IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 "Drunk & Drunk"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Cherry
Cherry
Cherry
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1757-cherry-stark#37196
Zarejestrował/a : 13/04/2015
Liczba postów : 351


PisanieTemat: "Drunk & Drunk"   Wto Gru 20, 2016 9:57 pm

To jedno z tych miejsc gdzie dostaniesz setę wódy for free jak dobrze zastraszysz barmana. Miejsce gdzie normalny zjadacz chleba jest posiłkiem ewentualnie workiem treningowym stałych bywalców. Szukasz typa spod ciemnej gwiazdy? Brawo tu masz skurwieli na pęczki, do wyboru do koloru. Jak już znają tam twoje imię to nie świadczy to o Tobie najlepiej.. albo jesteś jednym z tych skurwieli albo jesteś ich kolejnym celem.. xD

Huki i wrzaski roznosiły się po pomieszczeniu, była to już norma a zwłaszcza o tej nieludzkiej porze. Grzeczni obywatele już dawno leżą w łóżeczkach i śpią, noc jest dla szaleńców, łowców, zwierzyny i tych co nie mają już nic do stracenia. Dzisiejszej nocy nasza kochana Wiśnia zdecydowanie kwalifikowała się do ostatniej kategorii, tego mogli być pewni wszyscy obecni w mordowni. Z chwilą gdy drzwi się otworzyły z hukiem, a pani ochroniarz weszła żywym krokiem zatrzaskując je za sobą z jeszcze większym impetem, wszyscy zgromadzeni wiedzieli by nie wdawać się w dyskusje. Skierowała kroki prosto do baru i usiadła na samym końcu kontuaru. Barman podszedł dość niepewnie do ubranej na czarno dziewczyny. - Kiepski dzień ? - spytał stawiając przed nią kieliszek. Spojrzenie jakie mu rzuciła wystarczyłoby żeby tym z własnej nieprzymuszonej woli wpakował sobie dubeltówkę do ryja i bez mrugnięcia okiem pociągnął za spust. Od razu postawił do połowy pełną butelkę Tequili obok i grzecznie spierdolił obsługiwać pozostałych klientów. Czy był ktoś, kto odważy się zagadać do wkurwionej kobiety która właśnie sama sobie napełniała kieliszek po brzegi?
Powrót do góry Go down
Gaki

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 154


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Sob Gru 24, 2016 10:22 pm

Zawsze znajdzie się ktoś kto zagada do wkurwionej kobiety i tym kimś był Gaki. Wampir nie bał się co prawda nikogo, zwłaszcza ludzi.
Wszedł do jednego z pobliskich lokali w którym to schodzili się różne osobniki: od krwiożerczych wampirów po ludzkich opryszków. Ale że była tutaj też właśnie kobieta? Gaki jakoś nie przyjął do siebie wścibskich spojrzeń, chociaż co niektórzy byli pełni podziwu, że wampir odważył się pokazać własne poparzenia na twarzy. Nie zamierzał w żaden sposób ich zakrywać. Może nawet dodawały większego respektu?
- To samo co ta pani?
Rzucił barmanowi gdy tylko ten podszedł. Skierował spojrzenie czerwonych gadzi oczu na kobiecą postać. Wyjątkowo kipiało od niej złością. Czyżby miała zepsuty dzień?
- Złamany paznokieć czy obcas przy bucie?
Gadka na podryw? Nic z tych rzeczy. Gaki odebrał swoją butelkę oraz szklaneczkę i skinął barmanowi w podziękowaniu. Wypełnił nie po same brzegi, tylko pozostawił idealnie centymetr. Wolał dbać o czystość. Usiadł na krześle barowym, nie odrywając przeszywającego wręcz spojrzenia. Jemu nie straszne kobity, lepiej niech one mają się na baczności. W końcu Kuroiashita nie słyną z dobroci. Zresztą i ona miała na widoku faceta o niezbyt dobrej aparycji, wszak poparzony oraz poraniony. Ale to nie jego wina, tylko pewnych wydarzeń za które ktoś musiał słono zapłacić.
Powrót do góry Go down
Cherry
Cherry
Cherry
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1757-cherry-stark#37196
Zarejestrował/a : 13/04/2015
Liczba postów : 351


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Nie Gru 25, 2016 11:20 am

Mogła nie wyglądać na kogoś kto pałęta się po takich spelunach, w sumie to miejsce znała bo miała tu kiedyś jedno zlecenie. Zrobiła taki rozpierdol w melinie że stali bywalcy z barmanem na czele dobrze zapamiętali tą niepozornie wyglądającą panienkę. Na zaczepkę skierowała niebieskie ślepia na Gakiego. Przykładając brzeg kieliszka do lekko rozchylonych ust nie spuszczała z niego wzroku. Miała się bać tego typa? Dobre sobie! Miała do czynienie nie z takimi skurwielami w przeszłości. A skoro o takich mowa to jej szef przecież był na szczycie piramidy bezlitosnych łajdaków. Jego się nie bała a miała podkulić ogon przed jakimś włóczęgą? Rozwarła usta bardziej i wychyliła zawartość kieliszka. Odstawiła kieliszek na blat i otarła środkowym oraz kciukiem kąciki z tequili. Odwróciła się nieco bardziej w jego stronę. - Dowcipny jesteś.. to ci trzeba przyznać.. - powiedziała z rozbawieniem. Zmierzyła go bezczelnie spojrzeniem. - A ty kogo wkurwiłeś że tak dobrze się tobą zajął? - spytała dolewając tequili ale już nie po brzegi. - Na niezdarę nie wyglądasz żeby sam się tak urządzić.. choć pozory mogą mylić.. - to mówiąc uniosła nieco kieliszek w jego stronę jak by piła za jego zdrowie i wychyliła kolejnego shota. - Ahh.. i gdzie moje maniery.. Cherry Stark.. tak przy okazji.. - dodała po chwili. Opowie nieco o sobie czy już go na tyle wkurwiła że zaraz rzuci się jej do gardła? Była gotowa na taką ewentualność, za pasem miała swoje magnum a luźna, rozpięta, skórzana kurtka ładnie je maskowała. Niemniej jednak Cherry miała wyćwiczonego skilla szybkiego dobywania broni w sytuacji która tego wymagała.
Powrót do góry Go down
Gaki

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 154


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Pon Gru 26, 2016 11:02 am

Może i miał wygląd włóczęgi, ale jak się mówi: pozory mogą mylić. Czystej krwi wampir zdradzony przez własnego brata zaprzestał mieszkania w zamczysku. Wynajdował w miarę tanie lokale na kilka dni, by czasem nie utracić sumy pieniędzy jaką zdołał sobie zaoszczędzić. Gdyby jeszcze znalazł tego wysokiego kurdupla...
Kobieta jak widać zareagowała na zaczepkę, ale nie w taki sposób w jaki spodziewał się wampir. Więc jednak istnieją jeszcze odważne kobiety? A może ona nie wiedziała o wampirach i ich przebiegłym podejściu do życia?
- Ale dowcipów opowiadać ponoć nie umiem.
Zarechotał, rozsiadając się wygodniej na krześle. W przeciwieństwie do niej, nie pił. Butelka tylko stała i cudownie wyglądała, a szklaneczka podstawiona przez barmana kurzyła się.
Gaki po prostu nie lubił ludzkich używek. On najchętniej teraz dobrałby się do dziewiczej szyi, by zatopić swoje zębiska jak brzytwa w skórę.
Na wspomnienie o poparzeniach, uśmiech który i tak już groteskowo wyglądał, zmalał. Zmrużył szkarłatne ślepia, chociaż nie wyglądał jakby miał wybuchnąć złością. Nie znała historii wampira.
- Rodzinne awantury.
Zaciekawiła ją odpowiedź? Wampir sięgnął po pustą szklankę, by tylko chwycić ją w dłoń i przyjrzeć się jej wnętrzowi. Nadal nic nie wypełniał.
- Zawsze jestem przekonany, że z rodziną wychodzi się najładniej na obrazkach.
Dodał nieco wrednie, postawiwszy naczynie z powrotem. Jak miło, ze dziewczyna raczyła się przedstawić, mimo wcześniejszego komentarza wampira. Ale zagadać jakoś trzeba było.
- Gaki... - przerwał, by wyciągnąć dłoń w geście przywitania. I ona byłą poparzona. Czy Cherry zechce dotknąć tak zniszczonej łapy? - Kuroiashita.
Dokończył, zaś pokazując uśmiech. Poparzenia wykrzywiły nieco usta, więc nie zdobędzie się na nic ładniejszego. Mógł mieć operacje, lecz wolał pamiętać o tym co się wydarzyło i kogo musiał zniszczyć raz na zawsze.
- Nie pasuje do ciebie ta speluna, Cherry.

_________________

THEME
..
Powrót do góry Go down
Cherry
Cherry
Cherry
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1757-cherry-stark#37196
Zarejestrował/a : 13/04/2015
Liczba postów : 351


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Pon Gru 26, 2016 4:26 pm

Wpatrywała się w niego z nieco większym opanowaniem niż kiedy przyszła do tego miejsca. O dziwo Gaki sprawił że jakoś wkurw z niej stopniowo schodził. A może to ta tequila? Przecież Wiśnia ma słabą głowę do procentowych trunków. - Cóż.. ten Ci się zdecydowanie udał.. - mruknęła zaciskając dłoń nieco ba butelce ze złocistej barwy cieczą. Wcale nie musiał jej streszczać swojego całego dzieciństwa, ten komentarz odnośnie poparzeń był bardziej odpowiedzią na jego zaczepkę. Ale wzmianka o rodzinie sprawiła że aż uniosła brew w górę. - Hoho.. to dość.. temperamentną rodzinkę masz mój drogi.. - to mówiąc aż się sama wygodniej usadowiła na siedzisku. Obróciła się w jego stronę aby lepiej im się rozmawiało. Zdecydowanie ją zaciekawił tym wyznaniem. Wredny uśmiech zniknął z ust przy kolejnym komentarzu. Nie żałowała że mu wcześniej tak powiedziała i nie współczuła mu jakoś specjalnie. On może wyglądać tak, ale jak musi wyglądać drugi typ to już inna kwestia. Coś na zasadzie 'może wyglądam chujowo ale ten drugi nie wygląda'. - Wiesz.. technicznie są dwa typy rodzin.. pierwszą dostajemy taką jaka jest... ale tą drugą sobie możemy już wybrać sami.. - skomentowała zgarniając brązowy kosmyk z oczek za uszko. W końcu się przedstawił, jak miło z jego strony! Kiedy wyciągnął w jej stronę pomarszczoną, okrytą tkanką bliznowatą dłoń, uśmiechnęła się z zadowoleniem. Bez chwili zwłoki ujęła jego dłoń i już chciała powiedzieć że to przyjemność kiedy po dłuższej chwili usłyszała nazwisko. Rozdziawiła usta i zacisnęła dłoń na jego dłoni nieco mocniej. Jakby nie chciała go zbyt szybko puścić. Pochyliła się nieco do przodu w jego stronę, tym samym ciągnąc go nieco do siebie i zmarszczyła lekko brwi, wyostrzając przy tym spojrzenie. Przyglądała się mu teraz już uważniej. Oj tak było podobieństwo! "Ja pierdolę że też tego wcześniej nie zauważyłam.." przeszło jej przez myśl. Uśmiechnęła się iście bezczelnie w jego stronę. - No tak.. przecież.. ja i moje zajebiste szczęście do waszego rodu.. - powiedziała z rozbawieniem w głosie. Oj znała kilku przedstawicieli Kuro aż za dobrze! Dopiero teraz puściła jego dłoń i złapała za butelkę nalewając sobie kieliszek do połowy. - Aż wypiję za to spotkanie! Zdrowie twoje i twoich pobratymców.. - powiedziała wychylając kieliszek. Odstawiła szkło na blat i paluszkami otarła wargi z alkoholu. - Wydajesz się spoko.. stąd moja dobra rada dla ciebie Gaki.. jeśli jesteś szlachetny i szukasz sobie służki to niech cię ręka przodka broni przed obraniem sobie mnie za cel.. zastrzelę jak psa i będzie mi wisieć co Samuru na to powie! - powiedziała dość zimnym tonem. Niech wie że z nią się nie zadziera, już jeden Kuro ją przemienił wbrew jej woli i nikomu się to nie uda drugi raz. Pyskata Wisienka która doskonale wie z kim ma do czynienia a mimo tego nadal nie okazuje strachu. Ale taka właśnie jest Stark, co byłby z niej za ochroniarz jak by się bała innych?! - Wiele rzeczy do mnie nie pasuje.. ale gdybym ograniczała się tylko do tych rzeczy co do mnie pasują.. życie było by cholernie nudne.. i nie miałabym tej przyjemności poznać ciekawych osobistości jak choćby członkowie waszego Rodu.. - powiedziała z rozbawieniem w głosie. Taka jest Cherry, nie skreśla kogoś dopóki nie dostanie ku temu powodu.
Powrót do góry Go down
Gaki

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 154


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Nie Sty 01, 2017 11:59 am

Opowiedział jej zwykłą ciekawostkę. Gaki na swój sposób ceni swój ród, szanuje ich i bardzo chciał by to on przejął stery nad dalszym ich losem. Ale niestety. Samuru piastuje obecne stanowisko w ogóle nie przejmując się stanem rodziny. Posada dla szpanu? Nie zdziwiłby się wcale, w końcu to szlachetny oszpecił brata dla pozbycia się z drogi do władzy. W dodatku Gaki stracił przez wypadek swoją szlachetną krew; po prostu przestała ona istnieć. Musiał w końcu wybrał: krew lub życie.
- Nie chcę rodziny.
Wypalił krótko, wzruszając ramionami. Rozmowa z nieznajomą wydawała się dość pochłaniająca, czasami dobrze tak spotkać kogoś i otworzyć usta, w dodatku zgubił gdzieś swojego kumpla. Krzaczek zapewne zaś się gdzieś zawieruszył.
Przejechał kolejny raz palcem po brzegu szklanki, mrużąc gadzie oczy. Chwila zastanowienia. Tak, opłacało się przedstawić i uścisnąć dłoń, aż dziwne też, że nie skrzywiła się na widok okaleczonej dłoni wampira. Zauważył też, że nieco zaskoczył ją gdy zdradził swoje nazwisko. Jak widać miała styczność z Kuroiashita, a chwilę później potwierdziła jego przypuszczenia.
- Widać, że cieszysz się ze spotkania kolejnego członka rodu.
Odparł z uśmiechem, biorąc w dłoń pusta szklankę. Nie pijał alkoholu, wolał poczekać na dobrą okazję i zabrać od kogoś krew. Może ta Wisienka się zgodzi?
Właściwie po kolejnych wyznaniach i ostrzeżeniach weźmie raczej krew siłą. Zacisnął mocniej dłon na szklance, dowiadując się na przywitanie że ta kobieta zna Samuru. Pracuje dla niego? Już odsunął na bok picie krwi, przemianę. Zresztą, nie ma już mocy przemiany.
- Pracujesz dla Samuru?
Spytał, zupełnie ignorując kolejne jej słowa. Błyszczące gadzie ślepia które ani razu od momentu informacji nie zamrugały, przeszywały na wylot postać kobiety. Czy naprawdę rozsądek jej nie znany? Gaki nienawidzi brata, tym bardziej znienawidzi osoby pracujące dla niego.

_________________

THEME
..
Powrót do góry Go down
Cherry
Cherry
Cherry
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1757-cherry-stark#37196
Zarejestrował/a : 13/04/2015
Liczba postów : 351


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Sob Sty 07, 2017 10:38 am

I ich spotkanie przybrało zupełnie nieoczekiwany obrót. Choć z drugiej strony Cherry nie miała najnormalniejszych relacji w swoim dotychczasowym życiu. Kto wie jak wszystko by się potoczyło gdyby nie poznała wielu osób. Nadal żyłaby w świadomości że po świecie plątają się tylko ludzie, może życie byłoby łatwiejsze. Choć nie stała po żadnej ze stron, była neutralna. Jak ktoś jej zajdzie za skórę to zastrzeli po prostu, jak ktoś będzie fair w stosunku do wisienki to i ona się odwdzięczy tym samym. Jej dotychczasowy rozmówca był nawet miłym towarzystwem. Nie stronił od niej pomimo jej początkowego wkurwienia a i ona się drania nie bała. Ale wystarczyło kilka słów aby atmosfera zrobiła się cięższa, można było ją nożem kroić. Gagi wlepił w nią swoje ciężkie spojrzenie, gdyby wzrok mógł zabijać z pewnością ten atak zmiótłby ją z powierzchni ziemi. Ale czy to był pierwszy delikwent przeszywający ją wzrokiem? Uniosła brew na jego reakcję odnośnie wspomnianego imienia byłego burmistrza. "Ohh.. did I hit a nerv?" uśmiechnęła się na tą myśl. Sama wlepiła swoje niebieskie ślepia w mężczyznę. Fascynacja wymieszana z obojętnością dla jego sposobu onieśmielenia pani ochroniarz. - Pracuję.. i nie pracuję.. trudno to nazwać współpracą.. w sumie nie do końca wiem jak ona wygląda.. Samuś chyba sobie wykreował że jestem najemnikiem który jest od wszystkiego.. jakieś tam zlecenie dostałam.. wykonałam.. a od ponad roku skurwiel się nie odzywa.. więc.. ten jego pakcik chyba stracił ważność.. - mówiła ze spokojem. Wyglądała na dość rozbawioną jego reakcją. - Po reakcji chyba zaczynam rozumieć czemu tak bardzo stronisz od rodziny.. ale to twoja sprawa nie moja.. tak między nami.. co zamierzasz teraz? Będziesz chciał mi skręcić kark bo znam twojego kuzyna, brata, czy kim on tam dla ciebie jest.. - dodała po chwili nie spuszczając wzroku z wampira.
Powrót do góry Go down
Gaki

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 154


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Nie Lut 05, 2017 10:51 am

Cherry za sam fakt pracy dla szlachetnego powinna już zawisnąć na własnych flakach. Gaki jednak nie bywał zbyt pochopny we własnych działaniach, dlatego też nie ruszał się póki co z miejsca, tylko obserwował uważnie swoją rozmówczynię. Mogło wydawać się iż była dumna z faktu dla kogo pracuje, a sam Gaki na samo myślenie o bracie, dostawał wewnętrznych spazmów.
- Z Samuru umowy trwają wiecznie, ten czubek nie odpuszcza.
Odparł chłodno, zaciskając dłonie w pięści. Zresztą sam też taki jest, nie odpuści wampirowi swoich krzywd oraz odsunięcia od władzy nad rodem. Gówniarz nie umie dysponować dobrze swoją władzą, więc tym bardziej na nią nie zasługuje. A ta tutaj? Powinna zginąć za samo istnienie, tylko że...
- Powinienem zabić cię za sam fakt utrzymywania z nim w miarę neutralnych kontaktów, ale tego nie zrobię. Właściwie kim byłaś z zawodu?
Dobra, mimo słów Gaki odrobinę zelżał na nerwach i to cudem, a to tylko dlatego iż może wpaść na całkiem inny, choć równie dobrze przyzwoity plan.

zt
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 605


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Pią Maj 04, 2018 8:05 pm

Cóż za zaskoczenie, kolejny nudny wieczór, kto by się spodziewał. Czarnowłosa włócząc się po ciemnych uliczkach - wcale nie tak jak codziennie - rozglądała się za rozrywką. Mijając kolejną przecznicę, kopała jedną z puszek po piwie, którą ktoś rzucił na chodnik, pewnie turysta, straszyła przy tym wszystkie okoliczne koty, które nie znosiły dźwięku echa tłuczonego metalu.
Dopiero po jakiejś godzinie w centrum, zauważyła grupę kompletnie pijanych mężczyzn wychodzących schodami na ulicę; dopiero wtedy przypomniała sobie, że właśnie tam znajduje się jedna z najgorszych miejscówek w mieście. Najgorsza w pewnym sensie, jeśli było się typem spod ciemnej gwiazdy, można było tam znaleźć wszystko czego się potrzebowało. Akurat przemytnik i facet po sterydach do mordobicia nie był jej potrzebny, nie tym razem niestety. Ale z drugiej strony może właśnie ktoś prowadził tam ciekawą bijatykę i było na co popatrzeć, a przy okazji zaopatrzyć się w coś odurzającego, bo chyba tam najczęściej przebywał jeden z bardziej znanych dilerów, który oferował całkiem niezłe ceny za dobrą jakość. Najwyraźniej tutaj dzisiaj spędzi ostatnie godziny przez wschodem słońca, do którego nie było tak daleko.
Wampirzyca skierowała swoje kroki do ukryte wejścia, schodząc wcześniej po schodkach i otwierając typowe trzeszczące, spróchniałe drzwi. Kilku mężczyzn, których musiała minąć w środku oczywiście już zaczęło komentować jej obecność w takim miejscu; ale ona dokładnie wiedziała gdzie idzie, ponieważ już tu była i ich zatroskane pytania w formacie co taki kotek tutaj robi, nie robiły na niej wrażenia. Gdy już znalazła się w głównym pomieszczeniu z barem i stolikami, całkiem zatłoczonymi, oczywiście skierowała się do lady by od razu zapytać kiedy może spodziewać Javiera - na szczęście Hiszpan krążył gdzieś po przybytku, więc mogła na niego chwilę zaczekać, oby nie za długo. W tym czasie zapaliła papierosa, obserwując zebrane tutaj towarzystwo najgorszego sortu, pewnie co drugi właśnie wyszedł z więzienia. Dwóch wyglądało jakby wylecieli z Yakuzy i zaraz mieli skoczyć sobie do gardeł, zostanie chwilę choćby by na to popatrzeć.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Pią Maj 04, 2018 9:23 pm

Slumsy, podła melina pełna patusów, narkomanów i innego marginesu społecznego. Jak Samael znalazł się w takim miejscu? To długa i ciekawa historia... Zaczęło się mniej więcej od nie do końca udanego polowania, skończyło na rozczarowującej wizycie w domu pewnej cycatej blondynki. Miała to być noc pełna wrażeń i ostrego seksu a skończyło się na frustracji i rozczarowaniu. Początkowo, młody Asmodey, miał zamiar wyżyć się na pierwszej lepszej, w miarę zgrabnej samicy jaką spotka, jednak dość szybko przeszła mu ochota na polowanie. Korzystając z faktu, że do świtu jeszcze kilka godzin, wałęsał się po mieście, nie chcąc jeszcze wracać do zamku. Nie miał z resztą po co ani do kogo. W ten sposób nogi doprowadziły go do najpodlejszej z dzielnic Yokohamy. To jak znalazł melinę było już inną parą kaloszy, zupełnie nie wartą wspominania.
Wkroczył jak do siebie. Dumny, pewny siebie, może nawet arogancki. Zupełnie nie pasował do tutejszych gości. Choć na pierwszy rzut oka wyglądał niedbale, świadomy obserwator szybko zauważy, że wszystko to tylko dobrze przemyślana stylizacja. Wampir z grobową miną przedarł się przez grupkę mężczyzn tłoczących się ze znanych tylko sobie powodów pod drzwiami. Nie uraczył ich spojrzeniem, gdyż jego ponure, czarno szkarłatne ślepia wędrowały po sali w poszukiwaniu baru.
Przystanął obok czarnowłosej kobiety i czekając aż zamówi ona swoją kolejkę, wpatrywał się w asortyment rozłożonych na półkach za barem. Gówno, ale czego mógł się spodziewać po miejscu takim jak to? Gdy facet wreszcie zwrócił się do nowego klienta ten bez wahania zażądał whisky, mając nadzieję, że coś wysokoprocentowego zabije spodziewany, podły smak. Czekając zerknął na brunetkę. On to miał kurwa pecha... Mógł się założyć, że ta obca dla niego kobieta, okaże się jakąś pierdolniętą zdzirą przez, którą znowu wpakuje się w jakieś szambo. Znał swoje szczęście. Tej samej nocy, będąc w barze w centrum miasta spotkał cizię, która działała mu na nerwy do tego stopnia, że nie wytrzymał i przyjebał jej butelką w twarz.
Przyjął szklankę i uniósł ją w górę przewiercając jej zawartość wzrokiem. Nieufnie upił niewielki łyk burego płynu po czym skrzywił się jakby ktoś podał mu płyn do mycia naczyń.
- Co za szczyny... - syknął przeciągle, z dziwnym, zagranicznym akcentem.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 605


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Pią Maj 04, 2018 10:15 pm

Ta pierdolnięta zdzira nie miała zamiaru wtrącać się w sprawy obcego mężczyzny, który stanął obok niej przy barze, jeśli ten zrobi dokładnie to samo, czyli zostawi ją w spokoju i nie zepsuje jej tego wieczoru. Z resztą, co to za różnica skoro pierwotnie nie miała zamiaru długo przebywać na tej melinie z najgorszymi mętami z miasta, wyrzutkami społeczeństwa, które starały się zapić smutki i wyroki sądowe oraz ewentualnie zarobić trochę pieniędzy przez mordobicia wywoływane ku uciesze gawiedzi, do której należała czarnowłosa nie mająca nic lepszego do roboty. Póki co wyraźnie odróżniała się od gromady zgromadzonej przy spleśniałych stolikach; kobiety może i też tutaj były, jednak pochowały się po kątach z powodu wyglądu trędowatych, nawet ich koledzy tracili ochotę na wszystko gdy tylko te zaczynały proponować. Wampirzyca wyglądała za elegancko jak na takie miejsce, bardziej jak zabłąkana żona jednego z mafiozów, ale nie przejmowała się wzrokiem wszystkich tu zgromadzonych i lepiej żeby oni nie zaczepiali kobiety, która potrafiła być nieobliczalna na solidnym wkurwie.
Rzuciła tylko wzrokiem na czarnowłosego mężczyznę, który krótką chwilę po niej wszedł do podziemia. Najwyraźniej miał wielkie mniemanie o sobie, ale tego akurat nie będzie oceniać, bo hipokrytką tylko bywała. Jednak czego mógł się spodziewać po takiej lurze, którą tu podawali; miało być tanio, a nie wybornie. Dlatego ona nie piła.
Po drugiej stronie sali zobaczyła cholernego Javiera, który najwyraźniej nie raczył szybciej pofatygować dupy do baru, a czarnowłosa nie miała zamiaru dłużej czekać; ruszyła zgrabny tyłek i sama do niego podeszła, już nastawiona nieprzyjacielsko, do dilera. Cała transakcja nie trwała dłużej niż kilka minut, a poza tym odbyła się jawnie w kącie sali. Kobieta wręczyła ogorzałemu latynosowi odpowiednią ilość pieniędzy, a w zamian otrzymała torebeczkę z wiadomą zawartością, którą schowała do kieszeni skórzanej kurtki. Jednak powrót do baru okazał się dużo ciekawszy pod tym względem, że jeden podpity byczek myślał, że zaszpanuje przed kolegami i w odpowiedniej chwili wstał, a gdy czarnowłosa go mijała, strzelił jej z łapy w tyłek, rechocząc przy tym jak świnia. Tak zadowolony ze swojego żartu i pewny, że suczka jest przekonana o jego testosteronie, nie zauważył jak kobieta przystanęła i cofając się o jeden krok, bezpardonowa kopnęła go w krocze, a potem jeszcze klasycznie poprawiła kolanem w szczękę. Troglodyta obalił się na ziemię jak wór kartofli przy okrzykach kolegów, jednych zadowolonych innych mniej. Wampirzyca tylko spojrzała na swoje buty, czy przypadkiem ich nie ubrudziła i wróciła do lady baru; niestety przez nieprzyjemny incydent, torebeczka z przepustką do krainy szczęśliwości wypadła jej z kieszeni, tuż przy stołku barowym. Kilku recydywistów najwyraźniej niezadowolonych tym jak panna potraktowała neandertalczyka, zaczęło podnosić się ze stołków, które skrzypieniem obudziły by zmarłego. Czarnowłosa stała tyłem i w spokoju zapalała papierosa, zastanawiając się gdzie zakończy dzisiejszą eskapadę tak niemiło zaczętą.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Pią Maj 04, 2018 11:10 pm

Pomimo obrzydzenia jakie brało go na samą myśl o ponownym zbliżeniu do ust tych końskich szczyn, które tutejsi nazywają whisky, nie odezwał się już słowem. Nie zwracał też uwagi na barmana, zajętego rozlewaniem kolejek każdemu kto tylko był chętny by pić i miał przy sobie parę groszy. Zapatrzył się swoimi ponurymi oczyskami na kobietę, która ruszyła wgłąb sali. W zagadkowym spojrzeniu wampira nie dało się wiele wyczytać.
Z jednej strony Asmodey próbował stronić od kłopotów i dziwnych przygód, których ostatnimi czasy miał już w nadmiarze. Z drugiej jednak, ciągnęły go jak magnez. Przecież przychodząc na taką melinę pełną szumowin podświadomie liczył na jakąś akcję. Że ktoś go zaczepi, szturchnie czy nadepnie na buta. Przecież wyglądał i zachowywał się wyzywająco. Młody, wytatuowany, arogancki. Jakby prowokował lub szukał zaczepki samym swym jestestwem. Rozchwiany i niestabilny, jak zwykle, wolał uniknąć zetknięcia się z kobietą przy barze, która wyglądała jak zwiastun kłopotów a jednak pozostał na miejscu, choć mógł odejść gdzie indziej. Otaczała ją podobna aura obcości co jego samego. Nie była jednym z tutejszych lachociągów, nie wyglądała jak dealer czy męt. Nie pasowała tu. Ciekawość.
To przeważyło.
Leniwym, wystudiowanym ruchem, obrócił się tyłem do baru, by oprzeć się o niego plecami. Sięgnął po paczkę papierosów, wyjął jednego i odpalił przy pomocy zapalniczki. Nie widział nigdzie w pobliżu popielniczki więc miał wyjebane. Będzie pecił na podłogę. Tak czy inaczej, obserwował brunetkę. Nienachalnie i bez tego typowego dla wielu tutejszych byczków napalenia. Widział jak dobija interesu z Latynosem i chowa proszek do kieszeni. Ciekawe cóż to za magiczny pył, zakupiła nasza tajemnicza nieznajoma? Było trochę rodzajów tego typu używek. Nie żeby obchodziło go to jakoś szczególnie. Dużo ciekawsze było to co wydarzyło się chwilę później. Na pewno umiała o siebie zadbać. Nie żeby był przesadnym seksistą, ale większość panienek jakie znał, tylko zgrywały twarde suki a w rzeczywistości umiały się tylko schować za plecami faceta.
Zaciągnął się mocno, wypuszczając po chwili z płuc dużą chmurę siwego dymu. Wpatrywał się w grupę przypominających posturą dzikie goryle, facetów, którzy powstali ze swych miejsc z wyraźnym zamiarem dania popalić paniusi, która znokautowała ich koleżkę. Asmodey uśmiechnął się samymi kącikami ust.
- Twoi fani? - zwrócił się do kobiety stojącej obok i udającej, że nie zwraca kompletnie uwagi na fakt, że za chwilę rozpęta się tu niezły Sajgon. Samael w tym momencie wahał się pomiędzy przyłączeniem się do walki a obserwowaniem z boku oraz czy, jeżeli dojdzie do tego pierwszego, powinien użyć całego swojego arsenału. Niezdecydowany, jak zwykle.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 605


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Sob Maj 05, 2018 7:33 pm

Kolej rzeczy powinna być taka, że Veina zamówiłaby coś mocnego do picia, wiedząc, że nie powinna, ale z drugiej strony zakaz był bezsensowny, jednak nie zrobi tego, ponieważ dobrze wiedziała jak smakuje tutejszy alkohol, a była na takim etapie, że jeszcze czuła smak pitego trunku.
Może i była zwiastunem kłopotów, ale zazwyczaj dla siebie, postronni to jedynie przypadkowe ofiary, jednak zazwyczaj kto miał więcej oleju w głowie szybko opuszczał lokal, w którym zaczynało się robić nieciekawie, chyba, że specjalnie chciał dostać po mordzie; Veinie za często zdarzało się prowokowanie takich wydarzeń, umyślnie lub podświadomie, ponieważ zawsze dostarczały krótko chwilowej rozrywki, a spuszczenie komuś łomotu to świetne zajęcie na wieczór.
Wampirzyca w spokoju paliła papierosa, a dym wypuszczała przed siebie podpierając głowę na dłoni, mając łokieć na blacie baru. W międzyczasie napisała smsa i dwa razy zastanowiła się jednak wziąć podły alkohol, który tu podają. Wtedy mężczyzna stojący obok niej odezwał się, ku zaskoczeniu wampirzycy. Vi podniosła głowę i spojrzała na niego z ukosa, marszcząc brwi. Gdy odwróciła się przodem do sali, przewróciła oczami na widok jaki zastała, a mianowicie podkurwionych byczków mających zamiar pokazać gdzie jest jej miejsce.
- Tak. I najwyraźniej chcą autograf. - powiedziała. Jednak nie miała humoru na przepychanki z takimi mętami, zwłaszcza, że mogłaby złamać sobie paznokieć, a miała je świeżo zrobione. Z resztą, nie będzie się upadlać i zniżać do ich poziomu, bo tym razem to nie ona szukała zwady, a te australopiteki chciały zabłysnąć tężyzną i męskością jak ich kolega, który za szczyt podrywu uznał danie jej klapsa jak prawdziwy samiec alfa swojej suczce - jej można było dawać, ale w innych okolicznościach i przede wszystkim kto inny, inaczej dostawało się po ryju od niepozornie wyglądającej panienki, jak na załączonym obrazku.
Kobieta nie ruszyła się od baru, patrząc na ruszającą swołocz. Westchnęła i markując ruch palcami, skrzyżowała ręce na piersiach, a w tym samym czasie butelka po denaturacie pitym przy jednym ze stolików wylądowała na głowie jasnowłosego chłopa, który zbliżał się w jej kierunku. Ten zaskoczony i lekko oszołomiony odwrócił się, myśląc, że to jego kolega go tak strzelił, od razu dał mu w pysk. Wystarczyła krótka chwila i wszyscy zwrócili się przeciwko sobie, czarnowłosa tylko jeszcze jeden raz poprowadziła pięść innego opoja by ten oddał koledze. Tym sposobem ona miała święty spokój, a oni zajęcie nie uwłaczające jej personie. Gdy wszyscy byli zajęci napierdalaniem wzajemnym, nawet barman tam pobiegł próbując nieco ich uspokoić, Veina zapaliła nowego papierosa i zaśmiała się pod nosem, oglądając tą żałosną scenę. Ale zapewne nie była sama, ponieważ czarnowłosy, od którego biła pewność siebie i poczucie wyższości wciąż stał obok niej. Zerknęła na niego z ciekawości, chwilę zawieszając wzrok na jego twarzy, a następnie na szkle, które trzymał.
- Nie pij tego, nie chcesz wiedzieć czego tam dodają. - odparła krótko, z miejscowych tylko barman ją tolerował i czasami chwalił się tym i owym. Nie powiedziałaby tego do pierwszego lepszego nura, który tutaj zszedł, ale Pan A nie pasował do takiego towarzystwa, dokładnie tak samo jak ona.
- Ciężka noc? - zapytała, ponieważ z doświadczenia wiedziała, że nie schodzi się do takiego miejsca bez powodu; najwyraźniej jego wieczór nie potoczył się tak jak ten by tego chciał.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Sob Maj 05, 2018 9:09 pm

Młody Smok opierał się plecami o bar, lekceważąco trzymając w prawej ręce szklankę z chujową whisky i papierosa w ustach. Zza siwej, tytoniowej mgiełki okalającej jego ponurą gębę, na gotowych do walki mężczyzn spoglądały dwie szkarłatne źrenice, niczym rozpalone węgielki. Kąciki bladych ust unosiły się ku górze. Mógł to być uśmiech a równie dobrze kpiący grymas. Podpici i pewni siebie neandertalczycy zwrócili na niego już wcześniej, kiedy tylko wszedł na melinę. Teraz, gdy zagadał do kobiety jakiej mieli zamiar spuścić wpierdol, został chyba wzięty za jej znajomka. Albo po prostu, chciano mu jebnąć tak profilaktycznie za bycie bufonowatym dupkiem. Jak się bawić to się bawić, nie? Wpierdolą panience, obcemu i komu tam jeszcze, kto sie nawinie. Chociaż Asmodey nie miał zamiaru bawić się w rycerza na białym rumaku, to w końcu zdecydował się na to uczni. Pomimo faktu, że nieznajoma wyglądała na taką, która umie o siebie zadbać, miał zamiar przyłączyć się do niej w spuszczaniu łomotu troglodytom. Ot tak, for fun. Po za tym kiedy miałby do wyboru przyłączenie się w jakimkolwiek celu, do atrakcyjnej samicy lub bandy ogrów... Wybór byłby jasny. Cóż, mógłby też nie robić nic, ale to nie w jego stylu, stać z boku gdy uskutecznia się barową rozróbę.
Zerknął na swoją rozmówczynię. Chyba zbyt wcześnie zaczął szykować się na rozpierdol. Wyglądało na to, że wolała jednak uniknąć większej awantury. A raczej uniknąć wzięcia w niej udziału, bo burda wybuchła mimo to. Całkiem sprawnie sobie poradziła w napuszczeniu na siebie orangutanów.
- Zawsze wywołujesz takie poruszenie w barach? - ostatnie słowo wypowiedział z wyraźnym przekąsem i ironią. Tego miejsca nie można nazwać inaczej jak speluną czy meliną. Brakowało tylko żula robiącego pod siebie śpiąc w kącie. Choć sądząc po zapachu unoszącym się w powietrzu, pewnie gdzieś jakiś by się znalazł.
Widząc, że zabawa rozkręciła się na dobre, zlokalizował wzrokiem jakiś cel, konkretniej rzecz biorąc łysego pana z wąsem, na którego tłustej szyi wisiał złoty, lub raczej pozłacany, łańcuch. Który momentalnie zdawał się ożyć i zaczął zaciskać się coraz bardziej, dusząc, rozcinając skórę i wywołując silne krwawienie. W ferworze bijatyki, nikt nie zwróci uwagi na szamoczącego się i obijającego o stoły grubasa. Ależ ten Samael miał dziś ochotę na żarty!
- Po pierwszym łyku stwierdziłem, że płyn do naczyń. - odwrócił się do reszty sali plecami i oparł łokciami o bar, podobnie jak kobieta, z którą rozmawiał. Odstawił szklankę, z której i tak nie miał zamiaru więcej pić.
- Ciężka? - uniósł nieznacznie brew. Jako miłośnik sztuki i poezji miał miriady porównań i wysublimowanych metafor oddających rzeczywisty stan rzeczy. - W chuj. - użył jednej z nich - Ty też nie wyglądasz na fontannę optymizmu. - odbił piłeczkę. Długi, zakończony lśniącym, czarnym, spiczastym paznokciem palec, od niechcenia przesuwał szklankę po barowym blacie. Prawo, lewo.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 605


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Nie Maj 06, 2018 1:18 pm

Ostatecznie sami zaczęli się naparzać po mordach, dając spokój wampirzycy i mężczyźnie. Ona nie miała zamiaru brudzić sobie rąk i marnować siły, póki co nie miała również humoru na takie zabawy. Za to wampir najwyraźniej był rozczarowany, że do tego nie doszło, jednak gdyby tak bardzo pragnął dać komuś w ryj niech się nie krępuje - każdy z tych opojów bardzo się ucieszy. Czarnowłosa tylko profilaktycznie strzeliła jednego pysku bo nie da się upokarzać takiego pokroju byczkowi, któremu popisowy numer przed kolegami niestety nie wyszedł, bo kobieta nie okazała się chętna.
- Staram się nie, ale najwyraźniej to silniejsze ode mnie. - odparła, odnośnie wywoływania wrażenia. Tym razem to jej tyłek tak zelektryzował tutejszych bywalców, ale faktycznie co mogła na to poradzić. A co do wywoływania bójek, czasami ją to śmieszyło i mogła się wyżyć bez żadnych konsekwencji.
W trakcie palenia papierosa, pomimo tego, że jej twarz również okalała otoczka z szarego śmierdzącego dymu tytoniowego, wyczuła krew, która zaczęła lać się z szyi jednego faceta uczestniczącego w zadymie. Czarnowłosa odwróciła głowę i przez ramię obserwowała jak człowiek zalewa się krwią, wywołało to na jej twarzy lekki uśmiech, uniosła kącik ust do góry. Faktycznie przybysz miał poczucie humoru i najwyraźniej ochotę na żarty, całkiem śmieszne - jak widać wampirzycy się spodobały. Potem rozmowa wróciła do podłego alkoholu podawanego w tej spelunie.
- No to zostańmy przy tej optymistycznej wersji. - odparła, pewnością nie tylko to, ponieważ te marne trunki musiały również mocno wchodzić, bo o to chodziło gdy taka melina kupowała litr wódki po zaskakująco niskiej cenie. Mężczyzna potwierdził jej podejrzenie o ciężkiej nocy, bo niby dlaczego miałby przychodzić tutaj jeśli faktycznie by się udała, tutaj się kończy na kilka godzin przez wschodem słońca, by ostatni raz tej nocy wypić coś podłego, kupić zapas psychodelików i ewentualnie zedrzeć skórę z wierzchu dłoni na gębie jakiegoś prymitywa. Vi mocno zaciągnęła się papierosem i spojrzała na czarnowłosego.
- Nie? Przecież się uśmiecham. - odpowiedziała, jednak jej kamienna twarz wskazywała na coś zupełnie innego. Noc nie była najgorsza, ale również nie przyniosła nic co mogłoby faktycznie wprawić ją w lepszy nastrój. W przeciwieństwie do dragów, które dopiero teraz zauważyła na podłodze; podniosła torebke i rzuciła na blat barowy.
- Po tym będę tryskać szczęściem. - dodała, ale jakoś bez przekonania. Wcześniej była bardziej zadowolona na myśl, że wreszcie znalazła Javiera, który będzie miał skondensowaną magię, ale teraz ta perspektywa nie wydawała się już tak obiecująca po samym zakupie. Może za dużo tego brała i również przestało ją cieszyć; kobiety nie zadowolisz.
- I co, pomyślałeś, że tutaj jest lepsza zabawa? Można się nieźle pomylić. - Oboje tutaj nie pasowali, więc motywacji można było się tylko domyślać. Vi przy okazji zerknęła na swój kostium, by sprawdzić czy nie ubrudziła się przez wcześniejsze zajścia; był drogi, więc tylko by się zdenerwowała gdyby jednak okazało się, że go zniszczyła - na szczęście nie. Poprawiła włosy, by leżały tylko na jednym ramieniu i spojrzała na nieznajomego, który miał tak samo zjebany humor jak ona, z tym, że u Veiny nie było to spowodowane cycatą blondynką. Jeśli chciał to do końca noc mu mogła popsuć jeszcze brunetka z dużym biustem.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Nie Maj 06, 2018 3:22 pm

Szkło szurało po chropowatym, naznaczonym śladami po czymś ostrym, blacie. Zbliżało się do krawędzi jednak wyglądało na to, że zabijający tym czas wampir, kompletnie się tym nie przejmował. Cóż, skoro i tak nie miał zamiaru pić tych szczyn, co za różnica czy szklanka się rozbije czy też nie? odgłosy burdy za ich plecami sugerowały, że i tak wszędzie już walały się ostre, szklane skorupy. Nie wiedząc czemu przywiodło to młodemu na myśl jego opiekuna czy też raczej nauczyciela. Skubany był najdziwniejszym facetem jakiego młody smok w życiu spotkał. Przypomniał mu się ze względu na swoją nietypową moc kontrolowania szkła we wszelkiej postaci. Paskudna zdolność mogąca zadawać potworne, niemal niemożliwe do całkowitego wyleczenia rany. A jednak wykorzystywana głównie do tworzenia pięknych, nieszkodliwych rzeczy. Figur przedstawiających zwierzęta i rośliny. To dawało młodemu do myślenia jednak... Trzask szklanki, którą w zamyśleniu strącił z blatu sprowadził go na ziemię. Przypomniał sobie, że nie jest tutaj sam, a przecież właśnie prowadził konwersację z tajemniczą nieznajomą. Głupio byłoby błądzić w labiryncie swojego powykręcanego i szalenie poplątanego umysłu ignorując towarzyszkę.
- Nawet kiedy to robisz to uśmiechasz się samymi ustami. - odparł w kwestii jej uśmiechania się. Dobrze znał taki grymas, sam robił tak niezwykle często. Choć zwykle z jego wrednej gęby nie dało się wiele wyczytać to oczy zawsze pozostawały puste i nigdy nie niosły ze sobą emocji, która powinna towarzyszyć aktualnej minie. - Ale to nie moja sprawa. Każdy ma swoje problemy. - wzruszył lekko ramionami gasząc papierosa i strzelając niedopałkiem gdzieś przed siebie, za bar. Zerknął z niemałym zainteresowaniem na niewielką torebkę zawierającą biały proszek. Mógł się założyć, że to jakieś gówno, choć przez fakt skąd pochodził miał bardzo zawyżone standardy jeżeli chodziło o tego typu używki. Uśmiechnął się jednym kącikiem ust.
- Tryskać szczęściem albo krwią z nosa. Może nie tylko z nosa. - i tyle. Nie moralizował, nie potępiał. Była dorosła, po za tym jej nie znał. Mogła robić co tylko chciała. Z resztą kim był aby komukolwiek prawić morały? Asmodey to ostatnia osoba, która powinna mówić komuś co jest dobre a co nie. W Amsterdamie odpierdalał takie numery jakich nie powstydziłyby się gwiazdy rocka.
- Sam nie wiem. Najpierw miałem zamiar znaleźć miejsce żeby się zabawić. Teraz już nie jestem taki pewien czego właściwie chcę. - dmuchnął w smoliście czarną grzywę, która niesfornie nachodziła mu na oko. Wampir wyglądał na nieco znużonego, może podłamanego? Ciężko było stwierdzić po nim cokolwiek. - Bo Ty jak rozumiem, znalazłaś się tutaj po proszek. Nie bardzo orientuję się na mieście, ale naprawdę nie ma lepszych źródeł? - raz jeszcze rzucił okiem na plastikową torbę. Skoro alkohol tutaj był tak samo podły jak klientela to nie wziąłby stąd żadnych drugów, nawet jakby dealer mu jeszcze dopłacił. Jak wspomniał, nie znał miasta a tym bardziej tego skąd i jaki towar się bierze więc mógł się mylić.
- Skoro masz to co chciałaś, mnie tu nic nie trzyma, oboje nie mamy ochoty tu być... - zaczął a jego dziwaczne oczy wpatrywały się w twarz wampirzycy jakby chciał przewiercić jej czaszkę i zobaczyć co kryje się w środku - Tak, to zaproszenie na randkę. Czy nazwij to jak lubisz. - przez krótki moment było widać jego długie, nawet jak na wampira kły, podczas szerokiego uśmiechu, przywodzącego na myśl jakieś drapieżne zwierzę.
- Zdajesz się być całkiem zorientowana a ja jestem otwarty na wszelkie propozycje. To może nie być jeszcze do końca stracona noc, nie sądzisz? - kusił jak sam diabeł, ale przecież nie proponował jej nic zdrożnego! Przynajmniej jeszcze. Prawda jest taka, że gdyby szukał dziewczyny na noc to nie podbijałby do niej w taki sposób, tylko mówił otwarcie czego chce. Po dzisiejszym rozczarowaniu jednak, nie miał już chyba ochoty na kolejne zaloty i tańce godowe. - Samael. - przedstawił się i wyciągnął w kierunku kobiety pazurzastą rękę. - Więc? Co Ty na to by zmienić lokal...? - urwał gdyż w tym miejscu zdania powinno wybrzmieć jej imię, którego nie zdążył jeszcze poznać.
Gdzie chciał iść? Gdziekolwiek. Do innego baru, klubu, parku czy zoo, zmiana klimatu im się przyda. Przecież alkohol zawsze można kupić gdzieś po drodze i zabrać go gdziekolwiek.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 605


PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   Nie Maj 06, 2018 4:33 pm

Odgłos tłuczonego szkła wyrwał ją z zamyślenia, spojrzała pobieżnie na szklankę, której rozbita konstrukcja leżała u stóp czarnowłosej. Niewielka strata patrząc na to, że cały lokal wyglądał jakby jebnęła w niego bomba atomowa, nikt tutaj nie dbał o wyposażenie, skoro bywalcy i tak rozbijali sobie cały czas szklanki i krzesła na głowach, więc nie miało to większego sensu.
W kwestii uśmiechu miał rację; wykrzywianie ust to jedno, ale cała reszta pokazywała, że wcale nie ma najmniejszej ochoty pokazać jaka to jest szczęśliwa, ponieważ niebieskie oczy wciąż pokazywały smutek jaki w sobie nosiła.
Wampirzyca dopaliła papierosa, którego zgasiła o blat barowy, nie przejmując się zbytnio ewentualną szkodą lub zniszczeniem, gorzej nie będzie wyglądać tylko przez jej jednego papierosa, nieznajomy wyszedł z tego samego założenia. Wtedy schowała również swoje dragi do kurtki, by nie zapomnieć ich ze sobą zabrać, skoro już za nie zapłaciła.
- Wyglądam jakby bardzo mnie obchodziło krwawienie z nosa? To najbardziej błahy skutek uboczny, ale dziękuję za troskę. - dodała, choć wiedziała, że z troską nie miało to kompletnie nic wspólnego. Z resztą, dobrze wiedziała z czym to się wiąże, nie raz budziła się na zakrwawionej poduszce, ale jakie to miało znaczenie skoro przez kilka godzin po zażyciu była spokojniejsza, może nawet zadowolona? To było warte swojej ceny.
- To, że obsługuje również takie miejsca, nie znaczy, że sprzedaje tylko mieszanki ze stopionymi oponami. Jest sprawdzony, tak jak jego towar. Ma również coś dla bogatych siks, które chcą czegoś lepszego, bo mają większe wymagania. - dodała wyjaśniając dlaczego kupowała akurat tutaj. Oczywiście znała jeszcze innych, ale wiedziała, że akurat Javier miał najlepszej jakości, czystą magię; a to gdzie się włóczył i do jakich spelun chodził nie było jej interesem.
Gdy Samael zaczął proponować zmianę lokalu, by wspólnie gdzieś się udać, czarnowłosa z wrażenia uniosła brew do góry, czekając aż skończy. Nie był to głupi pomysł, zwłaszcza, że oboje mieli grobowe miny z powodu nieudanej nocy, która nie musiała się tak szybko kończyć.
- I tak nie mam nic do stracenia, najwyżej utniesz mi głowę po wyjściu z tej meliny. - dodała odnośnie spędzenia reszty nocy u boku nieznajomego. Bo właściwie miał rację, nic ich tu nie trzymało. Z resztą, gdyby chodziło mu tylko o przelecenie kobiety, nie pierdoliłby się w tańcu tylko od razu zaczął od tego, nie wyglądał na wstydnisia.
- Veina. - odparła, kończąc za niego zdanie. Świetnie, więzy przyjaźni został zawiązane, jej. - W takim razie prowadź, każde miejsce jest lepsze od tego. - skończyła, szykując się do wyjścia. Ostatni raz spojrzała na tonącą w ciemności piwnicę i razem z mężczyzną skierowała się do wyjścia na poszukiwania odpowiedniejszego miejsca dla wampirów.

[zt oboje]

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: "Drunk & Drunk"   

Powrót do góry Go down
 
"Drunk & Drunk"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: