IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Tradycyjny dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 55


PisanieTemat: Tradycyjny dom   Czw Mar 16, 2017 8:16 pm

Wampir jest typowym japońskim tradycjonalistą, zatem jego dom nie odbiega od norm kultury Japonii. Mało w nim nowoczesności, no, może poza sprzętem domowy. Wiadomo, że bywają potrzebniejsze.

Dom:


Pokój dzienny/salon:


Kuchnia:


Łazienka:


Sypialnia:


Ogród:


Gorące źródła na tyłach domu:
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 55


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Sob Kwi 01, 2017 10:01 pm

Wampiry poradziły sobie z ciałem łowcy, przyprowadzając go do ich domu. Wampiry mieszkały poza wioską, z dala od ludzi. Jak widać ceniły sobie swoją prywatność, nie chcąc mieć niepotrzebnych intruzów. Nawet listonosz nie był mile widziany...
A co dopiero obcy mężczyzna.
- Trzeba naszykować spanie dla niego. Nie możemy go zostawić na gołej podłodze. - rzekł do młodszego brata białowłosy wampir, pozostawiwszy wcześniej porwanego człowieka na podłodze przed drzwiami frontowymi. Suiren chłodnym wzrokiem przyjrzał się śpiącemu mężczyźnie, który to niedawno groził krzywdą oraz zakuł wampirze dłonie. Odruchowo potarł obolałe nadgarstki, chwilowo nie ruszając się nawet z miejsca.
- Suiren. - powtórzył, krzyżując ręce. Kochał swojego brata, w końcu co by nie patrzeć, jest jedyną rodziną... lecz zimna krew młodszego czasami porażała i jego - Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że zamierzam go skuć. - odpowiedział dość chłodno, wreszcie robiąc krok w stronę sypialni. Tam uszykował futon dla mężczyzny, a także pościel i poduszkę. Nie zapomniał też o ciężkich, żelaznych łańcuchach, którymi spętał nogi oraz ręce pojmanego. Oczywiście nim do tego doszło, został on rozebrany do bielizny oraz przetransportowany na przygotowane posłanie. Broń oraz ubranie zostały złożone i schowane poza zasięgiem wzroku ich właściciela. Teraz dawny łowca spał na futonie, zakuty kajdanami i całkowicie bezbronny, zdany na łaskę zapewne z znienawidzonych przez niego wampirów.
Suiren oczywiście usiadł obok uśpionego, mając podkulone oraz zgięte nogi pod sobą. Hakuro akurat oddalił się do kuchni, by zaparzyć herbaty. Porwanie człowieka nie miało na celu skrzywdzenia, tylko sprawdzenia kilku faktów. Jakich? O nich wkrótce.
Obecnie czekają na wybudzenie Księcia z Bajki.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Kwi 16, 2017 2:33 pm

I co? I znowu leży! Jak nie samochód, to teraz wampir, normalnie umierać nie żyć! Lepiej żeby faktycznie zabrali jego towarzyszkę, bo bez tego kiepsko będzie z ich losem! Tylko jedno pytanie – po co im Mercurius? Co prawda krwi z niego może by upił niejeden wampir, ale przecież równie dobrze można by skonsumować go na miejscu i po co tyle zachodu skoro mieliby przewagę? Cóż, jeżeli chodzi im o oświatę, to minęli się o parę dobrych stacji – kontakt mieć, miał, ale oficjalną częścią raczej nie może się nazwać.
Lecz wspomnienia wracały! Znowu przecież leżał półnagi, praktycznie nie pamiętając co się działo, no i oczywiście spętany, bo jakże by można inaczej ze Szwedem się obchodzić? No... Tylko tym razem już nie miał tak miękko, ba, równie dobrze mógłby leżeć na podłodze i nie czułby różnicy! Lecz przecież najlepsze miało się dla niego dopiero okazać, gdy powoli otwierał oczy na posłaniu. Przez chwilę patrzył się tępo na łańcuchy, by po chwili zakryć dłońmi twarz. Jakieś deja vu? Najpewniej! - Co wy kurwa wszyscy macie do tego rozbierania i związywania mnie? - wymamrotał zmęczony, by odsłonić połówkę twarzy i skierować wzrok na Suiren. - Tak myślałem, że to ty... Więc czego chcesz? - no, czego szukał wampir? Bo raczej krwi od niego nie weźmie, chyba nie ten przedział wiekowy. - No, mów prosto z mostu, bo raczej nie o krew tu chodzi, jakieś 25 lat za stary jestem na twoje gusta... Chyba że znowu Twój przyjaciel zajmuje się zjadaniem starszych osób, hm? - podźwignął się tyle, na ile pozwalały mu łańcuchy, po spojrzeć się równie chłodno na oblicze wampira.
- Jeżeli czegoś chcesz ode mnie, będziesz musiał się nieźle postarać, bo nasza współpraca raczej nie będzie niczym przyjemnym. - stoicki spokój mężczyzny mógł być niemal dziwny, acz gorsza mogła okazać się jedynie jego postawa. Cóż, póki co powiedział co wiedział, więc wrócił do leżenia na... Tym czymś.
- Słuchaj, co to w ogóle za gówno, to, to jest? Ja rozumiem, że wy w tych trumnach możecie mieć podobnie i tak dalej, ale żeby każdy tak miał spać? I właściwie... Macie coś do picia? Albo moje rzeczy? Może tam mam piersiówkę czy coś, bo jak mam z Tobą gadać, to na pewno nie na sucho.
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 55


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Kwi 30, 2017 8:33 am

Mości książę się wybudził. Suiren w ciszy przyglądał się ludzkiej postaci, a wzroku wrogiego nie miał. Był bardziej zaciekawiony, w końcu nie miał aż tak wielkiej styczności z ludzką istotą zwłaszcza z męską. Podobnie było z Hakuro. On także unikał spotkania z ludźmi, oczywiście poza kwestiami żywieniowymi... Aż do teraz... Nikt nie zamierzał zabijać mężczyzny. Co było dla wampirów nader dziwne. Co poradzić! Zwyczaj to zwyczaj, nikt nie ma prawa odmówić.
- To tylko kwestia ochronna, człowieku. - odparł wampir siedzący obok. Jakoś nie obchodziło go to, że dawnego łowcę denerwowało skucie. Żaden z obecnych tu wampirów nie chciał otrzymywać obrażeń, zagrażającym ich życiu. Człowiek powinien to zrozumieć.
Suiren nie odpowiadał na te wszystkie słowa. Obserwował jedynie, mając ochotę po prostu wyciągnąć palca i dotknąć go w policzek! Tak też uczynił. Mercurius zamiast odpowiedzi otrzymał lekkie szturchnięcie w polik. Takie sprawdzanie z czym ma się do czynienia!
Na szczęście lub nie całej rozmowę przysłuchiwał się starszy brat Hakuro. Również wampir tyle że o białych włosach i innej barwie kimona - błękitne w różowo fioletowe kwiaty - Jesteśmy tradycjonalistami. Nie śpimy na normalnych łóżkach, tylko futonach. Gdybyś był stąd, zrozumiałbyś ile do dla Nas znaczy. - odezwał się starszy, wchodząc do pokoju. Niósł ze sobą tackę a na niej zieloną herbatę. Nie zamierzał poić człowieka alkoholem, jedynie co, to mógł naszykować sake - Nie zrobimy Ci krzywdy. Tego nie musisz się obawiać. - dodał dla pewności, kładąc maleńką tackę na podłodze - To nienormalne. Wolałbym go zabić. - wtrącił Młodszy, zerknąwszy na brata dość chłodno. Hakuro jedynie co, to uśmiechnął się. Wiedział jak bardzo brat nie znosił wykonywania poleceń rodziców, zwłaszcza gdy dotyczyło to ich spraw intymnych - Nie strasz Naszego specjalnego gościa, Suiren. Lepiej powiedzieć mu, na co musi się przygotować. - wolał odrobinę skarcić brata słowem, niżeli pozostawić to bez komentarza. Sui w końcu jest zdolny do szybkiego morderstwa i to bez mrugnięcia okiem - Nie musisz nic robić, Skarbie. Pomogę Ci się napić, a później przygotować odpowiednio. - zaś te tajemnice. Haku zbliżył się do leżącego zapewne zdezorientowanego jeszcze bardziej człowieka. Pochylił się nad nim, szybko odgarniając opadający kosmyk za ucho - Masz być Naszym kochankiem. Sui po prostu nie chce być przez Ciebie dotykanym. To bardzo czysty wampir. Chociaż ja też taki jestem, aczkolwiek przygotowałem się już mentalnie na posiadanie partnera. - zaszczyt kopnie łowcę? Haku zaś się uśmiechnął, przymykając nawet oczy! Sui? Sui jedynie prychnął, odwracając głowę. Nie będzie brał w tym udziału za nic w świecie. Wolał zabijać.

Dla Suiren z/t

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 55


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Sie 05, 2018 9:34 pm

Droga była naprawdę długa.
Suiren siedział obok Lyuu, chociaż obecnie nie przyglądał się mu. Obserwował widoki zza okna samochodu, wpatrując się w przemijające szybko światła budynków, na zaspanych przechodniów wracających z pracy. Aż wreszcie krajobraz zza szyby zmienił się na bardziej roślinny. Lasy i niewielka ilość oświetlenia, a wszystko za sprawą lampionów. Nawet taksówkarz westchnął na otaczający ich widok. Japonia jest magicznym krajem, więc nie trudno o cudowne widoki.
Siedzący obok wampir mógł wyczuć delikatny zapach kwiatów. I nie pochodził on wcale z dworu, czy z zapachu samochodowego, tylko od Suiren. Wampir stosował perfumy o kuszącym zapachu; delikatnym, ale mącący pozytywnie zmysły. A jeżeli Ognisty zerknie na Sui, to ten również spojrzy w jego stronę. Co najmniej straszne, w końcu rubinowe spojrzenie było nadal tajemnicze, a rzadkie mruganie mogło nie pomóc - Niedługo będziemy na miejscu. - w razie czego powie. Kierowca skiną głową, bo obecnie się lepiej słuchać skoro nawigacja zaczęła trochę się zacinać. W końcu poza miastem, a tutaj zasięg może być różny.

Cali i zdrowi dotarli na prywatne włości Sui. Zapłacony i odprawiony kierowca, pozostawił same sobie wampiry. On oczywiście ruszył jako pierwszy, kierując się do zamkniętej furtki. Tylko raz odwrócił się w stronę Lyuu, oczekując aby dołączył - Mieszkam z bratem ale nie trzeba się obawiać. Obecnie nie ma go w domu. - tajemnica w tym, że Hakuro chodzi polować. Wolał nie mówić, bo nie wiedział jaki Ognisty ma stosunek do tradycyjnych polowań na ludzi.
Dom typowy japoński. Spory ogród, znowu lampiony i nieco niepokojący klimat. Jakby za chwilę jakaś złowieszcza dusza miała wyskoczyć zza ściany albo z krzaków, strasząc przybyszów.
Szli ścieżką wyłożoną kamieniami, a później drewnianym, starym tarasem - Proszę tutaj. - dłonią wskaże wejście i spojrzeniem da do zrozumienia aby ściągnął buty nim przejdzie przez próg domu.
Zasady to zasady.
Nie wolno ich łamać, zwłaszcza w domu Suiren.
- Proszę aby Pan ugościł się w salonie. Zaparzę herbaty i przygotuję instrument. - gościnność to podstawa. Każda czynność wykonywana przez wampira była całkiem normalna, zwyczajna. Opanował ją w końcu do perfekcji, acz nadal tkwił w niej spory dystans - Zielona, czerwona czy czarna? - nim uda się do kuchni, musiał podpytać. Oczywiście wcześniej zaprowadzi gościa do salonu. Tam spocznie na poduszce, mając przed sobą otwarte drzwi od tarasu, a stamtąd widok na wielki ogród. Może dostrzec też sporą rzecz okrytą białą narzutą w zielone lilie wodne. Właściciel jak widać kocha kwiaty więc i ogród był w nie uzbrojony. Co do samej rzeczy; to tam krył się przedmiot mający dziś ożyć na nowo dla nowej, jednoosobowej publiczności.
Suiren powróci po kilku minutach z dwom kubkami herbat. Postawi je na kamiennych podstawkach, po czym uda się na zewnątrz. Szybkim ruchem zrzuci płachtę, odkładając ją delikatnie na bok. Oczom Lyuu ukaże się ogromny instrument strunowy koto - Na początku chciałem podziękować za zgodę wysłuchania mojej gry. - ukłoni się i raz jeszcze przyjrzy się Honoke. Ciekawe czy lubił orientalny dźwięk, bo przecież Sui już zaczął grać. Utwór nazwany Sakurą - ulubione drzewo Japońskiego wampira. Nawet i jego moc była poniekąd z nim związana.
Koncert zabrzmiał.
Kolejną melodię grał już znacznie pewniej, jakby wpadł w trans.  A to wszystko dzięki obecnemu muzykowi, w końcu on przywołał chęci ponownego zagrania. Uzbrojone w pazury palce z widoczna delikatnością dotykały strun, uwalniając dzięki temu czystą, pochłaniającą melodię.
Niczym lekarstwo dla duszy.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Wto Sie 07, 2018 5:30 pm

Czemu zgodził się jechać do prywatnego domu Suirena? Czemu nie zaproponował bardziej neutralnego gruntu? Chyba pojednanie muzycznych dusz przyczyniło się w największej mierze do zanurzenia się w przygodę z kimś, z kim raczej nie mógłby grać obok na scenie. Z pozoru różnili się niemal wszystkim.
Ale wsiadł z Rubinookim do taksówki i odjechali.
Cały czas milczeli. Spoglądali na widoki za pojazdem, i o ile Suiren coraz bardziej rozpoznawał swoje znajome tereny, tak dla Honoke wszystko nabierało większej niewiedzy. Tak dawno nie opuszczał Yokohamy, że niemal wrósł się z jej betonową konstrukcją, choć przeczuwał, że jego duch nie pasował do miejskiej dżungli. Do tych krajobrazów otoczonych drzewami i lampionami także nie, nie mniej nie odrywał oczu od coraz gęściejszej zieleni. Aż wreszcie na tyle poczuł skrępowanie naturą, że aż chciał oderwać wzrok od okien. I tak spojrzenia skrzyżowały się. Lyuu mrugnął dwukrotnie nieco zdziwiony zbiegiem okoliczności, lecz dalej nie odzywał się.
Pierwszy raz odezwał się w domu, kiedy to wpierw przeszli przez ogród, drewniany taras mogący mieć ponad dwadzieścia lat. Został zaprowadzony do salonu, choć zgodnie z poleceniem Gospodarza zdjął buty i odłożył na boku. Idąc boso usiadł na wskazanych poduszkach i padła propozycja napicia się herbaty. Lekkie wahanie się nie mogło zostać niezauważone.
-Czarną.
Wreszcie powiedział, po czym miało odbyć się przedstawienie na... na bardzo dziwnym instrumencie. Koto czy jakoś tak. Nie był obeznany w tej dziedzinie aż tak bardzo, kiedyś z ciekawości przejrzał wszystkie instrumenty mające struny, i właśnie natrafił na tego klamota. Ogromny, ale zadbany przedmiot czekał na zewnątrz, przy którym zjawił się kompozytor. Podziękował za przyjęcie zaproszenia i...
...i Lyuu, choć nie podchodził do koncertu sceptycznie, nie uwierzył w pierwszej chwili, jak bardzo uderzyły w niego pierwsze nuty. Zdecydowanie nie wysiądzie na miejscu, dlatego powolutku poderwał się z poduszki i stojąc całym sobą przeżywał istny raj. Wyobraźnia miała wspaniałą pożywkę, słuch również. Zamknął powieki i dał się opatulić kuszącymi nutami. Wchłaniał ją jak pożar najbardziej suchy las. Taki cały w pachnącym kwieciu niczym perfumy Suirena. Czy jego ogród. Czy on sam...?
Czy można tęsknić za czymś, czego nigdy się nie przeżyło?
Otworzył lekko powieki, w których skrył złote, błyszczące tęczówki, bynajmniej od łez. Bardziej owiane poruszeniem artystycznym. Takiego emocjonującego, lecz zarazem wyciszającego i wspaniałego koncertu nigdy przedtem nie słyszał, i wątpił, że usłyszy raz jeszcze. No, chyba że był to kolejny utwór w wykonaniu Suirena. Kontemplował w ciszy nietuzinkowych nut z wielostrunowego instrumentu i w niemym zachwycie budował oczami wyobraźni scenerię. Tajemniczą, owianą antycznymi czasami, tonącą w smutku i zarazem tak mocno scaloną z naturą. A na środku z cienia wyłonił się wpierw Koto, a później artysta-agent, który z niezmiennym wyrazem twarzy nadawał strunom niepojęte brzmienie. Aż dziwne, że tak głęboko muzyka docierała do mężczyzny z miasta.
Trafniej określić - mężczyznę znikąd, bo gdziekolwiek się pojawiał, tam nie pasował.
Gdy Długowłosy szarpnął z wyczuciem strunę po raz ostatni, zapadła jeszcze minutowa cisza. Ognisty stał na równych nogach z niedosytem, że tak szybko skończył się indywidualny koncert. Honoke wręcz poczuł się słuchaczem a nie jury. Nie, nie mógłby profesjonalnie oddać tego, jak dobitny talent posiadał Suiren. Mógł jedynie podzielić się opinią, od serca. W życiu nie pomyślałby, że da się zaskoczyć melodii. Ale ktoś te cudne melodie przetkał strunami dzięki smukłym palcom. Ten Ktoś jest na zdecydowanie innym poziomie artystycznym, że Lyuu poczuł się maleńki. W pozytywnym sensie, nie z zazdrości.
-Słowa prostego muzyka nie oddadzą Pańskiego genialnego kunsztu wykonania. Jestem pod wrażeniem.
Eh, nie był dobrym krasomówcą, nie mniej intencje miał naprawdę szczere. Ostrożnie nachylił się i odebrał ze stolika swoją herbatę. Nie powinien pić niczego, co miało w sobie wodę, lecz ziółka chyba dość mocno się zaparzyły, by choć trochę przyćmić ewentualny ból. Upił z trzy łyki, z lekkim wykręceniem ust, jakby pił coś kwaśnego, jednak wnet odezwał się znów:
-Czy można prosić Pana o jeszcze jeden utwór?
Zapytał iście oczarowany tradycyjną muzyką wschodu. Cud-miód na uszy obolałe dzisiejszym barachłem. Ale czy umiałby Honoke żyć w takich klimatach? Zważywszy na ognisty żywioł, nie jest on wskazany w lasach czy w obiektach z drewna. Musiał jednak przyznać, że znalazł dużo wspólnego w prezentowanej muzyce do jego marnego jestestwa. Nie umiał opisać konkretnie co takiego.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 55


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Sro Sie 08, 2018 8:08 pm

Tylko w domu miał swój ukochany instrument, który przeżył wiele wiosen. Suiren tak bardzo chciał zaprezentować swoje umiejętności, że nie potrafił nie zaprosić do swojego domu.
Nie miał nic przecież złego w planach.
Ugoszczony Lyuu otrzymał herbatę, spokój i darmowy występ wampira.
Naprawdę musiało się spodobać.
Sui dostrzegł w wampirze poruszenie. Naprawdę wsłuchał się w graną melodię przez Pana domu. A te nie przestawał, tylko muskał struny nadal tworząc.
Nie ma nic lepszego od kojącej melodi. Najprawdziwsze lekarstwo dla zranionej duszy.
Mijały chwile, a koniec drugiego utworu nadchodził. Czasami zerkał na swojego gościa, nie doszukując się już w nim odnalezionej miłości do orientalnej muzyki.
Naprawdę trafił w jego gust.
Kiedyś Suiren nie przejąłby się cudzą opinią, ale teraz kiedy muzyk spotkał muzyka; sprawa wygląda całkiem inaczej.
Przerwał grę, cofając dłonie do  siebie. Na miłe słowa, ukłonił się w geście podziękowania ale prośby o jeszcze kolejny utwór się nie spodziewał. No tak. Honoke aż wstał, tak został wchłonięty.
- Niech będzie. - zgodził się i powrócił do gry. Ponownie wybrał spokojny utwór aby jeszcze bardziej oczarować gościa.
Poza bratem nikt nie słuchał jego gry. Nikt się nią nie zachwycał.
Całe serce wkładam w wykonywaną melodię i jeśli ktoś dobrze by się przyjrzał, dostrzegłby uniesiony kącik ust.
Kilka słów, a zdziałały cuda.
Zakończył, odsunął się i znowuż jego rubinowy wzrok wylądował na Ognistym - Dziękuję za miłe skowa, Panie Honoke. - ostatecznie zakończył koncert, ponownie się kłaniając. Skieruje się w stronę wejścia na taras i wreszcie do salonu - Może kiedyś zagram z Panem w duecie. - propozycja? Możliwe. Muzyka łączy dusze, myśli i może wreszcie Sui znajdzie przyjaciela. Rozmowa z kimś od serca jest potrzebna.
I oczywiście wcześniej podczas gry, dostrzegł krzywą minę gościa tuż po wypiciu przez niego herbaty.
Zła herbata?
- Za mało słodka? - nie chciał mieć wtopy w gościnie. Może zrobił za mocną albo faktycznie za mało słodka? Niestety nie posiadał cukru w domu, ale może dolewka krwi się nada.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Pią Sie 10, 2018 8:03 pm

Kolejny utwór i kolejne wrażenia, równie silne co spokojne snujące się w umyśle i ciele Ognistego. Niezmiernie było mu miło, że prośba została wysłuchana i mógł dalej wyciszać swój organizm od złych wspomnień. Od niepowodzeń. Od samotności. Nawet, kiedy wydawał koncerty gdzieś na festynach, to i tak nie miał nigdy poczucia bycia wśród swoich. A teraz... poczuł się jednym z domowników, choć nie miał takiego prawa. Przecież nic nie łączyło go z tym miejscem oprócz wygranych melodii. A może? Synchronizacja dusz?
Nie śmiał już prosić o więcej, ale uśmiech jawiący się na obliczu Lyuu zdradzał, że był więcej niż zadowolony. Nie miał lepszej waluty do odwdzięczenia się za koncert, i to zupełnie za darmo i tylko dla Honoke.
-Cała przyjemność po mojej stronie. -odparł jak na buntownika bardzo gładko i elegancko, choć kolejna propozycja wzbudziła w nim apetyt na rozluźnienie więzi między nimi- Pod warunkiem, że będziemy mówić sobie po imieniu, Panie Suiren.
Nie przepadał za formami grzecznościowymi, choć tak jak wiele było zasad, to niektóre niestety nie da się ominąć. A przynajmniej, by być poważanym w jakimś stopniu, nie z samego początku. Nie mniej jednak jak dostał prywatne zaproszenie na koncert, a właściciel koto, jego przepięknej muzyki, cudnego domu i bogatej osobowości - czemu ciągle mieli mówić sobie per Pan? Oby nie został za coś takiego wywalony z ostoi spokoju, bo o ile zniósłby ze spokojem określenie, że jest niekulturalny, to oderwanie się od nowego źródła inspiracji byłoby bolesne.
Coś jak wypicie herbaty we znacznych ilościach, co nie umknęło Rubinowookiemu.
-"Nie tak słodka, jak myślisz". Nie, nie... -mówiąc to odłożył naczynie i sięgnął ręką po paczkę papierosów- ...nie służą mi produkty na bazie wody. Ale nie przejmuj się, nie umrę od tego.
Zapewnił gospodarza i odpalił z palca końcówkę peta. Musiał ususzyć na nowo zwilgotniałe wnętrzności, krople wody nie mogą panoszyć się w jego ognistym organizmie. Puścił dymka i znów wyprostował się. Jeszcze nie mógł wysiedzieć na miejscu, nosiła go energia po niesamowitym występie agenta. Oby tylko nie wybuchł wulkan, nie zamierzał dewastować cichej, tajemniczej posiadłości Długowłosego.
-Dlaczego nie zajmujesz się muzyką zawodowo? Niektórzy daliby się zabić, by usłyszeć coś tak pięknego.
Mówiąc to dopalił za jednym wdechem papierosa i napełnił się dymem od środka. To powinno wyeliminować nadmiar wilgoci.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 55


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Sie 12, 2018 8:06 am

W tej chwili szczery uśmiech był wystarczającą zapłatą, chociaż Suiren tego nie okazywał. Jego oczy spoczywały nadal na rozpogodzonej twarzy Lyuu, mając w pełni świadomość jak musiał rozgrzać się muzyką.
Atmosfera domu okazywała się niebywale cieplejsza. Czyżby za sprawą gościa?
- Skoro sobie tego życzysz... Lyuu. - westchnie, przeczesując palcami długie, opadłe na ramię pasmo włosów. Może faktycznie mówienie sobie na Ty będzie wygodniejsze?
Dla Honoke zapewne skoro chciał spoufalić się ze swoim niezatrudnionym agentem. A gdyby tak zaczęli współpracę?
Nie. Dość o pracy.
Temat muzyki był nader ważniejszy.
Dobrze, że herbata nie była niesmaczna. Nie wiedział też, że Lyuu jej pić nie mógł - Przykro mi, nie wiedziałem. - cały czas się uczy. Wielki cud, że zdołał wyjść do innych i zacząć rozmowę, Honoke jest jego jednym z nielicznych gości którzy uraczyli w miarę dobrej gościny.
Ale chwila moment.
Papieros?
- Może przejdziemy się po ogrodzie? - brat mówił aby czasami ogarnąć szczerość i nie mówić okropnie do innych, więc propozycja miała nie tylko rozluźnić ich chęć rozmowy, ale i zachować świeżość w domu. Jeżeli Lyuu się zgodzi, skierują się na taras, a później ścieżką w stronę dość dużego, gęstego ogrodu - Kiedyś grałem. Występowałem w prywatnych domach; na niewielkich uroczystościach, na narodzinach. Teraz nie ma osób kochających muskającą duszę muzykę. Nie chcą czuć narastającej głębi i dać się w niej zanurzyć. - nie było nic do ukrycia. Sui kiedyś grał, tylko już inni nie chcieli go słuchać. Poza tym już nie czuł potrzeby otwierania się przed innymi -W Tobie widziałem zauroczenie. - niech nie myśli, że nie zauważył.
Dotrą do wyjątkowego  miejsca; do różowego drzewa które prócz zimy kwitnie cały rok.



- Specjalny gatunek. Jej kwiaty są zawsze, od wiosny aż do końca jesieni.- dłonią wskaże na wielkie drzewo sakury. Dopiero teraz starszy wiekiem wampir odczuł spokój - Nie ma nic piękniejszego od nieskalanej przyrody. Życie w zgodzie z naturą... Czyniłbym tak cały czas, gdyby nie usilne pragnienie mojego brata do poznania świata ludzi i innych wampirów. - czy Ognisty był tak samo oczarowany jak Sui? Wampir w pewnym momencie odwróci się do niego, aby sięgnąć zimną dłonią do jego twarzy. Kciukiem przejedzie po ustach, chociaż ten trzymał papierosa - Gdybyś był dzieckiem, opróżniłbym Cię do ostatniej kropli krwi. Jesteśmy tak podobni do siebie, że nie wchłonięcie Ciebie i trzymanie w sobie byłoby zbrodnią dla Mojego świata. - palcami zjeżdżał na jego szyję, na miejsce gdzie tętnica była najbardziej widoczna.
Pragnienie krwi było tak silne, że Suiren zapomniał o tym iż przed nim stoi dorosły mężczyzna.
- Stań się dla mnie młodszą ofiarą, Lyuu. - wyszepcze, ostrożnie zbliżając się tak że ich ciała już się stykały. Czuł pod ubraniem każdy jego mięsień, a on sam w przeciwieństwie do niego atletą nie był. Gorący wampir jeśli nic nie uczyni, poczuje na szyi lodowaty oddech wampira.
Co Ty wyprawiasz?
Głos w głowie wampira rozległ się jak huk. Odsunie się szybko od Honoke, chwytając za gardło. O mały włos, a nie upił krwi z Dorosłego. Nie była ona czysta, więc i podobno ciało Sui stałoby się brudne. Odwróci się szybko w stronę drzewa, zaciskając drżącą rękę która wciskała się w klatkę piersiową. Serce biło zbyt mocno.
A może z innego powodu...? Nie, nie możliwe.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Sie 12, 2018 9:02 pm

Na tematy finansowo-firmowe przyjdzie czas, ale póki obaj chłoną atmosferą, nie ma co jej zaśmiecać przyziemnymi sprawami. Już i tak Suiren odważył się rozchylić odrobinę swoje przemyślenia i przeżycia, Lyuu wiec był świadkiem rozwijającego się pąku rośliny, która da najpiękniejszy i najwonniejszy kwiat na świecie.
-Mówiłem, nie przejmuj się.
Zapewnił raz jeszcze gospodarza, który dokładał wszelkiej staranności, aby umilić pobyt Honoke jak tylko było to możliwe. I żadna herbata tego nie zmieni, chyba że z dziwnym wkładem typu pigułka gwałtu. Ani dym z papierosa, który mógł niechciany wplątać się lub wchłonąć w tutejsze deski domu. Czerwonowłosy skinął głową i za namową agenta poszedł z nim do ogrodu. On nie mógł czuć się tak swobodnie jak Suiren, lecz widział jego zmianę na lepsze. Rozluźnienie, pojednanie z naturą. Pokazał to przy najpiękniejszym okazie drzewa z pąkami pełnego kwiecia i niektóre z nich już gubiły płatki dając nowym kwiatkom miejsce. Lecz wbrew pozorom nie skupiał się na pokazywanej, wieloletniej roślinie.
Wzrok spoczywał cały czas (lub prawie, by zerknąć jedynie na wspaniały okaz przyrody) na Wiekowym. Odpowiedział przy spacerze na zagadnienie związane z brakiem zainteresowania jego muzyką. Opisywał tak szczerze, że nie wątpił w ów wersję. Ludzie nastawiają się obecnie na mocne, ale jednorazowe przeżycia. Nie lubią rozpamiętywać, żyją chwilą. Ale nie można ciągle gnać przed siebie nie biorąc rozważań z przeszłości, bo stale będzie się popełniać te same błędy. Dla Lyuu rzeczywiście kojąca muzyka płynąca z koto dała możliwość przeanalizowania dawno nie poruszanych kwestii. Kim tak naprawdę był muzyk z gitarą? Czy rozpad związku z Cocoro miało wpływ na dalsze jego życie? Jak zadowolić swoją egzystencję?
Przychodziły również niespodziewane spostrzeżenia, o które nie podejrzewałby siebie wcześniej. W głównej mierze skupiały się na Suirenie. Kim on był? Dlaczego otworzył się przed ledwie co poznanym muzykiem, których jest setki na rynku muzycznym? Czy przywiązanie do natury brało się z jego mocy? I wreszcie... dlaczego tak szybko znalazł z nim nić porozumienia, także na innym szczeblu niż muzycznym?
Nie spodziewał się, że Suiren odważy się na niecodzienny krok. Opowiadał o Lyuu jak o kimś, kto mógłby wypełnić jego świat, bo byli identyczni. Jego zalotne wręcz kreślenie palcem po suchej jak pieprz wardze Ognistego i wtulenie w jego ciało również nie umknęło uwadze rockmena. Nie ruszał się z miejsca, jakby chcąc upewnić się, co do jego intencji. Już poczuł jego chłodny oddech na skórze w okolicach szyi. Jakby wbił kły, to Honoke nie pozwoliłby na to. Czuwał cały czas. Lecz po reakcji późniejszej wywnioskował, jak gospodarz z trudem odsuwa się i tłamsi w sobie głód. No właśnie... niekoniecznie był to głód krwi.
Bez gniewu czy radości podszedł do Wiekowego, który skrywał oblicze przed gościem. Dał mu minutę prywatności, lecz po tym czasie wkroczył Złotooki.
-Już dobrze, Suiren.
Ciepły szept dotarł do ucha Długowłosego na równi z dotykiem, kiedy to położył swoją dłoń na ręce Suirena, i którą wspólnie zetknęli się z korą sakury. Ręka Lyuu była znacznie cieplejsza niż wampirza i nie drżała. Złotooki stał ciągle za gospodarzem w ten sposób, że nieco ścierał się jego tors z plecami mężczyzny w pięknym, tradycyjnym kimono.
-Musisz podziękować później bratu, że mogłem Cię poznać.
Tak autentycznego wampira nie spotyka się często. Jedynie było mu przykro, że nie mógł pomóc mu zaspokoić jego żądz. Przynajmniej tej jednej dotyczącej bezpośredniego łaknienia młodej krwi. Nie puszczał jego ręki, którą dalej stykał z drzewem, żeby dodało mu aury, jaką przesiąkał nawet Ognisty. Możliwe, że nigdy nie zrozumie magii i pojednania Suirena z roślinnością i naturą, lecz wiedział, jak bardzo jest z nią zżyty. W trosce o dobro sakury odsunął więc wreszcie swoją dłoń i cofnął się o krok. Honoke rozgrzał się nie na żarty, a nie chciał uprzykrzyć życia kogoś, kogo choć trochę mógł poznać. Z tej najlepszej strony, nawet jeśli gospodarzowi mogło wydawać się inaczej. Wokół sylwetki gitarzysty powietrze lekko falowało, od emanowanego ciepła. W przeciwieństwie do niego nie jest dzieckiem Matki Natury. Jest wręcz intruzem, czy na łonie natury czy w miastach. Czy w oczach Rubinookiego także? Chyba nie, zważywszy jego zbliżenie znienacka... choć myślał, że Lyuu jest młodszy.
-Niewątpliwe, jesteśmy podobni do siebie.
Uśmiechnął się lekko pod nosem i utkwił wzrok w koronie drzewa obdarzonego w wiele kwiatów.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 55


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Yesterday at 6:03 pm

Pokazanie drzewa okazało się dobrym pomysłem.
Suiren zaprezentował swój domowy skarb a zaproszonemu gościowi jak widać podobało się. Przynamniej nie mógł narzekać na nudę; najpierw koncert, teraz spacer po ogrodzie. Nie wiedział jednak, że czar domowego miejsca okaże się nieco zgubny dla samego jego właściciela.
Nie chce go atakować, krew dorosłych nie smakuje.
Ale z drugiej strony kuszący muzyk o młodocianym wigorze. Sui czuł się jakby sam był młodszy o kilkaset lat i poznawał dopiero uroki świata. Acz nie poznał jeszcze jednego,  niech lepiej Lyuu nigdy się o tym nie dowie bo możliwe, że utraci szacunek do mówcy.
O mały włos.
Domyślne było, że Honoke zechciałby się obronić, Japoński wampir uczyniłby pewnie podobnie. W końcu oddanie krwi dla niektórych wampirów było czymś istotnym oraz intymny.  Oczywiście między wampirami, nie chodzi już o ludzi.
Odczuwałby wstyd, ale na szczęście Lyuu nie okazał się po zaistniałym fakcie wrogi. Dotknął zimnej dłoni wampira, a ten od razu skierował swoje rubinowe oczy w jego stronę. Niezbyt lubił dotyk, jednakże ręka należąca do gościa była niebywale ciepła że aż przyjemna i Sui nie potrafił zabrać swojej – Jestem upiorem własnego domu. – nagłe słowa nieco mniej pozytywne. Ale taka jest prawa; Długowłosy nie czuje się ani odrobinę dobrą osobą. Hakuro również nie należał do świętości, lecz był bardziej ludzki niż Suiren – Oczywiście. – skoro chciał, tak zrobi. Sui westchnie cicho, unosząc wzrok aby spojrzeć na różowe drzewo.
Magia. Prawdziwa pochłaniająca magia ich oboje.
- Przy tym drzewie zawsze czuję się dobrze. Nawet samotność odchodzi w zapomnienie, kiedy jestem w jego pobliżu. – skoro cofnie dłoń, swoją zaś ulokuje na swojej klatce piersiowej. Nadal miał wrażenie, że ciepło Lyuu nie opuszczało jej.
Tak bardzo chciał zachować ciepło. Ale nie jemu dane.
Dopiero teraz zauważył poruszające się powietrze wokół ciała Ognistego. Aż tak jego moc zaczęła działać? Musiał władać ciepłem skoro nie było ono mu obce – Mimo wieku – tak. Bardzo. Jesteś jedną z nielicznych osób która przesiedziała u mnie znacznie dłużej niż chwilę. – niech nie myśli, że go wygania czy coś. Sui nie cieszył się duża popularnością, a właściwie nawet jej nie oczekiwał ani też nie poszukiwał – Twoje ciało jest niebywale gorące. Mam wrażenie, że gdybyś chciał, rozpuściłbyś mnie. – odwróci się przodem do wampira, patrząc w jego oczy. Szczere stwierdzenie, a mina wampira pozostawał odrobinę chłodna. Nie pasowała do słów, acz były one jedynie stwierdzeniem.
A może i czymś więcej?
Kilka sekund później dłonie Sui opadły wolny wzdłuż boków, a on sam skierował swoje smukłe ciało w dalsze rejony ogrodu. Honoke zapewne ruszy za nim, jeśli nie Japoński upiór skinie głową aby się ruszył – Podoba Ci się mój dom? – może i nie powinien, lecz potrzeba rozmowy jakoś sama zaczęła natarczywie atakować.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   

Powrót do góry Go down
 
Tradycyjny dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: