IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 I always wanted a ca-ACHOO!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Maj 13, 2017 8:20 pm

Huh... - kotowaty nieco przekrzywił łebek, słysząc jego słowa. Skoro nie pomagał często, a jemu pomógł... To chyba zrobił specjalny wyjątek dla rudowłosego, prawda? A tak przynajmniej ten teraz wywnioskował... Po swojemu oczywiście. Jego ogonek uniósł się, zdradzając zaciekawienie.
Nie dodał jednak nic więcej od siebie, obserwując natomiast... Jak czarne coś zaczęło pojawiać się na Keitaro. Przekrzywił lekko łebek, po czym zamrugał ślepiami, widząc, jak to zaczęło... Materializować się? Chyba tak można by powiedzieć.
Bądź co bądź, chwilkę potem ujrzał tego samego stwora, który nie tak dawno chciał się rzucić na niego. Straszny. Jedno słowo... Ale to było za mało by opisać cienistego stworzenia.
- Kto to jest? - spytał się natomiast towarzysza. Ciekawe tylko, czy zechce mu zdradzić to... Czy nie. Mimo wszystko, Shiro chciał wiedzieć, co właściwie ujrzał wtedy i teraz...
Machnął ogonem, gdy usłyszał jego pytanie. Odwrócił na moment wzrok, po czym spojrzał ponownie na niego... Lekko z niepewnością, ale również i ze zmieszaniem.
- Etto... Chyba nie ma sensu wracać do sparingu... - patrząc na to, że był prawie pewny, iż zdenerwował tym całym działaniem towarzysza... No i równiez miał przeczucie, że im dalej by próbował działać z umiejętnościami, tym większy problem miałby potem z dalszym funkcjonowaniem... No i to był główny powód, dla którego chciał ćwiczyc własne moce. - I w sumie... Eh... - pokręcił nieco łebkiem, po czym spojrzał na niego uważniej. - Możesz wziąć moją krew, Keitaro. Umowa to umowa... - czuł lekkie zawahanie... W końcu się nie znali aż tak dobrze, a oddawanie krwi wampirowi wiązało się również z niebezpieczeństwem. Mimo to, zdecydował się zaryzykować.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Maj 13, 2017 10:39 pm

Uniesienie się ogona z kolei, zupełnie automatycznie przykuło uwagę Naissankariego, wręcz zmuszając go do skierowania na niego wzroku. Zupełnie jakby właśnie odstawiali jakiś trik z hipnotyzerem i medalionem.
"Kto to jest?"
Mrugnął, wyrywając tym samym samego siebie z zamyślenia i odwrócił się nieznacznie w tył, zerkając w stronę opartego na jego lewym ramieniu Häivy.
Mój najlepszy przyjaciel — odpowiedział zgodnie z prawdą, zastanawiając się przez chwilę, jak wiele mógł zdradzić kotu. Z drugiej strony, skoro i tak już go widział...
Podniósł prawą dłoń, kładąc palec na wilczym pysku mary. Powietrze zamigotało pod jego dotykiem, materializując powoli stworzenie, które nadal trwało w bezruchu, zupełnie jakby nie zdawało sobie sprawy z tego, że zostało obnażone.
Shiro, Häivä. Häivä, Shiro. Nie żebyś był w stanie jakkolwiek to zrozumieć — zwrócił się do swojego cienia, który momentalnie przesunął się w bok, padając na ziemię. Jego łapy wyginały się w nienaturalny sposób, gdy w typowym dla siebie odruchu wyłamał sobie kark, otwierając przy tym paszczę, w której nie dało się dostrzec niczego poza bezdenną, idealną czernią.
Nie potrafię wytłumaczyć jego istnienia, towarzyszy mi od dziecka. Nie jest samodzielnym bytem, po prostu istnieje. Wykonuje moje polecenia, podejrzewam że w większej mierze czynności które wykonuje są rezultatem mojej podświadomości. Nie mówi, ale oddziałuje zgodnie z poszczególnymi emocjami. Z drugiej strony często zachowuje się jakby miał cień własnych zainteresowań — mara błyskawicznie przemieściła się do przodu, by wyrosnąć znikąd przed Shiro. Wilczy pysk powrócił na swoją właściwą pozycję i pochylił w dół. Czarne oczodoły, zdawały się patrzeć przez kotowampira, nie poruszył się już jednak nawet o centymetr.
Tak jak teraz jest tobą zainteresowany. Mimo że w tym konkretnym momencie nie odczuwam większego zainteresowania twoją osobą, wyczuwa że ciekawisz mnie na zasadzie całokształtu naszych spotkań i reaguje na to w najmniej spodziewanych momentach. Swoją drogą, robi to cały czas, dlatego inni śpią dużo lepiej, nie mając o tym zielonego pojęcia — położył dłoń na wykrzywionym, kościstym grzbiecie Häivy, na nowo go dematerializując.
Nie zrobi ci krzywdy. Jest niegroźny, chyba że rozkażę mu inaczej — zapewnił chłopaka, nie zwracając większej uwagi na cień, który ponownie przypadł do ziemi, by zaraz wycofać się w bok i obejść dookoła jeden z pni.
"Możesz wziąć moją krew."
Wyprostował się widocznie, przyglądając uważnie kotowampirowi. Przez dłuższą chwilę milczał, zupełnie jakby rozważał różne reakcje ze swojej strony, wybierając ostatecznie tę, która wydawała mu się najbardziej odpowiednia.
Krew za krew. Możemy uznać to za remis — przekrzywił głowę w bok, wpatrując się w niego jakby czekał na ewentualny protest z jego strony. Mimo to zdecydowanie nie zamierzał przegapić szansy na spróbowanie jego krwi, co dość widocznie odbiło się w jego oczach. Jednocześnie sam nie lubił dzielić się swoją własną z innymi. Głównie ze względu na niechęć względem dotyku... która z jakiegoś powodu w towarzystwie czerwonowłosego zdawała się bardzo mocno zanikać. Być może właśnie ze względu na kocie atrybuty, które sprawiały, że podchodził do niego zupełnie inaczej niż do innych napotkanych na swojej drodze osób.
Ale nie tutaj. W pokoju. Nie jesteś zwierzęciem, na które poluję — uniósł wyżej głowę w pewnego rodzaju dumnym geście, wskazującym że lokacja naprawdę miała olbrzymie znaczenie na sposób w jaki go odbierał. Jak i to, że własnie przyrównał ludzi do zwierząt. Nie żeby jakoś szczególnie się mylił, biorąc pod uwagę biologiczne aspekty.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pon Maj 15, 2017 10:25 pm

Huh... Z dość niemałym zainteresowaniem słuchał słów Keitaro dotyczących samego jego towarzysza. Dzięki temu był bardziej zdolny zrozumieć, czym było stworzenie, które właśnie miał okazję ujrzeć... I które prawie go zaatakowało w tamtym momencie. Prawdę mówiąc, bardzo się w duchu cieszył, że tamten zdecydował się powiedzieć mu prawdę. Ba, nawet jego ogonek to ukazywał po nim!
- Rozumiem - mruknął natomiast. - Czyli rzeczywiście nasze moce pochodzą od naszej podświadomości... Przynajmniej w którymś tam stopniu - machnął raz ogonem. Mimowolnie myślami powędrował ku momentowi, w którym jego moce ujawniły się... A raczej tego, co zdołał zapamiętać. Dziury w pamięci zdecydowanie nie były niczym przyjemnym.
Patrzył jednak z nutką niepewności na stwora, który nagle pojawił się przed nim. Prawdę mówiąc, jego widok nie powodował, że nagle skakałby z radości. Nie dość, że wcześniej sprawiał wrażenie strasznego, to na dodatek jak tak patrzył, to aż włosy stawały dęba...
- O-okej - nie wydawał się być zbytnio przekonany co do tego, ale no... Co szkodziło zaufać! Serio. Naprawdę... A tak przynajmniej sobie teraz to wmawiał, że jest dobrze w ogóle. I... Może międzyczasie próbował sam siebie przekonać, że wcale, a wcale tamto nie chciało mu nic zrobic...
Nie łudź się.
Uśmiechnął się przyjaźnie, ruszając uszkami, gdy usłyszał jego kolejne słowa. To właśnie spowodowało, że zdecydował się przerzucić z myślami na inną tematykę niż cienisty stwór.
- Rozumiem. Skoro tak wolisz - remis... Cóż, zaskoczyło go to, ale chętnie się zgodził. Przynajmniej nie będzie czuł się dziwnie z tym, że tylko on dawał swoja krew.
Chociaż kolejne słowa... Lekko mówiąc były zaskakujące. Aż przekrzywił łebek, patrząc na niego z nutką niepewności.
- Hm... Okej - Zwierzęta? Polowanie? Niestety, lecz nie przychodziło mu nic sensownego na myśl! O dziwo. Ale dobra, nie zastanawiał się nad tym zbytnio, po prostu przeciągnął się, zerkając na niego z ukosa. - Okej, to chodźmy. Mój czy twój? - Właściwie... Gdzie są moje buty i pelerynka? - tyle razy przemieszczali się przez las, że najwyraźniej rudowłosy gdzieś pozostawił owe rzeczy... Lecz nie wiedział gdzie.
Spuścił wzrok, patrząc na swoje, już brudne od ziemi, nogi przez krótki moment. Poruszał palcami, po czym spojrzał na wampira.
- To... Chodźmy - powiedział do niego. Cóż, i dalsza akcja zależy do tego, gdzie właściwie trafili... Chociaż zapewne do pokoju rudowłosego... Jeśli tak, to młodszy usiadłby na łóżku, zastanawiając się, kto którego pierwszy ukąsi.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Maj 16, 2017 9:23 pm

"Czyli rzeczywiście nasze moce pochodzą od naszej podświadomości."
Jego ramiona poruszyły się nieznacznie w górę i w dół. Nie był w stanie postawić podobnego osądu z pełnym przekonaniem. Z drugiej strony, zapewne w jego przypadku można by postawić znak równości pomiędzy mocami, a niektórymi cechami charakteru. Nie był jednak pewien czy zrobiłby to samo w przypadku większości osób, które napotkał na swojej drodze. Z drugiej strony nawet dogłębna analiza, rzadko kiedy pozwalała komukolwiek na stuprocentowe poznanie innej istoty.
Nie dziwił się szczególnie reakcji kotowampira. Nie spotykał się zbyt często z kimkolwiek, kto darzyłby Häivę ciepłymi uczuciami. Czy to za sprawą jego wrażenia wiecznego wyłamywania sobie kości, dziwacznego zachowania czy po prostu upiornego wyglądu, który z pewnością nie zrównywał go z przeuroczym szczeniakiem.
"Skoro tak wolisz."
Nie wolał. Po prostu uznał podobną opcję za bardziej sprawiedliwą. Nie odezwał się jednak ani słowem, nie potrafiąc w pełni przewidzieć reakcji, jaką otrzymałby ze strony Shiro po podobnym pokazie szczerości. Milczał więc.
Logika Naissankariego w kwestii zwierzyny była prosta. W lesie polował na przeróżne jelenie, łosie, króliki czy ludzi. Wszystkie wymienione zaliczały się do grupy, która służyła mu za pożywienie. W tym momencie nie zamierzał polować. Wymiana krwi pomiędzy nimi była efektem zawartego, obustronnego porozumienia. Podobny zabieg traktował natomiast z należytym szacunkiem, zdecydowanie protestując przed wykonaniem go w tak pospolitym miejscu jak las. Nawet jeśli większość mogłaby uznać, że to właśnie pokój w akademiku był dużo bardziej pospolity.
Nadal, w pokoju z pewnością nie polujesz.
Przesunął językiem po dolnej wardze, obracając się w stronę nadal wędrującego wokół Häivy.
Twój. Mennään, varjo. — teraz, gdy Shiro i tak wiedział o jego istnieniu, nie musiał aż tak kryć się z jego obecnością. Zwykle nawet jeśli nie szczędził własnych słów kierowanych w stronę cienia, próbował się aż tak publicznie nie wychylać. Niejednokrotnie ściągał na siebie uwagę innych ludzi, przez co chcieli go wpakować do psychiatryka. Kilka razy zapakowali go nawet do samochodu, obwiązując pasami. Nie były to zbyt przyjemne doświadczenia. A już szczególnie dla obsługi samego szpitala.
Podążał spokojnie za Shiro z początku nie odzywając się ani słowem. Zamiast tego rozglądał się wokół po lesie, by sprawdzić własną pamięć. Był niemalże pewien, że trafiłby tutaj po raz drugi. Nagle parsknął z rozbawieniem, patrząc gdzieś w bok.
Katso Häivä. Tämä on naurettavaa. Miten se jopa kasvaa näin? — obiektem jego zainteresowania było jedno z drzew o nierozłożonych gałęziach, przypominające mu nierozpakowaną świąteczną choinkę. Pokręcił głową z niedowierzaniem, wracając uwagą do Shiro. Gdy tylko doszli na miejsce, usiadł obok niego przyglądając mu się z zaciekawieniem.
No dalej, kissaeläin. Młodsi mają pierwszeństwo — zażartował, rozpinając swoją bluzę lekkim ruchem. Złożył ją i ułożył obok siebie, najwyraźniej nieszczególnie przejmując się tym, że naraził tym samym Shiro na widok zarówno trzech tatuaży, jak i setek blizn pokrywających jego ramiona, przedramiona... aż po same nadgarstki. Ciężko było znaleźć jakiekolwiek wolne od nich miejsce. Nie inaczej było z gardłem, które idealnie wyeksponowane, przyozdobiono pięcioma długimi pociągnięciami, bez wątpienia będącymi pozostałościami po nieudanej próbie pozbawienia go głowy. Przesunął po nich powoli palcami, stukając paznokciem w wolne od nich miejsce, w którym znajdywała się aorta. Zaraz po tym opuścił dłonie na kolana, pozostawiając mu wolne pole do popisu. Wyglądał przy tym niesamowicie wręcz spokojnie.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Maj 17, 2017 10:22 am

A co właściwie u Shiro? Cóż... On natomiast, przez całą drogę, nie licząc tego o ubraniach, zastanawiał się, w jakim właściwie języku zwracał się do Cienia - w końcu teraz wiedział, do kogo mówił niektóre słowa! - sam Keitaro. Cóż. Nie ma to jak braki w doświadczeniu związanego z językami, ale... Z drugiej strony, skąd właściwie miałby to wiedzieć? Hę? A tak jakoś nie spytał się go o to i tyle.
W końcu jednak dotarli do jego pokoju. Uff. Na szczęście nie spotkali nikogo, by ktoś się nagle dopytywał o kocie cechy rudowłosego. I dobrze, bo młodszy nie prezentował się teraz najlepiej... Raczej nic dziwnego, gdy patrzyło się na to, co miało do tej pory miejsce.
Przeciągnął się lekko, po czym przekrzywił nieco łebek i skinął głową niepewnie.
- No okej - zgodził się Shiro, delikatnie poruszając uszkami. Skoro tak chciał, to nie widział powodu, by się sprzeciwić... Akurat było mu obojętne, który zacznie.
Mimo wszystko, nie zaatakował od razu. Nie wziął sobie krwi... Bo na moment rozproszył go widok tatuaży i blizn. Dużo. Cholernie dużo - patrząc na to, że regeneracja wampirza była bardzo szybka, powstawanie blizn... Cóż, raczej nie łatwo je zrobić wampirom. Chyba. Teraz nie był pewny. Ale skąd właściwie są? - nie umiał wymyślić sensownego powodu...
Bądź co bądź, sam widok tego, zdecydowanie sprawiał, że odczuwał lekko mówiąc... Niepewność. Przełknął ślinę, po czym, bez słowa, przybliżył się bardziej, tak, by ciut nachylić się, znaleźć się blisko szyi. Wysunął kły, wbił się i ostrożnie napił się z niego.
Nie skupiał się na szukaniu wspomnień, jedynie pił z niego, starając się również nie robić za dużo bólu... Nie trwało to również długo, po kilku łykach wyciągnął kiełki, schował je, odsunął się i oblizał usta.
- Jest wszystko w porządku? - spytał się go również dla pewności, jak i... Po prostu chciał wiedzieć, czy sam nie przesadził z tym. Nigdy nie wiadomo, jak zareagował na to, jak również i na sam fakt, że ktoś ciut cieplejszy był tak blisko...
A ciężko było wyrzucić z pamięci jego reakcję w lesie.
Międzyczasie również ostrożnie zdjął z siebie na tyle górny ubiór, by również i dać mu łatwiejszy dostęp do jego szyi. Położył ciuchy obok siebie, po czym... Po prostu czekał. Nic więcej.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Maj 19, 2017 3:29 pm

Naissankari niepytany, nie miał w zwyczaju odpowiadać. Ciężko było stwierdzić czy należał do osób mało domyślnych czy może po prostu wyznawał zasadę "Gdybyś chciał wiedzieć to byś spytał".
Jedno było pewne. Nie mógł z pełnym przekonaniem stwierdzić czego spodziewać się po kotowampirze. Niektórzy rzeczywiście nie rozróżniali zwyczajnego polowania od dzielenia się krwią z drugim wampirem. Szczególnie, gdy byli młodzi. Przyglądał się w milczeniu Shiro, gdy ten zarówno zamarł na chwilę, jak i jego ostrożne obchodzenie się z białowłosym. Sam nie okazał jakiejkolwiek reakcji, po prostu cierpliwie czekając. Co ciekawe, nawet podczas samego picia krwi, pozostawał nieruchomy i spokojny. Jego myśli nie krążyły wobec niczego, stanowiąc jedynie pustkę. To Häivä poruszył się niespokojnie po drugiej stronie pokoju. W przeciągu sekundy stał już nad Naissankarim, przybliżając pysk ku twarzy Shiro, obserwując go uważnie z odległości kilku centymetrów. Chłopak miał niesamowite szczęście, że nie zdawał sobie z tego sprawy. Gdy tylko odsunął się od niego, cień padł nagle na kolana Naissankariego, opierając na nich pysk. Łapy wylądowały po jego bokach, a długie palce poruszały się od czasu do czasu, zupełnie jakby bestia zamierzała go objąć.
Rauhoitu, Häivä — rzucił miękkim tonem kładąc dłoń w miejscu, gdzie znajdywał się łeb. W tej formie nawet on nie mógł go jednak dotknąć. Cień przelatywał pomiędzy jego palcami nie pozostawiając po sobie żadnego konkretnego uczucia ani śladu. W końcu mara podniosła się z miejsca i wycofała na poprzednie miejsce, nie spuszczając wzroku z Shiro. Naissankari natomiast podniósł rękę do boku szyi, drapiąc się w miejscu ugryzienia. Nieco drażniące, swędzące ugryzienie przypominało ugryzienie komara. Chłodne powietrze wydostało się spod jego opuszek, pozostawiając po sobie cieniutką warstwę szronu, która dość szybko stopniała zmieniając się w pojedyncze krople wody.
Nie powstrzymało go to przed rzuceniem rozbawionego spojrzenia Shiro, zupełnie jakby kotowampir właśnie opowiedział jakiś świetny dowcip.
Więc jednak pijesz jak wampir, nie zwierzęw przeciwieństwie do mnie. Nie dokończył zdania na głos, odsłaniając jedynie wampirze kły w szelmowskim pół-uśmiechu. Mimo że i tak dzieliła ich stosunkowo niewielka odległość, a Shiro bez wątpienia mógł poczuć niską temperaturę jego krwi, cały chłód promieniujący z jego ciała zdawał się najmocniej koncentrować na oddechu. Nic dziwnego, że gdy białowłosy przysunął twarz do szyi czerwonowłosego węsząc pokrótce z nieznacznie rozchylonymi ustami, ten mógł poczuć wszystko na własnej skórze. Dosłownie.
Z tą różnicą, że Naissankari zdawał się węszyć jak pies. Wyciągnął wolną rękę, by oprzeć ją na przeciwległym barku kotowampira, przyciągając go jeszcze bliżej siebie. Przez chwilę rozważał przygniecenie go do materaca, by ułatwić sobie zadanie, wątpił jednak by ten zamierzał mu na wszystko w tym momencie pozwolić.
Tsk.
Przesunął językiem po jego skórze, by wyczuć najlepszy punkt, w który powinien wbić się kłami. I znalazł go. Chociaż podczas samego picia krwi ruchy Naissankariego nie były na tyle gwałtowne, by sprawiać drugiej osobie ból, bez wątpienia brakowało w nich ostrożności. Ponadto nieustannie trzymał Shiro ramieniem, by uniemożliwić mu odsunięcie się, zupełnie jakby chciał mieć pełną kontrolę nad całą sytuacją. Skupiał się wyłącznie na smaku. Miał gdzieś jego wspomnienia i co odczuwał w danym momencie. Nie sięgał zbyt często po krew innych wampirów, dlatego zwracał uwagę na wszystkie najmniejsze szczegóły, które mogły mu podpasować, bądź kompletnie go odrzucić.
Ale w przypadku Shiro nie był w stanie stwierdzić zbyt wiele. Jego krew była zarówno kompletnie przeciętna, jak i oryginalna w smaku. Nie wiedział czy chciał jej więcej, czy może nie chciał jej już wcale. Wszystkie te sprzeczne odczucia sprawiały, że gdy w końcu schował kły, przesuwając jeszcze kilka razy językiem po ugryzieniu, by nie pozostawić po sobie ani jednej zmarnowanej kropli, sam nie wiedział co właściwie czuje. Zabrał z niego rękę, wypuszczając go z uścisku i odsunął się w tył z konsternacją wypisaną na twarzy.
Dziwne — skomentował w końcu oblizując kilka razy wargi, jakby chciał się pozbyć wszelkich dowodów, jednocześnie drapiąc się po wcześniejszym ugryzieniu na szyi, które właśnie dało na nowo o sobie znać, swędząc jeszcze mocniej niż poprzednio.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Maj 20, 2017 12:56 am

Ta... Chyba Shiro nie skakałby z radości, gdyby miał świadomość, że towarzysz Keitaro nagle znalazł się tak blisko niego. Dopiero potem, gdy już skończył pić krew i dotarły do jego uszów słowa tamtego, mogło mu dawać to ciut do zastanowienia... Albo i nie. Po co zawracać sobie głowę czymś i dokładać sobie więcej zmartwień? W końcu taka dodatkowa wiedza raczej nie sprawi, że odczuje gwałtowny przypływ radości...
Zdecydowanie dobrze też, że Naissan nie zdecydował się na gwałtowniejszy ruch... Bo istniała spora szansa, że rudowłosy nie zniósłby tego za dobrze. Już nawet teraz zamarł gwałtownie, widząc jego zachowanie. Lecz skoro się umówili, to nie zamierzał nagle uciekać! Więc... Po prostu czekał.
Zimno. Na swój sposób wprowadzało to mroczny klimat. Kotołak nie ruszał się z miejsca, odczuwając jedynie na sobie zimny oddech, jak i fakt, że węszył... Szukając dobrego miejsca? Kto wie. Zachowuje się zupełnie inaczej niż ja - pomyślał jeszcze, ostrożnie przełykając ślinę. Na dodatek odczuł, że najwyraźniej tamten wolał przypilnować, by jego ofiara nie uciekła nagle. Machnął nerwowo ogonem, zerkając na bok, na tego wampira, który znajdował się tak blisko... I zaraz miał się w niego wgryźć...
Spojrzenie żółtookiego wampira zrobiło się na ten moment puste. Brakowało w nim jakiegokolwiek życia, jak również nie było widać po nim, by rejestrował to, co się działo aktualnie. Jak było naprawdę?
Czuł to. Czuł i to bardzo. W tym momencie, gdy Naissankari pił jego krew, odczuwał zmieszanie, niepewność jak i ukłucie lęku. To, co właśnie robił tamten, było zupełnie czymś dla niego nieznanym. Inaczej? Nikt wcześniej tak się nie zachowywał i tak go nie potraktował podczas "wymiany krwi". Na swój sposób... To jednak przerażało. Ba. Na dodatek przeszły mu po plecach dreszcze, gdy polizał miejsce, gdzie pojawiły się dwa ślady po kłach.
Po tym wszystkim, gdy już odsunął się od niego, do jego oczu ponownie powróciło życie. Zamrugał ślepiami parę razy, posłał mu niepewnej spojrzenie, po czym uniósł dłoń i potarł szyję.
- Co jest "dziwne"? - spytał się go, opuszczając rękę i kładąc ją na nodze. - Coś jest nie tak z moją krwią? - dodał jeszcze do tego kolejne pytanie. Jego uszy uniosły się, a on sam oczekiwał na odpowiedź od niego związaną z tym aspektem.
- W sumie... Keitaro, mam jeszcze jedno pytanie. Nie rozumiem części słów, jakie wypowiadasz... To jakiś inny język? - lekko się naburmuszył... A cóż, jego zachowanie wskazywało na to, że fakt, jak czuł się dosłownie chwilkę temu, został już wyrzucony z jego pamięci.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pon Maj 29, 2017 9:31 pm

Fakt, że Shiro nawet nie próbował się wyrywać, bez wątpienia bardzo dużo ułatwiał. Naissankari był niezwykle cierpliwy, ale ciężko było wyobrazić sobie jak zareagowałby na nagłe zerwanie kontraktu. Przyglądał się uważnie jego reakcjom tuż po tym, gdy w końcu go wypuścił, jednocześnie przesuwając kilkakrotnie językiem po wargach, jak kot któremu przykleiło się coś do podniebienia. Był pewien, że coś było zupełnie inne, choć nie był w stanie stwierdzić co. Mruknął cicho pod nosem, wycierając kąciki ust kciukiem.
Sam nie wiem — im dłużej próbował to analizować, tym większy mętlik miał w głowie. Nie zdawał sobie nawet sprawy, że zupełnie nieświadomie podniósł rękę, drapiąc się po wcześniejszym ugryzieniu, które zafundował mu kotowampir. Zamiast tego skupił się na jego unoszących ku górze uszach. Wyciągnął rękę i zmierzwił mu włosy pomiędzy nimi, korzystając z tego, że Shiro w końcu nie gniótł ich pod kapturem.
"Jakiś inny język?"
Uteliaisuus tappoi kissan — zaraz, czy Naissankari właśnie się cicho zaśmiał? Ciężko było stwierdzić, dźwięk był bowiem praktycznie niedosłyszalny, a gdy spojrzał na niego ponownie, bo rozbawieniu nie było już praktycznie śladu. Wyraźnie przez chwilę się zastanawiał. Jakby nie patrzeć sam wiedział, że ukrywanie wszelkich informacji na swój temat było dość kluczową częścią jego życia. Im mniej wiedzieli inni tym lepiej. Język należał jednak do rzeczy powszechnie używanych. Nawet jeśli kotowampir nie miał pojęcia z czym ma do czynienia, bez wątpienia mógł kiedyś trafić na kogoś, kto owe słowa rozpozna.
Fiński. Dużo czasu spędziłem w Skandynawiia właściwie to właśnie w Finlandii się urodziłem i spędziłem sporą część życia. Nie powiedział drugiej części na głos, przenosząc wzrok na Häivę, który stanął przy oknie, opierając cieniste łapy na szybie, by wpatrywać się w... no właśnie. W co? Nigdy nie był w stanie określić jasno jego zainteresowań. Skrzywił się w pewnym momencie i podrapał po przedramieniu z cichym sykiem.
Chyba jednak dość sporo masz w sobie z kota — stwierdził potrząsając nieznacznie głową. Cień spełzł nieznacznie z jego włosów odsłaniając naturalnie białe kosmyki, tylko po to by zaraz przylepić się do nich na nowo, jak jakaś dziwaczna farba.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Maj 30, 2017 11:03 pm

Dał mu to zrobić, jednocześnie się zastanawiając, czy wampir po prostu się z niego nie nabijał. Na początku miał wrażenie, że rzeczywiście jest coś nie tak z jego krwią, jednakże patrząc na to, że nic więcej się nie dowiedział... Do tego jeszcze dochodził fakt, że na jego pytanie odpowiedział słowami... Których kompletnie nie zrozumiał. Machnął parę razy ogonem, zastanawiając się jednocześnie, co powinien zrobić teraz. Nalegać? Odpuścić? Zmienić temat? Aż westchnął w myślach, widząc, że jest tyle możliwości...
O. A jednak się dowiedział.
- Chyba rozumiem... - bąknął kotowaty. Ma mnie. Byłem przekonany, że cały czas był w Japonii. - Fajnie tam jest? - spytał się go jeszcze. Cóż... Sam rudowłosy nie wyjeżdżał jeszcze za granicę. W sumie, ciężko powiedzieć, by gdziekolwiek dalej był... Ale to już opowieść na inny raz.
- Huh? - nie rozumiał. Nie miał pojęcia, co miał na myśli, jeśli chodziło o to z kotem. Jednak nie zastanawiał się nad tym, ponieważ coś innego przykuło jego uwagę. Włosy Keitaro.
Przekrzywił nieco łebek, zastanawiając się aktualnie, czy po prostu nie przewidziało mu się. One zmieniają kolor? Nachylił się do przodu, wyraźnie zaintrygowany tą dziwną dla niego sytuacją.
Ogon uniósł się i lekko zakrzywił się, a sam Shiro westchnął cicho.
- Szczerze mówiąc, jestem śpiący - żachnął, odsuwając się tak, by znów znaleźć się w poprzedniej pozycji, po czym przetarł prawe oko. - Ciągłe używanie mocy jest męczące. Umm... Co właściwie chcesz jeszcze porobić, Keitaro?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Maj 30, 2017 11:19 pm

Czy w Finlandii było fajnie?
Przekrzywił głowę w bok, zastanawiając się przez dłuższą chwilę. Gdyby mógł zapewne wróciłby tam już w tej chwili. Mimo to im dłużej przypatrywał się Shiro, tym bardziej w jego głowie formowała się jedna, konkretna myśl.
Nie spodobałoby ci się tam. Skandynawia jest bardzo zimna... i nie wątpliwie, niezwykle piękna — był to jej główny atut. Urokliwe miejsca, niezwykle dziwne pory dnia i nocy. Ktoś kto wysunąłby się jeszcze bardziej na północ w kierunku biegunów, byłby w stanie doświadczyć nocy i dnia polarnego. Wbrew pozorom całe mnóstwo wampirów osiedlało się tam w czasach nocy polarnych, przez całe sześć miesięcy nie martwiąc się o światło słoneczne. Tak, zdecydowanie była to ciekawa informacja.
Gdyby na biegunach żyła większa ilość ludzi, byłyby one idealnymi warunkami dla wampirów. Wyobraź sobie słońce znikające na kilka miesięcy. Chodzenie bez większych przeszkód w wiecznej nocy — zamyślił się na chwilę. Z tego co pamiętał, podobne zjawisko występowało na Islandii. Nie był jednak w stanie stwierdzić, czy było ono aż tak długie. Nie spędził tam zbyt wiele czasu.
Widząc jak Shiro nagle się pochyla w jego stronę, drgnął nieznacznie, przyglądając mu się pokrótce.
Hm? — pytające spojrzenie utkwione w kotowampirze, skutecznie pokazywało że chłopak nie miał zielonego pojęcia, co właśnie dzieje się z jego włosami. Cały czas uważnie go obserwował, podobnie jak poruszający się ogon, który wywoływał w nim nagłe chęci złapania tego ruchomego kawałka futra w ręce. Powstrzymał się jednak.
Proponowałbym ci najpierw się wykąpać po bieganiu w lesie. Chyba nie unikasz wody jak stereotypowy kot? — białe kły błysnęły w krótkim, przelotnym uśmiechu, gdy sam Naissankari wzruszył ramionami. Nie miał żadnych konkretnych planów. Przygryzł dolną wargę, zastanawiając się przez chwilę, a gdy nic nie wymyślił, spojrzał w stronę Häivy.
Jeśli pójdziesz spać, pewnie pójdę w twoje ślady. Albo napiszę list do brata. Dawno tego nie robiłem — mruknął, krótko się zastanawiając. Ciężko było stwierdzić dlaczego, ale preferował właśnie tę tradycyjną formę wymiany słów ponad współczesnymi smsami.
Może dlatego, że jego lokacja była praktycznie nieustannie nieruchoma i nigdy nie dostawał odpowiedzi, na które sam musiałby odpowiadać? Sam wybierał kiedy chciał coś napisać. Wspaniałe uczucie wolności i braku obowiązku.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Cze 02, 2017 9:57 pm

- Ubiorę się ciepło i wtedy zimno nie będzie mi dokuczało - powiedział Shiro w odpowiedzi na słowa Naissana. - Jeśli rzeczywiście tylko niska temperatura jest jedyną wadą - w sumie, tak mówił, jakby się zapowiadało, że zamierzał tam pojechać... A jak jest naprawdę? Ciężko stwierdzić.
W końcu, tak trochę daleko znajdowało się tamto miejsce, patrząc na to, że byli teraz w Japonii.
- Brzmi fajnie. Prawie jak marzenie wielu wampirów - wieczna noc - stwierdził jeszcze, znów machając ogonem. Tym bardziej go zastanawiało, jak to wygląda właściwie. Mógł jedynie zdać się na własną wyobraźnię w tej oto kwestii.
Również jego uwaga była skupiona... Wokół włosów rozmówcy. Aż zmrużył ślepia, rozważając to w myślach. Ale... Jednak nie potrafił nic sensownego wymyślić. No i do tego dochodził sam fakt, że nie dojrzał więcej takiej zmiany.
- Przewidziało mi się? - mruknął w końcu, wzdychając cicho. - Nie przejmuj się, Keitaro. Chyba mam już omamy wzrokowe przez zmęczenie - dodał cicho, przecierając oczy. Nie potrafił dokładnie wyjaśnić tego, co ujrzał przez chwilą, dlatego też zdecydował się właśnie na zwalenie tego na własny stan, niż na próbę udowodnienia tego, że nic mu się nie przewidziało.
Pokręcił głową, mając zarazem ponownie wrażenie, że Keitaro się z niego nabijał.
- Nie unikam - wymamrotał w odpowiedzi... Ale czy to na pewno była prawda? Ciężko powiedzieć, przynajmniej póki się tego nie zobaczy. - Mimo wszystko, jestem wampirem - jego uszy delikatnie poruszyły się przy wypowiadaniu tych słów. Wychodziło na to, że wierzył w nie... I to bardzo.
W końcu, skąd mógł wiedzieć, że te uszy to rzeczywiście nie jest skutek uboczny jakieś nieznanej zdolności?
Ale za to wszystko, tym bardziej wyglądał na zaciekawionego... Przez właśnie ostatnią wypowiedź!
- Masz brata? - spytał się dla pewności. - Utrzymujecie ze sobą dobre relacje? Często piszesz do niego? - cóż, wystarczyło to, by zrezygnował z tymczasowej drzemki, a za to ponownie skupiał się na samym rozmówcy.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Nie Cze 11, 2017 9:38 pm

Przekrzywił głowę w bok słysząc odpowiedź Shiro na wspomnienie o zimnie.
Ach tak? — nie potrafił sobie do końca wyobrazić czerwonowłosego w tak surowych warunkach. Nawet jeśli dzieląca ich różnica wzrostu nie była zbyt duża - zwłaszcza jeśli brało się pod uwagę jego kocie uszy, dodające mu kilku centymetrów - nadal kotowampir wydawał mu się dużo bardziej... kruchy? Powodował u niego bardziej odruch, przypominający chęć obrony go przed niebezpieczeństwem i światem zewnętrznym. Nie taki, w którym Naissankari uznawał go za zagrożenie i omijał szerokim łukiem, by nie nabawić się dodatkowych kłopotów.
No, rzecz jasna tak długo jak nie ukrywał tej swojej przeklętej ognistej mocy.
Tak, można to tak nazwać — wieczna noc byłaby tutaj dobrą nazwą. Może i nie była do końca wieczna, ale z pewnością dużo dłuższa niż ta, która panowała tutaj. Kiwnął jedynie krótko głową na jego wspomnienie o omamach wzrokowych, wyraźnie nie zamierzając drążyć tematu. Położył dłoń na jego głowie, głaszcząc jedno z kocich uszu.
Idź się wykąp i kładź się spać, wampirze — rzucił tonem przypominającym bardziej stanowczego starszego brata, wysyłającego do kąpieli swoje oporne młodsze rodzeństwo.
Nawet jeśli Naissankari miał świadomość, że po świecie chodziła pewna ilość wampirów ze zwierzęcymi cechami, po prostu nie potrafił do nich w pełni podejść jak do innych pobratymców. Nie przyznawał się do tego na głos, nie traktował ich inaczej. Ale nie zamierzał okłamywać samego siebie, że nie byli inni. Tak jak wielu po ujrzeniu zdobiących go blizn, jeżyło się i wycofywało czym prędzej, uznając go za dziwadło - tak samo sam, widząc zwierzęce cechy, nie był w stanie myśleć o kimś bez ich uwzględnienia.
Odpowiem jak wrócisz. Zagadam cię na jego temat tak bardzo, że uśniesz. Sam zobaczysz — założył ręce na klatce piersiowej, patrząc na niego wyczekująco. Najwyraźniej naprawdę nie miał zamiaru się stąd ruszyć ani o krok, dopóki kotowampir nie zrobi tego co mu powiedział.
A wbrew pozorom, historii o swoim bracie i sobie samym Naissankari miał dość sporo. Niektóre z nich z pewnością były na tyle niecodzienne, by mogły służyć za dobrą opowieść na dobranoc.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Cze 13, 2017 11:07 pm

- Ah tak - odpowiedział mu natomiast. - Dam radę! Słowo! - właściwie nie zdawał sobie za bardzo, jak wyglądała sytuacja w tamtym kraju, ale to nic! Wcale, a wcale nie zniechęcało go to. Ba, tym bardziej ciekawiło i zapowiadało sie na to, że chciałby ujrzeć tamto miejsce.
Nie ma to jak słodka nieświadomość.
Pokiwał nieco głową, gdy usłyszał jego słowa, po czym przekrzywił nieco łebek. Ciężko jednak wyobrazić miejsce, gdzie rzeczywiście w dzień jest ciemno. Fajnie byłoby się o tym przekonać na własne oczy - machnął ogonkiem, myśląc jeszcze przez kilka sekund nad tym, zanim ponownie się skupił na Naissanie.
No i... Naburmuszył się, słysząc jego kolejne słowa.
- Ej no - jego ogon zaczął się poruszać, zdradzając tym samym lekkie zirytowanie, które go ogarnęło. - Serio...? - no i zawód, w momencie, w którym nie miał nic usłyszeć... Dopóki nie zostanie spełniony warunek. Nie wiedział, czy próbować naciskać czy ulec i posłuchać się go. Dlatego też przez moment zawiesił się, po prostu patrząc wprost na niego.
Może jednak sprawi, że zmięknie?
Jednakże po około minucie, niezależnie od rezultatu, westchnął cicho i zeskoczył z łóżka.
- Dobrze, dobrze, pójdę się umyć... Ale liczę na to, że dotrzymasz słowa - kotowaty śmignął dość szybko do szafki z ubraniami, po czym zniknął z tego pomieszczenia.
Prawdę mówiąc nie było go przez kilka minut... A przez ten czas wampir mógł zrobić tutaj co chciał. Albo i nie. Wszystko zależało od niego. Bądź co bądź, niedługo potem wrócił. Na boso, czyściutki, ciut mokry, rozczochrany wampirek, przebrany w dresik. Co dalej? Po prostu bezceremonialnie władował się na łózko.
- Opowiesz teraz? - przekręcił się na tyle, by móc spojrzeć na niego i delikatnie poruszył uszkami.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Cze 28, 2017 2:53 am

Sposób w jaki Shiro zapewniał Naissankariego, że rzeczywiście da sobie radę był na swój sposób uroczy. Przypominał mu nieco dziecięcy upór, który stety niestety często przysłaniał zdrowy rozsądek. A jednak z jakiegoś powodu większości z nich i tak udawało się przetrwać, pomimo niewyrobionego jeszcze nawyku nakazującego większą ostrożność. W końcu jaka rozważna osoba z takim zaparciem zdecydowałaby się na wyjazd w kompletnie obce, niesamowicie oddalone miejsce z równym zaparciem po usłyszeniu zaledwie kilku informacji? Nie mając nawet pełnego przekonania czy są prawdziwe.
Serio — podniósł dłoń i pstryknął go w nos z surową miną, wyraźnie pokazującą że nie zamierzał znosić jakichkolwiek sprzeciwów. Naissankari nie należał do osób, które łatwo było przekonać, gdy już uparł się przy swoim. Dlatego nawet widząc te duże, złote, kocie oczy, po prostu założył ramiona na klatce piersiowej, odpowiadając mu równie stanowczym spojrzeniem. W końcu, gdy odniósł zamierzony rezultat, pokiwał głową z wyraźnym zadowoleniem. Podczas jego nieobecności trwał nieustannie nieruchomy niczym posąg. Zamknął oczy, przez co mogło się zdawać, że zwyczajnie zasnął. Nawet sam Häivä przestał się poruszać. Położył się na ziemi, opierając łeb na łapach, wyginając się przy tym w dziwny łuk, zupełnie jakby próbował sparodiować sposób snu zwijających się w kłębek zwierząt. Gdy usłyszał szczęk otwierających się drzwi, jeszcze przez chwilę trwał w bezruchu, nim w końcu rozchylił powoli powieki obracając się w jego stronę. Poczekał aż Shiro ułoży się na łóżku i przesiadł się nieco w bok, by móc na niego patrzeć, jak i nie przeszkadzać mu w leżeniu.
Skoro obiecałem. Pomyślmy... — zastanowił się przez chwilę, przenosząc wzrok na ścianę, wyraźnie zbierając myśli. Mógł zrobić to podczas jego nieobecności, jednak jak widać nie miał tego w planach. Po niecałej minucie spojrzał na niego ponownie i sięgnął ręką do jego mokrych włosów i kocich uszu, dotykając ich ostrożnie czubkami palców.
Jest dużo młodszy ode mnie. Prawdopodobnie młodszy nawet od ciebie, przez co nie do końca ufam jego odnalezieniu się w życiu. Z drugiej strony nie zachowuje się jak dziecko. Czasem zastanawiałem się czy przypadkiem moja matka nie urodziła dorosłego wampira, bądź nie sfałszowała jego daty urodzenia. Niestety fakt, że nosiłem go potem na rękach od niemowlęcia, skutecznie obala moją teorię. Jest moim absolutnym przeciwieństwem, a jednocześnie bardzo wiele nas łączy, mimo że mamy różnych ojców. Z pewnością nie sprawia tylu kłopotów co ja. Ale nadal uwielbia się w nie od czasu do czasu ładować, w dodatku w niesamowicie podobny sposób. Gdy byłem mały nieustannie coś niszczyłem. Zamrażałem podłogi, lodówkę, swoich krewnych, znajomych, rybki w akwarium. Mój brat natomiast może kontrolować wodę. Nieszczęsne rybki, które za moich czasów były nieustannie mrożone, podczas jego kadencji fruwały po całym salonie w małych bąbelkach. Ale nadal nie był odpowiedzialny za tyle zawałów serca u naszej matki, co ja. Pewnie zdążyła się już uodpornić. — krótki dźwięk, który z siebie wydał stanowił coś pomiędzy parsknięciem śmiechem, a pomrukiem. Nawet nie wiedział kiedy zaczął przeczesywać palcami wilgotne kosmyki czerwonowłosego. Zupełnie jakby ten gest na swój sposób był mu potrzebny podczas opowiadania historii.
Mieliśmy dobre relacje. Tak sądzę. Przyznaję, że mój brat jest jedyną osobą, nad którą nieustannie krążyłem, pilnując każdego jego kroku. Nie pozwalałem go dotykać bez wyraźnej potrzeby, a każdą uczynioną mu krzywdę mściłem z czterokrotnie większym zapałem. Potem musiałem wyjechać, a mój brat został sam z matką i swoim ojcem. Piszę do niego... sam nie wiem. Z początku pisałem częściej. Teraz nie o wszystkim mogę mu powiedzieć. Czasem lepiej większość zachować dla siebie i pozostać osobą, która ładuje się w kłopoty, niż wciągać w nie innych. Zwłaszcza jeśli nam na nich zależy — rzucił z zagadkową miną, zatrzymując dłoń na głowie kotowampira. Przesunął raz jeszcze ostrożnie palcami po jednym z jego uszu, nie mówiąc póki co nic więcej.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Lip 01, 2017 7:25 pm

Koniec końców jednak zrobił to, co chciał wampir, chociaż przez pewien moment nie wyglądał na zachwyconego. Ba, nawet w momencie, gdy pstryknął go w nos, próbował! Chociaż zdecydowanie jednak nie udało mu się, co na swój wyjątkowy sposób było dość zaskakujące. Nie spodziewał się, że nie da się przekonać! Ale... Czemu? Tego już nie potrafił zrozumieć lepiej.
Ale to i tak już nieważne! W końcu umył się i teraz znajdował się przy Naissanie, wyraźnie oczekując od niego jakiś słów... Przecież obietnicę wypadałoby dotrzymać, prawda? Ba, nawet przekrzywił nieco łebek, zastanawiając się po swojemu, nad tym, co właściwie będzie mu dane usłyszeć. Owa minuta milczenia jedynie podsycała jego ciekawość na ów temat.
Delikatnie drgnął, czując jego dotyk tuż przy nadal mokrym uchu. Skończyło się to na tym, że wampir został nieco "ochlapany" wodą, albowiem... Po prostu ucho się poruszyło. I tyle. W sumie, aż było ciężko stwierdzić teraz, jak właśnie się teraz czuł. W końcu niekoniecznie dla niego woda musiała by być czymś miłym...
No, ale jednak przyszedł czas na opowieść, więc nie było sensu by przejmować się tym wcześniejszym! Rudowłosy w milczeniu słuchał słów Naissana, nie ośmielając mu się nawet na moment przerwać. Ba, nawet nie ruszał się z miejsca, a jedynie wlepione w niego złote ślepia zdradzały, że jeszcze nie zasnął. No i co jakiś czas mruganie, ruch ogonem czy uszami.
- Huh... Brzmi całkiem miło - stwierdził pod koniec jego wypowiedzi, zarazem delikatnie się uśmiechając. - Fajnie, że dogadujecie się całkiem dobrze - dodał jeszcze. - Trochę zazdroszczę. Ja nie miałem takich fajnych przygód~ - nie dopowiedział niczego więcej, jedynie nieco się skulił i zasłonił dłonią usta, tłumiąc ziewnięcie. Używanie mocy w tak krótkim czasie jednak go męczyło. - Opowiesz mi coś więcej na temat waszych przygód? Zabaw? - wyraźnie Shirowi ta jedna opowieść nie wystarczyła! Ba, z zaciekawieniem wyczekiwał na kolejną... Prawie to jak bajka na dobranoc!
Ktoś zastanawiał się, co mógł mieć jeszcze kotołak nieco wcześniej na myśli? Jeśli tak, to niech przestanie, bo on nie zamierzał nic teraz mówić na ów temat. Ale wracając do samej rozmowy...
- Chcesz go chronić? - machnięcie ogonem. Rudowłosy jednocześnie zastanawiał się czy rzeczywiście jego brat był aż tak młody. Nie miał z nim jeszcze do czynienia, a gdy tak patrzył na własny wiek... Cóż, miało się te kilkanaście latek na koncie.
Ponownie stłumił dłonią ziewnięcie.
- Zawsze możesz mu pisać o śmiesznych wydarzeniach, jakie cię spotkały, Keitaro - bąknął jeszcze, podciągając kolana do klatki piersiowej. Nie patrzył już na niego, leżał bokiem. - W sumie, sam nie wiem... - wzruszył delikatnie ramionami.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Lip 26, 2017 6:59 pm

Wbrew pozorom Naissankari był dość odporny na wszelkie manipulacje ze strony innych. Po prostu nie zawsze rzeczywiście miał ochotę się im opierać. Wychodził z założenia, że skoro i tak ściąga na siebie problemy na prawo i lewo, a od dziecka powtarzali mu, że ma się ich wystrzegać...
To powinien ściągać ich na siebie jeszcze więcej, czyż nie? Tak to właśnie działało. Był perfekcyjnym przykładem kogoś, kto nie znał słowa "nie".
Nawet nie drgnął, gdy ucho poruszyło się gwarantując mu kilka mokrych kropel. Był przyzwyczajony do wszelkich niuansów związanych z wodą, dzięki swojemu młodszemu bratu który uparł się by iść w jego ślady. I skutecznie, regularnie zalewać cały dom. Zbyt wiele razy gwarantowali swojej matce zawał na miejscu, gdy Naissankari zmieniał jego dzieło w lodowisko i poruszał się po całym domu jak na łyżwach.
Nigdy nie podpaliłeś całego domu, albo chociaż ulubionego obrusu matki? Nie przypaliłeś ojcu włosów, zmuszając go do zostania łysym, buddyjskim mnichem? Twoja moc daje dość sporo możliwości, nawet jeśli większość uznałaby je za niebezpieczne. Destrukcyjne — utkwił w nim wyjątkowo uważne spojrzenie, zupełnie jakby sam zamierzał w tym momencie go ocenić. Ale też dostrzec, jak oceniał samego siebie właśnie Shiro. Czy uważał swoją moc za błogosławieństwo czy przekleństwo? W końcu kilkakrotnie miał już okazję spotkać wampiry, których umiejętności były postrzegane przez innych na tyle negatywnie, by same czuły się z nimi niekomfortowo.
Więcej? Co za to dostanę? — zapytał przekrzywiając głowę w bok. Chyba nie sądził, że będzie dzielił się swoimi historiami za nic? W końcu Naissankari był cholernie interesowną bestią. Nawet jeśli niektórym mogłoby wydawać się inaczej. O co zresztą potrafił zadbać.
"Chcesz go chronić?"
Milczał.
Czy chciał? Z pewnością. Z drugiej strony podobne uczucie wskazywałoby zarówno na jego własną słabość, jak i słabość brata. Nie był pewien czy powiniem się do nich przyznawać, jako osoba kompletnie nie uznająca kontrargumentu jakoby jego oddanie miało być jego siłą, a nie słabością.
Ostatnimi czasy wydarzenia jakie mnie spotykały nie należały do najśmieszniejszych — powiedział wbrew swoim słowom, wyginając jeden z kącików ust ku górze. Ponadto jeśli istniała szansa, że swoimi listami w jakikolwiek sposób zasiałby w bracie chęć pojawienia się w Japonii...
Nie.
Musiał tego uniknąć za wszelką cenę. Był ostatnią osobą, która była mu tutaj potrzebna. Powinien trzymać się od niego z daleka.
Śpij, Shiro — powiedział beznamiętnie, ponownie skupiając uwagę na przysypiającym kotowampirze. Jednocześnie już zakorzenił sobie w głowie, że gdy tylko dostanie go w swoje ręce następnym razem, sam wypyta go o jego rodzinę.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Lip 26, 2017 10:39 pm

W odpowiedzi na to jedno pytanie, rudowłosy chłopak nieznacznie się uśmiechnął, po czym ostrożnie pokręcił głowa w znaku zaprzeczenia.
- Nigdy nie miałem okazji - odpowiedział mu, odwracając na moment wzrok. - Tak jakoś wyszło - dodał jeszcze, jednakże jeśli chodziło o kontynuację owej wypowiedzi... To nie, zdecydowanie Keitaro się jej nie doczeka. Zupełnie jakby Shiro zamknął się na ów temat.
Może niekoniecznie jest to coś, o czym chciałby wspominać.
Przekrzywił nieco głowę, gdy usłyszał jego słowa, po czym zastanowił się na moment, zanim zdecydował mu się odpowiedzieć...
- Ciastko - no właśnie w taki sposób. - Może być? - cóż, co innego mógłby zaproponować chłopak, jeśli nie danie mu swojego ulubionego smakołyka? Nic więcej... Nie przychodziło mu jednak na myśl, by dać, więc skończyło się jedynie na tej jednej rzeczy.
Zamrugał ślepiami, a gdyby można było zwirtualizować jego myśli, nad jego głową pojawiłby się dość spory pytajnik. Po prostu... Nie rozumiał. Z drugiej strony zaś nie zdecydował się go wypytywać. Miał wrażenie, że to nie jest akurat coś, co powinien wiedzieć osobnik, z którym dopiero co zaczął się zadawać.
Ale ten uśmiech... Bawiły go te sytuacje? I z drugiej strony, nie bardzo wiedział, co sądzić o tym, jak i o sprawie związanej z jego bratem.
No, ale teraz to wyraźnie się naburmuszył, by potem znów dłonią stłumić ziewnięcie.
- Nie wyganiaj mnie do spania, Keitaro. Przez to czuję się jak dzieciak - mimo to, grzecznie schował się pod koc. Używanie mocy dawało mu się we znaki i jednak czuł swego rodzaju zmęczenie. - Jak chcesz, to wracaj do swojego pokoju... - dodał jeszcze, a w jego głos wkradła się nuta senności.
Niewiele było trzeba, by młodszy odpłynął w objęcia Morfeusza.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Sie 04, 2017 11:31 pm

Hm.
Po reakcji Shiro mógł co najwyżej wywnioskować, że zwyczajnie wychował się bez rodziców. To był ten moment, w którym normalni ludzie (bądź wampiry, nie bądźmy rasistami) odczuwali dość mocny dyskomfort spowodowany poruszeniem niewygodnego tematu. Kręcili się na swoim miejscu, rzucali jakimiś żarcikami, by odwrócić uwagę danej osoby. Ewentualnie wyrażały swoje współczucie, subtelnie próbując dociekać o co chodziło.
Niestety wyglądało na to, że brak większego zainteresowania jak i empatii ze strony Naissankariego, skończył się tym, że po prostu wzruszył ramionami porzucając temat. Nie interesował go aż tak bardzo. Nawet jeśli kręcił się wokół kotowampira, cała jego rodzina czy znajomi znaczyli dla niego tyle co zeszłoroczny śnieg. Nie miewał tendencji do interesowania się podobnymi sprawami.
"Ciastko."
Bez szans — założył ręce na klatce piersiowej, kręcąc na boki głową. Ciastka go nie interesowały na tyle, by wymieniać się za nie swoimi historiami z dzieciństwa. Nawet jeśli mogło się wydawać inaczej po tym jak codziennie chodził po ulicach z torbą pełną słodyczy i innych ciast.
Nie żeby robił to tylko po to, by zwabić Shiro.
Häivä poruszył się dość niespokojnie w miejscu i błyskawicznie przemieścił się przez pokój, napierając ramieniem na drzwi. Spojrzał na niego kątem oka, nim wrócił wzrokiem do Shiro.
Nie jesteś nim? — zapytał z nutą rozbawienia, ponownie unosząc kącik ust w uśmiechu, gdy zaobserwował jak ten posłusznie chowa się pod koc. Być może bardziej z wyuczonego nawyku niż faktycznego posłuszeństwa.
Jasne — rzucił, nie ruszając się ze swojego miejsca. Zgodził się z jego słowami i nie wykonał nic w tamtym kierunku. Co za typowe zachowanie z jego strony. Naissankari uwielbiał odpowiadać w sposób, który działał na innych jak zmyłka. Myśleli że podporządkowuje się ich woli, a on robił coś kompletnie przeciwnego do pierwotnego założenia. Tkwił tak w bezruchu, być może nawet nie oddychając.
W końcu po co wampirowi oddech.
Przecież i tak był martwy.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Sie 08, 2017 12:41 am

Naburmuszył się i syknął cicho, wyraźnie niezadowolony z tego, że taka "cena" odpadała.
- Tss. Próbowałem - był przekonany, że ciastko było najlepszą opcją! No bo kto by go odmówił? Na pewno nie Shiro. - To może tak... Powiesz mi, co chcesz za historie? - chciał poznać jego zdanie na ów temat. Może akurat to będzie coś, na co zdoła przystać?
Westchnął cicho, odwracając wzrok.
- Nie... Raczej - postukał palcem po policzku, najwyraźniej nie będąc pewnym... No właśnie tego, czy jest dzieciakiem czy nie. Z jednej strony nie... Z drugiej tak.
Dość duża kwestia do spierania się.
Bądź co bądź, znalazł się grzecznie pod kocem i poszedł spać. I tyle w tym temacie.
...
Tym razem sen Shira trwał o wiele dłużej niż powinien. Było to spowodowane nadmiernym używaniem zdolności... Niestety, lecz jego moce były również i jego słabością, nie tylko siłą. Bądź co bądź...
Przeciągnął się leniwie, wstając z łóżka... Rozejrzał się, przecierając ślepia. W sumie... Nie był pewny, ile przespał, ale coś mu podpowiadało, że ponownie już była noc. Bądź co bądź, czuł się lepiej niż wcześniej.
Muszę ograniczyć takie szalenie z mocami.
Podreptał do swojej szafy, by wygrzebać zwykłe ciuchy i potem móc się ogarnąć pod prysznicem.
W sumie, ciekawe co robi Keitaro.
Dobrze, że go nie widział. Rozczochrane włosy, z których było widać dwa kocie ucha czy pionowe źrenice, o którym sam czerwonowłosy nie zdawał sobie sprawy aktualnie.
W jego głowie była tylko kwestia odświeżenia się, przebrania i wyjścia stąd...
I oczywiście na miasto! Słodycze czekają na niego!

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Wrz 13, 2017 1:37 am

Parsknął na widok jego reakcji i pokręcił głową. Ciastka zwyczajnie nie leżały w zakresie jego zainteresowań. W przeciwieństwie do samego Shiro, który jak widać dość otwarcie dawał znać, czym warto było go przekupywać. Nie żeby nie dostrzegł jego słabości do słodyczy już wcześniej. Teraz została ona jednak dodatkowo potwierdzona, co sprawiło że Naissankari odnotował, by od tej pory zawsze nosić w torbie jakieś ciastko.
Nic na co cię stać, kocie — białe zęby błysnęły przez chwilę w bezczelnym uśmiechu, gdy zaśmiał się mierzwiąc mu włosy dłonią. Był to definitywny koniec tematu, który dodatkowo podkreślił fakt, że Shiro najzwyczajniej w świecie zasnął. Sam Naissankari przekrzywił głowę przyglądając mu się w milczeniu, nim obrócił się w końcu w stronę Häivy, który siedział przy drzwiach, drapiąc w nie łapami. Czynność wyglądała niesamowicie dziwnie, biorąc pod uwagę absolutny brak jakichkolwiek dźwięków, czy szkód pozostawionych przez jego akcję.
Rauhoittua, varjo — mruknął otwierając drzwi, by opuścić w końcu jego pokój. Ciężko było jednak stwierdzić czy faktycznie udał się spać do siebie, czy może znowu opuścił akademik.

***

Uczniowie umykali pod ściany, mamrocząc coś z wyraźnym niezadowoleniem gdy wielka, cienista bestia bez problemu wydzieliła sobie drogę pomiędzy nimi. Nawet jeśli niektórzy próbowali stać przed nim do ostatniej sekundy, ostatecznie absolutny brak przejęcia na twarzy siedzącego na jej grzbiecie Naissankariego i utrzymującej się stałej prędkości, sprawiała że odrzucali własną dumę, by odskoczyć. Dopiero po osiągnięciu swojego celu nacisnął nagle łydkami na jego boki i odchylił się nieznacznie w tył, ciągnąc palcami cieniste futro. Cień zatrzymał się momentalnie i zarzucił łbem kilkakrotnie, przebierając przy tym przednimi łapami.
Hellittää, hellittää — poklepał wilka po łopatce, zsuwając się z jego boku. Podobny środek transportu nie był przez niego używany zbyt często, jednak płynąca wraz z nim wygoda była nie do pobicia. Co za szkoda, że musiał ograniczać ją wyłącznie do terenów, na których nie było ludzi. Mogłby szybciej przemierzać ludzkie miasta, nie przejmując się konsekwencjami.
Gdzie się znalazł? Pod pokojem Shiro oczywiście. Co więcej, po dwukrotnym zapukaniu nawet nie zamierzał czekać na jakąkolwiek odpowiedź. Wparował do środka jak do siebie, wraz z towarzyszącym mu zapachem jeszcze gorącego, czekoladowego ciastka.
Cienista bestia, która go tu przywiozła z początku wetknęła do pokoju wyłącznie łeb i rozejrzała się wokół, machając ogonem. W końcu postąpiła krok do przodu i... warknęła, szarpiąc się nieznacznie z framugą. Szerokie barki utknęły w przejściu, blokując ją z zadem na zewnątrz. Siłowała się przez chwilę, nim w końcu drzwi zaskrzypiały niebezpiecznie, a wilk wpadł do środka z głośnym hukiem. Häivä wyskoczył momentalnie znad niego i sam usiadł mu na grzbiecie również rozglądając się wokół, nim spadł na ziemię i zatoczył koło po całej podłodze. Oba cieniste stworzenia usiadły zaraz na ziemi, wykazując się przy tym idealną synchronizacją.
Ympyräaukio. Shiro, jesteś tu? — rozejrzał się wokół i zawołał go po imieniu, wyraźnie chcąc ustalić czy znajdował się w pokoju - nawet nie zdawał sobie sprawy, że nienaturalny fiński akcent wdarł się znowu do jego japońskiego. Nie żeby powinien wypowiedzieć jego imię, by zwrócić na siebie uwagę dużo, dużo wcześniej. Najlepiej przed wdarciem się do jego pokoju.
Ale w końcu to Naiss.
Czym jest subtelność?

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Nie Wrz 17, 2017 2:04 am

Międzyczasie, gdy tak na korytarzu trwało sobie zamierzanie, Shiro zajmował się poranną toaletą. No wiecie, umycie się i ubranie w jakieś normalne ciuchy, by nie łazić półnagi po pokoju. A potem. No... Jak wcześniej było wspomniane, chciał opuścić pokój i iść na miasto.
Przynajmniej do momentu, gdy usłyszał dziwne hałasy w swoim pokoju.
Nieco zdezorientowany wychylił się, by zobaczyć, co właściwie się dzieje... Po czym na moment go zamurowało. Żółte ślepia były wbite w dwie bestie znajdujące się na podłodze, a mina Shiro... Wyrażała totalne zdezorientowanie wymieszane z lekką niepewnością.
Nie takiego widoku spodziewał się zastać. Machnął ogonem raz. Drugi. Trzeci. Przełknął ślinę, po czym przekierował swoje spojrzenie na Keitaro.
- Hai? - ledwo co zrozumiał jego słowa, no, nie licząc własnego imienia. Przekrzywił nieco głowę. - Co... Co się dzieje? - zdecydowanie nie rozumiał tego, co właśnie miało miejsce.
W końcu pokręcił głową, uśmiechnął się łagodnie i najpierw co zrobił, to podszedł do drzwi i je zamknął. Coraz to więcej gapiów się zbierało... Co sprawiało, iż Shiro miał wrażenie, że coś jeszcze miało miejsce na korytarzu, gdy mył się i ubierał.
- Mogłeś chociaż zapukać - powiedział do niego, nieco się naburmuszając. - Albo uprzedzić, że teraz będziesz - potarł policzek, nie będąc za bardzo pewnym co teraz.
I chwila, dlaczego czuł coś smacznego?
- Coś się stało? - spytał się go jeszcze.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
 
I always wanted a ca-ACHOO!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: