IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Something Wicked This Way Comes...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Something Wicked This Way Comes...   Pią Paź 07, 2016 9:55 am

Garruch jak zwykle wyruszył na swoje polowanie nieco po północy. Jego głównym celem był zrujnowany szpital w którym nigdy nie brakowało oszalałych wampirów. Stara krew je przyciągała i była to swoiste legowisko dla nich. Zawsze mógłby też szukać starej stacji kolejowej, gdzie też lubowali przebywać. Było już jednak chłodno i wampiry raczej przesiadywały w budynkach, niż na otwartych przestrzeniach.
Stary łowca, miał w zwyczaju walczyć na bardziej otwartych przestrzeniach, które nie blokowały mu możliwości uderzenia łańcuchem. Miał jednak swoje sposoby, aby używać broni pomimo małej przestrzeni... Po prostu zwijał ciasno łańcuch i miał ręczną broń na wampiry, która w zupełności mu wystarczała.
Jeszcze chwila i będzie mógł wejść. Czuł na prawdę niemałą ilość wampirów w pobliżu, ale według własnych zasad nie wejdzie dopóki nie zobaczy wartownika, który miał pilnować głównego wejścia co legowiska. Trzeba go ściągnąć szybko i po cichu, a to nie było łatwe. Wampiry miały wyczulone zmysły, ale również Garruch potrafił je wyczuwać i słyszeć.
Jeszcze nie.
Jeszcze trochę. Garruch nawet usiadł sobie przy stercie kamieni w oczekiwaniu...
To będzie długa i nudna noc. Zresztą jak zwykle. Wybijanie krwi E była dla niego rutyną i praktycznie wszystkie noce były podobne... Chociaż czasami zdarzało się spotkać jakiegoś wampira krwi D, albo wyższej... Który deklarował, że również zabija wampiry. To dziwne, ale prawdziwe. Zastanawiał się nie raz czy takie postępowania nie były spowodowane jego dawną inkwizycją. Może ta gdzieś w zarodku jeszcze istniała, prowadzona przez kogoś? Raczej nie, ale jego 'ideały' w pewnym sensie się ziściły. Wampir zabijał wampira. I to nie z przymusu. Może w następny rok wybiją już tyle poziomu E, że ludzie przestaną bać się chodzić po nocach?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Pią Paź 07, 2016 5:12 pm

Eh... Dziecko dorasta i niemal włazi na głowę. Ja pierdole... Trzeba mieć wiele cierpliwości by przetrwać z dzieckiem, które wstępuje w okres dorastania. Cornelius jednak nie miał problemu z cierpliwością, dopóki dziecko którym się opiekuje nie przegina, co mało kiedy się zdarza. Tyle dobrego, to znaczy, ze jeszcze nic nie jest stracone! Nie ma co pieprzyć... Najgorsze ma za sobą, a mianowicie wychowanie w pierwszych latach, gdzie koło dziecka trzeba niemalże ciągle skakać. Ufff. Skoro to już za nim, to potrafił mieć więcej czasu dla siebie, bo Katy była już na tyle duża by sobie poradzić w podstawowych czynnościach sama, nie potrzebując już jego osoby. Niech się uczy, bo Cornelius mimo bycia starym zgredem nie będzie żył wiecznie... Ktoś go będzie musiał zastąpić.
W końcu wylazł z domu wcześniej wpadając do parku, by zobaczyć dlaczego tam jest taki hałas. Cóż... Nic dziwnego nie zauważył. Może nic, gdzie by musiał interweniować. Dwóch ludzi lało się po mordach, nieco spizganych. Ważne że nie było tam wampira, więc mógł iść dalej.
Lazł dalej, nie spiesząc się z niczym, bo i po co. Noc przecież taka długa... Ubrany w jakieś luźne spodnie wycieraki, bluzę i do tego Taki płaszcz, kierował się głównie tam gdzie była wylęgarnia wampirów E. Oczywiście uzbrojony, bo bez tego to ani rusz. Przewijał się przez ciemne zaułki, pokonując jeden za drugim nie spotykając nic ciekawego, aż znajdzie się koło ruin starego szpitala. Jeśli były tu jakieś wampiry, to na pewno go zwęszą, choć w sumie... Smród jaki tu panował, może zamaskować zapach człowieka. Pojawił się z kompletnie drugiej strony budynku, niż Garruch i póki co zaczął nasłuchiwać, stojąc opartym przy jednym z drzew. Dzięki takiemu trybowi życia, potrafił nieco polepszyć swoje zmysły, lecz jak na razie nie leciał na żywioł, a obserwował powoli otoczenie.
Wyjął paczkę fajek po chwili, wyjmując jednego papierowa, który wepchał w usta, po czym odpalił zapalniczką, ukrytą w paczce fajek. Gdy to zrobił schował balast delektując się dymem papierosowym.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Pią Paź 07, 2016 6:56 pm

Dziesięć zdrowasiek później w końcu zobaczył swój cel. Musiał się przybliżyć i to uczynił. Skradanie się w pełnym rynsztunku... było nie tyle trudne co wręcz niemożliwe. Przybliżył się jednak na dwadzieścia metrów, a następnie z cała swoją szybkością rzucił się na wartownika. Atak mógł przypominać ten, który przeprowadzały drapieżniki na swoje ofiary. Jeden celny cios końcówką osikowego kołka wprost w serce... i po sprawie. Gabriel przez chwilę patrzył jak spopiela się jego ofiara, zostawiając po sobie strzępki ubrania. Nie zdążył nawet wydać z siebie żadnego dźwięku... A szkoda.
Garruch mając już dość czekania wszedł do środka, w kompletną ciemność. Po co komu światło, skoro widział tak samo dobrze jak wampir?
W środku nie brakowało różnorakich zapachów. Ludzka krew też mieszała się tutaj, chociaż raczej stara... Krew wampirów za to była jakby świeższa. Może walczą pomiędzy sobą czasami? A może po prostu śmierdziała tak teraz broń Garrucha ? To nieważne. Na parterze nie było nikogo. Musiał jednak znaleźć się na dworze jeszcze jeden wartownik, tyle że z tylnej jego strony. Tak zawsze było. Pierwsze co zrobił to oczywiście przeszedł ostrożnie przez korytarz i wyszedł na zewnątrz, próbując zlokalizować wampira. Jego zapach był niewyraźny jak wszystkiego tutaj, ale nie trudno było się domyśleć, że tamten się nie kryje ze swoją obecnością. Po prostu cicho przeklinał, ze to na niego spadła tym razem warta. Wystarczyło ukryć się przy wejściu i przeczekać, aż będzie wracał. Tym razem Garruch nie tyle się rzucił co użył telekinezy i wampir zanim zrozumiał co się dzieje to nadział się sam na przygotowaną broń. Kwiknął tylko jak świnia i chwilę potem zamienił się w popiół.
-Kutas...-Warknął cicho do siebie, aby skomentować to, iż nawet w ciszy nie mógł zejść z tego świata. Szczerze mówiąc Garruch nawet nie rozglądał się poza szpitalem i kompletnie nie zauważył innego łowcy. Był znacznie bardziej zajęty tym, aby spojrzeć po rzeczach spopielonego, uważając, że może znajdzie coś ciekawego...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Pią Paź 07, 2016 8:06 pm

Nie przypuszczał iż będzie w tym samym miejscu co inny łowca, który oczywiście planował atak. Och jaka szkoda. Cornelius absolutnie się tym nie martwił, ba... Nawet często mu się zdarzało obrać cel, który był celem i innego pogromcy. Tak po prostu się zdarzało i tyle. Lepiej by było więcej łowców, niż wampirów... Eh walić to
Zaciągał się raz za razem papierosem, przyglądając się budynkowi, który niebawem chciał sprawdzić, a palenie było tylko rozgrzewką do tego wszystkiego. Palił spokojnie, bowiem gdzie ma się spieszyć... Ma czas... Ma bardzo dużo czasu... Choć było po północy, to do świtu jeszcze pół nocy...
Zaczął się robić hałas, który dochodził z domu, a Cornelius tylko się uśmiechnął nikle, mając nadzieje że dziś porozpierdala kilku. Ale zaraz zaraz... Zauważył że po chwili od zaczęcia się hałasowania, ktoś opuścił budynek.
Garruch...
Wszędzie by poznał tą twarz, tyle razy ją widział że mu starczy. Nie miał jednak jakoś bliżej z nim do czynienia, jednak poznać, poznał z wyglądu ale jednak. Był świadkiem ładnego pokazu przez Starego Łowce.
Oderwał się od pnia, które znosiło jego ciężar i wyrzucił resztę papierosa gdzieś w trawę. Nie ma możliwości by jednak ta się zajarała, bo była mokra, a może coś tu zostało wylane. Chuj wie.
Do uszu Gabriela, mógł jednak dobiec odgłos klaskania, donośnego ale tak jakby opóźnionego. Oczywiście łapki które klaskały należały do drugiego łowcy, który powoli zaczął się zbliżać do starszego.
-No proszę... A myślałem że nie będę się nudził...
Odezwał się pierwszy zaprzestając klaskania. Choć głos wyrażał zawód, to był on tylko teatrzykiem. Było mu obojętne kto zabił wampira. Ważne że jest po problemie...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Pią Paź 07, 2016 9:17 pm

No dobra, kiedy już zaczął się zbliżać drugi łowca to Garruch nie miał najmniejszych wątpliwości, iż zbliża się inny łowca. Wielkolud się obrócił, odrzucając resztę szmat. Na oklaski zareagował co najwyżej ściągnięciem brwi.
-No tak... Jak ich spłoszysz to faktycznie będziemy się nudzić.
Nie był zbyt pozytywnie nastawiony do innego łowcy, ale co się dziwić. Na zebraniach Corn mógł zauważyć jak ciężki charakter miał ten facet- no i sama reakcja na jego wypowiedzi nie była zbyt przychylna, a skoro jest się 'tym złym' w grupie to z pewnością też nie zawiera się z takowymi lepszych przyjaźni. Im dalej w to brnąć tym coraz bardziej Garruch będzie działał na własną rękę, chociażby miał w czymś przeszkodzić samej oświacie... Proste.
Pokaz umiejętności? A co trudnego było w zabiciu poziomu E? Nawet największe nieuki i beztalencia mogły stosunkowo łatwo zabić takiego wampira. Rzadko jednak robiło się to gołymi rękami, albo na tak krótki dystans, prawda?
Gabriel chwilę później obrócił się w stronę szpitala w którym nastał już harmider. Zaraz zbiegnie się grupa wampirów, a potem będą się ratowały ucieczką chociażby 'na jana' skacząc z wyższych pięter.
Tak zawsze się działo. Garruch to wiedział, bo odwiedzał szpital przynajmniej raz w tygodniu. A mimo to liczba wampirów jakby nie malała... No i nic sobie nie robili z tego, że mieli regularne odwiedziny ze strony starego łowcy. Widocznie bilans strat był na ich korzyść. Miejsce było dobre do chowania się i około dwudziestka wampirów w tygodniu nie była zbyt wielką przeszkodą dla nich. Albo byli tak głupi, albo po prostu nie mieli dokąd pójść. Prawdopodobnie to drugie, ponieważ za czasów panowania Samuru, ich liczba kilkukrotnie wzrosła. Kiedyś zabiłeś dwudziestu i taki budynek był pusty na miesiąc. A teraz? Jak ktoś ginie to biorą na jego miejsce kogoś innego, kto nie ma widocznie swojego miejsca w slumsach... I taki się cieszy, a potem idzie na mięso armatnie dla Garrucha. I kółeczko się zapętla.
Stary inkwizytor kopnął resztkę rzeczy tamtego wampira i po prostu wszedł do środka. Zaraz po przekroczeniu progu było słychać typowe syczenie wampira, który nawet nie myśli co robi. Było w środku cholernie ciemno, ale jak już wcześniej pisałem- Gabriel ich widział. Naliczył pięciu. Próbowali się pochować po innych drzwiach, tak jakby próbując zwabić łowce w pułapkę. Idiotyzm. Oni na prawdę kierowali się samym instynktem zabijania, a nie strategią.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Pią Paź 07, 2016 9:49 pm

Został zauważony... Hehehe... Skoro klaskał, jak i mówił to nie było opcji, aby Garruch go nie usłyszał, no chyba że miał nasrane w uszach. Cholera z tym... Poczuł na sobie wzrok starszego z łowców, jednak nic sobie z niego nie zrobił, a zatrzymał się dopiero w jakieś 3-4 metrów od niego. Czy się go bał... Bał, jeśli wierzysz w garbate aniołki...
-Czyżby...
W porównaniu do głosu ciemnowłosego, Corneliusa był spokojny, neutralny nie wyrażający za wiele, no chyba że znudzenie. Gabriel chyba nie myślał iż od klaskania człowieka wampiry pouciekają. Może kilka, ale na pewno nie wszystkie...  
Garruch zdecydowanie należał do tych którzy nie boją się powiedzieć kompletnie niczego. Nawet jeśli miał trudny charakter i na zebraniach zazwyczaj wyrażał się wulgarnie, jak i wolał chyba klasyczne działania. Zero litości, zero kompromisów. Nie oceniał go, był neutralny do jego osoby, szanując jego osobę. Wiele dokonał i skoro się wypowiadał, to miał doświadczenie i pojęcie o tym, o czym mówi, a nie tak jak reszta młodzików uważała się za ekspertów, która w bezpośredniej konfrontacji z wrogiem, nie umie zastrzelić cel.
Zabicie wampira E nie było żadnym pokazem umiejętności, chodziło tu raczej i Magie jaką posłużył się mężczyzna. Cornelius nie miał o niej pojęcia, a teraz już ma. Sam Garruch był jedną wielką zagadką, ale to normalne było jeśli chodzi o łowców.
Zamierzał wrócić do szpitala, niestety jak po chwili usłyszy nie robił tego sam. Cornelius dopiero po chwili ruszył za nim i stanie w progu. Było ciemno, przez co jego widoczność była osłabiona, lecz dzięki spożywania krwi, miał również wyostrzone zmysły. Może nie tak jak Garruch, ale to wystarczyło by móc widzieć pomieszczenie. Słyszał odgłosy należące do wampirów, których położenie mniej więcej znał.
Nie zmierzał teraz nic robić, o ile nie zostanie zaatakowany. Chciał się poprzyglądać temu co będzie robił łowca. A maże zaś coś ciekawego zobaczy, czy też nauczy. W końcu zazwyczaj uczymy się od starszych, bądź bardziej doświadczonych...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Sob Paź 08, 2016 6:13 am

Garruch rozejrzał się jeszcze po górnej części stropu w której nie brakowało dziur. To cud, że ten budynek stał, skoro stropy w niektórych miejscach były wybrakowane. Na przykład ta wielka dziura nad korytarzem. Wielkolud pokazał na nią ręką z bronią.
-Pilnuj dziury-Rzekł, po czym od razu ruszył przed siebie. Skąd takie polecenia i w ogóle dlaczego śmiał wydać takowe? A po co zatrzymał się, aby ogarnąć całą sytuację? Trzeba było sklecić jakąś strategię, aby drugi łowca nie chodził z rękami w kieszeniach, a skoro Garruch będzie podążał korytarzem to wolałby nie mieć na plecach celującego w jego stronę.
Im dalej tym coraz wyraźniej słychać było syk, który miał odstraszać potencjalnego przeciwnika, a tak na prawdę jedyne co robił to zdradzał pozycję wampira. Garruch chwilę później sięgnął już do pierwszego pomieszczenia i 'wyłowił' z jego ciemności wampira, który próbował kopać rękami i nogami, kiedy został uniesiony. Próbował też gryźć, ale stalowa rękawica chroniła człowieka przed takimi zachowaniami. Lewa ręka trzymała wampira, a prawda najzwyczajniej w świecie wbiła mu końcówkę broni w serce. Chwilę później tamten się zapalił i opadły jego puste ubrania, a kurz się rozleciał na boki.
Z drugiego pomieszczenia wyleciał drugi wampir i spróbował zaskoczyć Garrucha, lecz ten zrobił krótki odskok przed jego próbą naskoczenia na niego.
A co się działo dookoła? Wampiry faktycznie zaczęły wychylać się z dziury. Niektóre zeskakiwały, reszta po prostu próbowała zobaczyć kto jest atakującym- Warto wspomnieć, że dziura była już za plecami Garrucha, więc zaraz wampiry zapewne oddzielą obu łowców.
Drugi atak wampira zakończył się wylądowaniem na ziemi i tym razem Garruch zareagował kontrą, którą wyprowadził tak szybko, iż wampir nie zdążył się nawet podnieść z klęczek po skoku...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Nie Paź 09, 2016 9:06 am

Podczas zaglądania za tym co będzie robił Gabriel, ten podąża w głąb budynku, który niemalże prosi się już o zrównanie go z ziemią. Faktycznie, to było aż zaskakujące, że budynek, który w swojej konstrukcji ma wiele ubytków, nadal stoi o własnych siłach. Jak jednak długo? Może do najbliższego zerwania się wiatru, bądź czy to przez jakiś inny zwykły przypadek, bądź zamierzony cel. Póki co niech stoi, skoro łowcy w nim byli, a co z wampirami? Z nimi to tak chuj, ważne by oni byli cali.
Tej dziury nad nimi nie dało się nie zauważyć, no chyba że było się takim ślepym, jak ci z Kevina, ale to już mniejsza oto. Widział i na słowa starszego zerknął na nią uważnie, lecz nie pod chodził pod otwór.
Zerknął krótko za łowcą, po czym zaczął się rozglądać po ścianach, zerkając też co jakiś czas na dziurę w suficie. Już po chwili zaczął zauważać iż wampiry zaczęły zaglądać w dół. Może za swoimi braćmi, którzy skończyli marnie w rękach Gabriel.
Skoro miał jednak pilnować, ruszył się z miejsca i skierował się w kierunku Inkwizytora, więc jeśli wampiry chciały dopaść z starszego mężczyzn, musieli najpierw przebić się przez Corneliusa, który powolnym ruchem wyjął swoje bronie, zwalniając blokady na rękojeściach pistoletów, by wysunęły się niewielkie ostrza. Małe ale jednak bez problemu mogły zabić, zwłaszcza jeśli dostało by się strzałem w rękojeści w głowę... Mózg od razu dźgnięty...
Stanął w lekkim rozkroku, zerkając w sufit by zacząć szybkim spojrzeniem policzyć wystające łby z dziury. Jeśli wychylały się za bardzo, bądź chciały skakać to przeciw nim został otwarty ogień.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Nie Paź 09, 2016 10:15 am

Kolejny skoczył, a Garruch po prostu wyciągnął przed siebie broń i wbił ją w czoło wampira. Zanim wytracił on impet, poziom E zamienił się w kupkę popiołu, który jeszcze leciał swoim pędem, przez co w powietrzu zaległ pył. Inkwizytor spojrzał w stronę drugiego łowcy, który był przyszykowany do strzelania.
-Desert eagle jest przereklamowany. Na chuj komu zrobienie wielkiej dziury w głowie wampira kosztem tak małego magazynka?
I tu objawiła się właśnie ciekawostka o Gabrielu- znał się na broni palnej, chociaż nikt nigdy nie wiedział, aby takowej używał... Ah, te przekonania, iż honor nie pozwala mu na używanie broni palnej... Hipokryta... Ale wracając do sprawy. Chwila wystarczyła, aby trzeci wampir poczuł się na tyle odważny, aby zaskoczyć Gabriela i skoczyć mu na plecy.
Corn też nie miał lekko, ponieważ nie tyle głowy zaczęły się 'pokazywać', ale i całe ciała, które zeskakiwały... Niemniej pierwsze dwa wampiry wystarczyło odstrzelić bo się wychyliły. Gorzej z kolejną piątką, którą Corn po chwili miał raptem cztery, może pięć metrów od siebie.
A wszystko wskazywało na to, ze to nie koniec ich prób powstrzymania łowców.
Z innej dziury wylała się około dziesięć innych wampirów, a z jeszcze innej kolejna dziesiątka...
Tyle że co najmniej połowa z tych odległych postanowiła jednak spierdzielać byle dalej.
Garruch sięgnął za siebie i rzucił o ziemię przed sobą tym, który przyczepił się do jego pleców. Tamten zanim spadł, zdołał jakoś ugryźć starego łowcę, jednak poza krótkim sykiem Gabriel nic sobie nie zrobił z tej rany. Zapach człowieczej krwi był akurat mu na rękę. Więcej wampirów będzie atakować...
Problemem było to, iż łowca powoli wpadał w pewien amok od samego zapachu krwi przeciwników. Kolejnego wampira przyciągnął swoją telekinezą, odchylił mu łeb, a potem wbił w niego swoje kły. Trochę upił, a potem Domknął paszczę, odrywając sporą część skóry oponenta. Wyjący z bólu wampir próbował się wycofać, jednak opadła na jego głowę ciężka noga Garrucha, który przy użyciu swojej nadludzkiej siły, po prostu zmiażdżył ją.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Nie Paź 09, 2016 11:00 am

Może i się znał na broni, ale czy znał historie broni Corneliusa? Absolutnie, niezbyt wiele o nim wiedział. Wyraził swoje zdanie na temat broni, a drugi łowca obdarzył znudzonym spojrzeniem.
-Jesteś nadmiar spostrzegawczy, przyjacielu...
tyle musi wystarczyć. Cornelius też znał się na broni, jednak skoro wiedział, że jest taka kitowa to czemu jej używał? Widocznie miał powodu, lecz czy musiał się spowiadać Garrychowi... A co was pojebało... Nawet rodzicom się nie spowiadał. Łowca wyraził swoją opinie, drugi zaś zachował się niezbyt wzruszony jego słowami.
Lepiej się skupić na tym co się działo, dookoła. A zaczęło się dziać! Cornelius wymierzył pierwsze dwa pociski w wystające łby, więc te już po chwili rozsypią się w pył. Nie musiał za długo czekać by zobaczyć coś więcej. Zeskakujące wampiry widocznie zainteresowane łowcami, świeżą krwią...
Piątka wampirów pojawiła się dość blisko Corneliusa, który póki co patrzył, dopiero po chwili ruszył w ich stronę. Po chwili dało się zwyczajnie zaobserwować, jak wampiry zastygają w miejscu, nie mogąc się ruszyć, nawet przy próbach. Co się właściwie działo? Cornelius używając swojej magi, pozamrażał molekuły w pomieszczeniu którym był, co się równało z tym, że i wampiry, które po chwili zdjął strzelając każdemu w łeb. W nieruchome cele nie było możliwości by nie trafił. CZy dało się uniknąć działania jego umiejętności? Nie, była ona fizyczna, żadna bariera umysłowa nie pomoże.
Po chwili jednak przestał działać mocą, by nie przemęczyć się za mocno, bo chyba nie o to chodziło by paść z wycieńczenia. Poza tym, zrobił to również dlatego, by magia czasem nie tknęła Garrucha, który był zajęty sobą.
-Kto następny?
Zapytał zerkając po wampirach, których przybywało. A może by tak się przejść... Garruch sobie poradzi... Wystarczyło spojrzeć na niego.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Nie Paź 09, 2016 12:21 pm

A czy on potrzebował tłumaczenia? Po prostu powiedział swoje zdanie i tyle, zajął się sobą.
Ostatni wampir kryjący się w pomieszczeniu zaczął uciekać do grupy, która chwilę później w całości ruszyła na niego.
Co do Corna, rozstrzelał wampiry i wszystkie zamieniły się w kupkę popiołu- co tu dużo mówić. Warto jednak powiedzieć o tym, że z 14 naboi załadowanych w obu broniach pozostało mu ich już tylko 7. Z dziury wyskoczyło trzech następnych... w sumie już ze wszystkich dziur zaczęły wypadać wampiry, ale znaczna ich większość po prostu uciekała. Odgłosy strzałów w zamkniętym pomieszczeniu... Uszy Corna z pewnością 'więdły' przy tym akompaniamencie, ale i Garruchowi się obrywało, choć stał dobre dziesięć metrów od niego.
Chwilowe ogłuszenia powodowały tyle, że jeden i drugi łowca nie mogli dokładnie określić gdzie zeskakują wampiry i gdzie jest zagrożenie- tylko tyle ile widzieli.
Na Garrucha leciała piątka wampirów. Facet bez większego problemu złapał za starą półkę i rzucił w nich. Dwóch zebrało, ale nie zginęli... Chociaż wykluczyło to ich z walki, ponieważ mięli połamane kości i darli się. Trzech pozostałych zaatakowało razem. Garruch zasłonił się przedramieniem i odepchnął pierwszego cudem łapiąc jego ubranie i pociągając go na pozostałą dwójkę, rzucił ich na ścianę. Chwilę później atakował ich swoim 'krzyżem' eliminując dwóch, a trzeciego raniąc.
Z pomieszczenia obok już wyskoczyło trzech następnych. Jeden skoczył na plecy wielkoluda, przerywając mu ataki na zranionego poziomu E... Tyle że kiedy Garruch znów zrzucał wampira z pleców, ten od przodu zamiast pomóc temu, który uratował jego życie, zaczął spierdalać ile sił w nogach. I znów klasycznie rzucił o ziemię wampirem i rozpieprzył mu głowę naciskając na nią nogą z wielką siłą.
Adrenalina płynęła jak i również słaba moc z krwi poziomu E. Niedługo wyleczy swoje zranienie, ale na prawdę nie przejmował się teraz szczypaniem... Myślał tylko o tym, aby rozjebać kolejne wampiry i od razu się za to wziął.
Co do Corna, oczywiście cała piątka wampirów ruszyła w jego stronę, starając się zrobić to jak najszybciej. Poza tym miał jeszcze na głowie dwóch, którzy zeskoczyli. Nie wyglądali jednak jakby chcieli walczyć, ponieważ były to brudne dwie dziewczyny z pokrwawionymi ubraniami... Kto jednak wie... może zechcą skorzystać z okazji, aby zaatakować łowcę?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Nie Paź 09, 2016 1:05 pm

I dobrze, chociaż w jednym byli podobni. Niezbyt się tłumaczyli, a wyrażali opinie. Jeden bardziej sprecyzowane, zaś drugi rzucał kpiącymi słówkami, które miały na celu urwanie tematu. Choć byli koło siebie, to niezbyt zwracali uwagę na to co się dzieje i drugiego. Zajęci sobą i póki co tylko. Młodszy z łowców, użył broni palne, o czym doskonale było słychać. Dźwięki ogłuszyły zapewne nie tylko ludzi, ale i obecnych wampirów, których przybywało. Zmrużył oczy, czując chwilowy zanik słuchu, spowodowany przez odgłos strzału, a za nim kolejny. Zacisnął mocniej dłoni na rękojeści pistoletów. Doskonale sobie zdawał sprawę, z tego ile mu pocisków zostało, jak i ile będzie musiał czasu przeznaczyć na wymianę magazynka.
Uszy miały chwilową przerwę, bądź okres bunty, przez  co musiał sobie radzić za pomocą innych zmysłów. Zerknął na piątkę, która już się szykowała do ataku, na co Cornelius ino przechylił łeb, patrząc w ich stronę. Zerknął w górę widząc kolejne dwie pijawki, przez co zmrużył oczy wracając na tych z dołu, który bez wątpienia zbliżali się w jego kierunku.
Już w odległości jednego metra,  jeden z wampirów, mógł zostać wyeliminowany, poprzez wykop z półobrotu w szczękę. Zaatakuje tego, który pierwszy do niego dotrze. Siły mu nie brakowało, lecz taki wykop nie był śmiertelny, lecz na pewno naruszy kark, a także powinien doprowadzić do omdlenia wampira. W chwili kiedy jego noga zaś pojawi się na ziemi, ten co może wydać się głupie, ale kucnie, po czym zwyczajnie położy się na ziemi, celując w wampiry, które najprawdopodobniej zechcą się pochylić nad nim. Celował od razu w łeb, głównie skupiając się na pozostałej 4 z dołu. Zostawi sobie 3 nabije w pistoletach, które po chwili skieruje w dziurę w suficie, gdzie było widać, wspominane wampirzyce. Zechce je również zastrzelić, mając z tej pozycji, idealny widok, na ich łby. Dopiero po tym nieco wznosząc swoje stopy zechce wykonać "sprężynkę" by wstać, nie zwracając uwagi na swój zakurzony płaszczyk, nie mówiąc już o swych włosach...
Zostanie mu jeden nabój który wystrzeli w wampira, który powinien leżeć nieprzytomnienie. Dopiero po tym zajmie się wymianą magazynków, po czym schowa bronie, zaczepiając je o pasek, jak i ukryje ostrza. Miał na jakiś czas dość hałasu. Nawet zechce zerknąć co tam u Garrucha.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Nie Paź 09, 2016 8:06 pm

//
Garruch napisał:
(...) Poza tym miał jeszcze na głowie dwóch, którzy zeskoczyli.
Musisz mi więc wybaczyć, ale nie przyjmę tego, że zarżnąłeś je na końcu, skoro opisałem, że zeskoczyły już przez dziurę ; ) Dlatego też pewną część tekstu trochę naciągnę, abyś nie wyszedł, że obskoczyły Cie wampiry z każdej strony. Jeśli się nie zgadzasz to wiesz. GG to edytuje. //


Corn bardzo dużo ryzykował. Przede wszystkim zignorował podstawowe zagrożenie, które było najbliżej jego, a po drugie, półobrót na wąskim korytarzu, pełnym gruzów i jakiś starych, rozpieprzonych mebli... Cud, ze nie zahaczył nogą o nic, ale ważne, iż się udało powalić pierwszego. No, potem było gorzej. Położyć się, ok... Tyle że jedna z wampirzyc nie zamierzała uciec, ale zaatakować i właśnie rzuciła się na nogi łowcy, aby wgryźć się w okolicę prawej kostki. Małe cholerstwo wpiło się i nie zamierzało zbyt łatwo puścić 'zdobyczy', bo właśnie tym był dla niej teraz Corn.
Rozproszenie przez ból sprawiło, iż nie trafił pociskami ZA KAŻDYM RAZEM, bo strzał w głowę był trudny do wykonania, szczególnie, iż łowca trzymał 2 BRONIE i nie mógł przyłożyć obu muszek, aby dokładnie celować. Wyszło na to, iż wytracił oba magazynki na tą czwórkę... Piąty leżał nieprzytomny, a wampirzyca wgryzała mu się w kostkę... Pozbyć się wampirzycy i problem z głowy.

Garruch w tym czasie wpadł do jednego z pomieszczeń i zniknął z widzenia drugiego łowcy. Słychać było jedynie wycie wampirów, rozwalanie starych mebli i ogólny harmider w pomieszczeniu, do którego wbiegały co róż jakieś wampiry. Trzy, cztery... może z osiem ich tam weszło, a wybiegło dwóch ratując się ucieczką...
A na piętrze robiło się coraz bardziej cicho, jedynie zranione wampiry, które nie zamieniły się w popiół, postanowiły jeszcze pojęczeć, aby ktoś je w końcu dobił.
Cóż. Oboje zabili i tak pokaźną ilość wampirów jak na jedną noc. Reszta rozbiegła się na wszystkie strony, byleby uciec ze szpitala.
W końcu też Garruch wyszedł z pomieszczenia, łapiąc się futryny. Był poraniony od kilku ugryzień, ale nie było to nic co mogłoby zagrozić jego życiu. Poza tym nawet jego zmęczyła ta tyrada walki.
Zamiast iść w stronę Corna, oczywiście udał się ciężkim krokiem w stronę powalonych wampirów, którzy jeszcze żyli. Jednego i drugiego wydostał spod starego mebla i z obu wypił trochę krwi, a następnie ich pozabijał.
Na koniec plunął z obrzydzeniem i odwrócił się w stronę drugiego z polujących. Powolnym krokiem zaczął zmierzać w jego stronę.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Wto Paź 25, 2016 3:27 pm

Ryzykował? E tam, najwyżej... Lepiej być stanowczy w swoich działań nawet jeśli są ryzykowne. Nie będzie się poza tym użalał nad sobą widząc tą liczebność wroga. Jak padnie, to chociaż będzie jednego łowcy mniej, choć w to wątpił. Czasem popełniał błędy, a czasem zwyczajnie się droczył z innymi, dając im nadzieje, bądź nawet lubił poczuć ten dziwny dreszczyk niepokoju na sobie.
No ale cóż kolejna liczba wampirów się zebrała. Garruch radził sobie bez problemu, a sam Corn robiąc swoje pif paf, zabijał ale i dawał świetny koncert swoim uszom, które gdyby mogły, to by opadły, albo odpadły już całkiem. Ba!.. nawet zbuntowały się na chwile przez co łowca miał lekki problem ze słuchem, lecz nie z czuciem.
Choć przy kolejnych strzałach i łeb zaczął go boleć, to poczuł dokładnie, jak jedna z pijawek wgryzła się w jego nogę. Nie szarpał nią, a spojrzał na dziewczynę która odważyła się to zrobić. Nic nie powiedział na to, choć uniósł brew zastanawiając się, czy ona dobrze wie co robi. Eh... Teraz to już nie ważne. Skoro magazynki były puste, chwilowo położył obie bronie na ziemi i zechce złapać za włosy wampirzycy, szarpnie nimi tak by zmusić ją do puszczenia nogi łowcy, który już po chwili zechce ją do siebie przyciągnąć nawet jeśli tyłem. Niezbyt przyjmując jej się reakcją, odchyli jej łeb i wgryzie się w jej szyje. Mógłby ktoś powiedzieć, że zwyczajnie oddaje jej za to co zrobiła. Mogła się szarpać, mogła go próbować drapać do czasu aż wolna ręka sięgnęła do szyi wampirzycy łapiąc za nią. Złapał nie bez powodu... Osaczając ją ramionami, po chwili zmiażdży jej krtań, pewniej za nią łapiąc, by już po chwili ją wyrwać całkiem, lecz nie na tym się kończyło, bo złapie ją po chwili za pozostałości z szyi, już puszczając ją ustami. Zechce swoją siłą fizyczną, której nie brakowało, oddzielić łeb od pozostałej części ciała. Dopiero wtedy zerknie na nogę.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Sro Paź 26, 2016 5:03 am

Co tu dużo mówić? Młoda dziewczyna nie była świadoma czynu, który właśnie wykonała. Była wampirem krwi E- po prostu rzuciła się na oprawcę, w próbie obrony, a zarazem najedzenia się. To było wyjątkowo przykre, że nawet dzieci nie przekraczające 16 roku życia zostają bezmózgimi wampirami, których interesuje jedynie ich głód oraz czasami bezpieczeństwo. Prawdziwy łowca jednak nie przejmował się takimi bzdetami i dlatego też Cornelius złapał za ubrudzone blond kudły. Wampirzyca warknęła przeciągle co spowodowało zarazem uwolnienie się z jej ugryzienia... Z pewnością nie podobało się to jej, próbowała nawet czepić się ciała człowieka kilka razy go kopiąc, zanim wreszcie mężczyzna sięgnął jej szyi.
Czerwona posoka wypełniła jego usta, a dziewczyna szarpała się ile mogła. Zwykłe ugryzienie nie pozbawiło jej chęci do walki o swoje, dlatego też dopiero po wyrwaniu krtani przestała się drzeć, a z jej ust trysnęła krew. Chwilowe dławienie się krwią jednak potrwałoby trochę zanim zabiłoby ją. Corn postanowił skrócić jej męki i oderwać jej głowę. Nie oszukujmy się. Nie żyła już zanim w ogóle ją oderwał. Jego ręce w pewnym momencie poczuły chwilowy wrzątek, a następnie zaprzestawały czuć opór i definitywnie zamiast oderwania, rozsypał w obie strony popiół.
Co z nogą? Krew wampirza pomagała komuś takiemu jak Garruch, ale czy tak samo było z Corneliusem? Niemniej jednak Garruch widział już jak pochylił się nad jej szyją i wyciągnął odpowiednie wnioski. Po co więc stwierdzać fakt. Chłopak pił krew wampirów tak jak on.
Zatrzymał się dopiero kiedy był raptem dwa metry od niego.
-Co? Przerwa?- Zapytał wielkolud, który tylko oparł się ręką o ścianę szpitala. Ociekał krwią. Nie tyle swoją co wampirów. Jego rękawice były pokryte ciemną posoką, a po pazurach prawej rękawicy ściekała świeża krew. Jeśli facet myślał, że otrzyma pomoc przy wstawaniu to się przeliczył. Garruch z pewnością doceniał jego pomoc, ale przyjacielem to go na pewno zwać nie mógł.
-Z tydzień minie, zanim tu wrócą. Grunt, że będzie już ich nieco mniej...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Sro Paź 26, 2016 5:50 pm

Co tam się działo z Cornem i wampirami przeszło do Historii i zaczęła się kontynuacja życia, ciągu wydarzeń, niczym w filmie, lecz bez scenariusza, gdzie każdy gra jak zechce. Siedział sobie patrząc na prochy jakie na niego się usypały i teatralnym gestem, zdmuchnął je z ramienia, po czym jednak skupił się na nodze. Co do picia krwi byli podobni, co też Garruch zauważył, jednak Corna rany i tak goiły się gorzej u np samego Corona, lecz szybciej niż u potencjalnego człowieka. Pił krew jednak, aby się upodobnić do wampira nie tylko poprzez wygląd, to jeszcze sporo przed nim. No ale mniejsza o to.
Co wyskoczyło zostało zdjęte, tylko został jeszcze jeden, nieprzytomny, dobije się go przy najbliższej okazji, póki co Cornelius skupił się na nodze, tylko krzywym uśmiechem wyrażając swoje niezadowolenie z poranionej nogi. Bywało i tak. Pokręcił lekko głową, raczej sam do siebie, po czym wstanie, zabierając bronie z ziemi, które ukryje. Stanął prosto, i cmoknął niewyraźnie do siebie, czując dyskomfort w nodze, kiedy stanął na proste nogi. Ehhh... Przejdzie mu...
Nie oczekiwał pomocy, mało kiedy zresztą. Zazwyczaj starał się liczyć na siebie, bo nawet między swoimi są zdrajcy. Zostawiając zdrajców w spokoju, usłyszał pytanie. Nie widział jednak powodu do komentowania tego. A może też nie dosłyszał... Kto go tam wie...
Wykonując dwa energiczne ruchy wzdłuż swojej klatki piersiowej, otrzepał się z kurzu, płaszcza zostawiając jednak w spokoju.
-Wracali, wracają i wracać będą, to tylko kwestia czasu.
Mruknął zerkając po ścianach i suficie, który tylko już się prosił o zrównanie z ziemią.
-O ile będzie do czego wracać...
Dodał. Jednak miejsce też robiło swoje. Jeśli zostanie zrównane, zawali się całkiem, to naturalne będzie to, że zaczną szukać innego loku, podobnego co do poprzedniego, ale jednak. Wykonał kilka kroków, kompletnie bez powodu, chciał zobaczyć jak zareaguje na problemy z nogą. O dziwo nie było tak źle, więc byłby gotowy działać dalej.
-Często tu przychodzisz?
Nie znał dróg jakimi poruszał się łowca nieopodal niego, stad to pytanie, choć skoro wiedział, ze za jakiś czas będą tu zaś... To jednak chyba był tu częstym gościem.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Nie Paź 30, 2016 10:26 am

Początkowo Garruch zjadał serca wampirów gdzie pomimo wszystko było najwięcej wampirzej krwi. Sztuka ta polegała na wycięciu z wampira na żywca tego serca oczywiście. Poza tym w dawnych czasach uważano również, iż zjadanie serca nie tylko powoduje skosztowanie krwi wampira, ale również pochłonięcie jego odwagi i siły.
Wyszło jak wyszło. Przeszło sto lat jedzenia serc w taki sposób, a następnie cudowne odkrycie, iż nie trzeba zjadać serca, aby się wzmocnić. Sztuka picia krwi wampirzej jednak nadal wymagała opanowania. Nie każdy mógł ją wypić. Niektórzy po prostu po niej umierali, inni nie byli w stanie jej przełknąć. Garruch już wiedział, że Corn akurat należał do tej grupy, która wzmacniała się krwią. Tak samo jak on.
Wstał bez pomocy, a więc nie musiał się faktycznie fatygować. Gdyby widział, że sprawia mu to duża trudność to zapewne ruszyłby mu pomóc. Fakt, nie miał w zwyczaju pomagać, ale zarazem nie porzucał kogoś, z kim nie miał żadnych zatargów. Szczególnie, że był łowcą.
-Jest ich coraz mniej. Ostatnimi tygodniami coraz mniej nowych wampirów powstało...
Rzekł zgodnie ze swoimi obserwacjami. Nie mógł oczywiście zapewnić, że miało to miejsce w całym kraju, ale w mieście to już z pewnością.
-Przynajmniej raz w tygodniu to jestem. Staram się raczej nie być zbyt przewidywalny w swoich odwiedzinach...
Nie było najmniejszego powodu dla którego miałby skłamać, albo zataić tą informację. Niech przynajmniej jeden z łowców wie, że Garruch nie siedzi na dupie całymi tygodniami i tylko udaje takiego skurwysyna jakim jest. On wciąż żył tylko po to, aby zabijać tych, którzy w jego oczach po prostu nie mają do tego prawa.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Pon Paź 31, 2016 7:42 pm

Zawsze się od czegoś zaczynało. Co zajęcie, to inne czynności, które robiło się na początku, po nich przechodziło się jakby na wyższy etap i tak dalej. W łowiectwie było podobnie. Początki były od jakiś tam patroli, które często były nudne i bez zamieszek. Po nich jednak nastał dzień, gdzie trza było stoczyć walkę. Za nią kolejną. Nabieranie doświadczenia i takie tam. Az docierało się do momentu w którym chciało się być jeszcze lepszym, by móc walczyć ze złem. W tym celu sięgało się po siłę która była we wrogu. Zarówno Gabriel, jak i Cornelius mieli ten etap za sobą, a mimo to nadal trwali w nim i aktywnie, jak i rutynowo go powtarzali. No ale to już temat, który ma wiele rozgałęzień. Opisywanie tego wszystkiego mogło by zająć, więc mniejsza z tym.
W taki sam sposób oboje się wzmacniali, jednak Garruch tkwił w tym o wiele dłużej niż Cornelius. Kto wie, może za kilkanaście lat Cornelius również będzie miał taką nieciekawą twarz, jak starszy. Kto wie... Młodszy łowca nie znał swojego towarzysza na tyle, by powiedzieć o nim coś więcej poza jego danymi, jakie sprawia wrażenie, jego doświadczeniem. Garruch zapewne nie tylko dla niego był osobą z wieloma tajemnicami, ale pewnie dla pozostałych członków oświaty również. Oczywiście nie wliczając tu osoby, które znają Garucha nie tylko przez akcje itp. Ehh... Niby współpracują razem, ale nic o sobie nie wiedzą. Bywa i tak.
Wstał bez niczyjej pomocy starając się niezbyt przykuwać uwagę do swojej nogi. Ból który odczuwał tam, był i tak zamglony przez pulsujący ból głowy. Może faktycznie będzie trza pomyśleć zmienię broni. Eh...
-Nie tylko tu ich ilość maleje, ale i na zaułkach w mieście, w dzielnicy mieszkalnej. Nie zdziwi mnie, jak pewnego dnia, zamiast ich być mniej, to będzie 2 razy więcej.
Odparł dość znudzonym głosem i zerknął na łowce, jednocześnie zadając mu kolejne pytanie. Otrzymał na nie odpowiedz i przyjął ją ze spokojem do wiadomości. Nie wielu było łowców którzy byli tak aktywni jak Garruch, nie wiele było łowców którzy mogli by dorównać mu. Sam Corn nie miał pewności, czy byłby godnym rywalem dla starszego i póki co, nie chciał tego sprawdzać.
-Dobrze to słyszeć, zwłaszcza jeśli samemu skupia się raczej na parkach i dzielnicy mieszkalnej
Dobrze było wiedzieć, że jednak ktoś patroluje inny teren, a nie jak jak Cornelius ma szczęście spotkać kilku łowców na małym obszarze, którzy robią patrol. Sam skupiał jednak się na parkach, głównie z tego powodu, ze zawsze znajdą się śmiałki którzy nocami chcą zwiedzać te miejsca...
-Musisz posiadać wielkie doświadczenie. Z tego co pamiętam, kiedy doszedłem do tutejszej oświaty, wzbudzałeś lęk u wielu i już wtedy byłeś chwalony za skuteczność. Teraz bez wątpienia również. Nie nudzi Cię to?
Skoro już mieli okazje do rozmowy to czemu mieli by milczeć, a może akurat coś się ciekawego dowiedzą. Oczywiście nie pytał się po to by się go pozbyć, czy coś podobnego. Wynikało to raczej z tego, że znał wielu łowców, którzy potrafili się tak zwanie "wypalić".

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Wto Lis 15, 2016 5:40 pm

Walczyć ze złem? Garruch zapytany o taką sprawę raczej nie potrafiłby odpowiedzieć jednoznacznie. Jako młody łowca myślał zapewne tak jak każdy- likwidujesz zło tego świata, wampiry to pasożyty, które żerują na ludziach. Stanowią realne zagrożenie, jak nic innego na świecie. I owszem- takie myślenie pozwalało żyć ze swoim sumieniem... Dzisiaj już się tego nie praktykowało tak często, ale niegdyś pochwycenie kobiety oskarżonej o bycie czarownicą również nazywano walką ze złem, a mimo wszystko Gabriel był świadom tego, iż praktycznie wszystkie ofiary spalenia były niewinne. Co najwyżej była to kobieta, która bawiła się ziołami i źle wymieszała jakiś specyfik, który sprawił, iż ktoś dostał wysypki...
Na dzień dzisiejszy on już nie walczył ze złem, a sam był złem, które pomimo niehumanitarnych sposobów, nadal miał dobre zamiary. Nie różnił się już tak bardzo od wampirów, a być może za kolejne sto lat będzie zmuszony pic również krew ludzką? I co wtedy? Też będzie walczył ze złem? Stąd też musiał się pozbyć sumienia, musiał patrzeć na tortury ludzi, którzy Bogu ducha byli winni, ale aby zakończyć ich ból to po prostu się przyznawali do każdego zarzutu.
Nie było w tym ani odrobiny honoru. Ludzie potrafili być gorsi od samych krwiopijców. Przecież poziomy E i D można było znów odmienić w ludzi! A mimo to zabijali ich na potęgę. Byli mordercami i nic tego nie zmieni- żadna motywacja.
-Wszystko zależy od tego jak będzie rządził nowy burmistrz. Wolałbym polować na grubsze ryby, a nie jakieś śmieci.
Nazwijmy rzeczy po imieniu. Ta rutyna była już czymś w rodzaju wynoszenia śmieci, kiedy kubeł się wypełnił. Garruch już nie raz skoczył walkę z wampirami czystej krwi. Nie mógł powiedzieć, że był niezwyciężony. Często popełniał idiotyczne błędy ze względu na chociażby głód krwi. Zdarzało się nawet, że napadał na kompletnie niewinne wampiry i mógł to wytłumaczyć jedynie tym samym co na początku-wampiry to zło.
A jednak miał wiele tajemnic, miał znacznie więcej znajomych z tej drugiej strony barykady. Trafić na Garrucha to po prostu nic innego jak pech. Nigdy nie wiadomo było czy zamierza zabić czy po prostu porozmawiać. To też imponowało wampirom, że był taki nieprzewidywalny...
Uwagi o parkach nie skomentował. Garruch skupiał się przede wszystkim na leżach niższej krwi, niż na miejscach w których polują- w końcu zwalcza się skutki, a nie objawy.
Następna jednak wypowiedź białowłosego rozśmieszyła wielkoluda. Jego rechot przez chwilę unosił się w korytarzu.
-Ja? Chwalony? Nie pierdol głupot. Nie należę do oświaty i działam na własną rękę. To miałoby się komuś spodobać? Nikt nie lubi bezpańskich psów, których nie można nawet podporządkować sobie. Wzbudzanie lęku natomiast to akurat bardzo dobry atut. Dzięki temu nie zaczepi mnie żaden żółtodziób, bo mogłoby zrobić się nieciekawie.
Zabawne, aż sobie przypomniał spotkanie z chłopakiem w lesie. Wiedział o istnieniu wampirów i zarazem chciał zostać łowcą... A tym czasem został przez Garrucha sponiewierany.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Czw Lis 17, 2016 11:29 am

 Przed Corneliusem jeszcze długa droga.... Mimo posiadania swojego wieku nadal ćwiczył i szkolił się, by być silnym, niepokonanym. Wszystko zaczęli rodzice, a on nadal się uczył, pochłaniał wiedzę, tylko po to by stać się lepszym. Nadszedł jednak okres w jego życiu, gdzie się zatracił... Kiedy chce się bronić ludźmi przed potworami, ważne jest by samemu się nie stać potworem... Cornelius jednak uległ. Stał się mściwy, krwawy. Atakował wampiry masowo, atakował tak jak oni atakowali. Po latach miał to w nawyku. Złapać, rozszarpać, ewentualnie wypić do cna. Bez litości, bez mrugnięcia okiem, z zimną krwią. Takim się stał i nic nie wskazywało, że kiedyś powróci do siebie. Nie powróci. Za długo w tym siedział. Stał się potworem w chwili kiedy zaatakował pierwszego człowieka ze skutkiem śmiertelnym. Potem już był tylko kolejny. Zycie splamione krwią, bez nadziei na lepsze jutro. Maszyna do zabijania... Takim się stał... Skorupą człowieka, którego uczucia zostały wyprane do cna. Jeśli coś czuł, to czy było to realne uczucie, czy może fikcją... Nie było w nim nic dobrego, a mimo to chronił ludzi. Chronił, bo taki był jego cel. Lecz bardzo często, jego cel zmieniał kierunek... Używanie broni palnej... Dzięki jej używaniu czuł jej skutki, może też dlatego nią walczył, dlatego wybrał ten model który przez wielu, którzy mieli do czynienia z bronią jest nazywany „Gównem”. Przed kompletnym zatraceniem jednak powstrzymuje go Katy, mała gówniara, która jest nie tylko siostrą Corneliusa, ale i jego hamulcem. Nie wiedział co by zrobił bez niej, nie pogodziłby się z tym, przez co, kto wie czy nie stał by się jeszcze gorszy. Choć sam siebie uważał za potwora, to jednak jego czyny nie dorównywały akcją Garrucha. Czas jednak pokaże, czy młodszy z łowców pójdzie śladem starszego, czy też wyryje własną drogę... 
-Nowy burmistrz... Nie wiem o nim wiele, jednak jego „Dobroć” może być zwiastunem czegoś o wiele gorszego... Może i nawet dojdzie do czegoś gorszego nim za czasów Samaru... Tego jednak nie wiemy... 
Garruch pewnie doskonale o tym wiedział, jednak Cornelius nie zamierzał całą ich rozmowę spędzić na monologu Starszego. Bądź co bądź, niech rozmowa się jako tako klei... Kolejna wypowiedz jednak rozbawiła łowce, lecz Cornelius nie był tym wcale urażony. Wysłuchał go jednak i uśmiechnął się pod nosem nikomu, lecz jednak... 
-Niech i tak będzie...
Nie komentował bardziej jego słów, wyraził swoją opinie i tyle. Nie musi się ona komuś podobać. Ciężko było ocenić co siedziało w głowie Corneliusa, jednak skoro uważał Garrucha za chwalonego, to chyba niezbyt miał tam po kolei... Może faktycznie pierdolił głupoty, a może i znał osoby które go chwalił, a może i nawet wolały obrać go za wzorca, niż np. Vlada.
-Napiłbym się...
Mruknął ciszej, do siebie, czując iż ma ochotę by odwiedzić jakiś bar, bądź barek w swoim domku.
-Idziesz ze mną?
Padło prościutkie pytanie, a jeśli Garruch słyszał pierwsze mruknięcie Corneliusa, to wiedział o co białowłosy pyta. Póki co jednak stał spokojnie, czekając na jego odpowiedz.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Czw Lis 17, 2016 6:36 pm

Bądźmy w tej chwili szczerzy. Garruch skrywał w sobie wiele tajemnic. To że potrafił urzeczywistnić każdy koszmar to akurat żadna tajemnica, jednak czy Corn odważyłby się na wychowanie małego wampira na własną rękę? Czy byłby w stanie poświęcić kilka lat na skupienie się tylko i wyłącznie na samych badaniach mających na celu wspomaganie łowców? Oczywiście wielkolud nie był naukowcem, jednak łapał wampiry, a nie je zabijał... Czy Corn byłby w stanie tak łatwo dać się skusić na wampirzą krew jak on?
Tak. Garruch miał głęboko ukryte uczucia, które niekiedy potrafiły wyjść na wierzch. Zdecydowanie zbyt rzadko się to zdarzało, aby można było nazwać go dobrym człowiekiem chociażby z tego powdu. To samo tyczyło się "walki ze złem"- sam nawet mówił, iż jeśli zabijanie innych istot jest złe, to wcale nie chce być dobrym. Pozbawianie życia innych było czymś przyjemnym, tak samo jak dla prostego zjadacza chleba była folia bąbelkowa i jej zgniatanie.
Garruch może nie był najstarszym żyjącym łowcą, jednak jego przyszłość ukształtowano tak, aby stał się tym kim właśnie był. Sam los sprawił, że urodził się wraz z nim brat bliźniak, którego Gabriel zmuszony był samodzielnie zgładzić i wypić jego krew. WŁASNEGO BRATA. Już w tak młodym wieku jego serce czarniało... Na dzień dzisiejszy w sercu się kryła tylko jedna niewielka plama w której ukrywał sympatie i uczucia. Reszta stanowiła całą jego obojętność i zarazem nienawiść do świata zewnętrznego. Gdzie w tej chwili Corn się znajdował? Na niewielkiej granicy jednego i drugiego postrzegania.
-Podjąłem już pewne środki ostrożności na taką ewentualność...
Tyle powiedział, aby nie wychodził za obojętnego w tej sprawie. Burmistrz mógł robić co chciał. Garruch tylko czekał na to, aby mieć możliwość udupić jego prawą rękę. Zabawnie byłoby, aby prawa ręka najważniejszego wampira w mieście sama go udusiła...
Potem temat się zmienił. Garruch i tak przecież nie upoluje nic więcej. Poza tym oboje byli pokryci krwią... Corn może i miał co najwyżej uszkodzoną kostkę i stamtąd lała się krew... No i po tym oderwaniu głowy krew trysnęła. Gabriel może był w szkarłatnym płaszczu, ale cała twarz miał pokrytą posoką... Chyba jednak wyjście do jakiegoś baru nie będzie dobrym pomysłem.
-Ty stawiasz...
Oznajmił krótko zarazem godząc się na jakieś milsze spędzenie tej nocy, skoro z polowania i tak już nici. Mężczyzna raczej weźmie pod uwagę to, iż nie są zbyt czyści na spotkania z ludźmi w barze...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Czw Lut 09, 2017 2:41 pm

Czy odważyłby się wychować jakiegoś wampira? Pierwsze co się nasuwa na myśl, to odpowiedz, nie, jednakże nigdy nie wiadomo, jak może [potoczyć się sytuacja. Możliwe, że przez impuls, mógłby zmienić zdanie, a może coś innego by się stało. Nie wiadomo... Garruch skrywał wiele tajemnic. Cornelius nawet do końca nie wiedział jak wiele. Niby skąd. Nie bratał się z nim, jakoś szczególnie. Poza zabraniami, wspólnymi akcjami, czy coś więcej ich łączyło? Nie.
Cornelius nie miał tak szalonego życia jak Garruch i nie był taki stary, jednakże miał już swoje na głowie, a mimo to wiedział że jeszcze wiele pracy przed nim. Mimo iż miał status nieustającego, to mimo wszystko czuł, ze jeszcze to nie wszystko na co go stać. Sam o tym wiedział, jednak nie oznajmiał tego nikomu. Po co... Niepotrzebne skreślić.
-Nie ty jeden.
Odparł na temat środków ostrożności. Nie znał nowego burmistrza, dlatego też nie zamierzał czekać, aż ten coś odjebie. Nawet jeśli był czysty, tonie zamierzał przymykać na niego oko. Nie wiedział, czy Vlad też coś robił w tym kierunku, jednak miał swoje zdanie i nie zamierzał ignorować czego popadnie. Skoro on podjął działania, to i Garruch. Nic dziwnego, lepiej wiedzieć z czym ma się do czynienia, bądź... Dobrze mieć haka na swojego wroga...
Temat się zmienił, na coś bardziej przyjemniejszego.  A mianowicie na picie, które sam zaproponował. No cóż... czasem dobrze się napić czy to dla towarzystwa, czy to dla samego faktu. Napić! Nie upić... Corn był upaciany krwią, jednak gdyby nie wampiry to miałby na to wyjebane. Tak czy inaczej wycieczka do baru odpada. Zbyt rzucili by się w oczy.
Spojrzał ponownie po sobie, po czym poprawił na sobie ubrania. Ba nawet przeznaczy krótką chwile by spojrzeć na swoją kostkę. Uszkodzona... E tam. Do wesela się zagoi. Skoro obaj byli za napiciem się Cornelius skierował się od ruin w stronę najbliższego małego baru, który znajdował się dość niedaleko.
-Zaraz przyjdę.
Oznajmił mu po czym wskazał mu ręką w kierunku zrujnowanego parku, wymownie dając mu znak by tam się udał, sam zaś skieruje się do wcześniej wspominanego paru. Można powiedzieć że pojebany, skoro wyglądał jakby uciekł z horroru. Tak czy inaczej jego pobyt w barze był krótki, jak i skuteczny, bowiem wyszedł z dwoma butelkami idąc do miejsca które polecił Garruchowi.
-Trzymaj.
Odparł do niego i poda mu butelkę z alkoholem, a dokładniej z sake, samemu opierając się tyłem o zrujnowaną fontannę, w której woda już dawno wyschła.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Wto Lut 14, 2017 6:25 pm

Poszedł, chociaż nie do końca był przekonany gdzie go łowca chce doprowadzić. W tak podłym miejscu nie mogło zabraknąć nawet jakiegoś baru z trzeciego sortu. Zapewne przesiadywało tam z tuzin wampirów, które jednak były na tyle wstrzemięźliwe, aby nie rzucać się na każdego...
Jak się okazało łowca faktycznie zniknął w jednej z uliczek(a raczej na rogu jednej uliczki) wchodząc do takowego baru po czasie wystarczającym, aby Garruch już przetarł sobie twarz do czysta(używając do tego trochę wody święconej z menzurek przy pasie) ciemnym kawałkiem szmaty, który trzymał w wewnętrznej części płaszcza.
Burmistrz to burmistrz- raczej nie ruszy się na razie ze swojego stołka, ani też w przeciągu tygodnia nie rozpęta wojny domowej. Nie ma co się rozwodzić zbytnio nad tym tematem w tej chwili. Może nie zaraz po polowaniu.
Wziął butelkę do opancerzonej ręki i z chirurgiczną precyzją rozciął zabezpieczenie szyjki jednym pazurem z prawej rękawicy. Chwilę potem złapał za zakrętkę i strzyknęło nieznacznie, oznaczając, iż butelka została otworzona.
Metalowa zakrętka poleciała do fontanny, a Garruch wziął porządny łyk z butelki i po połknięciu całości westchnął.
Niedługo kazał czekać, aby pierwszy raz splunął tym sikaczem na nierówną kostkę brukową przy fontannie. Oczywiście splunięcie było w kolorze ciemnej krwi wampirzej.
-Dobre gówno...
Warknął chwilę później i usiadł na brzegu starej fontanny w taki sposób, aby być przodem do drugiego łowcy. Chwilę później znów się napił, wysoko unosząc butelkę.
-Jesteś zastępcą dowódcy oświaty, prawda? Co myślisz o Rosjaninie jako dowódcy?
A po co się pierdolić z pytaniami o pogodę, skoro można przejść od razu do tematów bardziej interesujących jego osobę. Garruch ewidentnie był osobą, która wolała bezpośrednie rozmowy, a nie pieprzenie o niczym.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1003


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Sro Lut 15, 2017 1:33 pm

Łowca znikł i pojawił się z dwoma butelkami, z czego po chwili jedną z nich sprzedał Garruchowi. Niezależnie jak zdobył alkohol, teraz mógł go w spokoju spożyć, mając za kompana osobę, która wzbudzała wiele pytań, jak i swojego rodzaju niepokój. Cornelius wolałby nie mieć go przeciw sobie, jednakże gdyby już miał, to nie uciekłby gdzie pieprz rośnie, a stawił by mu czoła. Teraz to było nie ważne... Wracając do parku.
Zamiast używania innych przedmiotów, Cornelius otworzył butelkę klasycznie, po czym machnięciem ręki, wysłał nakrętkę gdzieś w kosmos. Dziś już mu na nic nie będzie potrzebna. Już po chwili podobnie jak Garruch zabrał się za kosztowanie trunku. Opuścił butelkę po wykonaniu pierwszego łyku.
Nie przykuł wielkiej uwagi na plucie Garrucha, oby mu tylko do buta nie napluł. Sam jednak oszczędził sobie tej przyjemności, skupiając się na ponownym pochłonięciu kolejnej porcji z butelki, którą po chwili oparł o swoje kolano, siadając pewniej na fontannie.
-Z tego baru za wiele bym nie oczekiwał...
Mruknął nie oczekując odpowiedzi nawet, a rzucił ino okiem po całym parku, jakby czegoś szukając, lecz poległ, bo o dziwo było tu cicho. Wrócił jednak wzrokiem na mężczyzny, gdy zadał mu pytanie. Nie wydawał się być zdziwiony po usłyszeniu go.
-Jako dowódcy... Jego spokój bywa irytujący, jednakże Nie jestem mu wrogiem. Mógłbym jednak o to samo zapytać Ciebie. Więc?
Wraz z wypowiedzeniem słów, ponownie przystawił szkło do swoich ust, by je unieść, tym samym pobierając kolejny łyk alkoholu.
-Ostatnio jest zbyt spokojnie na mieście... Nie podoba mi się to.
Od ostatniego czasu, był spokój w mieście, jednak Corneliusowi nie chciało się w pozytywne myśli na ten temat.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Something Wicked This Way Comes...   Sro Lut 15, 2017 9:24 pm

Garruch spojrzał podejrzliwie na butelkę przy wypowiedzi Corna i zanim zaczął cokolwiek mówić to przyssał się do niej jakby pił sok, albo wodę. Dosłownie opróżnił ją w moment po czym westchnął jakby brakło mu tchu i siarczyście beknął rzucając butelką przez ramię. Dźwięcznie się odbiła raz, a następnie natrafiła na przeszkodę i rozsypała się na kilka kawałków.
-Jak ja kurwa mać nie lubię sake...
Znów chwilę siedział cicho i znów beknął, tym razem ciszej.
-Nie jestem wrogiem żadnego człowieka... Dopóki takowy nie okazuje się układać z wampirami, a już szczególnie z radą... Czy Rosjanin się z nimi układa? Z pewnością nie chce im narobić kłopotów tłumacząc, że nie chce wojny z wampirami. A my tym czasem wybijamy pomniejsze skurwysyństwa, które tak na prawdę można odwampirzyć. Czy to nie dziwne? Krew E tak samo potrafi przeszkadzać wampirom jak i ludziom. To powoli zaczyna przypominać wręcz przysługi dla rady... Pierdolę to, nie robię tego dla nich, a dla własnej przyjemności, ale nie zamierzam patrzeć jak znowu całe miasto przywłaszczają sobie. To jest kurewsko nużące. Z pewnością widziałeś co działo się na estradzie zaraz po wyborach nowego burmistrza.
Przerwał na chwilę potok słów, który wypowiadał tak spokojnie i bez zająknięcia jakby tą całą przemowę wypisał na kartce i się jej wyuczył... No może z drobnymi dopowiedzeniami i przekleństwami.
-Jak zapewne wiesz... nie zamierzam dać się udupić wampirom jak i wam. Będę działać na własną rękę. Powybijam całą pieprzoną radę jak będę musiał...
Dopiero po tych słowach jakby się opanował i krzyżując ręce przed sobą powoli spojrzał w stronę drugiego łowcy. Spodziewał się takiej otwartości i szczerości w wypowiedzi? W sumie to mu wisiało co sobie o tym pomyśli. Może też jeszcze dziś powiedzieć o tym Rosjaninowi. To zupełnie jego sprawa.
-"Kiedy chcesz wojny przygotuj się na pokój. Kiedy chcesz pokoju, przygotuj się na wojnę"
Dodał na koniec, po czym znów mu się zebrało i beknął, tym razem zakrywając przynajmniej odrobinę usta.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
 
Something Wicked This Way Comes...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Something Wicked This Way Comes...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: