc w odpowiedzi na to miała zamiar postąpić jak najbardziej nieodpowiedzialnie - odebrać sobie zdolność racjonalnego myślenia i wegetować otumaniona narkotykami.
Vladimir nie mógł być świadom, że odkąd pokazał jej magiczną walizkę, z jej twarzy nie znikał uśmiech i widoczny zachwyt; Rosjanin okazał się obiecanym zbawicielem, który zstąpił na ten zgniły padół i okazał zainteresowanie nawet najbardziej zdegenerowanym istotom.
- Nie brzmisz jak jeden z fanatyków, więc najwyraźniej Zaren jednak czymś zasłużył na te słowa. Możliwe, że za długo go nie widziałam. - odpowiedziała, dopiero po chwili zdając sobie sprawę z niefortunności dobranych słów. Przez takie drobne rzeczy znów miała ochotę zalać się krwawymi łzami, dlatego była przekonana o konieczności zagłuszenia tych żałosnych odruchów jak największą ilością.. właściwie czegokolwiek co znalazło się w tej walizce. Póki co zadowoliła się dopiciem pierwszej porcji wódki, która wchodziła w nią bez najmniejszego problemu; składały się na to lata doświadczenia, ale i dłuższy okres posuchy.
- Ale lepiej nie wierz we wszystko co mówił Ci o mnie Zaren, równie dobrze mógł opowiadać same kłamstwa, bo niby dlaczego miałby robić mi dobry pijar. Ale skoro w tych kategoriach mam być normalna, to może lepiej by tak zostało. Wolałabym jednak, byś sam wyrobił sobie opinię. - dodała, próbując ponownie wypełnić szklanki obojga. Jak widać, Vi nie pierdoliła się w tańcu i nie miała zamiaru zwalniać czy też zrezygnować z picia na rzecz dragów. Miała zamiar utopić i zaćpać tę część siebie, która przypominała jej o bolących oczach i rozpaczy, której chodzącym przykładem teraz została.
- W takim razie musisz mi opowiedzieć czym jeszcze się zajmujecie, po za używaniem zestawu małego chemika. Ostatnio nie jestem na bieżąco. - autentycznie była ciekawa czym obecnie zajmuje się ten mały szubrawiec. Miała kontynuować, ale usłyszała charakterystyczny dźwięk odpinanej kabury, przez co właściwie zamarła na kilka sekund, zanim dotarł do niej kolejny dźwięk, odkładanego pistoletu. Choć początkowo z trudnością opierała swoją orientację w otoczeniu na podstawie dźwięku, który z resztą docierał do niej inaczej z powodu oczywistej przeszkody, teraz szło jej to nieco lepiej. Oczywiście nie oznacza to, że kobieta całkowicie przystosuje się do życia bez wzroku, ale przynajmniej próbowała. Odetchnęła z ulgą, gdy Vladimir jednak postanowił nie używać broni; będąc przezorną, nie zdradziła się ze swoją, która wciąż bezpiecznie tkwiła za paskiem spodni.
- Oboje wiemy, że tabletki krwi to gówno, które nie działa. W takim razie połączenie tego z MDMA jest sprytnym posunięciem. Funkcjonuje jak substytut krwi, ale do tego uzależnia wszystkie wampiry w mieście od Waszych dostaw. - naturalnie to nie zniechęci wampirzycy, która nie zawaha się uraczyć także nowym specyfikiem.
- Wolę Vladimir. - powiedziała krótko. Sama czułaby wściekłość i zażenowania, gdyby nazywać ją Ślepą. Gdy wampir wcisnął jej w dłoń zwinięty banknot, zaraz po tym jak uformował dla obojga idealne kreski, już wiedziała, że Rosjanin zorientował się w sytuacji. Gdy dźwięk stukania karty o szklany stolik dotarł do jej uszu, pochyliła się nad proszkiem, by bez najmniejszego wahania wciągnąć na raz całą kreskę. Po wszystkim odchyliła nieco głowę, by kilkukrotnie pociągnąć nosem.
- Już zauważyłeś, tak? - zapytała właściwie dla formalności, by po chwili zdjąć okulary przeciwsłoneczne i odłożyć je na stolik. Oczywiście nie musiała ich nosić, ale nie wiedziała jak teraz wyglądają jej oczy, a po co wszem i wobec manifestować swoją ślepotę. Po sekundowym zawahaniu, wciągnęła drugą ścieżkę i odchyliła się wygodnie na kanapie. Teraz mogła w spokoju rozpuścić długie włosy, których kosmyki opadały jej na twarz, bez zagrożenia, że będą całe pokryte kokainą, czy czymkolwiek co właśnie wzięła.
- Nie chce mi się wierzyć, że siedzimy tu oboje nie mogąc nawet siebie zobaczyć. - powiedziała i zaśmiała się całkiem szczerze, bo komizm tej sytuacji intensywnie ją uderzył.
- Jakieś wskazówki? - sam fakt, że Vladimir był w stanie płynnie i sprawnie zrobić kreski, oznaczał że tkwi w takim stanie o wiele dłużej niż Veina, dla której nawet nalanie wódki stało się trudnością. Zapytała z ciekawości, chcąc wiedzieć jak możliwe jest nie zwariowanie. Ona była bliska obłędu gdy tylko ponownie dochodziła do niej ta świadomość, nie wyobrażała sobie życia z wiecznym strachem przed światem, które nie widziała.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 458


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyPią Lis 22, 2019 6:17 pm

Nadeszło by to prędzej czy później ~ Veina miała swoje własne znajomości, więc przysunięcie jej trochę bliżej do siebie było całkiem niezłym posunięciem. Zaren prowadził ekspansje w mieście w dosyć specyficzny sposób, nie zaznało jeszcze żadnego aktu agresji, wszystko co osiągnął do tej pory osiągnął jedynie za pomocą złotych ust i ciętego kłamliwego języka. Krew szlachetna na pewno pomagała osiągnąć to wszystko, bo te wampiry wręcz rzucały na kolana przesadną pewnością siebie i roztaczały dominującą aurę, ale to nie wystarczy. Sztuka doboru odpowiednich słów, poznania pragnień i spełniana życzeń, była równie trudna co sztuka wojenna ~ Zaren zdawał sobie z tego sprawę.
Czarnowłosa należała do wysoko krwistych wampirów w tym mieście i mimo, że była bardziej jednostką niż powiązaną z kimkolwiek całością z pewnością miała pieniądze i z pewnością miała parę ważnych znajomości, które kiedyś mogły się przydać. To był właśnie tok myślenia szlachetnego, ze zgrają wiernych i głodnych sławy i bogactwo żołnierzy rozpoczęli "słodką" kampanie dla wszystkich, którzy chcieli w niej uczestniczyć, ten kto mu odmówił popełnił wielki błąd w swoim życiu, bo mimo że Zaren nie zareagował w żaden sposób jeszcze, nie znaczyło, że tego nie zrobi ~ Drugi etap, po podpisaniu ugód ze wszystkimi "naczelnymi siłami" w Yokohamie zapewni mu bezkarność do działań, a wtedy ~ przyjdzie i upomni się o swoje długi. Nie chciało się być na liście tych, którzy mu odmówili.
-Nie jestem głupi panno Virtanen. Znam Zarena od paru lat, jestem od początku jego zmiany strategii i wiem, że to jeden z najwprawniejszych kłamców i skurwysynów, ale od tamtego czasu nie pokazał niczego poza lojalnością dla Bratvy. Każdy z nas może poprosić Pakhana o zmianę kapitana, ale nikt tego nie zrobił. Jest surowy, ale jest sprawiedliwy. Czasem zdarza mu się nawet przebaczać, czego nie można powiedzieć o innych. - Tak, to była opinia Vladimira i tak naprawdę każdego z chlopaków Bratvy którzy przyjechali za nim z Rosji do Japonii, ale dość już o tym ~ skupmy się na czymś ważnym a mianowicie :
Oczywiście, że zrobił to równo i cholernie równe, gdy tylko Veina skończyła swoją stronę to odebrał od niej banknot i na raz, wciągnął jedną kreskę, przystawiając banknot do drugiego nozdrza i wpakował drugą bez zbędnego pociągania. Dopiero gdy wyczyścił wszystko, odchylił głowę do tyłu, bardzo delikatnie wciągając powietrze nosem. Głowa była przechylona na tyle, by nie spowodować natychmiastowego spływu, a by rozprowadzić narkotyk równo ~ Znał się chłop na rzeczy. Po wszystkim rzucił banknot na stół i złapał za szklankę, którą wypełniła wcześniej Veina by ją przechylić i łyknąć znów wszystko na raz ~ najlepszym sposobem na zapomnienie, że piecze go nos było wlanie czystej wódki w gardło. Vlad odstawił szklankę z impetem na stół i przechylił głowę z uśmiechem.
-Zauważyłem, ale nie ma o czym mówić. Przyzwyczaisz się,a może Twoja kondycja nie jest na zawsze. - Odsapnie jakoś ciężej, ale zdecydowanie był zadowolony, a ton jego głosu był znacznie bardziej... podekscytowany i znacznie szybszy.
-No widzisz jak szybko łapiesz, zmieszanie krwi i MDMA jest dokładnie po to. A czym jeszcze się zajmujemy? Hm, dużo by opowiadać. - Ślepy nie miał zamiaru niczego ukrywać, po prostu nie było takiego powodu.
-A tak.. Moja broń jest nabita w anty wampirze naboje. Poczułem, że się lekko spięłaś dotykając mojej kabury, więc ją odłożyłem. - Jak to poczuł? Cóż Veina siedziała dosyć blisko, więc jak tylko wyczuła jego broń, automatycznie odskoczyła, przycisnęła się bardziej do kanapy i nerwowo położyła rękę na stole. Tak to już było, nie mógł niczego zobaczyć, więc skupiał się na takich małych szczegółach.
-Jeśli Twoja przypadłość będzie na zawsze to niestety nie mogę dać Ci żadnej wskazówki, mogę Ci tylko obiecać, że wchodzi to w nawyk. Jesteśmy wampirami, gdy wyłączysz wzrok, wszystkie zmysły szaleją. Skup się teraz. - Vladimir nachylił się do prawie że wyczyszczonego stołu i chuchnął w resztki, które rozsypały się po całym stole, nie były wielkie, może grubości czterech ziarenek piasku, ale zdecydowanie gdy wytężyła zmysły mogła usłyszeć jak przesunęły się po powierzchni stolika.
-Słyszałaś? - przechylił głowę zaciekawiony.

_________________
Apartament Veiny - Page 4 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyPią Lis 22, 2019 7:07 pm

Mogła jedynie wierzyć w słowa wampira, skoro póki co niemożliwe było przekonanie się o jego prawdomówności osobiście. Szanowała wszystkie organizacje mafijne, wiedząc że lepiej żyć z nimi w zgodzie, mając na uwadze też potencjalne korzyści jakie wynikają z takich znajomości. Wiedziała, że nie byłaby w stanie należeć do jednej z nich, kwestia zaufania, a czasami wręcz bezgranicznego oddania była kluczowa, a czarnowłosa nie potrafiłaby do tego stopnia pozbawić się indywidualnej podmiotowości na rzecz grupy. Trudno było dziwić się starej wampirzycy, która dożyła tak pięknego wieku tylko ze względu na zasadę ufania jedynie sobie; wszystko co wymagało od niej zawierzenia własnego bezpieczeństwa innym, automatycznie odrzucało ją bezpowrotnie. Działanie na własną rękę miało pewnie więcej wad, jednak było idealne dla typu samotnika jakim była Vi.
- Jeśli Zaren z pomyślnością wprowadzi rosyjską mafię do Yokohamy, może być to najciekawszy, jak do tej pory, czas tego miasta. Póki co nie ma w mieście żadnej paniki czy eskalacji przemocy, więc zakładam, że rozrastacie się powoli i w ukryciu jak rak. Jeśli chcecie najpierw zdobyć wszystkie najważniejsze przyczółki, to gratuluję sprytu. - powiedziała szczerze, zwracając twarz w stronę Vladimira. Frustrująca była niemożność poznania jego wyglądu, ale to pewnie była największa pierdoła z jaką przyszło jej się teraz zmierzyć. Wygodnie oparta o wezgłowie kanapy, czekała aż narkotyki powoli wejdą i zaczną działać, wciągnięcie dwóch ścieżek na raz miało przyspieszyć ten proces. Czarnowłosa wiedziała, że o czymś zapomniała, dlatego sięgnęła po paczkę papierosów, które znajdowały się w torbie. Po odpaleniu pierwszego, włożyła filtr do ust by mocno zaciągnąć się dymem, który przyjemnie zaczął drażnić jej gardło. Paczkę położyła na stoliku, w zasięgu Rosjanina.
- Trudno było mi się nie spiąć. Nie czułam się zbyt pewnie w towarzystwie obcego mafiozy, myśląc jeszcze że masz chociaż tę przewagę nade mną i widzisz. W tym stanie odstrzelenie mnie jest dziecinnie proste. Nie mogę się przyzwyczaić. I chyba też nie chcę. - dodała szczerze, jeszcze raz wkładając papierosa do ust - przynajmniej to przychodziło jej bez trudności. Nie specjalnie pocieszał ją fakt, że także Vladimir nie widzi, ale może poczuła się w jego towarzystwie jeszcze swobodniej, bo dobre wrażenie które na niej wywarł i tak zrobiło swoje.
- Znając Zarena, produkcja narkotyków mu nie wystarczy. A szantaże i wymuszenia to zbyt błahe sprawy, zwłaszcza jeśli funkcjonuje jako Bratva. Ale nie oczekuję, że wszystko mi opowiesz, nie masz powodu. - Vi znała ten typ organizacji, jednak nie specjalnie się nim interesowała, uważała taką wiedzę za przydatną w wymiarze praktycznym.
- Nie czekają na Ciebie? - zapytała, choć nie chciała by zabrzmiało to jak insynuacja i namowa do wyjścia. Towarzystwo Vladimira nieco ją uspokoiło i odsunęło niechciane myśli, więc chętnie będzie go gościć jeszcze dłużej. Bardziej ciekawiło ją czy jest z Vi z własnej woli, bo ruskiego mafiozę raczej nie można zmusić do siedzenia z nieznajomą wampirzycą, co raczej w żaden sposób go nie ubogaci, a i brak wzroku u obojga niesamowicie ogranicza pole działania.
Test na wyostrzenie zmysłów niestety niespecjalnie pomógł Veinie, która nie chciała wspominać też o połowicznej głuchocie.
- Nie. - odparła krótko; liczyła, że Vladimir pomyśli tylko o braku wprawy w posługiwaniu się innymi zmysłami, które jeszcze jej pozostały. Nawet jeśli dobiegł do jej uszu nieznaczny dźwięk dmuchania, przesunięcie resztek proszku pozostało dla niej niezauważalne. Cisza w mieszkaniu nie miała żadnego znaczenia, choć powodowała uczucie znajdowania się w grobie.
- Nie wiem jak długo to potrwa, nie wiem co mi zrobili, więc trudno ocenić. Jestem tylko pewna, że pierdolę życie w takim stanie. - powiedziała, insynuując że nie z własnej woli została ślepa. Wciągnięte przed paroma minutami narkotyki zaczęły od uczucia błogostanu, wyjątkowej beztroski; może dlatego Vein pozwoliła sobie na ten wyrzut szczerości, chociaż pewnie nieco nieświadomie. Nie miała zamiaru opowiadać mężczyźnie jak bardzo przerażona jest ciemnością, w której centrum się teraz znajdowała. By przypadkiem nic podobnego nie wymsknęło jej się z ust, wypiła kolejną porcję wódki. Taka wybuchowa mieszania trucizn nie robiła na niej większego wrażenia, jedynie pozwoliła się wygodnie rozsiąść na kanapie. Wampirzyca rozpuściła włosy, mierzwiąc je gwałtownie i zwracając twarz w stronę Vlada.


_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 458


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyPią Lis 22, 2019 8:21 pm

Z jednej strony indywidualność z drugiej strony bezpieczeństwo ~
Veina będąc samotnikiem zdecydowania mogła więcej, mogła być niezależna, mogła robić co jej się podobało i zawierać jakie znajomości chciała nie kłaniając się nikomu w pas, ale z drugiej strony.. Była sama, była wrażliwym celem, co by się stało gdyby zainteresowała się nią konkretna grupa? Gdy konflikt był indywidualny to mogła sobie jeszcze poradzić, ale co się stanie w wypadku gdy zadrze z niewłaściwymi ludźmi? Prędzej czy później każdy wpada w problemy przez to że był sam. Chcąc dopaść chociażby takiego gościa jak Zaren musiałeś się przedrzeć przez lojalnych mu żołnierzy, on również dokonał poświęceń dla tych gości, więc mimo rangi.. wciąż był Bratem. Tak właśnie działała Bratva.
-Masz dziwne pojęcie zabawy i odmiany od monotonii. - zaśmiał się cicho Vladimir, serio chciałaby, aby Mafia przejęła miasto? Z pewnością będzie inaczej, szersze społeczeństwo będzie sobie zdawało sprawę z kryminalnej działalności Rosyjskiej organizacji, na ulicach zacznie pojawiać się więcej trupów, kasa zacznie płynąć zupełnie inaczej, politycy będą ustawieni nie przez pryzmat własnej chciwości, a pod życzenie Rosjan, najbogatszymi mieszkańcami zostaną właśnie mafiozi. Skończy się era wampirzych rodów, skończy się monotonna walka łowców z Radą wampirów gdyż gdzieś wejdzie trzecia ~ neutralna siła, co wtedy?
Haracze, wymuszenia, pobicia i ochrona małych sklepów i biznesów faktycznie było poniżej zestawu umiejętności Zarena, a nawet Vladimira i reszty chłopców od tego, co nie znaczyło, że czegoś takiego w ogóle nie było. Tym zajmowali się kurierzy, chłopcy na posyłki i dzieciaki, które chciały zabłysnąć w oczach mianowanych żołnierzy, byli związani z Mafią, ale nie byli w niej w żaden sposób, to zdecydowanie działało na korzyść organizacji, bo gdy chcesz się wykazać zrobisz wszystko, a Ci którzy wpadali w ręce policji po prostu nie wiedzieli o niczym i nawet jakby chcieli zacząć sypać nie mieli by ku temu możliwości ~ podobnie jak w Cosa Nostrze działała tutaj Omerta. Zwana zmową milczenia. Każdy kto łamał zasady Bratvy i gadał na prawo i lewo odnośnie przynależności, jej członkach i tym czym się zajmują kończył swój żywyot bardzo szybko.
Vladimir nachylił się do stołu i zabrał paczkę papierosów, którą otworzył ruchem dłoni i wyciągnął z niej jednego papierosa, najpierw badając opuszkami palców, aby nie podpalić filtra, a następnie wsadził go między usta i sięgnął po zapalniczkę, którą zostawiła również Veina, podpalając go bez problemu. Tytoń śmierdział ~ dobrze wiedział gdzie jest koniec. Zaciągnął się dymem, a następnie chuchnął w górę dymem z płuc.
-Zaren zrobił coś bardzo głupiego ostatnio, ale mimo to obrócił tą sytuację na swoją korzyść. Jeśli wszystko wyjdzie, to możemy mieć z głowy oświatę całkowicie tak jak mamy już Radę wampirów działającą w tym mieście. - Trochę dużo gadał, ale nie był to żaden sekret, zwłaszcza, że spotkanie już trwało w najlepsze. -Trzeba było z nimi pogadać, bo uzbrojone głównie wampiry w broń przeciwko swojemu własnemu gatunkowi wzbudzają bardzo dużo podejrzeń, a zamiast starać się to ukrywać, zamierzamy dostać licencje na zabijanie. Gdyby to była Rosja, ale z tego co słyszałem tutejszy dowódca to cholerny służbista. Chociaż jak się okazuje ~ potrafi zobaczyć szerszy obraz. - uśmiechnął się Vladimir, zaciągając się po raz kolejny. Tak, spotkanie z Grigroijem i podpięcie diabelskiego układu gwarantującego immunitet od oświaty, ich jedynym przeciwnikiem będzie tylko rząd i specjalne oddziały do zwalczania przestępczości zorganizowanej. Mimo, że Bratva była ludzką mafią w ogóle to znajdowały się tam wampiry, a ekipa szlachetnego składała się wyłącznie z nich.
-Brzmi głupio, zdaje sobie z tego sprawę, ale czego nie kupią pieniądze, kupią obietnice i odpowiednie manipulacje. - Dodał później, ale to na razie wszystko co powie, jeśli będzie wciąż pytać to pewnie powie więcej, bo podobnie jak ona z wódką ~ tak on nie zamierzał stopować z kokainą.
Złapał za woreczek i zrobił dokładnie to samo co wcześniej, dwie linie na osobę, nie mniej, nie więcej odkładając kartę tuż obok linii startu. Tym razem on pierwszy się poczęstował z tego samego zwiniętego banknotu którego tylko poprawił, a następnie podsunął go do czarnowłosej. Następnie dokończył papierosa wsłuchując się gdzie strzepywała popiół Veina, może była tam popielniczka? Jeśli tak to właśnie tam zgasi resztkę i tym razem on złapał za flaszkę polewając z wprawą wybornego alkoholika, zapamiętał gdzie stały szklanki i po prostu bez zastanowienia rozlał po raz kolejny.
-Nie, mamy wystarczająco ludzi, a zresztą zapłaciłem co byłem dłużny, to znaczy, że do następnego zbierania mam wolne. Mam funkcjonujące laboratorium które dostarcza dużo więcej zysku niż potrzeba na składki dla szefa, a później wyżej. Wszystko gra, chyba, że nudzi Cię moje towarzystwo? - Zapytał jakimś innym tonem i tym razem on położył dłoń na jej kolanie ~ tylko on miał dokładnie taki zamiar od początku! Cicho się zaśmiał i cofnął rękę. Trzeba wiedzieć jak zdobyć uwagę i nie być przy tym nachalny.
Cóż może Veina nie mogła zobaczyć kto obok niej siedział, ale chłop nie wyglądał źle. Był wysoki, był umięśniony i zdecydowanie pachniał jak milion baksów. Vladimir, mimo że najniższy z krwi z całej ekipy to był jednak na swój sposób wyjątkowy ~ najszybciej ogarnął się w założenie własnej sieci narkotyków, Dimitry produkował tylko ten specjalny, reszta to wszystko on i zastraszeni chemicy w pewnym podziemnym miejscu.
-Nie przejmuj się, jak dobrze pójdzie nie zauważysz kiedy to wszystko minęło, tym lepiej, że wybrałem taki moment na odwiedziny. Przy wódce i wszystkich specyfikach czas leci znacznie szybciej. - dodał na sam koniec po czym również poprawił swoje włosy, zaczesując je lekko do tyłu. Tak jakby oba gesty i Veiny i Vladimira miały jakiekolwiek znaczenie. Chociaż ~ gdy złapał ją za kolano wiedział przynajmniej jeden fakt, nie była przesadnie gruba! Była z pewnością nieźle zbudowana, ale to już mógł wiedzieć wcześniej z kroków które stawiała, nie były zbyt ciężkie, ani nie padały wyjątkowo blisko siebie. Szersze biodra? Damn, Girl.

_________________
Apartament Veiny - Page 4 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyPią Lis 22, 2019 9:42 pm

Monotonia i nuda były podobne najbardziej zdradzieckie oraz niebezpieczne, usypiały czujność i zmuszały do podejmowania radykalnych kroków. Veina odczuwała obie rzeczy przez mniej więcej pół życia, dlatego teraz znajdowała się w takim, a nie innym momencie. Nie była to specjalnie oryginalna historia pod tym względem. Jak widać na załączonym obrazku, wampirzyca była gotowa spróbować wszystkiego co w jakikolwiek, nawet najmniejszy sposób, zniekształcało monotonną rzeczywistość. Poszukiwanie nowych, ciekawszych doznań stało się jedyną motywacją kobiety. Podobno lepiej mieć poważniejszy cel w życiu jak stworzenie rodziny, urodzenie dziecka czy stanie się ukraińskim oligarchą, ale koniec końców wszystko było dobrym powodem, by kontynuować nieśmiertelne życie.
- Czy dziwne, nie wiem. Los zazwyczaj rozczarowuje, a wszystko powszednieje, więc jestem otwarta na doświadczenie, zwłaszcza jeśli ma być dla mnie przyjemne czy w jakiś sposób rozwijające. - oczywiście tylko to co mogło zapewnić jej odpowiednią rozrywkę, pieniądze lub tym podobne hedonistyczne wartości, liczyło się dla Veiny jako warte podjęcia działania.
Zdawała sobie, że obecność mafii za każdym razem funkcjonowała na zasadzie tajemnicy poliszynela, ale jednak znacząco wpływa na obraz miasta. Sounds fun.
Uśmiechnęła się pod nosem, słysząc czego zdołał już dokonać Zaren. Najciekawsza była część o oświacie, bo sugerowała ciekawy biznes, pozornie niemożliwy; jednak najwyraźniej młody Kuro znalazł sposób na efektywną perswazję. Rada była z pewnością łatwiejsza, biorąc pod uwagę rodzinne koligacje. Dzięki Vladimirowi miała teraz choć najmniejsze pojęcie o nowych układach, które wytworzyły się w Yokohamie. Z uśmiechem na usta, nie wahała się by kolejny raz dolać wódki do jego szklanki, a po chwili pociągnąć dużego łyka ze swojej. O popielniczce przypomniała sobie później, znalazła jakąś najprostszą i podsunęła ku obojgu.
- Świetnie, czyli teraz dochodzi kolejny organ nadzorczy poza Radą. Tak jak do tej pory wystarczyło respektować te ich irracjonalne prawa, trzeba zacząć się liczyć z Waszą wizją stosunków w mieście. Jak przyjemnie mieć świadomość, że w każdej chwili ktoś może odstrzelić ci głowę, a wszyscy będą udawać wielkie zaskoczenie. - powiedziała, bo własnie to dla niej oznaczało dogadanie się z najważniejszymi ośrodkami yokohamskiej władzy.
Odstawiając szklankę i gasząc papierosa, słyszała jak Vlad tworzy dla nich kolejne kreski, z któregoś proszku, bo właściwie jakie to miało znaczenie.
- Chcesz przetestować moją wytrzymałość? - zapytała, unosząc kącik ust do góry. Była wyjątkowo zadowolona, że to właśnie Vladimir przyniósł jej walizkę pełną radości. Jak przez mgłę kojarzyła jeszcze tylko Borysa, ciekaw czy jakkolwiek pozostał w kontakcie z Zarenem - na szczęście to nie on został wysłany z tak miłym zadaniem.
Wbrew jakimkolwiek odruchom zdrowego rozsądku, Vi odebrała od mężczyzny zwinięty banknot i wciągnęła jeszcze jedną kreskę, rulon odkładając potem na stolik. Odchyliła głowę, by rozkosznie czuć jak narkotyki wchłaniane przez organizm, odwdzięczały się samym dobrem.
- Tego nie powiedziałam. Nie chcę Cię odciągać od obowiązków, choć mam nadzieję że szprycowanie się ze mną jest przyjemniejsze, dlatego świadomie wybierasz tę możliwość. - wyjaśniła, doskonale czując dłoń wampira na swoim kolanie. Sam fakt, że nie dostał od razu w twarz był symptomatyczny. Bo choć nie mogła go zobaczyć, wyczuwała tę fascynującą aurę, która go otaczała. W jej nozdrzach mieszały się teraz zapachy wódki, jego drogich perfum oraz ciepłej krwi, która krążyła w żyłach Vlada - ten zapach najbardziej ją stymulował.
- Kiedy minie ślepota? jeśli w ogóle. Czy gdy skończą się narkotyki, mnie minie chęć trwania w tej pierdolonej ciemności i postanowię sobie strzelić w łeb? - zapytała, chcąc doprecyzować myśl wampira.
- Cieszę się, że chociaż Ty w pełni jesteś usatysfakcjonowany. - bo choć na chwilę mogła zapomnieć o torturach i ich skutkach. Towarzystwo Vladimira skutecznie odciągało jej myśli w kierunkach znacznie przyjemniejszych.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 458


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptySob Lis 23, 2019 1:22 pm

Tym bardziej zachowanie czarnowłosej było niezrozumiałe, jeśli szukała czegoś nowego to jak mówią trenerzy motywacyjni powinna opuścić swoją strefę komfortu i spróbować czegoś nowego. Nie wiem czemu, ale bycie ukraińskim oligarchą nie brzmi tak źle pomiędzy innymi przedstawionymi rzeczami, ale może to tylko ja.
Vladimir słuchając pierwszej odpowiedzi panny Virtanen uśmiechnął się sam do siebie, skoro poszukiwała pieniędzy, chwały i innych odmian hedonizmu mogłoby być całkiem wygodnie dla niej by poznać Rosjanina trochę bliżej i zdecydowanie porozmawiać z gościem, którego wcześniej nie cierpiała. Czemu? Cóż, kobiety nie są Bratvą to zdecydowany i stary zwyczaj, więc na to nie było co liczyć, ale czy naprawdę byłoby tak źle by Veina zatrudniła się jako wolny agent? Odmiana od monotonii, z Zarenem bowiem nigdy nie można się nudzić, a prędzej czy później kontakty Bratvy spowodują, że na miejscu starego ~ powstanie całkowicie nowy, odbudowany plac zabaw dla tych którzy chcieli z tego korzystać, tylko właśnie.. Czy była zdolna do lojalności? Zadawanie się z mafią miało swoje plusy i minusy, tak długo jak robiłeś co chcieli byłeś obsypywany podarunkami, nowymi możliwościami i tak dalej, ale spróbuj się im sprzeciw lub spierdolić polecenie, wtedy nie było drugich szans.
-Skoro jesteś taka znudzona, powinnaś odwiedzić nas któregoś dnia. Jestem pewien, ze dla kogoś z Twoimi wartościami znajdzie się coś ciekawego. - pierwsza próba zachęty do zmiany obecnego życia, czy w ogóle się nad tym zastanowi? To już było tylko i wyłącznie w geście Veiny, tak naprawdę jak mówiłem wcześniej nikt tu nie prowadził jeszcze agresywnych i mocnych ruchów ~ wszystko było na razie luźną propozycją w większości wypadków bez konsekwencji.
Tak, wszystko działało w wielkiej tajemnicy o której mieli pojęcie właściwie wszyscy, ale nigdy nie widzieli co dokładnie znajdowało się za kurtyną. Tak jak w tym żarcie, gdy widzisz wysokiego mężczyznę otwarcie chodzącego z bronią z pewnością siebie wymalowaną na twarzy i wyglądającego jak milion dolarów zawsze nasuwają się podejrzenia, ale gdy mówią, ze nie ma żadnej mafii to jest moment kiedy tego osobnika należało zacząć się faktycznie bać.
Układy Bratvy z największymi siłami w mieście miały trochę inne wartości. Z jednej strony Rada Wampirów, układ był bardzo prosty. Respektujcie nasze prawa, nie wywołujcie bezsensownej paniki i żyjcie z nami w koegzystencji, a hycle nie położą na was łap. Druga kurtyna tego układu była trochę inna, bo wiadomo ~ Ivano Sanguinoso zwany Hiro Krwawym był przewodniczącym tej organizacji, ale także bardzo bliskim przyjacielem rodu Kuroiashita i najlepszym kumplem ojca Zarena, dlatego pod stołem był zupełnie inny, nowy układ. Ludzie należący do Cosa Nostry pod wodzą Hiro zostaną przekazani do Bratvy, by załatwiać za radę trochę trudniejsze, mniej oficjalne przypadki. Jakby wyglądało jakby Rada odstrzeliła jakiegoś bogu ducha winnego wampira za konflikt personalny? Źle, a jeśli zrobi to organizacja przestępcza? Nie będzie pytań. Wzmocnienie szeregów za parę przysług brzmiało na bardzo dobry układ.
Z drugiej strony Oświata Łowiecka, zażarty wróg Rady. Oficjalne stanowisko Bratvy było zupełnie neutralne w tym słowa znaczeniu, ale popatrzmy na trochę szerszy obrazek tego wszystkiego ~ Bratva to ludzka Mafia z wampirami w szeregach, więc czymże są dla nich inne wampiry? Przeszkodą gdy stoją na złej drodze. Gdy jeszcze Rada starała się zadbać o wszystkie wampiry, tak Bratva miała to całkiem w dupie. Główną kartą przetargową w tym układzie był immunitet łowiecki dla wszystkich członków, a warunkiem? Nie krzywdźcie cywili. Mafia nigdy nie krzywdziła najprostszych ludzi, bo po kiego chuja ~ tam gdzie były pieniądze była i mafia. Ktoś kto posiadał tyle pieniędzy, żeby zwrócić zainteresowanie organizacji przestępczej nigdy nie był niewinny, więc to odpowiadało łowcom. Wybijcie przestępców i wampirów i ludzi, gdy my zajmiemy się odbudową szeregów i anarchistami, którzy krzywdzili niewinnych. Jak widać, Zaren bezbłędnie znalazł to bardzo szybko i podpiął dwa małe słodkie układy, nie licząc już poszczególnych rodów. Nawet i z Draculą miał niezły układ, transporty alkoholu mogły się zgubić po drodze, a dobroczynne Ruski znajdowały je i to po zmniejszonym koszcie, a co do dziewczynek ~ Hej, kto nie lubi solidnej europejskiej dupy prosto z kontenera za pół darmo do pracy w klubie i innych aktywności? Więc odpowiedź na pytanie czy Zaren był dalej skurwysynem, brzmiała, tak!
Wracając do dwójki o której była ta historia, to Vladimir nie tracił za dużo czasu i gdy tylko wypełniła jego szklankę to wykonał kolejny ruch by ją opróżnić w mgnieniu oka. Nie wyglądał nawet na ruszonego przez to wszystko, ale to głównie działanie kokainy, bo jeśli Veina siedziała na tyle blisko to mogła zdecydowanie wyczuć małe wibracje na kanapie, bo noga wampira skakała jak szalona, taki miał nawyk ~ skoczne nogi.
-Przesadzasz moja miła, nikt nikomu za nic nie odstrzelił głowy. Nie jesteśmy ulicznym gangiem z małymi kutasami i by pokazać wyższość musimy zastrzelić jakiegoś garniaka od czasu do czasu. - Jak wspominałem wcześniej, zabójstwa na porządku dziennym niewinnych i niezwiązanych z przestępczością jednostek nie wchodziła w grę, a zresztą Bratva zawsze, każdemu dawała jedną kartę pod tytułem wychodzisz wolno z więzienia. Pracuj teraz dla nas, albo umieraj. Drugiej szansy nie będzie.
-Chyba nie planujesz robić nam konkurencji? - zaśmiał się cicho, bo przecież jeśli nic takiego nie nastąpi, to Veina mogła jako nieliczna żyć w przyjaźni z gangsterami, a czy to wybierze ~ to już zależało od niej.
Zdecydowanie Rosjanin miał miły czas spędzając chwilę w jej towarzystwie, nie była agresywna, była ciekawa. Zresztą dla niego każde spotkanie z płcią przeciwną bywało ciekawe przez problem który powodował, żę nie mógł jej zobaczyć. Skinął głową na następne słowa.
-Jakbyś czytała w moich myślach, lubię często dochodzić do granicy, we wszystkim co robię i tego samego oczekuje od towarzystwa. - jak odbierze jego słowa, no to już wiedziała tylko Veina, ale uśmiech i ton w którym to powiedział były zdecydowanie intrygujące.
Żartujesz? To najlepszy czas jaki mam od dłuższego czasu, w obecnej chwili cała Bratva wygląda na złych wielkich bandziorów dla tła i wielkiej scenie na której gra Zaren, później to się zmieni, ale chwilowo każde odciągnięcie mnie od stania i wyglądania groźnie jest zdecydowanie cudownie spędzonym czasem. - wyciągnął rękę do jej policzka, oczywiście wcześniej się zapytał czy może, bo jeśli powie, że nie to tego nie zrobi, ale jeśli mu na to pozwoli to położy dłoń na jej policzku i kciukiem przejedzie po łuku brwiowym, następnie cofając rękę.
-Jesteś wampirzycą, dopóki oczu nie ruszyła Ci Oświata łowiecka ze swoimi specjalnymi przyrządami jesteś bezpieczna, może to chwile potrwać, ale przejdzie. Prędzej czy później, do tego czasu o tym nie myśl i skup się na rzeczach ważniejszych, a skoro o tym mowa.. - Teraz Vladimir był polewającym i bardzo szybko rozprowadził alkohol do szklanek, a następnie odstawił butelkę i przejechał palcem po miejscu w którym był rozsypane narkotyki, czysto ~ Jedna kreska po stronie Veiny, więc na razie nie dosypywał koleżance, ale sam złapał za woreczek i wysypał resztę, tak naprawdę zrobił mała górkę kokainy z jednego woreczka, niech nie przejmuje, miała jeszcze 9.

_________________
Apartament Veiny - Page 4 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptySob Lis 23, 2019 5:00 pm

Domyślała się, że stężenie testosteronu w Bratvie wręcz sięga zenitu i póki co nie widziała się na pozycji związanej z ich działalnością; pewnie kontakt z klubem rosyjskich mafiozów byłby ciekawym doświadczeniem, zwłaszcza dla wiecznie niewyżytej Veiny, ale póki co widziała więcej minusów pod postacią obowiązków i nakazów, co nie nastrajało ją pozytywnie.
- A jakie są moje wartości? Wiem, że wiele pewnie już zauważyłeś, ale fakt że składam się w pięćdziesięciu procentach z narkotyków i nie boję się siedzieć z obcym Rosjaninem nad szklanką wódki, jest tylko wskazówką. - powiedziała, instynktownie się uśmiechając i śmiejąc. Nie uważała się za osobę wyjątkowo skomplikowaną, miała oczywiście swoje upodobania - jedne dziwniejsze i brutalniejsze niż u innych. Jednak Vladimir powinien zaczekać z insynuowaniem takich ofert, bo może jeszcze żałować zbyt szybkiej decyzji.
Bycie związaną z mafią, z poszanowaniem indywidualności, pewnie mogło okazać się ciekawe i owocne, skoro sam wampir nakreślił jej dość zachęcający obraz. Doświadczenie zweryfikowałoby prawdomówność wampira, który z pewnością postrzegał swoją organizację-matkę inaczej, będąc związanym z nią dłużej i intensywniej. Wampirzyca nie wykluczała takiej ścieżki, zawsze wolała mieć więcej możliwości do wyboru. Jednak była świadoma, że po ostatnich wydarzeniach będzie cały czas śledzona, a Rada poprzez swoje wierne psy na posyłki będzie patrzeć jej na ręce. Była to istotna przeszkoda w podejmowaniu jakiegokolwiek działania, jednak Vi potrafiła nawet w tak pozornie niekorzystnej sytuacji znaleźć lukę. Bo skoro Zaren na mocy umowy miał dobry stosunek z Przewodniczącym, to może ten wreszcie przymknął by oko i znalazł sobie ciekawsze zajęcie niż kontrolowanie Veiny. Otoczenie bezwzględnych skurwysynów, pijanych i naćpanych, mogło być przyjemną odmianą dla wampirzycy.
- Nie wątpię w słuszne rozmiary Waszych kutasów, ale też nie wmówisz mi, że jest łatwiejszy sposób na uciszenie niewygodnego delikwenta. Poza tym, jeśli Rada ładnie poprosi, bo jej będzie niezręcznie odstrzelić pacjenta, dla Was to nie będzie problem, tylko potwierdzenie miłej współpracy. - doda, sięgając po szklankę do połowy wypełnioną wódką. Wiedziała jak to działa, kiedyś sama należała do tego jakże opresyjnego organu, którego karykaturalna obecnie forma nawet w najmniejszym stopniu nie zachowała dawnej świetności.
- Jakże mogłabym próbować choć konkurować z Bratvą, nie jestem głupia. - powiedziała szczerze, jednym łykiem wypijając zawartość szkła, które z impetem odstawiła na stolik; no wciąż brakowało jej wyczucia
- Poza tym, moja ostatnia działalność gospodarcza nie zakończyła się najlepiej. Na razie zrobię sobie wakacje. - dodała, a Rosjanin mógł już się reszty domyśleć. Najwyraźniej Veina znała zupełnie inne rozumienie pojęcia przedsiębiorczość od powszechnego.
- Świetnie, nie mogę się doczekać kto pierwszy straci przytomność. Ale nie musimy się ścigać, pośpiech odbiera tę przyjemność, a ja lubię się rozkoszować, zwłaszcza takimi pysznościami. - dodała nieco ciszej, ale z zauważalną ekscytacją. Wiadomo, że jako wampir miała lepszą odporność na działanie wszelkich używek, jednak zmiana była widoczna; Vi nawet bez rad mężczyzny, zapomniała o troskach, a odczuwając przyjemny błogostan mogła skupić się równie miłym towarzystwie.
- Nie wątpię w Twój image złego mafiozy, ale przy mnie nie musisz dodatkowo się starać. Cieszę się, że wizyta u mnie to miła odmiana. Nie wiem czy poczułabym się urażona, gdybyś wolał spędzać czas z bandą goryli. - akurat w takiej sytuacji, najważniejszy był komfort obu wampirów i możliwość skupienia się na wciąganiu kurewsko dobrych dragów.
Choć pozwoliła na dotyk Vladimira, zaskoczyła ją ta delikatność i miłe uczucie jakie wywołał, nie miał szorstkiej dłoni więc najwyraźniej dystrybucja narkotyków i szeroka działalność mafijna nie były ciężką pracą; nie musiał dłużej upewniać ją o korzystnej sytuacji, bo nawet jeśli nie wierzyła w jego zapewnienia, teraz wolała o tym zapomnieć - najwyżej do rozpaczy wróci później.
- Niestety hycle z Golgoty również znają się na swoich fachu. Ale postaram się. - myślenie pozytywne przychodziło z trudem, ale nie chciała psuć oboju tego wieczora, przecież mieli jeszcze tyle do wypicia. A skoro Vladimir wysypał kolejną porcję, Vein powróciła do zaległej i jednym zgrabnym pociągnięciem noska, pochłonęła białą ścieżkę. Odchylając głowę do tyłu, jęknęła cicho z zadowolenia.
- A tak na marginesie. Mógłbyś nie wspominać Zarenowi o moim kłopocie? Oczywiście, jeśli mieści się to w granicach Twojego kodeksu honorowego, nie chcę być klinem w zaufaniu. - powiedziała, kładąc dłoń na ramieniu Vladimira. Nawet jeśli wypowiedziała się nieco ironicznie, faktycznie czułaby się lepiej gdyby Kuro nie zdawał sobie sprawy o utracie wzroku przez Vi, lubiła czuć się bezpiecznie, a w tej sytuacji ten komfort został jej szybko odebrany.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 458


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyNie Lis 24, 2019 1:20 pm

Vladimir podparł glowę na dłoni i podrapał się po policzku.
-Wolność, niezależność, dobrobyt, szacunek. - odpowiedział na jej pytanie, tak ~ tyle z łatwością wyłapał z ich krótkiej, jednakże dosyć intensywnej rozmowy. Może nie sama rozmowa była tutaj intensywna, a raczej fakt podczas jakich okoliczności spotkała się ta dwójka. Wcześniej była mowa o tym, że w Bratvie nie doświadczysz gangsterski, ale wiele kobiet współpracowało z organizacją, poszanowanie niezależności? To był bardzo prosty układ. Ty przychodzisz do nas, dostajesz coś do roboty, a przy tym trzymasz się wytycznych, a w momencie zakończenia przydziału nikt Cię nie kontroluje, a wychodzisz tylko bogatsza o parę zer niż na początku. Według mnie to był całkiem dobry układ.
Wejście w taki interes z przewodniczącym wampirzej rady było dosyć ryzykowne, ale nie było niewykonalne, pytanie tylko ~ co w zamian? Bratva nie była organizacja charytatywną, więc skoro Veina miała na sobie hycli i ciągłe problemy mogłaby się zwrócić o pomoc, ale pytanie jak daleko była w stanie się posunąć by to osiągnąć? Z jednej strony życie w ukryciu, z drugiej sprzedanie duszy diabłu. Co było cenniejsze? Tego już dowie się sama, w swoim czasie jeśli zdecyduje się na skróty i rozmowę z Zarenem.
Na kolejne słowa Rosjanin nie mógł się powstrzymać tylko się zaśmiać i pójść po prostu dalej za tym żartem.
-Największe rosyjskie fujary. - gdy przestał się cicho śmiać przechylił głowę w stronę panny Virtanen z szerokim uśmiechem i machnął ręką w powietrzu.
-Źle mnie znów zrozumiałaś, albo pominęłaś bardzo istotny punkt mojej wypowiedzi. Nikomu kto na to nie zasługuje nie spadnie włos z głowy, więc nie zabijamy nigdy bez powodu. Każdy kto pcha swój nos w sprawy które nie powinny go dotyczyć powinien liczyć się z zagrożeniem. W każdym razie rozumiesz większy obrazek, co jest bardzo niespotykane w tych czasach. Większość wampirów spojrzy na nas z nienawiścią, bo przecież to zdrada własnej rasy i tak dalej, ale tak długo jak ilość pieniędzy pod koniec jest wystarczająca tam kończy się sumienie. - Vladimir to typowy Rosyjski gangster, nie miał za wiele sumienia ~ wiadomo, że czasem zdarzało mu się je okazać, ale głównie po prostu wykonywał swoją robotę i robił to bardzo dobrze. Veina w swoim obecnym stanie nie sprawiała mu za wiele zagrożenia, nawet jeśli była normalnie o wiele silniejsza od niego to wystarczyło unieść pistolet i ją zastrzelić, a to z pewnością by wystarczyło wszak broń Pana Vladimira była nabita w antywampirze pociski, jaki więc problem? Żaden ~ No, ale nie miał takich powodów, nawet jeśli Rada by ich o to poprosiła to większy z niej pożytek gdy chodziła po swojemu na tym świecie. Zawsze była bogata, zawsze lubiła ryzyko i nie miała zbyt wiele do stracenia, to są cechy na których organizacje takie jak Bratva żerują bez ustanku.
-Nie ścigamy się, po prostu dobrze czasami usiąść w dobrej kompani. Połowa Rosjan już by zdążyła odpaść. Zwłaszcza mały Ivan. - o tak, karzeł był cholernym degeneratem, ale jego małe ciałko nie było w stanie przystać na takie ilości gdyż było to zwyczajnie fizycznie niemożliwe.
Dobrą chwilę zajęło mu odpowiedzenie na jej kolejne słowa, bo albo się zbyt bardzo naszprycował, albo czegoś po prostu nie załapał, więc kręcił się na tej kanapie i międzyczasie z małej górki, zaczął rozdzielać kolejne sciężki, aż w końcu uniósł głowę z nad narkotyków i westchnął cicho.
-Nie próbuje być groźny. Zdjąłem broń i kiedy już wrócą Ci wszystkie zmysły, to zobaczysz że uśmiecham się dosyć często. - odpowiedział dosyć miłym tonem na jej słowa i rozdzielił dodatkowo kolejne działki, a gdy Veina tylko skończyła to można by uznać, że Vladowi wciąż było mało i mało, bo gdy odebrał od niej banknot to natychmiast walnął znów w obie komory, odchylając głowę do tyłu ~ jego noga już nie była w stanie ustać w miejscu nawet na chwilę, bo skakała jak wiejski Janusz z czerwoną twarza na weselu do rytmów discopolo.
-Mógłbym. Twoja kondycja to nie jest sprawa Zarena. Chyba, że pracujesz dla jednostek zwalczania przestępczości zorganizowanej, wtedy wyszedłbym na debila. - mruknął pod nosem i się cicho roześmiał. Wyobraźcie sobie taką sytuacje.
Dopóki Veina była tak naprawdę zwykłą wampirzycą, która nie była związana z nikim na stałe i nie zajmowała się niczym co mogłoby spowodować, że mafia zacznie się nią interesować jako jednostka, czyli słabościami i nałogami to nikt nie będzie wnikał w jej życie prywatne.

_________________
Apartament Veiny - Page 4 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyNie Lis 24, 2019 5:31 pm

Bardzo podobało jej się jak Vladimir przedstawił skrócony portret wampirzycy, a dokładnie wartości, które jego zdaniem dla niej były znaczące. Brzmiało to o wiele lepiej niż kategoria interesownej suki, którą posługiwała się Veina dla opisanie swojej skromnej osoby; z pewnością dostojniej i z dużą otwartością na interpretację według potrzeb.
- Zawstydzasz mnie swoją przenikliwością. - odpowiedziała ironicznie, śmiejąc się perliście. Ale Rosjanin nie pomylił się bardzo, mniej więcej te kwestie były dla czarnowłosej najważniejsze, tylko z pewnością w innej kolejności. Na szczęście pozostawał margines wolności wyboru, który Veina respektowała dla własnego dobra; przecież nie można całe życie kierować się jedynie górnolotnie sformułowanymi wartościami czy obiektywnym poczuciem dobra i niekrzywdzenia innych. Czarnowłosa zawsze krzywiła się na takie argumenty, zawsze wiedząc lepiej co bardziej opłacało się w danej chwili poprzeć lub zrobić. Dlatego perspektywa niezobowiązującej współpracy z mafią była kolejną możliwością do rozważenia i wydawało się racjonalnym posunięciem, biorąc pod uwagę towarzyszące temu okoliczności, takie jak kiepska sytuacja w oczach Rady - może to właśnie był sposób na powrót do korzeni z minimalną gwarancją odpierdolenia się od Veiny.
- Ale dokładnie o to mi chodzi. Neutralne w stosunku do spraw dziejących się mieście pozostaną tylko dzieci. Każdy, kto chciałby cokolwiek tu zmienić, przeforsować pomysł czy w jakikolwiek sposób wpłynąć na funkcjonowanie miasta, będzie musiał przemyśleć swoją pozycję w stosunku do Was. - powiedziała wypijając kolejny łyk wódki. - Nawet jeśli w jego oczach będzie to ruch nic nieznaczący, może mieć długofalowe skutki dla mafii, więc technicznie rzecz biorąc nikt nie pozostanie bezpieczny. Poza tym, nie powiesz mi, że macie pełną kontrolę nad ruchem każdego członka Bratvy? Świadomość uprzywilejowanej pozycji potrafi uderzyć do głowy. - dodała, wzruszając ramionami, bo właśnie tak jej się wydawało.
- Poza tym, to nie jest zdrada gatunku. Może ten układ z oświatą nawet pomoże wampirom. A nawet jeśli nie, to z pewnością nie pogorszy obecnej sytuacji. - pewnie czarnowłosa nie powinna wypowiadać się na temat kondycji jej własnego gatunku w kontekście sprawowanej władzy w tym mieście, ale nie zaszkodzi napomknięcie, że według niej krwiopijcy znajdowali się w pozycji niesamowicie upokarzającej. Mając pobratymców u władz powinni wywierać dużo większy nacisk na śmiertelników, by wyłuskać jak największą ilość przywilejów właśnie dla siebie. Póki co, trzymając się irracjonalnych zakazów, stawiali się w pozycji gorszej niż słaby rodzaj ludzki.
Sam fakt, że tak bezpardonowo postrzegała sprawy międzygatunkowe, świadczył o jej gotowości podjęcia ryzyka. Życie w ukryciu było męczące, a kwestia sprzedania duszy.. Jej własna była już jedynie wiekowym cieniem, zwęgloną namiastką, zmęczoną i obojętną, więc także gotową na kolejną transakcję. Jakby się tak zastanowić, najwyraźniej dało się żyć bez duszy.
- Odłożyłeś broń, bo póki co Ci nie zagrażam. - powiedziała szczerze, zwracając się w jego stronę, tak jakby mogła ogarnąć wzrokiem sylwetkę wampira. - A morderca z uśmiechem na ustach jest najgorszy. - nie pytajcie skąd wiedziała. Jeśli przyjmując logikę Vladimira i Vi kiedyś odzyska wzrok, chętnie wreszcie ujrzy swojego towarzysza.
- A żeby było uczciwie, ja odłożę swoją. - dodała, by faktycznie wyjąć gnata zza paska spodni i odłożyć na stół. W starciu przy tak bliskiej odległości byłby użyteczny, ale czarnowłosa takim miłym gestem chciała potwierdzić dobre intencje.
- Mój zawód wymagał kontaktu z przestępczością zorganizowaną, jak to ładnie ująłeś. Ale na szczęście znajdowałam się po tej samej stronie. Mafie, politycy i rebelianci to najlepsi kupcy broni. - powiedziała, tuż przed wciągnięciem kolejnej kreski. Wiedząc, że odrobina została jeszcze na stole, pomagając sobie palcem, resztę wtarła pieczołowicie w dziąsła.
- Gdybym potrzebowała więcej tych pyszności, mam zgłosić się do Ciebie czy w konkretne miejsce dystrybucji, jeśli już takie macie? - zapytała chcąc być przezorną. Z pewnością narkotyki wykorzysta szybciej niż przeciętny użytkownik.
Cieszyła się, że mężczyzna oszczędził jej wysiłków przekonywania o braku potrzeby informowania Zarena na temat jej niedyspozycji, normalnie Vi była pod wrażeniem - co raz większym. Głód doskwierał, ale narkotyki przyjemnie drażniły nos, więc czarnowłosa nie mogła narzekać. Czuła ruch nogi wampira, który najwyraźniej całą otrzymaną energię z narkotyków zainwestował właśnie w nią. Veina położyła dłoń na jego kolanie, tym razem całkowicie umyślnie - łatwo trafiając przez wibrację, które wytwarzał. Po krótkim zebraniu myśli, wreszcie się odezwała.
- Wybacz, ale jestem strasznie głodna i od pół godziny staram się nie wgryźć w Ciebie. Wolałabym nie popsuć dobrego wrażenia jakie możliwie wywarłam. Wezmę coś z lodówki, chcesz?

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 458


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyWto Lis 26, 2019 11:28 am

Vladimir pomimo braku trzeźwego spojrzenia na świat miał w sobie wielką przenikliwość ~ Veina uderzała od razu jako kobieta niezależna, jako ktoś kto nie potrzebuje nikogo by dalej brnąć przez życie, ale do pewnego momentu. W końcu nie można tak żyć całe, nieśmiertelne życie. Może to nie był jej czas, może to nie była ta chwila, ale z pewnością kiedyś będzie musiała złamać swoje personalne zasady. Na razie miała wybór. Vlad nie miał nic do gadania w tej kwestii, ale z pewnością był ktoś to mógłby zapewnić nie tyle co ochronę, a wsparcie za odpowiednią cenę ~ Tą ceną była lojalność. Była w stanie ją zapłacić? To się okaże wszystko w najbliższych dniach.
Cechy które wymienił na pewno nie były ułożone w żadnej kolejności, po prostu tam były i jak to już zostało odczytane to też sprawa jedynie samej panny Virtanen.
-Ah, to prawda. Na zmiany mają wpływ armię, siła, wpływy i pozycja. Jednostki nie są w stanie osiągnąć tego co cała rzesza. - Każdy kto będzie chciał zaprowadzić jakieś znaczące zmiany będzie musiał najpierw przekonać do tego Oświatę łowiecką, a także Radę wampirów a od niedawna i Bratvę, ale czy to nie dokładnie to samo co właśnie zrobił Zaren? Miał dar przekonywania, miał odpowiednie środki, aby zapewnić obu stronom zdecydowane wsparcie w odpowiednich chwilach i w taki sposób zaczęli liczyć się z jego zdaniem.
Vladimir wychylił szklankę i odstawił ją z impetem na stół, stukając palcami o kant stołu, było w nim dużo energii!
-Nie ma nigdy pełnej kontroli nad jednostką, ale po to są zasady dotyczące koegzystencji. Nie wiem jak u waszej oświaty czy nawet Rady, ale My mamy surowe kary za wystąpienie z szeregu, śmierć byłaby wybawieniem w tej chwili. Zdarzały się sytuacje gdy jednego z naszych poniosło, ale jak mówiłem wcześniej, po paru pokazach co może się stać ten współczynnik jest znacznie mniejszy. - Bratva, jej ludzka strona miała swoje własne zasady i tortury, ale ekipa która należała do Zarena miała zdecydowanie najsurowsze i najbrutalniejsze kary jakie można sobie wyobrazić, dlatego nikt nie śmiał w ogóle wyjść z szeregu, już pomijając lojalność względem kapitana to kary były tak straszne, że byli kontrolowani przez strach, a Ruscy... Bardzo lubili pobrudzić sobie rączki.
Ułożony i grzeczny Vladimir o gładkich dłoniach zdecydowanie nie był taki jakie sprawiał pierwsze wrażenie, a był jednym z najłagodniejszych żołnierzy organizacji.
-Kwestia postrzegania tego czy układ pomoże wampirom była również kwestią jakim wampirem byłeś. Jeśli działałeś wbrew regułom i jedynym szczęściem był chaos, możesz być pewna, że ten układ zdecydowanie im zaszkodzi. Jeśli jednak byłeś jednym z tych, którzy nie próbują za bardzo skakać do przodu i próbują wiązać koniec z końcem bez szerzenia chaosu to wychodziłeś na plus. Co jest ironiczne, biorąc pod uwagę rodzinę z której wywodził się Zaren. Lubują się w chaosie, nie wiem jak to sobie obmyśli, ale obawiam się, że będzie stał po przeciwnej stronie barykady wraz z nami. Średnio uśmiecha mi się walka z Kuroiashitami. Banda cholernych pojebów. - przechylił głowę i złapał za banknot wciągająć jedną z leżących na stole kresek, a następnie złapał nos dwoma palcami uciskając go kilkukrotnie. Powoli wysychał ~
Cichy śmiech wampira rozniósł się po pomieszczeniu gdy Veina wspomniała o odłożeniu broni, to nie tak, że ją odłożył bo mu nie zagraża. Odłożył ją, bo działała na kredycie zaufania, a nie pokazała niczego innego jak przyjaznych intencji, więc nie było sensu jej używać. Wampir nosił broń na widoku i wcale mu to nie przeszkadzało. Gdyby Veina widziała na oczy to również by jej nie odkładał, ale wolał uspokoić jej zmysły.
-Odłożyłem broń, bo nie przyszedłem Cię zastrzelić. Sama zawartość tego cholerstwa jest warta kilkadziesiąt tysięcy. - Taka była prawda, drogie zawartości wypadało bronić, bo od  tego zależał sukces Vladimira. Każdy żołnierz płacił swój trybut kapitanowi co jakiś czas gdy przychodził czas zbiórki, a następnie Zaren odpalał część do góry i tak dalej, aż do samego Mogilevicha.
Na jej odłożenie broni jedynie się uśmiechnął po czym zwrócił głowę w jej stronę i z cichym chichotem dodał:
-Uważaj, żebym nie zabrał Twojej później po drodze, bo Zaren urwie mi łeb jak zgubie gnata pełnego anty wampirzych kul. Jakby nie patrzeć i łowcy i Rada widzą to jako kontrabandę. - Rada miała anty wampirze pociski, aby wyeliminować niepotrzebnych przestępców, a Oświata? Przecież żyła z polowań na wampiry, ale w momencie gdy Banda popierdolonych Rusków trzymała gnaty naładowane w pociski które są w stanie zabić wampiry bez problemu to pojawiał się problem ~ Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
-Poddaje się Twoim gustom, chętnie coś przegryzę. Ile można żreć same prochy. - Gdy odbiła się od jego kolana wstając powoli to Vladimir mógł się zrelaksować.
Dobrze, że Veina zachowała samokontrole. Vlad, dawniej człowiek może nie byłby dla niej silniejszym przeciwnikiem, ale zdecydowanie gdyby cokolwiek mu się stało, lub gdyby ktoś zauważył ślady zębów po wizycie u Veiny, a sam gangster nie mówił, że uprawiał tak zajebisty seks, że to tylko pamiątka to niestety, ale czarnowłosa dokonała by złego wyboru. Bratva, od braterstwa była organizacją która bardzo, ale to bardzo ceniła sobie swój honor. Zaatakuj jednego z naszych to zamienimy Twoje życie w piekło. Wiedzieli gdzie mieszka Veina, a z powodu jej kondycji za daleko by nie uciekła. Rusków było za dużo ~ Każdy jeden był cholernie niebezpieczny jako jednostka, a razem? Sprawiali, że gułag na dalekiej Syberii brzmiał jak disneyland.
Tym bardziej jej decyzja pozwoliła Rosjaninowi zaufać jej bardziej ~ coraz bardziej podobała mu się ta znajomość.
-Zostawię Ci numer telefonu, albo po prostu pytaj w Unicornie o Rosjan to z pewnością Cię do nas skierują.

_________________
Apartament Veiny - Page 4 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyCzw Lis 28, 2019 12:59 pm

Wampirzyca uśmiechała się słysząc jak Vladimir stara się ukierunkować jej myśli na zaryzykowanie i podjęcie współpracy. Z pewnością grupa, mając dużo większą siłę nacisku, była w stanie dokonać więcej w krótkich czasie niż jednostka, pomimo determinacji, której Veinie nie brakowało. Jednak to była ważna decyzja, a choć czarnowłosa działała zazwyczaj impulsywnie, tym razem pomimo umysłu zamglonego narkotykami, była przekonana o trudnościach jakie będą się wiązać z tym ruchem i ewentualną decyzją o wycofaniu z Bratvy. Nie będzie do niej należeć w pełni znaczenia tego słowa, jednak pomachanie na pożegnanie z pewnością nie załatwi całej sprawy. Poza tym, Vladimir nie mógł zdawać sobie sprawy jak świetnie do tej pory Vi funkcjonowała w pojedynkę. Wbrew męskiemu spojrzeniu na to, wampirzyca od kilku wieków świetnie dawała sobie radę żyjąc samej, co tylko wzmacniało hart ducha i świadomość, że jest w stanie dokonać wszystkiego, nie mając dodatkowej kuli u nogi.
- Nie wiem jak sprawa ma się w oświacie, bo na szczęście nie mam z nimi kontaktu od wieku, ale Rada bardzo pilnuje, by nikt nie wychylał się z szeregu. - powiedziała, z lekkim skrzywieniem na ustach, bo miała zupełnie inne poglądy w kwestii podcinania skrzydeł każdemu kto ma nieco większe ambicje, niż te przewidziane w statucie.
- Świetnie, więc jednak muszę zacząć się z Wami liczyć, chociaż uważam, że chaos jest ciekawszy. - chyba nie musiała udawać, że czuje się z tym w pełni komfortowo. W ostatniej chwili ugryzła się też w język, by nie wygłosić zbyt szczerej opinii na temat rodziny Zarena. Gdyby jednak cokolwiek stało się złego całemu rodowi Kuro, Vi nie miałaby nic przeciwko; jednak świadomość, że Hiro na to nie pozwoli, nieco ją mierziła.
- Domyślam się, że z dwóch możliwości, to jednak narkotyki są cenniejsze. - zaśmiała się, komentując fakt odłożenia broni. Jednak Vladimir mógł nie precyzować i zostawić Veinie to miłe uczucie, bo dobrze zdawała sobie sprawę, że w tej sytuacji, nawet gdy oboje byli pozbawieni wzroku, niestety czarnowłosa nie miała przewagi.
- Gdybyś zostawił tu broń lub zamienił z moją, przynajmniej miałabym powód by jeszcze raz się z Tobą spotkać. Jednak bez głowy byłbyś mniej interesujący. - zaznaczyła wyraźnie, nalewając sobie jeszcze jedną szklankę wódki, którą od razu wypiła. Czuła się o wiele lepiej, nieco wstawiona jednak zdecydowanie wciąż posiadająca pełnię świadomości. Najwyraźniej ćpanie z obcym Rosjaninem, było dokładnie tym czego potrzebowała nieco podłamana wampirzyca. O swojej ułomności przypomniała sobie dopiero gdy głód wymógł na niej przejście do kuchni. Wtedy znów polegając bardziej na pamięci co do ułożenia mebli oraz dotyku niezawodnych dłoni, poradziła sobie z pewnymi oporami.
- Wierz mi, że na mieszance krwi i prochów można przetrwać całe stulecia. Świetnie konserwują. - najwyraźniej humor dopisywał Veinie, choć w tej kwestii była całkowicie szczera. Bo przecież od wielu lat sama funkcjonowała w ten sposób, ale niestety Vladimir nie mógł przekonać się jak bosko Vi wygląda, musi to sobie wyobrazić. Teraz nadeszła chwila wymagająca skupienia, więc czarnowłosa na chwilę zamilkła. Musiała wybrać worki z krwią, a fakt że nie widziała zapisanych na nich grup krwi nieco ją frustrował, ale poza tym zrobiła to dość sprawnie. Po szybkim podgrzaniu krwi, ostrożnie przelała ją do wysokich szklanek. Z pewnością nie zrobiła tego wystarczająco precyzyjnie i jednak rozlała nieco, dlatego kuchnia mogła wyglądać jakby ktoś odciął sobie palce nożem, ale to tylko widzący mieli problem. Trzymając w obu dłoniach szklanki, klapnęła na kanapę, jedną z nich podając mężczyźnie. Przez jej głowę przebiegła ciekawa myśl, dlatego po chwili zawahania, Vi dolała do gorącej krwi wódki. Głód nie pozwolił jej czekać, więc od razu wypiła duży łyk.
- O słodka bogini, mogę tak żyć. - jęknęła z zachwytu, gdy tylko gorąca krew rozlała się po gardle, a wódka uzupełniła jej wspaniały smak.
- Unicorn to jakiś nowy lokal? - zapytała nieco zdziwiona. Czy to możliwe, że była tak nie na czasie, że bez jej wiedzy otwierały się nowe bary, o których ona nie wiedziała? Miejsce gdzie mogła dostać narkotyki prosto do Rosjan, było jej jeszcze nie znane? Czy to ostateczny znak na starzenie się wampirzycy? Trochę ją to zaniepokoiło, jednak wolała zrzucić wszystko na karb chwilowej - oby - niedyspozycji.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 458


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptySro Gru 04, 2019 4:43 pm

Można tak powiedzieć ~ Vladimir nie miał żadnego interesu w ukierunkowaniu Veiny w stronę współpracy, nawet Zaren tego nie zatwierdził, ale ślepy miał swój własny rozum i wiedział tyle o wampirzycy ile wypadało. Ktoś kto żyje sam nie ma wiele do stracenia, jedynie własne życie oraz własny majątek, żadnych doczepianych sznurków.
Decyzja należała już tylko do niej, nie było sensu przedłużać czegoś do czego i tak jej nie przekona.
Za to można było przedłużyć co innego, a mianowicie jego wizytę w tym miejscu. Świetnie mu się dogadywało z czarnowłosą, więc wyciągnie rękę po szklankę, którą mu przyniesie i dopiero gdy upewni się, że szkło leżało dobrze w dłoni to zaciśnie na nim palce i przeniesie bliżej siebie.
Dużo można powiedzieć o Vladimirze, ale nie był złotousty, znaczy... (• ͡° ͜ʖ ͡°•) zależy jak na to patrzeć. Na pewno nie gadał tyle co Zaren i nie potrafił w ten sam sposób sprowadzić konwersacji na różne tematy, był zbyt bardzo konkretny, dlatego bardzo szybko sprecyzował fakt odłożenia broni i nie pomyślał, że mógł zostawić to miłe towarzyszące temu uczucie.
Na chwilę obecną sam Vladimir miał dość narkotyków, więc zwyczajnie zacisnął rekę mocniej na szklance i uniósł ją do ust, nie rozkoszował się tym jak Veina, bardziej załatwił sprawę jakby to była szklanka wódki, prosto w gardło ~ krótko i konkretnie.
Uśmiechnął się w którymś momencie szeroko i uniósł głowę z nad szklanki.
-Potrzebujesz specjalnego powodu, żeby się ze mną spotkać? Co powiesz na następny raz gdy już wszystko wróci do normy? Jestem pewien, że hycle nie znają się na swojej robocie aż tak dobrze. - Zaproszenie na randkę? A czemu nie ~ w końcu będzie miała jego numer telefon, w każdej chwili będzie mogła zadzwonić nie tylko po narkotyki. Vladimir może nie należał do najbardziej rozrywkowych chłopców z Bratvy, ale z pewnością był przystojny, był mafiozem i miał w cholerę hajsu ~ a przedewszystkim lubił się dobrze zabawić, czego właśnie była świadkiem.
Pytanie odnośnie Unicorna było uzasadnione, klub był dosyć nowy, a Zaren już zdążył gdzieś tam po środku wepchnąć swoje cztery litery, ale nie był to typowy układ Bratvy ~ nie była to jedna z tych relacji "płać albo pożar" Nie, klub miał wystarczająco ochrony bez osiłków z Rosji, więc trzeba było urządzić trochę inne podejście.
-Tak, lokal młodego Draculi, podobno dobrze się dogadują z szefem. Wiem tylko tyle, że wóda trafia w tamto miejsce za połowę ceny, nie wiem co dostajemy my. Dopóki jest wypłata to nikt nie narzeka. - Zołnierze rzadko kiedy znali prawdziwe ceny układów, bo ich w to nie wtajemniczano, a Vlad nie był wyjątkiem. Ważne, że płynęła złota rzeka wprost do krainy mleka i miodu.
Odstawił ją pustą szklankę na stolik po czym przechylił lekko głowę na bok kierując ją w stronę Veiny.
-Co zamierzasz robić jak już wszystko będzie z Tobą w porządku? - zapytał, troskliwie? Nie wiadomo.

_________________
Apartament Veiny - Page 4 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyCzw Gru 12, 2019 3:12 pm

Czarnowłosa nie odmówiła sobie jeszcze jednej - nie oszukujmy się że ostatniej - kreski, którą wciągnęła szybko i z niekwestionowaną gracją godną prawdziwej damy; na końcu uścisnęła nozdrza by nie zgubić ani odrobiny z tego cudu rosyjskiej inwencji chemicznej. Przy takiej ilości narkotyków jakie zdążyła zażyć w towarzystwie Vlada, trudno nie było poczuć gwałtownej błogości, która rozluźniła wszystkie jej mięśnie i pozwoliła się rozkoszować chwilą spokoju. Co prawda potrzebowała odpoczynku, jednak nie sądziła że zostanie on jej tak gwałtownie narzucony; może jednak powinna skorzystać z tej możliwości, zwłaszcza że nie była sama, a towarzystwo choć niespodziewane, lepsze być nie mogło.
- Może faktycznie powinnam zaufać rosyjskiemu mafiozie. - powiedziała z lekką przekorą, jednak patrząc na sprawę pod innym kątem, może rzeczywiście wampir wiedział o okaleczaniu nieco więcej niż czarnowłosa, która przestała się tym zajmować wieki - dosłownie - temu. Ciężko było jej odczytać motywację mężczyzny, jednak z pewnością była bardziej przyjazna; w ciągu tych kilku godzin zdążył udowodnić, że nie przyszedł tu ze złym intencjami.
- Jak Tobie się to stało? - zapytała bezpardonowo. Nikt nie zaprzeczy, że Veinie brakowało wyczucia, a wścibstwo było widoczne gołym okiem, dlatego też nie krępowała się zapytać Vladimira o powód jego ślepoty, najwyraźniej empatia z kolejnym rokiem również zaczęła się poddawać i zanikać w zimnym serduszku wampirzycy.
Warto było mieć dobry powód, by ponownie spotkać się z Rosjaninem. Najwyraźniej narkotyki nie były jedyną obiecującą perspektywą jaka malowała się przed znajomością z interesującym krwiopijcą. Veina gdyby tylko była w stanie, dostrzegłaby światełko w tunelu, a przynajmniej szczęście w nieszczęściu bo Vladimir właśnie jawił się jako ono, stojący w progach jej drzwi z walizką szczęścia. Teraz znów przez śliczną czarną główkę przebiegła jej nieco przerażająca wizja wiecznej ślepoty, jednak starała się jej nie ulegać ani nie pokazywać zbytnio po sobie, jak bardzo strach przed nią paraliżował czarnowłosą.
Na szczęście Vladimir zaczął mówić, więc mogła skupić się na jego słowach. A by chłonąć je jeszcze lepiej, wzięła do ręki szklankę z krwią, którą dopiła dwoma łykami, by po chwili sięgnąć po butelkę wódki i pociągnąć z niej prawdziwie trzy męskie łyki. Alkohol dużym strumieniem rozlał się po przełyku wampirzycy, która westchnęła głęboko i starała się już skupić tylko na rozmowie.
- Dobrze wiedzieć, jeszcze tam nie byłam. Może kiedyś się wybiorę, skoro towarzystwo jest tak doborowe. Tam będziesz teraz spędzał większość czasu? - dodała z lekkim uśmiechem, którego żadne z nie mogło zobaczyć. Nie chciała nawet rozmyślać nad faktem, że Samael nie powiedział jej o otworzeniu własnej działalności, bo mogłaby się tym jeszcze przejąć, czego chciała za wszelką cenę uniknąć. Sam fakt, że nikt nie przejął się jej zniknięcie był dla wampirzycy zaskakująco bolesny.
- Pewnie wrócę do normalnego życia. Przyniosłeś mi jego przedsmak. Dodam do tego więcej alkoholu, burdel, kluby. Przydałoby się nowe źródło utrzymania, choć z pewnością Przewodniczącego w oczy kole czegokolwiek bym nie zrobiła. - może zabrzmiało to nieco pesymistycznie, jednak nie było to intencją wampirzycy. Jeszcze nie wiedziała, że straciła większość pieniędzy, które do tej pory były gwarantem spokojnego i wystawnego życia. Powinna zająć się nowym biznesem, ale może tylko fabryka lizaków nie spotka się z potępieniem organów władzy.

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 458


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptySro Gru 18, 2019 9:33 pm

Cóż, nie musiała sobie za wiele odmawiać, bo był to darmowy pakiecik od pewnego dobrodzieja ~ Vladimir bardzo chętnie dostarczył produkt i zabawił kobietę swoją obecnością, ale jak to mówią w życiu przychodzą końce każdej dobrej chwili, a taka zbliżała się nieuchronnymi krokami. Vladimir nie chciał za bardzo nadużywać gościnności, zresztą telefon wibrował mu już od dobrych paru minut, aż w pewnym momencie wyciągnął go z kieszeni i wcisnął coś na ekranie, a następnie można było tylko usłyszeć Rosyjski.
-Gdzie kurwa? Gdzie jest Zaren? No kurwa znowu? Niech przestanie myśleć kutasem i weźmie się do roboty. Niedługo będę. - westchnął głęboko po całej rozmowie Rosjanin po czym również poczęstował się wysypanym towarem i dopił swojego drinka z krwi do końca, no i dopiero wtedy odezwał się do Veiny.
-Nie wiem na jakim poziomie jest Rosyjski, ale muszę uciekać, bo Zaren zaginął gdzieś z jakąś małolatką i pewnie pierdolą się w najlepsze, a biznes został na głowie Dimitriego, przecież do kurwy nędzy miał załatwić dostawy. Jak ja teraz niby dojadę do doków. - mruknął zniesmaczony Rosjanin, ale nie miał wyjścia ~ będzie musiał pojechać taksówką.
Rosjanin klepnął się w oba kolana po czym podniósł się na równe nogi i zbliżył się do Veiny, by ująć jej dłoń w swoją i następnie ucałować wierzch. Nie ma jak PRL i tak dalej.
-Dziękuje za gościnę i mam nadzieję, że wpadniesz do Unicorna ~ będziemy czekać na jakieś zamówienia od pięknej panny Virtanen. - Oczywiście, że znał jej nazwisko, zresztą już chyba wcześniej się nim posługiwał, a skąd? Od Zarena ~ Szlachetny miał swoją własną siatkę szpiegowską, więc nawet imię dowódcy oświaty nie było problemem.
-Oczekuje w niecierpliwości gdy wrócisz do normalności, jestem ładniejszy gdy można mnie zobaczyć. - blizna tu, blizna tam, okulary przeciwsłoneczne i wieczny image bad boya ~ taki był ślepy.
Gdy już wypowiedział wszystko co miał do powiedzenia to zwyczajnie skierował się w stronę drzwi i pożegnał się z Veiną opuszczając mieszkanie, ale zostawił jej fajki, które wypadły mu z kieszeni i oczywiście walizkę pełną narkotyków, a nawet wysoko nominałowy banknot z którego zrobił zwiję ~ ta wizyta nie była najgorsza.

zt Vladimir.

_________________
Apartament Veiny - Page 4 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 777


Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 EmptyCzw Gru 26, 2019 1:58 pm

Jej znajomość rosyjskiego stała na słabym poziomie, ponieważ od dawna nie miała potrzeby by go używać, choć w miejscu gdzie się urodziła był praktycznie drugim językiem w powszechnym użyciu. Dlatego z rozmowy Vladimira wyłowiła tylko te co gorsze wyrazy, ale jednak składały się w spójną całość. Czarnowłosa tylko uśmiechnęła się nieznacznie, unosząc kącik ust do góry. Najwyraźniej lekkomyślność Zarena sprawiała same kłopoty; ale część o możliwej dziewczynie bardzo zainteresowała Veinę. Jeśli faktycznie jakaś istniała i nie była chwilową Bułgarką z kontenera to wampirzyca z ogromną chęcią ją pozna, choćby w celu zaspokojenia ciekawości, może okaże się warto z nią zapoznać w celu następnych działań.
- Nie będę Cię zatrzymywać. Ale mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy, bez względu na wszystko. - dodała, bo bardzo chętnie spędzi z mężczyzną równie przyjemny czas, nawet jeśli nie będzie miała możliwości go zobaczyć, co wydawało jej się dużo bardziej prawdopodobną perspektywą.
Grzecznie odprowadziła wampira do drzwi i zamknęła je na wszystkie zamki, tuż za jego plecami. Oczywiście stanęła na paczce papierosów, które wypadły mu z kieszeni, ale na szczęście nie ucierpiały zbytnio, więc włożyła je do kieszeni skórzanej kurtki, którą następnie narzuciła na siebie. Szybko wciągnęła jeszcze dwie kreski białego proszku, który wsiąkał w nią jak woda w gąbkę. Postanowiła wszystko schować, mimo iż nie spodziewała się kolejnego gościa, ale wiadomo jak to w życiu bywało. Czarnowłosa szybko upchnęła wszystko w lodówce, gdzie narkotyki idealnie zajęły większość powierzchni półek; raczej nikt by nie wpadł by ich tu szukać, zwłaszcza, że wampiry nie potrzebują przechowywać jedzenia, tak? Gdy już się z tym uporała i nieco zmęczona usiadła na kanapie, dopiero poczuła jak bardzo jest głodna. Miała wrażenie, że żołądek skręcał się niczym sprężyna. Dojmująca świadomość, że musi wyjść na zewnątrz by cokolwiek zjeść wygrała, dlatego Vi pospiesznie się ubrała, do kieszeni futra włożyła dwie małe buteleczki z wódką i wyszła z mieszkania, czując jak rzuca się w niebezpieczną ciemność i może z niej już nie wyjść.

zt

_________________


"I guess you could say
I'm half saint, half whore."


Powrót do góry Go down
Sponsored content




Apartament Veiny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Apartament Veiny - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 
Apartament Veiny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: