IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata Samaela [II piętro]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Komnata Samaela [II piętro]   Pią Sty 20, 2017 3:59 pm

Prywatne komnaty młodego Draculi urządzone zostały w stylu nieco innym niż większość tego typu pomieszczeń w ponurym zamczysku. Zdecydowanie w oczy rzuca się obszerność pokoju oraz fakt, że pozbawiony jest on wykwintnych zdobień, antycznych mebli i lśniącego złota. Miast tego dominuje tu zdecydowanie prostota i regularność kształtów.
Pod prawą ścianą, tą bliższą drzwi wejściowych stoi sporych rozmiarów łóżko, na którym z powodzeniem zmieściłoby się kilka osób. Zwykle leżą na nim najzwyklejsze w świecie białe poduszki i zaścielone jest matową, szarą pościelą. Najczęściej dość niedbale, no, ale od czego jest zamkowa służba nieprawdaż? Po obu stronach łoża stoją dwie, niewielkie nocne szafki, na których stoją dwie identyczne lampki bardzo pomocne gdy lokator ma ochotę poczytać coś po zmroku.
Reszta umeblowania prezentuje się podobnie - prosto i w stonowanych kolorach. O ścianę przeciwległą do wejścia oparte jest kilka regałów, komoda oraz duża szafa. Znajdują się tam oczywiście ubrania, bielizna, ręczniki i tego typu niezbędne rzeczy. Brak tu garderoby, miast niej niewielki, kafelkowany prysznic, z którego można skorzystać gdy z lenistwa, czy też braku chęci nie chce się udać do głównej łaźni.
Lewa ściana to w zasadzie trzy ogromne okna, sięgające kilka centymetrów od podłogi niemal pod sam sufit. Wychodzą na wschód tak więc przez większość dnia i tak dociera do wnętrza niewiele promieni słonecznych. W razie jednak gdyby i te strzępy słońca były zbyt irytujące, z prostego acz masywnego karnisza zwisają grube, ciemne zasłony.
Jeśli chodzi o sprzęt... Cóż, nie ma go wiele. Oprócz dużego wzmacniacza, gitary, słuchawek i wieży muzycznej brak tu innej zaawansowanej elektroniki. Miast telewizora książki. Różne szuflady i zakamarki skrywają też kilka innych rzeczy, których lepiej nie wymieniać.
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Pią Wrz 01, 2017 2:17 pm

Pierwotnie plan był prosty - zamknąć dziewuchę w lochu i schodzić tam tylko w chwili wielkiego pragnienia. Szybko doszedł jednak do wniosku, że tak słaba i sponiewierana może szybko kopnąć w kalendarz pozostawiona sama sobie w zimnej, ciemnej celi, a to wiązałoby się z utratą tej rozkosznej hemoglobiny. W dodatku jej zadziorność była nawet zabawna. Zaniósł ją więc do własnej komnaty. Będzie mógł ją mieć stale na oku i sięgać po jej krew bez konieczności zasuwania po całym zamku.
Tym sposobem Ameiie stała się więźniem... nie, gościem w prywatnej komnacie panicza Samaela.
Służące wykąpały nadal nieprzytomną wampirzycę, uczesały i przebrały w czystą, czarną bieliznę. Jej rzeczy trafiły do pralni a nowych niestety nie było skąd wziąć, dlatego też będzie musiała poświecić golizną do czasu aż wyznaczona pokojówka nie wróci z zakupów w mieście. Tak czy inaczej dopiero teraz, Samael zwrócił bardziej uwagę na fizyczność swojego nowego zwierzątka. Atrakcyjna z niej dziewuszka, musiał to przyznać. Aż dziwne, że porwał ją ze względu na krew a nie po to by się z nią zabawić...
Usiadł wygodnie na fotelu, naprzeciw łóżka, w którym spała i ze dłońmi splecionymi na karku cierpliwie czekał. I co on ma teraz z nią zrobić? Wypuszczenie w świat kompletnie nie wchodziło w grę. Z drugiej strony na pewno nie podda się łatwo i będzie bronić się przed zostaniem jego służką i posłuszną marionetką. Ciężki orzech do zgryzienia.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Pią Wrz 01, 2017 3:44 pm

Spała jak kamień. Była na tyle wymęczona, że nie obudziła się ani razu, kiedy pokojówki się nią zajmowały. Dała się łaskawie umyć i przebrać, chyba pierwszy raz bez marudzenia. Ile czasu minęło? Dopiero gdy wyleżała swoje w wygodnym i miękkim łóżku, dźwięki i światło zaczęły do niej powoli docierać. Skrzywiła troszkę nos z niezadowolenia. Było przecież mega za wcześnie na pobudkę. Mimo to coś jej podsuwało, że powinna wstać. C o ś było nie tak. W końcu podniosła się powoli do pozycji siedzącej, wodząc sennym wzrokiem po pokoju. Fajnie, nie wiedziała gdzie była. Jej czarne oczy padły na gościa siedzącego na przeciwko. Z początku w ogóle go nie poznała. Ziewnęła leniwie, odgarniając czarny nieład na głowie na jedną stronę. Następnie przetarła wierzchem dłoni jedno oczko, potem drugie. Od zawsze miała problemy ze wstawaniem. Znów spojrzała na wampira. Ah tak, musiała paść w lesie ze zmęczenia. Świetnie. Przewróciła oczami na jego widok. Jak zawsze musiała się w coś wpakować i nie było już ucieczki. Zaklęła pod nosem, mogła wiać gdzie pieprz rośnie, kiedy go tylko zobaczyła. No trudno. Z drugiej strony nic jej nie zrobił. To dobry początek, aż sama była zdziwiona. I po co tyle na niego krzyczała, skoro koniec końców i tak wylądowała w jego.. sypialni? Ciekawiło ją czy sypiał na tym łóżku, czy wybrał jej jakąś inna sypialnię.
- Dzień dobry.
Burknęła nieśmiało znów ziewając. Z drugiej strony łóżko było takie przyjemne, a pościel tak miękka i czysta, że bez zastanowienia padła na nie po raz drugi. Zawinęła pierzynę wokół siebie niczym kokon tak, że tylko głowa wystawała. No i burza czarnych włosów. Znów zamknęła oczy. Chyba wolała jednak spać. Spanie było milsze. Nagle poczuła cholernie nieprzyjemny skurcz w gardle. Ale była g ł o d n a. Wiedziała, że jeśli rzuci się na Samaela gówno z tego wyjdzie. No cóż, postanowiła, że zje pierwszą lepszą postać, która wejdzie do komnaty. Obojętnie kto miałby to być. Westchnęła tylko cicho i owinęła się jeszcze szczelniej.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Pią Wrz 01, 2017 3:57 pm

Oczekiwanie na to aż jego gość odzyska przytomność umilił sobie czytaniem jakiejś książki. Wszak po pierwszych dziesięciu minutach każdemu znudziłoby się patrzenie na leżącą niczym trup dziewczynę. Czytał więc rozdział za rozdziałem aż wreszcie usłyszał jakieś poruszenie w pościeli. Zaznaczył stronę zakładką, odłożył książkę na stolik i poprawił się na oparciu wlepiając szkarłatne ślepia w swoją zdobycz.
- Śpiąca królewna się obudziła. - rzucił unosząc delikatnie kąciki ust. Wyglądał na bardzo spokojnego i cholernie pewnego siebie. Wszak znajdując się w zamku, konkretniej w jego komnacie, nie miała już najmniejszych nawet szans na ratunek czy ucieczkę. Jej los zależał tylko i wyłącznie od jego kaprysu, oraz tego jak wyklaruje się relacja między nimi. Mogła się stawiać i próbować walczyć, ale to tylko pogorszy sprawę. Czas pokaże jaką wampirzyca podejmie decyzję i jaki stosunek będzie miała do swojego porywacza.
- Idziesz spać? Szkoda. Przygotowałem coś dla Ciebie. - paskudny  uśmiech nie schodził z jego wrednej gęby. Leniwym ruchem ręki uniósł pokrywkę sporych rozmiarów pucharka a po komnacie rozszedł się niezwykle kuszący zapach ciepłej jeszcze krwi. Odsączono ją zaledwie kilka minut wcześniej z jednego z więźniów zalegających w lochach. Posiadanie własnej trzódki dawców krwi było naprawdę wygodne i na polowanie chodziło się jedynie dla czystej rozrywki i dreszczyku emocji. - Nie skosztujesz? - zapytał cały czas spoglądając na kokon jakim w tej chwili była. Pięknie, całkowicie pomiętoli mu świeżo ubraną pościel...
Swoją drogą ciekawe jak zareaguje na fakt, że ubrana jest jedynie w bieliznę w dodatku nie swoją. Sytuacja miała wiele plusów, jednym z nich był fakt, że aby sie napić i zaspokoić głód będzie musiała wykopać się spod kołdry i podejść do stolika tuż przy fotelu na jakim zasiadał. Popatrzy sobie na jej kształty i to bez żadnego skrępowania czy zażenowania.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Pią Wrz 01, 2017 6:45 pm

Okey. Łóżko oficjalnie było jej ulubionym miejscem w tej ponurej komnacie. Było duże i miłe i na pewno już jej własne. Skoro Samael pozwolił jej z niego skorzystać, nie dostanie go z powrotem. Teraz należało do czarnulki, która zdążyła go sobie przywłaszczyć. Może e w e n t u a l n i e się z nim podzielić, jak będzie milutki. A co jak nie? Znów rozpętają piekło i będą się kłócić. Akurat w kłóceniu się Aimi miała wprawę. Nie ma to jak brzydkie słowa, podnoszenie głosu i te sprawy. Zawsze na propsie. Potrafiła przekrzyczeć niemal każdego, chociaż oto ten wampir przed nią wydawał się niespotykanie ciężkim przeciwnikiem.
Miała zamiar spędzić resztę swojego żywota pomiędzy tą jakże cudowną pościelą. Królewna całkiem jej pasowało, aż uśmiechnęła się pod nosem. Lubiła wszystkim rozkazywać i była w tym znakomita. Tak ją wychowano, że wszystko dostawała pod nos, a wszelkie dziwaczne zachcianki i tak były spełniane. Cóż teraz nie miała już nikogo, kto by się nią zajął, więc póki co nie burzyła się z gościnności nowo poznanego wampira. Zobaczymy w praniu, co z tego wyniknie. Amel również postawiła wszystkie karty na przyszłość. Nie oczekiwała za wiele, jednak, bądźmy szczerzy, wcale też nie za mało. Nie ruszała się, dopóki nie poczuła jakiegoś dziwnie magnetyzującego zapachu. 1,  2, 3 oddechy pełną piersią trwała w bezruchu, po czym wyskoczyła z łóżka jak oparzona. Nie przeszkadzało jej, że miała na sobie tylko bieliznę. Znała wartość swojego ciała, była przecież modelką. Zwykła do pozowania w ubraniu czy też tylko w bieliźnie. Obecnie niestety wychudła troszkę biedulka, od 'wypadku' nie jadła prawie wcale. Linia żeber była znacznie zaznaczona, a każda kostka i mięsień przebijały się przez bladą skórę. Chociaż w tym momencie w ogóle nie przejmowała się czy wampir się jej przygląda, czy też nie. Liczyła się tylko zawartość pucharka. Jednym susem doskoczyła do fotela, porwała puchar w blade dłonie i wypiła krew duszkiem, nie robiąc przerw. Kilka sekund później spojrzała na wampira i uśmiechnęła się delikatnie. Jej oczy zmieniały kolor z czarnego na czerwony. Był to ich naturalny kolor, czarny świadczył tylko o głodzie lub wściekłości. Musieli teraz wyglądać trochę bardziej podobnie No przynajmniej trochę.
- Masz może jeszcze trochę?
Zapytała niby obojętnie, jednak o jeden raz za dużo zerknęła na pusty pucharek. Szkoda, że tak szybko się skończył. Przez chwilę rozważała próbę spróbowania jego krwi, na pewno była bardzo kusząca, jednak póki co odłożyła to na później. Była jeszcze odrobinę za słaba, żeby spróbować go zaatakować, jednak czuła się już znacznie lepiej. Nieprzyjemne pulsowanie i pieczenie w gardle ustało, przynajmniej na razie. Odstawiła pucharek i wyciągnęła ręce w górę, przeciągając się niczym zaspany kociak. Podeszła następnie do szafy, jeśli Samael nie próbował jej zatrzymywać, z której wydobyła jedną z jego koszul, którą potraktowała jak nową sukienkę. Podwijając za długie rękawy spojrzała na wampira. Cóż czuła się jak u siebie.
- I co teraz? Będziesz mnie tu trzymał?
Zapytała opierając się o szafę i unosząc lekko brwi.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Nie Wrz 03, 2017 11:38 am

Spodziewał się, że zapach ciepłego posiłku szybko wyciągnie brunetkę z łóżka i się nie pomylił. Z satysfakcją patrzył jak wyskakuje z pościeli jak poparzona i pędzi w stronę stolika. Niech zna jego dobre serce i korzysta póki jeszcze może. On sam skorzystał z okazji i przyjrzał się dokładniej jej sylwetce. Musiał przyznać, ze była zdecydowanie zbyt chuda. Wyraźnie rysujące się pod jasną skórą kości oznaczały, że była bardzo wygłodzona lub miała jakieś problemy zdrowotne. Ewentualnie była modelką z wybiegu bo tam im większy szkielet tym lepiej. Tak czy inaczej z jego perspektywy wyglądała raczej na kogoś kto potrzebuje pomocy a nie stawia warunki i jest złośliwy.
- Mam. - odpowiedział krótko, jednak na stoliku obok znajdował się już tylko opróżniony już puchar. - Pytanie brzmi czy dam Ci więcej. - uniósł kącik ust ku górze w swoim charakterystycznym uśmiechu - Widzę, że się wyspałaś. Dobrze. - pokiwał powoli głową. Zignorował póki co fakt, że za bardzo spodobało się jej jego własne łóżko. Tym razem była to sytuacja wyjątkowa i nie było czasy by przygotować dla niej coś odpowiedniego. Mógł ją co prawda zanieść do lazaretu albo komnaty dla gości, ale swoje sprawy wolał załatwiać w prywatnej komnacie a nie rozbijać się po zamku. Mógł jeszcze wpaść na ojca albo co gorsza matkę.
Obserwował cierpliwie jak wampirzyca skierowała się w stronę szafy. Uniósł lekko brew gdy jakby nigdy nic wyciągnęła jego koszulę i ubrała na siebie. Swobodnie się czuła, nie ma co. Trafiła tu jako więzień a zachowywała się jak u siebie w domu. Niezły tupet i temperament, musiał przyznać. Może w innych okolicznościach postanowiłby szybko sprowadzić ją na ziemię, jednak zadziorność tej małej bestii zaczynała mu się nawet podobać.
- Teraz? Wszystko zależy od tego jak potoczy się nasza znajomość, moja droga. - westchnął teatralnie udając rezygnację czy też skonfundowanie. - Może być miło i Twoja klatka będzie ze złota. - wstał powoli z fotela i rozpoczął krótkie, ale miał nadzieję, że wystarczające objaśnienie sytuacji. Skierował się w stronę niewielkiej, ukrytej sprytnie w ciemnych meblach lodóweczki. - W odwrotnym przypadku oczywiście warunki będą bardziej niż złe. Ale! - zatrzymał się w pół kroku i wlepił w nią swoje ponuro wyglądające ślepia. - Nie chcę byś odebrała to jako groźbę. W żadnym wypadku. - uśmiechnął się jakby rozmawiali właśnie o pogodzie na zewnątrz. Wyjął z lodówki dwa pokaźne plastikowe woreczki, takie jakich używa się w stacjach pobierania krwi. Ta nie była już tak świeża jak dopiero co spuszczona z więźnia jednak nie miał zamiaru rozpieszczać gościa samymi rarytasami jeżeli jeszcze na to nie zasłużył. - Potraktuj to raczej jako chłodną ocenę sytuacji i informację o dwóch drogach spośród których musisz wybrać. Nie krępuj się, nie musisz odczuwać żadnej presji wyboru.. - znowu wpadł w ten cholernie dziwny nastrój kiedy to stawał się chłodnym i perfidnym w swoich słowach i czynach skurwielem. Tak to już jest gdy ktoś jest raczej rozchwiany emocjonalnie a jego osobowość jest bardziej niż niestabilna.
Kiedy napełniał pusty puchar krwią rozległo się pukanie do drzwi. Chwilę później do komnaty weszły trzy śliczne pokojóweczki w charakterystycznych strojach, obładowane torbami z logo najróżniejszych marek. Wszystko to zostało pozostawione na łóżku, dziewczęta ukłoniły się nisko paniczowi po czym bez słowa zostawiły wampiry samym sobie.
- To dla Ciebie. Twoje stare ubrania są w pralni choć nie wiem czy będą się jeszcze do czegoś nadawały. - kiwnięciem głowy wskazał na pakunki pełne drogich ubrań. Nie to, że się chwalił, po prostu było go stać więc dlaczego miał kupować jakieś badziewie?
- Nie wiedziałem co lubisz nosić więc musisz mi wybaczyć, wybrałem wedle swojego gustu. - westchnął - Przymierzysz?
Gdyby młody zdawał sobie sprawę jak bardzo w tej chwili przypomina swojego ojca to pewnie strzeliłby sobie w głowę. Jednak genów się nie oszuka choćbyśmy nie wiem jak bardzo się starali. Tak czy inaczej w torbach było wiele rzeczy, sukienki, T-shirty, spodnie, spódniczki, bielizna, słowem wszystko co tylko kobieta może na siebie włożyć. Dominowały głównie ciemne kolory, ale to już jego własne widzimisię.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Wto Wrz 05, 2017 10:40 am

Tak na prawdę wnioski wyciągnięte przez Samaela nie były błędne. Melka rzeczywiście potrzebowała pomocy, jednak to nie zmniejszało jej chęci do stawiania warunków i bycia złośliwą. Najważniejsze to nie dać nic po sobie poznać. Udawanie szło jej całkiem nieźle, w końcu poza modelingiem zdarzało się, że pracowała jako aktorka. No może pracą tego nazwać nie można było, w końcu pieniądze nie odgrywały tutaj żadnej roli, chodziło o zwyczajną przyjemność i pokazanie, że zawsze była od innych lepsza.
Oczywiście, że czuła się jak u siebie w domu. Duża chata, bogate wnętrze i podłe wampiry pod dachem. Prawda, że tak samo? Co z tego, że nazwisko było trochę inne, kto by się tam zagłębiał w takie tycie szczegóły! Jeśli Amel była zadowolona, to wszyscy powinni być. I tyle. Chociaż by się do tego nie przyznała, cieszył ją fakt, że Sammy zabrał ją do swojej własnej komnaty, nie jakiejś innej. Nie była pewna o czym to wszystko świadczyło, ale musiało na pewno coś znaczyć. Przynajmniej dawało jej poczucie, że nie jest byle kim, byle jaką lalką, którą wstawiłby do lochów. W tym momencie wszystko wydawało jej się zresztą bardzo kolorowe, troszkę snu i jedzenia, a kobieta od razu jakaś taka szczęśliwsza. No przynajmniej na razie, Melce szybko się wszystko odmieniało.
Słuchając jego słów skradała się powoli przez pokój. Oglądała jego wnętrze, zapamiętywała każdy szczegół. Tak na prawdę nie spodziewała się niczego innego. Wiedziała, że jej nie wypuści, przecież inaczej by jej tutaj nie zaciągnął, tylko zostawił na śmierć. Pytanie jednak brzmiało, czy wampirzyca chciała zostać wypuszczona? Póki co nie zamierzała rozstawać się z luksusem, jaki przynosił oto ten 'związek' z Sammym. Zobaczymy jednak jakie będą jego wymagania. Amel miała problem z podążaniem wedle zasad, łamanie ich sprawiało jej tyle radości i na pewno nie zrezygnuje z ich naginania.
- Pod warunkiem, że będzie to klatka z białego złota ozdobiona diamentami.
Powiedziała teatralnie wzruszając ramionami, jak gdyby była to oczywistość. Nie spuszczała wzroku z Samaela zbliżając się do niego powoli. Była na wysokości fotela, w którym uprzednio siedział, gdy do pokoju wlazły pokojówki. Szybko spiorunowała je wzrokiem, zastanawiając się kiedy będzie miała okazję podrapać im troszkę te śliczne twarzyczki. Wiedziała, że to dla niej żadna konkurencja, jednak i tak była zazdrosna. Nie lubiła się dzielić, więc wolała temu zwyczajnie zapobiec. Trochę je oszpeci i już wszystko się ułoży. Kiedy w r e s z c z c i e wyszły, zanim zdążyła się nimi zająć, spojrzała na torby pełne ubrań. Całe szczęście, że będzie miała co na siebie włożyć, bo przecież jej stare ubrania nie wchodziły w grę, nigdy nie zakładała tych samych ciuchów dwa razy. No chyba, że byłaby to jedna z koszul Samaela, całkiem jej się spodobało to paradowanie w nie swoich ubraniach. Wzrokiem przemknęła przez znaki różnych marek i musiała stwierdzić, że była usatysfakcjonowana. Czemu by go tak troszkę nie nagrodzić? Znów wróciła do skradania się w kierunku wampira. Chciała sprawiać wrażenie, jak gdyby zamierzała wziąć od niego puchar z zimną, nie zbyt ciekawą, krwią. Nie była aż tak spragniona, żeby pić jakieś tam woreczkowe podróbki. Niech o tym wie. Kiedy była już dostatecznie blisko płynnym ruchem stanęła za jego plecami, wkładając zgrabne dłonie pod jego koszulę i drapiąc delikatnie jego nagie plecy. Oparła się o niego policzkiem i przymknęła powieki, wdychając jego zapach.
- Wybaczam.
Szepnęła cicho, kreśląc pazurkami koła na jego plecach, tak bardzo nie chciała się ruszać, jego muskularne plecy dawały jej poczucie bezpieczeństwa. Czyżby była jedną z tych ofiar, które czuły sympatię do swojego oprawcy? Najwyraźniej. Westchnęła cicho i z niechęcią odsunęła się od jego pleców, kierując się w stronę łóżka. Z każdym krokiem nabierała większej chęci na rozpakowanie prezentów, tak że ostatnie kilka kroków niemal przebiegła. Wskoczyła na łóżko jak uradowana mała dziewczynka i bez większego zastanowienia wysypała zawartości wszystkich toreb na łóżko. Spojrzała na wampira czerwonymi oczkami i zamrugała kilka razy, ściągając usta w dzióbek.
- Pomożesz mi coś wybrać, Sammy?
Zapytała wesoło, klepiąc miejsce na łóżku obok siebie. Przez kilka sekund czuła się, jak gdyby byli znów na kamieniu koło wodospadu, tam gdzie cała ta przygoda się zaczęła.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Czw Wrz 07, 2017 1:24 pm

Mogła go nazwać ignorantem, ale kompletnie nie znał jej jako aktorki czy modelki. Nie oglądał raczej telewizji a temat mody i prasa jej poświęcona też raczej nie bardzo go interesowała. Ubierał się dość ekscentrycznie, ale najważniejsze było, że kierował się własnym gustem i widzimisię a nie wytycznymi jakiegoś "autorytetu" z branży. I raczej wychodziło mu to na dobre bo prócz faktu bycia zadowolonym często zwracał na siebie uwagę już na początku, a lubił być w centrum uwagi.
Zabawność sytuacji polegała na tym, że Amelie zachowywała się jakby spędzili razem upojną noc. Najpierw spała w jego łóżku, zagrzebana w pościeli, następnie poruszała się po jego komnacie swobodnie, jakby była u siebie. A na koniec jeszcze ubrała jego własną koszulę. Całość najpierw wywołała lekkie zdziwienie u młodego wampira, w końcu jednak zaczęło go to bawić i zdecydował się przyłączyć do tej dziwacznej gry.
- Oczywiście... - odpowiedział krótko na temat klatki. Mogła myśleć, że to tylko metafora, jednak kryło się za tym coś jeszcze. Jego pierwotnym planem naprawdę było zakucie jej w łańcuch przypięty gdzieś do ściany czy podłoża. Według niego obroża na jej smakowitej szyjce wyglądałaby wręcz cudownie. Tymczasem zareagowała niemalże wrogo na pokojówki, które przyniosły jej ogrom nowych ubrań. Miała jakiś uraz do pokojówek czy po prostu nie lubiła ładnych, młodych dziewcząt? Chwilowo to zignorował i postanowił nie zagłębiać się w szczegóły. Miast tego obserwował poczynanie swojego więźnia aż do momentu gdy zniknęła mu za plecami.
Nim zdążył zareagować wsunęła mu dłonie pod koszulę. Gdyby tylko miała ukrytą broń i zamiary mogłaby go nieźle dźgnąć w plecy... Ale miast tego zaczęła go pieszczotliwie drapać. Wampir uniósł brew wyrażając zdziwienie jednak po chwili poddał się i chłonął pieszczotę zadowolony jak stary kocur. Może chciała go sprawdzić, może chciała uśpić jego czujność. A może była po prostu nieobliczalna? W tej chwili skłaniał się bardziej ku tej ostatniej opcji. Tymczasem dziewczyna zabrała się za odpakowywanie prezentów. Ubrań było mnóstwo, poczynając od bielizny a na jakiś sukienkach czy płaszczykach kończąc.
- Skoro chcesz. Ale uprzedzam, że mój gust jest... specyficzny. - wyszczerzył zębiska i podszedł do niej. Usiadł na łóżku wśród porozrzucanych zakupów i zaczął przeglądać rzeczy. Najdłużej zwykle przypatrywał się wszelkiego rodzaju bieliźnie. Pewnie zastanawiał się czy będzie pasowała na jego nową zabaweczkę. Cóż, była dość zabiedzona tak więc niektóre rzeczy mogły być za duże na jej chudy tyłek. Trzeba będzie nad nią popracować i przywrócić do lepszej formy. Tak czy inaczej ułożył dwie małe kupki, zbierając dwa komplety - pofałdowana spódniczka, gorset, kabaretki i jakieś szpile oraz skórzane spodnie, ciemna bluzka z dekoltem i buty, których nie potrafił nawet nazwać. Może i nie znał się na modzie, ale potrafił stwierdzić co pasuje do czego i z czym będzie dobrze wyglądać. - Coś Ci się spodobało? - zapytał zerkając na to co robi dziewczyna. Mówiąc szczerze to on zdążył się już znudzić tym przebieraniem w damskich fatałaszkach. Taki już był i szybko się nudził.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Sob Wrz 09, 2017 7:02 pm

Dla niej była to rzeczywiście upojna noc. Kiedy ostatnio spala na tak miękkim łóżku? Wyrzekła się przywilejów i luksusów, pogrążona w żałobie. Do teraz jednak nie zdawała sobie sprawy jak bardzo za tym wszystkim tęskniła. Życie z dużą ilością pieniędzy było znacznie łatwiejsze. Dlatego nie zamierzała zrezygnować z niczego, co przynosiła ze sobą znajomość z Samaelem. Przyzwyczaiła się do jego komnaty. Może tu zamieszka?
Cóż jej plan nie przewidywał łańcuchów, krat i innych, jednak diamentową obrożą by pewnie nie pogardziła. Chokery były zresztą obecnie w modzie, o. Wszelkie ozdoby na jej zgrabnej szyi były mile widziane. Naszyjniki też, jeśli nasz kochany wampir się nad tym zastanawiał. Amel dała się całkiem pochłonąć prezentom, komnacie, nowej rzeczywistości. Tak bardzo starała się zapomnieć o tym, co się ostatnio wydarzyło w jej długim wampirzym żywocie, że zrobiłaby niemal wszystko, żeby pozbyć się żalu, jaki gościł na dobre w jej podświadomości. Odpychała od siebie wszelkie wspomnienia i emocje z nimi związane, pogrążając się coraz bardziej w górze drogich ciuchów porozrzucanych swobodnie na nieswoim łóżku. Tak bardzo chciała, żeby ktoś wybawił ją z opresji i po prostu zamazał cały smutek czyś innym, nowym. Póki co Sammiemu szło całkiem całkiem nieźle. Nie mogła narzekać.
Oglądała rzeczy dość pobieżnie, od jakiegoś czasu miała problemy ze skupieniem się - za dużo myśli na raz. W końcu jednak spojrzała na wampira siedzącego na łóżku obok niej. Nie wyglądał jak by się świetnie bawił, jednak nie przestawał szukać idealnego outfitu i to bez marudzenia. Uśmiechnęła się pod nosem, potrafił być słodki, trzeba było mu to przyznać. Oczywiście nie na głos! Westchnęła cicho i spojrzała na to co wybrał. Pokiwała głową na 'tak' i dorzuciła do tego jedną z krótkich, jedwabnych sukienek w kolorze - oczywiście - czarnym. Trzeba się było przypodobać gospodarzowi. Po chwili, bez większego zastanowienia porwała jedną z par skąpych, czarnych, koronkowych majtek i rzuciła nimi w wampira, chichocząc jak nastolatka.
- Będziesz śnił o mnie tylko w tym, dziś w nocy?
Rzuciła zakrywając usta dłonią z szerokim uśmiechem na twarzy. Dawno się tak dobrze nie bawiła. Dawno zresztą w ogóle się nie bawiła. Wskazała palcem na rzeczy, które wybrał.
- Przymierzę, więc zamknij oczy.
Powiedziała wstając z łóżka i zabierając ze sobą jeden z kompletów. Podeszła do szafy i odwróciła się do niego tyłem. Amelka już była taka dziwna. Raz przechadzała się przed nim w samej bieliźnie bez problemu, żeby za chwilę chować się, bo przecież dziewczyna ma prawo się wstydzić. Odpięła dwa pierwsze guziki jego koszuli, która natychmiast opadła na ziemię. Zaczęła zakładać na długie nogi kabaretki, potem włożyła stopy w wysokie szpile i w końcu pozbyła się stanika, żeby zapiąć na wąskiej talii gorset. I wszystko w takiej kolejności. Przecież tak na prawdę nie potrzebowała więcej na siebie wkładać, wiedziała, że wygląda dobrze. No może ostatnio trochę za chudo, ale nie zamierzała sobie tym zawracać głowy. Jeśli będą ją dobrze karmić, wróci do swoich, troszkę pełniejszych rozmiarów. Przeciągnęła się leniwie, żeby w końcu wciągnąć na siebie pofałdowaną spódniczkę. Nie spieszyła się, lubiła robić z siebie widowisko. Po całym przedstawieniu odwróciła się do wampira, unosząc pytająco brwi.
- Może być?
Zapytała tylko czekając na jedną, prawidłową odpowiedź. Okręciła się jeszcze w koło, żeby pokazać mu c a ł o ś ć.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Pon Wrz 11, 2017 1:01 pm

Może to okrutne, ale pomimo znajomości wydarzeń, które doprowadziły Amelie do stanu w jakim ją znalazł w górach, kompletnie nie robiły na nim wrażenia. Oczywiście rozumiał, że kobieta może być rozbita po utracie dzieciaka, nie był ograniczony. Mimo to obchodziło go to tyle co zeszłoroczny śnieg. Był zbyt samolubny i arogancki by zwracać uwagę na przejścia kogokolwiek innego niż on sam. Nadal uważał, że to on był najbardziej pokrzywdzoną osobą na świecie i raczej nic tego nie zmieni. Możliwe, że jakaś niewielka cząstka jego duszy nie chciała ukojenia i spokoju. Gniew, nienawiść, żądza zemsty - to były rzeczy, które w dużej mierze napędzały jego istnienie. Tak więc choć podobnie, on i Amelie działali na nieco innych zasadach. Ją przeszłość przygniatała i popychała do autodestrukcji, jego napędzała i dodawała cel w życiu.
Tak czy inaczej zupełnie nieświadomie wypełnił pustkę we wnętrzu swojej nowej znajomej odwracając jej uwagę od użalania się nad tym co było i skupiając na swojej własnej osobie oraz tym co ich nowa znajomość może przynieść za korzyści. Obojgu. Choć trudno powiedzieć by miał co do niej bardziej sprecyzowane plany wiadomym było, że jej nie wypuści w świat. Trzymał jej w lochu jednak nie będzie. Więc? Skomplikowana sprawa...
- Jeżeli bym śnił to miałabyś je na sobie tylko przez pierwsze pięć minut... - skrzywił wredną gębę i zdjął majtki, które wylądowały mu gdzieś na ramieniu. O, czyli miała zamiar przymierzyć to co jej wybrał? Świetnie. Tylko dlaczego kazała mu zamknąć oczy? Prychnął tylko i wzruszył ramionami. Przecież widział ją już naga kiedy służące ją kąpały i przebierały. Po co ten cyrk? Bezczelnie więc obserwował jak się ubiera. Musiał przyznać, że umiała to robić bo chociaż wyglądało to niepozornie to każdy niby niewinny ruch działał na męską wyobraźnię obserwatora. Ciekawe jakby wyszło w druga stronę? Jakiś mały striptiz, nie pogardziłby na pewno.
- Pasuje Ci. - odpowiedział i pokiwał przytakująco głową - Ładnie, ładnie. - teatralnym, leniwym gestem klasnął trzy razy w dłonie. Mógłby dodać jeszcze "ruchałbym" ale postanowił ugryźć się tym razem w język.
Wstał z łóżka i podszedł do Amki. Tu coś niby poprawił, tam wyprostował - Cenne znalezisko jak na przypadkowe spotkanie na zadupiu. - uniósł kącik ust w lekkim uśmiechu. Był zadowolony, wprawny obserwator mógł to wychwycić w jego oczach i tym drobnym, głupim uśmieszku. Nie dość, że będzie miał teraz dostęp do jej zajebistej krwi to jeszcze sobie popatrzy tu i ówdzie.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Pon Wrz 11, 2017 8:40 pm

Póki co wszystko układało się całkiem milutko. Żaden z wampirów nie próbował zjeść tego drugiego, więc pewnie można uznać to za sukces. Jednak jak długo to wszystko potrwa? Kiedy Samaelowi zachce się pić, a kiedy Amelce odjebie i się znudzi w tej komnacie? Kwestia czasu. Miejmy tylko nadzieję, że się nie pozabijają. Patrząc na wybuchowość ich charakterów nigdy nie wiadomo jak się to wszystko może skończyć. Mimo wszystko Amel nie planowała psuć tego małego uroczego świata, jaki razem stworzyli. Nie chciała przekuwać bańki, przecież miała się całkiem dobrze. Przekupne z niej stworzenie, nie ma co. Chociaż miała wyrafinowany gust, ciężko było jej dogodzić. Za szybko się wszystkim nudziła. Pieniądze przynosiły jej radość, jednak też tylko chwilową. Typowa jedynaczka, rozpieszczona do szpiku kości.
Mel lubiła robić przedstawienie ze wszystkiego. Potrafiła sprawić, że ubieranie się było równie zmysłowe jak striptiz. Jednak większość leżała po stronie Samaela. Jeśli będzie grzeczny, kto wie? Może zasłuży na małe rozbieranko ze strony Czarnulki, ale nie zapędzajmy się do przodu. Ważne to co tu i teraz. A w tym momencie Aimi stała wyprostowana jak struna, kiedy Sam poprawiał na niej ciuszki. Niczym przed pokazem mody. Była gotowa, yay.
- Skąd wiesz, że było przypadkowe?
Walnęła z dupy, mrużąc czerwone ślepia. Chciała mu po prostu zamącić w głowie. Niech nie będzie pewny niczego. W końcu nie znał jej za dobrze. Może rzeczywiście była zagubioną istotką w lesie, a może czyimś posłańcem, szpiegiem lub przynętą? Wampir będzie się musiał sam tego dowiedzieć, a Amel nie zamierzała mu tego ułatwiać. Nie potrafiła do końca ukryć, że cieszyły ją komplementy. Uśmiechnęła się słodko, łapiąc za jego koszulę i przyciągając do siebie mocnym ruchem. Zwinnie odszukała ustami jego usta i musnęła je delikatnie. Drugą dłonią przejechała po jego szyi. Zastanawiała się jak smakował. Wiedziała, że pewnie nie dałby się jej spróbować, jednak może jakoś go podejdzie? Podstęp zawsze był dobrym wyjściem, a ona już układała w głowie niecny plan.
- Kiedy pójdziemy pozwiedzać zamek?
Wypaliła sama zaskoczona pytaniem. Tak na prawdę nie zależało jej na jakiejś tam 'wycieczce objazdowej', chciała bardziej ustalić granice. Dowiedzieć się gdzie może iść, a gdzie nie. Chciała wiedzieć czy ją stąd wypuści, czy nie. Wtedy łatwiej będzie jej łamać reguły, kiedy już je wszystkie pozna. Usta przy jego ustach, oczywiście nie zamierzała się odsuwać, jeśli sam jej nie odepchnie. Była nieco zagubiona, czuła się bezpieczniej dzięki jego bliskości, chociaż sama nie wiedziała dlaczego.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Sro Wrz 13, 2017 12:27 pm

Żadne z nich nie miało łatwego charakteru a do tego sytuacja w jakiej się znaleźli nie była zbyt normalna. Trudno było określić relację jaką właściwie wytworzyli oraz granice do których mogli się posunąć. W takich okolicznościach bardzo łatwo o spięcia i kłótnie. Póki co wszystko układało się nieźle choć pewnie pierwsze zgrzyty to tylko kwestia czasu.
Co do spotkania w górach to nie brał pod uwagę innej opcji jak tylko przypadek. Wszystko wydarzyło się zbyt spontanicznie aby mogła być to jakakolwiek pułapka czy podstęp. Chociaż miał wielu wrogów to wykonanie planu z podstawieniem dziewczyny o niesamowitej krwi w przypadkowe miejsce, do którego mógłby nigdy nie trafić gdyby nie chwilowy kaprys, byłoby nie tylko niemożliwe, ale i absurdalnie głupie. Po za tym jaką ewentualni spiskowcy mieli by gwarancję, że Sam jej po prostu nie zabije tam w górach? Nie, było to zbyt nieprawdopodobne by w ogóle myśleć jakimś podstępie. Ale czy był to do końca przypadek? Niektórzy wierzą, że nic w życiu nie dzieje się przypadkiem.
- Chcesz powiedzieć, że to było przeznaczenie? Brzmi aż zbyt romantycznie. - odpowiedział jej unosząc lekko kąciki ust. Wiedział, że chciała mu zamieszać w głowie jednak w ten sposób raczej się jej nie uda. Z resztą chyba lepiej dla niej aby miał ja za bezbronną istotkę, którą znalazł i zabrał do domu. Gdyby miał choć cień podejrzeń, że to przynęta czy też innego rodzaju pułapka ich relacja wyglądała by zupełnie inaczej i już nie byłoby tak kolorowo i przyjemnie.
Chcąc zaznaczyć swą dominująca pozycję, kiedy tylko musnęła jego usta swoimi, przyciągnął ją zdecydowanym ruchem do siebie i przemienił niewinnego buziaczka w głęboki pocałunek. Obejmując jej drobne ciałko ramionami, jedną ręką ścisnął pośladek dziewczyny sięgając pod pofałdowaną spódniczkę i nie puszczał przez dłuższą chwilę.
- A zasłużyłaś na wycieczkę? - zapytał z cwanym uśmieszkiem na wrednej gębie. Puścił ją wreszcie ze swego mocnego uścisku i raz jeszcze poprawił wdzianko tu i ówdzie.
Może chciała zobaczyć jak wygląda reszta tego wielkiego zamczyska. A może pod tym pretekstem chciała znaleźć jakąś możliwość ucieczki. Kto wie co jej chodziło po głowie? - Chcesz mi uciec? Tak szybko? - niemal wyszeptał to wprost do jej ucha a jego pokaźnych rozmiarów kły błysnęły w szerokim, drapieżnym uśmiechu.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Pią Wrz 15, 2017 8:56 am

Pewnie miał rację i przypadek był zbyt oczywisty, żeby ich spotkanie uszło za zorganizowane, jednak Melka nie odpuściłaby okazji do chociażby próby wytrącenia kogoś z równowagi. Nic osobistego, zwyczajna dziecinna zachcianka. Niestety dziewczynie często zdarzało się nie słuchać rozumu i robić wszystko tak jak jej się w danej chwili zachciało. Tak jak spotkanie z Samaelem. Zamiast uciekać gdzie pieprz rośnie, zaczęła bawić się w dom. Na szczęście dom zamienił się w zamek, poszarpane cichy w suknię. Jeszcze tylko korony brakowało, no i żeby się jej ktoś słuchał, na co pewnie liczyć nie mogła.
Na jego słowa wzruszyła tylko ramionami. Sama nie była przekonana, czy wierzy w przeznaczenie, jednak spotkanie w pośrodku niczego dwóch wysoko urodzonych wampirów, którzy znali się już w przeszłości - przypadek? Jedno mogła przyznać, lubiła słowo romantycznie. Od tych wszystkich dzieciowych problemów zaczęła niemal tęsknić za czekoladkami, kwiatami, randkami. Dziwna sprawa, po prostu chciała mieć dużo uwagi i żeby ktoś się nią ciągle zajmował, na przykład tak jak teraz, o.
- Kto wie.
Odparła tylko, przecież Samael nigdy by nie przyznał, że rzeczywiście wierzy w przeznaczenie, więc nie miała nawet po co pytać. I z tej całej próby zamieszania mu w głowie wyszło wielkie nic. Za to Amel czuła się chyba bardziej zdezorientowana niż ktokolwiek inny. P r z e z n a c z e n i e, takie głupie słowo. Szybko jednak odsunęła od siebie wszystkie dziwne myśli, skupiając się całkiem na jego ustach. Przyciągnięta przez wampira zachichotała cicho i przywarła do niego całym ciałem. Zamknięta w żelaznym uścisku, zachłannie całowała jego usta. Mógł zrobić wszystko, tylko żeby jej nie puszczał. Znów poczucie bezpieczeństwa wzięło górę i niemal błagała, żeby ta chwila trwała już całą wieczność. Nie chciała znów być sama ze swoimi demonami. Zignorowała nawet, że ktoś ją maca po dupie. Była zbyt pochłonięta całą sytuacją. Kiedy wreszcie wampir się odsunął odetchnęła głęboko. Stała nieruchomo z ramionami spuszczonymi po bokach niczym pusta lalka, zbyt zaskoczona własnymi reakcjami, jakie w niej wzbudzał, żeby cokolwiek zrobić. Nie opierała się, gdy poprawiał jej ubranka. Dopiero głos tuż przy jej uchu wyrwał ją z zamyślenia. Dreszcz przebiegł po jej ciele.
- Oczywiście, że zasłużyłam i nigdzie się nie wybieram.
Zapewniła go, kładąc prawą rękę na jego torsie. O dziwo mówiła szczerze. Póki co było jej tutaj za dobrze, żeby chociaż myślała o ucieczce, jednak kto wie? To na co tak bardzo miała ochotę, odkąd go zobaczyła, na pewno się Sammiemu nie spodoba. Mimo wszystko nie potrafiła się powstrzymać.
- Chciałabym Cię zjeść, tygrysie.
Wyszeptała cicho, zaciskając prawą dłoń na jego koszuli. Pewnie będzie do prasowania, ups przepraszam. Liczyło się tylko jedno: jej oczy na linii jego szyi, kiedy szeptał do jej ucha. Cóż nim sama się zorientowała, stanęła na palce, żeby szybko, ale delikatnie wbić białe kły w jego szyję. Wiedziała, że się wkurwi, że ją odepchnie, że pewnie zrobi jej krzywdę. Tak czy tak zamierzała spróbować. Po prostu wyglądał tak smakowicie. Nie był kruchy jak ludzie. Był silny i potężny i po prostu już tak na nią działał. No trudno, najwyżej wyjdzie z tego kupa, ale spróbować zawsze można.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Nie Wrz 17, 2017 1:59 pm

Nie protestowała, nie wyrywała się. To dobrze. Spodziewał się, że fakt złapania jej za tyłek zostanie szybko skomentowany a sama dziewczyna będzie próbowała wyswobodzić się z jego uścisku. Skoro się tak nie stało korzystał i z lubością molestował jej pośladek. Cóż, jeżeli miała zostać z nim na dłużej będzie musiała przywyknąć do tego typu zachowań gdyż Samael nie miał żadnych oporów przed obłapianiem kobiecego ciała przy każdej możliwej okazji.
Chwilę później jednak, myśli młodego Asmodeya skupiły się na czymś innym niż tyłek Amelie. Poczuł lekkie ugryzienie na szyi co zdecydowanie mu się nie spodobało. Nie chodziło nawet o fakt, że ugryzła go niespodziewanie. On, podobnie jak jego ojciec z resztą, bardzo niechętnie dzielił się swoją krwią z kimkolwiek. Nawet gdyby ładnie poprosiła nie uroniłby ani kropli. A teraz? Mała zołza bezczelnie i bez ceregieli się w niego wgryzła!
Dał jej dwie, może trzy sekundy po czym korzystając z niewielkiej odległości złapał zdecydowanym ruchem za jej czarne włosy i mocnym szarpnięciem odciągnął jej zachłanna buźkę od swojej szyi. Zmusił ją żeby spojrzała na jego gniewną twarz, ściągniętą w groźnym grymasie. Ponure oczy płonęły agresją i wyglądało na to, że wściekł się nie na żarty.
- To tyle jeśli chodzi o bycie miłym. - wycedził przez zaciśnięte mocno zębiska. Starał się, nie pobił, nie zgwałcił, nie osuszył do ostatniej kropli. Ba, kupił jej tonę ciuchów i zabrał do swojej własnej komnaty miast wrzucić po prostu do lochu. I po co to wszystko? Jeżeli dziewczyna chciała sprawdzić gdzie są granice to zdecydowanie właśnie je przekroczyła.
Pchnął ją zdecydowanie a jej drobne ciało z pewnością ulegając jego sile wyląduje na powrót na łóżku. - I co ja mam teraz z Tobą zrobić...? - powolnym krokiem zwiastującym nadejście burzy zbliżał się w jej kierunku.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Pon Wrz 18, 2017 8:54 pm

Niech sobie wampir nie myśli, że chwilowa tolerancja macania po dupie będzie trwała wiecznie. Rzeczywiście Melka była lekko rozkojarzona i zagubiona bliskością innej osoby. Nie miała w planach już kiedykolwiek się do kogoś przytulać, więc była to dla niej nie lada niespodzianka. Oczywiście przy zdrowych zmysłach zaraz by go zaczęła tłuc. Tyłek i włosy były święte, niech lepiej ich nie rusza, o. Wątpliwe, żeby wampirzyca dała radę do czegokolwiek przywyknąć. Była tak samo samolubna i uparta jak Samael. Albo będzie po jej myśli i tak jak sobie zażyczy, albo wojna. Były w tym wszystkim jakieś plusy. Wampir nie miał problemów z macaniem, a Melka z biciem po twarzy. Ale się ślicznie dobrali <3.
To nie tak, że planowała go ugryźć. Po prostu tak wyszło, zwyczajna zachcianka. Nie potrafiła się powstrzymać. Nim sama się spostrzegła jej kły przebijały się przez jego bladą szyję. No trudno, stało się. 1, 2, 3 sekundy i trzy łyki smakowały wybornie. Picie ludzkiej krwi z pucharka to jedno, jednak picie prosto ze źródła to już całkiem inna historia. Euforia niestety nie trwała długo, odciągnięta za w ł o s y, również się wkurwiła. Jej oczy przybrały czarny kolor jak u rekina. Wiedziała, że się na nią wkurzy. Ale bitch please, zostaw te piękne włosy. Nie wyrywała się, skończyłoby się to tylko na jeszcze większej szarpaninie. Pchnięta, padła na łóżko niczym bezwładna lalka.
- Tak jakoś wyszło.
Rzuciła tylko wzruszając ramionami lekko naburmuszona, niczym mała dziewczynka pozbawiona ulubionej zabawki. Przecież nie zrobiła tego specjalnie. Szybkim ruchem zaczęła ściągać wysokie szpile, które ledwo co dostała. Co miał z nią zrobić? Co ona z nim zrobi! Ha! Miała niecny plan. Niech sobie wampir nie myśli, że była taka bezbronna. Zawsze miała jakiś plan w zanadrzu. Tym razem był po prostu świetny. Przecież najlepszą obroną jest atak. Raz, dwa podskoczyła na równe nogi, balansując na miękkim materacu. Rzuciła w niego jednym z butów.
- Stój! Nie ruszaj się! A sio!
Poleciał drugi but, potem zaraz za nim poduszka. Oczywiście postanowiła się bronić i to w jakim stylu. Fakt, że się przy tym świetnie bawiła nic nie znaczył. Jej oczy znów były czerwone, a dziewczyna wybuchnęła śmiechem. Ups, tyle jeśli chodzi o groźne miny i atmosfery.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Pon Wrz 25, 2017 4:05 pm

Z jego perspektywy, Amelka, nie miała wiele do powiedzenia w kwestii łapania jej za tyłek, ciągania za włosy czy innych rzeczy, do których być może nie była przyzwyczajona. Znajdowała się w jego prywatnej komnacie, w zamku należącym do jego rodziny a on nie będzie miał najmniejszych oporów by karać ją za przewinienia a od czasu do czasu pomacać tu i tam jeśli tylko będzie miał ochotę. Oczywiście mogła się stawiać jednak to prawdopodobnie tylko pogorszy sprawę, która póki co nie wygląda jeszcze tak źle. Wszak mogła skończyć dużo gorzej, na przykład przykuta łańcuchem do ściany w zimnym i ciemnym lochu. Po za tym przecież nic złego jeszcze nie zrobił, ot ścisnął trochę za pośladki, wielkie mi rzeczy. Mógł zgwałcić a tylko trochę obmacał. Dobry porywacz Samael.
- Nawet nie próbuj! - warknął krzywiąc się paskudnie widząc jak dziewczyna sięga po pierwszego buta, który z resztą wbrew ostrzeżeniu poszybował w jego kierunku. Nie było trudno go uniknąć, tak jak i ciśniętego jego śladem drugiego, jednak samo w sobie jeszcze bardziej go rozdrażniło. Nie dość, że go gryzie to jeszcze ma tupet rzucać w niego szpilkami. Przed poduszką się już nie uchylił, miast tego chwycił ja w locie i spojrzał na nią ze zmrużonymi ślepiami. - Cieszę się, że się dobrze bawisz. - syknął jadowicie i ze sporą siłą rzucił poduchę prosto w nogi wampirzycy w celu przewrócenia jej na materac. Oczywiście nie zaboli jej to w żadnym stopniu, ale ułatwi mu obezwładnienie jej co też właśnie uczynił. Błyskawicznym doskokiem drapieżnego kota znalazł się przy niej. Zamknął jej kruche nadgarstki w żelaznym uścisku swoich łapsk i rozciągnięte w dwie różne strony wcisnął w pościel. Siedząc na jej udach w celu zminimalizowania szans na wierzganie kończynami wyszczerzył kły w szerokim uśmiechu zwycięstwa.
- Oprócz smyczy będę chyba musiał zainwestować jeszcze w kaganiec... - pochylił się tak by dobrze go widziała. Ich twarze dzieliły ledwie centymetry.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Wto Paź 10, 2017 10:17 pm

Cóż kobiety były z reguły niewdzięczne. To nie tak, że robiły to specjalnie, po prostu nie czuły potrzeby dziękowania. Wydawało im się, że wszystko co się dla nich robi, jest szarą rzeczywistością, a rzeczy które dostawały, po prostu były koniecznością. Nie ma innej opcji. No przynajmniej Amelka tak myślała, co do innych pań nigdy nie wiadomo. Tak więc nawet nie zaprzątała sobie swojej ślicznej główki, tym jak źle mogła skończyć. Zwyczajnie żyła chwilą, w końcu takie traktowanie się jej należało. Co do kary, kto wie? Przecież też mogłaby być całkiem p r z y j e m n a...
Kiedy Samael coś tam sobie krzyczał, żeby nie próbowała - oczywiście całkowicie zignorowała jego wrzaski. Już przecież ułożyła niecny plan i miała zamiar zrealizować go w stu procentach. Początek szedł jak z płatka. Wszystkie obiekty, które miała w zasięgu ręki, leciały w stronę wampira niczym szybowce. Po chwili jednak coś rąbnęło w jej nogi i z piskiem padła na łóżko. Nie broniła się, zbyt zaskoczona. Pozwoliła Sammowi się na sobie usadowić i nawet nie marudziła, że było jej niewygodnie, albo że był za ciężki. To przecież wielki postęp, powinien się cieszyć. Cała sytuacja nadal ją bawiła, więc chichotała od czasu niczym mała, beztroska dziewczynka. Przecież każdemu byłoby do śmiechu na jej miejscu!
- Nie wierzę, że ty też się dobrze nie bawisz.
Zaćwierkała wesoło szarpiąc nadgarstkami, testując jego siłę. Nie dała po sobie poznać, że obecny obrót wydarzeń nieco ją zaniepokoił, zwłaszcza gdy jej nadgarstki ani drgnęły. Samael bardzo ją intrygował, jednak nie ufała mu. Gdzieś z tyłu głowy paliło się czerwone światełko, że znajdowała się w nieciekawym położeniu, jednak jak to nasza Melka, zwyczajnie je zignorowała. Zamiast tego wpatrywała się czerwonymi ślepiami w jego - czerwone - ślepia, dopiero po czasie zdając sobie sprawę, jak blisko siebie się znajdowali.  Uśmiechnęła się do niego nieśmiało i podniosła głowę, żeby trącić nosem jego nos.
- Nie jestem Twoim zwierzątkiem, tygrysie.
Szepnęła cicho, wdychając jego zapach. Po chwili opadła bezwładnie na poduszki i wpatrywała się w niego w  bez ruchu. Niby się uśmiechała, chociaż oczy miała poważne, nie żartowała tak do końca. Co do zwierzątka można by podyskutować, jeśli wyżej wymienione obiekty (czyt. kaganiec i obroża) byłyby nieprzyzwoicie drogie.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Wto Paź 31, 2017 2:43 pm

Nie ufała mu? No cóż, nie musiała. To, że wyniósł ją z tych gór miast zostawić na pastwę losu, ubrał, nakarmił i nawet nie zrobił za dużej krzywdy wcale o niczym nie świadczyło. Gdzie tam. Z drugiej strony, będąc na jej miejscu również wolałby pozostać czujnym. Nigdy niczego nie można być pewnym. Sytuacja więc wyglądała następująco - Amel nie ufała jemu a on za grosz nie ufał jej, postanawiając nie dać się nabrać na postawę frywolnej, rozchichotanej dziewuszki. Zbyt wiele miał już do czynienia z kobietami by uwierzyć, że za tą maską nie kryje się coś więcej. Coś dużo bardziej złego i podstępnego. Pytanie tylko co dziewczyna zamierzała osiągnąć. Uciec? Zbadać jak daleko może się posunąć w obecnej sytuacji? Wydobyć ze swojego rycerza informacje? Czegokolwiek nie planowała on sam nie miał najmniejszego zamiaru jej tego ułatwiać.
- Jestem sobie w stanie wyobrazić wiele sytuacji, w których bawiłbym się lepiej. - mruknął z przymrużonymi ślepiami. Jego ponure spojrzenie wlepione były w twarz wampirzycy lecz co jakiś czas uciekało nieco niżej, ku smakowitej, kruchej szyi, w której żyłach płynęła uzależniająca krew. Krew, której szum mógł doprowadzić do nagłego ataku pożądania. Asmodey przełknął cicho ślinę.
- Tak? - oderwał na chwilę wzrok od posiłku i znów spojrzał dziewczynie w oczy - W takim razie kim, lub czym jesteś?
Chętnie poznałby jej własną opinię na temat tego zagadnienia. Dla niego sprawa była banalnie prosta. Uratował ją, przyniósł tutaj, więc należała do niego czy to się jej podobało czy też nie. W razie jakichkolwiek ale znał wiele sposobów by zmusić ją do uległości a nawet jeśli to by nie podziałało, może przecież po prostu ją uwięzić.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Nie Lis 12, 2017 8:56 pm

Wdzięczność nie należała do słownika Melki. Może i ją uratował jej pomógł, ale nagrody za to nie dostanie. Jej cudowne towarzystwo musiało mu wystarczyć. Przecież powinien się cieszyć, ot co! Z drugiej strony nie mogła marudzić, przecież zamek był niczego sobie, a do swojego apartamentu wracać nie miała zamiaru. Za dużo wspomnień, ledwo zszywała głębokie rany, było za wcześnie, żeby na nowo je otwierać. Wiedziała, że kiedyś będzie musiała stawić czoła przeszłości, ale odkładała to na nigdy później.
Nieświadomie odgrywała swoją rolę bezbronnej dziewczynki. Nauczyła się pokazywać z niewinnej strony, żeby potem uzyskać moment zaskoczenia. Samael był jednak zbyt czujny, żeby dał się nabrać na głupie babskie gierki. Cóż zawsze warto było spróbować. Przecież nie miała nic do stracenia.
Prychnęła tylko, słysząc jego odpowiedź. Rasowy dupek, jak zawsze, czego się spodziewała. Widziała, gdzie podąża jego wzrok. Sytuacja była dla niej nieco niebezpieczna, przecież mogła skończyć jako przekąska. Postanowiła zwyczajnie ciągnąć konwersację i udawać, że niczego nie zauważyła. Jak zawsze ciekawość wzięła górę.
- Jestem gościem.
Gość, zwierzątko czy zabawka. Tak na prawdę wszystko znaczyło to samo. Mimo wszystko nie zamierzała nic przyznawać. Wiedziała, że jest na pastwie wampira górującego nad nią. Mimo wszystko musiała zachowywać pozory, jak gdyby miała jeszcze jakieś asy w rękawie. A może właśnie tak było? Pewnie za niedługo sami się przekonamy. Poruszyła gwałtownie nadgarstkami, sprawdzając jego uścisk. Mh, ani drgnęły, tak jak się spodziewała. Mimo wszystko była nieco rozczarowana. Miała ochotę trochę powalczyć ze swoim 'oprawcą', a ten nie dawał jej najmniejszych szans. A mogło być tak ciekawie.
- Gościem bardzo zadowolonym ze swojego gospodarza.
Dodała cicho. Nowe ciuszki, WŁASNY pokój i te sprawy. Nie mogła aż tak marudzić. Postarał się nie ma co.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Sro Lis 15, 2017 6:26 pm

Słysząc szum wartkiej, szkarłatnej rzeki płynącej w jej żyłach, czując na ściśniętych nadgarstkach przyspieszony puls, widząc jak piersi unoszą się gwałtowniej niż zwykle, wiedział. Bała się. Żadną miarą nie chciała dać tego po sobie poznać, ale prawda była taka, ze bała się swojego gospodarza. Trudno jej jednak zarzucić, że był to strach bezpodstawny, wielokrotnie przecież udowodnił jej, że nie tylko bywa nieprzewidywalny, ale również wyprowadzony z równowagi mógł posunąć się do drastycznych metod by zmusić ją do potulności. Choć jeszcze nic wielkiego się nie stało, cały czas balansowała na ostrzu noża. W każdej chwili przecież Asmodey mógł przestać być tak uprzejmy i tolerancyjny. Zwłaszcza doprowadzony do wściekłości.
- Gościem powiadasz... - mruknął pod nosem, ale wyraźnie przestał zwracać uwagę na rozmowę w trakcie, której właśnie się znajdowali. Nie, jego umysł był w tej chwili zaprzątnięty czymś innym. Mroczniejszym. Głodem z natury tych nienaturalnych, zachłannych. Przeklętych, gdyż nie mając najmniejszej ochoty na krew, pragnął raz jeszcze zatopić kły w tej zgrabnej szyi i skosztować cudownego leku na wszystkie jego bolączki i rozterki. Chciał raz jeszcze dostąpić cudownego zapomnienia.
I gdy był już tak blisko, że mogła wyraźnie poczuć jego chłodny oddech na swojej skórze a wilgotny język ostrożnie, niemal z namaszczeniem, zostawiał samą tylko końcówką, lśniący ślad na alabastrze... Zerwał się jak oparzony. Puścił trzymane do tej pory nadgarstki dziewczyny, wyprostował się i szybkim ruchem odwrócił w stronę drzwi.
Coś... ktoś, wyrwał go ze stanu kompletnego pogrążenia się w nałogu. Nikogo nie było za drzwiami, tego mogła być pewna, wszak jako wampir potrafiłaby to wyczuć lub usłyszeć. Nie, to co tak brutalnie oderwało go od narkotycznego pragnienia musiało być gdzieś dalej. Niżej. Kobiecy głos, delikatna woń słodkich perfum, będąca tak trudna do wyczucia z tej odległości, że zdawać się mogła tylko snem, złudzeniem.
Na bladą twarz wampira wypełzł paskudny grymas. Widać było, że coś wyjątkowo zadziałało mu na nerwy i nie był już skory do zabaw i podchodów ze swoim gościem. Powoli podniósł się z łóżka, nadal będąc wpatrzonym w drzwi. Pazurzaste palce naprzemiennie zaciskały się rozluźniały, zupełnie jakby nie mógł się zdecydować na to co właściwie powinien teraz uczynić. Wyraźnie było widać, że konsternacja pochłaniała go podobnie, lub nawet tak samo mocno, jak pragnienie uzależniającej krwi Amelie. Pokręcił gwałtownie głową, jakby strząsając z niej niechciane, natrętne myśli i zmełł przekleństwo w swoim ojczystym języku. Usiadł na brzegu łóżka i wyjął telefon z kieszeni. Napisał szybka wiadomość tekstową po czym cisnął urządzenie na fotel znajdujący się nieopodal.
- Na czym to ja... - starał się skupić, przypomnieć sobie, co robił zanim został wytrącony z równowagi. Widać było, że wstrząs musiał być silny bo choć się starał, w głowie miał ziejącą czernią pustkę. - Jebać... - skrzywił się i opadł plecami na łóżko. Położył sobie dłonie na twarzy, przymknął oczy i głęboko odetchnął.
Musiał zachować spokój i wykazać się cierpliwością choć, jak powszechnie wiadomo, cierpliwość nie była jego mocną stroną. W zasadzie nie była żadną gdyż nie posiadał jej wcale.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Sro Lis 15, 2017 7:18 pm

Była zbyt dumna, żeby przyznać się do strachu. Nie znała tego uczucia, nie potrafiła go określić. Jednak przyspieszony puls, napięte mięśnie i chęć do samoobrony musiały właśnie o tym świadczyć. Jej własne ciało ją zdradziło, niefortunna sytuacja. Nie była z siebie zadowolona, powinna lepiej wszystko ukryć, jednak czy można ją za to winić? Oczywiście, że tak. Melka zawsze chciała wszystko kontrolować, każdy chociażby najmniejszy szczegół. Nawet własne odruchy powinny działać jedynie pod jej wpływem. Wszystko poza kontrolą wymagało poprawy. Taka mała maniaczka. Wiedziała, że znajdowała się w beznadziejnej sytuacji, jednak sam fakt, że jej krew tak bardzo mogła na kogoś działać, schlebiała jej. Każdy komplement był mile widziany. A adoracja wręcz pożądana. Kiedy przejechał językiem po jej szyi, przebiegł ją dreszcz podekscytowania. Faktem niestety było, że tylko jej krew tak na niego wpływała. Nie jej charakter i nie jej wygląd. Ukłucie zazdrości tylko pogorszyło jej humor.
Więc w momencie, kiedy Samael zdołał nad sobą zapanować, poczuła ulgę i przede wszystkim wielkie rozczarowanie. Zamrugała kilka razy, totalnie zaskoczona. Jak on mógł się jej oprzeć? Była z ł a. Leżała przez chwilę w bezruchu z niezadowoloną miną. W końcu usiadła na łóżku, poprawiając pogniecione ubrania. Dziwnie się zachowywał. Co go tak rozzłościło? Dla niej wszystkie zapachy dookoła były nowe. Wampiry czy ludzie, nie rozpoznawała żadnego z nich. Zresztą miała ich daleko w poważaniu. Snuła posępnym wzrokiem za wampirem, który wyraźnie był wkurzony. Kiedy w końcu posadził swoje cztery litery na łóżku, starała się dostrzec przez jego ramię, o czym pisał, jednak nic z tego. Był za wysoki.
Westchnęła teatralnie, patrząc jak nadąsany leży na łóżku. Ale go coś ugryzło! Nie potrzebowała zachęty. Położyła się obok, wtulając do jego boku. Czy tego chciał czy nie. Miała gdzieś czy będzie chciał ją odepchnąć. Najwyżej zaczną się napierdzielać, co mogłoby być całkiem ciekawe.
- Chcesz mi o tym opowiedzieć?
Powiedziała cicho, wodząc pazurkiem po jego torsie. Nie zamierzała nalegać. Nie była pewna, czy w ogóle ją to obchodzi, z drugiej strony wolała go w tej bardziej zadowolonej formie. Teraz wydawał jej się jakiś odległy, przez co nie poświęcał jej wystarczająco uwagi. A tak nie mogło być!
- Długo będziesz mnie trzymał w tym pokoju?
Dodała niemal szeptem. Jakoś tak jej wyskoczyło. Póki co wszystko co się działo było niczym jedno, wielkie złudzenie. Pozory były niemal idealnie zachowane. Została uratowana, ubrana, nakarmiona, jednak za jaką cenę? Ciekawiło ją, czy pozwoliłby jej odejść, czy też może w ogóle o tym nie myślał?

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Czw Lis 16, 2017 7:31 pm

Przez te wszystkie targające nim wewnętrznie emocje i rozterki, całkowicie zapomniał o swojej nowej podopiecznej. Jeszcze chwilę temu był jednocześnie rozdygotany ze wściekłości i spięty niczym gotujący się do ataku drapieżny kot. Tak sprzeczne i wybuchowe w połączeniu mieszanki zwykle są bardzo niestabilne i wyjątkowo wybuchowe. Cóż, tym razem udało mu się opanować w porę, nie dając się ponieść żądzy mordu i zadawania bólu. Finalnie opadł tylko bezwładnie na łóżko i ukrył twarz w dłoniach. Twarz wyrażającą bezgraniczne zmęczenie i rezygnację. Jak długo tak jeszcze wytrzyma? Ile można jeszcze tak żyć? Wreszcie skończą się drobne przyjemności, którymi mógłby zająć swój zniszczony umysł i choć na chwilę oderwać się od szaleństwa, które trawiło go od środka. Westchnął głośno, przeklinając głośno po rumuńsku. Dopiero czując ciepło obcego ciała tuż przy swoim wrócił z nieskończonej spirali nienawiści. Tutaj, do zamkniętej komnaty gdzie byli tylko on i ona.
- Nie chcę. - skrzywił się. Po pierwsze, nigdy nie należał do typu dzielącego się swoimi problemami z innymi. Tym bardziej z istotami tak podstępnymi jak Amelie, która mogła wszystko to co usłyszy wykorzystać w przyszłości przeciwko niemu. Nie dał się zwieść pozorom jej ładnej buźki i infantylnego zachowania. W jej oczach, a raczej tuż za nimi, dostrzegał tlące się diabelskie ogniki, które starała się przed nim ukryć. I chyba tylko dlatego podjął jej grę, będąc ciekaw kiedy wreszcie opuści gardę i okaże mu kim jest naprawdę. Ah... po drugie zaś. Cóż, wychodził z założenia, że cóż mogą ją obchodzić jego problemy. Z pewnością myślała tylko jak się stąd wyrwać w jednym kawałku i szczerze mówiąc się jej nie dziwił.
- Źle Ci tu? - ujął jej dłoń, dużo delikatniej niż ostatnim razem, przyciągnął powoli do siebie. Przyglądał się jej, ot tak, bez większego celu. Wąskie, zgrabne palce, ładne, pomalowane paznokcie. Szkoda by było... - Zastanawiałaś się kiedy jak to jest? - oho, zebrało się Draculi na filozofowanie albo dzielenie się swoimi przemyśleniami. Oczywiście w irytująco enigmatyczny sposób, żeby czasem nie było za łatwo a rozmowa nie była zbyt przyjemna. - Jak to jest być potworem? Jakie to uczucie żyć tylko dzięki nienawiści? - oderwał ponure oczy od jej drobnej łapki i przekręcił głowę tak by na nią spojrzeć. Blada twarz nie wyrażała absolutnie niczego - Nienawidzić tak bardzo, że staje się to jedynym celem istnienia a jednocześnie być przez nią niszczonym? Tak od środka, zupełnie poza kontrolą. - głos miał wyjątkowo spokojny choć jakoś zbyt poważny i melancholijny jak na coś co prezentował jej do tej pory. Splótł ich palce, ot tak w zwyczajnym odruchu. - Być chorym z nienawiści. Żadną miarą nie mogąc zaspokoić tego głodu ani na dłuższą metę zadowolić się czymś innym? I powoli... - urwał i delikatnie zginał jej wątłe palce jak w dziecięcej wyliczance - bez ustanku, staczać się na dno będąc trawionym wewnętrznym ogniem?.
Puścił jej dłoń i spojrzał w sufit obojętnym wzrokiem - Ehh ależ ja pierdolę... - mruknął z niezadowoleniem i kwaśną miną.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Czw Lis 16, 2017 10:10 pm

Samael wydawał się jakiś niedzisiejszy. Humor paskudny, widać zjadł coś niestrawnego. To na pewno musiało być to! Może nadgniły, stary i zdziwaczały dziadek? Biedactwo.
Nie chciał się spowiadać? No trudno, niech żałuje, więcej takiej okazji nie będzie. Limit dobrych słówek był prawie na wyczerpaniu. Melka nie potrafiła być miła zbyt długo. Z jednej strony miała gdzieś dlaczego Sammy zachowywał się jak naburmuszony dupek, z drugiej była ciekawa co go mogło aż tak rozzłościć! Chociaż na opanowanego i tak nie wyglądał, miała okazję się sama przekonać. Może znudziło mu się siedzenie w pokoju? Kto wie~ wyglądał raczej na zmiennego kolesia. Aż rozbolała ją głowa od tego całego myślenia! Musiała sobie natychmiast dać spokój, jeszcze pierwsze zmarszczki pojawią się na jej nietkniętej buzi i wtedy chyba w ogóle się powiesi.
Z wszystkich odpowiedzi, nigdy nie wyobraziła sobie, że Samael mógłby zapytać o jej zdanie. Czy było jej źle? Oczywiście, że nie. Brakowało diamentów, ale poza tym nie mogla marudzić. Po ostatnich miesiącach bycia całkowicie samą, towarzystwo było jak najbardziej wskazane. Pewnie gdyby go nie spotkała, błąkałaby się dalej po lasach. Podążyła za jego wzrokiem i również wpatrywała się w ich dłonie. Dotyk był przyjemny, nie mocny, ledwie dostrzegalny. Była to totalna odmiana, która wpłynęła na nią zadziwiająco kojąco. Zamilkła na chwilę, co jej się raczej rzadko zdarzało. Nie spodziewała się, że okaże jej chociaż odrobinę czułości. Jego towarzystwo było zabawne, diabelnie ciekawe, ale także gwałtowne i napełnione siłą, mocą. Delikatny dotyk zbił ją kompletnie z tropu. Może wampir nie był aż taki zepsuty, jak jej się na początku wydawało? Może zwyczajnie był zagubiony.
Kiedy odwrócił się w jej stronę, ich twarze dzieliło jedynie kilka centymetrów. Czerwonymi oczami wpatrywała się w jego oczy, tak samo czerwone. Nietypowe zjawisko, żeby dwójka wampirów nie spokrewniona ze sobą, mogła być na tyle podobna. W końcu taki kolor tęczówek był również rzadkością wśród wampirów. Dopiero po chwili zaczęły docierać do niej jego słowa. Wyrzucał je z siebie niczym karabin, całkowicie ją zaskakując. Poświęciła mu całą uwagę, koncentrując się na tym, o czym mówił. Nie była pewna, jednak mogła zgadywać, że opowiadał o sobie. O kim innym mógłby mówić w taki sposób, prawda?
- Musi być bardzo samotnie dźwigać tyle nienawiści.
Odparła po chwili milczenia, czekając aż skończy. Nie chciała mu przerywać. Widać, że historia, którą jej przedstawił nie była dla niego przyjemna, zresztą nie można się przecież dziwić.
- Nie można wyeliminować źródła tej nienawiści? Nie da się go zabić pozbyć?
Zapytała po chwili, kiedy on już obrócił się w stronę sufitu, kompletnie niezadowolony. Amelka podniosła się szybkim ruchem i jednym susem wskoczyła na niego niczym kociak. Usiadła na jego biodrach okrakiem, tak jak on robił to uprzednio. Pochylała się nad nim, a wodospad czarnych pukli spadał swobodnie wokół jego głowy. Bez zastanowienia ujęła jego twarz w swoje delikatnie dłonie.
- Albo znaleźć coś, co mogłoby zadowolić na dłużej? Coś wystarczająco przyjemnego i zajmującego, żeby starczyło na zawsze?
Dodała na koniec. Nie znała się na pocieszaniu, zresztą nie taki był jej zamysł. Chciała jedynie poznać całokształt tej historii i usłyszeć jego zdanie na ten temat. A może kryło się za tym coś więcej?

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   Pią Lis 17, 2017 8:14 pm

Jeżeli w jakikolwiek sposób, choćby na chwilę, miała zamiar związać z nim swój los to musiała przyjąć to z całym dobrodziejstwem inwentarza. Czyli w dużej mierze zaakceptować humor zmienny jak wiosenna pogoda, czasem odrobinę brutalności a nawet przemocy oraz jakże odmienne egzystencjalne rozterki i rozważania nad sensem własnego istnienia. Z pozoru Samael mógł wydawać się nieskomplikowanym facetem. Ot, rozwydrzony, rozpieszczony dzieciak z obrzydliwie bogatej rodziny, który zawsze dostawał co chciał albo po prostu sam to sobie brał. Nie tolerujący żadnych objawów sprzeciwu i odmowy. Kierujący się niskimi instynktami i chęcią zaspokojeniem swoich własnych zwyrodniałych potrzeb. Nic bardziej mylnego, jak mawia klasyk. Dziwne, ale zyskiwał sporo przy bliższym poznaniu. Tylko, że niewielu tak naprawdę go znało. Dwie, góra trzy osoby. Nie licząc dziewczyny, która opiekowała się nim od urodzenia pozostałych szczerze nienawidził. Po pierwsze trudno było nie odbić się od cierniowej bariery jaką wokół siebie roztaczał, po drugie sam z siebie niechętnie otwierał się przed kimkolwiek uznając to za objaw nie tyle słabości co głupoty. Przecież wszystko mogło prędzej czy później zostać wykorzystane przeciw niemu.
- Samotność jest wpisana w moje życie odkąd się urodziłem. - odpowiedział uśmiechając się krzywo. Ojciec nigdy go nie chciał na tym świecie. Matka? Cóż, szkoda strzępić ryja. Wystarczy powiedzieć, że większą część dzieciństwa spędził z Anais albo Natsume, czyli jakby nie było zupełnie obcymi wampirami. Nie żeby się żalił czy coś, to były po prostu suche fakty. - Wyeliminować? Cóż... - mroczne oczyska zmrużyły się nieco. Kąciki ust powędrowały nieco ku górze - Owszem, można. Wymaga to jednak cierpliwości a jej nigdy nie posiadałem. - wyglądało na to, że nieco się rozpogadzał. Powoli, stopniowo, powracał do siebie. Najwyraźniej pierwszy atak podłego nastroju ustępował. Można się tylko domyślać czy działo się tak samo z siebie czy z powodu bliskości Amel i tej rozmowy.
Gdy na nim usiadła wlepił w nią spojrzenie. Bez żadnych głupich tekstów i sugestywnych uśmieszków. Choć sytuacja była dość dwuznaczna, nie wyglądało na to by postanowił ją perfidnie wykorzystać. - Znaleźć coś? Tylko co? - prychnął - Seks? Alkohol? Narkotyki? Imprezy do białego rana? To wszystko już było. Daje wytchnienie na chwilę. Czasem kilka godzin. Później wszystko wraca. Zawsze. - wzruszył ramionami. Dmuchnął w swoją smoliście czarną grzywę, która opadła mu na prawe oko.
Nagle jakby nigdy nic uśmiechnął się szeroko i z tajemniczym błyskiem w oku skubnął jej dolną wargę swoimi zębami. Delikatnie, bardziej zaczepnie niż boleśnie.
- Wiesz, jestem trujący. Toksyczny. - kontynuował z tym samym niezidentyfikowanym uśmiechem - Chcąc nie chcąc rujnuję i niszczę wszystkie relacje i związki. Każdą osobę, z którą się zetknę. Nawet Ciebie. - dotknął jej policzka, podobnie jak ona dotykała jego twarzy. - Jeszcze tego nie wiesz, albo wiesz tylko nie chcesz zaakceptować tej myśli. Nie uratowałem Cię, nie wziąłem do domu i nie zaopiekowałem się Tobą z dobroci serca. Ba, nie zrobiłem tego nawet dlatego, że jesteś ładna i mógłbym liczyć na namiętną noc w nagrodę. - zaśmiał się ponuro - Krew, która płynie w Twoim ciele sprawiła wtedy, tam przy wodospadzie, że pierwszy raz zapomniałem o całym pierdolonym świecie. - przejechał palcem po delikatnej szyi dziewczyny.
- Potraktowałem Cię wtedy jak przedmiot. Wziąłem z myślą, że będę po Ciebie "sięgał" kiedy będę tego potrzebował a potem na powrót rzucał w kąt czy chował do szafy. - wyszczerzył się. Dlaczego jej to wszystko mówił? Był tak pewny siebie, że po prostu nie robiło mu to żadnej różnicy czy też jego zamiary wobec jej osóbki uległy jakimś zmianom?

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata Samaela [II piętro]   

Powrót do góry Go down
 
Komnata Samaela [II piętro]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Komnata Wspomnień
» Wspólna Komnata

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy :: ZAMCZYSKO ASMODEY-
Skocz do: