IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 208


PisanieTemat: Korytarz   Wto Paź 23, 2012 5:01 pm

Przestronny korytarz prowadzący do wszystkich pokoi znajdujących się w akademiku.
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t3634-mariko http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 503


PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Maj 25, 2015 1:44 pm

Mariko szła coraz wolniejszym krokiem. Na początku niemalże wybiegła ze stołówki, natomiast teraz… opierała się o ścianę i ledwo co przebierała nogami. Czuła się dziwnie. Tak, jakby brakowało jej powietrza. Niemalże się dusiła. Gardło ścisnęło jej się i zaszlochała cicho. Co się stanie, jeśli nikt jej tutaj nie odnajdzie? Ciemne plamy przed oczami skutecznie uniemożliwiały widzenie i nawet nie była już pewna czy idzie w dobrym kierunku. Opuściła się po ścianie i usiadła na podłodze. Skuliła się i schowała głowę w kolanach. Telefon, który trzymała w dłoni wypadł na posadzkę. Próbowała go podnieść, jednak ręce były takie ciężkie… a raczej ona była tak słaba. Jęknęła cicho i zamknęła oczy, powoli osuwając się na bok…
Półleżała i wyglądała teraz jak nieżywa, porcelanowa lalka. Rumieńce, które zwykle gościły na jej policzkach, zniknęły. Cała twarz Mariko była biała jak kartka i zdawała się z każdą chwilą jaśnieć. Wampirzyca zacisnęła mocniej powieki i wtedy coś zobaczyła… Krew. Krzyknęła cicho, jednak nawet to kosztowało ją dużo wysiłku. Zaraz straci świadomość… minuty mijały tak szybko jak sekundy, a ona trzęsła się z zimna i ze strachu.
Powrót do góry Go down
Lacie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Maj 25, 2015 5:26 pm

I jak zapowiedziała, że będzie biec tak też zrobiła. Po drodze zaliczyła też kilka bolesnych upadków, na dłonie i kolana, z których pozdzierała sobie skórę. Nie ważne jej aucia, ważniejsza była Mari. Dopiero po chwili ogarnęła, że może złapać taksówkę. Nie musiała nawet dokładnego adresu podawać. Wystarczy, że rzuciła.
- Akademia. SZYBKO!- Kierowca ruszył z piskiem opon, był przejęty, ale to pewnie dlatego, że Laczek wyglądał na bardzo zdenerwowanego i roztrzęsionego rudzielca – a takie odmiany podobno mocno gryzły. W każdym razie zajechanie na miejsce zajęło jej dokładnie cztery minuty i dwadzieścia trzy sekundy. To jednak nie koniec, teraz trzeba ją znaleźć. Rzuciła mężczyźnie kasę i znów postanowiła biec. Budynek akademii był spory, kierowała się jednak od razu do księżycowej części. Wszak dostała wskazówkę, Mari jest gdzieś między swoim pokojem, ale w nim o ile dała radę dojść, a resztą świata. Wbiegła do księżycowego akademika cała zdyszana i potargana. Wyglądała jakby ostatnie minuty spędziła w samym centrum tornada. Nie ważne, przemierzała korytarze mając zamiar zaglądać do każdego pokoju szukając... właśnie kim dla niej była słodka i urocza Mari? Na to pytanie z pewnością kiedyś będzie musiała sobie odpowiedzieć, ale nie był to teraz odpowiedni czas. Jej oczom ukazała się bezwładnie leżąca na ziemi Mariko. W pierwszej chwili zabrakło Laczkowi tchu, była przerażona. Mimo to nie dała się omotać niepewności, która nastała w jej sercu. Runęła na kolana, nie pierwszy już raz i nachyliła się nad laleczką. Dotknęła jej policzka, bardzo czule i delikatnie. Położyła jej swoją torbę pod głową.
- Mari?- Brak reakcji? To lekkie klepnięcie w policzek, a jak trzeba to i się zrobi tak zwane usta usta. Widziała, że dziewczyna drży, najlepiej jakby przeniosła ją do jej pokoju. Tylko nie wiedziała który to. Musi ją jakimś cudem ogarnąć w tym miejscu.
- Królisiu nie wydurniaj się.- Załkała cicho sprawdzając Marokowe funkcie nieżyciowe.

_________________
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t3634-mariko http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 503


PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Maj 25, 2015 7:18 pm

Blada dziewczyna mrugnęła szybko powiekami, gdy usłyszała czyjś głos. Spojrzała w brązowe oczy Lacie i westchnęła ciężko. Jak bezwładna marionetka pozwoliła ułożyć swoją głowę na torbie i oddychała ciężko. Fiołkowe ślepia znowu się zamknęły, jednak tym razem wyciągnęła przed siebie dłoń. Niewysoko rzecz jasna, gdyż była bardzo słaba. Oparła kończynę o ścianę i próbowała złapać coś w powietrzu.
- Mamo… - Jęknęła cicho, łapiąc się za włosy. – Ja nie chciałam…
Ciało dziewczyny wygięło się w łuk, a na jej policzkach pojawiły łzy. Była bardzo blada, a na dodatek zaczęła majaczyć. Obrazy, które widziała pod zamkniętymi powiekami z pewnością były oderwane od realnych. Lacie mogła uznać to za dziwny atak lub po prostu czyjąś ingerencję w jej umysł. Nie miała przecież pojęcia, że Mariko posiada mentalną barierę. Gdy rudzielec dotknął jej policzka, okazał się być lodowaty. Całą twarz białogłowej pokrywał jednak pot.
Wyciągnęła się na podłodze i kompletnie nie interesowało ją to, że zostawiła w stołówce swoją parasolkę. Zaczęła przebierać nogami i drżeć, jakby było jej zimno. Skuliła się jeszcze bardziej, aż napotkała kolanko Lacie na swojej drodze. Powoli przysunęła się do nogi dziewczyny i wtuliła w nią, niczym jakiś zwierzak.
- Boję się… - Szepnęła, a jej rączki opadły bezwładnie na podłogę. Cała znieruchomiała i leżała tak przez dłuższą chwilę. Własną torebkę miała przerzuconą przez ramię i znajdowały się w niej niezbędne duperele. Takie jak klucze do pokoju, czy portfel. Telefon nadal leżał po drugiej stronie, na podłodze. Wydawało się, że twarz dziewczyny stała się jeszcze bardziej blada i zastygła. Potem zaczęło się coś, czego nikt normalny nie zechciałby oglądać… Z ust Mariko wypłynęła krew, a że leżała na plecach to zakrztusiła się nią lekko. Czerwony płyn spłynął po jej policzku. Chyba nici ze sztucznego oddychania, Laczku!
Powrót do góry Go down
Lacie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Maj 26, 2015 10:50 am

Ruda zjawiła się tam szybko jak tylko mogła. Szkoda, że Mari wybrała sobie tak kiepską pomoc. Przecież Lacie była głupia, w chwili obecnej nawet nieco pijana. Chociaż adrenalina potrafi ładnie otrzeźwić człowieka i wampira, znaczy ogólnie alkoholika. Była przy niej, a to już co, Mari nie umrze sama, nie żeby taki był plan czy coś. Skądże znowu, piegowata wampirzyca zrobi wszyscy co umie aby ją uratować, a że nie umie nic to inna sprawa. Najważniejsze to nie panikować, ciężkie do zrobienia zwłaszcza kiedy się jest w takiej sytuacji! Miała ochotę biegać w kółko, rwać włosy z głowy i donośnie krzyczeć... tylko po co? Dała sobie mentalnego liścia, albo chwila może wcale nie był taki mentalny, wszak jej dłoń nagle znalazła się na piegowatym licu. Otrząsnęła się, przynajmniej na chwilę. Ujęła wyciągniętą dłoń Mari i ścisnęła ją.
- Będzie dobrze.- Chyba bardziej starała pokrzepić siebie niż zwijające się na ziemi dziewczę. Czyżby to był wirus panujący po mieście, o którym oczywiście Laczek nie miał pojęcia, no bo niby skąd? Ruda zdjęła z siebie sweter, zostając w samej kusej podkoszulce, jednak aby uratować Króliczka może się poświęcić. Przykryła ją, aby choć odrobinę rozgrzać jej ciałko. Pech chciał, że wampirzyca nigdy nie wpadła na to, że apteczka może się okazać przydatna. Cholera może jakby w pobliżu była łowczyni która jej pilnuje, z tym, że i o tym Lacz nie wiedział, w sumie nie wiedział o niczym i nic. Wiedział tylko, że gdzieś na terenie Akademii jest pokój z medykiem, ale gdzie? Nie wiedziała bo prawdę mówiąc była tu może ze dwa, góra trzy razy. To że widniała na liście uczniów jeszcze nic nie oznaczało. Przez myśl jej przebiegło, że może jak poda jej krew to dziewczę poczuje się lepiej, przyspieszona regeneracja i te sprawy, ale co to? O nie, ze ślicznych usteczek jasnowłosej wypływała krew. Czekoladowe oczy Rudej wyszły z orbit! To teraz może się położyć obok i umrzeć razem z nią.
- Weź się w garść, ogarnij się.- Mamrotała do siebie, ułożyła Mari w pozycji bocznej ustalonej ;_; bo nie miała lepszego pomysłu, ważne aby oddychała i nie zadławiła się własną krwią. Medykiem nie była, ale podejrzewała, że dziewczyna mogła albo spożyć wątpliwej jakości krew, chorować na jakąś dziwną chorobę, albo być po jakimś urazie. Co i tak nie pomagało jej opanować sytuację, w każdym przypadku i tak postępowanie się różni. Wyciągnęła i sprawdziła swoją listę kontaktów... Nie było tam nic ciekawego i pomocnego, nawet Czarl ze swoim prywatnym samolotem wydawał się kiepską opcją do wezwania.

_________________
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t3634-mariko http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 503


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Maj 26, 2015 11:39 am

Wampirzyca miała w tym momencie bardzo mało do gadania, toteż jej bezwładne ciało zostało ułożone na boczku. W ten sposób krew z jej ust mogła spływać na podłogę, a nie z powrotem do jej przełyku. Był to zdecydowanie najlepszy z możliwych manewrów, jaki mogła w tej chwili wykonać Lacie. Nawet jeśli nie była medykiem, to zachowywała się niemalże jak lekarz.
Białowłosa miała zamknięte powieki i leżała. Zdawało się, że straciła przytomność albo po prostu nie miała już siły na poruszanie się. Nawet oddech ograniczył się do minimum. Mimo, że nie był dla wampirów potrzebny do przeżycia to mógł świadczyć o złym samopoczuciu. Wkrótce jednak na miejsce miał dotrzeć rycerz na białym koniu!

Dante posiadał dość proste zadanie. Było nim pilnowanie małej dziewczynki z rodu Hiou, aby nie broiła. To, że ją śledził i wiecznie stał na ogonie pozostawało jednak tajemnicą. Ciężko było mu nie zauważyć, iż wykonała dwa podejrzane telefony, a potem gdzieś uciekła. Zaintrygowany jej zachowaniem, udał się do Akademika pod przykrywką zmartwionego ojca jednej z uczennic. Wszedł na korytarz i to, co zobaczył, sprawiło, że się zdziwił! Musicie uwierzyć mi na słowo, że podobne odczucia temu akurat mężczyźnie zdarzały się niezwykle rzadko. Dlatego też sytuacja była wyjątkowa. W pierwszej chwili pomyślał, że to rudowłosa panienka jest sprawcą stanu Mariko. Podszedł do dziewcząt szybkim krokiem i ocenił z góry sytuację. Zmartwiona mina Lacie wykluczyła jednak możliwość, jaka przyszła mu do głowy. Zmarszczył brwi i pochylił się nad leżącą dziewczyną, badając jej puls oraz podnosząc powieki.
- Co jej się stało? – Zapytał, nie odrywając jednak wzroku od ledwo przytomnej wampirzycy. Jako, że leżała na boku, był w stanie poluzować nieco wiązania na plecach od jej sukienki. Zsunął płaszcz i owinął nim dziewczynę. Lacie zauważyć mogła samurajski miecz, przypięty do jego pasa.
Powrót do góry Go down
Lacie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Maj 26, 2015 11:27 pm

Laczek był przerażony, i totalnie nie wiedział co ma zrobić. W sumie nie dziwne, nie znała się, umiała tylko tę jedną jedyną pozycję. Lepsze to niż nic jak się okazało. Klęcząc więc przy niej główkowała co ma zrobić, kogo wezwać. I tak dziwne, że jeszcze nie biegała w kółko. Serio, ona przecież była taka.. dziwna. Zjawił się jednak wybawca. Ruda poczuła zapach, usłyszała kroki i miała wielką nadzieję. Kiedy tylko zauważyła mężczyznę ulżyło jej, a spięcie wymalowane na twarzy nieco złagodniało.
Nie była niczemu winna, mimo iż możliwe, że wyglądała podejrzanie, albo nawet i gorzej.
- Zasłabła, nie wiem dokładnie. Zadzwoniła do mnie, przybiegłam od razu, najszybciej jak mogłam. Tak ją znalazłam.- Mówiła bardzo szybko, była przejęta i wciąż zdenerwowana.
- Nie wiedziałam co mam zrobić, nie znam się na takich rzeczach. Chciałam do kogoś zadzwonić, bo nie wiem gdzie tu jest pokój medyczny. Mogłabym niby poszukać, ale nie chciałam jej zostawiać samej.- Słowotok dalej trwał i gadała i gadała. Aż w pewnej chwili się zamknęła. Facet zdjął płaszcz, otulił nim Mariko, a Laczek jak głupia gapiła się na jego katanę. No kurde, ona nie nosiła przy sobie takich zabawek, w sumie nikt normalny nie nosił. Więc to całkiem oczywiste, że ją zatkało.
- Eee, zna się Pan na tym?- Czekoladowe oczka zatrzymały się na twarzy mężczyzny, uważnie przyglądając się jego rysą.


No i działo się coś tam dalej i Z.T Laczek i Mari też.

_________________
Powrót do góry Go down
Lilly

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2548-lilliane-moore#53945
Zarejestrował/a : 30/04/2016
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Maj 01, 2016 7:28 pm

Przemierzała powoli pusty korytarz, a stukot jej obcasów odbijał się echem od ścian. Poprawiła nerwowo spódniczkę i rozejrzała się wokoło. Od kiedy weszła do szkoły nie spotkała żywej duszy. Albo martwej, haha, bardzo zabawne. Westchnęła i oparła się o ścianę, po czym powoli osunęła się na ziemię, aż klapnęła na zimnej posadzce. Co ona w ogóle tutaj robi? Oprócz tego, że kazano jej tu przyjść? Podkurczyła kolana i oparła na nich głowę, przykrywając się kurtyną rudych włosów. Teraz to już w ogóle wygląda jak ostatnia niedojda..
Dobra, trzeba się szybko ogarnąć, wziąć w garść i rozeznać w okolicy. Jakiś rekonesans, może regulamin z zasadami bhp do podpisania, czy inne zło.
Prychnęła, potrząsnęła głową i podniosła się szybko, poprawiając spódniczkę tak, by zakrywała noże. Wystarczy teraz znaleźć jakiś dziekanat, czy coś w tym stylu. Chyba mają coś takiego tutaj? Jakiś przydział do pokoju? Cholera, tylko gdzie? Ruszyła dalej.

[zt]
Powrót do góry Go down
Lukas
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3359-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3540-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3598-relki-lukasa#77828 http://vampireknight.forumpl.net/t3536-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3360-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3558-pokoj-lucasa
Zarejestrował/a : 15/06/2017
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Mar 26, 2018 9:42 pm

Bóg wie jak dużo czasu w swoim pokoju spędził młody wampirzyna po ostatnich wydarzeniach(nawiązanie do lekcji z Esme). Mógł być to dzień, dwa, tydzień? Zresztą, czy to ważne - w końcu spał, a raczej... nie był przytomny, bo sam z własnej woli spał raczej mało. Po tym nieokreślonym czasie jednak obudził się, zauważając że leży we własnym łóżku. Bolały mięśnie, bolała głowa... czy to był efekt nie dostarczanej krwi przez jaki czas? Tak czy inaczej, musiał wstać, co nie szło mu najlepiej. Co gorsze - gdy tylko się podniósł, we łbie mu dzwoniło, a jakaś niezmierzona siła wgniatała go w wyrko.
- Co ja tu w ogóle robię? Popiłem? Nie... przecież ja kurna nie piję. A może? Nie wiem.
Wybełkotał sam do siebie, jeszcze przez chwilę spoglądając w sufit. Wreszcie, po dłuższej chwili ciszy - zebrał się w sobie i podniósł do siadu. Był spocony, w końcu spędził ileś czasu w bluzie, więc przydałoby się ogarnąć, wykąpać. Wsunął stopy w klapki postawione pod wyrkiem i powstał na równe nogi, wolnym krokiem ruszając w stronę drzwi. Ściągnął z siebie bluzę, wyciągnął z drzwi kluczyk i wyszedł na korytarz, zamykając za sobą pokój. Zanim jednak gdziekolwiek ruszył, oparł się plecami o ścianę po zrobieniu kilku kroków - i tak trwał, zastanawiając się... co się do cholery odwaliło?

_________________
Mowa japońska || Mowa niemiecka || Myśli
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 266


PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Mar 31, 2018 1:49 am

Huh... Co ja to miałam dzisiaj zrobić... - zastanawiała się czarnowłosa, przebierając w szafie, w poszukiwaniu czegoś, co byłoby dla niej najlepsze do ubrania. Proste, nieskomplikowane problemy, jakie naszły ją teraz... W postaci stroju... To właśnie jej zawracało głowę. Naprawdę, czasem było ciężko zdecydować się na ten jeden ubiór!
Mei postanowiła jednak tym razem pójść na prostotę - wybrała mundurek szkolny. Jedynie rękawy marynarki zawiązała wokół pasa, decydując się tym samym, by nie kłopotać się z zakładaniem jej. Zabrała jeszcze komórkę, klucze i... Zadowolona wyszła z pokoju. Postanowiła zachować radośniejszy nastrój, by pozbyć się z głowy nieprzyjemnych myśli... Nieprzyjemnych i zarazem niepokojących. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że dziewczyna odczuwała narastającą niepewność... Wymieszaną z irytacją. Coś się działo wokół niej... Ale zarazem nie dosięgało bezpośrednio. Czuła to, ale nie umiała nic z tym zrobić.
Wydała z siebie ciche westchnienie, postanawiając zarazem porzucić ponure myśli i iść dalej... No, przynajmniej taki miała plan. Bo nagle zatrzymała się. Jej zielonkawe ślepia skupiły się na napotkanym... Uczniu. Uczniu, który wyglądał, jakby przesadził z napojami dla dorosłych. Zamrugała ślepiami, po czym ostrożnie rozejrzała się, upewniając się, że nie ma tutaj trzeciej osoby, by zaraz potem znaleźć się przy nim. Stanęła jakieś pół metra obok niego i ostrożnie uniosła rękę, by pomachać dłonią, chcąc w ten sposób zwróić jego uwagę na siebie.
- W porządku? - spytała się cicho Mei. - Zabrać cię do pielęgniarki? - postanowiła nie wysuwać na głos tego, co sama pomyślała na starcie. A nuż poczuł się słabo i potrzebował pomocy? Jeśli tak, to przecież nie mogła tego zignorować... Mimo wszystko.

_________________
Powrót do góry Go down
Lukas
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3359-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3540-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3598-relki-lukasa#77828 http://vampireknight.forumpl.net/t3536-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3360-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3558-pokoj-lucasa
Zarejestrował/a : 15/06/2017
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Mar 31, 2018 11:52 am

Rozmyślenia, zwątpienie, zagubienie. To wszystko szargało młodym chłopakiem, który cały czas próbował zrozumieć co się działo przed tym, nim znalazł się w wyrku. Zanim jednak do czegokolwiek doszedł, do jego nozdrzy doszedł zapach zbliżającej się osoby. Wtedy też usłyszał specyficzne skrzypnięcie drzwi pokoju, z którego wyszła dziewczyna. Co lepsze - podbiła akurat do niego, mimo że o to nie prosił, dzięki czemu mógł się jej przyjrzeć uważnie.
- Wydaje się taka... znajoma. Tylko... gdzie bym ją widział?
Zastanowił się, wzdychając, przez chwilę ignorując jej pytania. No nieźle, skoro już ktoś sugeruje pomoc, to znaczy że wygląda tragicznie. No to się urządziłeś, chłopie.
- Nie, dzięki. Nic mi nie jest. - mruknął, przenosząc na nią swój wymęczony wzrok. - Tak właściwie... czy my się czasem nie znamy?
Zapytał bezpardonowo, ryjąc tymi swymi przekrwionymi oczyma dziury w jej umyśle... a przynajmniej tak mogło się zdawać dla osób trzecich. Nie mógł się wyzbyć tego cholernego uczucia, że gdzieś ją widział. Tylko gdzie? Pytań było wiele, a odpowiedzi żadnej... może sama dziewczyna, będzie coś wiedziała na ten temat i zdoła odświeżyć mu pamięć? Oby, gdyż taka nieświadomość bywa problematyczna na dłuższą metę.
- A... i ten, wiem co sobie myślisz, ale nie... nie sądzę bym coś pił, a przynajmniej tak mi się wydaje.
Dodał po dłuższej chwili, ogarniając trochę swe nieokrzesane włosy na łbie. Gdyby był kobietą, można byłoby powiedzieć że miał fryzurę jak wiedźma, oby tylko ktoś go z nią nie pomylił i nie zechciał spalić na stosie.

_________________
Mowa japońska || Mowa niemiecka || Myśli
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 266


PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Mar 31, 2018 10:28 pm

Czarnowłosa zamrugała oczami, a na jej twarzy odmalowało się zdziwienie w momencie, gdy usłyszała jego pytanie.
- Huh... Może na zajęciach? - zasugerowała mu. To było najprostsza możliwość i właściwie... Dlatego została wzięta jako pierwsza sugestia. Mei natomiast nie zastanawiała się na starcie, czy zna właściwie zaczepianego. Bardziej miała w głowie to, że jego aktualny stan, który tak właściwie... Nie prezentował się najlepiej.
- Mei Aryu. Coś świta? - zdecydowała się mu jednak przedstawić. Może to sprawi, że będzie wiedzieć? Jeśli nie... Cóż, zawsze mogli się tutaj poznać i tyle. No, ale skupmy się na tym, co ma tutaj miejsce! Najwyraźniej sam wiedział, jak wyglądał, skoro zdecydował się z miejsca uświadomić dziewczynę. Tylko... Skoro tak...
- To co się stało? - spytała się, unosząc lekko brwi. - Zresztą, nieważne. Idź do pokoju, zanim któryś z nauczycieli cię zauważy - odsunęła się nieco, czekając na jego reakcję.

_________________
Powrót do góry Go down
Lukas
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3359-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3540-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3598-relki-lukasa#77828 http://vampireknight.forumpl.net/t3536-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3360-lucas http://vampireknight.forumpl.net/t3558-pokoj-lucasa
Zarejestrował/a : 15/06/2017
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Kwi 06, 2018 9:54 pm

A on z kolei tego zdziwienia nie rozumiał, przecież był osobą która zwykle nie zwraca uwagi na innych, a to że wydawało mu się iż skądś ją kojarzy... to już inna bajka.
- Może. Ale raczej nie rozmawialiśmy ze sobą wcześniej, co? - dopytał dla pewności, ziewając przy niej, ale by nie wyjść na gbura - zasłonił odpowiednio wcześnie usta. - Wybacz, dopiero wstałem.
Po co ja się właściwie jej tłumaczę? - mógłby przecież to olać, ale... nie wydawała się jakąś tępą lalą, by machnąć na nią ręką i sobie pójść, wiec można powiedzieć, że test pierwszego wrażenia - zdany.
- Nie wiem. Tak jakby coś dzwoniło, ale nie wiem w którym kościele. - ah te porzekadła. brzmiały tak głupio, ale akurat w tej sytuacji - pasowały idealnie. Wracając jednak... cóż, Lukas - synek który ograniczał osoby które chciał znać, chyba miał sporego pecha, bo chcąc nie chcąc w ostatnim czasie poznał wiele różnobarwnych person. No i Mei nie była wyjątkiem... już nie.
- Lucas Wolf, skoro już tak się przedstawiamy... - mruknął, podając jej dłoń. W sumie, co mu szkodziło, przecież byli w Japonii, tutaj poziom kultury był wysoki, a on jakoś nie chciał zbytnio go zaniżać, no przynajmniej nie bardzo. Ale skoro już tą pierdołowatą kwestię poznawania się mieli za sobą, mógł przejść do tej istotniejszej sprawy. Co się stało? Właśnie... może ona mu powie.
- Jakby Ci to... pamiętam że byłem w klasie, na jakiejś lekcji... i potem nic już nie pamiętam. Może Ty mnie widziałaś? - wyjaśnił pokrótce, przyglądając się jej z uwagą. Na słowa dotyczące nauczycieli, tylko parsknął śmiechem. I co mu zrobią? Dadzą linijką o dupie? Nie żartujcie.

_________________
Mowa japońska || Mowa niemiecka || Myśli
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 266


PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Kwi 08, 2018 10:03 pm

Pokręciła przecząco głową w odpowiedzi na jego pytanie.
- Nie wydaje mi się - odparła. Gdybyśmy rozmawiali ze sobą wcześniej... To spotkanie chyba przebiegałoby ciut inaczej - pomyślała międzyczasie, nadal patrząc na chłopaka. Jednakże taką uwagę zachowała jedynie dla siebie, starając się bardziej skupić na aktualnej sytuacji.
- Miło mi poznać! - powiedziała na przedstawienie się. Cóż, nawet jeśli spotkali się na jakiś zajęciach, to co szkodziło, by poznać się na nowo? W końcu inaczej jeśli to była szkoła, a inaczej poza nią, gdzie nie obowiązywały sztywne zasady dotyczące wielu rzeczy.
Ostrożnie zacisnęła swoją dłoń na jego i delikatnie potrząsnęła nią, po czym wysłuchała jego słów...
- Chwila... Czyli nie pamiętasz, co działo się z tobą od momentu pojawienia się na lekcji? - spytała się go, jednocześnie decydując się na zignorowanie jego śmiechu. - I chyba nie koniecznie... Ale ostatnio było dużo lekcji... Chociażby WDŻ - powiedziała, wzdychając cicho.
Najwyraźniej sytuacja robiła się dość nietypowa.

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 335


PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Kwi 22, 2018 6:14 pm

To co się działo na lekcji było przeszłością (a właśnie przypomniało mi się, że i tam muszę odpisać) a teraz mają coś do załatwienia. Obchód był jednym z ważnych obowiązków prefektów i to właśnie mieli wykonać. Fergal po akcji na mieście musiał odetchnąć, ogarnąć się i przede wszystkim dojść do ładu oraz składu. A niefortunna lekcja okazała się tylko i wyłącznie wybrykiem jakiegoś mało bystrego uczniaka. Cholerni ludzie z depresją.
Teraz miało być inaczej. Rekin postanowił powalczyć z przypływem gniewu, opanować się i skupić na swoich powierzonych zadaniach. Przyodziany w szkolny mundurek dla nocnej klasy ruszył na żer. Pierw znajdzie Mei, a później udadzą się na patrol.
Dziewczynę znalazł na korytarzu. Stała z jakimś mniej znanym mu typkiem, chociaż mordę widział na zajęciach to i tak nie przykuł zbytnio uwagi Niemca. Skrzywił się, obnażając rekinie zębiska jakby na znak ostrzeżenia.
- Mei, mamy robotę do zrobienia.
Nieznoszący sprzeciwu głos. Łbem skierował w stronę z której przybył, jednak nim odeszli zwrócił się też do młodego. On ponoć też został prefektem.
- Jeśli chcesz, możesz dołączyć do patrolu. A jak nie, to też zacznij coś robić. Twoje stanowisko nie jest tylko po to, by szpanować koleżankom.
Zbyt mocna uwaga, lecz Fergal jako osoba wojskowa miał kilka swoich odruchów. Tak czy inaczej udał się z wampirzyca na obchód. Zaczną pierw od terenów zielonych.

zt z Mei

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3869-lilith-victoria-diana-reiss-kuroashita#85328 http://vampireknight.forumpl.net/t3757-lilith#82511 http://vampireknight.forumpl.net/t3645-lilith#79067 http://vampireknight.forumpl.net/t3640-mieszkanie-lilith#79059
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 276


PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Maj 26, 2018 11:32 am

Kłamstwem było stwierdzenie, że Lilith nie ucieszyła się, gdy zadzwonił do niej ktoś z Akademii w, zdawać by się mogło, dość błahej sprawie. Ot, w całym tym zamieszaniu związanym z przeprowadzką zapomniała jednego pudła z książkami. Szkoła była gotowa wysłać je wampirzycy na wskazany adres, ale ona zapewniła, że "jest w okolicy i ma możliwość odebrania swoich rzeczy osobiście jeszcze tego samego dnia" dlatego umówiła się z portierem jeszcze tego samego wieczora. W rzeczywistości wcale nie była w okolicy Akademii i wcale nie miała czasu się w niej pojawić. By to zrobić, musiała odwołać spotkanie z klientem, tłuc się przez pół Yokohamy w metrze, by na koniec palnąć się w łeb i dojść do wniosku, że naprawdę jest głupią blondynką, skoro zapomniała o tym, że umie się teleportować...
Tak więc ponownie zjawiła się w Akademii Cross i choć miała być to tylko chwilowa wizyta, jej serce biło szybciej, zupełnie jak wtedy, gdy zjawiła się w szkole pierwszy raz. Czyżby była aż tak sentymentalna i nie potrafiła do końca pogodzić się z tym, że jej edukacja w tym miejscu dobiegła końca? Być może, jednak to nie był główny powód. Przemierzając wolnym krokiem szkolny dziedziniec bezustannie rozglądała się za jasnowłosymi uczniami. Czy Vivi i Levi, jej bliźnięta, są tutaj? Czy już odkryli, że są rodzeństwem i przeklinają matkę, która ich rozdzieliła jako niemowlęcia? Czy...
- Dobry wieczór, pani Ishikawa - stary wampir (dosłownie stary, bowiem został dzieckiem nocy kiedy jego ludzkie życie chyliło się ku końcowi) przerwał jej rozmyślania swoim powitaniem, kiedy tylko znalazła się pod dachem Akademika.
- Reiss - poprawiła go i widząc zdumienie w jego oczach natychmiast dodała: - Lilith Reiss to moje prawdziwe i zarazem aktualne nazwisko. Skoro już nie jestem uczennicą szkoły, to nie ma powodu by tytułować mnie moją przykrywką - zniżyła głos i puściła do niego oczko - Ale wie pan, wolałabym, by póki co zostało to naszą małą tajemnicą.
Uśmiechnęła się do niego kładąc dłoń na jego ramieniu.
- Jeśli już jestem szczera, to muszę przyznać, że brakuje mi pańskiego zrzędzenia na "niewychowaną młodzież" - zachichotała wymijając go.
Dałaby głowę, że gdyby portier nadal był człowiekiem, to zarumieniłby się po same uszy.

~*~

Kto by pomyślał, że kilka(dziesiąt) książek upchanych na siłę do wadliwej jakości pudełka może być tak ciężkie! Pomimo swojej wampirzej siły, Lilith musiała przyznać, że ciężko było jej je nieść. Wysokie buty na obcasie, które miała na sobie, dodatkowo utrudniały sprawę.
Byle się nie wywalić, byle się nie wywalić, powtarzała sobie w myślach, zmierzając korytarzami w stronę wyjścia. Jeszcze tylko dwa zakręty, schody i będzie niemalże przy wyjściu, stamtąd do miejsca w którym będzie mogła się bezpiecznie teleportować i...
Po kimś Vivianne musiała jednak odziedziczyć niezdarność. Pech chciał, że akurat po matce. Jasnowłosa wampirzyca potknęła się o własne nogi, jej twarz zaliczyła bliskie spotkanie z podłogą, a książki... Cóż, korytarz powinien zmienić nazwę na książkorytarz, bowiem cały był nimi zasypany. A pośrodku całego tego bałaganu jedna wkurzona kobieta.

_________________
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Maj 26, 2018 12:44 pm

I jeden smukły wampir o nieokreślonym bliżej wieku. Mógł nie zostać zauważony, bowiem w jego żyłach nie płynęło tyle krwi, ile potrzebowałby przedstawiciel jego rasy. Nim jednak nastąpiło spotkanie przy książkach na korytarzu, Taka snuł się wolno kierując się w stronę gabinetu Yuki. Znał tylko jedną trasę, więc spotkanie się już opuszczającej na zawsze mury tego Akademika kobiety z obecnym uczniem (właściwie jeszcze nie był na żadnych zajęciach, więc bliżej mu do rezydenta) można było zaliczyć do tych nie do uwierzenia.
Długowłosy w swoim mundurku i spowolnionych ruchach przypominał ducha niżeli kogoś, z kim dałoby się utożsamić jako towarzystwo. Mimo wszystko nie podeptał chamsko książek porozrzucanych na drodze, a nawet trzy z nich znajdujące się pod jego butami podniósł i znad ich okładki spojrzał na roztargnionego mola książkowego. Płci pięknej niewątpliwie. Dzięki drobnej budowie i wzrostowi ciała można było skojarzyć ją z uczennicą, ale nie nosiła na sobie mundurka. Czy spotkał nauczycielkę? Ktokolwiek by to nie był, nerwowo zbierała najbliższe porozrzucane lektury, choć nie mogła doszukać się na podłodze wspomnianych trzech egzemplarzy. Jeśli kobieta utkwiłaby szkarłatne oczy na wampirze, napotkałaby na krótko mdłą stal w tęczówkach bardzo mocno podkrążonych oczu Białowłosego. Nie podchodził do niej, ale trzymał jej własność w szczupłych rękach. Dżentelmenem też nie był, nie ruszył z pomocą, by podnieść leżącą Krwiopijczynię. O, kontakt wzrokowy urwał się, ponieważ Taka znów schylił się po kolejną książkę torującą mu drogę. A tam książki, musiał przemknąć obok nieznajomej, która miała popsuty humor.
Nie zbliżał się tak naprawdę dlatego, by nie zaatakować Blondynki. Nie szukał kolejnych kłopotów, choć głód był przepotworny i mógłby chcieć potraktować osobistość jak posiłek. Zresztą niepozorne gabaryty towarzyszki z książkami mogły być złudzeniem. Nie świecił formą, toteż mógłby więcej sobie zaszkodzić niż pomóc. W skrócie: utrzymywał sześciometrowy dystans od epicentrum rozrzuconych książek i ich właścicielki.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3869-lilith-victoria-diana-reiss-kuroashita#85328 http://vampireknight.forumpl.net/t3757-lilith#82511 http://vampireknight.forumpl.net/t3645-lilith#79067 http://vampireknight.forumpl.net/t3640-mieszkanie-lilith#79059
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 276


PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Maj 26, 2018 2:14 pm

Czy była to ostatnia wizyta Lilith w Akademii Cross? Niewątpliwie tak, ale tylko dla uczennicy, którą odgrywała. Mając jednak dwójkę dzieci w szkole (w końcu to był powód jej rezygnacji - nie będzie przecież biegać w białym mundurku i udawać słodkiej idiotki, kiedy jej latorośle robią to samo!) z pewnością od czasu do czasu odwiedzi jej mury, by sprawdzić jak sobie radzą. Może przy okazji wypije herbatkę z Kaienem? W końcu nie wydawał się zaskoczony, kiedy wyznała mu jak naprawdę się nazywa. Mało tego, stwierdził, że wiedział o tym od początku. Tylko skąd? Tego właśnie planowała się dowiedzieć.
Wracając jednak do właściwej akcji, zaraz po tym jak otrząsnęła się po upadku, zajęła się ogarnianiem powstałego bałaganu. Aż dziw, że nikt z uczniów nie wyszedł na korytarz. W końcu upadające pudło zrobiło taki hałas, że umarłych mógłby obudzić! Wypowiadając pod nosem bardzo brzydkie przekleństwa postawiła tekturę do pionu i zaczęła zbierać książki. Jedna po drugiej, dokładnie je układając. Zupełnie, jakby nie miała do czynienia z papierem, a z czymś znacznie cenniejszym. Trudno się dziwić. Niektóre z tomiszczy były naprawdę stare, a kilka z nich pamiętało jeszcze młodość jasnowłosej wampirzycy. A przecież urodziła się dwa i pół wieki temu! Oh tak, część książek starej Reiss była warta naprawdę dużo. Ale to nie o pieniądze jej chodziło, kiedy jedna po drugiej lądowały na dnie pudła, a o sentyment.
To dlatego zauważyła go dopiero go chwili. Z początku w ogóle nie zwróciła na niego uwagi sądząc, że to jeden z uczniów wracających do swojego pokoju w akademiku. Dopiero po chwili, kiedy młody wampir wciąż stał w bezruchu, odważyła się ponownie na niego spojrzeć. Tym razem jej wzrok zatrzymał się dłużej na jego postaci.
- Przepraszam za ten bałagan - uśmiechnęła się do niego przepraszająco - Pozbieram co moje i już się wynoszę.
Nie obawiała się białowłosego. Jego... coś, co Lilith określała aurą (choć w rzeczywistości był to jedynie wampirzy zapach i chłód) wskazywało na to, że jest wampirem niższej krwi. Gdyby ją zaatakował, natychmiast odparłaby atak. Mało tego - dosłownie wgniotłaby go w ziemię.
- Wszystko w porządku? - zapytała po chwili. Nie wyglądał najlepiej, a kobieca intuicja podpowiadała jej, że i też nie czuje się za dobrze. Ktoś taki był łatwą pożywką dla silniejszych wampirów.
Podniosła się i wyciągnęła do niego dłoń. Nie, nie po swoją własność. Nie wyczuwała od niego krwi, a zatem nie był ranny, jednak coś byłej lekarce nie dawało spokoju.

_________________
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Maj 27, 2018 10:48 am

Cóż, wampirzyca z aparycji wyglądała na młodą i bezdzietną. Nie mógł przypuszczać, iż jest matką dla dwójki dzieci. Zresztą nawet nie przyszło mu do głowy takie myślenie. Nie przywykł do rozmyślania o społeczeństwie, roli rodziny, pracy i tym podobne. Życie na ulicy stawiało inne priorytety. Dbanie przede wszystkim o siebie. Blondynka o skromnym wzroście troszczyła się o swoje pociechy, skoro zadeklarowała ich odwiedzanie. Opiekowała się też książkami, którymi starannie wypełniała kubaturę tekturowego pudełka. I jak się okazało, jakiś stopień uwagi skierowała na Białowłosego.
Odrobinę wzdrygnął się, gdy skierowała wobec niego słowa przeprosin. Dlaczego przepraszała za coś tak błahego? Może czuła się winna przystankowi wampira, skoro tkwił w miejscu nie przekraczając lektur? Długowłosy i tak za kilka, może kilkanaście kroków z własnej woli zrobił krótką przerwę. Skostniałe i słabe ciało szybko traciło energię, której nie pozyskał od ostatniej wizyty u Yuki. Wręcz pogorszyło mu się od tabletek, którymi rzygał jak kot.
Nic nie odpowiedział więc na słowa o bałaganie. Stwierdziła, że posprząta, to nie miał większego wpływu na jej czynności. Jeszcze trochę biernie stał i gapił się na to co robi, choć dalej trzymał książki w rękach, jakby stał się stoliczkiem na dzieła sztuki. Nie zrozumiał również gestu kierowanego w jego stronę. Dłoń kobiety wyszła naprzeciw Taki, który mętnym wzrokiem spoglądał na jej szczupłe palce. Uważał, że chodziło o książki, więc wysunął je na spotkanie z ręką Lilith. Sam jednak nie postawił ani kroku dalej, i tak była wystarczająco blisko, właśnie na ów wspólne wyciągnięcie rąk ku sobie.
Na tym jednak nie zakończył sprzątania korytarza z rozwalonych papierzysk w wiekowych oprawach. Ostrożnie kucnął przy jeszcze jednej lekturze i wziął ją do rąk. Sporo ważyło tomisko. Wzrok rozmydlał się coraz bardziej, mimo wszystko leniwie zbliżył się do pudełka i subtelnie wsadził do pojemnika. Zawsze to chwila myślenia o czymś innym niżeli o głodówce. Trochę czasu zajęło mu wyprostowanie się, choć dzięki tej czynności zyskał nieco czasu na ogarnięcie odpowiedzi dla nieznajomej. Pewnie jak na dłoni było widać, że wygląda marnie.
-Nic nie jest w porządku -rzekł cicho z obojętnym w głosie tonem, jakby do siebie, po czym dodał już nieco głośniej- Tędy do... lekarki?
W mowie, w powolnym poruszaniu się przypominał ducha albo zombie, z ledwie przytomnym umysłem. Tak mocno uzależnił się w przeszłości od codziennych łowów połączonych z rozrywaniem mięsa, że wciąż brakowało organizmu tychże atrakcji i składników w diecie. Ciężko przechodzić odwyk w samotności, bo nawet miał zabronione spotykać się z Fumiko. Minęły dopiero dwa dni, odkąd widzieli się po raz ostatni, a już czuł pustkę. Głębszą niż dawniej. Co mogło mu dolegać prócz braku pożywienia?

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3869-lilith-victoria-diana-reiss-kuroashita#85328 http://vampireknight.forumpl.net/t3757-lilith#82511 http://vampireknight.forumpl.net/t3645-lilith#79067 http://vampireknight.forumpl.net/t3640-mieszkanie-lilith#79059
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 276


PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Maj 28, 2018 5:48 pm

Wybacz, że krótkie, ale przez cały dzień ktoś czegoś chciał i udało mi się skleić tylko to. Gomene!

- Widzę, że nie jest. - odparła krótko nie spuszczając wzroku z wampira. Jego zachowanie wydało jej się co najmniej dziwnie. Oczywiście, spotykała wampiry, które po przemianie nie do końca potrafiły odnaleźć się w nowej roli, często izolując się od nocnego społeczeństwa. Aspołeczne jednostki zdarzały się również wśród ludzi, co we współczesnych czasach nie było niczym zadziwiającym. Intuicja jednak podpowiadała Lilith, że problem... chłopaka? A może już mężczyzny? Leżał gdzie indziej. I chociaż nie była to jej sprawa, to zamierzała wybadać, gdzie.
- Nie ruszaj się - nakazała mu ujmując jego twarz w dłonie, kiedy przestał wkładać książki do pudła - Jak się nazywasz? Od jak dawna jesteś wampirem? Kto jest Twoim panem? Kiedy ostatnio jadłeś?
Zalała go falą pytań, które miały na celu zdiagnozowanie białowłosego. Co prawda aktualnie nie była lekarzem, ale zdobyta przed laty wiedza medyczna nadal była aktualna. Choć niektóre rzeczy wymagały odświeżenia... Radzenie sobie z wampirzym głodem jednak do nich nie należało. Od lat stosowała jedną prostą metodę. Jeśli Taka odpowie na jej pytania zgodnie z prawdą, to mu go zdradzi. Teoretycznie robiła to bezinteresownie, w praktyce... Cóż, jeśli mu pomoże, to wampir musi się liczyć z tym, że za jakiś czas się do niego zwróci po pomoc w jakimś drobnym interesie. Czy to się jednak stanie, zależało tylko od Taki.
- Od jak dawna jesteś w Akademii? Masz tu kogoś bliskiego? - zadała mu ostatnie pytania wciąż trzymając jego twarz w drobnych, lecz silnych dłoniach, nie odrywając wzroku od jego srebrnych oczu. Zupełnie jakby szukała w nich szaleństwa...

_________________
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Maj 29, 2018 6:15 pm

-Co Ci do tego? -odpowiedział z początku dość chamsko, może dlatego dłonie kobiety nie uwalniały jego głowy, na co syknął- Zostaw mnie!
Przekręcał głową na boki, lecz brakowało mu witalności, by chociaż o milimetr przekręcić wycieńczone oblicze. Nawet podniesienie głosu wycisnęło z niego kolejną dawkę energii, której i tak nie miał za dużo. Ksa, czuł się podle, nienawidził relacji z innymi wampirami, a ta babka przed nim nie kryła swojej siły i zawziętości. Warknął cicho rezygnując z kolejnych prób wyswobodzenia się.
-Nazwali mnie Taka... kh... nie wiem jak długo jestem wampirem... nie znam z imienia pierwszego Pana, a drugi o mnie zapomniał... kiedy jadłem...?
Zbyt dawno. Mimowolnie przełknął ślinę, samo wspomnienie o posiłku dręczyło jego sponiewierany umysł. Po jego wyglądzie dało się wywnioskować, że nie odżywiał się poprawnie, nawet jeśli przypisana mu dawka była normą. No i oczywiście fakt, że nie umiał przyswoić tabletek. Beznadziejna sytuacja.
Wciąż nie mógł wyzwolić się z chwytu Blondynki, która chyba widziała w tym rozrywkę, by dręczyć Długowłosego. Najwyraźniej wykorzystała jego niedyspozycję i bawiła się po swojemu. Nie wiedział bowiem, że tak jak Yuki była lekarką.
-Od tygodnia...
W tym samym momencie, gdy miał zamiar jakoś wywinąć się od odpowiedzi na ostatnie pytanie, zawibrował mu telefon w kieszeni. Tylko jedna osoba miała do niego numer, dlatego tym chętniej i nie zważając na mało komfortową sytuację (czyli będąc w imadle z dłoni Wampirzycy) odczytał wiadomość.
I to był błąd.
Źrenice Taki stały się ledwie widocznymi punktami. Jak to? Nie mogli się widywać? Ale to dla Fumiko dołączył w szeregi uczniowskie, by móc się z nią spotykać. Może jeszcze nie dzisiaj i nie jutro, ale... z treści wynikało, że ich wizyty są zabronione do odwołania. Dla niej też starał się zażywać leki, ograniczyć do minimum spożywanie krwi, unikać zagrożeń, a teraz... nawet nie może jej widywać? Nie, nie mogło to tak być! Nie po to dał się zamknąć w tej Akademii, by zdechnąć! Jego psychika była i tak nikła, a bez towarzystwa osoby, którą jako jedyną znał...
...Telefon momentalnie wyślizgnął się z drżącej ręki. Przewodnik tylko czekał na taką okazję. Oniemiałego, zdębiałego, ze zgryzotą w myślach łatwiej przekonać do swoich przekonań. Jeszcze w dodatku osłabionego po cud-diecie. Cud-dieta, że jeszcze żył. Niewidzialna ręka Przewodnika widziana jedynie przez Białowłosego uściskała go w niby przyjaznym geście. Delikatnie przypomniał mu, że nie miał racji przystając na warunku Dyrektora i lekarki Yuki. Że mógł zrobić po swojemu, żyć poza tymi murami bez zasad. Skoro jedyna osoba trzymająca go tutaj miała zostać permanentnie odsunięta od Długowłosego, to dlaczego nie postawić nowych warunków? Jak oni ograniczyli mu żywot, Taka może bez przeszkód ograniczyć ich przywileje. Nie zmienia się tak zasad, tak podpowiadał z krzywym uśmieszkiem Przewodnik.
Wściekłość wypełzła tak szybko jak kły z dziąseł. Rozwarł na pełną szerokość szczęki chcąc sięgnąć nimi Lilith. Wciąż go trzymała za twarz, lecz jego dłonie tym razem dorwały jej nadgarstków próbując wyswobodzić się z uścisku. Może i był niskiej krwi, jednak taki czysty jad naprodukował się w jego żyłach i myślach, że stracił nad sobą panowanie.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3869-lilith-victoria-diana-reiss-kuroashita#85328 http://vampireknight.forumpl.net/t3757-lilith#82511 http://vampireknight.forumpl.net/t3645-lilith#79067 http://vampireknight.forumpl.net/t3640-mieszkanie-lilith#79059
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 276


PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Maj 30, 2018 6:48 am

Roześmiała się widząc jego żałosne próby wydostania się z jej uścisku. Może i była drobną blondynką, ale w tym niepozornym ciele drzemała (zwykłemu śmiertelnikowi zdawać by się mogło) nienaturalna siła. Taka nie miał szans ze starą wampirzycą zaprawioną w boju, która doskonale wiedziała jak go unieszkodliwić.
- Nie wyrywaj się, gdy chcę Ci pomóc, do cholery! - skarciła wampira wbijając nieco mocniej paznokcie w jego policzek. Nie zamierzała go krzywdzić, ale on najwidoczniej posiadał jakieś masochistyczne zapędy i za wszelką cenę chciał oberwać od Lilith. Reiss może i ostatnimi czasy zrobiła się milsza, ale to nie znaczy, że nagle stała się posiadaczką anielskiej cierpliwości.
- Jesteś słaby nawet jak na dawniej człowieka - stwierdziła spokojnie po chwili szarpaniny z Taką - Jak mniemam, Twój organizm odrzuca tabletki. To zdarza się częściej niż myślisz, nawet wśród wampirów wyższej krwi. Po prostu nie każdy toleruje smak tego gówna.
Wcale jej nie przeszkadzało, że w międzyczasie odczytał wiadomość. Skoro to coś ważnego, to niech sprawdzi! Sama Lilith zastygła w bezruchu podczas ich chwilowego zawieszenia broni, co wyglądało całkiem zabawnie. Niczym dwóch szarpiących się dzieciaków, którzy zaprzestają bójki, bo do jednego zadzwoniła właśnie mama, by wracał na obiad. Sytuacja była jednak poważniejsza - Lilith próbowała dotrzeć do młodego wampira, który najwyraźniej cierpiał z głodu.
Jego reakcja na wiadomość zaciekawiła ją do tego stopnia, że nie zważając na to, że Taka próbuje ją zaatakować, sama podniosła jego telefon i skupiła się na czytaniu jego prywatnej konwersacji z zielonooką dziewczyną. Przez cały czas trzymała wampira za szyję na wyciągnięciu ręki, aby ten nie mógł rzucić się na nią z kłami. Jeśli wyciągnął w jej stronę swoje pazury i ją podrapał (w końcu była od niego znacznie mniejsza, dzięki czemu mógł do niej dosięgnąć) to nie przejęła się tym zbytnio, niewzruszenie przeglądając wiadomości wymienione z Fumiko.
- "Błagam Cię, byś więcej się nie głodził. Kontaktuj się z medykami gdy tylko poczujesz się gorzej. Nie krępuj się prosić o pomoc." - odczytała na głos treść smsa od nastolatki - Tak jak myślałam. Trzymaj się mnie mocno!
Puściła go, by zaraz do niego przylgnąć i go mocno objąć. Zdążyła jeszcze chwycić pudełko i przyciągnąć je w ich stronę, by następnie zniknąć ze świstem powietrza.

z/t + Taka i pudełko ---> TUTAJ

_________________
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 266


PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Cze 23, 2018 11:25 am

Zatopiła się całkowicie w myślach, przemierzając kolejne korytarze szkoły, jak i odruchorowo reagując na przywitania ze strony uczniów. Jej myśli skupiały się ciągle wokół otrzymanej wiadomości głosowej, gdzie pojawiła się dość istotna sprawa... Na swój sposób niepokojąca, ale... Nie można reagować zbyt negatywnie i odruchowo patrzeć w jednym kierunku. Na dodatek... Ciężko będzie cokolwiek zrobić teraz... Za późno odebrałam ją... - rozważała w myślach to, co usłyszała. Inny zapach? Wampira niełatwo oszukać w kwestii woni przecież... Przynajmniej tak się jej wydawało. Może inne perfumy? - miała wrażenie, że nie dojdzie na szybko o co chodzi. Prościej i bardziej logiczniej... Można byłoby się skupić na wampirze, Tace, nie?
Ewentualnie mógł się gdzieś zaszyć na terenie Akademii, z dala od wszystkich, by móc odetchnąć. To też możliwe.
Potarła policzek, krzywiąc się delikatnie. Wiedziała, że istniało wiele możliwych rozwiązań, tłumaczących to wszystko. Ale najpierw... Wypadałoby znaleźć któregokolwiek z nich i przekazać wiadomość od dyrektora. Coś sie wymyśli... Raczej. Może poszukam kogokolwiek innego? - tchnęła ją taka myśl. Międzyczasie wyciągnęła komórkę, napisała jeszcze wiadomość i zniknęła stąd.


z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 335


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Cze 26, 2018 10:51 pm

Z medycznego do akademików. Zamierzał wrócić do Otiego powiedzieć, że wszystko jest okey ale nim tego dokona, musiał załatwić w między czasie jeszcze jedną sprawę. Zakładał, że sprawa z TĄ wampirzycą może przysporzyć mu niemałe kłopoty, wszak zostawił ją samą a sam gdzieś pognał. Nie no, zajmował się obowiązkami prefekta, a że w pewnym momencie wyszło jak wyszło. Mówi się po prostu trudno.
Nadal odziany w dresy, czekał oparty o ścianę blisko wejścia do korytarza, tak by wampirzyca w razie czego go zauważyła. Nim jednak przystanął, napisał do niej szybką wiadomość. Liczył że się posłucha, wszak to on jest starszy, silniejszy i ma lepsze stanowisko. Poza tym nie mógł się doczekać powrotu do brata, pomyśleć że odczuwał aż tak silną tęsknotę. Nie, w życiu by nie przypuszczał. A przecież dawno temu mieli okazję do widywania się.
- Szybciej.
Burknie pod nosem, wlepiając wzrok w sufit. Miał nadzieję, że nie bardzo zrazi zapach maści, było czuć. Nie że śmierdziały, ale mogły lekko podrażniać. W ręku trzymał papierową torbę z rzeczami otrzymanymi od panny Green. Oby też Mei nie była ciekawa, ba, zawsze może powiedzieć że ma tam kanapki.
Chociaż jakby się zastanowić, nie było go aż tak długo. Garruch nie trzymał Licho wie ile czasu. Może z dzień?

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 266


PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Cze 28, 2018 10:13 pm

Odczuwała coraz to większy mętlik... I zarazem niepewność wymieszaną z całkowicie złymi przeczuciami. Nie mogła znaleźć nigdzie wampira, dodatkowo wychodziło na to, że inni prefekci również... Mógł umknąć uwadze jednej osoby, ale nie kilku, nie...? Przynajmniej z takiego założenia wychodziła. Czy mogę uznać, że rzeczywiście... - pomyślała. - Rzeczywiście jest poza Akademią? Jeśli tak to dlaczego? - jeszcze pozostawała kwestia tamtej dziewczyny... Ktoś był na miejscu kary, wyglądający jak Fumiko... Może ona sama? A zapach...
- Aaah, zostają mi tylko domysły - potarła głowę, krzywiąc się. Dziwny dzień, zdecydowanie.
Na dodatek wychodziło na to, ze to nie koniec rewelacji.
Wiadomość od Fergala zaskoczyła ją... I wywołała zarazem lekką irytację. Najpierw wywiało go i zostawił ją z tym wszystkim samą, a teraz wypisuje takie rzeczy? Czarnowłosa przez te wydarzenia nie była w humorze. I na dodatek niewiele świadczyło, by miało się to zmienić. Dlatego też nie odpowiedziała, jednakże skierowała swoje kroki ku wskazanemu miejscu w wiadomości. I to nie wcale dlatego, że czuła przymus!
Kilka minut później dotarła na miejsce. Uniosła nieco brwi, dostrzegając mężczyznę, po czym podeszła do niego tak, by dzieliła ich odległość około metra. Uderzył w nią nietypowy zapach wyczuwalny od jego ciała. Co jest?
- Otrzymałam wiadomość - odezwała się do niego. - Miło, że chcesz ze mną pochodzić - dodała. - W którym momencie tym razem zostawisz mnie? - skrzyżowała ręce na wysokości klatki piersiowej. Wyraźnie niezadowolona była i najwyraźniej czekała na cokolwiek związanego z wyjaśnieniem.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Korytarz
» Korytarz
» Podziemny korytarz
» Czerwony korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: KSIĘŻYCOWY :: KORYTARZE I ŁAZIENKI-
Skocz do: