IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ruiny zamku [piwnice]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Adam
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3225-adas#69072 http://vampireknight.forumpl.net/t3699-adam#80936 http://vampireknight.forumpl.net/t3410-adas#73374 http://vampireknight.forumpl.net/t3295-adam#71037
Zarejestrował/a : 30/04/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Wto Kwi 18, 2017 4:40 pm

Przynajmniej przekazał wiadomość i miał tylko nadzieję, że nie zdechnie na tyle szybko, by nie móc chociaż ostatni raz napić się z bratem i utulać siostry. Lekarze gadali coś do niego, a on miał w głowie tylko wojnę. Nauczono go odpowiadać na przesłuchaniach tylko kilkoma zdaniami, które miał wyryte gwoździem w mózgu.
- Lew Taras Petrowicz, oficer wojsk lądowych federacji rosyjskiej. Kawaler. Bezdzietny. Rodzina nie żyje. Przydział tajny, przełożony Wawrzyniec Azarov. – I na każde pytanie odpowiadał właśnie tak, do usrania, jak mantrę. Raz głośniej raz wolniej, ale ciągle tym samym rozgorączkowanym tonem.
Zapach krwi i osłabienie uaktywniły mu paskudną chorobę umysłową, na jaką cierpiał. Zwłaszcza w momencie rozprężenia atakowała mocno i znienacka sprawiając, że czuł się jak na froncie lub w tym dziwnym więzieniu.
Adaś nie miał za bardzo szansy na to, by zareagować jakkolwiek na to co działo się wokół niego. Mary na jawie jakie przeżywał wyłączyły go z życia. Nawet nie poczuł jak Ivan chwycił go i zaczął przenosić. Ciągle powtarzał to samo, póki nie odpadł. Bo w końcu musiał paść, by nie być niebezpieczny dla innych. Nie zdążył trafić do psów, a tak bardzo musiał je pochłonąć by przeżyć. Musiał liczyć na szczęście i swoje własne ciało, które powinno załapać, że coś jest nie tak. Dać mu chociaż tę chwilę, by przeżyć.
Nawet nieprzytomny zachowywał się dziko. Rzucał się niespokojnie i pocił mocno lepkim potem. Gdyby tylko starczyło mu sił użyłby pewnie artefaktu i zregenerował najdotkliwsze z ran, ale teraz nie mógł zrobić nic z tego, z resztą biada wtedy tym, którzy staliby obok. Jeśli nie trauma to obrażenia ciała raczej byłyby pewne.
- Kroenen, uwaga, nadchodzi. – Wybełkotał przez sen, aby zamilknąć na bóg wie ile.


Dar Jowisza i regeneracyjne cudo
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel http://vampireknight.forumpl.net/t1956-biedne-mieszkanie-w-srednioladnym-blokowisku
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 214


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Wto Kwi 18, 2017 4:50 pm

Serafiel najadł się niemało strachu w momencie, gdy runy zaczęły dziwnie się zachowywać. Nie znając tej magii, nie wiedział za dobrze, co to właściwie oznaczało... Cóż, nie licząc faktu, że na pewno nic dobrego. To nigdy nie zwiastowało czegoś miłego... Czyli można było się śmiało spodziewać większej ilości problemów. A tak mu się wydawało.
Usłyszał krzyk rudowłosej, lecz nie zdążył zareagować. Ba, raczej niekoniecznie czuł się na tyle, by wykonać gwałtowny zryw... To koniec? Coś mu się stanie?
Wtedy poczuł, jak coś łagodnie owija się wokół jego ciała. Przełknął ślinę, nie ruszając się kompletnie z miejsca. Za to obserwował, co się działo z pozostałymi runami... Ciemność... Wybuch... To już koniec? Jego wzrok powędrował ku runie wiary, która również powoli wygasła. K-koniec? Zabierała mu sporo energii, lecz teraz nie zwracał uwagi na to. Za to ujrzał, że jednocześnie i krąg, który uniemożliwiał im dojście do środka kręgu, wygasł.
Nietypowe witki przestały oplatać jego ciało, a on sam mógł odetchnąć z ulgą. Nie odczuwał przeklętej senności, czuł się nie najgorzej... Jednak wiedział, że to nie koniec.
Powstał z miejsca i podszedł do Esmeraldy, po czym skupił się i wymamrotał zaklęcie. Jeśli wszystko poszło dobrze, ciało kobiety otoczyła pomarańczowa aura odpowiadająca za proces leczenia. Bez żadnego słowa odsunąłby się od nich i rozejrzał wokół, szukając kogoś, komu mógłby w ten sposób pomóc, zanim całkiem opadnie z sił. Z pewnością podszedłby i rzucił kolejne zaklęcia na Adama i Leona, a potem zbliżyłby się do Corneliusa i popatrzył na niego bez żadnego słowa... Nie licząc rzuconej magii. O ile oczywiście dałby radę jeszcze. Jeśli tak, to zobaczyłby, że coś w tym miejscu zostało odnalezione. Podszedłby bliżej i z samej ciekawości przyjrzałby się przedmiotom... Oraz wziął jeden z nich. I wróciłby próbować dalej pomagać. Pomimo własnego paskudnego podejścia, chciał pomóc innym... Przynajmniej w tej kwestii.
A jeśli w którymś momencie padł, to po prostu leżałby nieprzytomny.

Wybieram Dawca Pamięci i Serum regeneracyjne
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 565


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Wto Kwi 18, 2017 7:06 pm

Nie mogę się poddawać! Zdecydowanie nie! - tak właśnie myślała teraz Midori, gdy próbowała powrócić do runy, mimo własnego, nie za dobrego stanu. Trucizna dawała się coraz to bardziej we znaki, ale... Co dalej? Nie wiedziała. Ale musiała próbować, inaczej... Nie. Nawet nie wiedziała, jakie mogłoby być alternatywne rozwiązanie dla owej sprawy.
Jednakże nie zdążyła. Nagle dobiegł do niej krzyk rudowłosej kobiety, a potem poczuła, jak czerwone wiązki owinęły się wokół niej... Zupełnie jak niedawno. To sprawiło, że przez moment wydawało się jej, że będzie miała powtórkę z runą, przy której stała wraz z Ivanem...
Lecz wtedy poczuła, jak te nici zaczynały działać na nią kojąco.
Odetchnęła łagodnie z ulgą, nie reagując na to dalej. Ba. Nic nie wybuchło przy niej, takie coś było wręcz uspokajające! Niedługo potem wici zniknęły, a ona czuła się o niebo lepiej niż wcześniej. Trucizna przestała działać... A przynajmniej tak jej się wydawało.
- Dziwne... - bąknęła, podnosząc się do pozycji stojącej już i przeciągając się nieco. Co się stało? Nie wiedziała. Ale... Taka nagła zmiana... Pozostawało oczywiście zmęczenie, ale tak to wydawało się być wszystko okej. Prawie jakby nie została zaatakowana przez krąg... I demona.
Właśnie, a gdzie on był?
Rozejrzała się ostrożnie, ale nie widziała go nigdzie. Natomiast zdecydowała się ruszyć z miejsca... Po co? By wziąć swoje rzeczy. To na pewno. Naprawdę czuję się nieźle. Wolała jednak nie wiedzieć, jak właściwie wyglądała teraz. Uniosła dłoń i delikatnie spróbowała ułożyć swoje włosy. I kolejny strój do wyrzucenia... Eh.
Co dalej? Jej uwagę przykuło to, że kilka osób skupiło się wokół jednego miejsca. Zamrugała oczami.
- Co to? - zaciekawiło ją to! Podeszła ostrożnie, by potem móc ujrzeć... Te wszystkie cuda. Zamrugała oczami. - O, to fajnie wygląda - wyciągnęła dłoń, by sięgnąć... Po jeden z przedmiotów. Potem tylko odsunęła się, opierając się o ścianę, trochę dalej, by nieco odetchnąć.

Wybieram Tajemniczy zwój i Serum regeneracyjne

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 332


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Sro Kwi 19, 2017 8:07 pm

Wydał i wydawał te swoje rozkazy, aż nagle jak coś nie zaczęło go ciągnąć grzać, pętać. Lekko zdezorientowany nie wiedział co się właśnie dzieje, w momencie wybuchu runy, przymrużył oczy i jak go nie wysadziło. Nie dość, że gorąco to jak go nie pizło o ziemię, walnął głową zdrowo o posadzkę taka, że aż poczuł pisk w uszach. Czuł się jak po wybuchu granatu, próbował wstać jednak miał widział jak przez mgłę.
Widząc gwar oraz to, że wpadło paręnaście nagle osób do środka plus leżących rannych mózg Navena zrobił mu lekki flashback. Nie był świadomością, w ruinach zamku gdzieś w Afganistanie. Wzrok zlewał sylwetki rannych z sylwetkami wyobraźni Nava. Widział jak ranni żołnierze krzyczą o pomoc a on może tylko leżeć, z jakiegoś przypadku słyszał odgłosy wystrzałów z broni, widział wszystko jak przez mgłę -Kapitanie! czuł straszny ból w plecach. Nacięta ręka dawała sobie znać, czuł, że został otarty przez pocisk. Widział ludzi leżących...
-KAPITANIE!-zimny strzał w twarz.
Naven jakby się przebudził ze snu, widział nad sobą łowcę który go podnosi. Wrócił już do świata normalnego a nie wymyślonego. Rozejrzał się po pomieszczeniu, był to już koniec.
-Rozkazy doszły?-odparł zdezorientowany--Jakie rozkazy? jedynie dowódca polecił nam tu wejść nic nie wiemy o żadnych rozkazach. Proszę wstawać.
Zaczął się odruchowo dotykać po uszach, nie czuł żadnej słuchawki nic, wkurzył się na siebie, pewnie zgubił gdzieś radio i nie zauważył. Świetnie dowodził choć wcale nikt nie słyszał jego rozkazów. Cóż, był na siebie wściekły a zarazem strasznie zawiedziony. Wstał o własnych nogach, jedyne co to zabrał opatrunek łowcy i kazał mu ratować innych. Staremu wilkowi nic nie będzie, obwiązał sobie rękę opatrunkiem. Znając procedurę udał się do wyjścia, nic tu po nim, każdy pomaga każdemu jest nie potrzebny, oparł się o ścianę obok wyjścia tak aby nikomu nie przeszkadzać i czekał na rozkaz do wymarszu. Był zawiedziony swoją osobą, spojrzał na Sama, teraz jest słaby, odruchowo szukał pistoletu na klatce, chciał go zastrzelić tu i teraz choć miało by się to skończyć sądem i wywaleniem z łowców. Szukał, szukał i nie znalazł, przecież go oddał, zapomniał o tym. Ale poczekajmy aż wrócimy do oświaty...

_________________
Powrót do góry Go down
Diego
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2764-diego-chavez
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Czw Kwi 20, 2017 9:15 am

Wszystko stało się szybko, nawet nie potrafił ocenić momentu w którym przybył, do tego czasu aż to się w końcu skończyło. Najgorsze już dawno minęło, kiedy to krew spływała po jego rękach jak niskiej jakości mordercy po wyrżnieciu całej rodziny siekierą, ale to nie było tutaj tematem. Jego spojrzenia uciekały do środka kręgu do źródła całego zamieszania, ale tak naprawdę był w duchu spokojny, cholera Esme to najtwardsza laska jaką kiedykolwiek.. Znał... tak, dokładnie. Diego był zmęczony, zwłaszcza kiedy runa zaczęła wariować pod sam koniec, jednak nie trwało to długo, nie był ranny, nadal był piękny i cudowny, na dodatek pachniał najlepiej ze wszystkich łowców, nie żeby przecież przykładał do tego AŻ tak dużo uwagi... no dobra, kogo ja chce oszukać. Na pokazie mody byłby pierwszą princessą z nich wszytkich, bezguścia. Runa związania pozostawała nieprzyjemna do samego końca, jednak obyło się bez wybuchu i bardzo dobrze, bo po pierwszym tak zwanym głośnym "pizd" w oddali, Diego całkowicie stracił swoją całą koncentracje. Gdy krew ciekła z niego jak ze świeżo otwartej butelki wina, postanowił zrzucić z siebie bluzę i zerwać rękawy swojej koszulki, aby zrobić prowizoryczne bandaże, aby tylko zatamować troszeczkę krwawienie, nic mu nie było, był twardy jak jego... OSOBOWOŚĆ.. No, ale kiedy już przestał kapać na podłogę jak nastolatka na koncercie Jonas Brothers, postanowił podejść w stronę oczywiście po kolei. Najpierw Midori, którą obdarzył uśmiechem zsuwając chuste z twarzy, przyglądnął się jej -bardzo- dobrze, a następnie wypowiedział z tym swoim Taco akcentem.
-Nic Ci nie jest? Wyglądasz cudnie w przeciwieństwie do tego co działo się przed chwilą, dobra robota. - Oczywiście Diego nie mógł sobie darować, no bo patrzcie na niego, czy on nie miał w ogóle wstydu? Ukryty komplemencik w trosce o zdrowie, no kurwa mistrzostwo. Kiedy już -ocenił- stan Midori postanowił ruszyć pod Chizuru, no bo jak inaczej. Diego nachylił się przed kobietą z troską w jego oczach, ona nie była udawana i to było w tym wszystkim najlepsze.
-Wszystko z Tobą w porządku? Potrzebujesz pomocy z rannymi? - Odparł równie ciepło w jej stronę, w zależności od tego jaką dostanie odpowiedź zostanie tutaj przez krótką chwilę lub też od razu podejdzie do Vlada, następnie skinie głową w jego stronę i oczywiście poczeka na rozkaz, jednak w tej chwili.. Nigdzie nie pragnął być bardziej niż w sali medycznej przy Esmeraldzie, wiedział, że się wybudzi, zawsze dawała sobie radę, więc czemu teraz miałoby być inaczej? Co do samego sprawcy tego samego zamieszania, szczerze? Nie obchodziło go to, Samuru dostanie pomoc ostatni, w ogóle na nią nie zasłużył na razie najważniejsi byli łowcy, których i tak było za mało na tą chwilę. A co do nagród, cóż jemu na razie nie przysługiwała, więc nie podszedł po żaden z przedmiotów, po prostu jak na chwilę obecną będzie pomagał Chizuru, albo będzie stał przy Vladzie i oczekiwał dalszych poleceń, zresztą na pewno przyda mu się odjebany na bóstwo Latynos, który ładnie pachniał w przeciwieństwie do reszty, o! ( XD)
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193 http://vampireknight.forumpl.net/t3263-chizuru
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 872


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Pią Kwi 21, 2017 11:10 am

Nie pomyślałaby, że w takich okolicznościach ktoś będzie chciał ją podrywać. I to jeszcze na dodatek ktoś w wieku jej ojca. No nie mogła powiedzieć, by jej to nie schlebiało, ale nie była Prim. Chociaż z drugiej strony patrząc na to, że zakochała się w wampirze, można by wysnuć wniosek, że też gustuje w starszych facetach. No i jak tak ją ten Leon podrywał, to się dziewczyna speszyła i teraz już wyglądała jak dojrzały pomidor.
- Mogłabym być twoją córką, wiesz? - odparła tylko, jednak mężczyzna osiągnął swój cel, bowiem na twarzy Chizuru pojawił się lekki, rozbawiony uśmiech. Sympatyczny był ten Leon. Szkoda tylko, że tak ją zawstydzał. Kątem oka obserwowała co się dzieje w kręgu i kiedy udało jej się dostrzec jak Samuru zanurza ostrze noża w ciele Esmeraldy, wydała z siebie zduszony okrzyk. W chwilę później, zupełnie niespodziewanie, witki energii, które przez cały czas trwania rytuału krzywdziły Esme, teraz postanowiły przenieść się na nią. I Leona. Już chciała się wyrywać i ratować łowcę, kiedy zrobiło jej się niewiarygodnie ciepło. Nitki nie robiły jej krzywdy, co więcej, nie tylko czuła napływającą od nich energię ale również nie była tak zmęczona jak wcześniej, a oddech się unormował. Czyżby podziałały również na truciznę?
Nie zdążyła nic Leonowi powiedzieć, kiedy padł nieprzytomny na posadzkę. Chizuru krzyknęła krótko i zanim pojawili się przy nich medycy, jeszcze raz zajęła się łowcą. Może nic nie zatruwało już jego organizmu a kolce zniknęły, to jednak Chizu nie zdążyła zamknąć wszystkich ran. Chciała powrócić do przerwanej pracy, ale w tym samym momencie nieświadomie skupiła energię w dłoniach, która znalazła ujście... Na ranach Leona, które przestawały krwawić i zaczynały się zasklepiać! Chizuru aż sapnęła z zaskoczenia. Wystraszyła się, dlatego niemal od razu odsunęła od Leona, do którego zaraz podeszli medycy. No, nie wiedziała co się właśnie stało, nigdy wcześniej nie miała do czynienia z magią. Kiedy wrócą do Oświaty będzie musiała jeszcze raz, na spokojnie spróbować to zrobić. I oczywiście powiedzieć o wszystkim Esmeraldzie, kiedy ta się obudzi.
- Nie, wszystko w porządku. Ja tylko... Muszę iść do Esme - wymamrotała, po czym dzielnie uśmiechnęła się w stronę Diego i faktycznie podeszła do Esmeraldy. Głównie dlatego, że stał tam Eric, któremu miała do przekazania słowa Leona. Serafiel już rzucił zaklęcie regenerujące na Esme, więc Chizuru nie chciała się wtrącać.
- Powiedział... Leon powiedział, że w płaszczu w skrzyni są jego rzeczy - powiedziałą do Erica, a zaraz jej wzrok przykuło miejsce, które wcześniej odkrył dowódca. Polazła tam, a jakże. Nie nazywałaby się Chizuru Namikaze gdyby tego nie zrobiła. Jej uwagę przyciągnęła złota luneta. Podejrzewała, że wszystkie przedmioty są artefaktami, jednak nie miała teraz czasu by sprawdzić jak działają Zabrała lunetę a potem wróciła, by pomóc medykom przy rannych.

Wybieram Obserwatora i Serum szybkości

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 279


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Pią Kwi 21, 2017 10:36 pm

Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Zbyt szybko. Nie zdołał w porę rzucić butelki, przez co Esmeralda została ranna. Czuł, jak nogi uginają się pod nim. Odruchowo oparł się o ścianę, gdy runy wybuchnęły. Jakby nie patrzeć, to miał cholerne szczęście, że akurat stał przy skrzyni, a nie przy runie życia. Miał wrażenie, że powietrze wokół zrobiło się zbyt gęste, aby mógł nim swobodnie oddychać. Ruszył w stronę rudowłosej, chcąc jej pomóc, ale zatrzymał się w pół kroku, zauważając, że inni lgną do niej. Bez sensu byłoby się dołączać do łowców, którzy zajmowali się Esme. Jego wiedza nie pozwalała na dokładniejszą pomoc, więc robiłby tam za jedynie piąte koło u wozu.
Jego rola tutaj się kończyła.
Powinien wrócić do siebie, zanim ktoś niewygodny zacznie węszyć, czemu go nie ma. Westchnął, sięgając ręką do maski. Miał ochotę się jej pozbyć i rzucić w kąt, ale jedynie opuścił rękę wzdłuż ciała. Zerknął na zastępce dowódcy. Każdy miał się zjawić w oświacie? Nie chciał się tam zjawiać, tym bardziej że jemu nic nie było. Wyszedł z tego bez ani jednego zadrapania! Poza ogólnym zmęczeniem, spowodowanym nieprzespanymi nocami, czuł się rewelacyjnie, więc nie widział większego sensu w tym, aby zjawiać się w sali medycznej. Przemknął wzrokiem po łowcach, zatrzymując się na Esmeraldzie. Szlag by to. Nie chciał odjechać, nie wiedząc, czy wyjdzie z tego. Już przed zadaniem rany przez Samuru kobieta wyglądała, jakby jedną nogą była w drugim świecie, witając się ze śmiercią. Zacisnął dłonie w pięści, patrząc na odwampirzonego Kuroiashitę. Nadal nie mógł zrozumieć, czemu po prostu go nie zabili. Może sądzili, że podarowanie mu ludzkiego życia będzie gorszą karą niż śmierć, ale mimo wszystko Samuru nie zasługiwał na to, aby dalej przebywać wśród żywych.
Cóż, jednak będzie musiał udać się do sali medycznej.
____________
Ważne: poziom magii odwampirzania Esmeraldy wzrasta do najwyższego poziomu. Od teraz rytuał nie będzie dla niej aż tak szkodliwy. Przy wampirach niższej krwi (E, D, C) skutki uboczne będą niemal nieodczuwalne. Odwampirzanie dwóch wampirów wyższej krwi (B, A) także nie będzie sprawiało tak wielkich problemów, gdyby odwampirzanie było przeprowadzane bez ich zgody.

_________________


~ Język francuski | Język japoński ~
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2025


PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   Sob Kwi 22, 2017 5:42 pm

Rytuał odwampirzania Samuru i Zacka zakończył się sukcesem, lecz niestety miał swoją cenę. Stan w jakim znaleźli się niektórzy łowcy pozostawiał wiele do życzenia, dlatego drużyna medyczna która przybyła na miejsce miała pełne ręce roboty.
- Mamy mało ludzi, dasz radę ją przenieść do samochodu? - ciemnowłosy lekarz zwrócił się bezpośrednio do Erica. Nie oponował, kiedy gdzieś obok zjawili się pomocnicy, ale też sprawnie zaczął zarządzać swoimi ludźmi.
- Wynosimy wszystkich po kolei. Pamiętajcie co mówiłem… - przerwał i spojrzał na ciskającego złem dowódcę. Carlos westchnął i podszedł do Vlada.
- Szefie, wybacz za to co powiem, ale nie po to go odwampirzała, żebyś teraz go zabił jako człowieka… - powiedział do białowłosego. Licząc na resztki Vladowego rozsądku Carlos zostawił go i bez słowa wziął na ręce Midori. Kiedy sala wyludniła się, a każdy człowiek znalazł się w podstawionym samochodzie, lekarz i łowczyni również skierowali się w stronę wyjścia.

Wszystkie posty uznaję, dlatego możecie zatrzymać nagrody. Część która nie została wybrana przechodzi na poczet Oświaty i zostanie rozdana przez dowódcę uznaniowo.

Zapraszam Was do Tego tematu jak tylko pojawi się tam opis obrażeń.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ruiny zamku [piwnice]   

Powrót do góry Go down
 
Ruiny zamku [piwnice]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Ruiny Zakazanej Świątyni
» Ruiny miasta Ilion
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Biblioteka w zamku Bestii
» Piwnice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: