IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Welcome back

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Welcome back   Pią Lut 10, 2017 2:08 am

Opuściła wzrok patrząc się teraz na ziemię.. Krew wypływała z jej bądź co bądź poważnej rany z klatki piersiowej, wiła się po jej skórze przesiąkając przez koszulkę. Trevor znał się na rzeczy to mu trzeba było przyznać. Przyłożyła dłoń do boku, dobrze chociaż że nie musiała oddychać inaczej już dawno by się udusiła przez naruszone płuco. Kolejne uderzenie nieopodal... to ten albinoski pies gończy. Śmierdział tak samo paskudnie jak wtedy w lesie gdy prawie ją dorwał. Naiwniak! Las był jej domem i znała wszystkie jego sekrety, oliwy z roślin, zasieki, błoto... nikt nie mógł jej wtedy dorwać nawet on. Teraz stała tu i szczerze mówiąc czuła się nago, to znaczy... bez osłony drzew nie miała jak się "rozpłynąć". Co on powiedział? Szalejący w niej strach starała się trzymać na wodzy, ale jak można było powstrzymywać i strach i wściekłość?
-Podejdź tu i powiedz mi to w twarz.- warknęła pod nosem unosząc na Trevora swoje roziskrzone czerwone ślepia.
Nie chciała się teleportować... to znaczy pragnęła tego ale niestety Garruch miał rację, nie wiadomo jaka wielka mokra plama by z niej została w miejscu docelowym. Poza tym do używania mocy potrzebowała sporo swojej krwi, która aktualnie ciurkiem ją opuszczała.
Słysząc, że jednak jeszcze nie zginie uniosła twarz na mężczyznę który ściskał jej ramię. Uścisk jakby zelżał... a i jego głos nie wydawał się tak upiornie potworny. W końcu ją puścił...
-Gabriel.- szepnęła. Czy ten urok na prawdę nadal trwał? Chciała przyjrzeć się jego twarzy znaleźć w niej choć odrobinę zrozumienia.
Czując jednak odzyskaną wolność zerkała na niego tylko chwilę, jej spojrzenie zapłonęło gdy odwróciła teraz twarz w kierunku Trevora..

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Welcome back   Wto Lut 14, 2017 6:26 pm

No niech Garruch się dobrze zastanowi co powinien zrobić. Był między młotem a kowadłem, jednakże to przez niego Trevor stał się kim stał. Był pewny w swoim działaniu, którym teraz było spopielenie wampirzycy. W chwili gdy Gabriel zaczął ratować jej dupę, poziom niezadowolenia i pychy Trevora rosły. Chciał dorwać wampirzyce a jej nie mógł. Znaczy się mógł jednakże czy kiedyś sprzeciwił się Garruchowi... Nawet jeśli, to były to błahe sprawy. Co jednak zrobić z tym... To Trevora po części wina, sam napisał do ojca... Gdyby nie wiadomość to pewnie nie wahałby się nad jednym i śmiertelnym atakiem na wampirzyce. A teraz Gabriel radzi mu nie zabijać wampirzycy... O co tu chodzi do kurwy?
Póki co stał obserwując ich uważnie. Nie był wzruszony na ton jakim posługiwał się Garruch. Dla niego był to dobrze znany głos, co jednak nie oznaczało że był obojętny na niego. Teraz był, ale gdyby słowa były kierowane do niego, to pewnie by to ostudziło nieco jego zapał. Tak czy inaczej zacisnął dłoń. Komentarz wampirzycy... Nie zareagował na niego. Zignorował go. Nie da się sprowokować .
-Gabriel podaj mi choć jeden powód dla którego mam tego nie zrobić...
Warknął do niego z chłodem, bowiem był wściekły. Nie podobało mu się to, jednak póki co nie zamierzał jeszcze atakować. Chciał to usłyszeć od Garrucha. Nigdy nie grzeszył litością do wampirów, dlatego też to nieco zdziwiło go. Poza tym... Wampirzyca go znała. znała jego imię, a Trevor wiedział że byle kto go nie zna...
Nadal był za zabiciem wampirzycy, dlatego też lepiej by ta się w tym momencie nie wtrącała, no chyba że jednak chce mieć kolejne starcie z Trevorem, który był w lepszym stanie niż ona.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: Welcome back   Wto Lut 14, 2017 6:45 pm

Nie miał co do tego wątpliwości, że Trevor zabiłby ją jednym porządnym uderzeniem miecza, gdyby go tu nie było. Być może też Noriko po prostu by teleportowała się byleby dalej i zapewne mogłaby poważnie się pokaleczyć tym...
Jaka odpowiedź mogłaby go powstrzymać, zarazem nie zdradzając się do pewnej słabości wobec tej kobiety. Uczucie od zawsze było jednym wielkim osłabieniem samego siebie! Taka była prawda- Uczucia do osób, albo zwierząt nie tylko osłabiały samego człowieka jak zarazem pozwalały na manipulowanie nim.
Pieprzyć to w tej chwili. Garruch nie zamierzał patrzeć jak dwie ważne dla niego osoby skaczą sobie do gardeł.
Wielkolud obrócił się w stronę syna ze ściągniętymi brwiami jakby w złości.
-Zawarła ze mną układ. Oddaje mi dobrowolnie swoją krew, a jak doskonale wiesz- ciężko jest pozyskać krew B bez walki...
Trevor z pewnością będzie wiedział, że niełatwo było znaleźć taki układ z wampirem czystej krwi. Wiedział również, że sam inkwizytor nigdy sobie nie pozwolił na to, aby pić krew Trevora- to kwestia przekonań, a nie niemocy.
Skoro kobieta miała stanowić naczynie z krwią dla niego to wiadomym było, że musiała żyć. To oczywiste, że łatwiej skłamać, niż powiedzieć o własnych uczuciach, a Noriko jeśli będzie mądra to albo się w ogóle nie odezwie, albo podtrzyma to kłamstwo dla własnego dobra.
Jego syn nie mógł się dowiedzieć o tym, że ten hipokryta czuje coś do wampirzycy. Tak przecież nie wypada!
Gabriel znów zwrócił łeb w stronę kobiety, która miała teraz chwilę czasu na przeanalizowanie jego słów. Być może też nic nie powie? Jej sprawa.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Welcome back   Wto Lut 14, 2017 8:29 pm

Obserwowała Trevora uważnie, każdy kosmyk jego paskudnych białych włosów poruszonych przez wiatr zwracał jej uwagę. Nie rób nawet kroku w przód. Przeszło jej groźnie przez myśl ale było to jedynie warczenie wystraszonego psa, który cofa się dopóki ma miejsce i szczerze mówiąc nie walka mu w głowie. Straszy na pokaz by dać mu spokój i to też nieświadomie robiła Noriko. Widziała w jakim jest stanie, do jasnej cholery przecież czuła jak słabnie, a ten bydlak stał wyprostowany. Mimo złamania mu tego obojczyka nadal miał sprawną drugą łapę, mogła go złapać za grdykę nie ramię... Jej wzrok płonął chęcią zemsty na nim, za te wszystkie lata prześladowania. W sekundę przypomniała sobie wszystko to co mówiła o łowcach Deo. "Jak ogary na polowaniu, zamęczą cię albo zabiją, jedno z dwóch. Chyba, że ty będziesz sprytniejsza." I tak oto nauka poszła w las kiedy tylko Noriko wróciła do miasta.
Kiedy Trevor odezwał się do Garrucha nie śmiała odpowiedzieć, warknąć czy się wtrącić. Nie była idiotką i nie zamierzała machać słowami jak jakimś mięsem przed rozjuszoną hieną cmentarną. Zwłaszcza, że mimo swoich słów nie była pewna czy Gabriel mógłby go... nie... to nie tak, nie czy "mógłby go powstrzymać" tylko czy by w ogóle próbował. Znali się, gadali jednym językiem. No i Trevor również znał prawdziwe imię Gabriela.
Odpowiedź drugiego łowcy usłyszała ale jakby stał o wiele dalej niż sądziła. Spojrzała aż na niego kątem oka marszcząc brwi. Wcale nie stał daleko. I czy on właśnie ją uratował?
Noriko zacisnęła zęby i poczuła dziwny uścisk w gardle. Zamknęła mocno oczy choć niezbyt je się to podobało, nie chciała przecież przestać obserwować Trevora. Stała lekko zgięta i podziękowała temu kto nad nią czuwał, że stała obok klimatyzatora. Opadła na niego lewym ramieniem, bo przecież lewa dłoń ściskała ranę na boku. W końcu mogła wypluć spory skrzep ale od urządzenia nie miała ochoty już się odsuwać.
Dlatego wolała broń palną... stoi się daleko, celuje i strzela między oczka. Teraz musiała jakoś pozbierać się do kupy. Oczy miała zmrużone czuła jak krew tamtej dziewczyny choć sporo jej straciła zaczyna w końcu regenerację kości. Cholera bolało jak siedem diabłów.
Co do rozmowy dwóch panów. Nie odezwała się ani słowem, niech obgadają czy ją jednak tu zostawić w spokoju czy wywieźć czy co tam sobie ustalą. Jej świat stawał się dziwne zamglony.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: Welcome back   Wto Lut 14, 2017 9:06 pm

Dawno nie bywał w takiej sytuacji. Był jednak spokojny zapewne tylko ze względu na Garrucha, którego obdarował respektem. Wiele mu zawdzięczał, przez co może tez dlatego był mu tak wiernym, jak i oddanym synem. Garruch zazwyczaj stawał za nim, jednakże dzisiejszej nocy było inaczej. Stanął po stronie wampirzycy, którą Trevor nie ścigał, z jakiegoś błahego powodu. Teraz gdy miał ją blisko, w dodatku osłabioną, nie mógł jej nic zrobić... Znaczy się mógł, ale zapewne wtedy stracił by się w oczach Gabriela. Był jaki był, jednakże wolał Ojca mieć jako sojusznika.
Wracając do sytuacji. Ignorując wampirzyce, skupił się na krótkiej rozmowie z Łowcą. Żądał od niego argumentu. Trzymał go, przez co Trevor słysząc go zmrużył oczy, czując że emocje które w nim tkwiły nadal buzują. Spojrzał przenikliwie jak i lodowato na kobietę, wiedząc iż takie układy są przydatne. Jednak teraz on nic nie zyskuje. Ma wampirzyce jak na tacy, a jednak nie może jej nic zrobić... Garruch ma jakiś układ z nią, a sama wampirzyca tym samym ma uratowaną skórę.
Stanął prosto, jak i w mniejszym rozkroku, jego pozycja dała niemal wymowny znak na to że odpuszcza, lecz jego spojrzenie, jak i sam wyraz twarzy mówił o tym, że Trevor pluje sobie teraz w twarz... Teraz gdy Garruch poprzez kłamstwo uratował dupę wampirzycy, Trevor był tu zbędny. Rzucił krótkie spojrzenie dla łowcy, po czym wykonał krok w tył, by przy następnym kroku się obrócić. Tak zamierzał odejść. Chciał Ojciec mieć wampirzyce dla siebie? Nie wiadomo czy był zły na ojca, że nie stanął po jego stronie itp, jednak Garruch wiedział że w takiej sytuacji najlepiej się wycofać, co Trevor zamierzał zrobić.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: Welcome back   Wto Lut 14, 2017 9:30 pm

I owszem. Garruch nigdy nie zamierzał tłumaczyć się, ani też próbować załagodzić sytuacji w której stawiał syna. Tą są te minusy, których można nie pamiętać po dwustu latach rozłąki.
Wspierał Trevora kiedy na prawdę tego potrzebował, był dla niego oporą i zawsze mu pomagał. Tym razem jednak musieli stanąć naprzeciw sobie. Tak już niegdyś było. Nie raz za czasów nauki Garruch udowadniał młodemu wampirowi, że jego czas nie nadszedł na samodzielne polowania. Za każdym razem wtedy buntujący się chłopak stawał przed tym samym wyborem: albo olać narzucane przez Gabriela zasady, albo się mu podporządkować i zagryźć kły.
Tym razem było podobnie. Gabriel patrzył przez ramię jak białowłosy wampir odchodzi i nie zamierzał powiedzieć ani słowa. Chłopak powkurwia się przez następny tydzień, może i miesiąc, ale po pewnym czasie mu przejdzie. Tu nie chodziło o to, aby Noriko nie była przez niego nękana, sprawdzana i pilnowana. Prędzej czy później w geście dobrej woli sam Gabriel da mu stosowną informację gdzie może odnaleźć kobietę jeśli zamierza ją sprawdzać i nawiedzać...
Oboje jednak wiedzieli, że następnym razem Trevor będzie miał całkowicie nowe powody dla których ją zaatakuje...
No ale koniec z tym pierdoleniem o dawnych sprawach i zupełnie nowym żalu syna. Garruch powoli zrobił trzy kroki w stronę kobiety i przez chwilę oglądał jej rany. Przy jej stanie raczej ciężko będzie ją gdziekolwiek przenieść.
Znów się obejrzał czy aby na pewno Trevor odchodzi i powoli wziął i tak ledwie stojącą na ręce.
Zeskoczenie z dachu... było łagodne, ponieważ pod sam koniec oczywiście telekinezą wyhamował upadek, podobnie jak poprzednio kiedy wypadli przez okno.
Czy miał coś do powiedzenia w tej kwestii? Nie bardzo. Po prostu dość sprytnie rozdzielił dwa wampiry, które najchętniej skoczyłyby sobie znów do gardeł. Tym razem to jego syn musiał obejść się smakiem. Mógł mieć jednak świadomość, że poważniej zraniona wampirzyca nie miała szans z nim w obecnej sytuacji.

Przyszłość zresztą pokaże, czy aby na pewno podjął właściwą decyzję i odpuścił jej ten ostatni atak...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Welcome back   Sro Lut 15, 2017 1:12 pm

Obserwowała ich obu, upiorna cisza zdawała się trwać wieczność bo ani Trevor nie zamierzał już nic dodawać, ani Gabriel. Jedynie ta wymiana spojrzeń jakby faktycznie nie musieli już wypowiadać ani słowa więcej. Grymas na twarzy białowłosego Noriko odczytała jako pewien rodzaj zawodu? Nic jednak poza tym nie zdążyła w nim rozpoznać. Nie dość, że obraz się nieco zamglił to wampir odwrócił się i po prostu odszedł. Czy było to ich ostatnie spotkanie? Nie miała w tej chwili najmniejszego pojęcia. Czy powinna czuć się jak na łasce drugiego łowcy? Odepchnęła tą myśl, na prawdę nie miała teraz siły tego wszystkiego analizować.
Nie sądziła, że jest aż tak słaba... wszyscy jak dotąd mieli rację, może jej wilk miał potwornie silne szczeki ale była tak bardzo otwarta na ataki. Uparta idiotka sama musiała się przekonać i do tego wybrała sobie na cel prób dosyć doświadczonego oponenta.
Stała oparta o ten cholerny klimatyzator aż nie poczuła w końcu silnego ramienia, które ją objęło. Cisza przeciągała się ale tak chyba było lepiej, co niby miała mu powiedzieć w tej chwili. Miała wrażenie, że jeśli spróbuje teraz przeprosić czy podziękować Gabriel zbędzie to milczeniem. Skąd jednak mogła wiedzieć, że ten który ją prześladował okazał się być kimś bliskim dla tego do którego zaczęła coś czuć?!
Skoku faktycznie zdawała się nie odczuć poza zimnym powietrzem które mocniej smagnęło jej skórę. W duchu była za ten fakt niezwykle wdzięczna... czy to specjalnie dla niej czy też z wygody. Na prawdę nie potrzebowała dodatków wstrząsów.
Zacisnęła oczy, ciekawe gdzie też ją zaniesie... do jej mieszkania? Byle nie do domostwa Sharp! Otwarła powoli oczy, musiała do podkreślić, wszędzie byle nie tam. Już wolała zostać na tamtym dachu.
-Tylko nie Sharp...- rzuciła pod nosem.
Nie myślała w tej chwili o tym jak w sumie ta dwójka musiała wyglądać. Na szczęście godzina była niezwykle późna, w końcu zdążyła w tym czasie dojechać do lasu, wrócić piechotą i jeszcze pouciekać po mieście przed Trevorem. Przypadkowi świadkowie musieliby mieć nie tęgie miny widząc wielkoluda z zakrwawioną twarzą który w dodatku niesie nie mniej poharataną dziewczynę. No i smurd ich krwi... oby tylko nikt jej podobny nie zainteresował się ich obecnością. Chociaż jeśli znają Gabriela chyba niezbyt chętnie wyjdą z cienia.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: Welcome back   Czw Lut 16, 2017 10:31 am

To fakt. Nie powinna była atakować wampira w postaci wielkiego wilkora, który był równie silny co podatny na obrażenia fizyczne. Duże cielsko i grube futro mogło ściąć większość istot z nóg, jeśli skoczy na takowego. Sam jego wygląd zresztą był niemało przerażający. Można było to wykorzystać na różne sposoby, ale nie w bezpośrednim ataku na osobę, która przede wszystkim używa broni białej. Czy musiał cokolwiek o tym mówić? Kobieta już jest świadoma konsekwencji napadania wampira bez większego planu. Tym bardziej jeśli przeciwnikiem był wampir, który poluje na inne wampiry! Garruch nie miał żadnej wątpliwości, iż Trevor był przeciwnikiem godnym dla wampirów szlachetnych, podobnie jak on.
Ah... To jednak nieważne w tej chwili. Ważne było, ażeby dziewczyna dotarła do bezpiecznego miejsca... Tylko gdzie?
Tylko nie Sharp? A z jakiego powodu miałby ją nieść taki kawał drogi po lesie w którym ostatnimi czasy często słyszy się o atakach wampirów krwi E? Poza tym zdawał sobie z tego sprawę, że Noriko pewnie jeszcze nawet nie pojawiła się w dawnej posiadłości swojego ojca i zapewne tamtejsze wampiry nie znają jej. Po co miałby zostać odesłany z kwitkiem, albo stać przez godzinę przy bramie, aż ktoś nie raczy pojawić się z bliższej rodziny...
Nie, nie. Trzeba było ją wrzucić do auta, które postawił przecznicę od tego miejsca. Chwila drogi i znaleźli się przy aucie. Szkoda, że nie było czasu na rozścielenie czegokolwiek na skórzane siedzenia... Auto pewnie jeszcze nad ranem trafi do myjni, aby wyto całą tapicerkę z krwi wampirzej. Trudno się mówi.
Włożył kobietę na tylne siedzenie na plecach i zamknął drzwi, a następnie wsiadł na miejsce kierowcy i ruszył.
Fakt. Nie było teraz czasu na rozmowy. Noriko nie zginie przecież, ale pewnie ją czeka ciężki dzień ciągłego mdlenia, głodu i bardzo powolnej regeneracji.
Gdzie jechali? Oczywiście na obrzeża miasta, gdzie nie będzie zbyt dużo ciekawskich par oczu. W centrum zawsze było dużo nocnych marków, którzy mogliby niepotrzebnie zawracać głowę policji, że jakiś wielkolud nosi trupa...
Jazda miała w ciszy, a przynajmniej ze strony Garrucha. Nie pofatygował się nawet na włączenie radia.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Welcome back   Czw Lut 16, 2017 5:55 pm

Na pewno zapamięta sobie tą walkę na dosyć długo i kto wie... może zacznie nawet trenować? Nieco późno w porównaniu do tego co potrafił na przykład taki Trevor, ale przy odrobinie szczęścia może rozbrajać się nauczy. Tylko z czego. Z jego szponów, które tak łatwo ją przebiły? Nie ważne... Miał szczęście, że nie było wokół ziemi, a ona nie miała swojej broni. Pewność siebie jaką przez chwilę poczuła nawet zgasiła na moment gorycz porażki.
Chcąc czy nie chcąc musiała jeszcze raz się z nim spotkać i spojrzeć strachowi w ślepia. Skoro już jest i widziała, że zna Garrucha z wzajemnością... musiała sprostować kilka spraw. Na szczęście jeszcze nie w tej chwili musiała planować owe spotkanie. Zwłaszcza, że znów na moment urwał jej się wątek. Cudownie.
Czas jakoś dziwnie jej się dłużył i zwolnił. Patrzyła na silnie zarysowaną, twardą linię szczęki Gabriela. Cały czas patrzył się przed siebie myśląc bóg wie o czym. Oby tylko wysłuchał jej mizernej prośby. Wiedziała jak i on, że jej siostra potrafiła leczyć dotykiem ale Noriko tego nie chciała. Tyle lat nie wiedziała nawet, że ma siostrę i teraz miałaby tam wpaść i zakłócić idealny spokój swojego ojca? Bo co... bo wdała się w bójkę? Sama się wyleczy, dosłownie chociaż już czuła, że nie będzie to przyjemny proces. Sięgając pamięcią wstecz... chyba jakimś cudem nigdy nie straciła części kości. Złamanie to przecież co innego.
Nie wiedziała kiedy stanęli i jak otworzył auto. Poczuła po prostu kanapę i delikatny zapach truskawek przebijający się przez zapach krwi Gabriela i jej własny. Uśmiechnęła się pod nosem po czym... skrzywiła czując silne ukłucie gdzieś w okolicy żebra. Przycisnęła dłoń mocniej do rany na boku i znów zakasłała co spowodowało dodatkowy ból. No na litość... do tego faktycznie zaczynała odczuwać ssanie, a dokładniej głód. Skądś energia na regenerację musiała się brać. Rozchyliła nieznacznie usta odsłaniając białe kły ale nie drgnęła nawet z miejsca. W takiej pozycji znów na moment odpłynęła.
Niestety i ona nie była jeszcze zbyt rozmowna. Tracenie wątku nie pomagało, a poza tym jeszcze nie wymyśliła co takiego miała mu powiedzieć. Przecież w końcu będą musieli się do siebie odezwać. Prawda? Szczerze mówiąc okaże się...
Na ten moment Noriko skupiła się na zmieszanym zapachu truskawek z krwią łowcy.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: Welcome back   Czw Lut 16, 2017 6:12 pm

Czy Gabriel mówił o tym, że nie życzy sobie przeszkadzania podczas prowadzenia auta? Co przez to można zrozumieć? Jak mu się rzuci z tylnego siedzenia po jego krew to bardzo tego pożałuje... No i przy okazji może wpakować swojego 'wybawcę' w większe kłopoty, kiedy zjechaliby z drogi. Ufał już jej na tyle, aby jej po prostu nie rzucić do bagażnika, albo nawet porzucić jak zbitego kundla, aby sam się wyleczył.
Droga trwała kilka dłużących się minut, ale w końcu wjechali na bardzo nierówną drogę, która oznaczała przedmieścia miasta. Chyba już było jasne gdzie jadą.
-Wyciągnij klucze jak je masz przy sobie...
Warknął nie odwracając nawet wzroku w stronę leżącej. Byli już niedaleko, więc zwolnił a niecałą minutę później zatrzymał auto na śliskiej powierzchni. Powoli zaczynał padać lekki śnieg.
Chwilę potem przyszedł czas na niemiłe wyciągnięcie kobiety ze środka auta i zamknięcie drzwi nogami.
Bez krwi ludzkiej to mogłaby tak bezwładnie leżeć jeszcze przez dobry dzień, ledwie żyjąc.
Na razie tez nie przejmował się kluczem. Nie zamykając auta, po prostu poszedł do przybudówki za kościołem. Znów nie było żadnych słów, jedynie wiatr cicho majaczył i przeszywał ciała zimnymi liźnięciami po odsłoniętym ciele.
Małe miasteczko znów kompletnie spało. Nikogo tez nie poruszyło zatrzymanie się auta. Sytuacja idealna.
Moment później byli już przy drzwiach do przybudówki. Garruch wziął klucz z jej ręki, albo po prostu jednym siarczystym kopnięciem wyważył zamek (zależnie od znalezienia klucza oczywiście).
Położył wampirzycę na łóżko w zimnej izbie, a następnie przelotnie na nią spojrzał... Miał tak nietęgą minę jakby był poddenerwowany. Ale czym?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Welcome back   Czw Lut 16, 2017 6:47 pm

Czy myślała żeby się na niego rzucić? No może troszkę... ale było to spowodowane siłą wyższą. Wtedy w jej mieszkaniu była po prostu bardzo głodna po za dużej ilości alkoholu. Teraz było jej źle... jej własny organizm podsuwał wizje z tym jakby to był w końcu się napić. Rzuciła się w końcu? Nie. Nie na tego mężczyznę i nie miało cholernego znaczenia to, że bez problemu wywaliłby ją przez przednią szybkę. Nie mierzyła jego siły. Nie o to chodziło. Zacisnęła zęby znów czując kłucie.
Tylko cisza i nierówna nawierzchnia podpowiedziały jej gdzie są.
Klucz? Po cholerę był jej klucz potrzebny. Wszystko miała w plecaku który jej zwyczajem zostawiła albo na dachu albo w mieszkaniu z którego wyskoczyła jako wilk by walnąć w Trevora.
-Nie mam.- rzuciła pod nosem i poruszyła się by zmienić pozycje. Garruch nie będzie zadowolony... podczas ruchu znów uwaliła mu nieco obicia jakby i tak już nie były w opłakanym stanie.
Kiedy się zatrzymali i zaczął ją wyciągać z auta jęknęła z bólu i sama nieznacznie chciała się podnieść. Koniec końców i tak bolało więc równie dobrze mógł ją wyciągnąć jak worek kartofli i rzucić na ziemię... chociaż jednemu z nich byłoby wygodniej.
Kiedy chłód owinął jej ciało nieco oprzytomniała. Nie skomentowała brutalnego wyważenia drzwi i z radością przyjęła łóżko. Teraz może sobie umrzeć w spokoju z dala od wszystkich. Trevora, miasta, problemów innych wampirów które i tak nic z nimi nie robiły. Zacisnęła na moment oczy po czym odetchnęła ciężko i w końcu spojrzała na niego. Mało komfortowa sytuacja, znała go na tyle. Z resztą i jej nie było lepiej. Teoretycznie i tak wiele zrobił... powstrzymał Trevora, przywlókł ją tu, dobre wychowaniu nakazywało podziękować i nie oczekiwać więcej. Durna.
Otwarła więc w końcu usta i powiedziała
-Nie chcesz tu być, prawda?- przeniosła wzrok z niego na sufit. Była spokojna choć targał nią głód zmieszany z bólem. Oburzy się? Albo wyjdzie... niech wyjdzie! Nie potrzebowała go prawda? Hipokryzja mocno się trzymała nie tylko jego.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: Welcome back   Czw Lut 16, 2017 7:05 pm

I wyjdzie...
Wcześniej jednak poszedł to tej niewielkiej kuchni w której znalazł nieco zakurzoną szklankę... Chyba nie musiał mówić co zrobi. Szybko się przekonała o tym, kiedy usłyszała dźwięk ciężkiej rękawicy na blacie kuchennym. Chwilę później zapach krwi Garrucha objął całą niewielką izbę.
Kiedy szklanka napełniła się szkarłatną krwią, wielkolud sięgnął po piersiówkę, z której wypił krew wampira krwi B, dzięki czemu zanim krew zaczęła ściekać na ziemię, rana się zasklepiła.
Z dość nietęgą miną podszedł ze szklanką, którą postawił na niewielkiej komodzie obok łóżka.
Usłyszał z pewnością pytanie kiedy szedł do niewielkiej kuchni, ale nic nie powiedział do tej pory. Teraz po prostu odłożył szklankę i spoglądając na wampirzycę, powoli się wycofał. To był najgroźniejszy moment. Wampir bardzo zraniony mógł pierw skoczyć na człowieka, aby uzyskać świeżą krew. Miał się na baczności, kiedy się wycofywał. To czy wypije jednym haustem jego krew, czy będzie próbowała sama sobie stawiać opór- jej sprawa.
Garruch już w połowie drogi do kuchni po prostu się obrócił, przetarł rękę rękawem i założył znów stalową rękawicę.
-Narobiłaś mi problemów...
Rzekł w końcu, kiedy zapinał ostatni pasek na rękawicy, a następnie bez pożegnania po prostu udał się do wyjścia. Chciała? Własnie to dostała.
[zt]

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Welcome back   Pią Lut 17, 2017 1:08 pm

Leżała nieruchomo jak przystało na chodzącego trupa i patrzyła w sufit. Jej czerwone oczy straciły zawsze obecny w nich połysk, stały się bardziej matowe, źrenica również. Faktycznie gdyby ktoś na nią teraz spojrzał mógłby pomyśleć o tych wszystkich filmach zombie z tą różnią, że jej ślepia były czerwonawe nie białe czy błękitne. Czekała co odpowie ale milczał skupiony na... no właśnie co on tam robił w tej cholernej kuchni. Usłyszała rękawicę i zacisnęła zęby. Nie trzeba było nic dodawać prawda?
Kiedy tylko zapach jego cierpkiej krwi rozniósł się po domku Noriko myślała że ją skręci na łóżku. Nie chodziło o sam fakt głodu, bo pewnie byłaby tak samo chętna na krew kogokolwiek innego. Problem leżał w tym, że był to Gabriel. Jego krew działała na nią w inny sposób dlatego mimo bólu w klatce piersiowej obróciła się na bok, twarzą do ściany i wgryzła się w swój nadgarstek. Nie chciała by w tej chwili na nią patrzył, przecież nienawidził wampirów... a kiedy postawił szklankę z krwią w jej pobliżu drgnęła ale nie zmieniała pozycji. Zwinięta na boku w kłębek mogła skupić się na tym jak cholernie bolą ją teraz płuca i żebra. Nie widziała więc jak się cofa zachowując najwyższą ostrożność... Do wszystkich diabłów wyjdź po prostu! Miała ochotę krzyknąć zmagając się ze swoją naturą bo tego... nie dało się w tej chwili przeskoczyć. Choćby nie wiadomo jak była zawsze dobra i spokojna czy opanowana. Teraz trawił ją głód, a obok stał ktoś kogo krew była dla niej cenniejsza od czegokolwiek innego. Czuła jego bijące serce jakby stał tuż nad nią.
Słyszała co powiedział ale dopiero gdy wyszedł mogła puścić swój nadgarstek i powoli usiąść patrząc spode łba na szklankę. Miała ochotę ją rozbić ale zamiast tego wlała w siebie całość dopóki nadal była ciepła. Za mało by zagłuszyć ból ale wystarczająco by poczuła falę podniecenia silniejszą od niej. Siedziała tak w ciemnościach chatki i patrzyła na pustą szklankę jeszcze długie godziny po tym jak samochód zniknął z wioski.
[zt - koniec retro]

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
 
Welcome back
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: