IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lis 11, 2016 8:07 pm

Nie sprzeciwiał się, nie przez wygląd kobiety. Nie... Miał problem ze sobą i mimo wszystko lepiej dobrze, że usiadł bo coraz bardziej był rozgniewany swoim stanem. Jeszcze zaraz by coś rozpieprzył i nie skończyło by się to pewnie na rozwalonym mebli, czy drzwiach. Gdyby może pojawił się brat, to i może by co niego skoczył. Kto wie, co by zrobił Riecon, który był rozdrażniony faktem iż ktoś majstrował w jego umyśle.
Smakował jej krew i rozpoznał do kogo należała, aby jednak nie marnować krwi, opróżnił kieliszek do końca, po czym ze złości zgniótł go w rękach. Już chyba miał ten gest w nawyku. W tym przypadku, również nie zrobił sobie nic ze szkła tkwiącym w jego ręce, a nawet pozwolił opaść ostrym kawałeczkom.
Nadal miał wątpliwości, jednak Cocoro orała jak mogła by pomóc się zidentyfikować Riecowi. Wyjęła dowody, które pokazała ojcu. Ten sięgnął po nie i przyjrzał się im. Dane na nich były te same, jednak kompletnie różniące się zdjęcia. Podpis ten sam, widział nawet specjalne znaczki, które są twardym dowodem na autentyczność dowodów. Spojrzał na kobietę, po czym na dobrze znany mu wygląd na dokumencie.
-Ktoś grzebał mi w głowie wczoraj... To ta kobieta...
Warknął do siebie, będąc wściekłym, że dał się podejść, aż zacisnął nieco ręce mocniej, pozwalając opaść kolejnym kroplą krwi na ziemie. Nie czuł jej również. Złożył dowody do kupy i spojrzał na Cocoro uważnie. W chwili kiedy chciała odejść od stolika, mogła poczuć dłoń szlachetnego, który przyciągnął kobietę do siebie i objął ją ramieniem, przytulając do siebie.
-Dorwę tego kto to zrobił... Jak śmiała...
Warknął do siebie, nie zamierzając tego popuścić. Choć nie pamiętał wielu chwil z Cocoro, to miał pewność, że to on ją zmienił. Nie było mu jednak wiadome jakie były ich relacje.
-Wybacz chce wiedzieć kim jesteś...
Odparł do niej poważniejszym tonem i zechce się nad nią pochylić, by złapać ją za jeszcze do niedawna zranioną dłoń i zechce przybliżyć ją do ust, by następnie się w nią wgryźć. Potrzebował wspomnień, dlatego też chciał odczytać z krwi wampirzycy wspomnienia o jego osobie, sięgnie ona jednak do jej ostatnich odwiedzin. Nic poza tym. Dopiero wtedy zechce się odsunąć ustami od jej ręki. Zaliże jej rany, po czym spojrzy na nią.
-Dlaczego ktoś zabrał mi wspomnienia o moim dziecku...
Był widocznie zasmucony tym faktem, ale jednak był świadomy kogo teraz ma przed sobą. Choć wspomnienia i jego uczucia były nie pewno, lecz to nie powinno nikogo dziwić.
-kim była ta kobieta, która grała na instrumencie?
Jej też nie pamiętał, a wolał wiedzieć, czy Cocoro wiedziała?

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 863


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lis 11, 2016 8:44 pm

Dobrze znany jej gest.. Znów rozwalił szkło. Uśmiechnęła się cichutko pod nosem. Nic się nie zmienił. Zaśmiała się w myślach, przecież minęło tylko kilka dni. Przyglądała się mu, kiedy ten dokładnie przeglądał jej dowody, nie były podrabiane, więc nie miała niczego do ukrycia. Kiedy je odłożył i zaczął do niej mówić.. Czyżby uwierzył? - Spokojnie, ojcze, spokojnie.. - Odpowiedziała mu, kiedy ten zaciskał jeszcze bardziej pięści z wbitym szkłem. Zapach jego krwii unosił się tylko, drażniąc delikatne nozdrza Cynthii. Kobieta? Dziewczyna już miała odejść od stolika, b nieco móc pomyśleć, kiedy poczuła dłoń szlachetnego. Nie opierała się zbytnio, dała się przytulić ojcu, który mimo iż był tak blisko, czuła jakby był miliony kilometrów stąd. Objęła go ramieniem. Sama nie czuła się też komfortowo, przecież była czymś nowym, dla niego tym bardziej, nie wiedziała jak ma się zachować, tyle niepewności w jednym momencie.
Kim jest? Szlachetny wbił się w jej nadgarstek. Uniosła nieco brew do góry, by potem palnąć się w łeb, przecież mógł czytać w myślach, kompletnie o tym zapomniała. - Nie krępuj się. - Dopowiedziała, mimo iż ten już szperał w jej głowie. Znane jej dobrze uczucie i naprawdę nie miała nic przeciwko, nie dla niego. Uśmiechnęła się do niego, kiedy ten wyprostował się i zadał pytanie. Spojrzała z lekkim współczuciem. Nie ma dzieci, ale mogła sobie wyobrazić, jak to jest stracić kogoś, a jednocześnie mając go milimetry przed sobą. Mogła sobie wyobrazić cóż za okropna pustka musiała być w jego głowie. - Źli ludzie nie mają oporów przed zadawaniem bólu. Niekoniecznie zawsze fizycznego. - Odpowiedziała. Jej niestety milutka buźka w sekundę zmieniła swój wygląd. Była poirytowana tamtą czerwonowłosą kobietą. - Tamta kobieta.. - Zaczęła, dosłownie sycząc niczym wąż słowami w jego stronę. - To Twoja narzeczona. - Powiedziała srogo, nie móc dalej przełknąć tej wiadomości. Po prostu nienawidziła jej za to, że pozwoliła sobie dotykać i otumanić jej ojca, nawet jeśli ten nie był przeciwny. Żadna ale to żadna kobieta na niego nie zasługiwała, żadna. - Dowiedziałam się o niej za dużo, bym mogła tą wiadomość przełknąć. Kiedy tylko opuściłam Twój dom, od razu postanowiłam zająć się tą Ysaverin. - Powiedziała odsuwając się od niego, nerwowo zaczęła łazić po całym salonie, jak miała mu powiedzieć? - Jest jebaną dziwką ojcze. Nie mam przy sobie teraz tych gazet, ale jest jebaną dziwką. - Powiedziała, wiedziała też, że mogła go zranić, ale w końcu jej nie pamiętał, prawda? W końcu już jej nie kochał.. Prawda?

_________________


Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 17, 2016 10:31 am

To był nadal ten sam Riecon, pełen dumy, spokoju, czy też pokory. Nawyki nie zostały mu odebrane, sposoby wyładowywania napięcia, również zostały nie zapomniane, ktoś kto chciał go zranić, wiedział jednak gdzie uderzyć by zachwiać spokój szlachetnego. Jego wspomnienia zostały mu skradzione, teraz wiedział, że nie pamiętał póki co dwóch osób, co jeśli jednak zostało mu odebrane o wiele więcej wspomnień, a on sam o tym nie wiedział? W końcu to jednak wyjdzie, póki co nie wiedział ile zostało mu odebrane... 
Naczynie zostało zniszczone, resztki zaczęły się walać po ziemi, a Riecon wbijając resztę w swoją dłoń ignorował ból, niezadowolenie, brak zapachu swojej krwi. To właśnie te bodźce powodowały po części iż jeszcze nie wybuchł gniewem. Cocoro nigdy nie widziała jego gniewu i lepiej by szybko go nie ujrzała, bo nawet on, niezrównoważony spokojem potrafił wpaść w niekontrolowany przez siebie gniew... A to dopiero połowa historyjki... Przygarnął swoje dziecko do siebie myśląc dość chaotycznie. Jego myśli nadal były niepewne, nadal był nieco zagubiony, lecz nie mógł się mazgaić nad sobą, a musiał działać, myśleć i tak dalej. Ta... Jeszcze jakby się miał załamać, to starszy braciszek znalazłby sposób na niego by go naprawić...
Potrzebował danych, informacji, wszystkiego co mogło mu dać chociażby kilka szczegółów z ukradzionych mu wspomnień. Potrzebował konkretniejszych obrazów, a wiedział że czytanie z kobiety wspomnień może mu dać o wiele większe pole widzenia. Akt ten został dość szybko zakończony, a Riecon nadal był podenerwowany faktem iż ktoś go okradł z premedytacją.
-Jestem taki naiwny...
Syknął nie tyle co do Córki, lecz do siebie, uświadamiając sobie jak w bardzo łatwy sposób dał się podejść kobiecie... Jak widać nie jednej, bo i narzeczona też mu doprawiła rogi... Będzie musiał coś z tym zrobić... Na pewno wyniesie jakąś lekce z tego ataku... Teraz jednak nie mógł o tym myśleć, a nad kolejnymi osobami które zaczął wypytywać.
-Moja narzeczona?
Jakby naprawdę był zdziwiony iż był z kimś w związki, już po zaręczynach! Jego twarz przyjęła grymas lekkiego zaskoczenia, po czym czekał co ona ma dalej do powiedzenia. Dowiedział się nie tylko jak się jego partnerka nazywa, ale i jaka jest...
-Stój... Cynthio do czasu aż nie zobaczę na to dowodów wyrażaj się... Jeśli mówisz prawdę, że jest moją narzeczoną, to zważaj na słowa...
Upomniał ją. W sumie nie mogła się spodziewać niczego innego. Riecon nie wiedział jaka była prawda, lecz nie wierzył we wszystko co było mu mówione. Oczywiście to nie oznacza, ze nie ufał wampirzycy, choć po części tak było, patrząc na to, że jego myśli nadal były niepewne... Mimo to nie pozwolił obrażać swojej rzekomej narzeczonej... Musiał mieć dowód.
-Musze ją znaleźć... Skoro ją śledziłaś, to wiesz gdzie może być? Lecz jeśli masz racje...
Nie dokończył bo jednak musiał mieć potwierdzone info.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 7


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lis 22, 2016 10:28 pm

To tu. Posiadłość brata. Nie ma możliwości, aby pomylić ów ustronne i przestrzenne miejsce z innym. Najpewniej byłaby co najmniej bardzo niemiła, gdyby opłacony taksówkarz wywiózł ją w zgoła inne miejsce niżeli byli umówieni. Jednak wszelkie poszlaki potwierdzały, że zastanie tu swego jednego z wielu braci. Dlaczego akurat wybrała się do Riecona? Może ze względu na najstarszą ze sióstr, która zawsze schlebiała Czarnowłosemu wampirowi - na swój sposób. Na tyle skuteczny, że Zoe zechciała sprawdzić, czy aby na pewno będzie mogła go określać w samych superlatywach. Nie będzie łatwo zważywszy, iż nie jest tolerowaną, tym bardziej docenianą członkinią rodu Dersarajevo. Czas wreszcie spróbować zmian.
Pierwsza przeszkoda, jaka pojawiła się na jej drodze to zamknięta brama na cztery spusty. Zostawiła walizki przy drodze i sprawdziła, czy rzeczywiście nic nie zdziała w sprawie przejścia chociaż na plac przed dziedzińcem. Wrota strzeżone były także przez psy z reguły o agresywnym zachowaniu. Wyjęła parasolkę i rozłożyła ją nad głową, a później jak kulturalna osoba skorzystała z dzwonka. Nikt przez domofon nie dawał znaku życia, a przeczuwała całą sobą, że jej brat jest w środku. Czyżby coś mu się stało? I jego służbie? Wraz z burzą pogodową burzyły się jej myśli, więc postanowiła jak najszybciej sprawdzić, co się dzieje z Rieconem. Wyczuwała, że nie był sam, ale nie rozpoznawała woni, ani cienia podobieństwa do jednej ze sióstr czy braci. Tym bardziej skupiła się i spod jej stóp wyłoniły się pnącza. Grube jak pnie dębu, które wyrosły tak wysoko, że przypominały przez chwilę magiczną fasolę niżeli dzikie pnącza. Niemal jak na tacy roślinność przekazała swoją panią pod drzwi domostwa. Zaraz też nadbiegły psy, które w pierwszej chwili pragnęły rzucić się na wampirzycę, lecz chyba skołował ich zapach kobiety. Stała niewzruszona, chociaż wyciągnęła dłoń, by pogłaskać zwierzątka po główkach. Mądre zwierzęta. Wiedziały, że Zetka nie miała złych zamiarów wobec ich pana.
Kolejno weszła dyskretnie do środka (swoje teczki i walizki zostawiła tuż za drzwiami, wewnątrz domu) i rozglądała się. Nikogo nie widziała, ale usłyszała rozmowę. Nie powinna była zakradać się, jednak nie chciała również przerywać pogawędek. Zatem bardzo powoli, nóżka za nóżką, powiodła kroki ku salonowi, w którym... wreszcie ujrzała posturę przychylną jej szaro-czarnym oczom. Nie myliła się. Tak, to był...
-Riecon... -zawołała swojego brata spokojnym, łagodnym głosem stojąc w progu salonu. Dama w czerni, z nieco zmokniętą suknią na dole, miała zamiar przestąpić krok dalej, żeby być jak najbliżej Szlachetnego...
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 863


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lis 22, 2016 11:12 pm

-Spokojnie ojcze, to mogło trafić się każdemu, nawet tak doświadczonemu wampirowi jak ty. - Odpowiedziała, mimo iż ot nie było do niej, jej zadaniem było teraz uspokoić ojca i sprawić by poczuł się w jej towarzystwie na tyle spokojnie, by móc normalnie funkcjonować, taka według niej była kolej rzeczy. Aczkolwiek udawanie splunęła jego słowem, naprawdę nie potrafiła tego przełknąć tamta kobieta.. Naprawdę nie była odpowiednią partią dla niego. Ale co też mogła wiedzieć o tym wampirzyca, która jest tylko i wyłącznie jego córką.. Która sama nie jest idealna. Westchnęła na samą myśl i spuściła głowę niczym kopnięty w zad pies. - Jakich dowodów oczekujesz?! - Machnęła mu pazurami przed twarzą, nie potrafiła zatrzymać swojej największej słabości, nie potrafiła kontrolować swojego gniewu. Z kroku na krok zbliżała się coraz bardziej do niego, naładowana negatywnymi emocjami, nie chciała go atakować, po prostu najwyraźniej chciała mu przemówić do rozsądku krzykiem, ale i to pewnie nie zadziała, tym bardziej, że poowli czuła swoje niespokojnie mrowienie. Coś było nie tak. - I nie będę zważać na słowa! Tyle lat musiałam na nie zważać, tyle miesięcy musiałam szukać, szperać, doszukiwać się szczegółów by usłyszeć Twoje.. ZWAŻAJ NA SŁOWA? - Krzyczała, głośno, jednak jej twarz, nie płakała, co do niej niepodobne, zawsze przy nadmiarze emocji tak się działo, wiedziała, że popełniała teraz błąd, ale nie potrafiła się powstrzymać. Była na tyle blisko, by mogła już dostać w pysk, była na to przygotowana, a jemu i tak będzie teraz ciężko jej dorównać z szybkością, była zbyt zwinna, a sama jej nowa umiejętność mogła przewidzieć jego ruch. Przynajmniej na tyle szybko, by podnieś rękę i zblokować cios, ale on tego nie mógł wiedzieć. - Ukrywa się. Jest aktualnie z... - Stop, coś było nie tak. To już było za blisko, poczuła skrzypnięcie otwieranych drzwi zza których wyłoniła się czarnowłosa postać, która zwróciła się do jej ojca. Cocoro mimo negatywnych emocji zasłoniła własnym ciałem Riecon'a, stało się to zanim ta jeszcze pojawiła się w progu. To było dość instynktowne. - Ani kroku dalej... - Przyjęła swoją postawę do ataku, lekko ugięła kolana, by móc szybciej skoczyć, jej ogon naprężył się a same jej pazury aż zaświeciły od nowości. Czemu tylko pachniała tak podobnie do jej ojca, czyżby była z rodziny? Nie ważne, przedostała się tutaj, nie wiadomo jak, to było zbyt podejrzane. Przynajmniej dla Cynthii. Czarna dama nie przemawiała do jej gustu.

_________________


Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 24, 2016 4:04 pm

-Nie powinno się tak stać... był ktoś tam jeszcze na drodze, bo chyba Ty mnie znalazłaś?
Oczywiście, ze chciał wiedzieć kto tam jeszcze był, czy ktoś doszedł, czy co. Nie chciał zapominać o tym wydarzeniu, a nawet jeśli będzie miał okazje, to zacznie ścigać tą wampirzycy co śmiała się z nim zadrzeć. Pamiętał ją, nawet jeśli nic nie czuł, to zapamiętał także zapach. Jeśli los się do niego uśmiechnie, to na pewno ją złapie...
Nie mógł jednak długo rozmyślać nad tym, zwłaszcza kiedy dowiedział się że ma narzeczoną. Nie była ona pozytywnie spostrzegana przez jego dziecko, jednakże jako narzeczony nie powinien pozwolić by nawet córka obrzucała błotem jego partnerkę. Nic dziwnego, skoro nie miał dowodów, nie miał nic, miał tylko słowo, a to mu nie wystarczyło. Chciał mieć na to twarde dowody, dzięki nim znienawidzi kobietę jeszcze bardziej. Cocoro nie spodobało się, że została skarcona nieco przez ojca. Wyraziła swoje niezadowolenie, przez co mogła się zderzyć z chłodnym spojrzeniem wampira.
-Zejdź z tonu dobrze Ci radze... Skoro mówisz że narzeczona mnie zdradziła, potrzebuje coś więcej niż twoje słowo... Potrzebuje kobiety.... A dokładniej jej wspomnień...
To by rozwiązało wszystkie wątpliwości, póki co Riecon był zagubiony, nie mając pełnych wspomnień, przez co też nie mógł łykać wszystko co mu powie córka. Aż taki łatwowierny nie był... Z innej strony był jej ojcem, dlatego też nie zamierzał znosić jej buntowniczego tonu w jego stronę.
Cocoro chciała coś mu powiedzieć, lecz sam nie mógł wyczuć iż ktoś się pałęta po jego posiadłości, lecz nie był głuchy. Jego oczy zmrużyły się w chwili, kiedy usłyszał, jak ktoś wlazł mu do domu, tym samym przerywając ich rozmowę, ważną rozmowę. Po chwili jednak kobieta postanowiła się ujawnić, a Riecon widząc ją lekko przechylił łeb, patrząc na nią badawczo. Musiał pomyśleć kim jest sprawdzając czy dobrze ją pamięta, czy nie umyka mu nic.
-Zoe? Co Ty tutaj robisz?!
Zapytał niemal od razu, lecz był spokojny zadając to pytanie, ale na jego twarzy dało się jednak zauważyć lekki uśmiech. W końcu nie codziennie widywał swoją siostrę, nawet jeśli mieli trudną historie. Spojrzał na Cocoro i pochylił się nieco łapiąc ją za końcówkę ogona, po czym lekko, tak lekko by tylko zwrócić uwagę na siebie Coco.
-Uspokój się... I poznaj Zoe, moją siostrę. Zoe, to Moja Córka – Cynthia. 
Przedstawił je sobie, mając nadzieje jednak że nie będą chciały sobie do gardeł skakać, bo miał jak na razie dość hałasu, akcji. Chciał spokoju, bowiem potrzebował odpoczynku psychicznego. Przedstawił Cocoro jako swoje dziecko, niezależnie jak odbierze to jego siostra, nadal nim będzie.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 7


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 24, 2016 9:40 pm

Zgodnie z zaleceniami nieznanej jej osoby stanęła w miejscu. Mogła podejrzewać, że wywiąże się konflikt z nagłego przybycia Zetki, lecz czarnowłosa po prostu musiała jak najszybciej sprawdzić, czy wszystko grało. Też bylibyście zaniepokojeni czekając pod bramą, gdzie po naciśnięciu dzwonka nie wychodzi nawet ochrona czy służba z informacją. Całe szczęście, że to tylko fałszywy alarm. Z drugiej zaś strony nie miała pojęcia, kim była młoda istota będąca tak blisko Riecona. W przeciwieństwie do Cocoro, wampirzyca nie pokazywała po sobie cienia agresji, ani strachu - a jeśli, to tylko z troski o brata. Zaraz jednak Szlachetny wyjaśnił kto jest kim dla niego. Mogła nieco odetchnąć, ale drapieżna aparycja dziewczyny mimo wszystko podtrzymywały czarnowłosą w stanie gotowości.
-W porządku, bracie. Córka chciała cię ochronić, to zdrowy odruch. - Przyjęła do wiadomości postawę młodej wampirzycy, która wyróżniała się... nietuzinkowym wyglądem, zapewne także niespotykanymi umiejętnościami. W każdym bądź razie nie miała nastroju do wszczynania awantur, zwłaszcza że przybyła tutaj w charakterze gościa. Trochę nieproszonego, ponieważ zjawiła się bez zapowiedzi. Może obawiała się, że tak jak w przypadku pozostałych członków rodziny nie będzie mile widziana? Co prawda nie widzieli się blisko dwadzieścia lat, i to w dodatku dość przelotnie, ich relacje mogą ulec poprawie. Przy odrobinie woli po obu stronach, albo i po trzech zważywszy na nowe okoliczności w postaci Cynthii.
Ah tak, powinna przedstawić cel wizyty, żeby uspokoić atmosferę i dać do zrozumienia, że nie planuje niczego złego. Intrygi polityczno-rodzinne to nie jej bajka.
-Przyjechałam w odwiedziny, Riecon. Jeśli pozwolisz, pragnęłabym zostać u was chociaż jeden dzień. - Oznajmiła spokojnym głosem, po czym jeśli było to możliwe zbliżyła się do swojego brata i ucałowała delikatnie blady policzek Szlachetnego na przywitanie. Jeśli w dalszym ciągu miała zatarasowany dostęp, będzie stać dalej w drzwiach, chociaż najchętniej przytuliłaby się do bliskiego krewnego. Na jej nieszczęście nie zdobyłaby się na taki gest przy osobach trzecich, których nie zdołała poznać, a tym bardziej zaufać. Niecodziennie widuje się młodą, wysportowaną, z jaszczurzym ogonem wampirzycą, która była zdeterminowana do obronienia życia ojca własną piersią. I że była jego córką. Nie miały okazji poznać się wcześniej, w ogóle Zetka nie wiedziała, że Riecon ustatkował się na tyle, by wychować już - zdawało się - dorosłą córkę. Ale tak to jest żyć na marginesie rodziny.
-Miło cię widzieć, bracie. - Zawiesiła na moment łagodne spojrzenie w jego czarne oczy i subtelnie, szczerze uśmiechnęła się ku niemu. Na kilka sekund, by nie wywierać presji. Wszak bardzo prawdopodobne, że pokrzyżowała ich plany co do dnia dzisiejszego. Nie była też wścibska, żeby wypytywać o rzeczy, o których nie będzie mieć bladego pojęcia, jak chociażby stan jego zdrowia.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 863


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Gru 01, 2016 9:25 pm

-Znalazłam jakąś odchodzą dziewczynę, ale nie zwróciłam na nią uwagi, najważniejszy byłeś w tamtym momencie Ty. - Kłamała, doskonale wiedziała, że zagroziła wtedy tamtej szlachetnej, aczkolwiek ona nie zareagowała. Jeśli nie stanie jej więcej na drodze, nie miała zamiaru jej ścigać, ani doszukiwać się prawdy co tak naprawdę się stało. Stało to się stało, trudno, ważne, że są cali.
Zejdź z tonu.. Czy on był poważny? Nie wiedział na kogo trafił, podała mu wszystkie dokładne informacje.. Nie miała zamiaru tego komentować, nie miała już na niego sił, niby dorosły, a czasem tak uparty, mimo takiej sytuacji.. Ale jego w tym głowa, kto go zdradza, a kto nie, nie miała zamiaru też już mu odpowiadać, nie chciała doprowadzić do kłótni, to byłby najgorszy możliwy ruch.
Ich spotkanie jednak przerwała kobieta. Może faktycznie, Coco zareagowała nieco agresywnie, aczkolwiek nie żałowała swoich ruchów, była jaka była, z tym trzeba było się pogodzić. Aczkolwiek.. To nie był intruz. Spojrzała na niego, prostując się, kiedy ten pociągnął za jej ogon. Na jego twarzy było widać uśmiech.. Przez cały ten czas, nie mogła go dostrzec, a teraz gdy pojawiła się jakaś kobieta nagle się mu uszczęśliwiło? To było przykre, dlatego tylko machnęła ręką i odeszła od ojca. Spojrzała spod byka, na niejaką.. Zoe. Pomachała z niedowierzaniem głową, przerwała dość.. Ważną rozmowę. Sama nowa osoba, nie okazywała swoich emocji, czyżby była gotowa na obronę? Nie miała zamiaru tego sprawdzać przy Rieconie. Nie musiał znać poziomu jej drapieżności. Cynthia pozwoliła i w sumie nie zareagowała na to, że Zoe podeszła do swojego brata, skoro ojciec był na tyle spokojny, kiedy ta podchodziła.. Nie było mowy o ataku. - Miłych odwiedzin rodzinnych. - Prychnęła pod nosem, krzyżując swoje ręce na klatce piersiowej. Sama też już miała zamiar odejść i złapać ojca kiedy indziej. Kiedy przechodziła obok czarnowłosej spojrzała na nią, a jej oczy zaświeciły dosłownie na sekundę, niczym migacz na czerwono. Po czum uśmiechnęła się szyderczo, unosząc kącik ust. To tylko w woli ostrzeżenia, że Rie ma kto bronić. Sama zniknęła za drzwiami salonu, zamykając je ogonem.. Nie trzaskając.

z/t. Wybaczcie, ciężko mi połączyć pracę ze szkołą a nie chcę blokować, dozobaczenia c:

_________________


Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Gru 05, 2016 6:39 pm

Gdyby nie to, ze stracił pamięć, to wiedziałby jak Cocoro reaguje w większości przypadkach na nieznajome kobiety, które znają Riecona. Z jednej strony było to urocze, ale z innej, nieco irytowało, bowiem Riecon na pewno nie pozwoli na to, by jego córka wybierała mu z kim ma się zadawać. Co to, to nie. Mimo wszystko był jej wdzięczny iż zgarnęła go z szosy, choć musiał jeszcze popracować odnośnie tego wydarzenia. Nie zamierzał tego tak zostawiać...
-Wiem...
Odparł tyle, jednocześnie urywając temat, bowiem jego wspomnienia, nadal były niepewne, potrzebował czasu, możliwe że mu się przypomni wszystko o córce, póki co nie mógł o niej wiele powiedzieć, co niestety bolało, jednak musiał być twardy... Dla niego nadal wygląd Cocoro, był czymś nowym, czymś z czym nie miał styczności, jednak miał dowód iż jest jego. Nawet jeśli nie biologiczną, to wiedział że kochał ją jak swoje. Jego oczko w głowie.
-Dobrze, niech mój dom, będzie także Twoim.
Odparł do wampirzycy, która podeszła do niego, witając się z nim, sam również ją przywitał podobnym gestem. Cocoro była nadal koło nieco z czego był zadowolony, bowiem to, że przyszła po niego, że osłoniła go sobą, sprawiało iż mógł być z niej dumny, jak i jak takiej nie kochać? Wiedział iż młoda wampirzyca nie zawahała by się go osłonic, co też teraz nawet to udowodniła. Riecon względem niej zrobiłby to samo.
-Ciebie także.
Dopowiedział wampirzycy, po czym spojrzał na Cocoro, która postanowiła się ewakuować.
-Cynthio, odwiedź mnie jeszcze.
Nim ta jeszcze mu zwiała spod zasięgu dłoni, mogła poczuć, jak jej włosy są zmierzwione, przez ojca łapę, po czym zechciał ją nawet przyciągnąć żegnając się z nią pocałunkiem w czoło.
-Dobrej drogi.
Pozwolił wampirzycy odejść, odprowadzając ją wzrokiem ze spokojem, jak i się lekko uśmiechnął. Kiedy usłyszał, jak ta opuszcza jego dom, niemal od razu spoważniał, spoglądając na siostrę.
-Opowiadaj Zoe , co tam u ciebie? Choć najpierw choć, niech cie uściskam.
Chciał wiedzieć co ją tu sprowadza, co u niej i w ogóle. Podejdzie do siostry, po czym obejmie ją ramionami, przytulając ją do siebie lekko. Dopiero po chwili uwolni ją. Wskazał na kanapę, by ta mogła sobie spokojnie usiąść, sam jednak usiadł na fotelu.
-Napijesz się czegoś?
Zapytał ze spokojem spoglądając na rozmówczynie.



Fabuła zawieszona.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Mar 28, 2017 2:44 pm

Ysaverin po wejściu do środka jego posiadłości spojrzała się lekko kątem myśląc sobie, że nic nie zmieniło jednakże to już zła pora żeby tworzyć sentymenty czy wspominać je. Kobieta szła dalej przodek wchodząc do salonu, a jej wzrok był całkowicie inny niż przedtem jak do niego przyjechała z zagranicy. Gdy zbliżyła się do kanapy usiadła zamykając oczy zastanawiając od czego zacząć dlatego na chwile zamilknęła żeby przemyśleć wszystko od początku i otworzyła rubinowe oczy ponieważ nie miała na sobie soczewek kontaktowych.
- Musimy porozmawiać o nas - odparła krótko zastanawiając się czemu zaczyna w sobie dusić ten temat, że miała wrażenie iż zemdleje przy nim. Jednakże musi się zebrać.
- Ten list był pomyłką.. co Ci wysłałam - odparła roniąc łzę nie wytrzymując napięcia przy nim. Nie chciała go zranić tym bardziej oszukiwać bo samą siebie nienawidzi za to co zrobiła w swoim życiu. Nie potrafiła spojrzeć prosto w oczy Rieconowi. Pomyślała sobie, że po rozmowie raczej wróci do Anglii tam gdzie pojawiła się jednakże będzie ciężko gdyż jej najstarszy brat pewnie szuka żeby ją zamordować. Po chwili uroniła kolejną łzę w tej sytuacji wiedząc że musi mu wszystko powiedzieć co naprawdę zdarzyło się przez kilkoma dniami w jej życiu.

_________________
Ysaverin
Oślepieni światłem szczęścia trudno przyzwyczajają się do mroku rozpaczy
OpeningBattle!EndingOme'nos
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Mar 28, 2017 2:52 pm

Wampirzycy wydawało się że wszystko jest bez zmian, lecz Riecon gdyby posiadał pamięć wiedziałby, co zaczął robić inaczej. Był oschlejszy wobec niej. Ostatnio obdarował się kilkoma muśnięciami, czy też innymi gestami wobec niej, teraz ich zabrakło. NIe mógł się jednak przebić. W końcu nie pamiętał kobiety, nie wiedział kim jest dla jego serca, które nawet jeśli zna prawdę, to wspomnienia które zostały skradzione spowodowały iż jego zachowanie było chłodniejszym. Szlachetny sprawnie zorganizował napoje, które ujął po chwili w dłonie i podążył do stolika, na którym położył naczynia, jedno podsuwając pod kobietę.
-Nie rozumiem o jakim liście mówisz. Co w nim było?-
Zapytał kobiety zerkając na jej zachowanie. Nie było mu po nosie widząc załzawione oczy kobiety, dlatego też chwile po pytaniu o list, padło kolejne.
-Dlaczego płaczesz Ysaverin?




_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Mar 28, 2017 3:27 pm

Ysaverin po wypowiedzeniu swoich słów nie wiedziała tak naprawdę co począć. Nie chciała Riecona zdradzić cała magia miłości obumierała jednakże tego nie chciała bo nadal go kochała. Wampirzyca delikatnie palcami dotknęła kosmyk kładąc za ucho żeby nie przeszkadzał zbytnio jej na twarzy. Wampirzyca bardziej rozpłakała się mając załzawione oczy jeszcze bardziej nie wiedząc tak naprawdę co tutaj robi ale z resztą już nie chce się kryć w posiadłości gdzie przebywa. Gdy usłyszała słowa Riecona miała wrażenie, że dziwnie on się zachowuje i nie wie co się stało z nim. Po chwili gdy zapytał o treść listu dziewczyna zamilkła nie chcąc wyjawić owej treści, która została tam zawarta bo jeśli to zrobi straci go raz na zawsze. Brat Ys nie wie nic o pobycie jej u swego jakby narzeczonego i nie miała zamiaru mu powiedzieć tak naprawdę o tym bo to sprawa pomiędzy nią, a Rieconem.
- Bo zrobiłam coś czego żałuje do końca życia.. - odparła zapłakana mocno spoglądając na Riecona. Była zdesperowana wampirzyca dlatego wzięła delikatnie naczynie z alkoholem upijając delikatnie swoimi ustami łyk, żeby uspokoić swe nerwy jednakże szło to na darmo.

_________________
Ysaverin
Oślepieni światłem szczęścia trudno przyzwyczajają się do mroku rozpaczy
OpeningBattle!EndingOme'nos
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Mar 28, 2017 3:45 pm

Do wampirzycy należało to co zechce powiedzieć Rieconowi, który albo na prawdę nie wie nic o liście, albo doskonale udaje, chcąc tylko bardziej pogrążyć wampirzyce. Faktem jednak była strata jego pamięci. Nie znał kobiety, a raczej jej nie pamiętał. Nadal do końca nie pamiętał swojego dziecka. Wiedział że jest jego, lecz wiele wspomnień zostało mu odebranych. Wracając jednak do sytuacji.
Riecon usiadł dumną postawą w fotelu, opierając się o jego oparcie, po czym wlepił swoje ślepia w kobietę. Nie wiedział dlaczego płakała, sam jednak był niewzruszony na ten widok. Choć czy na pewno? Był nieco zakłopotany, bowiem nie znał powodu dlaczego kobieta płacze i to wprowadzało lekki zamęt.
-Niepokoi mnie Twoje zachowanie Panienko. Co było w tym liście... I co niby zrobiłaś?
Nic dziwnego że w głowie Riecona co chwila rodziło się więcej pytań, zwłaszcza kiedy się uczestniczy w takich sytuacjach.
-Nie płacz Ysaverin, jeśli się czegoś boisz, to nie obawiaj się, nic Ci się tutaj nie stanie.
Odparł do niej, już w sumie nie wiedząc jak mógłby inaczej na to zareagować.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Mar 28, 2017 11:56 pm

Kobieta wiedziała, że ten czas wybił na tyle żeby w końcu powiedzieć mu prawdę co się stało tak naprawdę dlatego z nerwów lekko zahaczyła swoim kiełkiem przebijając końcówkę jej ust, że lekko kłem przebiła kącik ust i wtedy poczuła jak krople krwi zaczynały lecieć jednakże dyskretnie wytarła swoją chusteczką, którą posiadała w swojej kurtce skórzanej. Nie potrafiła przestać płakać dlatego musiała na chwilę uspokoić chcąc w końcu coś powiedzieć do Riecona.
- Wybacz, nie chciałam Cię wprowadzić w chaotyczną rozmowę na początku - odparła krótko słysząc po chwili jego pytanie na temat listu. Chciałaby delikatnie to mu wytłumaczyć dlaczego tak się stało:
- Napisałam bzdury o Tobie pisząc durny list odpływem emocji, a tak naprawdę nie myślałam - Odparła krótko do niego. Wampirzyca nie potrafiła odpowiedzieć na drugie pytanie bo było naprawdę jej ciężko wyjawić prawdę. Płakała co raz bardziej jednakże nie chciała być głośna, bo możliwe że brat Riecona mógłby ją usłyszeć w salonie. Gdy zniżyła swój ton głosu w płaczu próbowała się uspokoić jednakże nadal szło na darmo.
- Ja i tak naprawdę obawiam się już wszystkiego nawet po tym co ja zrobiłam - Odpowiedziała zastanawiając się w końcu jak wyjawić ową prawdę. Ysaverin zdała sobie sprawę, że zrobiła ogromne świństwo jemu dlatego odpływem emocji zaczęło się jej kręcić w głowie próbując nie okazywać przy nim.

_________________
Ysaverin
Oślepieni światłem szczęścia trudno przyzwyczajają się do mroku rozpaczy
OpeningBattle!EndingOme'nos
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Kwi 18, 2017 8:07 pm

To co myślała kobieta, to była jej sprawa, natomiast sam Riecon do całej sytuacji był nastawiony bez większych emocji. Dlaczego? Czy brak pamięci to powodował, czy też zwyczajny jego nawyk? To już do ocenienia możemy zostawić samej wampirzycy, która była nieopodal niego. Riecon był nie byle jakim wampirem, dlatego też nie miał problemu z wyczuciem jej krwi, na co też nie zareagował jakoś gwałtownie, a tylko zastanowił się chce co nią kieruje, że posuwa się do takich gestów. Kobieta była coraz bardziej rozklejona, a Riecon patrzył na nią coraz bardziej zdezorientowany. Choć miał nieco pojęcie na temat kobiety i tego co rzekomo mu wyrządziła, lecz nie pokazywał tego po sobie, możliwe że chciał to od niej usłyszeć, co też nie wyklucza jedno od drugiego.
-Ukrywając coś przede mną i bawiąc się ze mną w podchody, powodujesz iż się wkurwiam.
Choć nie było tego po nim widać, to jednak tak było. Zachowanie kobiety zaczęło go irytować, płakała. Niby przyszła coś wyjaśnić., niby chciała rozmawiać, a teraz każe się ciągnąć za język? Typowe zachowanie kobiety, a takie było bez wątpienia wkurwiające. Co jej Riecon miał innego powiedzieć, skoro nie wiedział co ta chciała mu przekazać.



_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Kwi 18, 2017 8:26 pm

Ysaverin podczas płaczu nie mogła przeciągać tej durnej farsy w dodatku gra na niekorzyść. Po kilku minutach uspokoiła się wiedząc doskonale, że to co robi może być nietaktowne w tym momencie, w którym znajduje się ona i jak Riecon. Nie może już ukrywać tego tak naprawdę i jedynie co sobie myśli, że jest skończoną idiotką.
- Przepraszam. Czy pamiętasz ten dzień gdy zaczęłam dla Ciebie grać na fortepianie i w następnym dniu obudziłam się, wtedy napisałam Ci na kartce na komodzie mój numer komórkowy jednakże nie wiem czy w ogóle ją zauważyłeś. To był pokój gościnny, nie miałam z Tobą kontaktu i po chwili zadzwonił do mnie menadżer z pracy, że mam stawić w okolicy mojego apartamentu. Wcześniej miałam poczekać na Ciebie i porozmawiać, ale nie było nam dane - odparła opowiadając tamtejszy dzień. Gdy wampirzycy zaczynały trząść ręce próbując się uspokoić zaczęła dalej mówić:
- Wtedy przy apartamencie nikogo nie było, to przyjechał po mnie niespodziewanie brat, którego dawno nie widziałam na oczy. Po pewnym czasie wiem, że rozmawialiśmy o rodzinnych interesach, a potem zaprosił do posiadłości gdzie poznałam prawdę o moim pochodzeniu tak naprawdę, że jestem naprawdę z rodu Królewskiego. A co najgorsze gdy rozmawiałam z bratem to dobrał się do mnie jak byłam pijana - odparła mówiąc całą prawdę co naprawdę zaszło, wiedziała, że może oczekiwać na pewno złość Riecona. Czuła okropne uczucie, potworny ból i słabo się jej zrobiło z tego wszystkiego. Zakręciło się jej w głowie.

_________________
Ysaverin
Oślepieni światłem szczęścia trudno przyzwyczajają się do mroku rozpaczy
OpeningBattle!EndingOme'nos
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Kwi 18, 2017 8:41 pm

Riecon dał jej czas, by ta mogła chwile się uspokoić i chwile pomyśleć od czego zacząć i tak dalej. Dał jej czas, samemu zajmując się trunkiem, by czasem się nie zanudzić całkiem. Gdy zaczęła mówić zaczął spoglądać na nią. Nic jednak nie mówił, nawet jak ta zadawała pytania, lecz numer doszedł do niego, miał go w notatkach, jak i miał list. Miał wiadomości o samej wampirzycy, wiedział o niej więcej niż można było by się spodziewać. Gdyby się bardziej postarał zapewne nie miałby problemu z namierzeniem jej. Gdy jednak usłyszał ostatnie zdanie kobiety, naczynie jak za dawnych czasów, zostało zgniecione w dłoniach wampira.
-Dobrał się do ciebie? Czyżbyś nie była tego świadoma?
Zapytał jej i spojrzał na nią ze współczuciem, nie wiadomo czy teatralnym, czy też nie, ale jednak słysząc wykorzystaniu najczęściej ma się taką minę. Pokręcił głową, zachowując nadal ten poważny wyraz twarzy, który mógł kryć wiele emocji itp w końcu ktoś mu zgwałcił "narzeczoną".
-Znajdę go i zmiażdżę mu jaja jak te biedne naczynie, a teraz już nie becz. Każdy miewa różne sytuacje i każdy ma swoje problemy. Jeśli nie zdradziłaś mnie świadomie, jestem wstanie ci wybaczyć, więc zapytam, czy byłaś tego świadoma?
Zapytał sie kobiety chcąc to usłyszeć, jak i mimo bycia spokojnym w całej sytuacji to jednak nie wiedział co ma o tym myśleć.
-Daj mi przejrzeć wspomnienia, chce wiedzieć jak on wygląda...


_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Wrz 05, 2017 3:16 pm

Ysaverin uspokoiła się po pewnym czasie. Nie miała szans do powrotu więc straciła swoją prawdziwą miłość. Gdy odetchnęła ocierając łzy delikatnie rękoma żeby nie zamazać makijażu to wtedy szybko sprawdziła do lusterka i było wszystko w porządku. Po wysłuchaniu słów mężczyzny jedynie kiwnęła głową, bo faktycznie była pijana. Niestety podczas bycia pijaną nie potrafiła ogarnąć swojego umysłu dlatego mogła być nieświadoma swoich czynów, ale jednakże nie chciała zdradzić Riecona. Po usłyszeniu słów wampira to co mówił nie protestowała bo chętnie by zobaczyła jakby zabijał go bo na to zasłużył w końcu. Brat każdego gwałcił po kolei nawet służki co nie lubiła i nie tolerowała takiego zachowania.
- Mogę powiedzieć jedynie, że jak wchodzę w trans bycia pijaną wchodzę tak jakby w dziwny tryb, że robię rzeczy nieświadome ale w niektórych sytuacjach mi się zdarzało to. Od dzieciństwa, aż czasem w dorosłym życiu - rzekła spokojniej w jego kierunku. Oczywiście mówiła mu prosto w oczy bo nie miała zamiaru oszukiwać go więc powiedziała prawdę co się z nią dzieje jak wypije alkohol ale nie zrobiła tego świadomie.
- Em dobrze - rzekła trochę niespokojna przy nim dając mu możliwość spojrzenia w jej wspomnienia, a niestety żle to odczuwała. Właściwie jest też możliwość że zemdleje w jego salonie.

_________________
Ysaverin
Oślepieni światłem szczęścia trudno przyzwyczajają się do mroku rozpaczy
OpeningBattle!EndingOme'nos
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Wrz 05, 2017 3:41 pm

Riecon ino przyglądał się kobiecie, nie do końca wiedząc jak zareagować na jej zachowanie, skuchę itp. Musiał chwile pomyśleć i robił to. Ponadto, nie pamiętał dokładnie kobiety, co czyniło iż jego mózg musiał pracować jeszcze szybciej. Póki co niezbyt się unosił, a tym bardziej nie krzyczał. Pozwalał się wytłumaczyć kobiecie, która robiła to w tak chaotyczny sposób, że nie wiele mógł zrozumieć.
-Zdradziłaś mnie będąc pod wpływem alkoholu?Zapytał ją wprost, a jego głos nie wykazywał żadnych emocji, a taki był najgorszy, zaś wyraz twarzy wampira był chłodny , co nie wróżyło dobrze. -Niemniej, to cię wcale nie tłumaczy... - Dorzucił z wyczuwalnym chłodem i niezadowoleniem. Wszystko jest dla ludzi i wampirów, jednak i wszystko z umiarem. Kobieta znała brata, jak i wiedziała do czego zbyt dużo alkoholu prowadzi, co niestety stawiało ją w krytycznej pozycji. Postanowił przeczytać jej wspomnienia, dlatego skinął do niej ręką by podeszła, a gdy to się stanie, złapie ją za rękę, zmuszając by ta się pochyliła nad nim. Dopiero wtedy ukryje łeb w zaokrągleniu jej szyi, by bezceremonialnie zatopić w nich swoje zęby, przytrzymując jej szyje z drugiej strony, gdyby próbowała mu się czasem wyrwać. Wraz z pierwszym łykiem krwi, zacznie czytać jej wspomnienia, wertując je, by natrafić na te które wywołają w nim wiele złości i goryczy. Nie trwało to jednak długo, dlatego niebawem odsunie się od niej, biorąc chustkę ze stolika. Puści kobietę przecierając swoje usta, po czym zerknie, na telefon po który zerknie bez słów, lecz jego wyraz twarzy źle wróżył. Wybrał po chwili jakiś numer na klawiaturze i przystawił do ucha.
-Luther Valentine. Znajdź i zlikwiduj. - Tak pewnego i chłodnego głosu na pewno kobieta nie słyszała z ust Riecona, który rozłączy się po chwili, odkładając telefon. Wampirzyca mogła byś doskonałym świadkiem na to iż w tej chwili wydała na swojego brata wyrok, zaś sam Riecon nie okazał żadnego skrupułu wobec mężczyzny. Po telefonie spojrzy na kobietę wstając.
-Masz mi coś jeszcze do powiedzenia? Zapytał jej jeszcze na koniec patrząc na nią mroźnym spojrzeniem z góry.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Wrz 05, 2017 4:56 pm

Białowłosa nie chciała okłamywać Riecona dlatego wolała przyznać się do swoich błędów. Gdyby wyjechałaby za granicę by ucierpiała bardziej niż teraz. Ysaverin wolałaby w końcu ujawnić swoje prawdziwe zamiary czyli skruchę, która towarzyszyła jej cały czas. Po usłyszeniu pytania u wampira musiała w końcu coś powiedzieć:
- Nieświadomie - rzekła niespokojnym i cichym głosem, bo nie potrafiła uspokoić się jak sytuacja narasta pomiędzy nimi. Wyczuła jego chłód, który ranił psychikę wampirzycy ale zasłużyła na to więc zrobiła wszystko żeby odzyskać jego zaufanie bo kocha go bardzo. W końcu musi wyznaczyć cel w życiu. Ysaverin podeszła w jego kierunku na początku gdzie siedział i tak uczyniła. Była w pobliżu poczuła jego rękę. Potem schyliła się przygotowując na czytanie swoich myśli przez wampira. Podczas wtopienia jego kłów zaczynały łzy lecieć chcąc powiedzieć Rieconowi "przepraszam" ale nie mogła tego na razie uczynić. Nie wyrywała się mu, gdyby to robiła by go odepchnęła od siebie, a była uległa w jego kierunku. Po zakończonej czynności odsunęła się czując pustkę w tym momencie ale po dwóch minutach zaczęła obserwować zachowanie wampira, który zadzwonił do kogoś i usłyszał pełen chłodu słowa na temat zlikwidowania brata wtedy zdawała sobie sprawę z jednej rzeczy że Luther popełnił ogromny błąd wykorzystując tamtą sytuację i pomyślała "idiotyczny brat", najwyraźniej zasłużył na swój los. Nie okazywała żadnych emocji w kierunku co usłyszała o zlikwidowaniu swojego brata. Czekała jak skończy rozmawiać przez telefon. Po kilku minutach. Wampirzyca musiała usiąść tam gdzie była bo inaczej by zemdlała i wyciągnęła chusteczkę z torebki żeby wytrzeć krew na swojej szyi. Po wykonaniu czynności zrobiła łyk alkoholu i odstawiła wtedy usłyszała słowa Riecona.
- Tak, muszę coś powiedzieć na temat mojego pochodzenia - rzekła chcąc uspokoić się przy nim, wiedziała o tym że będzie źle na nią reagował jednakże chce być w końcu szczera dlatego niech sobie myśli o pozbyciu od tak wampirzycy.

_________________
Ysaverin
Oślepieni światłem szczęścia trudno przyzwyczajają się do mroku rozpaczy
OpeningBattle!EndingOme'nos
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Wrz 05, 2017 5:18 pm

Kobieta wyglądała dla niego znacznie inaczej, nawet kolor włosów jej był inny. I choć nadal miał luki w pamięci, to wiedząc ze kobieta nosi przydomek jego narzeczonej, to mimo wszystko musiał to zakończyć o czym wiedział. Nie znał tej kobiety, która po wyznaniu takich a nie innych słów, zmalała w oczach Riecona.
-Wiedziałaś co robisz. Teraz nie masz w moich oczach żadnego usprawiedliwienia- Takie gatki szmatki, nie tłumaczyły jej, bowiem kobieta sama lała sobie do gardła, wiedząc że alkohol to nie zabawka. Tłumaczenia jakie przedstawiła nie usprawiedliwiły jej, a jedynie bardziej pogrążyły. Widok ich upojnych zabaw, także nie był przyjemny dla oka, dlatego zaoszczędził sobie wertowania wszystkich scen z tego aktu. Był zły i rozczarowany. Dlatego też patrzył na kobietę jak na kogoś obcego, co poniekąd była prawda. Wydał wyrok na jej brata, by samemu nie maczać w tym palce, po czym skupił się na kobiecie ponownie. Oboje byli winni, więc skoro zlecił zabójstwo jednego dlaczego nie zabić i drugiego?
-Nie obchodzi mnie Twoje pochodzenie. Zdradziłaś mnie, i to mnie obchodzi.
Odparł do niej poważnie mierząc ją chłodno, po czym powoli podszedł do szafki gdzie leżał telefon, po czym sięgnął do szufladki wysuwając ją. Wyjął z niej białą kopertę, po czym spojrzał na kobietę rzucając jej koperta pod nogi.
-Podnieś.
Odparł do niej z chłodem stojąc tam gdzie stał, prosto, jak i z wroga postawą co było po nim widać. Niestety nie mógł inaczej, albo mógł bądź nie chciał.
-Co to jest...
Zapytał z chłodem, co mogło oznaczać iż wampir doskonale o tym wiedział mimo iż koperta nie była potargana, ani jakoś szczególnie po miętolona. Także i kobieta widziała co to za koperta i co w tej kopercie się znajduje. Riecon chciał wyjaśnień i je otrzyma, chociażby siłą.

Zawartość koperty.:
 

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Wrz 05, 2017 5:33 pm

Ysaverin wiedziała doskonale co może się stać pomiędzy nimi i odczuwała najgorsze lęki nawet jeśli pochodzi z jednych z rodów wampirów. Najwyraźniej samo to już nie wystarcza tak naprawdę. Czuła ogromny ból psychiczny, bo cielesny ciężko opisać. Łzy ujawniły się na licach wampirzycy wtedy spojrzała się mówiąc prosto w oczy wampira jak pazury wbiła w materiał mocno zaciskając w nią.
- Mówiłam Ci że to było nieświadome, nie było to planowane - rzekła wydając łkając podczas płaczu swoje słowa, które były skierowane do Riecona. Najwyraźniej powinna też umrzeć bo nie zasługuje na swoje życie jednakże nadal czuła, że chce walczyć dlatego szła tą drogą chcąc narodzić na nowo. Nie chciała umierać jeszcze, ale jeśli on to zrobi będzie musiała się pogodzić z tym.
- Nienawidzę swojego brata, zawsze nim gardziłam! - krzyknęła czując chaos w sobie ale nie rozumiała czemu teraz powiedziała, a nie przedtem. Zdała sobie sprawę z tego też, że swoim krzykiem może bardziej rozzłościć wampira swoim zachowaniem. Przemilczała słowa, które usłyszała na temat pochodzenia najwyraźniej nie chciał usłyszeć informacji, które by go jeszcze bardziej dobiły po przeczytaniu tych wspomnień. Po usłyszeniu na temat koperty to wtedy spojrzała i podniosła swoją lewą ręką. Nie wiedziała co na początku powiedzieć ale wtedy zdawała sobie sprawę, że nie chciała pisać tego listu. Zamilkła na razie schylając głowę i powiedziała przez usta.
Ten list napisał mój brat i podrobił moje pismo jak dowiedział się, że jestem z Tobą - rzekła mówiąc szczerze.
- Nie zerwałabym z Tobą przez list, za kogo mnie uważasz Riecon? W dodatku nie chcę rozstania naszego. Dlatego będę walczyła ze wszystkich sił żeby to naprawić, nawet jeśli będzie potrzebna wieczność to zrobię - spytała się mówiąc prosto wrzosowymi oczami na szlachetnego. Po wypowiedzeniu kolejnych słów determinacja wampirzycy zwiększyła się niespodziewanie. Za pewne wampir nie widział aż takiego upartego zachowania. W danym momencie poczuła że wbiła przez swoje emocje pazurki w nogi swoje i zaczynała lecieć ciurkiem krew. Zapach był odczuwalny dlatego chciała szybko wytrzeć, żeby wampir tego nie zauważył.

_________________
Ysaverin
Oślepieni światłem szczęścia trudno przyzwyczajają się do mroku rozpaczy
OpeningBattle!EndingOme'nos
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Wrz 05, 2017 7:42 pm

-MILCZ!
Warknął na nią rozwścieczonym głosem, jak i władczym, lecz jego twarz nie wykazywała tak wielkiej agresji, jak ton wampira, który na obecną chwile był władczy, dominujący. Nie krzyknął też na nią, a podniósł ton głosu, na gruby, przez co zabrzmiał groźniej. Kobieta stąpała po kruchym lodzie. nie ufał jej, jak i nie wierzył. Nie chciał z nią tym bardziej mieć kontaktu partnerskiego. Mówiła że nim gardzi, a jednak piła z nim? Jaki to ma sens zatem? Żaden! Nie skomentował jednak tego, a powoli podszedł w jej kierunku, czekając na jej słowa. Na wieść o tym iż nie ona pisała ten list, zmrużył oczy, po czym nieco uniósł rękę, patrząc na nią. To był moment, a i szlachetnemu puściły nerwy, dlatego też po chwili ta mogła odczuć jak starszy z wampirów wymierzył jej liścia z zewnętrznej strony ręki.
-Gdzie Twoja godność Elizabeth?
Zapytał jej z chłodem, po czym stanął do niej bokiem niezbyt zadowolony z faktu iż podniósł na nią, rękę, bowiem nie był to powód do dumy. Wiedział że kobieta kłamie w sprawie listu, a tego nienawidził. Kłamstwa i to w żywe oczy i takiej sytuacji. Nic dziwnego że nie wytrzymał.
-Wyjdź nim zrobię Ci krzywdę.
Rozkazał jej nie patrząc na nią, a podszedł do swojej szklanki by się jej napić, opróżniając ją do zerka, by następnie podejść do komody chcąc sobie nalać jeszcze. Robiła z niego idiotę o czym wiedział.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Wrz 05, 2017 8:07 pm

Wampirzyca zamilkła po usłyszeniu jego donośnego tonu wampirzyca nie mogła wyjść z histerii psychicznej. Miała ochotę umrzeć tak naprawdę i nie ważne w jaki sposób. Najwyraźniej będzie musiała wyjechać za granicę żeby zapomnieć o wszystkim ale nie chciała tego. Wampirzyca posiadała głowę wysoko ustawioną spoglądając jak podchodzi do niej. Po chwili poczuła uderzenie na policzku swoim i dotknęła ręką. Schyliła głowę na moment płacząc słysząc jego słowa co do godności. Faktycznie miał rację, wtedy zastanawiała się że złe postąpiła. Odwróciła wzrok w bok spoglądając na ziemię wtedy powiedziała jedno słowo.
- Przepraszam Riecon - rzekła do niego, a łzy jedynie leciały u wampirzycy. Nie potrafiła uspokoić po uderzeniu w jej lico. Strasznie go kochała ale zraniła go. Ona nie okazywała negatywnych uczuć wobec niego. Nie zdawała sobie sprawy, jak durnie postąpi aż ma chęć krzyknąć "Nienawidzę siebie, chcę umrzeć bo nie potrafię bez Ciebie żyć Riecon!". Po usłyszeniu ostatnich słów ich w rozmowie co do opuszczenia posiadłości było ostrzeżeniem, że może dojść do walki pomiędzy nimi niepotrzebnej. Przed odejściem wypiła za jednym zamachem alkohol chcąc zabić swoją ostrożność. Wstała kładąc szklankę pustą bez alkoholu na stolik. Ruszyła w stronę przyspieszając tempo i wzięła z haczyka ubranie żeby ubrać szybko kurtkę. Otworzyła dłonią rękę drzwi i zamknęła za sobą. Była zalana w łzach wtedy podczas drogi idąc do bramy zauważyła, że zapomniała od niego zabrać pudełeczka w którym były jej drobne rzeczy. Była wściekła bała się, że pod pływem emocji może wampir to wyrzucić nieświadomie. Musiała w końcu wrócić po swoją własność. Wróciła w stronę drzwi. Cicho wypuściła powietrze z ust i nie była pewna czy wejść odbierając ukochaną rzecz która jedynie potrafiła uspokoić nerwy czy uciec? Podniosła rękę do drzwi delikatnie pukając czekając na odpowiedz wampira. Chciała jedynie odebrać swoją rzecz to wszystko ale czy na pewno?

_________________
Ysaverin
Oślepieni światłem szczęścia trudno przyzwyczajają się do mroku rozpaczy
OpeningBattle!EndingOme'nos
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Wrz 06, 2017 1:23 pm

Wampirzyca wiedziała co robi i z kim robi, a tłumaczenie się alkoholem, nie było dobrym pominięciem, nie gdy przez dobą miała dobrze ułożonego wampira, który najzwyczajniej tej bajki nie łyknie. uważał się za osobę zbyt dumną, by móc sobie pozwolić na doprowadzenie się do takiego stanu, by robić coś czego będzie żałować. Wykręcała się alkoholem, jak i kłamała mu w żywe oczy odnośnie listu. Ewidentnie nikła w oczach wampira, który nie tolerował takiego zachowania. Ys wiedziała iż Riecon to poważna talia kart dlatego nie mógł sobie pozwolić na okłamywanie go. To nie mogło się skończyć więc inaczej, a po wytrąceniu wampira z równowagi, ten ją spoliczkował. Możliwe że to miało za zadanie przywrócenie kobiety do porządku, by nie zapomniała o tym kim jest. Gdzie jej duma? Gdzie ta wyniosła kobieta? Popełniła błąd, więc powinna się do niego przyznać, a to co robiła ewidentnie łamało wszelkie normy, jakimi została opisana jej osoba. Riecon był wściekły, lecz nie chciał jej krzywdy, głownie dlatego iż był zbyt wyniosły na to.
-Opuść mój dom, nie mam o czym rozmawiać z Tobą. Widocznie to że straciłem pamięć było dla mnie wskazówką
Wyprosił kobietę ponownie, nie przyjmując jej przeprosin. Chciał pomyśleć i oczyścić swój umysł. Oczywiście kobieta nie miała zbytnio kiedy dowiedzieć się o amnezji Riecona, przez co temu było łatwiej ją odepchnąć, co też zrobił. Nie zatrzymał kobiety pozwalając jej wyjść, a gdy został sam, jedynie zmrużył oczy biorąc głęboki oddech. Usłyszał niebawem pukanie w drzwi, wiedział kto to, dlatego tez powoli podszedł do drzwi, otwierając je.
-Co tym razem?

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY :: POSIADŁOŚĆ JEZIERZASZTAINERA-
Skocz do: