IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hymm... A bo ja wiem...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Sob Lut 11, 2017 12:08 am

Prychnął cicho, słysząc owe przekleństwo.
- Wyrażaj się - fuknął na niego. - A nie zachowuj się jak prosiak, gdy jesteś w towarzystwie.
Lekko mówiąc, wszystko w tym osobniku go drażniło. Czy słowa, czy zachowanie... Czy sama obecność. Ba, po co się do kogoś takiego odzywać? Może rzeczywiście lepszym rozwiązaniem byłoby pójście gdzieś z dala od niego, a nie siedzieć tutaj i niepotrzebnie się męczyć.
Na dodatek bezczelnie zabrał mu książkę, nie dając mu jej wcześniej skończyć! No jak tak można, on powinien się stanowczo wstydzić. I w dodatku oddać tą rzecz, przepraszając przy tym!
Camilio fuknął cicho, gdy ten pacnął jego dłoń, po czym ponownie sięgnął po swoją własność.
- Oddaj - powiedział do niego. - Nie zabieraj cudzej własności. To podchodzi pod kradzież - wyglądał na spokojnego, ale prawdę mówiąc, coraz bardziej się denerwował. Ugh. Nie znoszę go! A dopiero co mam z nim do czynienia. Na pewno nie dam rady dłużej z nim spędzać czasu.
Jednakże irytację przesłoniło zaskoczenie, dotyczące... Zgody ze strony łowcy. I w dodatku znalazł się tak blisko jego! Aż kichnął, gdy ten dmuchnął na niego i powrócił na poprzednie miejsce, nieco naburmuszony.
- To czekam. I lepiej byś się postarał - burknął. Nie wierzył w to, że on jednak zdecyduje się dotrzymać słowa. Zresztą, nawet na to nie liczył. Jak to? Dwóch facetów? Na RANDCE? Camilio nie umiał sobie tego wyobrazić.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Nie Lut 12, 2017 4:15 pm

-Nie ucz mnie kultury śmieszku. Bo wcale nie jesteś lepszy zasłaniając te usta materiałem przez co słychać bełkot.
Cornelius oczywiście znał dobre maniery, jednak póki co nie widział potrzeby by z nich korzystać, a nawet mało tego. Nie okazywał kultury byle przy kim, a chcąc czy nie, wampir był dla niego byle kim. Kolesiem który mu pomógł. Jeśli Cornelius zachowuje się jak prostak, to niestety Camilio też tak się zachowywał, no ale mniejsza o to. Byli dorośli i chyba na naukę kultury było już nieco za późno. Kolejnym brakiem kultury była kradzież książki, jednak i w tym przypadku łowca nie miał żadnych skrupułów, ani wyrzutów. To tylko książka i nie zamierzał jej póki co oddawać. Było to też lekcją dla wampira, który ignorował rozmówce właśnie w ten sposób, czytając książkę.
Cornelius westchnął widząc że jego ostrzeżenie nie pomogło, jednak mimo to nie zrobił nic poza ponownym pacnięciem łapy wampira. Pokręcił głową wymownie wskazując iż nie odda książki i już.
-Zatem musisz to zgłosić na policje, bowiem książki nie dostaniesz.
Odparł do niego pewnym i stanowczym głosem tony, ani mu się śniło by oddać pozornie zwykłą książkę. Policja nie była mu straszna, jak i pewnie olała by całą sprawę. Wampir mógł się denerwować a łowca i tak przyjmował to bez jakiekolwiek większej reakcji. Możliwe jest nawet to że Corneliusa bawił upór wampira.
-Zabiorę Cię do piekła... A tan naprawdę Gdzie to chciałbyś iść?
Zapytał wampira na luzie i w sumie nie było to nic dziwnego. Nie znał wampira więc i nie wiedział co mu się podobać może, a siedzenie w miejscu które nudzi nie jest przyjemne. Coś o tym wiedział. Dziwna nieco sytuacja, jednak Cornelius nie był tchórzem i na pewno też nie zabierze wampira gdzieś w publiczne miejsce, bowiem nie był typem który wybierał się na takie spotkania. Co było zresztą po nim widać.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Wto Lut 14, 2017 1:26 am

- Nie porównuj noszenie szalika do przeklinania, Williamie - odpowiedział mu natomiast, posyłając mu kolejne poirytowane spojrzenie. Mężczyzna powoli wyprowadzał go z równowagi i powodował, że Camilio miał ochotę mu coś zrobić... I to wcale nie byłoby coś miłego.
I co za zła istota, że nie chciała mu oddać książki! Naburmuszył się wyraźnie, nie zamierzając jedna mu ustąpić.
- Oddaj - powiedział do niego, już nieco bardziej stanowczo. - Denerwuje mnie to.
Dlatego też ponownie sięgnął, tym bardziej szybciej niż poprzednio. Tak, zamierzał wykorzystać swoją szybkość i refleks z racji bycia wampirem. Co na to jasnowłosy?
A co do samej randki...
- Sam wymyśl - rzekł po prostu. - Zdaję się na ciebie - mruknął jeszcze. - W końcu to ty jesteś organizatorem...
I chwila, serio chcesz to zrobić? Zabrać mnie na randkę? Dobre sobie. Z pewnością to kolejny, durny żart. Denerwuje mnie to.
- Wracam do domu - dodał jeszcze od siebie. - Mam dość.
Niemożność przeczytania książki i fakt, że pojawił się tutaj dość dziwny pomysł... Sprawiał, że Camilio wolał już siedzieć w swoim domu niż męczyć się tutaj.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Wto Lut 14, 2017 6:00 pm

-Już nie o samo noszenie szalika chodzi a o kulturę chłopcze...
Niech wampir nie zgrywa takiego niewiniątka, bowiem wcale lepszy nie jest. Cornelius wyróżnia się agresywnym słownictwem, którego jest doskonale świadom, jak i nie planuje nic zmieniać odnośnie tego. Camilio natomiast chyba nie był świadomy, ze postawa jaką reprezentuje w tym szaliku jest podobna jak rozmowa z kimś, stojąc tym samym tyłem do niego. Wampirem mógł się denerwować, lecz nie był zagrożeniem dla Corneliusa. Nie z takimi miał do czynienia, jednak trzeba mu coś przyznać... Osoby spokojne, obojętne, były zazwyczaj najgorszymi i najwięcej miały do ukrycia. czasem jednak to tylko zwykła nieśmiałość...
Książka była tu kartą przetargową, dlatego też szybkość wampira tutaj nic nie pomoże. Cornelius chciał pobudzić wampira by ten sam mu się sprzedał ukazując na gorącym uczynku. Mógł złapać książkę, jednak w chwili gdy próbował ją wyrwać, zabrać, mógł poczuć opór w postaci siły. W zależności z jaką siłą, chciał wampir odebrać swoją własność, mógł zauważyć iż Cornelius nie tylko jest irytującym gościem, jak i posiada siłę, zapewne większą niż mogło by się wydawać.
-Dość. Nie dostaniesz jej.
Odparł do niego i złapał go wolną ręką za nadgarstek. Nie wykręcał, nie szarpał, a przytrzymał, by następnie się nieco pochylić, by go zwyczajnie ugryźć! o dziwo... Zamieniał go ugryźć mocniej niż niejeden człowiek, wliczając w to zadanie rany, jednak wszystko zależy od tego czy wampir zdecyduje się na zabranie ręki, która była przytrzymywana. Wyprostuje się jednak po chwili i puści jego rękę, nie oddając książki.
- Oddam Ci ją jutro, przyjdę tu po Ciebie. A teraz... Czas mnie goni...
Odparł patrząc krótko na jego rękę i uśmiechnie się krzywo sam do siebie. Po czym schowa pod płaszczem książkę wampira. Zechce wstać, poprawiając się już całkiem, po czym zerknie ostatecznie na wampira.
-Zatem do jutra Camilio...
Tak... PO tych słowach planował kontynuowanie swojej pracy z książką, która była jego Trofeum.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Sro Lut 15, 2017 11:58 pm

- Jest zima - odpowiedział mu natomiast Camilio. - Dlatego mam na sobie szalik. To raczej normalne i zarazem logiczne - dobra, nie do końca o to wszystko chodziło, ale kto powiedział, że akurat jemu miałby wyjawić całą prawdę. Jeszcze by to wykorzystał przeciwko niemu, a to była ostatnia rzecz, którą by chciał wampir.
- W dodatku jesteśmy na zewnątrz, nie w środku pomieszczenia - dodał jeszcze, by pokreślić moc swoich argumentów i w ten sposób pokazać,  że to on miał rację.
No, ale czy to właściwie zadziałałoby? Ciężko stwierdzić, gdy tak się patrzyło na zachowanie Corneliusa. Mimo wszystko, kto powiedział, że on sam mu ustąpi? Raczej nikt.
Prawdę mówiąc, zaskoczyła go siła mężczyzny... Która praktycznie dorównywała jego, wampirzej. Za słabo? Nie wiedząc, jak właściwie się do tego zjawiska odnieść. Czy to możliwe, by on był aż tak silny? Nie... Chyba.
- Co? Oddawaj! - nie podobało mu się to, ze tamten chciał przywłaszczyć sobie jego rzecz. Ba, denerwowało go to bardziej niż można by się spodziewać... Nawet jeśli starał się tego nie ukazywać po sobie. Już naprawdę poważnie rozmyślał nad tym, by użyć swojej mocy na nim.
Gdy ten... Nagle go ugryzł. I to cholernie mocno.
- Ej, co ty wyrabiasz? - poczuł, jak jego zęby przebijały skórę i sprawiły, że zaczęła delikatnie krew spływać z jego dłoni. - To boli. Pogrzało cię do reszty? - na jakiego dziwaka przez zupełny przypadek natrafił?!
Gdy ten wreszcie zdecydował się odczepić od niego, Camilio potarł obolały nadgarstek, krzywiąc się, gdy wyczuł własną krew. Ale nie odezwał się... Ale czy dał mu odejść? Nie. Gdy jasnowłosy zamierzał ruszyć, to wtedy właśnie wampir chwycił go mocniej za rękaw, zatrzymując.
- Przestało mnie to bawić. Oddawaj ją - w ostatnie dwa słowa przelał swoją moc, która w tym momencie miała zadziałać na mężczyźnie. To już nie były normalne i ciche słowa w jego wykonaniu. Ton stał się o wiele bardziej głośniejszy i stanowczy... Jak również to nie była prośba. To był rozkaz.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Nie Lut 26, 2017 10:22 pm

-Pierdu pierdu, wy nie czujecie zimna, więc nie ściemniaj mnie tu proszę...
Skarcił go gardłowym i lodowatym głosem, chcąc tym samym mu oznajmić, że nie ma do czynienia z jakimś debilem, a z osobą, która na jego temat wie znacznie więcej niż może mu się wydawać.
-Przestań łgać.
mruknął nieco zirytowany widząc jak ten dalej podaje argumenty, które może były by dobre, gdyby mężczyzna był człowiekiem, a nie był, o czym Cornelius wiedział. Aż prychnął rozczarowany zachowaniem wampira... Słabe.
Był zaskoczony siłą człowieka, który w sumie coraz dalej z każdym rokiem odsuwał się od bycia jednym z nich. Może siła łowcy, da mu nieco do zrozumienia? A może nie?
-Chciałem ją przeczytać, więc Ci nie oddam.
Oznajmił mu i nie pozwolił mu na zabraniu książki, a nawet go ugryzł, by tylko odstraszyć jego łapy od stronnicy. Była zdobyczą Corneliusa, który nie zamierzał jej oddać.
-Boli Kochanie? Miało boleć...
Gdyby nie chciał mu zadać bólu, to by go nie ugryzł w sumie sprawa jasna. Oj igrał z ogniem, jak i prowokował do użycia mocy, czego też chwile później się przekonał. Po całym akcie zwyczajnie zamierzał odejść. To mu jednak nie było dane, bowiem wampir go zatrzymał i zaatakował mocą... Oj zły ruch... Skoro został zmuszony to po chwili sięgnął do swojego płaszcza by wydobyć z niego książkę, którą chcąc czy nie musiał oddać, co oczywiście wewnętrznie wkurwi łowce.
-Spadaj nim się rozmyślę i Ci łeb rozjebie...
odparł do niego z chłodem, po czym położy rękę, na jego szyi, no i szaliku, po czym odepchnie go od siebie, samemu chcąc po chwili odejść.




_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Pon Lut 27, 2017 10:43 pm

Ciężko stwierdzić, by to spotkanie należało do miłych... A tym bardziej rozstanie. Obie strony nie były zachwycone zbytnio rozwojem wydarzeń i można by śmiało rzec, że oboje rozstali się w gniewie i tak dalej.
Więc... Można śmiało zgadywać, że z randki nici.
Przez ten czas... Cóż, niby się widzieli. Niby napotkali się jeszcze... Ale czy można nazwać to spotkaniem? Raczej nie. W końcu, ciężko do tego zaliczyć zaledwie przelotne rzeczy... Jednakże z drugiej strony, to wszystko zależało od danej interpretacji - czyż nie?
...
...
Również i nastał ten dzień. Dzień, w którym miało się to rozwinąć.
Była już końcówka lata, jakieś dwa lata później. Wieczorna pora, już prawie nocna, gdy słońce zachodziło, a noc zaczynała się budzić. Ludzie, pomimo wszystkiego, zaczęli się zwijać do swoich domów...
A Cam?
Wampir potrzebował krwi. Nie takiej sztucznej, lecz prawdziwej, od człowieka. Uzależnienie? Nie. Fakt, że zrąbał sobie organizm. Ale to inna bajka.
Bądź co bądź, znajdował się teraz w jednym z zaułków, pochylając się nad niewinną (lub też nie) ofiarą. Świecące ślepia na czerwono, nieco odchylony szalik i... Cap. Szybko ukąsił swoją ofiarę...
Wydawało mu się, że był sam. Jednak... Czy na pewno?
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Czw Mar 02, 2017 4:18 pm

Dla Corneliusa nie liczyła się jakaś dobra relacja z wampirem, który zaatakował go swoją mocą. Owszem pomógł mu dawniej, ale Cornelius toleruje wiele, lecz nie manipulacje nim. POza tym nie byli sobie jakoś bliscy, więc może nic dziwnego. Tak czy Inaczej łowca niezbyt się przejął tym, jak się zakończyło ich spotkanie. Zajął się tym w czym był najlepszy. Roboty jednak zaczynało przybywać, a sam łowca widział coraz więcej zamieszek, już nie tylko w centrum, ale i na obrzeżach. NIe miał wątpliwości, że działanie łowców, na pewno było intensywniejsze, jak i patrolów było więcej. I słusznie, trza niszczyć to ścierwo...
Czas mijał, powoli, raz szybciej, w zależności od dni... Tak czy inaczej tego dnia jak w sumie zazwyczaj wyszedł. Choć wiedział że wczorajszego dnia nieco zaszalał z mordem, to i tak musiał iść na partol. Przetrwa silniejszy. Ludzie jednak siłą nie grzeszyli, dlatego też trza było im pomóc, jak i skorzystać z czegoś czym wyprzedzali wampiry. Był to ich umysł.
Wyszedł klasycznie, jak za każdego dnia, uzbrojony, gotowy do działania, jak i w pełni sprawny. Bez wątpienia na głodzie w tym celu wybrał kierunek park. Tam można sobie pozwolić na więcej, pomijając największy śmietnik. No ale kto by chciał załagodzić głód śmieciami?
Po drodze jednak go coś zatrzymało a co? W chwili pojawienia się w pewnym zaułków, w drodze do parku, doszły go ciche szmery, zdradzające czyjąś obecność (odgłosy lekkiego oporu, chyba że ofiara była nie przytomna, czy też wampir starał się być bezszelestny, to można to pominąć). Tak czy inaczej po chwili przypatrzenia ujrzał sylwetkę, ewidentnie ktoś się pochylał, lecz nad czym? Żaden problem by to sprawdzić. Podszedł bliżej, a raczej skradał się, jednak jego zapach był wyczuwalny pewnie. Jednak czy wampir zajęty piciem, był na tym skupionym? Tak czy inaczej Cornelius w chili z którą zorientuje się w sutuacji, stanie nieopodal wampira, łapiąc go za szal po czym dźwignie go do góry. Nic nie będzie mówił, bowiem nie widział potrzeby, lecz w chwili gdy nieco dźwignie wampira, wolną ręką złapie go za ramie, chcąc przyciągnąć. Nie bez powodu, bowiem w chwili gdy to zrobi, odchyli szal Camilio by bez ostrzeżenia się wgryźć w jego szyje. Dla większego rozeznania, łowca chciał wampira przyciągnąć plecami do siebie.

Warto dodać iż miał aktywowaną Barierę umysłu.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Czw Mar 02, 2017 9:11 pm

Krew. Jedna, jedyna ciecz, która powodowała, że Camilio odczuwał wielką ulgę. Zgaszenie przeklętego pragnienia kosztem innej istoty - coś, czego się nie dawało ominąć. Niestety, jednakże taka była kolej rzeczy.
Ten przypadek miał być jak każdy inny - szybkie ukąszenie, wypicie, wyczyszczenie pamięci i zniknięcie, by móc zająć się swoimi zajęciami. Cóż... Realizacja owego planu... Została przerwana w połowie.
Gdy tylko wysunął kły z człowieczka, poczuł, jak został pociągnięty za swój szalik. Wtedy właśnie doszedł do niego zapach... O cholera... Nie zdążył jednak pomyśleć czegoś więcej, bo... Został zgarnięty i chapnięty!
Ból, który odczuł, sprawił, że stęknął cicho i szarpnął się.
- Cholera jasna, puszczaj mnie! - to zdecydowanie nie była prośba. Zamierzał na niego wpłynąć swoją mocą. Jednakże, nawet nie czekał na efekty. Schylił się przed siebie, by kopnąć przeciwnika w jego nogę, po czym zwalić go z siebie w normalny sposób lub też przez wykorzystanie jego siły przeciwko niemu. Bądź co bądź, nieważne jaką metodą, chciał go z siebie zrzucić i tyle, by tamten przestał pić jego krew. Nawet jeśli Cornelius był łowcą, to przecież miał do czynienia z wampirem od razu po świeżym posiłku!
Jego oczy nadal lśniły czerwienią, jednakże teraz bardziej przez emocje niż przez samą krew. Oblizał usta.
- Cholerny z ciebie gryzak - dodał jeszcze od siebie, starając się jakoś ogarnąć i pozbierać. Jeśli udało mu się odzyskać wolność, zamierzał nie przejmować się zadanymi ranami, jedynie poprawiając swój szalik.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Nie Mar 05, 2017 8:23 am

Camilio miał racje, bowiem Cornelius sam też tak robił z tą różnicą że stary już łowca nie żerował na ludziach, a na Camilio podobnych. Robił to i nie krył się, choć to zależy przed kim... W oświacie, choć wiedzieli, to nigdy nie było to powiedziane wprost, jak w sumie wiele więcej faktów o Corneliusa. Skąd to wynikało? Brak zaufania? Chęć poczucia bezpieczeństwa, bądź zostania tym "tajemniczym" w drużynie? Kto wie co siedziało we łbie łowcy.
Cornelius nie karał wampiry za to że żerują na innych, bowiem to były zwyczajne prawa natury. Zjedz, bądź zostań zjedzonym. Karał, bowiem był rasistą, do tego stopnia, że zniszczyłby życie które kompletnie niczym nie zawiniło... Tylko nieliczni otrzymywali tolerancje od łowcy, na tyle wielką by czuć się przy nim niezagrożonym. Dawniej tą osobą był Ichirou, a teraz? No własnie... A teraz...
Złapał i dźwignął wampira, którego bezceremonialnie zaatakował w ten sam sposób co Camilio innego człowieka. Tego nie mógł się spodziewać, lecz teraz może pijawka będzie nieco bardziej produktywna, jeśli ponownie spróbuje kogoś zaatakować... W końcu nie wiadomo kiedy Cornelius patrzy...
Wgryzł się tym samym pozyskując pierwsze porcje krwi. Na nieszczęście wampira, szarpnął głową kilka razy, by zębami rozerwać bardziej już powstałe tany, tym samym dostając jeszcze więcej krwi. Zacisnął ręce czy to na ramieniu wampira, czy to w jego szaliku, przytrzymując go sobie bardziej.
Wampira reakcja była niemal natychmiastowa, próbował się uwolnić, czując tym samym upór, jednakże przerzucenie mężczyzny przez swoje plecy było trudne, zwłaszcza że agresor, w tym przypadku Cornelius był wyższy. Musiał więc wyśliznąć mu się bokiem, co jednak się powiodło, lecz każde szarpnięcie równało się z powiększeniem rany... W końcu Cornelius nadal go gryzł... W chwili jednak gdy próbował się mu wyszarpać łowca złapał go mocniej, tak czy inaczej z koniecznością wykonania kilka kroków. Ramie wampira zostało puszczone, lecz szalik nie... W zależności jaki był szalik Cornelius oczywiście wściekły szarpnie za niego, jakby to miało mu pomóc w złapaniu równowagi, co też daleko od prawdy nie odchodziło. Szalik jak to szalik, przy mocnym szarpnięciu, powinien się zsunąć, a jak nie to zwyczajnie porwać. Tak czy inaczej szalik wampira powinien zniknąć mu z szyi, bądź zostać w opłakanym stanie, do tego stopnia że nie będzie krył szyi wampira
-No... Ujdzie...
Czyżby skomentował jego smak krwi, samemu się poprawiając, jak i mrużąc nieco oczy, oczywiście z powodu kopniaka w jego nogę. Może nie był mocny, ale póki co czuł go.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Nie Mar 05, 2017 6:45 pm

Gdy ktoś teraz na to spojrzał z innego punktu widzenia, mógłby założyć, że to właśnie Cornelius jest złym krwiopijcom, a biedny Cam jedynie jego kolejną ofiarą. No bo... To naprawdę niespodziewane i niecodziennym było, by właśnie człowiek gryzł wampira... I zabierał mu jego krew.
Oczy ciemnowłosego zalśniły czerwienią podczas tego starcia. Nie zamierzał dać się mu zapewne zabić z tego powodu, dlatego też próbował zrzucić z siebie przeciwnika, nie zwracając uwagi na to, że z tego powodu jego skóra na szyi była coraz to bardziej rozrywana i po prostu krwawił...
Jednakże nie zamierzał się poddawać i pomimo ran, zdołał wywinąć się od tamtego osobnika. Poszedł kilka kroków do przodu, po czym odwrócił się i spojrzał na jasnowłosego.
- Co ty wyrabiasz? - warknął, przyciskając dłoń do rany, by zatrzymać jakoś krwawienie. I... I właśnie wtedy poczuł, że czegoś mu brakuje. Czegoś... Czegoś istotnego. Spojrzał na łowcę...
- Co... - powoli, na jego twarzy pojawiła się niepewność. - Gdzie jest mój szalik?
Cofnął się nieco, przygryzając dolną wargę... Cóż, teraz przynajmniej jasnowłosy mógł ujrzeć, jak dokładniej wyglądała twarz Camilio... Który jednak momentalnie zakrył usta i nos własnym dłońmi, nie przejmując się tym, że były ubrudzone od jego własnej krwi.
- He... Ee... - całkowicie zbladł, niezdolny do wykrztuszenia z siebie nawet jednego słowa. Jedynie jego szarawe oczy były skupione na osobniku przed nim.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Nie Mar 05, 2017 7:02 pm

Był drapieżnikiem i doskonale o tym wiedział, lecz to nie był dla niego powód do maskarady... Był łowcą z krwi i kości, mając odpowiednią wiedzę, jak i narzędzia do karania zazwyczaj wampirów. Owszem był człowiekiem, jednak sam w sobie czuł, że jego człowieczeństwo się zaciera, a nabywa nawyki innych. W tym przypadku wampirów... Straszne, niepokojące? Bez wątpienia, zwłaszcza jeśli Cornelius miał coraz większe problemu z krwią. Może i wampirzą, ale łaknął jej tak samo, no w mniejszym stopniu ale jednak pragnął jej, jak te pijawki ludzkiej. Czyżby to uzależnienie?? Kto wie, jednak jedno było pewne. Łowca miał problem, którego był świadom, bądź nie.
Dorwał się do szyi wampira, co było jednocześnie jego karą. Wampir się wydostał, jednak zgubił coś co było jego motorkiem napędowym. Oczywiście Cornelius o tym nie wiedział, przez co szalik który utkwił mu w rękach był nadal. zwłaszcza gdy zauważył że wampir nadmiar się nim interesuje. Poza tym... To dziwne zachowanie? był taki przedtem? Nie...
Miał okazje widzieć jak wygląda pysk wampira, który po chwili zakrył go łapami skutecznie brudząc. Zaś sam łowca złapał za szalik, a raczej za jego końce po czym dało się słyszeć odgłosy prucia, bądź targania. Szal zostanie zniszczony, a kawałki wylądują na ziemi.
-Co tam skomlisz? Ledwie słyszę...
Chłodny a zarazem karcący głos mężczyzny który zaczął się powoli zbliżać do krwiopijcy. Jeśli będzie wystarczająco blisko, a sam Camilio nie zareaguje poczuje na swoich ubraniach ławy Corneliusa, który po chwili z impetem przyprze go do ściany budynku, skoro byli w jakieś alejce. Przy okazji warto dodać iż próbował tak go złapać by nie było mu za łatwo zasłonić twarz
-Przyjemna randka czyż nie?
Mruknął do niego gardłowo patrząc kątem oka na jego szyje, do której zechce się zbliżyć w wiadomym celu. Nie zamierzał jednak gryźć a zlizywać to co wypłynęło.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Pon Mar 06, 2017 8:41 pm

Nie dawał rady wykrztusić z siebie nawet słowa. Całkowicie się zmieszał i zamknął w sobie, czując zarazem, że zaczyna tracić solidne podstawy dotyczące własnego charakteru. Mógł jedynie bezradnie patrzyć, jak Cornelius potraktował jego szalik... Jak również to, co zaczął mu robić.
Starał się jednak sprzeciwić mu chociaż na tyle, by nie dać sobie odkryć twarzy, chociaż nie należało to aktualnie do najprostszych zadań. Jego ręce nieco drżały przy tej próbie, ale no...! Nie zamierzał się poddawać, co to, to nie. Co na to łowca?
Mimo wszystko, zacisnął powieki, czując, jak ten zbliżył się do niego i zaczął zlizywać jego krew. Był mocno zmieszany i zagubiony z tego wszystkiego, jak również i nie potrafił opanować drżenia własnego ciała.
- P... Prz... - nie umiał. Naprawdę nie umiał nic powiedzieć teraz. A miał mu wiele teraz do powiedzenia! Chociażby to, by go zostawił w spokoju. Że mu się to nie podobało. I fakt, że poruszył tematykę nieszczęsnej randki, na którą mieli być umówieni, mimo że inaczej się to wszystko potoczyło.
Dlatego też zapowiadało się, że nie miał co teraz zrobić. Nieśmiałość, którą teraz odczuwał, powodowała, że słowa ugrzęzły mu w gardle, a w umyśle powoli zapanowywał chaos.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Pon Mar 06, 2017 8:56 pm

Chłopak się zmienił, lecz Cornelius niezbyt na to reagował, zwłaszcza że nie znał go tak na prawdę. Może zmienił się przez ten czas, dlatego taki ciapciowaty się zrobił? Kto wie... Cornelius jednak nie zwaliłby nigdy na to, że zmiana pijawki wynika ze straty szalika. Było to absurdalne... No i łowca w takie pierdoły nie wierzył. Tak czy inaczej teraz miał przed sobą bezbronnego wampira, który nawet nie umiał słowa skleić. To niezbyt ruszyło starszym mężczyzną, który mógłby pewnie nawet zabić wampira nie ponosząc żadnej konsekwencji. W sumie jak zwykle...
Próbował zasłaniać twarz, możliwe że mu się uda, zwłaszcza gdy łowca przybliży się do jego szyi. Lecz nie gryzł, a to mimo wszystko chyba dobry znak. Tak czy siak Camilio będzie czuł bliskość łowcy do czasu kiedy ten zorientuje się, że rany wampira zaklepały się na tyle by nie krwawić. O co też chodziło.
Odsunie się do niego nieco, jednak nadal patrzył an niego tym karcącym spojrzeniem, po czym spojrzał za swoje ramie, na ofiarę wampira. Po czym jednak puści wampira, by skierować się do człowieka, sprawdzając jego stan.
-Zabieraj mu wspomnienia.
Wydał z siebie gardłowy pomruk, mrużąc oczy zerkając na wampira, również ciekawy tego, jak się zachowa.
-Ruszysz się czy mam Ci to wytłumaczyć ręcznie?


_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Pon Mar 06, 2017 11:28 pm

Nie rozumiał i zarazem nie wiedział, jakie zamiary czy też myśli miał teraz łowca. Raz zachowywał się tak, by potem zachować się w zupełnie inny sposób, przeczący logice. Ciemnowłosy wampirek kompletnie nie wiedział, jak powinien zdołać go rozgryźć czy zrozumieć jego zachowanie. Do tego jeszcze dochodził fakt, że nie potrafił się za dobrze skupić na tym wszystkim, będąc zagubiony we własnych słowach i w tym nietypowym zachowaniu.
W końcu jednak tamten dał mu spokój! Przynajmniej jeśli o coś takiego, jak zlizywanie jego krwi, bo jeśli chodziło o ogół sytuacji, to mógł zapomnieć, że dadzą mu spokój. Na jego nieszczęście oczywiście.
Drgnął mimowolnie, słysząc jego kolejne słowa, po czym spojrzał na niego z wątpliwością w oczach. Przełknął ślinę, po czym, bez żadnego słowa, ruszył się i podszedł do swojej niedawnej ofiary. Przykucnął przy niej i przyłożył ją do czoła człowieka, skupiając się na chwilę.
W ten sposób wymazał wspomnienia z ataku.
Po tym wszystkim wstał na obie nogi i spojrzał na niego z ponowną niepewnością. Jego dłonie nadal lekko drżały, a jego wzrok błądził, zanim skupił się na łowcy... Po czym, co? A to, że Camilio zamierzał się wycofać! I tyle.
Oczywiście, nadal zasłania swoją twarz, biorąc nieco zbyt płytkie wdechy powietrza. Szalik... Szalik... Niepozorny przedmiot, ale tak wiele dla niego znaczył... O wiele więcej niż można było się tego spodziewać.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Sob Mar 11, 2017 5:24 pm

Kto by zrozumiał człowieka, który zachowuje się jak wampir. Pobierał tak samo jak oni sile z krwi, co prawda wampirzej ale jednak. Co taki mógł mieć w głowie? Wszystko! Co planował wobec chłopaka? Póki co planował go zasmakować co też mu się udało mimo oporu wampira. Nie znali się jeszcze na tyle i zapewne nie poznają się. Cornelius miał to w poważaniu.
Oderwał się od chłopaka na chwile, kto wie może na długą chwile, bowiem ten wieczór zapowiadał się być pełen wrażeń, przynajmniej dla wampira, bo dla łowcy to w sumie nic nowego nie było. Był łowcą nie od wczoraj i wiele wieczorów bywało łudząco podobnych, ciekawe czy ten tez będzie... No ale wracając do sytuacji...
Wydał niebawem polecenie szczeniakowi, dodając przy okazji kolejne słowo, jakby na zachętę. Mogła być ona zbędna, lecz musiał utrzymać swoją zimną posturę sukinsyna, który bez mrugnięcia okiem, rozpierdoliłby mu łeb. Oświata łapała zbirów i zagrożenie, lecz czy Cornelius nim nie był? Oczywiście że był... Miał odpowiednie umiejętności by zaszkodzić wampirowi, a co dopiero człowiekowi, mimo to chodził wolno i bezkarnie po tej ziemi.
-No i co teraz mam z tobą pijawko zrobić?
Co za kultura... No no... Zobaczymy jak na nią zareaguje chłopak. Sam Cornelius jednak podniósł się stając na równe nogi, by po chwili bez uczuciowo spojrzeć na wampira nieopodal.
-Z racji tego że pomogłeś mi dawniej, dam ci 15 sekund na ucieczkę... Po czym zechce Cię złapać, a jeśli to zrobię... To zobaczysz co Ci zrobię...
Odparł do niego uśmiechając się po chwili lekko jednakże lodowato. Otrząsnął nieco swoje ciało, jakby się do czegoś przygotowując.
-Czas start...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Nie Mar 12, 2017 1:13 am

Ciężko było Camilio teraz... Co nadal nie ukrywał. Ba, na dodatek na jego twarzy pojawiło się delikatnie zaczerwienienie, którego pochodzenie... Można przypisywać wielu rzeczom. A raczej... Przecież nie odgadnie, że ciemnowłosy tak naprawdę, gdy nie miał szalika, stawał się cholernie nieśmiały! I zarazem całkowicie bezbronny. Brak woli walki robił swoje.
Dlatego też, gdy usłyszał jego słowa, nie odezwał się ani słowem. Po prostu zniknął z tego miejsca, wykorzystując jakże hojną propozycję od jasnowłosego łowcy. Nie wiedział co planuje i... Cóż, nie tyle fakt, że obawiał się jego zapewne niebezpiecznych pomysłów, co po prostu było mu coraz to bardziej ciężej... I ciężej... I ciężej...
W końcu wpadł do jakiegoś sklepu z ubraniami, zgarnął pierwszy-lepszy szalik z półki - w kolorze szaro-niebieskim i zapłacił za niego, a raczej rzucił pieniądze na ladę, bez czekania na jakąkolwiek resztę. Po wyjściu, owinął sie szczelnie nim, nie zwracając uwagi na nieco zaskoczone i zdezorientowane zachowanie sprzedawczyni.
Czując, jak szalik zakrywał mu twarz, zaczynał odzyskiwać swój spokój. Cholera... Cholera... Cholera... Nie wierzę, że znów dałem się mu podejść. Denerwuje mnie ten człowiek! - prawdę mówiąc, bardziej niż na niego, był wściekły na samego siebie. Wewnętrznie, bo zewnętrznie nadal wyglądał na spokojnego. Więc trochę taka mieszanka uczuć w nim powstała.
Nie wiedział, gdzie był William i nie bardzo chciał wiedzieć. Będzie chciał polować na biednego wampira? Proszę bardzo. Bo on właśnie zaszył się w parku, siadając na ławce i podciągając nogi, patrząc gdzieś w dal. Ludzie byli, mijali i nie zwracali uwagi na nieco nieobecnego Camilio.
Jeśli jednak nikt się tutaj nie pojawi w przeciągu pewnego czasu, wróciłby do domu... I tyle, to spotkanie można byłoby uznać za zakończone.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Nie Mar 12, 2017 10:18 am

Wampir zachowywał się dziwnie i tylko tyle Cornelius wywnioskował z całej sytuacji przy której stracił szalik. Niestety nie zamierzał się póki co litować nad nim, bowiem atakował człowieka tak?! Wiedział doskonale iż Wampirom jest potrzebna ludzka krew, lecz gówno go to obchodziło, niech sobie inaczej radzą. Tak czy inaczej, był rasistą, dlatego też zabawi się Camilio nieco dłużej. No chyba że go znudzi.
Dał chłopakowi czas, lecz czy dotrzymał słowa? Nie. W chwili gdy chłopak rzucił się do ucieczki Cornelius też się ruszył, lecz bez pośpiechu, nie biegł, bowiem chciał zobaczyć co wykombinuje wampirek, który swój cenny czas, cierpliwość łowcy zmarnował na pobyt w sklepie. Wyleciał ze sklepu idąc gdziekolwiek, a mimo to Cornelius nie miał zbyt dużego problemu namierzenia go. Dziwił go jedynie fakt posiadania szalika... Czuły punkt, najprawdopodobniej.
Tak czy inaczej łowca pojawił się w parku, teraz jednak nie idąc jak normalni cywile po alejkach, a skradał się, lecz każdy kto uważnie się rozglądał zauważy go. Czy to obchodziło Corneliusa nie. Chciał się pobawić ze swoją zabawką jaką był Camilio
Jeśli będzie mógł, to w chwili gdy znajdzie ławeczkę gdzie siedział Camilio, to zechce wyłonić się z roślinności za nim, by podejść, a raczej po cichaczu podejść do ławki, zachodząc ją. Jeśli się to uda oprze wyjmie sobie swoją broń, po czym przystawi do głowy wampira, odbezpieczając ją, przez co ta wyda z siebie ten charakterystyczny dźwięk.
-Bum...


Aktywacja bariery ponowna

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Nie Mar 12, 2017 10:55 pm

Nawet nie drgnął, zwłaszcza w chwili, gdy poczuł, że do jego głowy została przyłożona broń. I na dodatek odbezpieczona... Chce mnie zabić? Dlaczego mnie to nie dziwi... - poprawił szalik, czując, jak miękki materiał otulał jego twarz. Oczywiście - wyczuł jego zapach wcześniej, dzięki temu, że wiatr zmienił swój kierunek. Jednak nie uciekł. Dlaczego? Kto wie.
- Znalazłeś mnie - odezwał się cicho. - Dość szybko... Ba, za szybko... - wymruczał łagodnie. Ktoś chyba nie trzymał się tych zasad... Albo po prostu ja zrobiłem się zbyt nieuważny.
O dziwo, również nie panikował. Bardziej... Wydawał się być przyzwyczajony? Dziwne, co nie?
- Więc co zrobisz teraz? - spytał się go, nieco podnosząc głos. - Pociągniesz za spust? Wolałbym, byś tego nie robił - w ostatnie słowa włożył swoją moc. No bo... Skąd miał wiedzieć, że on mógłby... Jednak się ochronić przed jego mocą?
Jednakże to nie był koniec problemów... A chyba ktoś zapomniał, gdzie teraz się znajdowali, prawda?
Pewna kobieta zauważyła broń jasnowłosego i krzyknęła głośno, wskazując na ową dwójkę... Jak również zaczynając robić zamieszanie tutaj.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Czw Mar 16, 2017 3:20 pm

Interesowała go reakcja wampira na jego tak szybkie pojawienie się. Nie była ona zadowalająca, lecz nie pokazał po sobie, jak bardzo chciałby zobaczyć wystraszoną twarzyczkę wampira. Choć jakoś dziwnie nie chciał go zabijać, to mimo wszystko, też nie chciał go głaskać. A co on kot? No właśnie. Znalazł go niezależnie czy oszukiwał czy nie. Wystawił broń, a nawet odbezpieczył, czy to dobry znak dla wampira? Nie za bardzo patrząc na to, że mógł zaraz się spopielić.
-Gdybyś szukał mnie też byś mnie szybko znalazł, bodajże po zapachu...
Wydawał się być nie wzruszony swoją umiejętnością tropiciela. Może i on ma odpowiednie umiejętności do poszukiwania sobie innych ofiar. Nie było jednak wątpliwości, że Cornelius był obrotny w tym co robił, lecz czy szybki? To trza było by zobaczyć na własne oczy.
-Wolałbyś przeżyć mówisz... No raczej, dobrze. Zbieraj się za kare.
Rozkazał mu i po chwili spojrzał na kobietę, po czym zabezpieczył z powrotem broń, patrząc z chłodem na kobietę.
-Nie mieszaj się w nie swoje sprawy... Już Cię nie ma gówniaro.
Odparł do niej grubym głosem, nie zamierzając się nią przejmować, mimo to broń schował, po czym złapie Camila za ramie jak się nie ruszy, po czym dźwignie.
-Idziemy.
Nie obchodziło go nastawienie wampira, dlatego jeśli się stawiał, pchnął go w kierunku jakim biegła pewna ścieżka. Jak nadal się stawiał bez wątpienia potrafił sobie z tym poradzić, zwyczajnie pozbawiając go świadomości.
Tak czy inaczej wampir pojawi się w małej chatce na obrzeżach parku, którą otworzył Cornelius za pomocą klucza, po czym ulokuje wampira na krześle, póki co nie kneblując.
-No więc, złapałem Cię. Jeśli nie chcesz umierać co zrobisz w zamian?

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Pią Mar 17, 2017 9:36 am

A może jednak był kotem? Kto to tam wie? Przecież nie sam Cornelius, prawda? A może... W sumie, gdyby poznał prawdziwe imię i nazwisko tego wampira... Ale raczej nie zaczęłoby go nagle ciągnąć do głaskania go po głowie.
- Pewnie tak - odpowiedział mu natomiast. Cóż, to w sumie logiczne, ale z drugiej strony... Poważnie zastanawiało nad samym mężczyzną. Jeśli potrafiłby wyczuć jego zapach... To zdecydowanie było z nim coś nie tak. Ludzie nie mieli aż tak wyczulonego zmysłu, by jeszcze umieć dobrze rozróżnić zapachy z większej odległości.
Czyżby jego moc zadziałała? Albo taki nagle miał kaprys łowca. Nie wiadomo. Cokolwiek jednak by to nie było, sprawiło, że jego życie zostało oszczędzone. Jednakże z tego nasuwało się inne pytanie... A mianowicie, co teraz będzie?
Kobieta natomiast nie zareagowała zbyt pozytywnie na słowa jasnowłosego. Ponownie krzyknęła, cofając się, po czym powoli przyciągała większą uwagę. Inny zaś z przechodni zdecydowanie sięgał do kieszeni, zapewne po swoją komórkę...
Cóż, co byłoby dalej, tego krwiopijca już nie wiedział. Został zabrany już z nieco większą siłą i stanowczością z ławki w parku, po czym gdzieś zaciągnięty. Niespecjalnie mu się to podobało, dlatego też starał się mu na początku postawić - lecz nie na tyle, by zostać nagle ogłuszonym. Przez ten cały czas zachowywał przytomność.
Po czym został posadzony na krześle.
Z ciekawością rozejrzał się po tym niecodziennym miejscu. To jego dom? Nie mając pojęcia, gdzie właściwie tamten mieszkał, mógł jedynie zgadywać, chociażby dla zaspokojenia własnej ciekawości.
Niedługo potem skupił swoje spojrzenie na Corneliusie.
- Zawsze możemy iść na randkę - odpowiedział mu, poprawiając swój szalik. Po czym posłał mu ostrożne spojrzenie i owinął się nim jeszcze bardziej. Po jego ruchach było widać, że nie bardzo chciał się pożegnać z tym dodatkiem.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Pią Mar 17, 2017 9:06 pm

Dawno nie był z żadnym wampirem w dobrych relacjach, a nawet pokojowych. Nie pozwalał sobie narzucać, a jeśli miał do czynienia najczęściej z wampirem, to nie miał litości nad nim. Czy nad nim się ktoś litował? Nie, może dlatego tez nie jest taką pizdą, jaką mógłby być. No ale mniejsza o to. Teraz chodziło o tego gówniarza z którym miał do czynienia. Nudził swoim zachowaniem, lecz Cornelius mimo wszystko i tak zamierzał się z nim zabawić. Czas pokaże jednak w jaki dokładnie sposób.
Nie skomentował słów wampira, bowiem było to zbędne. Potrafił znaleźć wampira, niezależnie czy czy oszukiwał czy nie. Był inny i wyróżniał się od reszty, lecz miał też wyjebane na to co inni sądzili na jego temat. Był dobry w tym co robił, dlatego też to nadal robił z czasem coraz większą przyjemnością. Moc wampira nie działała, lecz ten mógł myśleć na ten temat co chciał. Cornelius jednak potraktował go niczym szmatę, robiąc z nim co chcąc. Chciał sprowadzić go w pewne miejsce i doskonale potrafił to zrobić, zarówno poprzez słowa, groźby czy też siłą. Dla niego nie robiło to różnicy.
Kobieta została zignorowana jak i koleś, niech dzwonią gdzie chcą, ciekawe co mu policja zdziała. Jebał ich pies, jak to mówią. Skupiając się jednak na Camilio. Został siłą zabrany z parku, na jego obrzeża, gdzie Cornelius uważnie go obserwował. Wampir nie uciekał co powodowało iż łowca miał ochotę niemal przed dotarciem do chatki rozjebać łeb. No ale może w niej się coś poprawi...
Dotarli jednak na miejsce, które co prawda nie było domem łowcy, ale bez wątpienia nie był tu pierwszy raz. Posiadane klucze jednak nie mogły się wziąć przez przypadek w jego rękach, bądź kieszeni.
-Na randkę mówisz... Hymm pójdziemy, pod warunkiem jak zdejmiesz szalik. Chyba że mam Ci go zerwać jak tamten?
Widział jak ten pieścił swój szaliczek, układał, miętosił, jakby miał bóg wie jakie znaczenie. Widocznie wzbudziło to ciekawość Corna na tyle, że skupił się na nim, a nie na randce.
-No więc... Szybciej Camilio, bo jak mnie wkurwisz to Cię zgwałcę, przy okazji zrobię sobie z Ciebie bufet, bawiąc się przy tym niezmiernie...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Nie Mar 19, 2017 12:36 am

Spojrzał ponownie na łowcę, po czym musnął palcami szalik... By potem pokręcić przecząco głową.
- Odmawiam. Nie odkryję swojej twarzy. I byłbym wdzięczny, gdybyś nie psuł mi kolejnego szalika - odpowiedział mu natomiast, nie podnosząc tonu głosu. - Na ten warunek nie mogę się zgodzić.
Wyraźnie pochmurniał. Czy z tego dawało się domyśleć, o co chodziło? I tak, i nie. Jednakże wampir aktualnie nie wyjaśnił nic więcej w tej oto tematyce.
Za to zamrugał ślepiami, słysząc jego kolejne słowa.
- Masz... Straszne fetysze - wymamrotał w odpowiedzi. - I to bardzo... Nie tego się spodziewałem... - Nie marzy mi się, ani zostać zgwałcony, ani jego bufetem. Masakra. Co te dzieciaki mają w głowie w tych czasach?
Westchnął głęboko.
- Po prostu... Nie mogę. Nie mogę ściągnąć szalika - dodał jeszcze od siebie. - Nie zrozumiałbyś.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Nie Mar 19, 2017 1:08 pm

Czy chłopak zamierzał mu się stawiać? Czyżby na prawdę był taki głupi by zadzierać z łowcą, który był nieobliczalny w swoich działaniach? Co jak jednak zdecyduje się go faktycznie zabić? Jednak skoro tak bronił swojego szaliczka oznaczało by to, że szalik jest jego słabym punktem. Jeśli będzie konieczność Cornelius zaś w niego uderzy
-Chyba nie rozumiesz że nie tu tu dyktujesz warunku. Zdejmuj go. Natychmiast.
To już nie była ani prośba, ani też polecenie wydane spokojnym tonem. To był rozkaz, który mógł wskazywać iż Cornelius traci do wampira cierpliwość.
-Nie możesz zdjąć szalika? Jak nie wytłumaczysz się, to zapewniam Cię dzieciaku iż go zdejmiesz...
Odparł do niego i usiadł na krześle, które stało niedaleko wampira, po czym zaczął mu się uważnie przyglądać. Złożył ręce w koszyk, po czym oparł je o swoje nogi.
-Mówże...
Nie rozumiał z czym ten się krył, skoro i tak już było za późno, skoro Cornelius wiedział, jak i był zaciekawiony całą historyjką związaną z tym szalikiem.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Camilio

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3130-camilio-kira#66212 http://vampireknight.forumpl.net/t3262-camilio#70235
Zarejestrował/a : 05/01/2017
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    Pon Mar 20, 2017 10:23 pm

Skrzywił się mimowolnie gdy tamten zażądał od niego opowiedzenia prawdy... Dotyczącej szalika i faktu, dlaczego właściwie nie zamierzał się go pozbywać. Ciemnowłosy już dobrze widział, że za bardzo wykręcać się nie mógł - oczywiście, zawsze istniała jakaś szansa tego, ale czym to też poskutkuje? Lecz również działało to i w drugą stronę, bo przecież skąd mógł wiedzieć, jak sam łowca zareaguje na prawdę?
Dlatego też, zanim się odpowiedział mu, mimowolnie potarł policzek, by potem wziąć głębszy wdech.
- Nie bardzo uśmiecha mi się zwierzanie komuś, kogo ledwo znam... I jednocześnie ta osoba jest tą, która próbuje mnie zabić - odpowiedział mu natomiast, w końcu skupiając na nim swój wzrok. - Mam... Po prostu zrąbaną psychikę. I szalik ją stabilizuje. Nie będę wciągać cię w żadną opowieść na ten temat i tak byś stwierdził, że cię zanudzam.
Na dodatek posłał mu ponure spojrzenie.
- I nie jestem dzieciakiem. Ba, założę się, że mam więcej lat niż ty - dodał jeszcze od siebie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hymm... A bo ja wiem...    

Powrót do góry Go down
 
Hymm... A bo ja wiem...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Nie wiem jak to nazwać, bo nie mój pomysł. Czyli tańsze zaklęcia.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: