IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gorzka wódka! Gorzka wódka!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Nie Sie 28, 2016 9:44 am

Życie łowcy wampirów zazwyczaj wykazuje trzy podstawowe cechy. Jest aktywne. Jest niebezpieczne. Zmusza do podróży. Oczywiście są w tej materii mniej i bardziej chwalebne wyjątki jednakże nie w przypadku wspólnych znajomych Veronici i Vladislaua. Ich życie było niezwykłe aktywne i zmusiło ich do zwiedzenia niemałego kawałka świata. Dzięki temu też poznali się, a potem przypadli sobie do gustu. Jako, iż trudy życia łowców mogą wywołać zgon w niemalże każdej chwili postanowili nie czekać nazbyt długo i wziąć ślub by cieszyć się danym im szczęściem. Oboje pochodzili z zamożnych rodzin łowieckich toteż i wesel urządzono w iście szampańskim stylu. Pałacyk w pomniejszej rosyjskiej miejscowości, należący zresztą do rodziny Pana Młodego, na najbliższe trzy dni miał zamienić się w miejsce szeroko pojętych radości i szczęścia. Zaproszono naprawdę wielu gości, a wszyscy oni albo należeli do Stowarzyszenia Łowców Wampirów albo wiedzieli o jego istnieniu. Jako, że Pan Młody pochodzi ze szlachetnej rodziny nie obyło się bez pewnych manier zarówno typowo wschodnich jak i napływających z nurtów europejskich, ale uważanych za eleganckie i wyszukane. I tak oto mimo, iż gości było ponad trzystu wszyscy musieli być przedstawieni. Dla samego Vlada było to lekką przesadą. Podobnie jak dla Victora Karkarow. Jego przyjaciela z dzieciństwa, który to właśnie zmieniał stan cywilny. Rodzina jednak miała własne upodobania.
- Proszę Państwa! Pragnę ogłosić przybycie czterech znamienitych gości zaproszonych przez Pana Młodego! Oto Vladislau Darkhawk i Kres Darkhawk oraz Awgustin Patoczewski, i Ivanow Patoczewski! - ogłosił wodzirej na co Vlad wraz z braćmi przyłożyli prawe pięści do piersi i skłonili ku Parze Młodej siedzącej na końcu sali. Zeszli po schodach by zająć wyznaczone im miejsca przy stołach póki wszyscy się nie zbiorą, a impreza nie zacznie na dobre. Wszyscy byli ubrani elegancko jak przystało na czas i miejsce. Vladislau założył staroświecki, tradycyjny strój wyjściowy w kolorze jasnego czerwonego wina poprzetykanego tu i ówdzie niebieskimi oraz błękitnymi elementami. Nogi i ręce chronione były przez eleganckie brązowe obuwie oraz rękawice z bydlęcej skóry. Ogolony był jak pupcia niemowlęcia. Poruszał się natomiast jak żołnierz... zresztą w tym stroju mógłby być wzięty za oficera armii brytyjskiej albo francuskiej z siedemnastego czy osiemnastego wieku, który zbiegł ze swojej epoki. Całość okryta była grubym brązowym płaszczem z porządnej wełny, który Vlad odpiął by spoczął na jego przedramieniu, a potem na przydzielonym mu krześle. Na szczęście mało kto miałby odwagę kwestionować jego gust, a i przyznać trzeba że dobrze się prezentował. Poza tym nie on jeden miał tu specyficzny strój. Rodziny szlacheckie oraz łowieckie często mają swoje konserwatywne odskocznie od normy.
Szczególnie, iż przybyli goście wszystkich stron świata, a najwięcej właśnie z Rosji oraz Wielkiej Brytanii.
Imprezy masowe nie były dla Vlada czymś szczególnie interesującym. Podobnie jak dla jego przyjaciół, lecz sam Ivanow twierdził, że jest to chociaż świetny pretekst by spić się do nieprzytomności. Ku dezaprobacie jego bliźniaczego brata, który póki wszystko się nie zaczęło zaczął modlić się za pomyślność tego spotkania i Pary Młodej. Przy siedzisku przeznaczonym dla członka rodziny Darkhawk nie było nawet krzesła, natomiast ustawiono pod stołem mniejszy stół z trzema miskami dla psa. Samo krzesło zastąpiono pledem. Victor wiedział przecież kogo zaprasza, lecz nawet Vlada zaskoczył. Pozytywnie rzecz jasna.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Nie Sie 28, 2016 11:33 am

Zaproszenia na wesele Heleny i Victora nie były zaskoczeniem wśród łowieckiej braci. Wbrew pozorom świat jakim się otaczali odznaczał się pewną hermetycznością, a każda nowina o zaślubinach niosła za sobą lawinę radości i życzeń. Łowcy nigdy nie zawodzili swoich kompanów i poza współpracą w terenie zwykle okazywali się również doskonałymi towarzyszami do zabaw oraz koneserami różnorakich trunków. Tym razem wielkie wydarzenie miało się odbyć w Rosji – o tej porze roku mroźnym i dość niegościnnym na pierwszy rzut oka kraju. Domy które mijała w trakcie podróży okalała gruba warstwa śniegu, przypominająca jej puchową kołdrę okrywającą śpiące miasta. Grube płatki śniegu wpadały we włosy zarówno jej jak i woźnicy prowadzącego małą dorożkę. Miejsce gdzie miało się odbyć wesele widoczne było już z wielu kilometrów. Jasne, gwarne i bogato przystrojone. Uśmiechnęła się na samą myśl i gdy woźnica zatrzymał się przed wejściem, podał jej dłoń, żeby swobodnie mogła wysiąść. Podziękowała mu uśmiechem i już po chwili stała w swoich błękitnych szpilkach, dziękując w duchu że pomyślano o wszystkich gościach, a dręczący jej ciało śnieg został wcześniej uprzątnięty.
- Witam, czy mogę zabrać płaszcz panienki? - młody mężczyzna skłonił się prawie w pas i po lekkim skinieniu głowy ze strony kobiety, zabrał z jej ramion pelerynę, która kolorem znakomicie komponowała się z burzą ognistych włosów. W tej chwili delikatnie upiętych, przyozdobionych delikatnymi białymi perłami i kwiatami orchidei w odcieniach bieli oraz różu. Tego dnia miała na sobie błękitną długą suknię, ze złotymi zdobieniami w postaci wstawek i łańcuszków, które w większości znajdowały się na odkrytej części pleców. Nie miała na sobie biżuterii, ograniczając się tylko do „bransoletki” z żywych pnących się po jej dłoni zielonych roślin, gdzie również zaczepiono kilka delikatnych pereł. Towarzyszył jej również stworzony specjalnie zapach przypominający połączenie lilii, jaśminu i pomarańczy, gdzie czuły zmysł z powodzeniem mógł doszukać się jeszcze nuty bursztynu.
- Drodzy Państwo! Ogłaszam przybycie ostatniego gościa. Panna Veronica Espadas – zaanonsował ją, na co delikatnie się skłoniła w stronę młodej pary. Na ustach Esmeraldy przez chwilę gościł delikatny, łobuzerski uśmiech. Spokojnie zeszła po schodach, mijając po drodze innych łowców i witając się z nimi ruchem głowy bądź przystając na krótką rozmowę. Stoły uginały się pod naporem różnorakich trunków i potraw, a ciekawskie spojrzenia innych przypominały, że nie chadza się samemu na takie imprezy. Szybko odnalazła przypisane sobie miejsce, spoglądając na osoby ze strony Pana młodego.
Pies?
Uśmiechnęła się widząc Kresa, a jej wzrok natychmiast powędrował właściciela radosnego czworonoga. Co jak co, ale nie spodziewała się spotkać go tak szybko… Cóż, Helena miała dziwne poczucie humoru.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Nie Sie 28, 2016 12:31 pm

Pies był szczególnie zadowolony. Wprawdzie kwestia wcześniejszego czesania, mycia i nabłyszczania nadal pozostawała dla niego przykra, ale w tej chwili gdy przyjęcie się rozpoczynało, a on już czuł roznoszące się w powietrzu zapachy aż zamerdał ogonem. Stary wiarus momentami zachowywał się jak młodzieniaszek. Dobrze wychowany, ale młodzieniaszek.
Ostatni gość. Normalnie Vlad nie zwracał większej uwagi na zapowiadane osoby, ale takie podkreślenie wykonane przez prowadzącego przykuło uwagę łowcy. I zobaczył tę lekarkę sprzed kilku miesięcy, która uratowała jego kości i mało nie doprowadziła do białej gorączki próbując za wszelką cenę poznać jego tożsamość. Nie wydała go jednak. Już rozumiał dlaczego. Wyglądała pięknie. Nie wgapiał się w nią jednak niczym sroka w gnat. Wrócił do swoich własnych rozmyślań, także i na jej temat niepokojony od czasu do czasu zaczepkami Ivanowa.
- Vlad Bratok, Awgusti. To będzie impreza! - zaczął kolejny raz nagabywać swoich kompanów z szerokim uśmiechem. Oczywiście w sali był gwar toteż mógłby nawet ryczeć i większość osób nawet by go nie usłyszała.
- Widziałeś te stoły? Toż tu jest prawie pół tysiąca ludzi. Mam wrażenie, że ta cała Helena ma głównie przyjaciółki i dziewoczki w rodzinie. Widziałeś część stołu Panny Młodej? A tą rudą? Prawdziwa bomba! - mówiąc to oczywiście bezczelnie wskazał w jej kierunku. Vladislau wiedział na kogo on wskazuje. Nie uszło jego uwadze, które miejsca pozostawały wolne gdy Esmeralda wchodziła. Widział też gdzie się kieruje.
- Zewrzyj mordę Ivanow. - spojrzenie Vlada mogłoby zabić. Śruba nie miał najmniejszego pojęcia o co mu chodzi i tym bardziej rzecz była dlań niepokojąca. Miał jednak odrobinę instynktu samozachowawczego toteż powściągnął komentarz. Nie na długo jednak bo w kilka sekund po Vladzie zawtórował brat Ivanowa, Awgustin.
- I zachowuj się Bratok. - rzekł jedynie krótko i spokojnie przerywając modlitwę. Przybył ostatni gość, więc już w chwilę impreza się zacznie.
- Job wasza mać. Jesteśmy tu by się weselić! - zakrzyknął w odpowiedzi Śruba i chwycił butelkę płynu znanego wszystkim dobrze jako wódka. Rozlał wszystkim w okolicy przejrzysty płyn. Już chciał zaproponować przedwczesny toast gdy ozwał się wodzirej. Na szczęście za pomocą głośników i mikrofonu zrobiono uczyniono odstępstwa względem tradycji.
- Mili goście! Zebraliśmy się tu gdyż Helena Roztocka zaślubiła Victora Karkarow stając się Panią Karkarow. Za chwilę wejdą ciepłe dania. Tymczasem wypijmy toast za zdrowie Państwa Młodych. Młodzi zaczynają! - na te słowa dwójka najważniejszych gości z uśmiechem wypiła duszkiem wódkę i rzucili za siebie kieliszki na szczęście. To było to czego trzeba było Ivanowi.
- Nu tagda! Za Wasza zdarowia! - zakrzyknął wstając, a wraz z nim stanęła rosyjska część stołu ,polska część i wielu innych gości. Nie trzeba znać języka by wiedzieć co oznaczał okrzyk.
- Zdrowie! - zakrzyknęli wypijając trunek, który co poniektórzy chętnie dolewali ponownie jak choćby Iwanow. Vlad wypił nawet się nie skrzywiwszy. Nie popił. Jak zawsze zresztą. To jedna z wielu rzeczy, za które szanowany był przez zabawowego bliźniaka. Gdy weszły ciepłe posiłki jadł bez reagowania na zachęty Ivanowa do kolejnych kieliszków. Miał mocną głowę. Nawet bardzo. Jednakże nie zamierzał spijać się na samym początku imprezy. Chciał być przytomny. Jakby nie spojrzeć tak wielka impreza mogłaby być łakomym kąskiem dla wampirów gdyby zapragnęły urządzić atak. Szczególnie gdy większość gości będzie już w stanie upojenia alkoholowego. Vladislau przyszedł się bawić, lecz nie przestał być dowódcą oddziału specjalnego. Dlatego razem z Kresem zajęli się konsumpcją wypijając przy tym jedynie jeszcze dwa kieliszki by Ivanow się od niego odpieprzył. Karcił go jednak na tyle skutecznie, iż kwestię picia Śruba odłożył na później.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Nie Sie 28, 2016 1:13 pm

Wszystkim wokoło dopisywały szampańskie nastroje. Gwar wypełniający pomieszczenie głównie stanowiły głośne rozmowy rozbawionych łowców i gromkie śmiechy. Większość gości znała się tylko z widzenia, część wcale, a inni stanowili grono najlepszych wieloletnich przyjaciół. Stopień pokrewieństwa i zaangażowania emocjonalnego nie grał roli w momencie, kiedy wodzirej podniósł kielich i zgodnie z tradycją zapowiedział wzniesienie pierwszego toastu. Co kraj, to obyczaj. W tradycjach rodzinnych Esmeraldy wesela miały inny przebieg, lecz czerwonowłosa bardzo szybko dostosowała się do sytuacji. Nim jednak sięgnęła po kieliszek, automatycznie skierowała się w stronę mężczyzny z którego ust padło stwierdzenie „ruda”. Zmierzyła mężczyznę wzrokiem, dopiero teraz dostrzegając, że obok znajduje się jego prawdziwa, lecz nieco spokojniejsza kopia. Pop? Odwróciła głowę nie zwracając uwagi na słowa pijoka pierwszej wody, którego pociąg do trunków był nie tylko słyszalny ale zobrazowany wizualnie, kiedy tak ochoczo sięgnął po butelkę. Tymczasem uniosła swój kieliszek, w drugiej ręce trzymając literatkę z przeźroczystym płynem. Woda? Raczej tak, nie będzie chyba popijała wódki wódką. Chociaż kto tam ją wiedział…
- Zdrowie – dołączyła się do radosnej kompanii, a gdy pierwszy gwar ucichł, jednym duszkiem wypiła zawartość kieliszka i popiła płynem z literatki. Nie była tak twarda jak rosyjscy mężczyźni, dlatego na jej twarzy przez chwilę pojawił się grymas, tak charakterystyczny przy przyjmowaniu płynów o dużej ilości procentów. Wódka nie miała smakować i w rzeczy samej była obrzydliwa. Gorzka. Zaraz zaraz… wódka jest gorzka, dlaczego Państwo młodzi jeszcze tego nie załatwili? Spojrzała ukradkiem na Helenę i Victora z zamiarem wzniesienia tradycyjnej przyśpiewki. Uprzedził ją jednak wysoki barczysty jegomość, który po ponownym rozlaniu trunku krzyknął na pół sali – Gorzka wódka! - a ludzie siedzący obok natychmiast mu zawtórowali. Salę ponownie wypełniły radosne śpiewy, okraszone brawami, gdy młoda para zbliżyła się do pocałunku. Twarz Esmeraldy przez chwilę rozjaśnił uśmiech, jednak nie sięgnęła po kolejny kieliszek. Jeden z kelnerów biegających obok gości zaproponował jej wino, na co kobieta bardzo chętnie przystała. Nim jednak przytknęła kieliszek do ust, wzniosła go do góry patrząc na białowłosego, który siedział naprzeciwko. Ciekawe czy ją poznał… W czasie pierwszego spotkania miała na sobie lekarski fartuch, a twarz nosiła ślady zmęczenia po 48 godzinnym dyżurze. Nie spotkali się nigdy wcześniej, przez co nie było okazji do rozmowy. Esmeralda nie wykonała żadnego dodatkowego ruchu, bowiem po pierwszych toastach i posileniu, wodzirej zaprosił wszystkich gości do wspólnego tańca, będącego również pierwszym tańcem państwa młodych. Kobiety ze strony Pani młodej chichotały wesoło i podążając za innymi gośćmi, otoczyły państwa młodych kołem, kołysząc się i tańcząc w rytm melodii ich pierwszego tańca. Wśród nich nie było Esmeraldy. Czerwonowłosa dołączyła do innych dopiero w późniejszej chwili, gubiąc się między tłumem rozentuzjazmowanych gości. W końcu rozległy się brawa, a szczęśliwi młodzi ponownie połączyli swe usta w pocałunku. Zapowiadała się wspaniała noc.
Gdy zatem rozległa się nuta jakiejś rosyjskiej piosenki, część gości została na parkiecie tańcząc i podskakując. Bawiąc się w najlepsze. Państwo młodzi zaczęli witać ponownie gości, podchodząc początkowo do tych, którzy jednak zdecydowali się usiąść. A Esmeralda? Bardzo szybko wypatrzyła w tłumie Vladislau'a.
- Proszę proszę… Grigorij Alexandrow – rzuciła wesoło z widocznym w oczach rozbawieniem – a może powinnam się do Pana zwracać inaczej? - przechyliła lekko głowę oczekując na jego reakcję. Może teraz ją pozna, a może podane w dokumentacji dane już dawno wyszły z pamięci łowcy.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Nie Sie 28, 2016 1:45 pm

Zabawa zaczynała się w najlepsze. Przed samym posiłkiem młodych należało skłonić do pocałunku co jak najbardziej gościom się udało. Wszak jest to część tradycji, której nie chciano i nie zamierzano odrzucać. Następnie posiłek, zakrapiany oczywiście. Pierwszy taniec Państwa młodych, w którym uczestniczyli bliźniacy, ale nie sam Vlad. On siedział oparty o krzesło obserwując przyjęcie i taniec. Victor wydawał się szczęśliwy i to było ważne. Darkhawk pogładził po łbie psa zadowolonego z frykasów jakie otrzymał. Impreza była huczna, iście królewska. Z pewnością to będzie piękna noc. Korzystając, że przeważająca większość ludzi właśnie wirowała na parkiecie sam Vlad wyjął telefon i wysłał krótką wiadomość będącą dla odbiorcy treściwą: "Brak zagrożenia." Tak. Cały oddział Sanguinus Exodus czekał w pogotowiu na wypadek gdyby Vladislau dostrzegł cokolwiek zagrażającego bawiącym się łowcom. Możliwe, że nie tylko on czuwał nad bezpieczeństwem imprezy. Jednakże im więcej oczu tym lepiej.
Widząc zmierzającą ku niemu Esmeraldę uśmiechnął się do niej choć w jego przypadku wyglądało to raczej na grymas.
- Vladsilau Darkhawk Panno Veronico. Miło mi Cię widzieć teraz gdy to moje ubranie zasłania więcej niż odsłania. Niezręcznie się czułem w odwrotnej sytuacji. - rzekł z rozbawieniem do czerwonowłosej, którą dobrze pamiętał. Głęboko zapadła mu w pamięć ta charakterystyczna piękna i pyskata kobieta. Wyglądała wspaniale w tej kreacji. Dla Vlada jej bransoletka była pięknym choć niebezpiecznym dodatkiem do jej urody, ale już czuły słuch białowłosego zdążył wypłacać zachwyty niektórych dziewcząt właśnie nad tą częścią garderoby. Vladislau skłonił się przed Esme na jej powitanie. Nie spodziewał się spotkać ją jeszcze kiedykolwiek. Świat jest mały mawiają. Poczuł perfumy o niebywałej kompozycji. Widać nie tylko on posiadał perfumy na specjalne okazje. Do nozdrzy Esmeraldy dotrzeć mogła woń ciężkiego, korzennego zapachu paczuli, mchu, drzewa piżmowego i cynamonu. Po chwili orkiestra zaczęła grać
- Mogę poprosić do tańca? - zapytał chwytając ją za dłoń i skłaniając się ponownie by ją ucałować delikatnie muskając wargami i pozostawiając swój oddech na wierzchu dłoni.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Nie Sie 28, 2016 3:59 pm

Nie była pewna czy na twarzy mężczyzny zagościł uśmiech, czy była to raczej oznaka niezadowolenia. Grymas bardziej przypominał wyrażenie radości, niż krótkie acz dobitne stwierdzenie by się nie zbliżała. Vladlislau nie wyglądał na osobę szczególnie zabawową. Skromny i czujny, zamiast zająć się tańcami, on po prostu obserwował. Uwadze Esmeraldy nie uszedł naturalnie fakt, że przez chwilę myśli jasnowłosego przyciągnęło coś innego. Coś, co zmusiło go do sięgnięcia po telefon i napisania krótkiej wiadomości. Po co? Może zostawił w domu ukochaną? Albo na coś czekał. Wykluczyła opcję, że mężczyzna po prostu sprawdzał godzinę. Zabawa przecież dopiero się rozpoczęła i grzechem było zbierać się do domu.
- Esme – rzuciła krótko, by po chwili dodać – Mów mi proszę Esmeralda – uśmiechnęła się, skłaniając równie lekko jak on przed chwilą. Nie mogła ukryć rozbawienia na wspomnienie o szpitalu. Tak, pamiętała ten dzień jakby to było zaledwie wczoraj.
- Niepotrzebnie. Pacjent nie powinien mieć tajemnic przed swoim lekarzem. Operowałam Cię dwanaście godzin, mając nadzieję, że się z tego wyliżesz i zachowasz całkowitą sprawność. Widzę, że nie masz żadnych problemów z poruszaniem się, a to oznacza, że wszystko się udało, co mnie niezmiernie cieszy – dobrze że siebie nie widział na stole operacyjnym. Nagi, uśpiony i z podłączonymi wszędzie rurkami wyglądał dość niepozornie i bezradnie. W niczym nie przypominał mężczyzny który stał teraz przed nią – dumnego, dostojnego. Dodatkowo był bardzo przystojny, co również zauważyła, lecz nie dziś… a jeszcze w szpitalu.
- Nie spodziewałam się, że jeszcze się zobaczymy – przyznała szczerze. Mężczyzna zniknął ze szpitala równie szybko jak i się pojawił. Miała w tym swój udział, to prawda, ale w najśmielszych myślach nie sądziła, że spotka go właśnie dziś. Tutaj. Teraz.
- Mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale szpital zgubił całą Twoją kartotekę medyczną. Nie mam pojęcia jak to się stało – w jej oczach przez chwilę widoczne były figlarne iskierki. Co to za szpital który gubi akta pacjentów? Burdel na kółkach.
- Będę zaszczycona – skłoniła się i podała mu dłoń, by swobodnie mógł poprowadzić ją na parkiet. Szybki rosyjski kawałek skończył się chwilę temu, a orkiestra jak na złość zagrała jakąś angielską romantyczną piosenkę. Wolą i idealną do tańców przytulanych. Vladislau stał teraz tak blisko, że wyczuwała jego zapach rozróżniając przy tym każdą jego nutę.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Nie Sie 28, 2016 8:49 pm

To ona go operowała. Nie było to nazbyt wielkie zaskoczenie. Nie po tym jak ją tu spotkał. Musiała być starsza niż wygląda, a jej powierzchowność sugerowała niedawne ukończenie studiów. Magiczny świat łowców był pełen niespodzianek i zaskoczeń. Te miłe jednak zdarzają się dość rzadko. Za rzadko.
- Ludzie naszej konstytucji nieczęsto tracą sprawność. Częściej życie. Mnie też cieszy, że zachowałem jedno i drugie. – odparł żartem jakże charakterystycznym dla jego poczucia humoru. Sens jego żartów niejednokrotnie był nierozumiany albo, co gorsza, odnajdywano sedno nie znajdując go jako zabawne. Jemu to jednak nie przeszkadzało. Za stary i za poważny był na podobne przejęcia.
- Ja też nie. –odparł krótko acz równie szczerze. Również nie planował jej spotkać w tym miejscu czy czasie, a jednak się to stało. Oswoił się z tym, że nie wszystko da się zaplanować, a takie niespodzianki lubił. Przynajmniej teraz zrozumiał, że je lubi bo wcześniej mu się nie zdarzało zainteresować kobietą po jednym spotkaniu. W dodatku w tak niedorzecznym miejscu jakim jest szpital.
- Rozumiem. Nawet zaciekawiło mnie co się stało z dokumentacją medyczną. Teraz wiem. – rzekł z tym dziwnym grymasem udającym uśmiech. Jego ludzie chcieli usunąć dane pobytu, a raczej okroić je do takiego minimum by stał się całkowicie nierozpoznawalny. Jednakże okazało się to niemożliwe. Był tylko wpis, że pacjent Grigorij Alexandrow istniał i nic ponad to. Było to dziwne, ale nie na tyle by miał wszcząć z tego powodu jakieś śledztwo. Dziś sprawa wyjaśniła się bez konieczności dociekań. No proszę. Zgodziła się na taniec co było bardzo miłe z jej strony. Sam Vlad choć do brzydkich nie należał był zarazem specyficzny. Poruszał się dość sztywno. Był małomówny co zresztą okazywało się błogosławieństwem bo jego głos raczej był nieprzyjemny. To zwykle odrzucało panny, szczególnie te dobrej prominencji, zanim go poznały. Bo po poznaniu zwykle zyskiwał.
- To dla mnie jest to zaszczytem. – powiedział do niej cicho nie wypuszczając jej dłoni ze swojej by poprowadzić Esmeraldę na parkiet. Może i muzycy na złość wybrali wolny kawałek, lecz była to przynajmniej klasyka. Vladislau odebrał należyte wykształcenie i tańczył nie najgorzej… nie czuł się jednak zbyt pewnie przy szybszych kawałkach. Z założenia choć umiał to nie tańczył. Zwykle obserwował. Tym razem jednak zrobił wyjątek. Dla tych błękitnych oczu. Poprowadził. Raz. Dwa. Trzy. Cztery. Obrót. Półkrok. Raz. Dwa. Trzy. Cztery. Obrót. Półkrok. Nic wielkiego.
- W sumie cieszę się, ze składały mnie tak delikatne i precyzyjne dłonie. Blizn niemal nie widać. – stwierdził komplementując ją iście w jego stylu. Wprawdzie sam nosił rękawiczki, jednakże nie musiał dotykać ich dłoni by widzieć, że są dość silne ale jednocześnie kobiece. Gdy prowadził w tańcu wyczuć mógł precyzję ruchów całego ciała co ułatwiało płynną zabawę. Dlatego nie można było mu zarzucić, iż komplement jest pusty. Wprawdzie nie był najbardziej wyszukany, ale prawdziwy.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Nie Sie 28, 2016 9:54 pm

Dawno przywykła do faktu, że zwykle brano ją za młodą studentkę bądź pielęgniarkę. Mimo tego,   że zawsze dawała z siebie więcej niż inni lekarze, to właśnie oni zbierali laury, podczas gdy ona wykonywała czynności związane z medycyną najlepiej jak tylko potrafiła.
- Byłaby wielka szkoda, gdyby jej Pan nie zachował – przygryzła wargę łapiąc się na niewinnym flircie. Niewątpliwie miał szczęście, że tamtej nocy pełniła dyżur. Inny lekarz widząc stan Vladislau'a machnął ręką, dając mu ledwie kilka godzin życia. Ale nie ona.
- Szpitale gubią różne rzeczy – mrugnęła do niego, obdarzając jednocześnie najpiękniejszym uśmiechem na jaki tylko mogła sobie pozwolić. Jako pacjent od początku zachowywał dystans, a jego nerwowość była namacalna pośród ścian sterylnej sali w szpitali świętej Magdaleny. Sama nie była pewna dlaczego tak postąpiła, jednak w głębi ducha czuła, że musi, po prostu powinna chronić tożsamość mężczyzny, która jak się okazało była fałszywa.
- Jest Pan świetnym tancerzem, Panie Darkhawk – pochwaliła go, tuż przed kolejnym z obrotów. Wokół wszędzie wirowały wtulone w siebie pary. Uśmiechający się, bądź zamyśleni ludzie, wpatrzeni w swoich partnerów jak w obrazki.
- Miło mi to słyszeć. Każda godzina przy stole chirurgicznym była warta tego spotkania – skłoniła się delikatnie nie kryjąc uśmiechu zadowolenia z komplementu jaki skierował w jej stronę. Chciała coś dodać, jednak każda z myśli błądzących w jej głowie była na tyle nieprzyzwoita i dwuznaczna, że ugryzła się w język nim cokolwiek zdążyła powiedzieć. Na szczęście.
- A więc jest Pan przyjacielem Victora? - zapytała z ciekawości, nie przerywając przy tym tańca. Pozwalała by ją prowadził i oddając się umiejętnościom tancerza łączonym z muzyki, pozwalała swojemu ciału na swobodę. W pewnym momencie poleciała dosłownie na Vladislaua pchnięta przez jakiegoś szalonego ogiera, który obracał swoją partnerką jak opętany.
- Przepraszam – szepnęła, próbując ukryć wyraz zażenowania i próbując złapać ponownie równowagę. Najchętniej podeszłaby do tego gościa, niemniej… nie wypadało.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Pon Sie 29, 2016 11:05 am

Kolejne słowa z ust Emseraldy nie wymagały dodatkowego komentarza. Szczególnie, że Vladislau nie był typem osoby co musi mieć ostatnie słowo. Nie w przypadku spotkań towarzyskich. Rozmawiali sobie całkiem przyjemnie nie przejmując się specjalnie krokami ponieważ melodia sama ich niosła.
- Z taką partnerką nawet kłoda by zatańczyła choćby foxtrota. - odparł na jej komplement. Sam być może poruszałby się niezgorzej, ale i najlepszy prowadzący nie zdziała nazbyt wiele jeśli partnerka nie umie się ruszać i nie zna kroków zarazem. Ten taniec był bardzo miłą odskocznią od jego codzienności pełnej bólu, cierpienia i śmierci.
- Tak. Przyjaźniliśmy się w dzieciństwie. Więź się zatarła, ale nie zanikła. Ciągle się przemieszczam co utrudnia kontakty prywatne. - odrzekł zgodnie z prawdą. W dawnych czasach często się bawili, oczywiście gdy Vlad w ogóle się bawił bo mało czasu poświęcała na rozrywkę. Victor jednakże psychicznie zawsze miał rok czy dwa więcej niż jego koledzy dzięki czemu łatwiej było mu rozumieć samego Darkhawka odstającego mentalnie od reszty. Z czasem ich drogi się rozdzieliły. Nie utracili kontaktu, ale nie mogli spotykać się częściej niż raz do roku. Muzyka wciąż ich niosła, aż w końcu jakiś wyrośnięty debil pchnął Esmeraldę niczym lalkę nawet tego nie zauważając. Obracał partnerką jakby miało to jakikolwiek sens w tym wolnym tańcu. Czyli cham i prostak bez wyczucia. Może jednak ma choć odrobinę taktu.
- Nie Ty powinnaś przepraszać, Esme... - powiedział chwytając ją w pasie pomóc utrzymać równowagę i poprowadził ją by dokończyć taniec. I niewiele nut do zagrania już zostało. Gdy muzyka ucichła, a wodzirej postanowił ogłosić krotką przerwę w tańcu dla Vlada była o idealna okazja. Tańcząc nie odchodził daleko od napalonego dryblasa. Dlatego w ciągu zaledwie chwili znalazł się naprzeciw niego.
- Drug! Zapewne niechcący, ale dotkliwie potrąciłeś Panią. Wypadałoby przeprosić. - rzekł tym swoim chłodnym jednostajnym głosem wskazując przy tym otwartą dłonią Esmeraldę. Jak wiadomo palcem kulturalny człowiek nie wskaże.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Pią Wrz 02, 2016 7:50 am

Taniec nigdy nie należał do specjalności lekarki. Owszem, bywały chwile zderzenia umiejętności na parkiecie, niemniej nad tego typu zabawy wolała zgoła odmienne rozrywki. Przyjmując propozycję jasnowłosego nawet nie spodziewała się uczucia rosnącej ekscytacji.
- Zaraz się zarumienię. – powiedziała z uśmiechem, czując jak po raz pierwszy nie musi skupiać się na własnych krokach. Łowca prowadził i gdyby nie rzucający swą partnerką buc, taniec ten można by uznać za idealny.
- Wygląda na dobrego człowieka. Będzie szczęśliwy z Helą. – spojrzała na młodą parę, która w tej chwili była zajęta z jakimś wujostwem. Już od pierwszych chwil wesela zarówno Victor jak i Helena roztaczali radosną i rodzinną atmosferę, zarażając przy tym innych.
Muzyka przestała grać, a część gości zeszła z parkietu powracając do swoich stolików. Nadal jednak pozostawało tłoczno, a jurny tancerz odwrócił się słysząc słowa Vladislau’a.
- Potrącił żem? A to przepraszam! – było po nim widać, że dzisiejszego wieczoru szczególnie nie wylewał sobie za kołnierz. Jego partnerka, drobna i filigranowa blondynka stanęła przy Vladzie posyłając mu kokieteryjny uśmiech.
- Mam pomysł drug, weź se moją Sonję, a ja dotrzymam towarzystwa damulce, którą potrąciłem. Zaręczam Ci, że nie zawiedziesz się na umiejętnościach tej blondyny. – wszystkie słowa wypowiedział po rosyjsku, uśmiechając się przy tym perfidnie. Wyciągnął tłustą rękę w stronę Esmeraldy, na co kobieta tylko się skrzywiła.
- Dziękuję, już tańczyłam. – stwierdziła oschle i kierując ciche podziękowanie do Vladislau’a, skierowała się w stronę swojego miejsca.
- Nikt nie mówił, że będziem tańczyć. Na górze mam apartament. Przeproszę damulkę po swojemu. – uśmiechnął się okazując uzębienie w pełnej krasie i złapał czerwonowłosą za ramię.
- Nie chcę robić scen na weselu przyjaciółki, więc ustąp nim będę zmuszona odpowiedzieć na Twoją bezczelność. – mówiła spokojnie, ale twarz jasno zdradzała, że ma ochotę mu przywalić. A facet? Nie przejmował się nic a nic, wyglądając na zachęconego bojowym nastawieniem.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Pią Wrz 02, 2016 8:19 am

Nie zwykł tańczyć. Tym razem jednak cieszył się ze zrobionego wyjątku. Na słowa o rumieńcu nie odpowiedział nic. Nie był typem flirciarza rozdmuchującego w nieskończoność rozmowę i zasypującego tysiącem komplementów. Wydawało mu się to sztuczne. Wolał działać niż mówić i dlatego właśnie teraz tańczyli. Gdy rozmowa padła na Victora spojrzał nań ukradkiem tym samym obejmując wzrokiem także jego świeżo ugotowaną żonę.
- Jest twardy, ale dobry. Będą szczęśliwi. - odpowiedział bez większego zastanowienia. Nie spotykali się w ostatnich latach nazbyt często, a mimo to znali się dobrze. Victor był zaprawiony przez życie. Potrafił być twardy i zimny niczym głaz, lecz bardzo cenił takie wartości jak sprawiedliwość, obowiązek czy rodzina. Z pewnością będzie dla niej dobry. Jest świetnym obrońcą i marnym katem.
Wielkolud okazał się jednym z "miejscowych". Podobnie zresztą jak jego partnerka, która z lubością godną suki w cieczce przystała na propozycję swojego gacha. Vlad jednie uśmiechnął się do niej tym swoim paskudnym uśmiechem.
- Wybacz Krasna, lecz nie odstąpię Czerwonej. - stwierdził wprost, lecz grzecznie. Chciał już odchodzić, lecz oto człowiek okazał się napastliwy i niespecjalnie rozumiał znaczenie przeczenia. Tego było już za wiele dla Vlada. Może i Esme nie zamierzała robić scen na przyjęciu. On jednak miał zamiar uczynić prawdziwe widowisko. Cóż to za rosyjskie wesele bez bójki albo pojedynku? W sali rozległ się długi gwizd przerywany dwukrotnie, a chwilę po nim w twarz jurnego tancerza poleciała rękawica. Nie miał czasu nawet na okazanie swojego zaskoczenia gdyż zanim wyzywająco rzucony element ubioru upadł na ziemię Kres wykonał rozkaz. Paszcza wielkości małego pieca z ostrymi niczym groty strzał zębami zacisnęła się na najczulszym elemencie męskiego ciała. Kły ledwo przebiły ubranie, lecz ciało czuć mogło nacisk. Z gardzieli psa dobywał się złowrogi, ostrzegawczy pomruk.
- Teraz wprost obraziłeś moją towarzyszkę. Jestem tradycjonalistą, a według tradycji takie uchybienie wymaga rekompensaty. Przeproś ładnie Panią Veronicę tu i teraz albo wyjdź ze mną na dwór i tam porozmawiamy jak tradycja nakazuje. Masz dziesięć sekund na decyzję. Jeśli za długo będziesz się zastanawiał mój kuzyn odgryzie Ci Twojego małego przyjaciela wraz z fistaszkami. - Vlad mówił nieśpiesznie, a chłód wręcz od niego bił. Nienawistne spojrzenie szaroniebieskich oczu o niezwykle intensywnym kolorze wwiercało się w draba. Kres natomiast już po zakończeniu wypowiedzi zaczął odliczać sekundy. Prawdopodobnie był jednym z niewielu zwierząt mającym pojęcie tego czym jest czas. Nie ma to jak scalanie się z człowiekiem w jeden byt i znacząco wydłużony żywot. Vladislau natomiast niewzruszony czekał na odpowiedź. Nie miał zamiaru puścić takiego zachowania płazem. Podobna propozycja na przyjęciu weselnym była niedopuszczalna wobec kobiety, z którą nawet nie zamieniło się kilku słów. W ogóle nie powinna paść bez szczególnego powinowactwa pomiędzy dwojgiem ludzi. Przez tłum przebili się bliźniacy, którzy już wcześniej towarzyszyli Vladowi. Teraz niemal pół sali czekało na to co się stanie. Psia szczęka co dwie sekundy zwiększała nacisk.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Pią Wrz 02, 2016 3:46 pm

Victora znała tylko dzięki przyjaciółce, która nie szczędziła słów zachwytu w swoich opowieściach. Rzeczywiście wyglądał na twardego, jednak dało się wychwycić również pewną delikatność z jaką podchodził do swojej żony. Kochał ją, to było pewne.
- Myślałam, że taka miłość jest możliwa tylko w bajkach. – skarciła się w myślach za zbytni romantyzm. Dawno pogodziła się z myślą, że nie jest jej pisany biały welon i kwiaty, a wszystkie ciotki po kryjomu już od roku nazywały ją „starą panną”.
Pijany bęcwał okazał się bardziej irytujący niż początkowo założyła, a do tego był bardzo pełny siebie. Błąd.
- Ale to tylko na chwilę. Taka mała zamiana – blondynka ujęła przedramię Vlada, próbując go zachęcić do małego „skoku”. Ona również tego wieczoru miała za sobą kilka głębszych, co było wyczuwalne w momencie gdy się zbliżyła. Uśmiech na twarzy przybierał lubieżną formę, ale szybko zeszła z tonu, gdy mężczyzna zagwizdał.
- Myślisz ty, że ja się Ciebie boję, drug? Psiarzu ty zapchlony! Twoja dajka będzie błagała, żebym nie kończył gdy już zacznę ją przepraszać po swojemu – możliwe, że to przez alkohol mężczyzna plótł to co mu ślina na język przyniosła. Ledwo podniósł rękawicę, próbując również odepchnąć Kresa który zdążył do niego już doskoczyć.
- Zabierz kundla, Psiarzu, bo mu kark połamię. A Ciebie tak w dupę kopnę, że polecisz na księżyc – zaśmiał się. Jednym ruchem zdjął koszulę świecąc przy gościach nagim torsem.
- Tam Cię będę lał. Na śniegu. Zdejmuj koszulę do walki, Psiarzu i stawaj pókim dobry – mężczyzna minął Vlada i przy dopingu gości opuścił salę. Oczywiście zwarty i gotowy do bitki. W końcu to Rosja.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Sob Wrz 03, 2016 10:10 am

Oj tak. Impreza dopiero się zaczęła, a ta dwójka nieźle dała w dekiel rozochacając ciała i umysły. Zapewne z natury byli dość rozwiąźli. Możliwe, że poznali się nawet dopiero na weselu tak samo jak Vladislau i Veronica. Nie znaczyło to jednak, że wszystkich musieli przyrównywać do swojej miary. Szczególnie gdy Ci inni byli całkiem trzeźwi i pochodzili ze starych rodów. Darkhawk spojrzał w zadowolone oczy blondyny swoimi oczami o kolorze intensywnym, lecz zimnym zarazem
- Krasna, nie interesują mnie zamiany. Szczególnie gdy w moim towarzystwie obraża się kobietę. – stwierdził jasno i klarownie po czym  wezwał gwizdem Kresa. Wielkolud nie był zachwycony rozwojem sytuacji i ewidentnie miał zaburzone postrzeganie tego co się dzieje. Rozsierdził Vlada i to bardzo szybko co jest swego rodzaju wyczynem. Poziom impertynencji i testosteronu w tymże jegomościu były równe, a IQ na co dzień zapewne niewysokie zaniżył silnie w dół alkohol. Na jego nieszczęście Vlad był niepozorny. Dlatego nie doceniał przeciwnika wprost twierdząc, iż się go nie boi.
- Powinieneś Gównojadzie. Ponownie obraziłeś moją towarzyszkę. Gdyby to nie było wesele byłbyś już stracił jajca. - odparł spokojnie, lecz w głosie dało się wyczuć zawoalowaną groźbę. Spojrzenie Vlada mimo, że wciąż zimne stały się obojętne na wszystko. Napięta mimika twarzy zdradzała rodzącą się agresję. Na kolejne zaczepki Darkhawk już nie odpowiadał. Nie miał ochoty na utarczki słowne. Nie ma sensu rozmawiać z palantem, do którego słowa nie trafią. Gdyby było inne wyjście Vladislau z pewnością by z niego skorzystał. Nie było. Ten człowiek zachowywał się poniżej krytyki, a jego propozycji nie można było puścić płazem. Argumenty słowne nie wystarczyłyby. Gdy brakuje argumentów pozostaje argument siły.
"Tam Cię będę lał." Chyba pajac nie zauważył, że Vlad pierwszy zaproponował wyjście. Skierował swe kroki ku wyjściu na podwórze. Nieśpiesznie. Po drodze zastanawiał się jak smakowałby szpik tego człowieka. Z przyjemnością pojedynczym kłapnięciem rozdarłby jego ciało obserwując uważnie jak pewność siebie topnieje ustępując miejsca przerażeniu. To jednak nie było rozwiązanie. Zwyczajne pranie powinno wystarczyć. Gdy wyszli na dwór za nimi wysypał się tłum ludzi żądnych wrażeń i sensacji. Vladislau zdjął rękawicę i zdał ją bliźniakom, którzy szli w ślad za nim z uśmiechami na twarzach. Bez pośpiechu rozpinał guziki ubrania. Wyjął niewielki nóż przypięty do przedramienia, który skrywała rękawica. Gdy oddał górną część garderoby publice ukazał się jego nagi tors. Większość ciała Vlada pokryta była gęsto głębokimi bliznami jednakże prócz nich widoczne były też wyraźne sploty mięśniowe oplatające szkielet ciała. Widać było, iż jego życie nie skupiało się na grze na fortepianie. Strzyknął kośćmi rozciągając ścięgna karku i rąk po czym wyciągnął bagnet skryty w bucie. Następnie wyciągnął kastet z jednej kieszeni spodni, a z drugiej telefon i odpiął pistolet schowany pod szarfą oplatającą jego talię. Wszystko to oddał bliźniakom na przechowanie. Spojrzał na swojego przeciwnika, a w jego oczach dostrzec można było zwierzęcą agresję choć twarz wydawała się dość spokojna, podobnie jak zimny, znudzony głos.
- No dawaj. - rzekł zapraszając go gestem. Mięśnie napięły się. Czekał na atak by móc go uniknąć lub skontrować. Gdy nieznacznie pochylił głowę włosy odsłoniły wytatuowany na karku łeb wilka okalany ludzkimi dłońmi. Herb jego rodziny.
- On wyzwał Wampira... - rozległ się szept w tłumie. Dla wielu rodzin Darkhawk byli znani. Szczególnie sam Vlad będący dowódcą oddziału specjalnego polującego na najniebezpieczniejsze wampiry całego świata. Człowiek, który sam wysysa krew wrogów. Bezwzględny w walce. Wampir.
- Walcz. Walcz. Fight! Walcz! Fight! Walcz! Fight! Walcz! - zaczął drzeć się bliźniak imieniem Ivanow skandując wciąż jedno słowo w dwóch znanych mu najlepiej językach. Odwrócił się do tłumu unosząc rytmicznie rękę w górę z każdym wykrzyczanym słowem. Wiele osób poszło za ich przykładem. Pojawiła się nawet Para Młoda, a Victor zdawał się uśmiechać pod nosem.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Sob Wrz 03, 2016 9:15 pm

Odmowa nie wchodziła w grę, dlatego po prostym wytłumaczeniu blondynka nadal wpatrywała się we Vlada niczym w obrazek. Głośna wymiana zdań skierowała wzrok dużej części gości, która oderwała się od zabaw i jak jeden mąż otoczyła kółkiem to małe zbiegowisko. Nikt jednak nie raczył się wtrącić i przerwać tej tyrady. Oczekiwali w ciszy i malującym się na twarzy zaciekawieniem. W końcu miało się coś dziać! Bitka? Nie może jej przecież zabraknąć na porządnym i szanującym się weselu.
- Jeśli się znudzisz swoją towarzyszką, to zatrzymałam się w apartamencie numer 6… Przyjdź do mnie po zabawie, a nie pożałujesz… - mrugnęła, pozwalając mu na dalsze kroki w kierunku swojego już pewnie ex towarzysza. Kobieta nie ukrywała zainteresowania osobą jasnowłosego i gdy tylko spojrzał w jej kierunku, poprawiła górę sukienki, rozciągając trochę dekolt swej sukni, by nieco więcej odkrywał. Tej nocy nie odmówiłaby mu niczego. Tylko czy Vladislau chciał skorzystać z prostej i zapewne niezobowiązującej przygody?
- Oferowałem Ci Sonję, Psiarzu. Jest warta stokroć więcej niż dajka z zagramanicy. Swoje powinieneś cenić, a nie oglądać się za obcymi – skwitował, wciąż nie zdając sobie sprawy z tego, że alkohol już dawno przestał być jego sojusznikiem. Kilka osób przykryło usta na dźwięk kolejnych obelg i wraz z zainteresowanymi opuścili pomieszczenie. Noc była mroźna. Gruba warstwa śniegu mieniła się w świetle księżyca i snopów różnokolorowych światełek migoczących z domu weselnego. Mimo, że nikt nie wziął ze sobą okrycia, goście tłumnie gromadzili się na zaśnieżonych ścieżkach, skandując wraz z tłumem.
- Mogłeś brać pókim dobry był. Teraz porachuję Ci kości, a Twoja piękna towarzyszka nie usiądzie przez tydzień jak się za nią zabiorę. Chociaż raz poczuje między nogami dużego kutasa, bo tym swoim to pewnie i czternastolatki byś nie rozdziewiczył – z gardła nieświadomego kretyna wydobył się przeciągły śmiech, jako zwieńczenie udanego żartu. Kilku osiłków poszło za przykładem prowodyra i poza dopingiem do walki najbliższą okolicę wypełniła salwa śmiechu.
Esmeralda nie podeszła do zbiegowiska, gdyż czując wzbierającą się falę wściekłości, w ostatniej chwili została złapana za rękę przez Helenę.
- Vladislau sobie poradzi. Pozwól mu stanąć w Twojej obronie – przyjaciółka miała rację. Czerwonowłosa nie zwątpiła w waleczność rosjanina, nawet jeśli osiłek przewyższał Vladislaua wzrostem i masą. Nie mięśniami lecz otyłością. Nie przywykła do bójek na weselu, jednak wzdychając cicho zastosowała się do prośby Heleny.
Kiedy Vladislau zdjął koszulę tłum się rozjuszył, a szczególne rozemocjonowanie wykazywała żeńska część imprezy.
- Skąd on ma tyle broni?
- Wpuścili go z tym?
- To terrorysta!
- Nie, to Darkhawk!
Od gości padały różne komentarze, ale tępy osiłek był już całkowicie zajęty przygotowaniem do walki, by zwracać uwagę na skandujący tłum.
- Ja Ci pokażę jak się walczy, Psiarzu – zdjął wierzchnie części ubrania, pozostając jedynie w butach i spodniach. Jego ciało nie nosiło żadnej blizny, a piwny brzuch grał pierwszoplanową rolę w jego „adonisowej” posturze.
- Nie dość, że Psiur to jeszcze jakiś emo. Blizna na bliźnie. Wstyd! Może chusteczkę Ci dać na łez otarcie, Psiurku – ponownie zaczął się śmiać i zaciskając dłonie w pięści nie czekał na dalsze zaproszenie. Po prostu z bojowym okrzykiem pędził w stronę Vlada, a jego trzęsący się od tłuszczu brzuch żył własnym życiem, wygrywając przy okazji niespokojną melodię.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Nie Wrz 04, 2016 12:14 am

Przygotowanie do walki trwało ponieważ Vladislau nie zamierzał rzucać się na idiotę z uzbrojeniem. Jeszcze ten wieprz przypadkiem by się skaleczył i oskarżono by łowcę o nieuczciwą walkę, a tego by nie chciał. Widział jak kretyn sam siebie nakręca. Po jego posturze widział, że nie ma do czynienia z innym członkiem stowarzyszenia, a szkoda. Nie musiałby się mitygować. Vlad ignorował większość obelg rzucanych przez parkającego pajaca, lecz tego, co uderzało i w jego towarzyszkę, i w niego samego zarazem nie mógł zostawić bez odpowiedzi. Po prostu męska duma mu nie pozwalała.
- W takim razie, który z Twoich kuzynów będzie ją zabawiał? Sądząc po Twoim ego i brzuchu nawet myszy byś nie zaspokoił. Spociłbyś się i zmęczył dość przy zzuwaniu butów... z których zresztą słoma wystaje. - skwitował bydlaka licząc, że ten kretyn nakręci się jeszcze bardziej. Gdyby Vladislau nie pił krwi wampirzej i tak miałby znaczną przewagę nad tym imbecylem. Ten człowiek z pewnością uczestniczył w kilku bójkach. Lecz były to zwykłe burdy w zamkniętych pomieszczeniach bądź kręgach ludzi ze zwykłymi niewyćwiczonymi wieśniakami i mieszczuchami. Na nich góra mięśni i sadła robiła wrażenie zarówno psychicznie jak i fizycznie. Vladislau sam jednak był nad wyraz sprawny. Nawet ten dryblas musiał to zauważyć i za próbą zniewagi ukrywał własny niepokój. Nie miał jednak pojęcia z kim zadarł.
Nastąpiła szarża godna chłopa z kosą. Vlad żałował, że nie było to poważne starcie poza przyjęciem. Złamałby mu kolano i w pierwszych trzech sekundach walka byłaby zakończona. Gdy przeciwnik raczył biec na niego Darkhawk przyjął pozycję bojową. Delikatny rozstaw nóg skierowanych do przodu. Prawa z przodu, lewa z tyłu i garda odpowiadająca ułożeniu kończyn dolnych. Gdy oponent zbliży się wystarczająco Vlad błyskawicznie wykona kopnięcie frontalne wprost w krocze idioty skracając następnie dystans półkrokiem i strzeli go dwoma prawymi prostymi i lewym sierpowym. Nie ma zamiaru się cackać, lecz nie użyje pełnej siły. Miał zamiar miarkować się jak przy walce w klatkach. Niech poczuje siłę uderzenia dobrze wytrenowanego ciała, lecz nie wampirzego. Nawet bez tego Vladislau taką miernotę mógłby skatować gdyby chciał. I zrobi to zapewne.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Nie Wrz 04, 2016 10:44 am

Większość uzbrojenia jakie miał przy sobie Vladislau, tępy osiłek widział pierwszy raz w życiu. Nie znał większości nazw, ani nie miał pojęcia jak się tym posługiwać. W jego życiu pierwsze skrzypce zawsze grały połamane krzesła z przydrożnych barów, noże i stłuczone butelki w wersji kwitnących tulipanów. Był to typowy głośny chłop nie związany bezpośrednio z łowiectwem. Co się jednak dziwić? Jego zdolności taktyczne i bojowe kulały, odkrywając butność i nierozwagę jaką się kierował.
- Odszczekasz to zawszony kundlu! A z Twojego Psiura zrobię sobie dywanik na którym będę kładł nogi siedząc na kiblu – wydał z siebie okrzyki wojenne, unosząc ręce zaciśnięte w pięści zgodnie z rytmem wydawanych dźwięków. Część tłumu skandowała swojemu spasionemu koledze, inni zaś opuszczali kciuki w dół, głośno bucząc. Bez wątpienia bohaterem tego starcia był Vlad, bo to on zaskarbił sobie większość „publiczności”. Szczególnie tej kobiecej, gdyż większość Pań stała wpatrzona niczym w obrazek. Gdzieś w tłumie co raz padały pochlebne określenia dla jego mięśni oraz ogólnej postawy.
Butny pechowiec wciąż nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia jakie na siebie zesłał. Z pewnością siebie biegł wprost na Vlada, mając w myślach wszystkie laury jakie zbierze po całej tej walce. A kobiety? Wygrywając byłby prawdziwym bogiem seksu, więc dlaczego miałby nie skorzystać okazji dla wychędożenia większości pięknych kobiet zachwyconych jego walecznością.
Nie przewidział jednego. W całym tym swoim działaniu biedny naiwniak nie miał pojęcia, że osoba z którą przyszło mu się zmierzyć jest łowcą, a co za tym idzie, posiada również wyszkolenie bojowe. Krzyknął z bólu czując jak wręcz nadziewa się na wyprostowaną nogę swojego przeciwnika. Szybko opadł na ziemie mając pod plecami brudną breję, która jeszcze godzinę temu była śniegiem.
- Bestia! Psiarz pierdolony! - krzyczał, czołgając się do tyłu kiedy Vlad zbliżał się do kolejnych ataków. W akcie desperacji chwycił za śnieg próbując sypnąć jasnowłosemu w twarz. Następnie znalazł też jakiś kamień, którym również rzucił celując gdziekolwiek, byle w przeciwnika. Wciąż czuł ból, a był to wystarczający motywator, żeby zamknąć mordę i spróbować zakończyć tą walkę nim się jeszcze na dobre nie rozpoczęła.
- Zostaw mnie łajzo, bo żem kark Ci skręcę! Zostaw mnie, to nic Ci się nie stanie! - twarz była lepka od potu i czerwona. Wciąż odpychał się do tyłu, a goście? Rozstępowali się robiąc kretynowi miejsce. Wszak nikt nie chciał dostać rykoszetem od rozsierdzonego Darkhawka.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Nie Wrz 04, 2016 12:43 pm

Niczego nie spodziewający się wielkolud jedynie coraz głębiej pogrążał się w szambie. Okazuje się, iż przeprosić będzie musiał nie tylko Veronicę i Vladislaua, ale także i Kresa. To oznacza o wiele dłuższe bicie bo przecież poziom dumy i zadufania w sobie tego jegomościa jest wprost odwrotnie proporcjonalny do jego inteligencji. Każdego jednak wcześniej czy później można złamać. Z niektórymi zajmuje to o wiele dłużej.
Tak jak Vladislau się spodziewał nieudolna szarża została zatrzymana jednym ciosem. Tępak był tak słabym przeciwnikiem, iż od razu upadł i wszelkie uderzenia rękoma trafiłyby w próżnie. Darkhawk zaczął zbliżać się do olbrzyma, który postanowił wykonać taktyczny odwrót. Na to jednak było za późno. Śnieg nie był w stanie nic uczynić Vladowi. Kamień rzucony w jego kierunku chwycił w powietrzu po czym cisnął nim celując w dłoń kretyna. Absolutny brak wyzwania. W końcu Vladislau przyśpieszył kroku i nagłym susem wykonanym z rozpędu doskoczył do przeciwnika. Lądowanie nastąpiło przy pomocy kolan wymierzonych w brzuch kretyna po czym błyskawicznie Białowłosy rozkraczył się i ścisnął  udami wroga by uniemożliwić mu korzystanie z dolnych partii ciała czy zrzucenie z siebie. Grawitacja była teraz po jego stronie. Podobnie jak technika. Pierwsze ciosy poszły w obręcz barkową. Niezbyt wielkie, ale doskonale umięśnione ręce opadły na górną część klatki piersiowej oponenta ze zwierzęcą siłą. Jeśli ten próbowałby się zasłonić jedna ręka zbijać będzie ręce przeciwnieka, a druga uderzać w obręcze do czasu aż ból bądź pęknięcie uniemożliwi brodaczowi poruszanie rękoma.
- Będę Cię tłukł dopóki nie odszczekasz wszystkiego. Najpierw masz przeprosić Pannę Veronicę Espadas... Przeproś! - z ostatnim słowem padł cios wprost na twarz. Tak by przekrzywić ryj grubianina w kierunku gdzie najprawdopodobniej znajdowała się Esmeralda. Najbardziej niepokojące we wszystkim był głos Vlada. Spokojny, zrównoważony i pozbawiony emocji. Nawet ostatnie wykrzyknienie nie miało znamion jakiegokolwiek uczucia. Był po prostu nakazem. Jakże odmienne było to od agresji jaką znaleźć można było w jego ruchach. Gdyby tylko przeciwnik Darkhawka wiedział, że ten mityguje się przed rozerwaniem go na strzępy i rozbiciem czaszki jednym ciosem prawdopodobnie przepraszałby już na zaś. Pytanie tylko czy po tym krótkim acz intensywnym łomocie nadal będzie próbował zgrywać chojraka.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Wto Wrz 06, 2016 1:46 pm

Mężczyzna otworzył ze zdziwienia usta, widząc jak kamień rzucony przecież tak celnie, zatrzymał się w ręce jego oponenta. Nawet spożyte procenty nie przeszkodziły mu w zrozumieniu co uczynił i że osoba doń zbliżająca, prawdopodobnie nie jest człowiekiem a istnym demonem. Właśnie zadarł ze śmiercią.
- Zostaw mnie! Zostaw! - krzyczał, brnąc do tyłu przez śnieżną breję. Tłum dziko domagał się sprawiedliwości, poszturchując go i popychając ilekroć się zbliżał. W końcu spotkał się oko w oko z przeznaczeniem, gdy Vlad zadał ciosy, mężczyzna mógł odpowiedzieć jedynie głośnym, żałosnym krzykiem. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. W najgorszych snach nie przypuszczał, że zwykła hulanka skończy się bitką z góry skazaną na porażkę. Góra mięśni vs tłuszcz? Rachunek był prosty i z całym szacunkiem do tłuszczy, nie działał na korzyść brodacza.
Plując już krwią wymieszaną z wymiocinami, chwycił Vladislau'a za rękę.
- Błagam… Przeproszę nawet Twoje gówno, ale zostaw mnie potworze – ten pewny siebie mężczyzna i don Juan pierwszej wody złamał się pod manifestacją siły łowcy. Poza bólem całego ciała czuł upokorzenie, gdyż przegrał, a wszyscy wokół byli tego świadkami. Odcharknął na śnieg zalegające resztki ze swoich ust, nie bacząc na to, że całe ubranie miał w wymiocinach i krwi.
- Przepraszam! Przepraszam! - krzyczał, zakrywając twarz rękami – Nie bij mnie już tylko, błagam. Nie chcę już nawet patrzeć na tę Twoją daj… babę. Ale zostaw mnie – tłum zaczął głośno buczeć, wyraźnie zawiedziony postawą brodacza.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Gorzka wódka! Gorzka wódka!   Czw Paź 13, 2016 2:30 pm

Zazwyczaj mięśnie wygrywają z tłuszczem. Tak też było i w tym przypadku. Zresztą niczego innego nie można się było spodziewać. Vladislau był zaprawionym w boju łowcą, który niejednokrotnie stawał naprzeciw silniejszym od siebie przeciwnikom i ostatecznie wychodził zwycięsko. To starcie nie zasługiwało nawet na miano rzezi. Ten człowiek był skończony od momentu gdy postanowił przyjąć wyzwanie Białowłosego. Gdy Vlad dopadł swojego przeciwnika pewnym już było, że gotów jest go zamęczyć. Temu łowcy było wszystko jedno czy walczy z wieśniakiem, arystokratą wampirem czy demonem. Nie zamierzał odpuścić dopóki nie dostanie tego czego chce.
- Coś powiedział? - zapytał gdy ten przerwał kaskadę ciosów. Porównanie do gówna było bardzo nieprzemyślanym pomysłem. Ręka spaślaka została odtrącona z ogromną siłą i zaraz potem na owłosioną i otłuszczoną klatę uderzyły ponownie pięści. Oszczędził twarz. Na razie. Gdy oponent wypluł zawartość swych trzewi na śnieg Vladislau nachylił się by wycedzić do niego kilka słów.
- Widzę, że masz problem z artykulacją. Pomogę Ci. Powtarzaj za mną: Przepraszam Pannę Veronicę Espadas za natarczywość i niewyparzoną gębę. No już! Tylko głośno! - nakazał podnosząc pięść a górę. Jeśli ten człowiek będzie miał jakiekolwiek obiekcje, znów się przejęzyczy albo za długo będzie zastanawiał dostanie cios w twarz. I tak za każdym razem do skutku. Aż się nauczy. Oczywiście Vlad starał się hamować swoją siłę by nie rozsmarować idioty jak zleżałego pomidora. Jeśli już nieszczęśnik powie to co mu nakazano przyjdzie mu w udziale więcej upokorzenia. Chyba zapamiętał, że obraził więcej osób niż tylko jedną?
- Teraz przeproś psa. No dalej: Przepraszam Kresa Darkhawk za wyzwiska i groźby. - najgorsze w wypowiedzi Darkhawka był fakt, że w jego słowach nie było większych emocji. Niemal katował biednego idiotę bez wyraźnej wściekłości. Oczywiście w jego zimnym spojrzeniu dostrzec można było wściekłość i odrazę. Nie była to jednak furia, której upust byłby niepowstrzymany. Vlad z czystą premedytacją pastwił się nad tym człowiekiem dla zasady. Nawet nie czerpał z tego przyjemności. Cóż to za przyjemność z pojedynku, który skończył się zanim się zaczął.
- Teraz przeproś mnie. - ostatni rozkaz. Vlad wpatrywał się w tego obcego mu w gruncie rzeczy człowieka, a złość powoli ustępowała. Wystarczy kilka słów i Darkhawk da mu spokój. Wystarczy jedno niewłaściwe i widowisko dla ludu zacznie się na nowo.

Powrót do góry Go down
 
Gorzka wódka! Gorzka wódka!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: