IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Estrada

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Estrada   Pią Wrz 16, 2016 10:11 pm

W centralnym punkcie parku znajduje się miejsce gdzie drzewa nie docierają, a jedynie okalają je. Miast potężnych konarów jest tu  wiele przystrzyżonych krzewów oraz rabatek pełnych kwiatów oraz liczne ławki. Jest to placyk pełen zieleni oraz radosnych barw takich jak czerwień, róż i żółć. Charakterystycznym punktem okazuje się być niewielka estrada zazwyczaj wykorzystywana przez dzieci do zabaw. Czasem nawet korzystają z niej szkoły do prezentowania inscenizacji teatralnych w wykonaniu dzieci. Najczęściej jednak ta drewniana konstrukcja stoi pusta, a większość mieszkańców skupia się na podziwianiu kwiatów i zażywaniu kąpieli słonecznych podczas przesiadywania na ławkach.
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Estrada   Pią Wrz 16, 2016 10:19 pm

FESTYN CZAS ZACZĄĆ!




Tak. Miasto ma nowego Burmistrza. Na drodze prawomocnych wyborów wyłoniony został Emmanuel Kuroiashita co dla niektórych mogło być nie lada zaskoczeniem, gdyż jego niesławny bratanek znacząco nadwątlił zaufanie do nazwiska ich rodziny. Mimo to wrodzone dobre samopoczucie i uczynność najwyraźniej zaowocowały i czarna owca rodziny stała się lwem przywodzącym miastu. Emmanuel wciąż miał w pamięci imprezy organizowane przez Samuru i chciał temu miastu zaserwować coś odżywczego i świeżego. Coś co zapewni chociaż część mieszkańców o jego dobrych intencjach i odmienności względem bratanka. Dlatego też zorganizował własną imprezę by wraz z nią miasto mogło wejść w nowe rządy, a mieszkańcy poznać jego osobę. Na organizację nie wziął nawet złamanego yena z ratusza uznając, że środki miasta powinny być przeznaczone na restrukturyzację miasta i odbudowę budynków zniszczonych. Poza tym jakże nieuczciwym byłoby organizować imprezę z okazji własnej nominacji i korzystać ze środków podatników.
Tak oto cały park został przystrojony w kolorowe światła. Każde alejki i ścieżki były oświetlone ciepłymi promieniami wielobarwnych lampionów. W centralnym punkcie jakim jest estrada zainstalowano liczne, lecz nie rzucające się szczególnie w oczy głośniki. Neony podświetlały estradę kolorami morskiej zieleni i złota. Na samej scenie estrady zresztą zauważyć się dało instrumenty muzyczne co oznaczało, iż nagłośnienie miało służyć nie tylko przemowom. Pojawiły się stragany z drobiazgami oraz przewoźni handlarze żywnością wszelaką zaproszeni przez Emmanuela. Dziś jedzenie i słodkości oraz wszelkie płyny bezalkoholowe były dla wszystkich dostępne za darmo. Alkohol wprawdzie był dostępny, ale zań już trzeba było płacić choć ceny okazywały się nad wyraz konkurencyjne. Gdzieniegdzie przechadzali się młodzi ludzie z naręczami balonów rozdając je przechodzącym celowo, bądź nie, przez park. Były to oczywiście balony wypełnione helem, lecz nie miały jakichkolwiek oznaczeń czy napisów jak to zazwyczaj na takich imprezach bywało. Oczywiście znalazł się nawet obwoźny handlarz z bardziej wymyślnymi podniebnymi zabawkami o kształtach zwierząt i postaci z bajek, który sprzedawał swój asortyment za niewygórowane pieniądze. Z głośników jak na razie leciały popularne popowe i rockowe kawałki nie zagłuszając nijak zwyczajnych rozmów. W parku uważne spojrzenia dostrzec mogły także ludzi z insygniami Black Crows, którzy mieli pilnować porządku. Wprawdzie mieli przy sobie broń, lecz ubrani byli w wygodne ubrania codzienne by nie wzbudzać wśród ludzi niepokoju jak dawni Szarzy. Oczywiście było też i kilku funkcjonariuszy policji mających także zapewnić bezpieczeństwo.
Sam Emmanuel stał za estradą rozmawiając z kilkoma osobami pomagającymi mu w organizacji całego przedsięwzięcia. Członek rady miasta, dwóch muzyków, oficer Black Crows oraz funkcjonariusz policji wraz z Kuroiashitą zajęci byli żywą rozmową na temat opóźnienia w dostawie fajerwerków.





Festyn jest eventem pozafabularnym dzięki czemu pozwala na możliwość bilokacji. Wszystkie alejki i centralna część parku są odświętnie udekorowane i oświetlone. Na festyn może przyjść każdy. Mniej więcej co osiem dni będę dawał posty pchające przyjęcie o kilka do kilkunastu minut do przodu. Liczę na obecność wielu osób i dobrą zabawę.
Powrót do góry Go down
Hideo Kuroyama
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2863-hideo-kuroyama#61034 http://vampireknight.forumpl.net/t2872-hideo#61101
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 116


PisanieTemat: Re: Estrada   Sob Wrz 17, 2016 11:18 am

Para zdecydowała się pójść na festyn. Hideo trzymał delikatnie rękę swojej ukochanej mając nadzieję, że spotka innych ludzi i może kolegów z pracy. Kątem oka spojrzał jak ludzie przychodzili na wieczorny festyn, zatem szykuje się udany wieczór. Zauważył za estradą nowego Burmistrza Emmanuela, o którym słyszał w Rosji, że został wybrany w Yokohamie od swego dowódcy Marco. Miał nadzieję, że będzie lepszy od Samuru. Oderwał wzrok z horyzontu w końcu. Zwrócił uwagę na różne popowe hity, które wychodziły z głośników. Samael lubił taką muzykę, zatem był zadowolony. Pomyślał że może być to faktycznie udany festyn. W razie czego miał schowany pod płaszczem pistolet dla bezpieczeństwa ponieważ nie mógł sobie na to pozwolić, żeby coś się stało. Nie było go tak długo w Yokohamie, że prawie zapomniał o festynach. W tym momencie czekał na reakcję narzeczonej Demetrie, czy jest zadowolona z dzisiejszego wieczoru.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Estrada   Sob Wrz 17, 2016 7:14 pm

Na początku zastanawiali się czy przyjść, rzadko wychodzili w takie typu miejsca. Po kilku jednak rozmowach sama uznała, że takie wyjście na prawdę dobrze im zrobi...spędza miło czas. Po za tym to była taka specjalna uroczystość, w końcu wybrali odpowiedniego burmistrza. Zastanawiała się jaki jest na prawdę, nie publicznie ale tak prywatnie. W sumie chyba każdy mógł się o to zastanowić.
Trzymała go za rękę rozglądając się wszędzie wokół, na jej twarzy pojawiła się ciekawość ponieważ wydawało się tutaj tak przyjemnie. Ozdoby i różne stragany! Spojrzała na Hideo uśmiechając się do niego. Była zadowolona. Trzymała się jego po za tym nie znała tutaj nikogo więc nie miała powodu aby sama gdzieś pójść.
- Tutaj jest na prawdę ładnie...
Najwidoczniej była zadowolona. Mógł poczuć jak delikatnie ścisnęła jego dłoń. Mogli razem spędzić ten wieczór, w końcu wyszli gdzieś razem. Muzyka jak dla niej była w porządku. Nie mogła się doczekać kiedy rozpocznie się wszystko, nowy burmistrz zapewne powie przemowę.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Estrada   Sob Wrz 17, 2016 9:34 pm

Ostra walka toczyła się pomiędzy i głównie wampirami. Wytypowano dwóch, wygrał lepszy, o włos lecz jednak, a jak na to Riecon? Przyjął to z dumą do siebie. Oczywiście było szkoda, bo był blisko, jednak skoro miasto wybrało Emmanuela, to widoczniej ludzie bardziej mu ufali. Mieszkał tu, natomiast Riecon był tutaj zaledwie 2, może 3 lat, co jest mimo wszystko niczym. Głosowanie dobiegło końca, ogłoszono zwycięzce, dlatego trza było to uczcić!
Riecona też nie powinno tutaj zabraknąć. Oczywiście nie przybył tutaj, aby robić zamach, czy coś z tych rzeczy. Przybył po to aby zobaczyć jak jego przeciwnik w głosowaniu, oficjalnie wchodzi na taboret burmistrza.
Ubrany oczywiście nie inaczej, jak zazwyczaj w elegancki strój Taki dokładnie. W innych nikt go nie widział, a jeśli nawet to zostawało to pomiędzy szlachetnym, a osobą która go widziała np w dresach. Mniejsza o to. Wampir pojawił się w parku kiedy tylko dowiedział się o imprezie, a było o niej głośno, ze hej.
Przystanął przy jednej z alejce początkowo się rozglądając, po otoczeniu, po czym jednak spojrzy w stronę gdzie stał burmistrz miasta. Na razie nie podchodził, lecz potem zamierzał, by osobiście złożyć mu gratulacje. Emmanuel choć nie znał Riecona, to przeczuwał pewnie, że ten nie czuł go niego urazy, co nie oznacza że mu nie zależało na pozycji burmistrza. Po prostu miał pogodzić się z przegraną i cieszyć się ze zwycięzcą z jego sukcesu.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Wrz 18, 2016 1:11 pm

Po odejściu Samuru ze stołka burmistrza, tylko kwestią czasu był wybór nowej głowy miasta. Pozostawało mieć tylko nadzieję, że następca wampira nie będzie kontynuował jego misji i w końcu przywróci miastu harmonię. Esmeralda znała Emmanuela i mimo że budził w niej swoistą niepewność, cieszyła się, że to właśnie on zasiądzie jako następca. Ciężko było o bardziej pokojowo nastawioną jednostkę, dlatego była to miła odmiana po wcześniejszych rządach. Kobieta długo zastanawiała się, czy wziąć udział w festynie tłumacząc się głównie brakiem czasu, który tak skrzętnie pochłaniała jej praca i opieka nad małą. Czy jednak nie tego typu festyn jest najlepszą okazją do kombinacji ze strony zwolenników byłego burmistrza? Tłumacząc to obowiązkami wobec Oświaty, Esmeralda zostawiła córkę pod opieką Nancy i po zapakowaniu małego „niezbędnika” na tego typu zabawy, postanowiła udać się na miejsce. Ubrała się w zwykłą klasyczną sukienkę z długim rękawem i czerwone szpilki, idealnie pasujące do burzy rozpuszczonych włosów. Po wykonaniu delikatnego makijażu, wyszła z domu gdzie czekał już na nią Leyasu.
- Cześć, kochanie – powiedziała, siadając na fotelu pasażera. Coś było na rzeczy, skoro policjant przybył na czas i to służbowym samochodem! Nim zapięła pasy, pocałowała go w policzek i sprawdziła czy niczego nie zapomniała.
Broń, przenośna apteczka, szminka. Dobra, wszystko mamy. No, może poza górną częścią bielizny którą zapomniała założyć, ale kto by się przejmował takimi szczegółami.
Leyasu oczywiście nie był mistrzem kierownicy, dlatego po maratonie w kilkuminutowych korkach, w końcu zatrzymali się przed miejscem głównej imprezy. Trzeba przyznać, że Emmanuel postarał się jeśli chodzi o organizację. Czerwonowłosa wysiadła z samochodu i zarzucając torebkę na ramię, rozejrzała się wśród ludzi, którzy pośpiesznym krokiem mijali kolejne stragany, głośno zachwycając się całą oprawą.
- Widzisz kogoś znajomego? - zapytała mężczyznę i skierowała się w stronę estrady.

_________________
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Wrz 18, 2016 2:19 pm

I Sofa zawitała na festynie. Krążyła między ozdobionymi alejkami raz na jakiś czas zatrzymując się przy wybranych stoiskach. Kupiła kilka pierdół, zaopatrzyła się nawet w zwykłą wodę do picia i nieszczęsne jabłko w karmelu, które było i już zawsze będzie jej jawną słabością. Nie miała nic lepszego do roboty. Ciąża skutecznie ucięła jej wszelkie wyjścia na imprezy. Na ogół blondyna siedzi w domu i przegląda katalogi z łóżeczkami dla niemowlaków. Dlatego festy okazał się strzałem w dziesiątkę. Przynajmniej dla niej, o.
Ubrana w zwiewną, biała sukienkę oraz sandałki na obcasie dotarła przed estradę. Nie widziała nikogo znajomego. Nowy burmistrz, choć z tej samej rodziny, również był jej obcy. Westchnęła cicho, gładząc się wolną dłonią po brzuchu, który przy jej drobnej sylwetce i niewielkiej wadze już nabrał typowo ciążowych kształtów. Zresztą, to już prawie koniec pierwszego trymestru!
- Może by tak wydzwonić Agnes. - mruknęła pod nosem, wyjmując z niewielkiej torebki przewieszonej przez ramię telefon. Znalazła numer swojej przyjaciółki, po czym wysłała do niej sms'a. Elliot'a też poinformowała przy okazji - może przyjdzie i z nią trochę posiedzi? Potrzebowała trochę uwagi!

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: Estrada   Pon Wrz 19, 2016 9:12 pm

Co tutaj dużo mówić? Na takim oto wydarzeniu pojawił się pewien kotołak o imieniu Shiro. Ten oto kotowaty wampirek nie bawił się w wybieranie stroju - postawił na typową prostotę, czyli bluzka w czarno-białe paski, niebieskawe spodnie, adidasy... I na to wszystko długa peleryna, oczywiście zapięta. Miała ona na celu ukrywać jego koci ogon. Uszy? Inna kwestia, jak na razie ukryte w jego włosach, będące kompletnie nieruchome.
Nie ma co więcej dodawać. Shiro zdołał już dorwać się do jednego z stoisk z zadowoleniem jadł czekoladowe ciastko. Jednocześnie starał się wypatrzeć kogoś, kogo znał... No bo tak głupio trochę było być tutaj samemu. Biedny on. Niestety.
Westchnął cicho i postanowił trochę pokręcić się tutaj. Rany, rany... - pomyślał jeszcze. - Jestem naprawdę głupiutki. Dlaczego nie spytałem się kogoś, by ze mną się nie przeszedłby? Nie myślę niekiedy... - skrzywił się delikatnie. - Chociaż muszę przyznać, że jest tutaj naprawdę ładnie - uśmiechnął się lekko. - Warto chociażby popatrzeć na to, co tutaj się znajduje.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Estrada   Pon Wrz 19, 2016 9:46 pm

Obiła mu się o uszy informacja o odbywającym się festynie, ale z początku nie był do końca przekonany. Cały dzień jednak był całkiem nudny, to skusił się w poszukiwaniu odrobiny rozrywki. Nie wziął ze sobą nikogo, ze względu na to, że był to dość spontaniczny wypad. Nie był też ubrany jak na jakąś specjalną okazję, co mogło jednocześnie świadczyć o jego podejściu do spraw politycznych miasta - względnie miał to wszystko gdzieś. Nie różnił się tym niczym od reszty szarej masy społecznej. Tak w końcu ostatecznie postąpiła ponad połowa ludności tutaj zgromadzonej.
Szedł sobie alejką, co jakiś czas zerkając na otoczenie, a to zatrzymując się przy jakimś straganie, by oglądać ich zawartość. Nie zainteresowało go jednak nic, poza kupnem alkoholu, ale gdy z w trakcie dalszej wędrówki zobaczył dziecko śmigające z balonikiem wypełnionym helem, zaczął rozglądać się za straganem, przy którym je sprzedają. Być może to braki z dzieciństwa, ale symbolicznie kupił jeden właśnie taki dziecięcy przedmiot. Złapał za sznurek i przyglądał się mu na chwilę w palcach. Cóż, gdyby ktoś jednak byłby na tyle ciekawski, czemu to zrobił, powiedziałby, że kupił go swojej siostrzenicy... Tak więc dalej przechadzał się wraz z podążającym nad jego głową różowym serduszkiem.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Kaho
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2786-kaho-kajiyama http://vampireknight.forumpl.net/t2790-kaho#59585 http://vampireknight.forumpl.net/t2789-kaho#59582 http://vampireknight.forumpl.net/t3509-kaho http://vampireknight.forumpl.net/t3510-kaho#75872 http://vampireknight.forumpl.net/t2791-kaho-kajiyama-4-pietro#59586
Zarejestrował/a : 21/08/2016
Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Estrada   Pon Wrz 19, 2016 9:53 pm

Wieczornym dniu Kaho pomyślała sobie, że przejdzie się na festyn. Kobieta była ubrana w przepiękną kreację czyli w suknię wieczorną, a buty na wysokim obcasie. Pod suknią miała pasek gdzie jest pokrowiec na pistolet w razie wypadku gdyby coś złego stało stanie się. Była niedaleko drogi gdzie ma to się odbyć, zatem sama szła. Córkę Saję musiała zostawić w domu pod opieką mistrzyni Ariny, która przyjechała odwiedzić ją z zagranicy - dobrze mieć przyjaciółkę. Gdy Kaho zbliżała się zauważyła w aleji przepiękne kreacje, które nimi były lampiony, światełka oraz muzyka wychodząca za pewne z głośników. Zauważyła tłum ludzi chodzących w różne strony. Miała nadzieję, że spotka brata i siostrę, a jeśli nie to trudno. Niedaleko zauważyła estradę gdzie stoi nowy burmistrz Emmanuel z rodziny wampirzej - Kuroiashita. Z wyglądu jest przystojnym mężczyzną więc ma za pewne powodzenie wśród płci pięknej. Oderwała wzrok stojąc na alejce zauważyła stoisko, które odpowiadało i podeszła do stanowiska prosząc o lemoniadę cytrynową.
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2779


PisanieTemat: Re: Estrada   Pon Wrz 19, 2016 10:51 pm

Cud, miód i orzeszki! Fabio postanowił wyrwać się z domu i pociągnąć haust świeżego powietrza. A  skoro wybrano nowego burmistrza, to tym bardziej trzeba udać się na festyn. Miał nim być jeden z Kuroiashita, zacny Emmanuel którego wampirek w żaden sposób nie zdążył poznać, a Samuru nie wiele o nim wspominał. Póki co nie zważał na ten fakt, więc samo przybycie na imprezę miało zwiastować wypoczynek oraz dobrą zabawę, nie żadne intrygi czy szpiegowanie. Poza tym Fabio już dawno z tym skończył, nie dla niego praca dla dawnego polityka.
Przybył oczywiście nie sam, tylko z Xin'em, którego pierw musiał odpowiednio przygotować - ciemno granatowe kimono z czarnym smokiem wyszytym na plecach - osłona dla wilczego ogona. Na głowę założył mu chustę aby ukryć szpiczaste uszy.
Sobie też nie oszczędził - luźna, fioletowa koszulka i jasnoniebieskie spodnie jeans. Do tego trampki. Już dawno zrezygnował ze służbowego odzienia, właściwie zawsze źle się ono kojarzyło i było ono zbyt sztywne. Freestyle najlepszy dla fioletowych trap'ów.
- Troszkę się pokręcimy i wrócimy do domu. - szepnie do Wilka, który zapewne nie wyglądał na zadowolonego przez przybycie tutaj. Ale skoro sam chciał... W dodatku nie było z nimi Red'a!
- Trzeba znaleźć jabłka w karmelu. - dodał pod nosem, trzymając lekko nadgarstek Wilczego kompana. Oczywiście zamiast jabłek znalazł samotną Sophie! Jak można przeoczyć uroczą małżonkę Samuru? Wampirek zawołał w jej stronę, a gdy tylko spojrzy w jego kierunku, ten pomacha na przywitanie. Pociągnąwszy za sobą Wilka, skierował się w stronę wampirzycy - Sophie wyglądasz... - przerwa bo coś utkwiło w oczach Fioletowego... mianowicie krągły brzuszek. Buźkę rozdziawił, popatrzył na buźkę szlachetnej - Jesteś w ciąży? Z kim?! - tak, odpowiednie pytanie od pomocnego Fabio. Chociaż wątpił w zdradę Sophie, w końcu kto chce zdradzać Sam'a? Ona nie była aż taką samobójczynią? Prawda?
W sumie prócz Sophie znalazł też kilka znajomych mordek... Shiro, Sei. Tylko ciekawe czy ten drugi go pamięta.

_________________

x18x
Theme Fabio


Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Estrada   Wto Wrz 20, 2016 4:05 pm

Tak jak opisał uroczy przedmówca, Xin zjawił się w kimonie i chuście na głowie, aby zatuszować zwierzęce atrybuty. Dłonie chował w za długich rękawach, ślepia lekko skrył pod grzywką, i wyrównywał kroku Pralinki. Dla niej wybrał się w niemal centrum wrzawy ludzi i wir dobrej zabawy, ponieważ sam z siebie nie miałby odwagi. Nie należał do rozrywkowych istot, nawet teraz jego priorytetem (poza oczywiście zapewnienia Maleństwu dobrej zabawy) była ochrona towarzysza. Miejsce publiczne to źródło mnóstwa niebezpieczeństw, bo każda istota mogła być potencjalnym zagrożeniem. Chodziło o to, że do tej pory obawiał się porwania Kruszynki z rąk zbójów, a ci mogli z łatwością przeniknąć do tłumu.
Właśnie zmarszczył lekko brwi, kiedy natężenie hałasu zaczynało działać na uszy wypełnione od środka watą, kiedy Fabio zwrócił się do Amiko w pocieszającym tonie. Utkwił malinowe oczy na towarzysza, który też zaraz pochwycił go za nadgarstek.
-Baw się tak długo, jak chcesz.
Odpowiedział skromnie, po czym dał się pociągnąć wgłąb zabawy i zbliżyć się do znanej dla Uroczego istoty. Drobna kobieta o blond włosach i lazurkowym spojrzeniu najwyraźniej została rozpoznana przez Wampirka i nawet nazwana z imienia. Sophie. Skinął głową na przywitanie, lecz nie odezwał się bez pozwolenia. W dodatku rozglądał się niczym osobisty ochroniarz Landryneczki po najbliższym otoczeniu. Za jabłkami w karmelu też, nie mniej jego bardziej interesowało, czy znajdują się w bezpiecznym miejscu.
Jak tak przeczesywał wzrokiem po istotach, na jednej z nich utkwił dłużej spojrzenie. Nie wiedzieć czemu, ale chłopak o płomienistych włosach i złotych oczach przykuł jego uwagę. Ciekawe... nie wyglądał jakoś specjalnie groźnie czy coś w ten deseń, ale Wilk przez kilka sekund wręcz pożerał wzrokiem niczego winnego Shiro. Zaraz jednak odwrócił głowę w stronę towarzystwa i stojąc tuż za Maleństwem - robił z siebie parawan na plecki.
Mijały ich różne osoby, jedne to damy w przepięknych kreacjach wieczorowych, inni to z kolei na sportowo czy luźno ubrani mężczyźni począwszy od nastoletnich do podstarzałych dżentelmenów. Póki co spokój, ale nie tracił na czujności.

_________________

Wilk aka Czarna Bestia:
 

Nagroda z eventu Halloween "Dyniowe Losowanie" 2016:
 

kolor dialogu = #ff0066
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Estrada   Wto Wrz 20, 2016 5:57 pm

Ha, a kogo tutaj licho przyniosło? A... Pewną taką rudą osobę, wysoką na ponad sto siedemdziesiąt pięć centymetrów wzrostu... Może ktoś zna, a może nie? Jak nie, to pozna, z pewnością!
Nie była ubrana w coś jakoś cudownego - zwykła, biała koszula, pod nią podkoszulka na ramiączka. Poniżej - czarne spodnie i zwykłe buty również tego samego koloru. Tak, tak, bielizny nie brakowało, a tak, to miała na ramieniu szarą torebkę.
Rozejrzała się z zaciekawieniem po okolicy, zastanawiając się zarazem, co by tutaj porobić. Głupio trochę było tak być samej, lecz szansa na to, że ujrzy kogoś znajomego, będzie bardzo niska. Pewnie skończy się to na tym, że pokręci się tutaj i zwinie się do domu czy coś! Albo może zobaczyć przynajmniej jak wygląda nowy burmistrz...?
O, chwila. Co to? Kto co? Kto to? Aż uniosła lekko brwi. Co się stało takiego? A to, że po kilku minutach będąc tutaj, ujrzała kogoś, kogo znała! Braciszek. Z kim? Nie wiedziała, kobieta, która mu towarzyszyła, była dla niej zupełnie obcą istotą. Więc... Co teraz?
Czas na przywitanie się!
Dziewczyna, nie zamierzając dłużej czekać, pobiegła w stronę owej dwójki. Na jej twarzy pojawił się radosny uśmiech...
- Leyasu! - krzyknęła, po czym rzuciła się na niego. Oby nic nie trzymał wtedy, bo zdecydowanie by teraz upuścił. Obecność nieznajomej rudowłosej? Gdzie tam, jej już wyleciało z głowy!
Objęła go za szyję, po czym pocałowała prosto w usta. Od tak, na przywitanie, bez przejmowania się, jak to mogło zostać odebrane.
Powrót do góry Go down
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 227


PisanieTemat: Re: Estrada   Sro Wrz 21, 2016 9:11 pm

Festyn to dobra okazja do trochę bliższego poznania nowego burmistrza. Miasto uwolniło się spod władzy Samuru, więc mieszkańcy mieli co świętować! Nowy burmistrz raczej nie może być już gorszy w terroryzowaniu ludzi. Nawet Yokohama zasłużyła sobie na to, aby trochę odetchnąć. No, nadzieja umiera ostatnia, co nie?
O dziwo Esme potrafiłą wyszykować się na czas i tym razem Leyasu nie musiał czekać dwóch godzin. Tym razem to on prowadził. Zadbał o to, aby przy ludziach z miasta nie pokazywać się autem kobiety. Mógłby napotkać kogoś znajomego, a przecież nie przyznałby się, że przyjechał takim czymś!
- Świetnie wyglądasz, słońce - powiedział, unosząc kąciki ust w uśmiechu. - Jak tam Ally? - parę dni nie miał okazji widzieć dziecka, a musiał przyznać, że mała z każdą chwilą coraz bardziej go do siebie przekonywała.
Skoro oboje byli już gotowi, to mogli w końcu jechać. Ej, wypraszam sobie stwierdzenie, że Ley nie był mistrzem kierownicy. On jeździł OSTROŻNIE, co dla łowczyni zapewne było nie do pomyślenia. Czarnowłosy wiedział, co to znaki drogowe i jak się do nich dostosować. Lepiej na zabawę dojechać bez nerwów i niepotrzebnej gonitwy. W końcu przyjemniej się jeździ, gdy nad głową nie wisi niebezpieczeństwo bliskiego zderzenia z drzewem albo wpadnięcia w poślizg. Musiał się trochę naszukać wolnego miejsca parkingowego. Klną przy tym pod nosem, przeklinając wszystkich, którzy parkowali jak ostatnie ofiary życiowe, zabierając zbyt dużo miejsca. Po paru minutach jazdy po parkingu, udało się znaleźć w miarę dobre miejsce, brawo.
"Widzisz kogoś znajomego?"
Rozejrzał się, wzruszając ramionami. Było parę znajomych twarzy, ale nie palił się, aby podjeść i wymienić tych parę grzecznościowych słów, skoro to nie był nikt, kogo znałby osobiście.
- Nie, a t- - urwał, w tłumie dostrzegając swoją siostrę. Co ona tutaj, do jasnej ciasnej, robi? No nieźle, rodzice wypuścili młodą spod klucza? No tak, jej się nigdy nie dało zatrzymać. Była niczym torpeda, która rozwalała przeszkody na swojej drodze. Zaskoczony nie zareagował w porę, gdy Samantha chciała go pocałować. Czyli nadal nikt nie potrafił jej wytłumaczyć, że taka bezpośredniość między rodzeństwem nie jest zbyt dobra? Szczególnie, gdy inna osoba może ten gest odebrać całkiem mylnie?!
- Sorella - mruknął, odsuwając ją. Nawet nie chciał myśleć, jak cała scena musiała wyglądać w oczach lekarki. Niemal czuł, że lada moment może wybuchnąć niczym wulkan, a wtedy spędzi dużo czasu na ułaskawieniu jej. - Skąd się tu wzięłaś? - zapytał, puszczając ją. Westchnął cicho, spoglądając na Esmeraldę.
- Poznajcie się. Esme, to moja siostra - Samantha. Samantha, to moja narzeczona - Esmeralda. - odparł, licząc na to, że ruda mu uwierzy. W końcu nie miał powodów do kłamania!
- Sam, ile razu ci mówiłem? Przy innych nie używaj mojego imienia - Na coś ta przykrywka mu służyła. Kto wie, ile wampirów kręci się wokół?

_________________


~ Język francuski | Język japoński ~
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Estrada   Sro Wrz 21, 2016 9:44 pm

Wybory, pierwsza tura i mamy nowego burmistrza a nim nikt inny jak sam Emmanuel. Skoro Nadii zabrakło przy wyborczej urnie, nie mogła sobie odmówić obecności na małym miejskim święcie. Tym bardziej, że organizował je jej najlepszy przyjaciel. Ubrana w prostą granatową sukienkę przed kolanko i czarne sandały na wysokim koturnie (wszak to festyn a nie bal) szła powoli krok za krokiem jedną z alejek. No może ciut zbyt wolno bo wpatrzona w ekran próbowała wycelować w przyciski, tak, chciała napisać sms ale to nie takie proste. Nierówna trasa, wysokie buty, o wypadek nie trudno. Do kogo tak zażarcie pisała? Umówiła się z Kainem. Typ samym typkiem, który kupił ją od ojca. Sytuacja niezwykle niezręczna, a i pierwsze wrażenie było niezbyt… Cóż, trudno. Jako że blondyn nie mieszkał tutaj kilka dobrych lat, taka miejska zabawa to dobry pretekst do rozmowy i być może wyjaśnienia kilku spraw. Warto więc stanąć w miejscu i jakoś się zlokalizować.
Wszystko ładnie, pięknie tylko szkoda, że naszej blondynce właśnie zaczęła migać ikonka baterii w prawym górnym rogu. Za wiele otworzonych aplikacji, wiecznie działający Internet i podświetlony na max wyświetlacz robią swoje. Nim zdążyła sklecić dwa zdania opisujące mniej więcej gdzie jest, podać punkty orientacyjnie, urządzenie padło. Yhym fajnie… Nadia opuściła dłoń z telefonem i mrucząc w delikatnych nerwach jakąś piosenkę poszła po prostu przed siebie. Nie jakoś szybko, spacerkiem, zostawiając za sobą nie tylko swój intensywny zapach perfum ale także ten osobisty. Bo przecież każdy z nas pachnie ciut inaczej… Catch me if you can <3

_________________
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Estrada   Sro Wrz 21, 2016 10:14 pm

Nie wiedział po co tu przyszedł. Właściwie wolałby tu wcale nie przychodzić. Jednak coś sprawiło, że jednak się tu pojawił. Może to ciekawość? Albo po prostu i tak już był na tyle wycofany z życia codziennego, ze wypadałoby się w końcu jednak pokazać w mieście. No i dowiedzieć paru rzeczy. W końcu tyle się ostatnio działo. Raz że wychowanek jego brata który ostatnimi czasy robił różne "przedstawienia" na tle publicznym, popisując się swoją wampirzą naturą. Dwa, że teraz na burmistrza miał wystąpić Emmanuel, brat gada Testamenta. Kojiro był związany z rodziną Kuro, mimo to o Emmanie wiedział bardzo mało, prawie co nic. Słyszał tylko pogłoski jakoby blond brat Kanibala był bardzo skory do współpracy z ludźmi, ile w tym prawdy musiał przekonać się sam. Może też i to sprawiło, że pojawił się tutaj. Przy czym ubrany był zupełnie zwyczajnie jak na niego w musztardowe kimono. Dziś też postanowił zrobić coś wbrew przykazanej mu zasadzie, a mianowicie poszedł na ów festyn bez założonej blokady swoich mocy. Bransoletę zabrał, jednak miał ją przywiązaną na sznurku i wsuniętą w pas kimona. Nie lubił blokować swoich mocy, i jeśli nikt z łowców nie zwróci mu uwagi na ten drobny fakt, to będzie sobie paradować po ustrojonym placu z sterczącymi psimi uszkami które wyłapywały wesołe szmery ludzi i wampirów tutaj przybyłych.
W pewnym momencie psi wampir zauważył rudą czuprynę, która wydała mu się znajoma. Ruszył więc w stronę chłopaka najpierw upewniając się, że to faktycznie ta znajoma mu mordka
-Shiro-san! Jak dawno cię nie widziałem chłopcze.
Uśmiechnął się do chłopaka radośnie chcąc już poczochrać go po głowie kiedy pod pazurzastą łapą wśród włosów poczuł... coś mięsistego, a zarazem miękkiego. Złapał więc za końcówkę i pociągnął lekko do góry, a szczęka mu opadła... dosłownie. Nie wiedział jakim cudem. Chłopak to na pewno Shiro, jego sługa, chłopak którego uratował kiedyś w lesie przed śmiercią na żarzącym słońcu. Ale Shiro którego znał był zwykłym chłopakiem, bez zwierzęcych uszu. Za to ten tutaj miał uszy... jego głowie chwilę zajęło pojęcie sytuacji.
-No nie wieżę. Uszy...
Psowaty złapał mocniej chłopaka za ramię i przyciągnął do siebie obwąchując. Chłopak pachniał kotem. Wampir nie musiał już się bardziej upewniać. Zapach był charakterystyczny dla tego zwierzęcia. Za to sprawcę obecnego stanu chłopaka mogła być tylko jedna osoba, Hiro, jego rodzony brat zamienił mu sługę w kota. Z jego gardła wydobył się jęk psiej rozpaczy.
-No to chyba jakieś żarty? Czemu akurat kot, to jakaś zemsta?
Wyżalił się niebu, choć te mu nie odpowiedziało, a chłopak zapewne był wystraszony, jak i pewnie nawet nie wiedział o co starszemu wampirowi chodzi. Victor spojrzał znów na swojego zkociałego sługę.
-Czemu ze wszystkich zwierząt na świecie musiałeś się stać akurat kotem? I w ogóle jak długo?
Zapytał już bardziej kierując słowa do chłopaka. Za to w głowie mlął tysiąc złorzeczeń w stronę szalonego naukowca który nie mógł na kota wybrać nikogo innego jak właśnie Shiro. Dodatkowo wiedział, że brat pewnie tylko byłby rozbawiony tym miast się martwić tym faktem. Jakkolwiek czy był to przypadek czy specjalny zamiar, psowaty był niepocieszony i musiał się powstrzymywać przed.... warczeniem na Shiro. Ogon Kojiro zrobił się nieruchomy i sztywny jak u psa na polowaniu, jednak wewnątrz staruszek prowadził, ze sobą walkę, przecież nie może polować na niego, nie na swojego sługę. Z resztą lepiej by nie zacząć od razu krzywej akcji jak dopiero co się miało rozpocząć tutaj widowisko z nowym burmistrzem. Nie byłoby dobrze, by zamiast tego zaczęła się tu walka kotołaka z wilkołakiem.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Estrada   Sro Wrz 21, 2016 10:18 pm

Jakieś wybory do rady miejskiej czy burmistrza, cholera wie co tu się za cyrk wyprawia. Czy też lepiej rzecz ujmując, wyprawiało. Bo zdaje się, że już po wszystkim a białowłosego na szczęście ominęła zarówno kampania wyborcza jak i konieczność opowiedzenia się po stronie, któregoś kandydata. Chociaż, czy w zasadzie miałby prawo do oddania głosu w demokratycznych wyborach na terenie Japonii, która jakby nie patrzeć, jego ojczystym krajem nie była? Nie znał się na tym, musiałby pytać swojej prawniczki, to zabrałoby czas, czas to pieniądz a jemu takowa wiedza nie była do niczego potrzebna. Ot, polityka miasta jak i całego Kraju Kwitnącej Wiśni, obchodziły go tyle co zeszłoroczny śnieg. O ile oczywiście nie kolidowały z interesami jego rodziny. Tak czy inaczej, dostał wiadomość od pewnej blondynki, z którą łączył go pewien biznes. Nie mając wiele do roboty gdyż rozpoczynał się nieco luźniejszy okres w jego pracy, zgodził się na spotkanie. Miał jej coś dość istotnego do powiedzenia. Pewnie się ucieszy i jednocześnie wścieknie, że informację dotyczącą jej teraźniejszości i przyszłości otrzyma tak późno bo z opóźnieniem rzędu przynajmniej dwóch tygodni.
Zajechał swoim czarnym potworem do wskazanego parku. Zmyślnie zabrał ze sobą Vincenta, który robił tego wieczora za kierowcę. Miejsca przyjęcia, festynu, jak zwał tak zwał, nie było trudno znaleźć. Wszystko udekorowane, do tego gwar głosów skutecznie wskazywały kierunek w jakim powinien się udać. Tak więc stare wampirzysko odziane w smoliście czarny garnitur, lśniącą bielą koszulę i do tego szkarłatny krawat pod szyją, skierowało swe długie kroki tam gdzie spodziewał się zastać Nadię.
- Uroczy wieczór, nieprawdaż? - nie było łatwo jej zlokalizować, ale się udało więc sprawnie zrównał z nią krok i z nieodgadnionym grymasem na twarzy zbadał ją spojrzeniem. Było w niej coś innego niż ostatnim razem, ale może to tylko złudzenie, w końcu nie rozmawiali wcale długo - Ciekaw jestem powodu dlaczego mnie tutaj zaprosiłaś. Wątpię by chodziło Ci o względy czysto towarzyskie. Nie mylę się, prawda? - oczywiście, teatr przede wszystkim. Bo po co od razu przejść do rzeczy? Życie wtedy byłoby tak smutne i nudne, że nie dałoby się go znieść dłużej niż jedno może dwa stulecia. Niech zatem rozpocznie się przedstawienie.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Estrada   Sro Wrz 21, 2016 10:37 pm

Pomimo dużego gwaru było nadzwyczaj przyjemnie. Wkoło spacerowało dużo rodzin z rozkrzyczanymi dziećmi. Nawet komuś uciekł balon z helem. Tak, wielki powód do płaczu, wiadomo. I nawet jej to wszystko nie przeszkadzało. Była najedzona więc jej tok rozumowania nie schodził uparcie na jeden tor, to dobrze. Mogła się zająć wszystkim innym. Przynajmniej dziś miała zupełnie niezaplanowany wieczór pod względem co i gdzie będzie robiła. Festyn, tyle, reszta to inwencja twórcza i jej pomysłowość. A na dobry początek może jakaś duża biała kawa z bitą śmietaną? O ile wśród tych wszystkich kramików uda jej się znaleźć takie stoisko. Owszem, zabawki, wata cukrowa i balony, tego było pełno ale pokaz balistyczny? To chyba nie ta impreza… Cóż, zadowoli się zwykłym radlerem. To takie proste.
Zbyt wiele istnień, zbyt wiele mieszających się zapachów. Tak duża ilość przytłaczających dla zmysłów nowości sprawiła, że wcale nie wyczuła swojego rozmówcy wcześniej niż go dostrzegła wzrokiem. Dokładnie w tym samym momencie, w którym zrównał z nią swe kroki. Szczupłe ciało kobiety przeszedł delikatny dreszcz. Zupełnie taki jak wtedy, gdy na drodze, zaraz przed maską, wyskoczy zając lub inne niewielkie zwierze. Chwila konsternacji i po strachu, tak jak teraz.
Inny niż pozostałe, głośniejszy.
Odpowiedziała zgodnie z prawdą biorąc pod uwagę fakt, że jej dom znajduje się w centrum cichego, dużego lasu z daleka od gwaru miasta. Taka odmiana była dobra, szczególnie, że wampirzyca często zatrzymywała wzrok na dzieciakach. Szczególnie tych małych, ledwo chodzących, nawet pokracznie. Coś się w niej zmieniło? Raczej tak ale to nie temat na dzisiejsze spotkanie, chyba…
Zaprosiłam to złe słowo. Zaproponowałam raczej wspólne spędzenie czasu. Wolnego czasu.
Dosadnie podkreśliła przedostatnie słowo dając tym samym do zrozumienia, że jego obecność miała bardziej wynikać z chęci jakiejkolwiek rozrywki niż pomnażaniu pieniędzy. Nie od dziś wiadomo, że nie są wszystkim, a kto ma do nich szczęście, nie posiada go w miłości. I nie o tym dziś mowa. Do brzegu więc.
Po tylu latach egzystencji na ziemi trudno się pomylić, a jednak. Chciałam Cię po prostu lepiej poznać, nic więcej. Pierwsze spotkanie nie było koniecznie udane, a wygrana w wyborach mojego przyjaciela i festyn to dość niecodzienne zjawisko więc dlaczego nie spotkać się tu i teraz? W tym mieście podobne zabawy są rzadkością. Chyba nie jesteś zawiedziony hmm?
Naturalnie, że był i ona podejrzewała to w 99%. Pewnie wolałby siedzieć przy biurku i wykonywać telefony do różnych dziwnych ludzi niż spacerować z nią po tłocznych alejkach. Niespodzianka !

_________________
Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Estrada   Czw Wrz 22, 2016 8:56 am

Spontaniczne wypady mają to do siebie, że nie wiadomo, czego się oczekuje. Nie jest się również aż tak bardzo rozczarowanym, gdyż niczego nie zakłada się na samym wstępie, prócz może ogólników. Jak festyn, to jednym z pierwszych skojarzeń na pewno jest zabawa. Mogły o tym świadczyć tłumy ludzi, którzy przechadzali się lub stali w grupkach znajomych i rozmawiali. Nie tylko o samym Sponsorze, który zainicjował zgromadzenie istot w jednym miejscu. A Nyuu... jako, że przyszedł sam, to tylko z wielkim bananem na ustach przechodził między ludźmi (i nie tylko, ale nie był świadomy istnienia wampirów - o dziwo!) starając się w ten sposób odpłacić za darmowe przyjęcie.
Jak tak przechodził między najczęściej dorosłymi osobnikami, nagle dostrzegł coś różowego, większego od ludzkich głów i znacznie wyżej usadowione od nawet najwyższych istot. Śmignęło raz i drugi, aż zaintrygowany Dziwak ruszył w pogoń za różowym serduszkiem. Chichotał cicho, kiedy materialny byt z helem nie chciał dać się złapać. Aż wreszcie udało mu się przedostać między tłumy i zidentyfikować cel. Rozdziabił lekko usta i oczy momentalnie zrobiły się większe. Aż musiał powiedzieć to na głos!
-Piękny balonik!
Z dziecinną i radosną szczerością oznajmiła istotka, która mierzyła niecałe sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu, i właśnie znalazła się za plecami jegomościa o różowych włosach. A jeśli odwrócił się przodem do Skrzata - to i o różowych patrzałkach. Czyżby to ten nieznajomy był Władcą Różowego Serca Na Sznurku? Pasowali do siebie, nie tylko kolorystycznie, ale to już było tylko i wyłącznie przeczucie Niskiego, bez jakiegokolwiek potwierdzenia. Jeszcze.
Ośmielił się podejść bliżej, o ile było mu to umożliwione i z odrobiną speszenia w głosiku zapytał:
-Przepraszam Pana... wie Pan może, gdzie można dostać taki balonik?
Zarumienił się lekko, bo przecież Nyuu ma już swoje lata, ale nigdy, przenigdy nie porzuci swojej dziecinnej natury. Nie dlatego, że nie chciał, tylko prędzej, że nie potrafił. Taki miał charakter i ot co. A dlaczego mówił per Pan? Z grzeczności, z chęci nawiązania dobrego kontaktu, gdy pierwsze wrażenie nieco spalił spontanicznym wykrzyknięciem. Oby tylko nie potraktował Nyuu tak jak większość istot - z drwiną, z ironią. Nie to, że nie spodziewałby się takiej reakcji (bo większość nawiązywanych kontaktów kończyło się na pierwszym razie), tylko... no smutno mu by było, o. A chciał rozsyłać dalej swą wesołą buźkę i aparycję. Nawet, jeśli nikt tego nie doceni.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Estrada   Czw Wrz 22, 2016 9:39 am

Szedł dalej i to nie jakimś szybkim krokiem, bo nigdzie mu się nie spieszyło. Po drodze mijał ozdoby festynu, krzywiąc się i pomrukując coś pod nosem, uważając, że on zaplanowałby to wszystko lepiej. W końcu zatrzymał się przy jednym ze stoisk z alkoholem. Postanowił kupić sobie piwo tak dla trzeźwiejszego myślenia. Ostatecznie tłum ludzi lepiej mu się znosiło, będąc lekko pijaniutkim niż całkowicie trzeźwiutkim. Chwycił w rękę lane piwo i już miał się odwrócić, kiedy usłyszał za sobą dziecinny głos pełen ekscytacji. Wzdrygnął, przez co parę kropel ulało mu się ze szklanki. Z przerażeniem obrócił się w tył, żeby ujrzeć zielonowłosą, dość młodą istotkę. W pierwszym odruchu pomyślał sobie, że czemu musiał doczepić się do niego jakiś szczyl, ale zaraz młodzieniec wydukał z siebie nieśmiało słowa, że aż nawet Sei uśmiechnął się ledwie widocznie. Zresztą, zwracanie się do niego na "Pan". Nawet tutaj, w Japonii, rzadko słyszał ten grzecznościowy zwrot, może dlatego, że sam wyglądał naprawdę młodo.
- Jestem Sei Tan. - powiedział od razu do młodzieńca. Przyjrzał mu się jeszcze raz dokładniej i mimo niskiego wyglądu zdawał się być już w miarę dojrzalszym nastolatkiem, ale zachowanie zdecydowanie go odmładzało. Cóż, dziecinność to cecha poszukiwana w tych czasach. - Jak pójdziesz tą alejką dalej to wkrótce będziesz mógł zauważyć to stoisko z balonami, wyłaniają się znad straganów. - powiedział, wskazując dłonią w daną stronę. - Ale skoro tak ci się podoba ten balonik, to proszę, masz. - dodał zaraz i podał nieznajomemu sznureczek z balonikiem. Skoro nieznajomemu miał on sprawić więcej frajdy, to wolał się tą "radością" podzielić. - Nawet jeśli pasuje mi do koloru włosów, to i tak on pasuje bardziej do ciebie. - stwierdził nagle na głos, jak to miał w zwyczaju szastać swoją szczerością na prawo i lewo, po czym upił kilka łyków piwa. Potem znów rozejrzał się dookoła.
- Więc... Co tu robisz, młody? Nie przyszedłeś ze swoimi znajomymi? - spytał dla zabicia czasu. Akurat miał alkohol przy sobie to mógł pograć chwilę społecznego i kontaktowego gościa, czemu nie. Tym bardziej, że bez kogokolwiek strasznie by mu się nudziło. Był trochę jak kot, nie lubił ludzi, trzymał do nich dystans, ale gdyby ich tutaj nie było, to nawet nie miałby do kogo mieć dystans.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Estrada   Czw Wrz 22, 2016 10:28 am

Uff, nie przegonił go, ani nie skrzyczał, całe szczęście! Tylko i tak mu było głupio, że przeszkodził starszemu koledze, który mógł na kogoś czekać, albo po prostu delektować się w samotności piwkiem. I nie życzyć sobie obecności innych, zwłaszcza obcych jednostek życia w promieniu dwóch metrów. Albo i więcej. Jednak tak nie było, wręcz dowiedział się imienia i nazwiska, albo przynajmniej pseudonimu towarzysza, na co sam powiedział ochoczo:
-A ja Nyuu York.
Przedstawił się równie grzecznie co wcześniej zapytał. Nie był do końca pewien czy mimo przedstawienia się mógł zwracać się do jegomościa per Ty, dlatego przystanął mimo wszystko na grzecznościową formę. Najwyżej mu powie, że nie trzeba, tak jest bezpieczniej.
Trzeba przyznać, że Sei nie spuścił młodzika po brzytwie i bardzo precyzyjnie odpowiedział na pytanie związane z balonikiem. Wskazał mu nawet ręką, którędy dokładnie ma iść po swój własny. Nie mniej nim zdążył podziękować za pomoc i ruszyć po balonik - właśnie otrzymał ten przecudowny, napchany helem i przyjacielskim gestem balon koloru różowego, który należał do Władcy Różu. Zrobiły mu się tak wielkie oczy, jakby zobaczył co najmniej ducha. Nawet usteczka przez moment zamarły w lekko drżącej mimice. Nie mógł uwierzyć ani własnym oczom, ani uszom. Spuścił wzrok na dół.
-N-nie mogę prz-przyjąć... -speszył się zupełnie, ale ze wzruszenia, nie z lęku czy coś- ...ale... ale może... naprawdę mogę przyjąć? Nikt mi przedtem nie dał prezentu... Dziękuję.
Może brzmiało dziwnie i niemożliwie, ale tak było. Od ledwie poznanego człowieka dostać taki piękny balonik? Alkohol czyni cuda! Znaczy się, na pewno nie tylko on, lecz otwiera na różne atrakcje i zachowania, prawda? Sam nie pił ani kapki, jakoś nie ciągnęło go do tego typu trunków. Dlatego, kiedy Sei potwierdził i mu wręczył balonik, trzymał mocno w szczupłych palcach supły od sznurka i spoglądał uważnie, z małymi łezkami w kącikach oczu, na piękny podarunek i nawet zamyślił się. Ludzie tacy jak jego towarzysz to istoty, dla których warto żyć. Gdy usłyszał pytanie, zszedł z obłoków momentalnie. Uh, nie można gubić się w myślach w towarzystwie! Jak tylko całkiem zszedł myślami z nieba na ziemię, odpowiedział:
-Właściwie to chciałem zobaczyć, co tu tak wesoło. A co do znajomych... uhm...
Spuścił odrobinę oczy na dół zamyślając się. Kogo mógł wziąć na zabawy, jak nie kogoś, kogo zna i lubił bardzo? Z którym mógł podzielić się wrażeniami z festynu? No tak, mógł przecież zabrać ze sobą Ignisa! Ale mu głupio się zrobiło, że go nie wziął, a Sei Tan go w tym doskonale uświadomił! Zaczął szybko grzebać w kieszeni za komórką, żeby naprawić błąd, ale jej nie naładował, więc nie zadzwoni po przyjaciela. Ups.
-Głupia sprawa... zapomniałem powiedzieć jednemu koledze, że tu będę... A-ale tak to nie mam... innych znajomych, o.
Rzekł ostatnie zdanie tak, jakby się tłumaczył ze swojej niezdarności i braku towarzystwa. Całe szczęście, że nie był ostatnią gapą i potrafił trzymać sznurek z balonikiem w ręce, żeby nie zgubić. No dobrze - poszedł na łatwiznę i przywiązał do nadgarstka, ale to też się liczy!
-Pan też jest sam, znaczy się był. O, zaraz wracam!
Pobiegł gdzieś nagle, we wskazanym przedtem kierunku przez Różowookiego, i za jakąś minutkę wrócił z dwoma balonikami. Jeden różowy, a drugi zielony jak agrest, również w kształcie serca. Wręczył w trymiga, z radością tryskającą z postawy Malca, zielony balonik w ręce i w posiadanie Sei'a. Nie przestając się ani na moment uśmiechać utkwił rozweselone oczka w jego własne i zapytał z nutą nieśmiałości:
-Może Pan zostać moim znajomym, chociaż na czas festynu?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 399


PisanieTemat: Re: Estrada   Czw Wrz 22, 2016 9:41 pm

Hm? Wampirzyca uniosła głowę, przenosząc wzrok z ekranu telefonu na tłum, który zdążył przed nią powstać. Zmrużyła oczy, starając się w ten sposób namierzyć z której strony dochodzą okrzyki, które kierował do niej Fabio? Blondi raz dwa namierzyła Landrynę - byłego (?) pracownika Sam'a. Uśmiechnęła się deliaktnie, zaraz wesoło machając ręką w jego stronę. Tak, cieszyła się, poważnie. Przynajmniej jest tu ktoś kogo zna i z kim będzie mogła normalnie porozmawiać. A nie miała do tego ostatnio żadnej okazji. Sophie żyje trochę w samotności, sad bad true. Niemniej chętnie pospaceruje z Włochem i jego kolegą?
- Oh Fabio! Jak ja Cie dawno nie widziałam. - zawołała nim ten w ogóle zdążył coś powiedzieć. Od jakiegoś czasu Sofa jest bardzo pocieszna. Nie wiadomo dlaczego. Może, to przez ciąże? Wyciągnęła nawet rękę, żeby poklepać Fabiannę po głowie mierzwiąc mu przy tym fryzurę. Zebrało jej się na czułości! Brak jej uwagi ze strony kogokolwiek, to pomęczy sobą 'księżniczkę'
- Jak to z kim? Oczywiście, że z Sam'em. - mruknęła w odpowiedzi, zerkając przelotnie na swój krągły brzuch. Przynajmniej Ell doczeka się rodzeństwa! Może trafi mu się siostra? Zresztą, Sophie długo utrzymywała się tylko przy jednym dziecku - szczerze mówiąc myślała, że więcej nie zaciąży. Miała z tym pewne problemy. W końcu już dużo wcześniej chciała sprawić sobie córkę, ale jej starania nie przynosiły żadnych skutków.
- Co tutaj robisz? Przedstawisz mi swojego kolegę? - zagadnęła, nie zapominając o Xin'ie. Uniosła wesoło kąciki ust do góry, przyglądając się parce.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1130


PisanieTemat: Re: Estrada   Czw Wrz 22, 2016 10:22 pm

Spojrzenie, które posyłał mu nieznajomy, zdecydowanie wzbudzało w nim dreszcze, lecz to nie był koniec wrażeń na teraz. Dlaczego? Albowiem... Cóż, pośród tego całego tłumu odnalazła go pewna osoba, której od tak dawna nie widział, a powinien. Kojiro, jego pan.
Rudowłosy z niepewnością w oczach, wpatrywał się w szlachetnego. Miał jakieś niepokojące odczucie, którego wyjaśnić nie umiał.
- Kojiro-sama - odezwał się do niego, lecz... Nie zdołał nic więcej dodać. Dłoń jasnowłosego powędrowała do jego włosów, co spowodowało jednym. Wyczuł, aktualnie "leżące" uszy wampira. I... Oczywiście musiało dojść do oględzin, które sprawiły, że zwykle radosny chłopak wyraźnie się zmieszał. Robić coś takiego, gdy dookoła jest tyle ludzi i wampirów?
Jednak to nie był dla niego koniec. Kocie uszy zostały porzucone na rzecz przybliżenia się i dokładnego obwąchania. Na jego twarzy pojawiły się rumieńce, ale również i strach. Obawiał się go. Tego, co robił. Zachowania. Słów. Dosłownie, jakby osoba, której zdecydował się służyć, stała się na daną chwilę przerażającą istotą.
- Kojiro-sama, to boli - powiedział, starając się uwolnić swoje ramię. Jego ogon nerwowo się poruszył, jak i uszy, zdradzając stres i strach. Nie chcę tutaj być. Nie chcę. Nie chcę. Nie chcę.
Nie rozumiał go, nie wiedział, co miał na myśli. O co z tym chodziło? No o co? Rudowłosy, nie pamiętając tego, co się działo z nim w tamtej chwili, nie wiedział, skąd wzieły się te "dodatki", jak i inne elementy, wpływające na niego samego. Może to akurat kwestia mocy?
Bo niby skąd osiemnastoletni wampir mógłby od tak wiedzieć o mieszaniu genów wampira ze zwierzęciem?
Próbował się wycofać. Wyrwać się z tego uścisku. Cokolwiek, by tylko oddalić się od tego. Ile osób już zwróciło na nich uwagę?
- J-ja n-nie wiem o co chodzi - wydukał w końcu, odczuwając spory mętlik w głowie. - P-proszę, puść mnie, Kojiro-sama. To naprawdę boli.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Estrada   Pią Wrz 23, 2016 11:31 am

Nie lubił głośnych imprez tego typu. Może był już stary, ale przedkładał spokój domowego zacisza i dobrą książkę nad wszelkie festyny pełne rozwrzeszczanych dzieci, zapachu prażonej kukurydzy i rażących w oczy kolorowych ozdób. W zasadzie nigdy nie przepadał za drobnomieszczańskimi rozrywkami, nawet gdy ograniczały się do jarmarków i publicznych egzekucji, dawno temu. Wszystko się zmienia, ale w gruncie rzeczy pozostaje takie jak było, jak mawia klasyk. Świat idzie do przodu tylko pozornie. Może już nie wiesza się skazańców ku uciesze gawiedzi, ale miejsce szafotu czy stosu zajmuje dzisiaj estrada. Tego typu myśli zaprzątały głowę Draculi kiedy przemierzał coraz bardziej zatłoczone alejki w poszukiwaniu osóbki, która go tutaj ściągnęła nietypową propozycją. Lepszego miejsca wybrać się nie dało...
- Po tylu latach egzystencji wcale nie tak trudno się pomylić. Jednak ciężko zostać zaskoczonym. Tobie się udało. - chciała spędzić z nim swój wolny czas? Brzmiało to cholernie nieprawdopodobnie. Biorąc pod uwagę jakie relacje, choć skąpe, ich łączyły ostatnią rzeczą jakiej by się spodziewał to niewinna chęć pospacerowania i porozmawiania na niezobowiązujące tematy.
- W co ty grasz? Jakoś trudno mi uwierzyć w to, że chcesz się po prostu "zaprzyjaźnić". Zwłaszcza, że ojciec oddał cię w moje ręce w ramach zadłużenia. - stare wampirzysko postanowiło zagrać w otwarte karty. Nie miał nastroju na podchody, gierki i zabawy w ciuciubabkę.
Czy był zawiedziony? Nie do końca, gdyż w zasadzie nie wiedział czego się na owym spotkaniu spodziewać. Mimo wszystkich drobnych niedogodności zgodził się tu przyjechać gdyż i tak musiał załatwić z blondynką pewną sprawę a nie była to rozmowa odpowiednia na telefon. Cóż, na miejski jarmark raczej też nie, ale lepsze to niż suche napisanie sms czy parę zdań przez komórkę.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Kaho
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2786-kaho-kajiyama http://vampireknight.forumpl.net/t2790-kaho#59585 http://vampireknight.forumpl.net/t2789-kaho#59582 http://vampireknight.forumpl.net/t3509-kaho http://vampireknight.forumpl.net/t3510-kaho#75872 http://vampireknight.forumpl.net/t2791-kaho-kajiyama-4-pietro#59586
Zarejestrował/a : 21/08/2016
Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Estrada   Pią Wrz 23, 2016 12:46 pm

Gdy Kaho zaczynała pić lemoniadę rozglądała się czy przypadkiem ktoś znajomy lub rodzinka przyjechała. Szkoda tak naprawdę było samej spędzić ten czas, ponieważ zaczynało się nudzić strasznie. Powolnym krokiem szła w wieczornej sukni, żeby nie nadepnąć końcówki. Zbliżając się do ławeczki chciała poprawić włosy, które lekko opadły w dół. Z daleka zauważyła rodzinę Samantha i Leyasu?! w dodatku jeszcze nieznana kobieta, której jeszcze nie znała. Nie wiedziała czy podejść lub stać w tym miejscu. Delikatnie lewą ręką poprawiła kosmyk, a drugą trzymała swój napój cytrynowy. Była bardzo spragniona spoglądając na nowego Burmistrza i na dalszą część imprezy, która rozkręcała się wspaniale. Zrobiło się jej żal, że nie wzięła córeczki, bo by była szczęśliwa z tego powodu, ale no cóż trudno. Łowczyni nie była jakoś przekonana zbytnio do rozmów z innymi ludźmi. Poczuła ciche burczenie w brzuchu. Zawstydziła się słysząc wołanie o jedzenie, ale przecież jadła już w domu to niemożliwe i kiwnęła głową delikatnie z zrezygnowaniem myśląc, że nie ma wyjścia. Obserwując dalej towarzystwo widziała ruchomą rodzinkę i zaczynała powolutku planować powitanie z wyskokiem "Ciao fratello e sorella" z uśmiechem na końcu. Gdy oddaliła się od ławeczki z lemoniadą w ręku weszła w tłum ludzi zwiedzając stoiska i zgubiła na razie rodzeństwo. Ma jedyną nadzieję, że nie zostanie od razu złapana, bo wtedy plan będzie spalony. Jest opcja też, że nie poznają ją, ponieważ zmieniła kolor z blond na rude z refleksami jakby płonęły. Dużo mężczyzn omijała, a oni spoglądali na jej kreację i wygląd kobiety. Odczuwała dziwne uczucie jak na nią patrzyli i obdarowała ich uśmiechem. To nie jest pierwsza sytuacja w jej życiu, ponieważ za granicą zarówno na nią patrzyli się i podrywali. Po pewnym czasie jeden podszedł zagadując i zaczęła rozmawiać uśmiechając się do niego w tłumie ludzi gdzie były stoiska z różnymi rzeczami.
Powrót do góry Go down
 
Estrada
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Estrada

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: