IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Krew do krwi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Krew do krwi   Pią Kwi 21, 2017 6:36 pm

Trochę czasu mu zajęło dojście do faktów, że faktycznie Śniący odebrał Vladowi coś co nie sposób wycenić. Zabrał mu jego tożsamość. Wspomnienia okazały się kłamstwem ponieważ z wszelkich kronik i podań wychodzi na to, że Cecylia jest martwa i to dość długo by jej szkielet wysechł na biel. Sama Esmeralda nie będzie zbyt chętna by przedstawić kwestie dotyczące czy rytuału odwampirzania czy też Świata Krwi. Jednakże od kogoś musiała się tego nauczyć. Vladislau nie odnalazł innej rodziny, w której występowało choćby podejrzenie użytkowania magi krwi tego odłamu. Przynajmniej nie wśród żywych. Jeśli był ktokolwiek prócz Espadas krył się świetnie. Jedyna żyjąca osoba, prócz Esme naturalnie, jaką Vlad mógł podejrzewać o paranie się tą magią jest jej babka. Kiedyś Esmeralda, choć pamięta ją jako Cecylię, wspominała o swych zdolnościach. To babka była jej nauczycielką. Dlatego też przedstawiciel rodziny Darkhawk powierzył dowództwo nad Oświatą Corneliusowi i wyruszył do kolebki własnej rodziny - Wielkiej Brytanii. Rodzice Esmeraldy specjalnie się nie ukrywali. Byli poważanymi naukowcami zarówno w świecie łowców jak i pośród zwyczajnych ludzi. Tym lepiej. Vlad miał serdecznie dość poszukiwań, wertowań i przepytywań. Choć raz coś mogłoby przyjść prosto. Jednakże odnalezienie lokalizacji to jedno, a poproszenie o pomoc to zupełnie inna historia.
Myślał, że Esme ma duży dom. Pomylił się. Jej rodzice mieli taką hawirę, że nawet Oświata wymięka. Nic dziwnego, że czuli się tacy ważni. Gdy zbliżył się do bramy Vlad przedstawił się w kilku żołnierskich słowach jako oficer wyższego szczebla oraz przyjaciel rodziny i został wpuszczony na teren posiadłości. Gdyby nie rozmiary Kresa prawdopodobnie byłby poproszony o pozostawienie go na zewnątrz, ale kto by się kłócił z żołnierzem posiadającym psa, a na którym można odjechać w siną dal? Pierwszy etap za nim. Jest tutaj. Czas skonfrontować się z rodziną Esmeraldy. Najgorsza misja ever.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Pią Kwi 21, 2017 7:25 pm

Dom Espadasów zawsze był otwarty dla przyjaciół i członków Oświaty. Gospodarze od zawsze przywiązywali dużą uwagę do kontaktów, pozwalając by ich kariera naukowa i medyczna pięła się na szczeblach z ramienia ludzkiego poszanowania. Nic dziwnego, że służący wpuścił strudzonego wędrowca. Już od samego wejścia zmierzył Vlada i jego psiego towarzysza, by odebrać od gościa wierzchnie ubranie.
- Proszę za mną. Pan Espadas czeka w błękitnym biurze. - wykonał zamaszysty ruch dłonią, wskazując gościowi kierunek. Już pierwszy rzut oka wystarczył, by przekonać się o fakcie, iż ta rodzina nie należy do klasy średniej, czy też pospólstwa. Poza starannie wykonanymi meblami oczy cieszył widok obrazów i rzeźb, gdzie żadne z nich nie znalazło się w wyposażeniu przez przypadek. Projektant był nie tylko uzdolnionym artystą, ale również typowym bucem, jeśli wziąć pod uwagę kosztowność i rozmach tych wszystkich ozdób.
- Pan nie lubi obcych zwierząt. Proszę założyć psu kaganiec. - polecił przed samym wejściem i po odczekaniu odpowiedniej chwili, pchnął drzwi do „błękitnego biura”, które wyglądem bardziej przypominało gabinet z biblioteką, niżeli miejsce do potencjalnych interesów. Po krótkiej zapowiedzi skłonił się dla Pana domu i wycofał się, pozostawiając Vlada w towarzystwie gospodarza.
- To chyba jakiś żart. - James nie krył oburzenia i pośpiesznie wstał od biurka. Podobnie jak Esmeralda również i on był pracoholikiem, o czym świadczyły rozłożone papiery, książki, a także obecność odczynników i dziesiątek buteleczek z podejrzaną zawartością.
- Jak śmiesz pokazywać się w moim domu, Darkhawk?! - zmarszczył brwi, wypowiadając ostatnie słowo z nieukrywaną obrazą. Pamiętał. Doskonale przypominał sobie czas ich ostatniego spotkania.
- Nie mam dla Ciebie czasu. Wyjdź. - polecił i ponownie usiadł na swoim prawie królewskim fotelu. Jak być bucem… to na całego!

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Sob Kwi 22, 2017 7:41 pm

Przy tak dużym domostwie nie dziwne, że mieli służbę. Bez obiekcji Vladislau oddał swoje ubranie wierzchnie - prosty płaszcz w kolorze ciemnej oliwki. Przemierzał korytarz wraz z służącym przyglądając się uważnie mijanym obrazom. Ktoś tu miał nadzwyczaj mało gustu. Taki przepych był oznaką próżności. Jednakże o poziomie samooceny Jamesa wiedział nie od dziś. Taki wystrój pasował do jego osobowości. Stary zapatrzony w siebie kretyn. Gdy został poproszony o założenie psu kagańca bez zawahania odpowiedział.
- To tak jakbym założył kaganiec bratu. Sądzę, że Pan nie knebluje swoich krewnych. - odparł i po chwili paskudnie się uśmiechnął - Nie publicznie. - dodał nie mogąc się oprzeć. Ten szacunek dla tego capa i jego predyspozycji oraz wymagań były drażniące. Choć zad miał wysoko to i tak srał jeszcze wyżej niż miał dupę. Ot zdanie Vlada, w którym po chwili się utwierdził. Dlatego taka uszczypliwa sugestia mu się należała. Znając naturę ludzką wkrótce mogą powstać na ten temat ciekawe plotki. W końcu trafił do ojca Esmeraldy. Oczywiście został ciepło przyjęty, jak zwykle.
- Czy ja się śmieję? - zapytał z kamienną twarzą w ramach odpowiedzi na pytane retoryczne ojca Esmeraldy. Ten człowiek powinien być świadom, że odwiedziny w jego domu były ostatnią rzeczą jakiej Vladislau sobie życzył. Jednak przyszedł.
- To dobrze. Bo nie o Twój czas przyszedłem prosić, James. Chcę porozmawiać z babcią Esmeraldy. - stwierdził patrząc w oczy Jamesa wzrokiem chłodnym i, podobnie jak głos, pozbawionym emocji. Pies stał u boku Vlada obserwując mężczyznę bystrym wzrokiem. Czekał w gotowości by bronić swego przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Sob Kwi 22, 2017 11:06 pm

Służący nie był w stanie opierać się tak dobitnym argumentom wytoczonym przez łowcę. Potulnie spuścił wzrok i tylko zamknął za gościem drzwi. W głębi duszy wyczuwał, że Panu domu nie spodoba się tak odważna postawa mężczyzny, ale nie jemu to oceniać. Czym prędzej wrócił do swoich obowiązków.
James rzeczywiście nie cieszył się na widok nieoczekiwanego gościa. W tym wypadku droga jaką przebył Vladislau nie miała żadnego znaczenia. Przyszedł, choć nikt go nie oglądał. I po co zadał sobie taki trud? Na czole gospodarza pojawiła się głęboka zmarszczka. Był zły, co było pewne.
- Po pierwsze, powinieneś już chyba wiedzieć, że jesteś niemile widziany w tym domu, Darkhawk.- trudno zrozumieć dlaczego łowca chciał rozmawiać z babką. Dla Jamesa tym bardziej zdawało się to niecodzienne i podejrzane.
- A po drugie, zbałamuciłeś mi już córkę. Teraz przyszedłeś próbować szczęścia u matki? - parsknął śmiechem, choć więcej w tym było ironii niż prawdziwego żartu. Nie trzeba urodzić się uczonym by dojrzeć, że ta dwójka żywiła do siebie wybitnie paskudne odczucia. Co więcej raczej żaden z nich nie zamierzał dać za wygraną.
- Czego chcesz od mojej matki, Darkhawk? - mężczyzna wstał od biurka i skrzyżował ręce na piersiach. Zamknięta postawa, ale co zrobić. Najważniejsze, że żony nie było w domu, bo ta to by dopiero dała popis widząc w swoim domu Rosjanina!

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Nie Kwi 23, 2017 11:22 am

Zdanie służby specjalnie Vlada nie obchodziło. Dobrze, że człowiek zatrzymał swoje przemyślenia dla siebie. Ojciec Esmeraldy nie był zachwycony obecnością Darkhawka co było łatwo zauważyć zarówno w jego postawie jak i wymowie. Vladislau musiał to znieść zarówno dla Alice jak i dla siebie. I dla Esme. Nie miał jednak zamiaru dać sobie ciosać kołki na łbie. Na to był zbyt butny. Akurat James był ostatnią osobą, która mogła go oceniać. W spokoju, z kamienną twarzą wysłuchał przykrych słów mężczyzny by zaraz zripostować.
- Zadziwiające, że tak bogaty i wykształcony człowiek umie liczyć tylko do dwóch, James. - odparł na jego śmieszną wyliczankę, którą nerwy starego łowcy szybko przerwały. Z pewnością był ciekaw czemu Vlad się tu pojawił, lecz nie potrafił go zwyczajnie zapytać. Dlatego ten nie mógł mu zwyczajnie odpowiedzieć. Nie da mu tej satysfakcji. Jeszcze nie.
- Chcę pomocy. Tylko ona może pomóc zarówno mnie jak i Esmeraldzie. - dopiero po krótkiej chwili, gdy James zdążył już się zagotować przez potwarz, Vlad odpowiedział na pytanie. Babcie Esmeraldy była jedynym żywym źródłem informacji tak cennych dla Vladislaua. Chciał zemsty, o tak. Chciał jednakże też chronić innych przed zakusami demona. Jeśli odebrał jemu i Esmeraldzie wspomnienia o ich związku znaczy, że chciał skrzywdzić ich oboje. Skoro ich czemu nie Alice? Na to nie mógł pozwolić.
- James. Stało się coś czego nie potrafię wyjaśnić. Nienawidzisz mnie, dobrze. Odrzuciłeś własną córkę, Twoja decyzja. Jesteś burakiem, nie moja sprawa. Nie narażaj jednak jej i własnej wnuczki. - stwierdził wpatrując się w niego lodowatym wzrokiem, a w jego oczach pojawiły się iskry. Wewnętrzna wściekłość, którą trzymał wiecznie na uwięzi. Drapieżność, pasja i uczucie, które na co dzień skrywane były bardzo głęboko. Na tyle, że czasem jedynie przez zwierciadła duszy, jakimi są oczy, udało się je dostrzec. Nie dał mu jednak odpowiedzieć. Kontynuował.
- Choć raz zachowaj się jak człowiek i schowaj swoją dumę tak jak ja to zrobiłem. Jestem tu tylko i wyłącznie dla... rodziny. - stwierdził, a jego głos załamał się. nie umiał mówić o takich rzeczach. W dodatku jeszcze komuś takiemu jak on. Taki człowiek jak James nie zrozumiałby motywów Vlada. Człowiek, który wydziedziczył własne dzieci dla swojego kaprysu. Dla Darkhawków rodzina była wszystkim. Nawet jeśli nie był z Esmeraldą, nawet jeśli nie pamiętali swego związku, ta mała dziewczynka była jednak owocem ich miłości. Krwią z krwi. To dla Vlada czyniło ich rodziną. I dlatego skoczyłby za nimi w ogień. Albo do Świata Krwi.
- Daj mi porozmawiać z Twoją matką, a już nigdy mnie nie ujrzysz. - stwierdził na koniec ponownie wyzutym z jakichkolwiek uczuć głosem. Jego oczy przygasły ponownie stając się całkowicie zimnymi. Były wyraziste, lecz zdawały się należeć do osoby, której życie nigdy już pozytywnie nie zaskoczy. Wyglądały tak jak zwykle.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Nie Kwi 23, 2017 5:48 pm

James poczerwieniał ze złości, bo każdy komentarz Rosjanina działał niczym płachta na rozjuszonego byka. Nie dość, że wtargnął do posiadłości, to jeszcze śmiał rzucać wokoło wybrednymi komentarzami… Takich jak on nie powinno udostępniać się miejsc w samolocie, gdyż bydło zwykle przewożono w odpowiednich składach. Tym właśnie był… Niewychowanym pustym młokosem. Osobą z „rodu” łowieckiego tak bardzo nie dorastającego do pięt wielkim metropoliom Portugalczyka.
- Zadziwiające, że wasza rodzina w ogóle nauczyła się liczyć. To pewnie zasługa dziecioróbstwa bo tylko to rzeczywiście potraficie czynić bez mrugnięcia okiem. - łowca doskonale wiedział gdzie tkwią słabe punkty Vlada. Rodzina, czyż nie? Z największą radością posłał mu spojrzenie pełne pogardy jakie serwował tylko specjalnym gościom z pogranicza marginesu.
- Esmeralda nie potrzebuje żadnej pomocy, a ty mnie nie obchodzisz. Radź sobie sam, albo poproś o pomoc Oświatę. Nie mieszaj w to mojej rodziny. - nie dość że wtargnął, to jeszcze śmiał wspominać o jego córce. Kim właściwie dla niej był, skoro najpierw raczył ją wykorzystać, zedrzeć cnotę, a potem wyrzucić ze swojego życia jak śmiecia. Może chciał pieniędzy?
Tacy jak on myślą chujem albo przez pryzmat grubości portfela…
Mężczyzna już dawno wyrobił sobie zdanie o niedoszłym narzeczonym swoim córki. Kiedyś, właściwie raz przyszedł by przemówić mu do rozsądku którego zupełnie nie zastał. Od tamtej pory Darhawk miał być martwy. MARTWY. Od kiedy trupy odwiedzają go w mieszkaniu?
- Wydziedziczyłem ją z Twojej winy. Mogła mieć wszystko… Pozycję, dobrą pracę, umiejętności i rodzinę. Zamiast życia u szczytu wybrała rozwiązłość, a tego zaakceptować nie mogę. To ty ją do tego skłoniłeś. Odarłeś z czystości i porzuciłeś jak psa. W dodatku z dzieckiem. Splunąłbym na Ciebie, ale szkoda mi drogiego dywanu. - nie potrafił wyjaśnić? James wiedział, że wychowanie do życia w rodzinie w Rosji mogło odbiegać od Europejskich standardów, ale bez przesady. Był pewien że nigdy nie wybaczy łowcy tego co zrobił.
- Nie masz tu rodziny, Darhawk. Jeśli jesteś tu bo przypomniałeś sobie o wnuczce, to jest już za późno. I uprzedzam Twoje dalsze jęki – nie dostaniesz ode mnie żadnych pieniędzy. - nie do końca rozumiał pobudki Vlada. Po co fatygował się tysiące kilometrów jeśli dobrze wiedział że był tutaj niemile widziany. Łowca zmierzył ostrym wzrokiem Kresa i pokręcił z zażenowaniem głową.
- Jesteś brudasem, wynoś się razem ze swoim kundlem – rzucił oschle i  z powrotem usiadł za biurkiem.
- Pytam ostatni raz… czego chcesz od mojej matki? - warknął.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Nie Kwi 23, 2017 7:44 pm

Gdy ponownie James silił się na niski dowcip Vlad nie drgnął. Skwitował go jedynie krótko.
- Ślepy głupiec. - wycedził przez zęby. Pies skulił uszy i wyszczerzył niemo kły cofając się o krok. Czuł zdenerwowanie swojego przyjaciela i wiedział, że ta wymiana zdań powoli acz nieubłaganie zmierza ku eskalacji przemocy. Z dalszych słów Jamesa wynikało, że ma żal do Vlada jakoby on sam rzucił się na Esmeraldę, zgwałcił ją, okradł, a potem porzucił w przydrożnym rowie. I jeszcze ten tekst o rozwiązłości. Jej dupa, sama nią będzie rozporządzać. Sam własnej siostry nigdy za rozwiązłość nie odrzucił mimo, że jej nie pochwalał. Ta to dopiero była nimfomanką. Co za idiota.
- Dla mnie wciąż jest klejnotem mimo, że czystość straciła zanim ją poznałem. Ty za to jesteś gnidą. Brzydzę się Twojej osoby na tyle, że szkoda mi moich kłów i pazurów na Ciebie. - odparł siląc się na spokój jednak jego głos zaczął być gardłowy. Gniew wzbierał w nim sprawiając, że krew była pompowana pod ogromnym ciśnieniem. Dalsze słowa ojca Esmeraldy tylko pogłębiły ten stan. W pamięci wciąż Vladowi kołatała się Cecylia. Teraz jednak miał świadomość, że to była Esme mimo, że wspomnienia twierdzą inaczej. Rzeczywistość wskazuje wprost na to, że to ją kochał. Nawet teraz gdy nie jest pewien tego uczucia szanuje ją jako kobietę, naukowca i matkę jego dziecka. Nie pozwoli obrażać ani jej ani siebie.
- Jak śmiesz! Jestem tu bo Twoje i moje potomstwo jest w zagrożeniu, o którym nie jesteś świadomy. Wiesz dlaczego? Bo jesteś żałosnym, zapatrzonym w siebie kozłem, który nikogo nie szanuje, a w szczególności własnej córki. Twoje pieniądze obchodzą mnie tyle co syberyjski śnieg. Próbowałem być dla Ciebie miły, ale jesteś całkowitym zaprzeczeniem ideałów Esmeraldy. Nic dziwnego, że nic o niej nie wiesz. Odrzuciłeś własne dziecko gdy najbardziej Cię potrzebowało. - wygarnął mu donośnie. Nie próbował zachować spokoju. Podniesiony głos nie był jeszcze krzykiem, ale słychać było wzburzenie. Dłonie Vlada zaciskały się w pięści, a wzrok zmętniał. Wyssanie krwi Jamesa było coraz bardziej kuszące mimo obrzydzenia jakie odczuwał na widok tego człowieka.
- Dotąd prosiłem. Jeśli z dobroci serca nie wskażesz mi drogi do jedynej rozsądnej osoby w tej rodzinie, której największą pomyłką było danie Ci Twego nędznego życia, sam ją znajdę. Wtedy jednak ucierpi zarówno Twoja duma jak i finanse. Ona ma wiedzę, której potrzebuję by uratować moją rodzinę. Nie staniesz mi na drodze żałosny człowieku. Ani Ty. Ani człowiek. Ani wampir. Ani demon. - oddychał głęboko, a z krtani psa zaczęło wydobywać się głośne warczenie. Kres miał świadomość co się zaraz wydarzy jeśli Vlad nie dostanie czego chce. W momencie gdy kończy się siła argumentu tam zaczyna się argument siły. W takiej dyskusji natomiast zarówno Vladislau jak i Kres mieli wręcz nieuczciwą przewagę zaskoczenia. Podobnie jak hiszpańskiej inkwizycji nikt się nie spodziewa wilkołaka wbijającego weń swoje zęby.

Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Sob Kwi 29, 2017 11:30 am

James jedynie prychnął na komentarz słysząc komentarz Rosjanina. Kim był, żeby wydawać takie opinie? Jak śmiał przyjść do tego domu i jeszcze na dodatek obrażać Pana domu? Jeśli ktoś tutaj był głupcem, to na pewno nie Espadas. Nie w jego mniemaniu.
- Uważaj na słowa, Darkhawk. Pamiętaj gdzie się znajdujesz. Ach… i zabierz mi z oczu tego kundla, bo każe mu wyrwać te kły które na mnie szczerzy. - machnął dłonią, tak znudzony jakby właśnie wydawał polecenia swojej służby. Pogarda jaką czuł do mężczyzny była wręcz namacalna . Widoczna gołym okiem.
- Kłamca. - poderwał się ze swego miejsca – Dobrze wychowałem moją córkę i wiem, że nie zrobiłaby czegoś takiego swojej rodzinie. Nie jest dziwką, a ty przychodzisz tutaj i sugerujesz mi, że to nie ty sprowadziłeś ją na złą drogę. Gorszego kłamstwa nie słyszałem! - według  łowcy, to właśnie Vladislau był winny całej sytuacji i on stanowił główną kość niezgody między Esmeraldą a jej rodziną. W jakiś niewiadomy sposób uwiódł ją, by potem porzucić. Ta teoria znacznie bardziej pasowała do wyobrażeń ojca, który przecież musiał znaleźć jakieś wytłumaczenie. Że jego córka niby wcześniej z kimś coś?! W życiu. Nie mógł uwierzyć w te brednie, wszak za dobrze znał osobę o którą toczyła się wojna.
- Tak? A może podać Ci lusterko? Siebie się nie brzydzisz, łajdaku? Jak śmiesz mówić że coś dla Ciebie znaczy podczas gdy potraktowałeś ją jak ostatniego śmiecia?! - warknął, opierając zaciśnięte pięści na biurku. Dokładnie pamiętał moment kiedy w tajemnicy przed żoną wyruszył do Yokohamy. W nadziei na przemówienie temu sztywnemu dziadowi do rozsądku, którego jak się później okazało nie miał. Cóż więc się zmieniło? Dlaczego nie mógł dać rodzinie spokoju?
- W jakim znów zagrożeniu? Co ty pieprzysz?! - w głowie Jamesa pojawiło się mnóstwo pytań, lecz zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że Darkhawk na pewno kłamie. Poza tym nie mógł pomóc swojej córce, bo jej świadome wybory już dawno zamknęły za nią drzwi do tego domu. Tak jak to było w przypadku Nathaniela, którego skreślono z listy dziedziców oraz z drzewa genealogicznego. Na pewnym polu ponieśli z żoną klęskę… Nie potrafili upilnować własnych dzieci, które kuszone wpływami złych osób postawiły się rodzinnym tradycjom. Zarówno Veronica jak i jej brat byli w pełni świadomi konsekwencji. Przymykając oko na ich występki nie mógłby utrzymać autorytetu sprawiedliwej głowy rodu.
- Jesteś obłąkany. - skwitował. Pogarda do radzieckiego syfa wzrosła, ale James był świadomy, że ten nie żartuje. Taka biedota nie zdaje sobie sprawy z wartości pieniądza i z radością niszczy to co nie należy do niego. Vladislau był śmieszny, ale w jego słowach było coś, co zainteresowało ojca Esmeraldy.
- Dlaczego tak Ci zależy na spotkaniu z moją matką? O co chcesz ją zapytać? - nie mógł ryzykować, że ten niezrównoważony psychicznie idiota rzuci się do jego matki i przyprawi starą o stan zawałowy. Najchętniej wyrzuciłby tego gnoja ze swojego domu, ale podświadomie czuł, że powinien poznać część prawdy. Może nawet zaczął mu współczuć?

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Pon Maj 01, 2017 8:50 am

Poziom impertynencji ze strony Jamesa przewyższał znacznie próg jaki dopuszczał Vladislau. Jego komentarz dotyczący Kresa został skwitowany nienawistnym spojrzeniem  obu par oczu.
- Poznaj człowieka po tym jak traktuje zwierzęta. – stwierdził enigmatycznie Vlad ledwo powstrzymując się przed atakiem. Wciąż miał w pamięci, że jest to najbliższa rodzina Esmeraldy. Nigdy nie wybaczyłaby mu zabójstwa ojca. Poza tym faktycznie uważał, że szkoda na tego patafiana kłykci.
- Dziwką. Wzbudzasz we mnie obrzydzenie i politowanie. Zbliżenie dla ludzi jest równie naturalne co oddychanie. To Ty w swoim zadufaniu i przekonaniu o wyższości szukasz wartości tam gdzie jej nie ma. Jeśli odrzucasz własną córkę jesteś… Nie mam słów by wyrazić obrzydzenie do Twojego materialistycznego świata wydumanych cnót. Wierz sobie w co chcesz. To Ty jednak potraktowałeś ją jak śmieć. Jak byle bydlak traktuje chore zwierzę. Porzuciłeś okazując jak zgniły jesteś wewnątrz. Nie zasługujesz by oddychać tym samym powietrzem co Twoja córka. Gdybym nie musiał – nie przybyłbym tutaj.  – złość w nim wzbierała, podobnie jak i w jego psie. James zaczynał nawet  spokojnemu zazwyczaj zwierzęcemu towarzyszowi działać na nerwy. Choć możliwe, że i emocje Vlada w pewien sposób oddziaływały na Kresa.
- I tak niczego nie zrozumiesz. Podobnie jak ja nie zrozumiałbym na Twoim miejscu. Jak mówiłem potrzebuję wiedzy, którą tylko Twoja matka posiada. Gdybym miał jakikolwiek wybór nie przychodził bym tu. James, nie zależy mi na kłótni. Nie zależy mi by Ci grozić albo groźby spełniać. Jeśli mi jednak nie pomożesz zmusisz mnie bym szukał innych sposobów.  – mówił, a każde kolejne słowo brzmiało coraz bardziej obco. Jakby wykazywał coraz mniej emocji czy może tracił energię. Nic bardziej mylnego. Po prostu dochodził do pewnego krańca wściekłości i bezsilności gdzie spazmy i spanie przestają mieć znaczenie. Był o krok od wybuchu, do którego starał się nie dopuścić. James oceniał go niesprawiedliwie.. Odrzucił własną córkę w imię bzdur. I w dodatku stał na przeszkodzie ku temu co mogłoby pomóc zarówno Vladowi jak  i Esmeraldzie oraz ich dziecku. Dziecko powinno mieć oboje rodziców. Nawet gdyby to co było między nimi nie wróciło Vladislau miał zamiar zlikwidować zagrożenie i odzyskać chociaż część tego co on i Panna Espadas stracili. Pragnął tego jak niczego innego w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Pon Maj 01, 2017 3:16 pm

James nie miał sobie nic do zarzucenia. Nie uderzył przecież psa, nie rozkazał go wyprowadzić i nawet nie zawiadomił hycla ani policji. W tej całej licytacji Vladislau Darkhawk zapominał, że był tutaj tylko i wyłącznie gościem. Nieproszonym i niechcianym – burzącym spokój między ścianami tak doskonale doposażonej biblioteki. W dodatku agresywnym, butnym i nierozważnym. Od kiedy to rzuca się oskarżenia wprost w twarz gospodarza? A mówią że pewne rzeczy tylko w Rosji… Światły twórca teorii nie pomyślał, że Rosja może przybyć wraz z emigracją.
- Zwierzę to zwierzę. Śpisz z nim? Dzielisz talerze? - prychnął, patrząc na psa z czymś w rodzaju pogardy. Choćby nie wiadomo jak zadbanym zwierzęciem byłby Kres, należał on wciąż do Vlada, który jak się zdawało Jamesowi, już dawno postradał zmysły.
- Chyba się zapomniałeś, Darkhawk. Mam Ci przypomnieć, jak przyjechałem do Yokohamy żeby prosić Cię abyś zajął się swoją córką? Nie chciałeś wtedy o niej słyszeć. Wypierałeś się, mimo że kiedyś sam przyznałeś się do tego ojcostwa. Jesteś pierdolonym hipokrytą. I ty śmiesz zwracać mnie uwagę? Ty? - pokręcił głową jakby właśnie karał rekruta. W istocie tym razem trudno było zarzucić mu mówienie nieprawdy. Był w Yokohamie? Był. Prosił? Owszem. Został wyrzucony przez Vlada? A jakże.
- Sam nie jesteś wzorem ojcostwa, dlatego nie masz prawa mnie oceniać. - patrzył mu prosto w oczy, chcąc poznać reakcję Rosjanina.
- Dałem mojej córce wszystko czego potrzebowała. Dom, wykształcenie, umiejętności… Co ty dałeś swojej? Oprócz tego że jakimś cudem udało Ci się ją spłodzić. Wiesz chociaż kiedy ma urodziny? - była subtelna różnica między zachowaniem Jamesa a Vlada, ale jednak… obaj w pewien sposób zawiedli jako ojcowie. Jeden z wyrachowania i wyboru, drugi z nieświadomości. Coś ich łączyło i choć linia ta była bardzo wątła – istniała.
- Mnie również na tym nie zależy. Nie będę odpowiadał za moją matkę, dlatego pozwól że dam jej prawo wyboru czy pragnie się z Tobą rozmówić. Ma swoje lata. Nie chciałbym żebyś posłał ją na tamten świat przez swoją bezczelność albo agresję. - wstał ze swojego miejsca i minąwszy Vlada podszedł do drzwi.
- Powiedz mojej matce że ma gościa. Vladislau Darhawk – ojciec jej prawnuczki chciałby prosić o rozmowę. - powiedział do sługi, który natychmiast ukłonił się w pas i poszedł w stronę starszej części domu.
- Usiądź proszę. Niebawem wróci z odpowiedzią, jednak muszę Cię prosić o to, by bez względu na to czy się z nią zgodzisz czy nie, po prostu ją zaakceptujesz. - po cichu miał nadzieję, że matka powie że jest zmęczona, bądź też nie zechce spotkać się z mężczyzną swojej wnuczki.
- Napijesz się czegoś? - przypomniał sobie nagle. Gdzie maniery kiedy gość z daleka stoi w progu o suchym pysku.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Nie Maj 14, 2017 1:53 pm

Może i James nie imał sobie nic do zarzucenia. Jednakże sam Vladislau zarówno sobie jak i jemu zarzucić mógł co nieco. Szczególnie tej ofierze zidiociałego konserwatyzmu.
- Dzielę talerze. – odparł wręcz stoicko. Wzrok jednak wskazywał pełną niechęć wzmożoną jedynie przez sposób patrzenia na czworonoga reprezentowany przez ojca Esmeraldy.
- Nie jestem hipokrytą. Zdaję sobie sprawę, że popełniłem błąd i próbuję go naprawić. W przeciwieństwie do Ciebie. Jesteś pierdolonym idiotą. – odrzekł parafrazując słowa Jamesa na końcu. Może i zawiedli jako ojcowie, lecz Vlad uczynił to nieświadomie. Gdyby wiedział od początku, że ma córkę zrobiłby wszystko by być przy niej. Sprawy jednak potoczyły się zgoła inaczej. Teraz nie mógł żądać miejsca przy Esmeraldzie czy córce. Miał jednak pełne prawo chronić ją i jej matkę gdy miał sposobność. Nie pomnąc o naturalnym prawie do zemsty krzywdę gorszą niż śmierć, którą mu uczyniono.
- Wiem kiedy ma urodziny. Wiem z czyjej krwi jest czego nie można powiedzieć o Veronice. – rzekł bez jakichkolwiek emocji. Nie zachwycał go stan jego statusu rodzinnego. Nie tak to sobie dawniej wyobrażał zarówno w oryginalnych jak i sztucznych wspomnieniach. Tym bardziej sytuacja i to jak odnosił się do niej James była dlań bolesna. Kolejnych słów nie skomentował. Skoro zatwardziały Espadas zgodził się z nim nie było sensu go drażnić. Przynajmniej na razie, póki ten znowu nie przegnie.
- Jeśli się nie zgodzi wszyscy tego pożałujemy. Uszanuję jednak jej zdanie. – stwierdził obserwując badawczo swego rozmówce gdy ten zadał grzecznościowe pytanie. Czy on właśnie zaproponował mu choćby namiastkę gościny? Niegrzecznie byłoby odmówić.
- Dziękuję, że pytasz. Wystarczy mi woda. – rzekł łagodnie. Kres uspokoił się niejako rezonując emocjom swego ludzkiego towarzysza. Podobnie jak Vlad przyglądał się badawczo Jamesowi. Nadszedł czas nadziei i decyzji. To pierwsze przypadało w tej chwili w udziale Darkhawkowi. To oraz irytujące oczekiwanie.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Nie Maj 21, 2017 9:40 pm

Na myśl o dzieleniu talerzy ze zwierzętami łowca zmarszczył brwi okazując swoje zniesmaczenie. I pomyśleć, że jego córka miałaby być z kimś takim?
- Wszy i pchły też dzielisz ze swoim pupilkiem? - nie mógł się powstrzymać przed kolejną docinką, dzięki której jeszcze raz podkreślił jak bardzo gardzi Darkhawkiem.
- Przestań obrażać mnie w moim własnym domu, bo za chwilę przestanę Cię tolerować. - warknął. Czy Vlad czego chciał czy nie, James wciąż pozostawał tutejszym gospodarzem i ojcem Esmeraldy. To białowłosy wszedł na obcy teren i bardzo szybko mógł też go opuścić. Na kopniakach. W Wielkiej Brytanii James był dość ważną osobistością, a jego słowo miało bardzo dużą wagę. Wystarczyło wykonać jeden telefon by pozbyć się kłopotliwego gościa, ale mimo to Vladislau wciąż zaszczytnie siedział przed obliczem łowcy.
- Co chcesz przez to powiedzieć? - łowca nie do końca rozumiał o co chodzi Rosjaninowi. Z czyjej krwi? To logiczne, chyba że Darkhawk obrał już inną taktykę na obrażenie rodziny – poprzez sugestie dotyczące Veronici.
James nie skomentował słów dotyczących matki. Był zaskoczony kiedy jego gość poprosił o wodę, ale słowo się rzekło. James zawołał do siebie kobietę – najpewniej jedną ze służących.
- Nasz gość prosi o wodę. Przynieś proszę. Zwierzęciu również. - powiedział do dziewczyny, na co ta natychmiast skinęła głową. Nie sądził że kiedykolwiek do tego dojdzie, a on James Espadas da Darkhawkowi coś innego niż tylko pogardliwe spojrzenie albo pięść w zakuty łeb. Na wodę nie trzeba było długo czekać, bo dziewczyna  wróciła zaledwie po minucie. Tym razem z tacą. Kryształową szklankę postawiła przed Vladem, a talerz wypełniony wodą na podłodze obok Kresa.
- Bardzo proszę. - szepnęła i uznając, że jej obecność jest zbędna, opuściła pomieszczenie tak szybko jak się zjawiła. Mężczyzna mógł upić zaledwie łyk wody, gdy powrócił posłaniec.
- Pani zgodziła się przyjąć gościa. Zapraszam. - na twarzy Jamesa pojawił się grymas niezadowolenia, ale nie skomentował tego ani słowem.
- Idźcie. Mam trochę pracy. - skwitował i utkwił wzrok w znajdujących się przed nim dokumentach.
Pokój babci Alice znajdował się w starej części domu, dlatego posłaniec kierował Vlada przez długie korytarze wypełnione w większości portretami członków rodziny Espadas. Wśród nich były kobiety ubrane w długie średniowieczne suknie, jak i dumnie patrzący mężczyźni. Mijając jeden z obrazów Vladislau miał niesamowitą wrażenie, że gdzieś już tę osobę widział. Cecylia. Z malunku patrzyła na niego kobieta o czerwonych włosach i łagodnym spojrzeniu. Młoda i piękna, choć jak się zdawało bardzo smutna.
- Zapraszam, Pana. To trochę dalej. - posłaniec wskazał na dalszą część i najpewniej wyrwał Vlada z zamyślenia. Po pokonaniu kilkunastu metrów obaj znaleźli się przy drzwiach, które mężczyzna otworzył dopiero po trzykrotnym zapukaniu. Pokój był przestronny i bardzo nasłoneczniony, a otwarty taras przynosił przyjemny powiew wiatru i woń kwiatów. Na półkach stały dziesiątki ramek ze zdjęciami, a wśród nich znacząca przewaga Esmeraldy oraz jej brata Nathaniela. Nie zabrakło również zdjęć małej Alicji wraz z matką, oraz ku prawdopodobnemu zdziwieniu Vlada zdjęcia jego i Esmeraldy z wesela.
- Vladislau, zbliż się do mnie mój wnuczku. - starsza kobieta o pięknych błękitnych oczach i siwych włosach wyciągnęła dłonie w stronę gościa. Siedząc na bujanym fotelu obok tarasu uśmiechała się łagodnie, a w jej oczach zalśniły łzy. Była to jedna z osób, która szczerze cieszyła się na wizytę łowcy.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Sob Maj 27, 2017 12:33 pm

Najwyraźniej Jamesowi sprawiało perwersyjną przyjemność prowokowanie Vlada żartami poniżej godności menela. Okazuje się jednak, że przystoiły wielkiemu panu Espadas.
- Nie więcej ani mniej niż Ty ze swoją połowicą. - odparł Vald pokrętnie co miało oznaczać jedynie tyle, że są czyści od pcheł czy innego robactwa. Jak to zrozumie James jednak już tylko od niego oraz od higieny jego życia intymnego. Wyglądać zaczęło, że stary łowca miał już dość Darkhawka, którego nieopatrznie wziął za młodzika.
- Tolerancja to dość spore niedopowiedzenie. - odparł z uśmiechem, który z powodzeniem można było równie dobrze uznać za grymas. Vladislau nie umiał się śmiać. Może to rodzaj choroby porażenia nerwowego mięśni twarzy. Może kwestia tego, że rzadko miał powód do uśmiechu. Nikt nigdy tego nie sprawdzał. W końcu udało mu się zbić Jamesa z pantałyku. Na jego szczere pytanie Vlad spojrzał mężczyźnie w oczy.
- Nic mniej ani nic więcej niż to co powiedziałem. - odparł nie widząc sensu w tłumaczeniu. Już wcześniej powiedział, że James nie jest w stanie zrozumieć sytuacji. Nie miał ochoty tłumaczyć wszystkiego od samego początku człowiekowi, któremu do końca nie ufał. Był to osobnik nad wyraz uprzedzony, pełen kompleksów które zrzucał na innych. W takim świetle widział go Vladislau po tym jak wielokrotnie został oceniony z góry przez Jamesa, bez zbędnych refleksji. Gdy przyszedł sługa Vlad właśnie dopijał szklankę wody. Spojrzał beznamiętnie na ojca Esmeraldy i skinął mu jedynie głową po czym ruszył. Identycznie postąpił Kres.
Gdy przemierzali korytarze Białowłosy ponownie poświęcił część swojej uwagi wiszącym obrazom. Jeden z nich zrobił an anim wręcz szczególne wrażenie, lecz nie zatrzymał się przy nim na dłużej niż kilka sekund. Obraz ten i jego lokalizacja względem pozostałych dział był tylko kolejnym dowodem, że nigdy nie spotkał fizycznie tej kobiety. Część jego życia jest okrutnym kłamstwem. Większe zaskoczenie wywołał natomiast widok pokoju babki Esmeraldy. Te wszystkie zdjęcia. I ta serdeczność tak nieczęsto widywana w tej rodzinie. Gdy stanął u progu napiął się jak struna na baczność i uderzył pięścią w pierś gdzie znajdowało się serce po czym skłonił się. Była matką rodu i nie traktowała go z góry. Należał się jej szacunek. Nawet pies pochylił głowę wykonując swego rodzaju skłon na powitanie. Gdy starsza kobieta wyciągnęła ręce Vlad podszedł do niej i ujął je by ucałować skłoniwszy się tym samym raz jeszcze.
- Pani Alice. Dobrze widzieć Cię w zdrowiu. - rzekł do niej na powitanie. Niespecjalnie wiedział jak się do niej zwracać. Słowo babcia nie pasowało mu biorąc pod uwagę ich skomplikowane powiązania, lecz skoro nazwała go z kolei wnusiem mówienie po nazwisku także wydawało się nie na miejscu. Etykieta w takich sytuacjach najzwyczajniej zawodziła.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Nie Maj 28, 2017 9:43 am

Trudno zgadzać się i przytakiwać w momencie gdy w domu pojawia się obca osoba, która za główny cel postawiła sobie zdenerwowanie gospodarza. James gorzko żałował, że kiedykolwiek próbował rozmawiać z łowcą. Mógł być dowódcą Oświaty w Yokohamie, ale dla niego był tylko i wyłącznie butnym prostakiem. W dodatku nie zasługującym na rękę jego córki. I to był ojciec Alice? Esmeralda nie mogła chyba racjonalnie myśleć w trakcie tego feralnego wyboru.
James nie odpowiedział na dalsze zaczepki ze strony jasnowłosego. Wiedział, że dalsza rozmowa nie ma sensu, dlatego odetchnął gdy tylko niechciany gość opuścił progi gabinetu.
Inaczej sytuacja wyglądała w pokoju seniorki rodu i matki tutejszego gospodarza. Staruszka szczerze ucieszyła się na widok Vlada i gdy ten do niej podszedł, uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Mów mi babciu, proszę. Przecież należysz do rodziny. - miała szczerą nadzieję, że mężczyzna ustosunkuje się do jej prośby i nie będzie jej stawiał w kłopotliwej sytuacji. Dla niej Vladislau rzeczywiście był częścią rodziny. Traktowała go jak wnuka, mężczyznę wnuczki i ojca prawnuczki. Może nie wyglądał na zbyt otwartą jednostkę, ale ona… widziała więcej niż mogło się zdawać zwykłemu człowiekowi. Widziała w nim dobro, jakiego James niestety nie był w stanie dostrzec. Ach, gdyby tylko wiedziała, jak jej syn potraktował tego biednego chłopaka. Przecież nie przybył tak długiej drogi, by tracić czas na zwady.
- Cieszę się, że nas w końcu odwiedziłeś. Mówiłam Nicky wielokrotnie, żeby zaprosiła Cię na obiad, ale z obawy przed odmową nigdy tego nie zrobiła. Ale nic… dziś naprawię ten błąd. Mam nadzieję, że masz wystarczająco dużo czasu, by zostać na obiedzie. - nie przyjmowała odmowy, dlatego przywołała do siebie mężczyznę, który wcześniej przyprowadził do niej Vlada.
- Charles, proszę przekaż żeby przygotowano dodatkowe nakrycie przy stole. Chciałabym, żeby dzisiejszy obiad był potraktowany jak świąteczny. I przygotuj pokój Esmeraldy, Vladislau się tam zatrzyma. - poleciła, na co służący kiwnął głową i uśmiechnął się. Wiedział co robić, dlatego wyszedł, by wydać odpowiednie rozporządzenia niższej służbie.
- Co się stało, Vladislau? Mam wrażenie, że jesteś strapiony. - przyjechał sam? A może Esmeralda czekała gdzieś niedaleko?

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Nie Maj 28, 2017 12:28 pm

Radosne powitanie i tak bezpośredni zwrot były dla Vlada zaskakujące do tego stopnia, że z początku nie wiedział co powiedzieć. Jedyne co potrafił z siebie wydukać to zdrobnienie używane przez babcię wobec Esmeraldy.
- Nicky... - szepnął sam do siebie zanim kobieta podjęła temat wspólnego obiadu. Zanim zdążył odpowiedzieć już wezwała służącemu by przekazać mu polecenia. Jak widać nie spodziewała się odmowy, a Vlad nie zamierzał też jej zawieść.
- Mam dość czasu. - odparł zwięźle zanim przybył młodzieniec. Było to dla Darkhawka na rękę. Jeśli miał dowiedzieć się jak najwięcej o świecie krwi powinien poświęcić na naukę jak najwięcej. poza tym mina Jamesa gdy zobaczy kto z nim zasiądzie do obiadu będzie bezcenna. Aż na to przemyślenie na kilka sekund twarz łowcy została przyozdobiona tym jego paskudnym uśmiechem. W tym momencie do stojącego jak kołek Vlada znowu zwróciła się babcia Esmeraldy.
- Bo jestem. Z całym szacunkiem... babciu Alice... gdybym nie miał problemu, z którym tylko Ty mi możesz pomóc nie byłoby mnie tutaj. - odparł z trudem dobierając słowa. Plan był prosty jak budowa cepa. Miał się tu dostać i dowiedzieć jak najwięcej. Odnalezienie samej Alice Espadas było problematyczne ze względu na zatargi z jej synem. Vladislau nie ćwiczył przed lustrem tej rozmowy i nie zastanawiał się jak ją zacząć. Szczególnie, że w żadnym przypadku nie był przygotowany na tę serdeczność. Widać z kim Esmeralda w dzieciństwie spędzała najwięcej czasu. W porę Łowca zreflektował się, iż mógł odpowiedzieć trochę zbyt obcesowo.
- Nie zrozum mnie źle, babciu Alice. Po prostu żyję we własnym stadzie i nie mam w zwyczaj zjawiać się nie zaproszonym wprost. Szczególnie tam gdzie sądzę, że nie jestem mile widziany. - rzekł na razie omijając kolejną zaskakującą informację. Tak więc Esmeralda chciała go zaprosić do rodziny, ale bała się że odmówi? Co za nonsens. Tylko kobieta mogła na to wpaść. Żeby nie stać jak idiota Vladislau udał zainteresowanie wystrojem przyglądając się przede wszystkim zdjęciom. W związku z tym wykonał kilka kroków przechadzając się po mieszkaniu, a Kres szedł z nim praktycznie noga w nogę.
- Dużo zdjęć. Esmeralda je przysłała? - zapytał jeszcze zanim pomyślał. Dziwnie się czuł w otoczeniu tych zdjęć. Może dlatego, że sam nie miał nawet obrazka przypominającego Alice. Zbyt niebezpieczne gdy oficjalnie się nią nie opiekuje. Stwarzało by to potencjalne problemy, których wolał przy jego skomplikowanych relacjach i zobowiązującym stanowisku uniknąć. Poza tym część z tego to były odebrane mu wspomnienia. Nie, żeby te akurat miał. Jednakże mógł mieć gdyby nie ingerencja Śniącego.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Nie Maj 28, 2017 4:22 pm

Esmeralda raczej nie często przyznawała się do zdrobnień jakimi określała ją rodzina. Nicky oczywiście pochodziło od „Veronici” i był to skrót zwykle używany przez ojca oraz babcię dziewczyny.
- To dobrze. Jak podróż? I oczywiście gdzie Twój bagaż? - Alice jako jedna z niewielu naprawdę interesowała się osobą Vlada, oraz szczerze się o niego martwiła. Uwadze staruszki nie uszedł fakt, że mężczyzna właściwie nie miał ze sobą nawet żadnej walizki. Może był przejazdem… ale jeśli tak, to dlaczego wziął ze sobą psa?
- Jak Ci mogę pomóc, mój drogi? - przykryła jego dłonie swoimi, chcąc tym łagodnym gestem pokazać, że ma jej pełne wsparcie. Należał rodziny tak więc miał prawo prosić o wszystko co tylko była w stanie spełnić. Nie ważne czy chodziło o pożyczkę, zwykłą rozmowę czy też radę.
- Wszystko rozumiem, wnusiu. Właściwie to już dawno chciałam poznać zarówno Ciebie jak i Twoich bliskich. Jak myślisz, czy Pani Darhawk nie obrazi się jeśli wyślę jej gołębia z zaproszeniem? Nie znam waszych zwyczajów, ale z przyjemnością ugoszczę krewnych. - staruszka już dawno chciała zorganizować uroczysty obiad, ale nigdy nie było ku temu okazji. No i Esmeralda przeżywająca wszystko jak mrówka okres… Przecież nie każe jej przysiąść z potencjalną teściową, jeśli ta wcale sobie tego nie życzyła. Tak było kiedyś. A teraz? Wszystko uległo zmianie za sprawą więzów krwi jakie połączyły obie rodziny. Alice potrzebowała rady Vladislaua, bowiem zależało jej, żeby rodzina białowłosego wyniosła miłe wspomnienia z tej wizyty.
- Ach wy młodzi, jesteście prawie jak Żuraw i Czapla! Nie ważne… Mówiłam jej, ale znasz ją… Nicky odziedziczyła po moim synu naprawdę niepoprawną cechę. Upór. - wiązało się to z wolą walki, oraz brakiem uległości względem zagrożenia. W relacjach damsko-męskich, było to jednak piekielnie upierdliwe.
- Tak… Dawno nie widziałam wnuczki, ale co jakiś czas przesyła mi paczki ze zdjęciami i pamiątkami. Chcesz zobaczyć album małej Alicji? - zapytała, lecz szybko zbyła tę myśl – Przepraszam, na pewno masz setki takich zdjęć i przy okazji widzisz maleńką na co dzień. Powiedz mi proszę, czy dużo urosła od zimowych miesięcy? I czy… czy Nicky jest gdzieś w mieście? - Vladislau mógł dostrzec błysk nadziei w oczach babci, która szczerze wierzyła w to, że niebawem spotka również swoją wnuczkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Pią Cze 16, 2017 5:48 pm

Całe zainteresowanie istotą Vlada było dla mężczyzny pewnym zaskoczeniem. Nie nawykł do tego, a szczególnie w wykonaniu rodziny Esmeraldy. Było to całkiem miłe choć wprawiało go w zakłopotanie, którego jego mimika nie okazywała
- Podróż znośna. Bagaż nieduży i w hotelu. Nie zamierzam zresztą zabawić długo. - odparł. Cóż więcej mógł powiedzieć? Nie spodziewał się by ktoś zaproponował mu gościnę. Krewnych z Brytanii nie chciał turbować. Wolał zresztą zatrzymać się możliwie blisko posiadłości Espadas. Wszak sądził, że spędzi tu dzień. Najwyżej dwa. Chęć niesienia pomocy ze strony babci była sporym pocieszeniem w tych trudnych czasach.
- Wiedzą. - pozwolił przysłonić jego dłonie by po chwili doznać szoku nagłą propozycją starszej kobiety. Nie owijała w bawełnę. Była konkretniejsza nawet niż Esmeralda.
- Moja Matka byłaby zaskoczona zaproszeniem. To wszystko jest wysoce skomplikowane. Będę musiał wszystko wyjaśnić. To jednakże w swoim czasie. - rzekł enigmatycznie tym swoim spranym z emocji głosem. Wszystko po kolei. Nie mógł zasypać tej miłej kobiety informacjami, które w dodatku mogą nie być dla niej miłe. Zresztą nie przyszedł tu na prywatne pogaduchy. Potrzebował konkretnych informacji. Już zamierzał przejść do rzeczy gdy został zapytany o album... a potem o Esmeraldę. Drgnął.
- Z chęcią zobaczę. Później. - odparł po czym po chwili ciszy dodał - Nie ma jej. Przyjechałem samojeden. - skwitował świadom zawodu jaki musiała przeżyć babcia Esmeraldy. Dobra kobieta.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Sob Wrz 09, 2017 10:29 am

Staruszka nie rozumiała dlaczego mężczyzna zatrzymał się w hotelu, skoro dom był tak duży i posiadał wiele pokoi gościnnych. Zawsze mógł się zatrzymać też w pokoju Esmeraldy, więc pewne powzięte kroki jej zdaniem były po prostu niepotrzebne. Mógł zawiadomić o swoim przybyciu, a wtedy na pewno zatroszczyłaby się o całą oprawę. Bo któż jak nie ona jeśli syn i synowa ciągle zajęci byli swoją pracą.
- Nie jesteś u obcych, wnusiu. Będzie nam bardzo miło, jeśli zgodzisz się zatrzymać u nas, a nie w jakimś hotelu. Jestem pewna, że ani Tobie ani czworonożnemu przyjacielowi nie zabraknie tutaj niczego. Czuj się proszę jak u siebie. - ostatnie słowa wypowiedziała nieco głośniej niż poprzednie. Nie wiadomo czy był to jakiś tajemny szyfr, ale zaraz po tym do pokoju weszło cicho służąca.
- Czy Pani mnie wzywała? - zapytała dziewczyna. Mogła mieć najwyżej dwadzieścia dwa lata. Miała jasne upięte w kok włosy i wyglądała jak typowa studentka parająca się dorywczą pracą u bogatych Państwa.
- Dobrze, że jesteś moje dziecko. Przygotuj proszę pokój dla Pana Darkhawka i jego psa. Zawiadom też kuchnie, żeby za kwadrans podali obiad z dodatkowymi okryciami. - powiedziała do młodej, na co ta odrzekła „Tak jest proszę Pani” i skłoniwszy się, wyszła.
- To jak to jest między Wami mój drogi? Jesteście razem, czy nie jesteście? Dziwi mnie zaskoczenie Twojej mamy, jednak mimo wszystko chciałabym zaprosić ją do nas. Powiedz mi tylko kiedy nadejdzie ten czas, gdy moje zaproszenie nie wprawi jej w zakłopotanie. - no tak, upór w tej rodzinie był czymś więcej niż zwykłą cechą. Nie tylko James, Esmeralda, ale również sama babcia była naczelnym wyznawcą teorii uporu.
- Czy wszystko jest w porządku? Jak mogę Ci pomóc, mój chłopcze? - w tym momencie było dla niej jasne, że coś się wydarzyło. Coś złego? Najpewniej, bo przecież nie fatygowałby się taki kawał drogi… sam.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Sro Wrz 20, 2017 12:38 pm

Gdy zapewniła, iż nie jest intruzem powątpiewał w to. Dla niej być może nie, lecz z pewnością rodzice Esmeraldy mieli co do tego zupełnie odmienne zdanie. Nie mógł jednak złamać serca staruszki. Szczególnie, że i tak informacje jakie może od niego uzyskać i tak ją zapewne zasmucą. Poza tym utarcie nosa Jamesowi może być niezwykle satysfakcjonujące. Po poinstruowaniu służącej przez babkę Alice nie odzywał się przez chwilę. Zbierał zarazem myśli i dawał jej słowom płynąć gdyż z pewnością brakowało jej innego towarzystwa niż krewni, którzy mieli własne życia codzienne. W dodatku niespecjalnie wiedział jak rzez ująć w słowa.
- Śniący. - nie miał pojęcia od czego zacząć, więc przeszedł do konkretu. Nie miał w zwyczaju w szczegółach zwierzać się innym ze swojego stanu uczuciowego, a tym bardziej zdradzać słabości. Dlatego też po zimnym i wyrachowanym Vladzie nikt w ostatnim czasie nie widział, że był w najgorszej kondycji psychicznej od wielu, wielu lat. Dlatego też dla babki mógłby wydać się szorstki. Nie chciał w gruncie rzeczy być nie miłym nie odpowiadając wprost. Nie miał jednak zamiaru tłumaczyć wszystkiego od początku. Szczególnie, że to jedno słowo...
- Jest odpowiedzią na wszystkie pytania. - dodał beznamiętnie, lecz po ścięgnach i mięśniach mimicznych widać było, że jest napięty. Nawet Kres usiadł i patrzył na babcię, jakby wyczekiwał. Czy będzie znała to miano? Czy może nawet w tym demoniczne drzewo go oszukało? Z pewnością dezorientacja była jego bronią, a to mogło być jedno z wielu jego mian. Z drugiej strony... Czy zdradzając swe imię istota spodziewałaby się, że będą krzyżować swoje ścieżki ponownie? Raczej nie. Drzewiec sądził, że ma przed sobą dobrze wyszkolonego, ale trepa. Osobę co trafiła tam przypadkiem i już nigdy więcej nawet nie pomyśli by wrócić. Błąd. Kardynalny wręcz.
- Esmeralda Nigdy nie powie nic i więcej o swojej magii niż to, że zmienia wampiry w ludzi. Potrzebuję znacznie więcej wiedzy by móc ją ochronić. - oraz zemścić się. O tym jednak nie musiał wspominać bo i po co. Najważniejszy był główny cel. Śniący skrzywdził zarówno jego jak i Esme nawet jeśli ona o tym nie wiedziała. Kto wie czy nie jest w stanie posunąć się dalej.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Pią Wrz 29, 2017 10:54 pm

Vladislau mógł wierzyć albo nie, ale w tym domu od zawsze był bardzo wyczekiwanym i mile widzianym gościem. Babcia Alice wielokrotnie słyszała o mężczyźnie, co tylko potęgowało ogólną chęć poznania go. Ktoś w kim kochała się jej wnuczka nie mógł być przecież złym człowiekiem. Był częścią tej rodziny, mimo że nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. A teraz przyjechał sam i… chciał prosić o pomoc? Babcia momentalnie zamieniła się w słuch licząc na wyjaśnienia ze strony młodego Darkhawka. Nie spodziewała się, że potok zdań zostanie zastąpiony jednym słowem, które okaże się nie mniej znaczące niżeli tysiąc.
- Śniący? Skąd ty… To przecież niemożliwe, wnusiu. Gdzie to wyczytałeś? - w wielu rodzinach takimi jak Drzewiec straszyło się niegrzeczne dzieci, jednak w dalszym ciągu ten temat pozostawał obcy dla większości łowców. Przynajmniej tych niezwiązanych z osobliwym typem magii odwampirzenia. Sama Esmeralda nie znała tych historii, dlatego nie mogła ich powtórzyć mężczyźnie. Skąd więc wiedział?
- Istota o której mówisz zamieszkuje… coś w rodzaju świata z którego czerpana jest energia. Nikt z żywych nie jest w stanie swobodnie przenieść się w tamte rejony. Rytuał jaki odprawiany jest przez Esmeraldę nie daje możliwości otworzenia bram, bo wszystkie wampiry jakie zwraca światu byli niegdyś ludźmi. Nie ma więc możliwości abyś mógł się obawiać mitycznego stworzenia. To tylko legenda mój drogi. Z pewnością nie zagraża ani Tobie, ani nikomu innemu. - Kto pomyślał, że mężczyzna przyjedzie taki kawał drogi by porozmawiać o czymś co nie istnieje. Przynajmniej według babci, bo Esmeralda była ostatnią osobą skłonną do wyjawienia prawdy co wszelkich praktyk. Przez myśl jej nie przeszło, że czasy odwampirzanych wampirów E i D już dawno przestały stanowić większe wyzwanie.
- Zawsze widziałam u Nicky niebywały talent do tego rodzaju magii. Była skrytym dzieckiem, ale od zawsze pilnie przyswajała wszelką wiedzę. Gwarantuję Ci, że przy jej doświadczeniu nie ma nawet mowy o zagrożeniach. Ona wie co robi i nie pozwoli by komukolwiek stała się krzywda. - młoda służąca delikatnie zapukała do drzwi by zakomunikować swoją obecność. Nie chciała przeszkadzać w rozmowie, jednak była to jedyna możliwa opcja by powiadomić o zbliżającym się obiedzie.
- Wszystko już gotowe proszę Pani. Czy pomóc? - zapytała młoda dziewczyna.
- Za chwilę przyjdziemy, dziękuję. - uśmiechnęła się ciepło do służącej, a ta odwzajemniła uśmiech. Drzwi ponownie się zamknęły, dając rozmówcom możliwość kontynuowania.
- Napisz mi proszę numer do swojej mamy. Mimo wszystko chciałabym poznać Twoją rodzinę i pomówić z nimi przy wspólnej kolacji. - podsunęła w stronę Vladislau’a kartkę i pióro. Na stoliku zaś leżał dodatkowy atrament.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Nie Gru 03, 2017 6:57 pm

Gdzie o wyczytał? To bardzo dobre pytanie. Chciałby móc o tym poczytać, ale nie było mu to jak dotąd dane. Nawet jak znalazł ślad jakiejś książki czy pamiętnika nie odnalazł samego woluminu. Żadnych ksiąg, manuskryptów czy kartek. Jakby ktoś złośliwie zbierał całą kolekcję tego typu ksiąg.
- W tym problem. Nie zachowały się jakiekolwiek księgi. Żadne, które byłyby w moim zasięgu. Dlatego zjawiłem się osobiście mimo, że James niespecjalnie za mną przepada. - stwierdził klarownie choć sam sposób odpowiedzi mógł stwarzać w umyśle starszej pani pewną niepewność. Tymi słowami zaprzeczył, choć nie wprost, by przeczytał o Śniącym. Po co sama Esmeralda miałaby natomiast o nim mówić?
- Wszystkie legendy noszą w sobie znamiona prawdy. - dodał gdy ta niezwykle enigmatycznie objaśniła mu istotę Śniącego. Im więcej mąciła zasłaniając się legendami tym bardziej Vlad pewny był, że wie coś więcej. Coś co mogła taić nawet przed swoją uczennicą. Tylko dlaczego tak się bała o tym rozmawiać? Czyżby nie chciała prowokować Esme do próby nagięcia Drzewca do swoich potrzeb? Bardzo możliwe. Jakkolwiek babcia nie chciała o tym rozmawiać dla Vlada informacje te były niezbędne. O mały włos, a straciłby powagę słysząc o tym, że Esmeralda zawsze wie co robi.
- Esmeralda jest bardzo utalentowana. Jest także obdarzona niesamowitym uporem i pewnością siebie. Nie wspominając o tajemniczości względem jej magii. Podaje na jej temat absolutne minimum informacji. - stwierdził wprost. Nie wspomniał wprost o tym, że Esmeralda odwampirzała naturalnych homo sapiens nocturna, a nie tylko ich konwertytów. Nie chciał przecież aby Alice dostała zawału. Te babcine zapewnienia przynajmniej wyjaśniły Białowłosemu w jaki sposób dostali się tamtej nocy do podświata. Gdy babcia poprosiła o numer dał za wygraną. Nieszczególnie chętnie wziął kartkę papieru oraz pióro. Nie okazywał tego, lecz nie w smak mu było dawać numer do matki. Wszak poinformował ją tylko, że jego kobieta zginęła nie wdając się w szczegóły. Zapewne zdziwi się gdy babcia Esme do niej zadzwoni i to rok po rzekomej śmierci ukochanej Vlada. Dokonał zapisu.
- Oto numer. - podał jej kartkę oddając pióro. Patrzył jej przy tym w oczy tymi swoim charakterystycznym zimnym spojrzeniem. Nie puścił kartki od razu. Przytrzymał ją kilka sekund nawet gdy ujęła ją w dłonie.
- Chciałbym dowiedzieć się jak najwięcej o tym... Mitycznym stworze. I o Podświecie Krwi. I to jak najszybciej. - powiedział najsubtelniej jak potrafił, czyli wprost. Niemal jak rozkaz choć daleki był od wydawania poleceń dla tej kobiety. Z drugiej strony dla bezpieczeństwa córki zrobiłby wiele. Naprawdę wiele. Uśmiechnął się krzywo na koniec. Tak jak zwykle, nie wiadomo było czy to grymas czy uśmiech.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Sro Gru 06, 2017 5:45 pm

Zainteresowanie tematem odwampirzania nie było dość częste, gdyż od zawsze przywiązywano wysoką wagę by sam rytuał pozostał w tajemnicy. Wampiry bały się osób obdarzonych szczególnymi umiejętnościami, a jak wiadomo najłatwiejszym rozwiązaniem było po prostu unieszkodliwienie niebezpiecznej jednostki.
- Rzeczywiście ksiąg na ten temat nie znajdziesz w żadnej bibliotece. Od zawsze rola spisania wydarzeń przypadała rodzinnemu skrybie, który opisywał przebieg rytuałów. Od dawna nie jest to jednak praktykowane, bo wszystko co niezbędne jest już odkryte. Na moment obecny jedyną osobą która może przeprowadzić rytuał jest moja wnuczka, a ostatnio nie jest szczególnie zainteresowana przekazywaniem wieści na temat odwamiprzań. - Ciekawe dlaczego? Babcia głęboko wierzyła w to, że Esmeralda po prostu nie ma czasu na zabawę w rytuały. Może pochłonęła ją medycyna, albo zaczęła szczęśliwie spełniać się w roli matki. W życiu każdego łowcy przychodził czas na zmiany, więc nie wykluczone, że tym razem padło na Czerwonowłosą.
- To prawda mój chłopcze, ale to tylko strachy jakimi straszy się niegrzeczne dzieci. Jest wiele zła na tym świecie, nie ma więc sensu ożywiać tego co nie należy do do naszego świata. - przybrała podobny mentorski ton jak Esmeralda gdy usilnie chce wpłynąć na czyjąś decyzję. Według staruszki łatwiejszym rozwiązaniem było nie roztrząsanie mitów i zajęcie się bardziej przyziemnymi sprawami. Kto by się w końcu przejmował starym i nieistniejącym stworem.
- Upór to niewątpliwie cecha odziedziczona po jej ojcu. Nie wiem skąd u Nicky ta tajemniczość, ale jest święcie przekonana, że przekazanie absolutnego minimum potrafi uchronić uczestników… Ach to są przecież bajki. - machnęła dłonią uśmiechając się.
Gdy tylko dostała numer przewertowała go kilkakrotnie wzrokiem i ponownie posłała mężczyźnie ciepły uśmiech.
- Obiecuję, że zadzwonię tam jeszcze dziś. Gdybyś był tak miły powiedz proszę co lubi Twoja mama. Chciałabym wysłać jej paczkę. - Kto wie może to będą jakieś kwiaty, zdjęcia lub słodycze. Staruszce nie brakowało pomysłów, a gdy mówiła o rodzinie stawała się niezwykle żywiołowa.
- Kiedyś chodziły słuchy i legendy, że naczynie by uzyskać maksimum swoich możliwości musi pobierać energię ze świata krwi. Wejście tam nie jest proste i nigdy nie następuje bez wcześniejszej opłaty. Krew i część duszy są tam walutą, więc gdy ktoś raz przekroczy tamtejsze progi, po części już należy do tego świata. Oczywiście to tylko mit i nikt z żyjących teraz i kiedyś nie podróżował między światami. Chcesz wiedzieć co tam jest mój drogi? Nieodkryte tajemnice. Zło zaczerpnięte z negatywnych emocji podczas rytuałów. To ono buduje świat krwi, więc nie znajdziesz tam ciepła i bezpieczeństwa. Mówią, że każdy zmarły podczas odwampirzania trafia do ciemności i rodzi się jako demon, zjawa bądź budulcowa część tego świata. Drzewiec jest jednym z pierwszych demonów i ta forma nie jest jedyną jaką jest w stanie przybierać. - spojrzała na mężczyznę i na chwilę zamilkła. Wszystkie przekazane informacje nie roztaczały pozytywnej wizji, nie dawały nadziei i nie przedstawiały tej magii w pozytywnym świetle. W gruncie rzeczy nie bez powodu nazywano ją zakazaną. Poza zwróceniem człowieczeństwa magia zawsze żądała czegoś w zamian i jeśli nie po dobroci, to odbierała siłą witalność, krew, energię.
- Jest legenda mówiąca, że ktoś nawiąże kontakt z demonami, które będą go odwiedzać już od dzieciństwa. Osoba ta będzie w stanie zwrócić życie nawet wampirowi z urodzenia, a to sprawi, że nie będzie bezpieczna ani tutaj, ani w świecie krwi. Demony pokroju Drzewca zrobią wszystko, żeby doprowadzić naczynie do upadku. Odbiorą wspomnienia, sprawią, że będzie patrzyła na śmierć najbliższych, aż w końcu sama zapragnie własnej zguby. Było już kilkoro takich w naszej rodzinie i według moich wyliczeń nie wróci przez najbliższe trzy pokolenia. Poza tym mój drogi teraz jesteśmy o wiele rozsądniejsi niż kiedyś. Nikt nie powtórzy błędów Henrietty i Cecylii – najsilniejszych naczyń z naszej rodziny. - sama nie wiedziała dlaczego tak bardzo otworzyła się przed łowcą. Powinna odprawić go z kwitkiem i zbyć uśmiechem. Vlad natomiast zamiast rozprawiać się nad mitami, winien cieszyć się życiem i zająć tym co było najcenniejsze.
- Przestań już o tym myśleć mój drogi. Zaręczam Ci, że nie ma powodów do rozmyślać i obaw. A teraz chodźmy, bo kolacja nam wystygnie. - powiedziała uprzejmie, po czym wskazała wejście do jadalni.
W środku czekał już zastawiony stół, a na jednym z siedzeń siedział niezadowolony James. Zapach potraw roznosił się w pomieszczeniu kusząc niejedno podniebienie. Było tam prawie wszystko – od napitków, po sałatki i dania jakie wnosiła służba. Miejsce Vlada znajdowało się zaś dokładnie naprzeciw gospodarza...

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Sob Gru 09, 2017 2:55 pm

W końcu Alice zaczęła mówić choć nadal znacznie mniej niż Vladislau potrzebował. Na razie musiał zaspokoić się tymi szczątkowymi informacjami. Sam fakt, że dzieje rozwoju tej magii były spisywane przez rodzinnych skrybów jest cenny. Ksiąg nie znajdzie w bibliotekach. Jednakże skądś babcia wiedzę czerpać musiała. Oczywiście mogła mieć świetną pamięć, ale z pewnością nikt o zdrowych zmysłach tak skomplikowanej gałęzi magii nie powierzyłby tylko i wyłącznie ludzkiemu umysłowi. Esmeralda była ostatnim użytkownikiem Magii Krwi. Uczyła się tutaj. To oznaczało, że księgi znajdowały się w posiadaniu babci Alice. Przynajmniej część z nich, która się ostała. Kobieta ewidentnie się zapętliła i nie zamierzała przekazać nic więcej. Na tę chwilę ustąpił wiedząc, że wkrótce obiad. Musiał zresztą mieć trochę czasu aby wymyślić plan jak przekonać babcię do mówienia jednocześnie nie doprowadzając jej do zawału. Dzięki niej już wiedział, że Esmeralda co najmniej raz pojawiła się w świecie krwi. Musiała też zawrzeć pakt z demonem skoro była w stanie odwampirzyć nawet wampira szlachetnego.
- Jaki błąd popełniły? - zapytał gdy Alice wspomniała o kobietach. Szczególnie, że znał Cecylię... choć nie z własnych wspomnień. Jakież to skomplikowane. Aż szkoda byłoby strzępić swego języka dla tłumaczenia co zaszło. Gdy mówiła o telefonie do jego matki tylko skinął głową wiedząc, że nie odwiedzie starszej Pani od jej pomysłu.
Gdy wraz z Kresem zostali zaprowadzeni do jadalni Białowłosy skinął głową niespecjalnie zadowolonemu Jamesowi po czym zajął wskazane mu miejsce mierząc się z gospodarzem wzrokiem. W sumie ciekawiło go trochę czy matka Esmeraldy też pojawi się na obiadzie.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Sob Gru 09, 2017 4:19 pm

Babcia nie była świadoma, że te szczątkowe informacje będą miały dla Vlada tak duże znaczenie. Legendy i mity zwykle traktowano z pewnym przymrużeniem oka, dlatego nie spodziewała się po Białowłosym tak olbrzymiego doświadczenia w temacie. Esmeralda nie przyznała się do większości praktyk, dzięki czemu staruszka wciąż żyła w przekonaniu o idealnym świecie swojej jedynej wnuczki.
- Obie rosły w siłę na tyle szybko, że stały się solą w oku wampirów. To bardzo długa historia i dość dramatyczna. Ne chciałabym się nad tym rozwodzić podczas gdy powinniśmy się cieszyć, że w końcu przyszło się nam spotkać. - odparła spokojnie. Łowca niepotrzebnie przejmował się sprawami które go nie dotyczyły. W końcu zarówno jedna jak i druga nie żyły od wielu wielu lat, a każda pamięć o nich przywołuje przykre wspomnienia związane z tak niesprawiedliwie szybko zakończonym żywotem.
- Nicky zna całą historię naszej rodziny i jest świadoma, że musi zachować ostrożność. Zwłaszcza teraz kiedy pojawiło się dziecko i tworzycie szczęśliwą rodzinę. - dodała by całkowicie uspokoić mężczyznę. Skąd mogła wiedzieć, że prawda odnośnie całej sytuacji jest zgoła inna niż mogłoby się początkowo wydawać. Alice miała nieodpartą chęć natychmiastowego skontaktowania się z jego rodziną, ale póki co nie padła z jej strony nachalna propozycja rodzinnego zjazdu. Zastawiony stół czekał i choć gospodarz nie wydawał się szczególnie zachwycony, nie sprzeciwił się starszej kobiecie.
- Dowiedziałeś się wszystkiego czego potrzebowałeś? - James odezwał się na moment przed wniesieniem dań ciepłych. To on jako pierwszy otrzymał półmisek, lecz natychmiast rozdysponował by służąca zaczęła od gościa. Speszona dziewczyna okrążyła stół i wraz ze stolikiem na kółkach zbliżyła się do Vlada. Poza aromatycznym rosołem i zupą grzybową można było tam odnaleźć różnego rodzaju pieczone mięsa – od kurczaka, po dziczyznę. Steki, kotlety i sosy. Wybór był duży. Opiekane ziemniaki, kasza, ryż oraz kilka sałatek aż prosiło się o konsumpcję. Gdy Vlad nałożył sobie bądź wskazał co ma być mu podane, dziewczyna przeszła do seniorki, a na końcu do Jamesa.
- Moja żona jest na sympozjum dlatego nie zje z nami ani obiadu ani kolacji. Czuj się jak u siebie. Gdybyś czegoś potrzebował daj znać pracownikom a postarają się spełnić Twoje oczekiwania. Oczywiście w granicach rozsądku. - James nałożył sobie porcję obiadu i zaczął jeść. Może nie był tak zły jak początkowo się zdawało? Albo obecność starszej Pani dodawała mu plus do kultury. Kto wie.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Krew do krwi   

Powrót do góry Go down
 
Krew do krwi
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Status krwi
» Księga eliksirów
» Rody krwi szlachetnej
» Czystość krwi
» Wampiry i krew

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: