IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Gościnny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 283


PisanieTemat: Pokój Gościnny   Pon Paź 03, 2016 4:13 pm


Pokój został indywidualnie zaprojektowany w stylu secesyjnym o ciepłych i słonecznych barwach, każdego oczaruje bogatym i stylowym wnętrzem.
Secesyjny charakter dopełniają wyjątkowe antyki i z precyzją dobrane lampy, zasłony wykonane z wysokojakościowych tkanin oraz miękkie wykładziny. Niesamowity wystrój pokoi dodaje przytulności i komfortu.
Wyposażenie pokoju:
– wygodne łóżko wyposażone w podwójne materace,
– duża łazienka z nowoczesnym prysznicem,
– telewizor plazmowy zabudowany w pięknej ramie secesyjnej,
– indywidualnie sterowana klimatyzacja

_________________

Album Riecona z Cocoro:



Ostatnio zmieniony przez Riecon dnia Nie Paź 01, 2017 4:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 283


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Pon Paź 03, 2016 4:24 pm

Pojawił się tutaj z wampirzycą na rękach i spokojnie ułożył ją na łóżko patrząc na jej spokojne, niewzruszone niczym lico. Oddychając spokojniej, usiadł powoli na materacu, który znacznie ugnie się pod ciężarem wampira. Sięgnął dłonią do policzka wampirzycy i pogładził go, odsłaniając od zbędnych kosmyków włosów, które żyły własnym życiem.
Siedział tak chwile przy niej, gładząc ją najdelikatniej by jej nie zbudzić. Dopiero po tym wstanie i zasłoni wszystkie okna, po czym sięgnie do biurka i wyjmie kartkę, jak i pióro. Pochyli sie nad papierem by móc na nim coś napisać. Kartkę położył na szafce nocnej. Skierował się do okna balkonowego i wyszedł na zewnątrz.
Złapał się za barierkę balkonową, patrząc w w dal, za mury swojego gniazda, po czym przeskoczy barierkę lądując bezpiecznie na ziemi. Niespodziewanie jednak opuścił swoją posiadłość.

z/t Rie

Kartka:
 

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 95


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Nie Paź 16, 2016 9:29 pm

Gdy Ysaverin zaczynała powoli budzić się z dziwnego letargu nie miała pojęcia gdzie jest na początku. Przymrużyła oczy widząc ciemność w pokoju czyżby została przeniesiona z salonu do pokoju gościnnego? Najwyraźniej tak musiało być. Oczywiście została przykryta przez Riecona bo musiała mocno spać czując poduszkę i kołdrę. Dziewczyna otworzyła oczy spoglądając na sufit zastanawiając się co działo i spojrzała na zegarek czyżby znowu noc? Tak była noc kolejna najwidoczniej zaspała dwa dni niecałe no to ładnie sobie pospała pewnie tam dzwonią w apartamencie i zero śladu po Ysaverin. Spojrzała się na krzesło gdzie była jej marynarka z torebką. Jednak kochany Riecon jej zaniósł z nią to miłe z jego strony. W dodatku nie potrafiła zapomnieć o tamtejszej sytuacji wciąż, ponieważ nie wiedziała gdzie znajduje się jej ukochany. Na początku zaczynała wspominać dawne dzieje jak złożyła nogi zginając i pokazała na chwilę słabość chowając głowę w kolanach ale zauważyła kątem oka karteczkę i sięgnęła ręką. Przeczytała ją widząc słowo "Przepraszam" co ją zaskoczyło i nie wiedziała co myśleć o tej całej sytuacji. Możliwe ze powinna wyjść z posiadłości żeby gdzieś pójść napić się lub zostać tutaj i poczekać na niego? sama była zagubiona w swoich odmętach myślowych. Była totalnie skołowana przez sytuację jaka wydarzyła się wtedy. Nie wiedziała co robić. Z marynarki wzięła telefon komórkowy przyglądając wiadomości to zauważyła, że miała za dużo ich i widziała smsa na którym jest napisane zadzwoń pilne. Wykręciła numer wtedy do agencji i została odebrana z krzykiem na nią:
- Co do cholery sobie myślisz Ysaverin?! - odparł krzycząc wujek ojca  dziewczyny. Ysaverin była na tyle spokojna żeby odebrać od wujka telefon.
- Wujek przestań drzeć się, to po pierwsze i o co chodzi? - odparła spokojnie jakby nic się nie stało. No co? trzeba być posłuszną osóbką bo niestety ktoś musi ją utrzymywać ale to niedługo skończy się. Gdy usłyszała słowa które ją zatkały po całości.
- Luther żyje?! Szuka on mnie? Ale jak? kiedy? gdzie? - odparła zdziwiona totalnie nie wiedząc co powiedzieć w tym momencie. Wujka cały czas słuchała powiedziała z radością:
- To świetnie, podaj mi proszę do niego numer komórkowy - zaczynała długopisem Riecona zapisywać na swojej kartce i potem wbije sobie do telefonu. Westchnęła i zaczęła tłumaczyć się. Oczywiście próbowała dostać informacje gdzie on mieści się to niestety nic nie odpowiedział zmieniając temat o jej nieobecności i musiała mu wytłumaczyć szybko to:
- Przepraszam, że nie dawałam znaku życia ale nie mogłam. Jestem w posiadłości narzeczonego - stwierdziła ze spokojem i z bólem głowy. Wujek niestety speszony  powiedział z wyrazem przeprosin:
- Wybacz siostrzenico nie chciałem Ciebie nakrzyczeć  - odparł z kruchą do niej. Ysaverin zdała sobie sprawę, że ten wujek jest bratem biologicznego ojca który został zamordowany przez Satoru jej przyrodniego brata. Kiedyś będzie musiała zemścić się za śmierć matki i ojca i pewnie swojej ulubionej przyjaciółki, która nią była niania. W tym momencie miała cel odnaleźć brata Luthera  ale pewnie gdzieś musi być idiota. Jednakże nie była do końca przekonana do niego po tym co zrobił ale da mu drugą szansę niech mu będzie. Dziwnie odczuwała emocje wobec tego drania. Z drugiej ucieszyła się, że on żyje i powiedziała do wujka przez telefon:
- Daj mi znać jak on odezwie się to będzie pilne - odparła z radością w głosie. Humor dziewczyny momentalnie zmienił się przez te wydarzenie. Po skończonej rozmowie nie minęło dobrych dwóch minut to dostała kolejny telefon i odebrała słuchając kolejnego marudzenia i to nim był szef z agencji na temat foto-modelingu, że nowy fotograf jest który chce ją fotografować do magazynu i zaskoczona była tym strasznie:
- Dobrze szefie, kiedy mam przyjechać na umówioną sesję? ahh dobrze dasz mi znać.. tak pasuje mi to - odparła zadowolona ale z nutką chłodu w głosie. Musiała w końcu odsapnąć od całego zamieszania ale niestety są jacyś dzicy bo każdy dzwoni do niej jak byliby pijani. No co poradzić była rozchwytaną wampirzycą z dobrego rodu. Niestety trudno stwierdzić czy aż tak dobrego bo nie chce wspominać, że jest wynikiem romansu z Królem Anglii owego wampira Alucarda, który został zamordowany przez swego najstarszego syna. Nie rozumiała tego czemu ona tym tak przyjmuje się ale czuje, że powinna coś z tym zrobić, przypomniała sobie o organizacji czarnego krzyża  więc miała w końcu coś do roboty. Gdy pora uspokoiła się natychmiastowo nie odczuwała w ogóle głodu dlatego miała problem z głowy, a jeśli tak miała przy sobie worek z krwią ale jednak pośpieszyła się z myślą o głodzie. Wyjęła szybko z marynarki krew i wstała z łóżka idąc trochę skołowana do łazienki na bosakach. Gdy spojrzała się w lustro tragicznie wyglądała musiała poprawić fryzurę ale z drugiej strony była noc więc mogła to w następnym dniu to zrobić. Wracając do czynności wypiła krew z woreczka i opróżniła całość aż do ostatniej kropli aż ją w końcu ruszyło. Niestety potem będzie musiała  zażywać tabletek z krwi nie lubiła ich, trudno się mówi przecież to los wampira. Wyczuła lekki chłodny wiatr, który kierował się w jej stronę i czuła przyjemny dreszczyk. Dotknęła czystą ręką i weszła na balkon widząc gwieździste niebo co ją to ucieszyło bardzo spoglądając ale zaczynała martwić się o niego czy z nim wszystko dobrze. Ysaverin weszła do środka poprawiając zasłony i skierowała się w stronę łóżka zdejmując sukienkę swoją zostając jedynie w bieliźnie. Miała nadzieję, że na drugi dzień zastanie narzeczonego ale pewnie to nikłe szanse, a kto tam wie.


***

Minęły całkowicie dwa dni od tamtego zajścia. Obudziła się delikatnie rozciągając swoje rączki aż miała dość leżenia dlatego zaczynała budzić się ale na dobre i wstała. Spokojnie odetchnęła idąc do łazienki w bieliźnie. Usłyszała telefon komórkowy i dostała smsa od Wujka, który pisze, że prosi o spotkanie na główne ulicy w centrum. Dziewczyna odpisała szybko jak potrafiła "Dobrze, zbieram się i pojawię". Odetchnęła idąc spokojnie do łazienki drapiąc lewą ręką i zamknęła drzwi na klucz. Brała prysznic żeby w końcu ogarnąć się. Wyszła czysta z prysznicu i wysuszona po pewnym czasie. Wyszła wyłaczając światło w łazience podeszła gdzie zawiesiła swoją sukienkę jesienną. Zaczynała ubierać się zgrabnie zapinając zamek do niej i uczesała swe włosy grzebieniem. Oczywiście makijaż nałożyła nowy żeby świeżo wyglądać i zastanawiała się jak napisać wiadomość do Riecona. Wzięła długopis pisząc na tej samej kartce słowa:

List:
 

Postawiła list na blat, żeby był widoczny dla niego. Zarzuciła marynarkę na siebie i wzięła wszystko co miała przy sobie i torebkę na ramię. Zaczynała kierować się w stronę drzwi i zamknęła. Wyszła powolnym i starając się nienapotkać na rodzinę jego. Zamknęła delikatnie drzwi posiadłości i skierowała się do wyjścia. Kierując do bramy i odwróciła wzrok westchnęła i zamówiła taksówkę gdzie będzie czekała na drodze. Zauważyła ją po pewnym czasie i pojechali prosto do centrum miasta.

Z.t
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Pon Gru 25, 2017 10:59 am

To tutaj przyprowadziła gościa otwierając drzwi i wpuszczając ich do środka. Ich, czyli Aoi i Kirę, która mogła sobie spokojnie poleżeć na miękkim dywanie. Zetka położyła świeże ręczniki na komodzie i przycupnęła na krześle, które stało sobie nieopodal komody. Miała jeszcze lekkie mroczki przed oczyma po ukąszeniu i spiciu posoki. Nie powinna była się tak forsować i osobiście angażować w zapewnieniu komfortu gościowi, lecz czuła się zobowiązana.
-Łazienka jest za drzwiami koło szafy. Udostępniam Ci swój pokój, bo podobno drugi pokój gościnny jest już zajęty. Mam nadzieję, że nie będziesz się z tego tytułu krępować czy czuć się winny.
Ona sobie poradzi. Pójdzie do zimowego ogrodu i tam będzie czuła się świetnie. Bo póki co dopadło ją zmęczenie, jednak na pewno nie większe niż młodzieńca, który nie wiadomo kiedy zaznał spokojnego snu. Zaraz i Zoe zostawi go w spokoju, choć jeszcze miała ochotę sprawdzić, czy gość zaakceptuje warunki zarówno dla siebie jak i dla jego wilczycy.
-Miałbyś jeszcze jakieś życzenie, nim dam Ci się wyspać?
Zapytała nieco bezpośrednio Czarna Dama. Taki miała charakter, wolała mówić wszystko bez owijania w bawełnę, żeby wszystko było zrozumiane. Ale jak dotąd żadna płeć przeciwna nie zrozumiał jej na tyle, by zostać u jej boku na zawsze.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 261


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Pią Gru 29, 2017 12:15 am

Ostrożnie wszedł do środka, z zaintrygowaniem rozglądając się po pomieszczeniu. Nie potrafił sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz miał okazję ujrzeć wnętrze zwykłego pokoju.. Może nie tak zwykłego, skoro znajdował się w tak sporym domu... Ale z drugiej strony, to jednak robiło wrażenie. Tego nie można było zaprzeczyć.
Jego szkarłatne ślepia przekierowały się w stronę miejsca, o którym wspomniała czarnowłosa.
- Zrozumiałem... - mruknął, gdy skończyła mówić. - Dziękuję...? - teraz w jego głos wkradła się nutka niepewności. To jedno słowo... Tak ciężko było wypowiedzieć. Uniósł dłoń i potarł gardło. Chyba się od tego odzwyczaiłem... W więzieniu specjalnie nie było komu dziękować...
- Nie, nic mi więcej nie trzeba - nie zająknął się nawet słowem o ubraniach. Prawdę mówiąc, po prostu nie myślał o czymś tak dodatkowym. Na razie chciał wykorzystać możliwą sytuację, by przespać te parę godzin.
Jeśli to będzie wszystko, to albo pójdzie się umyć, albo z miejsca właduje się do łóżka... Nie. Pójdzie od razu spać. Jedynie zdejmie z siebie górne ubranie i buty. Wolał higieną zająć się potem, gdy nie będą mu się zamykać oczy. Położył się na łóżku, nie zakrywając się nawet niczym i zamknął oczy. Wilczyca również wskoczyła na łóżko, kładąc się na nogach wampirka... Czas na sen! I nieprzejmowanie się tym, że brudzi w ten sposób łóżko czarnowłosej. I tak właściwie...
Tak, pomimo iż jej nie ufał, zdecydował się iść spać... To właśnie mogło zdradzić, iż miał niewiele latek na koncie i jego poziom ostrożności był niższy niż można się spodziewać.
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Pon Sty 01, 2018 9:07 pm

Oho, czyżby zagubiony młodzieniec jednak miał wpojone podstawowe zasady kultury? Albo przeczucie mu podpowiedziało, że warto odwzajemnić słowem na D swój rodzaj satysfakcji za spełnienie umowy? Tak czy inaczej była z niego dumna, iż zdołał się przełamać. Oczywiście nie pragnęła go peszyć czy denerwować stwierdzeniem, że jednak nie jest taki twardy, na jakiego zgrywa. Zamiast tego grzecznie i zgodnie z prawdą odpowiedziała:
-Nie, to ja dziękuję, Aoi.
Po tym wszystkim dama wstała z krzesełka i jeszcze upewniła się, że grzejniki nie są zupełnie chłodne. Nie wiedziała, iż Czarnowłosy nie przepada za ciepłem, choć i tak ze względu na charakter wampirów nie hajcowali pieca do siedemdziesięciu stopni Celcjusza, tylko znacznie mniej. Tylko Zoe miała odrobinę większy komfort cieplny niż przedstawiciele jej gatunku.
Skoro chłopak o rubinowym spojrzeniu nie życzył sobie niczego dodatkowego, zadanie kobiety w czerni chyba dobiegło końca. Czas spłacić dług wdzięczności.
-W takim razie życzę miłego snu.
Opuściła lokum z przyjaznym, lekkim uśmiechem, który raczej nie należał do tych zdradzieckich. Zostawiła więc swojego gościa samemu sobie i od razu swe kroki skierowała ku ogrodowi zimowemu. Tam zastała swoje ulubione okazy i napawała się ich widokiem, wonią i szeptami. To była jedna z tych Krwiopijek, które są bardzo blisko związane z naturą. Z czasem jednak i ploteczki z roślinami nie poprawiły jej żywotności. Powinna napić się krwi, lecz z drugiej strony unikała tego jak ognia. Wszak miała zbyt charytatywne podejście do każdej z osób. Czy wampira czy człowieka. Ale jakoś trzeba przetrwać w tym świecie, czyż nie? Dlatego sięgnęła po tabletki z krwią w jednym z kredensów. Znaczy się, myślała, że to są leki na zatamowanie głodu. Okazało się, że pomyliła się i wzięła środki nasenne. Nim więc zdołała naprawić ten błąd, już plątały się jej zgrabne nóżki, i z tego wszystkiego kierowała się do swojego pokoju. Zapomniała nawet o swoim gościu, ale na szczęście nie wparowała do pokoju, tylko zawisła na klamce i zsunęła się na ziemię. Zupełnie nie przejmując się miejscem na drzemkę, skuliła się na podłodze przy drzwiach (ale tak, by dało się je otworzyć w razie czego) i zapadła w sen. Dość mocny, ale nie na tyle by chrapać. Służby brata akurat nie przechadzały się tym korytarzem, zatem była pozostawiona sama sobie w tej dość krępującej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 261


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Pią Sty 05, 2018 6:57 pm

Spokojny sen... Tak, to było coś, czego brakowało mu przez długi czas. Dlatego też nie słyszał, nie reagował... Nic nie robił na to, co się działo nieopodal niego. Po prostu spał... I tyle. Nie miał żadnych snów, co było swego rodzaju błogosławieństwem. Przypominanie sobie o przeszłości we własnych snach... Nie, to nie jest coś, z czym chciałoby się mieć do czynienia...

Kilka godzin później...

Pierwsza ocknęła się Kira. Zaczęła się wiercić, by zarazem potem zeskoczyć z nóg i łóżka Aoi'ego. Otrzepała się i przeciągnęła, po czym odwróciła się w stronę wampira, ponownie wskakując na łóżko... I zarazem drapiąc jego ramiona, jak i klatkę piersiową w wyraźnym zamiarze obudzenia go. Niezbyt przyjemna metoda, lecz wystarczająco skuteczna, aby czarnowłosy otworzył swoje zaspane ślepia i spojrzał na towarzyszkę.
- Hę? - powoli się podniósł do pozycji siedzącej i przetarł oczy. Wilczyca zaś znów znalazła się na podłodze i podreptała w stronę zamkniętych drzwi. Wracając do wampira... Przeciągnął się i rozejrzał, powoli przypominając sobie ostatnie wydarzenia, które sprawiły, że znalazł się tutaj... A co do tego...
Gdzie zaś wywiało wampirzycę?
Zszedł z łóżka, idąc w stronę drzwi, które wybrała wcześniej Kira. Odgonił ją od nich, po czym nacisnął klamkę, otworzył je...
I prawie nadepnął na śpiącą wampirzycę. Aż zadrżał... Prawie ją podeptał! Serio! Już miał iść przed siebie, gdy dostrzegł małe coś śpiące.
- Co jest... - przykucnął, by zarazem zacząć tykać kobietę w policzek. - Śpi... Serio? - nie wiedział, co spowodowało takie zachowanie, ale... Co właściwie zrobić z tym faktem? Może wykorzystać...? Napić się krwi... Albo zrobić coś jeszcze bardziej interesującego... Aż nieco uśmiechnął się na własne myśli.
Może zanieść ją do łoża, niczym książę księżniczkę....?
Nie. Lepiej podźgać ją.
- Hola, obudź się - zaczął szturchać jej policzek. - Mam do ciebie jeszcze jeden interes - nawet nie raczył ją wciągnąć do pomieszczenia. - Obudź się - w sumie, nawet nie wiadomo, czy to zadziała. Ale nie przestawał, ba, jeśli w końcu to nie zadziała, wciągnie ją i nieco potrząśnie ramionami. Bądź co bądź, jeśli się ocknie, przedstawi konkretną prośbę... A raczej swego rodzaju żądanie. Pomoc w umyciu własnego ciała, włosów czy i Kiry. W końcu najlepiej to jednak nie wyglądała owa dwójka.
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Sob Sty 06, 2018 7:31 pm

Nie wiadomo jak długo by spała, gdyby nie akcja ratunkowa Aoi'ego i jego wiernej towarzyszki! No dobra, bardziej to wyglądało jak zaczepienie z ciekawości na reakcję niż realna pomoc, ale przynajmniej działało. Po którymś szturchnięciu zaczęła mamrotać pod nosem:
-C-co jest...? Co się stało? -potrząsnęła głową i zetknęła palce w miejsce intensywnego, ale skutecznego dźgana palcem przez młodzieńca, na którego popatrzyła z dołu- Oh? Co Ty tu-...
Rozejrzała się dookoła siebie myśląc, że jest w pokoju. No ładnie, spała na podłodze? Tego jeszcze nie przerabiała w swoim dość długim żywocie. Lekko speszyła się, po czym jak najbardziej elegancko umiała - wstała na nogi i poprawiła wicherek na głowie. Lekkie worki pod oczyma wskazywały, że pospałaby jeszcze trochę. Tylko tym razem w normalnych warunkach.
-Najmocniej przepraszam.
Oznajmiła cicho, po czym jak już ogarnęła się i poznała prawdziwy powód wybudzenia przez młodzieńca i jej wilczycę... zatkało ją. Że ona, Zoe Dersarajevo, z tak potężnego i dumnego rodu wampirów miała uniżyć się do roli służącej i zająć się osobiście brudnym ciałem chłopaka? I jego pupila? Ton też nie był wielce zbliżony do prośby, tylko do rozkazu, co nieco wzburzyło jej krew. Ale jako, że nie dotrzymała części obietnicy, to jest napojenie go krwią na którą miał alergię... taki zamiennik uznała za stosowny. Przynajmniej nie będzie mieć wyrzutów sumienia, no i przyjrzy się z bliska swojemu gościowi.
"Zrobię to tylko ze względu na okoliczności, Aoi... choć mógłbyś być uprzejmiejszy" -pomyślała z lekkim westchnieniem. Jakoś nie miała odwagi powiedzieć tych na głos, aczkolwiek rzekła tak:
-Tyle ile umiem, pomogę. Przy okazji polecę służbie uprać Twoje ubranie i dać Ci jakieś na zapas. Nie będziesz chodzić w brudnych.
Jak powiedziała, tak zrobiła. Jak napuściła wody o odpowiedniej temperaturze (stał przy niej młodzieniec mówiąc jaka dla niego byłaby odpowiednia - bo każdy ma inny komfort cieplny), wyszła z pomieszczenia czekając aż Aoi rozebrał się i wszedł do balii po szyję (nie mogła go przecież dyskryminować i kazać rozbierać przy nim), by później mogła wynieść z łazienki stare wdzianko młodzieńca i dostać w tym samym czasie od służby zamienne ciuchy. Po czym weszła do środka, a otrzymany pakiecik zostawiła na półce i przystąpiła do dzieła.
Jak tak przyjrzała się sytuacji trzeźwiejszym wzrokiem, to zrozumiała wreszcie, iż chłopak nie mógł pozwolić sobie na kąpiel od dłuższego czasu. Sklejone włosy, brudna skóra, kilka blizn w tym ta paskudna na szyi... wzięła się w garść i naniosła na gąbkę mydlin, by wetrzeć ją z wolna i łagodnie na plecy chłopaka. Dziwne, że nie krępował się jej obecności. Zetka starannie, miejsce w miejsce, pozbywała się kurzu i ziemi z Czarnowłosego na plecach, po czym zajęła się jego nieziemskie długimi włosami. Przepiękne, tylko bardzo zniszczone przez zapewne trudną przeszłość. Dopiero teraz, gdy nakładała na jego włosy balsamy i olejki, odezwała się po raz pierwszy przy kąpieli:
-Nałożyłam lekką maseczkę na włosy, by zregenerować je choć odrobinę. Zapach nie powinien drażnić, jest to kompozycja przygotowana specjalnie dla Długowiecznych. Spłuczemy ją za dziesięć minut.
Nie pochwaliła się, że ta kompozycja była jej dziełem, bo nie widziała sensu. Nie była chwalipiętą, poza tym najważniejsze dla Aoi'ego było ogólne doprowadzenie się do porządku, bez wdawania się w szczegóły. Przynajmniej tak reaguje większość facetów. Masowała palcami jego skronie, nasadę włosów, a później stopniowo ku koniuszkom. Naprawdę piękny nabytek.
-Długo zapuszczasz włosy? Przydałoby się podciąć rozdwojone końcówki, chociaż szkoda mi tknąć taki skarb.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 261


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Nie Sty 14, 2018 5:07 pm

Niespecjalnie przejmował się wydźwiękiem własnych słów, bardziej wyraźniej oczekując na jej odpowiedź albo chociaż reakcję. Dopiero, gdy zobaczył jej zgodę, odetchnął wyraźnie z ulgą i pozwolił sobie na bardziej spokojniejsze zachowanie.
- Nie widzę sensu w ich praniu. Są mocno zniszczone - powiedział jedynie. Grzecznie, wraz z Kirą, ruszył się w stronę łazienki, by zarazem oddać się w ręce wampirzycy. Na swój sposób, przez takie zachowanie pokazywał, że jej zaufał. Chociaż z drugiej strony... Kto wie, czym właściwie dokładniej się kierował w tym momencie.
Rozebrał się i władował się do wody, zanurzając się w niej aż po szyję. Niespecjalnie przejął się temperaturą, bardziej za to rozglądał się za czymś takim jak mydło. Mimo wszystko, nie zamierzał do końca korzystać z jej pomocy, bardziej skupiając się na własnych możliwościach.
- Dasz mydło? - zwrócił się do niej. Zdecydował się również potem umyć Kirę i... W sumie nie wiedział co dalej. Nie zastanowił się nad tym wszystkim aż tak porządnie jakby chciał. Może lepiej się będzie za to potem zabrać?
- Jeśli chcesz to zetnij te końcówki - odparł, nie nawiązując zarazem do jej wcześniejszych słów. Po prostu nie rozumiał, dlaczego właściwie to zrobiła, skoro nic o tym nie powiedział? - Odkąd pamiętam. Czasem je miałem skracane - dodał jeszcze, krzywiąc się jednocześnie. Będąc dzieckiem niespecjalnie mógł skrócić te włosy, a teraz... Było mu to po prostu już obojętne.
Przynajmniej zaczął po cichu mruczeć, gdy myła jego włosy. Było to dość przyjemne odczucie.
- Umiesz dbać o paznokcie? - zwrócił się do niej. Prawdę mówiąc, nadal nie było widać po nim, że coś sobie robił z tego, że był całkowicie nagi.
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Nie Sty 14, 2018 9:15 pm

-Może da się je odratować? Miały swój... styl. A jak nie, dam Ci nowe.
Stwierdziła, po czym razem dali się porwać w wir porządków z ciałem młodzieńca i jej towarzyszki. Wpierw chłopak rzecz jasna, nie wyobrażała sobie, by Czarnowłosy kąpał się w sierści wilka. Jak zajęła się tylną partią ciała zanurzonego w wodzie gościa, ten poprosił (na swój bezpośredni sposób) o przybór czyszczący i pielęgnujący. Coś prostszego niż balsamy i olejki. Okazało się, że zapomniała dać podstawowej rzeczy...
-Tak, tak, oczywiście. Proszę.
Wręczyła mu mydło o bardzo delikatnej fakturze i drugą gąbkę, by rzeczywiście nie musiała traktować Wampira jak jakiegoś nie w pełni sprawnego. Zamyśliła się po prostu nad losem wampira i tak wyleciało jej to z głowy. Przy okazji dostała pozwolenie na podcięcie włosów, które jeszcze spłukała z maseczki, by przyjrzeć się efektom. Taaak, były takie lśniące i gładkie! Jak wysuszy sobie młodziak fryzurę, będzie widać lepiej rezultat intensywnej opieki nad kosmykami. A tymczasem trzeba je jeszcze podciąć gdzie nie gdzie. Przy użyciu grzebienia i nożyczek w mig rozprawiała się z, jej zdaniem, najbardziej zdegradowanymi końcówkami, na które nawet odżywki nie zadziałały.
Dowiedziała się również, że Aoi od dzieciństwa, albo od dawna, nosi takie długie włosy. Lekko uśmiechnęła się, gdy ten skrzywił się na temat skracania. Zdołał przywiązać się do swej fryzury, nic dziwnego więc, że mógł mieć obawy.
-Spokojnie, nie utnę za dużo. Maksymalnie pięć centymetrów.
Jak powiedziała, tak zrobiła, a pozostałości zmiotła do kubła, żeby nie pałętały się po łazience. Na dobrą sprawę zostawiła umyślnie jego jeden kosmyk, który wsadziła sobie do kieszeni. Tak na pamiątkę. Nic obsesyjnego. Nieco drgnęła na jego kolejne wymysły. Dość... dość konkretne jak na mężczyznę. Wzruszyła lekko ramionami ostatecznie.
-Paznokcie? Oczywiście, że tak. Chyba, że masz na myśli pazury u Kiry. No i musisz wyjść z wanny.
Odwróciła się na moment tyłem do niego, by poszukać zestawu do manicure, pedicure i wszystko co było tam związane z paznokciami. Niestety znalazła jedynie pilniczek, odżywki i małe obcążki. Musiało wystarczyć, w najgorszym razie powtórzą zabieg pielęgnacyjny jutro, gdy zaopatrzy się w więcej materiałów. Zetka miała inne sposoby na swoją pielęgnację niż wampiry czy ludzie, tak więc będzie musiała zasięgnąć języka u kosmetyczki, co dokładnie potrzeba. W tym czasie młodzieniec mógł się owinąć suchym ręcznikiem, albo bezwstydnie dalej paradować gołym po łazience. Ubrania jeszcze nie przyszły.
Jeśli nie okrył się ręcznikiem, Zoe zrobiła to za niego. W sensie rzuciła mu na uda ręcznik, by przysłonić intymne miejsce, gdy ten usiadł na wskazanym krzesełku. Jak ma zająć się paznokciami u stóp, to nie życzyła sobie, by cokolwiek ją rozpraszało. Choć na pewno było na co popatrzeć. No to przystąpiła do dzieła. Ostrożnie ujęła jego dłoń i rozpoczęła od palców u rąk. O stopach też nie zapomni, ale po kolei.
-Zgaduję, że chcesz uzyskać czyjeś względy, skoro decydujesz się nawet o zadbane paznokcie. Wielu mężczyznom brud i zadziory wokół pazurów nie przeszkadza aż tak.
Podzieliła się swoimi przypuszczeniami, i o dziwo sama nie krępowała się jego nagiego ciała, co jego dziwnych próśb. Znaczy się, o to wszystko, co wyczyniała z nim kobieta, powinien poprosić służbę, ale mógł nie ufać osobom trzecim. Wszak nawet Czarnowłosą znał od kilkunastu godzin. I to w zasadzie mniej niż kilkanaście, większość tego czasu przeznaczył na zdrowy sen. Tak czy inaczej zajęła się też paznokciami u stóp, co szło jej bardzo sprawnie. Jakby podcinała kilka razy dziennie, a to nawyk z dbania o rośliny w ogrodzie i w doniczkach.
Niebawem ktoś zapukał do drzwi, niewiasta podniosła się ze stanowiska i wymieniła kilka słów z panem, który przyniósł czyściutkie ciuchy. Stare wdzianko Długowłosego jeszcze nie skończyło się prać.
-Na razie musisz zadowolić się tym ubiorem -położyła na stoliczku poskładane, czyste odzienie, w kolorze czerni- Później porozmawiamy, co dać Ci więcej na drogę.
Powiedziała tak, a nie inaczej, bo przypuszczała, że Aoi nie zostanie długo w tej posiadłości. A nie miała serca puszczać go bez jakiegokolwiek przygotowania. Byłaby złą gospodynią, a zaczęła się poczuwać do tej roli, nawet jeśli sama była w gościach u brata. Musiał jej wybaczyć, a najwyżej jakoś postara się wkupić w jego łaski. Na pewno będzie się cieszyć, że Czarna Dama podjęła wreszcie jakąś inicjatywę, a nie tylko stała z boku i przystawała na propozycje Riecona z grzeczności.
Wreszcie, gdy uporała się z młodzieńcem (tak przynajmniej uważała, chyba o niczym nie zapomniała - dała mu nawet patyczki do uszu, by sobie przeczyścił), pokazała i włączyła mu suszarkę do włosów, żeby sobie podsuszył chociaż włosy u nasady głowy. Żeby nie przeziębił się czy coś. A potem nadszedł czas na wilczycę. I tu zaczynały się schody, dla Zetki. Zakasała na nowo rękawy w eleganckiej sukience.
-No dobra, kolej Kiry. Z tego co wiem, to trzeba zostawić wodę w wannie tak do jednej czwartej wysokości. Mogę się mylić, nigdy nie miałam żadnego pupila...
Tu już będzie polegać na wskazówkach chłopaka, bowiem nie miała doświadczenia ze zwierzętami. Poza tym na pewno nie wkupiła się w łaski wilczycy, by sobie pozwalać na dowolne jej traktowanie. I trochę się bała jej zębisk i mocnych szczęk, gdyby zrobiła coś nie tak. Dlatego poczeka na instrukcje i postara się wykonać jak najwięcej, by pomóc w kąpieli.
Chyba za bardzo zaangażowała się w to wszystko, lecz miała z tego ogromną satysfakcję. I frajdę! Zresztą w jakich innych okolicznościach mogłaby przyjrzeć się z bliska ładnie wyrzeźbionemu ciału Aoi'ego jak nie teraz?
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 261


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Pon Sty 22, 2018 12:26 am

Po otrzymaniu od niej mydła i gąbki, wziął się za ostrożne i dokładne mycie siebie. Przez czas wykonywania owej czynności nie wypowiedział ani jednego słowa, jakby doprowadzenie się do stanu czystości pochłonęło całkowicie jego skromną uwagę. Nawet nie reagował w momencie, gdy czarnowłosa kobieta zajmowała się jego włosami... Całkowicie zawierzył jej to zadanie, skupiając się na pozostałych częściach swojego, nieco zniszczonego, ciała.
W momencie zadania pytania o paznokcie, skończył już działania na sobie. Niespecjalnie wiedział, gdzie miał teraz odłożyć gąbkę i mydło, więc póki co trzymał je obie w dłoniach.
- Zrozumiałem - powiedział, decydując się póki co pozostawić oba przedmioty w wannie, po czym wstał. Poczekał, aż większość wody z jego ciała spłynie do wanny, zanim zdecydował się wyjść z niej. Spokojnie i zarazem bez pośpiechu ruszył w stronę wskazanego krzesła, wcześniej jeszcze wycierając się nieco i nakładając ręcznik na pas, by oszczędzić wampirzycy nieco takie widoki.
- Kto wie... - odparł jej, skupiając na kobiecie swoje szkarłatne ślepia. - Nigdy nad tym nie myślałem - nie zastanawiał się nad tym, by komuś się podobać. Bardziej już kierował się tym, że nie wiedział, kiedy ponownie zaistnieje dla niego szansa na ogarnienie się z poziomu fizycznego. I w sumie, kobiety serio zwracają uwagę na coś takiego? - na swój sposób to było całkiem niezłym zaskoczeniem.
Przygryzł wewnętrzny policzek, obserwując jej działania. Ciągle niespecjalnie palił się do samej rozmowy. Na swój sposób po prostu nie wiedział, co powiedzieć. Więc dawał jej pełną swobodę działań, jedynie obserwując to. Koniec końców mógł podziwiać zadbane paznokcie, nieco się dziwiąc temu.
- Ubrania... Potem ubiorę - powiedział w końcu, unosząc wzrok i patrząc na przyniesiony strój. Jeśli mieli zająć się wilczycą, to powinni się za to najpierw zabrać. Nie przeszkadzało mu paradowanie w samym ręczniku, lecz jeśli będzie wampirzyca mocno nalegała, to zmusiłby się do ubrania się, zanim przystąpiłby do działania. Na dodatek czucie bycia aż tak czystym... Tak, to było coś nietypowego. Nawet uszy! No i trochę pobawił się ze suszarką, zanim nie przeszli do ostatniego aktu.
- Też nie miałem - odparł, podchodząc do wanny i zabierając zatyczkę, by zarazem obserwować, ile wody znikało. Gdy uznał, że zostało mniej niż połowa, dał przedmiot z powrotem do wanny. - Trzeba zrobić to szybko. Niespecjalnie przepada za długim myciem się - zwrócił Kirze uwagę na siebie, po czym poklepał wannę, wskazując jej tym samym, by podeszła... Po czym sam, bezceremonialnie podniósł ją i ostrożnie włożył do niej.
- Masz gąbki? I więcej mydła? - międzyczasie poprawił ręcznik, który zsunął się mu z pasa. Jeśli Zoe patrzyła na niego w tamtym momencie, miała okazję zapoznać się całkowicie z wyglądem jego ciała. A właśnie, co do niego - ciężko nie było zauważyć wielu blizn znaczących je.
- I będzie trzeba potem rozczesać futro - dodał jeszcze, skupiając na niej czerwone ślepia. Mogłoby się wydawać, że zaczął się jakoś tak teraz ożywiać.
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Pon Sty 29, 2018 7:38 pm

Przynosiła i podawała przedmioty, o które prosił Aoi. Od siebie wnosiła jeszcze kilka szczegółów jak na przykład kolejność stosowania zabiegów pielęgnacyjnych. Aż wreszcie młodzieniec był okazem największego czyściocha w całej Yokohamie! No, przynajmniej do momentu mycia Kiry - pewnie znów się nieco pobrudzi, lecz przy takiej kondycji czystości kilka plam szybko się wywabi z ciała... no... co tu ukrywać... urodziwego Długowłosego. Ekhm oczywiście, że jak zsunął się ręcznik nie zawahała się zerknąć na arsenał... nie zdradzała jednak miną, iż nieco ją ten widok uniósł ponad ziemskie życie. Mimo anorektycznej wręcz sylwetki i kilku trudno gojących się blizn ciało Czerwonookiego miało w sobie to COŚ. Poniekąd była to zapłata dla Nieśmiertelnej za chęci. Piękna chwila, nawet jeśli Czarnowłosy dziwił się wielce pietyzmem, z jakim traktowała go Zoe. Skoro zgodziła się mu pomóc w higienie, to nie próżnowała. Nie mogła wypuścić z łazienki niezadowolonego gościa.
Największe wyzwanie przed nimi. Kąpanie i pielęgnacja zwierząt to czarna magia dla Szlachetnej, co wspomniała już wcześniej. Ale już rzuciła się po kolejne gąbki, a nawet na moment wyszła z pomieszczenia podpytując służby, jakimi środkami dałoby się wywabić błoto i brud z sierści zwierzęcia. Nie wspominała, że pupilem Aoi'ego była wilczyca, bo mogliby źle to przyjąć. Zatem za pięć minut w wiklinowym koszu przyniosła szampon dla psów, środki przeciwgrzybiczne i kleszczowe, dwie szczotki oraz poproszone wcześniej gąbki i mydła, ale także z przeznaczeniem dla pupilów. Tak czy inaczej słuchała się młodzieńca, bo Kira wszak nie ufała kobiecie. Zwłaszcza przy wyrywaniu kleszczy, które zagnieździły się gdzieniegdzie i pozbawiały zwierza witalności. Kiedy trzeba to podawała przedmioty, ostrożnie wcierała mydło i szampon w futro, dodatkowymi ręcznikami osuszała (zrezygnowała z suszarki - sierść inaczej reaguje na nagły kontakt z gorącem, mogłaby przesuszyć skórę, co mogłoby doprowadzić do częstego drapania przez Kirę) pacjentkę, która nie była tak ugodowa jak jej właściciel. No ale... może wreszcie wkupi się w łaski także wilczycy? Nie miała w sumie po co być zazdrosna, nie odbierze jej Aoi'ego na wyłączność.
A tak, nie wiedzieć czemu miała ochotę przygryźć mu czyściutkie uszko.
Wzdrygnęła się na ów myśl i starała się zachować spokój. Nie powinna była aż tak angażować się w znajomość z dość ekscentrycznym wampirem, który zapewne wolał wolność niż więzienie. Dla Zetki zima była największym wrogiem, przez co nie mogła wychylać się z posiadłości. Zresztą młodzieniec był świadkiem, co się wtedy działo z kobietą.
-No i jesteście czyściutcy -skwitowała wreszcie siostra Riecona opierając dłonie o szczupłą talię- Aoi, proszę przetrzyj sobie jeszcze ręce kremem, jest przy umywalce, ale najpierw trzeba pozbyć się piany z piaskiem po kąpieli Kiry.
Sama zrobiła podobnie jak poinstruowała, a na końcu pokropiła kroplami przeciwgrzybicznymi wzdłuż kręgosłupa wilczycy. Nie powinna mieć przez długi czas problemów z kleszczami i robakami w jelitach. W duchu uśmiechnęła się, że podołała, a przynajmniej póki nie było uwag tak sobie myślała.
Chciała też zapytać o coś, co niepokoiło ją od jakiegoś czasu w trakcie kąpieli. Młodzieniec nie wydawał się być duszą towarzystwa, wręcz uznać go mogła za samotnika. Z wyboru czy z przymusu?
-Powiedz, masz dokąd się udać? -zapytała grzecznie dama w czerni z troską w głosie- Nie chciałabym, abyś cierpiał niepotrzebnie. Może mogłabym jakoś pomóc?
Czasem bezpośredniość wampirzycy była wkurzająca. Nie potrafiła tego zmienić, ale znów - czy to takie złe, ze nie mataczyła? Dodała jeszcze nim zostawiła młodzieńca w łazience, by się przebrał w końcu, a nie paradował nago.
-Nie musisz nic mówić, ale wiedz, że we mnie nie znajdziesz wroga.
Zamknęła za sobą drzwi i usiadła na brzegu łóżka z lekkich westchnieniem. Trochę zmęczyła się pracą, lecz była z siebie dumna. Chyba po raz pierwszy nie prześpi zimy w trumnie. Tym bardziej, gdy w myślach miała cudne obrazki z Aoi w roli głównej...
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 261


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Nie Lut 04, 2018 11:36 pm

Mimo wszystko przez ten czas, gdy zajmowali się Kirą, Aoi niespecjalnie zwracał uwagi na to, gdzie kobieta patrzyła czy co coś w tym guście. Bardziej zaabsorbowany był zajmowaniem się wilczycą... Oczywiście na tyle, ile mógł, biorąc pod uwagę jego nikłe doświadczenie w tej kwestii. Ale starał się działać jak najlepiej, przy okazji kierując się słowami czarnowłosej. Jednakże... Dawało się jedno dość dobrze zauważyć. O ile zwierzęca towarzyszka wampira pozwalała im na działania, o tyle powarkiwała, gdy Zoe przesadzała lub za długo ją dotykała. Najwyraźniej nie podobało się jej to, że ktoś inny zajmował się nią... Albo też coś zupełnie innego... Lęk przed wampirzycą? Mimo wszystko... Czasem warto byłoby się zastanawiać, kto w tej relacji kim się zajmuje.
Koniec końców zadanie zostało wykonane, a on mógł się bardziej skupić na samej kobiecie.
- Mhm - mruknął cicho, decydując się na wysmarowanie jeszcze rąk... Ale najpierw wyjął Kirę z wanny i postawił obok. Przeczesał również trochę włosy swoimi palcami, zanim rzeczywiście dorwał się do kremu i wykorzystał go, smarując swoje dłonie. Na swój sposób czuł się również dość... Dziwnie. Mimo wszystko od bardzo dawna nie był czysty, więc... No... Tak odzwyczaił się od tego uczucia.
Spojrzał jedynie na wampirzycę, nie odpowiadając jej od razu na owe pytanie. Najpierw wziął głębszy wdech, po czym na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia.
- Czy to ważne? - odparł jej pytaniem na pytanie. Najwyraźniej czarnowłosy nie chciał zdradzać o sobie cokolwiek więcej.
Chociaż kwestia związana z tym, że niby nie jest jego wrogiem, zaskoczyła go. Sprawiła również iż zamarł, i nie zareagował nawet, gdy ona wyszła z pomieszczenia. Jedynie tempo wpatrywał się w drzwi, jakby starał się zrozumieć ukryty w tym motyw. Hę? O czym ona mówi...? Dla niego brzmiało to totalnie dziwnie. Mimo wszystko... Dopiero się poznali, nie? Byli dla siebie totalnie obcy... Łączący teraźniejszy czas ze sobą całkowicie przypadkiem...
- W sumie, zapominam czasem jaka jesteś piękna, Kira - wymamrotał jeszcze, drapiąc wilczycę za uchem. Śnieżnobiałe futro... Wilczyca zdecydowanie była wyjątkowa. Nie przez swoje umiejętności. A dlatego, że była tutaj i nie pozostawiła samego sobie.
Koniec końców wampir westchnął cicho i ściągnął ręcznik, który rzucił na krzesło, na którym wcześniej siedział. Przebrał się w przyniesione mu przedmioty, by jakieś dwie-trzy minuty później wyjść i znaleźć się na powrót w pokoju. Już czysta Kira podążała za nim niczym cień. Uniósł lekko brwi, podchodząc do Zetki w wampirzym tempie i znajdując się przed nią... By zaraz potem usiąść obok niej na łóżku, nachylając się nieco.
- Co zamierzasz zrobić teraz? - teoretycznie... Wypełniła swoją część. Dała im pospać czy wykąpała... Więc czysto teoretycznie mogła im już nakazać opuścić ten dom. Albo przynajmniej sugerować to swoimi słowami czy zachowaniem. Ba. Nie miałby nic przeciwko, ale... Co teraz też mu przyszło do głowy?
- Nie obawiasz się, że mogę ci coś zrobić? - spytał się jej, nadal znajdując się niebezpiecznie blisko kobiety, jakby kompletnie nie przejmował się teraz tym, że naruszał jej przestrzeń osobistą.
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Sro Lut 07, 2018 7:41 pm

Siedziała grzecznie i w myślach wzdychała do młodzieńca, którego uraczyła ugościć nieco dłużej. Nie czuła się z tym faktem źle, dopóki Riecon zajmował się swoimi sprawami i nie zarządził inaczej niż chciała. A jego wola jest jej. Przecież to nie jest jej dom. O swoim mogłaby zapomnieć i zagościć tu na stałe. Tutaj przynajmniej nie jest samotna.
A gdyby jej twarde serce zmiękło na czyjeś skinienie, gest czy spojrzenie, to byłby to Aoi. Nie przestawał ją zaskakiwać. Sposób w jaki zakradł się do niewiasty był ledwie zauważalny dla wampirzego oka. W zasadzie nie zarejestrowała dokładnego toru biegu z łazienki na mebel do spania. Nawet nieco wzdrygnęła się, choć jego słowa nieco bardziej.
-Ale że... dla Was czy dla siebie?
Czyżby się odrobinę ekscytowała jego bliskością? Po kąpieli pachniał tak słodko, ale spod kremów, balsamów i olejków wyczuwała jego prawdziwą esencję. Nie do zastąpienia i podrobienia przez perfumy. Byli niemal zetknięci ze sobą ciałami. Ona, zdystansowana od społeczeństwa, mogła wreszcie poczuć się prawdziwą damą. Mogła spróbować, czy jej wdzięk jest równie silny jak innych wampirzyc. Czy zawsze będzie tą najgorszą z najgorszych mimo starań.
Ah, czemu Długowłosy zadaje takie trudne, smutne pytania? Zagmatwają już i tak dziwną relację o nić niebezpieczeństwa. Zoe nie to chciała usłyszeć z ust gościa, ale cóż... najwyraźniej... za dużo sobie wyobrażała, a za mało czyniła, by zmienić bieg wydarzeń.
-Nie sądzę, byś chciał nastawiać się na śmierć -powiedziała spokojnie, choć bardzo bezpośrednio w kierunku młodzieńca- Chwilowy triumf nie jest wart utraconego życia. Zwłaszcza, że nic nie zyskałbyś na mojej krzywdzie. Ale dobrze, iż wzbudzasz ostrożność. Nawet nie wiesz, co chodziło mi po głowie...
Czy to była ta sama kobieta, która uniżyła się przed gościem i pomogła mu uporać się z brudem na ciele? Uśmiechnęła się łagodnie i wstała od łóżka nie odrywając stalowych patrzałek od Aoi'ego. Elegancki kostium podkreślał jej smukła kibić i mogłaby nim uwieść każdego. Każdego, z wyjątkiem Czarnowłosego, który chyba w ogóle nie domyślał się, skąd brało się jej poświęcenie. Albo specjalnie ignorował jej... zaloty. Albo nie dostrzegał tychże prób. Oh, to by było już w ogóle tragiczne.
Odchrząknęła i rozglądała się za kawałkiem papieru z długopisem. Czyżby zrezygnowała i przeszła do szarych obowiązków?
-Tak czy inaczej gdybyś chciał odejść, nie zatrzymuję Cię. Nikomu też nie powiem, że zatrzymałeś się tutaj. Służbie wyczyszczę pamięć po Twoim odejściu.
Wreszcie znalazła wzrokiem poszukiwane obiekty i zapisała jedną linijkę cyfr, które podała Chudzielcowi stojąc tuż przed nim.
-Weź. Tak w razie czego.
Stalowe spojrzenie nie uciekało od jego szkarłatnych tęczówek. Ręka nie cofała się. Zoe wydawała się również uważniejsza, albo po prostu dała za wygraną i po prostu wróci do zwykłej grzeczności. Szkoda by było... ale przecież kim ona była? Ignorowaną wampirzycą ze znakomitego rodu, wręcz pomijaną na wszelakich imprezach rodzinnych. A na inne nie ma odwagi się pojawić, i tak od pół tysiąca lat.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 261


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Czw Lut 08, 2018 1:11 am

Nieco zaintrygowany przyglądał się zachowaniu czarnowłosej, jak i reakcji na jego słowa czy czyny. Nie przejmował się tym, że jego zachowanie mogło zostać odebrane w różnoraki sposób, po prostu... Siedział przy niej wystarczająco blisko, by mogła odczuć dyskomfort. Ba, chyba najwyraźniej nie uważał, że to co robił, było złe... A może właśnie wręcz przeciwnie? Kto wie...
- Pytanie dotyczy ogółu - odparł jej spokojnie, śledząc jej zachowanie nadal. Nie zamierzał nic więcej dodawać w tej kwestii, bardziej dając jej swobodę do działania. I zarazem czekając na to, co będzie próbowała zrobić lub uczynić. Po sobie jednak zdradzał ino to, co chciał - w tym przypadku spokój i lekkie zaintrygowanie.
Jednakże... Czarnowłosy już nie odezwał się do niej. Ani w momencie odpowiedzi na jego kolejne pytanie, ani wtedy gdy zdecydowała się na przejście do zupełnie innego tematu, by podać mu swój numer. Ostrożnie wyciągnął rękę...
Po czym wstał z łóżka, zbliżył się do niej i delikatnie pogłaskał palcami jej policzek.
- Nie miałem na myśli śmierci - odpowiedział jej szeptem, po czym opuścił dłoń i zabrał od niej numer. - Zaskoczyłaś mnie tym tokiem myślenia.
Ponownie usiadł na łóżku, zerkając na kawałek papierku, który otrzymał. Wątpił, że mu się przyda - mimo wszystko gdzieś zapodział tą komórkę, którą miał od łowców. Znienawidzonej wręcz frakcji... Nie, nie chciał myśleć teraz o tych luidziach. Lepiej skupić się na tym, co miało się przed sobą.
- Szkoda. Nieco się rozczarowałem - jego kąciki ust nieco uniosły się do góry, gdy mówił owe słowa. - Wydawało mi się... Zresztą, nieważne - zdecydował się nie dokańczać własnej myśl. Jego spojrzenie zmieniło się na wyzywające, wręcz prowokujące. -Jeśli nie masz do mnie interesu, to nic tu po mnie - powiedział te słowa, drażniąc się z nią.
Nikt nie powiedział przecież, że był ślepy, prawda?
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Nie Lut 11, 2018 11:40 am

Ogółu tak? Nie widział, że kiepska z niej gospodyni? W tym zabawiaczka. Ten brak nawyku uczestniczenia w życiu rodzinnym wychodził na jaw. Odizolowana od rodziny po prostu zajmowała się swoim hobby, które dla bardzo niewielu osób przynosiłoby formę rozrywki. Próbowała ukryć speszenie od postawionego pytania, choć nie najlepiej to wyszło.
-Nie wiem jeszcze...
Westchnęła cicho próbując coś wymyślić, a że nic z tego nie wyszło, zdecydowała się przejść do ryzykownej zmiany tematu. I tu niestety poległa po całości. Podsycana atmosfera czymś większym spełzła na banał, który wyraźnie nie spodobał się młodzieńcowi. Dlatego to on przejął pałeczkę towarzyską i w zasadzie okazał więcej odwagi czy bezpośredniości niż powinien. Poderwał się szybko z łóżka, by dać temu upust. W postaci zetknięcia się jego palców z jej aksamitnym policzkiem. Nietkniętym dotąd przez żadne męskie ręce. Lekko wzdrygnęła od ciarek.
"O rety, ma delikatniejsze dłonie niż sądziłam..." - pomyślała spuszczając wzrok na podłogę i skupiając się na jego szepcie. I jego bliskości. Gdyby miała serce, teraz waliłoby jak głupie. C-co mu chodziło po głowie? Dlaczego był w swych czynach taki pewny swego? Wręcz bezczelny i niedżentelmeński? Czy to przez świat, który inaczej wykreował Aoi'ego, czy jego własny charakter będący silniejszym niż ogólnoprzyjęte zasady? W dodatku.. skąd ten chytry uśmieszek? Złapała się na tym, że przez kilkanaście sekund wprost nie mogła odlepić od niego wzroku. Co się z nią działo?
-Roz...rozczarowałeś...?
Powtórzyła głucho, a na jej gładkim obliczu pojawiła się leciutka zmarszczka między brwiami, czy on właśnie się z nią droczył? Co chciał od niej zyskać? Jakieś zapewnienie, że jej zachowanie nie wzięło się znikąd? Chciałoby się rzec: ta zniewaga krwi wymaga, ale powściągnęła dziwną pokusę i na nowo starała się zachować powagę. Choć teraz zwróci się do niego mniej oficjalnie niż do tej pory.
-Aoi, jesteś bardziej skryty niż zakopany tysiąc lat temu skarb Azteków na wyspie Guantacca. Do tego jesteś bardziej zagadkowy niż osobnicy, z którymi miałam styczność. A jeśli miałabym interes do Ciebie, to w tej chwili jeden jedyny...
Tu już straciła rezon i stalową maskę, bowiem świadczył o tym czyn. Będąc tuż przed nim pchnęła go na łóżko, a sama wskoczyła mało elegancko na młodzieńca, którego ręce przytrzymała swoimi dłońmi. Ponadto usiadła mu na pięknie wyrzeźbionym brzuchu, żeby nie uciekał. Miała dosyć gierek, zwłaszcza że przez pięćset lat nigdy nie zaznała zauroczenia, jakie miała wobec Czarnowłosego. Nie mogła pozwolić mu czmychnąć bez dowiedzenia się, czy warto było go mieć blisko siebie do końca swoich dni, czy dać spokój i rozstać się w mniej przyjazny sposób. Nie mniej nie miałaby serca, żeby go skrzywdzić. Jest pierwszą osobą, która wzbudziła w Zoe emocje. I być może nasiąknęła jego pewną siebie postawą, skoro zdołała z siebie uwolnić inne oblicze. Czy koniecznie złe? Może to niespełnione?
-Czy Ty cokolwiek do mnie czujesz? Jeśli tak, to co takiego?
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 261


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Wto Lut 13, 2018 2:30 am

Oho... - postawa wampirzycy zaskoczyła go. Wcześniej odnosił wrażenie, że kobieta nie dałaby się za nic sprowokować, a teraz...? Wampirzyca przyciskała go do łóżka swoim ciężarem, nawet uniemożliwiając mu wstaniecie przez to, ze usiadła na jego brzuchu. Był przerażony? Zdecydowanie nie. Patrzył na nią z niezachwianą pewnością siebie, uśmiechając się nadal złośliwie.
- Takie pytania zadajesz dopiero co poznanej osobie? - spytał się jej z nutką rozbawienia w głosie. Niegrzeczna z niej dziewczynka, skoro tak... Od razu napastować swojego gościa, o którego dopiero co zadbała...
- Oja, oja... Dopiero co się poznaliśmy, nie było okazji by stwierdzić, czy coś do ciebie czuję - odpowiedział jej, nie zmieniając nadal swojego tonu głosu ani wyrazu twarzy. Czarnowłosy również nie odwracał wzroku. Możliwe, że chciał ją nieco zapeszyć... W końcu taki akt odwagi z jej strony mógł teraz podziwiać. Tylko... Ile właściwie kobieta wytrzyma i da sobie tak radę?
- Ale... Zawsze można to zmienić, prawda? - mruknął jeszcze.
Poruszył się pod nią, zarazem zastanawiając się, co będzie chciała teraz zrobić. Posunie się do czegoś więcej czy może zrezygnuje i odprawi go? Nie chciał próbować czegoś więcej, bardziej kierował się tym... By dodać jej pewności siebie do tego działania.
- Chyba się nie boisz...? - wyszeptał dodatkowo.
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Wto Lut 13, 2018 9:22 pm

Sama siebie nie poznawała, ale nie mogła pozwolić, aby ten jakże tajemniczy młodzieniec zniknął jej z rąk, z jej łaknących emocji spojrzenia. Żyła pięćset lat, ale dopiero teraz poczuła, czym życie jest naprawdę. Bez wrażeń, bez podejmowania decyzji, bez kontaktu z tokiem rozumowania innych osób nie warto przedłużać egzystencję. A tak bardzo chciałaby móc okiełznać nieobliczalnego Aoi i mieć go na własność! Nie jak pupila, lecz jako mężczyznę i partnera długowieczności! Tylko czy utrzyma w rydzach ten młody twór Lokiego - Boga Psot? A może właśnie w jej sidła wpadł ten nordycki bóg?
-Doskonale znasz odpowiedź, czemu chcesz ją usłyszeć na głos?
Na jej dotąd nieskazitelnie gładkim obliczu i poważnej mimice pojawił się delikatny uśmiech. Nie za bardzo wiedziała, czy dać się wodzić za nos w tej kwestii niezwykle burzliwemu Czarnowłosemu, ale naprawdę bała się go stracić. Ha... stracić... najpierw trzeba go mieć!
Zbliżyła smukłą kibić ku jego torsowi, a głowę pochyliła tak głęboko, że zdołała oprzeć swoje czoło o jego własne i z lekkim drżeniem w piersiach (to wszystko było dla niej takie nowe i... ekscytujące zarazem!) wyszeptała mu soczyste, pełne natchnienia słowa prosto w twarz:
-Nie boję się... I dam Ci tyle okazji, że będziesz miał w czym wybierać...
Chyba trochę przesadziła, ale nie lubiła, gdy ktoś grał na jej ambicjach. Zdecydowanie zabrakło powściągliwości, lecz zauroczenie zrobiło swoje. W dodatku słowo się rzekło, a kurcze nie miała w swoim jakże bogatym CV ani jednego doświadczenia związanego z uwodzeniem mężczyzn. Musiała więc improwizować, ewentualnie przypomnieć sobie coś z książek lub filmów.
Od czego by tu zacząć? Może od zsunięcia swoich dłoni z ramion młodzieńca i wpuszczenie ich za plecy gościa? Masażyk z jednoczesnym kuszeniem swym szczupłym ciałem, bowiem wcierając dłonie i "urabiając ciasto" Ciacha nachylała się ku niemu i umyślnie ocierała się bokiem. Niczym kocica, mrraaau. Ciekawe czy Kira się wkurzy, że zaczęła dziwnie napastować jej Pana...
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 261


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Nie Lut 18, 2018 10:56 pm

- Bo co to za zabawa, jeśli będę musiał sam się wszystkiego domyślać? - odpowiedział jej natomiast. - I odpowiadać... Wolałbym to od ciebie usłyszeć - w jego oczach wyraźnie były widoczne złośliwe ogniki. Nie zamierzał jej odpuścić i swoim zachowaniem prowokował... Ale również i wymuszał na niej, by powiedziała to na głos. Chciała próbować go mieć dla siebie? Cóż... Pytanie było... Kto kogo zdobędzie? I wedle czyjej woli to wszystko się potoczy?
Była dość blisko... Nawet za. Widział, że ośmielała się coraz to bardziej... I patrząc przez pryzmat jej wcześniejszego zachowania, nie spodziewałby się takiej odwagi z jej strony. Ani trochę...
- Czekam na to... - wyszeptał w odpowiedzi. A może by tak jej delikatnie pomóc swoją mocą? Nie... Poczeka i zobaczy z jaką inicjatywą wyskoczy wampirzyca... Da jej delikatną przewagę...
Albo potem całkowicie postawi na swoim i pociągnie ową sytuację wedle własnego uznania. Można by wręcz powiedzieć, że toczyła się między nimi niema gra... Gdzie nagroda była warta uwagi...
Tylko, kto właściwie w niej zwycięży?
Obserwował jej działania z lekkim uśmieszkiem na twarzy. Nie wtrącał się ani on, ani Kira do jej zachowania... Po prostu czekał na to, jak daleko posunie się czarnowłosa i kiedy się podda... Nietrudno było zauważyć jej brak doświadczenia, a Aoi nieźle się bawił, widząc jej działania.
- Więcej śmiałości... Nie krępuj się... - lekko złośliwiec z niego, prawda? Ale skoro sama zaczęła, to nie będzie jeszcze nic robić. Jeszcze...
Powrót do góry Go down
Z

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3034-zoe-dersarajevo#64480
Zarejestrował/a : 09/11/2016
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   Today at 7:54 pm

Twarda sztuka. Ani na moment nie dawał jej poczuć, że może Go mieć za byle co. Dodawało to niejakiej pikanterii, bo Stalowooka naprawdę pożądała Go, choć dysponowała marnymi środkami. Co da smukła kibić, gdy obiekt westchnień stawia wysokie wymogi? Będzie musiała naprawdę postarać się, aby wyrwać swego mena i mieć Go dla siebie. Na chorą z zazdrości wyłączność. Wampir sam dokładał do ognia, swoimi uśmieszkami, słowami, gestami. Zachowywał się tak, jakby to on był Panem sytuacji, a nie ona. W rzeczywistości pewnie tak było, jednak póki żyła żywiołową chwilą, póty się nie podda i pokaże, na co ją stać!
-Oi Aoi...
Nie było lekko, a skubany robił co chciał, i wychodziło na Jego! Pragnął rozrywki? To ją dostanie. A czy będzie się z niej cieszyć...? Ważne, by przeżyć ten pierwszy raz. W końcu! Ile miała tkwić w samotności? Riecon miał nawet dzieci, i choć przeżywał okrutnie rozstanie z ukochaną, to mimo wszystko egzystował dla kogoś. Cynthia była wspaniałą córką w oczach tatusia, nawet jak inni nie podzielali tego zdania. Zoe próbowała za to być dobrą ciocią dla niej, z różnym skutkiem. A zatem dlaczego ona nie mogłaby mieć kogoś, kogo pielęgnowałaby bardziej niż kwiaty?
Zwykły masażyk to nic, trzeba przejść do konkretów. Jak wspomniano Zetka nie posiadała doświadczenia z praktyki, będzie nadrabiać świeżością i kreatywnością. Albo ewentualnie dwoma, trzema pornosami, jakie dorwała przez przypadek w swoje ręce i jakoś nie mogła odmówić sobie przyjemności. Wracając jednak do krwiopijców, Czarna Dama otarła się przez przypadek tak mocno, że zdarła kawałek sukni u ramiączek i odkryła porządny dekolt z mniej pokaźnym biustem... cholerna anoreksja. Gdyby była bardziej krągła, miałaby czym uwodzić młodzieńca. Najwyraźniej trochę poniosła ją fantazja. Nic to, nie będzie się z tym obnosić, ważne, że i ona tą kartą przetargową mogła odkryć znów tors młodzieńca. A to uczyniła przez dosłowne wbicie palców i zdarcie dopiero co podarowanego ubrania. Zoe była jeszcze w staniku, ale to od towarzysza będzie zależało, na jak długo. Czarnowłosa zdecydowanie wolała zająć się inną częścią ciała.
Z początku z determinacją zbliżyła raz jeszcze swoje usta ku Jego obliczu. Tym razem nie będzie szeptanka, a coś więcej. Tylko sęk w tym, że... że nawet całować się nie potrafiła. A co dopiero reszta! Całe szczęście, że nie myślała najtrzeźwiej, bowiem wykonałaby falstart i wycofała się z zawodów. Tak to troszkę otumaniona radością, o wiele bardziej urokiem i charakterem młodego wampira (jak i jego ciastkowym ciachu-ciachu ciele) mogła odważyć się na więcej. Wpierw zetknęły się delikatnie ich wargi, z lekkim muśnięciem. Jej smakowały jak płatki róż. Jego o niebo smaczniej. Gdyby była człowiekiem, pewnie zaraz pojawiłyby się rumieńce, ponieważ emocje buzowały w jej głowie, ciele i całym ja. Może za wolno to wszystko się działo, może świat zwolnił specjalnie dla nich... lecz to tempo idealnie oddawało prawdziwy, nieśmiały charakter Zetki, w której drzemała romantyczna, dotąd nigdy niespełniona dusza. Ten szalony wstęp, i pewnie wszystko co będzie później, zmotywowane będzie przyziemną rywalizacją. Ale ten pierwszy jej pocałunek... pragnęła, by był idealny. Taki wyśniony... jedyny w swoim rodzaju.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Gościnny   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Gościnny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój gościnny [Pierwsze piętro]
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY :: POSIADŁOŚĆ JEZIERZASZTAINERA-
Skocz do: