IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posąg Anioła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 208


PisanieTemat: Posąg Anioła   Wto Paź 23, 2012 4:18 pm

Ogromny posąg przedstawiający rozgniewanego anioła trzymającego w ręce miecz.
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 403


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Nie Paź 28, 2012 1:32 pm

Pierwszy dzień w szkole podobno zawsze jest najgorszy. Amelie postanowiła spędzić go na rozpoznaniu 'terytorium'. Przechadzała się po terenie Akademii i zapamiętywała każdy jego skrawek, zapach, wszystko. Wolała wiedzieć dużo o miejscu, w jakim zmuszona będzie przebywać. Swoją przechadzkę zaczęła natomiast od ogrodów. Bujna roślinność koiła jej nerwy, ale szczególnie przypadł jej do gustu posąg anioła. Był ogromny, majestatyczny, wyglądał na surowego, niczym anioł śmierci. Usiadła pod nim nucąc jakąś, tylko jej znaną, melodię.
Musiała wyróżniać się spośród uczniów. Nie miała jeszcze mundurka szkolnego. Gabinet dyrektora również znajdował się na liście miejsc do odwiedzenia, jednak nie spieszno jej było do tego miejsca. Wtedy będzie musiała się przyznać, że znowu zaczyna chodzić do szkoły, a póki co chciała nacieszyć się tymi ostatnimi momentami wolności. Prawdą było, że Amelie nie musiała po raz drugi uczęszczać do liceum. Jednak sprawy polityczne jej rodu zaczynały się kruszyć. Hiou nadal byli wpływowi i stanowili postrach wśród innych, byli rdzennymi Japończykami, więc na swoich ziemiach czuli się najpewniej. Jednak od niedawna wszystko uległo zmianie, teraz Aimi stała się głową rodu, z czego nie była do końca zadowolona. Jak na wampira nadal uchodziła za młódkę, więc nadmiar obowiązków nie służył jej za dobrze. Tak jak napomniałam wcześniej sprawy polityczne zaciągnęły ją do szkoły, ale jakie? Tego na razie nie zdradzę.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Nie Paź 28, 2012 2:19 pm

Naturalnym byłoby dla Lorda do zapoznania się z teren, którym będzie rządził w najbliższym czasie. Niestety po obeznaniu się ze swoim nowym lokum, Kouga wolał zając się czymś bardziej interesującym. Poznanie okolicy można zostawić na później, bo nie powinna zmienić się w najbliższym czasie dość znacznie. O wiele lepiej jest się zająć poznawaniem osób, które będą miały zaszczyt koegzystować w okolicy białowłosego. Najlepszy scenariusz zakładał odnalezienie współlokatorki Lorda, by jak najprędzej zbudować z nią jakieś pozytywne stosunki, żeby miała trudność z zauważaniem braków w swojej bieliźnie. Nie żeby Kouga miał mieć coś wspólnego z jej znikaniem.
Szósty zmysł, królewska intuicja, naturalny skaner - ciężko jest znaleźć jakiejś racjonalnej przyczyny, dlaczego bohater skierował swoje kroki w okolice ogrodów. Nie miał nic do obcowania z przyrodą, jednak równie dobrze mógł zostać zaprowadzony przez swoje nogi do stołówki, żeby coś przetrącić. Może pracują tam jakieś urodziwe kucharki? Akademia Cross emanowała swojego rodzaju "niezwykłością", więc młode pannice zamiast starych bab w kuchni było czymś całkiem prawdopodobnym. Kouga byłby za.
Niestety Lord nie wykazywał się zbytnim zainteresowaniem okolicą. Z prawicą w kieszeni i lekkim uśmieszkiem malującym się na twarzy przechadzał pomiędzy całą tą roślinnością, po przygotowanych ścieżkach, patrząc cały czas przed siebie. Wydawać by się mogło, że nasz człeczyna po prostu przejdzie ogrody i pójdzie gdzieś dalej, bo jakoś nic nie dawało rady go tutaj zatrzymać na dłużej. Do czasu.
Widok ładnych kwiatków to jedno, ale jestestwo urodziwej pannicy o kruczoczarnych włosach, siedzącej na dodatek samej przy posągu jakiegoś wkurzonego Tyraela z Diablo 3 - to był właśnie ten element otoczenia, który miał moc zatrzymania samego Lorda. Pewnie tak samo innego samca z normalną orientacją.
Przyśpieszył kroku, kilka metrów niemalże biegną. Prawie, że przebiegł przed jestestwem nieznajomej, jednak gwałtownie hamując przed nią. Wyciągnął prawicę z kieszeni, odwrócił się w stronę wampirzycy i przykucnął. Wlepił na nią spojrzenie swoich błękitnych oczu, mrugając przy tym kilkakrotnie. Miał teraz minę zafascynowanego dziecka, które sobie myśli "jak coś tak ślicznego może w ogóle tutaj być?". Sekundkę potem łatwo można było zauważyć, że Lord zaczął analizować klatkę piersiową czarnowłosej. Nic dziwnego. Chciał skojarzyć wygląd biustu niewiasty ze stanikiem, który miał okazję "zbadać" w swoim nowym lokum. Po dłuższym namyśle doszedł do wniosku, że brak tutaj powiązania. Wniosek - to nie z napotkaną nieznajomą dane będzie białowłosemu spać w jednym pokoju. Szkoda.
Bohater uśmiechnął się szerzej i wstał na równe nogi. Dalej nie zdejmował wzroku z osoby nieznajomej, koncentrując się teraz jednak na jej licu, niżeli...trochę niżej.
- Kouga z rodziny Soutou. Siedemnaście lat. Metr siedemdziesiąt pięć wzrostu. Siedemdziesiąt trzy kilogramy wagi. - chłopczyna przedstawił się w dość oryginalny sposób. Szkoda, że nie podał rozmiaru buta - Smutno mi się robi widząc osamotnioną dziewkę Twojego kalibru. Może się ze mną umówisz?
Lord miał dwa cele w swoim mrocznym planie. Pierwszy - nabić kilka plusowych punktów u tejże nieznajomej. Drugi - poprawić jej humor przez granie roli towarzysza na jakąś chwilę. Oczywiście przez myśl mu nie przeszło, że dziewczynie podobał się jej stan sprzed pięciu minut, czyli przed przybyciem białowłosego. Egoista.
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 403


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Nie Paź 28, 2012 2:50 pm

Cudowna cisza wypełniała ogród. Amelie kochała taki stan, gdy nikt jej nie przeszkadzał, gdy mogła napawać się swoimi myślami w ich pełnej krasie. Oczywiście lubiła również przebywać w odpowiednim towarzystwie, podkreślając słowo odpowiednim. No cóż taka już była, szanowała tylko szlachetnych, a co z resztą? Nie przeszkadzało jej również towarzystwo niższej rangi wampirów (bez przesady oczywiście, gdyż poziom E się do nich nie zaliczał), jednak wtedy czuła się nieswojo, jak na spotkaniu dla służby, phew. A co z ludźmi, zapytacie mnie? No cóż jak dotąd stanowili dla młodej panienki nic więcej, tylko plebs oraz pożywienie. Przykre, ale nic na to nie dało się poradzić. Teraz niestety wszystko miało się zmienić, w końcu Akademia Cross to miejsce, gdzie drogi ludzi i wampirów splatały się w jedną, wspólną drogę. Jak Aimi poradzi sobie w nowej sytuacji? Da radę rozmawiać z ludźmi i nie wywyższać się przy tym, mała szansa. To jednak nie było zbyt wielkim problemem, najbardziej niebezpieczną rzeczą było, czy poradzi sobie z niepogryzieniem pierwszej napotkanej osoby? Dziewczyna radziła sobie z pragnieniem doskonale, jednak to tylko kruche, nic nie warte ludzkie istoty, a jak ktoś ją zdenerwuje może być pewny, że pożegna się z życiem. Amelie nie lubiła hamować swojego gniewu, raczej dawała mu upust w mało ciekawy sposób.
Usłyszała kroki nieznajomego już z daleka, mimo wszystko postanowiła udawać, że nie wie o jego obecności, nie chciała go wystraszyć. Przestała nucić i wsłuchała się w jego tętno, bicie serca, ciepłą pulsującą krew przepływającą przez jego żyły, muzyka dla jej uszu, dosłownie! Kiedy blondyn podszedł do niej skierowała swoje nienaturalnie szkarłatne oczy prosto w jego. Cóż, najwyżej uda, że nosi szkła kontaktowe, w końcu krwistoczerwone oczy to nie zbyt powszechny kolor wśród ludzi, a nawet wśród wampirów. Amelie była w swój sposób wyjątkiem, posiadała czerwone oczy,a gdy była głodna, albo wściekłą stawały się czarne niczym smoła, ależ oryginalność!
Otóż nieznajomy jegomość okazał się przyjemnym widokiem dla jej wampirzych oczu, taki mały przystojniaczek z niego! Jasne włosy, niebieskie oczy, jak książę z bajki, oczywiście nadal pozostawał w jej oczach jedynie człowiekiem.
Mimo wszystko wampirzyca odwzajemniła jego uśmiech wstając z zajmowanego miejsca. Słysząc jego słowa zasłoniła usta dłonią chowając za nią uśmiech obejmujący kły.
- Amelie z rodziny Hiou.
Powiedziała wyciągając przed siebie dłoń. Oczywiście nie do uściśnięcia, a pocałowania. No cóż mało kto pamiętał już o takim rodzaju powitań, nie zdziwiłoby ją zatem gdyby uścisnął jej dłoń, jednak wtedy przestałaby być taka miła, a przecież tak bardzo się starała. W jej postawie jednak było widać chłód i bijącą arogancję.
- Oh miło z Twojej strony, jednak na wszystko trzeba sobie zasłużyć.
Powiedziała uśmiechając się do niego uroczo i chwytając go pod ramię. Odważna? Ależ skąd, po prostu była sobą, czasami wesołą i dziecinną panienką, innym razem brutalnym i bezwzględnym mordercą. Kouga powinien na nią uważać, dla swojego dobra.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Nie Paź 28, 2012 3:54 pm

Kouga już czuł ten okropny ból w okolicach krocza, gdy nieznajoma po prostu wykorzysta jedną ze swoich zgrabnych nóg do zadania ciosu w tamtych okolicach, tym samym praktycznie nokautując bohatera jednym ciosem. Tak samo czuł już piekące poliki po tym, jak zostaną uderzone aksamitną dłonią czarnowłosej. Lord miał pewnego rodzaju doświadczenie z kobietami. Musiał sobie i tak wręczyć medal, że nie dał znać na głos o chęci zobaczenia majteczek swojej rozmówczyni. Choć nie - za coś takiego winien sobie dać dwa medale. Co najmniej.
Dziewczyna się...uśmiechnęła? Tutaj się członek rodziny Soutou nieco zdziwił. Nawet jeśli był to uśmiech wymuszony, to dla bohatera promieniował bardziej, niż słońce. Choć w wypadku wampirzycy określenie "lśnił jaśniej niż księżyc w pełni" byłoby bardziej trafne. Przy radości związanej z doświadczenia takiego widoku stał niepokój. Niewiasta mogła za tym uśmiechem skrywać chęć wyciągnięcia z ciała Kouga'i wnętrzności. Tak, żeby już nigdy więcej nie mógł denerwować innych pannic.
- Oh, Hiou? To brzmi dość...królewsko. - stwierdził bohater, uśmiechając się ponownie.
Szkoda, że nie wiedział jak wiele miał w tych słowach racji. Może się kiedyś dowie. Albo nie.
Dziewoja miała dzisiaj szczęście, a raczej bohater. W swoich licznych, często nieudanych podbojach, miał okazję całować w geście przywitania dłonie wielu dziewcząt. Tę jakże trudną sztukę trenował z rodzicielką. W ramach zabawy "w księcia". Że też coś takiego mogło przydać mu się w przyszłości. Prawą dłoń przysunął pod tą Amelie, ledwie ją tylko unosząc. Sam schylił się, by złożyć na zewnętrznej części pocałunek. Najchętniej teraz zacząłby pocierać polikiem delikatną dłoń dziewczyny, ale nie wypadało. Kouga znów zasłużył sobie na medal, nie robiąc żadnych głupstw. Tylko się wyprostował, odsuwając własną kończynę górną od tej czarnowłosej. Chyba spełnił jej oczekiwania.
- "Uszczypnąłbym się, żeby sprawdzić czy to sen. Ale , kurde, nie wypada..." - przeszło przez myśl bohatera.
Wszystko szło zbyt dobrze. Najpierw informacja o mieszkaniu pod jednym dachem z niewiastą. Teraz urodziwa pannica, która ni jak chciała ubić białowłosego, nawet dając mu możliwość pocałowania swojej dłoni...za co też mu się nie oberwało. Albo śnił, albo był w ukrytej kamerze. Ewentualnie potężne pokłady farta ostatnimi czasy dawały o sobie znać. Nie warto jednak się tym wszystkim przejmować. Trzeba korzystać z chwili!
Kolejny ruch czarnowłosej był równie niespodziewany. Bohater przymrużył oczy i uśmiechnął się szerzej. Był w wielce komfortowej sytuacji i starał się zachować twarz. Przynajmniej na zewnątrz, bo wewnątrz było nieco inaczej. Spójrzmy jak...

Wnętrze Kouga'i
W bezkresnej przestrzeni, ogarniętej czernią, siedziało jestestwo naszego bohatera. Przed nim widniał ogromny, niemalże kinowy, ekran przedstawiający to, co działo się na zewnątrz - czyli białowłosego z Amelie, w wiadomo jakiej pozycji.
- CO MAM ROBIĆ?! - "wewnętrzny" Kouga złapał się za głowę - Nie dostałem w pysk, jaja mnie nie bolą, ogólnie wszystko idzie jak gdyby po mojej myśli.
Chłopczyna uśmiechnął się jak zadowolone dziecko.
- Nje, ziebi mi taki śtan zieci nie odpowiadał~ - po tych słowach wrócił do poprzedniego, zdenerwowanego stanu, znowuż łapiąc się za głowę -ALE CO DALEJ?! Zaraz mogę coś spierniczyć. Na przykład, nie wytrzymam i zapytam o jej majtki. Albo gorzej - sam je zobaczę. Jasne, że w sumie mogę coś teraz sknocić i wyciągnąć z tego doświadczenia jakieś wnioski...ALE JA NIE CHCĘ NIC SKNOCIĆ! NIE Z NIĄ!
Bohater zaczął czytać setki różnorakich pism, będącymi jego wspomnieniami. Szkoda, że spora ich część to hentai'e z internetu, których myśl przewodnia była łatwa do odgadnięcia.
- "Zabrać do hotelu i..." - przeczytał na głos fragment czytanego pisma, mając zażenowaną minę - Przecie ja chcę jeszcze żyć...

Wróćmy do świata rzeczywistego...
- Powinienem o to wcześniej zapytać, ale czy aby przypadkiem na kogoś nie czekałaś, Amelie-chan?
W rzeczywistości to pytanie zrodziło się w jego głowie dopiero chwilę temu. Jakby wcześniej miało go obchodzić, dlaczego urodziwa niewiasta siedzi sama w takim miejscu. Szybciej aktywował mu się tryb Casanovy, niżeli dociekliwego, dbającego o dobro innych kolesia. Za fakt, że w ogóle oto spytał, znowuż zasłużył na medal.
Ileż on ich nabił za jednym zamachem...
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 403


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Nie Paź 28, 2012 4:25 pm

Cóż nasz drogi medalista musiał się bardzo,a leż to bardzo pilnować, jednak czego się nie robi dla dobra sprawy, prawda? Kouuu nawet nie wiedział po jakim cienkim lodzie stąpa. Aimi była niczym bomba zegarowa, wystarczyła jedna malutka iskra, a wszystko poszłoby z dymem. Gdyby chłopak zachował się jakoś niegrzecznie, czy też zrobiłby coś nieodpowiedniego wampirzyca zamroziłaby mu członka, dosłownie, cóż ona dostałaby najwyżej naganę, albo i nic, w kocu była Szlachetną, a chłopak miałby problem do końca życia. Takie to wszystko było niesprawiedliwe, jednak tak już było, wampiry lepiej traktowane od ludzi, normalka. Najwyraźniej jednak Kouga nie miał pojęcia o tym podziale, widocznie nie wiedział o istnieniu wampirów, w końcu jeszcze nie uciekł z krzykiem. Czy Amelie postanowi uświadomić go i dokształcić, pokazać czym są wampiry? Kto ją tam wie, jak już mógł się przekonać była nieprzewidywalna i uwielbiała zaskakiwać innych, był to jej punkt honoru i również to wyróżniało ją spośród innych snobistycznych szlachetnych.
- A żebyś wiedział!
Powiedziała ze śmiechem, tak prawie zgadł. Amelie była świetną aktorką, w końcu po studiach aktorskich, o! Uważała Kou za jedzonko, jednak starała się zachowywać przyjaźnie, w końcu chciała zdobyć sympatię nie tylko wampirów, jeśli miała egzystować w tej szkole. Piękna i okrutna, uwielbiana przez wszystkich, istna Cesarzowa Zła, taką siebie widziała!
- Ah zapoznawałam się z terenem szkoły. Jestem tutaj nowa.
Dodała słysząc jego pytanie i skierowała spojrzenie swoich szkarłatnych oczu na obecnego towarzysza. Jego serce tak wspaniale biło, a ta tętnica na szyi, ah! Niestety nie mogła zaatakować kogoś już pierwszego dnia, no i gdyby go ugryzła i nie zabiła zacząłby przechodzić przemianę, a kto wie czy by ją przeżył? Zdobycie nieśmiertelności, albo śmierć w katuszach. Wolała nie ryzykować, jeszcze nie. Jednak jasnym było, że w końcu znudzi jej się życie ' w celibacie ' i po prostu kogoś zabije.
Amelie-chan, ładnie, jednak słuszniej byłoby dodać -sama. Mimo wszystko Aimi przełknęło tą uwagę i nadal wykrzywiała swoje różowe usteczka w niewielki i niewinny uśmiech.
- A ty, Kou-kun? Co tutaj robisz?

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Nie Paź 28, 2012 6:43 pm

Wystarczy być japońcem, żeby skojarzyć nazwiska ze słówkami i w ten sposób zaimponować kobiecie. Szkoda, że czasem taktyka mogła nie wypalić, gdy niewiasta miała w swym mianie coś...nieprzyzwoitego. Przy Amelie się jednak udało i należało się z tego cieszyć.
Bohater wyszczerzył zęby w cwaniackim uśmiechu, zamykając prawe oko.
-To mamy coś wspólnego. - stwierdził.
Oczywiście chodziło to całą "królewskość". W sumie dziewoja miała bardziej realne podstawy na bycie traktowaną jak królowa, gdy Kouga chciałby być tak traktowanym bez żadnych konkretnych przyczyn. Śmiesznie się dobrali. Choć jego komentarz miał swoje wytłumaczenie. Wystarczy wiedzieć, co mniej więcej oznacza jego nazwisko.
Nowa? Mógł się domyślić. Mógł. Jakby mógł, to teraz palnąłby się w czoło. Nie wypada jednak się tak niegodnie zachowywać w obecności pewnego rodzaju księżniczki. Tym bardziej nie wypada się tak zachowywać pewnego rodzaju księciu. Pewnie Kouga starałby się potrójnie gdyby wiedział, że ma do czynienia z krwiożerczym wampirem. Szkoda, że takie stworzenia musiały tak ślicznie wyglądać. Bóg chyba specjalnie zrobił takiego figla białowłosemu, żeby go nauczyć nie zadzierać z ładnymi dziewojami.
- I nie masz tutaj żadnych znajomych? - spytał, dalej się uśmiechając - Nawet jeśli tak jest, to Ci nie uwierzę.
Sam białowłosy członków swoich starych paczek jakoś nie udało mu się odnaleźć. Najpewniej dlatego, że w ogóle ich nie szukał. Może się znajdą, może nie. Skąd miał wiedzieć, że spotka starego znajomego akurat tutaj w Akademii Cross? Nie dostał żadnego SMS'a, ani maila, ani listu z informacją, że może się kogoś tutaj spodziewać. Z jednej strony to dobrze. Ma czyste konto w oczach każdego z uczniów, a przede wszystkim - uczennic. Bo jakby wiedziały o jego poprzednich podbojach, to miałby spory kłopot z nawiązywaniem nowych znajomości. Jakby się jego nieznajoma współlokatorka dowiedziała, to już teraz ktoś zajmowałby się budowaniem dodatkowej ściany w pokoju bohatera, która oddzielałaby jego połowę od tej Rie.
"Kou-kun" - na te słowa Kouga znowu chciał sobie zrobić krzywdę, że nie włączył dyktafonu w telefonie komórkowym, żeby to nagrać. Potem zrobiłby z tego dziesięciogodzinną wersję i puszczał w deszczowe dni, od razu przypominając sobie piękny uśmiech Amelie. Może preferował - tak samo, jak jego rozmówczyni - dodatek "sama" do swojego imienia, choć forma "nii-chan" również byłaby świetna. Chyba by jednak umarł wtedy na zawał z przesycenia kawaii'ności.
- Rozmawiam z pewną uroczą dziewczyną. Czemu pytasz? - odpowiedział niemalże automatycznie.
Ucichł na chwilę, zastanawiając się nad swoją wypowiedzią. Zaśmiał się z zakłopotanym uśmiechem, drapiąc się wolną dłonią w tył głowy.
- Pewnie miałaś na myśli powód dla którego tutaj jestem... - stwierdził chwili - W sumie to nie wiem. Nogi same mnie tu przywiodły. A może podświadomie wiedziałem, że Cię tutaj znajdę?
Tekst z serii "nasze spotkanie to przeznaczenie". Oby humorystyczny wstęp sprawił, że zostanie to przyjęte przez niewiastę w bardziej łagodny sposób i nie zakończy się mordobiciem.
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 403


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Pon Paź 29, 2012 6:17 pm

Coś wspólnego, zaledwie drobnostka, a istniało tak wiele rzeczy, które ich różniły, a przede wszystkim rasa. Amelie postanowiła nie krzywdzić młodzieńca, póki co, w końcu napytałaby sobie jedynie biedy a i tak nic by z tego nie wyszło. Nie był wart brudzenia sobie rąk, prawda? Ludzki chłopak, nic więcej. Wampirzyca nie rozumiała wampirów, którzy uważali ludzi za równych sobie.
Czy miała tutaj znajomych? Nie, nie znała nikogo, a Kou-kun był pierwszy, jednak przybyła do Akademii z powodu pewnej osoby, no cóż takie tam interesy rodzinne nic więcej. Mus to mus. Uczennica dobra to z niej nie była, nie mówię tutaj o odrabianiu lekcji czy uczeniu się na sprawdziany, chodzi o obecność. Amelie wolała spacery, bale, a nie nudne zajęcia, które i tak nic już nie wniosą do jej wiecznego życia, a właśnie była to zaledwie kropla w morzu nieśmiertelności jaka ją czekała.
Trzeba było przyznać, że chłopak radził sobie całkiem nieźle, pewnie za kilka lat wyrośnie z niego dobry medalista! Wykazał się sporą samokontrolą zwłaszcza, że przecież wampirzyce były przepiękne dla ludzkiego oka, wabiły ich niczym światło owady. Urocza? O tak, Aimi na pewno była urocza, jednak skomentowała jego stwierdzenie jedynie uśmiechem. Zastanawiała się przez chwile, czy przypadkiem nie będzie zmuszona usunąć tej małej rozmowy z umysły Kou, jeszcze to przemyśli. Start był bardzo ważny, a on nie mógł zniszczyć jej opinii Królowej Śniegu.
- Może zobaczymy się na balu?
Zapytała przerywając jego poprzednią wypowiedź. Niegrzecznie? No cóż, Amelie uważała, że jej wszystko wolno. Gdyby była ludzką dziewczyną za pewne bardzo polubiłaby chłopaka, a może i skradłby jej serce? Jednak na jego szczęście bądź nieszczęście nią nie była. Po tych krótkich, a jakże treściwych słowach puściła mu oko i zniknęła wśród ogrodowych kwiatów i krzewów.

zt

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Wto Paź 30, 2012 12:47 am

Bohater starał się analizować zachowanie swojej rozmówczyni, by stworzyć w głowie jej ogólny zarys psychologiczny. Dzięki takowemu będzie wiedział, mniej więcej, do jakich kroków będzie mógł się posunąć bez zagrożenia kastracji wykonywanej przy pomocy buta. Oczywiście taki plan byłby czysto teoretyczny. Zbyt piękna byłaby możliwość przygotowania jakiegoś sposoby na każdą, konkretną damę. Byłoby to też troszkę zbyt łatwe, a nie zawsze warto iść na łatwiznę. Za mało zabawy przy minimalnym ryzyku.
- "Świetnie, świetnie. Dużo się uśmiecha. Albo ma nałóg w usypianiu mojej czujności, albo rzeczywiście wpływam na nią w pozytywny sposób." - przeszło przez myśl bohatera - "Co dalej? Czy już zasłużyłem sobie na wspólny wypad? Czy mogę spytać ją o numer telefonu? Czy mogę dowiedzieć się o jej ulubionej pozycji w łóż...chwila! Skąd mi ta ostatnia myśl przyszła do głowy?!"
Bohater na ostatnią myśl zaśmiał się cicho i nieznacznie zarumienił, odwracając spojrzenie od swojej rozmówczyni. Dobrze, że myślenie o "takich" sprawach z Amelie w roli głównej nie było zbyt długie, bo jeszcze białowłosy zasygnalizowałby to nosebleed'em. A to mogłoby się źle skończyć. Pomijając fakt, że z wampirzycą obcował, która na widok krwi mogłaby zachowywać się...w dwojaki sposób.
Uśmiech na licu czarnowłosej przyprawiał Kouga'ę o napływ weny typowej dla podrywacza-amatora, który chciałby zaimponować niewiastą jakimiś świetnymi, często romantycznymi tekstami. Nie chodziło bynajmniej tutaj o coś z pokroju "pukałbym Cię jak Jehowi do drzwi", tylko coś bardziej akceptowalnego przez porządne dziewczyny z którymi relacje nie wyrobiły się tak dobrze, by móc sobie żartować w nieco sprośniejszy sposób. Głowa białowłosego produkowała coś bardziej romantycznego. Coś, co tylko chłopczyce uznałyby za głupotę i zbutowałyby bohatera za coś takiego. Tutaj też pojawiał się problem - który genialny komplement zastosować? Czy może lepiej czekać na odpowiednią sytuację, by zwiększyć efekt, czy już teraz zacząć próbować sobie zaplusować?
Zanim białowłosy mógł przejść do konkretnych czynów, jego towarzyszka jasno dała znać o swoim...odejściu. Białowłosy odprowadził ją nieco zdziwionym wzrokiem, do czasu aż znikła mu z oczu. W końcu przechylił się do przodu z zażenowaniem na twarzy.
-Co przeskrobałem tym razem? - zapytał się posmutniałym tonem.
Dopiero chwilę później pomyślał o tym całym balu. Problem polegał na tym, że nie wiedział...o jaki bal chodzi. Chyba powinien zapytać jakiegoś ucznia o wskazówki dotyczące tego zagadnienia...choć nie, to Kouga.
Wyprostował się i uśmiechnął zadziornie pod nosem, chowając dłonie do kieszeni spodni.
-Bal, eh? Będę, będę. - powiedział jak gdyby do siebie, kierując swe kroki...nie wiadomo gdzie, byle poza ogród.
Po co miał kogoś pytać o pomoc, skoro mógł po prostu wejść do sali balowej (którą pierw musiał znaleźć)? Obecność Amelie to silna motywacja, jednak na miejscu będzie pewnie większe stężenie estrogenu (testosteronu, niestety/stety, również), więc tym bardziej warto się w takim miejscu zjawić.
Niech się dzieje, co chce!

[z/t]
Powrót do góry Go down
Daniel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1561-daniel-ravencroft#32255
Zarejestrował/a : 18/09/2014
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Pią Wrz 26, 2014 3:07 pm

Ogrody za dnia były piękne a niczym niezmącona cisza potrafiła być kojąca dla duszy i ciała. Trwałaby dalej, gdyby nie kroki kontemplującego Daniela, który przechadzał się po ogrodach. Miał nad czym myśleć, a to dla tego, że wkrótce do miejscowego szpitala zostaną przeniesieni jego rodzice - za sprawką osobistej prośby rzecz jasna. Na dodatek musiał dzisiaj zarobić na opłacenie ich pobytu tutaj. Z założonym kapturem i schowanymi w kieszeniach dłońmi zastanawiał się nad przyszłą zbrodnią. Dlaczego ja się tym przejmuje... Wszystko przez nich. Oskarżał Marię oraz Bradona, bo, ilekroć zbliża się spotkanie to zawsze go ściska i dręczy od środka. Dawna osobowość walczyła o to co z niego zostało. Może, to dlatego minął rok od ostatniego spotkania? Nie potrafił po prostu robić tego częściej... Ale potrzebował ich teraz jak nigdy. Myślał także o Shiro, który uradował go swym spotkaniem a, z drugiej strony zdenerwował. Uśmiechnięty, zadowolony z życia rozpoczynający nowy rozdział w życiu sukinkot. Zazdrościł mu normalnego życia, choć czarę goryczy nie powinien przelewać na niego tylko ciotkę, której szczerze i od serca nienawidził.
- Zapomniałem zapytać o numer... Ehh. - Westchnął idąc kamienną ścieżką nie zauważając nawet jak powoli zbliża się do posągu anioła - ostatniej rzeczy jaką miał ochotę widzieć w życiu. Mimo wszystko zauważył go dopiero mijając wspomnianą rzeźbę. Zatrzymał się nagle obracając głowę i mierząc posąg od stóp do główy. Szczególną uwagę zwrócił na jego rozgniewaną minę oraz uniesiony miecz. Z wolna obrócił się w jego stronę z miną pełną zawiści a jednocześnie smutku.
- Na co się gapisz? Uważasz, że źle robię? - Zapytał tak jakby tam na górze rzeczywiście ktoś go słyszał. Twarz posągu nie zmieniała jednak swojego wyrazu co tylko go jeszcze bardziej rozsierdziło.
- Jeżeli pomagasz komukolwiek na ziemi to na pewno nie mi... Powiedz dlaczego jeszcze mnie nie dobiłeś? Lubisz smażyć swoje mrówki? Jak, więc możesz uważać się za lepszego... Zadaj cios, ten ostatni no dawaj pierdolony fiucie. - Wycedził przez zaciśnięte zęby stając wzrokiem w szranki z posągiem. Odnosił się do całego swego życia do wszystkiego co mu się przytrafiło i jego bliskim. Do tego kim musiał się stać, a nawet pomimo tych wszystkich poświęceń nie zasłużył na bożą łaskę - którąkolwiek niezależnie od religii. Zmarnowany rzucał wyzwanie losowi, który nie okazał mu ani razu litości. Może tego jeszcze nie wiedział, ale to miasto, ta akademia może być tym właśnie ostatecznym ciosem, który go zgniecie raz na zawsze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Sob Wrz 27, 2014 7:00 pm

Suprise...

Będąc nauczycielem musiał powrócić do Akademii, choć bardziej zależało mu na spotkaniu z Kaienem Crossem niż uczniami. Musiał bowiem porozmawiać na temat swojej odnalezionej córki, która mogłaby zamieszkać w akademiku, oczywiście na odpowiedzialność Victora. Ale zanim jednak doszedł do głównego budynku szkoły, zrobi sobie mały patrol jej terenie. Jako nauczyciel miał ku temu pełne prawo. Pierwszy teren wybrał przecudne ogrody, w naprawdę idealnym stanie. Osoba zajmująca się nimi musi wkładać całe swoje serce w życie ogrodu i jego prezentacji. No i jako, że Victor kocha przyrodę postanowił trochę ją wspomóc... papierosem. Wyciągnął z paczki jednego fajka i szybko go podpalił zapalniczką, a jako że była z rodziny zippo jej zamknięciu towarzyszyło charakterystyczne kliknięcie. Zwróci kogoś uwagę? Może kamienny anioł zechce ozyć i zwrócić uwagę, że na terenach zielonych nie wolno palić? A może ten koleś, który rozmawiał sam ze sobą? Victor z lekkim zainteresowaniem przyglądał się osobnikowi. Młody, prawdopodobnie uczeń. Wampir? Raczej nie. Pachnie człowiekiem... Nie odzywał się jeszcze, wolał żeby ten dzieciak dał pierwszy głos, a najlepiej jakby zapyskował. Za to podszedł bliżej, zaciągając się mocno papierosem. Szarawy dym nikotynowy unosił się powoli ku niebu.
Powrót do góry Go down
Daniel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1561-daniel-ravencroft#32255
Zarejestrował/a : 18/09/2014
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Sob Wrz 27, 2014 10:02 pm

Tocząc bój wzrokowy z posągiem w pewnym momencie odpuścił wzruszając ramionami i kwitując całą sytuację w myślach. Chyba się za bardzo rozczulam... To do mnie niepodobne. Zdecydowanie, ale cóż przecież nie był do końca tym kim się wydawał, a pewne wydarzenia potrafiły go poruszyć. Czas na wzruszenie mimo wszystko minął i wtem gdy zamierzał już iść w swoją stronę usłyszał szczęknięcie zapalniczki.
- Hę? - Obrócił się nieco wystraszony, bo niespecjalnie lubił, gdy ktoś się za, nim skradał, a co gorsza podsłuchiwał wewnętrzne dywagacje. Jego oczom ukazał się zmierzający powoli wprost na niego kawał wielgachnego bruneta. Łypnął na niego spod kaptura mierząc go od stóp do głowy. Zdecydowanie nie wyglądał jak jeden z typowych mieszkańców Japonii - szczególną uwagę zwrócił na wzrost, bowiem był nieco wyższy, a także miał Heraklesową szczękę. Od razu wybił sobie z głowy pomysł jakoby mógł być uczniem... Jest zwyczajnie za stary, chyba że powtarzał dziesiąty raz ten sam rok. Jeszcze nie widział żadnego nauczyciela tej akademii, ale, kto jak, kto, on po prostu na takowego nie wyglądał.
- Proszę, proszę cóż to przywiało... El Mucho Grande? - Uśmiechnął się kątem ust chowając ręce do kieszeni i przyglądając się bacznie.
- Lubisz katować roślinki dymem tytoniowym? Tak między nami... Zielsko za tym nie przepada. - Rzucił z przekąsem opierając się barkiem o posąg i krzyżując ręce na klacie. Po chwili namysłu zdecydował się zapytać o to co najbardziej go ciekawiło... Bądź co bądź rzadko widywał ludzi wyższych od siebie,
- Co tu porabiasz drabino? Tylko nie gadaj, że jesteś nauczycielem, bo padnę... - Pokręcił głową nie mogąc doczekać się odpowiedzi. Z drugiej strony, jeśli nie był nikim z kadry... Cóż kwestia odizolowania obiektu z pewnością będzie kwestią sporną.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Nie Wrz 28, 2014 6:36 am

Spodziewał się, że przestraszy chłopaka, w końcu się zakradał! Ale w żadnym wypadku nie przeszkodziło to w przebywaniu w pobliżu. Wypuścił dym z ust, również analizując wygląd oraz postawę chłopaka. Tak, stanowczo musiał być uczniem i to takim, który lubi sprawiać kłopoty. A może się myli? Bo akurat chłopak dobrze myślał odnośnie Victora: Nie pochodził z Japonii, przybył do niej z prywatnych spraw.
- Victor Grey, młody człowieku. - odparł chłopakowi, wyciągając papierosa z ust, żeby wypuścić zaś dym. Nakierował go w stronę twarzy anioła, która ciągle wyrażała gniew. Na kogo szykował swój miecz? Na wampiry zamieszkujące akademiki, wszakże nadal stanowią zagrożenie dla ludzkiego istnienia. A może na odwrót? Anioł chroni wampiry? Mógłby kontemplować godzinami nad owym tematem ale nie w chwili w której ma przed sobą z całą pewnością ucznia i to całkiem rozgadanego. Najwidoczniej młody nie wie z kim ma do czynienia. Zerknął na najbliżej rosnące rośliny, ciągnąc tym samym peta w ustach.
- Jesteś obrońcą przyrody? - uśmiechnął się dość złośliwie, wyrzucając peta pod buta. Zgasił go jego czubkiem. Zero pożarów.
- Zgadłeś, jestem nauczycielem wos'u. Ale piątki za to nie dostaniesz. - oświadczył bez cienia żarty, ponownie podnosząc wzrok na młodego człowieka. Przyjrzał się raz jeszcze, mrużąc lekko oczy.
- Jak się nazywasz i czemu nie widzę Cię w akademiku? - teraz kolej Victora z zadawaniem pytań i oby na pytaniach się zakończyło, bo przecież owy uczniak nie miał bladego pojęcia kim tak naprawdę Grey jest. Dawny łowca skreślony z listy za dość obrzydliwe przestępstwa...
Powrót do góry Go down
Daniel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1561-daniel-ravencroft#32255
Zarejestrował/a : 18/09/2014
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Nie Wrz 28, 2014 10:49 am

Chwilę trwał w ciszy zastanawiając się, czy Victor to odpowiednie dla niego imię. Mucho Grande zdecydowanie bardzie pasuje... Super szczena też brzmi nieźle. Pomyślał zgadzając się z samym sobą. Rzecz jasna, gdy się przedstawił sam nie zamierzał pozostawać w tyle.
- Daniel Ravencroft, stary dzia... Senpai. - Powstrzymał się, bo głupio byłoby nie zdać z tak prostego przedmiotu, jak wiedza o społeczeństwa. Wszystkiemu rzecz jasna towarzyszył błazeński teatralny ukłon na jednej nodze. Uśmiechnął się pod nosem widząc gaszonego papierosa. Jaki posłuszny.
- Neee... Palenie żywcem po prostu nie należy do moich upodobań. - Odparł arogancko, bo rzeczywiście ogniem bawią się tylko smarkacze.
- Przyznam, że zawsze miałem coś z jasnowidza. Tak się zastanawiam, skoro Pan uczy wos-u to... Jak wygląda nauczyciel wf-u ooo to musi być jakiś Goliat, który pewnie zajeżdża uczniów hardcorowymi ćwiczeniami. - Szczególnie tą żeńską część... Krótkie spódniczki, podskakujące cycuszki, mokre od ćwiczeń majteczki - zapomniałem dlaczego kocham budę! Taaak przybądź wfmanie będę Twoim osobistym zastępcą mistrzu! Może i Viktor nie wiedział o czym myśli Dan, ale małpie miny, rumieńce i zaciśnięte pięści mogły trochę zdradzać. Nie pomyślał o chłopakach, bo takich co przypadli mu do gustu można wyliczyć na palcach jednej ręki - takich co miałby ochotę podglądać.
- Przepraszam rozmarzyłem się... - Wsunął dłoń pod kaptur drapiąc włosy nieco zawstydzony. Tak czy inaczej, wrócił do wcześniejszej pozycji zastanawiając się nad dalszą częścią odpowiedzi. Pukał palcem wskazującym usta nie będąc pewien jak to delikatnie uświadomić nauczycielowi.
- No wiesz... Tak się niefortunnie złożyło, że ja jestem tu Pan jest tutaj a akademik jest - spauzował stając na palcach i wskazując dłonią drzewa za, nim - gdzieś tam. - Zaśmiał się rozbawiony uderzając dłonią czoło robiąc tym samym coś podobnego do facepalma.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Pon Wrz 29, 2014 3:42 pm

Nie byłby zadowolony zbytnio, jakby ten oto młody człowiek mówił na głos zmyślone pseudonimy. Oznaczało iż młodzik nie ma za grosz szacunku dla starszego od siebie i to w dodatku nauczyciela. Choć Victor nie da sobie podskoczyć, jak większość nauczycieli. Tym bardziej zmarszczył brwi na słowa Daniela.
- Podporządkuj się zasadzie, że starszych od siebie traktuj z należytym szacunkiem. - rada od serca, serio. Victor nie zamierzał się cackać w żaden sposób z dzieciakiem, który także może być nieco zagupiony na własnej drodze życia. I czy Grey posłuszny? Nie, papieros po prostu już się wypalił do końca.
- Wątpliwe Twoje myśli, chłopcze. Nie możesz oceniać wyglądu innych nauczycieli poprzez mój pryzmat. - westchnął ciężko, przeczesując dłonią włosy. Co jak co, Daniel i tak ma w sumie szczęście, bo Victor akurat nadętyn bufonem nie jest, aczkolwiek ma nieco zepsuty humor, czego powodem jest jest mała wanpirza córeczka Lasair. I właśnie rozmyślając o małej, dostrzegł na twarzy Daniela rumieńce. Uniósł jedną brew, przyglądając się uważniej chłopakowi. Czyżby po jego blond czuprynie skakały naprawdę brudne myśli? Albo może coś innego? W każdym razie nieważne, skoro chłopak przeprosił. Ale warto łebka jest mieć na uwadze.
- Naprawdę bardzo śmieszne. A teraz się wytłumacz. - taa, także śmiał się na początku ale później spoważniał. Czas nieubłaganie mijał, wieczór nadchodził, co oznaczało że i nocną część szkoły zamierza wyjść na swoją naukę, jak i tereny szkolne. Odwrócił się przodem do anioła, baczniej się mu przyglądając. Właściwie mógłby zrobić coś paskudnego Dan'owi... ale czy Cross nie byłby wściekły? Zaś wyciągnął papierosa, którego bezkarnie zapalił. Kątem oka czasem spojrzał na chłopaka, czy aby czasem on coś nie knuł, bo Victor... On zawsze coś knuje i ciężko odgadnąć co takiego.
Powrót do góry Go down
Daniel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1561-daniel-ravencroft#32255
Zarejestrował/a : 18/09/2014
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Wto Wrz 30, 2014 11:07 am

Może i nie jest z Japonii, ale jest sztywniejszy od niejednego. Pomyślał uśmiechając się kątem ust i nie przejmując się zanadto tym co mówi. Przez jego głowę przebiegło kilka ciekawych pomysłów, które nijak mógł zrealizować. Facet stojący przed, nim miał po prostu immunitet jako nauczyciel - z czego aż za dobrze zdawał sobie sprawę Dan.
- Nie obiło mi się o uszy, by siedzenie w akademiku było obowiązkowe za dnia... W nocy zaś, jeśli mnie mój pusty łeb nie myli to zakaz tyczy się szkoły, a nie całego terenu akademii czyż nie tak? - Zapytał nonszalancko, bo tak właśnie interpretował wspomniany zakaz. Rozglądając się raz to na lewo raz to na prawą zauważył, że się ściemnia, więc zerknąwszy na komórkę odepchnął się od posągu stając na równych nogach i strzepując brud lasu ze spodni.
- Naaah zresztą i tak się ściemnia, więc będę się zwijał Psorze... - Stwierdził, bo rzeczywiście musiał coś załatwić w mieście. W między czasie przejechał sobie wyzywająco dłonią po wyrzeźbionym korpusie eksponując tym samym złowieszcze tatuaże oraz mięśnie. Nagle ni stąd ni zowąd zrobił zaskoczoną minę którą szybko zastąpił zagubiony uśmiech.
- Chociaż... Wie może Senpai jak najszybciej dostać się do centrum oraz szpitala? - Rzeczywiście ciekawiły go te informacje, ponieważ w najbliższych godzinach mogły okazać się bardzo przydatne. W trakcie rozmowy - jak to bywało o tej godzinie odczuł zwyczajową ochotę na coś słodkiego dlatego wyjął z kieszeni lizak i odpakowawszy wziął go do buzi bawiąc się zmysłowo słodką kuleczką językiem. Nie zamierzał katować nauczyciela takimi widokami w nieskończoność, toteż wspomniana zabawa trwała tylko krótką chwilę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Sro Paź 01, 2014 5:21 pm

Niestety Victor nie miał ochoty ani humoru na żadne żarty, w dodatku dzieciak wyraźnie lubi sobie pogrywać. Oczywiście dość trudno jest wyprowadzić starszego z równowagi, więc młodzik niech nie będzie taki pewny siebie.
- Owszem, za dnia obowiązkiem jest chodzenie na zajęcia i spędzanie czasu w sposób pożyteczny. A kiedy się tak ściemnia, należy już wracać do swojego oddziału. Teraz zaczyna się życie szkolne dla nocnej części szkoły, Danielu. - odparł poważnie, licząc iż młody teraz zrozumie. Nie wolno też zdradzić się z wampirami, dzieciak mógł o nich nie wiedzieć, a psim obowiązkiem Victora jest przypilnowanie aby właśnie takie dzieciaki jak Daniel dotarły całe i zdrowie do swojego akademika.
- Dokładnie. Musisz wracać. - potwierdził słowa chłopaka, starając choć lepiej się uśmiechnąć. Sam wyraźnie już odczuwał nieco zmęczenie i wypadałoby wrócić do siebie, żeby przespać spokojnie noc, no i oczywiście pomyśleć nad Lasair. Nie ma co też ukrywać, że kątem oka przyglądał się ruchowi Daniela. Cóż miał on oznaczać? Zaciągnął się mocniej, chcąc uspokoić jednak swoje złe drugie Ja. Pet został jednak szybko wyrzucony z ust, po czym przydeptany butem. Prychnął też cicho na owego lizaka. Co za okrutna młodzież...
- Metrem albo taksówką. - odrzekł na pytanie, a jeśli chce dokładniej, Victor oczywiście mu teraz wyjaśni. Ominę jednak opis całej drogi... Lepiej skupić się na głównym wątku.
- Powinieneś wziąć się w garść, dzieciaku. Mam wrażenie, że jesteś zbyt... rozlazły, no i bezwstydny. - nieco zmienił głos na cichy, tak jakby obawiał się, że ktoś mógłby go usłyszeć. Wsunął dłonie do kieszeni spodni, lustsując zagadkowym spojrzeniem chłopaka. Czy miał w głowie jakieś dziwaczne myśli? Być może. W każdym razie Victor postąpił krok do przodu. Może pora nauczyć Daniela pokory? Tak, Victor z całą pewnością mu w tym pomoże. Wykona jakiś ruch? Niech uważa, bo stary Grey nie jednego wampira powali, a co dopiero człowieka... walka z kotkiem, ot co.

zt


Ostatnio zmieniony przez Victor dnia Nie Lis 16, 2014 10:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Daniel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1561-daniel-ravencroft#32255
Zarejestrował/a : 18/09/2014
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Sro Paź 01, 2014 9:03 pm

- Pożyteczny... - Powtórzył kiwając głową i masując podbródek wyraźnie zastanawiając się nad definicją tego słowa. Palcami lewej ręki kręcił lizakiem w ustach rozkoszując się smakiem. Uwielbiał smak... Rozpuszczającej się słodyczy.
- Chyba nikt nie jest tak idealny nieprawdaż? Osobiście preferuje po zajęciach byczyć się na łóżku heh! Swoją drogą, pochlebia mi, gdy ktoś powtarza to, co już powiedziałem. - Wzruszył ramionami bardziej zaciekawiony dlaczego jeszcze nie zwrócił uwagi na brak paskudnego mundurka. Tak czy inaczej, metro oraz taksówka nie wchodziła w rachubę. Zapowiada się na zwiedzanie zatłoczonego miasta... Cudownie po prostu uwielbiam pełne chlewiki, im większy wybór tym lepiej dla rzeźnika. Na moment stracił kontakt wzrokowy uciekając w zakamarki swojego nieprzystępnego umysłu. Z myśli wyrwało go dopiero ostatnie zdanie wypowiedziane przez Victora. Drapieżny wzrok Blondyna natychmiast rzucił się na niego, gdy ten postawił kolejny krok w jego stronę. Sam również zbliżył się do niego zachowując może ze dwa metry dystansu. Wpatrując się w niego zza swej grzywy wyjął musujący lizak z westchnięciem kochanka któremu przerwano brutalnie namiętny pocałunek.
- Nieraz widywałem to spojrzenie, a ten głos... Aż ciarki przechodzą Psorze. - Uśmiechnął się złowieszczo czując jak wiatr porusza jego grzywą odsłaniając sensualne spojrzenie. Omiótł go wzrokiem od stóp do głów czując zbierającą pogardę.
- Chyba się Pan nieco zapomina... Jestem tylko uczniem, który zwiedza tereny zielone. Myślałem, że każdy wie jak postępować z trudną młodzieżą oh! - Przyłożył teatralnie dłoń do czoła odwracając się, jak urażona księżniczka. Przy okazji zrujnował w kilka sekund całe napięcie, które przed chwilą zbudował. W końcu odwrócił się wkładając z powrotem lizak do ust, a także ręce do kieszeni spodni.
- Przepraszam, ale spieszy mi się... Bez obaw nie będę się już pałętać dzisiaj po akademii. Do widzenia i życzę miłego wieczoru. - Ukłonił się nieznacznie zgodnie z narodową etykietą robiąc się przy tym poważny jak zawał serca. Bez dalszych ceregieli zawrócił ruszając już w swoją stronę - ewentualne sprzeciwi, próby zatrzymania miał już głęboko w poważaniu. Chrupocząc kawałkami lizaka rozmyślał o niedoszłym nauczycielu. Będzie z, nim wesoło na zajęciach. Zakpił obnażając białe zęby w niepokojącym uśmiechu. Pomimo oddalenia się nadal czuł posmak emocjonalny jak po rozmowie z jakimś psim kutasem z Tokijskiej Siatki... Stare dzieje.
z/t
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Nie Lip 10, 2016 5:50 pm

Yuki zaszła do szkoły. Dawno tu nie była, ale w końcu musiała coś zrobić, wrócić do normalności, do pracy... i spotkać się z Azelem. Oczywiście, o ile ten będzie chciał z nią rozmawiać po tak długim czasie i po tym wszystkim, co się wydarzyło. Myślała, że ten wyjazd pomógł jej poukładać wszystko, ale teraz zaczynała mieć wątpliwości, dlatego też zamiast zajść do szkoły bezpośrednio, zboczyła z drogi i udała się do ogrodów. Nawet nie miała pewności czy zastanie Azela w szkole. Mogłaby do niego zadzwonić, pogadać przez telefon, ale brakowało jej odwagi.
Nawet nie zauważyła, gdy znalazła się nieopodal posągu. Posągu anioła, do tego wyraźnie rozgniewanego. Zastanowiło ją, kto go tu umieścił, bo jak na posąg znajdujący się na terenie szkoły to nie bardzo tu pasował. Yuki, choć nie była zagniewana, również była pełna niezbyt pozytywnych emocji. Musiała się wziąć z garść, to przecież nie przystoi, by wampirzyca do tego szlachetnej krwi tak się zachowywała. I tak już patrzono na nią krzywo, choć ze względu na jej pozycje nikt nigdy głośno niczego nie mówił.
Zapatrzyła się na posąg, zastanawiając się nad tym, co powinna teraz zrobić. Powroty bywają trudne, a spotkania ze starymi znajomymi - jeszcze trudniejsze. Będzie ją to jednak czekało i nie zamierzała przed tym uciekać.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Pon Lip 11, 2016 12:20 am

Przez nadmiar obowiązków w szkole, Azel coraz mniej przebywał w domu. Jedynie zjawiał się po to, by odpocząć po pracy, zjeść coś, odświeżyć się i wracał do Akademii. Było mało nauczycieli, ale też była nadzieja, że wróci dyrektor szkoły. Kaien Cross, którego teraz pod opieką miał Marcus. Nikt jednak oficjalnie nie wiedział o odnalezieniu byłego dyrektora i tego, że jest szansa aby odzyskał swoje stanowisko. Lecz czy takowa będzie? Nie wiadomo.
Azel postanowił tego wieczora zrobić obchód dookoła szkoły. Przeszedł dziedziniec, boiska i zaszedł do ogrodu. Ręce miał schowane w kieszeni. Na sobie miał czerwoną koszulę i czarne spodnie. Włącznie z czarnym obuwiem. Stanął jakieś kilkadziesiąt kroków od kobiety, która stała do niego plecami. Te długie blond włosy, ta niska postura... Od razu skojarzyła się mu z Yuki. Czyżby wróciła? Nie chciał nawet wiedzieć, co się z nią działo. Ujrzenie jej było dla niego zaskoczeniem, ale zaraz spuścił wzrok. Odejście nic nie zmieni. Na pewno wyczuła jego obecność. Ale on milczał. Nie odezwał się, samemu nie wiedząc, jak ma teraz określić ich relacje. Ucieczka się nie udała. A on otrzymał ostrzeżenie od szlachetnych wampirów, by nie mieszać się do ich życia. Odwrócił się napięcie z zamiarem wycofania.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Pon Lip 11, 2016 4:58 pm

Zastanawiała się nad swoimi kolejnymi krokami i tym, co powinna zrobić i jak się zachować. Oczywiście nie wiedziała tego, a teoretycznie powinna unikać Azela jak ognia. Nie ze względu na siebie, a na niego, żeby nie miał kłopotów. O siebie się nie martwiła, choć wiedziała, że ani wampiry, ani oświata nie patrzyliby na coś takiego przychylnym okiem. Rozmyślała tak, ale nie potrafiła dojść do żadnej rozsądnej decyzji, po prostu nie widziała wyjścia, właściwie jedno - nie pchać się w to. Tylko nie wiedziała czy tego chciała.
Jej rozważania przerwał odgłos kroków, potem zapach... zapach człowieka. I to nie byle jakiego człowieka. Yuki wstrzymała oddech, nie odwracając się. Nie tak mieli się spotkać, choć może własnie tak? Musiała podjąć szybką decyzję, ale bała się odwrócić. Wreszcie się zdecydowała, gdy zorientowała się, że mężczyzna zaczyna odchodzić. Odwróciła się gwałtownie i podbiegła do mężczyzny oplatając go w pasie i przylegając do jego pleców.
- Azel... - szepnęła cicho, ale czerwonowłosy z pewnością mógł ją usłyszeć, a w jej głosie było tyle tęsknoty, że aż było to niemożliwe.
Zaparło jej dech w piersiach, choć teoretycznie powietrza nie potrzebowała. Rozłąka chyba podziałała odwrotnie niż miała nadzieje, że podziała. Chciała zapomnieć i się oderwać, a zamiast tego przylegała do pleców łowcy, zaciskając wokół niego drobne, ale zdecydowanie silne ramiona.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Wto Lip 12, 2016 10:42 am

Również i Azel trzymał dystans w kontaktach z wampirami tego pokroju. Pamiętając jak ostatnie spotkanie ze szlachetnymi się fatalnie dla niego skończyło. Wyjechał nawet na kilka miesięcy, aby ojcu pomóc w pracy w rodzinnym kraju. Wrócił niedawno, na prośbę kuzyna, któremu udało się odbić z rąk Samuru Kaiena Crossa i miał się nim zająć, do czasu procesu odwampirzania.
Teraz jednak sprawował dyżur w szkole i przechadzał dziedzińcem, placem i ogrodem, niespodziewanie trafiając na obecność blondwłosej wampirzycy. Jej widok, obudził jego uczucia. Tak dawno jej nie widział. Tak dawno jej nie przytulał. Tak dawno z nią nie rozmawiał. I chciał chyba teraz tego wszystkiego uniknąć.
Dlatego właśnie odwrócił się z zamiarem opuszczenia tego miejsca. Zdążył zrobić krok, czy dwa i już miał na plecach wampirzycę. Poczuł jej drobne ręce uciskające jego okolice brzucha, jakby chciała bardzo mocno do niego przylec i nie pozwolić mu odejść. Stanął. W ten właśnie sposób przez nią zatrzymany. Patrzył przed siebie, wzrokiem tęsknoty, skutku i jednak powagi. Nie wolno mu, nie powinien.
- Yuki...
Szepnął również cicho i spuścił lekko głowę, a półdługie, czerwone kosmyki włosów, zakryły cześć jego twarzy po obu stronach. Nie był wstanie jednak nic więcej powiedzieć. Jedyne co jeszcze zrobił, to wyjął prawą rękę z kieszeni spodni i dotknął jej drobnych i chłodnych dłoni, swoją ciepłą. Różnica temperatur ich ciała, mogła doprowadzić do lekkich dreszczy. Serce mówiło jedno, by odwrócić się i pozwolić ponieść się uczuciu. Zaś rozum kazał mu ją zostawić.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Wto Lip 12, 2016 4:49 pm

Najprawdopodobniej zrobiła źle. Nie powinna się była ruszyć, odwracać, biec... przytulać. To było zakazane, ale tak bardzo tego chciała. Mało brakowało, a tego wszystkiego by nie zrobiła. Jednak serce mówiło jej, że jeżeli teraz się do niego nie odwróci i nie przytuli go z całych sił, to będzie koniec. A ona nie była gotowa na taki koniec. Z drugiej strony czy była gotowa skazywać go na śmierć? Bo tym to groziło. Nie powinni byli w ogóle znajdować się w zasięgu swojego wzroku o dotyku już nie wspominając. A mimo to Yuki właśnie tuliła twarz do jego pleców wdychając jego silny ludzki zapach. Aż jej się zakręciło do tego w głowie.
Gdy powiedział jej imię, a potem gdy jeszcze dotknął jej dłoni, przeszedł ją dreszcz tak silny, że z pewnością Azel poczuł jej drgnięcie. Nie chciała go puszczać, a w jej głowie kotłowała się istna burza. Uczucia walczyły z rozumem i zdrowym rozsądkiem. Wszystko było przeciw, ale serce się buntowało. Trwała tak, nie będąc w stanie wykrztusić z siebie żadnego słowa, w końcu jednak z wielkim trudem się odezwała.
- Powiedz tylko słowo... a odejdę. - jej szept mógł dojść do jego uszu, a sens jej słów był oczywisty. Nie chciała odejść, ale wystarczy pretekst... jedno słowo...
Mocniej zacisnęła ręce. Stali tak w tej dość dziwnej pozie. Dla nich poniekąd bezpieczniej, bo choć byli tak blisko siebie, to nie widzieli się i swoich twarzy, nie mogli spojrzeć sobie w oczy i całkowicie zmięknąć, poddać. Ale było bardzo kruche bezpieczeństwo, mogło się rozpaść szybko, ale to, w którą stronę przechylą się szale, dopiero się okaże. Niewiele ich dzieliło do tego, by prostu odejść nie patrząc na siebie od tego, by paść sobie w ramiona i już nie puścić. Znajdowali się na granicy, ale po obu stronach znajdowała się przepaść, bo niezależnie od wybory i tak czeka ich cierpienie. Cierpienie które i tak już trwa od momentu ich ostatniego rozstania. Wszystko czym się do tej pory zajmowała było tylko półśrodkiem zaradczym.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Sro Lip 13, 2016 11:55 am

Zdecydowanie nie powinna tego robić. Powinni trzymać się swoich zasad i nie powinni nawet próbować się spotykać. Nawet rozmawiać ze sobą. Lecz czy zakazana miłość, nie była aby silniejsza? Czemu on stał w miejscu i pozwalał się dotykać wampirzycy? Czemu nie odepchnął jej, kiedy tak mocno wtulała się w jego plecy? Wystarczyło jego słowo, a ona odejdzie. Cóż miał więc uczynić, kiedy jego serce za nią też tęskniło? Kiedy wyjazd zagoił rany a one znów się otworzyły?
Nie potrafił. Nie potrafił jej powiedzieć prostego "odejdź". Pragnął ujrzeć jej twarz. Jej oczy, usta, dotknąć delikatnej skóry na jej twarzy. Wszystko po to, by znów złamać zakaz.
Wyciągnął drugą rękę z kieszeni i obiema tym razem, złapał za jej delikatne nadgarstki. Chciał wyswobodzić się z jej uścisku, by zaraz po tym odwrócić się do niej przodem i spojrzeć jej w twarz. Swymi złotymi tęczówkami, pokazać w nich tęsknotę za jej osobą.
- Nie odchodź.
Wyszeptał. Nie chciał by odchodziła.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   Sro Lip 13, 2016 12:43 pm

Oboje zdawali sobie sprawę z tego, że to, co robią jest całkowicie niezgodne z jakimikolwiek zasadami. Ale jednak tu byli, stali przy sobie, wdychali swoje zapachy, a swoje myśli skupiali tylko na tej drugiej osobie. Szlachetna wampirzyca czekała niecierpliwie na decyzję Azela, na jego słowa. Poniekąd wiedziała, co odpowie, ale gdyby jednak powiedziałby co innego - odeszłaby. Byłoby to trudne i bolesne, ale zrobiłaby to bez słowa i zawahania. Stało się jednak inaczej, a mężczyzna wypowiedział te dwa jakże ważne słowa, które mogą być gwoździem do ich trumny. Albo przynajmniej jego. Najprawdopodobniej Yuki była zwyczajnie samolubna, że chciała narazić jego życie, przez swoje widzimisie, ale nie potrafiła inaczej. I on najwyraźniej też miał to gdzieś.
Chwycił jej ręce i odwrócił się, a Yuki uniosła głowę i spojrzała na jego twarz.
- Nigdzie nie odejdę. - to było jak przypieczętowanie paktu.
Najprawdopodobniej oboje oszaleli, ale było im to obojętne. Patrząc teraz na Azela pragnęła go tak bardzo, że aż to bolało. Czuła się jak na głodzie, ale nie był to głód krwi. Głód bliskości, ciepła jego ciała.
Uśmiechnęła się lekko, niepewnie, ale zaraz potem wyciągnęła dłonie w górę, chwytając jego twarz, a sama stanęła na palcach i pocałowała go. Tak bardzo jej tego brakowało. Przylgnęła do niego mocno, jakby bojąc sie, że jednak zmieni zdanie i postanowi zniknąć. Byli w szkole, w ogrodzie, gdzie każdy mógł wejść, ale co tam, teraz to się w ogóle nie liczyło.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posąg Anioła   

Powrót do góry Go down
 
Posąg Anioła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Posąg Anioła
» KALONA - DEMON PRZEDWIECZNY
» Król Azylu, anioł czy demon - gra minki
» Posąg Jednookiej Wiedźmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: Tereny i Dziedziniec  :: OGRODY-
Skocz do: