IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 haunted little girl

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 814


PisanieTemat: haunted little girl   Nie Sie 21, 2016 9:45 pm

Ciemny, gęsty las. Coco nie była tam przypadkiem, a takie widoki były już jej doskonale znane. Kilkaset lat temu, 200 może 300 bywała tutaj, by.. Siedzieć w samotności w jednym z domków na drzewie. Nie było ich dużo na całym świecie, a przechodziła na prawdę bardzo dużo lasów, w poszukiwaniu, zwierzyny, potencjalnego worka na krew, czy coś w tym rodzaju, typowo dla samotnego wampira. Coco po wielu przeżyciach, na prawdę smutnych, zawiodła się na ludzkim, czy wampirzym postępowaniu i znów postanowiła, raczej wymusiła na sobie zamknięcie się na wszystkie możliwe uczucia. Była chodzącym duchem. Po co do domku na drzewie? Chciała pobyć sama, uciec od rzeczywistości, przy okazji sprawdzić czy jeszcze tam jest.
Coco nie była dość stosownie ubrana do swojej wędrówki. Nie było ani zimno, ani gorąco, aczkolwiek nieco chłodne, nocne powietrze dokuczało jej delikatnej białej skórze. Ubrana była w krótki bialy top, zwykłe czarne podziurawione jeansy, a ze sobą miała plecak, który był praktycznie pusty, nie ważył nic. Idąc już dość długi czas w końcu znalazła stary, dziecinny domek. Różowa farba odeszła już prawie całkowicie, a deski wydawały się być już spruchniałe. Odetchnęła z ulgą jak małe dziecko, które po długim szukaniu w końcu odnalazło swoją ukochaną zabawkę. Zapewne znajdzie tam jeszcze swoje stare rzeczy, które zostawiła. Zeszyty, powinna tam być jej sukienka, biżuteria. Tu zostawiła dawną dworną Cynthię Patel. Kiedy w końcu przestała podziwiać dziecięcą budowlę, zrzuciła z siebie bordowy plecak i szybciutko, bez problemów weszła na górę wspinając się po gałęziach, może kiedyś byla tu drabina, ale jakiś menel zapewne zgarnął za kilka sztuk złota, nic nowego. Otwierając klapę w podłodze, by móc siię dostać przy ookazji pomacała trochę desek, aż tak zgniłe nie były, gorzej wyglądały niż się sprawiały. Weszła dość niesfornie do środka. Jego wymiary, to może jakieś 2x2m? Ciężko stwierdzić. Odetchnęła z ulgą, kiedy postawiła cały ciężar ciała na deski, nie gruchła razem z nimi na podłogę, jest sukces. Rozejrzała się po wszystkich półeczkach, szafeczkach, nah, praktycznie nic nie zostało z tego co kiedyś zostawiła. Menele najwyraźniej lubią podkradać również sukieneczki, ciekawe co z nimi zrobili. Prawie rzygnęła na własną myśl o tym. Fu! -Cynthia, co ty właściwie robisz? - Zadała pytanie sama do siebie siadając na zimne, przemoczone deski, opierając się plecami jednej ze ścian. Byla zagubiona we własnej głowie. Błagała tylko żeby nikt jej nie znalazł. Wtedy przypomniała sobie o torbie na dole, słysząc szelest liści na ziemi. Well fuck.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: haunted little girl   Pon Sie 22, 2016 5:20 am

Nigdy nie zastanawiałem się głębiej co tutaj robię, tak jak w wielu różnych przypadkach. Lubiłem zwyczajnie wędrować w różne miejsca bez żadnych powodów. Czasami przynajmniej sugerowałem się jakimiś zachciankami, choćby coś konkretnego do odwiedzenia. Jednak teraz nawet coś takiego się w mojej wędrówce nie wyjawiło. Najzwyczajniej uznałem, że sobie wstanę i powędruje przez jakiś dłuższy czas w stronę przez którą akurat stoję. Nie no, wszystko byłoby jak najbardziej w należytym porządku, gdyby nie fakt że natrafiłem na wiele różnych trudności. Jakie to były? Wampirze bandziory. Nie potrafiłem zignorować i obejść atakowanego dziecka. Wampiry uznały, że nie tyle co się napoją, ale także pobawią ludzkim strachem. Tyle razy sobie wmawiałem, że nie będę wnikał. Przecież świata nie zbawię, nie spowoduje żadnych nagłych zmian. Cóż, natura ostatecznie i tak wygrywa z nawet wielo-wiekowym doświadczeniem. Byłem szlachetnym, a wśród nich pewnie nawet nikt nie posiadał krwi B, a pomimo tego jak dostałem łomot musiałem się wycofać. Moja dieta w której nazbyt często odmawiam sobie krwi, za bardzo daje mi się we znaki. Co by nie było, dzieciaka zaszlachtowali w mojej bezsilności. Schemat taki powtarzał się w moim życiu nie jeden raz, więc przyzwyczaiłem się do tego mało przyjemnego uczucia.
Minęło kilka godzin po tym wydarzeniu, krew której mi poleciało tu i tam, już dawno wyschła. Czuć było ode mnie na powrót przyrodą, błotem, drzewami i podobnymi zapachami przyrody. Nie ma mowy by ktoś za mną do tej pory podążał, a przynajmniej mam taką nadzieje. Chciałem odpocząć i wolnym krokiem za drzew znalazłem idealną opuszczoną kryjówkę. Czy właśnie los okazał mi trochę szczęścia? Nie, bo ledwie zrobiłem kilka kroków do przodu i już widziałem, że ktoś już przebywa. No cóż, może lepiej upewnić się kto to taki? W końcu może być tutaj i tak niebezpiecznie! Wykonałem solidny, nienaturalnie wysoki skok, który mogę zawdzięczyć swoim niezwykłym nieludzkim uwarunkowaniu i technice. Tylko jest mały problem... Gdy skoczyłem w tym samym momencie wypadła mi torba, która wleciała w krzaki. Właśnie wtedy zahałasowała gruba gałąź korony drzewa od mojego ciężaru. Nie miałem wyboru, przecież może zrobić sobie krzywdę ze strachu, albo mi samemu! Gdy się odwróciła mogła ujrzeć mnie w kimonie, tylko że jest poszarpany tu i tam oraz posiada liczne ślady zeschniętej krwi. Nie mam żadnego obuwia, ani rękawiczek, ale za to widać pełno bandaży - ale odziwo nie ubarwionych szkarłatem. Dodajmy jeszcze że kołysze mi się na boki ogon i już daje to dziwny widok. Zrobiłem trochę zakłopotaną minę i pomachałem dłonią powitalnie. Teraz to może nawet wygląda kretyńsko? Byle tylko złagodzić atmosferę.

- Cynthia? Miło mi poznać, mnie nazwano Nourh.
Tak, wiem że mi się nie przedstawiała, nawet do końca nie mam pewności czy mówiła rzeczywiście do siebie, choć tak postawiłem. Przecież nikt nie może być nieomylny, prawda?

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 814


PisanieTemat: Re: haunted little girl   Pon Sie 22, 2016 7:31 am

Hah, już myślała, że ma trochę spokoju, może mniej więcej, usłyszała że to " coś" skacze po gałęziach jak wiewiórka, więc może to po prostu było jakieś zwierze. Albo półzwierze, jak zdołała się przekonać, kiedy odwróciła łeb. Ogromny facet, w standartowym japońskim kimonie, poszarpany, bandaże, boże, biale długie włosy, jakieś zwierze. -Mam nadzieję, że mam jakieś omamy. - Zaśmiała się sama do siebie, dość kpiąco. Wstała z niewielkim trudem, ahh te stare kruche kości, i od razu poczuła, że coś trzyma ją za jej długie, białe włosy. Deski postanowiły kilka włosków pozostawić dla siebie. Auć.. Syknęła z bólu, kiedy musiała je oderwać, trudno, odrosną nowe. Zauważyła, że to coś do niej macha i mówi, to nie mogą być omamy spowodowane tym, że jest po prostu cholernie głodna. Podeszła i wyciągnęła rękę by dotknąć jego uszu. Mógł ją w tej chwili zaatakować, ale one były wręcz urocze. Nie widziała większego ruchu tego chłopaka, więc usiadła na kolanach i po prostu macała jego uszy. Właściwie dopiero po kilku chwilach ogarnęła się i w jednym momencie odskoczyła od niego. (Uznajmy w ogóle, że on wszedł do tego domku, nie uwzględniłeś tego, ale już tak uznałam i koniec.) Domek głośno zaskrzypiał, jakby miał zaraz paść na ziemię razem z nimi. Może lepiej by było jakby stąd wyszli? Albo Coco miała znów omamy, że on się buja, albo ona się buja, z głodu i wycięczenia. Shiet. Popełzała jeszcze raz do nowoprzybysza i oparła się o niego swoim ciężarem, ciężko jej już nawet było chodzić, kiedy ona ostatnio krew jadła, a może to strach i zakłopotanie dało się we znaki? Spojrzała na niego z dołu, cały jej pyszczek był czerwony z zawstydzenia, urocze, ta. -Zdejmij nas stąd. - Powiedziała ciuchutko, wręcz może nawet pisknęła, ciężko stwierdzić, kiedy wydawało jej się, że wszystko zaraz runie w dół razem z nią.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: haunted little girl   Pon Sie 22, 2016 8:36 am

Przynajmniej wiem, że nie wykazuje żadnej jawnej agresji. Tak się właśnie pocieszam w głowię gdy widzę jej reakcje. Wydaje się jednak wystraszona i dodatkowo zaczęła kontynuować z mówieniem do siebie. A może to taki sposób przekazu do mnie samego? Nie, nie. Ewidentnie to tak nie wygląda i jak widzę muszę uważać, w końcu nie wiadomo kim jest. Niuchnąłem nosem i mogłem bez problemu zauważyć brak potu czy innych rzeczy które posiada człowiek, a które nie posiada ona sama. Nieumarły i jak zwykle największe prawdopodobieństwo muszę zrzucić na bycie wampirem. Widząc jej reakcje tylko niemrawo wyszczerzyłem swoje białe zębiska i zwierzęce kły. Wcześniej jeszcze nieco się skrzywiłem jak tylko zobaczyłem co się stało z kilkoma jej włoskami. Brrr, okropna jest jej niedbałość!
- Ale jak to? Panienka widzi coś dziwacznego, nienaturalnego?
Zadał bardzo głupie bezsensowne pytanie. W skrócie uznałem, że tak słownie się pobawię. No ale nie było czasu na dalsze dyskusje. Moja rozmówczyni zamiast faktycznie kontynuować mówienie, uznała że przejdzie do niezrozumiałych czynów. Jako iż nie chciałem schodzić do chatki w której przebywała, chciała do mnie sięgnąć ręką. Uniemożliwiłem ten czyn, najzwyczajniej cofając się i lekko udając wyżej. Co to, to nie. Nie dam dotknąć moich wrażliwych części ciała. Jednak nie chciała łatwo się poddać i zamierzała się do mnie dostać. Miałem już stres, że sobie coś zrobi. Odetchnąłem z ulgą gdy jednak odskoczyła z powrotem do chatki. W sumie to chciałem odetchnąć z ulgą, ponieważ spróchniałe części drewna z których została zrobiona ta tajna baza, uległy od nagłych manewrów dziewczyny. Teraz to niestety nie miałem wyboru, chwyciłem Ją bez problemowo, bo sama wręcz na powrót do mnie rzuciła. Zaparłem się nogami między solidnymi gałęziami a Ją pochwyciłem bardziej odpowiednio na ręce. Jeszcze przez chwile zachowałem cisze, tak by popatrzeć jak część chatki runęło w ziemie. Popatrzyłem teraz na osobniczkę którą to przypadkowo miałem okazje uratować.
- Panienka wabi problemy. Mamy szczęście, że to tylko tak się skończyło. Nie jestem niestety w dobrej kondycji i coś widzę, że nie tylko moja osoba ma z tym problem.
Mówiąc to jeszcze nie spełniałem jej prośby, tylko próbowałem usadowić się wygodnie tyłkiem o jeszcze grubszą gałąź, by po chwili Ją samą posadzić obok. Oczywiście nie zamierzam tak teraz się tylko przyglądać, teraz czas na jakieś luźne pytanka.
- Urwaliśmy się z domu czy może tak błądzimy bez celu?

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 814


PisanieTemat: Re: haunted little girl   Pon Sie 22, 2016 9:36 am

Dziwnego, nienaturalnego? Przezabawne prosze Pana. -Nie wszystko w porządku. - Odparła równie zimno, jak zimna była jej skóra przez temperaturę. Dodatkowo uciekał przed jej dotykiem, nie było to miłe, ale nic dziwnego, była nieznajomą, potencjalnym wrogiem, mała dziewczynką niczym z horrorów, która siedzi w chatce i czeka na swoją ofiarę, żeby się nieźle posilić, ale nieee.. O to mógłby być spokojny, ale skąd mógł wiedzieć, nie mógł jej czytać w myślach, nie mógł wiedzieć, że nie jest niebezpieczna.
Niebezpieczna może w innym znaczeniu tak, przez jej głupie kicanie jak zając po starym domku wywołało jego bujanie, myślała, że padnie w dół razem z nim, rzuciła się po ratunek do wampirzego psa, miła odmiana, pomógł jej. Meh, prywatny człowiek anioł stróż, cudnie. Będąc jeszcze w jego ramionach usłyszała kilka słów, trzymając się mocno materiału jego ubrania, patrzała razem z nim na gruzy po pięknym różowym domku. Tyle wspomnień, które sama ona zniszczyła. Miała ochotę się rozpłakać jak małe dziecko, trudno. -Panienka, którą trzymasz jest chodzącym problemem. Wybacz za to. -Puściła się jego ubrań jak tylko odsuwał ją od siebie by ta mogła usiąść obok. Nie miała nigdy w zwyczaju siedzieć na gałęzi, tym bardziej wysoko, czuła jak przechodzą ją dreszcze przez tą wysokość. Poza tym na drzewach jest mnóstwo pająków, fu! Złapała się mocno gałęzi na której siedziała i wbiła wzrok w swoje trampki. -Ucieczka od dawnej siebie tak myślę. Od ludzi czy wampirów. Poza tym nie mam domu, mieszkam w akademii, urwałam się dzisiaj z lekcji, tak po prostu. - Mówiła dość spokojnie, cichutko, nie wkładając w głos żadnych emocji. Czuła się pusta, przez ostatnią sytuację, ucieczka jej ukochanego, te sprawy. Miłość jest trudna, szczególnie dla dziewczyny, która nigdy nie została nią obdarzona. Odwróciła głowę w jego stronę, by spojrzeć na jego włosy, tym bardziej uszy. - Skąd je masz? Chodzi mi o te psie uszy. - Była ciekawa, nie wspomniała o ogonie, zapewne historia będzie podobna. Shiro, którego znała przecież z akademii był na prawdę podobny, też był pół czymś. Była po prostu ciekawa.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: haunted little girl   Pon Sie 22, 2016 11:34 am

Przyjrzałem się jej uważniej, bo w sumie dopiero teraz była dla mnie taka swobodniejsza okazja. Czyli zilustrowałem Ją od samych stóp, do samej głowy. Wzrok co prawda miałem dość leniwy, do połowy zamknięty. Niewiele ważny szczegół jeśli go tak porównać z innymi. Jakie wydarzenia by nie były, głos miałem spokojny i typowy jak na lekkoducha. No bo ostatecznie czym mam się przejmować? Zauważyłem że nie ma teraz nic w sobie pozytywnego, choć niedawno była uroczo zaczerwieniona. Zostaje mi więc to przemilczeć? Nie, to stanowczo nie w moim wykonaniu.
- "Nie wszystko w porządku?" Chce mi panienka powiedzieć, że jest coś jeszcze nie tak, co chcesz mi zakomunikować?
Nie wiedziałem jak odpowiednio odebrać taki sposób wypowiedzi, dlatego nie powinny Ją dziwić dalsze dopytania. Nie wiem co sobie myślała w głowie, ale wiedziałem że powoli muszę myśleć o tym, by swobodnie dać jej zejść, bądź nawet jej w tym pomóc. Znowu Ją zabrać na ręce? No nie, co za dużo to chyba nie zdrowo, prawda? Zresztą z moją kondycją jeszcze bym z nią na rękach źle zleciał i bym więcej zaszkodził niż pomógł.
- Ma panienka moje przebaczenie.
Nieco głupio się przy tym wyszczerzyłem. Czy Ja próbuje Ją pocieszyć? Nie, ależ skąd. Ja po prostu jestem niereformowalny i zarazem nazbyt szczery, przynajmniej na swój sposób. Obejrzałem Ją sobie raz jeszcze.
- Uczennica? Nie wyglądasz na stosownie ubraną i na taką co by się z lekcji urwała.
Wiem, że moja spostrzegawczość zadziwia największe umysły, no ale ładnie miała czas na porzucenie odpowiedniego stroju i przebranie się za takie byle co. Chociaż, może to taka kultura wśród współczesnej młodzieży w tych rejonach? Gdy zapytała mnie o uszy, poruszyłem nimi mimowolnie.
- Wilcze uszy. Nie tak zadane pytanie. Ja jestem po prostu wilkiem. Co prawda o nieumarłym ciele jak również panienka.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 814


PisanieTemat: Re: haunted little girl   Pon Sie 22, 2016 2:25 pm

-Nie jest to na tyle ważne, żebym musiała to rozgadywać. Nie zaprzątaj sobie myśli moją osobą, to bezcelowe. - Samą swoją postawą też nie namawiał do tego by z nim mówić, wydawało się jej, jakby on miał wszystko.. Gdzieś, albo po prostu był wycieńczony i zmęczony jak ona. Zachowania są tak różne, a wszyscy chcieliby być zrozumiani.
-Oh, przebaczenie, na prawdę dziękuję. - Powiedziała nieco ironicznie. Mogłaby nazywać się Cynthia "Ironia" Patel. Na prawdę, nie dość, że przez cały czas mówila bezdusznie, to pierwsze uczucia jakie zdołała wywołać w swojej odpowiedzi to czysty sarkazm, czyżby mała Coco była zwykłą wredotą? Czasem tak, czasem nie.
Spojrzała się na niego nieco wymownie, kiedy skrytykował jej ubiór. Może nie ubierała się stosownie, CZASAMI, ale mundurek ubierala, aczkolwiek tylko na zajęcia. Jej krótka bluzka, odsłaniająca nieco blizn i tatuaż, na prawdę przypadła jej do gustu, aż ją nieco naciągnęła na brzuch, żeby nie było, że jakaś lafirynda! Ale ona nie chciała współpracować i wróciła tam gdzie było jej pierwotne miejsce - żebra. Westchnęła. - Powiedzmy że, suukienki z XVIII wieku gdzieś zaginęły. Musiałam improwizować. - Po prostu jej się to podobało okej? Nie musisz być niemiły. Ponarzekała na niego gdzieś w środku swojego nieżywego ciała.
Spojrzała na jego ruszające się uroczo uszy, kiedy o nich opowiadał, wolała na ogon nie patrzeć, bała się przy okazji, że by jakoś spadła, kibnęła się, czy coś. Skoro mówił, że jest wilkiem, może potrafi się przemienić, chciała go o to poprosić, ale sama nie wiedziała, jak zareagowałaby na białego potwora koło siebie, przy okazji sam nie wydawał się tryskać energią. -Chcę ich dotknąć. Już teraz natychmiast. - Powiedziała, skupiając na nich wzrok, nie zrobiłaby krzywdy, na prawdę! - A tak właściwie, nie wiem jak ty, ale nie jestem nietoperzem, nie chcę spać na drzewie. A skoro wziąłeś mnie tak wysoko to teraz mnie stąd zdejmij! - Powiedziała to jak mała, zezłoszczona księżniczka. Specjalnie, by wprowadzić trochę luzu, oczywiście kilka sekund później praktycznie wybuchnęła chichotem, więc wtedy mógł poczuć dopiero ten sarkazm, czasem trudno go wyłapać. Wyciszając się opadła głową na jego ramię i zamknęła oczy, płytko oddychając. Nie było wcale tak źle.


_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: haunted little girl   Wto Sie 23, 2016 5:02 am

Gdy zaczęła mi odpowiadać, to zaczynałem myśleć, że jednak nie będzie aż taką przyjemną rozmówczynią jak na początku mógłbym sądzić. Ale może zbyt bardzo oddaje się okładce? Na jej słowa i tak potrafiłem co najwyżej uśmiechnąć się kącikiem ust. Mam się niby bawić w jakieś mądre słowa? Ostatecznie niby mogę, ale tutaj akurat pozostanę cichy i głupi. Mina mi się poszerzyła gdy usłyszałem jak wypowiada ironiczną wdzięczność. Co prawda to powoduje, że jej wcześniejsze słowa były niezbyt szczere, ale uznam że to reakcja po moich niezrozumiałych słowach. Jednak na uśmieszki czas się skończył, popatrzyłem na nią z powrotem z leniwym spokojem. Teoretycznie mógłbym zrzucić jej ton na to, że jej myśli ciągle kołaczą się wokół ruin starego domu i to co mogłoby się jej stać. Ale z drugiej strony, jak mam to odebrać przy tych słowach. Czyżby założona teatralna maska? Co by nie było, moje słowa Ją dotknęły. Choć widząc jej reakcje, jednak źle mnie odebrała.
- Mundurki twojej akademii są sukienkami z XVIII wieku? Nigdy o tym nie słyszałem. Pozwolę sobie nie wnikać w tą...
Zmarszczyłem nieco brwi przyglądając się jej ubraniu.
- ... Improwizacje.
Tak, zachowałem tutaj pewną dozę własnej gry aktorskiej. Pytanie czy takiej osoby jak ona, nie poirytuje jeszcze bardziej? W sumie to ostatecznie w żadnej odpowiedzi nie próbowałem być niemiły, ale kto by mnie tam rozumiał. W sumie to Ja jej nie potrafię załapać. Czyżbym aż za bardzo żył czasami z przed wieków? Jakby nie było, właśnie się od niej odsunąłem na trochę dalszy skraj gałęzi. Dlaczego? Bo jej prośba była dla mnie nieco mało moralna. Machnąłem ręką, okazując w tym sposób swoją niechęć, ale pewnie to za mało na zrozumienie.
- Przykro mi, ale moje zwierzęce cechy nie są do dotykania.
Jej zachowanie trochę podchodzące pod księżniczkę, daje wrażenie że jest zwyczajną kapryśną dziewczynką. Dam radę w ogóle załagodzić atmosferę czy już do tego momentu zbyt zaszło by coś zmienić?
- Technicznie rzecz biorąc, nietoperze na drzewach nie śpią. Oddają się snu za dnia, a słońce im przeszkadza. Wolą zwykle zaciemnione miejsca, jak na przykład jaskinie czy ogólnie wnęki. Chcesz też zasugerować, że jesteś senna i chcesz spać?
Tak, dalej na jej rozkaz nie zabrałem Ją na ziemie. Nie jest to dla mnie zachęcający sposób do jakichkolwiek czynów. Może powinienem sobie nawet odejść? Co by nie było, jest wampirem i powinna sobie ostatecznie poradzić. Po co jej do tego jakiś wiekowy starzec?

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 814


PisanieTemat: Re: haunted little girl   Wto Sie 23, 2016 7:40 am

-Ja pochodzę z XVIII wieku. Jestem niedoszłą Królewną Wielkiej Brytanii, chyba się nie zrozumieliśmy, co? - On sam wyglądał na wiekowego faceta, więc pewnie wrażenia to na nim nie zrobi, ale po prostu mógł jej nie zrozumieć, dlaczego by miała mu tego nie wytłumaczyć, przecież jest NA SWÓJ SPOSÓB całkiem miła i kochana. -I nie patrz tak na mnie, po prostu mi się to podoba. - Oparła głowę na dłoniach, które te znów były oparte o jej nóżki, przyzwyczaiła się już do tej gałęzi, a sama była już znudzona, może nie tyle co znudzona, ale zwykle o tej porze przesiadywała na lekcjach, przyzwyczajenia.
Zauważyła kątem oka, jak ten się od niej odsuwa, na jej pytanie o dotknięcie jego uszu. Nic nowego, że ludzie się od niej odsuwają, zaśmiała się głośno w myślach, nie musiał wiedzieć, opuściła tylko łeb i znów wbiła wzrok w ziemię. Nic nie odpowiedziała, to do niej podobne, może zacząć się przyzwyczajać. Kiedyś i tak dotknie.
-Ja zawsze chce spać, jestem chodzącym nienaładowanym akumulatorem. - Powiedziała bawiąc się strużką prądu w swoich dłoniach. To była prawda z niej był taki cudowny leń. Zaczęła myśleć nad zeskokiem w dół. Była nieco przerażona, ale jak już przypadkiem się wyślizgnęła, upadła na ziemię na nogi, cudownie, nic nie złamała, ale przez strach tym spowodowany, nieco mocy wyciekło jej spod kontroli. Fala uderzeniowa prądu popaliła kilka liści i nieco szczątek tego domku. Podrapała się po głowie na widok rozzrzanego drewna, śmierdziało przeokrutnie, dlatego też, założyła plecak i spojrzała na wilczura który dalej siedział na drzwie. Uśmiechnęła się do niego. -Chyba nie chcesz tu zostać sam, co? Poudawajmy koty i powędrujmy jeszcze trochę, zanim nie zrobi się jasno. Potem zobaczy się co dalej. - Mówiła, mając cały czas uśmiech na ustach. przy nim zapomniała o złamanym serduszku, a on nawet się o to nie starał, on nawet o tym nie wiedział, wolała z nim jeszcze na chwilkę zostać. Jeśli ten nie zejdzie od razu zrobi kilka kroków w przód i poczeka nie odwracając się.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: haunted little girl   Wto Sie 23, 2016 8:33 am

Podniosłem brwi z wyrazem twarzy, który może nieco oznaczać lekceważenie. Ogon który zwisał mi poniżej, delikatnie kręcił się na boki. To w lewo, to w prawo. W sumie to ostatecznie po co mi to mówi? Ma mi się zrobić jej szkoda ze względu na to, w jakim jest teraz stanie? A może chce zwyczajnie się wywyższyć?
- Niestety się panienko nie zrozumieliśmy. Ponieważ ubraniem akademii nie są sukienki z XVIII wieku, nawet jeśli jest się niedoszłą Królewną Wielkiej Brytanii.
Znowu miałem okazje głębiej westchnąć. Jej towarzystwo zaczęło mnie męczyć. Pomyśleć, że gdybym skręcił w inne krzaki, trafił na inne drzewo, to zwyczajniej bym leniuchował i odetchnął od wyczerpujących dni. Choć może to i tak nie jest źle, porównaniu z tym co niedawno mnie natrafiło. Niestety nie mogę powiedzieć, by ostatecznie było też dobrze.
Gdy potwierdziła swoje upodobanie, tym bardziej krzywo zerknąłem i nawet potarłem palcami okolice czoła. Cóż, muszę zostawić swój gust i estetykę na bok, bo to tylko pogorszy już i tak słabe relacje. Jednak zaraz mogłem się przekonać, że jaka by relacja nie była, jest już skazana na kompletną porażkę. Miałem już otworzyć usta by zapytać się o co jej dokładniej chodzi, lecz za nim wydobyłem jakiekolwiek słowa, wzdrygnąłem się. Zobaczyłem nieprzyjemne zjawisko przed swoimi oczami, którym dodatku niebezpiecznie się chwali. Nie no, to był tylko początek jej kompletnej bezczelności i samowolki. Teraz zeskoczyła i najpewniej specjalnie przedstawiła pokaz swoich mocy. Czy Ją kompletnie już powaliło? Szybko urwałem podpalone liście i zgniotłem z grymasem nieprzyjemnego bólu. Gdy już zeskoczyłem, szybko wyjąłem staromodny bukłak z wodą i polałem na rozżarzone drewno. Zacisnąłem pięści nieco zdenerwowany. Ale nie, nie mogłem wydawać niepotrzebnych emocji. Wziąłem głęboki wdech i wydech. Dopiero teraz odwróciłem się z spokojnym wzrokiem.

- Więc lubisz się chwalić pochodzeniem, mocami oraz swoją pogardą do wszystkiego? Przykro mi panienko, ale musisz pomiauczeć do kogoś innego.
Po tych słowach miałem zamiar skierować się w dalszą drogę, bo tutaj niestety nie znajdę odpoczynku. Gorzej jak się wścieknie i wykorzysta moc z której być może jest dumna. Nie dość, że nie bardzo będę wiedział jak się przed tym obronić, to jeszcze bardziej ucierpią na tym rośliny i zwierzęta.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 814


PisanieTemat: Re: haunted little girl   Wto Sie 23, 2016 9:16 am

-Faktycznie masz psi umysł. Chodziło mi o to, że do czasu chodziłam w sukienkach które pochodziły z Wielkiej Brytanii, wiesz, mała słodka dziewczynka, sukieneczki, błyszczyki, loli...- Facetom na prawdę wszystko trzeba tłumaczyć słowo w słowo jak do debila? Westchnęła tylko ciężko. Na prawdę Coco by się nie zdziwiła gdyby Nourh teraz uciekł ze zwinnością jakiejś skaczącej wiewórki, nie było dość przyjemnie, słabo z interpretacją słów u nich obojga. Czy on naprawde musi się na nią patrzeć tak krzywo? Było to CONAJMNIEJ niemiłe. Przynajmniej ona nie łazi w kimonie w XXI wieku bez butów, obwinięty bandażem, i kto tu ma zły gust, he? Ale mu dokopałam, co, Coco? Pytała samą siebie, zadowolona gdzieś w środku, ale gdzie podziała się odwaga by to powiedzieć? Po co pogarszać sytuację.
Widząc jego reakcję na jej według niego pokaz, z czym się okropnie mylił bo to była kwestia strachu, była nieco rozczarowana. Obrońca praw zwierząt i lasu? Marnował wodę na zgaszenie małego ognia, który mógłby nic nie zrobić? Na prawdę ma swoją moc pod kontrolą, nie musiał się tego obawiać, lustrowała go uważnie, miał zacisnięte pięści, jakby zaraz miał wybuchnąć złością, jeszcze chwila i na prawdę pokaże na co ją stać.
-Niczym się nie chwale, Wilku, musiałam Ci to jakoś wytłumaczyć słowo po słowu, a to, że ty to tak odebrałeś.. Nah, to nie moja wina. Poza tym, to nie był żaden pokaz siłowy, również błąd. I kto powiedział, że ja gardzę wszystkimi, co? - Denerwował ją powoli. Ale spokojnie Coco, nerwy na wodzach, jeszcze nie jest tak źle.
Jak zauważyła, że ten odchodzi, smutna opuściła głowę, właściwie taka była jej "pierwsza" reakcja. Która się natychmiast zmieniła, bo zanim odszedł na dość daleko, zaczęła się psychicznie i strasznie śmiać, a same jej ciało zaczęło iskrzeć przez jej dziwaczną moc. Małe spięcia zaczęły trzeszczeć dookoła, a ona nie przestawała się śmiać. Brakowało tylko jakiejś strasznej kołysanki w tle i scena niczym z horroru. Jej oczy też świeciły się nienaturalnym blaskiem, prąd był dosłownie wszędzie, ale nie niszczył natury, skupiał się na jej ciele. -Hej, Wilku, nie uciekaj, pobawmy się! - Głos dziewczyny był nienaturalnie słodki, cały czas chichotała, jakby to co się działo na prawdę było dla niej mega zabawne, nie wywołuje się, ha, WILKA z lasu. Mógł uciekać, i tak go dogoni, czekała tylko na reakcję, patrząc się prosto w jego ciało.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: haunted little girl   Czw Sie 25, 2016 10:55 am

Machnąłem głową na boki. To dalej nie to, co chciałem usłyszeć. Czyżbym mówił mało jasno i dochodziło do nieporozumień? Nie, tutaj w ogóle nie ma co mówić o jakimkolwiek porozumieniu. Jednak nie miałem zamiaru dalej mówić, nie było co wdrążać kolejnych poprawek. Trzeba zostawić temat i nie wnikać o co mi chodziło wcześniej. Czuje, że zagubiła się od początku w tym co do mnie mówiła i żeby to jeszcze była jedyna trudność. Okazywała mi teraz swój gniew i przedstawiała jak bardzo nie podoba się jej konflikt naszych wypowiedzi oraz tych niewielkich czynów. Co jeśli straci kontrolę? Już zostało mi pokazane, że nie jest kimś kto się hamuje. Z tych jasnych powodów było oczywiste jak bardzo chce już uniknąć dalszych konfrontacji i wszelkich dyskusji.
- Nie ważne co mamy w myśli, ważne jest jak to przedstawimy, bądź wyjaśnimy. Nie zostałem teraz w niczym przekonany.
Już myślałem, że to będą moje ostatnie słowa i nadejdzie spokój. Niestety nie dostałem żadnych słów na pożegnanie, dostałem śmiech. Niepokojący, psychopatyczny śmiech. Bałem się? Nie i tak. Spełniła się moja obawa i czułem, że teraz może być tylko bardziej nieprzyjemnie. Zatrzymałem się, odwróciłem się bokiem i z utrzymywanym spokojem przyglądałem się śmiejącej dziewczynie. Miałem nadal leniwy do połowy przymknięty wzrok. Byłem pewny siebie i Ją lekceważyłem? Nie, Ja po prostu taki jestem. Gdy się wypowiedziała, odwróciłem się w pełni w jej kierunku. Uciekać? Przy moim aktualnym stanie, nawet nie będę w stanie. Jestem na długiej diecie, moje moce praktycznie mi nie służą i w dodatku zregenerowanie ostatnich ran mnie osłabiło. W aktualnej chwili powaliłby mnie zwykły człowiek, który wiedziałby jak walczyć. Jeśli mnie zaatakuje z pełną mocą, jest po mnie. Więc co mam zrobić? No aktualnie nic. Nie jestem w stanie uciec, nie jestem w stanie walczyć. Zostaje mi czekać na osąd małej, oszalałej dziewczynki. Stałem i czekałem bez okazywania głębszych emocji, jakby nic się nie działo. Co zrobi? Ucierpi tylko to miejsce? Ucierpię tylko Ja? Czy może jedna i druga opcja wchodzi w rachubę?

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
 
haunted little girl
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Hatsune Miku Rolling Girl Sona
» Magical Girl Aisha
» 'Calm down girl - it's just a kiss...'
» Jaki masz typ osobowości?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: