IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 I always wanted a ca-ACHOO!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1046


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Maj 13, 2017 8:20 pm

Huh... - kotowaty nieco przekrzywił łebek, słysząc jego słowa. Skoro nie pomagał często, a jemu pomógł... To chyba zrobił specjalny wyjątek dla rudowłosego, prawda? A tak przynajmniej ten teraz wywnioskował... Po swojemu oczywiście. Jego ogonek uniósł się, zdradzając zaciekawienie.
Nie dodał jednak nic więcej od siebie, obserwując natomiast... Jak czarne coś zaczęło pojawiać się na Keitaro. Przekrzywił lekko łebek, po czym zamrugał ślepiami, widząc, jak to zaczęło... Materializować się? Chyba tak można by powiedzieć.
Bądź co bądź, chwilkę potem ujrzał tego samego stwora, który nie tak dawno chciał się rzucić na niego. Straszny. Jedno słowo... Ale to było za mało by opisać cienistego stworzenia.
- Kto to jest? - spytał się natomiast towarzysza. Ciekawe tylko, czy zechce mu zdradzić to... Czy nie. Mimo wszystko, Shiro chciał wiedzieć, co właściwie ujrzał wtedy i teraz...
Machnął ogonem, gdy usłyszał jego pytanie. Odwrócił na moment wzrok, po czym spojrzał ponownie na niego... Lekko z niepewnością, ale również i ze zmieszaniem.
- Etto... Chyba nie ma sensu wracać do sparingu... - patrząc na to, że był prawie pewny, iż zdenerwował tym całym działaniem towarzysza... No i równiez miał przeczucie, że im dalej by próbował działać z umiejętnościami, tym większy problem miałby potem z dalszym funkcjonowaniem... No i to był główny powód, dla którego chciał ćwiczyc własne moce. - I w sumie... Eh... - pokręcił nieco łebkiem, po czym spojrzał na niego uważniej. - Możesz wziąć moją krew, Keitaro. Umowa to umowa... - czuł lekkie zawahanie... W końcu się nie znali aż tak dobrze, a oddawanie krwi wampirowi wiązało się również z niebezpieczeństwem. Mimo to, zdecydował się zaryzykować.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Maj 13, 2017 10:39 pm

Uniesienie się ogona z kolei, zupełnie automatycznie przykuło uwagę Naissankariego, wręcz zmuszając go do skierowania na niego wzroku. Zupełnie jakby właśnie odstawiali jakiś trik z hipnotyzerem i medalionem.
"Kto to jest?"
Mrugnął, wyrywając tym samym samego siebie z zamyślenia i odwrócił się nieznacznie w tył, zerkając w stronę opartego na jego lewym ramieniu Häivy.
Mój najlepszy przyjaciel — odpowiedział zgodnie z prawdą, zastanawiając się przez chwilę, jak wiele mógł zdradzić kotu. Z drugiej strony, skoro i tak już go widział...
Podniósł prawą dłoń, kładąc palec na wilczym pysku mary. Powietrze zamigotało pod jego dotykiem, materializując powoli stworzenie, które nadal trwało w bezruchu, zupełnie jakby nie zdawało sobie sprawy z tego, że zostało obnażone.
Shiro, Häivä. Häivä, Shiro. Nie żebyś był w stanie jakkolwiek to zrozumieć — zwrócił się do swojego cienia, który momentalnie przesunął się w bok, padając na ziemię. Jego łapy wyginały się w nienaturalny sposób, gdy w typowym dla siebie odruchu wyłamał sobie kark, otwierając przy tym paszczę, w której nie dało się dostrzec niczego poza bezdenną, idealną czernią.
Nie potrafię wytłumaczyć jego istnienia, towarzyszy mi od dziecka. Nie jest samodzielnym bytem, po prostu istnieje. Wykonuje moje polecenia, podejrzewam że w większej mierze czynności które wykonuje są rezultatem mojej podświadomości. Nie mówi, ale oddziałuje zgodnie z poszczególnymi emocjami. Z drugiej strony często zachowuje się jakby miał cień własnych zainteresowań — mara błyskawicznie przemieściła się do przodu, by wyrosnąć znikąd przed Shiro. Wilczy pysk powrócił na swoją właściwą pozycję i pochylił w dół. Czarne oczodoły, zdawały się patrzeć przez kotowampira, nie poruszył się już jednak nawet o centymetr.
Tak jak teraz jest tobą zainteresowany. Mimo że w tym konkretnym momencie nie odczuwam większego zainteresowania twoją osobą, wyczuwa że ciekawisz mnie na zasadzie całokształtu naszych spotkań i reaguje na to w najmniej spodziewanych momentach. Swoją drogą, robi to cały czas, dlatego inni śpią dużo lepiej, nie mając o tym zielonego pojęcia — położył dłoń na wykrzywionym, kościstym grzbiecie Häivy, na nowo go dematerializując.
Nie zrobi ci krzywdy. Jest niegroźny, chyba że rozkażę mu inaczej — zapewnił chłopaka, nie zwracając większej uwagi na cień, który ponownie przypadł do ziemi, by zaraz wycofać się w bok i obejść dookoła jeden z pni.
"Możesz wziąć moją krew."
Wyprostował się widocznie, przyglądając uważnie kotowampirowi. Przez dłuższą chwilę milczał, zupełnie jakby rozważał różne reakcje ze swojej strony, wybierając ostatecznie tę, która wydawała mu się najbardziej odpowiednia.
Krew za krew. Możemy uznać to za remis — przekrzywił głowę w bok, wpatrując się w niego jakby czekał na ewentualny protest z jego strony. Mimo to zdecydowanie nie zamierzał przegapić szansy na spróbowanie jego krwi, co dość widocznie odbiło się w jego oczach. Jednocześnie sam nie lubił dzielić się swoją własną z innymi. Głównie ze względu na niechęć względem dotyku... która z jakiegoś powodu w towarzystwie czerwonowłosego zdawała się bardzo mocno zanikać. Być może właśnie ze względu na kocie atrybuty, które sprawiały, że podchodził do niego zupełnie inaczej niż do innych napotkanych na swojej drodze osób.
Ale nie tutaj. W pokoju. Nie jesteś zwierzęciem, na które poluję — uniósł wyżej głowę w pewnego rodzaju dumnym geście, wskazującym że lokacja naprawdę miała olbrzymie znaczenie na sposób w jaki go odbierał. Jak i to, że własnie przyrównał ludzi do zwierząt. Nie żeby jakoś szczególnie się mylił, biorąc pod uwagę biologiczne aspekty.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1046


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pon Maj 15, 2017 10:25 pm

Huh... Z dość niemałym zainteresowaniem słuchał słów Keitaro dotyczących samego jego towarzysza. Dzięki temu był bardziej zdolny zrozumieć, czym było stworzenie, które właśnie miał okazję ujrzeć... I które prawie go zaatakowało w tamtym momencie. Prawdę mówiąc, bardzo się w duchu cieszył, że tamten zdecydował się powiedzieć mu prawdę. Ba, nawet jego ogonek to ukazywał po nim!
- Rozumiem - mruknął natomiast. - Czyli rzeczywiście nasze moce pochodzą od naszej podświadomości... Przynajmniej w którymś tam stopniu - machnął raz ogonem. Mimowolnie myślami powędrował ku momentowi, w którym jego moce ujawniły się... A raczej tego, co zdołał zapamiętać. Dziury w pamięci zdecydowanie nie były niczym przyjemnym.
Patrzył jednak z nutką niepewności na stwora, który nagle pojawił się przed nim. Prawdę mówiąc, jego widok nie powodował, że nagle skakałby z radości. Nie dość, że wcześniej sprawiał wrażenie strasznego, to na dodatek jak tak patrzył, to aż włosy stawały dęba...
- O-okej - nie wydawał się być zbytnio przekonany co do tego, ale no... Co szkodziło zaufać! Serio. Naprawdę... A tak przynajmniej sobie teraz to wmawiał, że jest dobrze w ogóle. I... Może międzyczasie próbował sam siebie przekonać, że wcale, a wcale tamto nie chciało mu nic zrobic...
Nie łudź się.
Uśmiechnął się przyjaźnie, ruszając uszkami, gdy usłyszał jego kolejne słowa. To właśnie spowodowało, że zdecydował się przerzucić z myślami na inną tematykę niż cienisty stwór.
- Rozumiem. Skoro tak wolisz - remis... Cóż, zaskoczyło go to, ale chętnie się zgodził. Przynajmniej nie będzie czuł się dziwnie z tym, że tylko on dawał swoja krew.
Chociaż kolejne słowa... Lekko mówiąc były zaskakujące. Aż przekrzywił łebek, patrząc na niego z nutką niepewności.
- Hm... Okej - Zwierzęta? Polowanie? Niestety, lecz nie przychodziło mu nic sensownego na myśl! O dziwo. Ale dobra, nie zastanawiał się nad tym zbytnio, po prostu przeciągnął się, zerkając na niego z ukosa. - Okej, to chodźmy. Mój czy twój? - Właściwie... Gdzie są moje buty i pelerynka? - tyle razy przemieszczali się przez las, że najwyraźniej rudowłosy gdzieś pozostawił owe rzeczy... Lecz nie wiedział gdzie.
Spuścił wzrok, patrząc na swoje, już brudne od ziemi, nogi przez krótki moment. Poruszał palcami, po czym spojrzał na wampira.
- To... Chodźmy - powiedział do niego. Cóż, i dalsza akcja zależy do tego, gdzie właściwie trafili... Chociaż zapewne do pokoju rudowłosego... Jeśli tak, to młodszy usiadłby na łóżku, zastanawiając się, kto którego pierwszy ukąsi.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Maj 16, 2017 9:23 pm

"Czyli rzeczywiście nasze moce pochodzą od naszej podświadomości."
Jego ramiona poruszyły się nieznacznie w górę i w dół. Nie był w stanie postawić podobnego osądu z pełnym przekonaniem. Z drugiej strony, zapewne w jego przypadku można by postawić znak równości pomiędzy mocami, a niektórymi cechami charakteru. Nie był jednak pewien czy zrobiłby to samo w przypadku większości osób, które napotkał na swojej drodze. Z drugiej strony nawet dogłębna analiza, rzadko kiedy pozwalała komukolwiek na stuprocentowe poznanie innej istoty.
Nie dziwił się szczególnie reakcji kotowampira. Nie spotykał się zbyt często z kimkolwiek, kto darzyłby Häivę ciepłymi uczuciami. Czy to za sprawą jego wrażenia wiecznego wyłamywania sobie kości, dziwacznego zachowania czy po prostu upiornego wyglądu, który z pewnością nie zrównywał go z przeuroczym szczeniakiem.
"Skoro tak wolisz."
Nie wolał. Po prostu uznał podobną opcję za bardziej sprawiedliwą. Nie odezwał się jednak ani słowem, nie potrafiąc w pełni przewidzieć reakcji, jaką otrzymałby ze strony Shiro po podobnym pokazie szczerości. Milczał więc.
Logika Naissankariego w kwestii zwierzyny była prosta. W lesie polował na przeróżne jelenie, łosie, króliki czy ludzi. Wszystkie wymienione zaliczały się do grupy, która służyła mu za pożywienie. W tym momencie nie zamierzał polować. Wymiana krwi pomiędzy nimi była efektem zawartego, obustronnego porozumienia. Podobny zabieg traktował natomiast z należytym szacunkiem, zdecydowanie protestując przed wykonaniem go w tak pospolitym miejscu jak las. Nawet jeśli większość mogłaby uznać, że to właśnie pokój w akademiku był dużo bardziej pospolity.
Nadal, w pokoju z pewnością nie polujesz.
Przesunął językiem po dolnej wardze, obracając się w stronę nadal wędrującego wokół Häivy.
Twój. Mennään, varjo. — teraz, gdy Shiro i tak wiedział o jego istnieniu, nie musiał aż tak kryć się z jego obecnością. Zwykle nawet jeśli nie szczędził własnych słów kierowanych w stronę cienia, próbował się aż tak publicznie nie wychylać. Niejednokrotnie ściągał na siebie uwagę innych ludzi, przez co chcieli go wpakować do psychiatryka. Kilka razy zapakowali go nawet do samochodu, obwiązując pasami. Nie były to zbyt przyjemne doświadczenia. A już szczególnie dla obsługi samego szpitala.
Podążał spokojnie za Shiro z początku nie odzywając się ani słowem. Zamiast tego rozglądał się wokół po lesie, by sprawdzić własną pamięć. Był niemalże pewien, że trafiłby tutaj po raz drugi. Nagle parsknął z rozbawieniem, patrząc gdzieś w bok.
Katso Häivä. Tämä on naurettavaa. Miten se jopa kasvaa näin? — obiektem jego zainteresowania było jedno z drzew o nierozłożonych gałęziach, przypominające mu nierozpakowaną świąteczną choinkę. Pokręcił głową z niedowierzaniem, wracając uwagą do Shiro. Gdy tylko doszli na miejsce, usiadł obok niego przyglądając mu się z zaciekawieniem.
No dalej, kissaeläin. Młodsi mają pierwszeństwo — zażartował, rozpinając swoją bluzę lekkim ruchem. Złożył ją i ułożył obok siebie, najwyraźniej nieszczególnie przejmując się tym, że naraził tym samym Shiro na widok zarówno trzech tatuaży, jak i setek blizn pokrywających jego ramiona, przedramiona... aż po same nadgarstki. Ciężko było znaleźć jakiekolwiek wolne od nich miejsce. Nie inaczej było z gardłem, które idealnie wyeksponowane, przyozdobiono pięcioma długimi pociągnięciami, bez wątpienia będącymi pozostałościami po nieudanej próbie pozbawienia go głowy. Przesunął po nich powoli palcami, stukając paznokciem w wolne od nich miejsce, w którym znajdywała się aorta. Zaraz po tym opuścił dłonie na kolana, pozostawiając mu wolne pole do popisu. Wyglądał przy tym niesamowicie wręcz spokojnie.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1046


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Maj 17, 2017 10:22 am

A co właściwie u Shiro? Cóż... On natomiast, przez całą drogę, nie licząc tego o ubraniach, zastanawiał się, w jakim właściwie języku zwracał się do Cienia - w końcu teraz wiedział, do kogo mówił niektóre słowa! - sam Keitaro. Cóż. Nie ma to jak braki w doświadczeniu związanego z językami, ale... Z drugiej strony, skąd właściwie miałby to wiedzieć? Hę? A tak jakoś nie spytał się go o to i tyle.
W końcu jednak dotarli do jego pokoju. Uff. Na szczęście nie spotkali nikogo, by ktoś się nagle dopytywał o kocie cechy rudowłosego. I dobrze, bo młodszy nie prezentował się teraz najlepiej... Raczej nic dziwnego, gdy patrzyło się na to, co miało do tej pory miejsce.
Przeciągnął się lekko, po czym przekrzywił nieco łebek i skinął głową niepewnie.
- No okej - zgodził się Shiro, delikatnie poruszając uszkami. Skoro tak chciał, to nie widział powodu, by się sprzeciwić... Akurat było mu obojętne, który zacznie.
Mimo wszystko, nie zaatakował od razu. Nie wziął sobie krwi... Bo na moment rozproszył go widok tatuaży i blizn. Dużo. Cholernie dużo - patrząc na to, że regeneracja wampirza była bardzo szybka, powstawanie blizn... Cóż, raczej nie łatwo je zrobić wampirom. Chyba. Teraz nie był pewny. Ale skąd właściwie są? - nie umiał wymyślić sensownego powodu...
Bądź co bądź, sam widok tego, zdecydowanie sprawiał, że odczuwał lekko mówiąc... Niepewność. Przełknął ślinę, po czym, bez słowa, przybliżył się bardziej, tak, by ciut nachylić się, znaleźć się blisko szyi. Wysunął kły, wbił się i ostrożnie napił się z niego.
Nie skupiał się na szukaniu wspomnień, jedynie pił z niego, starając się również nie robić za dużo bólu... Nie trwało to również długo, po kilku łykach wyciągnął kiełki, schował je, odsunął się i oblizał usta.
- Jest wszystko w porządku? - spytał się go również dla pewności, jak i... Po prostu chciał wiedzieć, czy sam nie przesadził z tym. Nigdy nie wiadomo, jak zareagował na to, jak również i na sam fakt, że ktoś ciut cieplejszy był tak blisko...
A ciężko było wyrzucić z pamięci jego reakcję w lesie.
Międzyczasie również ostrożnie zdjął z siebie na tyle górny ubiór, by również i dać mu łatwiejszy dostęp do jego szyi. Położył ciuchy obok siebie, po czym... Po prostu czekał. Nic więcej.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Maj 19, 2017 3:29 pm

Naissankari niepytany, nie miał w zwyczaju odpowiadać. Ciężko było stwierdzić czy należał do osób mało domyślnych czy może po prostu wyznawał zasadę "Gdybyś chciał wiedzieć to byś spytał".
Jedno było pewne. Nie mógł z pełnym przekonaniem stwierdzić czego spodziewać się po kotowampirze. Niektórzy rzeczywiście nie rozróżniali zwyczajnego polowania od dzielenia się krwią z drugim wampirem. Szczególnie, gdy byli młodzi. Przyglądał się w milczeniu Shiro, gdy ten zarówno zamarł na chwilę, jak i jego ostrożne obchodzenie się z białowłosym. Sam nie okazał jakiejkolwiek reakcji, po prostu cierpliwie czekając. Co ciekawe, nawet podczas samego picia krwi, pozostawał nieruchomy i spokojny. Jego myśli nie krążyły wobec niczego, stanowiąc jedynie pustkę. To Häivä poruszył się niespokojnie po drugiej stronie pokoju. W przeciągu sekundy stał już nad Naissankarim, przybliżając pysk ku twarzy Shiro, obserwując go uważnie z odległości kilku centymetrów. Chłopak miał niesamowite szczęście, że nie zdawał sobie z tego sprawy. Gdy tylko odsunął się od niego, cień padł nagle na kolana Naissankariego, opierając na nich pysk. Łapy wylądowały po jego bokach, a długie palce poruszały się od czasu do czasu, zupełnie jakby bestia zamierzała go objąć.
Rauhoitu, Häivä — rzucił miękkim tonem kładąc dłoń w miejscu, gdzie znajdywał się łeb. W tej formie nawet on nie mógł go jednak dotknąć. Cień przelatywał pomiędzy jego palcami nie pozostawiając po sobie żadnego konkretnego uczucia ani śladu. W końcu mara podniosła się z miejsca i wycofała na poprzednie miejsce, nie spuszczając wzroku z Shiro. Naissankari natomiast podniósł rękę do boku szyi, drapiąc się w miejscu ugryzienia. Nieco drażniące, swędzące ugryzienie przypominało ugryzienie komara. Chłodne powietrze wydostało się spod jego opuszek, pozostawiając po sobie cieniutką warstwę szronu, która dość szybko stopniała zmieniając się w pojedyncze krople wody.
Nie powstrzymało go to przed rzuceniem rozbawionego spojrzenia Shiro, zupełnie jakby kotowampir właśnie opowiedział jakiś świetny dowcip.
Więc jednak pijesz jak wampir, nie zwierzęw przeciwieństwie do mnie. Nie dokończył zdania na głos, odsłaniając jedynie wampirze kły w szelmowskim pół-uśmiechu. Mimo że i tak dzieliła ich stosunkowo niewielka odległość, a Shiro bez wątpienia mógł poczuć niską temperaturę jego krwi, cały chłód promieniujący z jego ciała zdawał się najmocniej koncentrować na oddechu. Nic dziwnego, że gdy białowłosy przysunął twarz do szyi czerwonowłosego węsząc pokrótce z nieznacznie rozchylonymi ustami, ten mógł poczuć wszystko na własnej skórze. Dosłownie.
Z tą różnicą, że Naissankari zdawał się węszyć jak pies. Wyciągnął wolną rękę, by oprzeć ją na przeciwległym barku kotowampira, przyciągając go jeszcze bliżej siebie. Przez chwilę rozważał przygniecenie go do materaca, by ułatwić sobie zadanie, wątpił jednak by ten zamierzał mu na wszystko w tym momencie pozwolić.
Tsk.
Przesunął językiem po jego skórze, by wyczuć najlepszy punkt, w który powinien wbić się kłami. I znalazł go. Chociaż podczas samego picia krwi ruchy Naissankariego nie były na tyle gwałtowne, by sprawiać drugiej osobie ból, bez wątpienia brakowało w nich ostrożności. Ponadto nieustannie trzymał Shiro ramieniem, by uniemożliwić mu odsunięcie się, zupełnie jakby chciał mieć pełną kontrolę nad całą sytuacją. Skupiał się wyłącznie na smaku. Miał gdzieś jego wspomnienia i co odczuwał w danym momencie. Nie sięgał zbyt często po krew innych wampirów, dlatego zwracał uwagę na wszystkie najmniejsze szczegóły, które mogły mu podpasować, bądź kompletnie go odrzucić.
Ale w przypadku Shiro nie był w stanie stwierdzić zbyt wiele. Jego krew była zarówno kompletnie przeciętna, jak i oryginalna w smaku. Nie wiedział czy chciał jej więcej, czy może nie chciał jej już wcale. Wszystkie te sprzeczne odczucia sprawiały, że gdy w końcu schował kły, przesuwając jeszcze kilka razy językiem po ugryzieniu, by nie pozostawić po sobie ani jednej zmarnowanej kropli, sam nie wiedział co właściwie czuje. Zabrał z niego rękę, wypuszczając go z uścisku i odsunął się w tył z konsternacją wypisaną na twarzy.
Dziwne — skomentował w końcu oblizując kilka razy wargi, jakby chciał się pozbyć wszelkich dowodów, jednocześnie drapiąc się po wcześniejszym ugryzieniu na szyi, które właśnie dało na nowo o sobie znać, swędząc jeszcze mocniej niż poprzednio.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1046


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Maj 20, 2017 12:56 am

Ta... Chyba Shiro nie skakałby z radości, gdyby miał świadomość, że towarzysz Keitaro nagle znalazł się tak blisko niego. Dopiero potem, gdy już skończył pić krew i dotarły do jego uszów słowa tamtego, mogło mu dawać to ciut do zastanowienia... Albo i nie. Po co zawracać sobie głowę czymś i dokładać sobie więcej zmartwień? W końcu taka dodatkowa wiedza raczej nie sprawi, że odczuje gwałtowny przypływ radości...
Zdecydowanie dobrze też, że Naissan nie zdecydował się na gwałtowniejszy ruch... Bo istniała spora szansa, że rudowłosy nie zniósłby tego za dobrze. Już nawet teraz zamarł gwałtownie, widząc jego zachowanie. Lecz skoro się umówili, to nie zamierzał nagle uciekać! Więc... Po prostu czekał.
Zimno. Na swój sposób wprowadzało to mroczny klimat. Kotołak nie ruszał się z miejsca, odczuwając jedynie na sobie zimny oddech, jak i fakt, że węszył... Szukając dobrego miejsca? Kto wie. Zachowuje się zupełnie inaczej niż ja - pomyślał jeszcze, ostrożnie przełykając ślinę. Na dodatek odczuł, że najwyraźniej tamten wolał przypilnować, by jego ofiara nie uciekła nagle. Machnął nerwowo ogonem, zerkając na bok, na tego wampira, który znajdował się tak blisko... I zaraz miał się w niego wgryźć...
Spojrzenie żółtookiego wampira zrobiło się na ten moment puste. Brakowało w nim jakiegokolwiek życia, jak również nie było widać po nim, by rejestrował to, co się działo aktualnie. Jak było naprawdę?
Czuł to. Czuł i to bardzo. W tym momencie, gdy Naissankari pił jego krew, odczuwał zmieszanie, niepewność jak i ukłucie lęku. To, co właśnie robił tamten, było zupełnie czymś dla niego nieznanym. Inaczej? Nikt wcześniej tak się nie zachowywał i tak go nie potraktował podczas "wymiany krwi". Na swój sposób... To jednak przerażało. Ba. Na dodatek przeszły mu po plecach dreszcze, gdy polizał miejsce, gdzie pojawiły się dwa ślady po kłach.
Po tym wszystkim, gdy już odsunął się od niego, do jego oczu ponownie powróciło życie. Zamrugał ślepiami parę razy, posłał mu niepewnej spojrzenie, po czym uniósł dłoń i potarł szyję.
- Co jest "dziwne"? - spytał się go, opuszczając rękę i kładąc ją na nodze. - Coś jest nie tak z moją krwią? - dodał jeszcze do tego kolejne pytanie. Jego uszy uniosły się, a on sam oczekiwał na odpowiedź od niego związaną z tym aspektem.
- W sumie... Keitaro, mam jeszcze jedno pytanie. Nie rozumiem części słów, jakie wypowiadasz... To jakiś inny język? - lekko się naburmuszył... A cóż, jego zachowanie wskazywało na to, że fakt, jak czuł się dosłownie chwilkę temu, został już wyrzucony z jego pamięci.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pon Maj 29, 2017 9:31 pm

Fakt, że Shiro nawet nie próbował się wyrywać, bez wątpienia bardzo dużo ułatwiał. Naissankari był niezwykle cierpliwy, ale ciężko było wyobrazić sobie jak zareagowałby na nagłe zerwanie kontraktu. Przyglądał się uważnie jego reakcjom tuż po tym, gdy w końcu go wypuścił, jednocześnie przesuwając kilkakrotnie językiem po wargach, jak kot któremu przykleiło się coś do podniebienia. Był pewien, że coś było zupełnie inne, choć nie był w stanie stwierdzić co. Mruknął cicho pod nosem, wycierając kąciki ust kciukiem.
Sam nie wiem — im dłużej próbował to analizować, tym większy mętlik miał w głowie. Nie zdawał sobie nawet sprawy, że zupełnie nieświadomie podniósł rękę, drapiąc się po wcześniejszym ugryzieniu, które zafundował mu kotowampir. Zamiast tego skupił się na jego unoszących ku górze uszach. Wyciągnął rękę i zmierzwił mu włosy pomiędzy nimi, korzystając z tego, że Shiro w końcu nie gniótł ich pod kapturem.
"Jakiś inny język?"
Uteliaisuus tappoi kissan — zaraz, czy Naissankari właśnie się cicho zaśmiał? Ciężko było stwierdzić, dźwięk był bowiem praktycznie niedosłyszalny, a gdy spojrzał na niego ponownie, bo rozbawieniu nie było już praktycznie śladu. Wyraźnie przez chwilę się zastanawiał. Jakby nie patrzeć sam wiedział, że ukrywanie wszelkich informacji na swój temat było dość kluczową częścią jego życia. Im mniej wiedzieli inni tym lepiej. Język należał jednak do rzeczy powszechnie używanych. Nawet jeśli kotowampir nie miał pojęcia z czym ma do czynienia, bez wątpienia mógł kiedyś trafić na kogoś, kto owe słowa rozpozna.
Fiński. Dużo czasu spędziłem w Skandynawiia właściwie to właśnie w Finlandii się urodziłem i spędziłem sporą część życia. Nie powiedział drugiej części na głos, przenosząc wzrok na Häivę, który stanął przy oknie, opierając cieniste łapy na szybie, by wpatrywać się w... no właśnie. W co? Nigdy nie był w stanie określić jasno jego zainteresowań. Skrzywił się w pewnym momencie i podrapał po przedramieniu z cichym sykiem.
Chyba jednak dość sporo masz w sobie z kota — stwierdził potrząsając nieznacznie głową. Cień spełzł nieznacznie z jego włosów odsłaniając naturalnie białe kosmyki, tylko po to by zaraz przylepić się do nich na nowo, jak jakaś dziwaczna farba.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1046


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Maj 30, 2017 11:03 pm

Dał mu to zrobić, jednocześnie się zastanawiając, czy wampir po prostu się z niego nie nabijał. Na początku miał wrażenie, że rzeczywiście jest coś nie tak z jego krwią, jednakże patrząc na to, że nic więcej się nie dowiedział... Do tego jeszcze dochodził fakt, że na jego pytanie odpowiedział słowami... Których kompletnie nie zrozumiał. Machnął parę razy ogonem, zastanawiając się jednocześnie, co powinien zrobić teraz. Nalegać? Odpuścić? Zmienić temat? Aż westchnął w myślach, widząc, że jest tyle możliwości...
O. A jednak się dowiedział.
- Chyba rozumiem... - bąknął kotowaty. Ma mnie. Byłem przekonany, że cały czas był w Japonii. - Fajnie tam jest? - spytał się go jeszcze. Cóż... Sam rudowłosy nie wyjeżdżał jeszcze za granicę. W sumie, ciężko powiedzieć, by gdziekolwiek dalej był... Ale to już opowieść na inny raz.
- Huh? - nie rozumiał. Nie miał pojęcia, co miał na myśli, jeśli chodziło o to z kotem. Jednak nie zastanawiał się nad tym, ponieważ coś innego przykuło jego uwagę. Włosy Keitaro.
Przekrzywił nieco łebek, zastanawiając się aktualnie, czy po prostu nie przewidziało mu się. One zmieniają kolor? Nachylił się do przodu, wyraźnie zaintrygowany tą dziwną dla niego sytuacją.
Ogon uniósł się i lekko zakrzywił się, a sam Shiro westchnął cicho.
- Szczerze mówiąc, jestem śpiący - żachnął, odsuwając się tak, by znów znaleźć się w poprzedniej pozycji, po czym przetarł prawe oko. - Ciągłe używanie mocy jest męczące. Umm... Co właściwie chcesz jeszcze porobić, Keitaro?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Maj 30, 2017 11:19 pm

Czy w Finlandii było fajnie?
Przekrzywił głowę w bok, zastanawiając się przez dłuższą chwilę. Gdyby mógł zapewne wróciłby tam już w tej chwili. Mimo to im dłużej przypatrywał się Shiro, tym bardziej w jego głowie formowała się jedna, konkretna myśl.
Nie spodobałoby ci się tam. Skandynawia jest bardzo zimna... i nie wątpliwie, niezwykle piękna — był to jej główny atut. Urokliwe miejsca, niezwykle dziwne pory dnia i nocy. Ktoś kto wysunąłby się jeszcze bardziej na północ w kierunku biegunów, byłby w stanie doświadczyć nocy i dnia polarnego. Wbrew pozorom całe mnóstwo wampirów osiedlało się tam w czasach nocy polarnych, przez całe sześć miesięcy nie martwiąc się o światło słoneczne. Tak, zdecydowanie była to ciekawa informacja.
Gdyby na biegunach żyła większa ilość ludzi, byłyby one idealnymi warunkami dla wampirów. Wyobraź sobie słońce znikające na kilka miesięcy. Chodzenie bez większych przeszkód w wiecznej nocy — zamyślił się na chwilę. Z tego co pamiętał, podobne zjawisko występowało na Islandii. Nie był jednak w stanie stwierdzić, czy było ono aż tak długie. Nie spędził tam zbyt wiele czasu.
Widząc jak Shiro nagle się pochyla w jego stronę, drgnął nieznacznie, przyglądając mu się pokrótce.
Hm? — pytające spojrzenie utkwione w kotowampirze, skutecznie pokazywało że chłopak nie miał zielonego pojęcia, co właśnie dzieje się z jego włosami. Cały czas uważnie go obserwował, podobnie jak poruszający się ogon, który wywoływał w nim nagłe chęci złapania tego ruchomego kawałka futra w ręce. Powstrzymał się jednak.
Proponowałbym ci najpierw się wykąpać po bieganiu w lesie. Chyba nie unikasz wody jak stereotypowy kot? — białe kły błysnęły w krótkim, przelotnym uśmiechu, gdy sam Naissankari wzruszył ramionami. Nie miał żadnych konkretnych planów. Przygryzł dolną wargę, zastanawiając się przez chwilę, a gdy nic nie wymyślił, spojrzał w stronę Häivy.
Jeśli pójdziesz spać, pewnie pójdę w twoje ślady. Albo napiszę list do brata. Dawno tego nie robiłem — mruknął, krótko się zastanawiając. Ciężko było stwierdzić dlaczego, ale preferował właśnie tę tradycyjną formę wymiany słów ponad współczesnymi smsami.
Może dlatego, że jego lokacja była praktycznie nieustannie nieruchoma i nigdy nie dostawał odpowiedzi, na które sam musiałby odpowiadać? Sam wybierał kiedy chciał coś napisać. Wspaniałe uczucie wolności i braku obowiązku.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1046


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Cze 02, 2017 9:57 pm

- Ubiorę się ciepło i wtedy zimno nie będzie mi dokuczało - powiedział Shiro w odpowiedzi na słowa Naissana. - Jeśli rzeczywiście tylko niska temperatura jest jedyną wadą - w sumie, tak mówił, jakby się zapowiadało, że zamierzał tam pojechać... A jak jest naprawdę? Ciężko stwierdzić.
W końcu, tak trochę daleko znajdowało się tamto miejsce, patrząc na to, że byli teraz w Japonii.
- Brzmi fajnie. Prawie jak marzenie wielu wampirów - wieczna noc - stwierdził jeszcze, znów machając ogonem. Tym bardziej go zastanawiało, jak to wygląda właściwie. Mógł jedynie zdać się na własną wyobraźnię w tej oto kwestii.
Również jego uwaga była skupiona... Wokół włosów rozmówcy. Aż zmrużył ślepia, rozważając to w myślach. Ale... Jednak nie potrafił nic sensownego wymyślić. No i do tego dochodził sam fakt, że nie dojrzał więcej takiej zmiany.
- Przewidziało mi się? - mruknął w końcu, wzdychając cicho. - Nie przejmuj się, Keitaro. Chyba mam już omamy wzrokowe przez zmęczenie - dodał cicho, przecierając oczy. Nie potrafił dokładnie wyjaśnić tego, co ujrzał przez chwilą, dlatego też zdecydował się właśnie na zwalenie tego na własny stan, niż na próbę udowodnienia tego, że nic mu się nie przewidziało.
Pokręcił głową, mając zarazem ponownie wrażenie, że Keitaro się z niego nabijał.
- Nie unikam - wymamrotał w odpowiedzi... Ale czy to na pewno była prawda? Ciężko powiedzieć, przynajmniej póki się tego nie zobaczy. - Mimo wszystko, jestem wampirem - jego uszy delikatnie poruszyły się przy wypowiadaniu tych słów. Wychodziło na to, że wierzył w nie... I to bardzo.
W końcu, skąd mógł wiedzieć, że te uszy to rzeczywiście nie jest skutek uboczny jakieś nieznanej zdolności?
Ale za to wszystko, tym bardziej wyglądał na zaciekawionego... Przez właśnie ostatnią wypowiedź!
- Masz brata? - spytał się dla pewności. - Utrzymujecie ze sobą dobre relacje? Często piszesz do niego? - cóż, wystarczyło to, by zrezygnował z tymczasowej drzemki, a za to ponownie skupiał się na samym rozmówcy.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Nie Cze 11, 2017 9:38 pm

Przekrzywił głowę w bok słysząc odpowiedź Shiro na wspomnienie o zimnie.
Ach tak? — nie potrafił sobie do końca wyobrazić czerwonowłosego w tak surowych warunkach. Nawet jeśli dzieląca ich różnica wzrostu nie była zbyt duża - zwłaszcza jeśli brało się pod uwagę jego kocie uszy, dodające mu kilku centymetrów - nadal kotowampir wydawał mu się dużo bardziej... kruchy? Powodował u niego bardziej odruch, przypominający chęć obrony go przed niebezpieczeństwem i światem zewnętrznym. Nie taki, w którym Naissankari uznawał go za zagrożenie i omijał szerokim łukiem, by nie nabawić się dodatkowych kłopotów.
No, rzecz jasna tak długo jak nie ukrywał tej swojej przeklętej ognistej mocy.
Tak, można to tak nazwać — wieczna noc byłaby tutaj dobrą nazwą. Może i nie była do końca wieczna, ale z pewnością dużo dłuższa niż ta, która panowała tutaj. Kiwnął jedynie krótko głową na jego wspomnienie o omamach wzrokowych, wyraźnie nie zamierzając drążyć tematu. Położył dłoń na jego głowie, głaszcząc jedno z kocich uszu.
Idź się wykąp i kładź się spać, wampirze — rzucił tonem przypominającym bardziej stanowczego starszego brata, wysyłającego do kąpieli swoje oporne młodsze rodzeństwo.
Nawet jeśli Naissankari miał świadomość, że po świecie chodziła pewna ilość wampirów ze zwierzęcymi cechami, po prostu nie potrafił do nich w pełni podejść jak do innych pobratymców. Nie przyznawał się do tego na głos, nie traktował ich inaczej. Ale nie zamierzał okłamywać samego siebie, że nie byli inni. Tak jak wielu po ujrzeniu zdobiących go blizn, jeżyło się i wycofywało czym prędzej, uznając go za dziwadło - tak samo sam, widząc zwierzęce cechy, nie był w stanie myśleć o kimś bez ich uwzględnienia.
Odpowiem jak wrócisz. Zagadam cię na jego temat tak bardzo, że uśniesz. Sam zobaczysz — założył ręce na klatce piersiowej, patrząc na niego wyczekująco. Najwyraźniej naprawdę nie miał zamiaru się stąd ruszyć ani o krok, dopóki kotowampir nie zrobi tego co mu powiedział.
A wbrew pozorom, historii o swoim bracie i sobie samym Naissankari miał dość sporo. Niektóre z nich z pewnością były na tyle niecodzienne, by mogły służyć za dobrą opowieść na dobranoc.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1046


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Cze 13, 2017 11:07 pm

- Ah tak - odpowiedział mu natomiast. - Dam radę! Słowo! - właściwie nie zdawał sobie za bardzo, jak wyglądała sytuacja w tamtym kraju, ale to nic! Wcale, a wcale nie zniechęcało go to. Ba, tym bardziej ciekawiło i zapowiadało sie na to, że chciałby ujrzeć tamto miejsce.
Nie ma to jak słodka nieświadomość.
Pokiwał nieco głową, gdy usłyszał jego słowa, po czym przekrzywił nieco łebek. Ciężko jednak wyobrazić miejsce, gdzie rzeczywiście w dzień jest ciemno. Fajnie byłoby się o tym przekonać na własne oczy - machnął ogonkiem, myśląc jeszcze przez kilka sekund nad tym, zanim ponownie się skupił na Naissanie.
No i... Naburmuszył się, słysząc jego kolejne słowa.
- Ej no - jego ogon zaczął się poruszać, zdradzając tym samym lekkie zirytowanie, które go ogarnęło. - Serio...? - no i zawód, w momencie, w którym nie miał nic usłyszeć... Dopóki nie zostanie spełniony warunek. Nie wiedział, czy próbować naciskać czy ulec i posłuchać się go. Dlatego też przez moment zawiesił się, po prostu patrząc wprost na niego.
Może jednak sprawi, że zmięknie?
Jednakże po około minucie, niezależnie od rezultatu, westchnął cicho i zeskoczył z łóżka.
- Dobrze, dobrze, pójdę się umyć... Ale liczę na to, że dotrzymasz słowa - kotowaty śmignął dość szybko do szafki z ubraniami, po czym zniknął z tego pomieszczenia.
Prawdę mówiąc nie było go przez kilka minut... A przez ten czas wampir mógł zrobić tutaj co chciał. Albo i nie. Wszystko zależało od niego. Bądź co bądź, niedługo potem wrócił. Na boso, czyściutki, ciut mokry, rozczochrany wampirek, przebrany w dresik. Co dalej? Po prostu bezceremonialnie władował się na łózko.
- Opowiesz teraz? - przekręcił się na tyle, by móc spojrzeć na niego i delikatnie poruszył uszkami.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
 
I always wanted a ca-ACHOO!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: