IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 WELCOME BACK

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: WELCOME BACK   Pią Lut 17, 2017 8:12 pm

Smak porażki... Taki jest najgorszy i czasem trudny do przełknięcia. Przegrana, a raczej przerwana potoczka z wampirzycą. Miał już ją tak blisko... Przerwał mu Ojciec, który bez wątpienia zawiódł oczekiwania syna. Nie po to go chciał sprowadzić, by potem obejść się ze smakiem. Uratował jej życie, co do tego nie miał żadnych wątpliwości. Może to było dla niego największym powodem gniewu, który w nim był już grubo ponad normą...
Tak czy inaczej odszedł zostawiając ich w spokoju, jak i może odpuścił, by móc ochłonąć po porażce. Może jak sam Garruch twierdził, Trevor się tydzień pogniewa i mu przejdzie... Nie zamierzał się gniewać... To już mu nic nie da, jednak doskonale będzie pamiętał o tym wydarzeniu. Zeskoczył z budynku, lądując twardo na ziemi z potrzebą kucnięcia sobie, by ostatecznie oprzeć się zranioną ręką podłoża. Wolną rękę ułożył na swoim lewym obojczyku. Zmarszczył momentalnie brwi, po czym podniósł się i udał dalej.
Skierował się w kierunku jeziora, którym tutaj przybył. Zapach jego krwi był zbyt wyraźny, dlatego też postanowił go chociaż powierzchownie zmyć. Podszedł do brzegu, zsuwając rękawice z ramienia, chcąc je nieco obmyć. Nie zmył wszystkiego, ale musiało mu to starczyć. Wstanie ponownie nakładając rękawice, która miała kilka wgnieceń, po czym zaczął iść dalej, dochodząc niebawem do dość starej kaplicy. Nie miał problemu więc z wyważeniem drzwi z buta, by dostać się do środka.
Wejdzie do środka, po czym podejdzie pod ścianę, o która się oprze, zsuwając się na ziemie. Wtedy ponownie rękawice zdejmie, jak i górna cześć płaszcza, by móc dokładnie się przyjrzeć ramieniu. Bolało co doskonale czuł, jak i regeneracja by była szybsza, gdyby miał dostęp do krwi, a ów takiej nie było, więc musiał czekać. Dlatego też zajął się czyszczeniem rękawicy.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: WELCOME BACK   Pią Lut 17, 2017 10:18 pm

Powrót do miasta jak i miejsca w którym ostatnio widział Trevora potrwało około pięciu minut co w sumie dawało dwadzieścia minut nieobecności od całego zdarzenia. Dość sporo to czasu, ale Garruch nie był pierwszym lepszym łowcą, który uznałby, iż słuch po synu zaginął.
Widział w którą stronę udał się Trevor i wiedział też skąd zeskoczył. Wystarczyło stanąć mniej więcej w miejscu lądowania, aby odnaleźć zasychającą krew, która z pewnością należała do wampirzej krwi B.
Wystarczyło podążać nieco zatartym śladem, aby dotrzeć do jeziora. Dookoła unosił się oczywiście zapach krwi, pomimo tego, zapewne jego syn postanowił zmyć z siebie te ociekające stróżki, które do tej pory prowadziły inkwizytora. Dobry ruch, ale nie takie problemy do tej pory rozwiązywał. Znając doskonale tego białowłosego wampira, mógł z całą pewnością ruszyć w stronę budowli z pewnym przekonaniem, iż jego postojem okaże się jakiś stary budynek kościelny. Co jak co, ale Gabriel doskonale wiedział gdzie takowe budynki się znajdują.
Zanim Trevor na poważnie zaczął się zajmować czyszczeniem, w wyważonych drzwiach stał już Gabriel. Powolnymi krokami wszedł do środka i zamierzał spocząć gdzieś w pobliżu syna, który raczej niezbyt przejmie się obecnością tego, który zepsuł jego dzisiejsze plany.
Przez pewien czas nic nie mówił, jedynie patrzył na obszerne rany, które wciąż czekały na energię życiową człowieka... Inaczej może to trwać całą noc, zanim rany faktycznie się zasklepią.
-Ładnie żeś ją poharatał... Pomijając oczywiście to, iż sama sobie jeszcze grzebała w ranach. Wreszcie miałem okazję zobaczyć, że moje nauki nie poszły w las przez te dwieście lat...
Ciężko jest zacząć rozmowę kiedy nie można być pewnym jakichkolwiek odpowiedzi od strony rozmówcy... Dlatego też nie zamierzał zadawać pytań.
-Wiesz, że nie zabroniłbym Ci zajebania jej, gdybym nie miał ku temu ważnych dla mnie powodów. Nie zawsze musisz to rozumieć.
I znów zaczynał dobierać ostrożnie słowa, aby nie powiedzieć zbyt dużo... aby nie nazwać rzeczy zbyt mocno, ponieważ niczego nie był pewien. Zawsze było dużo niepewnych jeśli chodziło o Garrucha. Zawsze tak było kiedy próbował się sam powstrzymać przed jakimikolwiek uczuciami... do kogokolwiek.
Mężczyzna westchnął i powoli ściągnął lewą rękawicę na której już nie było nawet śladu po wcześniejszym rozcięciu.
-Wyglądasz jak gówno. Masz i pij...
Był to pewnego rodzaju rytuał, a przynajmniej takowym był dwieście lat wstecz, kiedy Trevor był ranny, zawsze przychodził po krew do Garrucha, a ten jak matka oddająca pierś pełną mleka swojemu dziecku, wystawiał rękę, aby dzieciak się pożywił.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: WELCOME BACK   Pią Lut 17, 2017 11:07 pm

Czuł na sobie wiele swojej krwi, byłą ona na tyle wyraźna, że wiedział o tym że jeśli zostanie zwęszony przez kogoś, to mogło być nie ciekawie. Miał dość na dzisiaj, choć jeszcze był zdolny do walki. Tak czy inaczej zmył z siebie większość źródła po którym można było go wytropić. Garruch jednak poradził sobie z tą przeszkodą, a sam Trevor nie wątpił w jego umiejętności. W końcu tyle razy już mu udowodnił o swojej potędze. Wracając jednak do rannego Trevora. Wylądował w małej kaplicy, z zamiarem spokoju. Nie obawiał się krucyfiksów a nawet wody święconej, jeśli o ile tutaj taka było. Nie obawiał się też o najście wampirów, co ci raczej niezbyt chętnie podchodzą do świętych miejsc, nawet jeśli te nie robią im krzywdy. Zatem można stwierdzić śmiało iż Trevor czuł się tutaj bezpiecznym. Gabriel znał go dobrze, niemalże na wylot. Nie musiałby mieć węchu, by domyślić się jednak gdzie udał się wampir. Było to intrygujące, jak i w pewnym sensie niepokojące. Bowiem gdyby chciał się ukryć, to pewnie stary łowca, byłby o krok przed Trevorem.
Słyszał zbliżającego się osobnika, nie miał wątpienia kim była ta osoba. Znał ten chód, jak chwile też później mógł poczuć jego zapach. Wiedząc kim jest ów człowiek nawet nie zerknął na niego, gdy pojawił się w drzwiach, a rozsiadł się wygodnie. Nie spodziewał się go jednak, jednak skoro już tutaj był, to zerknął na niego gdy ten usiadł nieopodal. Rany były głębokie, samo wgryzienie wilka było mocnym, a co jeśli doda się do tego upadek z okna... Kto wie co by było z jego ramieniem, gdyby Garruch nie próbował zwolnić ich lotu.
-Gabrielu. Nie musisz mi się spowiadać. Chce byś jednak wiedział... Że jeśli jeszcze raz wpadnie mi w łapy, nie wyjdzie z tego żywa.
Odparł to z chłodem, jednakże przez ten chłód przemawiał i spokój. Garruch był dorosłym bykiem, wiedział że każdy wybór ma jakieś konsekwencje. Jego poziom adrenaliny powoli wracał do normy, dlatego też Trevor stał się ponownie tym "spokojnym". Emocje mu opadły, jednak nadal chęć mordu kobiety nie przeszła mu, więc lepiej by nie wpadła mu w łapy. Był uparty w swoich dzianiach i skoro stracił na nią tyle czasu, to na pewno jeśli ją spotka, to nie pozwoli jej odejść żywej. To był również też znak dla Garrucha, aby jeśli mu zależy na swoim układzie z wampirzycą, to lepiej by ją ostrzegł. Położył rękawice na ziemi, koło swojej nogi, po czym zaczął się przyglądać Ojcu, a raczej jego raną. Pamiętał o jego ranach, nadal czuł jego krew. Nadal czuł wampirzycy krew i jej zapach. Nie wiedział o uczuciach łowcy wobec wampirzycy. może gdyby wiedział, a raczej na pewno, to pewnie nadal by ją nienawidził ale nie próbował by jej zabić. Natomiast sam układ nie był dla niego argumentem ratunku na następny raz. Tyle porażek co już przeżył z wampirzycą, której zawsze udało się umknąć, nie pozwalała mu na przejście obok niej obojętnie. Zaczął się przyglądać co robi Garruch. Na jego komentarz, tylko pokręcił głową. Już po chwili przed sobą miał rękę łowcy. Dawno nie smakował jego krwi, lecz nadal pamiętał jej smak. Była zbyt cenna, jednak nie potrafił sobie odmówić. Taka okazja nie zdarza się codziennie, dlatego też złapał go za rękę i przyciągnął ją do siebie, by już po chwili przywrzeć ustami do niej. Przebił skórę kłami wbijając je głębiej, by po chwili zacząć pić. Nie upił za wiele pamiętając że był tu nie jedynym rannym, jednak zabrał wystarczająco by to mogło mu przyspieszyć regeneracje. Oderwał się od jego reki, kciukiem przecierając dwie ranki, ścierając ostatnią porcje krwi.
-Dzięki.
Odparł ponownie siadając tak jak przedtem, zerkając po nim badawczo, zlizując krew z palca. Syknął cicho po chili czując jak w ramieniu zaczyna się coś dziać. Ludzka krew zawsze działała cuda.
-Co wiesz o tej kobiecie?

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: WELCOME BACK   Sob Lut 18, 2017 8:05 am

Nie musiał? A właśnie, że musiał. Trevor zawsze był uparty i jeśli na prawdę zechce jej zrobić krzywdę to jedyne co może w obecnej sytuacji zrobić, to wyrazić swoją dezaprobatę dla jego planu. Może i Noriko liczyła się dla niego jako ktoś więcej, ale jeśli syn na prawdę postanowi ją zabić, to woli sobie uczucia wsadzić w kieszeń, niż ciągle się wykłócać z synem. Miał powody dla których ją atakował- to normalne.
Cóż, przekonanie go do wyrzucenia kilku słów okazało się całkiem łatwe. Tym bardziej, kiedy było po 'rytuale', przez który Garruch czuł mrowienie całej ręki. Przez dzisiejszy czas zdecydowanie za dużo krwi rozdał. Odnośnie jego ran- nie zostało nic poza zaschniętą krwią we włosach tak na prawdę. Już dawno się uleczył, kiedy pił krew z piersiówki. Tym razem również się napił. Była zmieszana z winem zapewne po to, aby nie stała się jednym ciągnącym się glutem...
Napił się i usiadł na skrzypiącej ławce. Chwilę później zakładał już rękawicę. Podziękowanie było zbędne, lecz pytania nie mógł po prostu zbyć. Postanowił mu podarować całkiem obszerny bukiet informacji.
-Całkiem sporo. Ma na imię Noriko. Jest z rodu Sharpów, jednak zauważyłem, że niezbyt chętnie zbliża się do rodziny. Znam jej miejsce zamieszkania, znam jej moce i chociaż urywek historii- była na wojnie, długo mieszkała w dziczy, zapewne po samej wojnie... Cóż mi więcej potrzebne? Jej krew jest paskudna jak każdego wampira, ale jest pożywna.-Jego głos był mniej więcej taki jakby mówił o pogodzie za oknem. Nagle jednak informacje stały się dziwnie osobiste-Lubi wypić, przespałem się z nią nawet po tym jak wypiliśmy zbyt dużo alkoholu... Zapewniam Cie, że żadnej skazy na ciele nie ma, piszczy jak należy i czasami daje się porwać swojej naturze. Coś jeszcze chcesz wiedzieć?
Ta bezpośredniość była czasami straszna. Gdyby dziewczyna tu siedziała to pewnie zmroziłoby ją to w jaki sposób wypowiada te słowa- jakby to był niemalże dzień codzienny. Trevor jednak wiedział, że taka bezpośredniość od Garrucha była dla niego normą. Nie tyle nie powiedział o uczuciach z chęci zatajenia, tylko z niechęci do samych uczuć, które mógł poczuć do kobiety.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: WELCOME BACK   Sob Lut 18, 2017 10:14 pm

Miał powodu, jak i zszarganą dumę, jeśli chciałby policzyć ile już razy mu zwiała, to by nie zliczył. Nie pamiętał dokładnie, ale wiedział, ze było to sporo. On facet, przegrywał z babą i gry miał już ją tak blisko, to pojawił się Garruch i zaś musiał posmakować smak porażki.
Teraz musiał się z tym pogodzić. Przyjdzie mu to łatwiej, możliwe że z przyzwyczajenia, że zawsze coś uratuje dupę wampirzycy, a on będzie musiał się obejść smakiem. Albo wampirzyca ma szczęście co do starć z Trevorem, albo to wampira właśnie prześladuje jakieś fatum. Oczywiście nie wierzył ani w to ani w to... czasem tak było i tyle.
Garruch nie od dziś potrafił przynieść ulgę wampirowi. Czasem zarówno samą obecnością, jak i swoimi działaniami. Krew była cenną, zwłaszcza jeśli Trevor wiedział że Garruch nie szastał krwią na prawo i lewo. Podziękowania było może i zbędne, jednak to był odruch, bowiem czuł ulgę, którą można było zobaczyć, zarówno po spokojniejszej twarzy wampira, jak i po jego ramieniu, które zaczęło się zaklepywać sprawniej. Czekał spokojnie, aż mógł bardziej ożyć po dostarczonej krwi, by móc zacząć zbierać się do kupy, jak i zabrać się za naprawę rękawicy. Korzystając z czasu, zadał Ojcu pytanie czekając spokojnie na odpowiedz. Była dość wyczerpująca, co dało wampirowi pewność iż człowiek zna wampirzycy dość długo. Jak i musiał się z nią widywać nie raz, skoro wiedział tyle informacji na jej temat. Pozwoził mu jednak mówić, nie wykazując żadnego zdziwienia, zaskoczenia po jego słowach. Choć były one wartościowe w informacje, to jednak przyjmował je jakby faktycznie gadał o pogodzie.
-Sharp... Wiedziałem że ma z nią związek...
Mruknął na tyle niejasno że Garruch mógł odnieść wrażenie, że ten mówi do siebie, bowiem poniekąd tak było. Oczywiście nie mówił o nikim innym jak o wampirzycy Yuki Sharp.
-Yuki Sharp... Krewne?
Czyżby temat zatoczył się na inny tor? Bezpośrednie pytanie, jak i banalne proste, jednak sam Trevor znał odpowiedz, wiec Garrucha odpowiedz była zbędna, ale jak chciał mógł odpowiedzieć.
-Zaś ta Noriko... Uciekła mi już tyle razy Gabrielu... Myślisz że jestem wstanie przejść koło niej obojętnie wiedząc że jej nędzne życie, mógłbym pochłonąć teraz bez większego problemu?
Zadał mu pytanie zerkając na niego uważnie, oczekując odpowiedzi. Gabriel czuł smak porażki na pewno, więc wiedział o czym mówi Trevor.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: WELCOME BACK   Sob Lut 18, 2017 11:09 pm

A czy sam Garruch nie miał pasma porażek w swoim życiu? Czy zawsze wychodził zwycięsko ze swoich potyczek, czy zawsze dopadał wampira, na którego poświęcił dużo środków materialnych i czasu? No właśnie nie! Dwieście lat to dobry czas, aby nauczyć się porażek.
Czy na prawdę chłopak poświęcił na przykład pięćdziesiąt lat, że tak bardzo go teraz bolało? A może przez te dwieście lat nie doświadczył odpowiedniej ilości porażek?
To nie miało najmniejszego znaczenia. Trevor przełknie tą porażkę, albo zrobi Garruchowi na przekór i ją następnym razem zabije. I nawet nie będzie o tym wiedział- do czasu oczywiście.
Czy musiał coś mówić? Wiedział, że chłopak tępy nie jest i akurat zbieżność nazwisk nie jest przypadkowy.
-Noriko jest jej starszą siostrą. Ponoć jej ojciec ją próbował udupić i skończyło się na jej ucieczce.
Garruch powoli wziął się za zakładanie swojej rękawicy, a potem przeciągle westchnął i wyciągnął się na starym, drewnianym siedzisku.
-Oboje wiemy, że Cie nie powstrzymam, ani też nie zabiję cie za jej śmierć. Zrobisz co uważasz za słuszne...
I tyle miał do powiedzenia w tej sytuacji. Jeśli Trevor uprze się na jej zabójstwo to Garruch znów straci kogoś bliskiego- trudno. Noriko nie była dla niego bliższa od Trevora i z pewnością jeszcze potrwa zanim przekona go do siebie.
-Chcę, abyś wiedział, że to Ty mimo wszystko jesteś dla mnie najważniejszy...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: WELCOME BACK   Sob Lut 25, 2017 5:10 pm

Od czegoś trza było się uczyć, a porażki motywowały do zmian, do treningu, do większej wydajności. Trevor uczył się od nich. Gdy Garrucha nie było obok, sam musiał znaleźć iny motorek który go motywował do działań nad sobą. Nie wiedział jeszcze jednak co zrobi wampirzycy gdy ja po raz kolejny spotka, lecz na dzisiejszy wieczór, jego nienawiść była tak wielka że chciał jej śmierci. Garruchowi zależało na tej kobiecie, Trevor jeszcze nie wiedział jak bardzo jednak, to czy ulegnie pokusie i zabije wampirzyce, czy posłucha Garrucha wyjdzie dopiero wtedy gdy spotka wampirzyce kolejny raz.
-Tak myślałem, czując zapach tej pierwszej.
Teraz to niezbyt było istotne, choć w głowie Trevora budziły się nowe pytania związane właśnie z Yuki... Znała go, a raczej rozpoznała go, wiedząc kim był.
-"Mój przybrany syn, wampir... którego niegdyś uratowałem przed niechybną śmiercią z rąk łowców, a teraz sam jest niczym łowca..." Widzę że jestem znany w rodzinie Sharp.
Nie miał co do tego wątpliwości, że to o Garbrielu wspominała mu Yuki. Poza tym stwierdziła iż podobnie się ubierają... Co poniekąd jest prawda. Nie przykładał wielkiej uwagi co jego Ojciec innym o nim opowiada, to była jego sprawa. Ale gdyby wiedział że Gabriel kiedykolwiek czuł coś do obu kobiet mógłby zaciekawić Trevora...
Spoglądał an łowce. Miał je jednak przy sobie, mimo iż przedtem miał go przeciw. Nie zamierzał go następnym razem powstrzymać. W dodatku te następne słowa człowieka. Trevor mimo wszystko siedział spokojnie, a to co się działo w jego myślach to byłą jego sprawa. Tak czy inaczej, odpowiedział po jakimś czasie.
-Zobaczymy co czas pokaże Gabrielu, póki co zamknijmy ten temat.
Chciał zakończyć ten temat uważając iż nie ma potrzeby w nim kopać nadal. Wampir mógł być targany jeszcze przez gniew, dlatego tak bardzo chciał jej śmierci.
-Rozmawiałeś już z dowódcą o moim wkroczeniu na treny miasta?
Nie żeby się niecierpliwił, jednak pytał by wiedzieć,

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: WELCOME BACK   Nie Lut 26, 2017 1:18 pm

Nawet taki stary człek potrafił być durniem czasami. Wcześniej uznawał, że warto zatrzymywać informację dla siebie, ale kiedy Yuki była przy nim to nie potrafił się opamiętać i nie przyznać do tego, że nie jest takim potworem za jakiego go wszyscy mają. Ta idiotyczna blondynka nie miała za krztyny rozumu skoro przyznała się do tak istotnej rzeczy. Garruch zacisnął pięści i zęby i spojrzał w bok natychmiast czując odrazę. Do samego siebie, do swojej słabości w tamtej chwili. Dał się wykorzystać! Teraz ta suka będzie szastać tą informacją na prawo i lewo?
-Niepotrzebnie jej cokolwiek wspominałem. Ta blond pizda powinna trzymać język za zębami. Utnę jej go przy samej dupie...
Wycedził przez zęby, a potem zaczął powoli uspokajać w ciszy na zmianę zaciskając i popuszczając rękę. Wysłuchał słów syna i tylko kiwnął nieco głową wpatrzony w przestrzeń przed sobą. Nie chciał mówić na razie, a skoro mięli skończyć wcześniejszy temat to czas rozpocząć nowy.
Kiedy usłyszał o dowódcy, wstał nerwowo ze starego siedziska w kaplicy i nerwowo zaczął chodzić po pomieszczeniu.
-Kiedy próbowałem się z nim skontaktować, zawsze okazywał się być zajęty. Zniewolił pewnego wampira i nawet nie ma czasu, aby zaspokajać jego głód, chociaż na tym w końcu polega cały eliksir czarnego raka... W sumie mam na niego wyjebane...
Nadal przemawiał przez niego gniew, ale oboje wiedzieli, iż ten się nie skończy w kilka minut.
-Będziesz mi potrzebny w górach. Zebrałem pokaźne ilości sił roboczych. Odbudowują zamek w górach w którym się ukryjemy. Mam już sporo planów co do tego jak uprzykrzyć życie wampirom w tym mieście...
Głos powoli stawał się łagodniejszy, a początkowy warkot zaczynał zanikać. Kiedy mówił o swoich planach potrafił się skupić na nich, a nie na gniewie co było akurat przyjemną odmianą. Dalej jednak chodził po kaplicy bez większego celu. Zdarzyło mu się nawet nadepnąć na większe kawałki gruzu, aby roznieść je w drobny mak.
-Przygotowuję wirusa. Dory i Tory dbają o to, ażeby moje wampiry się nie zaraziły. Dobrze byłoby, abyś własnie był w zamku kiedy wirus będzie rozprowadzany. Dziewczyny przygotują też dla Ciebie antidotum jeśli będzie potrzebne...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Trevor

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2781-alucard http://vampireknight.forumpl.net/t3204-kontakty-trevora#68197
Zarejestrował/a : 16/08/2016
Liczba postów : 96


PisanieTemat: Re: WELCOME BACK   Czw Mar 02, 2017 5:39 pm

Nie znał relacji Yuki z Gabrielem, lecz wiedział że nie była byle kim. Skąd to wiedział? Bodajże stąd, ze wiedział doskonale o tym iż ojciec nie mówi o nim byle komu. Jest to temat uważany raczej za tabu, jak i nie wyciąga się tego, by czasem inni tego nie wykorzystali przeciwko im samych. Nie był jednak zły na Gabriela. Zrobił co uważał za słuszne. Może i popełnił błąd, lecz Yuki wyglądała na szarą myszkę więc nie brał jej za zagrożenie. Reakcja łowcy na słowa Trevora, była dość ciekawa. Nie miał wątpliwości iż kuło go wyjawienie kobiecie pewnych faktów. Cóż. Każdy popełnia błędy.
-Chętnie to zobaczę.
Podpuszczał, jak i podjudzał. W sumie jak Gabriel nienawidził wampirzycy, czy też nie znosił, to chyba jednak mógł sobie podarować komentarz. I tak zrobi co będzie chciał. Nie było to dla Trevora istotne, jak ukarał wampirzyce. Dla niego mógł ją nawet zabić.
PO chwili jednak wolał się skupić na czymś innym. Zadał pytanie Gabrielowi, przez co niemal od razu mógł oglądać reakcje mężczyzny. Zaczął mówić. Zaś sam Trevor siedział nadal, słuchając jednak co ma mu do powiedzenia. Sprawa się nijak miała, jednak nie miał wyrzutów do Gabriela, bowiem też aż tak bardzo mu nie zależało o jego wspomnieniu dowódcy. Nie reagował na ton głosu mężczyzny, czując że niebawem się zmieni. Znał go na tyle by wiedzieć jak to działa.
Co do plany ojca. wysłuchał go w pełni póki co nie przerywając go. Niech mówi do końca zatem. Gdy skończył, a raczej tak pomyślał na tą chwile. Nim jednak odpowiedział przemyślał chwile.
-Co planujesz z tym wirusem? Niezbyt do mnie to przemawia, ale dobrze. Niezależnie od konsekwencji, wiesz że ci pomogę.
Widocznie nie był tu na tyle by dobrze rozeznać się z tematami, jak i nie miał dużo kontaktów. Póki co zbierał je i zbierał informacje. teraz pytał Gabriela, bowiem to było jedno z najbardziej zaufanych mu źródeł.

_________________

No wiec.... Eee...
Powrót do góry Go down
 
WELCOME BACK
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: