IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jezioro.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


PisanieTemat: Jezioro.   Pon Sie 22, 2016 8:47 pm



Od razu po wyjechaniu z dzielnicy portowej, Elyśka udała się w stronę wioski bo chciała wrócić do domu. Miała dosyć tego dnia, nim na prawdę się zaczął. Wiedziała, że z Christianem dojdzie do poważnej rozmowy. Nie była na nią gotowa. Kuźwa, ojciec się nią nie interesował, a brat będzie? Co za paranoja. Zagryzła wargę, pędząc setką na liczniku. O tej godzinie były pustki na ulicy, więc spokojnie mogła dojechać do wsi, ale niestety zabrakło im paliwa i najzwyczajniej w świecie - stanęli w miejscu. Koło jeziorka, gdy wszyscy mieszkańcy się z niego zmyli z powodu nagłego deszczu, wiatru no i zachodu słońca za drzewami. Dziewczyna patrzyła to na oddalających się ludzi, to na pusty bak z wkurwem w oczach. Teraz i ona była zła. Czy na prawdę będzie musiała prowadzić z nim tą dziwną rozmowę, na zadupiu? Są wampirami, więc dość szybko mogliby dobiec do domu, ale wątpiła by Christian czekał z gadką szmatką, jeszcze piętnaście minut. Po za tym trochę strach, zostawić taką furę z daleka od oczu.
Koniec końców dziewczyna wyjęła kluczyki ze stacyjki i wysiadła z wozu, kierując się na pomost i patrzyła w zamyśleniu na chowające się za horyzontem słońce. Spojrzała do tyłu na Chrisa, mając nadzieję że ruszył swoje szanowne cztery litery za nią.
- Co to było do diabła?! Jak mogłeś tak naskoczyć, z dupy, na Beletha?! - warknęła na niego, wymachując ręką na prawo i lewo, ostatecznie tykając go palcem w pierś aby jej tu się wytłumaczył ze swojego głupiego zachowania, w tym momencie!

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Pon Sie 22, 2016 10:55 pm

I co można jeszcze rzec odnośnie sytuacji, z której Ely tak brutalnie go wyciągnęła? Może tylko tyle, że NIECO obawiał się o swoje Ferrari, kiedy młoda siadła za jego kółkiem. A tak na poważnie, trochę żałował, że nie udało mu się zdzielić Beletha po gębie. Chris miał niby uwierzyć w to, że ZUPEŁNIE NIC się w tamtym domu nie wydarzyło, a wampirzyca paradowała przy dorosłym, napalonym na nią od lat facecie (myślicie, że Christian o tym nie wiedział?), tak o, bez podtekstów? Musiała być naprawdę głupia i naiwna, aby pomyśleć, że jej brat to łyknie. W przeciwieństwie do niej, miał rozum i potrafił go używać. Kiedy więc Elyse krzyknęła do Bela, że jeszcze się odezwie, Chrisitan zgromił ją naprawdę morderczym spojrzeniem, syknąwszy dobitnie: "Spróbuj, a pożałujesz". Prędzej na miejscu ukręci staremu przyjacielowi łeb niż dopuści do ponownego spotkania siostry z Belethem. Wystarczająco już nadużył zaufania Szlachetnego, ba, zrobił to w najgorszy możliwy sposób, którego wampir nie zapomni kochasiowi młodej już nigdy.
Co do pustego baku zaś... Cóż, miał zatankować w drodze powrotnej. Nie przewidział jednak, że sprawy potoczą się w ten sposób, a czerwonowłosa siądzie za kierownicą, jadąc na ostatnie zadupie tego świata. To dość oczywiste, że w pewnym momencie zabrakło benzyny. Spojrzał więc niespiesznie na licznik, milcząc jak grób. Najwyżej wampirzyca zapłaci za usługę pomocy drogowej - w końcu to ona ich tu przywiozła. Zerknął na siostrę kątem oka, gdy wyszła z pojazdu na deszcz, krzywiąc się paskudnie. Wycieczki jej się zachciało... Przetarł powieki ze zrezygnowaniem, wzdychając ciężko. Jemu TYM BARDZIEJ nie odpowiadało przeprowadzanie z siostrą rozmowy, którą od zarania dziejów "parali" się tatusiowie i mamusie. Nie bracia - rodzice! Christian nie wiedział jednak, że Ethan zaszczycił znów Japonię swą obecnością, dlatego całą silą woli zmusił się do wyjścia z samochodu. Nadal był mocno poirytowany całą sytuacją, ale główny cel, na którym mógł wyładować swoją frustrację, był już nieosiągalny, a bić siostry nie zamierzał w żadnym wypadku. Musiał więc trzymać swoje nerwy na wodzy, aby nie wybuchnąć.
- Jak mogłaś tak łatwo dać mu się przelecieć, Elyse? - odpowiedział lodowato, patrząc na nią beznamiętnie. Zdjął z grzbietu skórzaną kurtkę i rzucił ją wampirzycy, krzywiąc się pogardliwie.
- Ubierz się, do cholery. Nie masz za grosz wstydu. - był opanowany, był NIESAMOWICIE opanowany... Tylko na jak długo?

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Sro Wrz 07, 2016 4:27 pm

Jak to wycieczki jej się zachciało? Chciała wrócić do domu, to nie jej wina, że rodzice postanowili zbudować dom na tym wypizdkowiu! Sama miała nieraz problemy z dotarciem do miasta, bo nie miała prawka póki co, a autobusy jeździły tutaj raz na ruski rok. Także jakby miała wybór zapierałaby się rękoma i nogami, aby Vivien z Ethem zbudowali dom chociaż kilometr od Yokahomy.
Westchnęła czując, jak deszcz spływa jej po głowie, spływa wzdłuż ciała i wsiąka w materiał koszuli. Która swoją drogą przylgnęła do jej bladego ciała, ukazując koronkową bieliznę spod spodu. Ale nie przejmowała się tym w tej chwili. Po pierwsze to jej brat - co z tego, że widzi ją w takim wydaniu? Przecie jej nie zgwałta! Po drugie była na niego wściekła. Tak! Pierwszy raz poczuła żal nawet do jej własnego brata, który oprócz Vivien był jej wzorem do naśladowania. A teraz co? Chciał bić ich wspólnego kumpla, mając tylko durne domysły w głowie i żadnego dowodu. Koszula jeszcze nic nie znaczyła, nawet jak twierdził inaczej. Czego zamierzała się trzymać, mimo wszelkich wątpliwości.
Kiedy powiedział, że tak prosto dała się przelecieć, miała ochotę walnąć go w twarz. Bo i czemu by nie? Może był straszy i silniejsi, jednak nie może jej obrażać od tak. Są rodziną. Ale tylko zacisnęła usta w wąską linię, a dłonie w pięści.
- Słucham? Mówisz tak, tylko dlatego że mam jego koszulę? Zresztą od kiedy komuś zaglądasz do łóżka?! - uniosła jeszcze bardziej głos i skrzyżowała ręce pod biustem, w ostatniej chwili łapiąc jego kurtkę. Ani jej się śniło w tym momencie słuchać, jego rozkazów. Jeszcze nie jest Głową Rodu, co to będzie sobie ustawiać ludzi tak czy siak.
- Do jasnej ciasnej, mam dwadzieścia lat! Czy to nie pora, abym sama decydowała o sobie? Sama popełniała błędy i sukcesy, na każdym czegoś się ucząc? I tak od trzynastu lat byłam zdana przede wszystkim na siebie. Uszłam wtedy w jednym kawałku bez ojca, to i teraz się obejdzie - odpowiedziała mu, powoli się uspokajając. Deszcz nabrał na sile, więc nie było widać jak oczy jej się zeszkliły, powstrzymując łzy. Wiedziała. Już teraz wiedziała, że seks z Belethem nie był najmądrzejszym pomysłem. Ale nie chciała o tym gadać. Chciała się stąd wyrwać. Miała dosyć tego miasta i ludzi.
- Wyjeźdźmy Christian - wyszeptała nagle łapiąc jego dłonie w swoje i patrząc na niego ze znakiem zapytania w oczach. Mówiła poważnie. Nie chciała zostawiać matki, ale musiała stąd uciec, bo zwariuje. A nie wie, czy Vivien będzie gotowa przeprowadzić się z Japonii. W głębi duszy wciąż czekała na ojca, który uwielbiał ten kraj, więc zawita prędzej czy później. Któż by się spodziewał, że to już nastąpiło?

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Sro Wrz 07, 2016 8:51 pm

Akurat na wybudowany dom nie miał wpływu nikt poza Ethanem. To on postanowił zrobić swoim paniom prezent i zdecydował się na kupno działki właśnie w TAKIM miejscu. Dla Elyse mogło to być faktycznie uciążliwe położenie (w końcu była dorastającą dziewczyną), choć dla przyjeżdżającego tu raz na ruski rok Christiana, było całkiem wygodne. Introwertyzm pełną gębą.
Elyse w swoim światku musiała jeszcze naprawdę uważać się za dziecko. To, że w przeszłości zdarzyło się Christianowi zmienić siostrze pieluchę, nie oznaczało, że zawsze będzie w niej widział małego, wrzeszczącego berbecia. Zresztą, chyba tego nie chciała, prawda? Przecież uważała się za dorosłą pannicę, co to może już robić co chce, kiedy chce i z kim chce! A gdzie jej poczucie wstydu, a przynajmniej to zdrowe? Nawet jeśli widziała w nim tylko brata, tak jak on w niej tylko siostrę, nie powinna była paradować przed nim w samej bieliźnie. Ok, jako mężczyźnie podobało mu się to nie lada, ale, cholera, to nadal była jego siostra! Nie był aseksualny, by nie dostrzegać kobiecego wdzięku, nawet w Elyse. Tłumaczenie jej wszystkiego kawa na ławę było naprawdę męczące... Mało domyślne było z niej stworzenie.
- Mówię to dlatego, że wiem do czego Beleth jest zdolny, zwłaszcza, kiedy chodzi o CIEBIE. - odparł zimno, marszcząc brwi. Nie zamierzał podnosić głosu; zniżył go sugestywnie, a każde słowo było dobitnie podkreślone. Zaczesał włosy, aby kapiąca z kosmyków woda nie zalewała mu oczu. Przyglądał się młodej w milczeniu, zwłaszcza gdy zebrało jej się na rzewny monolog. Na dobrą sprawę, miało to rację bytu. Niech sama wszystko przeżyje, niech złapie wszystkie choroby weneryczne, niech połamie wszystkie kości, niech zaćpa się każdym rodzajem używek. W wieku dwudziestu kilku lat, które dla wampira były niemal niemowlęctwem, to naprawdę wspaniały pomysł! Czemu tak kurczowo uparła się tej myśli, jakby była człowiekiem? Miała zdecydowanie dłuższy żywot od przeciętnego Kowalskiego, więc dlaczego nie mogła o tym pomyśleć za jakieś sto lat? Różnice w wychowaniu, odsłona druga.
- Chcesz, żebym przestał się interesować tobą i twoimi wybrykami, tak jak twoi rodzice? - spytał wolno. - Jeżeli chcesz być całkowicie sama, niekontrolowana przez nikogo, tylko powiedz. To dla mnie nie problem po prostu odejść. - dosłownie, żaden problem. Wsiądzie w samochód i odjedzie, może nawet uda się z powrotem w jakąś podróż? Nie musiał tutaj przesiadywać, odwiedzał częściej Japonię tylko ze względu na siostrę i matkę. Z ojcem mógł przecież spotkać się w każdej chwili w rezydencji we Francji.
Utkwił ciemne tęczówki w postaci Elyse, kiedy zaproponowała mu nagle wyjazd.
- Ucieczka niczego nie zmieni, Ely. Może co najwyżej wzmóc twoje rozgoryczenie. - odparł spokojniej, zabierając kurtkę i samemu ją zarzucając na plecy siostry. Będzie się tu z nim sprzeczać nawet w takich głupotach jak założenie kurtki, cholera.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Czw Wrz 08, 2016 9:56 pm

Dobra, dobra. Najlepiej zwalać wszystko na Ethana. BO KTO BOGATEMU ZABRONI? NIKT. Dlatego dalej w to brniemy, tak. Eth to największe zło w źle, o. Gadam od rzeczy, ale pijanemu można wybaczyć!
Oczywiście, że nie chciała by całe życie Chrisu uważał ją za dziecko. Dlatego tym bardziej dziwna była jego reakcja na to, że Ely postanowiła się z kimś przespać. Przecież w tych czasach nie uprawia się seksu tyko z partnerem/narzeczonym czy tam mężem. Ludzie mamy XXI wiek! Trzeba iść z duchem czasu. Szczególnie jak się żyje tyle lat co wampiry.  Kij, że w takim razie mogła poczekać do setki z seksem. NIE CHCIAŁA I MASZ BABO PLACEK. Nie wierzę, że Chrisu stracił "dziewictwo" dopiero w wieku stu lat. Przecież nawet tylu chyba nie miał, ha.
Patrzyła na niego uważnie, gdy odpowiedział jej na pierwszy tekst. Pokręciła głową, patrząc na pomost na którym stali, a deszcz stawał się coraz bardziej intensywny.
- To chyba dobrze stracić dziewictwo z kimś kto Cie kocha, niż z kimś kto traktuje Cie jak zabawkę lub z kimś kogo wybrał dla Ciebie ojciec?  - zapytała kpiąco. Nie była taka głupia, jak mogło się wydawać. Wiedziała co Beleth do niej czuje. Może nigdy tego nie okazała i czasem miała wątpliwości to rozwiały się wraz z jego spotkaniem. To spojrzenie... zawsze patrzył na nią jak na jedyną, ważna istotę na ziemi. Tak, jak ona na Gabriela. Czego w sobie nienawidziła i nie zamierzała o tym wspominać. Bo właśnie czuła się, jak taka jego zabawka. A czy miała ku temu dobre argumenty to już inna bajka.
Zatkało ją to co potem powiedział. Powtórzyła to sobie w głowie parę razy i zadrżała. Oczywiście, że nie chciała by przestał się nią interesować! Ale niech nie prawi jej przy tym morałów, jak znający się na wszystkim i wszystkich papo. Miała już po dziurki w nosie morałów. I tak nic nie zmieniały w jej życiu. Do tej pory chodziła jak w zegarku dla swoich rodziców i rodziny i co z tego miała? Nudne życie, jak flaki z olejem, tak.
- Chcesz powiedzieć, że nic dla Ciebie nie znaczę? - zapytała patrząc mu głęboko w oczy, aby doszukać się prawdy w jego źrenicach. Bała się jego odpowiedzi. Jak powie, że w sumie ma ją w nosie i robi to wszystko tylko dla ojca to chyba oszaleje. Zostać po raz kolejny olana. Odsunęła się od brata. Jego odpowiedź na wyjazd nie była już dla niej tak ważna. Jak miałby to zrobić tylko z poczucia obowiązku to ona stopuje. Zrzuciła kurtkę i nagle zaczęła rozpinać bluzkę.
- Skoro wyjazd nic nie zmieni to chcę skorzystać z życia tutaj ile wlezie. Mam dosyć stania w miejscu. To żadne życie! - powiedziała głucho, a jej spojrzenie było puste. Wciąż odbijały jej się w głowie jego słowa. "To dla mnie nie problem po prostu odejść." Ściągnęła z siebie koszulę Bela, a potem stanik. Stała przed nim w samych czerwonych figach. Pocałowała go nagle, krótko aczkolwiek mocno w usta i odwróciła się aby wbiec do wody i zanurzyć się w niej tak, że w ogóle nie było jej widać~

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Sob Wrz 17, 2016 1:11 am

Nie rozumiał do końca, dlaczego właściwie wściekł się o całą tę sytuację tak bardzo. Może przez to, że wciąż uważał zachowanie Elyse za lekkomyślne i nieodpowiedzialne? Mimo, że wyglądem przypominała już prawdziwą kobietę, wciąż pozostawała dla niego małą dziewczynką, którą wszędzie trzeba prowadzić za rączkę. Przykro mi bardzo, tak łatwo nie uda się wampirzycy zmienić toku myślenia o niej w bracie. Wrażenie to dodatkowo potęgowało wspomnienie rozanielonego ojca, który traktował swoją najmłodszą pociechę jak najsłodszą, najmilszą, najukochańszą kruszynkę. Christian nigdy nie widział Ethana w takim stanie, ba, nie doświadczył nigdy podobnego traktowania, ale nie był o to ani trochę zły czy zazdrosny. W końcu chłopców traktuje się TROCHĘ inaczej niż dziewczynki, nawet na poziomie wybierania zabawek, prawda? Choć w obecnych czasach modne zaczęło się robić wmawianie dzieciakom, że mogą być kim chcą od razu po urodzeniu. Przecież tak wiele się już wtedy rozumie!
Odchodząc jednak od absurdów dnia codziennego, Christian wciąż miał zakodowane, by traktować i widzieć w Ely małą, młodszą siostrzyczkę. Takie uroki bycia najmłodszym z rodzeństwa, w dodatku dziewczyną, szanowni państwo! Co więc za tym szło, seks powinien być dla niej zakazany przez najbliższe sto lat! Tak, to pewnie dlatego tak się o wszystko wściekał. Ale skoro już doszło do najgorszego, pozostawało mieć tylko nadzieję, że wampirzyca nie zrobi swoim rodzicom (i jemu) przedwcześnie chodzącego, małego prezentu...
- Nie zasłaniaj się teraz Belethem jak tarczą. To nie tłumaczy twojej nieodpowiedzialności. Jego zresztą też nie. - warknął pod koniec, usilnie powstrzymując się przed powrotem do domu starego przyjaciela i sponiewierania mu ryja. Zdrada kogoś, komu w pewien sposób się ufało, zawsze trochę boli, zwłaszcza kiedy ten ktoś dobiera się do twojej młodszej siostry, do kurwy nędzy.
- Czy ja to powiedziałem? - zakpił, przewracając oczami. - Z tego co obserwuję, jestem jedyną osobą z rodziny, którą obchodzi to, co wyprawiasz ze swoim życiem. Ale kiedy to wyrażam, wściekasz się i oburzasz "jak ja mogę?!", "przecież to nie moja sprawa!". Myślałaś, że poklepię cię po główce albo przemilczę fakt, że przespałaś się z jakimś fagasem, na dodatek jeszcze po wszystkim każąc mi po siebie przyjechać? Jestem twoim starszym bratem, do cholery, i ja ZAWSZE będę mieć coś do powiedzenia! Nie wiem co ze sobą robisz i co chcesz przez to osiągnąć, ale mam nadzieję, że nie pożałujesz tego udowadniania światu, jaka jesteś dorosła. - oznajmił dobitnie, kontrując jej spojrzenie. Nie wiedział jak inaczej ma wyrazić to, że siostra była dla niego ważną osobą. Oby to co powiedział wystarczyło, bo tłumaczenie się gęsto ze swoich przemyśleń i uczuć nie było mocną stroną Chrisa - wcale a wcale. Na jej następne słowa nic już więc nie odpowiedział, gdyż wszystko co miał do powiedzenia wyraził przed chwilą. Ponadto jego zasób słów na dzisiejszy dzień powoli się kończył!
Wgapił się jednak w postać siostry dość tępo, gdy zaczęła się przed nim rozbierać. Taki obrót spraw nawet nie przyszedł mu do głowy, a tym bardziej, kiedy wampirzyca pocałowała go wcale nie po siostrzanemu. Czy wspominałam już jak bardzo Christianowi przeszkadzał fakt takiej frywolności ze strony Ely? Daj żyć, kobieto, on był tylko facetem! Dlatego więc siadł na ławce i wpatrzył się bez pardonu w miejsce na tafli, pod którą zniknęła siostra. Jak zechce wyjść, będzie się na nią bezwstydnie patrzeć, kto mu zabroni?
- I tak nie utoniesz, nie masz co próbować. - rzucił luźno, licząc, że dziewczyna go usłyszy. Deszcz nie przestawał padać, a oni siedzieli tu sami we dwoje, moknąc na dobre. Uroczo.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Sro Paź 05, 2016 5:54 pm

Dobra, dobra. Tak tylko gadasz! A jakby Chrisu został wujkiem, to pewnie jego chrześniak - lub chrześnica - byłby jego oczkiem w głowie! Vivien, jak i Ethana też. Każdy lubi dzieci. No dobra, nie każdy ale dziecko Ely na pewno byłoby takie kochane, urocze i piękne jak własna matka! Zwłaszcza, że potencjalny ojciec też był dobrym "człowiekiem". No, ale spokojna rozczochrana chyba do tego nie doszło, ekhem. Ale wyobraź sobie dziadka Ethana zmieniającego pieluszkę! Aż się micha cieszy, nie?
- Nie zasłaniam się Belethem! Po prostu on nie jest niczemu winny więc nie zasłużył na twój wybuch - pokręciła głową czując, że dostaje migreny przez tą całą sytuację. Nie chciała się z nikim kłócić, ale nie umiała już na wszystko kiwać zgonie głową. Jak nie będzie bronić swojego zdania i swoich decyzji to zawsze będzie spychana pod dywan i podporządkowana innym, a tego raczej nikt nie chciał. Bycie młodszym nie oznacza gorszym!
- Christian przestań... to skomplikowane - tak, to najlepsza odpowiedź kobiety pod słońcem. BO ŻYCIE JEST TAKIE TRUDNE, nie do ogarnięcia, SKOMPLIKOWANE. Ale co miała mu powiedzieć? Przyznawać racji nie zamierzała. Zwłaszcza, jak usłyszała że faktycznie w tym momencie jedynie jej brata interesuje co się z nią dzieje. I chociaż wcześniej grzecznie milczał na ten temat, teraz potwierdził jej przypuszczenia. To zabolało. Ale nie zamierzała rozdrapywać dopiero co zalepionych ran.
- Skąd w ogóle wiesz czy ja i Beleth nie jesteśmy razem? - zapytała nagle, zastanawiając się czy może nie powinna dać przyjacielowi szansy być kimś więcej niż przyjacielem. W sumie jedynie on nie darł na nią mordy i zawsze był dla niej wyrozumiały. To dziecinne szukać wsparcia u kogoś, kto mimo twoich przewinień jest dobry ale potrzebowała kogoś kto da jej trochę ciepła skoro własny brat ją karci. Kij, że ma trochę racji.
Dziewczyna będąc już w wodzie, wynurzyła głowę patrząc na starszego brata poirytowana. Czy on zawsze musi być taki stanowczy i ułożony? Poszalałby w końcu! Skoro normalnego dzieciństwa nie miał to chociaż teraz by się pobawił, jak dzieciak. Każdy tego potrzebuje, nawet dorosła osoba.
- Czemu nie wejdziesz do wody, skoro i tak jesteś mokry? - zapytała podpływając pod pomost i złapała się bladymi palcami drewna, aby podciągnąć się do góry i lepiej widzieć Christiana. Oczywiście tak, że widział jedynie jej twarz i nagie, mokre ramiona. ZERO CYCKÓW ZBOCZEŃCU, heheszki.

Bla bla bla, w końcu się zmyli <3


zt x2

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 293


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Sro Gru 13, 2017 10:19 pm

Mimowolnie jego kroki skierowały się w takim kierunku, że trafił w pobliże zbiornika wodnego. Na jego widok przystanął, nieco zdezorientowany. Co... Zgubiłem się? - ogarniała go niepewność. Przez nieudaną próbę polowania stracił wiarę na ten moment, co mogło wpłynąć na to, gdzie teraz się znalazł.
Poczuł szturchnięcie ze strony Kiry. Uśmiechnął się nieco i uniósł głowę do góry. Śnieg nadal sypał, na ziemi już zakrywając trawę. Czuł pod swoimi stopami trzeszczący puch, lecz wyczuwalne zimno nie przeszkadzało mu. Na swój sposób czuł się, jakby to go orzeźwiało.
Spuścił głowę, kucając z trudem i głaszcząc towarzyszkę po grzbiecie.
- Eh, co nam to przyszło... Ale jesteś odważną dziewczynką - wymruczał. - Stawiałaś się za mną tyle razy, mimo iż to ja miałem się tobą opiekować - podniósł się ponownie na nogi, po czym zbliżył się do wody. Tam, usiadł, nie zważając na przemakające ubrania. Międzyczasie wilczyca zniknęła gdzieś - najprawdopodobniej postanowiła poszukać dla siebie tutaj pożywienie.
Położył się na ziemi, zamykając oczy. Chciał odpocząć. Na moment. Tylko tyle... By... By po prostu zyskać część sił na działanie. Chyba tylko uporczywość sprawia, że staję i idę. Ale... Jak długo właściwie zdołam? - nie umiał odpowiedzieć na to sam sobie.
Więc... Czy właściwie coś więcej mogło go tutaj czekać?
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Czw Gru 14, 2017 7:04 pm

Przez kilka, może kilkanaście minut Aoi mógł cieszyć się chwilą zapomnienia i ciszy. Mógł ją kontemplować i egzystować w niej, ale jak długo? Bez posiłku, ponieważ tabletka jedynie pozostawiała w ustach niedosyt. Jak ktoś żywi się jedynie posoką z naturalnego źródła, nigdy nie polubi substytutu. Chyba żaden wampir nie ubóstwiał bardziej medykamentu od prawdziwego pożywienia, nie mniej niektórzy radzili sobie z tym lepiej niż chociażby Aoi.
Jego wierna wilczyca polowała gdzieś nieopodal, ale nawet i ona nie wyczuła, że ktoś obcy wkroczył na teren jeziora, i to w pobliżu jej opiekuna.
-Wszystko w porządku?
Pojawiła się znikąd. Dosłownie jakby była duchem. Szczuplutka, nie za wysoka nie licząc czarnych szpilek, które dodawały jej kilka centymetrów, czarna wałęsająca się jak gęsty dym suknia. Kim była? Czy to ważne dla kogoś, kto jest głodny? Czy powstrzyma się, aby nie rzucić się na kogoś, kto pochodzi z wyższego rodu?
Porcelanowa cera pięknie odbijała blask Księżyca, choć pora zimowa dla tej wampirzycy jest niemal zabójcza. W zasadzie nie powinno jej tu być, tylko grzać się przy kominku albo spacerować w zimowym ogrodzie lub szklarni. A jednak, właścicielka stalowego w kolorze spojrzenia zdecydowała się zaznać tej srogiej pory roku. Samotność bywa zgubna. Z okien domostwa jej brata Riecona widziała ów jezioro, które przy nieco ujemnej temperaturze ślicznie prezentowało się w mroźnej otoczce. Czy to z tego powodu Aoi wybrał się nad jezioro? By podładować akumulatory w swojej mocy panującą tu wilgocią? Nieważne z jakiego powodu, pani Zoe nie wydawała się agresywna, wręcz odnosiło się wrażenie, że przysypiała na stojąco. Zdecydowanie powinna unikać tej pory roku.
-Może pomożemy sobie nawzajem?
Odezwała się delikatnym, tajemniczym głosem nie przybliżając się do egzotycznie ubranego chłopaka, który znajdował się jakoś pięć metrów od niej.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 293


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Sob Gru 16, 2017 1:13 am

Drgnął mimowolnie, słysząc nagle niedaleko siebie nieznajomy głos. Poczuł lodowaty dreszcz na plecach i mimowolnie przeklął się w myślach za brak ostrożności. Podniósł się gwałtownie do pozycji siedzącej, zrzucając z siebie warstwę śniegu, która zdążyła na nim osiąść i odwrócił głowę. Jego szkarłatne ślepia wpatrywały się w kobietę, a umysł starał się zrozumieć, dlaczego wcześniej jej nie zauważył. Jestem aż tak wykończony? - to było jedyne wytłumaczenie, jakie mu przyszło ma myśl.
- Niespecjalnie - odpowiedział jej na to. Nie zwracał uwagi na chłód, nadal. Nawet pomimo tego, że zniszczone ubrania już całkowicie zwilgotniały. Jego uwaga była już skupiona na czarnowłosej. Nie chciał dać się ponownie zaskoczyć.
Ciężko było nie wyczuć, że miał przed sobą wampirzycę. Na dodatek uważał gdzieś głębi siebie, że była kolejnym zagrożeniem. Aż zacisnął dłonie w pięści. Czuł się mimowolnie osaczony, a brak przygotowania sprawiło, że nie mógł próbować "zapolować" na nią, jak wcześniej na rudowłosego.
- Niby... Jak? - nutka niepewności wdała się w głos czarnowłosego chłopaka. Nie wiedział, co miała na myśli, ani dlaczego właściwie wyskoczyła z takimi słowami.
Ostrożnie uniósł dłonie i odgarnął włosy z pola widzenia. Ciągle był sam, a owa samotność nie dodawała mu pewności siebie na daną chwilę.
- Czego oczekujesz po mnie? - Brzuch mnie boli. Muszę gdzieś odpocząć... Ale co ważniejsze... Pić... Pić... Wada uboczna wampirka dawała się mu mocno we znaki. Na człowieka mimo wszystko było prościej zapolować niż na osobnika tej samej rasy, a w tym stanie... Nie był pewny czy nawet poradziłby sobie z poziomem E.
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Sob Gru 16, 2017 3:13 pm

Zetka dziwiła się wielce, że letnio ubrany młodzieniec leżał wręcz pokryty kołdrą śniegu i nic sobie z tego faktu nie robił do czasu jej przybycia. Może to ze względu na jego stan zdrowia? Nie wydawał się w pełni sił, ba - z daleka przypominał kogoś, kto konał. Nie z bólu, nie z odniesionych ran, ale z głodu. To chyba najgorsza męka dla wampirów - agonia z braku pożywienia. Dopiero z bliska mogła dostrzec szczegóły jak wynędzniała sylwetka, ślady na szyi, mokre i poszarpane wdzianko, wygłodzony i gniewny wzrok młodzieńca. Zrobiło jej się przykro, chociaż próbowała nie rozczulać się nad losem nieznajomego. Wszak nie znała go, mimo wszystko miała przeczucie, iż gdzieś w środku chłopaka czai się dobro. Przynajmniej taką miała nadzieję.
Młodzieniec był wobec niej nieufny, nic dziwnego. Co mogłaby Zoe zaoferować i o co pragnęła prosić ledwie trzymającego się na nogach chłopaka? Jego pytania miały więc sens, choć odpowiedź na nie może zaskoczyć. Delikatny głos wampirzycy nieco zadrżał, bowiem nieco zawstydzona krępowała się takiego typu zeznań. Ale nie lubiła też owijać spraw w bawełnę.
-Chciałabym, abyś pomógł mi trafić do domu mego brata... Zgubiłam się.
Nie najlepiej to świadczyło o kobiecie, że pyta o drogę losowego mężczyznę, który skąd miał niby wiedzieć, o jaki dom dokładnie jej chodziło. Mogłoby wskazywać, że nie za bardzo zadomowiła się u rodzeństwa, albo dopiero co przyjechała, skoro nie umiała znaleźć drogi powrotnej.
-W zamian mogłabym zaoferować pożywienie i nocleg we wspomnianym domu.
Dodała spoglądając uważnie, z odrobiną lęku w oczach na towarzysza swej niedoli. I jego niedoli też. Cierpieli oboje, każdy na swój sposób. Wiadomo, że Aoi był w gorszym położeniu, ale jego decyzja może albo pomóc obojgu albo tylko sobie. Stąd szala niepowodzeń może przechylić się całkowicie w stronę damy ubranej na czarno, która opatuliła drobnymi dłońmi przedramiona. Źle znosiła mrozy, lecz chęć poznania pory roku, którą przez ponad 500 lat omijała szerokim łukiem, była silniejsza od rozsądku. Niestety nawet teraz pokazuje lekkomyślność, albo po prostu swoją bezsilność proponując dziwne rozwiązania ich złego położenia. Zaczęła tłumaczyć niepewnie:
-Nie potrafię szczegółowo opisać domostwa, jest na pewno gdzieś niedaleko stąd. Ale... jeśli to Ci pomoże...
Przechyliła nieco głowę na bok odsłaniając łabędzią szyję nieskażoną żadnym pieprzykiem czy niedoskonałościami. Dłonią trzymała czarne kosmyki włosów, żeby nie spływały na odsłonięte miejsce.
-...zajrzałbyś do wspomnień. Może... może one nakierowałyby Cię na właściwą drogę? Tylko ostrzegam... moja krew smakuje inaczej niż wampirza.
Pani Zoe stała niby niewzruszona na swoim miejscu, chociaż zdawać się mogło, że marniała w oczach. Zdecydowanie nie powinna była iść na przeciw swojej fobii, bo w tym przypadku może kosztować ją życie. Ba, nawet teraz oferując coś takiego Aoi'emu narażała się na utratę swego żywota. Żywota, które cieszyć mogło jedynie Riecona, a którego zawiodła udając się samotnie nad skute mrozem jezioro.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 293


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Wto Gru 19, 2017 1:49 am

Uniósł nieco brwi, słysząc słowa wampirzycy. Wyglądał na takiego, który nieco nie dowierzał w to, co właśnie słyszał. Prośba o pomoc do domu wampira... Który wyglądał jak półtora nieszczęścia? I to jeszcze bez cienia obawy? Przynajmniej nic takiego po niej nie widział. Na dodatek sam ten fakt sprawił, że na moment wybuchł śmiechem i padł z powrotem na śnieg. Położył obie dłonie na brzuchu, patrząc w niebo.
- Sorka, ale to trochę wydaje się być wręcz absurdalne - odezwał się do niej, gdy opanował się w miarę. Otarł prawą dłonią łzę z oka i podniósł się ponownie do pozycji siedzącej. - Powinnaś być zdolna sama go odnaleźć - stwierdził. Już nawet nie pamiętam, kiedy śmiałem się tak... - A nie pytać kogoś, kto zdecydowanie nie wygląda na godnego zaufania.
Międzyczasie usłyszał, że wilczyca powoli powracała. Eh, przynajmniej jedna osoba się najadła. Dodatkowa obecność dodawała pewności siebie i sprawiała, że w razie złego potoczenia się wydarzeń, będzie dwóch na jedną... Mimo wszystko nie czuł się zdolny do walki...
Słowa czarnowłosej kobiety momentalnie sprawiły, że przez moment zamarł, po czym momentalnie skupił swoją uwagę na niej. Tak, jeszcze bardziej niż wcześniej. I prawdę mówiąc, nie potrafił uwierzyć w to, co słyszał. Nieznajoma proponowała mu możliwość spędzenia nocy gdzieś indziej niż w lesie? Jedzenie? I na dodatek chciała, by ją ugryźć? Ona zgłupiała, to pułapka czy nierealny sen? Czerwonooki nachylił się nieco.
- Huh... Mogę ci pomóc... - szansa na to, że powstrzyma swój głód... Była nieduża. Z pewnością napiłby się z niej nieco więcej niż by sprawdzić same wspomnienia. Nie wiedział o co chodziło z tą innością w krwi, ale... Wątpił, by mu to przeszkadzało. Chyba, że jakimś cudem miałby do czynienia z ludzką... - Ale... Chcę być spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała to samo. Nie chcę, by potem doszło do nieporozumień - to nie było polowanie... Ale zarazem było. Jednakże inne niż na tamtego mężczyznę... Bo Aoi zamierzał wykorzystać tą kobietę. Ale by mieć pewność, że to zadziała, chciał użyć na niej Uroku. Przecież kto by chciał, by nagle w połowie zmieniła zdanie i kazała mu spadać?
Zmusił sam siebie do uśmiechnięcia się delikatnie do niej. Jeśli powiedzie się, przysunie się jeszcze bardziej, obejmując ją. Otworzył usta. Kły momentalnie wydłużyły się, a on sam ukąsiłby ją, zaczynają spijać krew... Ale również i szukając wspomnień o tej okolicy i samym domostwie. Więc... Jak to się potoczy?
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Wto Gru 19, 2017 7:08 pm

Prawda, to wszystko wydawało się wzięte z czapy, a oprócz wyśmiania ze strony nieznajomego nie padła żadna alternatywa. Dobrze, że miał siły na śmianie, to znaczyło, że dałby sobie radę w wędrówce. To nie mogło być nie wiadomo jak daleko, na pewno nie poszłaby dalej niż pięć kilometrów na nogach. Przecież nie przywykła chodzić po śniegu, zwłaszcza w szpilkach i długiej, wieczorowej kreacji.
-Możesz mi nie wierzyć, ale naprawdę... straciłam orientację w terenie.
Cóż, marne tłumaczenie, lecz jakby zdradziła, że w ogóle nie wychodzi z domu w okresie zimowym, to mógłby ją spostrzegać za wariatkę. Zresztą jak większość jej rodziny. Tylko Riecon darzył ją sympatią, choć przez to i jemu się obrywało zupełnie niepotrzebnie. Długowłosy zaś nie mógł pozbierać się do całości, cały rozweselony jak po całym seansie kabaretowym. W dodatku życzył sobie powtórzenia wiadomości, coby potem mógł umyć ręce w razie niepowodzenia? Eh, a może nagrywał ją potajemnie? Westchnęła cicho i wedle wskazówek podniosła stalowe tęczówki spod gęstych rzęs na nieznajomego (który de facto sam siebie nazwał niegodnym zaufania) powiedziała raz jeszcze:
-Chcę, żebyś zajrzał do moich wspomnień, znalazł w ten sposób drogę do domu mego brata i zabrał mnie tam.
Zadeklarowała najprościej jak mogła patrząc się wprost we szkarłatne tęczówki młodzieńca. Hm, miały ciekawy wygląd. Takie delikatne, czarne kręgi wokół źrenic. W każdym razie nie wiedząc kiedy została objęta we smukłej kibici, przysunięta ku Czarnowłosemu i przez niego ukąszona. Nie było to nic przyjemnego, lecz myśli starała się skierować ku domu. Duża posiadłość za ogrodzeniem. Drogę znała jedynie z perspektywy pasażerki taksówki, kiedy przyjechała po raz pierwszy do Riecona. Później nie wychylała się z czerech ścian z dobrych kilka tygodni. Może... może odtworzy trasę, którą szła do jeziora? Tak, to powinno pomóc, choć powinna się pospieszyć ze względu na spadek posoki w ciele. Zaczęła od momentu dostrzeżenia przez okno, w linii prostej, tego malowniczego zakątka. Potem otwarcie wrót, przechadzka po śniegu i kierunek na wprost. Między drzewami oczywiście szła łukiem, lecz nie odwracała się. Czy dostrzegł coś znajomego Aoi w tych obrazach? Może rozpozna samą budowlę?
Co do krwi Zoe smakowała jak dla wampirów bardzo dziwnie. Niby wartości odżywcze podobne, jednak mógł odpychać smak. Przypominał kwaśniejszy wywar z hibiskusa, bez cukru rzecz jasna. Ten smak albo się uwielbia albo nienawidzi. Przy zbyt intensywnym pożywianiu się Z mogła bezwiednie w ramach ochrony wypuścić z siebie kolce lub pył z rąk, co nie pomogłoby w tej dziwnej misji ratunkowej dla damy w opałach. Na razie jednak udawało się jej trzymać nerwy na wodzy, albo to dzięki Urokowi nie wybuchała gniewem.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 293


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Czw Gru 21, 2017 1:41 pm

Ten dzień można było zaliczyć do dość dziwnych. Napotkanie się na wampirzycę, która coraz to bardziej sprawiała wrażenie niedostosowanej do aktualnych warunków, to jedno, ale zaś, by chciała zwrócić się do wymęczonego wampira o pomoc? Nie lepiej próbować po własnych śladach lub też zapachu nawrócić? Wydawało się być to bardziej prostszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem. Mimo wszystko... Skoro już go zagadała i nawet rozbawiła, to jednak skończyło się na tym, że zdecydował się podjąć tego.
Gdy tylko kobieta spełniła jego żądanie - co zaskoczyło go wewnątrz siebie, że zgodziła się - odczuł głęboką ulgę. Będąca pod działaniem jego mocy nie mogła mu sprawić teraz zagrożenia, ani nagle wyskoczyć z czymś niespodziewanym... No raczej nie. Tak mu się przynajmniej wydawało.
Międzyczasie Kira znalazła się już przy Aoi'm, siadając około metr od niego i obserwując tą dwójkę. Jej śnieżnobiałe futro było mokre i znajdowały się na nim widoczne ślady krwi - głównie na pysku i przednich łapach. Zapach posoki wskazywał na jakiegoś królika... Zapewne niedawny posiłek wilczycy.
Czarnowłosy nawet nie zwrócił uwagi na to. Skupił na tym, by ukąsić i spijać jej krew... Życiodajną ciecz... O dość dziwnym smaku.
Po zaspokojeniu największego głodu nie potrafił się zmusić, by wypijać jej jak najwięcej. Nie rozumiał właściwie dlaczego. Był przyzwyczajony do smaku paskudnej posoki, która znajdowała się w żyłach wampirów poziomu E. Do przestarzałej krwi. Nawet do zamienników. Ale... To było... Dziwne. Po prostu dziwne.
Zapewne to mogło sprawić, że nie pogrążył się bardziej. No i międzyczasie przeszukał jej wspomnienia, aż w końcu wyjął kły z jej rany i odsunął się, oblizując usta. Wyglądał na nieco bardziej żywego niż wcześniej, lecz do stanu, którego można było nazwać "znośnym" było zdecydowanie za daleko.
- Wiem, gdzie to jest. Wezmę cię tam, według umowy - podniósł się na obu nogach. Jeśli kobieta nie miała sił, by pójść sama, podniósłby ją, by potem przewiesić ją przez ramię. Ciężar nieznajomej był dla niego odczuwalny, ale uznał, że zignoruje to jeszcze. Odległość do przebycia w końcu nie była aż tak duża. Czerwone ślepia jeszcze skupił na Kirze.
- Chodź, czeka nas mała wycieczka - powiedział do niej, po czym skierował swoje kroki ku odpowiedniemu kierunkowi.

z/t x2 -> Tutaj
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Wto Mar 13, 2018 7:16 pm

POST MG:

Postać Corneliusa sporo przeszła, więc jeśli zdołasz wyjść z wody to na pewno nie wstaniesz od tak, nie otrzepiesz się i pójdziesz dalej. Potrzebujesz pomocy i to szybko.
Dodatkowo na skutek wpadnięcia do wody, niefortunnie gubisz jeden z artefaktów Biały słonik. Jakaś zdradziecka ryba nie dość, że wlepiała w Ciebie swoje wielkie gały to jeszcze zabrała drobny przedmiot z dna i odpłynęła do innych rybek.
Telefon też ledwo co dycha, więc wykorzystaj dobrze. Jedna wiadomość MAX po czym fon kaput.

Obrażenia: powstałe skrzepy w żyłach utrudniają oddychanie, jedynie pomoc specjalistyczna jest w stanie je zwalczyć.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1337


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Czw Mar 15, 2018 8:06 pm

Uciekł. Mógł skończyć znacznie gorzej. Zignorował rywala, przez co ostatecznie musiał się ewakuować. Przegrał w dodatku uciekł, bez wątpienia będzie mu to przed długi czas urągać na jego honorze. Teleport był na tyle niefortunny, że wylądował w jeziorze w dodatku na środku. Pulsujący ból w gardzieli, nadal nie wiedział co się z nim działo. Utrudniony oddech, czego winą nie były płuca, a coś innego. Zmuszony do wysiłku, skierował się na brzeg. Trasa wyjątkowo mu się dłużyła, a im bliżej był, tym bardziej wydawał się być zamroczony i zmęczony. Dopływając na brzeg, nie podnosił się, a ułożył się na plecach w mokrym piasku, który na obecną chwile napawał człowieka dziwną błogością. Ulokował ślepia na ciemnym suficie, oddychając na tyle spokojnie ile mógł. Musiał się jednak ruszyć, raczej w ten sposób się motywował do działania. Nie chciał czasem tu odpłynąć, czy to ze zmęczenia, czy z niedotlenienia. Docierając do kieszeni wyjął telefon, mając co do niego nikłe nadzieje. Widząc jednak iż sprzęt zdał test z wodą całkiem nieźle, wybrał jeden numer.
Telefon padł, a Corn, no cóż, miał nadzieje że wiadomość zdążyła się wysłać. Co teraz? Powoli podnosząc się, skierował na molo, gdzie na drewnianym pomostku posadził dupę na nowo. Siedział, opierając się łokciami o kolana. Korciło go by się położyć, jednak wtedy odpłynąłby jeszcze szybciej. Choć siedział spokojnie, to w jego we łbie panowała burza myśli, negatywnych, gdzie myśl o tym że nie może się denerwować, by nie pogorszyć stanu wcale nie pomagała, a jedynie bardziej deptała po tym honorze łowcy.
Póki co czekał na przybycie innego pogromcy z nadzieją, że jednak ten się zjawi. W innym wypadku musiał działać na swoją rękę.

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 212


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Pon Mar 19, 2018 8:01 am

Shin był zmęczony, zdenerwowany i zmarznięty.
Odkąd dostał wiadomość, miał ochotę odnaleźć jej nadawcę i przywalić mu porządnie. Co to niby miało być z jeziorem, wioską, cholera wie czego? Przynajmniej takie myśli chodziły mu teraz po głowie, a pogłębiły się, gdy musiał wybulić więcej kasy na podwiezienie... Gdziekolwiek. Na szczęście kierowca był tak miły, że mu z tym pomógł. I nawet postanowił w razie czego poczekać na niego, gdy Tsuda wylazł z samochodu i szedł rozejrzeć się na danym terenie.
Skrzywił się, gdy sobie uświadomił, jaka jest już pora dnia. Nie uśmiechało mu się błąkać po takim miejscu o takiej porze... Ale skoro musiał, to musiał. Nie. Nie musiał. Ale zaś z drugiej strony, gdyby tego nie zrobił, mogłyby nastąpić niemałe komplikacje.
Poświecił latarką tu i tam, aż w końcu dostrzegł bliżej nieokreślony kształt przy jeziorze. Rudowłosy ruszył się i udał się w tamtą stronę... By niedługo potem dostrzec ciało. Chyba. Na wszelki wypadek wyszukał koło siebie kijek i zaczął szturchać je nim. Sprawdzając czy żyje i czy zareaguje. No nieźle, prawie mi go szkoda opierniczać za to, że mi głowę zawraca.
- Serio - mruknął cicho. - Żyjesz tam jeszcze? - w sumie to nie bardzo wiedział co mu jest. I tak, chamsko świecił wprost latarką na... Corneliusa. Żeby za miło czasem nie miał.
Prawdę mówiąc, jeszcze nie widział, że coś tamtemu jest. Jak było wspomniane wcześniej - Serafiel był zmęczony.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1337


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Pon Mar 19, 2018 11:24 am

Siedział i myślał. Był zmęczony już. Ciemność na skutek nocy, skutecznie sprawiała iż łowca był coraz bardziej zmylony, senny. Bezczyn, chłód zmusił Corna do zrzucenia z siebie kurtki, która przemoczona, w ogóle nie oddawała swojego ciepła. Skulił się nieco już prawie leżąc na ziemi.
Z letargu wyrwało go szturchnięcie, na skutek czego podniósł łeb, choć przez opadnięcie z sił, był on wyjątkowo ciężki w sumie nie tylko on. Oddech choć płytki to charczący. Ile czasu siedział? Nie orientował się. Cały przemoczony, wyglądający jak szczur.
- Twoja morda... Wyjątkowo mnie cieszy.
Wiele kosztowały go te słowa, barwa jego głosu łapała się z każdych tchnieniem. Na końcu wziął głębszy oddech, przykładając dłoń do swojej szyi. Czuł się chujowo, ale jednak przybycie Rudzielca, to była jedyna dobra wiadomość tego wieczora. W dodatku na promienie światła, skrzywił się znacznie, zasłaniając się przedramieniem. Chuj. Dlaczego człowiek stworzył latarkę? Była pożyteczna, ale nie gdy po długich chwilach ciemności, nagle świeciło się jej światłem po łowcy. Zresztą Serafiel wiedział że Cornelius miewał problemy ze światłem. Taka dziwna przypadłość. Ale obaj byli zmęczeni, więc ma wybaczone.
- Nie mogę oddychać.
Jego charczący oddech był tego dowodem, dodatkowo wzmocniony poprzez drżenie głosu na wskutek zimna. Przez chłód nocy w niekontrolowanym odruchu, zaczął szczekać zębami. Wyglądał jak gówno, w dodatku było mu zimno w chuj. Objął się ramionami mimochodem wsuwając pod pachy dłonie, chcąc się ogrzać. To tylko kwestia czasu aż wycieczenie odetnie mu świadomość już i tak był na granicach wytrzymałości, nawet wstać było mu ciężko widocznie przez temperaturę wieczora. Zresztą będąc wystawiony na dłuższe działanie natury, zmuszenie się do jakiekolwiek ruchu, sprawiał ból, gorszy od niejednego wpierdolu.

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 212


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Pią Mar 23, 2018 10:23 am

Sytuacja zdecydowanie nie była ciekawa. Zniechęcony, rudowłosy ksiądz musiał jednak zmusić się do jakiegokolwiek działania. Ale najpierw… Niech tamten trochę pocierpi za zawracanie mu głowy i zmuszenie do poszukiwania go. Dlatego też świecił po nim jeszcze trochę, międzyczasie odrzucając kijek, którym go niedawno szturchał. Krytycznym wzrokiem starał się go ogarnąć.
- Widzę, że miałeś zajmujący dzień - burknął. - W sumie, co ci się stało? Zachciało ci się kąpieli nocnej? - odłożył ostrożnie latarkę obok siebie i zdjął swoją kurtkę, po czym rzucił ją na ciało Corneliusa. - Ubierz się.
Niespecjalnie jednak umiał teraz sprecyzować co mu jest. Dlatego też postanowił działać na chybił trafił i wymamrotał kilka słów w niezrozumiałym języku... Inaczej? Rzucił na niego aurę leczącą. Jeśli miał jakieś obrażenia, wyleczyłyby się, zużywając aurę w mniejszym lub w większym stopniu.
- Dasz radę wstać. Wątpię, bym zdołał cię przeciągnąć po całej ziemi - no, chociaż wtedy nie byłby delikatny. - Czy wolisz już ostatnie namaszczenie? - uniósł nieco brwi, zastanawiając się poważniej, co zrobić z tym wszystkim. Prawdę mówiąc, sytuacja dla niego robiła się coraz to bardziej... Nietypowa. Wezwanie, poszukiwanie, aż w końcu taki końcowy efekt. Co się dzieje?
No, oprócz tego, że Cornelius pewnie wpakował się w niemałe problemy.
Wstał na nogi, po czym przemieścił się tak, by stanąć przed nim i wyciągnął swoją dłoń w jego stronę.
- Wstawaj, wredoto - powiedział jeszcze. Musiał się trochę wysilić, nawet pomimo takiego stanu.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1337


PisanieTemat: Re: Jezioro.   Pią Mar 23, 2018 12:08 pm

Rudy zaczął wkurwiać, ale miało to swoje zalety. Obecność Serafiela rozbudzała Corneliusa, a to w tym przypadku było coś koniecznego.
- Przeliczyłem się.
Mruknął ino tyle do mężczyzny, nie zdradzając póki co nic więcej. Chciał się schować, a nie rozmawiać o swojej porażce. Jebać porażkę, każdy miał z nimi do czynienia i były one niezwykle potrzebne, jak i poruczające. Złapał za kurtkę, którą chętnie założył, by choć trochę się ogrzać. Sam nie wiedział co się w jego gardle działo. Bolało wiedział że za sprawą jakieś mocy, ale jakiej? Jebać i to. Pozwolił chłopakowi działać, nie oponując, bo po to go tu wezwał, by mu pomógł.
- Brzmi spoko, lecz to jeszcze nie czas.
Burknął, ale mimo wszystko zabrał się za wstawanie. Pojawiła się łapa przed nim, a on z niej korzystał. Serafiel mógł niemal dać sobie rękę obciąć iż temperatura łap Corna, była charakterystyczna dla wampirów. Nie ma co się dziwić, patrząc na całą sytuacje. Podciągnął się zmuszając swoje ciało do wstania, ruchu co wywołało cichy syk mężczyzny. Wstał jednak, będąc lekko pochylonym. Rozprostował się chwile później, oddychając ciężej.
- Dzięki chłopie, ale idźmy stąd już...
Było mu zimno, więc chciał iść stąd, nie zapominając o chłopaku.


z/t x2

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jezioro.   

Powrót do góry Go down
 
Jezioro.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zwykłe Jezioro
» Mroczne Jezioro
» Jezioro Zmian
» Jezioro Iluzji
» Wysychające jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: