IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Welcome back

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Welcome back   Nie Lis 20, 2016 7:51 pm

Odkąd usłyszała, że w tych lasach aż roi się od wampirów E postanowiła sama się temu przyjrzeć, pewnie nie jedna organizacja nie pochwaliłaby jej działania w pojedynkę ale świadomość, że te stwory zaatakowały jej siostrę. Nie stykała się z nimi zbyt często bo nie ukrywajmy, żaden z niej łowca czy pogromca... ale potrafiła się kamuflować i strzelać, a to powinno wystarczyć. Garruch mówił, że łowcy niszczą ich leża w mieście i stąd ich aż tyle w lesie... tylko że ona łaziła po nim już godzinę i nadal nic. Och ironio, gdyby ktoś kazał jej znaleźć człowieka bądź zwierzynę nie byłoby tak źle... ale okazało się że tropienie tych wykolejeńców wcale nie należy do najprostszych zadań.
Dosyć łażenia... to ją do niczego nie zaprowadzi. Znalazła odpowiednie drzewo i wskoczyła na nie bez problemu. Miała na sobie zgniłozieloną koszulkę na ramiączka, czapkę z daszkiem by włosy nie wchodziły jej do oczy, czarne spodnie i ciężkie buciory, no i swój nieśmiertelnik z wojska... jedyna pamiątka którą niczym omen nosiła przy sobie. Oparła plecak o konar, w środku były dokumenty, magazynki, lornetka oraz jej desert eagle na zapas. Z ramienia zdjęła coś o wiele lepszym kalibrze, M2010... Uklęknęła na sporej gałęzi gdzie znalazła sobie miejscówkę i odbezpieczyła broń. Noriko może nie potrafiła się ładnie ubierać, tańczyć, nie znała mnóstwa języków obcych czy posługiwać się bronią białą w stopniu zaawansowanym ale potrafiła strzelać.
Wyjęła lornetkę i zaczęła obserwować okolicę. Była oczywiście wampirem z wyostrzonym wzrokiem ale bez przesady... W końcu w oddali zauważyła jakiś ruch, na nogach słaniał się jakiś człowiek, nie wyglądał najlepiej, a co najważniejsze, na pewno nie był człowiekiem. Kobieta uśmiechnęła się pod nosem i odłożyła po cichu lornetkę, teraz do policzka przyłożyła metal broni. Jeden strzał w głowę i pozamiatane... Nie musiała wstrzymywać oddechu z wiadomych przyczyn. Po lesie potoczył się odgłos wystrzału...

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Welcome back   Pon Lis 21, 2016 6:34 pm

Nie był człowiekiem, lecz był łowcą. Nie należy do żadnych organizacji, oświaty, nie należy do nikogo i niczego. Był sam dla siebie. Choć początkowo zostało mu narzucone, jak ma żyć, to z czasem, zwłaszcza kiedy był już sam, czuł że tak trzeba. Wampiry w większości czuły samowolkę, więc kto nie będzie lepszym ochroniarzem dla ludzi, jeśli nie sam wampir. Równie szybki, co silny. Równy wrogowi. Tacy sami, a jednak tak różni.
Do niego również doszły słuchy o szalejących wampirach E w lesie. Czemu by tego nie sprawdzić, skoro wczoraj odwiedził budynki do rozbiórki, więc dziś nie opłacało się tam iść. Na najbliższy tydzień będzie tam spokój.
Przybył i zaczął łazić. Początkowo nie wyczuwał nikogo, żadnego życia poza tymi zwierzaczkami w lesie, które jednak ignorował, bo do szczęścia nie były mu potrzebne. W końcu usłyszał strzał, który niósł się echem po lesie. Musiał wytężyć swój słuch, by móc bezbłędnie strzelić z którego kierunku dobiega dźwięk. Tak, tak. Przez echo leśne, ciężko to ocenić.
Skierował się zatem w kierunku gdzie słyszał strzał. Nie spieszył się, a mimo to dość szybko zwęszył pierwszego wampira. Martwego. Chwila minęła, a on już stał koło niego, a raczej z tego co z niego zostało. Może i się wystawił, ale zaczął się po chwili rozglądać, po czym jednak wampirzym ruchem znikł z miejsca zbrodni nieco dalej, by czasem nikt go nie obrał za cel.
Wtedy uderzył go kolejny zapach, przez który zmarszczył nos. Znal go? Nie znał... Czy to ważne, póki co rozglądał się uważnie by namierzyć właściciela ów zapachu. Co jednak długo mu nie zajmie.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Welcome back   Pon Lis 21, 2016 7:30 pm

Odsunęła powoli broń od twarzy wpuszczając powietrze z zapachem prochu przez nos, po plecach przebiegł ją dreszcz ale nie był to przecież jeszcze koniec. Przewiesiła karabin przez ramię i stanęła na wyprostowanych nogach, do oczu znów przyłożyła lornetkę i zaczęła w skupieniu przyglądać się okolicy. Słuch też był oczywiście otwarty na bodźce. Nie uśmiechała się, nie czuła też ekstazy z powodu tego co zrobiła, po prostu chłodna kalkulacja i poszukiwanie następnej ofiary. Skoro łowcy nie potrafili sobie poradzić z tymi pomiotami jak trzeba sama odstrzeli tylu ilu zdoła, to dla niej w końcu nie problem. Skrzywiła się z rozczarowaniem gdy przez następne 15 minut nie udało jej się nikogo wypatrzeć. Była wyborowym snajperem i łatwo nie odpuszczała ale ta miejscówka nie była najlepsza, za dużo drzew i ciężko było coś ustrzelić między gałęziami. Potrzebowała wyżej położonego terenu. Poprawiła czapkę przekręcając daszek znów nad czoło, zabezpieczyła broń, wyjęła z plecaka deagla, zarzuciła plecak na ramię i z lekkością zeskoczyła na ziemię niemal nie robiąc przy tym hałasu. Rozejrzała się jeszcze raz i ruszyła w kierunku lekkiego wzniesienia nasłuchując. Wyczuła coś co sprawiło że zwolniła nieco kroku, zmarszczyła brwi zaciskając prawą dłoń mocniej na pistolecie i poprawiając karabin zwisający jej z lewego ramienia. Nie śmierdziało odmieńcem typu E... musiała zachować czujność.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Welcome back   Pon Lis 21, 2016 8:04 pm

Zabójstwo jak zabójstwo. Nic nowego, nic dziwnego w mniemaniu Trevora, zwłaszcza jeśli chodziło o zabójstwo wampira E. Za nimi nikt nie płacze, a nawet jeśli, to przez swój głód, brak pohamowania, należy sprzątać te śmieci. Trevor je sprzątał, Norka je sprzątała, inni łowcy je sprzątali, a mimo to po jakimś czasie zaś było tego ścierwa tyle samo, a nawet więcej. Sam Trevor wolał jednak polować na grubsze ryby.
Słyszał strzał, no ale co dalej. Znalazł trupa, a raczej to co zostało z niego. Szukał dalej. Początkowo nie widział mordercy, jednak wiedział, a raczej przypuszczał, że musi mieć broń długą. Strzelając z pistoletu, nie dość, że musiał by podejść bliżej, to jeszcze byłby inny huk.
Mimo to powoli przemierzał kolejny metr lasu. Na początku jednak na pewno było słysząc szelesty, jednak można było to zwalić na mieszkańców lasu. Bądź co bądź,  Trevor zorientował się, że ktoś kto jest tutaj razem z nim, zbliża się w jego kierunku. Zapach mocniejszy, bardziej wyraźniejszy. Sam zapach mężczyzny mógł być nieco przesłonięty zapachem różnej krwi, która widniała na niewyczyszczonych rękawicach, czy też na płaszczu.  
-Lepiej schowaj to gówno.
Ostrzegł w końcu kobietę, kiedy ta pojawiła się na jego wzroku. Głos cichy lecz wystarczający by ta zrozumiała jego słowa, jak i chłód w jego głosie. Nie miał wątpliwości, to ona była strzelcem. Jej broń na ramieniu mówiła wszystko, a trzymany w rękach pistolet było kolejną sprawą. Póki co był pewnie zabezpieczony, więc Trevor będzie uważnie się przyglądał, by czasem jej nie przyszło do głowy strzelanie w niego, an co nie pozwoli.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Welcome back   Pon Lis 21, 2016 8:31 pm

Niestety nie był z niej żaden wyspecjalizowany w zabijaniu wampirów pogromca... ot dowiedziała się o ataku na swoją siostrę i wkurwił ją opisany przez Garrucha system. Dlatego wzięła broń i postanowiła poudawać, że poluje na ludzi... w starciu wręcz mogło jej pójść gorzej dlatego też miała ze sobą krótszą broń no i kilka asów w rękawie. Stali w lesie więc roślin ci tu dostatek, wampir E nie powinien mieć nad nią większej przewagi, przynajmniej w teorii.
Nie spodziewała się jednak spotkać kogoś silniejszego niż one... czuła go jakby przez skórę, czuła że jest tu ktoś jeszcze ale nie potrafiła określić kto dokładnie i w końcu się wydało. Usłyszała nieznoszący sprzeciwu głos, zmarszczyła brwi i zacisnęła zęby. Miała schować broń? W lesie gdzie pałętało się mnóstwo cholernych pomiotów?
Warknęła coś pod nosem, gdyby tylko wiedziała na kogo trafiła na pewno nie odkładała by broni, a tak spory kaliber pistoletu trafił zręcznie do kabury u pasa.
-Wyłaź z cienia.- odparowała poważnie na jego rozkaz. Chciała mu się przyjrzeć. Trafiła na teren kogoś innego? A może oświata kogoś przysłała? Nie spodziewała się ciernia z przeszłości...

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Welcome back   Wto Lis 22, 2016 6:41 pm

Niech sobie udaje, niech robi co chce, w sumie była dorosła, mogła robić co chciała, jednak nie bezkarnie. Może i udawało jej się przez długi czas, jednak dlaczego to los spowodował iż właśnie zwęszył ją Trevor, który miał chrapkę na nią, głównie za jej wybryki. Trevor jednak kiedy stracił konkretniejsze dane na temat poszukiwanej, musiał ustąpić, dać jej za wygraną.
Sam Trevor jednak nie preferował broni białej. Wolał palną a najbardziej przepadał za walką w ręcz. Była o wiele ciekawsza niż strzelanie z pistoletów.  Jednak są gusta i guściki, dlatego też jedyne co można było z tym zrobić, to olać.
Kobieta mogła wyczuć aurę Wampira, co do tego nie powinna mieć wątpliwości. Aura silna, jednak czy silniejsza od jej samej? Niech sama oceni. Trevor również czuł zapach kobiety. Uzbrojonej. Wolał zachować nieco ostrożności, zanim wyskoczy tuż przed kobietę.
Znalazł ja, zauważył widząc jej zabawki, widząc ją samą. Póki co nie reagując jakoś szczególnie na wieść o tym na kogo wpadł. Potrafił się hamować i być cierpliwym. Obserwował uważnie jej działania, a na jej zawołanie, początkowo nie zareagował, ale kobieta mogła usłyszeć cichy szelest, po czym zaś coś ucichło.
- Jestem za Tobą.
Ton głosu się nie zmienił, zaś ten sam. Zimny, cichy, lecz gardłowy, jakby wypowiadał je dość stary mężczyzna. Kobieta usłyszała jego głos, jednak czy była wstanie  dowiedzieć się skąd dobiega głos. Dobiegał jednak za nią, a jeśli się obróci, ujrzy białowłosego mężczyznę, z jakiś 5-8 metrów od niej. Mężczyznę, który mimo lat nie zmienił się, a możliwe że nabrał mocniejszych rys na twarzy, jak i bez wątpienia na swojej masie ciała. Wyglądał inaczej iż mogła go zapamiętać jeśli chodzi o strój, bowiem wyglądał tak.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Welcome back   Wto Lis 22, 2016 7:29 pm

Zmarszczyła nos, miał ten sam status krwi co ona z tą różnicą, że była od niego nieco starsza. Czy dużo? Raczej nie ale jeśli wampir nie miał pół wieku to raczej mało ją interesowała ta cyferka. Sądząc jednak po tonie jak i swoistej aurze był gotowy do obrony, a może ataku? Zacisnęła lekko zęby, nie podobały jej się takie podchody, to ona zazwyczaj widziała swój cel, z daleka i to była komfortowa sytuacja, nie to tutaj. Ręce trzymała bo bokach ciała ale nie trzeba było dużo by po prostu znów sięgnęła po broń.
Cichy szelest... czyżby zmieniał pozycję? Jeśli ktoś jest w szachu jest bardziej skupiony niż normalnie więc stała, słuchała, węszyła i czekała na to co ma nastąpić. W końcu głos! Już myślała, że zrezygnował, nie spodobało jej się jednak jeden fakt... stał za nią i cholera wie czy trzymał coś w rękach. Nóż, miecz, nawet wyprostowana dłoń mogła przecież być bronią.
Odwróciła się powoli do tyłu by nie sprowokować wampira który postanowił ją zajść. Stała teraz przodem do niego i patrzyła mu w twarz. Grymas niezadowolenia na jej twarzy zmienił się powoli w niedowierzanie, gdyby miała serce pewnie zaczęłoby teraz nieco mocniej bić. Może i zwróciłaby uwagę na podobieństwo jego ubrania do stroju Garrucha... zwłaszcza jeśli chodzi o metalowe rękawice ale była za bardzo skupiona na bladej twarzy i białych długich włosach. Wspomnienia zaczęły uderzać w nią niczym dzika rzeka. Zmienił się nieco to fakt ale za długo pozwolił patrzeć jej na swój pysk. Te wpadki gdy nie udało jej się kogoś ustrzelić no i fakt, że ten tu wiedział coś o czym nie wiedział nikt inny. Tyle krwi na to poszło...
Czuła się jakby pociąg walnął ją w twarz, pierwszy raz byli tak blisko siebie. Postąpiła krok do tyłu i zmarszczyła nagle gniewnie brwi. Nie, tym razem też nie da się złapać! Warknęła i kilka rzeczy wydarzyło się na raz. Z jej nosa pociekła stróżka krwi, dwa grube korzenie wysunęły się z gruntu rozsypując na boki ziemię i ściółkę, jeden korzeń na lewo drugi na prawo od nóg wampira. Oplotły się wokół jego nóg aż po uda i zacisnęły mocno, nie łamiąc mu kości. Choć mogłaby to zrobić to teraz zależało jej na ucieczce nie na rozwałce. Odwróciła się napięcie i wskoczyła w zieleń przed sobą. Na bogów co on tu robił?! Wyjęła pistolet z kabury i gnała nie przejmując się uderzającymi ją w twarz i gołe ramiona gałęzie.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Welcome back   Wto Lis 22, 2016 7:59 pm

Czyżby trafiła kosa na kamień, tylko kto w tym przypadku był kosą, a kto kamieniem. Pewnie wyniknie to dopiero pod koniec złego wydarzenia. Póki co było to nie wiadome. Trevor jednak wiedział kogo udało mu się zaś namierzyć. Czyżby los się do niego uśmiechnął. Co jednak jak kobieta się zmieniła? Nie... Nadal krzywdziła innych, choć czy Wampiry E się liczyły, nie, co jednak nie zmienia faktu iż jest winna, przez co i Trevor zechciał ją złapać.
Był gotowy do obrony, jak i do ataku. Nawet spodziewał się jakiegoś ataku ze strony kobiety w chwili kiedy do tej dotarło kto ją nawiedził w lesie. Byli sami, a jednak nie do końca, bo co jakiś czas pałętał się tu wampir różnej krwi. Postanowił się ujawnić, zachodząc kobietę, choć bez problemu, mógłby się pojawić za nią, ale jednak nie odbierał sobie zabawy do końca. Nie oznacza to jednak ze ignorował kobiety umiejętności, Wręcz przeciwnie. Odwróciła się do mężczyzny i niemal od razu miała zderzenie z chłodnym spojrzeniem łowcy, który lekko przechylił łeb, przyglądając się kobiecie. Miał jednak puste ręce, choć... Rękawice wydawały się być idealną bronią, bo były, zwłaszcza na ramionach wampira.
Rozpoznała go, jej grymas twarzy mówił wszystko. W chwili kiedy jednak wykonała krok do tyłu, tym samym się odsuwając, mogła zauważyć iż wampir również się ruszył w jej kierunku, o krok. Zamierzała uciekać. W sumie spodziewał się tego, zawsze to robiła... Ale dziś nie pozwoli jej zwiać... Nie na to ćwiczył, hartował się dniami, by pozwolić jej ot tak zwiać...
Dostrzegł kątem oka, co się dzieje z ziemią, jednak póki co stał, patrząc z chłodem na kobietę. Uśmiechnął się nikle, czując jak coś go obejmuje po kostkach, pędząc w górę. Sama kobieta jednak postanowiła uciec. Czy to był jej plan? Not Today.
Wampirzyca mogła może wykonać dwa większe kroki, w chwili kiedy zaczęła uciekać. Jeśli uciekała wampirzymi ruchami, mogła uciec dalej, jednakże nie uciekła daleko. Trevor nagle pojawił się przed nią, łapiąc ją porządnie za szyje, po czym przyprze ją z impetem do drzewa, wolną ręką łapiąc za pistolet, który powinien być zabezpieczony.*nie wiem czy był odbezpieczany* Tak czy siak zechce złapać i energicznym ruchem zachce go wyszarpać, odrzucając gdzieś za sobą. Poczuje silny ucisk metalu na swojej szyi, która niemal cała była osaczona przez palce, łącznie z pazurami rękawicy. Warto dodać iż przyparł ją do drzewa wcale sobie nie żałują siły, co wampirzyca odczuje.
-Spróbuj uciec a zdechniesz szybciej niż myślisz...
Czy Wampirzyca pamiętała taką zwinność Trevora, który bez wątpienia był o wiele lepszy w te klocki.
-Imię i nazwisko...

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Welcome back   Wto Lis 22, 2016 8:25 pm

Zrobiła kilka porządnych susów jak na wampira przystało i wszystko wyglądało całkiem nieźle. Korzenie powinny go zatrzymać choć na chwilę, dzięki temu znajdzie spokojny zakątek i sama zniknie. Tylko jak tu dłużej żyć w tym mieście skoro on w nim zawitał. Automatycznie pomyślała o Garruchu i zacisnęła zęby. Czemu akurat o nim? Cała sekwencja zdawała się trwać całkiem długo dopóki nie mignął jej przed oczyma. Nie zdążyła zrobić zwodu, de facto prawie się z nim zderzyła ale on był już przygotowany.
Gdyby była człowiekiem pewnie straciłaby dech w piersi, a tak poczuła jedynie dojmujący ból. Wcale nie żałował siły no i to uderzenie o drzewo.
Pokazała mu zaciśnięte zęby i przymknęła jedno oko starając się zignorować ból. Pistolet wystrzelił raz ale trafił jedynie koło stopy wampira, cal bliżej i miałby ładną dziurę w nodze. Charknęła czując jak pięść zaciska się mocniej, zacisnęła jedną z rąk na jego nadgarstku chcąc się szarpnąć. Niezbyt komfortowa sytuacja jak wisiało się nad ziemią w uścisku.
Słysząc jego słowa zwolniła nieco nacisk na metalową rękawicę która zaczynała dorabiać się wgnieceń, płytkich... nic specjalnego.
Fakt... nie pamiętała by był aż tak szybki. Krew która wcześniej spłynęła z nosa zabarwiła jej zęby. Choć bolało postarała się przywołać na usta uśmiech.
-Treno...wałeś...- warknęła, ciężko mówić jak ktoś ci ściska krtań. Mogłaby go kopnąć w klejnoty... w sumie... Może uścisk nieco zwolni i będzie mogła wskoczyć na drzewo? To dlatego Garruch stanął do niej bokiem gdy ją złapał za ręce i uniósł do góry... Zamiast imienia Trevor dostał więc solidnego kopa między nogi. Musiała chociaż spróbować uciec, ostatni raz...

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Welcome back   Wto Lis 22, 2016 8:53 pm

Nie zamierzał pozwalać jej ponownie uciec, nie zamierzał się też godzić z porażką, więc dla kobiety dobra, niech ta lepiej nie szarżuje za bardzo, bo jeszcze skończy bez łba i tyle będzie z pięknego zakończenia. Oczywiście strzał nie uszedł jego uwadze a nawet zmrużył lekko oczy słysząc strzał broni. Nienawidził broni palnej, a zwłaszcza tego rodzaju pistoletu którym posługiwała się kobieta. Pistolet był śmieciem. Dlaczego większość go używała...
Obserwował ją z chłodem, bez wyrazu na twarzy, jakby kompletnie nie ekscytowało go to, że właśnie złapał kogoś, kto mu tak wiele razy uciekał. Może nie czuł satysfakcji z tego, możliwe iż wykonywał to rutynowo, dlatego też nie czerpał już frajdy z tego.
Złapała jego rękawicy, Trevor ino zerknął widząc jak metal przegrywa walkę z siłą wampirzycy, jednak nie czyniło to z rękawic badziewia, a powodowało iż wampir zacisnął mocniej rękę na szyi kobiety.
-Twoja broń to śmieć... Tak samo jak Ty.
Ocenił jej broń, jak i ją samą. Każdego kto atakował ludzi, nazywał śmieciami, bądź ścierwem, nawet jeśli sam to robił, to jednak jeśli już musiał, to z przymusu. Mniejsza o to... Nie to było ważne, a to, że ta zamiast zdradzić swoje imię, postanowiła kopnąć wampira. Odczuł to, jak i kobieta odczuje doskonale w co kopnęła. Mógł to przewidzieć, jednak kobieta uczynniając to, popełniła błąd...
Trevor zamiast puścić kobietę, syknął cicho, zaciskając w efekcie niekontrolowanym nieco rękę na szyi kobiety, przez co jej krtań doskonale to odczuje, jak zrobi krok do tyłu, wykonując mocne szarpnięcie kobietą, by ją pchnąć gdziekolwiek, puszczając, by zająć się z lekko swoimi jajami, przysłaniając na chwile swoje krocze będąc niezadowolonym.
-Uciekaj póki możesz...

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Welcome back   Wto Lis 22, 2016 9:26 pm

Śmieć? Dobre sobie... pomyślała dotknięta tym, że obraził jej broń, a że jej się dostało? Trudno. Ten pistolet był jak shotgun w swojej klasie i ze stopy od strzału z takiej odległości nie zostałoby raczej nic. Powinien się cieszyć, że szarpnął bronią w odpowiedniej chwili i ocalił tak swoją nogę. Tak więc nie przejęła się słowami wampira, bardziej denerwowała ją sytuacja w jakiej się znalazła. Unieruchomiona (tak jakby) i zdecydowanie za blisko niego... czemu wcześniej go nie poczuła? Przecież ten zapach powinien wystarczająco mocno wbić się w jej umysł. Siedziała sobie w spokoju w dżungli, a wtedy zjawił się on i zaczął mieszać. Na szczęście nie wiedział jeszcze jak ją złapać.
Czy kopnięcie się udało? Poczuła, że ręka zacisnęła się mocniej i to nie wróżyło dobrze... ból zapowiadał coś o wiele gorszego, może jednak wyrwie jej tą krtań? Jednak cień który przebiegł przez twarz białowłosego... zabolało go jednak? Walnął ją gdzieś jak szmacianą lalką i zgiął się w pół. Nie było jej jednak do śmiechu, broń leżała obok niego podejście definitywnie odpadało. Z karabinu o takich gabarytach z tej odległości też nie uśmiechało jej się strzelać. Złapała się za szyję jakby automatycznie i wstała szybko na równe nogi, powinna go po prostu zabić i miałaby święty spokój. Kusiło ale kiedy usłyszała jego wściekłe słowa, to zadziałało jak hasło.
Gdyby tylko miała przy sobie tego cholernego deagle'a... Warknęła na słaniającego się wampira i zaczęła od dalekiego skoku, dopiero potem rozpędziła się i zaczęła odtwarzać w głowie plan lasu. Potrzebna jej woda by umyć twarz z krwi... przecież znajdzie ją w mgnieniu oka przez ten zapach. Za tym wzgórzem. Rozpędzona wbiegła na klif i skoczyła, w dole majaczyło jezioro.
I szlag trafił jej spokój.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Welcome back   Pią Lis 25, 2016 12:59 pm

Broń bez wątpienia była śmieciem, mijała się z pierwotnym założeniem. Ciężki, z mocnym odrzutem... Fuj. Za co większość ich wybiera? Za ładny wygląd, bo na pewno nie za skuteczność... no ale mniejsza o to. Ważne, że nie dostał pociskiem, który z takiej odległości, mógłby narobić nie tylko hałasu, który dał po uszach im obojgu.
Kopniak się jej udał, przez co uwolniła się z łapska wampira, który złapał się za krocze w celu, próby załagodzenia bólu. Odczuł go doskonale, nawet wydał z siebie odgłos niezadowolenia. Niezadowolenie rosło, aż przerosło, poziom standardowej irytacji. Polecił jej by lepiej korzystała z okazji na ucieczkę, bowiem na pewno jeśli ją złapie tego wieczoru, to nie da się zajść ponownie.
Ta po chwili mu zwiała, i słusznie. Trevor jeszcze chwile stał w miejscu sycząc niezadowolony iż dał się tak podejść, a był tak blisko... Już po chwili się jednak ruszył idąc za zapachem wampirzycy. Ten urwał się na klifie, przez co zacisnął rękę w pięść, patrząc w wodę, chcąc cokolwiek zobaczyć co zdradziło by miejsce pobytu wampirzycy.
Nie zamierzał jednak czekać a cud, przez co, skierował się obejściem, by zejść z klifu, wampirzym krokiem, po czym zechce iść wzdłuż jeziora. Może i uda jej się zmyć krew z siebie, lecz zapach, jeśli będzie wystarczająco blisko, nie zniknie, a tylko zostanie przytłumiony.
Wyjmie telefon, który dostał od Gabriela. Dobrze że zadbał o to, by móc się posługiwać szybko i bez niepotrzebnych komplikacji. Miał numer do ojca, więc nic dziwnego. Sms nie zbyt umiał pisać, więc wykona połączenie. Przyłoży cegiełkę do ucha, patrząc nadal na wodę, a może akurat ujrzy kobietę. Choć jeśli zacznie płynąć wzdłuż rzeki, to może uda mu się zagonić ją w odpowiednim momencie, do Slumsów.
-Gabrielu, mógłbyś się pojawić w Slumsach? Mam interes.
Po tym nawet niezbyt poczeka na odpowiedz Ojca, nie miał czasu, bo jeśli Nora mu spierdoli, to telefon był wykonany na marne. Więc schowa fona, węsząc za kobietą.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Welcome back   Sob Lis 26, 2016 2:35 pm

W głowie kłębiło jej się sporo myśli gdy płynęła w kierunku miejsca gdzie rzeka leniwie wpływała do sporego jeziora. Miała co najmniej pół kilometra ale nie martwiła się tym, że się zmęczy, adrenalina wciąż działała, a poza tym goniła ją przeszłość i to bardzo wkurwiona. Zanurkowała by nie było tak łatwo wypatrzeć jej z góry i takim sposobem wpłynęła w rzekę. Gdy znajdzie się głębiej w lądzie wtedy pomyśli o tym by opuścić toń, tu jednak nadal przestrzeń była zbyt otwarta. Cholerna woda... miała nadzieję wyskoczyć na brzeg wspiąć się na drzewo i zaczekać na białowłosego, będzie wkurzony więc może i nieco mniej ostrożny to byłaby jej szansa by go postrzelić. W całym planie był jednak jeden drobny problem... woda sprawiła, że jej karabin znajdujący się na plecach był bezużyteczny. Płynęła jeszcze 5 kilometrów wzdłuż rzeki po czym wyszła na lewy brzeg i oparła się o drzewo.
Czemu teraz... czemu akurat teraz gdy kogoś poznała on musiał się pojawić i wszystko niszczyć. Wiedziała, że gdy złapie ją po raz drugi nie będzie tak łatwo nawiać... Ale ona przecież była mistrzynią ucieczek, ile to już razy prawie ją złapał wtedy... w przeszłości.
Powinna zostać w lesie, w końcu to był jej naturalny teren i to właśnie tu Trevor nie miał szans jej dopaść, ale musiała gdzieś się zaszyć i zdobyć broń. To oznaczało, że musiała znaleźć się w mieszkaniu, a co za tym szło musiała znaleźć się bliżej rejonu w którym mieszkała. I tak była zmęczona, użycie teleportacji w tak odległe miejsce mogło skończyć się niezbyt ciekawie.
Biegła więc przez las w kierunku slumsów, słysząc z rzadka chichoty. W sumie nic dziwnego... im bliżej miasta tym więcej pomiotów po drodze.
Była mokra i brudna, nie obyło się też bez kilku skaleczeń gdy wyjątkowo mocno smagnęła ją gałąź, takich przypadków jednak było mało. Do samego miasta weszła niepostrzeżenie, musiała chociaż chwilę odpocząć... mimo iż nie sapała od długiego biegu i tak czuła jak stres związany ze spotkaniem Trevora i wysiłek odcisnęły na niej piętno. Weszła do jednego z budynków nasłuchując i węsząc wkoło. Ostatniego czego teraz jej było trzeba to walka z tymi o krwi E o dziwo jednak nikogo takiego nie spotkała, czuła pojedyncze bicie serca gdzieś na górze.
Po cichu niczym polująca pantera wspięła się na górne piętra zrujnowanej kamienicy. Miała bardzo mało czasu, a... niestety musiała się wzmocnić. Nie czuła głodu jako takiego ale wiadomym było, że jej moce wykorzystują sporo krwi.
Dziewczyna w podartych jeansach spała niespokojnie, Noriko czuła że miała skaleczenia wokół krocza i ewidentnie podbite oko. Wyglądała jak nastolatka z biednej rodziny która uciekła z domu i wpadła w jeszcze gorsze kłopoty. Wampirzyca zmrużyła oczy które w ciemności błyskały jak kocie i podeszła bliżej. Tknęła ją nieznacznie sytuacja w jakiej znalazło się dziewczę ale ją czekało coś jeszcze gorszego gdy odnajdzie ją Trevor. Usiadła po cichu koło tamtej. Nastolatka obudziła się czując czyjąś obecność, a w jej oczach stanęły łzy
-Nie... proszę... już nie chcę.- szepnęła błagalnie. Noriko przytuliła ją bez słowa.
-Nie będziesz już cierpieć.- odszepnęła do niej i pochyliła się by wbić w jej szyję kły. W pewnym sensie oddała jej przysługę, chyba obie sobie pomogły. Tak to przynajmniej widziała wampirzyca. Nastolatka i tak była słaba więc nie trwało długo, Noriko przestała słyszeć jej bicie serca. Skoro musiała uciekać choć na miesiąc, potrzebowała sporo sił, z tamtym łowcą nie było żartów dlatego kobieta musiała stać się bezwzględna... jak kiedyś. Odłożyła martwą dziewczynę na posłanie, ciepła krew skapywała z jej podbródka gdy powoli wstała i podeszła do okna by dyskretnie przez nie wyjrzeć.
Nie było nikogo... wyszła na rozpadający się gzyms i wspięła się na dach. Lubiła być wyżej niż prześladowcy... rozpędziła się i skoczyła na następny dach. Teraz gdy czuła się w pełni sił strach nieco zelżał i niech Trevor nie wypróbowuje tym razem jej zdolności...

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Welcome back   Nie Lis 27, 2016 11:00 am

Nie był tyle co wkurwiony, jak rozdrażniony porażką iż zaś mu uciekła, dlatego ją gonił i jeśli ją złapie, to ta może być pewna, że jego ataki za drugim razem, będą o wiele bardziej trafniejsze i precyzyjne. Nie zignorował oczywiście umiejętności kobiety, ale zrobił błąd. Eh... Nadal się jak widać uczy. Nic jednak nie traci, bowiem na pewno coś wyciągnie z tej sytuacji, by nie dać się drugi raz tak podejść. Póki co mniejsza o to. Wykonał szybki telefon do Garrucha, w celu zaproszenia go do polowania, rozrywki. Pomocą by tego nie nazwał, a współpracą przy łapaniu jednego celu. Zadzwonił, po czym się zajął namierzaniem kobiety. Nie czuł, by ta wychodziła na brzeg. Zwęszyłby ją przez to jeszcze szybciej. Nie miał czasu zbytnio na myślenie o tym wszystkim, dlatego też podążył wzdłuż jeziora. Nie zamierzał jej ścigać, płynąc za nią. Po co?
Ta gdzieś płynęła nadal, a potencjalny ślad o niej zanikł. Trevor jednak niezbyt się zniechęcał. Nie... Był za blisko, by po prostu tak odpuścić, nie po tym jak zobaczył ją i wie, że ta menda żyje... Kobieta miała racje. Jeśli Trevor ponownie ją złapie, to ucieczka tym razem może się nie powieść. Ale w sumie, zawsze tak było. Trevor był o włos od złapania jej, a ta mała spryciula i tak potrafiła się wywinąć. Pech, znak? Cholera wie...
Doszedł do miejsca w którym kobieta musiała wyjść z wody, wtedy zapach się wzmacniaj, dawał lepszy trop. W lesie jednak zapach łatwo zgubić, dlatego też kiedy go znalazł, musiał się pospieszyć, by zapach nie został zamaskowany przez dzicze w lesie. Kierowała się do miasta, takie były założenia, przez co mimowolnie się uśmiechnął. Zapach doprowadził go do starej kamienicy. Czyżby tutaj mieszkała? Bądź może miała inne plany? Tak czy siak, nie umknęła Trevorowi. Co jednak nie decyduje o jego wygranej...
Kobieta pożywiła się na człowieku, lecz to tylko pozornie jej pomogło, a tak na prawdę, dała tylko Trevorowi kolejny powód, by ją zabić. Pojawił się jednak za późno w pomieszczeniu w którym kobieta dokonała swojego dzieła. Pokręcił tylko głową i skierował się dalej. Nie trza było mu wiele by móc ponownie znaleźć kobietę, by ponownie ją ujrzeć.
Ta pewnie będzie mogła wyczuć jego obecność, jednak czy będzie wstanie określić gdzie był? Nie skakał na dachach jak kobieta, był w innym miejscu i widocznie na coś czekał...

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Welcome back   Nie Lis 27, 2016 3:28 pm

Przeskoczyła kilka dachów to fakt, nie było to nic trudnego dla kogoś z jej rodzaju rozbiegła się by skoczyć na kolejny, gdy nagle wyhamowała i zmarszczyła brwi kuląc się za jakimś niedziałającym klimatyzatorem. Poruszyła skrzydełkami nosa i syknęła jakieś paskudne przekleństwo. Czuła go... w którymś z budynków niedaleko jak nie w tym obok. Zacisnęła zęby i wstała patrząc na slumsy z góry, gotowała się w niej wściekłość. Czy ten cholerny wampir się od niej nigdy nie odczepi?! Przecież płynęła tak długo... Niech to szlag, nie potrzebnie wchodziła jednak do miasta. Spojrzała za siebie w kierunku centrum Yokohamy. Nie... nie da jeszcze rady przenieść się do domu do jej cennego arsenału.
Trzeba to załatwić tu i teraz, albo zdechnie białowłosy albo ona... W obu przypadkach chyba można było uznać, że zazna w końcu spokoju, prawda?
Pochyliła się zamykając oczy, czuła jak mięśnie pod jej skórą przestają się mieścić w drobnym ciele, rosną podobnie jak kości. Kręgosłup wydłuża się przebijając skórę, równe zęby stają się ostrymi kłami w trakcie gdy jej twarz zmienia kształt. Skóra pęka, a spod niej zaczyna wystawać biała gruba sierść. Choć proces był skomplikowany po pół minucie zamiast kobiety na dachu stoi wadera o czerwonych ślepiach. Wysokością sięga prawie połowy ciała wampira który ją ściga, a więc łeb był na wysokości jego piersi.
Poruszyła wilgotnym nosem który teraz w połączeniu z faktem, że była wampirem był o wiele czulszy na zapachy. Tam jesteś gnojku. Nie zamierzała dłużej czekać, rozpędziła się i skoczyła ale nie po to by przeskoczyć z dachu na dach... chciała jedynie nabrać impetu by uderzyć w Trevora gdy już się koło niego pojawi. Tak więc wilk rozpłynął się na dachu, a pojawił w korytarzu w którym stał wampir. Faktycznie był budynek obok i teraz mógł poczuć impet z jakim nagle wpadła na niego wilczyca.
Och nie tyle wpadła co otwarła paszczę i zacisnęła szereg zębów na jego ramieniu obok szyi. Impet sprawił że obydwoje polecieli do tyłu na okno które z hukiem pękło wypuszczając ich na zewnątrz. Spadali na dół jakieś dwa piętra, Noriko zaciskała na nim szczękę chcąc złamać mu lewy obojczyk zanim upadną wraz ze szkłem na chodnik. Z jej gardła dobiegało wściekłe warczenie, zdawała sobie sprawę że łapami nie obroni się przed ewentualnymi ostrzami ale ważne że w końcu poczuła w pysku jego krew.

[ + muzyka jeśli ktoś lubi czytać z klimatem Colossa - Oscillation ]

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Welcome back   Nie Lis 27, 2016 7:28 pm

Wystarczył jeden telefon, krótka informacja, a Garruch porzucał swoje plany i od razu wsiadał w swoje auto, aby jak najszybciej dojechać do slumsów. Dość sporym szczegółem było to, iż to jego syn postanowił poprosić go o pomoc. Skoro tak było to z pewnością miał niemały problem ze złapaniem jakiegoś wampira wyższej krwi. Ciekawe było natomiast to dlaczego uganiał się za takowym. Zalazł mu za skórę? Widocznie Trevor zdobywał już 'nowe' znajomości w mieście... Bardzo dobrze.
Zaparkował niedaleko pierwszych zrujnowanych bloków i wysiadł z auta bez pośpiechu go zamykając. W powietrzu niósł się zapach krwi wampirzej, ale wieczorami to była norma w slumsach.
Nie bardzo wiedząc gdzie powinien się udać, po prostu powoli wędrował po podniszczonych chodnikach i czekał na jakiś znak, albo ruchy wampirów krwi E.
Długo nie czekał, ponieważ pomimo wszystko widać było w oddali czające się wampiry niższej krwi, jednak na widok starego inkwizytora od razu uciekały. Nie zamierzał się teraz bawić, kiedy potrzebował go Trevor. Na razie nie wyciągał broni bo po co mu była?
A więc wampiry szły w tą stronę? Musiał być niedaleko jakiegoś wydarzenia. Krwi ludzkiej jednak nie wyczuwał... Nagle huk nad jego głową. Uniósł wzrok w górę i zobaczył, że poza kawałkami szkła, lecą na niego dwie postacie. Jedna to bez wątpienia Trevor, a drugim był przerośnięty zwierzak. Wystarczyła chwila, aby rozpoznał to wielkie bydlę, którym była Noriko. Nosz kurwa. Zrobiło się niefajnie...
Teraz bądź mądry i odczep kły zwierzęcia z ramienia wampira, ażeby ani jednemu, ani drugiemu nic się nie stało...
Nie było teraz czasu na lubienie się, albo też nie, Gabriel w krótkiej chwili musiał działać, cokolwiek zrobić!
Drugie piętro? Nie doskoczy, nie ma takiej opcji!
Jedyną możliwością było zadziałaniem telekinezą na oba cielska. Telekineza jednak nie miała szans utrzymać ich, jednak spowolniła ich opadanie. Niestety dopóki szkło nie opadło kompletnie na ziemię, nie był w stanie nic więcej zrobić, ponieważ i tak większe kawałki biły w niego, a jeden nawet postanowił zbić mu się w głowę co jeszcze bardziej go wkurwiło.
-DOŚĆ!-Krzyknął z warkotem nie mniejszym niż wilczyca, ale zanim oboje zrozumieli, że Garruch krzyknął, byli już praktycznie przy ziemi, a wielkolud złapał za górną wargę zwierzęcia i nos wyginając go do góry nie patyczkując się- robiąc to tak mocno, że albo puści, aby zmniejszyć ucisk, albo dziewczyna odmieni się z połamanym nosem.
Jeśli puści, rozdzieli oboje z kolosalną siłą, odpychając ich od siebie byleby dalej.
-Dość powiedziałem!-Upewnił ich oboje zanim znów spróbowali się dopaść... Stanął plecami do swojego syna, pomimo wszystko ufając mu znacznie bardziej niż dziewczynie. To był podświadomy wybór i mógł znaczyć tak samo wiele jak i nie znaczyć w ogóle.
-Czemu ją gonisz?!-Rzekł po Łacińsku będąc praktycznie pewnym, że Noriko nie zrozumie jego słów. W jego głosie można było wyczuć jedynie gniew. Tak samo na syna, dziewczynę jak i całą sytuację i ból z wystającego kawałka szkła z jego głowy. Powinien ukryć głowę przed tymi kawałkami, ale teraz nie było czasu. W przeciągu chwili po jego twarzy zaczęła spływać krew co dodawało mu niezbyt przyjemnego wyglądu. Zanim usłyszał odpowiedź, wyrwał sobie z głowy odłamek i rzucił nim o ziemię, aż rozsypał się w drobniutki mak.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Welcome back   Sob Gru 03, 2016 2:10 pm

Obaj się nieco irytowali, choć z każdą minutą ich irytacja rosła. Przyjemniej wampirzycy, bowiem Trevora niezadowolenie minęło w chwili, kiedy ponownie wpadł na trop kobiety. Podążał nim i znalazł ją, wiedział mniej więcej gdzie jest, a jej skoki tylko utwierdzały go w przekonaniu. Póki co nie atakował, a obserwował.
Wampirzyca jednak postanowiła się zmienić w bydle, co pozwoliło jej namierzyć Trevora. Skierowała się do niego, a wampir co... Początkowo nie wiedział o jej akcji, lecz no nie oszukujmy się. W chwili kiedy pojawiła się w miejscu gdzie on, to nie miał wątpliwości co zamierzała. Ruszyła  na niego. Nim zareagował, wielkie cielsko wpakowało się na niego, a siła parcia, zmusiła go do cofnięcia się o kilka kroków. Ryknął cicho, czując zęby w sobie, po czym nastąpił trzask...
Wylądowali za oknem, przy czym Trevor miał na sobie zwierze, więc trochę lipnie... Mimo wszystko, nie dość że wypalił z kolana, w zebra wilka, do potem jednak złapał się go za futro, a dokładniej wczepił się z pazurami w cielsko zwierzęcia, łapiąc tym samym za żebro, z jednej, jak i z drugiej strony. Nie zdał sobie sprawy, że niedaleko jest ktoś jeszcze, był zbyt zajęty tym. Tak czy siak, w końcu wylądują na ziemi, doskonale do odczuje, jak i bydle, które poczuje szarpnięcie w okolicach żeber, które możliwe że się uszkodzą... Towarzyszyło mu warknięcie możliwe że z bólu, w końcu przygniótł go zwierzak i do tego lot... Eh...
Usłyszał krok, głos dobrze mu znany, lecz nim zdoła zareagować na niego, wilk zostanie zmuszony przez Garra by odczepił się od ramienia Trevora. Zostali rozdzieleni, niczym małe gnojki co do siebie skakały. Spojrzał na Garrucha w końcu, który stał tyłem do niego, lecz nie miał wątpliwości, ze to on.
Spojrzy na swoje ramie po czym przyłoży do niej drugą dłoń, obalając się na bok, by po chwili z warknięciem wstać. Dało się słyszeć kilka odgłosów, podobnych do tych co przy strzelaniu kostkami w palcach. Pewnie gdyby nie Ojciec, to planowałby doskoczyć do wampirzycy, by w końcu to wszystko zakończyć. Wyczuwał krew Garrucha, co nie było za ciekawe. Zacisnął dłoń zranionego ramienia, czując jak ścieka po rękawicy krew, co też wszystko pakowało się do rękawicy, jak i za nią...
-Gabrielu znasz odpowiedz na to pytanie... Szukałem ją kiedyś za napady na ludzi... Do dziś na nie napada...
odparł do ojca tym samym językiem, skoro chciał zachować dyskrecje. Garr chyba nie podejrzewał by Trevora o to, że atakował bo miał na to ochotę... Atakował bo miał powód...
Mimo wszystko teraz stał w miejscu, patrząc na stan Garrucha, po czym patrzył z mordem na wilka.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Welcome back   Nie Gru 04, 2016 3:49 pm

Czuła krew białowłosego w pysku i głównie tylko to się liczyło, bonusem do zaistniałej sytuacji miało też być pozbycie się problemu. Dzięki temu będzie mogła przecież pozostać w mieście.
Kopniak był bolesny ale przecież nie straci tchu ktoś kto go nie posiadał prawda? Warczała głucho, po niedawno odbytym posiłku miała wystarczająco sił by stawić mu czoła i nie zamierzała już uciekać. Tym razem jej nie wystraszy i sam się przekona co takiego gonił przez te wszystkie lata.
Sprawy zaczęły się komplikować gdy poczuła uderzenie z obu stron jej klatki piersiowej. Przeklęte szpony wampira wbiły się w jej ciało i chwyciły za żebra. To zabolało o wiele bardziej niż kopniak, zamierzała mu jednak zapłacić pięknym za nadobne. Oba żebra pękły, pewnie nawet by jęknęła gdyby nie fakt, że miała nieco zajęty pysk. Wściekłość i ból zalały jej ślepia, więc Trevor mógł poczuć jak i jego kość pęka i tyle byłoby z obojczyka.
Krew mężczyzny zalewała jej nos więc na początku nie zwróciła uwagi na znajomy zapach... gdzieś tam... unosił się jednak była nieco zagłuszona chęcią zemsty.
Strzygnęła uchem słysząc wściekły głos dochodzący gdzieś z dołu. Nie słyszała jeszcze takiego tonu więc jedynie zirytował ją fakt, że ktoś chciał im przeszkodzić. Czy powinna się wycofać? Walka z dwójką osób nie była już ta atrakcyjna jak z jedną... Nie! Ten białowłosy musiał zapłacić! Wtedy też poczuła silne uderzenie w pysk. Przez jeszcze kilka uderzeń serca trzymała kilkutonowy nacisk na ciele wampira ale nie mogła dłużej ignorować zapachu jaki wpakował się wprost w jej nos z dłoni... Gabriela... Poza tym łowca był dość brutalny w przeciwdziałaniu jej zaciśniętym szczękom. Chrząstki nie wytrzymały i z wilczego nosa polała się krew. Noriko puściła ze skomleniem cofając się krok w tył. Oblizała pysk ze zmieszanej posoki swojej i Trevora widząc jednak wyraz twarzy Gabriela podkuliła ogon i opuściła uszy.
Krwawił dość solidnie z rany na głowie co wraz z wściekłością malującą się na jego obliczu wyglądało po prostu upiornie. Jednak nie cofnęła się dlatego, że wzbudził w niej nieludzki strach. Cofnęła się bo... czemu to on tu stał, czemu to on ich rozdzielił. Ucho poruszyło się gdy zasłyszała obcy język u jednego jak i u drugiego mężczyzny, w dodatku Gabriel rozdzielając ich wyglądał jakby stanął w obronie białowłosego wampira, stanął nawet twarzą do niej i próżno było szukać czegokolwiek poza złością.
Boki odezwały się bólem gdy przykurczyła przednie łapy, szczątki żeber musiały się przemieścić wgłąb klatki.
Zerknęła na Trevora który stał chyba równie obolały co ona, na pewno za szybko nie będzie mógł machać lewą łapą. Patrzył na nią tak, że gdyby wzrok mógł zabijać pewnie padłaby martwa. Zmarszczyła brwi i z jej gardła wyrwał się głuchy warkot jednak gdy przeniosła wzrok na Gabriela... Uszy i sierść znów opadły, zaczęła cofać się powoli do tyłu.
Nie miało cię tu być.
Chciałaby jęknąć nadal nie rozumiejąc czemu obaj mężczyźni rozmawiali. Ciężkie krople krwi skapywały z jej boków i nosa na bruk kiedy cofała się na ugiętych lekko łapach do tyłu.
Szkarłatny wzrok przenosił się z Gabriela na Trevora. Co miała zrobić? Miała jeszcze chwilę zanim będzie musiała powrócić do ludzkiej formy, powinna zwiać gdzieś w zaułek albo... rozpłynąć się.
Cholerna powolna teleportacja... Trudno! Opuściła łeb zaczynając powoli rozpływać się w oparach. Na dachu zostawiła ubranie znajdujące się w plecaku. Może uda jej się zdążyć.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Welcome back   Nie Gru 04, 2016 10:03 pm

Czy Garruch faktycznie wiedział? Przecież dwieście lat się nie widzieli i nie musiał wiedzieć o każdym jego celu i nawet jeśli ponad dwieście lat temu na prawdę mówił o takowej istocie w lesie to Gabriel nigdy nie uganiał się za takową kobietą. Niemniej jego syn mógł mieć na myśli właśnie to, iż bez powodu jej nie goni.
-Jak każdy typowy wampir...-Odpowiedział już w powszechnym języku spoglądając przez ramię na syna, który był gotów do ponownego ataku pomimo rany.
-Nie atakuj jej. Jest moja...
Warknął i przetarł rękawem krew ze swojej twarzy, która powoli zaczęła wpadać mu w oczy. Na szczęście za moment rana na głowie zasklepi się. Cholerne szkło.
Chwilę później znów spojrzał przed siebie na skulonego wilkora, który nagle zaczął się rozpływać. To takie typowe i takie wkurwiające!
-Gdzie znów, kurwa leziesz?!
Zanim jednak się zdążył ruszyć to znikła. Takie typowe... Była jednak ranna, więc daleko nie uciekła. Niemniej skąd mógł wiedzieć gdzie się znajduje?
-No i chuj...-Tyle jeśli chodzi o komentarz na ten temat. Gabriel obrócił się do Trevora niemało wkurwiony.
-Później wyjaśnisz mi o co chodzi. Teraz ją po prostu złapmy zanim spierdoli...
Garruch nie miał wyjścia i spojrzał w górę. Do dachu było około dziesięciu metrów... Tyle ile w sumie potrzebował akurat. Trevor pewnie do niego dołączy...
-Na dach...
Warknął i po chwili tam się też teleportował. Na przeciwny budynek z którego została wybita szyba...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Welcome back   Pon Gru 05, 2016 3:02 pm

Czy powinna bardziej się wystraszyć słysząc jego słowa? Strach tak dobrze jej znane uczucie które prześladowało ją odkąd była małą dziewczyną znów narósł i szarpnął jej ciałem. Uciekaj! Ta myśl była silniejsza niż wszystko inne, strach przed stratą, przed bólem i rozczarowaniem, łatwiej było po prostu uciec. Przez tą chwilę zapomniała o obecności Trevora i o tym, że miała się zemścić, rozpłynęła się jak zwykle. Świat znów miał o niej zapomnieć.
Mgnienie oka po tym jak pojawiła się na dachu za sporym klimatyzatorem od razu zaczęła się zmieniać. Tym razem zmiana była boleśniejsza ponieważ dziewczyna musiała wbić tworzącą się dłoń w zarastającą ranę po szponach białowłosego mężczyzny. Sięgnęła w głąb klatki piersiowej wyjmując szczątki żeber. Chociaż te złamane, większe kawałki zanim szkielet całkowicie zmieni się w ludzki. Łzy same cisnęły jej się do oczu, jęk wyrywał się przez zaciśnięte szczęki które zmniejszały się do ich zwykłej formy. Otwarcie drugiej rany było gorsze, ta już całkiem się zrosła więc musiała ją na powrót otworzyć by dobrać się do pęknięcia. Splunęła krwią na ziemię gdy drugi spory odłamek wylądował na ziemi. Bolało jak cholera... Zmiana dobiegła końca, sięgnęła drżącą dłonią po plecak by włożyć szybko jeansy i czarną koszulkę, na buty nie było czasu, poza tym wkładanie koszulki sprawiło że zakręciło jej się w głowie. Jadła to prawda, ale używanie mocy, rany i silne emocje nie mogły pozostać bez echa. Migrena dała o sobie szybko znać, nie zwróciła przez to nawet uwagi na złamany nos... później go naprostuje.
Oparła się o zakrwawioną dłoń o klimatyzator by wstać. Miała podejść do krawędzi budynku i skoczyć... przynajmniej w teorii miała to być najszybsza droga ucieczki. Złapie się za gzyms czy coś... teraz to nie było istotne, musiała jak najszybciej się ulotnić. Byle tylko nie trafić w ręce mężczyzn, sama nie wiedziała który byłby gorszy i jeden i drugi mógł ją dotkliwie zranić...

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Welcome back   Nie Gru 11, 2016 2:26 pm

Nie gonił bez powodu, miał go, bo tylko on powodował iż nie olał całej sprawy, a lekko musiał porzucić te stare śmieci, skoro nie było odzewu, informacje zanikły. Nie skreślił jej jednak. Jak wyszło dobrze uczynił, bowiem ta mała picza żyła i miała się całkiem dobrze... Pech chciał jednak że musieli się spotkać w tym samym miejscu co dawniej. Może w innym lesie, ale jednak...
Doskonale odczuł upadek jak i zranienie związane z barkiem. Uszkodzone było na pewno, co nie pozwalało mu na dokonanie pewnych manewrów, jak i uszkodzony obojczyk bolał, przez co ból promieniował na całą rękę, jak i na okolice korpusu. Czuł ból i to właśnie ten ból powodował iż narastał w nim jeszcze większy gniew, jak i chęć urwania łba czy to wilkowi czy to wampirzycy.
-Ścigam ją od lat i mam nie atakować... Serio Garr...
Wysyczał przez zaciśnięte zęby, obserwując poczynania wilka. Nie zamierzał odpuszczać, jednak nie będzie atakował, zobaczy nawet co ojciec będzie chciał robić. Warknął wściekły widząc jak wilk im znika, przez co zacisnął dłoń zdrowego ramienia. Nie musiał nic mówić, wystarczająco Gabriel skomentował sytuacje. Sam Trevor również był wściekły, więc łowca nie był tu jedynym niemało wkurwionym.
Czy wyjaśni mu całe zajście? To jeszcze czas pokaże, póki co jednak trza było się skupić na wampirzycy. Jak Gabriel celnie ocenił, była ranna więc daleko nie ucieknie, Trevor także o tym wiedział, więc podążył po chwili za ojcem, używając swojej mocy.
Pojawiając się na dachu, zechce rozejrzeć za wampirzycą, przy okazji zdrową ręką zacznie chwile badać swój zraniony bark, a jeśli będzie coś w nim grubszego poprzestawianego, to energicznym ruchem to nastawi, by czasem krzywo mu się nie zrosło. Nie obejdzie się bez warkotu z bólu przy tym, jednak ta czynność da czas zarówno wampirzycy na ucieczkę, jak i Gabrielowi na namierzenie wampirzycy.


///Myślę że mnie nie zabijecie za tyle czekania. ;]///

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Welcome back   Pią Lut 03, 2017 4:24 pm

//Gdybym miał Cie zabić, to Ty byś mnie zabił po dwakroć ^^//

Zapewne ciężko byłoby namierzyć wampirzycę gdyby nie jej liczne rany. Na tej wysokości zapachy z kominów uniemożliwiałyby odpowiednie oddychanie... gdyby to nie były slumsy w których co najwyżej rozpalano resztkami drewna, które pozyskało się z innych drzwi... Większość mieszkańców raczej wolała się nakryć trzema więcej kocami, niż rozpalać i dawać znać potencjalnym 'drapieżnikom', gdzie się znajdują. A wampiry znowuż nie potrzebowały ciepła. Stąd też w krótką chwilę odkrył dokładnie położenie wampirzycy. Nie widział jej na początku, ponieważ kryła się za starym klimatyzatorem, jednak kiedy chwiejnie wstała i zaczęła naciągać koszulę na nagie piersi... Wtedy Gabriel od razu ruszył. Miał do pokonania jedynie przerwę pomiędzy dwoma sypiącymi się blokami. Dla zwykłego człowieka byłby to niemały problem. Dla zmęczonego walką Garrucha mógłby to być wyczyn, ale nie licząc przypadkowej rany na swoim łbie to był tak samo wypoczęty jak i wściekły, więc przeskoczenie było raptem niezbyt wielkim wyzwaniem. Wylądował zaraz obok klimatyzatora, dokładniej w tej chwili kiedy poraniona wampirzyca posuwała się w stronę zakończenia dachu. Jasnym było, że zaraz zamierza zejść.
Doskoczył do niej, albo po prostu próbował ją zatrzymać, zanim ta zeskoczy. Jeśli zamierzała się złapać krawędzi dachu to po prostu złapie jej rękę w żelaznym uścisku... Co dalej? Dalej nie było czasu się zastanawiać, ponieważ wszystko teraz zależało od poczynań niewiasty.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Welcome back   Pią Lut 03, 2017 9:19 pm

/ w sumie to ja powinnam was zabić <3 /

Na szczęście od razu nie trafili na jej dach... zdawała sobie sprawę z tego jak śmierdzi, ta krew. W dodatku nie tylko ona... Czuła Garrucha jakby stał obok, Trevora również i wcale jej się to nie podobało. Zmarszczyła nos i warknęła coś do siebie podczas prostowania i zakładania koszulki.
Zmierzając w stronę krawędzi poczuła tąpnięcie, ktoś ewidentnie wylądował na tym samym dachu co ona... no i zapach się wzmógł. Ten słodki zapach który sprawiał, że gęsia skóra wstępowała na jej skórę. Zacisnęła zęby chcąc skoczyć ale on był szybszy, pojawił się jakby spod ziemi zaraz koło niej, na krawędzi. Ponad dwa metry mięśni i wściekłości patrzyło na nią spode łba, a dokładniej spod zlepionych krwią kłaków. Czy wampiry które czekała śmierć też mogły poczuć się przez niego mniejsze? Może siła Garrucha wcale nie leżała w tym, że miał moc czy, że pił wampirzą krew... on chyba po prostu nie bał się śmierci, a jak możesz zagrozić człowiekowi, nawet tak niezwykłemu który nie boi się śmierci i nie ma bliskich?
Stała tak i znosiła jego wzrok, nie drgnęła chociaż strach który przecież ciągle ją napędzał huczał w jej  głowie by skoczyć. Za chwilę przylezie tu Trevor i wygada się co też takiego Noriko wyprawiała w Wietnamie. Zginąć tu czy później?
Wampirzyca zacisnęła powoli pięści czując jak z szerokiej rany na klatce piersiowej wypłynęła kolejna spora strużka krwi, rany dopiero zaczynały się zasklepiać. Opuściła głowę patrząc teraz gdzieś w bok, zanim jednak coś powiedziała uniosła dłoń by nastawić szybkim ruchem złamany przez Garrucha nos.
Jak bardzo korciło ją by znów się rozpłynąć, wrócić na zielone łąki, ale ten tu... jego wzrok, nie potrafiła się ruszyć więc stała i czekała na to co ma nastąpić.
Mając jedynie nadzieję by Trevor jej nie dotykał... złamie mu rękę jeśli tylko się zbliży.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Welcome back   Czw Lut 09, 2017 3:06 pm

Wszyscy nie byli słabymi jednostkami, dlatego też namierzenie teraz wampirzycy było błahym zadaniem. Jej zapach wymieszany z krwią, był wręcz nurtujący dla nosa. Poza jej odorem było też czuć inny. Zarówno łowcy, jak i jego samego. Czuł te zapachy i nie był jedynym, który je czuł. Pomijając to wszystko trza było się zmobilizować, by nie pozwolić jej zwiać. I tak nie zwieje, bowiem nie wierzył w to, by Gabriel na to pozwolił. Jeśli Trevor jej nie złapie, to Garruch to zrobi. Człowiek nie musiał nawet mówić, a Trevor chwile po nim, teleportował się na dach.
Zanim jednak ruszył zaczął się przyglądać temu co odpierdala zarówno ona, jak i Garruch. Zaczął powoli iść w ich kierunku, przyglądając się też temu, jak łowca niemal bez problemowo schwyta już nie taką sprawną wampirzyce. Co ona zamierzała robić, to jej sprawa. Przysłaniając nadal swoje ramie, zacznie je chwile masować, sprawdzając tym samym ponownie czy wszystko jest na swym miejscu, by ewentualnie popoprawiać wszystko.
i Co tak stał i patrzył, bo jak to Garruch stwierdził ma nie atakować, bo wampirzyca jest jego. Szukał jej latami, gdy stracił już nadzieje na jej istnienie, ta się pojawiła. Teraz ma okazje ją zatłuc, a nie może bo Garruch się pojawił?! Zmrużył oczy widząc że to właśnie człowiek dopadł ją pierwszą, ale póki co nic więcej nie robił, a podszedł do klimatyzatora i przyglądał się im wściekły.
-Masz szczęście Tępa dzido...
Warknął do niej będąc póki co spokojnym, jeszcze.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Welcome back   Czw Lut 09, 2017 3:32 pm

I co on powinien w tej chwili zrobić?
Z jednej strony wampirzyca- nie była mu do końca obojętna, chociaż znał ją bardzo krótko.
Z drugiej natomiast jego przybrany syn, który od zawsze był mu oddany. Skoro się na nią uparł to znaczyło, że miał bardzo osobistą do niej sprawę... A że był zabójczy w swoim działaniu i posiadał odpowiednią broń, aby się jej pozbyć...
Nie powinien stawać pomiędzy nimi, ale gdyby tego nie zrobił to zarazem straciłby resztki tego co zachował w swoim sercu. Tak, mowa o tym co przed laty sprawiło, że Trevor jest teraz tu i teraz, walczący przeciw wampirom.
Wiedział, że ma za plecami Trevora, ale się nie obrócił w jego stronę. Bardziej się bał, że kobieta w mig się rozpłynie w powietrzu więc należało działać dość szybko.
-Teleportuj się jeśli Ci Twoje nieżycie już niemiłe. Rozszczepisz ciało i jeszcze bardziej powiększysz rany, które i tak są już poważne...
Warknął tak nieprzyjemnym, szorstkim głosem, iż od razu było wiadomo dlaczego większość wampirów szczała w majty jak słyszała jego ton głosu.
Potem zapadła cisza, a Gabriel chcąc czy nie poluźnił nieco chwyt.
-Nie mam zamiaru jej zabijać. Ty też nie powinieneś.
W końcu rzekł chłodno powoli robiąc z nią krok od krawędzi dachu. Widać było, że zbiera myśli i nie jest w stanie zbyt dużo z siebie wyrzucić w tej chwili. Zupełnie jakby patrzenie na wampirzyce zaczynało go otępiać. Wampirzy urok, co? Czy właśnie tak Trevor to odbierze?
Gabriel nawet o takiej możliwości nie pomyślał... Po prostu znów poluźnił chwyt którym trzymał kobietę, a następnie kompletnie ją puścił i zrobił krok w tył...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
 
Welcome back
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: