IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 I always wanted a ca-ACHOO!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: I always wanted a ca-ACHOO!   Czw Wrz 08, 2016 7:06 pm

Nawet nie odrywając wzroku od kartki w swojej dłoni, wymijał bez większego problemu wszystkich na ulicy. Mimo to dostrzegł kątem oka, nieznacznie oddalający się cień. Raz po raz spowalniający, gdy przechodził przez niego niczego nieświadomy człowiek.
- Nie ociągaj się, Häivä. - dwukolorowe tęczówki przesunęły się w dół listy, gdy mruknął coś pod nosem, widząc jak idąca za nim istota garbi się nieco mocniej niż zwykle. Poczuł jak się przybliżyła, co spotkało się z jego aprobatą, której w żaden sposób nie wyraził werbalnie. Nie było takiej potrzeby. Nawet jeśli Häivä zachowywał się jak istota rozumna, był jedynie skupiskiem cieni. Które z jakiegoś powodu lubiło za nim łazić.
I w które właśnie po raz kolejny ktoś wszedł, zostawiając po sobie dziurę, szybko zasklepiającą się na nowo. Zgiął w końcu kartkę i wsunął ją do kieszeni czarnej, skórzanej kurtki. Teraz gdy ją zapamiętał, nie było potrzeby dalszego wgapiania się w kawałek papieru. Pierwsza na jego liście była księgarnia. Skoro wyglądało na to, że czekał go rok w akademii, wolał się zawczasu przygotować, by znowu nie dostać solidnego opierdzielu jak ostatnim razem. Tak jakby to była jego wina, że wysłali go na medycynę, gdzie wszystko wręcz prosiło się o to, by należało do niego.
Zawsze gdy wychodził na zakupy wybierał te miejsca, gdzie liczbę przechodniów można było liczyć w dziesiątkach, nie setkach. Dzięki temu unikanie kontaktu fizycznego było niesamowicie łatwe. Naciągnął kaptur szarej bluzy skrytej pod kurtką i wsunął dłonie do kieszeni, idąc przed siebie spokojnym tempem. W końcu nigdzie mu się nie spieszyło.
- Ach, przepraszam! - jedna z kobiet sięgnęła w jego kierunku dłonią, wyraźnie chcąc o coś zapytać. Wyminął ją bez słowa, nawet nie patrząc w jej kierunku. Tylko sprawniejszy, bardziej spostrzegawczy wzrok byłby w stanie stwierdzić, że przez trzy sekundy jego krok nieznacznie przyspieszył, zupełnie jakby chciał tym samym upewnić się, że zostawił ją daleko za sobą.
- Gbur. - nie zareagował na jej komentarz, nie widząc podobnej potrzeby. Było mu to dużo bardziej na rękę niż rozwój sytuacji, w którym biegnie za nim, próbując się go uczepić jak rzep. Podrapał się po karku, rozglądając dookoła. Ostatni raz był tutaj jakiś miesiąc temu, próbował więc przypomnieć sobie cały rozkład budynków na nowo. Gdzie była księgarnia? Przez chwilę rozważał zapytanie kogoś o wskazanie kierunku, ale dość szybko odpuścił sobie podobne wyjście, po prostu zatrzymując się gwałtownie w miejscu. Jak sobie tak postoi i pomyśli to sobie przypomni.
Na pewno.
Chyba.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Czw Wrz 08, 2016 8:01 pm

Dam radę! - pomyślał Shiro, z wyraźnym zapałem rozglądając się po tym miejscu. Zacisnął prawą dłoń w pięść, w ten sposób dodając sobie motywacji do działania. - Na pewno! Zdecydowanie! - dodał w myślach, czując, jak przepełnia go siła, która pozwoliłaby mu spełnić cel.
Ale o co właściwie chodziło? A... O książki. W końcu, szkoła i takie tam, prawda? Kolejny, cudowny rok spędzony w Akademii Cross zapowiadał nie tylko ciekawe wydarzenia, ale również i lekcje, na które zaś trzeba było kupić podręczniki. Zaplanowany zakup wiązał się z odwiedzeniem księgarni... A gdyby tak dorzucić tendencję Shiro do gubienia się niekiedy... Cóż, efekty są ciekawe.
Mimo to, zamiast grzecznie pytać o drogę, śmigał, oczywiście w ludzkim tempie, przyglądając się odpowiednim witrynom, by znaleźć coś co szukał. Mijał ludzi, by nie potrącać ich i nie zwracać na siebie aż tak dużej uwagi. Chociaż... Chłopak w długim, granatowym płaszczu przeciwdeszczowym, mającym na łebku kaptur? Może ktoż zwróci uwagę na niego i jego pelerynkę? Może nie. Mieli w końcu własne sprawy na głowie niż jakiś dzieciak, błąkający się po ulicy.
Więc... Co teraz? O, chwila, co tam jest?
- Woo haa! Znalazłem! - powiedział do siebie, widząc w końcu odpowiedni budynek. Taki niedobry ukrywał się... Chwila, czy tam jest cukiernia?! Aż zalśniły mu oczy na samą myśl, a on powąchał powietrze. Ewidentnie pachnie słodkościami! Nie ma co się wahać, czas iść naprzód. Inni? Co tam inni! Czas zaliczyć kolejne ofiary w wyniku zderzenia! I kij z tym, że jest wampirem i powinien na spokojnie wyminąć. Ukryty ogon sprawiał, że jego równowaga była ciut zaburzona. No i chociażby jednym z tych pechowców był pewien chłopak w szarych odzieniu (tak, o ciebie chodzi), który stał zupełnie jak słup! No chyba, że go ominął, zauważając go.
- Sorka! - krzyknał jedynie. Przez przypadek jednak zsunął się z jego rudego łba kaptur, by świat mógł na chwilę ujrzeć kocie uszy. Oczywiście, poprawił go dość szybko, by potem pomknąć ku cukierni! Kilka minut później trzymałby w pyszczu kawałek czekoladowego ciastka i wpatrywał się w witrynę księgarni, którą w końcu udało mu się odnaleźć.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Czw Wrz 08, 2016 9:38 pm

To się nazywa szczęście.
Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której ledwo udało ci się uniknąć jednego zagrożenia i od razu praktycznie wleciało w ciebie drugie? W dodatku w momencie, gdy robiłeś wszystko by przypomnieć sobie odpowiednią trasę do księgarni. Popchnięcie, utrata równowagi. Zrobił szybki krok do przodu, by ponownie ją złapać i podniósł głowę patrząc za winowajcą. Już sam głos utwierdził go w przekonaniu, że miał szczęście w nieszczęściu. Zupełnie automatycznie sprawdził kieszenie zastanawiając się czy to przypadkowe wpadnięcie, nie skończyło się przypadkiem utratą przez niego portfela. Wszystko jednak było na swoim miejscu. Dopiero po kilkunastu sekundach coś do niego dotarło.
Miał kocie uszy.
Niezależnie od tego jak bardzo wziął go z zaskoczenia, był pewien że dobrze widział. Mrugnął kilka razy, wymruczał coś pod nosem rozglądając się na boki i... ruszył w ślad za nieznajomym z przebłyskiem zainteresowania w oczach. Bo nie przewidziało mu się, prawda? Zawiesił wzrok na cukierni, zerkając na czającego się za nim Häivę. Nie był do końca przekonany czy to był dobry pomysł.
I pewnie właśnie dlatego ostatecznie wszedł do środka. Początkowo chciał stanąć tuż za rudowłosym, gdy tuż przed niego w kolejkę wepchnęła się jakaś starsza pani. Odpowiedział nieprzyjemnym spojrzeniem na jej, udając że coś wyjątkowo zainteresowało go wśród ciastek. Kolejny klient ustawił się za jego nemesis. Wyglądało na to, że cukiernia była całkiem popularna jak na taki dość mały lokal. Ustawił się za mężczyzną, nieustannie wychylając się nieznacznie w bok, by móc obserwować... kota. Czy ludzie mogą mieć kocie uszy? Podrapał się po policzku w zamyśleniu, dopiero po chwili zauważając, że Häivä nachyla się nad jego ramieniem kopiując zainteresowanie Naissankariego.
- Czego się gapisz? - zapytał chłodno, nie zdając sobie sprawy, że w dokładnie tym samym momencie spojrzała na niego ta sama kobieta co wcześniej. Nadymała policzki w wyraźnym oburzeniu, aż w końcu... wybuchła.
- BEZCZELNY DZIECIAK, JAK TY SIĘ ZWRACASZ DO STARSZYCH? - nie słuchał całego wywodu. Jej krzyk wypełnił cukiernię, tymczasem czarnowłosy kompletnie ją ignorując cały czas zerkał obok niej na tajemniczego-potencjalnego-kota. Który właśnie coś kupował. Gdy opuścił cukiernię, Naissankari się zawahał. Wyjść za nim? Skoro już podszedł do lady, powinien coś kupić. Sprzedawca widocznie ledwo mogąc słuchać dalszych okrzyków machnął na niego ręką.
- Pani wybaczy, był tu przed panią. - rzucił staruszce bezczelny uśmieszek, biorąc trzy pierwsze lepsze ciastka, które rzuciły mu się w oczy. Wziął jeszcze taiyaki z nadzieniem z czerwonej fasoli i wyszedł z powrotem na ulicę.
Kot, kot, kot, kot, kot.
Przeczesał ulicę szukając tego samego płaszcza co wcześniej.
Kot, kot, kot, ko-... mam go! O, księgarnia.
Widzicie? Znalazł ją.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Czw Wrz 08, 2016 10:46 pm

Podgryzając ciastko i patrząc na witrynę, zastanawiał się międzyczasie nad sytuacją, która miała miejsce w cukierni. Wybuch nieznajomej sprawił, że prawie podskoczyłby do sufitu. Aż potarł zakryty łebek. Wyczulony wampirzy słuch, a do tego dochodziły kocie uszy, przez które inaczej słyszał niż wcześniej... Nie za dobre połączenie do słuchania wrzasków. No jak tak można zachowywać się w tym słodkim królestwie, co? Okropność! Brr... Chociaż trzeba przyznać, że zanim wybrał coś dla siebie, spoglądał na to, co się działo. Ciężko było to zignorować od tak.
Nie rozumiem. Po co robić awantury przy wszystkich? - przekrzywił głowę, dokańczając smakołyk i otrzepując ręce z okruszków. - A tam, nieważne! Czas się zająć tym, co trzeba! - po tym wszedł do środka pomieszczenia. Rozejrzał się, po czym bez wahania podszedł do lady, by skupić uwagę na ladzie i miejscu, gdzie znajdował się sprzedawca. Mężczyzna w średnim wieku, aktualnie pochylający się nad kasą... I będącym zarazem celem Shira. Podszedł do niego.
- Dzień dobry - przywitał się z nim, uśmiechając się do niego delikatnie. Ten uniósł wzrok i zerknął na chłopaka, jak również wzrokiem oceniając fakt... Że miał przed sobą chłopaka z kapturem na głowie. Taki trochę brak kultury.
- Dzień dobry - odpowiedział mu. Najwyraźniej nie zamierzał krytykować strój chłopaka. Jakby to było właściwie komuś potrzebne do szczęścia. Przynajmniej nie kazał mu też go ściągnąć.
- Potrzebuję kupić następujące książki - nawet jeśli wyglądał podejrzanie, mając zakrytą prawie całą twarz, jego głos brzmiał przyjaźnie. Zaczął je wymieniać, obserwując żółtymi ślepiami, jak ten zaczyna mu je przynosić. Oczywiście - nie zwracał uwagi na otoczenie. Cóż, nie przychodziło mu na myśl, że kogoś uwaga skupiłaby się na nim na dłużej niż pięć minut... Nieważne.
Niedługo potem pozyskał wszystko co chciał. Podziękował, zapłacił i zmierzał ku wyjściu. Gdzie teraz? Jest tutaj dużo sklepów... Może do jakiegoś zaglądnąć? Ponownie poprawił kaptur, tuż przed wyjściem. Jego ogon nerwowo drgnął, a on westchnął cicho. Ciężko powstrzymywać swoje emocje przy wszystkich. Często ogonek ukazywał jego emocje i działał wbrew jego woli. Niestety.
Więc, póki co - Shiro opuściłby księgarnię i zatrzymał się kawałek dalej, rozglądając się i poszukując dalszego celu. O, może sklep papierniczy? Dobry pomysł. Więc... Naprzód, marsz!

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Wrz 09, 2016 3:21 am

Kot, ciastka, księgarnia, kot, ciastka księgarnia.
Wyliczanka trwała w jego głowie, gdy nieustannie przeskakiwał wzrokiem między tymi trzema punktami zainteresowania, kompletnie nie mogąc się zdecydować. No bo kto by potrafił? Rzadko kiedy znajdywał się w sytuacji bez wyjścia. Ponadto będzie musiał opracować sobie jakiś plan, inaczej wszystko szlag trafi. Strateg był z niego dobry, ale materiał na kumpla do poznania? Zerowy. Ściągnął brwi w wyraźnej konsternacji, nie zwracając uwagi na to, że jedna z przechodzących kobiet spojrzała na niego z przestrachem, przejeżdżając wzrokiem po bliznach na twarzy i czmychnęła czym prędzej w pobliską uliczkę. W końcu chyba bardziej nieświadomie sięgnął w stronę taiyaki, zbliżając je do ust. Nim jednak ugryzł, uderzyła go ciepła para parującego ciastka i jego intensywnie słodki zapach. Postukał w nie palcem momentalnie schładzając do niskiej temperatury i dopiero wtedy wgryzł się w nie zębami, momentalnie wysuwając język z niejakim obrzydzeniem.
Za słodkie.
Mimo to jak na upartego dokończył jeść, idąc powoli w stronę księgarni. Gdy skończył jeść, przesunął językiem po palcach, zlizując z nich resztki słodkiego sosu.
Zdecydowanie za słodkie.
Wrzucił resztę ciastek w opakowaniu do torby, wchodząc do środka. Zerknął kątem oka na zakapturzonego chłopaka. Mimo to niezależnie od tego jak by się wykręcił, nie było szans by mógł sprawdzić czy ma pod spodem kocie uszy. Do diabła.
- Häivä. Powiedz mi jak wyjdzie. - poinformował cień praktycznie niedosłyszalnym pomrukiem, samemu wchodząc między półki. Skoro on skorzystał z pomocy sprzedającego, jemu pozostała samoobsługa. Całe szczęście, znalezienie odpowiednich książek nie wymagało wiele wysiłku. Właśnie sięgał po ostatnią, by przygarbiony cień pojawił się ponownie u jego boku. Wniosek był jeden. Przyspieszył kroku, rzucając wszystko przy kasie.
- Dzień dobry - spojrzał chłodno na sprzedawcę w odpowiedzi, nijak nie odpowiadając. Jego wzrok skupiony był na witrynie, która oddzielała go od kota. Gdy tylko sprzedawca podał mu cenę, zapłacił i wypadł na zewnątrz.
Cholera, gdzie tym razem?
Naciągnął mocniej kaptur na głowę, rozglądając się dookoła. Tym razem zlokalizowanie go zajęło mu mniej czasu niż poprzednio. Mimo to ledwo zrobił krok w jego stronę, a ten znowu gdzieś pognał.
- Tsk. - zawsze uciekały. Zupełnie jakby miały jakiś wbudowany radar. "Jeśli go zobaczysz zwiewaj jak najdalej". Tymczasem on kompletnie niczym niezrażony szedł za nimi tak daleko jak się dało. Oto on, Naissankari Asmodey, rasowy tropiciel kotów!
Miękkie futerko, uroczy ogon, futrzaste uszka...
Jego wyobraźnia już gnała do przodu. Brakowało jeszcze rozmarzonego błysku w jego dwukolorowych oczach i byłby komplet. Nawet nie zauważył, że w pewnym momencie zaczął się drapać po prawej ręce. Naciągnął nieco mocniej szal na szyję, skrywając gardło przed przechodniami i ponownie ruszył w ślad za nim.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Wrz 09, 2016 12:49 pm

Więc jednak decyzja padła na sklep papierniczy. Niczego nieświadomy kotek podreptał do kolejnego budynku. Postanowił dokupić kilka zeszytów i przyborów, które, jak uważał, wykorzysta w szkole. Etto... Na pewno długopisy mi się przydadzą - pomyślał, próbując wyliczyć w umyśle to, co mu się przyda. Nieco zwolnił kroku, by przez przypadek też nie przeoczyć odpowiedniego miejsca. Właśnie... A dokładnie to gdzie miał iść?
Niepewnie rozejrzał się, po czym westchnął cicho. No dobra, czas coś zdziałać. Wkrótce wszedł do odpowiedniego miejsca i stanął przy ladzie. W tym przypadku, w tym sklepie jedynie sprzedawca podawał towar, więc nie było zbytniej możliwości "chodzenia" po sklepie.
Pomiędzy Shiro a sprzedawcą nawiązała się krótka rozmowa, polegająca po prostu na wyborze odpowiednich zeszytów czy też kolorów przedmiotów, lub do czego miały służyć. Oprócz niego w tym miejscu była jeszcze kobieta z... Siedmiolatkiem? Na tyle wyglądał. Wampir rzucił mu krótkie spojrzenie, ale nie zwracał na to uwagi.
Kilka minut później znów wyszedł na ulicę. Uniósł głowę, spoglądając w niebo i wyciągnął prawą dłoń przed siebie. Huh? Chyba będzie padać - wzruszył ramionami i rozejrzał się wokół. Jego ogon przez krótką chwilę poruszył się pod płaszczem, a rudowłosy ponownie poszedł - tym razem do budki z naleśnikami. Znów naszła go ochota na słodkości. Więc szkoda czasu! I już przestał myśleć o pogodzie.
- Przepraszam, po ile jest ten z polewą czekoladową - no co? Już się tam znalazł i stał w kolejce, by niedługo później kupić go.
Po usłyszeniu ceny, wygrzebał odpowiednie monety i wręczył je, by chwileczkę potem trzymać w łapkach smakołyk. Stanął kawałek dalej, gryząc naleśnik i zastanawiając się, czy miał coś jeszcze zrobić. W lewej dłoni trzymał swoje wcześniejsze zakupy.
- Właśnie... - mruknął sam do siebie, powoli już ruszając. Może kupić jakąś rybkę? Mniam!

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Wrz 09, 2016 7:17 pm

Potrzebował jakiegoś planu.
Nie mógł w końcu łazić z nim bez celu przez wieczność, bo był pewien że skończy się to tak samo jak ze wszystkimi kotami. Prędzej czy później wskakiwały na jakiś mur, dach i znikały mu z oczu. Nawet kiedy starał się iść za nimi niewiadomo jak długo, koniec końców rozpływały się w powietrzu.
Kot.
Nie mógł zaprzepaścić podobnej szansy. Tym razem zmienił więc taktykę. Widział, że jego cel wchodzi do sklepu papierniczego, który nie był na jego liście. Zrezygnował z odwiedzenia go na widok kobiety z dzieckiem. Odpuści sobie i poczeka na zewnątrz. Choć równie dobrze mógł się zająć czymś w miarę pożytecznym. Na przykład jedzeniem, które nie sprawi, że wytknie język od nadmiaru cukru. Rozejrzał się dookoła. Stoiska z jedzeniem stały rozstawione co kilka metrów. Jego uwagę przykuło ciasto rybne na patyku. Powęszył w powietrzu, aż nazbyt wyraźnie czując zapach sosu sojowego. To z pewnością nie będzie słodkie. Podszedł do stoiska od razu biorąc trzy patyki. Zapłacił za wszystko i wrócił do obserwacji papierniczego... z którego właśnie wyszedł potencjalny-kot. Ugryzł kawałek ciasta przyglądając mu się z zamyśleniem. Jeśli będzie tak dalej za nim łaził, może mu zwiać. Musiał więc jakoś go zaczepić. Ruszył w jego kierunku, patrząc jak ten na nowo mu ucieka podchodząc do budki z naleśnikami. Ściągnął brwi niezadowolony. Czy wszystkie koty musiały przed nim uciekać? Tym razem nie zamierzał się poddać. Kręcił się w okolicach kolejki, ściągając na siebie podejrzane spojrzenia stojących w niej ludzi. W głowie układał sobie różne sensowne scenariusze. Musiał zachować się subtelnie, tak żeby go nie wystraszyć. Nic nazbyt bezpośredniego, w końcu nie mógł wyjechać mu z tekstem "Przepraszam, czy jesteś kotem?". Wyrzucił jeden z patyków po zjedzeniu z niego ciasta rybnego i biorąc się za drugi, podjął decyzję o konfrontacji. Podszedł do zakapturzonego chłopaka, zachodząc mu drogę z determinacją na twarzy.
Wyglądaj naturalnie i uprzejmie, ostrożne słowa.
- Jesteś kotem?
...
...
...
To już mógł chociaż dodać to "przepraszam" na początku. Zdał sobie sprawę z tego, że coś pokręcił, zrobił więc nieco dziwną minę. Häivä usiadł na ziemi wpatrując się w Shiro, gdy Naissankari jakby nigdy nic, postanowił zjeść drugie ciasto rybne z patyka, nie odrywając wzroku od potencjalnego kota. Przechylił się nawet nieco w bok, by zajrzeć mu pod kaptur, ale schylanie się, gdy miał do czynienia z ubraniami zasłaniającymi praktycznie pół twarzy nie należało do najłatwiejszych.
Podrapał się po ręce i pociągnął krótko nosem.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Wrz 09, 2016 7:56 pm

Jesteś kotem?
Shiro zamrugał oczami, wpatrując się w nieznajomego, który nagle zasłonił mu drogę. Przekrzywił nieco głowę. Jesteś kotem? Jesteś... Chwila, dlaczego on nagle z tym wyskoczył?! I kim jest? I właściwie, kto zadaje takie pytania nieznajomym? Aż rudowłosy zamarł, nie będąc pewnym, jak najpierw zareagować na takie pytania.
Po prostu zdurniał.
Ale udało mu się otrząsnąć wystarczająco wcześnie, by zobaczyć, jak ten chciał podejrzeć pod jego kaptur... Nieładnie! Co zrobił chłopak? Podciągnął go bardziej na oczy i ugryzł naleśnik. Mniam.
- Nie jestem za duży by być kotem? - odpowiedział mu pytaniem na pytanie. No co? Chyba nie spodziewał się usłyszeć odpowiedź "tak"? - No i wydaje mi się, że koty nie przypominają posturą ludzi - dodał jeszcze, pozwalając sobie na delikatny uśmiech. Jednak niewidoczne żółte ślepia obserwowały go uważnie. Kim on jest?
Przynajmniej Shiro nie był taką osobą, która by zaczęła się śmiać albo kazała mu spadać. Tyle dobrze.
- Coś jeszcze czy mogę iść? - chciał go wyminąć. Chciał odejść gdzieś dalej. I by ci wszyscy ludzie tak przestali zwracać uwagę na to co się tutaj dzieje... Jeszcze trochę i skupią na sobie sporą widownię. A póki co... Shiro czuł lekki stres. Spokojnie Shiro. Spokojnie. Musiał panować nad sobą, by nagle ogon nie zaczął zdradzać jego emocji. Mogłem go lepiej schować.
Więc, co na to zrobi nieznajomy? Czekając na reakcję ugryzł kolejny kawałek przysmaku.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Wrz 09, 2016 10:10 pm

Wcześniejsze zainteresowanie, momentalnie zaczęło gdzieś znikać. Oczy przybrały ten sam nieco pusty wyraz co zawsze, choć nawet przy tak niewielkiej zmianie, dało się dostrzec, że w jednym momencie zachowywał się jakby ktoś spuścił powietrze z jego ulubionego balona. Spuścił nieznacznie głowę z zawiedzeniem, tracąc zainteresowanie. Skoro nie był kotem, nie miał powodu by dalej za nim łazić. Raz jeszcze podrapał się po ręce, zaraz cofając się o krok.
APSIK!
Kichnął mrugając szybko kilka razy i spojrzał na niego nieufnie. Jego alergioradar mówił coś innego.
- Nie lubię kłamców. - rzucił nieco ponurym tonem, drapiąc się po policzku. O dziwo nie było w tym nawet krzty wyrzutu, zupełnie jakby mimo wypowiedzianych przez siebie słów nie przywiązywał większej uwagi do faktu, że faktycznie chłopak mógł coś kręcić. Albo był kotem, albo chował kota pod płaszczem. Coś musiało być na rzeczy.
- Wpadłeś na mnie wcześ-- - przymrużył powieki wpatrując się nieprzyjemnym wzrokiem w patrzącą na niego zza nieznajomego kobietę.
- Tsk. - irytacja opuściła jego usta z jednym prostym dźwiękiem. Gdy tylko chłopak próbował go wyminąć, Naissankari złapał go za nadgarstek i pociągnął przed siebie.
- Ludzie się patrzą. - mimo dość niepozornego wyglądu, jego uścisk był stanowczy. Chyba dopiero po krótkiej chwili zdał sobie sprawę, że takie pociągnięcie kogoś bez słowa mogło średnio wyglądać w oczach potencjalnego-kota. Wcisnął mu więc jeden z patyków z ciastem rybnym. Koty lubią ryby.
Cały czas patrzył na niego kątem oka, nim znowu odwrócił głowę w drugą stronę kichając po raz kolejny. Przetarł oczy wierzchem wolnej dłoni, aż nazbyt dobrze czując jak zaczynają go swędzieć. Że też nie mógł się urodzić uczulony na kobiety. Wtedy miałby dodatkową wymówkę, by omijać je szerokim łukiem.
Rozejrzał się pokrótce dookoła szukając jakiegoś w miarę odosobnionego miejsca, które nie będzie aż tak odosobnione. Może i w kwestii kontaktów z innymi był wyjątkowo beznadziejnym przypadkiem, ale nawet on domyślał się, że jak zaciągnie go w zaułek, raczej nie skończy się to zbyt dobrze. Więc gdzie?
Zatrzymał się w miejscu patrząc dookoła.
- ... zgubiłem się. - oznajmił równie spokojnym głosem co wcześniej. Co teraz?

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Wrz 09, 2016 10:58 pm

Kichający wampir. Tego brakowało do tej całej sytuacji. Gdyby jego myśli mogły być ukazane, nad jego głową pokazałyby się najpierw trzy kropki, a potem pytajnik. Nie bardzo wiedział, skąd nieznajomemu się na to wzięło. Dziwne. Czy nie wyczuwał od niego wampirzej krwi? Potarł drugą dłonią nosek. Nie, rzeczywiście, wampir. Nie jedyny, ale jednak ten samej rasy... I właśnie oskarżył go o kłamstwo. Aż zmrużył nieco oczy i westchnął cicho. Nie rozumiem.
Ale jednak nadszedł czas na obronę.
- Nie kłamię - odpowiedział mu. Chwila, obca istota, która zaczepiła go na ulicy, właśnie zarzucała mu kłamstwo. To dopiero niecodzienna sytuacja. - Widziałeś kiedyś kota o wielkości człowieka, jego posturze, mówiącego ludzkim głosem i robiącego zakupy? - spytał się go, próbując natomiast przerzucić go na "logiczny" tryb myślenia. W końcu, w większości sytuacji albo by ktoś to olał, a nawet gdyby ujrzał jego kocie uszy i ogon, uznałby to za część przebrania, a nie coś, co było częścią jego ciała. Uroki rzeczywistości.
Chociaż Shiro to taki kot w butach. Prawie że dosłownie.
No i nadal go nie rozumiał. Może chodzi o tok myślenia? W końcu, w pełni kotem nie był - tylko takie połączenia wampira krwi B z kotem, a do tego dziecięcy charakter czerwonowłosego.
- Huh? - wpadł na niego? Uh... Nie wiem. Wpadł na tyle dzisiaj osób, że nie był pewny, którą jego ofiarą był. A... A może chciał się za to zemścić? Jakiś straszny pan, któremu nie podobało się takie zachowanie? Brr... Brzmiało to niebezpiecznie, nawet w myślach.
Dlatego to był kolejny powód dla którego najlepiej byłoby się stąd zmyć. Lecz co? Chwila. Jego plany zostały udaremnione w chwili, gdy został złapany przez chłopaka w szarym kapturze. Mocno. Nie spodziewał się tego. Aż spojrzał na niego z niepewnością, nie bardzo wiedząc, co powinien zrobić z tym faktem. Wyrywać się? Może nie? Nasuwało się dużo pytań, lecz brakowało odpowiedzi na nie.
- Etto... - Co ty robisz? Za blisko. Już chciał się cofnąć i odzyskać rękę. Już... Po czym ten wyskoczył z taką uwagą. Shiro po rozejrzeniu się, mógł również to stwierdzić. Uciekać. Trzeba uciekać. O, jednak nie. Dostał jakiś smakołyk. Więc skończyło się to na tym, że nie mając jednej ręki, w drugiej trzymał i naleśnik, i drugie jedzonko. Wzruszył lekko ramionami, podgryzając raz jedne, raz drugie. Nawet dobre.
O, jednak stoją.
- No to mamy problem - stwierdził rudowłosy, nad wyraz nie przejmując się tym, że mogli się zgubić. Po prostu jadł. Ba, nawet nie pomyślał teraz, że mogłaby się znajdować w tym jakaś nieprzyjemna substancja. - Mogę już iść? - spytał się natomiast. Nadal nie wiedział, co chciał od niego.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Wrz 10, 2016 1:48 am

"Nie kłamię."
Przyjrzał mu się powątpiewającym, przeszywającym wzrokiem. Jednym z tych, które z reguły powodowały u innych dyskomfort, zwłaszcza że oprócz dziwacznych dwukolorowych tęczówek, obrazka dopełniała przecinająca twarz blizna. Jeśli cokolwiek w okolicy było dla innych wampirów jak żywy radar 'uwaga niebezpieczeństwo!' to był nim właśnie Naissankari. Bynajmniej niekoniecznie z powodu, dla którego sam miałby sprawić komuś kłopot. Bardziej jako ktoś, kto je do siebie przyciąga.
- Nie. Z drugiej strony dużo rzeczy nie widzimy, a istnieją naprawdę. - powiedział patrząc w bok na Häivę. Cień nie odpowiedział w żaden sposób, garbiąc się jedynie tuż za nim, cały czas wpatrując się w jego punkt zainteresowania. Tak samo Naissankari zaraz wrócił do niego uwagą, wyraźnie się nad czymś zastanawiając.
Kolejne kichnięcie.
Co jeśli rzeczywiście nie był kotem, a jemu się coś przewidziało? Może w rzeczywistości chował jakiegoś futrzaka pod swoim płaszczem? Przyjrzał mu się nieco uważniej od góry do dołu oceniającym spojrzeniem. Był dość obszerny, więc nie mógł w stu procentach stwierdzić, że to niemożliwe. Biedny chłopak. Prawdopodobnie, gdyby młody Asmodey nie miał takiej obsesji na punkcie kotów, nawet nie musiałby wysłuchiwać jego oskarżeń, ani znosić towarzystwa.
Ciągnąc go przed siebie zerknął na niego w tył, przyglądając się z ciekawością jak je jedną rzecz po drugiej. Dopiero gdy stanęli i upewnił się, że wokół było nieco mniej ludzi wypuścił go przyglądając mu się czujnie.
"Mogę już iść?"
- Muszę kupić rzeczy do szkoły... - powiedział nagle, zdając sobie sprawę, że kompletnie nie wie w którą stronę powinien teraz iść. Zresztą nie tylko rzeczy do szkoły, biorąc pod uwagę, że ostatnimi czasy stracił dość sporo swoich przynależności. Widząc, że potencjalny-kot kończy swoje jedzenie, zupełnie automatycznie wyciągnął z torby opakowanie z trzeba ciastami, podsuwając mu je całkowicie naturalnym ruchem i poklepał go po kapturze, nim powrócił do wcześniejszych rozmyślań.
Kichnął zasłaniając przy tym twarz szalikiem. Ugh. Ponownie przetarł oczy, czując jak z sekundy na sekundę robi się coraz gorzej.
- Naprawdę nie jesteś kotem? Nie próbujesz jakiegoś przemycić? - zapytał drapiąc się po karku. Co jak co, komu jak komu, ale swojej alergii to ufał.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Wrz 10, 2016 2:02 pm

Pogubiłem się - pomyślał Shiro, patrząc na nieznajomego z niepewnością. Nie bardzo podobało mu się spojrzenie, jakim został uraczony. Ba, troszeczkę go to przerażało. Może jednak być bardziej stanowczym i uciekać stąd? Kto wie, kim tez był ten osobnik. Równie dobrze mógł mieć wobec niego niecne plany.
Tylko dlaczego uważa, że Shiro to kot?
Przekrzywił nieco głowę, zastanawiając się nad tym. Huh... Może w którymś momencie osunął mi się kaptur? - pomyślał. - Albo to wyczuwalne w moim zapachu... Albo coś jeszcze innego... - nie był pewny, co sprawiało, że ta istota nadal nie odpuszczała i nie dała się przekierować na coś o wiele bardziej realnego.
- Aha... - koniec końców wydobył z siebie jedynie tyle. Ugryzł naleśnik, postanawiając nie zagłębiać się w dalszą kwestię. Koniec końców - albo odkryje prawdę, albo odpuści. Póki nie planował mu zrobić krzywdy, mógł pozostać tutaj.
Został pociągnięty do innych ulic, gdzie tłumy się zmniejszyły. Ba, został nawet puszczony. Skorzystał z możliwości szybkiej ucieczki? Nie. Po prostu stał i kończył oba smakołyki, rozglądając się za kolejną cukiernią. Może kupić coś na drogę? Ah. Ryba. Zapomniałbym. O, jednak co? Dostał coś od nieznajomego i nawet został poklepany. Niepewnie przyjął podarunek i zaglądnął do niego. Aż oczy zaświeciły mu na widok zawartości, a uszy nieco zadrżały pod materiałem.
- Dziękuję - powiedział do niego, zabierając się za pierwsze ciasto. Pozostałości w postaci opakowań po prostu włożył do jednej z reklamówek, jakie miał przy sobie. Może odwdzięczyć się jakoś za to? Hm... Co on to wcześniej wspominał... - Mogę podzielić się z tobą zeszytami - rzucił, podnosząc łapkę z tymi przedmiotami.
Zamrugał ślepiami, po czym poprawił na tyle kaptur, by ukrywać dalej swoje uszy i próbując go zrozumieć.
- Nie mam przy sobie kota - odpowiedział mu zgodnie z prawdą. - I nie rozumiem. Nie mogę być kotem. Koty inaczej wyglądają - wzruszył lekko ramionami. - Chyba, że... - zaczął, ale jednak nie dokończył. - Co chcesz zrobić teraz? - nie odsłaniał swojej twarzy mimo wszystko.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Wrz 10, 2016 11:44 pm

W gruncie rzeczy zgubienie się przy kimś takim jak Naissankari nie było nazbyt trudne. Zarówno w aspekcie orientacji w terenie, jak i samego myślenia. Wyglądało jednak na to, że nie tylko on był tutaj na swój sposób dziwny. W końcu kto normalny, dałby się pociągnąć nieznajomemu za sobą, nie próbując jakoś specjalnie walczyć? Pomijając fakt, że Asmodey zbyt zaabsorbowany znalezieniem innego miejsca nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że ktoś mógłby mu się sprzeciwić jego woli. Dość bezczelne podejście, trzeba było przyznać.
Cały czas uważnie mu się przyglądał, zupełnie jakby chciał wyłapać jakiś konkretny szczegół w jego zachowaniu. Radość na widok jedzenia dała mu swego rodzaju podpowiedź.
Więc koty lubią jedzenie?
Nadal się w niego wpatrywał, intensywnie myśląc. Z jakiegoś powodu ten obraz, wraz z którym nieznajomy chłopak wcinał ciastko, dość mocno wrył mu się w pamięć. Pewnie dlatego, że nadal nie odpuścił myśli, wraz z którą był powiązany z kotowatymi.
"Mogę podzielić się z tobą zeszytami."
Zamrugał. Dopiero teraz w pełni poczuł oddziaływanie alergii, gdy oczy nieznacznie mu się zaczerwieniły, zachodząc łzami. Ach do diaska. Kichnął po raz kolejny, drapiąc się po boku szyi i spojrzał na niego mrugając kilka razy, by przegonić łzy.
- Jestem uczulony na koty. - powiedział w końcu, patrząc na jego zeszyty. Pociągnął nosem i przechylił głowę w bok z niejakim niezrozumieniem.
- Wtedy nie będziesz miał wystarczającej ilości dla siebie, prawda? Muszę po prostu znaleźć... tak... - urwał gwałtownie zdanie, przesuwając wzrokiem po otoczeniu. Jak stąd właściwie trafić do akademika? Zresztą nie tylko akademika.
- Teraz? Hm. - dobre pytanie. Tylko nie do końca znał na nie odpowiedź. Nie miał zbytnio żadnego planu, więc nie miał pojęcia co powinien robić dalej. Poprawił kaptur na głowie, przesuwając spod niego pojedyncze wchodzące mu w oczy kosmyki.
- Nie wiem. Kupiłem książki, więc została mi na liście nowa torba, pióro i jedzenie. Taak, będę musiał to wszystko znaleźć... - odwrócił się raz jeszcze w stronę zakapturzonego chłopaka momentalnie milknąc. Zamiast tego poklepał go znowu po głowie nie odzywając się ani słowem. Fakt, że chował twarz przed innymi sprawiała, że poczuł potrzebę pocieszenia go w ten kompletnie niezdarny sposób. Może sam nie miał lekkiego życia i chował się ze swoimi bliznami? Nie żeby Naissankari kiedykolwiek się nad sobą użalał z ich powodu.
Klep, klep.
Odwrócenie się w bok i kichnięcie.
Klep, klep.
I weź tu go zrozum.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Nie Wrz 11, 2016 3:10 pm

Właściwie to ciekawe zjawisko... A dokładniej fakt, dlaczego Shiro szedł z nim, zamiast się przeciwstawić. W końcu to byłoby najbardziej logiczne i prawidłowe zachowanie w tym momencie. Więc dlaczego jednak tego nie zrobił? Wina faktu, że jest bardzo ufnym wampirkiem?
Albo tego, że nieznajomy dał mu słodkości.
Ale tak naprawdę, może lepiej byłoby wycofać się stąd i zająć się własnymi sprawami? W końcu, czy przebywanie z kimś, kogo się nie znało, było czasem niebezpieczne? Mogłoby się okazać, że to porywacz. I co zrobi Shiro wtedy? Kto wie. I tak było trochę niepokojące to, że ciągle go obserwował.
I... Chwila, co? Uczulony na koty? Zamrugał ślepiami, powoli łącząc fakty. Ah... Spoko - i dowiedział się coś nowego; wywołuje alergię. Jak normalny kot. Kocie geny... Nie wiedział dobrze, jak wpływały na jego ciało, nie licząc dodatkowych elementów. No i samo zachowanie... A nie, to nie czas na zastanawianie się nad tym.
- Nie przejmuj się tym - powiedział do niego. - Jeśli zabraknie mi zeszytów, dokupię sobie nowe - dodał jeszcze, uśmiechając się do niego lekko. Chociaż pewnie tego nie zobaczy, skoro miał na głowie kaptur, który zasłaniał jego oblicze zarazem.
Huh... A właściwie...
- Przed chwilą mijaliśmy taki sklep - stwierdził po prostu, delikatnie się przeciągając. Skończył pierwsze ciastko i zabrał się już za drugie.
I... Dlaczego on ciągle go klepie?
- Etto... - i z tego wszystkiego trochę zsunął się kaptur, ale nie na tyle, by mógł ujrzeć uszy... Lecz jego żółte ślepia, które teraz wlepiły się w niego uważnie obserwując.
A w nich było wyrażone jednocześnie zagubienie.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Nie Wrz 11, 2016 5:46 pm

Każda z tych sytuacji była dla niego kolejną akcją rozeznania w terenie. Z niesamowitym oddaniem sporządzał w głowie notatki na temat środowiska naturalnego i zachowania kotów. Nieważne ile razy chłopak powtórzyłby mu, że:
a) Nie jest kotem;
b) Koty nie są takie duże i zdecydowanie nie chodzą na dwóch nogach;
c) Nie ma żadnego przy sobie.
Gdy Naissankari coś sobie ubzdurał, prawdopodobnie nie było opcji, by odpuścił dopóki sam nie stwierdzi, że drążenie jakiegoś tematu zwyczajnie mu się znudziło lub nie jest wystarczająco interesujące, by absorbować jego uwagę. W końcu nie raz i nie dwa, naciskał na tyle mocno, by inni zwyczajnie się poddawali, nie mając już siły dłużej z nim dyskutować. Albo reagowali agresją i spotkanie kończyło się bójką, cóż. Nie lubił bójek.
"Jeśli zabraknie mi zeszytów, dokupię sobie nowe."
Nie odrywał od niego wzroku. Nie widział większego sensu w kłóceniu się z nim. Jednocześnie wiedział, że sam może sobie dorwać jakieś zeszyty. Z drugiej strony, jeśli sam mu je oferował, czemu miałby ich nie przyjąć.
- Skoro tak mówisz. - podsumował w końcu, drapiąc się po karku. Przed chwilą mijali taki sklep? Ściągnął nieznacznie brwi, próbując sobie przypomnieć. Chodziło mu o papierniczy? A może jakiś inny? Ciężko było wymagać od Naissankariego uwagi, biorąc pod uwagę fakt, że przez większość trasy wpatrywał się w zakapturzonego chłopaka, byle go nie zgubić. Dobrze, że przynajmniej tego nie powiedział na głos.
Cały czas klepał go po głowie, jak grzeczne, małe dziecko które je nałożony mu obiad bez najmniejszego słowa sprzeciwu. Nawet nie do końca zdając sobie sprawę z tego co robi. Pociągnął nosem zatrzymując rękę. Zamiast ją zdjąć z jego głowy po prostu zamarł w bezruchu, skupiając uwagę na złotych oczach.
- Nawet oczy masz jak kot. - pokiwał głową, naciągając mocniej kaptur na twarz nieznajomego, by ukryć ją przed innymi przechodniami. Przy okazji rzucając nieprzyjemne spojrzenie, jednemu z przechodzących mężczyzn, który w jego mniemaniu patrzył na nich o trzy sekundy za długo.
- Zaprowadzisz mnie do sklepu to kupię ci więcej ciastek. - w końcu zdążył się już nauczyć, że nie ma na świecie niczego za darmo. Poza tym lubił patrzeć jak wcina. Przypominał mu wtedy małego chomika.
Może był kotem z chomiczymi genami? Hmmm.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Nie Wrz 11, 2016 8:10 pm

Huh. Dziwne. Naprawdę bardzo dziwne. Ta cała sytuacja... Nieznajomy był bardzo uparty. I Shiro nie rozumiał dlaczego nie dawał się przekonać. Wydawało mu się, że wszystko robił jak powinien, by odwieść go od takiego pomysłu. Nie wiem. Może mu przejdzie? Albo pozna prawdę na temat rudowłosego. Jedno z dwóch.
Wpakował resztę ciasta do buzi, po czym przytrzymując opakowanie z ostatnim ciastkiem jedną dłonią, wyjął kilka zeszytów i podał je wampirowi.
- Proszę - wymamrotał i przełknął słodkość.
Nie przeszkadzało mu to, by się dzielić z nim tymi rzeczami. Nawet jeśli go pierwszy raz na oczy widział i powinien zachowywać się zupełnie inaczej. Ciekawe, w którym momencie to zaś odbije się na nim...
Wpatrywał się w niego z zagubieniem, niepewnością i niewinnością. Jego żółte oczy nie odrywały się do tego osobnika, nawet gdy ten przestał go klepać niczym dziecko. Nie no, Shiro to był dzieciak, ale to inna kwestia do rozpatrzenia.
Przekrzywił natomiast nieco łebek, zastanawiając się nad jego słowami.
- Z takie już mam - wzruszył lekko ramionami. Akurat w tym przypadku, jego żółte oczy nie wzięły się z zwierzęcych genów. Odziedziczył je po rodzicach, a jeśli kiedykolwiek będzie taka możliwość, wampir mógłby zauważyć, że zmieniają swoją intensywność barwy w zależności od naświetlenia.
I zaskakujące było to, że nie wykorzystał sytuacji, by sprawdzić jego łebek, a zasłonił mu twarz z powrotem. Uśmiechnął się łagodnie dzięki temu gestowi.
Huh... Ciekawa propozycja.
Rudowłosy milczał przez chwilę, rozważając w myślach usłyszane słowa, po czym lekko pokiwał głową.
- Pewnie. Nie musisz kupować mi - zgodził się na to, po czym złapał go za lewą rękę i delikatnie pociągnął. - To chodźmy - nie czekał długo na jego decyzję czy też sprzeciw. Po prostu go poprowadził w ten sposób. Wyrwał się? Nie? Kto wie. Tylko czy taka bliskość mu nie zaszkodzi?
Bądź co bądź, dwie minuty później znaleźli się pod odpowiednim sklepie. Shiro zaś spojrzał na nietypowego towarzysza.
- To tutaj - powiedział jedynie. Jeśli go trzymał - puścił. I stał, nie idąc nigdzie indziej.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Nie Wrz 11, 2016 10:54 pm

To właśnie była jego domena. Upartość. W dodatku naprawdę bardzo ciężko było się w niej momentami połapać. Z reguły Naissankari nie przywiązywał żadnej uwagi do tych, którzy znajdywali się dookoła niego. Potrafił kogoś poznać i zapomnieć jego imię po tygodniu. Być z kimś w klasie przez trzy lata i nadal nie zapamiętać jego twarzy. Kompletnie nie interesować się ustalonymi przez innych trendami, nie znać tych których rzekomo 'znał każdy'. Jednocześnie wystarczył jeden bzdurny element, często taki którzy nie przykułby uwagi nikogo innego, by momentalnie jego osobowość zmieniała się o sto osiemdziesiąt stopni. Nie zawsze były to cechy wyglądu. Czasem mogło być to jakieś konkretne zachowanie, element ubioru, wypowiedziane zdanie. Coś co w jego mniemaniu odstawało od reszty w na tyle ciekawy sposób, by zająć go na kilkanaście następnych minut. Potencjalny-kot miał ich o dziwo całkiem sporo. Choć nie był do końca w danym momencie ocenić, czy jego zainteresowanie kompletnie nie skończyłoby się w momencie, gdy faktycznie zostałoby mu udowodnione, że nie jest kotem.
Kot, kot, kot.
Kichnięcie. Zasłonił twarz z wyraźnym zmęczeniem, przymykając jedno oko, które zaszło mu mgłą wraz z napływającymi łzami. Wiedział, że cała ta sytuacja nie była zbyt dobra dla jego zdrowia, mimo to brnął w nią uparcie nie zastanawiając się zbytnio nad konsekwencjami. Wyciągnął dłoń biorąc w nią zeszyty i skinął głową w podziękowaniu. Grzeczność wymagała jakiegokolwiek słowa w podzięce, uśmiechu, jakiegokolwiek drobnego gestu. Którego rzecz jasna Naissankari nie wykonał. Mimo to przyjrzał się uważnie otrzymanym przedmiotom, nim otworzył torbę i wsunął je do środka, uważając by żadnego nie uszkodzić.
- Ja też. - mruknął nieco niewyraźnie postukując palcem pod jednym ze swoich oczu, charakteryzującym się złotą tęczówką. Tak mocno kontrastującą z drugim okiem. Mimo to, rzecz jasna jego własne oczy nie wydawały mu się w połowie tak interesujące jak jego. Nawet jeśli dość szybko stracił widok na nie przez kaptur.
Pociągnął nosem, nawet nie zauważając kiedy został złapany za rękę. Zerknął w dół na jego dłoń, nie odzywając się ani słowem. W aż nadzwyczajnie uległy sposób dał się poprowadzić, przyglądając z ciekawością swojemu przewodnikowi. Rozsądek podpowiadał mu, by spróbował zapamiętać budynki, ale kto by go słuchał?
Zerknął w tył na człapiącego za nimi leniwie cienistego przyjaciela, mrucząc coś cicho pod nosem.
- Nie zgub się, Häivä. - upomniał go, zaraz skupiając się na nowo na potencjalnym kocie.
"To tutaj."
Spojrzał na budynek, po czym na swojego nowego tymczasowego towarzysza. Budynek, kot, budynek, kot, budynek, kot. Czy jeśli wejdzie do budynku, kot sobie pójdzie? Czy jeśli zostanie z kotem, straci z oczu budynek? Stał w miejscu wodząc pomiędzy nimi wzrokiem, wyraźnie niezdecydowany. Co zrobić?
- Nie wchodzisz do środka, Kocie? - zapytał pociągając nosem po raz kolejny i podrapał się po nadgarstku. Swędzi.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Nie Wrz 11, 2016 11:44 pm

Czyli jest szansa, że nieznajomy po prostu znudzi się towarzystwem Shiro. Równie dobrze, nawet po poznaniu prawdy, mógłby uznać, że kotowaty jest nie wart uwagi i takiego zaangażowania, jakie teraz ukazywał chłopak. Rozczarowanie. Najgorsze uczucie jakie może dopaść po tych wszystkich staraniach. Aż robiło się przykro na samą myśl.
Chociaż równie dobrze mogło mu zejść samo zaciekawienie osobą jaką był Shiro i tyle. Tak właściwie wszystko było możliwe... A dla rudowłosego, to spotkanie wydawało się być aktualnie jedynie jedyne; rozmowa z nieznajomym, którego mógłby już więcej na oczy nie widzieć. I tyle.
Ta, i akurat nieznajomemu przekazał właśnie zeszyty. Brawo Shiro, brawo ty. Ale dobra, wampirek uznał po prostu, że tak powinno być i tyle. A zeszyty i tak da się dokupić, więc nie ma czym się przejmować.
A właśnie, co do ich tęczówek...
- Masz fajny kolor oczów - powiedział, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Kotołak był niższy od niego, co w sumie ciężko nie zauważyć. Ale nie w tym rzecz. A taka, że aż do teraz nie mógł zobaczyć czegoś takiego jak kolor jego oczów. Przynajmniej teraz zyskał okazję... I z zaskoczeniem zauważył, że miał dwa różne kolory! I to nie takie jak zielony czy niebieski, ale bardziej rzadsze. Ciekawe!
Podczas tej wędrówki, jedynie raz zerknął w jego kierunku. A dokładniej wtedy, gdy usłyszał jego mamrotanie... Lecz nie przejął się tym. Nie wiedział o co chodzi, ale nie spytał się. Uznał, że równie dobrze mogło mu się wydawać. Albo coś innego.
Nie ma co rozpisywać się o tej wędrówce, ponieważ nic ciekawego się nie wydarzyło. A gdy już dotarli...
- Mam już wszystko co mi potrzeba - odpowiedział mu natomiast. Kocie? Międzyczasie wyciągnął trzeci i zarazem ostatni smakołyk. - Mogę... Mogę poczekać na ciebie tutaj - Chociaż nawet nie wiem po co. Ale mogę - dokończył w myślach i ugryzł kawałek ciasta.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Nie Wrz 25, 2016 4:10 pm

Ciężko było przewidywać jego reakcje, tak długo jak faktycznie już się jej nie napotkało. Niejednokrotnie, gdy ktoś spodziewał się najgorszego, wynik był zupełnie odwrotny. Bądź w drugą stronę. Ile razy ludzie przekonani o własnej wartości, byli pewni że okaże im pełno zainteresowania, podczas gdy Naissankari po prostu zwracał się w swoją stronę i odchodził, wyraźnie znudzony.
Póki co jednak, napotkany przez niego prawdopodobny-kot był dziwny. Dziwny i ciekawy. Nie dość, że uparcie chował się pod tym swoim kapturem, dzielił się z nim swoimi rzeczami.
Nie żeby sam nie wcisnął mu jedzenia... ale czy to nie był kolejny punkt podkreślający jego dziwność? Kto normalny brał jedzenie od nieznajomych. Dlatego też przyglądał mu się z taką uwagą, najwyraźniej nie mając zamiaru dawać mu spokoju.
"Masz fajny kolor (...)"
- Eh? - podniósł dłoń do swojej twarzy, muskając palcami policzek pod srebrnym okiem. Przez chwilę przyglądał mu się badawczo, zupełnie jakby spodziewał się, że zaraz jego tymczasowy towarzysz zwyczajnie go wyśmieje, nic takiego się jednak nie stało. Odwrócił głowę w bok, nim zaraz ponownie na niego spojrzał, nie odpowiadając jednak w żaden sposób. Nie był zbytnio przyzwyczajony do pochwał, co dało się zauważyć po tym, w jaki sposób zmieniła się przez chwilę mimika jego twarzy. Tuż przez kolejnym kichnięciem.
"Mogę poczekać na ciebie tutaj."
Nie do końca mu ufał. Nie było w tym zresztą nic dziwnego, biorąc pod uwagę fakt, że kompletnie się nie znali. Podrapał się po ręce, spuszczając wzrok na ziemię. Prawdopodobieństwo, że ucieknie stanowiło jakieś 90%. Gdy dodawało się do tego fakt, że w jego mniemaniu był kotem, wzrastało ono do 99,9%. Miał więc 0,01% szans, że po wejściu i wyjściu zastanie go przed wejściem.
Poruszył się nieco niespokojnie, wyraźnie nie mogąc zdecydować czy podjąć podobne ryzyko. Jednocześnie nie mógł go zaciągnąć siłą do środka. No cóż, niby mógł, ale wtedy już na pewno uciekłby przy byle okazji.
Podniósł głowę, patrząc na niego przenikliwym wzrokiem dwukolorowych tęczówek.
- Obiecujesz? - zapytał niczym mały dzieciak, pocierając policzek wierzchem dłoni. Najwidoczniej zdecydowanie nie miał zamiaru wchodzić do środka, póki nie zyska potwierdzenia. Nie żeby miał pewność, że chłopak go nie okłamie, ale jeśli to zrobi, wtedy łatwiej będzie mu pogodzić się z myślą, że stracił z oczu kota.
W końcu nienawidził kłamców.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pon Wrz 26, 2016 1:01 pm

Może dziwny... A może po prostu za bardzo ufny? W końcu, w tym przypadku niewiele się to od siebie różniło. I to właśnie powodowało, że podzielił się z nim rzeczami czy zjadł jedzenie, które mu dał. Cóż. Mógł nie dawać. Przynajmniej wtedy miałby więcej łakoci dla siebie... Chociaż tyle to spowodowało, że Shiro nie uciekł jeszcze.
Chociaż go bardzo niepokoiło zainteresowanie nieznajomego jego osobą.
Jego ogon lekko drgnął, gdy rudowłosy obserwował zachowanie wampira. Przekrzywił nieco łebek, zastanawiając się właściwie nad tym. Powiedziałem coś nie tak? Nie był pewny teraz. Mógł się nawet zastanawiać, czy nie obraził go swoimi słowami. Nie wiedząc jak ten mógłby zareagować... Ale póki co, nie zrobił nic strasznego.
Huh... No właśnie. Wampir naprawdę nie miał powodu, dla którego miałby zostać tutaj i poczekać na tego osobnika. Więc... Po co właściwie zamęczać się i tkwić niepotrzebnie, gdy tyle rzeczy jeszcze było do zrobienia!
Ale...
- Obiecuję - powiedział kotołak. Jego wzrok powędrował na ostatnie ciasto, jakie aktualnie posiadał, po czym znów na rozmówcę. - Tylko się pospiesz - poprosił go.
Patrzył na niego uważnie, zastanawiając się jednocześnie, co ten zechce zrobić. Zaciągnie czy nie? Może zaufa komuś... Kogo nie zna? To dopiero byłoby dziwne, lecz... Właściwie wszystko zależało od niego samego.
Uniósł głowę, spoglądając w niebo. Chyba zapowiada się na deszcz... - pomyślał, jedząc dalej smakołyk.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Wrz 27, 2016 1:55 am

Pociągnął nosem. Zapewne gdyby Naissankari miał nieco mniejsze problemy w komunikacji z innymi i przekazywaniu różnych informacji, spotkania z nim wyglądałyby na dużo prostsze. Z drugiej strony, właśnie dzięki podobnym cechom bardzo łatwo było mu pozbyć się niechcianej uwagi w ułamku sekundy, gdy po prostu rzucał coś oschłym tonem, kompletnie nie dbając o uczucia drugiej osoby. Zadziwiające, że prawdopodobny-kot jeszcze nie włączył swojego instynktu samozachowawczego na jego widok i nie zwiał jak najdalej, a faktycznie... obiecywał, że poczeka.
"Tylko się pospiesz."
Pokiwał posłusznie głową i poklepał go po raz kolejny po kapturze na głowie. Co za dziwny wampir. Zaraz po tym mruknął coś cicho i podrapał się po boku szyi, kichając.
Chodźmy, Häivä — rzucił do istoty, nawet nie patrząc w jej stronę. Mimo to cień ruszył się posłusznie z miejsca, człapiąc powolnie za Naissankarim. Na tyle powolnie, by zarobił drzwiami i rozpadł się na kawałki pozostając poza sklepem. Przez chwilę cień tkwił w miejscu nie przybierając żadnej konkretnej formy, aż w końcu przeniknął przez szparę pod drzwiami, na nowo formując się już w środku. Cała ta sytuacja widoczna jedynie dla Naissankariego, zmusiła go do ciężkiego westchnięcia.
Nie mamy czasu na twoje zabawy. Jeśli się nie pospieszymy, pójdzie bez nas — pouczył go cierpliwie, nie zwracając uwagi na to, że przechodzący obok mężczyzna właśnie spojrzał na niego dziwnie, szybko umykając między rzędy. Sam Naissankari przyspieszył, przyglądając się ze znużeniem rzędom toreb i przyborów. Nigdy nie był dobry w podejmowaniu decyzji.
Pewnie nie powiesz mi, którą powinienem wybrać? — zapytał istotę, otrzymując w odpowiedzi to samo co zawsze milczące spojrzenie bezdennie czarnych oczu.
Zero z ciebie pożytku — rzucił biorąc pierwszą lepszą z brzegu. Czarna i skórzana, wyglądała na wytrzymałą, nie powinna mu się zerwać nawet jeśli wpakuje do niej mnóstwo książek. W przypadku pióra postanowił pozwolić, by zadecydowała cena i po prostu wybrał najdroższe. Stojąc przy kasie, postukiwał ze zniecierpliwieniem nogą, nim w końcu ten sam mężczyzna co wcześniej, siląc się na uprzejmy uśmiech podał mu jego zakupy życząc miłego dnia. Zignorował go, wychodząc szybkim krokiem na zewnątrz, by odnaleźć spojrzeniem kota, mimo że nie do końca wierzył, że faktycznie będzie nadal na niego czekał. W końcu zawsze znikały.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Wrz 27, 2016 1:07 pm

No to... Co właściwie z tym rudowłosym wampirkiem? Skończyło się na tym, że skoro złożył obietnicę, to teraz nie mógł się ewakuować stąd. Aż westchnął cicho. Nie wiedział, co właściwie podkusiło go, by to zrobić, ale... Cóż, nie zamierzał tego łamać, więc wpatrywał się w drzwi, zjadając ciasto.
Nie rozumiem, czy on mówi do sam do siebie? - nagle wzięło go na zastanawianie się nad tym. - Wychodzi na to, że tak... Ale dlaczego tak właściwie? Lubi? Chwila. Może jest tutaj ktoś niewidzialny? - rozejrzał się z niepewnością. Jego żółte ślepia nie dostrzegły jednak nikogo podejrzanego, jak i zmysły nie wyczuły tego. Nie, zdecydowanie nic. Może ma wymyślonego przyjaciela? - uśmiechnął się lekko. - Nie wiem.
W końcu skończył jeść, a opakowanie wylądowało w pobliskim koszu na śmieci. Przeciągnął się lekko, przejrzał zawartość reklamówki, sprawdzając ile mu pozostało... I po prostu czekał...? Ale czy na pewno?
Gdy nieznajomy już wyszedł z zakupów, mógł dostrzec, że Shiro wlepił wzrok w wystawę obok sklepu, obserwując różne maskotki. Tak, sklep z pluszakami przyciągnął jego chwilową uwagę, zanim zorientował się, że tamten się pojawił. Odwrócił głowę w jego stronę.
- Jesteś - stwierdził po prostu, unosząc dłonie i przecierając ślepia. - Ja też jestem. Dotrzymałem słowa - nie wiedział, dlaczego to powiedział, ale wydawało mu się, że powinien.
Po czym lekko wzruszył ramionami i spojrzał w stronę ulicy.
- To ja już idę, dobrze? - zwrócił się do niego, zerkając na chłopaka. Już zamierzał ruszyć...

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Wrz 27, 2016 5:56 pm

Zlokalizował go.
Stał całkiem niedaleko, wpatrując się w różne pluszowe zabawki. Przekrzywił nieznacznie głowę w bok i podszedł do niego, zerkając w bok na tą samą wystawę co on z nieznacznym zaciekawieniem, zupełnie jakby chciał się dowiedzieć co takiego przykuło jego uwagę. Nigdy niespecjalnie interesował się zabawkami, spojrzał więc ponownie na zakapturzonego chłopaka, szukając na jego twarzy jakichkolwiek wskazówek.
Któryś ci się podoba? — zapytał wsuwając wolną dłoń do kieszeni. Zauważył też jak ten przeciera oczy. Był zmęczony? Przekrzywił głowę w bok.
"Dotrzymałem słowa."
Wykrzywił nieco niezdarnie kąciki ust w prowizorycznym uśmiechu. Nie był do niego zbytnio przyzwyczajony. Mimo to podobna deklaracja, sprawiła że owa niespotykana u niego reakcja pojawiła się zupełnie naturalnie.
Jak widać nie wszystkie koty uciekają po pięciu minutach — pociągnął nosem, drapiąc się po ramieniu. Może powinien skorzystać z okazji i wypytać chłopaka o nawyki jego pobratymców? Dzięki temu mógłby odnaleźć wspólny język z kotowatymi. Zastanowił się.
"To ja już idę, dobrze?"
Pokiwał głową. W końcu tak się umówili. Miał go tylko podprowadzić do sklepu. Naturalnym więc było, że chciał teraz się oddalić.
Ruszył z miejsca, by zrównać się z nim krokiem, zerkając na niego z ciekawością...
Dokąd idziemy? — ... bo jak widać nie dotarło do niego że 'ja już idę' nie przewidywało w zestawie jego osoby. Podobny gest przyszedł mu na tyle naturalnie, że wszystko wyglądało jakby taki był plan od samego początku.
Po jedzenie? Obiecałem ci jedzenie. Chyba, że wolisz pluszaka — zerknął w stronę witryny, w którą wcześniej się wpatrywał. Nigdy nie kupował takich rzeczy. Podejrzewał też, że obsługa będzie składać się głównie z kobiet. Na samą myśl przeszedł go zimny dreszcz, pozostawiając po sobie wyjątkowo nieprzyjemne uczucie. Mimo to, nie przekreślił pomysłu, wpatrując się w niego pytająco.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Wrz 27, 2016 8:09 pm

Przekrzywił głowę, po czym delikatnie pokiwał głową, słysząc jego pytanie.
- Kilka z nich - odpowiedział mu. Chociaż... Shiro chyba był ciut za stary, by mieć jakiegoś pluszaka, prawda? Nawet jeśli umysłowo w większości przypadków był dzieckiem.
Zerknął zaciekawiony. Nie uciekają po pięciu minutach?
- Nie jestem kotem - powtórzył już po raz któryś tą samą kwestię. Nie był kotem! Koty nie mają postury jak wampir! Nie mówią nawet!
A właściwie, sprawdzał może, czy minęło już te pięć minut?
Widząc, że plan Shiro nie przeszkadzał nieznajomemu, ruszył z miejsca. Miał jeszcze własne plany, a niekoniecznie one obejmowały ich realizację z osobnikiem, którego pierwszy raz na oczy widział. To trochę niepokojące, że tak bardzo chciał rozmawiać z rudowłosym i ciągle nie odczuwał zniechęcenia... Ale to już koniec, prawda?
I właśnie wtedy zorientował się, że ten, zamiast odejść w swoją stronę, zaczął iść z nim. Spojrzał na niego pytająco, kompletnie nie rozumiejąc o co chodziło.
- Do domu - odparł mu, zastanawiając się jednocześnie czy ten nie miał jakiś swoich planów. To było dziwne. Bardzo. - To znaczy, ja idę. Nie wiem, gdzie ty idziesz - ale chłopak nie narzekał.
Uśmiechnął się niemrawo, poprawiając już po raz któryś ten kaptur.
- Nie musisz mi niczego kupować - rzekł, nie zatrzymując się nadal. - Ani jedzenia, ani pluszaka - uzupełnił.
Kap. Kap. Kap.
Shiro odczuł, jak na jego głowę spada ciężka kropla deszczu. Jedna. Druga. Trzecia. O, patrzcie, zaczyna się to wzmacniać... Pada. Cudownie. Wzdrygnął, czując, jak zaczyna moknąć. Przyspieszył trochę kroku, by w końcu zatrzymać się pod jakimś dachem. Chciał poczekać, aż przestanie.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Wrz 28, 2016 12:33 am

"Kilka z nich"
Hm. Nie do końca potrafił zrozumieć fenomen pluszaków. Choć z drugiej strony... ten czerwony kot po lewej wyglądał całkiem uroczo. Zupełnie nieświadomie przechylił się w stronę witryny, nie przywiązując większej uwagi na jego kolejne słowa. Mógł w końcu powtarzać Naissankariemu pięćdziesiąt razy, że nie był kotem, a ten i tak będzie wierzył we własną wersję, rzucając tylko jeden komentarz:
Mhm. Ten jest całkiem ładny — wskazał palcem na wcześniej upatrzonego pluszaka. Podrapał się po boku szyi, patrząc na niego z ukosa. Ciekawe czy wampir też wyglądał jak ten pluszak? W końcu już wcześniej mignęły mu jego czerwone włosy. Przyglądał mu się ponownie zaciekawiony całą sytuacją.
Domu... — powtórzył po nim zastanawiając się przez chwilę. Jego dom był daleko. Nie do końca widziało mu się wracanie do niego w obecnej chwili, zwłaszcza że nawet nie był pewny czy w ogóle zastanie swojego ojca. A poza nim, nie było nikogo kogo chciał jakoś szczególnie spotkać po podróży. Mógł rzecz jasna wrócić do akademika, ale wtedy będzie skazany na współlokatora, którego do tej pory powinni mu już przydzielić. Z drugiej strony wszystko było lepsze od mieszkania z dziewczyną. Już raz go tak wrobili. Mieli szczęście, że Cocoro okazała się bardziej niestandardowa niż byle przedstawicielka swojej płci.
"Nie musisz mi niczego kupować"
Hm — skoro nie musiał mu niczego kupować, zawsze mógł kupić to sobie i się z nim podzielić, czyż nie? Choć póki co zdecydowanie nie było szans, by wszedł do sklepu z pluszakami. Ale jedzenie?
Wyprostował się gwałtownie patrząc w górę na deszcz. Niedobrze. Koty nie lubiły wody, tyle zdążył się nauczyć podczas swoich wielokrotnych podróży. Naciągnął mocniej szary kaptur bluzy na głowę, zaraz ściągając jednak skórzaną kurtkę, którą zarzucił na zakapturzonego chłopaka. Dodatkowa ochrona, by kot był suchy i bezpieczny. Świetnie.
Poklepał go po głowie, zdając sobie sprawę, że nie zapytał o podstawową rzecz.
Jak się nazywasz, kocie?

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   

Powrót do góry Go down
 
I always wanted a ca-ACHOO!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: