IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Midori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sro Gru 27, 2017 6:18 pm

Dosłownie minął się na klatce schodowej z przeszłym gościem Midori, który nie patrzył się na nic, tylko gnał przed siebie. Niemal staranowany na schodach zdołał umknąć na ścianę, do której przywarł plecami. Nie podobało mu się to, jak szybko wybiegł znajomy z pracy Złotookiej. Mogło to przecież oznaczać kłopoty!
Znalazł się tak szybko przy drzwiach mieszkania, że wydawało się, iż przeteleportował się. Nawet nie zapukał, bo obawiał się najgorszego. Całe szczęście okazało się, iż przyjaciółka była cała, a on - przewrażliwiony. Położył nieco niedbale reklamówki z zakupami na stole w kuchni i podszedł bliżej Czarnowłosej. W powietrzu jeszcze unosiła się adrenalina, przez co nieco napiął mięśnie. Przyglądał się uważnie współlokatorce, która nie wydawała się być ranna. Nie czuł jej krwi, ani nic z tych rzeczy.
-Wszystko w porządku?
Zapytał z troską w głosie i z lekko skrzywioną miną. Gdyby tu był, być może nie doszłoby do niczego złego, lecz charakter pracy Midori musiał zostać uszanowany. Nie mógł wtrącić się w jej życie osobiste, choć gdyby miał wpływ, odradzałby uczestniczenie w czymś takim jak polowanie na wampiry. Tylko z drugiej strony... kto ratowałby nieszczęśników? Nie to, że wątpił w umiejętności Łowczyni (pamiętał do dziś skrępowanie sznurem i tarzanie się z nim po podłodze do momentu opuszczenia dziwnego szału), ale martwił się. Zwyczajnie zależało mu na niej, czy o tym wie czy nie. I czy tego chce czy nie.
-Nie zdobyłem świeżych bułek o tej porze.
Uśmiechnął się mimochodem kącikiem ust, wyjmując z reklamówki rzeczywiście średniej świeżości pieczywo. Tak dla rozluźnienia sytuacji chciał zmienić temat, choć może powinien drążyć wątek z Samuru? Eh... Zdecydowanie powinien być lepszym zabawiaczem i rozweselaczem, żeby móc odprężyć psychicznie przyjaciółkę, która musiała mieć uciążliwą robotę. Pełną stresu, odpowiedzialności, gotowości. Ciekawe czy przynajmniej jest w jakiś sposób doceniania, jak nie finansowo to chociaż tytularnie. Żeby nie okazało się, że siedzi na samym dole łańcucha pokarmowego, a tyra jak za dziesięciu łowców.
-Następnym razem uprzedź mnie wcześniej, że będziesz mieć gości. Nie będziesz musiała się tłumaczyć i wstydzić mnie.
Przysiadł na krześle tak, że trochę widoczne były mu gołe nerki, ale kitka merdała wesoło, choć wyglądało to jak radość u króliczka. No bo cieszył się, że nic poważnego się nie stało. Chyba, że ... jakieś czary mentalne? Wszystko jest możliwe...
...zdecydowanie wyolbrzymiał incydent, lecz jak nie jest się naocznym świadkiem, to tak bywa.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 516


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Nie Gru 31, 2017 3:02 am

Skrzywiła się mimowolnie, czując odepchnięcie. Nie było to zbyt miłe uczucie i już miała odwrócić się, by go opierniczyć za to zachowanie, gdy ujrzała, że wychodził dość szybko z jej mieszkanka. Sprawiło to, że nieco przekrzywiła głowę, czując narastające zdezorientowanie... Jak i złość. Chwila, co sobie ten głupek wyobraża niby?! Nachmurzyła się wyraźnie, po czym pokręciła głową, starając się uspokoić. Miała na moment wrażenie, że zbyt ją poniosło... Tylko... Dlaczego dziwnie się czuła, myśląc o nim? O tym niepokoju, jaki doświadczyła, przebywając z nim... Wampir, huh... Zdecydowanie jest to ciekawe, czy z wampira można zrobić człowieka... Jeśli nim nigdy wcześniej nie był.
Nie zdążyła się odpowiednio pozbierać i ogarnąć, gdy nagle pojawiła się przy niej kolejna osoba. Zyuu... Uniosła głowę i zamrugała ślepiami, patrząc na niego z nutką niepewności. Nie wiedziała za dobrze jak powinna zinterpretować jego zachowanie...
- Huh... - Troska...? - Wszystko okej. Czemu pytasz? - nie miała pojęcia, że mógł wyczuwać tutaj cokolwiek. I nie pomyślała teraz, że nie ograniczały już go ludzkie zmysły, przez co miał większą możliwość zrozumienia, co tutaj miało miejsce, gdy go nie było.
Powoli uspokajała się, po czym pokiwała głową.
- Nie przejmuj się tym - powiedziała do niego. - A co kupiłeś jeszcze? - spytała się go, decydując się na skupienie póki co na bardziej przyziemnych rzeczach... W tym przypadku na przyniesionym jedzeniu. - Pomóc ci rozpakować? - zaoferowała również swoją pomoc przy tym zajęciu. Jak zareaguje na to?
Nieco jednak nachmurzyła się, słysząc jego kolejne słowa... I naburmuszyła. Popatrzyła na niego, wyraźnie urażona jego słowami.
- Nooo! Głupi Zyuu! Nie wstydzę się ciebie - rzekła, nadal nie spuszczając z niego wzroku. - Nie spodziewałam się, że przyjdzie tutaj. I... No... Każdy z nas ma sekrety, które nie może zdradzić, prawda? - uniosła dłoń i postukała się palcem wskazującym o policzek. - Zwłaszcza, gdy dane sekrety są powiązane z innymi - uśmiechnęła się nieco... Po czym naburmuszyła się ponownie. - Nie zmienia to faktu, że wpadłeś teraz na głupi pomysł! Baka Zyuu! - była to udawana złość i nie ukrywała tego.
Skrzyżowała ręce na wysokości piersi, mrużąc nieco oczy.
- I co ja mam z tobą zrobić, hę? - opuściła ramiona i podeszła do niego, po czym szturchnęła go nieco w ramię. - Tak właściwie, to masz ubrania na zmianę? - zmieniła nieco temat... Ale jakoś tak zaczęła o tym mimochodem myśleć, gdy tak patrzyła na jego ubrania.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Nie Gru 31, 2017 9:58 am

-W powietrzu unosi się "aura zdenerwowania", nie wiem jak to dokładnie wyjaśnić... ale najważniejsze, że nic Ci nie jest.
Oznajmił spokojnie, ale jeszcze jakiś czas nie mógł oderwać spojrzenia od Złotookiej. Jakby ciągle się martwił, choć wszystko zostało wyjaśnione. Przecież wiele dla niego znaczyła przyjaciółka, i tym razem zadba porządnie o tą relację. Nie ucieknie tak łatwo, a przynajmniej nie z własnej woli. Co prawda obawiał się swoich dzikich napadów, lecz miał przeczucie, że u boku Długowłosej nie będą się pojawiać tak często. Tak łudził się, albo starał się podejść do sprawy optymistycznie.
No, czas pokazać, co upakował po brzegi do trzech siatek. Oby o niczym nie zapomniał.
-Oprócz bułek drugiej świeżości upolowałem dwa litry mleka, dwa rodzaje szynki, trzy kurczaki, kilka kilo ryżu, mąkę, jajka, olej, trzy butelki wody mineralnej, trochę warzyw i owoców - w tym gru... gru-szki.
Nie wiedzieć czemu zawsze miał problem z wymową tego owocu. Jakaś cząstka Zyuu nie zmieniła się ani trochę. Na propozycję Midori o wspólnym rozpakowaniu powinien unieść się honorem i sam się tym zająć, lecz czuł się ciągle gościem. No i nie znał jej mieszkania na tyle, by się w nim rządzić po swojemu.
-No dobrze, to pokaż, gdzie to trzeba wszystko pochować.
Wszystko do lodówki się nie zmieści, a nie będzie otwierać każdej szafki, by sprawdzić jej zawartość, albo poupychać w lodówce. Zwłaszcza że nie wszystko musiało tam siedzieć. Ale przy okazji rozpakowywania powiedział coś, co wprawiło Złotooką w oburzenie. Nie za bardzo wiedział jak zareagować na jej słowa, choć zdumiał się, że zostały te słowa odebrane w nieco innym kontekście.
-Prawda, każdy ma sekrety, choć nie do końca to miałem na myśli... ale już nic nie powiem, bo znów mnie uderzysz.
Puścił oko do rozmówczyni i ugryzł się przy okazji w język, żeby siebie dalej nie pogrążyć, lecz miło było usłyszeć, że Yukari nie wstydziła się go, tylko musiała trzymać pod klauzurą pewne informacje o robocie. Podejrzewał, iż są bardzo istotne w celu zachowania poprawnie działającej organizacji. Poza tym Zyuu zadawał się z Wampirami, czyli istniało ryzyko, iż po usłyszeniu tego i owego mogłyby wiadomości wyciec. Zwłaszcza, gdyby ktos przejrzałby podczas spijania posoki jego wspomnienia. Jeszcze tego brakowało, by zwalał na przyjaciółkę dodatkowe kłopoty.
Co do ubrania... przez chwilę próbował zrozumieć intencje towarzyszki. Po co miałaby zdzierać z niego te ciuchy? Hm... aaa, że dodatkowe! Eh, chroniczne zmęczenie źle wpływało na Blondyna. Gdyby mógł posłuchać rady dziewczyny i móc zasnąć...
-Ino trzy pary bielizn...
Zarumienił się odrobinę i uciekł wzrokiem do kieszeni, którą miał napchaną wspomnianą zawartością. Nie za bardzo pomyślał logicznie uciekając z zamku Stwórcy, po prostu wziął to co miał pod ręką i dał dyla. Tyle, ile miał kasy i majtasy. Obecnie był spłukany, może jednak uda mu się skołować trochę wdzianek? Z lumpeksu na przykład?
-...ale to nic. Jutro rozejrzę się za ciuchami. No chyba, że nie będzie Ci przeszkadzało, jak będę paradować tylko w majtkach.
Uśmiechnął się odrobinę, po czym go olśniło, aż klasnął niespodziewanie i energicznie w dłonie.
-No jasne... przecież jesteś cosplayerką. Gdybym poprosił Cię o uszycie dodatkowego kompletu na zmianę i oddałbym później kasę w przyszłości za materiały i robociznę, podjęłabyś się tego zadania? Zrozumiem, jeśli nie masz tyle czasu.
Zapytał spoglądając ciekawskim wzrokiem na Czarnowłosą. Ha, nie wszystkie pomysły miał do kitu! W ten sposób Midori mogłaby uszyć wdzianko na miarę! Może też wycięłaby specjalnie dziurę na ogon, by nie musiał później cierpieć z powodu uwierania.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 516


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sro Sty 03, 2018 6:18 pm

Niespecjalnie była pewna, co kryło się za słowami Zyuu, ale coś podpowiadało jej, że mógł wiedzieć więcej, niż chciała ujawnić... Tego, co miało tutaj niedawno miejsce. Chociaż teoretycznie prawie nic tu nie miało miejsce... Oprócz tego, że czarnowłosa mogła śmiało stwierdzić, iż Samuru jest bardzo niemiły! I złośliwy. Będzie zdecydowanie niełatwo się z nim dogadać, lecz Yukari nie zamierzała się poddawać. Co to, to nie.
Uśmiechnęła się delikatnie, słysząc jego słowa.
- Gruszki  - powtórzyła, jednak przy tym słowie posłużyła się językiem polskim. - Chodź, warto byś wiedział, gdzie co się znajduje - po tych słowach wzięła się za rozpakowywanie i mówienie mu, gdzie co zwykłe trzyma. Na szczęście nie było trudno, bo obracało się pomiędzy lodówką a dolnymi szafkami. Jedynie co nakazała, by owoce trzymać na wierzchu, w niedużej, niebieskiej miseczce.
Po zrobieniu z tym porządku, przeciągnęła się nieco i uśmiechnęła łagodnie. Więc mówisz, że źle odebrałam, hm...? To czemu po prostu nie powiesz mi, co masz na myśli? Nie powiedziała jednak tego na głos. Mogłoby dość mimo wszystko, do nieporozumień. Oboje mieli różny sposób patrzenia na daną sytuację.
Zaskoczyła ją nieco wiadomość o tak małym ekwipunku Zyuu. Zamrugała oczami, nie będąc zarazem pewną, jak właściwie powinna na to zareagować.
-  To... Okej... - bąknęła się w odpowiedz. -  Ale... Jednak się przydadzą się inne ubrania... Mimo wszystko... Warto mieć inne... Chyba nie chcesz chodzić ciągle w tym samym... - wizja blondyna w samej bieliźnie... To chyba było coś, co nieco ją przerastało. I lekko peszyło.
Po czym dotarła do niej propozycja... Po czym pokiwała głową.
-  Okej. Mi to odpowiada - zgodziła się. -  Tylko musiałbyś mi podać pomysł na ten strój. I będzie trzeba zmierzyć cię tu i ówdzie - dodała jeszcze. Próba zaprojektowania mu odpowiedniego stroju wydawała się być całkiem realna do zrealizowania. Chociaż musiała pamiętać, by nie przesadzać.
-  Chcesz już teraz się tym zająć? - spytała się go. Szczerze mówiąc, większą ochotę miała na to, by wygonić go spać. Już coraz ciężej było zignorować, w jakim stanie się on znajdował.
- Nie chcesz tabletek nasennych? - spytała się go.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sob Sty 06, 2018 12:31 pm

Chodził za Midori i układał wskazane produkty do szafek. Na szczęście nie było wiele kombinacji, więc nie będzie musiał na przyszłość roztrząsać całej kuchni. Pod nosem powtarzał słowo "gruszka", by wreszcie nauczyć się wymawiać po polsku tego owocu. A propo, gruszki i inne owoce trzeba zostawiać na wierzchu, no to tak też uczynił. Niebieska miska i już. Dobrze, że nie był daltonistą, miałby utrudnione zadanie.
Czy to aż tak źle paradować w samych majtkach? Poniekąd, nie był dzieckiem, żeby pozwolić sobie na takie wygody. Zresztą oboje krępowali się tejże wizji, więc dodał jedynie na swoje usprawiedliwienie:
-No nie... po prostu z tego wszystkiego zapomniałem zabrać innych ciuchów. A nie chcę tam wracać.
Wyraźnie dało się usłyszeć, że bał się powrotu. Może nie tyle do swojego Stwórcy, co w ogóle. W genach miał zapisane bezwzględne posłuszeństwo Panu, więc nawet nie mógł się sprzeciwić. No to jak nie powrót po swoje rzeczy, to co zostaje?
Akceptacja rozwiązania z uszyciem nowych wdzianek przypadła do gustu dziewczynie, i nawet już opowiedziała, jak do tego się zabierze. Nie mniej nie chciała zupełnie sama wymyślać designu, i liczyła na pomoc Hybrydy. Cóż, to logiczne, skoro to on będzie w tym chodzić, ale w przeciwieństwie do Yukari, on nie miał takiej smykałki.
-Etto...
Zyuu podrapał się w tyle głowy, nie był najlepszym projektantem ubrań cosplayerowych. Sama Midori pamiętała ich pierwsze spotkanie, gdzie miał jedynie doczepione uszy. Niezbyt pomysłowe, sami przyznajcie. Dlatego skoncentrował się na tym, co pod kątem noszenia było najbardziej istotne dla chłopaka.
...najważniejsze, żeby było wygodne i miało kaptur, żeby przysłonić uszy. I jakieś wycięcie na ogon. Kolorystykę, krój i resztę zostawiłbym Tobie, jeśli to możliwe.
Uśmiechnie się lekko, ale od tego momentu poczuł się bardziej niż zwykle zmęczony. Chyba już miał dzisiaj dość przeżyć jak na jeden dzień. Ucieczka, spotkanie Midori po ponad roku, pierwsze rozmowy po długiej nieobecności, możliwość zamieszkania u niej, potem niespodziewany gość, zakupy i kontakt z normalnymi ludźmi, a później wizja chodzenia w samej bieliźnie przy przyjaciółce i przymiarki krawieckie na jego gołym ciele - sporo wrażeń. Nawet uciekł wzrokiem od Czarnowłosej i trochę krążąc po salonie jak pijany odpowiadał na kolejne zagadnienia.
-Tak. Znaczy się... nie, nie musi. Jutro czy pojutrze też jest dzień.
Nie widział sensu już dzisiaj mieć drugiego zestawu, skoro jeszcze nie znalazł pracy, by móc się mocno wybrudzić. Do tej pory może sobie prać ręcznie to wdzianko, jakie ma na sobie, albo w jakiś dorywczy sposób dorobić na coś z używanych odzieży. Nie spieszył się aż tak.
Tabletki nasenne? W zasadzie wampiry nie częstowały go czymś takim uważając, że popsułby się od leków smak krwi Hybrydy. Zatem nie miał doświadczenia, czy jest sens stosowania medykamentów. Inni usypiali go czarami, żeby był po prostu nieprzytomny i bezbronny, żeby ich nie podrapał czy pogryzł. Może dlatego w pierwszym momencie, po tym skojarzeniu, wypalił ostro:
-Nie! Albo... nie wiem... -zaczął mącić się w zeznaniach, nie mogąc najwyraźniej dojść ze sobą do porozumienia- ...albo daj. Proszę.
Wahania nastroju, plączący się język, rozdrażnienie i unikanie kontaktu wzrokowego z Yukari wskazywało, że to był najlepszy czas na uśpienie przyjaciela. Nie ma co przeciągać struny, jeszcze mógłby żałować, iż nie posłuchał w porę Łowczyni. Klepnął zadkiem na fotelu i wbił wzrok w kolana kurczowo trzymając się rękoma za nie. Dobrze, że nie zachowywał się podobnie we sklepie, choć też miał tam ciężką przeprawę, zwłaszcza przy kasie, gdy elektronika wydawała sporo krótkich, intensywnych dźwięków podczas wbijania produktów na paragon. Oczywiście o tym nie wspomni, i tak pewnie Złotooka martwi się o niego, nie będzie dodawać kolejnych powodów. Być może zdrowy sen wystarczy na złagodzenie dzikich objawów.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 516


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Wto Sty 09, 2018 2:20 am

Zdecydowanie wizja Zyuu w samej bieliźnie powodowała zmieszanie u niej i delikatny rumieniec. Aż musiała się powstrzymywać, by nie próbować czasem sobie to wyobrazić! Na dodatek naprawdę nie wiedziała czy zareagowałaby dokładnie tak samo jak teraz, gdy była jedynie mowa o tym.
- N-nie przejmuj się tym - bąknęła w odpowiedzi. - Nic się nie stało... - ewentualnie pożyczyłaby mu swoje, by miał po domu, ale... Jakby zaś zareagował na chodzenie w jej ubraniach? Nie odczułby się dziwnie?
Przynajmniej przyszło teraz inne rozwiązanie, bardziej optymalne. Zaprojektowanie stroju dla hybrydy byłoby dość ciekawym wyzwaniem. Teoretycznie mogłoby chodzić o zwyczajny strój, zaś z drugiej strony... Miał się różnić od klasycznych ubrań w sklepie. Obstawiam, że nawet nie będzie prosty wybór samych materiałów. Ale skoro chciał, by jednak to ona się za to zabrała... To okej. Zaakceptowała to.
- Hm... To okej, nie dzisiaj - zdecydowanie widziała, że coś było nie tak z chłopakiem. Za dużo jak na jeden dzień? Gdyby tak popatrzeć... Możliwe, że tak. Dlatego też nie powinna aż tak bardzo teraz męczyć blondyna o dodatkowe szczegóły dotyczące nowego stroju. Mimo wszystko będzie i tak go bardziej prosiła o pomoc niż mógłby się spodziewać... Pragnęła poznać jego opinię na temat jej pomysłów.
Drgnęła lekko, słysząc jego reakcję. Posłała mu pytające spojrzenie, by zaraz potem uśmiechnąć się delikatnie i jakby ze zrozumieniem.
- Okej - powiedziała i delikatnie skłoniła się, przechylając swoje ciało do przodu. Po tych słowach pozostawiła go i udała się na moment do drugiego pokoju - tam trzymała apteczkę i leki nasenne. Nie wiem kto mu zgotował to wszystko, ale jeśli dorwę tą osobę... Nie daruję. Będąc na moment samą pozwoliła sobie na chwilę pomyślenia nad tym. Nie chciała zamartwiać Zyuu własnym zachowaniem czy spojrzeniem na to wszystko. Nie siedziała również tam długo, przemieściła się do kuchni, gdzie nalała do szklanki trochę wody z kranu i powróciła do chłopaka.
- Jedna tabletka, bez gryzienia. I masz wypić całą wodę... Tym razem możesz przespać się na moim łóżku, Zyuu - rzekła, uśmiechając się łagodnie, po czym podała mu naczynie. - Wyciągnij rękę - jeśli spełni jej polecenie, potrząśnie lekarstwem - w buteleczce - by sypnąć jedną tabletkę na jego dłoń.
Po tym działaniu cofnęła się o dwa kroki.
- Mówiłam ci, że wyglądasz całkiem uroczo z tymi uszami i ogonkiem? - spytała się go, nie podnosząc głosu. Bardziej wyglądało to na nieco niezamierzone, bo delikatnie zarumieniła się i odwróciła wzrok. - Nie będę ci przeszkadzać póki co. Odpoczywaj.
Co miała zrobić ze sobą? Jeszcze nie wiedziała, ale zapewne niedługo wpadnie na ewentualny pomysł.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Wto Sty 09, 2018 7:25 pm

Oj dziwnie by się czuł nosząc damskie ciuszki. No, może jeszcze coś w stylu dresu czy bluzy o niezbyt jednoznacznych kolorach i wzorach przeszłoby bez echa, ale typowo damski krój typu sukienka, spódnica, leginsy... no to już byłoby co najmniej podejrzane, gdyby nie narzekał z tego tytułu.
Nie narzekał też tym bardziej na troskę przyjaciółki, która zaofiarowała swoją pomoc w projektowaniu ciuchów dla niego. Zyuu rzecz jasna będzie współpracować, tylko w tej chwili robił się minimum nieprzyjemny w rozmowie. Bardziej niedostępny, mrukliwy i spięty. Zdrowy sen po długim czuwaniu powinien załatać braki w dotlenieniu i odpoczęciu mózgu. Yukari ustąpiła mu, szyciem zajmą się jutro. W dodatku poszukała tabletek nasennych, o których wspomniała, a młodzieniec próbował się ogarnąć. Rozdrażnienie nie przechodziło ani trochę, lecz już nie afiszował się z tym jak przedtem. Przynajmniej starał się.
-Wystarczyłaby kanapa...
Ale skoro gospodyni tak zarządziła, nie będzie się sprzeciwiać. Zgodnie z zaleceniem Złotookiej wyciągnął dłoń przed siebie, by otrzymać tabletkę, w drugą pochwycił szklankę z wodą i pochłonął pigułkę jednym haustem. Bleeeeh! Aż skrzywił się na jej posmak. Nie zawsze dobrze mieć wyczulone zmysły. A omal nie zakrztusił się, gdy Długowłosa nagle ni stąd ni zowąd skomentowała jego zwierzęce uszy i ogon.
Natychmiast znieruchomiał i spalił buraka. Serio jej się podobały zwierzęce dodatki? Chyba tak, nie wspominałaby o tym bez powodu. Nie wiedział jak się zachować, czy podziękować za słodki komplement czy zbesztać za to, że traktuje go jak pluszaka. A nawet jeśli miałaby go oceniać jak misiaka, czy to źle?
Wtedy też bardzo szybko, niczym wampir, wstał z miejsca i znalazł się blisko towarzyszki.
-Poczekaj, Midi.
Pewnie, aczkolwiek delikatnie pochwycił przyjaciółkę za rękę. Nie umiał kontrolować swej szybkości, która mogła wywołać ciarki za straszenie. Ale siłę nacisku dłoni na jej rączce - tak. Pragnął, by to wypadło bardziej przyjacielsko niż wyszło, lecz już tego nie cofnie. Postarał się wyjaśnić swoje zachowanie wobec łowczyni.
-Wiem, że to zabrzmi głupio, ale... mogłabyś mi towarzyszyć, dopóki nie zasnę?M-możesz się położyć obok na łóżku, żeby było Ci wygodniej...
Zająknął się, bo poniekąd całokształt sytuacji ułożył się gorzej niż planował. Ostrożnie puścił wreszcie Yukari z uchwytu i wyprostował się patrząc się na nią z lekkim, niegasnącym rumieńcem. To, co mu powiedziała o wyglądzie, było równie urocze jak ona cała. Czy przypadkiem nie urazi się na propozycję? Może nie ma czasu niańczyć Blondyna? Nie musi spełniać każdych jego zachcianek, choć ta akurat była związana z psychicznym komfortem, którego jeszcze nie mógł osiągnąć. Przesiąknął wydarzeniami tak sprzecznymi, że aż niemożliwymi, iż stały się one w jednym dniu. Ale jakby każdy kończył się tak szczęśliwie jak ten z Midori w roli głównej... mógłby częściej przechodzić przez piekło, warto byłoby czekać na wybawienie z jej strony, hehehe.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 516


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Czw Sty 11, 2018 3:59 pm

Drgnęła mimowolnie, gdy nagle poczuła na swoim nadgarstku jego uścisk i odczuwając zaskoczenie. Na moment również odczuła niepokój przez fakt, że nie zdołała zarejestrować momentu przemieszczenia się chłopaka. Mimo wszystko odwróciła się i spojrzała na niego, przekrzywiając głowę na lewą stronę, jakby chciała się niewerbalnie spytać, o co chodzi. Starała się zachować spokój i zignorować fakt, że mogła się przed chwilą narazić... A raczej narazić własne życie. Mimo wszystko ufała mu na ten moment.
Po usłyszeniu jego słów, delikatnie kiwnęła głową.
- No dobrze - zgodziła się na jego propozycję, po czym ujęła jego dłoń w swoją drugą. - Wiesz, przypomina mi to coś... - chyba już takie wydarzenie miało miejsce, prawda? Takie małe deja vu...
Ostrożnie wyciągnęła swoją uwięzioną rękę, odciągając jego palce, po czym chwyciła go i pociągnęła w stronę łóżka, by zachęcić go do tego, co sam zaproponował. Stanęła na moment z boku, czekając, aż zechce się położyć, po czym sama usiadła na łóżku. Wyciągnęła również rękę i pogłaskała go delikatnie, na tyle, ile potrafiła, po głowie.
- Mam nadzieję, że ci to pomoże... Ale póki co, chcę, byś odpoczął tyle, ile możesz, Zyuu - wyszeptała jeszcze. Zdecydowała się pozostać tutaj, póki nie zaśnie.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 251


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pią Sty 12, 2018 2:14 am

Dobrze pamiętał drogę do domu Midori, choć nie bywał u niej często. Nie zawiadamiał jej o swoim przybyciu, będąc pewnym, że i tak się ucieszy, kiedy go zobaczy! Na pewno tak musiało być! W końcu nie zabroniła mu przychodzić bez zaproszenia. A przynajmniej on niczego takiego nie pamiętał. Przed stojąc samymi drzwiami wejściowymi do domu łowczyni, uświadomił sobie że mógł wstąpić do sklepu piekarni po jakieś pączki. Cóż, teraz nawet się nie przyzna, że w ogóle o czymś takim pomyślał. Jeszcze dziewczyna obraziłaby się na niego, że nie dba o nią .
- Midori! Zgadnij, kto przyszedł! - zawołał, wchodząc do środka. Stanął, czując, że w mieszkaniu znajduje się jeszcze jedna osoba - obca. Midori miała gości? Ups, może przyszedł nie w porę? Gdyby nie to, że za cholerę nie chciało mu się wracać, to może odwróciłby się i zostawił łowczynię razem z tamtą osobą, ale tak dawno nie widział się z nią, że na pewno się za nim stęskniła! Ruszył w stronę głosów, choć nie był do końca przekonany, czy powinien przeszkadzać.
A walić to.
- Co robicie? - zapytał, wchodząc do pokoju, gdzie Midori i jej zwierzęcy kolega swobodnie rozmawiali. Oparł się o framugę, mierząc nieznajomego czujnym wzrokiem. Po jaką cholerę znajdowali się przy łóżku? No, Midi miała szczęście, że jedynie na nim siedziała i to w ubraniu. Przecież nie chciałby ją zastać w sytuacji, w której zdecydowanie nie powinien jej oglądać. Biedna pewnie zapadłaby się wtedy pod ziemię.
- Napijemy się herbaty? - zaproponował, jakby wcale nie zauważył, że tamta dwójka jest zajęta.
Hihi.

_________________


Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pią Sty 12, 2018 6:38 pm

Nie uciekła od niego, tylko ujęła go drugą dłonią i zgodziła się. Uff całe szczęście! Nie mniej jak wspomniała o tym, że sytuacja jej coś przypomina... młodzieniec również odkrył, że coś podobnego miało miejsce przy ostatnim spotkaniu. Lekko uśmiechnął się, skinął głową na potwierdzenie przypuszczeń łowczyni i dał się zaprowadzić na łóżko. Jako, że pościel lśniła czystością, nie wypadało spać w ubraniach. Rozebrał się więc do samej bielizny i wślizgnął pod pierzynę, by spróbować oddać się objęciom Morfeusza. Tak dawno nie zaznał spokoju, że prawie zapomniał, jak do tego należy się zabrać. Nieco rozbiegane spojrzenie zdradzało, iż rozglądał się za każdym nawet najmniejszym dźwiękiem, który dotarł do długich i wrażliwych uszu młodzieńca. Z pomocą przybyła Midori z odsieczą w postaci swojej smukłej rączki głaszczącej włosy Zyuu. Ten nieśmiało się uśmiechnął i wnet przestał się wiercić. Powoli odpływał, bardzo powoli, ale wedle słów dziewczyny odpocznie tyle, ile się da.
-Dziękuję... za wszystko...
Już nawet się uspokoił i wyciszył na tyle, że leniwie ułożył powieki na ślepiach i rozluźniał mięśnie. Mizianko po główce działało lepiej niż środek nasenny, a przynajmniej było o wiele przyjemniejsze i mógłby go dawkować wiele razy dziennie. Do uszu Yukari mógł też dojść dźwięk mruczenia, efekt zupełnie bezwiednego zachowania Blondyna. Przez dobrą minutę nie ruszał się, jedynie przy oddychaniu.
Ale nieprędko będzie mu dane zaznać spokoju.
Drgnęło mu ucho, kiedy po klatce schodowej rozchodził się chód. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że odgłos kroków zakończył się nagle. Przy drzwiach do mieszkania. Cicho westchnął próbując zignorować drażniące go odczucie gdy wreszcie gość wkroczył do środka i to bez większych pohamowań. Ktoś nawet zawołał po imieniu łowczynię, aż otworzył zupełnie oczy i coś go tchnęło. W powietrzu unosiła się ewidentnie wampirza aura, dlatego przekręcił się szybko na bok tak, by widzieć kto wchodzi do salonu, ale potem... znieruchomiał. Spojrzenie utkwił w rosłym, dość dobrze zbudowanym mężczyźnie, który czuł się bardzo swobodnie. Nie można było tego samego powiedzieć o Zyuu. Momentalnie oczy młodzieńca nabrały dzikich rysów. W oka mgnieniu wcisnął się pod samą ścianę i skrył głowę pod poduszką, którą porwał wraz z kołdrą. Blondyn zachowywał się ewidentnie jak zaszczute w kąt zwierzę. Wspominał Midori, że niektóre wampiry notorycznie robiły z niego przekąskę, więc trauma powróciła bardzo szybko. Tylko tym razem Hybryda była odurzona lekiem nasennym i poprzednim, miłym głaskaniem po głowie przez przyjaciółkę. Nie miał sił nawet wstać z łóżka, więc zabunkrował się w ten sposób przed oczami nieznajomego. Co z tego, że kilkanaście sekund temu był dobrze widoczny, pragnął się przed nim schować, chociażby w tak prowizoryczny sposób. Najlepiej byłoby znów zostawić ich samych sobie, tak jak przedtem gdy Yukari omawiała sprawy łowieckie z kolegą po fachu, ale obecnie nie mógł się ruszyć. Z braku sił i paraliżującego strachu.
Na dobrą sprawę przecież nie mógł ograniczać Czarnowłosej kontaktów towarzyskich tylko z jego powodu.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 516


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sob Sty 13, 2018 10:16 am

Odwróciła głowę w momencie, gdy Zyuu rozbierał się aż do samej bielizny i lekko się zarumieniła. Spojrzała na niego dopiero w momencie, gdy znalazł się już pod kołdrą, leżąc grzecznie. Sam widok ją delikatnie rozczulił, a w duchu cieszyła się, że blondyn czuł się nieco lepiej i nie przeszkadzało mu takie głaskanie. Ba, wydawało się jej, że najwyraźniej mu pomagało coś takiego. Wina tego, że teraz jest po części zwierzątkiem? Przez długi okres rozstania nie wiedziała, jak bardzo wpłynęły na jego zachowanie geny, które miał w sobie. Mogły pomagać, ale zarazem przeszkadzać... Sama łudziła się w duchu, że było lepiej niż na starcie, gdy musiał się wzmagać z nagłym wzrostem możliwości fizycznych. Ludzkie ciało jednak było mocno ograniczone, a Yukari dość dobrze zdawała sobie z tego sprawę.
- Nie musisz mi dziękować - mruknęła jedynie w odpowiedzi, patrząc na zasypiającego chłopaka... Wydawało się, że zaraz zaśnie, a wtedy miała w planach, by jak najciszej opuścić pomieszczenie, pozostawiając go, by mógł przespać trochę czasu.
Nie spodziewała się jednak, że ktoś zechce złożyć jej wizytę.
Ciężko było zignorować odgłos otwierających się drzwi wejściowych i ten jeden, znajomy głos... Drgnęła mimowolnie. Nim jednak mogła odpowiednio zareagować czy też przygotować się psychicznie nagle do salono-pokoju wparował wampir. Radość na jego widok? Oczywiście.
Było wręcz doskonale widać irytację, która wypisała się na jej twarzy.
- Nie wiem, myślałam, że to jakiś włamywacz. I nie twój interes - odparła zwięźle, decydując się skupić na tym, co uznała za bardziej istotniejsze i dotyczące szlachetnego. - Marco, nie wpadaj do cudzego mieszkania jak do siebie - skończyło się na tym, że zeszła z łóżka i wzięła się za opierniczanie jego. - Nie nauczono cię pukać czy co? - jej wzrok powędrował ku Zyuu. Zamierzała przeprosić go za niekulturalne zachowanie wampira, który najwyraźniej przez ten czas swojego życia nie nauczył się, że nieładnie wchodzić bez zapowiedzi. A co, jakby właśnie wychodziła z kąpieli, całkowicie naga? Nie miał za grosz wyczucia...
Poczuła na moment chłód, gdy dotarło do niej, że chłopak zamiast spać, zaczął reagować na wampira jak na zagrożenie. Pamiętała jego opowieść o traktowaniu przez wampiry, ale nie połączyła od razu faktów ze sobą. Potrzebowała parunastu sekund, by zrozumieć, co było nie tak.
- Zyuu, nie będziemy ci przeszkadzać, więc odpocznij. Jeśli nie chcesz spać sam, to pod łóżkiem przysypia Aku. W razie czego będzie cię pilnować. Wydaje mi się, że tam wszedł, gdy wracałam z lekiem - uśmiechnęła się do niego łagodnie, będąc prawie pewną, że Aku zdecydował się wykorzystać fakt, iż weszła do drugiego z pokoi i samemu móc opuścić go. Przekazała również w ten sposób, by niczego się nie bał, ponieważ jest tu bezpieczny. Nie ośmieliła się go jednak dotknąć w tym stanie, obawiając się, że mógłby negatywnie zareagować... Ale zdecydowanie potem będzie go głaskać dalej...!
Najpierw musiała się uporać z pewnym, nietaktownym osobnikiem.
- A przyniosłeś coś słodkiego? - zbliżyła się do niego, po czym bezceremonialnie popchnęła w stronę wyjścia z pokoju. Byleby zrozumiał, że ma to zrobić, a nie stać jak kołek. - Do kuchni marsz, niewychowany facecie - po tym działaniu zamknęła drzwi za sobą, mówiąc jeszcze wcześniej dobranoc Zyuu. Źle było jej z tym, że pozostawiała go teraz, jednak obstawiała, że lepiej będzie, jeśli wampirzy osobnik zejdzie mu z oczu.
- Rany, ja ci serio kiedyś przywalę za to wpadanie. To już trzeci raz. Trzeci! Kiedy się nauczysz, że tego nie wolno robić? - nafukała na niego, kierując się w stronę kuchni. Była spokojna? Nie. Ani trochę. Była w stanie gotowości, by nie dać się zaskoczyć ewentualnym działaniem wampirzego osobnika. Mimo wszystko wampir wyższej krwi był czymś, czego nie wolno było lekceważyć.
- A co, jakbym była naga? Serio nie masz wyczucia? - znalazła się już w wspomnianej kuchni i zaczęła sprawdzać w szafce, jaką jeszcze ma herbatę. - Jakieś preferencje? Krwi nie serwuję - jej złote oczy skupiły się na krwiopijcy. Widać było po niej, że nadal była wkurzona przez tamtą akcję.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 251


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Sty 15, 2018 12:12 pm

Włamywacz? No naprawdę? Chwila, to wina Midori, że nie zamyka mieszkania na klucz. Równie dobrze mogła wywiesić kartkę z napisem "otwarte dwadzieścia cztery godziny". Z niemałym zdziwieniem odkrył, że znajomy łowczyni na jego widok nasunął kołdrę na siebie, jakby chciał przed nim zakryć. Wstydził się? Bał? Cholera wie. Jednak nie zamierzał o to wypytywać. Dopóki chłopak nie rzucał się na niego, nie zamierzał zawracać sobie nim głowy. Pewne sprawy były ważniejsze - na przykład udobruchanie Midori, która sprawiała wrażenie niezadowolonej z wizyty ulubionego wampira!
- Drzwi nie były zamknięte! - powiedział, łudząc się, że to wystarczy na obronę. - Niee, ale możesz mnie nauczyć, jak pukać - odparł, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej.
Ups, czemu akurat musiała pomyśleć o czymś słodkim? Czytała mu w myślach czy co? Odchrząknął, patrząc na dziewczynę z udawaną skruchą. A mógł jednak wstąpić do piekarni albo przed samym wejściem do mieszkania teleportować się. Pączki na pewno poprawiłby Midori humor, sprawiając, ze w oka mgnieniu przebaczyłaby Marco.
- Nie pomyślałem o tym - odpowiedział. No co, nie będzie mogła mu udowodnić, że było inaczej!
Ruszył za łowczynią w kierunku kuchni. Przewrócił oczami, słuchając dalszego wywodu. No kiedy ona skończy? Czy nigdy nie nauczy się, żeby używać klucza? Chyba nie warto nic mówić na ten temat. I tak to zleje, próbując wmówić jemu, że to właśnie ona ma rację.
- Chwila, jaki trzeci raz! Wydaje mi się, że czwar- eee, drugi! - A trzeba było się ugryźć w język. - Oj no, już się nie gniewaj - burknął. Jaki sens ma prawienie kazań, skoro taki sposób nie miał najmniejszych szans przebicia. Przecież nie teleportował się do jej pokoju, a kulturalnie wszedł drzwiami!
- Naga? A co, chodzisz bez ubrań po mieszkaniu? - Iskierki rozbawienia pojawiły się w jasnych oczach, gdy wzrok padł na dziewczynę. - Jak kiedyś trafię na taki moment, to wtedy będę się martwić - Zbliżył się do łowczyni, zachodząc ja do tyłu. Położył ręce na jej bokach, przyciągając do siebie. Oparł głowę na ramieniu dziewczyny.
- Skoro już proponujesz, to poproszę herbatę z cytryną - powiedział, drażniąc oddechem szyję Midi. - Ale najpierw powiedz, że się nie gniewasz, bo inaczej będę musiał cię przytulać tak długo aż ci przejdzie.

_________________


Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Wto Sty 16, 2018 8:01 pm


Ten typ miał na imię Marco. Czyli rzeczywiście Midori musiała go znać, skoro zwróciła się do niego po imieniu, w dodatku tak, jakby był tu częstym gościem. Mimo że był zakopany pod pościelą, musiał zrobić sobie otwór na wentylację, żeby się nie udusił. Słyszał więc wszystko, co zostało wypowiedziane w tym pokoju. Gorzej, że nie mógł opanować drżenia na ciele, ani skupić się na tyle, by cokolwiek odpowiedzieć, zwłaszcza na słowa przyjaciółki. Może rzeczywiście wstydził się swojej nieporadności w obliczu wampira? Wedle zapewnień Czarnowłosej nie powinien się bać przybyłego, lecz to było silniejsze od niego. Podała mu też pomocną dłoń w postaci towarzystwa stworzenia, o którym chwilowo zapomniał. Podobno siedział pod łóżkiem... powinien to sprawdzić, gdy teren będzie czysty.
Mając malutki widok przez wspomniany otwór na oddychanie dostrzegł jak Złotooka posłała w kierunku Hybrydy uśmiech. Nie... nie wiedział dlaczego, ale bardzo go urzekła tą piękną minką. Mając tyle na głosie - osób i obowiązków - miała w sobie tyle energii, by dzielić się nią z innymi i przekształcać ją w kopalnię pomocy, w tym tej duchowej. Ten łagodny uśmiech był również zapewnieniem, że nie kłamała odnośnie bezpieczeństwa, ale Zyuu w tym momencie odczytywał ów ekspresję bardziej jako potwierdzenie jej uroku. Gdyby nie lęk przed nieznajomym, odważyłby się odchylić więcej kołdry i dostrzec ją w całej okazałości. A tak, to na rozstanie zdołał jedynie wydusić z siebie skromnie:
-Dobranoc...Midi...
Wyszeptał cicho, nie wiadomo, czy dziewczyna usłyszała odpowiedź, czy wzięła już gościa do kuchni. Leżał jeszcze długo pod stertą pościeli, co wydawało się być dobrym znakiem, że młodzieniec śpi. Prawda była taka, że nie mógł usnąć myśląc o łowczyni i o tym, co przyniesie przyszłość. I czy... czy... nie, to nie miałoby szansy powodzenia, ale może? Musiałby wziąć się za siebie, zwłaszcza, że Midori to twarda kobieta, trzeba być w równie dobrej formie pod każdym względem. Przede wszystkim wyleczyć strach przed Krwiopijcami. Tak...
...a szczerze to myślał o tym, jak bardzo Złotooka odmieniła jego ponure życie. I o tym, jak mógłby odwdzięczyć się za to.
Widząc, że samemu ciężko będzie pójść spać, przesunął się na skraj mebla i spuścił uszaty łeb ku dołowi. Czas na plan B podsunięty przez właścicielkę mieszkania.
-Pssst... Chodź Aku...
Gdyby pupil Midori wyraził chęć i wskoczył na łóżko, dałby mu sporą część poduszki i lekko objąłby go ramieniem ku sobie. Rytm jego bijącego serca zwierzęcia uśpiłby Zyuu na dobre. Jeśli jednak stworzonko byłoby niepewne czy niechętne, to Hybryda zwinęłaby się bardziej w sobie i jakoś dała sobie radę. Przynajmniej na godzinę, lub dwie.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 516


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pią Sty 19, 2018 11:54 pm

Aku zdecydował się dołączyć do Zyuu i zasnąć na poduszce, tuż obok hybrydy. Najwyraźniej jego zamiarem było dotrzymanie towarzystwa hybrydzie... I dalej spać.. A co do samej czarnowłosej...
Zdecydowanie nie było po niej widać tego zachwytu! Nadal naburmuszona i zła na Marco przez jego beztroskie zachowanie i podejście do tematów dotyczących kultury czy prywatności.
- Co nie zmienia faktu, że nie powinieneś od tak wchodzić! - odpowiedziała nachmurzona. - Nie wolno tak! - dodała jeszcze, naciskając bardziej na własne słowa, by w ten sposób podkreślić, jak bardzo istotne jest to pukanie do drzwi. I chwila, czy on chciał... By ona go nauczyła? Serio?
Co za niewychowany wampir! Na dodatek nic dobrego nie przyniósł! I jak niby chciał sprawić, by dziewczyna mu odpuściła? Az skąd. Nie ma przebaczenia, zwłaszcza, że to nie jego pierwszy wybryk!
- Gdybyś mnie zobaczył nago, zginąłbyś w tym samym momencie - odpowiedziała mu. - Nie dość, że niewychowany, to jeszcze zboczony wampir - wymamrotała pod nosem, odwracając się do niego tyłem.
Złotooka nadal nachmurzona, zamierzała się wziąć za zrobienie herbaty. No właśnie... Zamierzała. Bo nim się spostrzegła, wampirzy blondyn znalazł się bardzo blisko niej i... Na dodatek przytulał. Dziewczyna zesztywniała momentalnie, czując zarazem dreszcz na plecach. Dzieląca ich odległość była zdecydowanie za mała... Tak uznała, gdy poczuła jego oddech na swojej szyi...
- To obiecaj, że przestaniesz wpadać bez ostrzeżenia - odparła mu, tym razem jedynie się naburmuszając. - Wtedy "postaram się" nie złościć na ciebie za ten wybryk... - położyła swoje dłonie na jego rękach, starając się je odczepić od swojego ciała. - Nie tulaj mnie tyle, bo zaraz będę myśleć o tobie jeszcze nie wiadomo co - dodała jeszcze. Szykować się na coś czy nie? Mimo wszystko... Była teoretycznie bezbronna, prawda?

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 251


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Yesterday at 11:08 pm

Halo, halo, niech Midi się zatrzyma z tymi oskarżeniami skierowanymi do Marco, bo jeszcze przypadkiem w coś wpadnie. Przez twarz wampira przemknął grymas niezadowolenia. No jak mogła go nazwać zboczeńcem? Jego? On był bardziej niewinny niż dziecko w podstawówce i łowczyni powinna zdawać sobie z tego sprawę!
- Wypraszam sobie, nie jestem żadnym zboczeńcem - burknął. Jeszcze niech nazwie go złodziejem i zabójcą! A tak w ogóle, to kobieta sama poruszyła temat swojej nagości, ha. Blondyn nie narzekałby, gdyby któregoś dna zobaczył Midori bez ubrań, w końcu nie mogła się różnić od typowych przedstawicielek płci pięknej. No, ale raczej nie powinien wychylać się z takimi przemyśleniami, jeszcze zostałyby zrozumiane całkiem inaczej niż powinni, a to na pewno zwiastowałoby kłopoty. Lawinę kłopotów.
- Mam obiecać? - westchnął cicho, nie bardzo wiedząc, czy zgodzić się na to. W końcu nie powinno się dawać słowa, skoro istniało duże prawdopodobieństwo jego złamania, co nie? Ale jeśli Midori nauczy się używać zamków, wtedy Marco dostosuje się do jej prośby pukania w drzwi, wręcz nie będzie miał inne wyjścia. - Dobra - dodał, kolejny raz chuchając ciepłym oddechem w szyję łowczyni. - Czasami będę uprzedzał - dodał ciszej, jednak na tyle, aby kobieta mogła usłyszeć. Jeśli zacznie na niego krzyczeć, wtedy będzie zmuszony jej jakoś wmówić, że ostatnie zdanie było jedynie jej urojeniem, a niem czymś, co wypadło spomiędzy jego ust.
- A co pomyślisz? - zapytał. Palce nieco mocniej zacisnęły się na bokach Midi, jakby w ogóle nie miały zamiaru jej wypuścić, jednak sekundę później uścisk zelżał, wypuszczając łowczynię.
Obiecała herbatę, więc niech się nią zajmie.
- No, to co z tym piciem? - Odsunął jedno z krzeseł. Usiadł, pozwalając dziewczynie, aby go ugościła. Może znajdą się jakieś żelki?

_________________


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Midori
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: