IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Spotkanie przy kawie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 320


PisanieTemat: Spotkanie przy kawie   Nie Wrz 18, 2016 12:38 am


Retrospekcja: Vivien x Emmanuel
Czas: Niedługo po zebraniu Rady
Miejsce: Miejska kawiarnia, usytuowana
na jednej z bocznych uliczek w centrum

* * *

Dawno, dawno temu, kiedy na ziemi żyło się bezpiecznie i sielsko, w pewnej kawiarni spotkały się dwa wampiry, pragnące pokoju na świecie.
Okej, w sumie, niezupełnie.
Tak naprawdę, całe to wydarzenie miało miejsce około dwa miesiące temu, w czasie gdy Vivien należała jeszcze do Rady Wampirów. Co zaś wydarzyło się potem i jak odeszła ze Stowarzyszenia - trudno wyjaśnić (nawet autorce, która sprawy nie komentuje). Nie zagłębiając się jednak w szczegóły, gdyż nie o nie wszak chodzi, wampirzyca miała wówczas sporo dziennikarskiej roboty, związanej z tuszowaniem w mediach morderczych zapędów Samuru. Szczerze mówiąc, nie trudniła się w dziennikarstwie informacyjnym czy politycznym, komentując najważniejsze wydarzenia ze świata i okolic. Zajmowała się pisaniem artykułów w niektórych czasopismach... modowych. Nagłe przekwalifikowanie się na zupełnie inny kaliber zajęło jej więc całkiem sporo czasu i nerwów, lecz starała się jak mogła. Odświeżyła wszystkie możliwe kontakty ze znanymi sobie ludźmi, mającymi faktyczne znaczenie w świecie mediów. Kiedy zaś zabrakło jej własnych wtyków, "zaczepiała" inne nieznane szychy, powołując się wówczas na męża, który znaczył nieco więcej w światku osobistości niż ona, modelka (sławna, bo sławna, ale jednak tylko modelka).
Któregoś razu musiała jednak spasować. Zamknęła więc z impetem notebooka i opadła z westchnieniem na kanapę, rozmasowując bolące skronie. Była sama w domu, nie licząc lokaja, i zaczynała się powoli dusić w zamkniętych czterech ścianach. Musiała gdzieś wyjść, zwłaszcza że zbliżał się upragniony zmrok. Udała się więc do łazienki, aby się odświeżyć i delikatnie umalować, a następnie przebrała w codzienną, trochę luźną sukienkę, przewiązywaną w pasie. Na stopy założyła wygodne szpilki (nie mogła się powstrzymać), porwała dużą, skórzaną, czarną torebkę i podrzucając kluczyki od auta w dłoni, wyszła na podjazd. Jaki był cel jej podróży? Nie ważne - byle do cywilizacji.
Takim oto sposobem trafiła do centrum, po którym chodziła bez większego celu przez około godzinę. Nieco znużona, trafiła w końcu do przytulnej kawiarni na uboczu ścisłego centrum, siadając przy stoliku, usytuowanego obok sporej półki na książki i czasopisma. Zamówiła duże latte macchiato, biegając nieobecnie wzrokiem po grzbietach lektur. Jej myśli wciąż błądziły wokół sprawy z byłym burmistrzem, nie dając spokoju. Wyciągnęła więc z torebki notes oraz długopis, zaczynając spisywać nie tylko pomysły i argumenty, ale również zarys kolejnego artykułu do gazety, prowadzonej przez zaufanego redaktora naczelnego. Pochłonięta swoimi czynnościami, wampirzyca nawet nie zauważyła, gdy świat pochłonął przyjemny mrok wieczoru, a kawiarnię wewnątrz oświetliło delikatne światło lamp, nadające klimat temu miejscu.

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 286


PisanieTemat: Re: Spotkanie przy kawie   Pon Wrz 19, 2016 6:34 pm

Czasami dla każdego przychodził taki dzień, że wszystko jest jakoś nie tak. Słońce świeci za mocno bądź za słabo. Temperatura jest za wysoka lub za niska. Herbata nie smakuje. Kawa jest nie dobra. Woda nijaka. Każdy czasem przeżywa taki okres. Nawet Emmanuel Kuroiashita. Od samego początku dnia wszystko było nie tak jakby wstał lewą nogą z łóżka. Nie odbiegało to wprawdzie od prawdy, lecz zawsze tak wstawał i nie było problemu. Zamek mu nie sprzyjał, a gdy wyszedł na spacer miasto go nie urzekało. Nie miał też najmniejszej ochoty zajmować się robotą papierkową czy nawet rozmawiać z ludźmi. W końcu myśląc o wszystkim i o niczym trafił do centrum miasta. Mijał ludzi niespecjalnie przejmując się nimi. Może gdyby wychwycił zapach brata to on mógłby zyskać jego zainteresowanie. Jednakże tak się nie zdarzyło i nogi Emmanuela powiodły go do pomniejszej kawiarenki, której istnienia wcześniej nawet nie podejrzewał. Liczył, że może tutaj odnajdzie jakikolwiek sens dzisiejszego dnia. Choćby u jego schyłku. Może herbata i pudding poprawiłyby mu humor? Wtem po przekroczeniu progu tegoż przybytku wyczuł zapach, który kiedyś już miał przyjemność poznać. Wampirzyca. Nie byle jaka zresztą bo Vivien. Poznał ja na zebraniu Rady. Nie miał sposobności na poznanie jej czy dłuższą rozmowę, lecz w planach było aby stworzyli razem artykuł dotyczący rządów Samuru. Jak to dobrze się składa, że dzięki temu teraz Emmanuel miał sposobność nawiązania rozmowy. Wszak nic tak nie mierzi jak brak wspólnych tematów w dialogu. Zbliżył się do niej zaglądając przez chwilę przez ramię by spojrzeć na to co niewiasta skrobie. Uśmiechnął się zapominając o marazmie dnia dzisiejszego.
- Vivien Anna Nikolett de Maulevrier… Miło mi Panią widzieć. Czy miejsce obok jest wolne? – zapytał z serdecznością by wyrwać ją z jej świata przemyśleń i zaznaczyć swoją obecność. Poza tym mogła nie życzyć sobie towarzystwa. Dał jej tym samym sposobność przepędzenia go informacją, iż na kogoś czeka.
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 320


PisanieTemat: Re: Spotkanie przy kawie   Pią Wrz 23, 2016 10:56 pm

Akurat kawa była w tym przybytku całkiem dobra. Oczywiście, zdarzało jej się pijać lepsze, jednak dzisiejszego wieczoru nie o wyrafinowany smak kofeiny ze spienionym mlekiem chodziło wampirzycy. Choć przyszła tu po prostu "przewietrzyć głowę", wizja napisania kilku artykułów zaprzątnęła jej myśli do tego stopnia, że praca znów okazała się ważniejsza. Tak to już jest, kiedy człowiekiem rządzi perfekcjonizm - wszystko musi być skończone na czas (albo nawet przed). Przy czym więc pracowało się najmilej? Przy ciastku. A kiedy nie miało się ochoty na ciastko? Przy kawie, ot co! Dobrze znany smak mile łechtał podniebienie Vivien, zapatrzonej bez pamięci w kartkę. Sięgała więc po wysoką szklankę całkowicie bezwiednie, nawet na nią nie patrząc, a spienione mleko coraz widoczniej pozostawiało ślad nad górną wargą Czerwonej. Stylowo, nie ma co.
Nie wiedziała ile przesiedziała w kawiarnianym fotelu, jednak stygnąca kawa była wystarczającym dowodem, że nie było to dziesięć czy piętnaście minut. Wchodzący i wychodzący klienci nie interesowali ją zanadto. Od czasu do czasu spoglądała jednak znad notatek na krzątających się po kawiarni ludzi i nie-ludzi, jak gdyby poszukując jakiegoś natchnienia, albo raczej wybawienia. Chyba faktycznie miała już dość; wierciła się na siedzeniu coraz częściej i coraz częściej obracała długopis między smukłymi palcami, zamiast pisać nim po kartce. Sięgnęła więc po szklankę, upijając z niej kolejny łyk, kiedy nagle usłyszała za swoimi plecami zasłyszany kiedyś głos, a wraz z nim, do nozdrzy wampirzycy dotarł i znajomy zapach. Nie był jej dostatecznie znany, dlatego zmarszczyła delikatnie brwi, obróciła głowę... I zamarła, wlepiając jasne, zaskoczone oczy w postaci Emmanuela.
- Och... Pan Kuroiaishita! - zawołała, odstawiając szybko szklankę na miejsce. - Oczywiście, proszę usiąść! Właśnie pracowałam nad artykułem do gazet, ale coraz gorzej mi się myśli. - rozmasowała pulsującą nieco skroń, uśmiechając następnie do wampira delikatnie, przyjaźnie. Nie chciała od razu mówić mu na "ty", gdyż uważała to zwyczajnie za niegrzeczne. Ponadto musiał być dość wysoko postawioną osobą w swojej rodzinie, skoro należał do Rady. Mimo to, już podczas pierwszego spotkania, wydał się on wampirzycy zupełnie... innym członkiem rodziny Kuroiaishita, niepodobnym do czołowych przedstawicieli tegoż rodu. Czy tak było naprawdę, czy było to wyłącznie dobre maskowanie się, trudno określić po ledwie jednym widzeniu.
- Co pana tu sprowadza? Rzadko kiedy spotykam naszych w kawiarni, zwłaszcza o tej godzinie. - zagadnęła pogodnie, bawiąc się długopisem. I tak, nadal miała mlecznego wąsa nad ustami, zgadliście. Musiała wyglądać naprawdę... uroczo. Albo głupio - jak kto woli.

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 286


PisanieTemat: Re: Spotkanie przy kawie   Czw Paź 13, 2016 1:40 pm

Zaskoczenie wyryte na twarzy Vivienne było dla Emmanuela niezwykle zabawne. Szczególnie w połączeniu z mleczną pianką otulającą górną wargę kobiety. Było to na swój sposób urocze. Taktowanie jednak Emmanuel nawet na ułamek chwili nie zatrzymał swoich gadzich źrenic na ostach wampirzycy zastanawiając kiedy sama zda sobie sprawę z tego, że pita kawa pozostawiła po sobie jawny znak po zbrodni.
- Czyżby tak rzadko? No może w tej kawiarni faktycznie. - powiedział rozglądając się jakby niepewnie. Oczywiście była to tylko gra. I to jawna. Prawda była taka, że wampiry zazwyczaj stroniły od miejsc zgromadzeń ludzkich, chyba że szukały żywego worka z krwią albo chwilowej uciechy. Zazwyczaj bytowały w restauracjach, te z niższych warstw w pubach. Kawiarnie były przez nie raczej rzadko odwiedzane z przyczyn prozaicznych. Większości ludzkie jedzenie nie smakowało tak jak krew i w porównaniu z jej aromatem zdawało się niemal drewniane. Emmanuel do tychże nie należał. Poza tym... nogi same go powiodły.
- Żądza przygody. Pragnienie spełnienia. Zagubienie duszy. To wszystko sprowadziło mnie do tego miejsca. Nie przypadkowo jak widzę. Los najwidoczniej wskazał mi to miejsce. Skoro potrzebuje Pani artykułu mogę pomóc. Wszak mieliśmy opisać powolne popadanie w obłęd mojego nieszczęsnego Bratanka. - rzekł do niej wciąż wpatrując się w jej oczy złotym spojrzeniem. Przyjazny uśmiech, tak dla niego charakterystyczny, nie znikał. Wręcz przeciwnie. Zdawało się jakoby właśnie zdarzyło się coś co go z każdą chwilą coraz bardziej uszczęśliwiało. Po części tak było. Znikła chandra. Powróciła przygoda. Bo każde spotkanie było przygodą. Szczególnie gdy druga osoba pozostawała enigmą. Tyle było do odkrycia. Kuroiashita w końcu usiadł i pokazał białe zęby w uśmiechu.
- Jako pomocnik arbiter czy muza. Jestem do usług. - rzekł pochylając głowę i rozkładając ręce jakoby skłaniał się swej władczyni. Zawsze lubił przenośnie, kalambury i teatralność. Z wiekiem coraz bardziej.
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 320


PisanieTemat: Re: Spotkanie przy kawie   Sob Lis 26, 2016 2:13 am

O dziwo, Vivien lubiła przebywać wśród ludzi. Jak na wampira możliwe, że było to naprawdę niecodzienne zjawisko, jednak ona wychowała się w zupełnie... innych warunkach. Przez wiele lat żyła wśród śmiertelników, a kontakt z nimi przynosił jej rozrywkę i w jakiś sposób koił nerwy. Jej życie potoczyło się jednak tak, a nie inaczej, i w obecnych realiach musiała się już bardziej, hm, pilnować, aby dobra zabawa nie zamieniła się nagle w małą rzeźnię. Nie lubiła krzywdzić ludzi, ani tym bardziej ich zabijać (kolejne zaskoczenie), lecz co miał zrobić wampir w obliczu szalejącego w nim głodu? Ludzka krew była zbyt uzależniająca, aby stojąc wygłodniałym wśród ludzi, powiedzieć sobie tak po prostu "Nie, nie mogę ich zaatakować". Wymagało to nie lada samokontroli i, bądźmy szczerzy, rzadko który wampir tę kontrolę nad sobą chciał utrzymać. Vivien starała się ze wszystkich sił, aby jej ingerencja w życie człowieka była jak najmniejsza, a jedyną stratą śmiertelnika była kapka krwi, a nie całe życie... I pomimo ciągle odzywającej się w wampirzycy o to obawy, z racji dawnych sentymentów, nierzadko powracała do skupisk ludzkich z czystej uciechy. Już dość, że musiała na dobre zrezygnować z opalania! Zakazu przebywania wśród ludzi chyba by nie zniosła.
- "Zagubienie duszy"? Zamieniam się w słuch. - wtrąciła się szybko zaintrygowana, opierając o krawędź stolika, a na otwartej dłoni kładąc brodę. Przejechała mimowolnie palcami po ustach oraz górnej wardze i znowu zamarła. Czemu, do ciężkiej choroby, wyczuwała pod nimi jakąś dziwną lepkość? Spojrzała na opuszki, obsmarowane białą pianką spienionego mleka. Raz, dwa, trzy... I Vivien spaliła prawdziwego buraka, sięgając jak oparzona do torebki, aby wyjąć chusteczkę i wytrzeć nią upaćkane usta. Dobre pierwsze wrażenie, Viv! Nawet nie podejrzewacie jak bardzo było jej teraz wstyd. Chciała dobrze wypaść przed ledwie poznanym mężczyzną, a głupie mleko zrobiło z niej niepoważną. Nie to, żeby Vivien była zimna, oschła, wredna i zadufana w sobie, bo to zupełnie nie ten typ... Ale ten durny nabiał wszystko popsuł! Wszystko w sensie... Wszystko! No, rozumiecie, prawda?
Nadal więc zarumieniona z zażenowania, podniosła z powrotem wzrok na Emmanuela, pozwalając mu dokończyć myśl bez kolejnego wtrącania się.
- Tak... To znaczy, tak, właśnie... Właśnie miałam zamiar coś napisać i... - dukała speszona, zakładając nerwowo włosy za ucho. Do diabła, Vivien, ogarnij się! Pozwolić, aby taka błahostka miała do tego stopnia wytrącić ją z równowagi! To nie w jej stylu! Wzięła więc głęboki oddech, przymknęła na moment oczy, i gdy spojrzała z powrotem na wampira, po zażenowaniu nie było nawet śladu. Kto to widział zachowywać się jak trzpiotka tak długo?!
Uśmiechnęła się za to rozbawiona ostatnim gestem blondyna. Teatralność nie przeszkadzała jej w najmniejszym stopniu. Przeciwnie - miło było zobaczyć kogoś, kto nie podchodził do wszystkiego stuprocentowo na serio. Nadmierna powaga niszczyła oryginalność, a przynajmniej w mniemaniu Vivien.
- Doskonale się składa, jako muza nada się pan wyśmienicie. - zażartowała, zerkając na podchodzącą do ich stolika kelnerkę, która czekała na ewentualne zamówienie Emmanuela. Gdy odeszła, wampirzyca przeglądnęła na szybko swoje notatki, rozsiadając się wygodniej w fotelu.
- Wedle tego co ustaliliśmy na zebraniu, wszelkie informacje o napaściach Samuru należałoby spreparować, a jego samego uwikłać w chorobę psychiczną... - powtórzyła bardziej sama do siebie niż do Emmanuela. Spojrzała na niego jednak po chwili, sięgając po długopis. - Musielibyśmy więc opatrzyć jej powolnymi skutkami wszystkie większe afery i rzezie, jakich się dopuścił. Ważne byłyby w tym miejscu jakiekolwiek relacje z przebiegu choroby, albo opublikowanie jego karty pacjenta, jako osobna zakładka do gazety, którą ujawniłby osobisty lekarz Samuru, powiedzmy... Dzięki medialnej prowokacji. Prawie jak dziennikarstwo śledcze. Karta mogłaby być nawet lepsza. Czytelnicy lubią widzieć źródła, zamiast urywki zdań "specjalistów", którym nieczęsto dają wiarę. Za to taka karta, trzymana w dłoniach, daje im poczucie wiarygodności. - zaproponowała, czekając na opinię bądź inne pomysły mężczyzny. Zamyśliła się na krótką chwilę.
- "Bratanek"... Czy to znaczy, że jest pan bratem Testamenta? - no masz, nie powstrzymała się. Taka natura Vivien - ciekawska do granic możliwości, a kiedy coś chciała wiedzieć, potrafiła wywiercić niemałą dziurę w brzuchu. Ta cecha pozostała niezmienna od czasu jej narodzin.

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 286


PisanieTemat: Re: Spotkanie przy kawie   Nie Gru 04, 2016 7:07 pm

Gdy zapytała o zagubienie duszy Emmanuel bez chwili zawahania czy zastanowienia odpowiedział jej w swoim charakterystycznym sposobie. Czyli nie ujawnił praktycznie niczego, ale mówił wiele.
- Zagubienie duszy, a jakże. To dziwne uczucie mówiące jakoby coś było nie w porządku. Rzecz oczywista, a zarazem nieuchwytna dla percepcji mojej osoby. Bolączka, która została przerwana gdy przekroczyłem próg tego urokliwego lokalu… - stwierdził patrząc z rozbawieniem na zupełnie niepotrzebne zakłopotanie Vivienne. Przecież coś takiego zdarzyć może się każdemu. Poza tym naprawdę wyglądała dobrze pomimo białego wąsa.
- Choć nie tak urokliwego jak speszona węgierka. – dodał do swojej wcześniejszej wypowiedzi, którą przerwał widząc pojawiający się niepokój na twarzy towarzyszki gdy dowiedziała się o pienistej substancji zdobiącej jej twarz. Uśmiech Emmanuela pozostawał niezmieniony. Także wtedy gdy Vivienne udało się otrząsnąć z szoku i skupiła się na planowaniu. Nie wszystko jednak Emmanuelowi się podobało czemu dał radosny wyraz dość szybko.
- Nie uwikłać. Uwikłanie jest intrygą. Jest czymś sztucznym. On przecież już jest obłąkany i każdy lekarz nie obawiający się go to wykaże. – stwierdził z pełnym przekonaniem. Precyzja słów to coś co cenił i czego często też nadużywał. Czasami dla własnych celów też ignorował. Po prostu to on miał balansować na słowie. I puszczać żarciki podobne do tej uwagi.
- Ponadto nie jestem żadnym specjalistą w kategorii chorób psychicznych. Jestem kochającym krewnym, który cierpi widząc jak jego bratanek się zatraca. W każdym razie porozmawiam z Hiro na temat karty pacjenta. Powinno mu zależeć równie bardzo jak nam. Niemniej my powinniśmy się skupić na tym co już jest. Przedstawić najbardziej charakterystyczne wydarzenia towarzyszące jego rządom oraz cierpienie bliskich skazanych na jego chorobę. – rzekł spoglądając w  jej oczy o niespotykanym na szerszą skalę kolorze akwamarynu. Wyraził swoje zdanie nie dla wykazania wyższości rozumowania. Jedynie chciał ochronić ją i pozostałych. Hiro zdawał się lubić wiedzę oraz pewną dozę kontroli. Wchodzenie w jego kompetencje mogłoby okazać się na dłuższa metę niebezpieczne. Ponadto im mniej będą przeinaczać fakty, które mogły zostać sfilmowane… im mniej założą co do tego jakie rzeczy i jak zostaną zmienione przez wampirzych speców… tym bardziej ułatwią pracę innym. Dlatego co do sprawozdań medycznych muszą zaczekać i tym podobnych muszą zaczekać aż te zostaną zmodyfikowane przez właściwych ludzi.
- Zaiste jestem. Mam nadzieję, że nie czyni mnie to bardziej obcym. Wszak nawet w kłębowisku węży choć nie sposób odróżnić poszczególnych osobników każden z nich ma cechy indywidualne. Ja jestem… ja. – odparł na jej zapytanie, które go nieco zaskoczyło. Był to pewien wyczyn. Wszak wszyscy wiedzieli, iż należy do Kuroiashita, a i na zebraniu wprost nazywał Samuru swym bratankiem. Poza tym dziennikarka z łatwością mogłaby sama znaleźć te konotacje bowiem akurat z nimi się nie krył. Podobnie jak Barabal cenił rodzinę nawet gdy ona niekoniecznie ceniła jego.
Powrót do góry Go down
 
Spotkanie przy kawie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Romantyczne (choć i nie) spotkanie przy pełni księżyca!
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Recepcja
» Pole biwakowe
» Płacząca wierzba przy stawie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: