IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ruiny zamku [piwnice]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2025


PisanieTemat: Ruiny zamku [piwnice]   Nie Mar 26, 2017 10:51 am



Otoczony przez górskie przełęcze wznosił się dumnie po same szczyty. Legenda głosi, że zamieszkująca go rodzina rzeczywiście posiadała królewskie korzenie. Stąd nazwa zamku... albo raczej ruiny, bo właśnie tyle pozostało z tej wspaniałej budowli, dla której czas nie był szczególnie łaskawy.
Góry i dzika przyroda pochłonęły pałac, pozostawiając w użytku tylko piwnice o których istnieniu wiedzą nieliczni. Nikt jednak nie zapuszcza się w te tereny - pogłoski o niepewnej konstrukcji i zalaniu najniższych partii pomieszczeń, skutecznie odstraszają wszystkich śmiałków. W tym nawet potencjalnych złodziei




 
Event: Odwampirzanie wampira kat. A
MG: ~ Esmeralda
Poziom: BARDZO trudny*



Wewnątrz ruiny nie różnią się szczególnie od innych miejsc tego typu. Mimo wielu lat, nadal widać tu dawne bogactwo i niepowtarzalny klimat, jaki jest zarezerwowany tylko i wyłącznie dla starych budowli. Główną uwagę przykuwa rząd kolumn podtrzymujących sklepienie. Jeśli się przyjrzeć bliżej, widać iż jakiś malarz namalował tam wieki temu mnóstwo malowideł – w większości sceny z powstania świata. Farba jest w wielu miejscach przetarta, przez co większości z postaci można przypisać iście upiorny wygląd. Snopy światła wpadały przez wąskie okna i dziury w ścianach, lecz na czas rytuału wszystko przykryte ciemną płachtą.
Z myślą o rytuale uprzątnięto wszelki gruz, a podłoga nie nosi nawet śladu kurzu. Rząd długich świec oświetla całe pomieszczenie, gdzie jedynym „meblem” jest stary stół z położonym na nim kielichem oraz sztyletem.
Każda osoba o statusie łowcy (pełnoprawni łowcy, jak również adepci) jest uprawniona do wzięcia udziału w rytuale. W pomieszczeniu znajduje się tylko Esmeralda. Kobieta tak jak poprzednim razem ma na sobie białe szaty – luźne i dość zwiewne. Nie ukrywa swej twarzy pod łowiecką maską.
Każdy z łowców może przywdziać dowolny strój, lecz powinien pamiętać o odpowiednim zabezpieczeniu swojej tożsamości.
Do momentu pojawienia się kompletu graczy dozwolone jest tzw „luźne pisanie”, które zakończymy wraz z pojawieniem się wszystkich chętnych. Każdy gracz dostanie wówczas wytyczne, do których powinien się zastosować.
Choć wydarzenie ma charakter pozafabularny, proszę pamiętać, że skutki Odwampirzania mogą wystąpić na pełnoprawnej fabule. Wymagam od graczy kreatywności i przestrzegania terminów podanych na odpis. Jak wiecie z poprzednich przygód, każda zwłoka będzie wiązała się z odpowiednimi konsekwencjami.


Proszę o opisanie stroju i ewenualnego ekwipunku pod postem od myślników.



*Dopuszczam okaleczenie, a nawet śmierć za głupotę. Nie przyjmuję żadnych zgód na śmierć i innych pierdoletów. Wchodzisz na własne ryzyko :-)

_________________


Ostatnio zmieniony przez Esmeralda dnia Nie Kwi 02, 2017 5:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Nie Mar 26, 2017 1:14 pm

Dostał informację gdzie miał się stawić i że sprawa jest poważna, tyle w temacie i w sumie wiele więcej go nie interesowało. Przybył do tego miasta by pomóc, więc chyba nic dziwnego, że i jego pysk zjawił się w zamku. Chociaż pysk było nie do końca poprawnym stwierdzeniem. Nikt go nie znał poza kapitanem ze słyszenia i Esmeraldą, nie mówiąc już o wampirach. Może niech na razie tak zostanie?
Pod zamek przyjechał swoim motocyklem, ubrał się tak by wygodnie mu się walczyło, zawsze przecież istniała taka ewentualność. Jeansowe ciemne, nieco sprane spodnie, grube i wytrzymałe wiązane buty od wewnątrz podszyte kewlarem gdyby ktoś chciał go postrzelić w stopę. Wyżej biały thirt przylegający do ciała i skórzana kurtka z naszywkami znajdującymi się na jej plecach. Na dłoniach rękawice z odsłoniętymi palcami i nieśliską powierzchnią od wewnątrz. Twarz natomiast (usta i nos) przysłaniała czerwona bandamka, maska za bardzo ograniczałaby widoczność. Na plecach przewieszoną miał swoją kuszę chociaż nie obstawiał by musiał z niej korzystać, bądź co bądź było lepsza na dalsze odległość i atak z zaskoczenia. U pasa również z tyłu kilka kabur... kajdanki, dwa noże, pistolet średniego kalibru oraz trzy kuliste fiolki z wodą święconą z hartowanego szkła przypominające granaty. Skoro sprawa była poważna... musiał poważnie do tego podejść prawda?
Zszedł na dół do piwnic i najpierw zobaczył sylwetką odzianą w biel, dopiero potem zauważył płomienne włosy. Esmeralda? Podszedł powoli do stołu widząc stojący na nim kielich i sztylet.
Jeśli to przeżyje to będzie miał o czym opowiadać w domu. Uśmiechnął się pod nosem choć nie można było tego zauważyć.
-Pani doktor.- jego głos nie brzmiał jakby był zdenerwowany czy zestresowany. Wieczna nuta rozbawienia kierowana najczęściej ku kobietom nie zniknęła nawet w tak przygnębiającym wnętrzu.
-Mam nadzieję, że moje łapy na coś się przydadzą.- i skinął jej głową. Jego oczy, głos, aparycja... na pewno nawet mimo marnej bandamki Esmeralda rozpozna w nim Erica.


Ekwipunek: :
 

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1337


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Nie Mar 26, 2017 1:45 pm

To już tradycja... Odwampirzenie. Kolejne. Niektóry nie mieli wątpliwości co do tego czy zostanie to zauważone. Było to łapanie praw wampirzych, lecz w słusznej sprawie i też nie. Trudno. Wampirom należała się śmierć, ale skoro ta odpadała to odwampirzenie również wchodziło w grę. Był zastępcą taka informacja na pewno nie przeszła by mu koło nosa. Wiedział o tym jako jeden z pierwszych. Odwampirzenia zwłaszcza Krwi szlachetnej na pewno nie było taką płotką, jak poprzednie, dlatego z doświadczenie wiedział że jego obecność może być przydatna.
Przybył w określone miejsce, w chwili gdy zajął się swoim osobistym kadetem. Oczywiście mowa była o Katy. Przypuszczał jednak że ta była za młoda by uczestniczyć. Raz była za młoda, a dwa była kadetem. Nie chciał ryzykować jej bezpieczeństwa, tylko dlatego że ta chciała iść z nim. Był łowcą nie od dziś i nie pierwszy raz idzie na odampirzenie, dlatego wie z czym ma do czynienia. Załatwił dla mniej odpowiednią opiekę po czym udał się w miejsce rytuału.
Już z dala można było usłyszeć, jego ciężkie kroki stawiane na powierzchni które stąpał. Po samym słuchu można było się domyślić że osoba która się zbliża, nie jest osobą należącą do tych mniejszych. Oczywiście hałas można było zwalić również na buty, które same w sobie wydawały metaliczny odgłos. Stanął w progu pomieszczenia w którym miało się wszystko dziać.
Obecni ujrzą łowce w dość komicznym stroju, bo w takim. Nie trudno było się domyślić, że mężczyzna na pewno był uzbrojony bo zawsze był. Skinął głową na przywitanie obecnym i podszedł do jednych ze ścian, odstępując od niej jednak na jakiś metr. Zamknął swoją dłoń, którą ułożył na swoim brzuchu, po czym przykrył ją drugą. Stanął w lekkim rozkroku i niczym posąg zastygł w miejscu. Jego twarz jednak była przesłoniona maską.
Choć widział Esmeralde i Erica, to nie podchodził do nich. Esmeralda zapewne znała tego powód, a jeśli nie to trudno. Tak czy inaczej nie wchodziło w grę żadne chamskie zagrania.


Ekwipunek:
 

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 167


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Nie Mar 26, 2017 3:20 pm

Blondwłosa kobieta również dołączyła do ekipy łowców. Tym razem nie świrowała z krótkimi spódniczkami czy sukienkami, ale ubrała długie, skórzane spodnie w czarnym kolorze oraz białą koszulkę na ramiączkach na którą zarzuciła czarną skórzaną kurtkę. Przyjechała na wyznaczone miejsce swoim ukochanym motorem i zatrzymała się w cieniu drzew. Ściągnęła kask z głowy, chowając w schowku i związała swoje długie jasne włosy w kitkę. Zawiązała na oczy czarną maskę, a usta przeciągnęła czerwoną, krwistą szminką. Skierowała się do wejścia na ruiny, a jej czarne trapery na lekkim obcasie dały lekki hałas, gdy szła po żwirowanej podłodze.
Zeszła na dół i uśmiechnęła się widząc Esme oraz resztę towarzystwa. Podeszła od razu do rudowłosej i przytuliła ją w mocny uścisk. Wiedziała już, że córka lekarki jest jej siostrzenicą ale z powodu Griga trzymała na razie język za zębami.
- Po wszystkim idziemy na piwo, musimy pogadać - zakomunikowała na wejściu i wyciągnęła z kieszeni paczkę fajek, aby odpalić sobie jednego. Reszty nawet nie obdarzyła spojrzeniem, skoro nie kojarzyła nikogo z postury czy zachowania. Rozejrzała się za to na jakimś miejscu do przyklapnięcia, bo jak widać jeszcze sporo osób nie przyszło. Może stchórzyli?

Kod:
 Prim wzięła ze sobą sześć sztyletów. Po dwa wsadzone po obu stronach paska i dwa wsadzone w pokrowcu w butach. Do tego w przedniej lewej kieszeni spodni miała bicz a w prawej kajdanki blokujące moce.

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals


Ostatnio zmieniony przez Prim dnia Pon Mar 27, 2017 5:11 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Nie Mar 26, 2017 3:59 pm

Choć ostatnio niezbyt wiele dobrego wniósł w cały rytuał, lecz nie mógł zignorować tego wezwania, a może prośby o przybycie? Był nadal tym wrogim łowcom, bo mimo czasu nadal nie wyjawił swojej twarzy. Vlad wiedział i z oświaty tylko on wiedział, przynajmniej Ivan wierzył w to że brat trzymał jęzor za zębami. Przybył do zamku wraz ze swoim pupilem, który niemal od razu zdołał wyłapać kilka znanych mu zapachów. Był jednak wiernie oddany łowcy, dlatego też zachowywał spokój. Wszedł powoli do zamku, mając ku sobie wilka, który stąpał równie czujnie co Ivan. Pozostawił go jednak na parterze by na niego czekał, a zarazem pilnował. Każdy kto się pojawi w zamku zostanie wpuszczony, lecz w chwili próby opuszczenia budynku, spotka ich nie mała niespodzianka, którą był wilk Ivana. Wpuści, lecz nie wypuści nikogo z zamku. Przynajmniej na okres rytuału. Sam łowca jednak zszedł do piwnic.
- Ubrany był w czarne szaty. Czarna koszula, jak i spodnie. Do tego luźne spodnie. Na górę zarzucony płaszcz, pod którym można było by jeszcze drugiego Ivana schować, lecz ten nie wisiał na mężczyźnie, absolutnie. Na głowie miał kaptur, do którego była doczepiona chusta, która przysłaniała twarz, lecz miała otwory na oczy. Wolał by maska nie przylegała mu do twarzy bezpośrednio. Skórzane rękawiczki na rękach.
- Przy sobie miał Artefakt, jak i broń anty i 4 magazynki do niego.
- Do tego dało się zauważyć że miał w rękach małą podręczną torbę, a w niej był najpotrzebniejszy sprzęt medyczny, gdyby coś poszło nie tak. Także w torbie miał wodę święconą i kajdanki blokujące moc

Pojawił się w pomieszczeniu i rozejrzał się po nim. Wiele osób miało zakryte twarze. Niech i tak będzie. Jego wzrok skupił się jednak chwile na osobie, która chciała sobie zapalić. Idąc w głąb pomieszczenia. W chwili gdy będzie przechodził koło Prim, ta mogła zauważyć jak mężczyzna zabierze jej papierosa, po czym zgniecie go sobie w dłoni, nie wydając z siebie żadnego odgłosu.
-Palenie szkodzi.
odparł gardłowo do kobiety, bez obaw obdarzając ją srogim spojrzeniem, którego oczy były różnego odcieniu mimo wszystko. Jedno perfidnie błękitne zaś drugie, bardziej matowe. Przyjrzy się jej chwile czekając na jej reakcje, po czym skieruje się pod ścianę, gdzie zrzuci swój bagaż, jakby nigdy nic. Nawet przemknie chwile koło Esmeraldy, na którą tez zerknie, witając się z nią jak zwykle, dość nietypowo.
-Mam nadzieje że bardzo nie tęskniłaś.
Powrót do góry Go down
Leon
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3191-leon-buckner#67626 http://vampireknight.forumpl.net/t3193-leon-buckner#67628 http://vampireknight.forumpl.net/t3192-kowboj#67627 http://vampireknight.forumpl.net/t3260-leon#70198 http://vampireknight.forumpl.net/t3207-i-am-the-law-and-noone-shots-the-sheriff#68221
Zarejestrował/a : 18/02/2017
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Nie Mar 26, 2017 5:17 pm

Kolejna heca, której nie mógł sobie podarować. Ruiny w górach, mroczna energia i przyjęcie na świat nowego nawróconego. Nie dziwne, że jako przebywający najbliżej inkwizytor został wysłany tam aby nadzorować wszystko i zdać pełen raport. Miał tylko raz okazję oglądać coś podobnego, ale miejscówka była wtedy bardziej sympatyczna. No i czuł się pewniej będąc tam ze swoim towarzyszem Lisem.
Dotarł na miejsce, gdzie było już kilku łowców. Spóźnił się chyba niezbyt mocno, ale cóż poradzić skoro jego zegarek zatrzymał mu się w samo południe i jak na złość nie był w stanie go naprawić samemu.
Wszedł powoli trzymając dłonie na rewolwerach w razie jakby już od razu coś się posypało, jak zwykle. Przyjrzał się wszystkim już zebranym. Dwie panny, bo bez pierścionka na dłoni, jakiś blady chudzielec, który wyglądał jakby przydałoby mu się kiedyś opuścić swoje lochy i zaczerpnąć promieni słońca.
- Howdy. – Mruknął przez bandanę. Miał w niej trochę przypieczoną dziurę prawdopodobnie po kuli, która idealnie mieściła cygaro. Poprawił kapelusz przechodząc koło Prim i Esme. – Mam nadzieję, że się nie spóźniłem.
Dopiero po wstępnych kurtuazjach podszedł do Erica i położył mu dłoń na ramieniu.
- Jeśli znowu robimy coś razem to znaczy że wszystko pierdolnie. . – Nie musiał się przedstawiać, ani nie wymagał tego od Erica. Znali się za dobrze żeby być wobec siebie mili, ale dość by ponowne spotkanie było miłym doświadczeniem. Szkoda tylko, że zamiast wspólnego wypadu do baru musieli znowu ogarniać jakieś hece.
- Fajnie, że zakryłeś mordę, bo przestraszyłbyś nasze piękne panie. – Klepnął go w plecy kilka razy i przybił mu sztamę. – Dobrze cię nie widzieć.
Po tym jakże pięknym dzień dobry poczęstował go cygarem. Niech ten brudny wariat zna trochę luksusu i rodzimego dobra, którego prawdopodobnie brakowało mu tak samo jak żelków.

EQ:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 859


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Nie Mar 26, 2017 9:19 pm

Gdy łowcy zaczęli się schodzić nie było pośród nich dowódcy, który jak dotąd brał udział w każdym odwampirzeniu. W końcu jednak i on przybył, a gdy wszedł do pomieszczenia nie zrobił tego sam. Vladislau ubrany był w lekki prototypowy pancerz. Zarazem liczył, że jego właściwości nie będą testowane, a zarazem miał cichą nadzieję, że po całym przedsięwzięciu mu się przyda. Maska wilka zastąpiona została przez hełm wyprofilowany tak by imitował to zwierzę choć nie zmieniało to jego futurystycznego wyglądu. Wraz z nim wszedł osobnik nietuzinkowy. Ni to człowiek ni kamienny twór gabarytu trzydrzwiowej szafy ze schowkiem z wrośniętymi w skórę kryształami i minerałami wszelkiego rodzaju. Niósł on kamienną skrzynię, której ruchome elementy wykonane były z metalu. Vlad wskazał gestem gdzie odstawić skrzynię. Wybrał ścianę za jedną z kolumn. Wraz z nimi wszedł także Kres oraz wilk imieniem Vlad choć ten nie stawiał do końca pewnych kroków bowiem jego Pan i przyjaciel kazał mu czekać na górze. Cóż jednak mógł uczynić gdy członek rodziny prosił by jednak także przyszedł.
- Wolałem byście byli obaj. - rzekł do swego brata Vlad. Nie mówił nikomu oczywiście kim jest Stalowa Ręka. Jednakże skoro jego wilk tu przybył kwestią czasu by było aby Prim odgadła kim on jest. Natomiast jeśli przypuszczenia Vlada się sprawdzą... Nawet psy mogą być potrzebne.
- Przyprowadziłaś swoją przyjaciółkę? - zapytał siostry równie bezosobowo co wcześniej przemówił do brata. Nie sądził by przyprowadzała tu zwierzaka choć czuł w tym zawód. Liczył jednak, że akurat Prim, choćby ze względu na jej runy na dłoniach, nie zostanie wciągnięta do podświata. Dopiero po tych krótkich słowach skierowanych do rodzeństwa uznał, że warto się przywitać.
- Witajcie. Cieszę się, że przyszliście. Musimy jednak poczekać na pozostałych. - rzekł do wszystkich na wstępie. Nie przedstawiał się bo i po co. I tak wiedzieli kim jest. Hełm stylizowany na pysk wilka miał teraz głównie dla zasady.. Była symbolem konieczności chronienia tożsamości łowców za wszelką cenę.
- Na czas rytuału wszelka broń prócz artefaktów zostanie zdana mnie i zapieczętowana w tej skrzyni. Miecze i sztylety mają być zabezpieczone. Artefakty będące bronią palną mają być pozbawione pocisków. To nie jest prośba. - rzekł wskazując ręką na szarą skrzynię. Jednocześnie wyciągnął taśmę klejącą. Taką konkretną.
- To kto ma artefakt w postaci broni białej? - zapytał. Wydobycie broni musiało zostać maksymalnie utrudnione by ponownie wymykający się spod kontroli rytuał nie usiłował wykorzystać ich uzbrojenia przeciw nim. Jednocześnie nie chciał łowców pozbawiać ich najcenniejszych przedmiotów. Ot dla ich komfort psychicznego. Co do ochrony wraz z Vladem przybyło kilkoro łowców szturmowych, a wokół terenu zamku rozstawieni byli tropiciele mający pełnić funkcję czujek i zawadźców na wypadek gości z zewnątrz. Ot na wszelki wypadek. Karetka także była gotowa zaledwie kilka kilometrów od tego miejsca podobnie jak van z kolejnym oddziałem.
- Dziękuję Ci Tremor. Gdy dotrze do nas Samuru będziesz mógł wrócić do Sylvii. - rzekł na koniec do dziwacznego, będącego dość małomównym, jegomościa. Ten jedynie skinął toporną głową i stanął pod ścianą. Spojrzenie Vlada i jego psiego towarzysza zwróciły się na zebranych.


Osprzęt:
 
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2025


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Nie Mar 26, 2017 10:30 pm

Odwampirzanie powoli stawało się małą tradycją członków Oświaty. Mimo trudności jakie nieraz stawały na drodze, łowcy również i tym razem nie zawiedli pokładanego w nich zaufania. Jeszcze przed wybiciem wskazanej godziny, krypta, albo raczej piwnica zamkowa powoli zaczęła się zapełniać.
- Dobrze Cię widzieć. W końcu przekonasz się co znaczy ta osobliwa magia w moim wydaniu. – mrugnęła prawym okiem, obdarzając Erica ciepłym uśmiechem. Przy tego typu rytuałach, zawsze musiała liczyć się z najgorszym, dlatego chciała by łowca zapamiętał ją jak najlepiej. Nie zdążyła powiedzieć nic więcej, bowiem po chwili pojawiłli się Corn oraz Prim. Łowczyni skłoniła głowę w stronę mężczyzny pozwalając mu trzymać się na uboczu. Następnie przytuliła przyjaciółkę i poklepała ją delikatnie po plecach.
- Mam się bać? - zapytała konspiracyjnym szeptem. Wciąż starała się podtrzymać pozory dobrego humoru, jednak pojawienie się kolejnych łowców znacząco uświadamiało ją w fakcie, że za chwilę zacznie się zabawa od której nie ma ucieczki.
- Jasne. Jeśli wszystko pójdzie ok, kochana. - dodała zupełnie poważnie. Nigdy wcześniej nie odwampirzano czystego wampira, a przynajmniej nie szlachetnego. Część jej przodków przewraca się właśnie w grobie na samą myśl o szaleństwie i braku odpowiedzialności jakim właśnie się wykazuje.
Na widok Ivana źrenice Esmeraldy nagle się rozszerzyły. Jak to możliwe, że ten sam sabotujący całą imprezę koleś, wszedł do akcji ponownie jak gdyby nigdy nic… Kobieta zacisnęła dłoń w pięść z misją wybicia Rosjaninowi kilku zębów, lecz tuż obok wyrósł Leon ze swym uprzejmym przywitaniem.
- Jeśli musisz palić, wyjdź na zewnątrz. - nie była szczególnie miła i gościnna, ale na pewne sprawy nie mogła przymknąć oka. Ciężko ukryć fakt, że palenie działa na nią jak płachta na byka, a te kłęby dymu… no cóż, w osobie lekarki naprawdę trudno jest znaleźć większe pokłady cierpliwości. Jeśli gdzieś są, to z pewnością ukryte baaardzo głęboko.
- Przepraszam na chwilę. - kiedy zjawił się Vlad, Esmeralda natychmiast odciągnęła go na bok – Co on tu robi? - wskazała dyskretnie na Ivana – Chcesz, żeby nas wszystkich pozabijał? Znów będzie sabotował? Ja mam córkę, Vladislau. Chciałabym jeszcze trochę dla niej pożyć. - mówiła cicho, ale ton głosu jasno zdradzał zdenerwowanie. Wszak wciąż nie wiedziała co z wampirem, ani czy zjawi się jakikolwiek inny medyk. A Vlad? Jak gdyby nigdy nic przychodzi z psami i jeszcze na dodatek wypuścił z pierdla gościa, który ostatnio mało nie puścił ich z dymem.
- Wyprowadź jego i psy. Gdzie są wampiry? - zapytała.


Oczekujemy jeszcze na: Adama, Serafiela, Midori, Chizuru oraz wampiry. Osoby które nie dodały ekwipunku i stroju mają ostatnią niepowtarzalną szansę na ustosunkowanie się do prośby.

_________________
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 214


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Pon Mar 27, 2017 4:57 am

Wiedział to. Wiedział już w chwili, gdy zdecydował się tutaj pojawić, a jego pomarańczowe oczy skupiły się po kolei na każdej z osobie obecnej tutaj. Skrzywił się mimowolnie. Spóźniłem się. Ten fakt już spowodował, że jego samopoczucie się pogorszyło. Widząc tak duży tłumek ludzi, w pierwszym momencie miał ochotę odwrócić się na pięcie i po prostu się wycofać.
Dlatego też najpierw zatrzymał się, wziął głębszy wdech, by opanować chęć ucieczki z tego miejsca. Gdyby ktoś go spytał, co go właściwie wzięło, nie umiałby odpowiedzieć.
W końcu jednak udał się przed siebie, wchodząc tutaj... I momentalnie się wycofał gdzieś pod ścianę, decydując się na trzymanie z dala od pozostałych. Rudowłosy łowca nie był typem osoby, która z radością podejdzie do kogokolwiek z zapytaniem "jak mija dzień?". Nawet jeśli widział osoby, które znał, kojarzył, i tak dalej...
Jedynie co to wypowiedział niezbyt głośne przywitanie, bez żadnego zaangażowania w głosie. Czy ja sobie nie obiecałem, że tamten raz będzie moim ostatnim? - przemknęło mu jeszcze przez myśl.
Warto również wspomnieć o stroju Serafiela. Nie licząc owej maski na twarzy był ubrany po cywilnemu. Długa, szara bluza z kapturem (na głowie miał kaptur), pod nią czarna podkoszulka, koloratka, granatowe dżinsy, czarne adidasy... I niebieska bielizna czy też skarpetki.

Ekwipunek:
 
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 565


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Pon Mar 27, 2017 5:18 am

Łaaa... Zaspałam, zaspałam, zaspałam! Jestem tego pewna! - Midori zdecydowanie była przekonana, że zanim tutaj dojdzie, wszystko będzie trwało w jak najlepszym toku, a ona po prostu przeszkodzi w tym! Dlatego też zostawiła swojemu towarzyszowi, jakim był Sungur, trochę jedzonka, spakowała parę rzeczy do niedużego plecaczka i śmignęła tutaj!
Na szczęście jednak nie zapowiadało się na to, że spóźniła się... A może jednak? Zamrugała oczami, widząc już parę osób. A oni co? Cóż, mogli zobaczyć istotkę w takim oto stroju. Ino bez włóczni i skrzydeł jakby co (obrazek również przedstawia jej ogólny wygląd - w tym inny kolor włosów niż ma oryginalnie itd).
- Dzień dobry - przywitała się łowczyni. Oczywiście nie mogło zabraknąć taktycznego rozeznania się z miejscem... O, dowódca. O, nie, pies. Zdecydowanie już wiedziała. gdzie nie pojawi się. Drgnęła mimowolnie, krzywiąc się i wybierając miejsce do stania... Po prostu im dalej tym lepiej.
- Co do broni... - nagle odezwała się ze swojego miejsca, wlepiając wzrok w dowódcę. - Zaliczasz również do tego szpilkę do włosów? - wydaje się durnym pytaniem? Oby nikt tak nie uważał, albowiem przecież nawet i to można wykorzystywać, jeśli się potrafi!

Ekwipunek Midori:
 

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Wto Mar 28, 2017 8:55 pm

Pojawiła się również Chizuru. Nie tylko dlatego, by w razie czego wspomóć Esmeraldę jako jej uczennica. Przyszłą tutaj przede wszystkim dla Samuru. By zobaczyć jak staje się tym, kim tak bardzo od zawsze pogardzał. Oczywiście, za wszystko co zrobił jej rodzinie, Elliotowi oraz samej Chizuru, mała Namikaze najchętniej widziałaby go martwego. Jednak gdy tak głębiej pomyślała, może przeobrażenie w człowieka będzie dla Kuroiaishity lepszą karą? Zwłaszcza, że wampirem się urodził. Uważała swoją obecność tutaj za doskonałą zemstę, nawet jeśli to nie jej krew przyczyni się do upadku wampira. Z tego względu nie chciała zakładać maski, jednak Esme przekonała ją, by spróbowała ukryć swoją twarz. Tak też zrobiła, trzymając w dłoniach wenecką creepy maskę przypominającą twarz porcelanowej lalki, którą miała zamiar założyć jak tylko pojawią się wampiry. Ubrana była jak na co dzień: zwykłe spodnie, koszulka, do tego płaskie buty, bo w wysokich i tak chodzić nie umiała.
Przyjechała jako jedna z ostatnich, bo naprawdę miała problem żeby tutaj dotrzeć. Albo raczej, denerwowała się tak bardzo, że do ostatniej godziny odwlekała swoje przyjście, bo być w tym miejscu kiedyś przecież była. Tym razem nie towarzyszył jej ani ojciec, ani nikt z dawnej ekipy. Oprócz dowódcy i Esme, tak na dobrą sprawę nie znała tutaj nikogo, albo mówiąc wprost - nikt nie znał tutaj jej. Kątem oka dostrzegła Prim, na której widok zalała ją taka fala ulgi, że bez skrępowania podeszła do różowowłosej.
- Cześć - mruknęła z niemrawym uśmiechem, który ewidentnie mówił, że nie czuje się tutaj dobrze i nie było to bynajmniej spowodowane tym, co zaraz miało się tutaj wydarzyć.

Ekwipunek:
 

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 167


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Sro Mar 29, 2017 4:27 pm

- Co ty, ze mną nigdy nie ma co się o co bać - szturchnęła koleżankę łokciem, chociaż pierwszy raz sama nie wierzyła w to co mówi. No, bo jak powiedzieć kobiecie że to co mówiła jest stu procentową prawdą? Może jej się to nie spodobać. Nie wspominając już o tym, że Esme może uznać Prim za wariatkę, bo raczej każdy dobrze wie z kim sypia... chyba, że się ostro schleje, ale blondyna wiedziała że ruda nie jest zwolenniczką alkoholu, więc opcja urwania filmu nigdy nie wchodziła w grę.
- Na pewno wszystko pójdzie dobrze. Z Tobą w kręgu nie ma innej opcji - po ostatnim odwampirzaniu Prim nie wiedziała o co tyle szumu. Owszem było trochę zamieszania, ale ostatecznie wszyscy są cali i zdrowi a wampiry wróciły do normalności. Co z tego, że teraz jest szlachetny? To jeszcze większa frajda, zamienić urodzonego wampira w człowieka. Przecież to dla ex burmistrza będzie gorsze niż śmierć! Aż chce się mu perfidnie zaśmiać w twarz. Zero współczucia dla tych pijawek, szczególnie tak groźnych i bezlitosnych jak Sam.
W międzyczasie gościu, którego w ogóle nie znała Prim bezczelnie zabrał JEJ FAJKĘ i zgniótł jak robala. Chyba trochę się zagalopował i nie miał pojęcia z kim ma do czynienia. Blondyna spojrzała na niego lodowato i zamachnęła się pięścią w celu przywalenia mu w nos. A co się będzie pitolić. Czy jej się udało czy nie warknęła na niego.
- Jakim, kurwa, prawem tykasz nie swoją własność? I co ci do tego czy sobie palę czy nie?! - nie dowierzała, że istnieją jeszcze na świecie ludzie którzy wchodzą buciorami w życie obcych. Niech się zajmą sobą świętoszki. Pewnie miał o wiele gorsze wady niż uzależnienie od papierosów.  Kobieta miała wyciągnąć sobie nową fajkę i odpalić ale Esme również nie była za paleniem - przynajmniej w jej otoczeniu - więc odpuściła sobie to i schowała opakowanie w biustonosz. Nie miała już bowiem miejsca w kieszeniach~
Po chwili zaczęli przychodzić też inni, w tym sam Grigu. Pokręciła głową na jego pytanie. No kurde, nie zmieściłaby geparda na motor a raczej widział go przed wejściem. Przecież sama zaciągała go, aby pomógł jej wybrać. Od czasu do czasu pyta go o zdanie. Po za tym nie widziała potrzeby ciągnięcia tu Tessy. Wolała nie ryzykować jej życia. To nie tylko zwierzę, które dodaje jej siły przy połączeniu. To też jej przyjaciółka na dobre i na złe. Od zawsze. A nie mogła być pewna jakie skutki kręgu spadną na psy i geparda. Wtedy też zwróciła dopiero uwagę, że Vlad przyszedł nie tylko ze swoim kompanem, ale też jakimś drugim. I TO NIE BYLE JAKIM! Znała ten pysk od dawna. Psy nie zmieniają tak wyglądu, jak ludzie. Padła na kolana obok zwierzaka Ivana i złapała jego twarz w dłonie, bacznie jej się przyglądając. Nerwowym ruchem sięgnęła do wewnętrznej kieszeni kurtki aby wyjąć z portfela pogniecione i nieco zniszczone przez lata zdjęcie jej i rodziny, gdzie każdy był ze swoim pupilem. Pysk psa był taki sam, jak na zdjęciu. Prim spojrzała na Griga pustym wzrokiem. Tak ją to zamurowało, że puściła mimo uszu tekst o broni. I tak nie będzie za tym aby oddać noże. Dzięki jej runom były całkiem dobrą bronią.
- C-co to za pies? - pierwszy raz nie panowała nad swoim głosem. Nie panowała nad całą sobą! Ręce jej się trzęsły, więc zacisnęła dłonie w pięści i wstała z podłogi próbując zapanować nad emocjami - Skąd go wziąłeś? - rzuciła ostro, kiedy Esme podeszła i odciągnęła blondyna od zgrupowania. Już miała ruszyć za nimi, aby uzyskać odpowiedzi na zadane pytania ale Chizuru wparowała do środka podchodząc od razu do niej.
- Cześć - wciąż patrzyła na brata, ale poklepała znajomą po ramieniu coby dodać jej otuchy. Wciąż się szkoliła, więc lepiej by było gdyby córka Marcusa została jednak w domu. Nie to, że Prim w nią wątpiła, ale szczerze... do najszybszych i silniejszych to ona nie należała.

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Sro Mar 29, 2017 8:25 pm

Przybył i niemalże od razu czuł tą aure wstrętu, a może i niepokoju co do jego osoby. Nic dziwnego. Wiedział co zrobi, a ci co mieli z nim do czynienia, a nie zamienili z nim więcej niż kilka zdań już zapewne jeszcze na długi czas będzie w nim widział tego złego, którym tez po części był. Esmeralda niemalże od razy poczuła się pewnie zagrożona, bowiem ostatnie odwampirzenie wyszło spod kontroli, głównie przez Ivana, który o tym doskonale wiedział. No ale wracając. Nie zamienił póki co więcej z nią słów, lecz miał jej jeszcze coś do powiedzenia, co zrobi gdy będzie do tego odpowiednia sytuacja.
Skupił się na swojej siostrze, która jak zwykle miała swój cięty język. Aż dziwne patrząc na każdego z członków ich rodziny. Każde było prawie że inne. Prim miała swój charakterek i nieokiełznany temperament. Vlad był spokojnym lecz do czasu. Ivan to jednak był Ivan i dla wielu jednak był zmarłym. Na ile jeszcze, tego nie wiadomo.
-Gówniaku, nie pyskuj bo cię spiorę.
Mruknął do niej i jej zamiary uderzenia oczywiście nie doszły do skutku, bowiem nawet jeśli był bez ręki, i w ogóle inny, to jednak posiadał dość mocny refleks, Dlatego też nieco odchylił się jednocześnie trącając swoją ręką, nadgarstek kobiety, by jej ręka zmieniła tor lotu. Przy kolejnej próbie spojrzał na Esmeraldę porozumiewawczo.
-"Jeśli musisz palić, wyjdź na zewnątrz.".
Zacytował słowa kobiety, kierując je do Prim, która pewnie jeśli zacznie się upierać nadal o palenie, to Esme zwróci jej uwagę, ale Ivan co miał w planach, to też dokonał. Prim Skupiła się na znanym jej pupilu, lecz wywołał on wiele kontrowersji. Zaś sam Vlad, zwany także Inferni, jak słusznie ocenił jego brat, stawiał dość niepewnie kroki, bowiem nie tam kazał mu Ivan czekać. Mimo to znał Vlada, dlatego też podążył za nim. W pomieszczeniu niezbyt czuł się dobrze, ale w chwili gdy się pojawił zerknął na Ivana, jak i ten na niego, wydając mu potajemnym skinieniem ręki, by został na miejscu, koło Kresa i jego brata. Przyglądał się kobiecie uważnie, widząc jak zbliżyła się do pupila. NIe reagował. Vlad jednak zaczął przyglądać się Prim i złapany za pysk, ułożył wygodnie go tam. Spoglądał na nią spokojnie, jak i przybliżył się do niej bliżej by móc po chwili polizać ją szorstkim językiem po policzku w geście przywitania. Zaczęła zadawać pytania, co jednak z nimi brat zrobi? Póki co Esme odciągnęła sobie go na bok, by móc pogadać. Ivan ruszy się powoli z miejsca, dając im chwile czasu po czym podejdzie do Vlada, tym samym do Esme.
-Nie potrzebnie przyprowadziłeś go, rozproszy to niektóre osoby. Poza tym torba zostaje, to apteczka.
Odparł do Vlada na tyle cicho by on to usłyszał, ewentualnie Esmeralda jeśli była wystarczająco blisko. Tym się jednak nie przejmował. Co do torby Tremor mógł ją śmiało sprawdzić niczego tak nie znajdzie, prócz mówionej apteczki, jak i kajdanek. Nie słyszał o czym gadał Vlad z lekarką, jednak na nią też zerknął. Nic jej jednak nie powiedział a po chwili skupił się na zdaniu broni, podchodząc do pomocnika Vlada. Oddał mu swój pistolet i dał magazynki, bo tylko to miał przy sobie.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 859


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Sro Mar 29, 2017 9:18 pm

Prim klnącą na czym świat stoi gdy odebrano jej fajeczka słychać było nawet na korytarzu. Gdy Vlad wszedł do pomieszczenia zmierzył ją wzrokiem po czym odezwał się do niej z nutą irytacji.
- Słownictwo. - rzekł jedno słowo. Nie zamierzał robić kazań dziewczynie, a Ivan zapewne sobie poradzi z jej pyskowaniem i agresywną postawą. Przy odrobinie szczęścia wpierdziel dostanie i może nauczy się choć odrobiny pokory.
- Szpilki nie. Możesz ją zatrzymać. - odparł na zapytanie Midori. Dobrze wiedzieć, że niektórzy biorą sobie do serca jego słowa. Szkoda, że jego własna siostra rady oraz polecenia przyjmowała niezwykle wybiórczo. I gdzie do cholery był ten Adam? Powinien już dawno być w Yokohamie. Zazwyczaj dotrzymywał słowa, przynajmniej rodzinie. Dlatego mimo wszystko Vlad o jego obecność się nie bał.
- Znalazłem. - odpowiedział lakonicznie na pytanie o wilka. Ivan jak będzie chciał to się ujawni. Teraz już nawet nie miał wyjścia. Na szczęście od dalszego przesłuchania został uratowany przez Esme. Ta jednak miała kolejne pytania. Ba! nawet roszczenia.
- Odkupuje winy. - odpowiedział na pierwsze pytanie obojętnym tonem by za chwilę przejść do odpierania zarzutów.
- Będzie wypełniał rozkazy. - rzekł zaraz po sugestii o kolejnej próbie sabotażu. Może i powinien jej wcześniej wytłumaczyć wszystko, ale niespecjalnie widział tę potrzebę. Może gdyby była mu bliższa... ona tymczasem całkowicie wyparła go z pamięci.
- Cieszę się, że wciąż o niej pamiętasz. Nie odebrałem jej ojca. Nie odbiorę jej matki. - odparł z paskudnym uśmiechem na twarzy, którego na szczęście dla Esme nie było widać dzięki masce, a głos nie zdradzał złośliwości. Po prostu brzmiało to jakby stwierdzał fakt.
- Zarówno on jak i moi krewniacy zostają. Zwierzęta będą za kolumnami, nie wejdą w krąg. To nie podlega dyskusji. Wampiry wkrótce przybędą. - stwierdził ucinając wszelkie pretensje. Przynajmniej wedle własnego wyobrażenia. Jak na magiczne hasło drzwi po sekundzie otworzyły się by trzech łowców wprowadziło Samuru. Odziany był w proste, lniane ubranie, a ręce oraz nogi miał skute. Co więcej, na twarzy wampira znajdowała się maska uniemożliwiająca gryzienie wraz z chustą przysłaniającą oczy. Wraz z nim wniesiono także Zacka, lecz w jego przypadku ograniczono się do opaski na oczy i kajdanek na rękach. Obaj byli nieprzytomni, lecz środka farmakologicznego dobrano w takiej dozie by wkrótce po dostarczeniu mogli się zbudzić. Tremor bez słowa odebrał wampira z rąk łowców i położył na samym środku sali. Choć określenie położył jest w tym przypadku nadużyciem. Rzucił go niczym worek kartofli dociskając do podłoża z ogromną siłą. Użył przy tym swojej mocy by z posadzki wyrosły kamienne więzy. Zacisnęły się one na nadgarstkach, łokciach, szyi, kolanach i kostkach wampira unieruchamiając go. W tym momencie Ivan stanął przy Vladzie i Esmeraldzie.
- Z apteczką nie mam problemu. Może się przydać. Przyprowadziłem go bo mam powód. Ludzie powinni nauczyć się ufać dowódcy. - odparł na słowa brata, lecz ostatnie zdanie ewidentnie skierowane było do Esmeraldy. Gdy Ivan zapragnął zdać swoją broń Tremorowi ten spojrzał ze zdziwieniem na przedmioty.
- Włóż je po prostu do skrzyni. - odezwał się głosem głębokim jakby dobywającym się wprost ze studni. Następnie skinął głową Vladowi i odszedł gdyż na tym jego rola się skończyła. Natomiast łowca niosący Zacka położył go przy Samuru, lecz w jego przypadku nie stosowano specjalnych środków ostrożności.
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Czw Mar 30, 2017 4:06 pm

Skinął głową na słowa Esmeraldy, faktycznie coraz bardziej zaciekawiony jej umiejętnościami. Wtedy w gabinecie była bardzo tajemnicza kiedy o sobie mówiła. Stał spokojnie, nieco znudzony już wyczekując nowych twarzy. Ci co chcieli się witać choć skinięciem głowy, dostawali od niego podobne pozdrowienie, ci co nie chcieli równie niewiele otrzymywali od niego. Nie będzie wchodził przecież ludziom po palcu do dupy by sprawić im przyjemność. Wtedy też usłyszał charakterystyczny stukot kowbojskich butów. Kiedy zobaczył w przejściu Leona uniósł obie brwi po czym jego twarz wykrzywiła się w uśmiechu. Co ten stary bydlak tu robił?
Kiedy Leon położył mu łapę na ramieniu, Eric uścisnął w zamian jego ramię.
-Jeśli potrzebują takich jak my to na pewno.- rzucił z nutą rozbawienia w głosie. Faktycznie szkoda, że nie mogli spotkać się po prostu w barze... Napić się pogadać o życiu i innych nudnych przyziemnych sprawach.
-Pomyśl co by było gdybyśmy pokazali i twój pysk.- również klepnął starego kumpla i dopiero potem usłyszał niezadowolony głos jakiegoś nadwrażliwego typa. Jak jeszcze potrafił znieść kobietę która zwraca uwagę na jego nałóg (czy nałóg kogokolwiek innego) tak facet który na to narzekał... Eric jednak ugryzł się w język nie chcąc wykłócać się z jakimiś narwańcami przed samym rytuałem. Wziął od Leona cygaro i schował je do kieszeni kurtki.
-Wiesz, że palę je dopiero po tym jak uda się misja. Cygaro zwycięstwa.- rzucił wzruszając ramionami. Prawda była taka, że wolał zwykłe pety... to Leon przyzwyczaił go do smaku droższych cygar dlatego też zapalał je dopiero po wyjątkowo ciężkich misjach.
Słysząc prośbę dowódcy podszedł do kufra i odłożył całą broń jaką miał ze sobą. I tak najważniejsze były jego pięści, a tego przecież nie odłoży więc co mu zależało. Po odłożeniu wszystkiego wrócił na swoje miejsce i założył ręce na pierś. W sumie to... zapaliłby... nie lubił bezczynnie czekać.
Obserwował uważnie wprowadzane wampiry, potem jak jednego z nich zakuwają w kajdany... ciekawe.

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Adam
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3225-adas#69072 http://vampireknight.forumpl.net/t3699-adam#80936 http://vampireknight.forumpl.net/t3410-adas#73374 http://vampireknight.forumpl.net/t3295-adam#71037
Zarejestrował/a : 30/04/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Czw Mar 30, 2017 7:50 pm

Wchodził po cichu i dyskretnie, przyglądając się swoim psinkom, które wyczuwały czujki i groźnie warczały. Kiedy stanął tuż przed wejściem słychać było, że sytuacja się zaognia, a echem dało się słyszeć coś o papierosach i psach. Bez zastanowienia odpalił więc jednego z paczki i kazał im iść przy nodze.
Adaś odziany był jak na front wschodni. Płaszcz wojskowy armii rosyjskiej, pod tym cienka kamizelka kevlarowa i mocno opięta koszulka, spodnie z grubymi wzmacnianymi na łydkach i kolanach i buciorami okutymi stalą. Do tego założoną miał kominiarkę rasowego kibola. Chociaż i tak ci którzy mieli o nim wiedzieć wiedzą, a jak ktoś go rozpozna to wcale mu to życia nie utrudni. Kroenen i tak go znał i dobrze wiedział, że jest w mieście.
Artefakt ukrył przed wzrokiem wszystkich pod grubą warstwą ubrania. Lepiej by pomyśleli, że mu go odebrano niż wiedzieli co się z nim stało, przynajmniej wolał utrzymywać takie pojęcie o tym jak najdłużej się da. Wstyd i hańba dla rodziny i dla niego samego.
Wkroczył do pomieszczenia i pstrykając palcami, by pieski warowały sobie grzecznie przy drzwiach. Wszystkie trzy były wytresowane tak, by były gotowe na śmierć i oddanie mu siebie w procesie asymilacji. Nie chciał z tego korzystać przy Vladzie, ale jakby wszyscy mieli umrzeć lepiej w tą stronę niż zabić wszystkich.
Widząc jak jakiś zamaskowany twardziej męczy jego siostrę puściły mu nerwy. Ruszył w jego kierunku i pchnął w klatę.
- Od panienki to się radzę odpierdolić koleżko. – Warknął i stanął pochylony jakby był gotów rzucić mu się prosto w gardło. Ręce machinalnie ścisnęły mu się w pięści.
Szybko jednak odpuścił odwracając się od faceta i wyciągając swoją paczkę częstując siostrzyczkę.
- Masz, zakurz sobie jak ci trzeba i nie przejmuj się śmieciem. – Poczochrał jej włosy jak szczeniaczkowi, bo przecież była jego kochaną, maleńką siostrunią.
Gdy już podarował jej kurzenie przeszedł obok zamaskowanego Ivana biorąc go na bark. Nie miał ochoty się z nim użerać. Teraz musiał byś spokojny. Zwłaszcza, że czas było się przywitać z bratem. Zignorował resztę ludzi. Zbyt długo go nie widział by chociaż na chwilę nie nacieszyć się widokiem paczki. Prawie jak za starych dobrych lat tylko więcej animozji i trupów w szafie.
- Miło znowu spotkać, Vlad. Cieszę się, że tu jest tu Prim, ale nie boisz się że coś się jej stanie? - Zagaił w rodzimym języku, by trochę się uspokoić i zrzucił obie rękawice do kuferka. Nie miało znaczenia czy je miał czy nie. Najniebezpieczniejszy był i tak wtedy, gdy się przeobrazi.
- Nie spodziewaliście się mnie tak wcześnie co? – Dodał, bo czas był na przywitanie i lekki dowcip ze swojego spóźnienia, które z jednej szybkiej akcji zmieniło się w niemal rok nieobecności. Wyciągnął prawicę mając nadzieję, że brat jednak zdecyduje się przywitać brata jak członka rodziny.

[ubrany w to co napisałem, do tego ma dwa noże i klamkę, które też dorzucił do kuferka, bo nie miał innej opcji. Oprócz tego ma trzy torby krwi wampirzej, trochę wody 2 litrową butlę ze święconką.]



Powrót do góry Go down
Leon
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3191-leon-buckner#67626 http://vampireknight.forumpl.net/t3193-leon-buckner#67628 http://vampireknight.forumpl.net/t3192-kowboj#67627 http://vampireknight.forumpl.net/t3260-leon#70198 http://vampireknight.forumpl.net/t3207-i-am-the-law-and-noone-shots-the-sheriff#68221
Zarejestrował/a : 18/02/2017
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Pią Mar 31, 2017 4:26 pm

Wielki potwór wszedł z Grzesiem i kazał złożyć mu jedyną formę obrony jaką miał. Młoda dama, dla której próbował być miły tylko go zganiła za palenie, a do tego nagle okazało się, że wszyscy mają jakieś animozje wobec jednego typka. Leon tylko omiótł to wzrokiem i zgasił cygaro. Do tego typu imprez potrzebował więcej whisky i takiego, które daje większego kopa w płuca.
- Wszystkie panny byłyby moje i tylko smutno byś patrzył jak na mnie lecą. – Mruknął cicho do przyjaciela. – Tą rudą to już zaliczyłeś na swój piździk, czy jeszcze podchodzisz zwierzynę?
Pociągnął z łyk święconej gorzałki i westchnął głośno. Dwójkę byłych kryminalistów, Eric jak i on mieli przecież przeszłość kryminalną i to dość barwne. W sumie jeśli by tak pomyśleć to wszyscy wyglądali jak zakapiory albo przywróceni do służby weterani z Wietnamu. Oprócz Serafa, na widok którego podniósł butelkę i puścił mu oko.
Widział tę samą sytuację, na którą gapił się Eric. Facet, który płacze bo mu wiaterek wieje w oczy a dymek zakuje w nosek. Pewnie ciota, która ciągnie tylko epapieroski, bo są mniej szkodliwe. Kowboj miał znacznie mniej samokontroli jeśli chodzi o język i nie omieszkał dać o tym znać.
- Hah, gaaaay! – Rzucił nie po to by komuś zaimponować, a po to aby po prostu pośmiać się trochę z wielkiej dramy. Wszystko miało być tu super niebezpieczne i mogło ich zabić, ale ta banda wariatów się kłóciła zanim wszystko się zaczęła. Głupio byłoby się pozabijać ze wszystkimi zanim zdążą się ustawić w kółeczku i zaśpiewać „oh lord, my lord”.
- Jeśli potrzebują takich jak my to znaczy, że nie jesteśmy od nich w cale gorsi, a to dobrze. Policja nie będzie wiedziała kogo gonić pierwszego. – Zaheheszkował sobie patrząc się na kółka dymu, które leciały właśnie gdzieś w stronę sufitu.
Słysząc rozkaz oddania broni zasmucił się. To było głupie i niepotrzebne, jeśli ktoś miałby coś zepsuć wystarczy, że się rzuci na resztę z łapami, a patrząc na takiego Eryczka albo tego nowego (pieprzonego komunistę), to nie mieliby z tym problemu.
- Szefie wszystko spoko, ale wystarczy że ktoś zachomikuje spluwę albo granat w gaciach i nagle wszystko się rypnie. – Prawdziwy Amerykanin bez nabitej broni to było bardzo niekomfortowe. Dwie spluwy i tak wyciągnął, bo były tylko klamkami, kołki też nie były problemem, nóż odrzucił dopiero, gdy przez chwilę pożegnał go smutnym wzrokiem. Ale nabitej broni przeciw wąpierzom nie był tak chętny rozładowywać.
- Jak coś tu wpadnie i się przebije, to skończy się pieprzoną masakrą. – Spojrzał na wampiry, o jednym nie wiedział nic ale drugiego historię czytał. Jak z resztą wszystko pobieżnie. - Jak ten tu się znudzi spaniem i zawoła swoich chłopców to dasz radę zapewnić wszystkim bezpieczeństwo?
Ściągnął płaszcz wsadzając tam wszystko prócz Peacemakera. Aby żadna gnida nie podwędziła mu tego.
- Moją sól i wodę można ustawić na wejściu, albo gdzie tam chcecie. – Zakręcił rewolwerem na palcu i schował go w kaburze. Podszedł znowu do Eryka. Tym razem stanął bliżej.
- To będzie jebana rzeź. – Pokręcił głową upijając znowu z butelki. Nie chciał się narąbać, ale trzeźwy byłby w znacznie gorszym stanie niż na lekkim rauszu i to akurat w jego aktach widniało dość wyraźnie. Na trzeźwo i bez kasy wszczynał znacznie więcej burd niż pijany i biedny.


_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2025


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Pią Mar 31, 2017 7:04 pm

Niepokój rósł wraz z  nawarstwiającymi się problemami. Czerwonowłosa milczała kiedy dowódca podzielił się swoim zdaniem. Przez dłuższą chwilę mierzyła go wściekłym spojrzeniem w którym próżno  szukać opanowania.
- Jak sobie życzysz, dowódco. - powiedziała chłodnym tonem i odwróciła się na pięcie. Nie trzeba było mieć genów Einsteina by wiedzieć kim był ostatni przybysz, oraz dlaczego Vladislau za wszelką cenę bronił sabotażysty. Płomiennowłosa nie znała całej rodziny Darkhawk, lecz pewne rzeczy się po prostu czuło.
Wiara w powodzenie rytuału słabła, ustępując miejsca dla strachu. Wkrótce potem zjawiły się wampiry.
- Proszę o uwagę. Wszystkich. - Tremor skończył krępowanie wampirów i wiedząc co winien dalej uczynić, po prostu opuścił krąg. Kiedy wszystkie oczy zwróciły się na nią, łowczyni zaczęła kontynuować.
- Dziękuję za liczne przybycie. Część z Was widzę po raz kolejny, za co jestem bardzo wdzięczna. Pozostali stanowią nowe twarze Oświaty, dlatego dziękuję wszystkim za zainteresowanie i wsparcie. - podczas pierwszego rytuału w Yokohamie wszyscy łowcy zaliczyli przy runach prawdziwy debiut. Teraz nawet pomimo częściowego doświadczenia nie mogła dać gwarancji, że wszystko pójdzie jak należy. Tak wielu łowców, tak duża odpowiedzialność…
- Dzisiejsze spotkanie jest wyjątkowe za sprawą naszych niecodziennych gości… - mimo tego, że Zack chciał być odwampirzony dobrowolnie, oba wampiry zostały skrępowane w ten sam sposób.
- By rytuał miał szansę powodzenia, potrzebuję Waszej energii. Krwi z lewej dłoni, którą dobrowolnie opuścicie do wspólnego kielicha. Magia w dużej mierze opiera się na emocjach, dlatego bądźcie skupieni i silni. Każda negatywna energia zostanie przechwycona przez krąg i wykorzystana przeciwko mnie podczas trwania rytuału. Jeśli ktoś nie jest pewien swojego udziału… Jeśli gdzieś następuje wahanie – odejdźcie proszę. Potrzebuję siły i zdecydowania. Czystej i niewymuszonej energii. Teraz podejdę do każdego z kielichem. Ten kto jest gotów niech odda swoją krew. - powiedziała i biorąc w dłoń rzeczony kielich i sztylet podchodziła do każdego łowcy po kolei.


Wraz z upuszczeniem krwi do kielicha stajecie się pełnoprawnymi członkami rytuału. To ostatnia szansa, żeby niezdecydowani mogli opuścić temat przed rozpoczęciem wielkiej i niebezpiecznej przygody. W kolejnym poście zostaniecie przydzieleni do run, by mogła się zacząć prawdziwa zabawa.
Nikt nie może już dołączyć do odwampirzania.
Kolejność jest dowolna. Obowiązek odpisu ma każdy za wyjątkiem wampirów (choć byłoby miło) oraz Chizuru, jeśli ta pragnie uczestniczyć w rytuale jako medyk. Chizu nie musi, a nawet nie powinna oddawać swojej krwi.

To szybka runda, dlatego na posty czekam do 2 kwietnia (do godziny 15).

_________________
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Pią Mar 31, 2017 7:42 pm

Pomijając fakt iż miał małe starcie z Prim, które oczywiście nie było na tyle zadziornym, by wyniosło z tego jakąś bójkę itp. Absolitnie, mimo wszystko nim pojawił się przy Vladzie musiał mieć też do czynienia ze swoim kolejnym Krewnym, który był mu znany. Różnił się od swojego braciszka, niezależnie którego, lecz ciekawe pod którym względem, tak czy inaczej w chwili gdy podszedł próbując pluć jadem, Ivan ino skierował na niego swoje ślepia.
-Koleżko czyżbyś chciał się ze mną lać? Nie bądź dziecinny Adamie, Czas jednak na mnie, lecz rób nadal co robisz...
NIe ważne kim był, lecz znajomość mężczyzny, jak i Prim może wydać się podejrzana. Jego zachowanie było podejrzane, jednakże sam fakt z jaką gotowością Adam skoczył do Ivana, stając za swoją siostrą, był dość uroczy, tym samym zaborczy, dobrze widzieć że rodzeństwo staje za Prim murem. Niezależnie od tego czy będą palić, czy nie opuści ich by udać się do Vlada, by wymienić z nim kilka słów. Zdał broń, ale widząc zdziwione spojrzenie Tremora, uniósł lekko brew.
-Coś nie tak?
Nie musiał odpowiadać, bowiem Ivan wpakuje broń do wskazanego miejsca, po czym oddali się pod jedną ze ścian, rozglądając sie za pozostałymi. Wszystko powoli zaczynało się dziać, a Ivan się przyglądał, niekoniecznie słuchając, no ale zawsze coś.
Kobieta zaczęła wprowadzenia, a po chwili już łaziła z kielichem. W chwili gdy napotka się an Ivana, ten spojrzy na nią z chłodem. Nie lubił kobiety i jakoś nie przypadła mu do gustu, lecz mimo to nie był tutaj dla niej. Tak czy inaczej, postanowił oddać swoją krew.
-Wierzysz w siebie, Panno Green? Wierzysz, a jeśli nie, to inni wierzą, niech zatem Twoja dusza będzie spokojna.
Zapytał jej się spokojnie, mimo zimnego spojrzenia, to jednak ton głosu nie wskazywał na negatywny itp. Spodziewała się jakiś gestów wobec niej, niezależnie od tego, mężczyzna położy i poklepie ją kilka razy po ramieniu, jakby chcąc dać jej otuchy.
Ostatnio zapewne tez niezbyt go rozumiała, lecz czy tutaj go zrozumie? Niezależnie od tego, intuicja nie powinna jednak podsyłać jej negatywnych myśli, odnośnie Ivana, no ale Kobiety są różne.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1337


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Pią Mar 31, 2017 8:01 pm

Nie rozmawiał z nikim, przybył stanął, zastygł w miejscu. Nic nie musiał mówić, bowiem każdy kto go znał i każdy kto wiedział, ze Cornelius jest przychylny do nich, wesprze choćby miał sam sobie zaszkodzić. Taki już był, a mimo to w tym pomieszczeniu były osoby, które jeśli tak wymagała sytuacja, to osłonił własną piersią, dlatego też spokojnie nie musiał mówić ani słowa. Wszystko było i tak jasne. Chyba.
Gdy tak stał zastanawiał się nad kilkoma sprawami. Gdyby nie fakt że nagle zaczął mu telefon wibrować w kieszeni. Nic się póki co nie działo tam dlatego też wyjął telefon, by sprawdzić niusy. Była wiadomość, jedna, o Treści, że jego pupil wymknął się spod uwagi i zapewne przebywa niedaleko Ruin zamku. Skąd było to wiadome, bowiem zwierze popędziło najprawdopodobniej za łowcą. Przyjął to do wiadomości, po czym telefon schował, przyglądając się dziwnemu zamieszaniu między mało znanymi mu osobami.
-Dość! Zakończyć tą przepychankę, albo wynocha. Nikogo nie obchodzą wasze spory, załatwcie to gdzie indziej, a teraz skupcie się na powodzie przybycia tu.
Rozkazał stanowczym tonem głosu, nie zamierzając już tego słuchać, bo nie po to tutaj przybyli. Co prawda może i byli to krewni Vlada, o czym niekoniecznie musiał wiedzieć, lecz jako zastępca, jak i dla bezpieczeństwa. Możliwe że zareagował za późno, lecz przez pierwszy czas ignorował ich zachowanie, bowiem mały spór między 2 osobami, to jeszcze nie jest źle, ale jak już kolejna, a za nią kolejna osoba ma coś do powiedzenia, to już zdecydowanie ten motyw posunął się za daleko. Jeśli tak będą się dalej kłócić, to na pewno nie zachowają spokoju w odpowiedniej chwili.
Obserwował ich jeszcze chwile, zapewne uspokoją się, gdy Stalowa ręka od nich odejdzie, bowiem to on był winny temu zamieszaniu. Sam się dziwił jego przybyciem, a raczej pozwoleniem na przybycie na rytuał, lecz przypuszczał że Vlad musiał mieć w tym cel, bowiem debilem nie był.
-Pamiętasz co Ci powiedziałem ostatnim razem Esme? Swojego zdania nie zmienię.
Zagadał do Esmeraldy, gdy miał okazje z nią na bliższy kontakt, dlatego mówił do niej wystarczająco cicho, by każdy tego nie słyszał. Wystawił do niej rękę, pozwalając jej działaś, bez żadnej większej relacji, na ból, po czym zmierzwił jej włosy, chcąc tym samym nieco rozluźnić poważną atmosferę pomiędzy nimi. Nie chciał by czasem zbyt mocno się stresowała, czy coś podobnego.

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 214


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Pią Mar 31, 2017 10:40 pm

Taaa... Zdecydowanie widok Leona nie sprawił, że skakał z radości. Dlatego też widząc jego gest, po prostu prychnął i odwrócił wzrok, nie zamierzając patrzeć czy tym bardziej uczestniczyć w tej całej rozmowie, która teraz powstała. Po co się jeszcze wymęczyć fizycznie i pogorszyć sobie nastrój?
Dlatego ten czas poświęcił na wyciszaniu się.
Mając doświadczenie związane już z rytuałami, mniej więcej wiedział, jak magia, która była tutaj stosowana, milutko reagowała na emocje, zwłaszcza negatywne. Skrzywił się mimowolnie na wspomnienie o tym, jednak nie zdecydował się nagle opuścić tego miejsca. Pomimo trudności i niechęci ingerencji w to wszystko, chciał pomóc.
Więc wolał się uspokoić i wycofać od siebie te wszystkie złe emocje.
Co dalej? Cóż, jedynie to, że gdy zbliżyła się do niego rudowłosa kobieta, wziął od niej ostrze, by potem naciąć lewą dłoń i spuścić trochę krwi do kielicha. Nie odezwał się niczym więcej, skinął jedynie głową, oddając jej ostrze.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 565


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Pią Mar 31, 2017 11:40 pm

A co właściwie działo się z Midori? Cóż...
Dziewczyna nie dołączyła do rozmów, stojąc gdzieś samej i po prostu kiwając się na piętach. Trochę smutne, prawda? Ale cóż, ci wszyscy wyglądali na takich dużych i strasznych, a ona, pomimo swojego wieku, bardziej przypominała dziecko niż dorosłą osobę. Zresztą, każdy i tak wolał trzymać się w gronie osób, które znał...
Westchnęła cicho, delikatnie się krzywiąc. Przynajmniej usłyszała odpowiedź od dowódcy - w tym przypadku skinęła głową na znak, że zrozumiała.
Co dalej? Położyła swoje rzeczy gdzieś przy ścianie, uważając, że teraz się jej nie przydadzą,  potem przekazała swoją krew do kielicha, z wykorzystaniem podanego sztyletu. Uśmiechnęła się również do kobiety, jakby chciała jej dodać trochę otuchy.
I nic więcej. Po prostu czekała na to, co będzie dalej, jednocześnie oddychając z ulgą, widząc, że psy aż tak blisko.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 859


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Sob Kwi 01, 2017 10:07 am

Jak to zwykle bywa przy większych zbiorowiskach, szczególnie pośród osób tak przyzwyczajonych do rozprężenia jak tutejsi łowcy, powstał harmider. Oczywiście mało kto przy tym wykonywał polecenia od przełożonych bez choćby chwili marudzenia. Przodował w tym Leon oraz Prim, która zawsze miała przy sobie sztylety, a mimo to nie odłożyła ich do skrzyni. Na próbę dyskusji ze strony Kowboja Vlad spojrzał na niego co dało się zauważyć przez wrócenie przyłbicy hełmu ku niemu.
- Jeśli ktoś zignoruje bezpośredni rozkaz i ukryje broń będzie to naruszeniem bezpieczeństwa. Potraktuję go jak renegata. Wydalę albo zabiję. - stwierdził jasno i na temat. W czasie akcji, a rytuał do takowej należał, niesubordynacja była niewskazana. Vladislau i Esmeralda brali za tych ludzi odpowiedzialność i Vlad nie zamierzał tolerować odmowy. Już raz łowca został ciężko ranny niemal na początku rytuału. To nie może się powtórzyć.
- Jeśli przerwiesz rytuał by nas bronić to też skończy się to masakrą. Teren jest zabezpieczony. Zajmijmy się sprawami bieżącymi. - odparł na ostatni zarzut ze strony Leona. Ten człowiek chyba miał ich dowódcę za pomyleńca, który został wybrany do kierowania łowcami w drodze losowania. No i jeszcze Esme strzelająca fochy na lewo i prawo. I ona ma zamiar mówić zaraz o samokontroli.
- Uspokój się. Cokolwiek robię jest dla dobra wszystkich. Także Twojego. - odpowiedział na jej ton nie oczekując, że słowa do niej dotrą. Czasami była strasznie twardogłowa. Bardziej niż on... a niby kobieta nauki. W międzyczasie krótka wymiana zdań między Prim i Ivanem oczywiście nie zakończyła się tak szybko jakby wszyscy tego pragnęli bo oto wkroczył do akcji Adam niczym rycerz w zaśniedziałej zbroi. Szczęściem Corn postanowił to ukrócić.
- Ma rację! Skończcie z tym. W pomieszczeniach nie wolno palić. Szczególnie w miejscu rytuału. Chcecie się zaciągnąć to wypierdalać na dwór jeśli to jest ważniejsze od dobra grupy i rytuału. - stwierdził wprost, a słowa te dotyczył wyraźnie wszystkich mających chęć odpalić fajka jeszcze teraz. Słowa Vlad artykułował wyraźnie, lecz nadal pozbawione były jakiejkolwiek emocji.
- Adam. Nie musiałeś się wtrącać. Poza tym część ludzi tutaj zna rosyjski, najgrzeczniej będzie mówić po angielsku lub japońsku. Co do młodej... ona jest dorosła i powinna wiedzieć czym jest dyscyplina, a jeśli nadal w Twoich oczach jest dzieckiem tym bardziej nie powinna palić. - odrzekł do brata po japońsku, lecz dość cicho by większość nie mogła dosłyszeć i wyciągnął swoją prawicę by chwycić dłonią jego przedramię w geście powitania. Lewą ręką klepnął go w ramię.
- Lepiej późno niż wcale. Trzymaj nerwy na wodzy, rytuał wymaga samokontroli. Zdaj broń do skrzyni bratok. - rzekł w samą porę bo wkrótce potem Esmeralda postanowiła rozpocząć rytuał.
- Słyszeliście Esmeraldę. To jest czas by odrzucić spory i problemy dnia doczesnego. Znamy swój cel - odwampirzenie. Po to tu jesteśmy i jesteśmy wszyscy drużyną. Mamy się wspierać. - dodał Vladislau po czym odpiął rękawicę swego kombinezonu by dać Esmeraldzie wolny dostęp do jego ręki. Samą rękawicę przypiął do pasa.
- Wszystko będzie dobrze Esme. - rzekł gdy ta nacinała jego dłoń. Dawno nie używał jej skróconego imienia. Podświadomie jednak uznał, że tak zrobić powinien.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1269


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Nie Kwi 02, 2017 9:10 am

Ciężka sprawa dla szlachetnego. Wszak nie wiedział on zbytnio co go czeka w szponach ludzkiej władzy anty wampirzej. Egzekucja z publiką? A może zmuszenie do walki? Samuru podczas całej eskapady uśpienia, a wcześniej zakneblowania nie rzucał się. Obserwacja otoczenia, słuchanie rozmów - to było jego zajęcie. Do pewnego momentu.
Został ponownie uśpiony i zaciągnięty tam, gdzie nie chciał być.
Miało się zacząć odwampirzanie wampirów, Samuru nie miał pojęcia o tym do momentu wybudzenia. W sumie wielka szkoda, że stan nieprzytomny nie utrzymywał się na tyle, by przeleżeć nieruchomo cały zabieg. Stwór dopiero ocknął się, gdy już rzucony niczym worek ziemniaków, leżał na dobre unieruchomiony. Nie widział gdzie jest bo w końcu miał nadal zasłonięte oczy, a co najgorsze maska na twarzy wzbudzała brak komfortu. Właściwie wszystko drażniło wampira: nie mógł się ruszać, nie wiedział gdzie się znajduje. Słyszał jedynie głosy, kroki. Szarpnął się parę razy, przez co z jego gardła wyrwało się kilka warkotów. Zdał sobie sprawę, że nie tylko znalazł się w kiepskiej sytuacji, ale także jak bardzo zaczynał odczuwać wielką chęć urwania głów wszystkim tu obecnym, chociażby miałby użyć do tego samych zębów oraz rąk.
Jednak najbardziej dobijające było to, jak bardzo poniżyli jego wampirzą dumę. Niech tylko odsłonią mu oczy.

Kolejnym osobnikiem był Zack. On w przeciwieństwie do kompana od odwampirzenia, wiedział co się stanie lecz nie był świadomy całej akcji rytuału. W sumie warto dodać, że oba wampiry wyczuły się na co doszło też do zdenerwowania u obu bladych jednostek. Zack nie potrafił ochłonąć, a o Samuru nie wspominając, który to był już na granicy wpadnięcia w szał.
A gra się dopiero zaczyna.
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Nie Kwi 02, 2017 10:56 am

Pokręcił głową uśmiechając się pod nosem do Leona. Cały walnięty kowboj... ale co prawda to prawda, on lepiej potrafił bajerować kobiety, Eric jakoś tracił przy nim cały rezon i po prostu był.
-Zarzuciłem przynętę ale sam widzisz, twarda kobitka. No i ruda... ech te płomiennowłose.- powiedział półgłosem do przyjaciela zerkając jak sięga za pazuchę po alkohol. Nadal pił? Czyli wszystko po staremu. On sam wolałby napić się teraz mocnej, czarnej kawy. Założył ręce na pierś obserwując wszystkich spode łba. Co za pokręcona zbieranina różnych typów. I każdy miał się za ważniejszego od pozostałych. Westchnął głośno i zaczął z nudów rozglądać się po pomieszczeniu. Mimo patrzenia w sufit uśmiech pojawił się na jego pysku gdy kumpel wyśmiał tamtą panienkę co udawała chłopa. Nie skomentował jednak wydarzenia na głos.
-I tak ekstradycja by nas ominęła.- wzruszył ramionami.
-A nawet jeśli... Związek łowiecki po naszej stronie oceanu już nas kojarzy.- dodał rozbawionym półgłosem w tym samym momencie, gdy białowłosy chyba zastępca zganił łowców za pyskowanie. Plac zabaw, zupełnie jak jego gang motocyklowy, chciałby się zaśmiać Eric ale tylko przygryzł policzek od środka. Wszyscy są "ważni" i zadzierają nochale. Dlatego też słuchać zamierzał tylko dowódcy no i Esmeraldy jako, że ona chyba miała przewodzić rytuałowi.
-Chociaż będzie zabawnie.- uśmiechnął się pod nosem na ostatnie słowa Leona. Rzeźnia... fakt, Samuru raczej spokojnie siedzieć i czekać nie będzie chciał.

-Siła i zdecydowanie, coś dla nas.- rzucił na tyle cicho, że jego słowa dotarły tylko do Leona. Ta dwójka pewnie dokrasi eliksir jeszcze szczyptą humoru. Kiedy Esmeralda podeszła do niego, spojrzał na nią z góry z racji wysokości i powiedział zdejmując rękawicę z dłoni.
-Nie martw się, postaram się nie zemdleć.- powiedział rozbawionym tonem patrząc bystro w jej młode oczy. Nacięcie skóry po wewnętrznej stronie dłoni, potem jego spływająca krew do kielicha. To chyba tyle jak na razie. Popatrzył na ranę która chwilę później zaczęła się zasklepiać. Dobrze, że przed zebraniem wypił nieco krwi, regeneracja teraz mu się przyda. Rękawica wróciła na dłoń i teraz trzeba było zaczekać na ciąg dalszy.

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   

Powrót do góry Go down
 
Ruiny zamku [piwnice]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Ruiny Zakazanej Świątyni
» Ruiny miasta Ilion
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Biblioteka w zamku Bestii
» Piwnice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: