IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Skrót

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Skrót   Nie Paź 09, 2016 5:01 pm

To dziwne uczucie kiedy zbyt szybko udaje Ci się znaleźć pracę, wynająć ciekawy dom w odosobnionej okolicy i wszystko idzie po Twojej myśli. Brak przeszkód jest fajny do momentu, w którym orientujemy się, że jest „za dobrze”. I wtedy zaczynamy być czujni bo przecież jak jest fajnie to coś musi pierdolnąć. Życie nas do tego przyzwyczaja. Nadia była jeszcze na tym etapie pasma sukcesów, że nie przyszło jej do głowy spodziewać się nagłego obrotu akcji.
Właśnie wracała ze spotkania integracyjnego z pracy. Było późno, może około 2 w nocy kiedy zamiast oświetloną ulicą zdecydowała się wracać skrótem i SKRĘCIĆ do parku. W sumie to nie miała zamiaru iść piechotą aż do domu. Po drugiej stronie wydzielonej w mieście zieleni był duży parking. Na nim stało kilka taksówek. Sprawa była prosta. Musiała przejść przez główną alejkę parku i dotrzeć do taryfy. Czemu nie zamówiła podwózki wychodząc z baru? Wyszła z kilkoma osobami, które w trakcie drogi odłączyły się do swoich domów. Ona została jako ostatnia. Poza tym było lato, temperatura o tej porze sięgała blisko 21 stopni więc spacer był przyjemny. W dodatku Nadia liczyła, że po drodze natknie się na jakiegoś nastolatka wracającego z imprezy. Nie pogardziłaby gorącą krwią. Jak zawsze wtedy gdy nieco wypije, apetyt rośnie.
Park był gęsty i w całości zazieleniony. Główna alejkę oświetlały niskie lampy zakończone szklanymi kulami. Rzucane przez nie światło było żółte, ciepłe i przyjemne. Co jakiś czas o szkło obijały się ćmy i inne robaczki lecące do jasności. Jakieś trzydzieści metrów przed Nadią znajdowała się ciemna plama. Miejsce, w którym zaniemógł prąd powodując głośne buczenie i rzadkie przebłyski. Zupełnie jak w kiepskim horrorze. Kobieta wciskając dłonie do kieszeni spodni bez jakiejkolwiek obawy śmiało kroczyła do przodu. Żując swoją ulubioną gumę o pomarańczowym smaku zadarła głowę do góry. Kaskada jasnych blond włosów opadła na jej plecy sięgając sporo za zapięcie biustonosza. Niebo tej nocy było czyste i gęsto utkane gwiazdami. Jutro też będzie gorący dzień, któryś z kolei~

_________________



Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 957


PisanieTemat: Re: Skrót   Pon Paź 10, 2016 3:14 pm

Pierdolenie.
Dwadzieścia stopni w nocy to istne piekło dla kogoś kto upodobał sobie garbowaną i utwardzaną skórę. Garruch był wręcz wściekły i czekał, aż w końcu nadejdzie jesień. Był zmuszony do chodzenia w rozpiętym, szkarłatnym płaszczu i chociaż jego płynąca krew w żyłach była nikła jak u umierającego, to nadal czuł, że jest mu gorąco. Pod tym względem zazdrościł wampirom, którym było tak na prawdę wszystko jedno.
No dobra, a co robił w parku o tej porze? Był głodny po prostu. Ostatnimi czasy ciężko było znaleźć na slumsach jakieś nieogarnięte wampiry co nie uciekałyby przed jego głodem... Poza tym miał na prawdę dość picia krwi E, którą można było prędzej zwymiotować, niż się delektować. Potrzebował odmiany, czegoś czystszego... Czegoś...
I nagle do jego nozdrzy doszedł zapach, bo przecież się nie rozglądał po parku w którym siedział. Skoro polował to nie siedział nawet na ławce, a gdzieś poza światłem, przy drzewie.
Powoli się podniósł z klęczek i rozglądnął. Długo nie szukał, ponieważ około pięćdziesiąt metrów od niego przechodziła kobieta- wampirzyca. I to krwi szlachetnej!
To Ci dopiero miła odmiana. Niemniej jednak nie mógł od tak jej zaatakować. Gabriel nie miał w zwyczaju ignorowania zagrożenia nawet jeśli kobieta byłaby ledwie podrostkiem co chodzi do tutejszej akademii.
Co tu robiła? Czemu była sama? Delikatnie mówiąc miał takie pytania w poważaniu. Głód przybrał wraz z jej przybliżeniem się. Powoli wstał spod drzewa.
Czterdzieści metrów. Garruch wyszedł w stronę drogi, ale nie znalazł się jeszcze w obrębie światła latarni...
A co w tym czasie mogła poczuć kobietka? Niezbyt wyraźny zapach krwi ludzkiej i zarazem wampirzej. Wampir zawsze umiał wyczuć człowieka i tym razem nie było to czymś trudnym, lecz dziwnym. Jak na człowieka ten zapach krwi... był zbyt niewyraźny. Może chory, albo coś? Gość w ciemnościach, który wyszedł spomiędzy drzew nie wydawał się chory. Był po prostu wielkim bydlęciem, które czerwonymi ślepiami 'prowadziło' kobietkę w jego stronę. Co robił? Czekał? No i czego chciał? Może od razu zobaczy w nim łowcę, albo kogoś niezrównoważonego psychicznie?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Re: Skrót   Pon Paź 10, 2016 6:23 pm

Wpatrzona w betonowe, równo ułożone płyty pod nogami, pokonywała metr za metrem. Wokół nawet żywej duszy. Przynajmniej tak jej się wydawało do tej pory. Gdy tylko poczuła wibracje w kieszeni cienkiej kurteczki, natychmiast wyjęła z niej telefon. Wiadomość sms, krótka, informująca, że faktura za telefon została wysłana, a operator dziękuję za przelanie sumy na konto. Dlaczego o tej porze wysyłają takie wiadomości, cholera wie. Marszcząc brwi Nadia zablokowała znów urządzenie i wsunęła je do tej samej kieszeni. Bez żadnej przyczyny nagle zatrzymała się, coś było nie tak. Musiała się schylić, a właściwie kucnąć. Sznurówka przy jej butach, lewym, całkowicie rozeszła się na lewo i prawo. Cóż, trzeba to zawiązać żeby przez własną nieuwagę nie wywrócić się na środku ulicy. W międzyczasie rozejrzała się na lewo i prawo. Właśnie w tym momencie poczuła dziwny niepokój płynący z wewnątrz. Zupełnie tak jakby przeczucie podpowiadało jej, że musi być ostrożna. Skoro tak, czemu nie? Instynktownie przejechała dłonią po swej talii gdzie na dopasowanym „pajączku” miała ukrytą broń. Była na swoim miejscu, gotowa do użytku. No nic, idziemy dalej.
Jeden, dwa, trzy metry… Stop! Zapach, wyraźny i niesamowicie dziwny bo zmieszany.
Wyjdź.
Powiedziała na tyle głośno, że osobnik znajdujący się pod osłoną ciemności musiał to usłyszeć. Równoległy zapach krwi ludzkiej i wampirze zmylił ją do tego stopnia, że przez chwile zastanawiała czy to jedna osoba. Mrok nie stanowił dla niej tak dużej bariery jak dla przeciętnego zjadacza chleba. W ciemności widziała dobrze co nie powstrzymało ją przed wyjęciem glocka. Pewność siebie to jedno, a ostrożność to drugie. Tym bardziej, że to nowe miasto i nieciekawa pora. Krew szlachetna to tylko większa ilość mocy. Gdyby przyszło zmierzyć jej się z mężczyzną, w dodatku starszym, o równej krwi, miałaby marne szanse. Była tylko kobieta i jak na tą rasę zupełnie młodą, niedoświadczoną wojną ani innymi tego typu rozrywkami.
Czego chcesz?
Bezinteresowni ludzie nie czają się w środku parku o tej porze. Tym bardziej nie kryją się w mroku pod koronami drzew. Złe intencje były największym pewniakiem jaki mogła obstawić. Z góry założyła, że mężczyzna będzie miał do niej interes.

_________________



Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 957


PisanieTemat: Re: Skrót   Wto Paź 11, 2016 7:08 am

Wampirzyca go zobaczyła i co? Wyciągnęła broń palną. No co za tupet! Że też wampir krwi szlachetnej używał tak niehonorowego narzędzia jak broń palna...
Trzydzieści metrów. Miał wyjść? Proszę bardzo....
Dwadzieścia metrów. Jemu również nie przeszkadzała ciemność dookoła, po co więc pozwalała mu podejść? Może chodziło o to, że światło z latarni biło w jej oczy, które przystosowane do nadmiernego światła, po prostu przestały widzieć to co jest za linią ciemności? Taak, to na pewno dlatego!
Piętnaście metrów. Wielkolud pojawił się w strefie światłą, zwolnił swój krok i lekko uniósł ręce na wysokość swoich barków. Na rękach miał metalowe rękawice, ale w samych dłoniach nic nie trzymał.
Dziesięć metrów. Definitywnie się zatrzymał. Nie określiła 'bezpiecznej' odległości, dlatego też sam ją sobie wybrał.
-To bardzo proste czego chce. Twojej krwi, Szlachetna.
Trzeba mu było przyznać jedno. Był bardzo bezpośredni...
Co dalej? Jeszcze nic, wszystko zależy od decyzji samej wampirzycy. Garruch na takiej odległości mógł na prawdę wiele zrobić- jeśli więc usłyszy strzał, od razu ucieknie swoją mocą z linii strzału, nie dając czasu kuli na draśnięcie go i wyląduje przy samej wampirzycy, łapiąc w jedną dłoń uzbrojoną rękę kobiety, a drugą uderzy ją w twarz, aby pozbawić ją orientacji. Wampir wampirem, ale przewidzieć jego ruchu nie mogła, mogła co najwyżej spróbować się obronić przed takim czynem...
A jeśli pójdzie po dobroci to opuści broń. To chyba prostsze i mniej bolesne.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Re: Skrót   Wto Paź 11, 2016 8:11 pm

Brak honoru? Nie bądź śmieszny! Honorem jest napadanie niewinnej kobiety w środku ciemnego parku? Gdyby to był ktoś gabarytami równy Tobie ale Nadia? Każdy jej ruch i czyn był wykonywany po to żeby się bronić a jeśli chodzi o własne zdrowie i życie, wiadomo, wszystkie chwyty dozwolone. Broń trzymała wycelowaną. Jej ręka była pewna, a wzrok wyostrzony. Jeśli zajdzie taka potrzeba niewątpliwie odda strzał bez zawahania.  
Tak? Mnie do Twojej jakoś nie ciągnie.
Stwierdziła unosząc kącik ust do góry. Facet był ogromny i miał w sobie coś odpychającego. Może to przez ten bardzo dziwny zapach dwóch krwi czuła niepokój. Przeciwnik jaki by nie był, nie wolno go lekceważyć.
Nie licz na współpracę.
Syknęła cały czas zachowując czujność co do dzielącej ich odległości. Nie mógł się zbliżyć. To granica bezpieczeństwa, której przekroczenie wiązałoby się z koniecznością podjęcia nieodwracalnych decyzji. On ogromny, ona drobna. Czy miała przewagę? W pewnym sensie tak. Każdy pamięta historię Goliata i płynący z niej morał. Spryt i zwinność to jej atuty. Nie zapominaj o tym wielkoludzie.
Prócz wzrostu kobietę niepokoiły te rękawice bo kto w takich chodzi? Nie dość, że dziwny twór to jeszcze wyrwany z innej epoki. Ona to ma szczęście, nie ma co.
Rozejdźmy się a nikomu nie stanie się krzywda.
Rozsądna propozycja ale ten tutaj nie wyglądał na rozsądnego typa. To wariat, na pewno. A gdyby tylko wiedziała, że to łowca… Już dawno wywaliłaby na niego cały magazynek. Tych to nienawidziła jak psów. Uraz z dawnych czasów…

_________________



Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 957


PisanieTemat: Re: Skrót   Sro Paź 12, 2016 7:52 am

Krzywda nikomu nie stanie się~
Nie współpracując z łowcą po prostu prosiła się o to, aby oberwała.
Należało być jednak szczególnie rozważnym przy atakowaniu szlachetnego... Oczywiście łowca miał znacznie większe szanse pokonać takiego w pojedynkę, niż chociażby czwórka zwykłych ludzi... Niemniej nadal stanowiła niełatwy orzech do zgryzienia- a tym bardziej, iż nie znał jej mocy. Przez lata jednak doświadczeń wiedział przede wszystkim to, że nie należy próbować takiego złapać w gołe ręce jak i nie pozwolić się dotknąć, ponieważ znaczna większość z nich posiada paskudne umiejętności poprzez dotyk- to fakt!
Co więc mógł zrobić? Powoli opuścił dłonie z westchnięciem, jakby zrezygnował. Nic podobnego... Niedługo potem rozległ się jego głos, a wraz z nim nastał ten piekielnie szybki i nieoczekiwany ruch. Zabrzęczał łańcuch~ Łowca z wampirzą szybkością odczepił broń...
-Pamiętaj wampirzyco. Sama podjęłaś decyzję...
I teraz z pewnością nadejdzie czas na strzał(a nawet jeśli nie, to co?) Wielkolud po prostu w mgnieniu oka się rozpłynął w powietrzu.
Dziesięć metrów...
Niemalże w tym samym momencie pojawił się za wampirzycą, a w jej przedramię już leciała ostra krawędź rękojeści z jego broni. Na tak małej odległości łańcuch był nieco nieprzydatny...
I co teraz? Niczym Bóg wyczuje jego obecność i może jeszcze uchyli się i wpakuje w niego cały magazynek? Nic z tych rzeczy. Różnica ich szybkości nie była na tyle duża, aby wywinęła się z tego cało.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Re: Skrót   Sro Paź 12, 2016 4:36 pm

Współpraca z łowcą? Proszę Cię! Nie ma chyba większej niedorzeczności niż oddawanie własnej posoki przez wampira krwi szlachetnej. I to komu? Obcemu chłopu łażącemu po parku o tak beznadziejnej porze. Musiałaby mieć nierówno pod sufitem, być załamana lub nie móc się bronić żeby od tak nadstawić szyję, nadgarstek czy co on tam sobie upatrzył. Ale Nadia nie była ani wariatką, ani desperatką, a tym bardziej kompletną sierotą żeby stać z założonymi rękami i czekać co los przyniesie.
Spięte mięśnie i naprężona ciało drobnej kobiety było gotowe w każdej sekundzie na ruch. To tak jak przygotowujący się do skoku kociak. Chwila koncentracji, namierzenie celu i… Teraz już wiedziała, domyśliła się, że ma do czynienia z bardzo paskudnym osobnikiem. Ludzie, zwłaszcza łowcy już dawno temu odkryli ogromne dobrodziejstwa płynące ze spożywania wampirze krwi. Wiadomo, im wyższa klasa tym więcej profitów. Dla Nadii było to niezwykle ohydne i odrażające jednocześnie. Właśnie to było powodem specyficznego zapachu jaki roztaczał się wokół wielkoluda. Wracając jednak do rozwoju wydarzeń. Co zrobiłby każdy z Was jeśli potencjalny wróg nagle zniknąłby z pola widzenia? Naturalną rzeczą jest to, że odwracamy się za siebie bo nawet w filmach wiedzą, że tam pewnie stoi zjawa z horroru. Wampirzyca nie odwróciła się całkiem. Nie miała na tyle czasu żeby wykonać pełny obrót ale udało jej się stanąć bokiem do zamachowca. Paskudny typ, atakuje za plecami, zero honoru. I jeśli broń mężczyzny zrani ją lub chociaż draśnie to w tym samym momencie kilka kulek zostanie wystrzelonych na wysokości nóg a dokładnie ud napastnika. Dlaczego nie klatka albo głowa? Odpowiedź prosta, po pierwsze nie ma na tyle czasu aby podnieść rękę, a po drugie odległość jest zbyt mała. Rana za ranę~
Nie można stać w miejscu. Pozornie zwykły ruch odbiera przeciwnikowi możliwość perfekcyjnej celności. Jeśli więc będzie taka możliwość wampirzyca odskoczy ponownie zwiększając dzielącą ich odległość. Strzały i ich dźwięk niosą się szybko i daleko. Zwłaszcza o tak cichej porze jak teraz. Garruch powinien się spieszyć bo pewnie za kilkanaście minut zjawi się tutaj policja.

_________________



Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1599


PisanieTemat: Re: Skrót   Czw Paź 20, 2016 2:06 pm

Letnia ciepła noc sprzyjała wyjściom, dzięki czemu większość miejscowych dzieciaków bawiła się w najlepsze na imprezach, zupełnie ignorując fakt późnej pory. Ci mniej zabawowi, wracali do domów w dużych grupach, śmiejąc się i dla żartów przewracając kosze na śmieci. Nawet pomimo wlanych w siebie procentów nie mieli tyle odwagi, by kierować się słabo oświetlonymi ścieżkami i parkiem, w którym jak wiadomo najłatwiej o tej porze spotkać zboczeńców i złodziei. Była to jedna z szybszych dróg, tak zwanych „na skróty”. Nic więc dziwnego, że poza śpiącymi gdzieś w oddali bezdomnymi, na terenie opustoszałego parku znalazł się ktoś jeszcze. Wampirzyca. Trudno było wyszukiwać potencjalnych posiłków, gdyż każdy kogo przypadkiem mogła minąć Nadia śmierdział niemiłosiernie i był ledwo ciepły przez efekty całodniowej libacji. Kobieta szybko minęła jedną z alejek, kierując się w stronę najbliższego wyjścia. Postój taksówek był niedaleko, a jedyny stojący tam kierowca, przysypiał opierając głowę o kierownicę. To była senna noc…
Można było mówić o udanym wieczorze, gdyby nie fakt, że spokojny powrót do domu okazał się trudniejszy, niż początkowo przypuszczała. Na drodze Nadii stanął ktoś, kto nie był w stanie tak po prostu pozwolić jej odejść. Stary inkwizytor.


Nadia – niestety jak przystało na Twoje wspaniałe szczęście, nie było Ci dane bez przeszkód dotrzeć do domu. Może działasz na mężczyzn i kłopoty jak magnes, który ściąga ich zawsze w kierunki które obrałaś.  Tym razem wielkolud jaki stanął na Twojej drodze nie wyglądał na miłego pana do towarzystwa. Byłaś świadoma, że nie jest on zwykłym człowiekiem, bo tacy nie zaczepiają wampirzyc bez powodu. Dałaś mu nawet opcję. Byłaś gotowa wypuścić gościa i skierować się w stronę postoju taksówek, ale on nie był zainteresowany takim obrotem sprawy. W mgnieniu oka zniknął z pola widzenia, najpewniej chcąc się zbliżyć by zaatakować. Zdążyłaś obrócić się w połowie, kiedy Twoje ramię przeszył ból przez zatopione w nim ostrze. Automatycznie nacisnęłaś na spust oddając kilka strzałów. Czy jednak oponent nie jest za blisko?

Nadia- draśnięte prawe przedramię. Bardzo niewielki ubytek krwi.


Garruch – Masz szczęście, bowiem dzisiejsza noc może okazać się dla Ciebie łaskawa. Napotkana wampirzyca rzeczywiście należała do wysoko urodzonych. Chciała Cię nawet wypuścić, co po krótkim zastanowieniu mogło być oznaką jej strachu. Bała się Ciebie? Twoja postura nie budziła wątpliwości. Z pewnością nie jesteś facetem, którego chce się spotkać w ciemnym zaułku. Postanowiłeś działać nim wampirzyca postanowi pokazać co tak naprawdę potrafi.
Korzystając z mocy zmniejszyłeś dystans, znajdując się praktycznie za swoją ofiarą, która po części przewidziała Twój ruch. Obrócona w połowie nie automatycznie wystrzeliła dwukrotnie, z czego jedna z kul przeszła przez Twoje udo, o włos nie niszcząc kości.

Garruch – rana postrzałowa (na wylot) lewego uda. Dyskomfort w poruszaniu się i ciągły ubytek krwi.


Kolejność: Nadia → Garruch


Każde z Was ma 72h na odpis.
Po tym czasie pisze kolejny gracz, bądź mg ( w zależności czy nie odpisze Nadia czy Garruch). W przypadku przeciągnięcia się odpisów bardzo proszę o wcześniejszą informację.



kilka słów dla graczy:
 
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Re: Skrót   Pią Paź 21, 2016 7:10 pm

Walka w tak bliskim kontakcie? Ona tego nie lubiła, tym bardziej, że musiała mierzyć się z tak wielkim chłopem, co powtarzam już kolejny raz, tak, wiem… Garruch odstraszał samą aparycją, a co dopiero mówić o zmniejszaniu odległości? Żarty skończyły się z chwilą, w której stanął bezpośrednio za nią i ugodził ramię. Na szczęście refleks i zwinność pozwoliły uniknąć jej o wiele poważniejszego uszczerbku na zdrowiu. Co jednak nie znaczyło, że to co zrobił nie bolało! Próg bólu i wampiryzm swoją drogą ale nikt nie jest ze stali. Szczególnie tak drobna istota jak ona. Sycząc pod nosem przez nieprzyjemne pieczenie i drażniący zapach własnej krwi oddała strzały. Fakt, na oślep ale szczęście, że chociaż jednej trafił. Zapach szlachetnej krwi mąci w głowie, co? Czujesz jak dobra okazję masz przed sobą łowco? Musisz się postarać, a taka będzie Twoja nagroda, bo przecież o to toczy się dzisiejsza walka, o krew!
Co robi łania widząc w oddali zagrożenie w postaci wilka? Czmycha jak najszybciej i jak najdalej. Czy właśnie to powinna zrobić Nadia, której jedna z mocy polega na kontakcie fizycznym? Trudne pytanie wymagające konkretnej decyzji. Ponowne zwiększenie dzielącej ich przestrzeni mogłoby skończyć się podobnie jak teraz. Nim zdołałaby wykonać pełen obrót, mężczyzna znajdzie się za nią odcinając tym razem głowę od szyi. Chociaż nie, tego nie zrobi bo nieżywy wampir to sproszkowany wampir. Wiedza powszechna itp. A on chciał krwi. Tak czy siak, musi zostawić ją przy życiu. Pocieszajmy się tym faktem.
Jedyne co pozostało to całkowita konfrontacja. Może ta zwinność i szybkość w końcu się do czegoś przyda i będzie chłopcem nr. II? Tak, tym od Goliata… Wolna dłoń szlachetnej, najszybciej jak to (i o ile) możliwe schwyci gardło wielkoluda aby móc zadziałać przez kontakt fizyczny. Co jeśli to zawiedzie i Garruch uniknie dotyku? Będzie chyba musiał się odsunąć a wtedy wiadomo, znowu jesteśmy w tej samej sytuacji. Jego zabawki przeciwko jej broni palnej i skalpelowi. Standard i punkt wyjścia jednocześnie.


Glock 18 (30 naboi) + skalpel
Ubiór jakiś letni :c

_________________



Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 957


PisanieTemat: Re: Skrót   Pon Paź 24, 2016 5:59 am

Czymże jest "draśnięcie" wobec postrzału? Faktycznie miał kurewsko dużo szczęścia, że z jego nogi ział otwór, a on co nie trafił nawet porządnie w ciało wampirzycy. Być może było to wywołane chęcią wypicia krwi wampira? A może najzwyczajniej NIE MIAŁ takowego szczęścia?
Spoko. Nie pierwszy raz zdarzało się, że od początku szło źle. Wciąż jednak wydawało mu się, że może tą walkę wygrać. Czemu? Bo chwilę później zauważył, że kobietka chce go dotknąć, a on ledwie utrzymał się na nogach po postrzale. Chciała go dotknąć? W porządku.
Wampirzyca postąpiła bardzo nierozważnie, nie wykorzystując swojej przewagi oddalenia się. Ranny człowiek nie będzie w stanie teraz biegać, a jego chęć na krew przyćmiła się i ustąpiła miejsca wkurwieniu wywołanym bólem. Co miało się stać?
Wampirzyca wyciągnęła rękę i próbowała dotknąć albo jego torsu, albo szyi. Garruch wykorzystując całą swoją szybkość, po prostu ponowił swój atak, tym razem wykorzystując dolną część rękojeści- zaostrzony trzon broni ANTY-WAMPIRZEJ miał wbić się w brzuch wampira nieco po lewej stronie jej ciała, na wysokości ostatniego żebra(Celowałby w serce, gdyby nie szybkość z jaką musiał to czynić). Zasięg rąk wielkoluda był większy od kobiecego i dlatego miał większe szanse na powodzenie. Poza tym oczywiście wampirzyca nie próbowała uniku a zbliżała się, wręcz napierała na Garrucha. Wystarczyło więc obrócić w ręce rękojeść i 'pchnąć' nim w przód- co zresztą uczynił. Był to najzwyklejszy kontratak, narażający go na dotyk wampirzycy, ale zarazem dający najlepszy skutek jeśli chodzi o obrażenia. I co teraz? Znów 'draśnie' wampirzycę, która sama mu nachodziła na broń? Jego pojedynek z wampirami szlachetnymi często właśnie tak wyglądał, że obie strony cierpiały z powodu jego kontrataków, zamiast prób obronienia się. Garruch nie bał się bólu od mocy fizycznych. I tak na swojej drodze spotykał już te najgorsze i jakoś mimo wszystko przeżywał...

Bronie:2 sztylety, 2 buteleczki wody święconej, Battle Cross(broń anty-wampirza)
Ubranie: Staromodny płaszcz inkwizycji(widoczny na avkach. W tej chwili zapięty), skórzane, podpalane spodnie i czerwona płachta zawinięta pod paskiem, przy którym trzyma pochwę na broń, noże i menzurki z grubego szkła. Rękawice(prawie do łokci) i buty(prawie do kolan) są płytowe. Prawa rękawica jest artefaktem. Na opuszkach palców tej rękawicy są pazury długości około 2cm.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 594


PisanieTemat: Re: Skrót   Czw Paź 27, 2016 12:11 pm

W ciemności nocy zawrzało. Krótka wymiana zdań. Niezgoda. Walka. Zazwyczaj starcia trwają zaledwie kilka minut i to z pewnością nie będzie wyjątkiem. Szczególnie gdy wziąć pod uwagę zajadłość obu stron. Pierwsza krew pojawiła się po obu stronach wywołując jedynie falę bólu i nienawiści. Oto samonapędzająca się spirala brutalności.
Wampirzyca postanowiła skorzystać ze swojej tajnej broni, której po części Garruch się domyślał, dotyku. Wcześniej łowca starał się skrócić dystans toteż Nadia uznała, że będzie trzeba to wykorzystać. Zwłaszcza mając na względzie gabaryt przeciwnika. Tradycyjna potyczka nie wchodziła w grę dlatego Panna Morita chciała zakończyć ją w tej chwili albo zwiększyć dystans by nie narażać swojego ciała na razy od Wielkoluda.
Sam Garruch jednakże nie miał w planach zwiększenia dystansu. Wręcz przeciwnie. W końcu pragnął krwi, a tą pozyskać może tylko wgryzając się w filigranowe ciało wampirzycy. Ponadto nie bał się bólu toteż gotowy był na palący czy parzący dotyk wampira i chciał przy tym drobnej, acz niebezpiecznej, istocie wyrządzić jak najwięcej strat. Musiała zostać obezwładniona lub zmuszona do kapitulacji. Chęć zemsty za zranienie także miała coś do powiedzenia.
Ręka wampirzycy bliska była już gardzieli łowcy gdy ten wbił jej pod żebro drewnianą rękojeść od swojej broni. Ból był dotkliwy. Nadia dotknęła jednak  szyi, a raczej podbródka łowcy. Dzięki temu mogła użyć swej wampirzej mocy, której działanie było odmienne niż Garruch pierwotnie założył. O tym jednak przekona się już wkrótce. Pozostaje jednak pytanie... Czy w takiej sytuacji w jakiej się znalazła Nadia zdoła utrzymać więź fizyczną, czy jednak puści łowcę?


Nadia: Draśnięte ramię, ale to nic. Gorzej z dziurą zaraz obok podbrzusza na kilkanaście centymetrów głebokości i połowę mniejszej średnicy. Na razie krew tamuje broń przeciwnika, ale co będzie gdy rękojeść zostanie wyciągnięta lepiej nie myśleć. Chyba nie trzeba przypominać, że obcy przedmiot w ciele sprawia dotkliwy ból. Dotknęłaś jednak przeciwnika.

Garruch: Twoją decyzją było przypuszczenie kontrataku, nawet kosztem narażenia swojej nietykalności cielesnej. Jakby nie spojrzeć w dużej mierze dopiąłeś swego i jest duża szansa, że po tym co zrobiłeś wampirzycy zostanie jej blizna. Jednakże naraziłeś się na dotknięcie, które może wiele zmienić. Stan fizyczny bez zmian. Umysł jednak został spętany przez moc "Pan i sługa".



Kolejność Nadia -> Garruch

Czas na odpis 72h od ostatniego posta. W razie pytań czy opóźnień wiecie gdzie mnie szukać.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Re: Skrót   Pią Paź 28, 2016 7:36 pm

Chociaż cała akcja rozgrywała się w mgnieniu oka to dla wampirzycy ważny był każdy ułamek sekundy, który dokładnie rejestrowała. Głośno wciągnięte powietrze, niemal ze świstem. Centymetr za centymetrem. Jej dłoń, rozprostowane szczupłe palce były coraz bliżej twarzy wielkoluda. Dokładnie w tym samym momencie, analogicznie, skóra kobiety, jej ciało, tkanki, zostały brutalnie przerywane przez rękojeść broni przeciwnika. Stop, następna niezauważalna chwila, w której wszystko zatrzymało się. Jej drobny uścisk na podbródku łowcy i broń wepchnięta w podbrzusze.
Nawet nie drgnij.
Pokręciła głową wydając jasny i zrozumiały rozkaz. Po jej twarzy spływały łzy. Nie zanosiła się, nie krzyczała, nawet nie jęknęła. Po prostu po na jej policzkach widniały dwie lśniące linie, które odnawiały się przez przezroczyste krople, jedna za drugą, wywołane przez ból…
Jeśli moc będzie działała, a zakładam, że tak się stanie Nadia postąpi następująco, w takiej, a nie innej kolejności. Najpierw poprosi grzecznie, że olbrzym klęknął z największą starannością. Dokładnie w taki sposób aby rękojeść w jej ciele nie ruszyła się. Wiadomo, nawet najmniejsze drgnięcie to dodatkowe, nieprzyjemne doznanie. Nie trzeba wspominać, że cały czas będzie trzymała Garrucha i zabroni mu wykonywania innych ruchów niż te z poleceń. Kiedy już różnica we wzroście obojga zostanie zmniejszona, kobieta wsunie broń w kaburę, a wyciągnie skalpel. Niewielki i cholernie ostry przyrząd. Idealny do wycinania fragmentów skóry. Na przykład litery „N” na prawym policzku mężczyzny. Pod kątem 45 stopni cięła skórę w kształcie trójkąta, tylko tak odseparowana od tkanek odchodziła w miarę dobrze. Mało precyzyjnie i nieco nierówno. W końcu jednak udało się. Krwawa litera na policzku zaczęła brudzić przez posokę szyję i klatkę piersiową Gabriela. Prócz brudnych ubrań pozostanie jeszcze jedna pamiątka-blizna. A co z oddzieloną tkanką?
Przeżuj i połknij.
Umieszczając niewielki fragment wiszącej skóry w ustach mężczyzny wydała kolejny rozkaz.  Po krótkim odwecie nadszedł czas na finał wyrównanej walki. Bój miał się toczyć o krew, więc nie ma na co czekać. Chcąc czy nie, musiała drgnąć aby zbliżyć swe usta do szyi Garrucha, przez co syknęła czując żar w dole brzucha. Nie chcąc zmieniać bestii w wampira (a właściwie nie mogąc) nacięła tętnice szyjną na długości czterech cm wzdłuż. Spijając to co pulsacyjnie wypływało, powoli ale pewnie obracała tułów odsuwając od siebie to cholerstwo. Ból był na tyle silny, że dłoń która do tej pory dość łagodnie obejmowała brodę ofiary, teraz wbijała w nią swoje długie i ostre szpony. Liczyła na to, że spijana krew przyspieszy proces regeneracji. A nawet jeśli nie to będzie piła tak długo aż przeciwnik nie straci przytomności. Tylko wtedy będzie mogła w miarę spokojnie się oddalić…

_________________



Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 957


PisanieTemat: Re: Skrót   Sob Paź 29, 2016 6:33 am

//Nie łatwo napisać posta nie wiedząc jak zareaguje MG na niesprecyzowany opis mocy "Pan i sługa"
("Aby doszło do aktywacji mocy używający musi doprowadzić do kontaktu fizycznego z osobą, którą chce poddać jej działaniu i utrzymywać ten kontakt przez max 4 posty.") //

Chyba ktoś tutaj za bardzo się rozmarzył o tym ile można zrobić w danej chwili. Wampirzyca i może pochwyciła faceta. MOŻE zadziała na nim jakaś moc kontroli, jednak nawet jeśli los będzie dla niej tak łaskawy, to Garruch nie zamierzał jej pozwolić na więcej, niż na dwa ruchy- a mianowicie nakazanie mu stania bez ruchu oraz klęknięcia. Przy samym osłupieniu Gabriel sprawdzał swoje możliwości. Użył nawet blokady umysłowej, myśląc, iż to go ochroni! Jego ciało i umysł był zmuszany(prawdopodobnie) do uległości, jednak dla niego kobieta posłużyła się złymi poleceniami.
Nie zamierzał biernie patrzeć jak mu coś wycina i każe połknąć. Tym bardziej nie zamierzał jej oddawać własnej krwi.
Był spętany dominującymi myślami, jednak on nie potrzebował zbyt wiele. Jego artefakt był na ręce, a więc jego aktywacja była natychmiastowa. Polecenie uklęknięcia pozwoliło mu na ruch.
I wtedy właśnie użył on całej swojej telekinezy z artefaktu na rękojeści swojej broni, utkwionej w ciele wampirzycy. Miała ona wręcz "wystrzelić" z tkanek na powierzchnię(Po prostu miała wyjść z jej ciała stosunkowo szybko). Ta była zajęta swoimi sprawami, więc niewiele na to poradzi. Broń wraz z ręką powinna opaść na ziemię przez co mogło to przypominać wyrwanie się spod niestabilnej mocy wampirzycy.
Czy i teraz wampirzyca nawet nie warknie? Czy nawet teraz jej ręka nie puści jego podbródka, chociaż dostała już taką falę bólu, że powinna co najmniej zgiąć się w pół? Warto przypomnieć, że przecież nie atakował jej prostacką bronią, a anty-wampirzą, która nie tylko dotkliwie raniła, ale również obniżała znacznie możliwości samoleczenia.
Stąd też właśnie jej zabawa skalpelem, połykanie własnej tkanki i picie krwi było jedynie jej własną wyobraźnią.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 286


PisanieTemat: Re: Skrót   Pon Paź 31, 2016 2:12 pm

/ Nie łatwo prowadzić grę czy walkę gdy gracz nie czyta ze zrozumieniem słów "W razie pytań czy opóźnień wiecie gdzie mnie szukać." Szczególnie gdy zakłada, że to MG nie umie czytać ze zrozumieniem. Zalecam też na przyszłość składać zażalenia pierwej bezpośrednio do MG na priv okazując w ten sposób poszanowanie dla czasu i sił, które poświęca oraz dla niego samego. /




Mimo bólu dumna wampirzyca poczuła się dużo pewniej gdy udało jej się dotknąć podbródka łowcy. Oto zyskała cenną przewagę, która mogła jej umożliwić wygraną oraz zemstę. Słodką zemstę, która już rozgrywała się w jej umyśle. Cóż byłoby piękniejsze niż odebranie krwi komuś kto sam jej pragnął i pozostawienie mu wieczystej pamiątki przypominającej o tej chwili? Pozbawiony odporności na dominację Garruch musiał usłuchać. Zastygł zanim mógł wykonać jakikolwiek ruch. Klęknął na polecenie tymczasowej Pani. Gdy jednak ta sięgnęła po skalpel użył on mocy swego artefaktu, a do tego nie musiał się poruszać. Dostał jedynie polecenie nie wykonywania innych ruchów niż polecone. Myśleć mógł o czymkolwiek. I pomyślał.
Nagle broń łowcy z ogromną siłą nacisku 100kg zaczęła przebijać się przez ciało wampirzycy wychodząc niemal na wylot. przez plecy wysunęła się ostro zakończona rękojeść, lecz broń nie przeszła przez ciało ostatecznie opuszczając je choć to zapewne byłoby dla wampirzycy korzystniejsze. Rękojeść posiadała jelec, który zablokował się w podbrzuszu Nadii. Została ona w ten sposób niezwykle boleśnie odrzucona od Garrucha na odległość niecałego metra. Wylądowała na bruku parkowej ścieżki, na swoich suchych czterech literach.
Łowca wyswobodził się z mamiącej mocy nakazu, lecz kto wie co jeszcze w zanadrzu ma niesforna Szlachetnokrwista. Broczyła krwią i odczuwała ból... jednakże wciąż była przytomna.


Nadia: Nagle Twoja dominacja, dosłownie i w przenośni, została przerwana zrywem woli Garrucha, który wykorzystał lukę w rozkazie. Skąd zresztą mogłaś wiedzieć, że posiada on artefakt aktywowany wolą? Skończyło się źle. Rana jest paskudna i na wylot. W dodatku z tego powodu zaczynasz broczyć krwią, a to nie jest dobre. W dodatku osłabiają Cię spazmy bólu. Gdybyś nie była wampirem byłoby dużo gorzej. Jeszcze gorzej by było gdyby wampirza broń prócz specjalnej konstrukcji miała specjalną antywampirzą zdolność wzmacniającą obrażenia lub utrudniającą gojenie się ran. Na Twoje szczęście w nieszczęściu tak nie było.

Garruch: Przez chwilę nawet osobnik tak pewny siebie jak Ty zdawał sobie sprawę w jak paskudnej sytuacji się znalazł. Pierwotnie spodziewałeś się raczej fali bólu, a nie dominacji poprzez dotyk. Na Twoje szczęście tak samo jak Ty nie doceniłeś wampirzycy tak samo ona nie doceniła Ciebie. Zaowocowało to znaczną przewagą. Straciłeś z rąk swoją broń i w najbliższym czasie nie możesz użyć telekinezy jednakże dokonałeś większego spustoszenia w organizmie Nadii i odepchnąłeś ją od siebie odzyskując tym samym kontrolę nad swoim ciałem. W powietrzu unosi się woń smakowitej krwi.





Kolejnoć Garruch -> Nadia

Czas na odpis 72h od ostatniego posta. W razie pytań czy opóźnień wiecie gdzie mnie szukać.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 957


PisanieTemat: Re: Skrót   Pon Paź 31, 2016 4:26 pm

Garruch był na kolanach, a wampirzyca upadła kawałek od niego, wraz z jego bronią.
Powinien wstać na nogi i do niej podejść możliwie jak najszybciej. Miał jednak przestrzeloną nogę, co oczywiście czuł przy każdym ruchu. Powstanie z tej pozycji zajmie mu mnóstwo czasu, a tego miał znacznie mniej niżby sobie tego życzył.
Jedynym plusem okazała się oczywiście jego broń anty-wampirza, która posiadała trzymetrowy łańcuch!
Tak więc kiedy wbijał broń w wampirzycę, łańcuch nie stanowił żadnego pożytku, aż do tej chwili. Kobietę odepchnęło w tył na jakiś metr i upadła, tak więc łańcuch się rozłożył i był na wyciągnięcie ręki łowcy. Dlatego też z kolan od razu po niego sięgnął i mocno pociągnął, aby łańcuch nie tylko się naciągnął, ale również broń poruszyła się w ranie, aby nieco ją wyrwać z organizmu, powodując dodatkowe krwawienie. W tym samym czasie próbował wstać na nogi i drugą ręką zwijać w niewielkie kręgi łańcuch(najmniej się na tym skupiał). Ciężkie do wykonania? Bez przesady. Podobną rzecz wykonywało się przy połowie ryb, prawda? Różnica polegała jednak na tym, iż łańcuch nie nawijał się na szpuli, tylko na stalowej rękawicy lewej ręki(prawa głównie ciągnęła za łańcuch).
Podsumowując; chodziło przede wszystkim o to, aby wampirzyca nie miała zbyt dużej możliwości poniesienia się z ziemi oraz na ciągnięciu rękojeści tak, aby powoli już wychodziła z ciała, powodując rozległy krwotok w ciele wampira.
Wampirzyca mimo wszystko wstanie? Niech ma świadomość, iż zgięcie brzucha z bronią jeszcze bardziej rozszerzy ranę, którą spowodował łowca. Zwijanie łańcucha nie byłoby mądrym pomysłem gdyby nie okute rękawice. A tak? Nawet jeśli łańcuch zaciśnie się na jego rękach to nie spowoduje zbyt dużych obrażeń.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Re: Skrót   Pon Paź 31, 2016 11:11 pm

Ja się żale, że nie mam suchej dupy nooo ! Raven puścił famę i się niesie D:

Coś poszło nie tak? Życie. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Tym razem dostała po swoich ZGRABNYCH czterech literach przez co klapnęła na nie niecały metr od wielkoluda. To co miała w brzuchu było na tyle nieprzyjemne pod względem estetyki, że nawet nie chciała patrzeć. Same doznania wizualne spowodowałyby pewnie u niejednego odruch wymiotny. W końcu niecodziennie ktoś ma dziurę w brzuchu.  Ale wracając do naszej hiper brutalnej walki, w której ze strony Nad wystąpiły krew i łzy bo spocił się pewnie Garruch, trzeba działać dalej!
Jak to leciało? Szlachetna wylądowała na zimnej kostce chodnikowej w odległości jednego metra od klęczącego Garczka. W brzuchu z czymś, czego nawet nie umiem sobie wyobrazić, chociaż wyobraźnie mam bujną. Co więc zrobiłby każdy zdesperowany wampir mający w zanadrzu telekinezę i dość dobry pistolet wyrzucający kulkę za kulką? Prawdopodobnie użył na raz jednego i drugiego ratując już nie tylko swoje zdrowie ale także i życie. Nie inaczej spróbuje postąpić gwiazda vampire knight, która najpierw postara się przyciągnąć do siebie cały zwój tego łańcucha na krowę, a w między czasie sięgnie do kabury i zacznie napieprzać w łowcę z Glocka. Odległość jest mała, cela miała zawsze dobrego. Tylko ten cholerny ból, który sprawiał, że naprawdę miała ochotę rozszarpać gardło Garrucha i wypluć tętnice do kosza na śmieci. Już nawet nie chodziło o zemstę czy pokaz siły. Tutaj pojawiło się zupełnie nowe uczucie, które jest znane każdemu, kto chociaż raz doświadczył bólu na granicy wytrzymałości. Pierwsze co chcemy zrobić to wyżyć się i ulżyć zarazem. Właśnie coś takiego dotknęło drobną blondynkę. A jedynym obiektem jaki się do tego nadawał był olbrzym. „Głupi chuj” bo tak zwykła nazywać go w myślach, był już niemal martwy. Przynajmniej jeśli trafi ze dwa razy w to wielkie cielsko.

_________________



Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 594


PisanieTemat: Re: Skrót   Sob Lis 12, 2016 4:59 pm

Z perspektywy kogoś stojącego z boku rzecz wyglądać by mogła niezwykle groteskowo. Siedząca na czterech literach kobieta przebita bliżej nieokreślonym przedmiotem połączonym z kolczastym łańcuchem, który ponad dwukrotnie większy od niej pd względem masy mężczyzna zaczął zwijać. Zupełnie jak rybak po połowie. Jak jakiś harpunnik po ostatnim, dobijającym, strzale. Sprawa jednak nie została przesądzona. Łowca chciał odzyskać broń by móc nią zapewne razić przeciwniczkę wykonując ostatni cios odbierający jej przytomność. Ponownie jednak ktoś został niedoceniony.
Jak się okazało Gabriel nie miał wyłączności na władanie telekinezą. Niewidoczna siła poczęła ciągnąć łańcuch w przeciwnym kierunku uniemożliwiając swobodne składanie. Prawdę rzekłszy by móc odzyskać cenną broń Garruch musiałby dość mocno napiąć mięśnie. Wampirzyca nie poprzestała jednak na swym mentalnym ataku i sięgnęła po pistolet. Trzewia płonęły żywym ogniem co sprawiało pewne trudności ze skupieniem, lecz Nadia była dobra w kwestii strzelectwa. Poza tym z odległości metra spudłować może jedynie totalna niedojda albo postać z gry o irracjonalnej fizyce. Skupienie na telekinezie i ból jednakże w pewnym sensie obniżyły ogólną percepcję. Nadia chciała widzieć łowcę w kałuży krwi z wyrwaną tchawicą. Gdyby wiedziała co robi przejechałaby po swoim oponencie serią. Jednakże przełącznik przesunęła w złym kierunku dzięki czemu Wystrzeliła w kierunku Garrucha pojedyncze pociski zamiast śmiercionośnej serii. Oczywiście nie oznaczało to, że te kilka kulek łowca mógł przyjąć na klatę.
Trzy. Tyle pocisków zdołała wystrzelić Nadia w tej krótkiej chwili. Pierwsza nie dosięgła celu gdyż została wystrzelona przedwcześnie. Pozostałe dwie jednak przebiły się przez pancerz Gabriela przedzierając się przez ciało. W normalnym przypadku pocisk wystrzelony z tej odległości przeszył by tkanki na wylot jednakże zbroja sprawiła, że kule znacznie straciły na impecie. Drugi z naboi przeszedł tuż pod obojczykiem prawdopodobnie go naruszając. Z tego miejsca niemal natychmiastowo zaczęła ciec krew. Nie była to fontanna jednak dałoby się nazwać to strugą. Trzeci pocisk trafił między żebra utykając gdzieś w trzewiach Garrucha, lecz fartownie nie naruszył żadnej witalnej części ciała. Przynajmniej tak się wydawało.


Nadia: Szczęście w nieszczęściu, że Twoja sytuacja się wiele nie zmieniła. Zanim zdążyłaś zareagować rękojeść broni łowcy wysunęła się o jakieś trzy centymetry z rany. Spowodowało to piekący ból, który nawet dla wampira jest trudny do zniesienia. Na razie jest chujowo, ale stabilnie.

Garruch: Zrobiło się nieciekawie. Widmowa siła utrudniła Ci odebranie Twej własnej broni, a co gorsze Szlachetnokrwista sama skorzystała z mniej honorowego ekwipunku. Naruszona została tętnica podobojczykowa przez co krew ucieka z Ciebie z dużą szybkością. Ponadto masz w ciele dwa pociski, które z każdym co gwałtowniejszym ruchem mogą prowadzić do dalszych konsekwencji.



Kolejność: Nadia -> Garruch

Czas na odpis 72h od ostatniego posta.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Re: Skrót   Pon Lis 14, 2016 7:36 pm

Ciepłe wieczory mają to do siebie, że ruch powietrza jest praktycznie zerowy. Choć jest przyjemnie ciepło, a nie gorąco jak za dnia to zapachy przy takiej aurze gęstnieją niemal w miejscu. Krew-bo o tym głównie mowa, dla zwykłego śmiertelnika nie posiada zapachu. Oczywiście ta świeża, płynąca z otwartej rany. Coś, obok czego ludzka istota przeszłaby obojętnie, niesamowicie mąciło chyba w głowie tej dwójki. Nadia sama nie wiedziała co pachnie przyjemniej. Jej własna, szlachetna farba, czy może łowcy, wypływająca dość wartkim strumyczkiem z tętnicy. Gdyby była taka możliwość, niewykluczone, że zjedliby się nawzajem. Małe spełnienie marzeń Hannibala Lectera, bo nie wiem jak Ty Gar, Ale Nad chętnie kłapnie w zębiskach część Twojego, pewnie dużego serca. Każdy ma je takie jak własna, zaciśnięta pięść. Sprawdzimy? Żartuję…
Kobieta była zamroczona przez ból, który emanował z brzucha, przez plecy aż na kręgosłup. To uczucie przypominało pulsacyjne polewanie gorącą wodą-wrzątkiem.  W pewnych momentach „woda” była taka gorąca, że ciało przechodziły zimne dreszcze. Nic, zacisnęła jeszcze mocniej niż do tej pory zęby, które zdążyły już nieco się wydłużyć. Tak na wszelki wypadek gdyby nagle miała doskonałą okazję do wbicia ich w tętnicę szyjną wielkoluda. Co zrobiła dodatkowo w kwestii walki? Mało i dużo jednocześnie… Wolną dłonią przytrzymywała łańcuch przy sobie. Musiała złapać to dziadostwo w taki sposób żeby nie pokłóć dłoni (bo to ma kolce?). W drugiej cały czas trzymała pistolet. Kulek zostało znacznie mniej niż połowa co dalej dawało jej szanse. O ile Garruch spróbuje wykonać jakiś krzywy ruch, zacznie strzelać znowu. Jeśli jednak łowca straci przytomność przez krwotok to… się zobaczy. Chyba oboje byli już zmęczeni…

_________________



Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 957


PisanieTemat: Re: Skrót   Wto Lis 15, 2016 11:38 am

Dlatego właśnie zawsze uważał broń palną za bardzo niehonorową. Garruch został podciągnięty jeszcze bliżej wamprzycy i został ogłuszony trzema wystrzałami(nie oszukujmy się, że ktoś z wyczulonymi zmysłami nie cierpi z tego powodu) w ferworze walki poczuł jak przez jego ciało wbijają się dwa kawałki metalu. Na początku nie czuł nic, oprócz odrzutu, który posłał całe ciało nieco w tył. Moment później poczuł jak po jego ciele zaczyna ściekać krew, dlatego prawą ręką złapał za miejsce w której ziała dziura wyrżnięta w tętnicy. Starał się uciskać ranę jak najmocniej mógł, ale niewiele mógł zdziałać w obecnym stanie. Gdyby był zwykłym człowiekiem to zapewne w przeciągu chwili stałby się trupem. Liczył jednak na to, że wampirza krew którą przyjmował sprawi, że postrzał ze zwykłej broni nie zabije go, pomimo trafienia w tętnice. Ale nie było jednak czasu na użalanie się nad sobą. Dopóki poczuje ogromny ból to musi zareagować.
I owszem. Broń Garrucha na ogniwach posiadała centymetrowe kolce podobne do tych, które widoczne były na różach. Złapanie za nie było jak najbardziej możliwe przy niewielkiej dłoni kobiety, jednak głupotą było trzymanie broni za łańcuch, kiedy największe niebezpieczeństwo stanowiła rękojeść.
Cóż więc mógł zrobić skoro był tak bardzo był ranny? Jedyną słuszną rzeczą było ostatni raz sprawić jej niemały ból, ból który wreszcie spowoduje, że zemdleje.
Prawa rękawica, która teraz uciskała ranę nadal była sprawna. Wiedział również, że miał możliwość użycia jej. Cóż więc dziwnego, że od tego właśnie zaczął? Trzymała za łańcuch, a rękojeść była wolna.

Garruch skupił się na swojej rękojeści od broni, która siedziała w ranie. Tym razem broń nie miała się wcisnąć mocniej w ranę, a właśnie wręcz przeciwnie. Miała po prostu wydostać się z rany, pozostawiając po sobie niemałą dziurę, która do tej pory trzymała całe jej wnętrzności w kupie, a teraz wszystko się rozpierdoli, sprawi jej nieziemski ból i być może nawet zemdleje. Skoro Nadia trzymała za łańcuch to niewiele jej to pomoże w tym przypadku, a być może nawet siła z jaką broń wyjdzie z jej ciała, sprawi, że łańcuch się naciągnie i srebrne wypustki uszkodzą jej również dłoń, którą zacisnęła na łańcuchu.
Łowca obawiał się, że mimowolnie wystrzeli wtedy znów ze swojej broni, dlatego też po użyciu mocy telekinezy na rękojeści, od razu przeniesie się teleportacją po raz kolejny za plecy wampirzycy- na jakieś pół metra od niej.
I tyle. W tej właśnie chwili do świadomości dojdzie ogromny ból z rany na której będzie musiał się skupić i ją dobrze zacisnąć.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 594


PisanieTemat: Re: Skrót   Sro Lis 16, 2016 10:42 am

Najgorszym wrogiem jesteśmy my sami? Możliwe. Jednakże najtrudniejszym przeciwnikiem jest ten kto ma możliwość zaatakowania patrząc Ci w oczy bez najmniejszego ostrzeżenia... czy ruchu. Sytuacja zdawał się patowa. Oto siedząca niewiasta coraz silniej krwawiła wewnętrznie mając wrażenie, że jej trzewia zaczynają płonąć ogniem. Ponad nią górował niczym olbrzym mężczyzna, którego rany były mniejsze, lecz krew upływała nieubłaganie. Ucisk wykonany przez Garrucha był niegłupim posunięciem. Stracił trochę krwi i sporo energii na tę walkę, lecz nadal był bardzo silnym fizycznie łowcą. Osłabił upływ krwi, lecz by dało to długotrwały efekt musiałby wciąż mieć rękę zajętą. To nieznacznie wprowadziło w błąd coraz słabiej czującą się Nadię gdyż Wielkolud zdawał się być już bezbronny i niezdolny do dalszej walki. Zwykły człowiek nie wiedziałby nawet co zrobić nawet jeśli przetrwałby szok. Zginąłby w ciągu kilkunastu minut. Jednakże nie on.
Nadia chwyciła za łańcuch pełen ostrych grubych igieł. Udało się jej go chwycić choć i tak mały palec u ręki został draśnięty. Trzymała łowcę na muszce czując jak broń powoli zaczyna jej ciążyć. Jej! Szlachetnej! To był zły omen. Garruch nie czuł się wiele lepiej. Przyzwyczajony był do otrzymywania ran toteż psychicznie jakoś się trzymał. Ciało jednak traciło drogocenny płyn, a on bladł. Miał jednak równie niezłomną wolę co wampirzyca naprzeciw niego i dobrze znał swój oręż. Rękawica ponownie gotowa była do wykonania telekinetycznego ataku. Tym razem rękojeść opuściła ciało Nadii wywołując nagły, palący ból. Równie dobrze można by było nacierać otwartą ranę szkłem. Nie spodziewała się tego. Szczególnie wylewającej się esencji jej ciała, której tak pożądał Garruch drażniony zapachem krwi. Jakże pięknie pachniała jej krew. Wzrok wampirzycy zaczęła mętnieć, a ciałem szarpały kompulsywne ruchu kurczących się mięśni brzucha. jej organizm starał się wstrzymać krwawienie i natychmiast rozpocząć regenerację. Na nią jednak potrzeba energii i odrobiny czasu. Osłabiona nadal miała jednak siłę niczym dorosły ludzki mężczyzna. W dodatku ciężko pracujący. Łańcuch delikatnie się napiął, lecz ręka zdołała go przytrzymać. Trudno uznać czy była to zasługa jej przygotowania czy raczej wzmożenia uścisku poprzez ból jaki poczuła.  Była zaskoczona podobnym ruchem toteż wystrzeliła z niewielkim opóźnieniem. Nie miała też już szans na celowanie. Wystrzeliła. Kolejne trzy pociskiem poleciały w kierunku ranionej już ręki Garrucha. Jeden z nich przebił się przez zbroję i naruszył skórę oraz niewielki kawałek mięśni ramienia. Rana postrzałowa. Kolejne dwa być może trafiłyby lepiej, ale łowca zniknął z pola widzenia i poszybowały w dal. Być może nie raniły przypadkowego przechodnia.


Nadia: Stało się to tak nagle. Człowiek zdawał się być niemal wyłączony z walki. Dostał w miejsce skąd wiedziałaś, że krew będzie się sączyć wartkim strumieniem. Musiał skupić się na utrzymaniu krwi w ciele. Nie mógł wobec tego wykonywać gwałtownych ruchów. Był niemal bezbronny, w podobnym stanie co Ty. Szybko się to jednak zmieniło.
Masz głęboką broczącą krwią i innymi płynami ranę pod żebrem. Jest szeroka na 6-7 centymetrów. W dodatku jesteś osłabiona wysiłkiem i bólem. Masz ubytek krwi. Aktualnie zaczynają się też problemy z widzeniem, a niektóre partie mięśni dostają konwulsji. Samodzielnie nigdzie raczej nie pójdziesz ze względu na promieniujący ból, możesz co najwyżej się czołgać... z przerwami. I będzie bolesne.
Jeśli rana będzie nieleczona może goić się bardzo długo jak na wampira. Nawet do 4 tygodni. Pod fachową opieką powinnaś odzyskać zdrowie i sprawność w półtorej tygodnia. Z dobrych wiadomości lekka ranka jaką otrzymałaś na początku starcia zagoiła się. Stan na tę chwilę.

Garruch: Pyrrusowe zwycięstwo. Wampirzyca stała się wolniejsza i mniej celna. Nie pomnąc już o tym, że próbuje w tej chwili powstrzymać spazmy ciała co osłabia całą jej motorykę. Ty natomiast masz dwie rany, z czego jedna niemal krytyczna. W dodatku otrzymałeś też piękną ranę postrzałową na ramieniu i przeszyte przez pocisk na wylot udo. Przypominam, że dwie ołowiane kulki wciąż są w Twoim ciele i będzie trzeba je usunąć operacyjnie. Straciłeś też sporo krwi, ale hej! Ty możesz stać na nogach. Możesz też chodzić choć odradzam skoki czy bieganie.


Walkę uważam na tę chwilę za zakończoną. Oboje ponieśli ciężkie straty, lecz zwycięzcą starcia okazał się Garruch. Nie ma już kolejności. Nadia nadal zachowuje przytomność umysłu choć ma zaburzenia widzenia i każda próba powstania będzie z góry skazana na porażkę. Nadal ma jednak broń w ręce. Gdyby nadal się rzucali sobie do gardeł zajrzę tutaj. Na tę chwilę jednak łowca ma znaczną przewagę o czym Nadia z pewnością zdaje sobie sprawę.
Powrót do góry Go down
 
Skrót
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nie warto chodzić skrótami~

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: