IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dwieście lat minęło...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Dwieście lat minęło...   Nie Sie 21, 2016 3:44 pm

Niedziela.
Czas spokoju od pracy i zarazem obietnica nowego tygodnia w którym znów trzeba będzie zaiwaniać. Ludzi w kościele było sporo, chociaż wieczorami ten wręcz świecił pustkami. Oni nie zapomnieli co przeżyli w ostatnim roku. Cała sprawa tych wampirów i w ogóle... No ale nieważne. Wieczorna msza odbębniona, księża rozeszli się i zostawili tylko jednego, który rezydował w domu obok budynku z krzyżem. Mógł spać spokojnie ponieważ Gabriel obiecał im, że zostanie na całą noc przy budynku i wypędzi potencjalnych złodziejów.
Budynek stał więc otwarty, a w środku siedział stary inkwizytor, który nieczęsto w ogóle spał. Teraz siedział sobie "rozwalony" pomiędzy ławkami i czyścił broń, wraz z płytowymi rękawicami. Inspekcję butów zakończył przed północą i z przykrością stwierdził, że na prawym bucie pojawiły się kropki rdzy, które musiał wyszorować...
Wokoło było cicho (oczywiście nie licząc dźwięku łańcucha przy poruszaniu nim) i spokojnie... Nic nie zapowiadało jakiejś niespokojnej nocy. Wampiry zresztą raczej omijały kościoły. Może Gabriel położy się na godzinę lub dwie jeszcze przed świtem? Nie wiadomo kiedy przyjdzie czas na kolejny sen.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Nie Sie 21, 2016 4:20 pm

Tydzień, za nim kolejny i następny, które zamieniają się w miesiące a potem lata. Monotonia czasu. Może i czas mija, lecz nie zmienia to ziemi na lepsze, a na gorsze. Coraz więcej ścierwa, które zatruwa życie innym. Niczym bożki myślące że same mogą wymierzać innym sprawiedliwość. Tak już niestety bywa. Dobrze i źli wymieszani na jednej ziemi. Kto jest którym? Wszyscy są siebie warci...  
Spokojna noc jedna z tych w której nie trzeba robić nic, tylko usiąść spokojnie, samemu i odpocząć. Gdzie takich miejsc szukać jednak? Miasto odpada, zbyt wielki harmider. Kościoły niezależnie czy w mieście, czy na obrzeżach, to są zazwyczaj puste. Wypełnione w chwili kiedy jest odprawiana msza, potem miejsce jakby umierało...
Już z dala można było usłyszeć, jego ciężkie kroki stawiane na powierzchni której stąpał. Po samym słuchu można było się domyślić, że osoba która się zbliża, nie jest osobą należącą do tych mniejszych. Oczywiście hałas można było zwalić również na buty, które same w sobie wydawały metaliczny odgłos. Zapach od razu przydzielał właściciela odgłosów do istot Nocy. Przybył tutaj śmiało można rzec że grubo po 22, a może było dalej?
No nie ważne... Przybył, zatrzymał się w progu świątyni. Wampiry raczej tu nie przychodziły, a w głowę Trevora pojawiła się wahanie czy powinien wejść, do otwartego kościoła? Na pewno ktoś tu był skoro drzwi były otwarte. Oczywiście zapach mówił swoje.
Postanowił. Wszedł do kościoła, lecz od razu jego wzrok skupił się na kropielnicy. Nawet jeśli substancja w niej była dla niego nie wskazana, to dłoń w rękawicy zanurzyła się w cieczy, po czym energicznym ruchem pokropił siebie. Nie przeżegnał.
Stał przy tej kropielnicy, spoglądając w stronę ołtarza, po czy ruszył się. Jeśli mężczyzna który był tutaj, zdrzemnął się, to pobudkę będzie miał ciekawą, bo w towarzystwie wampira który usiadł nieopodal. No chyba że nie spał, to mogło dojść do uszu Gabriela jedno słowo.
-Witaj.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Pon Sie 22, 2016 11:08 am

Spał? Nie, po prostu w kompletnej ciszy akurat przeczyszczał lewą rękawicę. Oczywiście w wysokim pomieszczeniu kościoła było włączone nocne światło, które dawało lekki półmrok na całe pomieszczenie. To jednak w zupełności wystarczało Garruchowi, aby dokładnie widzieć co robi.
Nie tylko wzrok miał lepszy od ludzi, ale również słuch i za każdym razem słyszał kiedy jakiś ciekawski człowiek, albo wampir przechodził obok otwartego kościoła. Tym razem było inaczej.
Słyszał ciężkie kroki okutych butów, a dźwięk się nasilał... Poczuł również mocną krew wampira, która nie znikała po pewnym czasie. Wniosek był tylko jeden.
Garruch uniósł łeb i nieśpieszenie nałożył rękawicę. Wstał w momencie kiedy wampir wsadził rękę do marmurowego wgłębienia w którym była święcona woda. Pamiętał, że niegdyś Trevor chciał to uczynić bez żadnego zabezpieczenia, a Gabriel nie zabronił mu tego, tylko nakazał zanurzyć najmniejszy palec. Chłopak od tamtej chwili już zawsze pamiętał o tym, aby nie wsadzać tam ręki, albo przynajmniej nałożyć odpowiednią ochronę na rękę.
Wyraz twarzy inkwizytora nie zmienił się, szedł w stronę wejścia i zarazem w stronę wampira. Usłyszał oczywiście wcześniej powitanie, jednak wydawał się na nie głuchy.
Stanął dopiero krok od niego i spoglądając nieco z góry "podał mu" przedramię, a na twarzy zaczął 'rosnąć' uśmiech.
-Witaj Trevorze. Minęło sporo lat...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Pon Sie 22, 2016 12:17 pm

Znał umiejętności Garucha, jednak tyle lat minęło. Zapewne je rozwinął, tak samo jak Trevor doskonalił swoje umiejętności, by stać się lepszym. Nie stał w miejscu. Przemierzał świat w szerz i wzdłuż. Pierwszego dnia był w Niemczech, ale już następnego mógł być w Polsce lub gdzie indziej. Sprawując piecze nad ludźmi, zdarzało mu się mieć chwile słabości lecz szybko się zbierał do kupy i ruszał dalej. Ileż to razy miał wątpliwości przed zabijaniem swoich, jednak wiedział że Ludzie potrzebują łowców, bowiem pijawki zawsze sprawiały problemy i zagrożenie dla człowieka.
Przybył do kościoła. Do wielu kościołów zaglądał nocami, jakby mając nadzieje że właśnie dziś w tym kościele będzie mógł spotkać osobę, której szuka latami. Gdyby przyłożył się do poszukiwań, to pewnie by szybciej znalazł Ojca, jednak był cierpliwy i wiedział że skoro mają się spotkać w kościele, to będzie spokojnie czekał.
Tak. Pamiętał czego nauczył go Gabriel i wiele z jego rad, nauk praktykuje do dziś. Woda była niczym kwas, nie powinno się z nią bawić. Mając jednak rękawice problem zanikał. Wziął spokojnie wdech, wdychając zapach człowieka którego odór był dobrze mu znany.
Przywitał się z mężczyzną, nie robiąc sobie nic z jego milczenia. Nie miał za złe zwłaszcza widząc jak stary Inkwizytor zaczął wstawać. Przystanął w miejscu, bez obaw wodząc wzrokiem po sylwetce nieopodal niego. Przyjął podane mu ramie, spoglądając jednak niewzruszony na człowieka.
-Sporo... Sporo Gabrielu...
Rzekł cicho, nie widząc powodu by mówić głośniej. Echo w kościele wystarczająco roznosiło odgłosy. Przechylił lekko głowę przyglądając się sylwetce którą widział ponad 200 lat temu. Szukał wszelkich różnic, z ledwo widocznym uśmiechem.
-Lata biegną... A Ty ojcze mimo bycia człowiekiem, nadal wyglądasz młodo.
Trevory wiedział że Gabriel był człowiekiem i pił krew, jednak widać że ludzie potrafili oszukać nieśmiertelność. I dobrze, bo gdyby nie to nie mógłby widzieć dzisiaj przed sobą Garbiela, któremu tak wiele zawdzięcza.
-Dobrze Cię jednak widzieć...

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Pon Sie 22, 2016 2:39 pm

Trevor zawdzięczał Gabrielowi nie tylko życie, ale i większość umiejętności, które musiał jedynie szlifować. Łowca bardzo rzadko chwalił chłopaka za młodu, zawsze miał jakieś uwagi co do jego podejścia, albo do złego wykonania postawy przy wykonaniu uniku po ataku... Zahartował go i zarazem 'zatruł go' swoim surowym podejściem odnośnie innych. Teraz właśnie wszystko mu przypomniał.
Trevor po prostu urósł- jego cera się wybieliła, a barki zaokrągliły. Garruch nie miał wątpliwości, iż dobrze go przystosował do zadania, które mięli wykonywać do końca swoich dni.
Co za to dzieciak mógł zobaczyć? Przede wszystkim to, że Gabriel również był jaśniejszy, jakby na prawdę stał się wampirem. Kiedyś nie posiadał czerwonych ślepi, ale na dzień dzisiejszy nie było widać nawet najmniejszego odcienia niebieskich tęczówek. Zęby też same się nie spiłowały. Przypominał wampira i tyle. Niegdyś wyglądał jedynie jak człowiek, o wiecznie opalonej karnacji.
Zmieniło się więc wiele...? Nie zmieniło się na pewno to, że szanował i cieszył się z odnalezienia swojego przybranego syna. Stąd też kilka cichych słów z ust inkwizytora...
-Christus vivit. Christus regnat. Christus ab omni male te defendat~
Prosta modlitwa nie wnosząca nic do rozmowy. To był jedynie gest. Zresztą Trevor raczej nie miał problemów z tłumaczeniem jego słów... W końcu znał łaciński.
-Obiecałem, że mnie znajdziesz. Może byłem niegdyś dla Ciebie oschły, ale nigdy Cie nie okłamywałem...
Uśmiech zniknął z jego bladego pyska i puścił przedramię chłopaka dla którego był ojcem bez którego nie przeżyłby pewnie więcej niż dziesięć lat. Garruch się obrócił i powoli ruszył wgłąb kościoła, gdzie zostawił rzeczy do czyszczenia elementów swojego wyposażenia.
-Chodź, chłopcze. Usiądź ze mną. Opowiedz mi cóż żeś robił przez te wszystkie lata...
Rzekł siadając znów na swoim miejscu i ściągając rękawicę, której jeszcze wyczyścił na tyle porządnie, aby przeszła jego własną inspekcję.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Pon Sie 22, 2016 4:08 pm

Wiedział doskonale ile zawdzięcza Łowcy. Gdyby nie on, pewnie inni łowcy dopadli by małego chłopca, który niczym zagubiona owieczka nie wiedział co robić. Oczywiście dopadli i najprawdopodobniej zabili by bez mrugnięcia okiem. Garruch go znalazł lecz nie zabił, ocalił. Dał dom, dał lekcje, zadbał o jedzenie, czy inni łowcy byli tacy dobrzy? Z latami dowiedział się, że nie. Nawet dowiedział się jaki ojciec był dla wampirów. Nie raz zadawał sobie pytanie, dlaczego Łowca mu pomógł. Nie pytał jednak, ukrywał swoją ciekawość. Darzył ojca respektem, który ten doskonale mógł wyczuwać.
Po opuszczeniu Ojca, zadbał o siebie. Prace trwają do teraz, jednak przynoszą obfity owoc, który Garruch dostrzegł bez problemu. Dawno go nie widział, a od tego czasu nabrał na masie znacznie. Masa to nie wszystko. Poziom inteligencji również wzrósł, nie można zapomnieć o doświadczeniu. Co do wyglądu Ojca, Trevor widział zmiany, jednak wiedział że śmiertelność ma jakąś cenę. Garruch ją płacił, jednak chyba dobrze mu było z nią...
Rozumiał słowa Łowcy, na które skinął głową z cichym szeptem.
-Amen.
Klasyczne zakończenie niemalże każdej modlitwy.
-Wiem Ojcze. Mimo lat nie traciłem nadziei...
Potwierdził słowa starszego. Wierzył w każdą jego obietnice. Choć jak sam przyznał, był oschły dla Trevora, to ten był w jakimś stopniu był wdzięczny. Chłód powodował iż nie przywiązywał się, jak i może przez niego Trevor nabierał świadomości iż życie to nie przelewki. Z innej strony może własnie przez takie zachowanie człowieka, wampir czuł do niego respekt i brał na poważnie to co do niego mówił. Ważne jednak iż takim zachowaniem Gabriel wychował swojego syna na podobnego sobie.
Podążył za mężczyzną, po czym spocznie koło niego, zerkając na rozmówce.
-Żyłem tak byś był dumny. Przemierzałem świat patrząc na wszelkie jego skazy. Niezależnie od mego pobytu, życie człowieka było bezpieczne. Przez resztę czasu uczyłem się, czekając cierpliwie na dzień gdzie znów się spotkamy. Od dawna jednak już nie używam swojego Imienia. Tak samo jak Ty, Garruch, i ja mam przykrywkę, Alucard Corona.
Jak na dwieście lat, to trochę ubogie streszczenie, jednak wampir wiedział aby nierozgadywać się za bardzo. Garruch pewnie nie chciał by słyszeć opowiadania typu. "50 lat temu byłem we Francji zabił tyle i tyle. 49 lat temu byłem w Norwegi robiąc praktycznie to samo itp."
-Dwieście lat, to jednak spory kawał Historii, dlatego też jak Ty spędziłeś ten czas?

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Pią Sie 26, 2016 6:21 am

Czemuż to uczynił? Do tej pory nie wiedział i nadal nie wiedział dlaczego poświęcił tyle lat na wychowanie go najlepiej jak mógł... A prawda była taka, że sam siebie oszukiwał. W tamtych latach najbardziej odczuwał samotność i to, iż być może zginie nie zostawiając po sobie niczego... Wampir był jego nadzieją, że jego czyny nie zostaną zapomniane. Czy to nie podchodziło pod egoizm? Jak tu się nazwać "dobrym"...?
Ale widać, że 'los' miał zupełnie inne plany wobec inkwizytora. Pozwolił mu żyć i oczekiwać, aż jego przybrany syn znów go odnajdzie... Dwieście lat... Gdzieś tam w środku Gabriel cieszył się jak w chwilach, kiedy Trevor robił coś na prawdę dobrze, albo po prostu wygłupił się jako dzieciak. Może nie miał świadomości, ale słuchanie o bzdetach nie byłoby takie złe... W końcu powinien mieć wiele do powiedzenia przybranemu ojcu. Oczywiście ilość trupów była nieważna, ale cała reszta byłaby.
Czy Gabriel w ogóle pamiętał ile zabił wampirów w ostatnim miesiącu? No właśnie nie. Czyniąc to rutynowo, mózg potrafi się niekiedy nie skupić na samym wydarzeniu... To tak jak z jadą autem na pamięć- w pewnym momencie pakujesz się w inne auto, bo zmienili pierwszeństwo...
-Dwieście lat... Powoli przestaję wierzyć w to, że kiedykolwiek pozbędziemy się tych złych. Oświaty na całym świecie działają tylko kiedy wampir odważy się przeholować, wampiry przez to czują się bezkarnie i rozprzestrzeniają się gorzej niż zaraza. Jakiś naukowiec opowiadał w oświacie o tym, że przyrost naturalny ludzkości to 2%, a wampirzy to 10%... Co oznacza, że za wiele odnotowanych zgonów są winne wampiry. A więc co robiłem przez dwieście lat? Próbowałem zmniejszyć ich przyrost... Przede wszystkim. Poza tym w tym mieście burmistrzem był wampir, który zdradził istnienie wampirów i siał terror w mieście. Teraz, kiedy oświata go już zdetronizowała, pozostało sprzątanie najgorszych śmieci, które wypełzły ze swoich nor za czasów panowania tamtego wampira...
Mówił powoli, czyszcząc już swoją rękawicę. Najpierw skrobał ją starym nożem, potem czyścił jakimś śmierdzącym płynem, a na koniec zabezpieczał przed korozją i polerował. Na szczęście niewiele mu tego zostało.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Pon Sie 29, 2016 11:24 am

Nie wiedział dlaczego go uratował, bo nie pytał. Zapewne kiedyś jego ciekawość będzie na takim poziomie, że zechce poznać przyczynę. Jak na razie nie pytał i nawet nie próbował wchodzić na temat z tym związany. Może Gabriel kiedy zdecyduje się na chwile wspominania, to wyjawi powody.
Dwieście lat to faktycznie długo. Dla zwykłych cywili, taki wiek jest nie do pomyślenia, ale dla wampirów to nic nowego. Trevor nie miał się czym chwalić, monotonnością zajęć, podróże, ale mimo rutyny wampir był zadowolony z siebie. Miał nadzieje że i Garruch będzie dumny ze swojego syna, wiedząc że ten trzymał się na wody, jak i pilnował innych. Czasem mimo wszystko zdarzyło mu się nieco przegiąć, jednak cóż... Tego Gabriel chyba się domyślał. Każdy ma te słabsze dni prawda? I nie ma się czym chwalić.
Powoli wysłuchał mężczyznę, który opowiadał o swoich przeżyciach. Garruch zawsze miał smykałkę by słowa móc obrać w ładną całość. Choć wiadomości o burmistrzu który zdradził jedną z największych tajemnic, nieco go zaciekawiła. Szkoda że tu nie przybył rok, bądź dwa wcześniej. Na pewno byłby tu przydatny, a może nadal jest?
-Cóż... Ludzie zawsze byli słabsi od wampirów, jednak mało kto bierze pod uwagę to, że gdyby nie oni, zaczął by się kanibalizm, a wampiry zdechły by z głodu, albo zostały by zjedzone przez innego... Zamiast żyć w mare pokojowo, to robią rozpierdol, a potem mają wielki problem, zwalając na winę na ludzi... Żałosne... Myślisz Ojcze że przydam się w tym mieście?
Zapytał się ciekawy odpowiedzi. Garruch tutaj przebywał pewnie o wiele więcej i wiedział czy pomoc innego łowcy, dobrze znanego mu, będzie tutaj potrzebna czy nie. Patrzył spokojnym spojrzeniem, na wykonywaną czynność przez człowieka.
-Nie przypuszczałem, że kiedyś to powiem, ale tęskniłem za tobą Ojcze.
Chwila czułości? Możliwe, a mimo to Trevor nie kłamał. Brakowało mu obecności człowieka, któremu tak wiele zawdzięcza.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Sro Paź 05, 2016 10:51 am

Garruch miał zawsze swoje ukryte powody i dlatego był uważany za bardzo skrytego człowieka. Trevor jednak wiedział, że był taki przede wszystkim dlatego, aby nie zbliżyć się do nikogo... Inaczej z żalu zostałby wrakiem, a nie łowcą.
Zainwestował swoje lata w trening i wychowanie wampira, którego zwał synem. Cholera- był jego synem i nic tego nie zmieni. Chłopak wiedział doskonale, że ten stary dziad czyszczący sobie teraz rękawice, miał problemy z okazywaniem uczuć, ale oddałby za niego życie.
-Trevorze... Nawet gdybyś był tu niepotrzebny, chciałbym abyś został. Jednak nie musisz się martwić o brak zajęć. W tym kraju nie brakuje dla nas roboty.
Nie spojrzał na chłopaka, ale głos jego był wyjątkowo wysoki i czysty... Zupełnie inny niż typowy przy rozmowie z kimś neutralnym. Potem nastała na pewien czas cisza przerywana szczękiem stali. Białowłosy odezwał się dopiero kiedy Gabriel skończył czyszczenie i odłożył rękawice.
Odezwał się akurat kiedy na drewniane siedzisko trafiła zakrwawiona broń. Zanim jednak zaczął, spojrzał na wampira i położył mu rękę na ramieniu. Uścisk jak zawsze miał mocny...
-Ja za Tobą również synu...
Jeszcze przez dłuższy czas trzymał go i po prostu patrzył na niego z powiększającym się uśmiechem. W końcu jednak sobie odpuścił i wrócił do czyszczenia swojego sprzętu. Garruch myślał nad tym czy nie przerwać i wyciągnąć jakieś wino ze spiżarni kościoła... ale wiedział, że jeśli sobie teraz odpuści to później po prostu nie będzie miał ochoty na ponowne czyszczenie jej.
-Jeśli będziesz chciał zapolować to idź do slumsów. Jest tam całkiem spora wylęgarnia krwi E i ewentualnie D. Postaram się również porozmawiać z dowódcą łowców, aby was zapoznać. I pamiętaj... Poza naszym towarzystwem jesteśmy dla siebie tylko znajomymi. Nie możemy dawać powodu naszym wrogom, aby próbowali szantażować jednego drugim...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Pią Paź 07, 2016 4:35 pm

Trevorowi początkowo ciężko było rozumieć chłód mężczyzny, jednak z czasem kiedy zaczął dojrzewać, jego umysł zaczął doskonale sobie radzić ze sprawami, które kiedyś były mu nie zrozumiane. Sam choć początkowo przywiązał się do swojego ojca, to w pewnym okresie zaczął trzymać go na dystans, by przygotować się na dzień którym odejdzie na o wiele dłuższy czas, niż spacer do innego miasta itp. Będąc pierwsze lata pod skrzydłami człowieka był mu niemal posłuszny na każde słowo i nie sprzeciwiał się. Nieco później, kiedy miał już większe pojęcie na równe tematy, jak i posiadał więcej doświadczenia, zaczął wyrażać swoje zdanie. Nie dochodziło jednak pomiędzy nimi do konfliktu, raczej do dyskusji, która zazwyczaj wygrał Gabriel dzięki swojej inteligencji. Kiedy wpadał w kłopoty Ojciec nie zawsze mu pomagał, bowiem robił to zazwyczaj wtedy kiedy wiedział że jego syn sobie nie poradzi, a poza tym... Zostawiał go na lodzie, tym samym pozwalając mu się uczyć na błędach czy też nie. Trevor wiedział, że gdyby jego życie wisiało na włosku, to Garruch by nie pozwolił  na jego śmierć.  Działało to jednak w dwie strony, co Ojciec wiedział, musiał wiedzieć.
-Jeśli taka jest Twoja wola, to zostanę i wspomogę Cię jak tylko będę potrafił
Skoro chciał by został, to zostanie. Nie zapewnił jednak, jak na długo, lecz postara się jak najdłużej. A kto wie gdzie go jeszcze może wywiać w przyszłości.
Uniósł ledwo widocznie jeden z kącików ust, patrząc na dłoń Ojca, samemu wykonując podobny z tą różnicą, że lekko poklepał go po ramieniu.
-Dobrze to słyszeć.
Skomentował słowa swojego Mistrza, które ucieszyły go o wiele bardziej niż większość słów wypowiedzianych przez innych, czy też samego Ojca. Dobrze było to usłyszeć, nawet jeśli nie klaskał uszami ze szczęścia, to jednak szczerość Garrucha była dla niego czasem jak plaster na jego rany, a czasem jak jad żmii.
Opuścił dłoń, chwile po rozmówcy, zerkając na to co robił. Skoro miał czas, spokój sam postanowił nieco po naśladować Ojca, przez co już po chwili sięgnął do rękawicy, odpinając jej paski, by po chwili zsunąć. Mimo lat rękawice były w zadbanym stanie, lecz nieco brudne przez co już po chwili zabrał się za czyszczenie rękawicy. Przestał jednak kiedy Ojciec zaczął do niego mówić.
-Zdaje sobie z tego sprawę Gabrielu, choć wiem, że jesteś wstanie powalić nie jednego wampira, to nie chce narażać Cię na niebezpieczeństwo, które można uniknąć. Chce Cię chronić.
Doskonale rozumiał mężczyznę, kiedy ten kazał mu zachować ich bliską relacje tylko dla siebie. Naturalnie robił to i nie musiał mu o tym przypominać.
-Jeśli będzie kolejna okazja na spotkanie, wybierzemy się tam razem, tak jak zadanych lat. Przeszedłem już kawał świata, smakowałem wielu krwi smaków krwi, czy to ludzkiej, czy wampirzej, lecz nigdy nie byłem w pełni syty. Tylko jedna osoba potrafiła zaspokoić, tego potwora we mnie. tą osobą jesteś Ty, Ojcze.
Odezwał się do Garrucha, który wspomniał mu o miejscach do polowania. Był całkowicie szczery wobec mężczyzny, który siedział tuż obok i choć nigdy nie cierpiał z głodu, to kiedy miał okazje, nie umiał go zaspokoić w pełni. Widocznie podświadomość wampira, który był wychowany na krwi Starego Łowcy doskonale nie dawała zapomnieć o tym, kto mu pomógł przetrwać.
Powróci po chwili do czyszczenia rękawicy. Nie znał dowódcy oświaty, dlatego też nie wypowiedział się na plany Ojca. Zrobi co uważa za słuszne.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Pią Paź 07, 2016 7:36 pm

Co za dużo to nie zdrowo. Garruch już zmiękł i na prawdę wystarczyło tego dobrego. Czas się ogarnąć i przełknąć swoje zadowolenie... być znów zimnym i wyrafinowanym. Nigdy chłopakowi nie słodził, ale był dumny z tego kim się stał. A co byłoby, gdyby okazało się, że źle go wychował...? No cóż... Najgorzej patrzy się na ruiny tego, co tworzyło się przez całe życie, prawda? Trevor jednak go nie zawiódł.
I oczywiście, że oddałby za chłopaka życie, gdyby trzeba było. Jednak wolałby, aby do takiej sytuacji nie doszło.
-Może jestem stary, ale jeszcze nie głupi. Nie musisz się o mnie martwić na zapas.
Gabriel akurat nigdy nie grzeszył przesadnym zamartwianiem się o samego siebie. Czy to źle? Owszem. Kiedy ktoś był dla niego tak bliski to wtedy mógł na niego liczyć w każdej kwestii.
-O ile nie będziesz się uganiał za jakimiś pannicami z akademii... To może się przejdziemy na polowanie.
To był żart? Widocznie w pewnym sensie, bo się uśmiechnął. Trevor może był wychowany dość hermetycznie, ale im starszy był tym więcej mógł- także nie miał żadnych zakazów w sprawie spotykania się z kim popadnie. Poza tym przez dwieście lat z pewnością spotkał na swojej drodze ciekawsze niewiasty. Garruch wręcz chciałby coś o tym więcej wiedzieć, ale powstrzymał się na tą chwilę. Z nikim innym nie prowadziłby rozmowy o tym, ale z synem? Kto mu zabroni?
-W każdym razie najpierw poznaj miasto, złap nieco kontaktów i przede wszystkim uważaj na ród o gadzich oczach-Kuroiaishita. To z tej rodziny pochodził były burmistrz, który zrobił tyle zamieszania w mieście. Z tego co mi wiadomo jego ród jest duży i piastuje dość wysokie stanowiska... Być może nawet nowy burmistrz będzie z jego rodziny.
Czyszczenie wypustków na łańcuchu nie wymagało zbyt dużego pocierania, tak więc już był w połowie jego długości. Najgorsza będzie oczywiście końcówka, która wbijała się zawsze najgłębiej i była strasznie nierówna, co oznacza mnóstwo zakamarków... A co po oczyszczeniu? Skoro Trevor tu był to być może prześpi się?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Nie Lis 20, 2016 5:28 pm

No tak jak twierdzi Garr. Nie ma co się podniecać nad widokiem syna, jak i w drugą stronę. Fakt, faktem, dobrze było do ujrzeć, zobaczyć że jest cały, a przede wszystkim żywy. Trevor nigdy nie wątpił w Ojca, jednak wiedział że był człowiekiem. Oni mieli ograniczony wiek życia, lecz z Garruchem było inaczej, żuł już przeszło 200 lat i nadal się dobrze trzymał. Mimo to Trevor nie znał granicy Ojca, a co jakby nie zdążył? No właśnie. Sam byłby gotów oddać swoje życie za ojca. Nawet jeśli po nich nie było tego widać, to jednak w gorącej sytuacji, obaj byli by gotowy sobie pomóc. Inni nie musieli znać ich relacji i szybko nie poznają. Tak miało być.
-Co nie zmienia faktu, że wolałbym Cię w nic nie wpakować.
Wiedział jaki był Ojciec, jednak nie zamierzał na niego ściągać niepotrzebnie niebezpieczeństwa. Nawet jeśli wiedział, że sobie poradzi, to nie chciał i już. Nie czuł by się z tym honorowo, jednak jeśli nic co ważne nie wycieknie na światło dzienne, to będą mieli spokój. Bowiem, kto by przypuszczał, ze Gabriel Corona wychował dziecko, do tego wampira?
-Pannice z Akademii? Serio Gabrielu? Jeśli większość jest takich samych, jak w innych krajach, to ja podziękuje. Wole skupić się na uganianiu się wampirami, by popolować.
Nie miał pretensji, żart starszego nieco go rozbawił, bowiem nie pamiętał kiedy uganiał się ostatnio za kimkolwiek. Owszem czasem zerknął, tu czy tam na kobietę, jednakże, nie wyobrażał sobie życia bliższego z kimś. Wynikało to pewnie przez kobiety, a dokładniej przez to jakie są teraz. Żarty żartami, ale Garruch po chwili zaczął mówić o czymś co zainteresowało go jeszcze bardziej.
-Zrobię to w najbliższym czasie. Co do rodu, zwrócę na to uwagę. Miałbym do ciebie jedno pytanie Gabrielu. Mógłbyś mi powiedzieć coś o oświacie. Chciałbym wstąpić w jej szeregi. Nie tyle by być oficjalnie łowcą, bo nie zależy mi na tym, ale aby mi na łeb nie wleźli, jak w Rosii... Tam to dopiero są popaprańcy...
Nic dziwnego że chciał nieco i o oświacie wiedzieć. To by może pozwoliło mu uniknąć niepotrzebnych konfrontacji z łowcami, którzy w większości każdego wampira oznaczą jako zło, nawet jeśli miałby mu uratować życie.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Nie Lis 20, 2016 8:59 pm

Syn i ojciec. Normalnie trudno uwierzyć w to, że stary łowca mógłby się poświęcić na wychowywanie wampira... Jednak nie był on taki zły i bezduszny jak wszyscy myśleli, prawda? Trevor doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że zajmował w sercu starego człowieka szczególne miejsce. Dwieście lat minęło, a nadal uważał go za najważniejszą żywą istotę, która śmiała mu wejść w drogę.
-Wiem, synu...
Garruch w końcu zakończył wszystkie prace czyszczenia i pozbierał rzeczy. Powoli wstał z ławek na których się rozwalił i westchnął przeciągle. Kolejny weekend mija. Gabriel nawet dobrze nie pamiętał kiedy miał urodziny... nie wiedział nawet ile dokładnie ma lat.
Czy to samo tyczyło się Trevora? Nie, jego urodziny ustalił w dniu jego znalezienia i chociaż wampir nigdy nie miał tortu urodzinowego to zawsze tego specjalnego dnia dostawał od łowcy jakiś niewielki podarek. Był to jakiś grzebień, pozytywka, drobna broń, pierścień... różne bibeloty, które łatwo można było zgubić, albo po prostu przechowywać. Kiedy jego urodziny? Eh, za dwa miesiące około... W ogóle który dziś numer dnia? Czasami zdarzało mu się zapominać o takich błahych sprawach...
-Kiedyś w końcu któraś zawróci Ci w głowie... Przez życie nie można iść samotnie. Dobrze jest mieć świadomość, że dla kogoś się żyje. Ja... nie wiem ile jeszcze pożyje, ale Ty jesteś jeszcze stosunkowo młody i nie powinieneś reagować z miłości...
Rzekł stojąc nad wampirem z lekkim uśmiechem. Chwilę potem zaśmiał się na całą wielką izbę kościoła.
-Ale ja pierdolę melancholijnie... Niemniej jest w tym choć krztyna prawdy, pamiętaj o tym. Zaraz wracam...
Wielki człowiek wyszedł do małego pomieszczenia przy ołtarzu. Chwilę później wrócił z dwoma butelkami wina już odkorkowanego. Podał jedną butelkę wampirowi i znów usiadł.
-Nie pocieszę Cie. Dowódcą jest Rosjanin z krwi i kości. Dlatego właśnie ja najpierw z nim porozmawiam. Na razie jednak działaj na własną rękę, Trevorze. No i po prostu nie wchodź na razie w paradę innym łowcą. Myślę jednak, że w następnym tygodniu uda mi się pogadać z nim, aby rozesłał informacje o Tobie.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Dwieście lat minęło...   Pon Lis 21, 2016 5:20 pm

Ciężko wierzyć w to, może i prawda, jednakże jakby nie patrzeć. Garruch choć mogło by się wydawać, że zdradził łowców, wychowując wampirze dziecko. No tak on wielki łowca, a okazał litość wampirowi. No ale wracając. Gabriel kiedy postanowił wychować wampira, niczym swojego syna, wpoił mu wiele lekcji. Wiele zasad i mógł być pewny że jego wychowanie nie powinno się nazywać błędem, zwłaszcza jeśli Trevor stał się łowcą, by chronić ludzi, co tez niejednokrotnie pokazał i robił dotychczas. Poza tym, czy to było ważne... Ważne było to, że Trevor był wdzięczny Gabrielowi i stawiał go wysoko, najwyżej. Zawdzięczał mu wszystko i potrafił to docenić.
Przyglądał się Ojcu, jak czyści rękawice. Sam czyścił swoją, bez pośpiechu, bowiem miał czas. Miał go dużo. Dobrze pamiętał jak obchodził urodziny, jeśli dobrze by poszukał, to by większość podarunków znalazł. Lecz nie nosił ich przy sobie.
Ojciec zaczął mówić coś o miłości. Nie żeby Trevor tego nie słuchał, lecz nie spodziewał się takiego pouczenia ze strony starego łowcy, dlatego też mimowolnie uniósł brew, patrząc na niego, jednak nie obeszło się bez lekkiego uśmiechu, który ustąpił następnie lekkim pokręceniem głowy z rozbawienia.
-Mam czas na to Gabrielu.
Skwitował wypowiedz łowcy i na wieść, ze zaraz wraca, skinął głową. Spokojnie poczeka, a jednocześnie zaglądając, gdzie to stary łowca idzie. Nie musiał długo czekać na jego powrót. Wrócił lecz nie z pustymi rękami, dlatego już po chwili skończył z butelką w ręce.
-Rosja wszędzie... Dobrze. Poczekam na Twoje działania, póki co jednak zacznę poznawać miasto.
Dowódca z Rosji... Niech będzie. Zobaczy się jak to będzie. Nie on wybierał dowódce, więc musiał to przyjąć. Może akurat ten Rosjan, jest inny niż większość... Czas pokaże, jak wpadnie na niego.
-Za Twoje zdrowie Gabrielu.
Rzekł unosząc wymownie butelkę wina, po czym przechylił, by się napić. Za zdrowie Ojca się nie napije? Nie ma opcji. Po chwili jednak opuścił butelkę, przełykając wino.
-Czas leci, miałem sporo czasu. Kiedyś zechce się z Tobą zmierzyć. Jednak to jeszcze nie ten czas.
Odparł zaczynając kompletnie nowy temat. Po co chciał się zmierzyć z Gabrielem? Odpowiedz jest prosta, chciał sprawdzić swoje umiejętności, a wiedział że Stary łowca nie jest byle jakim rywalem, stad ten pomysł.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
 
Dwieście lat minęło...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: