IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wkręceni.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Wkręceni.   Czw Gru 08, 2016 9:10 pm

Elliot nie pamiętając ani o Chizu, ani o Yvelin nie miał powodu by sobie odmówić trochę przyjemności. Udał się do klubu ze striptizem! Wbrew temu co ludzie myślą, nie tylko faceci przebywają w takich miejscach. Kobiety też lubią popatrzeć na zgrabne tyłeczki i fajne cycuszki, chociaż się nie chcą do tego przyznać. W końcu wyszłoby, że same marzą o tym aby takie mieć. Po za tym... jest teoria, że w każdej kobiecie czai się "Bi". Ale Ell sądził, że po prostu wiedziały, że tu znajdą dzianego i chętnego na seks biznesmena, a takich to która by w swoim wyrku nie chciała mieć?
Chłop wszedł do ciemnego klubu, gdzie przeważały kolory czerwieni, fioletu i różu w zależności do jakiej sali się udało. Zwykle grało tu techno, ale jakieś kawałki pop zmiksowane pod taniec też można było usłyszeć. Usiadł przy barze i zamówił dla siebie wódkę z lodem czekając na zamówienie. Oczywiście masa sucz, w lateksowych strojach albo w majtkach które były tylko po to, aby uwierać je w tyłek - już patrzyły na niego ze smakiem. Chciały wyciągnąć jak najwięcej kasy od boksera, a Ell lubił to zdziczałe spojrzenie. Zaznaczmy, że to nie były dziwki tylko tancerki gogo! Nie tknąłby byle czego, jeszcze by HIV złapał albo innego świństwa. Tancerki można było zmacać jak nie miały nic przeciwko, ale na tym koniec. Do łóżka szły same z siebie więc musiały mieć na uwadze, czy się skurwią czy nie. To już nie interesowało szlachetnego, więc odbierając zamówienie udał się na czerwoną, skórzaną kanapę aby się walnąć na nią i mieć dobry widok na rurę na przeciwko przy której tańczyła długonoga blondynka o granatowych oczach, która na swoich świecących figach wyszyte miała "Angel". Właśnie zsuwała się z rury i wtedy do Ella doszedł jej zapach. Poziom E... nici z przekąski przy okazji. Co jak co, ale dla Kurosa poziomy E smakowały jak spalone ziemniaki. Pomijając te które sam stworzył.
- Upadły aniele, gdzie twój Pan? - zapytał z czystej ciekawości, kiedy zeskoczyła z podestu aby zacząć przy nim tańczyć. Dziewczyna zdecydowanie nie była zadowolona z jego pytania. Cóż, drażliwy temat pewnie.
- Bo ja wiem... opuścił mnie - westchnęła dalej tańcząc, a Ell się nie przejmował tym, że jego wzrok spoczął na jej kształtnych piersiach. Niespodziewanie złapał ją za dupę, a laska zacmokał niezadowolona.
- Patrz, ale nie dotykaj! - upomniała go na co chłopak zaśmiał się szyderczo.
- Stawiasz się? Lubię to. Ale i tak marna z Ciebie liga bejbe - rzucił odpychając ją tak, że uderzyła potylicą o rurę na której jeszcze chwilę temu tańczyła i zrobił się nieco szum w koło. Ochrona już szła w jego kierunku, ale ten bez zbędnych nerwów napił się alkoholu patrząc na zdzirę z rozbawieniem, gdy stawała na własne nogi.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 354


PisanieTemat: Re: Wkręceni.   Pią Gru 09, 2016 1:56 am

- Kiedy mówiłam o klubie, nie miałam na myśli TAKIEGO rodzaju... - warknęła, przyglądając się z niechęcią wielkiemu neonowemu napisowi nad drzwiami lokalu.
- Och, daj spokój, Viv, przecież to klub jak każdy inny! Mają muzykę, mają parkiet, mają alkohol, DUŻO alkoholu, mają DOBOROWE towarzystwo, no wszystko, czego dusza zapragnie! Od kiedy stałaś się taka drętwa? - odparł beztroskim tonem Dorian, jeden z jej licznych znajomych z branży, który z zadowoleniem zatrzasnął drzwi taksówki. Przybył do Japonii całkiem niedawno na jeden z tutejszych pokazów, w którym miał wziąć udział. Nie był jednak miejscowy i nie znał miasta, a bardzo chciał się nieco zabawić, dlatego zadzwonił do Vivien, która nie oponowała przed wyjściem ze znajomym do jednego z nocnych klubów. Pokazała mu parę najbardziej wartych uwagi, jednak Dorianowi ciągle było mało. Zdał się więc na gust... taksówkarza, wręczając mu hojny napiwek i każąc wieźć do najlepszego klubu w mieście. A że mężczyzna wybrał klub ze striptizem, którego niechybnie był częstym gościem... Co prawda, Czerwona mogła się wzbraniać przed wejściem do takiego lokalu, ale znała Doriana i jego hulaszczą duszę. No i co tu dużo mówić - był łasy na kobiece wdzięki jak żaden inny, dlatego wybór klubu był dla niego niczym wygrana na loterii. No i nie łudźcie się, że nie przyszło mu kiedyś do głowy podrywać Vivi. Hoho, jak długo mu to schodziło! Ostatecznie dał sobie spokój, gdy pewnego razu, hm, bardzo dosadnie zrozumiał aluzję męża Vivien, że nie powinien tego więcej robić. Z żalem (i bólem żeber) odpuścił, choć niektórych, typowych na podryw tekstów, wciąż nie mógł sobie odmówić.
Vivien zacisnęła usta na usłyszany przytyk i poszła niemrawo za rozanielonym znajomym, który bez ceregieli podszedł do bramkarza przy drzwiach, żądając wpuszczenia.
- A niby dlaczego mam cię wpuścić, koleś? - burknął byczek, łypiąc na wzburzonego takim pytaniem Doriana.
- JAK TO DLACZEGO?! Jestem Dorian Vistula, znany model, gwiazda, celebryta!
- Możesz se być kim chcesz, ale do środka nie wejdziesz, kumasz, Panie Celebryto? - byczek napiął potężne mięśnie, zagradzając całą swoją posturą wejście do środka. Ludzie w kolejce podnieśli małą wrzawę na taką bezczelność ze strony młodej gwiazdy, zaś Vivien stała z boku, kręcąc głową z zażenowaniem. Nagle w środku klubu zrobiło się zamieszanie - ktoś coś krzyknął, zrobiło się jeszcze głośniej, a przez cały lokal przeszedł szum setek głosów naraz. Byczek zerknął za siebie, łypnął na Doriana i resztę ludzi, a następnie... Zamknął drzwi przed ich nosem. Młody model nastroszył pióra i obrócił do Vivien, śmiertelnie oburzony.
- Widziałaś jak mnie buc potraktował?! Ale dobra nasza, teraz przynajmniej możemy wejść do środka!
- Niby jak, skoro zamknął drzwi?
- Nie udawaj głupiej, dzięki twojej mocy! - czy zapomniałam wspomnieć, że Dorian również był wampirem? Co prawda ledwie poziomu D, lecz ten aspekt zupełnie w niczym Czerwonej nie przeszkadzał. Skrzywiła się paskudnie. - No nie marszcz się tak, bo porobią ci się zmarszczki! Chodź! - pociągnął kobietę ku opustoszałym drzwiom (zdenerwowani ludzie zdążyli się rozejść), rozejrzeli oboje dookoła i przeniknęli przez drewno, stając po drugiej stronie klubu. Szybko pomknęli do głównej sali, aby wmieszać się w tłum i nie dać złapać ochroniarzom, którzy najwidoczniej i tak byli czymś zajęci. Dorian zaniósł do szatni ich płaszcze, zaś Vivien poprawiła sukienkę i udała się do baru, aby zamówić jakiegoś drinka. Gdy otrzymała zamówienie, odpaliła również papierosa i spojrzała kątem oka na jegomościa, który najprawdopodobniej był źródłem zamieszania. Akurat znajdował się idealnie w polu jej widzenia, ale nie chciała się zanadto przyglądać. Zresztą, bo to raz wyprowadzano z klubów niewłaściwych klientów? Było to na tyle powszechne zjawisko, że nawet nie miała ochoty dociekać co się stało. Gdyby jednak jej przekora schowała się w buty, z łatwością rozpoznałaby syna Sophie - Elliota. Cóż, ona wiedziała kim jest, ale czy on kojarzył ją? Nie było na to prawie żadnych szans.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Wkręceni.   Czw Kwi 13, 2017 6:23 pm

Kiedy Elliot źle potraktował tancerkę w klubie oczywiście zrobiło się zamieszanie. Dwóch ochroniarzy kręcących się między barem, a parkietem podeszło do niego. Ten z ochrony zresztą też, temu Viv i jej kolega mieli okazję wejść do środka. Trójka ubranych na czarno mężczyzn stanęła naokoło wampira, a blondynka stała zgarbiona. Była wampirem, tak jak Elliot ale tych dwoje... to tylko marni ludzie. Wiedziała, że jak dojdzie do starcia to i tak nie pokonają szlachetnego.
- Chyba ktoś tu się zagalopował. Nie tyka się własności szefa - ostrzegł najwyższy blondyn, pokazując dosadnie że Elliot ma wypierdalać z imprezy. Wampir uśmiechnął się tylko kpiąco i wstał pokazując, że jest tak samo wysoki jak gościu który się odezwał. Tamten wydawał się nie poruszony tym faktem, w końcu to że Ell miał mięśnie nie czyniło go z góry silniejszym. Pozostała dwójka ochroniarzy jednak nie była pewna, czy chce się szarpać.
- Chyba wyraziłem się jasno, że MUSI Pan wyjść - wskazał jeszcze raz kciukiem drzwi. Nie będzie użerał się z gnojkiem, który myśli że jest cwany. Czarnowłosy zaczął się śmiać i podrapał się po lekkim zaroście. Wyglądał młodo, ale był starszy o dobrych kilkanaście lat od mężczyzny, który ciągle był twardy.
- Sam wypierdalaj, frajerze - po tych słowach zamachnął się pięścią w stronę wypraszającego go typa, aż ten poleciał na ziemię. Dwóch koleżków doskoczyło w jego obronie, ale z nimi wampir też bez problemu się szarpał. Jednak była ich trójka, więc w końcu go jakoś złapali za boki i starali się wyciągnąć za drzwi.
W pewnym momencie syn Samuru zaczął się zastanawiać czy może mimo wszystko nie zmienić lokalu i tak nie było tu dobrych dup, ale zauważył burzę czerwonych włosów i stanął w miejscu. Trójka gości próbowała go pociągnąć, ale nagle stał się dla nich wyjątkowo ciężki i oporny.
- Odpierdolcie się - spojrzał na nich łypiąc groźnie. Teraz to już całkowicie cały klub się gapił na szopkę, która działa się w środku - Wyjdę, jak ta Pani wyjdzie ze mną - kiwnął w stronę Vivien, chcąc zwrócić tym jej uwagę. Dwóch ochroniarzy skumało w końcu, że Ell nie jest łatwym przeciwnikiem, więc spojrzeli na modelkę zastanawiając się jak powinni zareagować.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 354


PisanieTemat: Re: Wkręceni.   Sob Kwi 15, 2017 6:55 pm

Paliła spokojnie papierosa, próbując zignorować ogólny harmider jaki wywołał pierworodny Sophie, choć jej wzrok raz po raz wędrował do otaczających chłopaka ochroniarzy. W międzyczasie wrócił Dorian, jej przyjaciel, który najwyraźniej był nie lada podekscytowany całą rozróbą. W końcu coś się działo!
- Tyś widziała, Viv? Ten młodzik to dopiero ma przerąbane! Trzech na jednego, nono! - niemal piszczał z zachwytu, wgapiając się w Elliota z ciekawością. Vivien jedynie mruknęła coś pod nosem bez przekonania, upijając łyk drinka. Tak bierne zachowanie wampirzycy wyraźnie zirytowało Doriana, który prychnął wzgardliwie, uderzając dłonią w blat baru: - No wiesz co, Vivien! Okazałabyś jakiś cień zaintereso... - po klubie rozniosło się głuche westchnięcie trwogi, jak gdyby cała sala nagle ożyła, wpatrzona w rozpoczynającą się bójkę. Wszystkie oczy zebranych ludzi i nie-ludzi spoczęły na młodym Szlachetnym, który dzielnie próbował się bronić przed obezwładniającymi go ochroniarzami. Nawet Vivien odwróciła się w końcu w jego kierunku, wlepiając jasne, szeroko otwarte oczy w młodzieńca. Nareszcie go rozpoznała!
- Viv, czy to przypadkiem nie jest synalek byłego burmistrza...? - zagadnął Czerwoną Dorian, nie spuszczając wzroku z rozkręcającej się jatki. Musiał przecież zapamiętać każdy moment bójki, zwłaszcza kiedy i on rozpoznał w chłopaku gwiazdę boksu, która nagle zaczęła... przegrywać? OCH, CO ZA CHWILA, CO ZA WIEKOPOMNA PORAŻKA!
- Najwidoczniej... - burknęła, mrużąc oczy. Znała Elliota jedynie ze słyszenia, ewentualnie widziała go, gdy ten był jeszcze małym dzieckiem, a Sofa zachwycała się nim jak największym skarbem świata. Nie było więc możliwości, aby wampir jakkolwiek ją zapamiętał, z czego cicho była nawet zadowolona. Przynajmniej pozostanie nierozpoznana, kiedy siedziała w TAKIM klubie...
Zabawa zaczęła dobiegać końca, więc i Vivien odwróciła się z powrotem w kierunku baru, aby zamówić kolejnego mocnego drinka. Drgnęła jednak, kiedy usłyszała słowa młodego wampira, wyraźnie skierowane do niej. Nienienie, przesłyszałaś się, to nie było do ciebie, Vivien, wcale a wcale, to nie...
- VIVIEN! Ten chłopak mówi o tobie! - Dorian syczał podekscytowany, niezgrabnie próbując ukryć podniecenie całą sytuacją. Czerwona zamknęła mocno oczy, zaciskając usta w wąską linię. Czuła na sobie spojrzenia zdezorientowanych ochroniarzy, Doriana i znacznej części zgromadzonych, którzy wyczekiwali jej reakcji. Co za wstyd, co za hańba... Lecz z drugiej strony, miała okazję wyjść z tego obskurnego miejsca, do którego przecież wcale nie chciała przychodzić! Odwróciła więc głowę w kierunku Szlachetnego, obrzuciła go pobieżnym, dość chłodnym spojrzeniem i wstała, dogaszając papierosa w popielniczce.
- Mój płaszcz. - zakomunikowała dobitnie, stojąc niczym posąg. Jeden z ochroniarzy spojrzał na nią z wdzięcznością i pobiegł w kierunku szatni, przynosząc po chwili odzienie Czerwonej, które zarzucił jej na ramiona.
- Idziemy. - rzuciła rozkazująco, gdy mijała Elliota, nie zaszczycając go nawet spojrzeniem. Jeszcze trochę, jeszcze krótką chwilę musiała zachować zimną krew... Ale gdy już znaleźli się odpowiednio daleko od klubu, odwróciła się gwałtownie w kierunku Szlachetnego, piorunując go spojrzeniem.
- Dobra, uratowałam ci skórę, chłopcze, więc liczę na rekompensatę za zmarnowanego drinka i przede wszystkim siarę, jaką mi zrobiłeś. - oznajmiła, a w jej oku pojawił się dziwny błysk. Mogła blefować... Ale równie dobrze mogła mówić całkiem serio. Jakby nie było, przynajmniej się stamtąd zmyła, za co po części była mu naaaawet wdzięczna. Ale tylko tak trochę. Tak ciut ciut!

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Wkręceni.   Wto Kwi 18, 2017 6:06 pm

Czyżby przyjaciel Vivien był gejem? Tak się zachwycał Ellem, że ja pierdziu! Szkoda, że Vivien nie wydawała się taka wniebowzięta znanym bokserem. Oczywiście mógł powalić tych gostków, gdyby się przyłożył do walki. Byli tylko ludźmi, a on był szlachetnym. Ale nawet pijawki przy trójce napastników musiały trochę się pobawić, nim pozbawią kogoś sił czy życia. Nie ma ludzi niezniszczalnych. Do tego Kurosi od zawsze lubili się wywyższać. Elliot był trochę inny, ale jakiś czas temu stracił pamieć i zgorzkniał, topiąc wolny czas w alkoholu. Przypomniał sobie, że ma żonę. Ale co z tego, jak ta zniknęła gdzieś i nie wie czemu wziął z nią ślub. Dobrze, że o Chizuru nie pamięta. To dopiero faceta by załamało!
Ale do rzeczy.... Nasz kochany Elli zwrócił uwagę czerwonowłosej piękności. Wydawała się nie być zadowolona z tego faktu, chociaż miała taką super widownie! Jedni szeptali, że nie pójdzie z tym świrem, inni mówili że chętnie zamieniliby się z nią miejscem. No tak, uroda wampirów nawet jeśli była groźna to przyciągała ludzi jak magnes. Każdy chciał mieć tak gładką skórę, jak oni. Bez rys czy skaz, bo wszelkie blizny na tak jasnej karnacji nie rzucały się w oczy. Do tego zawsze cudownie pachnieli (chyba, że pływali w łajnie) a włosy nigdy nie wydawały się tłuste. Aż mi szkoda Sama, który nie długo zazna tego cudownego życia, wraz z porannym potem i zadyszką podczas seksu, o ile Sofa mu da *kaszl*
Kiedy jeden z mężczyzn podał kobiecie płaszcz, pozostała dwójka puściła boksera i ten mógł rozluźnić mięśnie. Z głupim uśmieszkiem wyszedł za modelką z klubu, nawet nie zaszczycając innych spojrzeniem. Wyciągnął z kieszeni papierosy i skierował w stronę czerwonej paczkę, gdyby chciała się poczęstować.
- Złość piękności szkodzi - puścił jej oczko i jeśli poczęstowała się fajką odpalił jej papierosa, a potem swojego zaciągając się dymem z wyraźnym rozleniwieniem na twarzy. Alkohol działał już na niego. Szczególnie, gdy wyszedł z ciepłego pomieszczenia na wiosenny chłód - Mam pomysł, gdzie pójdziemy - wolną ręką złapał kobietę za ramię i skierował się do budynku na przeciwko. Był to stary ratusz, który wydawał się opustoszały. W sam raz na pierwszą randkę z jakimś zboczeńcem. Ale jeśli Vivi dobry miała jeszcze wzrok to powinna zauważyć złotą obrączkę na palcu wampira.
Nie było tu windy, więc laska musiała w szpilkach iść po schodach, a trochę pięter przeszli zanim doszli do strychu, gdzie była... strzelnica! Z jednej strony wisiały imitacje ludzi bez twarzy, a z drugiej były same szyby, dzięki czemu widać było cały rynek Yohakomy.
Podszedł do drewnianej skrzyni, gdzie było pełno broni. Długie, jak do polowań oraz małe, lekkie pistolety. Wszystkie naładowane. Na końcu sali w małej kanciapie siedział wampir, klasy C który zarządzał tym miejscem i znał już Ella z wielu imprez, więc tylko machnął mu przez małe okienko. Szlachetny znów spojrzał na czerwonowłosą podając jej gnata.
- Masz wyżyj się! Chyba, że chcesz abym inaczej Ci pomógł - ręka, która wcześniej cały czas była na jej łokciu znalazła się nagle na talii kierując w stronę zgrabnej pupci. Wampir nigdy nie dotykał kobiet wbrew ich woli, ale lubił się czasem podroczyć!

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
 
Wkręceni.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: