IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Estrada

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Kain

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2691-kain-vlad-iv-dracula#57604 http://vampireknight.forumpl.net/t2698-kain#57659 http://vampireknight.forumpl.net/f152-zamczysko-asmodey
Zarejestrował/a : 09/07/2016
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Paź 02, 2016 12:27 pm

Nie posiadał ani szczegółowej wiedzy na temat aur istot żywych ani też specjalnej mocy pozwalającej mu na widzenie tegoż przedziwnego zjawiska. Miał jednak bardzo dobrze rozwinięty zmysł węchu i coś co nazwać można instynktem, może intuicją. Już przy powitaniu odniósł wrażenie, że z kobietą jest coś nie tak. Było w niej coś co sprawiało, że zauważył drobną różnicę pomiędzy jej teraźniejszym wcieleniem a tym, które poznał kilka tygodni wcześniej. Nie dociekał, stwierdził, że to tylko złudzenie i z pewnością źle zapamiętał zapach oraz wibracje jakie wywołuje jej obecność w pobliżu.
Teraz gdy obcowali ze sobą chwilę dłużej, i doszło do przelotnego kontaktu fizycznego był pewien. Zaszła jakaś zmiana. Zła, w zagadkowy sposób pogrążająca ją w oczach byłego właściciela. Wampir zmrużył ślepia, instynktownie, nie kontrolując tego odruchu. Szybko jednak zamrugał powiekami, chcąc oddalić od siebie wszelkie przemyślenia i odczucia na temat osoby blondynki a skupić się jedynie na tym co miał zamiar jej przekazać.
- Nie wystarczy... - wyszczerzył lśniące bielą zębiska i uniósł podbródek kobiety ku górze używając swojego długiego wskazującego palca - Powiedzmy, że to będzie na koszt firmy. - dodał i zaplótł ręce na piersi. Wlepił w nią zimne ślepia i z dość obojętnym wyrazem twarzy obejrzał ją od góry do dołu jakby oceniając czy powinien żałować, że wszystko zakończyło się w taki a nie inny sposób, czy też nie. Nie, zdecydowanie nie. Była ładna, owszem. Zadziorna, to może być plusem. Ale otaczało ją coś co strasznie go odpychało. Oj pewnie gdyby wiedział co jest źródłem owej niechęci wyraziłby się bardzo nieprzyzwoicie.
- Jesteś wolna. Ojciec oddał sumę, którą był winien mojej firmie. Nie wiem skąd wziął te pieniądze, może zadłużył się u kogoś innego. Nie obchodzi mnie to. Odzyskałem co moje, reszta jest mi zbędna. Łącznie z Tobą. - poinformował ją tak zwięźle jak się tylko dało, starając się nie przeciągać już rozmowy i tego spotkania. Zdaje się, że powoli miał już dość tego cholernego festynu. Czuł się tu jak idiota.

_________________


"Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
a w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga."


~ KAIN THEME ~
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Paź 02, 2016 1:32 pm

Cóż kobiety bywają różne i jedna w chwili złości potrafi się wylądować na kimś kompletnie niewinnym, ale są inne które są złe na jedną osobę i nie wyżywa się na innych. A Esme jaka była? Była zła, a Cornelius jak widać ryzykując rozmowę z podenerwowaną kobietą i nie pożałował. Nie chciał bardziej jej denerwować, ale jego obecność chyba nieco poprawiła samopoczucie kobiety, ale czy na pewno? Niezależnie od tego, Esme uspokoiła się zapewne po rozmowie z Lysem.
-Każda rozmowa z tobą, nie jest czasem straconym. Każdy ma gorsze dni, prawda?
Zapytał się retorycznie kobiety i posłał jej łagodny uśmiech by się już tym nie przejmowała. Zagadał i to było ważne, a nawet jeśli by nieco go skrzyczała za nic to pewnie nie były, jakoś szczególnie zły, skoro wie ze była poddenerwowana. Oczywiście zależy też jak by ta go skrzyczała.
Usiedli naprzeciwko siebie z zamiarem rozmowy. Na początku było też tak, aż przyjemnie się to wspominało, kiedy Cornelius niczym ninja, nie zamierzał pokazywać swojej twarzy, zdradzać swojej tożsamości. Nic dziwnego skoro w tamtym czasie był ścigany, teraz akurat mógł z osłoniętym łbem chodzić po mieście. A jeśli ktoś by chciał go aresztować, to nie ma opcji...
-Nie, żebym mówił, ze nie nadajesz się na matkę, czy coś w tym stylu, bo skąd mam o tym wiedzieć, ale no jestem zdziwiony, ze o tym nie wiem. Jam mogłaś to kryć. Przede mną? Chyba się obrażę...
Aby kobieta nie poczuła się urażona słowami mężczyzny, ten do swojej wypowiedzi wdrążył trochę komizmu, zwłaszcza na końcu, bo na pewno się nie obrazi na nią z tego powodu. Sam przecież na początku krył istnienie swojej siostry.
Esmeralda jeśli była sama, jeśli starała się jak mogłaby jej córeczka miała jak najlepiej, to mogła się poczuć jak Cornelius w sytuacji, kiedy został sam z dzieckiem, siostrą, którą postanowił wychować jak najlepiej. Każdego dnia walczył o lepszy byt dla niej. Był wtedy sam, nie mogąc się zwrócić do nikogo, przez co nie raz stawał na głowie by wszystko połączyć w kupę. Esmeralda mogła się śmiało o pomoc skierować do kilku osób i wiedziała, ze nie zostanie na lodzie, Cornelius tak dobrze nie miał, a mimo to gdyby znał szczegóły jej historii z córką, to na pewno by ją zrozumiał. Skoro starała się dla swojej córki, to w oczach łowcy na pewno nie była złą matką.
Dziewczynka... O jejku
Spoglądał na kobietę jak ta przegląda telefon, a sam zerknął po chwili na wodę. Póki co miał jej dość. Widząc zdjęcie jakie pokazała mu kobieta, przyjrzał się mu i lekko uśmiechnął po chwili, słychać co ma do powiedzenia Esmeralda. Przyglądał się sesji zdjęciowej w jej telefonie, nie zwracając na Leysa, którego nie oszukujmy się, nie lubił go, jakoś szczególnie...
-Jak bym widział swoją Katy...
Uśmiechnął się rozczulony tymi zdjęciami, ale nie ma co się dziwić, niemal wszystkie małe dzieci, są takie same, ale uwagę zwrócił na oczy, początkowo myślał, że to przez światło, mają taką barwę, ale na innych zdjęciach było to samo. Gdzieś już je widział. Co do Katy... Coraz częściej zdawał sobie sprawę z tego, że jego siostrzyczka już niebawem nie będzie już mała, a co jeśli się usamodzielni i "wyfrunie" z jego domu?
-Pięknie wyglądacie...
Mruknął i już po chwili spojrzał na Esme z uśmiechem, wiedząc już jak będzie nazywał córeczkę łowczyni, Mała Esme. Rude włosy, tak jak u mamy, czas pokaże, ze zapewne uroda również...
-Esmeraldo mogę zapytać kto jest ojcem Ally?
Nic chyba dziwnego, ze chciał wiedzieć, a jako chrzestny, chciałby wiedzieć kogo będzie zastępował. Jego uwagę po chwili przykuło pytanie Esmeraldy. Spojrzał w kierunku gdzie stała grupka wampirów.
-Mówisz o tej Fioletowej kurwie? To Fabio Nessuno. Włoch. Widziałem go... Mam z nim na piwo...
Czyżby znał go bliżej, niż by się Esmeraldzie zdawało? Znał no ba, ale to nie były przyjemne wspomnienia, a raczej przez nie, nabrał ochoty by roztrzaskać ten fioletowy łeb, może kiedyś to zrobi...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Paź 02, 2016 2:08 pm

Składając usta w niewielki dziobek szybko zastanowiła się co innego może zaproponować w zamian za krótkie info „co i jak”. Jego dotyk unoszący brodę kobiety do góry, speszyła się, uciekła wzrokiem gdzieś na bok. Objęła swoje ramiona jakby było jej zimno. Pogładziła lewe uspakajającym ruchem. Już dobrze… puścił, już Cię nie dotyka. Z własnej woli skierowała spojrzenie na jego oczy. „Na koszt firmy” uf… Ogromna ulga. No to czas najwyższy posłuchać co ciekawego ma jej do powiedzenia.
Ale…
Uniosła wysoko brwi. Była zaskoczona, na tyle, że nie wiedziała co ma powiedzieć. Zamiast wyrazić szczęście, zadowolenie, cokolwiek stała bez słowa. Wmurowało ją na dosłownie kilka sekund. Dopiero po chwili wydukała mało sensownie:
Świetnie.
Entuzjazm zerowy ale niech dojdzie do siebie, prześpi się z tą informację bo inaczej nie uwierzy.  Odrywając wzrok od Kaina przeniosła go na mało widoczną teraz estradę. Tam był Emman i na pewno bardzo chciała mu o tym powiedzieć ale… no właśnie. Do tego musi wybrać odpowiedni moment. Ten dzień, wieczór był jego i nie chciała znowu zawracać mu głowy swoimi problemami. W międzyczasie do wampira zadzwonił telefon. Chwila rozmowy i już wiedział, że musi stąd jechać bo trzeba załatwić coś pilnego. Zapytał czy ona też wraca. Owszem, chciała wrócić do domu i dać sobie czas na przemielenie informacji. W ten sposób oboje udali się w stronę zaparkowanego na obrzeżach auta.

z/t + Kain

_________________
Powrót do góry Go down
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 223


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Paź 02, 2016 2:20 pm

Niechętnie pozwolił Esmraldzie odejść. Nie chciał psuć tego dnia, a już na pewno nie zostawiać jej w takim humorze, nawet jeśli za godzinę mieli się spotkać. Te sześćdziesiąt minut wydawało się niemal wiecznością. Co jeśli, kobieta przez ten czas zdecyduje, że naprawdę zrywa zaręczyny, bo nie widzi sensu dla tego związku? Przytulił ją lekko, gdy wtuliła się w jego tors. Niestety musiał iść na kompromis, żeby jakoś załagodzić sytuację.
Zdenerwowanie nie wpływało dobrze na jego limit cierpliwości. Nie chciał zwalać całej winy na siostrę, ale sama powinna się zorientować, że to przez jej zachowanie wynikło całe zamieszanie.
- Samantha - powiedział cicho, starając się nie dać ponieść emocjom. Cóż, nie wybrała sobie dobrego momentu, aby denerwować starszego brata. - Kiedy powiedziałem, że nie chcę się do ciebie przyznawać? - nadal nie potrafił pozbyć się tego zimnego tonu głosu, który pojawiał się, gdy mówił do młodszej.
Oczywistością było, że była dla niego ważna, jednak znoszenie jej humorów było czasami zbyt ciężkie. Ciemnowłosemu nie raz wydawało się, że dziewczyna za bardzo skupiała się na sobie i nie liczyła się zdaniem innych.
- Przestań. - Nie lubił, kiedy dramatyzowała, całkiem schodząc z tematu. - Chodzi mi o to, że nie możesz rzucać się na mnie przy innych ludziach i całować. Wygląda to dość dwuznacznie - wytłumaczył, choć wątpił, że dotrze to do Sammy. Oboje musieli ochłonąć i spojrzeć na tą sprawę z innej strony.
Spojrzał na Kaho pytającym wzrokiem. Skąd ona wiedziała, że Ley miał narzeczoną? Poza rodzicami nikt o tym nie wiedział, a przynajmniej tak mu się wydawało. I jak to się stało, że usłyszała jego rozmowę z Samanthą? Przecież nie mówili tego na tyle głośno, aby większe grono osób trzecich mogło to usłyszeć. Mniejsza, ech.
- Kaho, wytłumacz siostrze, że pewne zachowania mogą być źle odbierane - poprosił. Ramiona łowcy lekko opadły, jakby zrzucono na nie ciężar trudnej rozmowy z starszą ze sióstr.

_________________


~ Język francuski | Język japoński ~
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Paź 02, 2016 4:19 pm

Czy Amiko się wydawało, czy Elliot ciągle uważał, że jego matka tylko przytyła? Cóż, nie jego sprawa, nie zamierzał wyprowadzać go z błędu, bo tak jak wspomniano - Czarnowłosy nie miał ku temu żadnych racji. Mógł jedynie skupić się na swoim Skarbku, który źle znosił krzywdy innych, a zachowanie młodego Wampira pozostawiało wiele do życzenia. Nie jego syn, by go karcić, więc tylko mógł dotrzymywać towarzystwa z coraz mniejszą chęcią. To nie tylko z powodu Elliot'a - z głośników dało się usłyszeć przemowę nowego burmistrza. Wiadomo, że skoro on urządził festyn to musi przemówić, lecz jak później zaprosił zespół rockowy do rozkręcenia towarzystwa, to aż uszy mu krwawiły! Zacisnął mocno zęby i dłoń na rączce Fabio, jednak nie wymagał od niego, by musiał podporządkowywać się zachowaniu Xin'a. Do czasu.
-Wrrr...
Wypsnęło mu się z zaciśniętych ust, ale nie mógł powstrzymać się od chociażby takiego komentarza na słowa pewnego człowieka. A raczej kogoś, kto wyglądał jak człowiek. Czuły słuch Wilka zrobił swoje - mimo harmideru wywołanego intensywnym graniem muzycznym, wyłapał krzywdzące słowa na temat Ukochanego. W mig przytulił do siebie Skarbka i zakrył go swoimi ramionami opatulonymi w kimonie. Spojrzał ukradkiem na towarzystwo, i może zachowa się jak cham i gbur, lecz coraz bardziej był rozdrażniony otoczeniem. Głośna muzyka, tłum ludzi, mnóstwo zapachów, a najgorsze dopadło właśnie najbardziej niewinną osóbkę - Fabio.
Zapamięta sobie twarz mężczyzny stojącego obok kobiety o płomienistych włosach. Na pewno jeszcze go spotka.
Pochwycił pewnie za nadgarstek Kruszynki i pociągnął go tak do siebie, by mógł go wziąć na ręce. Miał zamiar wybiec stąd jak najszybciej to możliwe, jednocześnie nie zwracając na nich aż tak wielkiej uwagi.
-Czas na nas. Do widzenia.
Rzucił krótko w stronę Sophie i jej syna Elliota, po czym porwał ze sobą Ukochanego. Przyciskając go do siebie przedzierał się przez zbiegowisko różnych istot, od zwykłych ludzi poczynając, na Hybrydach, Wampirach i Łowcach kończąc. Lepiej było go nie drażnić, więc jeśli ktoś chciał mu wejść w drogę - zostanie odepchnięty na bok i pójdzie dalej. Im dalej od estrady, tym przerzedzało się od istot żywych i mógł wreszcie zwolnić. Przysiadł z Malcem na chwilę na ławce, na której go posadowił. Zziajany i poddenerwowany Wilk nie patrzył się w oczy Lubego. Ślepia Xin'a rozświetliły się widocznie, ale całe szczęście nikogo nie dało się dostrzec w polu widzenia parki.
-Skarbie, nie mogłem wytrzymać... khhr... Nie jestem jeszcze gotów na takie wypady. Mam nadzieję, że mimo wszystko dobrze się bawiłeś. Obiecuję się poprawić.
Tu przytulił do siebie Maleństwo, które głaskał po główce i wreszcie złożył głęboki pocałunek w usta. Może to marne pocieszenie za zepsucie spotkania Fabia z Sophie, ale naprawdę czuł się winny i chociaż tak mógł zrekompensować swój niecny czyn. I w żaden sposób nie chciał krzywdzić Ukochanego o prawdziwym powodzie jego ostatecznej, spontanicznej decyzji. Na pewno źle przyjęłaby Kruszynka ów zbędną do obeznania nowinę. Jeszcze chwilę posiedzieli na ławeczce, aż w końcu ochłonąwszy delikatnie splótł palce z dłonią Fabia i wolnym spacerkiem szli alejką, gdzie bawiło się znacznie mniej osób.

_________________

Wilk aka Czarna Bestia:
 

Nagroda z eventu Halloween "Dyniowe Losowanie" 2016:
 

kolor dialogu = #ff0066


Ostatnio zmieniony przez Xin dnia Nie Paź 02, 2016 5:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Ozyrys

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2794-budowa-ozyrys#59711 http://vampireknight.forumpl.net/t2816-ozyrys http://vampireknight.forumpl.net/t2795-ozyrys-settan http://vampireknight.forumpl.net/t3008-ozyrys#63460 http://vampireknight.forumpl.net/t2998-ozyrys#63135 http://vampireknight.forumpl.net/f154-rezydencja-vi-reichs
Zarejestrował/a : 04/09/2015
Liczba postów : 124


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Paź 02, 2016 4:49 pm

Ozyrys spokojnym wzrokiem zmierzył swojego ojca nie mógł nadal w to uwierzyć, że on tutaj jest przecież to jakiś durny sen. Odetchnął cicho jak poczuł wzrok od niego jakby bardzo dumny i chłodny niczym ostrze wtedy odpowiedział:
- Dziękuję ojcze.. - odparł bezceremonialnie wtedy przytulił do siebie swoją narzeczoną z którą jest teraz bardzo szczęśliwy. Przed wyjazdem Ozyrysa spotkać młodą wampirzycę broniącą się i uratowanie jej, potem wrócił z Francji i że w końcu spotkali się w parku drugi raz i potem właśnie na drinku, a teraz festyn niedaleko estrady i zaręczyny. Co chcieć więcej od życia no może jedynie dzieci uchować z ukochaną ale to w przyszłości pomyślał sobie na spokojnie z uśmiechem na twarzy. Gdy Ojciec zaczynał rozmawiać i usłyszał słowa ukochanej, że chciałaby poznać dalszą rodzinę to właściwie teraz będzie ciężko wtedy usłyszał słowa Edwarda:
- Miło mi też. Hmm myślę, że pewnie dałoby radę, ale teraz nie bo rodzina rozniosła się totalnie po całym świecie i niedawno wprowadziłem do Yokohamy z bratankiem - odpowiedział z uśmiechem na ustach. Ozyrys wiedział o kogo chodzi ale nie zdawał sobie sprawy, że wujek Lucjusz będzie miał niespodziankę w przyszłości jak dowie się pięknej prawdy. Gdy wyrwał się z przemyśleń wziął delikatnie za rękę swoją narzeczoną i powiedział ojcu:
- Ojcze wiesz, idziemy koło widowni, żeby rozerwać się bo stoimy jak dwa kołki - odpowiedział ze spokojnym głosem widząc, że jego ukochana jest spięta dlatego wziął ją na tańce. Edward ruszył w stronę przyjaciół z Francji, żeby porozmawiać. Ozyrys westchnął cichutko idąc powoli z Chiyomi:
- Chodźmy potańczyć, rozerwiemy się przy muzyce - odpowiedział z uśmiechem lekkim na twarzy. Nie miał zamiaru stać i przyglądać się cały czas ludziom bo to nudne. Gdy zbliżyli się na teren gdzie mogą zatańczyć zaprosił ją do tańca.
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Paź 02, 2016 5:24 pm

Festyn zorganizowany przez nowego burmistrza? Nie mogło zostać to zlekceważonego przez dawnego polityka, który to ukrywał się z dala od uczestników, ale słuchał wszystkiego. Gadzie ślepia z chłodem wpatrywały się w postać wuja, który omieszkał dorwać się do władzy. Samuru nadal czuł, że została mu ona odebrana i że nadal powinien ją mieć w swoich szponach.
- Cwane zagranie, wujaszku.
Warknął pod nosem, wyrzucając peta pod buta, którym zaraz go rozgniótł. Wreszcie ujawnił się, wchodząc między tłumy. Bawiący się ludzie. I z czego radość? Że Samuru nie stoi na podeście? Szarzy już dawno powinni zrobić tutaj jatkę, wymordować wszystkich, co do jednego. Zdrajcy jakich mało.
Nie krył się też ze swoją obecnością. Czarne odzienie - koszula, spodnie, glany. Zero bluz z kapturem czy mrocznych płaszczy. Sam nie kuli ogona, mając nawet kaganiec.
Było tutaj wiele zapachów, znajomych twarzy. Mignął fioletowy sługa z wilkołakiem, Sophie z Elliotem i inne twory nocy. Pełno łowców, ludzi wierzących w wampiry. Rozpoznał nawet płomiennowłosą. Koleżanka Emmanuela. Może nawet kochanica? Stał w sumie blisko grupy łowców. Wyczuwał znajome zapachy? Bardzo możliwe. Zmrużył gadzi wzrok, uśmiechając się szkaradnie. Z wiadomych przyczyn.
Nie był tutaj sam.
Kruczoczarny Barabal. Ojciec obecnego burmistrza, czy też jego szanowny szwagier Ringo. Wampiry szlachetne także wmieszały się w tłum. Można powiedzieć, że Kuroiashita nadal chciał pokazać, że nie zapomnieli o innych oraz to, że Emmanuel ma pamiętać do kogo należy.
Abaddon. Wysłannik Rady przybył tutaj w celu obserwacji, dlatego pozostawał w cieniu, chociaż woń rudowłosej Esmeraldy nie omieszkała go przywitać, więc i jego puste czerwone spojrzenie mocno przeszywało postać kobiety.
Do gadziego ucha Sama, doszedł stukot obcasów. Szlachetna Gabriella, również zawitała i jak zwykle ubrana w elegancką wieczorową suknię miała lśnić. Czy burmistrz Kuroiashita nie poczuje się przytłoczony? Samuru zaś wyciągnął z paczki jeden papieros szybko go zapalając. Ten dzień nadal należał do wampirów, a głównie tych z południowych rejonów. Cmentarne istoty nie zamierzają gnić w cieniu.
Poza tym jako Głowa rodu ma poniekąd władzę nad głową miasta. I tutaj właśnie był wilk pogrzebany.
Wszyscy czekali, słuchali i obserwowali. Czy w ukryciu lub między zebranymi.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Paź 02, 2016 5:54 pm

Festyn trwał w najlepsze. Nawet osoba tak mało zorientowana jak Yuki nie mogła tego przegapić i choć na głowie miała całe mnóstwo innych problemów, to jak znalazła się w pobliżu parku, po krótkim i burzliwym namyśle zdecydowała się na to, by wstąpić choć na chwilę, rozejrzeć się, popatrzeć na ludzi i wampiry, jak wspólnie się bawią. Z początku oczywiście nie bardzo wiedziała o co chodziło, ale dość szybko uzupełniła braki w wiedzy. Wybór nowego burmistrza. Uśmiechnęła się pod nosem, mając nadzieje, że teraz to miasto będzie o wiele lepiej funkcjonowało niż wcześniej.
Mieszanina zapachów była nieco przytłaczająca, ale Yuki stłumiła je. Wszystko mieszało się w jedno, a ludzi było naprawdę sporo. Mimo wszystko kobieta nie miała większych problemów z poruszaniem się w tłumie. Wampirzyca przechadzała się, czy nawet niemal sunęła, co jakiś czas jedynie się uśmiechając, jak któryś z ludzi nieopacznie ją potrącił. Ona może była uważna, ale inni niekoniecznie. Nie zamierzała się tu z nikim spotykać, nawet poniekąd wątpiła, by spotkała kogoś znajomego. Chciała po prostu przejść się, rozejrzeć i tyle.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Paź 02, 2016 6:53 pm

Każdy miewał gorsze dni. To prawda. Zastanawiający jednak był fakt, że w życiu czerwonowłosej tych dni było zdecydowanie więcej niż u standardowych ludzi. Wystarczyła delikatna iskra, żeby brak cierpliwości zaowocował wybuchem nie zważającym na błahość powodu.
- W końcu jesteśmy tylko ludźmi – Cornelius rozumiał ją jak nikt inny i to właśnie dzięki temu traktowała go, jak jedną z najbliższych sobie osób. Niejednokrotnie to udowodnił i wciąż jeszcze potrafił zaskakiwać.
Rzeczywiście sprawę macierzyństwa zatuszowała na tyle na ile mogła. W gruncie rzeczy uważała się za słabą matkę, która nie ma wystarczająco dużo czasu, żeby spędzić go ze swoim dzieckiem. Starania, często niewystarczające, wskazywały jak wiele jeszcze musi zrozumieć. Jak wiele nauczyć i zmienić w swym życiu, by wszystko miało szansę jakoś funkcjonować. Sama ciąża i dla niej była nie małym zaskoczeniem, ale patrząc w oczy swojej córki, nie chciałaby zmieniać losu. Była teraz częścią jej małego świata, bez której nie wyobrażała sobie dalszego życia.
- Bo się nie odzywałeś. – odpowiedziała, obracając tą sytuację w żart. Ciężko przeoczyć ciążę, chociaż w przypadku Esmeraldy jakoś się udało.
- Ally przyszła na świat wcześniej niż to zaplanowano. Urodziła się trzy miesiące przed terminem. – nie było sensu rozprawiać nad tym, że ciąża była zagrożona. Najważniejszy był fakt, że wszystko skończyło się dobrze i zarówno jednej jak i drugiej nie groziło żadne niebezpieczeństwo.
- Zawsze możesz nadrobić ten stracony czas. Chyba wiesz gdzie mieszkam? - tak, to było zaproszenie. Mężczyzna mógł przyjść w każdej chwili, a jego osoba była zawsze mile widziana w domu Esmeraldy i jej córki. Poza tym Cornelius był ostatnią osobą, która mogłaby nie zrozumieć tej sytuacji. Przez wiele lat sam trzymał siostrę pod kloszem, starając się oddalić decyzję wcielenia do oświaty na tyle, na ile mógł. Ceniła go za to i mimo że to było nieuniknione, wciąż pamiętała ich rozmowę w kawiarni, gdzie gorąco namawiała żeby pozwolił Katy samodzielnie wybrać. Bez wątpienia czerwonowłosa stanie przed tą samą decyzją, bo jej dziecko prędzej czy później również dorośnie.
- Katy wyrosła na śliczną dziewczynę – spojrzała na siostrę Corneliusa, która świetnie odnajdywała się między innymi dziećmi. Zabawa na festynie trwała w najlepsze, a muzyka przeplatana z miejscowymi atrakcjami stanowiły idealne miejsce do spędzenia wolnego czasu.
- Oczywiście, urodę ma po mnie – uśmiechnęła się do mężczyzny i schowała telefon gdy skończył oglądać zdjęcia. Niestety po chwili padło pytanie określane jako jedno z tych mniej wygodnych. Jak to wyjaśnić?
- To… skomplikowane, Williamie – wydukała w końcu, obracając w dłoniach szklankę z sokiem. Był to standardowy mały gest, oznaczający w jej wydaniu zdenerwowanie – Ja… Przerosło go to gdy się dowiedział. Pozostawił po sobie tylko pustkę. Nie jest wart rozprawiania – w rzeczywistości sama miała bardzo rozmyte wspomnienia jeśli chodziło o ojca małej Ally. Wszystko było tak… nienaturalne i podejrzane, że wyparła z pamięci większość myśli, skupiając się tylko wokół dziecka. Co powiedzieć Williamowi? Prawdę? Że nie pamięta kim był ojciec? Wyobrażała sobie jego minę i automatyczną metkę „dziwki”, która sypia z kim popadnie. Jak wytłumaczyć że to nie prawda? To proste! Po prostu uciąć temat najszybciej jak to tylko możliwe.
Na szczęście mogła złapać się nowego tematu, a dokładniej wampira, którego jak się okazało Cornelius znał. Kiedy przyjaciel skończył mówić, Esmeralda przez chwilę złapała spojrzenie mężczyzny który był towarzyszem fioletowego. Nie spuściła wzroku, a wręcz przeciwnie. Lustrowała ich obu z wyzwaniem widocznych w błękitno-szarych oczach. Niech wiedzą, że zostali zauważeni, a co!
- Chyba Cię usłyszał. – powiedziała spokojnie do Williama – Skąd go znasz? - łowca miał większe doświadczenie jeśli chodziło o znajomość wampirów. A nuż dowie się czegoś nowego.

_________________
Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 75


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Paź 02, 2016 7:53 pm

Ysaverin nie miała zamiaru ruszać się z miejsca gdzie była bezpieczna na tyle, żeby nie mieć nikogo na karku ale to było wątpliwe, ponieważ dwójka wampirów zauważyła ją, którzy byli w szoku widząc znaną aktorkę i pianistkę wtedy podeszli do niej:
- Dobry Wieczór, Pani Ysaverin Metherlence - odpowiedzieli  szarmancko do damy. Byli zadowoleni widząc bardzo znaną osobę na takim festynie gdy świętowali  zwycięstwo Emmanuela i po prosili o autograf kobiety i oczywiście zgodziła się szukając w torebce długopisu dając swój podpis pierwszej osobie, a potem drugiej. Byli zachwyceni bo bardzo lubili ją jak występowała ale nie mieli żadnych złych zamiarów wobec niej. Wampirzyca zauważyła swoich ochroniarzy, którzy chcieli wkroczyć, ale dała jedynie znak, że nie trzeba. Nigdy nie mogła poczuć się sama może jedynie przy narzeczonym, gdy nie musiała mieć ich na głowie. Niespokojnie wpatrywała się w bruneta koło estrady jakby skierował swoje chłodne spojrzenie było to możliwe odczytania. Gdy Ysaverin poczuła wibracje telefonu komórkowego dostała smsa od Zero Metherlence, który napisał spójrz za plecami siostrzyczko i odwróciła się zadowolona. Z dumą i chłodem pożegnała się, ale okazując lekki uśmiech do dwóch dżentelmenów dała znać po sobie, że musi przywitać ze swoim krewnym i widząc obok niego siostrę Arinę aż miło się zrobiło na ich widok. Elizabeth podeszła do dwójki zadowolona bardzo widząc i zauważyła obok nich dziecko podobne do swego brata, czyżby to faktycznie jego potomek? czy jej siostrzyczki? Rodzinka wzrasta bardzo szybko zaśmiała się lekko przy nich jak kiedyś. Kątem oka spojrzała w tłum widząc swojego przyszłego męża, a brat i jak Arina zauważyli reakcję swojej siostrzyczki robiąc zawadiacką minę w jej kierunku mówiąc:
- No.. no.. siostrzyczko.. słyszeliśmy, że zaręczyłaś się i gratulujemy, może spóźnione ale są - odpowiedzieli z niedowierzaniem że siostrzyczka w końcu znalazła tego jedynego, z którym chce spędzić do końca życia? Życia mamy pod dostatek. Zaśmiali się przed chwilką, ponieważ zdarza im to powiedzieć. Elizabeth zarumieniła się delikatnie przy nich jakby okazując lekkie zakłopotanie, a oni są rodzinką więc uznała to za normę w jej zachowaniu. Brat powiedział do swej siostry przedstawiając młodego panicza Metherlence:
- Przedstawiam Ci mojego syna Elliota Edwarda Metherlence - odpowiedział pokazując ręką godnie w stronę synka. Elizabeth była bardzo zaskoczona, że została ciocią aż ją bardzo ucieszyło, tak bardzo chciała mieć dzieci też ale na razie nie zanosi się, ponieważ wpierw ślub potem one. Ysaverin była osobą niecierpliwą za dziecka, a teraz patrzcie jaki ma teraz charakterek wampirzyca. Potrafiła być wkurzająca dla swych wrogów i jak łowców pewnie, którzy niestety zamordowali jej mamę zagranicą co bardzo wkurzyło skromną osobę. Elizabeth właśnie ona odziedziczyła uczucia, które ma w sobie cały czas, a bycie twardą i podłą sadystką pewnie ma po Alucardzie. Westchnęła czując jak dziecko dotyka spodu sukienki domagając się, żeby pójść na rączki i wzięła w ramiona je, a potem oddała swemu braciszkowi po kilku minutach. Wzrok miała nadal skupiony na stragan gdzie sprzedawali coś do picia dlatego zaproponowała Ysaverin:
- Chodźmy może coś napić się, należy nam - odpowiedziała do nich z zadowoleniem. Ucieszyło ją to, że spotkała swoje rodzeństwo i bratanka. Gdy czwórka z jej rodziny zbliżała się w stronę tłumu znaleźli wolne krzesła gdzie spokojnie pomieszczą to braciszek Zero poszedł wziąć coś do picia. Arina Metherlence siostrzyczka zaczynała zagadywać Elizabeth na temat czy życie układa się jak powinno i jak w pracy. Ys zaskoczona pytaniami, jakie nimi zasypała jej siostra to odpowiedziała:
- Powiem tak pomiędzy mną, a moim narzeczonym jest dobrze i układa nam się w życiu-odpowiedziała szczerze jak potrafiła. Gdy zobaczyła brata z napojami dostała swój ulubiony sok z granatu, a Arina co zawsze pomarańczowy nic się nie zmieniło i wtedy zaczynała dalej mówić:
- A w pracy można różnie, wiesz szef wkurzył mnie co do pozowania do różnych magazynów ale chciał coś gorszego dlatego nie zgodziłam się. Znam swoją wartość w dodatku co by powiedziała moja ukochana osoba? Nie no.. tak nie można dlatego dałam ultimatum i ma odezwać się do mnie czy moje warunki są jasne lub stracili kasę tak naprawdę. A bycia aktorką to mi lepiej bo lubię tą pracę. A tak zmieniając temat chciałam Ci powiedzieć, że przesłuchanie wygrałam i zaczynam występować w różnych częściach miasta jako pianistka  - odpowiedziała do niej. Mogła zrozumieć, że jest jakąś materialistką ale to nie chodzi o pieniądze tylko o dobre samopoczucie i postrzeganie mnie w społeczeństwie. Arina z Zero byli bardzo zadowoleni z sukcesów swojej kochanej starszej siostrzyczki, która zdobywa sławę na całym świecie. Brat Zero odpowiedział wtedy:
- Gratuluję siostrzyczko, oby tak dalej i na pewno twój Ojciec jest dumny. Ah właśnie zaraz do nas wpadnie na chwilę niestety bo ma sprawy do załatwienia - odpowiedział i widzi w tłumie swojego ojca Kazumę i wstała kłaniając się z szacunkiem do niego:
- Witaj Ojcze - odparła do niego i została przytulona aż miłe, że łezka zakręciła się w oku. Potem jedynie usiadł na chwilę dotrzymując towarzystwa i potem musi iść.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Estrada   Nie Paź 02, 2016 8:52 pm

-Dokładnie tak jak mówisz. Jesteśmy tylko ludźmi.
Poparł jej słowa w pełni, bo doskonale je rozumiał i wiedział że ludzie mają tendencje do różnych zachowań, których najczęściej żałują. Ale nie tylko ludzie byli tacy, bo i wampiry, a Ci czasem potrafili być bardziej zakręceni niż by mogło się wydawać. Jednak nie o wampirach teraz mowa a o Esmeraldzie. Rozumiał ją, a raczej starał się zrozumieć. Przeżył już wiele w swym życiu ileż to było dla niego 50 lat? To było prawie tyle co nic, bo mimo wszystko nadal wyglądał młodo i potrafił zdziałać o wiele więcej niż mogło by się komuś wydawać.
Gdyby mógł spojrzeć w Esmeraldy odczucia co do jej macierzyństwa, to by powiedział że jakby słyszał siebie. Kiedy Katy była mała, wiele razy bywało tak, za nawet jeśli coś osiągnął dla swojej siostry, to wydawało się mu, że to nadal mało, że stać go na więcej. Był kiedyś w takiej samej sytuacji co Esme, tylko ze wychowywał swoją siostrę, a nie swoją córkę. Może przez te wydarzenia, było mu o wiele łatwiej zrozumieć kobietę i jej zachowanie.
-Powiedzmy, że masz racje
Uśmiechnął się i komicznie pokiwał kilka razy głową. Nie ma co się smucić. Starali się jak mogli, Esmeralda pewnie dla bezpieczeństwa siebie i dziecka, nie rozpowiadała o swej ciąży, sam Corn nie rozpowiadał że miał siostrę, wiec nie mógł mieć tego jej za złe.
-żartujesz?
Odparł zaskoczony wiedząc jak szybko narodziło się Esmeraldy dziecko, dało się po nim to zauważyć, nie tyle co zaskoczenie, ale samo zszokowanie, ze wyszły obie z tego cało i chyba zdrowo. Z punktu widzenia medyka, jest to mega zaskakujące, choć takie przypadki się zdarzają.
-Tak. Katy, jak Ci już kiedyś mówiłem, to czysta matka. Ten sam charakter, łudząco podobna. Jeśli będę miał okazje pokaże Ci ich zdjęcia obok siebie, potwierdzisz me słowa na pewno. W przypadku Twojej córki jest tak samo, odziedziczyła po tobie urodę i w przyszłości wyrośnie, na tak samo piękną kobietę, jak Ty Esmeraldo.
Uśmiechnął się do kobiety, mówiąc oczywiście szczere słowa, bo Esmeralda była piękną kobietą i ta na pewno doskonale o tym wiedziała. Zapytał po chwili o to kto jest ojcem jej dziecka. Widocznie była zakłopotana tym pytaniem, ale i unikała bezpośredniej odpowiedzi.
-Spokojnie Esme, nie musisz mi mówić, powiesz kiedy poczujesz że to konieczne.
Chciał uspokoić kobietę, by ta nie zasmucała się jakimś chujem który ją zostawił, aż przeklną w swych myślach nie mogąc zrozumieć takiego zachowania, przez co kiedy się dowie o prawdziwym ojcu, może chcąc z nim sobie pogadać, tak po męsku...
Zmienili jednak temat po chwili a sam Cornelius spojrzał na osobę o której gadali. Co go tam go obchodziło czy słyszeli to, czy nie. Fabio podpadł u Corneliusa, dlatego też niech się nie dziwi, jak ten w którymś momencie, zechce mu wystawić rachunek za niewywiązanie się z umowy. Zerknął na Xina i zmrużył oczy. Co on wyprawiał? A kto to wie, widocznie coś mu odpierdala. Nie będzie się bał jakiegoś kolesia... Nie bądźcie śmieszni.  Xin widział w nim człowieka? A to śmieszne, bo Cornelius wcale w sobie człowieka nie widział, jednak nim był.
-No i co? To dobrze. Niech wie, ze się upomnę o swoje. Miał mi pomóc, a wziął zapłatę i chuja zrobił... Esmeraldo kiedyś mu jeszcze łeb roztrzaskam o jakąś ścianę i będę patrzył jak życie z niego ucieka... Choć śmierć dla niego była by tylko wybawieniem... Wiesz... Ze mną się nie igra...
Uśmiechnął się podle w kierunku Fabia, a może nawet uśmiech pełny jadu, który po chwili znikł, a sam łowca patrzył z chłodem, pokazując tym samym, jakie ma podejście do wampirów, czy też oszustów. Spokojniejszym spojrzeniem spojrzał na Esmeraldę i wyjął telefon.
-Wybacz mi na chwile.
Odparł do kobiety i szybko napisał SMS DO SHADE, po czym schował telefon. Spojrzał na Esmeraldę ponownie.
-Ciekawi mnie co zaś kombinują, bo zaczyna mi się to nie podobać...
Odparł widząc widząc dziwne zachowanie wilka, jak i potem pojawienie się Samaru. Coś tu nie grało chyba, ale musiał być spokojny więc był. Spojrzał za Katy i skinął do niej dłonią by przybyła do niego, na co ta dopiero po chwili dołączy do nich.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Estrada   Pon Paź 03, 2016 6:31 am

Na festynie dużo się działo. Nawet Burmistrz miasta postanowił przemówić co nie było dziwnym skoro sam zorganizował imprezę. Słowa napawać mogłyby otuchą gdyby nie świadomość, że był wampirem. Co jednak jego rządy przyniosą zobaczymy z czasem. Vlad na razie liczył, że nie będzie on szedł ścieżką swojego krewniaka. Uwadze Białowłosego nie uszedł Elliot, za którym wzrokiem powłóczyła Chizuru. Wszak przyszedł on do stoiska z piwem, przy którym spędzali frywolnie czas Vlad i jego ekipa. Nic jednak nie powiedział. Nie zareagował. Jedynie pociągnął łyk piwa. Kątem oka dostrzegł także rudowłosa Esmeraldę rozmawiającą z Corneliusem. Automatycznie przyciągnęła na chwilę jego spojrzenie. Szybko skierował jednak swój wzrok w innym kierunku. W końcu jednak przyszedł też i Samuru. Vladislau wskazał skinieniem jego osobę dwójce, z którą przyszedł na imprezę. Zazwyczaj wizyta tego niespełna rozumu szlachetnego zwiastowała kłopoty. Dlatego też powinni mieć się na baczności. Nigdy nie wiadomo czy dawny Burmistrz nie postanowi wykręcić numeru własnemu krewniakowi.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 398


PisanieTemat: Re: Estrada   Pon Paź 03, 2016 11:29 am

Xin porwał gdzieś Fabiannę, Ell zaciągnął ją do stoiska z piwem, natomiast ona sama nadal stała i ryczała. Uroki ciąży! Hormony buzują jak oszalałe! Blondynka zrobiła się nad wyraz wrażliwa i czuła. Kiedy była w ciąży ze swoim pierwszy dzieckiem nie miała takich humorków, obecnie jej zachowanie sięgało apogeum. Pociągnęła nosem, przenosząc niebieskie, zaszklone tęczówki z własnych butów na twarz syna. Niech patrzy jak bidulka cierpi, o!
- Kiedy ja wcale nie potrzebuje bieżni i ciężarków. - wyjojczyła, potulnie przyjmując jego klepanie. No co ona będzie na niego krzyczeć! Przecież, to jej Elluś. Pierwszy i jedyny synalek! I do tego jeszcze taki śliczniutki! Zawsze będzie oczkiem w głowie Kanapy. Nie ma to tamto, blondi oddałaby za niego życie i nowego gówniaka jakby trzeba było. Poważnie! Tak, Sophie jest lekko spaczona na punkcie Elliot'a, ale co zrobisz? Nic nie zrobisz.
W ten podeszła do nich Chizu. Ludzka dziewczyna, uśmiechnięta i taka pewna siebie? Wampirzyca aż wywaliła gały, przyglądając się całej sytuacji wystawiając tylko blond czuprynę za ramienia syna. Wyglądała jakby znała go szmat czasu, natomiast Ell jakby ją pierwszy raz na oczy widział. WTF? Sofa automatycznie przestała ryczeć, zrobiła ciekawską minę i podgryzając co jakiś czas ramię syna nie spuszczała z nich wzroku. A MOŻE ON NIE CHCIAŁ SIĘ DO NIEJ PRZYZNAĆ PRZY MAMUSI? A może to jakaś jego napalona fanka i trzeba ją zgładzić nim wymyśli sobie kij wie co? Szlachetna bardzo chętnie wywierci jej dziury w kolanach wiertarką męża.
- Elliot! Nie pij już. - mruknęła, karcąc go paluchem, kiedy sięgnął po kolejny kufel z piwem. Jemu już wystarczy! Przecież nie będzie go ciągnąć za nogi do domu! Co sobie pomyślą inni, że na kogo on wyrósł?

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Rillianne
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 257


PisanieTemat: Re: Estrada   Wto Paź 04, 2016 11:33 am

Rilli na festyn przyszła raczej z ciekawości. Tyle się o nim słyszało, tyle ludzi tak zawzięcie o nim rozmawiało. Wszędzie wisiały bilbordy informujące o zdarzeniu. Do tego jeszcze wybór nowego burmistrza - trudno było tutaj nie przyjść, będąc tak skutecznie wabionym przez wszelkie reklamy. Białowłosa błądziła między stoiskami, kierując się główną drogą w stronę estrady. Ilość mieszkańców, która przybyła na dzisiejsze widowisko była co najmniej zniewalająca. Wampirzyca nie spodziewała się takiej frekwencji, nie po tym co zaledwie rok temu zgotował im były burmistrz. Ludzie potrafią być jednak naiwni. Cóż, może potrzebowali jednak rozrywki? Musieli ochłonąć po wszystkim, co się stało? Trudno stwierdzić ~
Ubrana w czarne, welurowe sandałki na obcasie oraz bordową sukienkę przed kolano dotarła w końcu w okolice estrady. Od razu dostrzegła w oddali postać burmistrza, ojca, Barabal'a oraz Gabriellę, która szła przed siebie odstrojona niczym choinka na Boże Narodzenie. A tym co się stało? Nigdy w takiej ilości nie opuszczali zamczyska. Nie nadawali się na tego typu wyjścia. Przypominali raczej rodzinkę Adamsów niż podrzędnego Kowalskiego.
- O w mordę. - burknęła pod nosem, slalomem chodząc między tłumem gapiów. Chciała dotrzeć do papcia albo przynajmniej do wujka. Była w szoku. Najwidoczniej coś knuli! I wykluczyli ją z tego biznesu ale heloł! Ona też jest szlachetnokrwistą! Też jest z ich rodziny, jakby jeszcze nie wiedzieli.
Naburmuszyła się wpadając w końcu twarzą centralnie w tors Barabal'a. Syknęła cicho, zadzierając głowę do góry.
- No hejka. Widzę, że świetnie się beze mnie bawicie. - rzuciła, kładąc dłonie na biodrach.

_________________
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Estrada   Wto Paź 04, 2016 12:41 pm

Zmarszczyła brwi, nie bardzo wiedząc dlaczego Elliot tak się zachowuje. Jakby jej nie znał. Znaczy owszem, pomyślała, że pewnie chce ją chronić przed znajomymi wampirami, tak jak wtedy w jego willi kiedy oznajmił wszystkim, że jest jego służką a ona tak głupio zareagowała. Tym razem mogła zagrać w jego grę, ale... Właśnie. Ale. Gdyby jej przypuszczenia były prawdziwe, dałby jej jakiś znak: nic nieznaczący dla innych uśmiech, mrugnięcie okiem czy sugestywne spojrzenie. Nic takiego jednak nie zrobił, na dodatek Chizuru sama poczuła się dziwnie. Tak, jakby stało się coś bardzo niedobrego. Aż ją od tego zabolało serce i zrobiło jej się tak przykro, że prawie by się rozpłakała. Elliot gdzieś poszedł, ciągnąc za rękę swoją matkę, natomiast mała Namikaze zlokalizowała Esmeraldę i to do niej postanowiła teraz podejść. Nie będzie latać za wampirem jak głupia. Zabolało ją jego zachowanie, ale nie będzie się o nic prosić. Gdyby był sam to co innego zwłaszcza, że złe przeczucie wcale nie mijało, tylko nasilało się coraz bardziej.
- Można dołączyć? - zapytała Esmeraldy, ledwo dostrzegalnie hamując płacz, który gdzieś tam próbował się przebić. Powinna wrócić do domu, jednak nie po to tutaj przyszła, by zaraz wychodzić. Stwierdziła, że potowarzyszy znajomym łowcom, nawet jeśli miałaby tylko stać i przysłuchiwać się rozmowie. Jak bardzo żałowała, że nie ma z nią teraz Prim albo Louisy. Albo Elliota. Zaraz...

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 635


PisanieTemat: Re: Estrada   Wto Paź 04, 2016 5:13 pm

O proszę! Czyli Kiciuś miał na imię Shiro. o Jejusiku. Pomyślał by kto, że sługą psa jest kot. Co za ironia losu spotkała owe wampirki. Oczywiście Lucjusz był na tyle rozsądny, ze nie wytknął im tego. Oczywiście nie po to by ośmieszyć, czy coś... Raczej dla celów humorystycznych.
W sumie teraz kiedy znalazł tutaj szlachetnego, to resztę miał w nosie i nie przykuwał większej uwagi, ani na burmistrza, ani na łowców, ani na dzieci, a skupiał się na Kojiro no i Shiro, który im towarzyszył. Dobrze było zobaczyć szlachetnego, całego i zdrowego. Tęsknił za swoim psiaczkiem, nawet jeśli nie widziałby go jednego wieczoru. Oczywiście nie przyzna się w twarz, nie nie... To by było zbyt nie podobne do niego, jednak i tak tęsknił. Kojiro wiedział o tym i zapewne wyczuwał, a co do reszty, to ich problem. Wiedział jak to jest, kiedy obcy ludzie piorą innych brudy. Tak nienawidzą swoich wad, że czepiają się cudzych. Miłość nie była wadą, jednak zależy dla kogo. Dla Lucjuszowi podobnym była to wada, co jednocześnie równało się ze słabością, dlatego im mniej wie, tym lepiej.
-Yhym... Wiec kotek ma na imię Shiro. Witaj mów mi Lucjusz.
Mruknął do kociaka kiedy wysłuchał słów swojego partnera od którego dostał buziaka, którym był oczywiście zadowolony. I jak tu nie kochać go? Przygarnął go do siebie, a nawet po chwili mruknął u gardłowo do ucha.
Zaczęło się przemówienie burmistrza, jednak Lucjusz nie przykuwał do jego słów większej uwagi, niż powinien, a zaczął się rozglądać i bez wątpienia podsłuchiwać innych gości. Docierały do niego nikłe skrawki zdań, niektóre ciekawe a niektóre nie. Koncert niektórych niemal idealnie zagłuszał. Przestał to jednak robić kiedy Kojiro się odezwał do jego osoby.
-Myślę, że nadawałbyś się, jednak Twój wygląd może przyciągnąć niepowołane osoby, ale nigdy się nie dowiesz, jeśli nie spróbujesz.
mruknął do szlachetnego patrząc na burmistrza. Nie wiedział czy Kojiro by się nadał, ale jeśli ten chciał spróbować, to będzie go wspierał w tym.

_________________


Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Estrada   Wto Paź 04, 2016 6:05 pm

Muzyka nadal grała, a Ozyrys nie wyglądał na takiego, który lubi spędzać dużo czasu ze swoim ojcem, dlatego też dziewczyna zgodziła się pójść z nim potańczyć. A gdy odeszli od mężczyzny na taką odległość, by nie mógł ich dokładnie słyszeć, zatrzymała się na moment, by zadać narzeczonemu pytanie.
- Jaka panuje między wami relacja?- Spytała, spoglądając na niego z zaciekawieniem. Chciała wiedzieć, czy jest to ślepe posłuszeństwo czy luźna relacja ojca z synem. Dzięki tej informacji, wiedziałaby jaki dystans powinna zachować podczas spotkań z ojcem Ozyrysa. nagle jednak, dalszą część rozmowy przerwało im... Rżenie konia?
- Aya, co ty tu robisz? I to w dodatku z tą szkapą!- Skarciła siostrę wampirzyca, gdy ta zeszła z konia.
- Tylko nie szkapa, dobra?! To jest bardzo miła klaczka. Poza tym... Wracam skądś i jakoś tak po drodze się zeszło, że skręciłam w stronę parku- Odparła dziewczyna, gładząc grzywę swojego pupila.
- Niech ci będzie, ale jeśli napaskudzi, ty to będziesz sprzątać- Mruknęła Shade i ponownie zwróciła się do Ozyrysa.
- Wybacz, to moja przybrana siostra Aya. Jest strasznie przywiązana do tego konia- Poinformowała narzeczonego. W tej samej chwili w jej kieszeni rozbrzmiał dzwonek informujący o sms-ie. Okazało się, że Cornelius najwyraźniej ją dostrzegł. No cóż, przed tym typem trudno się było ukryć.
- Przepraszam was, muszę załatwić coś ważnego- Przeprosiła szybko Oza i Ayę i po wyśledzeniu oddalającego się od estrady wampira, ruszyła za nim, zachowując odpowiednia odległość, by trudniej było mu ją wyczuć.
- No to zostaliśmy sami...- Uśmiechnęła się do Ozyrysa Aya. Po pewnym czasie Shade jednak wróciła do nich. Miała wprawdzie szpiegować fioletowego, ale bardziej była teraz skupiona na swojej siostrze i narzeczonym. Im chciała poświęcić swój czas.
- Już jestem. Coś mnie ominęło?
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2643


PisanieTemat: Re: Estrada   Wto Paź 04, 2016 8:18 pm

Nie musiał się złościć Wilk na Elliot'a. Chłopak obecnie był zapatrzony w alkohole i swoją matkę w ciąży. Wampirek wzruszył jedynie ramionami, wracając uwagą do swojego Xin'a. On  był o wiele ważniejszy niżeli tamto towarzystwo. Miał już coś powiedzieć, kiedy Xin pożegnał ich i pochwycił mniejszego w swoje ramiona. W porządku, nie protestował tylko trzymał się mocno Wilka, by nie wyślizgnąć się z jego dłoni - Dobrze zrobiłeś. - wymruczał do Amiko, patrząc na jego buźkę. Wyglądał naprawdę na zdenerwowanego, więc niech sobie odpocznie. A Cornelius? Fabio wyczuł go, nawet zauważył. Cóż, najwidoczniej zapomniał chłopak o jednym szczególe - nie był już poszukiwany przez Szarych od momentu opuszczenia mieszkania Nessuno. To już się nie liczyło, prawda? Na co liczył łowca? Najwidoczniej był mocno nawiedzony na punkcie swojego egoizmu uraz urojonych wydarzeń. No cóż.
Kiedy zatrzymali się z dala od większego tłumu, Xin mógł odsapnąć, a wtedy to wampirek się nim zajął. Odwzajemnił czułość, głaszcząc za uchem - Spokojnie, nic się nie stało. Sam mogłem pomyśleć nad tym, co zrobiłem, sprowadzając Cię tutaj. Za dużo ludzi, a Ty jeszcze niezbyt dobrze nad sobą panujesz. Jeśli chcesz, możemy w każdej chwili stąd iść i wrócić do domu. - uśmiechnął się do Wilka, który przejmował się najbardziej, a nie było powodu. Ścisnął jego łapkę, gdy tak ruszyli sobie spacerkiem - Jak będzie gorzej, to mi powiesz. - niech wie, że ma oparcie w Fioletowym i nikt nie zepsuje im wieczoru, chociażby zjazd kilku członków rodu Kuroiashita. Fabio zatrzymał się na moment, by spojrzeć na tłumy. Dostrzegł postacie znajomych sobie osób, jak na przykład Ringo czy Samuru. Troszkę zaniepokoił się faktem pojawienia - Nie wiem czy to dobry pomysł, przebywać dłużej. Pojawił się tutaj Samuru, a jak jest on to są i kłopoty. - zatroskany o innych, zatroskany również o dawnego burmistrza - dawnego pana Fioletowego. Nadal utrzymywali kontakt, lecz już nie tak częsty jak dawniej. Wampirek spojrzał na buzię Wilka, czekając aż in podejmie jakąś decyzję. Chciał być tutaj jeszcze? Poza tym zbyt dużo ludzi interesowało się parą... nie chciał mieć zepsutego wieczoru, ani tym bardziej by Xin miał mieć jakieś kłopoty.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1673


PisanieTemat: Re: Estrada   Sro Paź 05, 2016 8:40 pm

Jak na pięćdziesiątkę, Cornelius trzymał się całkiem nieźle! Większość łowców cieszyła się długowiecznością ze względu na tryb życia i przyjmowanie wampirzej krwi. Z pewnością nie jeden cywil dałby mężczyźnie nie więcej niż 30 lat, ale o to przecież chodziło. Tacy już byli łowcy. Wiedza, doświadczenie i młody wygląd kosztem ciągłych niebezpieczeństw i balansowania na krawędzi. Dla niektórych takie życie stanowiło chleb powszedni i nijak było się go wyprzeć.
Zarówno William jak i Esmeralda chcieli chronić swoich bliskich przed wpływem niebezpiecznych zdarzeń. Samodzielne rodzicielstwo nie zawsze szło jednak w parze z możliwościami, dając refleksję, że tylko dzięki codziennej walce można zapewnić optymalną ochronę.
- Nie żartowałabym w takiej sprawie, Williamie. - były momenty gdy sądziła, że zakończenie tej bajki nie będzie miało swojego happy endu. Chwile w których bezsilność przejmuje stery są bez wątpienia jednymi z najgorszych w przypadku kobiety. Jeśli chodziło o czas ciąży, nie mogła nic zrobić i rzeczywiście fakt, że obie wyszły z tego cało zaskoczyły lekarzy. Cóż, może to zasługa modlitwy, a może szczęścia? Nie wykluczone, że jednego i drugiego.
- Koniecznie musisz mi je pokazać. - dawała wiarę jego słowom, jednak ujrzenie jego matki było również dla niej nie lada przeżyciem. Wszak traktowała Corneliusa jak przyjaciela. Dlaczego nie miałaby poznać historii jego rodziny, o której i tak wyrażał się dość niechętnie i rzadko. Każde wspomnienie przywoływało pewne wspomnienia, ale czy warto przed nimi uciekać?
- Prawdę mówiąc ma po mnie tylko włosy. Ale mam nadzieję, że z wiekiem pójdzie w ślad mojej rodziny. - mała wyglądała uroczo, lecz rzeczywiście jak na razie jedynym co miała ze swojej mamy był kolor włosów. Może nie dosłownie, gdyż włosy Esmeraldy miały barwę głębokiej czerwieni, a Ally były zwyczajnie rude. W jej rodzinie było to jednak całkiem normalne.
- Nie o to chodzi, Williamie. Pamiętam, że był. Że nie poradził sobie z odpowiedzialnością. Po ostatnim… działaniu naszych przyjaciół, po wybudzeniu… poczułam, że czegoś mi brakuje. Taka jakby pustka w głowie i duszy. - wszystko zaczęło się po rytuale odwampirzania, ale w tym momencie ciężko już było dochodzić prawdy. Esmeralda pogodziła się z sytuacją jaką przed nią postawiono i wyparła z głowy wszystkie wadzące myśli.
- Trzeba żyć dalej, zwłaszcza, że mam dla kogo. - uśmiechnęła się. Kto jak kto, ale to właśnie Cornelius rozumiał ją jak nikt inny. Był jeszcze Nathaniel, ale kiedy widziała brata po raz ostatni? Miasteczko łowieckie? Mignął jej jak cień i gdy wróciła, jego już tam nie było.
- Zapłatę? Od kiedy pracujesz z wampirami? O co chodziło, Williamie? - cóż, mimo wszystko jeszcze wiele nie wiedziała o życiu Corneliusa. Powiodła spojrzeniem na Xina, przyglądając mu się przez krótką chwilę.
- Dziwnie wygląda ten jego towarzysz… - uwadze łowczyni nie umknął sposób zachowania mężczyzny, a także jego ubiór – Wygląda jakby chciał coś przed nami ukryć. - coraz bardziej upewniała się w fakcie, że coś tutaj nie gra. Dokładnie w tym momencie dostrzegła Samuru i większą część jego rodziny.
- O cholera. - przeklęła pod nosem, obserwując niecodzienne zdarzenie. Cała rodzina tutaj? Szczerze wątpiła, by Emmanuel szykował jakiś zjazd i koronację dla byłego burmistrza. Z zamyślenia wybiło ją pojawienie się ciemnowłosej dziewczyny…
- Chizuru! - Esmeralda spojrzała na nastolatkę i nawet odsunęła jej jedno z krzeseł. Przy stoliku znajdowała się już także Katy, która przywołana przez Corna, szybko opuściła swoich nowych znajomych. Dziewczynka była niezwykle wyczulona na sygnały od brata, dzięki czemu nie trzeba jej długo przekonywać.
- Kim był ten chłopak? - zapytała bez ogródek mając na myśli oczywiście Elliota – I dlaczego o mało przez niego nie płaczesz? - zastanawiała się, czy ma wstać i nakopać gogusiowi już teraz, czy jeszcze się wstrzymać. Nim wbije mu szpilkę w klatkę piersiową postanowiła jednak wypytać Chizuru, mając nadzieję, że ta w końcu się przyzna.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Estrada   Czw Paź 06, 2016 11:54 am

Pojawienie się Garrucha przeważnie oznaczało coś złego. Tym razem jednak nie przygotował żadnej większej niespodzianki dla zebranych. Co najwyżej zamierzał sprawdzić jak wyglądają wampiry z którymi będzie musiał się zapewne za jakiś dłuższy czas rozprawić. Nie przewidział jednak tego, że na cholernym festynie będzie tyle mu znanych twarzy.. Jak i tych mniej znanych, które mogły mu się gdzieś co najwyżej przewinąć, ale nie kojarzył ich imion... No ale czas przede wszystkim przyjrzeć się z daleka nowemu burmistrzowi... I jego zastępcy. Dobry informator nie był zły...
Oh, no proszę. Zjawiła się też Yuki z którą nawet nie chciałby stanąć teraz twarzą w twarz. Jej odrzucenie było bardziej bolesne, niż złamanie mu kości przez jej męża w dawnej potyczce. No ale człowiek uczy się na swoich błędach, prawda?
Na tą też okazję wyjątkowo ściągnął swój długi płaszcz i zamienił go na standardową, lekką zbroję z utwardzanej skóry, na którą dodatkowo założył długą kurtkę co było wyjątkowo dziwne w połączeniu ze stalowymi rękawicami, i okutymi butami, jednak na pewno mniej rzucał się dzięki tej kurtce w oczy. Najważniejsze, że brakowało tej jaskrawej czerwieni jego ubrania... Inaczej mógłby pobić jakąś cizię co się odpicowała w suknię z jedwabiu i z głębokim dekoltem...
No nic, Garruch stanął sobie przy jednym z 'wolnych' drzew i po prostu obserwował, skupiając się przede wszystkim na tych, których nie znał. To chyba oczywiste...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Estrada   Czw Paź 06, 2016 2:53 pm

Poczuła się głupio gdy uświadomiła sobie, że chyba przerwała właśnie bardzo poważną dyskusję dorosłych. Zrobiło jej się jeszcze bardziej głupio, gdy zauważyła towarzystwo w jakim przebywała Esmeralda. Nie miała nic do Corneliusa, naprawdę! Właściwie to nawet go nie znała, kojarzyła ledwie z zebrań, nigdy ze sobą nie rozmawiali. Wątpiła nawet by wiedział, jak się nazywa. I chyba to właśnie sprawiło, że poczuła się lekko spięta, kiedy siadała na wskazanym przez Esme miejscu. Czego w sumie zaraz pożałowała. Mogła się spodziewać, że kobieta zacznie od pytań, na które Chizuru nie miała ochoty odpowiadać, ale nie mogła jej winić. Gdyby zamieniły się miejscami bardzo prawdopodobne, że zrobiłaby to samo. Nie wiadomo po co zarumieniła się na twarzy, jakby medyczka pytała ją o najbardziej intymne sprawy z jej życia, chociaż hej, trochę przecież tak było. W końcu Elliot stanowił nieodłączny element tej części życia małolaty.
- To... Kolega. Znaczy... - urwała, by wziąć głęboki oddech przy okazji zahaczając wzrokiem o twarz Esmeraldy a kiedy to zrobiła, słowa same zaczęły wydobywać się z jej ust.
- Elliot Kuroiaishita, syn Samuru. Nie jest taki jak jego ojciec. Samuru wywalił go z rodu, a on poszedł z nim walczyć, by rozwiązać sprawę raz na zawsze. Nie umarł, chociaż myślałam, że umrze ale ewidentnie stało się coś złego, bo wcale nie zachowuje się tak, jakby jego życie wisiało na włosku. Tak jakby wszystko było okej. I mnie nie pamięta. W ogóle - ostatnie zdanie wyszeptała bojąc się, że jeśli powie głośniej to naprawdę zaraz się tu rozryczy. Zrobiło jej się trochę lżej na sercu, jednak nie całkiem, bo nie powiedziała przecież całej prawdy. Totalnie by to zrobiła gdyby były same, ale miały towarzystwo, do którego w sumie sama się wprosiła, więc tak trochę nie wypadało się na innych złościć za to, że tu byli.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Estrada   Czw Paź 06, 2016 6:48 pm

Dość szybko rozeznała się w sytuacji, a im dłużej tu przebywała tym więcej również widziała. Zaczynała dostrzegać zarówno znajome wampiry, jak i ludzi. Z tej pierwszej grupy zauważyła kilka zaskakujących osób, których chyba nigdy by się tam nie spodziewała. Nie szukała jednak z nikim kontaktu i trzymała się z boku, jak na razie przez nikogo niezauważona, co w sumie jej najbardziej odpowiadało. Nie odczuwała większej potrzeby to kontaktu z mniej lub bardziej znajomymi osobami, przynajmniej na razie. Chyba mignęła jej gdzieś najmłodsza pociecha, ale nie miała pewności. Niestety kocioł zapachów był zbyt duży, ale nawet jeżeli to ona, to nic się nie dzieje, przynajmniej na razie.
Westchnęła, zebrała się w sobie i postanowiła ruszyć dalej. Po chwili jednak skręciła nieco na bok, żeby nie być w centrum festynu i w ciżbie tych wszystkich ludzi. Wolała wszystko obserwować z boku, a obserwacje zawsze przychodziły jej najlepiej. Nic z tym nie robiła, to była jej taka drobna rozrywka, niektórym mogłaby się wydawać nieco nudna, ale nie dla Yuki. Lubiła obserwacje i nie wątpiła, że obok dużej ilości wampirów pewnie jest też sporo łowców, co było oczywistością.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Estrada   Czw Paź 06, 2016 7:44 pm

Pięćdziesiątka... Eh... dla niektórych to tak dużo lat, a Cornelius już sięgał ponad tej licznie i trzymał się doskonale, mało tego. Nie tracił siły, a nabierał, lecz gdyby funkcjonował jak przeciętny cywil, to Esmeralda miała by już do czynienia z niedołężnym staruszkiem, który powoli czeka na śmierć. Bywały teraz sposoby o przetrwaniu wielu lat, nawet jeśli jest się człowiekiem. Cornelius jest tego czystym dowodem. Poza tym podczas ich prywatnego spotkania zapewnił lekarce, że gdy dobije 100, to ma się do niej zgłosić. A było niej coraz bliżej...
Cornelius i Esmeralda spotkali się w podobnej sytuacji, jeden z nich sobie poradził, jednak jak sobie poradzi lekarka? Gdyby jednak miała problemy, to mogła śmiało przyjść do Corneliusa który chętnie by wyciągnął do niej pomocną dłoń. Nie była sama.
-Wierze Ci, mimo wszystko jest to zaskakujące, ale dobrze że jesteście całe, to najważniejsze.
Uśmiechnął się do kobiety, wiedząc że ta była twarda kobietą, zdolną do wszystkiego. Jej niektóre pomysły były heroiczne, ale zazwyczaj trafne.
-Pokaże Ci kiedyś w takim razie.
Skomentował słowa kobiety z uśmiechem. Nie miał powodów by ją okłamywać jeśli chodzi o podobieństwo do matki. W końcu była jej córką, więc była podobna. Nawet Cornelius nie był, tak do niej podobny, do ojca też. Inne charaktery, jak i wygląd, mimo to byli jego rodzicami, to pewne.
-Widać, takie fajne rude kłaczki... Ale powiem Ci, że jej oczy są mi jakoś dziwne znane, choć w sumie warunki w jakich zostały zrobione zdjęcia, mogły nieco zmienić ich barwę. Poza tym, jestem pewny że będzie chciała iść w twoje ślady. Ja natomiast swojej siostrze nie życzyłbym tego losu co mi.
Odparł do kobiety chcąc ją jakoś zmotywować, poprawić jej samopoczucie jeśli chodzi o jej córkę i rodzinę. Esmeraldy córka na pewno będzie dumna z mamy, jak i zechce podążyć jej śladem, skoro jest póki co jedynym wzorem do naśladowania. Nastał temat o ojcu, a Cornelius uważnie wysłuchał rozmówczyni i na jej słowa nieco się skrzywił. Wiedział iż Esmeralda skrywa wiele umiejętności, jednak również był pewny że konsekwencje ich używania sięgają i ją.
-Gdybym mógł Ci pomóc. Jeśli będę miał możliwość pomocy Ci, to zrobię to Esmeraldo, dla Ciebie warto dać coś z siebie.
Jego sława nie były zbytnio sprecyzowane, patrząc że nie powiedział jej co planował, a chodziło tutaj o jego Magie. Musiał się z nią o wiele bardziej zapoznać, musiał jeszcze wiele ćwiczyć, by osiągnąć coś więcej. Nie mówił jej konkretnie, bo nie chciał jej dawać nadziei, chciał byś pewny. Dopiero gdy osiągnie cel, zgłosi się do niej.
-Miałem najebane w papierach za morderstwo człowieka, to przez nie podczas naszego pierwszego spotkania siedziałem w kapturze. Bylem poszukiwany. Miał mi pomóc, może coś tam zrobił ale w aktach było nadal nasrane a do mnie się dopierdalali. Dopiero Wampir mi pomógł.
Nie musiał chyba mówić, że tym Wampirem był Vlad. Mimo to nie chciał mówić bezpośrednio, patrząc ile ludu jest dookoła.
-Tego nie znam. Ale masz całkowitą racje.
Odparł do Esme już nawet nie przejmując się tym że i Samaru się pojawił, co było dziwne, ale skoro miał swoją siostrę obok siebie, to czuł się spokojnie.
Po chwili jednak ktoś do nich dołączył, a Cornelius zerknął na dziewczynę doskonale widząc w jakim jest wstanie. Nie musiał jednak zadawać pytań, bo Esmeralda to zrobiła a ten spojrzał an Katy z uśmiechem. Kolejny problem jeśli chodzi o wspomnienia, łowca tylko westchnął słysząc słowa kobiety.
-O proszę proszę...
Mruknął do siebie słysząc iż Samaru bił się z synem, z czego ten drugi stracił pamieć. Co za ironia.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Estrada   Czw Paź 06, 2016 8:55 pm

No co za złośliwe istoty z tego rodzeństwa! Zero zrozumienia dla Samanthy, ba, lepiej jeszcze ją upominać i stwierdzać, że to ona wcale nie miała racji! Tak, tak, dobrze się to mówi, gdy nie jest się w mojej sytuacji, co nie? - pomyślała  kwaśno, nie zwracając ciągle uwagi na otoczenie i to, co się tutaj działo. Zapewne, gdyby teraz ktoś ją szturchnął, skończyłoby się to na tym, że zignorowałaby, skupiona na owej dwójce.
Skrzyżowała ręce na wysokości klatki piersiowej.
- (francuski) Mam was dość, skoro uważacie, że wiecie lepiej wszystko - warknęła. - Nie, braciszku? Przecież to ja jestem tą najgorszą, za każdym razem.
Jak widać na załączonym obrazku, dziewczyna nie zamierzała ani okazywać skruchę, ani się uspokoić. Za to wychodziło na to, że awantura dopiero co się zaczęła szykować.
- Spadaj, siostrzyczko, sama sobie lataj i wyjaśniaj to wszystko - zdenerwowała się. Samantha nie należała do spokojnych osób, a ta sytuacja sprawiała, że jej charakter jeszcze bardziej dawał po sobie znać niż wcześniej. - Ja nie zamierzam - Nie pójdzie i tyle. Może miała jeszcze paść na kolana i błagać o wybaczenie? Zapomnijcie. Nie, nie i jeszcze raz nie.
Posłała im lodowate spojrzenie.
- Dobra - skierowała się ku Leyasu. - Następnym razem, spuszczę ci wpierdol na przywitanie, skoro mam przestać być miła - odpowiedziała mu. - Życzę wam miłej zabawy, kochane rodzeństwo - po tych słowach odwróciła się na pięcie, by ich pozostawić samych sobie. Miłej zabawy!
A, jeśli któreś z nich chwyciłoby ją nagle, oberwałoby od rudowłosej. Inaczej? Powaliłaby z miejsca na ziemię, wykorzystując swoje umiejętności. Podcięłaby nogi, kopiąc od tyłu w kolana. Jeśli nie zadziałałoby to, a ktoś z nich próbowałby się przeciwstawić, odsunęłaby się i przybrała pozycję obronną.
Dziewczyna zaś nie zamierzała być z tą dwójką. Była na nich wkurzona i to bardzo, a jej humor był kiepski. Dlatego też rozejrzała się po nieznajomym sobie miejscu, zastanawiając się co powinna tutaj porobić. Cholera. Mam dość.
Powrót do góry Go down
Kaho
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2786-kaho-kajiyama http://vampireknight.forumpl.net/t2790-kaho#59585 http://vampireknight.forumpl.net/t2789-kaho#59582 http://vampireknight.forumpl.net/t2791-kaho-kajiyama-4-pietro#59586
Zarejestrował/a : 21/08/2016
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Estrada   Pią Paź 07, 2016 12:52 pm

Gdy Kaho słuchała na początku braciszka obserwując zachowanie swojej o rok starszej siostry, która pewnie uzna dalej swoje zachowanie niewinne i tym podobnie. Oczywiście na razie milczała, żeby nie przeszkadzać w ich dyskusji. Stała spokojnie z założonymi rękami na krzyż na wysokości biustu. No niedługo to braciszek straci cierpliwość, ponieważ wyczuła chłodny ton głosu. Samantha zawsze lubiła dramatyzować i strzelać teatrzyki przed nami, jeszcze brakuje cyrku. Westchnęła cichutko gdy poczuła dziwny wzrok swego brata. No co mogła nie chcący palnąć albo wróżka z niej wyszła... kto tam wie... nie patrz proszę tak na mnie.  
- Dobrze braciszku wytłumaczę siostrze - odpowiedziała spokojnym głosem. Najmłodsza siostra miała faktycznie dużo pokładu cierpliwości na razie podkreślam, bo najwyraźniej najstarszy brat chyba  chce odpocząć od tej dyskusji z Sam.
- (akcent francuski) Szczerze? Teraz Ty siostro zachowujesz się jak dziecko w tym momencie - uniosła głos. Gdy Kaho próbując uspokoić siostrę, niestety na razie rezultatu nie dawało. Teraz miarka się przybrała miała chęć ją uderzyć w twarz żeby poczuła ból na policzku, ale co będzie ją dotykać, bo poważnie zaraz wybuchnie i stało się.
- DOSYĆ! - warknęła, tracąc cierpliwość przy Sam i Leyasu. - Nie jestem twoją służącą żebym latała i wyjaśniała twoje problemy. I raz jeszcze powtórzę raz zachowujesz się nagannie... ja jako najmłodsza siostra przynajmniej mam kulturę osobistą co Tobie brakuje Ci i nie potrafisz przyznać się do błędu - odpowiedziała w złości do niej. Kaho nie będzie tolerować durnego zachowania siostrzyczki, bo wielka księżniczka ma taką ochotę. Zaczynała liczyć powoli w myślach i powiedziała jedno:
- Wiesz... siostro.. wystarczy jak powiesz jedno słowo "Przepraszam za nieporozumienie" , nie umrzesz od tego - odpowiedziała spokojnie do niej opanowując swój charakter bo fakt ma cierpliwość ale do swoich granic, a ona wtedy przekroczyła ją.  Potem spojrzała się na Leyasu mówiąc w myślach tylko "biedny braciszek, musi odpocząć od tej sytuacji, ponieważ jeszcze bardziej pokłócą się. Usłyszała ostatnią wypowiedz na obrażoną siostrzyczkę, która życzyła miłej zabawy, a wyczuła ironię lub sarkazm. Westchnęła cicho przy braciszku mówiąc:
- Poważnie nie mam sił na nią. Nie znam godziny ani dnia kiedy ona wydorośleje.. może jest o rok starsza ode mnie ale wciąż zachowuje się jak dziecko - odpowiedziała zmęczona tą sytuacją.
- Moim zdaniem powinna ona być sama i jeśli jej przejdzie to znajdzie nas - odparła stojąc i zastanawiała się gdzie Takeshi polazł, bo nie wiedziała czy Leyasu będzie chciał porozmawiać z najmłodszą siostrą czy chciał wrócić do swoich.
Powrót do góry Go down
 
Estrada
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Estrada

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: