IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 It is time to hunt...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: It is time to hunt...   Sob Paź 29, 2016 1:13 pm

Dziesięć lat temu Garruch odwiedzał właśnie Rosję i zdarzało się również, że polował na wampiry, których na tak wielkim obszarze nie brakowało. Mniejsze miasta często graniczyły z prawdziwymi odludziami, gdzie mieszała największa biedota. Tam również nie brakowało wampirów na które można było zapolować. Identyczna sytuacja była raptem sto kilometrów od Moskwy. Niewielka mieścina Temyan, a raczej właśnie jej południowe przedmieścia. Porzucone blokowisko stanowiło idealne miejsce dla wszelakiej maści wampirów, które stanowiły margines społeczeństwa. Uzbrojeni byli co najwyżej w podstawową broń ręczną, czyli zniszczone noże, nożyczki, owinięte szkło i tak dalej. Ile ich było? Na całym blokowisku mogło być ich z czterdzieści sztuk. Ludzie nie zapuszczali się wieczorami w takie miejsca, a za dnia co najwyżej przejechały tędy kilka aut.
Było późne lato, zmierzch. Deszcz nie padał od tygodnia. Temperatura wieczorna wahała się w okolicach osiemnastu stopni.
Garruch akurat zaparkował swojego czarnego Chargera na blokowisku i wysiadł z niego, jakby szedł w stronę domu. Westchnął nawet jakby był zmęczony po całym dniu roboty. Zamknął spokojnie auto i wrzucił kluczyki do wewnętrznej części płaszcza, gdzie miały bezpiecznie zostać do czasu, aż on skończy się 'bawić'.

Rozejrzał się, a w zniszczonych oknach w których ziały dziury po ramach okien zauważył co najmniej pięciu obserwatorów. Co mogli oni zobaczyć? Z pewnością jego szkarłatny płaszcz, szeroką postawę wielkoluda o bladej cerze i oczywiście czerwień ślepi. Jego okute rękawice i buty trzeszczały przy każdym jego ruchu, tak samo zresztą jak łańcuch pod płaszczem.
Na pierwszy rzut oka był on wampirem i być może przyszedł tutaj, aby zamieszkać, albo spróbować 'przygarnąć' ich pod swoje 'skrzydła'. Na pewno nie wyglądał jak ochłap wypluty przez społeczeństwo tak jak 90% tutejszych wampirów krwi E i D.
Garruch jednak miał zupełnie inne plany wobec nich. Gdyby dał radę to wybiłby je co do ostatniej sztuki...
Teraz stał akurat dziesięć metrów od pierwszego wejścia na klatkę schodową...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: It is time to hunt...   Sob Lis 05, 2016 1:07 pm

Los sprawił, że pewnego ciepłego, suchego wręcz, wieczoru pewien człowiek i jego wierny czworonóg wybrali się na przeczyszczanie terenu rosyjskiej Oświaty z wampirów niższych. Na dobrą sprawę nie zależało mu szczególnie na ścierwie. Ich może eliminować pierwsza lepsza obława. Jednakże tam gdzie zaczynają pojawiać się dziesiątki wampirów zazwyczaj jest w okolicy jeden znacznie od nich potężniejszy. Wampir szlachetny tworzący sługi albo pariasów. Mniejsza o to. Każdy, który tworzy wampiry niższe dla samej rozrywki bez opamiętania jest dewiantem, którego należałoby unieszkodliwić. Vladislau i Kres nie zamierzali zdradzać nazbyt wcześnie swojej obecności toteż przyszli pieszo. Nie śpieszyło im się bo i po co. Gdy dotarli w okolicę blokowiska zauważyć można było postępujące wyludnienie. Nawet ludzie marginesu unikali tego miejsca jeśli mogli. Cóż się dziwić. Wampiry kategorii E i D nie grzeszyły wytrzymałością na głód. Ich wola była nieustannie poddawana próbie, a przecież zazwyczaj ludzie niższej warstwy społecznej nie mają nazbyt silnej psychiki. Przynajmniej nie w kontekście pragnień.

Vladislau szedł jak gdyby nigdy nic w kierunku bloku. Sam zwierzak trzymał się cieni unikając spojrzeń. Ot wyrośnięty pies, który nie chce się rzucać w oczy raczej nie jest celem zainteresowania wampirów. Vlad natomiast… wiedział, że wyczułyby jego ludzki zapach, więc po cóż się kryć? Ubrany był w paramilitarny ubiór przygotowany właśnie do polowań na wampiry. Bojówki w kolorze oliwkowym, wojskowa bluza z szeregiem kieszeni oraz płaszcz przylegający do ciała zapewniając dodatkową ochronę i kieszonki sprawiały, że wyglądał niczym wyrwany z filmu o drugiej wojnie światowej tylko jakoś tak nowocześniej. W specjalnej kaburze przy bucie zabezpieczony był nóż, a na plecach znajdowała się broń, której nie sposób ukryć. Granatnik, którego każdy element był zaprojektowany i własnoręcznie wykonany przez Białowłosego. Pierwsze co Vladislau ujrzał to sylwetka dość wyrośniętego mężczyzny w płaszczu. Stał doń tyłem toteż nie mógł dojrzeć oczu. I dobrze gdyż mogły wprowadzać w błąd. Vlad zerknął w stronę Kresa, który nie zareagował agresją na obecność Wielkoluda. Zwierzę czuło, że nie jest on zwykłym człowiekiem, ale jednocześnie nie miał zapachu i aury charakterystycznych dla wampirów. Skoro pies nie wskazywał tego człowieka jako celu Vladislau wstrzymał się. Zszedł nieco bardziej na ubocze obserwując błękitnymi oczami spozierającymi zza wilczej maski na to co czynić ma zamiar ten specyficzny jegomość.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: It is time to hunt...   Pią Lis 11, 2016 9:00 am

Jeśli chodzi o wielkiego jegomościa to nawet nie był świadom tego, iż ktoś go obserwował. Pies nie szczekał, a więc nie miał powodu do spojrzenia za siebie. Był po prostu skupiony na swoim własnym celu- a teraz były nim drzwi na klatkę schodową starego blokowiska.
Stare szyby były w skrzydle rozbite, jednak Garruch był zbyt uparty, aby się cisnąć przez jakieś otwory i jednym potężnym pociągnięciem wyrwał skobel, który je zamykał. To i tak był cud, że mu klamka w rękach nie została...
Wszedł tam jak do domu i młody łowca przyglądający się z daleka przez dłuższy czas z pewnością nie usłyszał niczego wyjątkowego. Domyślać się mógł, że teraz facet wspina się po schodach, a przy jego budowie ciała to wcale nie było najprzyjemniejsze zadanie- blok na szczęście nie miał więcej niż osiem kondygnacji.
Minęły dwie minuty zanim górne piętra nie zaczęły ostrzegawczo warczeć, a kolejne pół minuty później zaczęła się prawdziwa potyczka przy której z zewnątrz widać było niektóre wampiry, które uciekały po starych balkonach aż na samą ziemię.
Garruch na górze znalazł przebicie pomiędzy klatkami schodowymi, dlatego też poszedł dalej, zostawiając za sobą popioły. Wielu nie zabił, ponieważ nie chodziło o samo wybicie ich do nogi, a raczej o rozgromienie ich, aby rozbiegli się na różne strony. Poza tym nawet szczególnie starając się usunąć kilku więcej i tak nie dałby rady wybić nawet połowy. Był w końcu tylko on jeden.
Jego myślenie było zupełnie inne jeśli chodzi o zgrupowania wampirów niskiej krwi. Na jego drodze rzadko stawał przywódca jakiejś bandy. Z wielu lat doświadczenia zauważył, że wampiry niskiej krwi były jak zwierzęta stadne- pracowały razem ze sobą, aby zwiększyć własne możliwości. Wiadomo, że jeden taki wampir nie ma szans z innymi wampirami wyższej krwi, a głód często pcha ich do działania nawet w najgorszych momentach.
Jeśli jeden taki zaskoczy człowieka w pojedynku człowiek wręcz może zginąć. Kiedy dziesięciu skoczy na jednego człowieka to ten raczej nie łudzi się nawet, że zostanie potraktowany humanitarnie. Poza tym nie każdy umie usuwać pamięć ofiarom, inni nie znają stanu najedzenia i tak dalej, i tak dalej. Musieli się wzajemnie wspierać.
Przejście jednak po ich 'gnieźnie' sprawia, że wampiry stracą na dłuższy czas spokojne miejsce spoczynku i tak samo ciężko będzie im się znów odnaleźć w wielkim kraju.
Dla samego Garrucha była to rutyna, że rozbijał takie gniazda. Człowiek o sile wampira, uzbrojony praktycznie pod każdym względem stanowił lepszy atak na gniazdo niż pięcioosobowy oddział zwykłych łowców w bronią palną na wampiry. To nie oznaczało, że był bogiem i nie dało się go zabić. Nie raz zdarzało się, że został ugryziony, albo zraniony jakimś ostrym elementem, który wampir akurat miał w ręce. Dlatego też po przejściu drugiej klatki schodowej i jej najwyższych pięter, Garruch złapał jakiegoś dzieciaka najwyżej w wieku piętnastu lat i wypił jego krew, następnie po prostu rzucił go na ziemię i rozwalił mu łeb swoją nogą. Potem po prostu klęknął i dał sobie czas, aby odpocząć. Rany się goiły powoli, jednak setki razy szybciej niż u zwykłego zjadacza chleba. Nie trzeba było być łowcą, aby od razu zaważyć, że Garruch nie jest zwyczajnym człowiekiem i to pod każdym względem.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: It is time to hunt...   Sro Gru 07, 2016 7:20 am

Przywódcy podobnych band mieli tez to do siebie, iż nie przejmowali się jakoś szczególnie swoim mięsem armatnim. Sami natomiast potrafili ewakuować się w oka mgnieniu widząc zagrożenie. Swoich dotychczasowych sprzymierzeńców czy podopiecznych poświęcali dla swojego przetrwania. Czy tu taki przywódca się znajdował trudno było określić. Vladislau jednak nie był tak miłosierny jak Garruch. On zamierzał wybić tylu ilu się tylko dało i dzięki temu można uznać ten zbieg okoliczności za bardzo sprzyjający. Jednemu Inkwizytorowi czy samemu Białowłosemu z pewnością wymknęło by się kilka wampirów. Gdy sam Garruch robił raban w budynku wywabiając z niego rzeszę wampirów sam Vlad miał sposobność by je eliminować co zaczął robić bez większych skrupułów. Jakież było zdziwienie krwiopijców gdy uniknęli jednego zagrożenia by wpaść wprost na kolejnego łowce i jego psiego kompana. Śmierć nadchodziła szybko. Człowiek w wilczej masce dosłownie doskakiwał do opadających na ziemię wampirów by łamać im karki oraz robić inne przykre rzeczy. Podobnie czynił Kres, lecz on przede wszystkim zważał na plecy ludzkiego towarzysza. Sam był dla wampirów mało atrakcyjnym celem. Te istoty rzadko zwracały większa uwagę na zwierzęta nie uznając ich za zagrożenie. Większość zwierząt widziała w nich drapieżniki i unikała wejścia w drogę. W ślad za Garruchem podążał Vladislau by móc eliminować uciekające w popłochu wampiry. Gdyby zawsze było to takie proste. Nawet nie musiał dobywać broni… dopóki nie wyskoczyły trzy wampiry na raz. Salwowały się ucieczką i jednemu niemal się udało. Tak sądził w każdym razie póki nie usłyszał głuchego uderzenia by po chwili poczuć nieopisany ból w trzewiach. Vlad wystrzelił z granatnika robiąc przy tym nieznaczny hałas. Kolejny wampir zaś rozsypał się w proch.

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: It is time to hunt...   Sro Mar 15, 2017 9:57 am

Cóż. Każdy miał inne podejście do sytuacji, prawda? Wybijanie jednego po drugim było czasochłonne i zupełnie zbędne w jego rozumowaniu. Jak oboje już stwierdzili- wampiry w dookoła były tylko mięsem armatnim, które bez przywódcy mogłyby się nawzajem pozabijać z racji tego, iż są na takim pustkowiu.
Gabriel znacznie bardziej wolał szybko pokonać budynek i wypłoszyć z niego większość przeciwników, ażeby stanąć w szranki z kimś bardziej kompetentnym.
Zapewne ten kroczący jego drogą miałby nie mały problem z pozbyciem się wampirów na swojej drodze, gdyby faktycznie były na tyle mądre, ażeby go zaatakować chociażby parami... A jak na tą chwilę wszystko wyglądało jak połów ryb w sieci. Wielki facet torował drogę i płoszył istoty wprost w ręce łowcy, który miał coraz więcej do roboty i po pewnym czasie nawet Gabriel z przodu jedynie łapał wybiórczo co po niektóre wampiry. Większość z nich uciekała byle dalej i nawet gdyby łowca z tyłu chciał je wszystkie pozabijać to po prostu nierealnym było, ażeby pozabijać gołymi rękami istoty, które nie zwracały uwagi w którą stronę uciekają.
Kolejna przebyta kondygnacja. Roztropne wampiry wolały zeskakiwać już z wyższych pięter wprost na ziemię, ryzykując niemiłe obrażenia, niż ryzykować spotkanie z tym, który nadchodził.
Jeszcze dwie kondygnacje i albo znajdzie się odpowiedzialny za to, albo już stąd uciekł. To nie miało znaczenia- Garruch przybył tutaj, aby rozbić gniazdo i to był jego główny cel. Z doświadczenia wiedział, że na raz niczego się nie da zdziałać. Wampiry krwi E wracają jak gołębie do rodzinnego gniazda.
Inkwizytor wchodząc na następnie piętro, powoli bez pośpiechu otarł twarz rękawem swojego płaszcza. Dookoła śmierdziało krwią wampirzą, ale zbyt niską, ażeby się tym miał przejąć. Niby fajnie, niby normalnie... A tak nudno. Na prawdę liczył, że może chociaż tym razem ofiary okażą się na tyle odważne, ażeby co jakiś czas skoczyć w jego stronę...


_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: It is time to hunt...   

Powrót do góry Go down
 
It is time to hunt...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Let's hunt!
» Bezludna Wyspa - Survival Time.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: