IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mamo, spójrz! To króliczy księżyc!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Mamo, spójrz! To króliczy księżyc!    Nie Gru 04, 2016 2:48 pm

Gdy tylko znalazła się w swoim pokoju, pomyślała, że coś zrobi. Taka ostatnia myśl, za nim zaśnie i z ranka zacznie przeżywać, to co się niedawno stało. W tym momencie, nie potrafiła w to uwierzyć. Wszystko to, co doznała było snem i tym żyła, chociaż.. Gdyby tak faktycznie było, najpewniej mogłaby widzieć.
Zatem.. zostawiając, to co niewyjaśnione, po omacku, zaczęła się przedzierać przez korytarz. Macała po cichu drzwi, aż znalazła wyjście. Rześki wietrzyk uderzył ją po twarzy, a ona.. jak zaczarowana upadła. Jęknęła cichutko, powstrzymując w oczach łzy. Nie, że chciała z tego powodu ryczeć, po prostu wspomnienia cisnęły jej się przed oczy. To było niestety straszne. Zaczęła biec, prosto przed siebie. Jak najdalej od Akademika.
Uderzyła w coś, a może kogoś? Znajdowała się na ulicy, gdzie na szczęście auta nie kursowały. Była przed szkołą i trafiła na sług. Dość bolesny i solidny. Pomasowała sobie nosek, odeszła parę kroków i skręciła. Co z tego, iż nie wiedziała, gdzie biegnie. Co z tego, iż uszy oraz ogon były na wierzchu. Chciała uciec, no to.. uciekła.
Trafiła do parku, oczywiście po tym jak zaliczyła z dwadzieścia razy glebę oraz uderzyła się dwa razy więcej. Zaczęła szukać długiej gałęzi. W tym celu, przeszukiwała trawę, poruszała się na kolanach. Dziw, że nie trafiła na psią niespodziankę.
Mimo wszystko, była jednak ostrożna, a jej królicze uszy zostały postawione na baczność. Słuchały, aż pod butem Corneliusa trzasnęła gałązka. Odwróciła się w jego stronę, ,,spojrzała", choć powieki miała zamknięte.
- Kim jesteś? - powiedziała pewnym głosem, wiedząc, iż poza nią jest tutaj ktoś jeszcze. Tylko pozostało pytanie - Kto?

_________________
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Mamo, spójrz! To króliczy księżyc!    Nie Gru 11, 2016 9:39 am

Dzień, jak co dzień. Nic nowego, wstawanie zajmowanie się dzieckiem potem wyjście do roboty, powrót do domu o nie wiadomo której. Tak bardzo go radował jednak fakt iż jego oczko w głowie już jest większe, umie zająć się sobą, zwłaszcza jeśli chodzi o te najważniejsze czynności, jak umyć, zrobić kanapki, czy też zwyczajnie pójść do szkoły i z niej wrócić. Poświęcał jej tyle czasu ile mógł, ale czasem bywało różnie, mimo to potrafił pieprznąć wszystkim, by tylko pomóc jej z jej kłopotem.
Wyszedł z domu, jak prawie za każdym razem idąc do parku, bowiem tam też potrafiły się dziać różne rzeczy, gdzie nie obejdzie się bez interwencji łowcy. Było już późno, no ale skąd kobietka miała o tym wiedzieć, skoro nie widziała, nawet pewnie nie wiedziała która godzina, no chyba że ktoś jej powiedział, ale tak to nie miała informacji na ten temat...
Ten wieczór był wyjątkowo cichy i spokojny, co cieszyło Corneliusa, jak i martwiło. Wampirów nie brakowało, zatem jeśli nie było ich tu, to musiały szarżować gdzie indziej. Poza tym nie wiedziały kiedy łowca mógł się pojawić, bowiem nie przychodził tu codziennie, to by go spaliło. Był ubrany w sumie bez zmian. Koszula, spodnie luźne, na to płaszcz i pełno kieszeni w których różne akcesoria można było chować. Bez wątpienia był uzbrojony.
Idąc parkiem, musiał nadepnąć na coś, na co zazwyczaj kompletnie nie zwraca uwagi, lecz na głos skierowany chyba do niego, to już musiał. Głos należący do kobiety, bez wątpienia młodej i niemal miał pewność że to człowiek
-Ktoś kto zadaje mnie takie pytanie sam powinien się przedstawić. Mów zatem...
Mały króliczek nie mógł się niczego innego spodziewać, niż chłodnego odzewu od nieznajomego. Gdyby była wampirem na pewno wyczuła by jego chłodną aurę. Czy młoda mgła słyszeć coś? Oczywiście, zwłąszcza roki, które co ruszy były głośniejsze, co mogło oznaczać, że mężczyzna się do niej zbliża.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Mamo, spójrz! To króliczy księżyc!    Wto Gru 20, 2016 10:13 pm

Jej ślepota była dość sporawym problemem. Otaczająca ją zewsząd ciemność dawała siwe znaki, choć przynajmniej jej uszy zostały postawione na baczność. Słuchały otoczenia, podpowiadając jej, w którą stronę powinna się kierować. A raczej poprawka, w którą stronę powinna uciekać, by nie być za blisko hałasów oraz nie narażać się na kontakty z innymi ludźmi. Można by rzec, że w tej formie była do niczego, zwłaszcza, iż na co dzień nie zmagała się z taką trudnością. Ba, nigdy nie rozumiała ślepców i ich funkcjonowania. Teraz dopiero pojęła jak wiele Ci ludzie stracili oraz z czym się zmagają. Współczuła im.
Szła sobie dalej, a raczej człapała. Jej dłonie powoli zacisnęły się na gałęzi. Oczami wyobraźni zaczęła myśleć jak długi jest ten kij, choć w rzeczywistości przejechała po nim palcem. Jeszcze sprawdziła jego wytrzymałość, do czasu, gdy nie poczuła, że zaraz się rozleci. Puściła go natychmiastowo, a następnie wzięła. Tylko, iż teraz miała zamiar korzystać z jego pomocy. Może i nie do końca wiedziała, jak powinnam się nim posługiwać, ale od czegoś warto było zacząć, prawda?
Niestety, nauka musiała zostać odłożona na bok i to z wiadomych powodów. Zimny głos, tajemniczej osoby oraz jej odpowiedź. Tyle wystarczyło, by nasz słodki króliczek wstał oraz pospiesznie zaczął szukać dobrej kryjówki. Po omacku było to wręcz niemożliwe, ale koniec końców dotarła do drzewa, za którym stanęła. Jednocześnie wtulona w nie, wystawiła przed siebie kijek, niby to do ochrony, zmierzenia jak daleko jest przeciwnik. Starała się kupić sobie trochę czasu, za nim nie wpadnie na jakiś lepszy pomysł.
- Laurie... Jestem Kurenai Laurie, a ty? - zapytała niepewnie, a następnie zamachała drewnianym kijkiem. Jej ruchy były pewne, również o wiele szybsze, niż zwykłego człowieka. Mimo wszystką była hybrydą, czymś więcej, niż ziemskie dziecię.
-  Uprzedzam, że póki nie odpowiesz, nie zamierzam z Tobą prowadzić dyskusji. Ani tym bardziej spowiadać się, nie licz na to - zapewniła poważnie, a następnie instynktownie odskoczyła. Dość wysoko jak na ,,człowieka", ale w tym wypadku liczyło się tylko to, by przetrwała. Momentalnie odwróciła się i pobiegła kawałek z wystawionymi przed sobą rękami. W ten sposób wpadła na drzewo, ale zmniejszyła liczbę szkód. Znowu się za nie skryła, ewidentnie nie ufała drugiej osobie. Oczywiście tylko wtedy, gdy wcześniej nie została pochwycona. Wiele rzeczy mogło ją spotkać, zwłaszcza po omacku.

_________________
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Mamo, spójrz! To króliczy księżyc!    Czw Gru 22, 2016 3:17 pm

No tak, starta zmysłu nie była przyjemnym faktem. Wszystkie zmysły spełniały jakąś ważną role, jednak kiedy jeden przestał działać, pozostałe przechodzą przez pewne zmiany, które mają na celi je wyostrzać, do czasu aż stracony zmysł nie powróci. jeśli nie wróci na pewno, zmiany są na stałe. Jednak aby to nastąpiło potrzeba czasu, a mały króliczek który świeżo stracił wzrok, nie będzie umiał określić, jak daleko znajduje się zagrożenie, w końcu w lesie czy też pustym parku grasowało echo, co niestety nie współgrało ze słuchem i jego prawidłowym określaniem odległości źródła dźwięku.
Cornelius ją znalazł i obserwował, jednocześnie zbliżał się do niej. Ta kupiła czas, tak? Niekoniecznie... Wystawiając patyk, stojąc, dała czas Corneliusowi by podszedł. Nie atakował, bo po co miał by to robić?Nie czuł zagrożenia od kobiety. Była ślepa, jak i była dzieckiem. Dostała odpowiedz na swoje pytanie odnośnie bycia. Niestety została nią zmuszona do przedstawienia się, co też zrobiła, po czym zaczęła machać kijem. Cornelius uniósł dłoń. Widział ruchy szybkiej jak na dziewczynkę, jednak na tym się skończyło. Króliczek mógł wykonać dwa machnięcia, lecz za trzecim, mogła poczuć jak w coś uderzyła, w coś co zatrzymało, jak i uwięziło kij. Był to precyzyjny chwyt. Zatem kolejce odskakiwanie było nie możliwe, no chyba ze puściła patyk. Była nadal ziemskim dzieckiem, bowiem nawet wampiry nimi były, w końcu na ziemi się rodziły nie? tak samo jak hybrydy. No chyba że przybyła z kosmosy, to już inna sprawa...
-Dziewczynko co ty wyprawiasz?
Padło pytanie, w sumie nic dziwnego. Sama zaczęła rozmowie, a potem macha kijem jak jakaś histeryczka. To że miał taki a nie inny głos, to nie jego wina... królik po chwili poczuje szarpnięcie patyka, co potwierdzi ino iż nieznajomy trzymał drugi koniec. Nie miała tyle siły co on, więc wyszarpany kij po chwili zostanie odrzucony w bok, tak że króliczek został pozbawiony swojej improwizacyjnej broni.
-Laurie... Zastanów się... Kto pierwszy zaczął dyskusje... Tą osobą nie byłem ja, więc się ogarnij.
Skarcił ją bez wątpienia i jeśli chciał uciekać, to mogła. Była dzieckiem, nie musiał się nią interesować, a że został zagadany, to niemal chamstwem było by to olać... Poza tym nie widział potrzeby by się przedstawiać. Zwykłe przypadkowe spotkanie, nie wnoszące nic do jego życia.
-Wracaj do domu.
Dodał po krótkiej chwili. Nie wiedział jaki rodzic tak pilnuje swoje dziecię, że te biega wieczorami w parku, same... A co mógł zrobić więcej Cornelius. Nie przedstawił się, zachowanie dziewczyny ino go nieco zniesmaczało, więc pewnie odejdzie, dając jej spokój wracając tym samym do swojego życia.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Mamo, spójrz! To króliczy księżyc!    Pią Gru 23, 2016 2:43 pm

Była bardzo ostrożna, nawet reagowała raczej panicznie, niż rozsądnie. Ciężko też było o inne zachowanie. Patrząc na to, co się stało oraz fakt, iż straciła wzrok. Nie miała jak go odzyskać, oczy ciągle bolały niemiłosiernie.Każde otwarcie ich kończyło się tragicznie, choć dla postronnych widoczny był tylko grymas bólu. Nie panowała nad nim, ale czyvto było ważne? Raczej nie, wiec przejdźmy dalej do działań, które zaszły po obu stronach.
Wcześniej zostało powiedziane, iż Lau tym razem panikowała. Zamiast rozsądnie podejść do sytuacji, wymachiwała na przykład kijem. Wiadomo, nie mogło się to skończyć dobrze. Zwłaszcza, iż kijek został przechwycony. Puściła go jak poparzona, również odskoczyła. Trzymając się bardziej na dystans, niż podchodząc znacznie bliżej. Szkoda tylko, że nie wiedziała z kim miała do czynienia. Może by spokorniała, przeprosiła i podbiegła, póki co nie było szans na takową reakcję. W końcu była też roztrzęsiona.
- Ja, ja... Nie wiem. Nie widzę... - odpowiedziała smutno, odwracając wzrok w zupełnie inną stronę, niż stał Corn. Prawdą było, iż większa odległość miała pewne minusy. Jednym z nich był dźwięk, który niesiony po pustym parku zdawał się ją rozpraszać. Straciła pojęcie, gdzie się nieznajomy znajduje.
- Ou.. Mimo wszystko chcę poznać osobę, która niejako mi towarzyszy. Chyba nie ma nikogo oprócz nas, prawda? - zapytała z lekkim lękiem w głosie. Widzicie odwaga, która zawsze jej towarzyszyła teraz odparowała. Otaczający mrok zdawał się ją osaczać, chwytać w swoje łapska. Gwałtownie upadła na kolana, nie mogąc więcej wstać. Trzęsła się, drżała. Patrzyła jakby w pustkę, odwracając głowę to w jedną, to w drugą stronę. Widać po niej było dezorientację.
- Nie mam dokąd wracać. Zabili ich... - zamilkła na chwilę, by później dalej kontynuować - Z resztą nie wiem jak wrócić do Akademika. Moim towarzyszem jest tylko mrok - dodała posępnie, przy tym głęboko wzdychając. Następnie przed siebie wystawiła prawą rękę, szukając jakiegokolwiek oparcia - Pomożesz mi?

_________________
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Mamo, spójrz! To króliczy księżyc!    Sob Gru 24, 2016 10:47 am

Ostrożność to nie wszystko. Co z tego że była ostrożna, jak bez wzroku była kompletnie prawie że bezbronna? nic jej to nie dawało, a taki sobie Cornelius gdyby był wampirem, do tego szarpanym przez głód, na pewno wykorzystałby tą sytuacje, by zapchać swoją żądze, by mieć spokój. Dziewczyna nie wiedziała gdzie jest. Możliwe że czuła że jest na leśnym terenie jednak to za mało by móc wrócić z takimi danymi do domu. Bez pomocy to tu się nie obejdzie.
Spotkała Corneliusa, choć ten nie zainteresował się dzieckiem w żaden sposób, bo nawet nie zdążył. Królik pierwszy go usłyszał i zaczął odstawiać swój cyrk. No cóż... Skoro nie miała wzroku, nie widziała potencjalnego zagrożenia, to można jej wybaczyć ten teatrzyk. patyk został mu w rękach, bowiem ta puściła go. nie zastanawiając się wiec dłużej, zamiast go odrzucić trzymał nadal przy sobie, wyglądając z nim jak przysłowiowy dziadek z laską, którym po części był. W końcu już dawno ma 50 za sobą...
Mogła odskakiwać, jednak Cornelius tylko się temu przypatrywał raczej z politowaniem, niż ze zdziwieniem, jednak nie mu oceniać, są i tacy ludzie... Ah nie... To nie o to chodzi... Królik niebawem jednak zdradził skąd wynika takie a nie inne zachowanie. Wyjaśniało by to te dzikie, spłoszone ruchy. Tak czy siak łowca uniósł brew słysząc to i bez większych zapędów ruszył w kierunku dziecka. Czyżby po to był jej patyk? Mogła słyszeć jak podchodzi, jednak jeśli oczekiwała ataku, to taki nie doszedł do skutku. Mężczyzna stanął przed nią i ręką nakreślił coś przed jej oczami, sprawdzając jak jej oczy zachowują się na ten bodziec. Zapewne nijak, skoro była niewidoma. Nim zdołał zareagować, ja osunęła się na kolana a Cornelius może wykonał nieco brutalny gest, ale złapie ją za królicze uszy i dźwignie do góry, by zaś mogła ustać na nogi.
-Nie rób scen, tylko stój spokojnie...
Odparł do niej karcąco, czyżby była tak słaba, że nie umiała się utrzymać na nogach... A może przez brak kija, bowiem nie miała o co się podpierać... jednakże teatrzyki odpierdala niezłe.
-Kto zatem sprawuje opiekę nad tobą Laurie?
Padło proste pytanie. Nie miała rodziców... No cóż nie wnikał co jest tego powodem, nie na teraz takie tematy. Skupmy się na czymś bardziej konkretnym. Chciała wrócić do Akademika... O luju, to dość spory kawał drogi, dla jednak nie był na tyle bezduszny by ją zostawić.
-Trzymaj...
Odparł do niej, wręczając jej jej broń w postaci kija. Nawet pomógł jej go odnaleźć, łapiąc za jej wystawioną łapkę i nakierował ją na początek kija. Mógł się domyślać do czego jest jej przydatny, jednakże jeśli zaś zacznie nim machać, to straci go nieodwracalnie...
-Jestem William.
Przedstawił się jej, choć fałszywie, to jednak ważne że wie jak może się zwracać do mężczyzny, który po zdradzeniu umienia, nie był już taki nieznajomym.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 156


PisanieTemat: Re: Mamo, spójrz! To króliczy księżyc!    Wto Gru 27, 2016 2:56 pm

Echo zakłócało jej wszystko to, co mogła osiągnąć i choć powoli przyzwyczajała się do tego stanu rzecz.. Brakowało jej sporego dystansu do osób z dłuższym stażem. Mimo wszystko jako pierwsze chciała uciszyć swoje serce. Mieliście kiedyś tak, iż dudnienie ciągnęło się bez końca? Bum, bum, bum bum i tak w nieskończoność. Wzięła, więc głęboki oddech i starała się wyciszyć. Co nie wychodziło jej najlepiej ze względu na nieznajomego. Jego kroki oraz głos przy braku możliwości spojrzenia na niego było jednocześnie irytujące jak i przerażające. Przez cały czas nie wiedziała, z kim ma do czynienia. Mógł to być każdy, ale mimo wszystko nie planował jej zjeść, chyba..
Gdy do niej podchodził ta wystawiła rączki, szukając jakby w najbliższej odległości swojego przeciwnika. Gdy dotknęła jego nóg, stało się nieszczęście. Bowiem przez upadek na kolana, mężczyzna wywindował ją ponownie do góry. Tylko, że w dość okrutny sposób. Złapanie za uszy było równoznaczne z głośnym krzykiem oraz chwyceniem dłońmi swoich członków. Wszakże chyba nikt by nie chciał, by jej nagle urwał.
- Puszczaj, puszczaj, puszczaj są prawdziwe, baka! - krzyknęła do niego, wstając nieco szybciej, niż by zamierzała. Następnie odsunęła się szybko pod drzewo, nie chciała by więcej ją w ten sposób traktował. Co z resztą było widoczne, bowiem nasz króliczek nieco się trząsł zaciskając piąstki.
- Nikt się mną nie opiekuje. Już nie. Teraz jedynie dyrektora Akademii Cross można uznać za mojego opiekuna - odpowiedziała zimno, nie bacząc na to z kim rozmawia. W żadnym wypadku nie miała zamiaru wspominać o rodzie wampirów, którzy wcześniej nad nią sprawowali pieczę. Ba, nawet teraz to robili, jednakże młoda nie zamierzała wracać. Jeśli już miała to zrobić, to tylko po to by ich wytępić.
Gdy otrzymała swój kij, postawiła go dzielnie na ziemi. Następnie lekkim ruchem zaczęła nim dotykać dalszych skrawków powierzchni. W ten sposób, oderwała się od drzewa. Szukając ścieżki, którą wcześniej przybyła.
- Miło Cię poznać, William - odezwała się pewnie, choć na chwilę się zatrzymała. Przy tym lekko ściszając głos - Mam nadzieję, że nie jesteś jedną z tych kreatur. Widzisz, gdy odzyskam wzrok... Z resztą nie ważne, zwyczajnie większość przypadków trzeba tępić.

_________________
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Mamo, spójrz! To króliczy księżyc!    Czw Sty 12, 2017 4:30 pm

Po to jest wzrok by patrzyć, ktoś kto go straci nagle, niestety poza stratą wzroku traci o wiele więcej. Koncentracja, pewność, juz nie mówiąc o narastającym strachu przy każdym nieznanym odgłosie. Każdy nieznajomy już nie był neutralny, a wrogiem, dopiero rozmowa byłą czymś co zmieniała sposób myślenia.
Cornelius nie był zaskoczony jej ślepotą, ani posiadaniem uszów, co mimo wszystko było intrygującym szczegółem, jednak już wiele widział i hybryda królika z człowiekiem, nie była mu obca. Pomógł dziewczynie wrócić do pionowo przymykając jedno oko, słysząc jej krzyk, który nieco go zirytował. Po co tak się uniosła, czy tak ją bolało? Czy to ważne? Cornelius miał to w poważaniu, mogła nie upadać na kolana.
-Wiem, że są prawdziwe, lecz lepiej stul pysk, chyba nie chcesz zwrócić na siebie zbyt wielką uwagę? Poza tym nie rób scen, bowiem zaczynasz mnie irytować swoim zachowaniem... Radziłbym Ci też opanować się ze swoim prostackim słownictwem gówniaro.
Był drapieżnikiem, niósł śmierć innym i doskonale o tym wiedział. Choć standardowym celem były wampiry, to nie brakowało wspomnień, gdzie zaatakował człowieka, który go irytował do tego stopnia, ze tracił panowanie nad sobą. Na szczęście królika, faktem było iż Corneliusa ciężko wytrącić z równowagi. Może i był brutalnym osobnikiem, jednak również dobrze mógłby zrobić krzywdę królikowi, tylko dlatego że ta go zaczęła obrażać. Może to zachowanie wynikało iż królikiem się nikt nie opiekował, jak ta sama o tym powiedziała? Możliwe, nie Corneliusowi oceniać, jednak niech się hamuje.
-Kaien Cross. Hym... Aby nie było, ze jestem Chujem... Zaprowadzę się tam.
Odparł do niej teatralnie przerzucając oczami, bowiem tak czy siak, był chujem. Poza tym laska była w parku, gdzie wampiry raczej nie pojawiają się tutaj z chęcią pomocy, więc tak czy siak, musi zabrać ją stąd.
-Z tych kreatur? Nie... Nie jestem, bowiem jestem od nich o wiele gorszy...
Słowa nie rzucane na wiatr, bowiem doskonale wiedział co mówi. Choć był człowiekiem, wcale się za niego nie uważał. Nie był też wampirem. Człowiek stary, gorszy od niejednego łowcy, jak i wampira. Czy coś skrywa, czy używa przenośni, Królik się o tym nie dowie.
Póki co zanim wróci do swojego świata, musiał odprowadzić dziewczynę która próbowała znaleźć ścieżkę, co mogło być trudne patrząc na to, ze w parku było ich hoho. Cmoknie zniesmaczony i podejdzie do niej, kładąc łapy na jej ramionach, by nakierować ją na ścieżkę.
-Daj łapę, bo się zgubisz? Wiesz gdzie jesteśmy w ogóle?
Odparł do niej i wystawi po chwili przed nią ramie, by mogła za nie złapać. Co do pytania, to był ciekawy czy wie gdzie mrok ją przyprowadził.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
 
Mamo, spójrz! To króliczy księżyc!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka
» Księgarnia Esy i Floresy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: