IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Tradycyjny dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Tradycyjny dom   Czw Mar 16, 2017 8:16 pm

Wampir jest typowym japońskim tradycjonalistą, zatem jego dom nie odbiega od norm kultury Japonii. Mało w nim nowoczesności, no, może poza sprzętem domowy. Wiadomo, że bywają potrzebniejsze.

Dom:


Pokój dzienny/salon:


Kuchnia:


Łazienka:


Sypialnia:


Ogród:


Gorące źródła na tyłach domu:
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Sob Kwi 01, 2017 10:01 pm

Wampiry poradziły sobie z ciałem łowcy, przyprowadzając go do ich domu. Wampiry mieszkały poza wioską, z dala od ludzi. Jak widać ceniły sobie swoją prywatność, nie chcąc mieć niepotrzebnych intruzów. Nawet listonosz nie był mile widziany...
A co dopiero obcy mężczyzna.
- Trzeba naszykować spanie dla niego. Nie możemy go zostawić na gołej podłodze. - rzekł do młodszego brata białowłosy wampir, pozostawiwszy wcześniej porwanego człowieka na podłodze przed drzwiami frontowymi. Suiren chłodnym wzrokiem przyjrzał się śpiącemu mężczyźnie, który to niedawno groził krzywdą oraz zakuł wampirze dłonie. Odruchowo potarł obolałe nadgarstki, chwilowo nie ruszając się nawet z miejsca.
- Suiren. - powtórzył, krzyżując ręce. Kochał swojego brata, w końcu co by nie patrzeć, jest jedyną rodziną... lecz zimna krew młodszego czasami porażała i jego - Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że zamierzam go skuć. - odpowiedział dość chłodno, wreszcie robiąc krok w stronę sypialni. Tam uszykował futon dla mężczyzny, a także pościel i poduszkę. Nie zapomniał też o ciężkich, żelaznych łańcuchach, którymi spętał nogi oraz ręce pojmanego. Oczywiście nim do tego doszło, został on rozebrany do bielizny oraz przetransportowany na przygotowane posłanie. Broń oraz ubranie zostały złożone i schowane poza zasięgiem wzroku ich właściciela. Teraz dawny łowca spał na futonie, zakuty kajdanami i całkowicie bezbronny, zdany na łaskę zapewne z znienawidzonych przez niego wampirów.
Suiren oczywiście usiadł obok uśpionego, mając podkulone oraz zgięte nogi pod sobą. Hakuro akurat oddalił się do kuchni, by zaparzyć herbaty. Porwanie człowieka nie miało na celu skrzywdzenia, tylko sprawdzenia kilku faktów. Jakich? O nich wkrótce.
Obecnie czekają na wybudzenie Księcia z Bajki.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Kwi 16, 2017 2:33 pm

I co? I znowu leży! Jak nie samochód, to teraz wampir, normalnie umierać nie żyć! Lepiej żeby faktycznie zabrali jego towarzyszkę, bo bez tego kiepsko będzie z ich losem! Tylko jedno pytanie – po co im Mercurius? Co prawda krwi z niego może by upił niejeden wampir, ale przecież równie dobrze można by skonsumować go na miejscu i po co tyle zachodu skoro mieliby przewagę? Cóż, jeżeli chodzi im o oświatę, to minęli się o parę dobrych stacji – kontakt mieć, miał, ale oficjalną częścią raczej nie może się nazwać.
Lecz wspomnienia wracały! Znowu przecież leżał półnagi, praktycznie nie pamiętając co się działo, no i oczywiście spętany, bo jakże by można inaczej ze Szwedem się obchodzić? No... Tylko tym razem już nie miał tak miękko, ba, równie dobrze mógłby leżeć na podłodze i nie czułby różnicy! Lecz przecież najlepsze miało się dla niego dopiero okazać, gdy powoli otwierał oczy na posłaniu. Przez chwilę patrzył się tępo na łańcuchy, by po chwili zakryć dłońmi twarz. Jakieś deja vu? Najpewniej! - Co wy kurwa wszyscy macie do tego rozbierania i związywania mnie? - wymamrotał zmęczony, by odsłonić połówkę twarzy i skierować wzrok na Suiren. - Tak myślałem, że to ty... Więc czego chcesz? - no, czego szukał wampir? Bo raczej krwi od niego nie weźmie, chyba nie ten przedział wiekowy. - No, mów prosto z mostu, bo raczej nie o krew tu chodzi, jakieś 25 lat za stary jestem na twoje gusta... Chyba że znowu Twój przyjaciel zajmuje się zjadaniem starszych osób, hm? - podźwignął się tyle, na ile pozwalały mu łańcuchy, po spojrzeć się równie chłodno na oblicze wampira.
- Jeżeli czegoś chcesz ode mnie, będziesz musiał się nieźle postarać, bo nasza współpraca raczej nie będzie niczym przyjemnym. - stoicki spokój mężczyzny mógł być niemal dziwny, acz gorsza mogła okazać się jedynie jego postawa. Cóż, póki co powiedział co wiedział, więc wrócił do leżenia na... Tym czymś.
- Słuchaj, co to w ogóle za gówno, to, to jest? Ja rozumiem, że wy w tych trumnach możecie mieć podobnie i tak dalej, ale żeby każdy tak miał spać? I właściwie... Macie coś do picia? Albo moje rzeczy? Może tam mam piersiówkę czy coś, bo jak mam z Tobą gadać, to na pewno nie na sucho.
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Kwi 30, 2017 8:33 am

Mości książę się wybudził. Suiren w ciszy przyglądał się ludzkiej postaci, a wzroku wrogiego nie miał. Był bardziej zaciekawiony, w końcu nie miał aż tak wielkiej styczności z ludzką istotą zwłaszcza z męską. Podobnie było z Hakuro. On także unikał spotkania z ludźmi, oczywiście poza kwestiami żywieniowymi... Aż do teraz... Nikt nie zamierzał zabijać mężczyzny. Co było dla wampirów nader dziwne. Co poradzić! Zwyczaj to zwyczaj, nikt nie ma prawa odmówić.
- To tylko kwestia ochronna, człowieku. - odparł wampir siedzący obok. Jakoś nie obchodziło go to, że dawnego łowcę denerwowało skucie. Żaden z obecnych tu wampirów nie chciał otrzymywać obrażeń, zagrażającym ich życiu. Człowiek powinien to zrozumieć.
Suiren nie odpowiadał na te wszystkie słowa. Obserwował jedynie, mając ochotę po prostu wyciągnąć palca i dotknąć go w policzek! Tak też uczynił. Mercurius zamiast odpowiedzi otrzymał lekkie szturchnięcie w polik. Takie sprawdzanie z czym ma się do czynienia!
Na szczęście lub nie całej rozmowę przysłuchiwał się starszy brat Hakuro. Również wampir tyle że o białych włosach i innej barwie kimona - błękitne w różowo fioletowe kwiaty - Jesteśmy tradycjonalistami. Nie śpimy na normalnych łóżkach, tylko futonach. Gdybyś był stąd, zrozumiałbyś ile do dla Nas znaczy. - odezwał się starszy, wchodząc do pokoju. Niósł ze sobą tackę a na niej zieloną herbatę. Nie zamierzał poić człowieka alkoholem, jedynie co, to mógł naszykować sake - Nie zrobimy Ci krzywdy. Tego nie musisz się obawiać. - dodał dla pewności, kładąc maleńką tackę na podłodze - To nienormalne. Wolałbym go zabić. - wtrącił Młodszy, zerknąwszy na brata dość chłodno. Hakuro jedynie co, to uśmiechnął się. Wiedział jak bardzo brat nie znosił wykonywania poleceń rodziców, zwłaszcza gdy dotyczyło to ich spraw intymnych - Nie strasz Naszego specjalnego gościa, Suiren. Lepiej powiedzieć mu, na co musi się przygotować. - wolał odrobinę skarcić brata słowem, niżeli pozostawić to bez komentarza. Sui w końcu jest zdolny do szybkiego morderstwa i to bez mrugnięcia okiem - Nie musisz nic robić, Skarbie. Pomogę Ci się napić, a później przygotować odpowiednio. - zaś te tajemnice. Haku zbliżył się do leżącego zapewne zdezorientowanego jeszcze bardziej człowieka. Pochylił się nad nim, szybko odgarniając opadający kosmyk za ucho - Masz być Naszym kochankiem. Sui po prostu nie chce być przez Ciebie dotykanym. To bardzo czysty wampir. Chociaż ja też taki jestem, aczkolwiek przygotowałem się już mentalnie na posiadanie partnera. - zaszczyt kopnie łowcę? Haku zaś się uśmiechnął, przymykając nawet oczy! Sui? Sui jedynie prychnął, odwracając głowę. Nie będzie brał w tym udziału za nic w świecie. Wolał zabijać.

Dla Suiren z/t

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Sie 05, 2018 9:34 pm

Droga była naprawdę długa.
Suiren siedział obok Lyuu, chociaż obecnie nie przyglądał się mu. Obserwował widoki zza okna samochodu, wpatrując się w przemijające szybko światła budynków, na zaspanych przechodniów wracających z pracy. Aż wreszcie krajobraz zza szyby zmienił się na bardziej roślinny. Lasy i niewielka ilość oświetlenia, a wszystko za sprawą lampionów. Nawet taksówkarz westchnął na otaczający ich widok. Japonia jest magicznym krajem, więc nie trudno o cudowne widoki.
Siedzący obok wampir mógł wyczuć delikatny zapach kwiatów. I nie pochodził on wcale z dworu, czy z zapachu samochodowego, tylko od Suiren. Wampir stosował perfumy o kuszącym zapachu; delikatnym, ale mącący pozytywnie zmysły. A jeżeli Ognisty zerknie na Sui, to ten również spojrzy w jego stronę. Co najmniej straszne, w końcu rubinowe spojrzenie było nadal tajemnicze, a rzadkie mruganie mogło nie pomóc - Niedługo będziemy na miejscu. - w razie czego powie. Kierowca skiną głową, bo obecnie się lepiej słuchać skoro nawigacja zaczęła trochę się zacinać. W końcu poza miastem, a tutaj zasięg może być różny.

Cali i zdrowi dotarli na prywatne włości Sui. Zapłacony i odprawiony kierowca, pozostawił same sobie wampiry. On oczywiście ruszył jako pierwszy, kierując się do zamkniętej furtki. Tylko raz odwrócił się w stronę Lyuu, oczekując aby dołączył - Mieszkam z bratem ale nie trzeba się obawiać. Obecnie nie ma go w domu. - tajemnica w tym, że Hakuro chodzi polować. Wolał nie mówić, bo nie wiedział jaki Ognisty ma stosunek do tradycyjnych polowań na ludzi.
Dom typowy japoński. Spory ogród, znowu lampiony i nieco niepokojący klimat. Jakby za chwilę jakaś złowieszcza dusza miała wyskoczyć zza ściany albo z krzaków, strasząc przybyszów.
Szli ścieżką wyłożoną kamieniami, a później drewnianym, starym tarasem - Proszę tutaj. - dłonią wskaże wejście i spojrzeniem da do zrozumienia aby ściągnął buty nim przejdzie przez próg domu.
Zasady to zasady.
Nie wolno ich łamać, zwłaszcza w domu Suiren.
- Proszę aby Pan ugościł się w salonie. Zaparzę herbaty i przygotuję instrument. - gościnność to podstawa. Każda czynność wykonywana przez wampira była całkiem normalna, zwyczajna. Opanował ją w końcu do perfekcji, acz nadal tkwił w niej spory dystans - Zielona, czerwona czy czarna? - nim uda się do kuchni, musiał podpytać. Oczywiście wcześniej zaprowadzi gościa do salonu. Tam spocznie na poduszce, mając przed sobą otwarte drzwi od tarasu, a stamtąd widok na wielki ogród. Może dostrzec też sporą rzecz okrytą białą narzutą w zielone lilie wodne. Właściciel jak widać kocha kwiaty więc i ogród był w nie uzbrojony. Co do samej rzeczy; to tam krył się przedmiot mający dziś ożyć na nowo dla nowej, jednoosobowej publiczności.
Suiren powróci po kilku minutach z dwom kubkami herbat. Postawi je na kamiennych podstawkach, po czym uda się na zewnątrz. Szybkim ruchem zrzuci płachtę, odkładając ją delikatnie na bok. Oczom Lyuu ukaże się ogromny instrument strunowy koto - Na początku chciałem podziękować za zgodę wysłuchania mojej gry. - ukłoni się i raz jeszcze przyjrzy się Honoke. Ciekawe czy lubił orientalny dźwięk, bo przecież Sui już zaczął grać. Utwór nazwany Sakurą - ulubione drzewo Japońskiego wampira. Nawet i jego moc była poniekąd z nim związana.
Koncert zabrzmiał.
Kolejną melodię grał już znacznie pewniej, jakby wpadł w trans.  A to wszystko dzięki obecnemu muzykowi, w końcu on przywołał chęci ponownego zagrania. Uzbrojone w pazury palce z widoczna delikatnością dotykały strun, uwalniając dzięki temu czystą, pochłaniającą melodię.
Niczym lekarstwo dla duszy.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Wto Sie 07, 2018 5:30 pm

Czemu zgodził się jechać do prywatnego domu Suirena? Czemu nie zaproponował bardziej neutralnego gruntu? Chyba pojednanie muzycznych dusz przyczyniło się w największej mierze do zanurzenia się w przygodę z kimś, z kim raczej nie mógłby grać obok na scenie. Z pozoru różnili się niemal wszystkim.
Ale wsiadł z Rubinookim do taksówki i odjechali.
Cały czas milczeli. Spoglądali na widoki za pojazdem, i o ile Suiren coraz bardziej rozpoznawał swoje znajome tereny, tak dla Honoke wszystko nabierało większej niewiedzy. Tak dawno nie opuszczał Yokohamy, że niemal wrósł się z jej betonową konstrukcją, choć przeczuwał, że jego duch nie pasował do miejskiej dżungli. Do tych krajobrazów otoczonych drzewami i lampionami także nie, nie mniej nie odrywał oczu od coraz gęściejszej zieleni. Aż wreszcie na tyle poczuł skrępowanie naturą, że aż chciał oderwać wzrok od okien. I tak spojrzenia skrzyżowały się. Lyuu mrugnął dwukrotnie nieco zdziwiony zbiegiem okoliczności, lecz dalej nie odzywał się.
Pierwszy raz odezwał się w domu, kiedy to wpierw przeszli przez ogród, drewniany taras mogący mieć ponad dwadzieścia lat. Został zaprowadzony do salonu, choć zgodnie z poleceniem Gospodarza zdjął buty i odłożył na boku. Idąc boso usiadł na wskazanych poduszkach i padła propozycja napicia się herbaty. Lekkie wahanie się nie mogło zostać niezauważone.
-Czarną.
Wreszcie powiedział, po czym miało odbyć się przedstawienie na... na bardzo dziwnym instrumencie. Koto czy jakoś tak. Nie był obeznany w tej dziedzinie aż tak bardzo, kiedyś z ciekawości przejrzał wszystkie instrumenty mające struny, i właśnie natrafił na tego klamota. Ogromny, ale zadbany przedmiot czekał na zewnątrz, przy którym zjawił się kompozytor. Podziękował za przyjęcie zaproszenia i...
...i Lyuu, choć nie podchodził do koncertu sceptycznie, nie uwierzył w pierwszej chwili, jak bardzo uderzyły w niego pierwsze nuty. Zdecydowanie nie wysiądzie na miejscu, dlatego powolutku poderwał się z poduszki i stojąc całym sobą przeżywał istny raj. Wyobraźnia miała wspaniałą pożywkę, słuch również. Zamknął powieki i dał się opatulić kuszącymi nutami. Wchłaniał ją jak pożar najbardziej suchy las. Taki cały w pachnącym kwieciu niczym perfumy Suirena. Czy jego ogród. Czy on sam...?
Czy można tęsknić za czymś, czego nigdy się nie przeżyło?
Otworzył lekko powieki, w których skrył złote, błyszczące tęczówki, bynajmniej od łez. Bardziej owiane poruszeniem artystycznym. Takiego emocjonującego, lecz zarazem wyciszającego i wspaniałego koncertu nigdy przedtem nie słyszał, i wątpił, że usłyszy raz jeszcze. No, chyba że był to kolejny utwór w wykonaniu Suirena. Kontemplował w ciszy nietuzinkowych nut z wielostrunowego instrumentu i w niemym zachwycie budował oczami wyobraźni scenerię. Tajemniczą, owianą antycznymi czasami, tonącą w smutku i zarazem tak mocno scaloną z naturą. A na środku z cienia wyłonił się wpierw Koto, a później artysta-agent, który z niezmiennym wyrazem twarzy nadawał strunom niepojęte brzmienie. Aż dziwne, że tak głęboko muzyka docierała do mężczyzny z miasta.
Trafniej określić - mężczyznę znikąd, bo gdziekolwiek się pojawiał, tam nie pasował.
Gdy Długowłosy szarpnął z wyczuciem strunę po raz ostatni, zapadła jeszcze minutowa cisza. Ognisty stał na równych nogach z niedosytem, że tak szybko skończył się indywidualny koncert. Honoke wręcz poczuł się słuchaczem a nie jury. Nie, nie mógłby profesjonalnie oddać tego, jak dobitny talent posiadał Suiren. Mógł jedynie podzielić się opinią, od serca. W życiu nie pomyślałby, że da się zaskoczyć melodii. Ale ktoś te cudne melodie przetkał strunami dzięki smukłym palcom. Ten Ktoś jest na zdecydowanie innym poziomie artystycznym, że Lyuu poczuł się maleńki. W pozytywnym sensie, nie z zazdrości.
-Słowa prostego muzyka nie oddadzą Pańskiego genialnego kunsztu wykonania. Jestem pod wrażeniem.
Eh, nie był dobrym krasomówcą, nie mniej intencje miał naprawdę szczere. Ostrożnie nachylił się i odebrał ze stolika swoją herbatę. Nie powinien pić niczego, co miało w sobie wodę, lecz ziółka chyba dość mocno się zaparzyły, by choć trochę przyćmić ewentualny ból. Upił z trzy łyki, z lekkim wykręceniem ust, jakby pił coś kwaśnego, jednak wnet odezwał się znów:
-Czy można prosić Pana o jeszcze jeden utwór?
Zapytał iście oczarowany tradycyjną muzyką wschodu. Cud-miód na uszy obolałe dzisiejszym barachłem. Ale czy umiałby Honoke żyć w takich klimatach? Zważywszy na ognisty żywioł, nie jest on wskazany w lasach czy w obiektach z drewna. Musiał jednak przyznać, że znalazł dużo wspólnego w prezentowanej muzyce do jego marnego jestestwa. Nie umiał opisać konkretnie co takiego.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Sro Sie 08, 2018 8:08 pm

Tylko w domu miał swój ukochany instrument, który przeżył wiele wiosen. Suiren tak bardzo chciał zaprezentować swoje umiejętności, że nie potrafił nie zaprosić do swojego domu.
Nie miał nic przecież złego w planach.
Ugoszczony Lyuu otrzymał herbatę, spokój i darmowy występ wampira.
Naprawdę musiało się spodobać.
Sui dostrzegł w wampirze poruszenie. Naprawdę wsłuchał się w graną melodię przez Pana domu. A te nie przestawał, tylko muskał struny nadal tworząc.
Nie ma nic lepszego od kojącej melodi. Najprawdziwsze lekarstwo dla zranionej duszy.
Mijały chwile, a koniec drugiego utworu nadchodził. Czasami zerkał na swojego gościa, nie doszukując się już w nim odnalezionej miłości do orientalnej muzyki.
Naprawdę trafił w jego gust.
Kiedyś Suiren nie przejąłby się cudzą opinią, ale teraz kiedy muzyk spotkał muzyka; sprawa wygląda całkiem inaczej.
Przerwał grę, cofając dłonie do  siebie. Na miłe słowa, ukłonił się w geście podziękowania ale prośby o jeszcze kolejny utwór się nie spodziewał. No tak. Honoke aż wstał, tak został wchłonięty.
- Niech będzie. - zgodził się i powrócił do gry. Ponownie wybrał spokojny utwór aby jeszcze bardziej oczarować gościa.
Poza bratem nikt nie słuchał jego gry. Nikt się nią nie zachwycał.
Całe serce wkładam w wykonywaną melodię i jeśli ktoś dobrze by się przyjrzał, dostrzegłby uniesiony kącik ust.
Kilka słów, a zdziałały cuda.
Zakończył, odsunął się i znowuż jego rubinowy wzrok wylądował na Ognistym - Dziękuję za miłe skowa, Panie Honoke. - ostatecznie zakończył koncert, ponownie się kłaniając. Skieruje się w stronę wejścia na taras i wreszcie do salonu - Może kiedyś zagram z Panem w duecie. - propozycja? Możliwe. Muzyka łączy dusze, myśli i może wreszcie Sui znajdzie przyjaciela. Rozmowa z kimś od serca jest potrzebna.
I oczywiście wcześniej podczas gry, dostrzegł krzywą minę gościa tuż po wypiciu przez niego herbaty.
Zła herbata?
- Za mało słodka? - nie chciał mieć wtopy w gościnie. Może zrobił za mocną albo faktycznie za mało słodka? Niestety nie posiadał cukru w domu, ale może dolewka krwi się nada.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Pią Sie 10, 2018 8:03 pm

Kolejny utwór i kolejne wrażenia, równie silne co spokojne snujące się w umyśle i ciele Ognistego. Niezmiernie było mu miło, że prośba została wysłuchana i mógł dalej wyciszać swój organizm od złych wspomnień. Od niepowodzeń. Od samotności. Nawet, kiedy wydawał koncerty gdzieś na festynach, to i tak nie miał nigdy poczucia bycia wśród swoich. A teraz... poczuł się jednym z domowników, choć nie miał takiego prawa. Przecież nic nie łączyło go z tym miejscem oprócz wygranych melodii. A może? Synchronizacja dusz?
Nie śmiał już prosić o więcej, ale uśmiech jawiący się na obliczu Lyuu zdradzał, że był więcej niż zadowolony. Nie miał lepszej waluty do odwdzięczenia się za koncert, i to zupełnie za darmo i tylko dla Honoke.
-Cała przyjemność po mojej stronie. -odparł jak na buntownika bardzo gładko i elegancko, choć kolejna propozycja wzbudziła w nim apetyt na rozluźnienie więzi między nimi- Pod warunkiem, że będziemy mówić sobie po imieniu, Panie Suiren.
Nie przepadał za formami grzecznościowymi, choć tak jak wiele było zasad, to niektóre niestety nie da się ominąć. A przynajmniej, by być poważanym w jakimś stopniu, nie z samego początku. Nie mniej jednak jak dostał prywatne zaproszenie na koncert, a właściciel koto, jego przepięknej muzyki, cudnego domu i bogatej osobowości - czemu ciągle mieli mówić sobie per Pan? Oby nie został za coś takiego wywalony z ostoi spokoju, bo o ile zniósłby ze spokojem określenie, że jest niekulturalny, to oderwanie się od nowego źródła inspiracji byłoby bolesne.
Coś jak wypicie herbaty we znacznych ilościach, co nie umknęło Rubinowookiemu.
-"Nie tak słodka, jak myślisz". Nie, nie... -mówiąc to odłożył naczynie i sięgnął ręką po paczkę papierosów- ...nie służą mi produkty na bazie wody. Ale nie przejmuj się, nie umrę od tego.
Zapewnił gospodarza i odpalił z palca końcówkę peta. Musiał ususzyć na nowo zwilgotniałe wnętrzności, krople wody nie mogą panoszyć się w jego ognistym organizmie. Puścił dymka i znów wyprostował się. Jeszcze nie mógł wysiedzieć na miejscu, nosiła go energia po niesamowitym występie agenta. Oby tylko nie wybuchł wulkan, nie zamierzał dewastować cichej, tajemniczej posiadłości Długowłosego.
-Dlaczego nie zajmujesz się muzyką zawodowo? Niektórzy daliby się zabić, by usłyszeć coś tak pięknego.
Mówiąc to dopalił za jednym wdechem papierosa i napełnił się dymem od środka. To powinno wyeliminować nadmiar wilgoci.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Sie 12, 2018 8:06 am

W tej chwili szczery uśmiech był wystarczającą zapłatą, chociaż Suiren tego nie okazywał. Jego oczy spoczywały nadal na rozpogodzonej twarzy Lyuu, mając w pełni świadomość jak musiał rozgrzać się muzyką.
Atmosfera domu okazywała się niebywale cieplejsza. Czyżby za sprawą gościa?
- Skoro sobie tego życzysz... Lyuu. - westchnie, przeczesując palcami długie, opadłe na ramię pasmo włosów. Może faktycznie mówienie sobie na Ty będzie wygodniejsze?
Dla Honoke zapewne skoro chciał spoufalić się ze swoim niezatrudnionym agentem. A gdyby tak zaczęli współpracę?
Nie. Dość o pracy.
Temat muzyki był nader ważniejszy.
Dobrze, że herbata nie była niesmaczna. Nie wiedział też, że Lyuu jej pić nie mógł - Przykro mi, nie wiedziałem. - cały czas się uczy. Wielki cud, że zdołał wyjść do innych i zacząć rozmowę, Honoke jest jego jednym z nielicznych gości którzy uraczyli w miarę dobrej gościny.
Ale chwila moment.
Papieros?
- Może przejdziemy się po ogrodzie? - brat mówił aby czasami ogarnąć szczerość i nie mówić okropnie do innych, więc propozycja miała nie tylko rozluźnić ich chęć rozmowy, ale i zachować świeżość w domu. Jeżeli Lyuu się zgodzi, skierują się na taras, a później ścieżką w stronę dość dużego, gęstego ogrodu - Kiedyś grałem. Występowałem w prywatnych domach; na niewielkich uroczystościach, na narodzinach. Teraz nie ma osób kochających muskającą duszę muzykę. Nie chcą czuć narastającej głębi i dać się w niej zanurzyć. - nie było nic do ukrycia. Sui kiedyś grał, tylko już inni nie chcieli go słuchać. Poza tym już nie czuł potrzeby otwierania się przed innymi -W Tobie widziałem zauroczenie. - niech nie myśli, że nie zauważył.
Dotrą do wyjątkowego  miejsca; do różowego drzewa które prócz zimy kwitnie cały rok.



- Specjalny gatunek. Jej kwiaty są zawsze, od wiosny aż do końca jesieni.- dłonią wskaże na wielkie drzewo sakury. Dopiero teraz starszy wiekiem wampir odczuł spokój - Nie ma nic piękniejszego od nieskalanej przyrody. Życie w zgodzie z naturą... Czyniłbym tak cały czas, gdyby nie usilne pragnienie mojego brata do poznania świata ludzi i innych wampirów. - czy Ognisty był tak samo oczarowany jak Sui? Wampir w pewnym momencie odwróci się do niego, aby sięgnąć zimną dłonią do jego twarzy. Kciukiem przejedzie po ustach, chociaż ten trzymał papierosa - Gdybyś był dzieckiem, opróżniłbym Cię do ostatniej kropli krwi. Jesteśmy tak podobni do siebie, że nie wchłonięcie Ciebie i trzymanie w sobie byłoby zbrodnią dla Mojego świata. - palcami zjeżdżał na jego szyję, na miejsce gdzie tętnica była najbardziej widoczna.
Pragnienie krwi było tak silne, że Suiren zapomniał o tym iż przed nim stoi dorosły mężczyzna.
- Stań się dla mnie młodszą ofiarą, Lyuu. - wyszepcze, ostrożnie zbliżając się tak że ich ciała już się stykały. Czuł pod ubraniem każdy jego mięsień, a on sam w przeciwieństwie do niego atletą nie był. Gorący wampir jeśli nic nie uczyni, poczuje na szyi lodowaty oddech wampira.
Co Ty wyprawiasz?
Głos w głowie wampira rozległ się jak huk. Odsunie się szybko od Honoke, chwytając za gardło. O mały włos, a nie upił krwi z Dorosłego. Nie była ona czysta, więc i podobno ciało Sui stałoby się brudne. Odwróci się szybko w stronę drzewa, zaciskając drżącą rękę która wciskała się w klatkę piersiową. Serce biło zbyt mocno.
A może z innego powodu...? Nie, nie możliwe.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Sie 12, 2018 9:02 pm

Na tematy finansowo-firmowe przyjdzie czas, ale póki obaj chłoną atmosferą, nie ma co jej zaśmiecać przyziemnymi sprawami. Już i tak Suiren odważył się rozchylić odrobinę swoje przemyślenia i przeżycia, Lyuu wiec był świadkiem rozwijającego się pąku rośliny, która da najpiękniejszy i najwonniejszy kwiat na świecie.
-Mówiłem, nie przejmuj się.
Zapewnił raz jeszcze gospodarza, który dokładał wszelkiej staranności, aby umilić pobyt Honoke jak tylko było to możliwe. I żadna herbata tego nie zmieni, chyba że z dziwnym wkładem typu pigułka gwałtu. Ani dym z papierosa, który mógł niechciany wplątać się lub wchłonąć w tutejsze deski domu. Czerwonowłosy skinął głową i za namową agenta poszedł z nim do ogrodu. On nie mógł czuć się tak swobodnie jak Suiren, lecz widział jego zmianę na lepsze. Rozluźnienie, pojednanie z naturą. Pokazał to przy najpiękniejszym okazie drzewa z pąkami pełnego kwiecia i niektóre z nich już gubiły płatki dając nowym kwiatkom miejsce. Lecz wbrew pozorom nie skupiał się na pokazywanej, wieloletniej roślinie.
Wzrok spoczywał cały czas (lub prawie, by zerknąć jedynie na wspaniały okaz przyrody) na Wiekowym. Odpowiedział przy spacerze na zagadnienie związane z brakiem zainteresowania jego muzyką. Opisywał tak szczerze, że nie wątpił w ów wersję. Ludzie nastawiają się obecnie na mocne, ale jednorazowe przeżycia. Nie lubią rozpamiętywać, żyją chwilą. Ale nie można ciągle gnać przed siebie nie biorąc rozważań z przeszłości, bo stale będzie się popełniać te same błędy. Dla Lyuu rzeczywiście kojąca muzyka płynąca z koto dała możliwość przeanalizowania dawno nie poruszanych kwestii. Kim tak naprawdę był muzyk z gitarą? Czy rozpad związku z Cocoro miało wpływ na dalsze jego życie? Jak zadowolić swoją egzystencję?
Przychodziły również niespodziewane spostrzeżenia, o które nie podejrzewałby siebie wcześniej. W głównej mierze skupiały się na Suirenie. Kim on był? Dlaczego otworzył się przed ledwie co poznanym muzykiem, których jest setki na rynku muzycznym? Czy przywiązanie do natury brało się z jego mocy? I wreszcie... dlaczego tak szybko znalazł z nim nić porozumienia, także na innym szczeblu niż muzycznym?
Nie spodziewał się, że Suiren odważy się na niecodzienny krok. Opowiadał o Lyuu jak o kimś, kto mógłby wypełnić jego świat, bo byli identyczni. Jego zalotne wręcz kreślenie palcem po suchej jak pieprz wardze Ognistego i wtulenie w jego ciało również nie umknęło uwadze rockmena. Nie ruszał się z miejsca, jakby chcąc upewnić się, co do jego intencji. Już poczuł jego chłodny oddech na skórze w okolicach szyi. Jakby wbił kły, to Honoke nie pozwoliłby na to. Czuwał cały czas. Lecz po reakcji późniejszej wywnioskował, jak gospodarz z trudem odsuwa się i tłamsi w sobie głód. No właśnie... niekoniecznie był to głód krwi.
Bez gniewu czy radości podszedł do Wiekowego, który skrywał oblicze przed gościem. Dał mu minutę prywatności, lecz po tym czasie wkroczył Złotooki.
-Już dobrze, Suiren.
Ciepły szept dotarł do ucha Długowłosego na równi z dotykiem, kiedy to położył swoją dłoń na ręce Suirena, i którą wspólnie zetknęli się z korą sakury. Ręka Lyuu była znacznie cieplejsza niż wampirza i nie drżała. Złotooki stał ciągle za gospodarzem w ten sposób, że nieco ścierał się jego tors z plecami mężczyzny w pięknym, tradycyjnym kimono.
-Musisz podziękować później bratu, że mogłem Cię poznać.
Tak autentycznego wampira nie spotyka się często. Jedynie było mu przykro, że nie mógł pomóc mu zaspokoić jego żądz. Przynajmniej tej jednej dotyczącej bezpośredniego łaknienia młodej krwi. Nie puszczał jego ręki, którą dalej stykał z drzewem, żeby dodało mu aury, jaką przesiąkał nawet Ognisty. Możliwe, że nigdy nie zrozumie magii i pojednania Suirena z roślinnością i naturą, lecz wiedział, jak bardzo jest z nią zżyty. W trosce o dobro sakury odsunął więc wreszcie swoją dłoń i cofnął się o krok. Honoke rozgrzał się nie na żarty, a nie chciał uprzykrzyć życia kogoś, kogo choć trochę mógł poznać. Z tej najlepszej strony, nawet jeśli gospodarzowi mogło wydawać się inaczej. Wokół sylwetki gitarzysty powietrze lekko falowało, od emanowanego ciepła. W przeciwieństwie do niego nie jest dzieckiem Matki Natury. Jest wręcz intruzem, czy na łonie natury czy w miastach. Czy w oczach Rubinookiego także? Chyba nie, zważywszy jego zbliżenie znienacka... choć myślał, że Lyuu jest młodszy.
-Niewątpliwe, jesteśmy podobni do siebie.
Uśmiechnął się lekko pod nosem i utkwił wzrok w koronie drzewa obdarzonego w wiele kwiatów.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Sob Sie 18, 2018 6:03 pm

Pokazanie drzewa okazało się dobrym pomysłem.
Suiren zaprezentował swój domowy skarb a zaproszonemu gościowi jak widać podobało się. Przynamniej nie mógł narzekać na nudę; najpierw koncert, teraz spacer po ogrodzie. Nie wiedział jednak, że czar domowego miejsca okaże się nieco zgubny dla samego jego właściciela.
Nie chce go atakować, krew dorosłych nie smakuje.
Ale z drugiej strony kuszący muzyk o młodocianym wigorze. Sui czuł się jakby sam był młodszy o kilkaset lat i poznawał dopiero uroki świata. Acz nie poznał jeszcze jednego,  niech lepiej Lyuu nigdy się o tym nie dowie bo możliwe, że utraci szacunek do mówcy.
O mały włos.
Domyślne było, że Honoke zechciałby się obronić, Japoński wampir uczyniłby pewnie podobnie. W końcu oddanie krwi dla niektórych wampirów było czymś istotnym oraz intymny.  Oczywiście między wampirami, nie chodzi już o ludzi.
Odczuwałby wstyd, ale na szczęście Lyuu nie okazał się po zaistniałym fakcie wrogi. Dotknął zimnej dłoni wampira, a ten od razu skierował swoje rubinowe oczy w jego stronę. Niezbyt lubił dotyk, jednakże ręka należąca do gościa była niebywale ciepła że aż przyjemna i Sui nie potrafił zabrać swojej – Jestem upiorem własnego domu. – nagłe słowa nieco mniej pozytywne. Ale taka jest prawa; Długowłosy nie czuje się ani odrobinę dobrą osobą. Hakuro również nie należał do świętości, lecz był bardziej ludzki niż Suiren – Oczywiście. – skoro chciał, tak zrobi. Sui westchnie cicho, unosząc wzrok aby spojrzeć na różowe drzewo.
Magia. Prawdziwa pochłaniająca magia ich oboje.
- Przy tym drzewie zawsze czuję się dobrze. Nawet samotność odchodzi w zapomnienie, kiedy jestem w jego pobliżu. – skoro cofnie dłoń, swoją zaś ulokuje na swojej klatce piersiowej. Nadal miał wrażenie, że ciepło Lyuu nie opuszczało jej.
Tak bardzo chciał zachować ciepło. Ale nie jemu dane.
Dopiero teraz zauważył poruszające się powietrze wokół ciała Ognistego. Aż tak jego moc zaczęła działać? Musiał władać ciepłem skoro nie było ono mu obce – Mimo wieku – tak. Bardzo. Jesteś jedną z nielicznych osób która przesiedziała u mnie znacznie dłużej niż chwilę. – niech nie myśli, że go wygania czy coś. Sui nie cieszył się duża popularnością, a właściwie nawet jej nie oczekiwał ani też nie poszukiwał – Twoje ciało jest niebywale gorące. Mam wrażenie, że gdybyś chciał, rozpuściłbyś mnie. – odwróci się przodem do wampira, patrząc w jego oczy. Szczere stwierdzenie, a mina wampira pozostawał odrobinę chłodna. Nie pasowała do słów, acz były one jedynie stwierdzeniem.
A może i czymś więcej?
Kilka sekund później dłonie Sui opadły wolny wzdłuż boków, a on sam skierował swoje smukłe ciało w dalsze rejony ogrodu. Honoke zapewne ruszy za nim, jeśli nie Japoński upiór skinie głową aby się ruszył – Podoba Ci się mój dom? – może i nie powinien, lecz potrzeba rozmowy jakoś sama zaczęła natarczywie atakować.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Czw Sie 23, 2018 7:38 pm

Nie chodziło nawet o samo drzewo, co o pokazanie swojego prawdziwego ducha. Nawet jeśli na co dzień nie był tak spokojny, tak dusza Suirena przy sakurze nasiąknęła ulgą i rześkością dla starego ciała. Tą niezwykłą więź dało się zauważyć, a skoro Ognisty był jednym z niewielu, którzy mieli ku temu okazję, chłonął mocniej ten widok. Zważywszy, że w głowie Eleganta czaiły się mroczne scenariusze, rysy i postura wampira nabierała jeszcze większej tajemniczości i sprowadzał coraz to więcej pytań bez odpowiedzi. Mimo wszystko nie chciał opuszczać jego towarzystwa, bo wbrew temu, co później twierdził, jego obecność w jakiś sposób oddziaływała na mężczyznę o wiele set młodszego.
Cień pesymizmu jednak wkradł się w usta Suirena, którymi wypowiedział nieładne zdanie. O sobie. Upiorem we własnym domu? Odrobinę zamyślił się, po czym powiedział tak:
-Podobno dom tworzą istoty, a nie mury czy deski.
Mądrze ktoś to powiedział. Właściwie... Jak to jest mieć stały dom? Nie być tułaczem po świecie? Nie mieszkać po kątach w wynajętych lokalach czy u przyjaciół? Lyuu nie miał stałego zameldowania, tymczasowo pomieszkiwał u Cocoro, lecz wiedział, że wciąż był tam gościem. Bardziej lub mniej chcianym. Czy tak samo Suiren pomieszkując z bratem bardziej czuł się gościem niżeli prawowitym mieszkańcem? Czy chodziło bardziej o to, że nie jest towarzyską osobą? Cokolwiek chodziło Długowłosemu po głowie, nie zamierzał go usilnie nakierować na inny tok rozumowania, jedynie przedstawił swój punkt widzenia. Nie znał Go przecież aż tak dobrze.
A mimo wszystko sprawiał wrażenie przyjaciela z dawnych, zapomnianych lat.
Szedł za nim wolnym krokiem, a ognista aura to wzmacniała się, to słabła. Honoke nie mógł ustabilizować wewnętrznego ognia, który rozbuchał się od iskierki, od żaru zagadkowego Agenta. Jego głos, spokojny choć zimny, koił uszy skalane krzykami, śmiechem czy wyzwiskami rzuconymi w kierunku Lyuu. Czy to dzięki sakurze, czy dzięki czemuś, co rozkwitało między nimi? Aż sam chciałby zjednać się ze swoim ognistym żywiołem, lecz wtedy zniszczyłby wszystko. Straciłby coś więcej niż godność.
Czyli przyznał rację co do jedności dusz. Aż miło usłyszeć, że ktoś się zgadza z tak odważną tezą. Mógł więc posłuchać przemyślenia towarzysza, który dość mocno skomplementował fakt, że nawet ktoś młodszy mógł zbliżyć się duchowo do Wiekowego.
Ale chwila, chwila... co? Rozpuścić? A, ze ogniem? Czy w jakiś inny sposób?
-Interesująca propozycja, nie powiem. Rozważę ją.
Uśmiechnął się lekko, tuszując ślad niepewności. Czy nie powiedział czegoś za dużo? Nie zamierzał straszyć w żaden sposób gospodarza, który okazał się nie tylko utalentowanym muzycznie agentem, ale i bratnią duszą.
A może kimś więcej?
Wtedy też Długowłosy odszedł kawałek, a muzyk z gitarą zorientował się dopiero po pytaniu o dom. Otrząsnął się z zamyślenia.
-Jest uroczy i kojarzy mi się ze świątynią. Podobają mi się kamienne wstawki tu i ówdzie.
Odparł nieco zbity z tropu, akurat nie znał się na nieruchomościach. Każda miała zalety i wady. Tutejsza miała tą wadę, że była z drewna (konstrukcja przepiękna, lecz łatwopalna), ale zaletą był jej niezwykły mieszkaniec. Idąc za nim przyglądał się jego plecom i zwiewnemu ubraniu. Szedł dostojnie, z namaszczeniem głaszcząc stopami napotkane kamienie na dróżce. Kołyszące się włosy, ubiór na wietrze, przyjemny zapach wiśni w powietrzu. Tylko Suiren wydawał się być ciągle skrępowany. Może źle odczytuje jego sygnały?
-Mieszkasz tu z bratem, tak?
Dopytał, by przerwać ciszę. Czerwonowłosy nie mógł skoncentrować się na tyle, by nie myśleć o ogniach z wolna tworzących się wokół sylwetki wampira. Żywioł gryzł go od środka, a jedyne co mógł zrobić, to tłamsić w sobie. Będzie musiał coś z tym zrobić po spotkaniu, bo zważywszy na wszędobylską zieleń nie było miejsca na rozniecenia żywego ognia. Tylko ile wytrzyma? Nie wiedzieć czemu obecność tego Krwiopijcy wzbudzała w nim nowe pokłady energii, nawet jak częściowo wcześniej ugasił go herbatą.
-Zaczekaj... -doszedł parę kroków do gospodarza i stanął naprzeciwko, gdy ten odwrócił się w stronę głosu Lyuu- ...nie chciałbym się za bardzo narzucać, ale mogę jeszcze posiedzieć trochę u Ciebie?
Nie chciał wracać do pustych, czterech ścian, a z drugiej strony kiedyś trzeba dać od siebie wytchnąć. Tylko że Suiren stał się nagłym natchnieniem dla muzyka. Pod nosem dawało się słyszeć nucenie utworów zagranych przez gospodarza na koto. Ale i w pewnych innych aspektach... chciałby choć kilka, kilkanaście minut spędzić czasu z Agentem.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Sie 26, 2018 4:22 pm

Lyuu i Suiren byli przeciwieństwem, lecz pod wieloma względami do siebie podobni.
Lyuu jako muzyk, szukający mocnych wrażeń i lubujących się w ludzkich używkach. Sui pragnący ciszy, separacji i przede wszystkim chciał żyć swoim wampirzym życiem. Muzyk może także tego chciał, niemniej jednak teraz Upiór tak właśnie widział. Zapewne Ognisty też miał w głowie wiele pytań, kreował postać właściciela domu na swój sposób. Obydwoje dopiero się poznawali i co najważniejsze; chcieli poznać. Przynajmniej od strony Sui, wampira samotnego, wolnego wilka który bardzo rzadko rozmawia z innymi o rzeczach codziennych, jedynie brat bywa przy nim.
Ale to rodzina…
Pomyślał trochę nad słowami wampira i wywnioskował, że chciał jakoś go pocieszyć. Rzadko przychodzi spotkać się z czymś takim oziębłemu Suiren’owi – Oczywiście. Tworzymy ten dom, nadajemy mu nieśmiertelne życie. Tylko My jego mieszkańcy, jesteśmy Upiorami. Nie jedni mówią, że miejsce jest nawiedzone; nie mylą się, bo straszymy w nim. Tylko śmiałkowie przechodzą nieproszeni przez próg bram, chcąc zbadać włości. Rzadko wychodzą żywi. – demony mieszkające w japońskim domu, czyhające na ludzkie życie. Sui nie pił ich krwi, tylko ich mordował. Wiele istnień leżało nie raz w ogrodzie lub zdobiło drewnianą podłogę nieznanym, losowym wzorem powstałym z krwi – Wbrew pozorom jestem mniej ludzki. Słowa Co ludzkie nie jest mi obce jest zupełnie dla mnie nieznane. Wiele wampirów pragnie żyć jak człowiek, upodobnić się, pracować i być u ich boku. Może i jak przekraczam już pewne granice własnych zasad, to jednak wciąż żyję zgodnie z nadanym mi przez Naturę instynktem drapieżnika. – czemu o tym mówił, czemu wciąż zdradzał myśli. Może to nagła potrzeba poznania kogoś nowego z poza murów domu?
Możliwe. Każdy w końcu zechce zmian. Czy to mniejsze, czy większe.
Pragnienia pojawiają się nagle.
Honoke zapewne miał co raz większy mętlik w głowie. I czy zacznie odczuwać strach? Sui odruchowo odwróci głowę w jego kierunku, mając dość szerzej otwarte oczy. Ciepło naprawdę od niego bilo, przyciągało, a Sui nie rozumiał czemu tak się działo.
Całkiem miłe uczucie.
Nieznane, obce. Może w końcu pora je poznać?
Rozważenie propozycji rozpuszczenia zabrzmiało groźnie, ale wampira nie odstraszyło. Przechyli odrobinę głowę, widząc jak Ognisty przyozdabia twarz uśmiechem. Sui mógł odebrać to jako wyzwanie do walki, albo coś jeszcze innego – Byłbyś w stanie mnie zaatakować? – w jakim kontekście zapytał, można się jedynie domyślać. Czy chciał atakować czy coś bardziej przyjemniejszego, można jedynie zgadywać o co może chodzić autorowi słów. Suiren oczywiście nie zdradzi się, tylko ruszy dalej. Wolał teraz posłuchać opinie o domu, o otoczeniu jakie go otaczało. Chociaż sądząc po wyczerpującej opinii, Lyuu nie za bardzo wiedział jak ma opisać swoje odczucia, Sui za złe mu nie miał – Dom jest bardzo stary. Czasami przechodząc jego korytarzami czy też gankiem, słyszysz trzeszczące deski lub inna, bardziej niewyjaśnione odgłosy. Tym samym chcę zapytać czy wierzysz w duchy? – i znowu uraczy go chłodnym, analizującym spojrzeniem. Odkrył, że polubił rozmawiać z tym Ognistym osobnikiem. Miał w sobie coś niezwykłego, przyciągającego. Jakby to powiedział brat Pociągający niezdrowo dla duszy i ciałaTak, mieszkamy razem. Jesteśmy prawie nieodłączni, ale w tych czasach trudnych dla nieśmiertelnych, nieuniknione jest trzymać się blisko rodziny. – dopiero teraz Sui może odetchnąć, rozmowa z Lyuu naprawdę napędzała jego spokojnego, odrobinę wycofanego ducha.
Ale czy zdrowo? To się okaże.
Zatrzymany nagle, odwróci się znowuż w stronę wampira, lustrując jego sylwetkę uważnie. Pytanie było zaskakujące lecz jednocześnie nawet miłe. Pierwszy raz spotkał się z czymś takim, przeważnie Upiora się unika - Milo słyszeć, że podoba Ci się mój dom. Możesz zostać.nawet i do końca dnia i nocy w myślach już dodał, chociaż samo jego spojrzenie mogło już zdradzić co nieco - Chcesz odpocząć? – spyta, wskazując na dom. Mogą wrócić, spocząć chyba że będzie wolał kamienną ławeczkę usadowiona między młodymi brzozami. Sam na Sam z ognistym wampirem, gdyby był uwodzicielski, już dawno wbiłby swoje krwiożercze szpony w jego nienaganną, męską sylwetkę. Coraz mocniej przyciągał, a Suiren zaczynał czuć się odrobinę nieswojo.
To dobrze czy źle? Bracie czemu nie wracasz i nie tłumaczysz dziwnego zachowania oraz uczuć?

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Sie 26, 2018 7:37 pm

Rzeczywiście nie stronił od ludzkich używek, być może trudno byłoby się z nimi rozstać, gdyby upiorne rodzeństwo wytępiło co do nogi ludzkość. Być może dostosowałby się do panujących reguł, wszak trochę lat żył, często na ulicy, to jakoś brnął przed siebie.
O wiele bardziej przypadł mu do gustu styl życia Drapieżnika niż ten swój. Gdzie Lyuu unikał konfrontacji, by nie zniszczyć czyjegoś mienia paląc go żywcem, czy osobę - tak bracia nie krępowali się mordować tych, którzy zakłócili ich mir. Poniekąd nie przypuszczałby, że ten elegancko ubrany Krwopijca ukręca głowy bez zmrużenia oka. I nie robił tego dla zgaszenia pragnienia. Jakaś tam obawa pojawiła się w Czerwonowłosym, ale większa była dziwna fascynacja. Że też nie wpadł na podobny patent.
-Ciekawe... -odpalił już chyba z dwunastego papierosa, odkąd poznał Suirena- ...naprawdę. Mimo bycia Upiorami zdołaliście przetrwać próbę czasu i zapewne niejedną wizytę łowców. Szacun.
Czy bał się Długowłosego? Owszem, lecz nie do tego stopnia, by brać nogi za pas i wiać. Nabrał wobec niego większej ostrożności, nie mniej nie zmienił stylu rozmowy czy dobierał staranniej słowa. Nie, po prostu przyswajał informacje, które pobudzają w nim większe pokłady czujności i tyle. Skoro został zaproszony do domu, czuł się gościem. Jak rzadko kiedy.
Nie umknęło uwadze Honoke czujne spojrzenie, gdy Agent dopytywał się o rozpuszczenie ogniem. Aaa, a zatem nie o tym myślał, tylko o walce kontaktowej. Ha, ha, ha... oj Lyuu, coś napalony jesteś dzisiaj, i to dosłownie. Może po tym zdarzeniu z Fabianną, a może od ogółu niepowodzeń, wreszcie znalazł osobę, która nie robiła podchodów. Przynajmniej tak uważał.
-Gdyby był powód, to tak. Choć myślałem, że mówiłeś o innym typie rozpuszczenia... zresztą nieważne.
Odchrząknął, by niby przeczyścić gardło, a tak naprawdę dać jakiś powód, że urwał wypowiedź bez dokończenia. A bo co miał powiedzieć? Ze skojarzyło mu się rozpuszczenie z takim w objęciach czy podczas stosunku seksualnego? Za kogo by go uważał... Ognista aura wcale nie sprawiała, że mógł ochłonąć. Nawet lodowate patrzałki okalone w rubiny Suirena nie mogły ostudzić dziwnych myśli.
-Wierzę. Sądzę też, że nie wszystkie dają o sobie znać, bo chcą zaznać wreszcie spokój po śmierci.
Tak to sobie wyjaśniał, i na głos Długowłosemu. Mógł się mylić, miał do tego prawo. Przeczuwał, że wszędzie czają się takie niematerialne istoty. Czasami też ubierał ducha w swoje złe nastroje czy myśli, by lepiej zrzucić winę na bodźce zewnętrzne, a nie na siebie. To pomagało, ale nie zawsze.
Utkwił teraz Lyuu badawcze spojrzenie na Rubinookiego. Takie czasy, że rodzina musi trzymać się razem? No tak, terytoria wolne od ludzkich reguł są coraz mniejsze, i żeby łatwiej pochwycić ofiarę, działanie wspólne miało sens. Ale czy to dlatego zmuszeni są mieszkać razem?
-Pewnie masz rację, skoro tak mówisz.
Nie miał jak zweryfikować tej wiadomości, więc przyjął ją za prawdę. Tak ostatecznie.
Nie podejrzewał, że tak dobrze zostanie odebrana jego natarczywa prośba o zostanie w tymże magicznym, tajemniczym, i jak się okazało morderczym miejscu. Nie wiedzieć czemu aż tak bardzo przywiązał się do tego otoczenia, które wszak było mu obce. Gdzie on chodziłby w kimonie i straszył innych czy zabijał za samo wtargnięcie... a z drugiej strony mógłby sobie wyobrazić taki scenariusz. Został więc zaproszony do środka, lecz Złotooki nie mógł ufać sobie w stu procentach. Niebawem wyjawi to też Suirenowi, ale powoli.
-Zostańmy w ogrodzie.
Zaproponował, a gospodarz wskazał idealne miejsce. Kamienna ławeczka w towarzystwie młodych brzózek zachęcała do zajęcia miejsca. Zrobił to niezwłocznie. I tu pojawił się pierwszy dylemat Ognistego. Po tym wszystkim co Suiren dla niego uczynił... napoił muzyką, wypełnił pustkę rozmową, dał do wglądu wspaniałą nawiedzoną posiadłość... co właściwie mógł dać Honoke? Rozmowa z nietypowym wampirem dała mu wiele do myślenia, choć do tej pory niewiele mówił o sobie. Może chociaż tak odpłaci się za miłe przyjęcie w te strony.
Zatem do rzeczy.
-Będąc tutaj mogłem zapomnieć o szarej rzeczywistości, która czyha dookoła, a którą wraz z bratem odpędzasz zabijając natarczywych intruzów. Nie chciałbym zakłócać dłużej Waszego balansu, lecz nie mogę tak po prostu odejść.
Oderwał plecy od oparcia ławki i skierował się od pasa w górę w stronę rozmówcy. Musiał wszak wyjaśnić, dlaczego mieliby dłużej tolerować obecność tego Palacza. Jakby nie spojrzeć nie jest potrzebny dla tego miejsca.
-Mówiłeś, że mało w Tobie ludzkich zachowań. I dobrze, bo w większości ludzie są dwulicowi, a w ślad za tą modą idzie większość wampirów. Ty w tym świetle jesteś niebywale szczery. Choć nie rozumiem wszystkich rytuałów, jakie czcicie, nie bałeś się wyznać prawdy. Za to Cię bardzo cenię, Suiren. I za to, że możemy sobie swobodnie rozmawiać.
Tak, tu chodziło przede wszystkim o gospodarza. Otoczenie też było niezwykle przyjemne, lecz to Rubinooki sprawiał, że nie mógł pozwolić sobie na opuszczenie miejsca. Nie po upewnieniu się, że będzie mógł go jeszcze odwiedzić.
-Nim dam Ci dojść wreszcie do słowa, też powinieneś coś wiedzieć o mnie. W przeciwieństwie do Ciebie i Twojego brata nie mam rodziny ani stałego miejsca zamieszkania. Nie potrafię przywiązywać do jednego i do drugiego wagi, a Tobie wydają się być bliskie te zagadnienia. Jeśli więc uraziłem Cię w tych kwestiach, nie miałem takiego zamiaru.
Wydobył kolejnego szluga, nie warto już liczyć którego. Nie było czegoś takiego jak niedopałki, wszystko zamieniało się w pył w ustach Honoke. No, prawie wszystko, ale o tym musiałby przekonać się sam Długowłosy. Niekoniecznie na swojej skórze, albo pośrednio. Wszystko zależy od okoliczności zapoznawania się z ustami ognistego wampira. Puścił dymka, a mimika Lyuu wskazywała, że dotknie zaraz nieco innego, smutniejszego tematu. Był bardziej... wyciszony? Niepewny, czy mówić? Ale skoro mają się lepiej poznać, to trzeba wiedzieć, że nie mają aż tyle czasu.
-Moje dni są policzone. Moc zaczyna wymykać się spod kontroli.
Tu sięgnął lewą ręką do prawej. Tam gdzie opatrunek. Ostrożnie odwinął bandaż ze swojej ręki, która była czarna jak u Murzyna, lecz miała widoczne ślady spopielenia. Mógł nią poruszać, a to dzięki dość szybkiej interwencji w postaci mnóstwa tabletek z krwią. Niewiele brakowało, aby ją stracić aż do łokcia. Poświata wokół Honoke nie zelżała w ciepłocie, nawet jak już minęły najgorętsze upały.
-Ale dotrzymam słowa, zagram dla pary młodej, nawet jakby to miał być mój ostatni występ. Dam po garach.
Uśmiechnął się lekko tuszując resztki smutnej refleksji, a potem spoglądając w gwieździste niebo nad nimi jeszcze bardziej wyciszył się. W głowie kołatała mu melodia z koto, jakimś sposobem wplótł w nie słowa Suirena. Wszystko do siebie pasowało. A zarazem wiedział, że czegoś jeszcze brak. Oderwał wzrok z nieba i utkwił złote tęczówki w gospodarzu, którego miał nadzieję, że nie uśpił trochę przydługą paplaniną. Dla pewności odezwał się bezpośrednio do Rubinowookiego.
-Jeśli chcesz wrócić do domu, nie musisz się mną przejmować. Jeszcze chwilę tu posiedzę.
Ta chwila trochę zajmie. Nie będzie trzymać go na siłę na kamiennej ławeczce, a on na pewno nie wejdzie do domu w tym stanie. Nie mógł ryzykować, że poleci iskra i wszystko sfajczy. Dom i kwitnące uzależnienie od jednego z jego upiornych mieszkańców.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Sie 26, 2018 8:40 pm

Łowcy.
Suiren i Hakuro nie raz przeżyli potyczki z łowcami. Może nie nachodzili ich w domu, ale poza nim – owszem. Sui niedawno nawet przegrał walkę z dość silną, odważną łowczynią. Docenił jej wole walki jako wojownik, przegrał w uczciwej walce i dlatego nie szuka zemsty. Wolał zapomnieć, usuwając się w cień, niemniej jednak jeśli ich drogi ponownie się skrzyżują, możliwe że raz jeszcze zechce podjąć się walki. Póki co, cieszy się spokojem w domowym zaciszu – Mój brat żyje ponad dziewięćset lat, jestem od niego młodszy o sto. Faktycznie, Nasza historia jest długa, usiana krwią i walkami z pogromcami wampirów. Przeżyliśmy dzięki sprytowi i umiejętności zaszycia się z dala od ciekawskich łowieckich oczu. Lecz jeśli kiedykolwiek dojdzie do napaści na Nasz dom, nie wiem czy dotrwamy. – łowcy stali się niebywale silni, a to wszystko dzięki rozwojowi techniki. Wiele wampirów było tradycjonalistami, zwłaszcza te starsze i unikały nadmiernego rozwoju. Niektóre nawet nie potrafiły znieść przytłaczającego czasu i kończyły swój żywot. W głowie Sui nie raz pojawiła się myśl odebrania sobie życia, ale z pomocą zawsze przychodził brat lub to, co kochał najmocniej… Muzyka, kwiaty. Dzięki nim mógł się ukryć i opuścić szara rzeczywistość wypełnioną po brzegi zagubionymi ludźmi – Starość jednak bywa zgubna. – delikatnie wzruszy ramionami. Nie miał w planach straszyć bardziej Honoke, w końcu był gościem i miał czuć się komfortowo, a nie osaczony jak dzikie zwierzę w klatce.
Co do dwojakiej sytuacji ze słowami Rozpuszczenia, Sui znowuż to przechylił głowę. Mina chłodna nieco zrobiła się na ciekawską – Powiedz o czym myślałeś. – szybko pogoni do odpowiedzi. Niech dokończy, Sui krzywdy mu nie zrobi, a możliwe że i on trafił w samo sedno – Myślisz, że byłbyś w stanie To zrobić? – znowu dziwne pytanie. Japoński demon jak widać za dużo czasami myśli, a zacofanie i zatrzymanie w swoich prawach nie jednokrotnie nie pozwalało poznać oraz pogłębić wiedzy między wampirzych.
O co mogło chodzić?
O to co kiedyś mówił Hakuro?
Że kiedyś i ich to czeka?
Kto by się spodziewał, że blada jak u śmierci, twarz Suiren zostanie naznaczona delikatnym, gorącym rumieńcem, Aż musiał dotknąć policzka, goniąc się w myślach. Od zawsze dbał o czystość, a tutaj takie coś. Lyuu chyba zbyt mocno rozgrzewał atmosferę i to dosłownie. Niedobry Lyuu.
Rozmowa o duchach sprawiła, że nieco ochłonął. Odruchowo spojrzy w kierunku domu, wierząc głęboko że jest on nawiedzony. Ginący tu ludzie, wcześniejszy mieszkańcy tych ziem, czy też zagubione dusze poszukujące odpowiedzi na męczące ich pośmiertne pytania – Myślisz, że i wampiry mogą posiadać dusze, które po śmierci szukają swojego miejsca? Zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym? – skieruje się do wampira, kolejny raz wlepiając w niego uważne spojrzenie. Wyłapywał każdą informację, chłonął go niczym pokarm.
Osaczał, a jednocześnie nie pozwalał o sobie zapomnieć.
Może Lyuu nie miał rodziny? Dopiero teraz dotarło do Sui tak oczywista sprawa. Dlatego poprosił o zostanie? Całkowita samotność brzmi kusząco, jednak z drugiej strony przeraża. Ognisty nie zasługiwał na zło ani na odtrącenie. Może faktycznie trzeba wrzucić trochę na luz i dać ponieść się duchowi czasu. Chociaż odrobinę – Jeśli sobie tego życzysz. – wybrał ogród. Sui zatem skieruje się z nim, stanąwszy naprzeciw. Nie zasiadał jeszcze, tylko uważnie słuchał i ani śmiał wtrącić w słowo. Kolej gościa.
Smutna historia ciągnąca się za Muzykiem. Więc nie był takim do końca luzakiem, chociaż jego wygląd przeczył. Jak widać nie należy oceniać nikogo po wyglądzie, nie bez powodu Nie ocenia się książki po okładce. Cenił szczerość, co oznacza że nie raz doznał przykrości. Uczył się poznawać innych, słuchać i Sui również odkrył w sobie podobną cechę.
Więc jednak są bardzo podobni?
I tak jak przypuszczał, Honoke nie posiadał rodziny. Samotny, bez domu i włóczący się po zakręconym jak karuzela świecie. Że też nie dostawał mdłości – Nie możesz mnie urazić własnym zdaniem, Lyuu. – kiedy nadejdzie czas na jego kolej, odpowie. Dopiero teraz usiądzie tuż obok. Nie za blisko, lecz nie za daleko – Szczerość odchodzi w zapomnienie, jak miłość do muzyki i sztuki. Ludzie, wampiry… gubią się w tym świecie, toną i chwytają się brzytwy. Świat się rozwija, przeraża i porywa najważniejsze wartości. Dla innych gra na muzyce wydaje się niczym innym niż prestiżem, dla mnie jest wyrażeniem siebie i tego, co ma się tutaj. Chociaż z powodu sposobu bycia, masz prawo oceniać mnie jako mordercę. – mimo trzymania dłoni blisko serca, zaś dokończy przemowę niezbyt optymistycznym podejściem – Możesz mnie odwiedzać, kiedy tylko zechcesz. – i już kolejne tematy zejdą na smutki. Honoke przyznał się do naprawdę okrutnej rzeczy, mianowicie coś w rodzaju choroby?
Sui skierował wzrok na poparzoną rękę i zaniemówił. Kolejny raz doznał szoku, nie mając nawet pojęcia jak może czuć się posiadacz tak paskudnego śladu poparzenia. Czyli ta rozgrzewająca moc… Niszczyła go? – Nie możesz coś z tym zrobić? – wyrwie się i w pewnym momencie sam na coś wpadnie. Dał jednak dokończyć…
Ostatni występ.
Nie, na pewno nie.
Nie raz musi jeszcze posłuchać gry Sui, posłuchać tez i jego śpiewu. Podobno ma piękny głos.
Wstanie nagle, tuż po zgodzie że może iść do domu. Owszem, skierował się bez słowa. Znowu zimna postawa, jakby właśnie Honoke miał być sprawcą tej nagłej zmiany.
Skądże znowu. Tak nie było i nie będzie.
Wampir wrócił z jasnym, małym ręcznikiem. Podejdzie do ławeczki i pochyli się, chcąc złapać gościa pod ramię zdrowej ręki – Chodź ze mną. – stanowczy głos i już obydwaj stali wyprostowani. W milczeniu udali się w stronę gorących źródeł na tyłach domu. Było dojście z ogrodu, więc nie musieli przechodzić przez dom – Usiądź na kamieniu tuż przy źródełku. Nic Ci się nie stanie, gorąca wodna para nie powinna wyrządzić w Tobie szkód skoro chłoniesz ciepło. – polecił, a sam podszedł do wody. Przyklęknął, po czym namoczył starannie ręcznik w gorącej wodzie. Jeśli Lyuu usiadł wedle zaleceń, Sui wróci i przyklęknie tuż obok. Klęczenie na ziemi nie było poniżające, poza tym chciał pomóc. Przyłoży rozgrzany ręcznik do zranionego ramienia. Jeśli był owinięty bandażem, naturalnie zostanie wcześniej zdjęty – Można zaradzić Twojej mocy. Jest wielu lekarzy, zdolnych i mądrych. I nie mówię tutaj o ludziach. – nie wiedział jak przyjmie pomoc czy też poradę. Nie patrzył na twarz Lyuu, tylko spod grzywki ciemnych włosów wpatrywał się w spaleniznę. Smutek ogarnął wampira i ciężko było już to ukryć. Utrata talentu, godnego rozmówcy. Nie, tak nie może się stać – Takie osoby jak Ty trzeba pielęgnować jak kwiaty. Słuchacze, dobrzy rozmówcy. Szczerzy i otwarci na innych, nie krytykujący. Oni giną jak stare czasy. – w ton wkradło się przygnębienie, acz po zorientowaniu się nastąpiło u Sui’a milczenie.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Pon Sie 27, 2018 6:28 pm

Aż tyle wieków przetrwali? Nadgryziona zębem czasu była ta posiadłość, ale po Suirenie nie zgadłby, że przeżył osiemset lat. I że ma starszego o sto lat brata. Niesamowite. Wydawali się więc nie do zdarcia. Musieli mieć niezwykle przydatne moce, albo doświadczenie, które nawet pod wpływem techniki i szkoleń łowców skutecznie odpędzali wrogów. Choć to działo się najczęściej poza ich azylem.
Przyszło mu do głowy stwierdzenie, że rubinowe patrzałki Suirena nie są przypadkowe, skoro bracia byli twardzi jak najczystsze diamenty.
-Jeśli doszłoby do ataku łowców, możecie na mnie liczyć.
Zadeklarował swoją pomoc, choć skoro odparli tyle natarć, mogliby równie dobrze obyć się bez Honoke. Wszak radzili sobie świetnie, a rockmena nie znali na tyle, by wiedzieć, czy zdołałby przydać się na froncie. Moc to nie wszystko.
Liczy się doświadczenie, które miał w nieco innych sferach, choć trudno nazwać je atutami. Pewnie dlatego, że wciąż był sam. Marzyło mu się swoje policzone dni spędzić u boku kogoś, kto nie będzie odliczać godziny do zgonu ze spopielenia, a po prostu będzie mógł odprężyć się przy niej. Być sobą. Bez udawania i fałszu. Czy to więc dziwne, że głodnemu chleb na myśli, kiedy mowa o rozpuszczeniu? Nie odważył się na zwierzenie się ze swoich skojarzeń, przynajmniej na tą chwilę.
-Myślę, że tak. Ale co dokładnie, to opowiem innym razem.
Zasiał ziarenko tajemniczości, które podlał znów lekkim uśmiechem. Skoro Suiren miał kłopoty ze zrozumieniem ludzkich zachowań, mógłby źle odebrać słowa Czerwonowłosego. Lecz na pewno wrócą do tej rozmowy, póki mógł zamierzał wyplewić z ludzkości to, co najlepsze i choć trochę pokazać Długowłosemu, że pewne rzeczy człowieczeństwo dobrze opatentowało. Niewiele tego było, ale zawsze coś. I nie, nie planował indoktrynować Upiora w żaden sposób. Nawet jego mordowanie miało słuszność bytu z jego punktu widzenia, skoro żył do tej pory i miał się dobrze.
I kolejne pytanie dające sporo do myślenia, aż nie wiedział, którędy wałęsają się myśli Suirena. Wypadało się jakoś odnieść do pytań, więc odparł szczerze i prosto z mostu.
-A wiesz, że nie? Hm... przeczucie mi mówi jednak, że nawet wampiry mają dusze i też tułają się po świecie szukając sposobu na spokój. Albo na zemstę na żyjących.
Może nie był krasomówcą, lecz jakimś cudem przykuwał uwagę Mordercy Niewiniątek. I vice versa, ale z tego punktu widzenia trudno było się nudzić. Wiekowy wampir miał w swoim dorobku wiele przeżyć, przemyśleń, do których zapewne nie doczłapie swym umysłem Honoke.
Rozmowa na ławce otworzyła ich rozmowę na inne wody. Głębsze, gęściejsze, intensywniejsze. Wiedział, iż w tej chwili był gotów zwierzyć się ze swojej rozterki, która była śmiertelna. Nim jednak przeszli do tego tematu, odniósł się jeszcze do słów kolegi:
-Nie wątpię, iż jesteś mordercą, lecz najważniejsze dla mnie jest to, że jesteś w stanie nie krępować się i mówić to, co masz na myśli. Że podobnie jak ja nie zgubiłeś wrażliwości na muzykę i prawdę, która może boleć.
Później zaś podzielił się tym, że nie będzie mu dane żyć tak długo jak upiorni bracia. Od razu uderzyła go mimika i postura towarzysza. Zląkł się nie na żarty, a nawet dopytywał się, czy Lyuu miał jakąś alternatywę, by umknąć spopieleniu. Czerwonowłosy nie odpowiedział mu na to pytanie, lecz takie milczenie było o wiele bardziej wymowniejsze niż tysiąc słów. Tak samo milczał wtedy, gdy zabrany do ciepłego źródełka Suiren sugerował mu wizytę u kogoś z doświadczeniem w leczeniu podobnych przypadków. Nie mógł nic rzec, bowiem nie mógł oderwać oczu od muzykalnego Agenta. Nie brzydził się jego rannej ręki przypominającej pogorzelisko. Pieczołowicie obmywał ją gorącym ręcznikiem, i rzeczywiście ciepło bijące od wilgotnego materiału wchłaniało się przez rany do organizmu wampira.
Lecz to nie ręcznik uleczył duszę milczącego Lyuu.
Ofiarność gospodarza w niesieniu ulgi, Jego smutne oblicze i odrobinę drżące dłonie... to wszystko i więcej wzruszyło nieufne serce muzykanta do tego stopnia, że z trudem wyszeptał imię Wiekowego.
-Sui...
Teraz żałował jeszcze bardziej, że przygnębił gospodarza swoim rychłym końcem. Ale gdyby nie to, nie wiedziałby, jak wielkie serce pełne wiary i mocy posiadał mieszkaniec nawiedzonego domostwa. Jego postawa nie tylko zaimponowała rockmenowi, ale i... ośmieliła go do działania. Nie mógł siedzieć w bezruchu po takim akcie oddania.
Lyuu zdecydował, że nadszedł czas.
Niebawem po skończonych okładach spalonej ręki gość tutejszych stron przyklęknął przed Długowłosym. Już wcześniej wzbudzał w nim sympatię, lecz nie przypuszczał, że tak prędko sympatia przekuje się w uzależnienie, a potem w coś, czego dawno nie doświadczył. Niech Suiren będzie jego lekarzem, wyśmienitym ogrodnikiem, dobrym słuchaczem, najgłębszą muzyką, szczerym rozmówcą. Nawet jak mordował, dał nowe życie Ognistemu. Nie mógł zaprzeczyć, sam przecież widział, jak Honoke odżył po dawce czułości i troski z jego strony. Za to Ognisty będzie dla niego podporą, również pilnym słuchaczem, rozmówcą i koneserem sztuki.
Razem będą ją konsumować.
Zdrową dłonią ostrożnie objął policzek Zjawy. Ciepło jego ciała nieustannie emanowała wysoką temperaturą, ale tym razem nie w niszczycielskim zamyśle. Lekko zmrużył powieki, choć złote ślepia nie odrywały się od rubinów zamiast oczu Wiecznego. Ani na moment. Odrobinę też zbliżył swoją twarz ku niego licu. Wyszeptał cicho, bardzo przyjemnym dla ucha głosem:
-Bądź ze mną.
Wtedy też odważył się zrobić kolejny krok. Ustabilizował obrys twarzy Długowłosego zdrową ręką, a wargami złączył się z jego ustami. Pierwsze zetknięcie się było naprawdę delikatne, cieplutkie, intensywne we smaku, lecz krótkie. Nie zamierzał przestraszyć czy obrazić gospodarza, a jedynie odwdzięczyć się za dobro, jakie mu okazał. A co mógł dać od siebie więcej niż namiastkę uczuć, które w nim więdły po wielu rozczarowaniach? Co prawda Upiór zasługiwał na kogoś lepszego, lecz egoistycznie chciał wraz z nim przeżyć jeszcze wiele chwil. Zanurzyć się we swoich melodiach, brzmieniach, po prostu być razem. Tak jak teraz, gdy Lyuu objął swoimi ramionami wspaniałego towarzysza i ulokował jego głowę pod swoim podbródkiem. To była dla niego specjalna chwila... wierzył, że dla Suirena też. Czy ktokolwiek oprócz brata okazywał mu dobro? Nie? Przecież zasługiwał na nie w całej rozpiętości.
I pomyśleć, że morderca z leśnego zacisza może okazać bezinteresownie dobro.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Pon Sie 27, 2018 7:59 pm

Piękne słowa. Suiren skinął głową na propozycję pomocy w razie potrzeby do walki z łowcami, jednakże i tak bracia starali się już tak nie zdradzać swojego istnienia. Mimo polowań, starali się żyć jak cienie, a przynajmniej Sui. Hakuro i tak wiedział co ma robić, poza tym atakował każdego, nie wybrane ofiary jak młodszy brat. Polowanie na najmłodszych przez ich czystą, młodą krew było czymś wyjątkowo ryzykownym. Ale skoro lubi się cielęcinę to tak właśnie jest.
Nie ma nic prostego w życiu, nawet polowanie.
Opowie innym razem. Czyli coś dogłębniejszego, Sui zmruży jedno oko, robiąc nieco minkę pełna podejrzeń – Nadal nie rozumiem co chcesz przez to powiedzieć. Przerażasz mnie. – trochę nie wyszło mówiąc o strachu, mając nadal zimny wyraz twarzy. Naprawdę był zaciekawiony czy to, o czym myślał, miał tez w głowie Honoke.
Możliwe, że tak skoro zaczynał się uśmiechać. Niecne plany wobec Upiora domu? Nieładnie! Zapewne jakby Hakuro był przy całej sytuacji, już dawno wszystko by wyjaśnił. Otwarcie, jak zwykle ale i zachowując kulturę. Obydwa wampiry pyszne na swój sposób, ceniły sobie dobre wychowanie. Ich żyjący jeszcze rodzice bardzo naciskali na godny sposób bycia oraz reprezentowania siły. I nie raz doglądają, jak żyją stare pociechy.
Typowo dla japońskich demonów.
Dlatego nie tylko Lyuu miał za zadanie spędzić czas u boku kogoś, Sui również musiał ustabilizować swoje życie, lecz nie chciał, nie mógł znaleźć odpowiedniej osoby. Uciekał, odtrącał. Płeć przeciwna bardziej zagadkowa, trochę odpychająca ze względu na wyróżniające się atuty. Dopiero jak spotkał Honoke, poczuł się dziwnie; bojące gorąco od gościa pochłaniał bez reszty.
Ciężko było się z tym ukryć, skoro chciał wiedzieć więcej.
I rozmowy się kleiły. Su słuchał każdego wypowiedzianego słowa, to że Lyuu nie za bardzo zagłębiał się w duchowe sprawy, nie odtrącało go. Jego rubinowe oczy zawiesiły się na rozmówcy, tak bardzo dobrze się czuł w jego obecności. Odkrył w sobie nawet delikatny podkład radości a przede wszystkim chęci większego poznania – Tak. Może nawet teraz chodzą po moim domu i są zazdrosne o Nasz byt. Myślę, że nawet rośliny mają proste pośmiertne twory. Wszystko co ma wolę życia, nawet najprostszą musi mieć swoje miejsce nawet i po śmierci. – dopowie swoje, przecież można rozmawiać o tym godzinami. Nieważne, że Honoke mało wie. Może się przecież uczyć od starszego pobratymca, Sui nie ma nic przeciwko, Dobrze jest mieć kogoś, kto chętnie posłucha i sam co doda.
Odetchnie cicho.
Czyli Lyuu naprawdę widział w nim kogoś więcej, niż bezwzględnego zabójcę. Kogoś kto czuje, myśli i pasjonuje się otaczającym go światem. Jednakże Sui trochę podchodził do rzeczy po staremu, więc i Ognisty może go pouczyć Nowego życia. Godna wymiana, zachęcająca wręcz – Miłość do sztuki jest bardzo silna. A tworzenie jej, pozwalanie aby ktoś kto również ma otwarty umysł posłuchał, jeszcze bardziej zachęca do działań. – sytuacja robiła się naprawdę gorąca, później smutna. Wydanie się ze śmiercią, pokazanie ręki. Wampir nie może siedzieć bezczynnie, wiedząc że jego ulubiony gość w każdej chwili może dosłownie zgasnąć.
Więc im prędzej zadziała, tym lepiej.
Blisko gorących źródeł, których para koi zimne serca, przynosząc również ulgę rozgrzanym ciałom. Dobrze, że posłuchał Pana domu, który delikatnie zajmował się oparzeniem. Nie jest wybitnym medykiem, ale doświadczenie nauczyło go, jak postępować z paskudnymi ranami – Musisz pić też dużo krwi, ludzkiej. – wiedział o tym? Żywa ludzka krew najlepiej działa albo szlachetna. Za pewne i Sui w przyszłości może będzie gotowy oddać swoją krew, by posilić nią Ulubieńca.
Ulubieniec?
Spuścił odrobinę głowę, przyłapując się na własnych myślach. Więc o tym mówił brat, o tym cieple w środku, zauroczeniu drugą osobą. Na usłyszenie własnego imienia, od razu podniósł wzrok. Lyuu nagle zmienił położenie, klęcząc tuż blisko Upiora. Nie odsuwał się, kiedy ujmował jego twarz, kiedy przeszywał na wskroś.
To spojrzenie.
Ta czułość.
Co raz bliżej i goręcej. Lyuu znowu bił tym ciepłem, a Sui zatapiał się głęboko. Usta już prawie ze sobą się stykały, ciało odrobine zadrżało ale tym razem nie od wewnętrznego zimna. Coś się działo. I co mogła znaczyć prośba? Jak Być z Nim?. Rubinowy blask oczu nie zgasł ani na moment, nawet rozwarły się nieco szerzej a z ust wydobyło się ciche westchnienie. Skoro nie odskoczył jak poparzony po złączeniu ust, musiało coś znaczyć.
Dotyk. Dotyk obcego mężczyzny. Powinien wstać, albo najpierw trzepnąć go w twarz i wygonić. Nie uczynił tego. Klęczał, wypuszczając z dłoni wilgotny jeszcze ręcznik. Przerwa na oddech, a Suiren wciąż nie ruszył się z miejsca. Opatulony chwilę po ramionami, kolejny raz przyćmiony bijącym ciepłem.
Gdyby widział Cię teraz brat. Jakby zareagował? Wściekłby się? A może pozostawiłby kwitnące uczucie samemu sobie? – Chcesz skalać nieskazitelnie czyste ciało? Nie mam żadnej miłosnej blizny na swoim ciele, ani też w umyśle. – znowu ten porażający chłód w tonie głosu. Jeśli Honoke się odsunie, ten nie uczyni nic. Dopiero po paru chwilach ostrożnie wstanie. Górował nad gościem, nad rozmówcą długiej, pamiętnej nocy. Wreszcie zmieni punkt obserwacji z twarzy Ognistego na gwieździste niebo. Bezchmurne, a łysy księżyc w pełni pięknie rozświetlał ogród – Co jeśli nie sprostam Twoim wymaganiom? Jeśli też i mnie zranisz, wiesz że jestem zdolny pozbawić Cię głowy. – może niemało romantyczne, lecz jedno było pewne; Suiren doznał olśnienia i odkrył swoją gotowość. Ta noc była zbyt czarodziejska, by powiedzieć Nie.
Rozluźni odrobinę pas kimona, aby zsunąć go z ramion, odkrywając je do połowy. Porcelanowy dekolt obnażony, tym samym dając do zrozumienia, że może próbować dalej. Tylko czy odważy się wkroczyć na tak kruche tereny? Rubinowooki oczekiwał, ale też i niczym jadowity wąż mógł zaatakować.
Jeżeli Honoke zdecyduje się na coś więcej, będą musieli wybrać miejsce – Podejdziemy pod Kwitnącą wiśnię? – i rumieniec wpłynie. Chyba chciał ostrożnie przekazać, że pierwszy raz ma być w magicznym miejscu. Aby pamiętali wszystko w jak najlepszych barwach.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Pon Wrz 03, 2018 7:19 pm

Szczerze Lyuu przywyknął do krwi w tabletkach, więc nawet nie byłby pewny, czy nadawałby się na typowego tropiciela. Ale może to tylko uśpiona zdolność? Młoda czy stara krew to jednak naturalny pokarm dla wampirów. Nie wyprą instynktu chemiczne substytuty. A czy powinien dbać o moralne konsekwencje? Nie myślał o tym. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
Zważywszy, że ostatnio miewał kilka problemów, pewność siebie co do wybierania odpowiednich słów nie przychodziła tak lekko. Mógł więc nimi wprowadzić małe zamieszanie, jak to było w przypadku rozpłynięcia się. Bez powodu nie uczyniłby krzywdy Upiorowi, ten zdawał się też tolerować takie zaczepki, ale wolał nie przeciągać struny. Wątpił szczerze, że przeraził Wiekowego, jak się okazuje osiemsetletniego kolegę. Zresztą nie był na swoim, także nie ma co się wychylać z dziwnymi propozycjami.
Ale może czasem warto zaryzykować?
Jakby Suiren nie zainteresował się jego osobą, to nie zaprosiłby do siebie Honoke i nie mógłby Ognisty uraczyć zmysłów kojącą muzyką, miłą rozmową, jego osobą. Co do rozmów, były one dość głębokie, więc nawet nie starał się wymądrzać, a słuchać i próbować przetrawić treść. Trochę zdziwił się poglądem, że nawet rośliny mogą mieć duszę. A co, jeśli podczas pożaru w lesie zabił w ten sposób istoty żywe? Ale z ów popiołu rodzą się nowe, nawożone starymi resztkami rośliny. Czy tak byłoby w sytuacji współczesności? Wytępić jeden gatunek, by dać lepszy start innemu?
Nie brał sterów nad rozmową, dał upust swoim myślom, choć nie były one tak dobrze wyargumentowane jak Suirena. Był bardzo przekonujący. Nie tylko jako rozmówca, ale i wiedział, co czynić w trudnych, niespodziewanych sytuacjach. Zajął się Lyuu, choć on sam nie zabiegał o uwagę. A przynajmniej nie kosztem zdrowia Wiekowego. Słuchał uważnie, Ognisty dał swój wyraz emocji jedynie gestem, ale jakim gestem. Polubił ten chłodnawy, kwiatowy smak ust, otoczony fiołkowymi kosmykami i rubinowo-lodowym spojrzeniem. Właściciel cudeniek nie odsuwał się, instruował Honoke, że pomoże mu w podkarmianiu ludzką krwią. Ale jak tak patrzył się na Szlachetnego, chciał go więcej. Chciał go dalej trzymać w ramionach, lecz gdy ten odezwał się dość... oschle, odruchowo uwolnił go z objęć i z lekko uniesionymi brwiami wywnioskował ze słów Agenta, iż jest czysty. Jak łza. Czy skalałby jego ciało swoim brudnym śladem? Może zabrzmi to jak herezja, ale...
-Wiem -powoli także wstał od źródełka i utkwił złote ślepia w czarującego Upiora- Proszę, nie traktuj moich słów jak rzucone na wiatr.
I wtedy Kusiciel odsłonił ramionko i odrobiną dekoltu. Mimika Lyuu zdradzała, że bacznie zauważył ten fakt, a po tym, jak jego palce sięgnęły porcelanowej skórki i delikatnie narysowały ślad serca Suiren zaproponował zmianę miejsca. Skinął głową, lecz tym razem... pochwycił w obie ramiona Wiekowego jak Pannę Młodą, którą przenosi się przez próg, i ostrożnie, aczkolwiek pewnie przeniósł Lubego pod Sakurę.
Tak, to było magiczne miejsce. Czy warto skalać jego tajemnicę ognistymi karesami? Cóż... to dopiero początek znajomości, jakże krótkiej a żywej. Ostrożnie ułożył się z Suirenem pod korą drzewa i oparł jego plecy o swój tors skryty pod białym t-shirtem. Nie mniej ręka Honoke przyjemnie gładziła Upiora po ramieniu i rysowała wzorki. Była to ta czarna, która powolutku regenerowała się od cieplutkiej wody ze źródełka. Płatki spadające z drzewa tuż przy trawie spopielały się w wonny pył. Aura Czerwonowłosego była bardzo mocno pobudzona. Jak on sam. Ale wiedział, że pośpiech do niczego nie prowadzi... to Lyuu stanie się nauczycielem, tak jak Suiren przodował w aspektach życia prawdziwego wampira.
-Miłość też jest rodzajem sztuki. Uprawia się ją dzięki ćwiczeniom, dokarmianiu czułościami, a przede wszystkim obustronnej chęci. Postaram się, abyś zażył jak najwięcej tych najlepszych aspektów miłości.
Zamruczał ostatnie dwa słowa przy uszku Suirena, które lekko cmoknął po delikatnej małżowinie. Nie chciał przestraszyć istoty, która nie zaznała i nie spieszyło się do tej pory do poznania ludzkich uczuć. Pomalutku, bez pośpiechu, jak kropla drążąca skałę, przekaże tylko to, co najpiękniejsze w miłości. Jak nie jedna, to kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt, kilkaset, a może kilka tysięcy kropel szczerego uczucia. Być może zabraknie Lyuu do tego życia, lecz sama świadomość, że mógłby pomóc w przyszłości Zjawy lepiej poznać te emocje, przynosiła satysfakcję. Aczkolwiek teraz miał o wiele większą mobilizację do zabrania się w sobie i rehabilitacji.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Wrz 09, 2018 1:24 pm

Dla Suiren bliskość była czymś naprawdę nowym. Lyuu niestety lub stety trafił na kogoś, kto zupełnie nie rozumiał ludzkich uczuć poza braterskimi. Może i one bywały czasami niewłaściwe lecz dowie się pewnie o tym po fakcie, jednak brat nigdy dotąd nie mówił, że to jest złe a przecież wiedział więcej. Sui jest tylko bezwzględnym mordercą, nie kochankiem.
Więc jak się sprawdzi w nowej roli?
Krótki pocałunek i szczere przyznanie się do czystości cielesnej. Dla wampira była ona czymś naprawdę ważnym, nie jak dla większości. Nie posiadał żadnej kobiety ani żadnego mężczyzny. Ta rzecz niezrozumiała miała być dla kogoś szczególnego, ale po pewnym czasie wiekowi rodzice chcieli coś wiedzieć o swoich wiekowych dzieciach i doznali lekkiego szoku, że ich potomstwo wciąż żyje w celibacie, a dla wampirów i  ta natura bywa często wygłodzona.
Może też temu Sui tak ochoczo mordował biedne dziatki?
Lyuu nie zamierzał odpuszczać, mimo okazywanej delikatności skutecznie dopuszczał kolejne kroki do zjednoczenia. Sui pragnął poznać nowe doznania, więc na pierwszy krok obnażył niemal jak porcelana ramiona. Honoke od razu sięgnął dłonią, co by dotknąć. Pierwsze widoczne wzdrygnięcie od strony Starszego, ale nie uciekał  – Nie zamierzam, ale udowodnij, że jesteś godny. – skoro miał wprowadzić Upiora domostwa w krainę rozkoszy, powinien uzbroić si e w cierpliwość i przede wszystkim nie zrazić do siebie – Ufam Ci. – szepnie, jak zostanie podniesiony i zaniesiony pod wskazane miejsce. To miłe, że Honoke uszanował wybór co do miejsca i odpowiednio się zachował, lecz i tak Sui drżał mimowolnie, nie bardzo wiedząc co go tak naprawdę czeka. Jak to wygląda i jak to się podzieje.
Wszystko się okaże.
Ułożyli się pod drzewem; Sui oparty o ciało wampira, czuł już bijący od niego żar. Zmrużył rubinowe oczy, nie przerywając kolejnych zetknięć, chodziło tutaj o przełamanie się – Rodzaj sztuki? Czyli mogę odbierać to jak muzykę? Malarstwo? – chociaż On całował, szeptał i błądził dłonią, Drugi nie mógł się na moment skupić – Moje ciało zostanie dla Ciebie instrumentem? – nieco dziwaczne pytanie, poza tym odwróci się odrobinę, co by spojrzeć na twarz Ognistego. Lodowatą dłonią sięgnie do jego policzka, aby pogładzić i wbić w pewnym momencie lekko palce – A jeśli stracimy zdrowy rozsądek? Pogryziemy się? Zechcesz mnie skrzywdzić i wymusić na mnie Miłość? – kilka obaw, wiele pytań i oczekiwanie na odpowiedź. Jeśli Lyuu nie straci cierpliwość do ciekawskiego, to chwała mu. Obserwował w końcu jego postać, nie pozwalając na kolejne kroki. Czekał na odpowiedzi, poza tym denerwował się i jakoś nie umiał tego odpowiednio powstrzymać.
Honoke musi więc pokazać się anielską cierpliwością do Upiora, aby ich wspólny, pierwszy nagły raz okazał się dobrym zakończeniem pięknej nocy.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Sro Wrz 19, 2018 1:20 pm

To bardzo niezwykłe, a zarazem smutne, że Suiren nie zażył miłości prócz braterskiej. Racja, miała ona nieraz burzliwe scenariusze, płatała figla, łamała serca, lecz we znakomitej większości ratowała od samotności, podbudowywała samopoczucie, miało się dzięki niej świadomość że jest się dla kogoś kimś ważnym.
Tak, dla Lyuu Upiór stał się kimś niezwykle bliskim.
Wystarczyła wrażliwość na krzywdę, porozumienie dusz, jego jestestwo obezwładniło serce rockmena. Chciał więc dać wyraźny temu sygnał, znak. Pragnął ów relację zapieczętować czymś wielkim, aby nikt inny nie uzurpował sobie praw do tego, co czuł Honoke. Stąd karesy, delikatność, całusy. Stąd chęci na dopieszczenie ust i skórki towarzysza, który zasługiwał na wyróżnienie w jego oczach.
-Dziękuję, Sui.
Ufność to naprawdę wielka cnota. Niósł Długowłosego w ramionach, aż do miejsca, które biło tajemniczością, jak i odpowiednim nastrojem. To miejsce pod drzewem bardzo pozytywnie wpływało na Właściciela Włości, dlatego musiał być ostrożny i nie zepsuć niczego. Z drugiej strony dostał sporą dawkę forów z tego tytułu, że Suiren utożsamiał sakurę z przystanią, ze spokojem, ze sacrum.
Pieszczenie ramionka musiało pobudzić myślenie wampira, który naprawdę był zielony, jeśli chodziło o miłość. Nie śmiał się z niego, uważniej przyglądał się swemu Bóstwu, który odrobinę ukoił ból ręki, lecz wyleczył jego zmarnionego ducha. Był mu więc winien bardzo, bardzo wiele.
-Owszem, ma wiele cech wspólnych z muzyką czy malarstwem.
W tym też momencie poczuł opór, by nie zapędzał się w dalszych całunkach. O ile z początku odruchowo przyjął ten gest jako zaczepkę, tak w porę zreflektował się, iż Suiren definitywnie potrzebował wyjaśnień, nim przejdą dalej. Skinął głową, postara się przybliżyć sferę namiętności Wiekowemu.
Usadowił się więc wygodnie pod sakurą i utkwił złote patrzałki w mężczyźnie, którego pochwycił za dłonie.
-Nie w takim kontekście. Instrument jest nośnikiem melodii, jaką chce się uwolnić w eter. Tak jak pędzel, paleta i białe płótno dla malarza są narzędziami, aby nimi przedstawić swoją wizję. Miłości bliżej do gotowego utworu, do wspaniałego obrazu. A to jakimi nutami wypełnisz powietrze lub barwami wymalujesz płótno - zdefiniuje esencję uczucia.
Nie był pewny, czy zostanie dobrze zrozumiany, dlatego próbował podpierać się przykładami. Na kolejne pytania odpowiadał równie spokojnie co na poprzednie.
-Jeśli nie będziesz mieć w danej chwili ochoty na czułości, musisz mi o tym powiedzieć. I odwrotnie. Inaczej, tak jak mówisz, może dojść do niepotrzebnych spięć. Tak jak i w sztuce trzeba mieć wenę na amory. Samo dzikie uprawianie seksu nie jest prawdziwą miłością, a zmuszanie się do czegokolwiek do niczego dobrego nie prowadzi.
Żeby nie przesadzić i nie zastraszyć towarzysza złymi przesłankami czy aspektami miłości, próbował zrównoważyć wypowiedź wyjątkowością, jaką szczyciło się uczucie. Ale jak to pokazać? Zademonstrowanie na sucho mogło zostać źle odebrane, a i tak Długowłosy powstrzymywał Honoke od tego. Nie mógł do niczego zmuszać swego towarzysza, i najlepiej wyprowadzić go ze mgły niewiedzy.
-Są jednak dwie zasadnicze różnice między sztuką a miłością. Pierwsza to intymność. Prawdziwa miłość nie jest na pokaz, jest tylko dla zakochanych w sobie osób. W ekstremalnych sytuacjach tworzą się też trójkąty i inne wielokąty, lecz to na razie zostawmy. Drugą różnicę stanowi fakt, że o ile we sztuce trzeba mieć talent a później szlifować go poprzez ćwiczenia, tak miłość jest od początku instynktem. Trzeba jedynie go pobudzić... znaleźć ośrodki, które pozwolą się odblokować...
Mówiąc to wszystko nie odrywał oczu od Upiora, a jego drobne dłonie trzymał subtelnie w swoich ciepłych. Nie przestawał się też uśmiechać, choć dało się wyczytać, że z trudem wstrzymywał się z dalszymi amorami. Można powiedzieć, iż Suiren odnalazł ośrodek erogenny w muzykancie. Był nim sam Upiór, od stóp do głów.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t3879-suiren#85585 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Wrz 30, 2018 4:54 pm

Czas płynął szybko, ale dla wampirów tak nagle jakby się zatrzymał.
Sui już nie odliczał ile minut Lyuu przebywał w ich domu, chciał aby był jak najdłużej i mówił jak najwięcej. Wiekowy wampir pierwszy raz miał dotknąć ciała drugiej osoby, poznać jej smak oraz zapach. Mimo wszystko i tak podchodził z wielkim dystansem, z zamiarem jak największego poznania czym jest Miłość.
Okazuje się, że nie tylko fizycznością, ale też i duchownym przeżyciem. Mogą stać się jednym, wielki upragnionym przez ich dwoje dziełem, jeśli tylko jedno z nich w końcu powie Tak.
Uczucie ciepła rozchodzące się po porcelanowym ciele nie miało wyjaśnionego źródła. Może pochodziło od Lyuu?
A może z głębi wampira?
A może ich obu?
Upiór musi nauczyć i poznać tak wiele kroków, aby zatańczyć we wspólnym tańcu z gracją - Opowiedz mi o tym. - szybko wtrąci, wpatrując się w mężczyznę. Pragnienie dotyku, ponownych pocałunków wciąż istniało, lecz słuchanie pięknych słów również należy do przyjemności. A Honoke czynił to z niebywałą dokładnością, przez co Sui nie mógł przestać słuchać.
I znowu ciepło dłoni.
Ponownie zetknięcie ciał i przepiękna mowa.
Wiekowy rozumiał wszystko, nawet aż za dobrze. Porównanie uczuć do sztuki jest niebywale dobrze dobrane - Więc kiedy Nasze ciała zespolą się w jedno, stworzymy własną sztukę? - cichy głos nie miał nic wspólnego z wcześniejszym chłodem. Nutka ciekawości wdarła się i już nie zamierzała się ukrywać. Szybko zbliży się do wampira, chwyciwszy mocniej jego dłonie. Chciał przyłożyć je do swojej klatki piersiowej - Czyli jeśli teraz powiem Tak, zechcesz rozbudzić w Nas instynkty? Naprawdę mnie pragniesz? - może i jeszcze chciał wypytać, jednak rumieniec oraz szybciej bijące serce zdradzały całkiem coś innego.
Suiren okazał gotowość.
- Mam ściągnąć kimono? - nie mylić z nieśmiałością, chciał się jedynie upewnić czego Ognisty chce. Jeżeli powie tak, Sui na moment wstanie aby rozwiązać ubranie. Nie obrazi się jeśli Honoke zechce mu pomóc, a wtedy razem będą mogli zsunąć krępujące odzienie z ciała. Kuszące, zgrabne wampirze ciało w kolorze porcelany. W niektórych miejscach odrobinę zaróżowione.
I pewny mały szczegół...
Sui nie nosił bielizny. Oprze się plecami o chłodną korę drzewa, wpatrując się w milczeniu w twarz wampira.
Niech się dzieje co chce.
Jest gotowy.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813 http://vampireknight.forumpl.net/t3711-lyuu-honoke#81169
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   Nie Paź 14, 2018 5:15 pm

Suiren był doskonały. Nie tylko jako agent, nie tylko jako słuchacz, nawet nie tylko jako muzyk czy morderca niewinnych dzieci. Jego badawczy wzrok przejawiały ogromną wiedzę, ale i chłonność wiedzy. Jego usta przyjęły niejeden pokarm, ale i wypowiedziały mnóstwo cennych słów. Bycie świetnym kochankiem to tylko kwestia czasu, a miał w ramionach Bóstwo, które nieskalane Miłością było niewinne w tej sferze. Czy na długo? Być może tak szybko odnajdzie się w nowym żywiole, że zechce zażywać rozrywki w postaci miłości już na zawsze odsuwając samotność na bok.
Jego Luby słuchał i przyswajał z chirurgiczną precyzją wiedzę, jaką starał się zobrazować Honoke niesiony natchnieniem. A natchnieniem był Sui. Jego porcelanowa skóra pachniała tak ponętnie, że aromat sakury nie mógł się równać z intensywnością. Długowieczny naprawdę był gotów do podjęcia wyzwania, do zaznania czegoś nowego, i to z osobą dość świeżo poznaną. Zawsze mógł uzyskaną wiedzę wykorzystać wobec kogoś innego, a nie dzielić się z Rockmenem swoimi uczuciami. Na całe szczęście wybrał Lyuu, który nie zostawi go już samego.
-W rzeczy samej, Sui. Własna sztuka.
Wspaniale, pojętny uczeń wnet przegoni mistrza. Jego ręce przylgnęły do klatki piersiowej Upiora, który sam pragnął ciepłych rąk. I czegoś więcej. O tak, Czerwonowłosy sam nie ująłby lepiej tego, jak bardzo pożądał miłości Suirena. Całej. Duchowej. Przepięknej. Jak mógł więc powiedzieć inaczej niż:
-Jak nikogo innego na świecie.
Szczerze, prosto z serca, które biło równie głośno co u Długowłosego. A które to bicie było najlepiej słuchać, gdy zdjęli z siebie wzajemnie odzienia. Honoke pomógł elegancko z kimonem towarzysza, natomiast Lyuu podrzucił myśl, by mógł nieco drapieżnie zedrzeć z niego wszystko co miał na sobie. Tak więc w ułamkach sekund stali nadzy, silni w pragnieniu miłości i jednocześnie delikatni. Wszak to był pierwszy raz Suirena. Nie pozwalał na zniechęcenie się, w żadnej formie.
Dlatego dzisiejsze pobudzanie instynktów miłosnych Wiekowego zacznie od pełnej koncentracji na Nim. To Jego ciało będzie stymulować do podniecenia poprzez... wiele atrakcji. Najpierw zbliżył się niczym łowca do sarny, która przycupnęła gładkimi jak porcelana plecami do drzewa. Podchodził łukiem ku Rubinookiemu i ujął Go w talii obiema rękoma. Zauważalnie skrócił dystans między nimi, aż ich ciała stykały się członkami. Oh, konar płonął wraz z właścicielem! Głód pożądania zatopił palcami na Jego skórce, jedną ręką między łopatkami, a drugą na nerkach i pośladkach. Masował ciałko i pieścił, zaś przylgnął rozgrzanym torsem do Suirena. Wiele doznań naraz, nie za gwałtownych, ale intensywnych, by rozbudzić to, co wiekami nie było tknięte. Zetknął miękkie wargi z jego skronią, łabędzią szyją, dekoltem. Byleby nie przepuścić miejsca bez całusów, bez śliny i ekstazy. A to był dopiero początek.

_________________

OrangeRed - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tradycyjny dom   

Powrót do góry Go down
 
Tradycyjny dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: