IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Krew do krwi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1915


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Wto Gru 19, 2017 2:17 pm

Staruszka miała wyrzuty sumienia, że wyjawiła tak wiele informacji. Jej zdaniem powinni przestać mówić o przeszłości i skupić się na ważnym wydarzeniu, jakim były odwiedziny przyszłego męża jej wnuczki. Bardzo wąskie grono znało historię tej rodziny, a praktycznie nikt z tej grupy nie poznał całości. Oczywiście za wyjątkiem babci.
- Ta historia nie jest przypowieścią o szczęściu, mój drogi. Ciesz się tym co masz, nie wracaj do spraw które już przeminęły. - babcia od lat nie miała okazji wybrać się do polski i odwiedzić wspomnianych przez Vlada grobów. To wszystko przypominało jej jak wielkie brzemię magia nakłada na użytkownika. Dlatego chroniła swoją wnuczkę i z tego powodu nauczyła ją rozwagi którą wykorzystuje po dziś dzień.
- Czy zechcesz rozwinąć co kryje się pod złożonością tej historii? Domyślam się, że nie przyjechałeś tutaj by prosić o rękę ojca Nicky. - idealny świat sypał się i pękał na kawałki. Co z tego, że połączyło ich coś więcej niż zwykły romans. Głowę mężczyzny zaprzątały problemy które nigdy nie powinny odnaleźć światła dziennego. A jednak. Wciąż nie była pewna skąd wiedział o istotach z książek, ale coś tu było nie tak.
- Nie masz przypadkiem obowiązków w Oświacie? - James nie krył zdenerwowania. Tydzień. Aż tydzień. Jak on do cholery wyjaśni to własnej żonie?!
- Może ja mógłbym odpowiedzieć na Twoje pytania. Wtedy przynajmniej nie musiałbyś męczyć mojej matki. - Powiedział dość uprzejmie, ale wzrok zdradzał prawdziwe emocje. Dłuższa obecność nie była mu na rękę. Ba. Najchętniej sam wsiadłby w samochód i po wspólnym obiedzie odwiózłby Rosjanina na lotnisko. Jeszcze bilet by mu kupił!
Babcia w tym czasie zmierzyła syna spojrzeniem i zabrała się za jedzenie ryżu i mięsa.
Nim Vlad ugryzł pierwszy kęs tuż obok niego wyrosła młoda służąca.
- Proszę Pana, kucharze pytają co przygotować dla Pańskiego zwierzęcia. W tej chwili nie posiadamy karm przystosowanych do gabarytu takiego psa. Mamy za to gotowaną wołowinę i cielęcinę. Czy któraś z nich będzie odpowiednia? - co prawda nie było to najdroższe mięso jakie można było kupić w sklepie, bo większość to resztki powstałe z przygotowania obiadku. Ale w połączeniu z warzywami mogło to być całkiem dobrym i pożywnym posiłkiem. Nawet dla psa o posturze małego konia.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 834


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Sob Gru 23, 2017 12:44 pm

Babcia stawała się coraz bardziej zaniepokojona co Vladislau doskonale wyczuwał. Wszak była dość emocjonalną kobietą oddaną rodzinie. Nagłe zdziwienie trudno w takiej sytuacji było ukryć. Próba odwiedzenia białowłosego od poznania historii rodziny wydawał się być coraz bardziej desperacka. Jakby ratowała coś niezwykle cennego. To co chroniła było sztucznie stworzoną fantazją. Jednak prawda była lepsza niż kłamstwo, nawet te zrodzone z miłości.
- Czasem to co przeminęło jest kluczem do przyszłości. - odpowiedział słowami jednego ze swych nauczycieli. Nie był wprawdzie specjalistą od historii świata,a le co nieco na ten temat wiedział i znał doskonale historię własnej gałęzi rodu. Choćby po to by nie popełniać błędów z przeszłości. Im więcej wiesz o dawnych wydarzeniach tym łatwiej przewidzieć jest konsekwencje decyzji teraźniejszych.
- Nie. Zjedzmy obiad. Później wymienimy się historiami. - kobieta w końcu pojęła chyba, ze Vladislau nie nękałby jej bez powodu. Był już z Esme i miał z nią dziecko. Gdyby chciał ją poślubić ich zdanie mało by go interesowało. Przyjechałby tylko by ich zaprosić, a nie pytać o zgodę czy referencje. Jednakże nadchodził czas posiłku. Historie do opowiedzenia były krótkie. Musiały zaczekać, a wraz z nimi ciekawość babki. Niech Alice poczuje to co odczuwa Vladislau. Być może chętniej podzieli się wtedy swoją wiedzą.
Gdy podano do stołu grzecznościowo James rozpoczął rozmowę i zaraz po tym pożałował swoich prób. Słysząc lekką irytację w głosie gospodarza Vlad pożałował, że nie wypalił z miesiącem. Było by zabawniej.
- Mam. Mam też zastępcę, któremu ufam jak bratu. Sprawa z jaką przyszedłem jest dla mnie ważniejsza niż osobiste doglądanie Oświaty. - odparł zgodnie z prawdą. Oświata może i go potrzebowała, ale nie 24h na dobę. Jeśli czasem ją opuści pozostawiając ją na głowie swojego zastępcy nic wielkiego się nie wydarzy. Gdyby coś się jednak stało zostanie powiadomiony. Tu i teraz było dla niego ważniejsze. Wiązało się z jego przeszłością i być może przyszłością. I co ważniejsze to co tu robił było związane z jego córką. Och i jakże szczodra propozycja Jamesa. Był niemal uroczy.
- Byłoby cudownie James. Obawiam się jednak, że jako mężczyźnie nie przekazano Ci informacji, których potrzebuję. - stwierdził mierząc się z nim wzrokiem. Liczył, że jego niedoszły teść zrozumie, że chodzi tu o magię jaką para się Esmeralda i Vlad naprawdę chce pomóc. Tak jak babka bezgranicznie wierzyła odpowiedzialność Esmeraldy tak chyba sam James nie mógł być aż tak zaślepiony. Chyba... I tu jakby znikąd pojawiła się służka.
- Kres jada najczęściej surowiznę. Gotowana wołowina z odrobiną warzyw jak najbardziej wystarczy. Dziękujemy Ci. - rzekł do niej, a jego chłodne oczy spotkały się z jej spojrzeniem. Jak zwykle gdy mówił do kogoś szukał kontaktu wzrokowego. Taki już był. W ten sposób łatwiej było wyczuć rozmówcę. Poza tym oznaczało to także okazanie szacunku.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1915


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Wto Gru 26, 2017 1:14 pm

To nie miało być zwykłe rodzinne spotkanie. Nawet babcia wyczuwała już napięcie gęstniejącej atmosfery. Do głowy by jej nie przyszło, że ktoś poza rodziną mógłby poznać historię. Albo gorzej… wejrzałby do świata, skąd zwykle nie ma już powrotu dla zwykłych ludzi. Bo wymiar krwi zmieniał ludzi nie tylko w bestie, nocne mary i stwory. Ten świat żył, oddychał i zabierał wszystko to co mogło mieć znaczenie. Szczęście, wspomnienia, nawet życie. Nikt ze śmiertelnych nie miał prawa błądzić między światami i jak do tej pory żaden nie wyszedł stamtąd żywy. Właśnie dlatego przywiązywano dużą uwagę do bezpieczeństwa, a większa część dziejów była owiana tajemnicą. Wiedza nie dla każdego jak to mawiają.
Vlad nie chciał zdradzać szczegółów sprawy jaka zaprzątała jego głowę, co babcia przyjęła zaskakująco dobrze jak na członkinię tej rodziny. Wszak wszyscy wiedzieli, że zarówno ojciec jak sama Esmeralda byli niezwykle uparci i mało kto był w stanie wyperswadować im daną myśl. Alice miała swoje lata i w myśl zasady, że jak zechce to powie, nie drążyła tematu. Przecież nie przejechał pół świata tylko po to, by zjedli razem kolację czy porozmawiali o pogodzie w Wielkiej Brytanii. Łowca wydawał się zagubiony, może nawet i nieszczęśliwy, co tylko dodatkowo chwytało za serce.
- A cóż to za wyjątkowo absolutnie ważna sprawa? W dodatku z koniecznością załatwienia jej tutaj, w moim domu i bez wcześniejszego uprzedzenia? - wypowiadał słowa w prawie zwolnionym tempie, sugerując, że zaiste nie jest zadowolony z tej wizyty. Nie rozumiał co się zmieniło, że ten młokos raczył odwiedzić posiadłość osobiście, podczas gdy wcześniej wyrzucił Jamesa ze swojego gabinetu. Rzecz jasna gospodarz nie przyznał się do tego ani matce, ani tym bardziej własnej żonie, dzięki czemu zachował spokój ciała i ducha. Bez docinek „ a nie mówiłam?!”, bez pytań dlaczego, po co, na co. Ale jednak białowłosy tutaj wrócił, w dodatku zostawiając Oświatę w rękach jakiegoś tam zastępcy.
- Synu, to nasz gość i ojciec Twojej wnuczki. Wyrażaj się z szacunkiem. - babcia zwróciła się bezpośrednio do Jamesa, na co ten zgrzytnął cicho zębami. Tego jeszcze brakowało, żeby jego własna matka ustąpiła się za jakimś… jakimś khem… gościem z zagranicy.
- I tutaj się możesz mylić, Vladislau. - spojrzał na mężczyznę swoimi dwubarwnymi tęczówkami. Jeśli wzrok mógłby zabijać, Vlad w tym momencie padłby właśnie trupem. Ale nie stało się tak. James nie był bazyliszkiem.
- Bardzo proszę Proszę Pana. - dziewczyna uśmiechnęła się skromnie i podała zwierzęciu to o co prosił Vlad.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 834


PisanieTemat: Re: Krew do krwi   Pią Sty 12, 2018 9:01 am

Jak chce to powie. Jednak potrzebuje na to czasu i przede wszystkim Vladislau był niewiele mniej uparty od członków tej rodziny. Przybył przede wszystkim po odpowiedzi dla siebie,a nie by rozprawiać o swoim nieszczęśliwym życiu. Bo faktycznie czuł się pusty w środku co tylko potęgowało jego negatywne cechy. Gdyby jego emocje nie były wygaszone względem innych ludzi z pewnością dawno by oszalał. Odebrano mu wszak jedyną cenną dla niego rzecz. Śniący zabrał mu prawdziwą miłość. Uniemożliwił obserwowanie pierwszych lat rozwoju córki. Nigdy nie sądził, że ktoś może go aż tak zranić. Tym bardziej słowa Jamesa były dla niego nie miłe. Jednak głowa tego rodu chyba nie sądziła, że Vladislau położy uszy po sobie.
- Ta kwestia związana jest z bezpieczeństwem Twojej córki i wnuczki. Tej sprawy nie załatwię przez telefon. Nie wszystko można po prostu obgadać lub kupić. Ponieważ się ich wyparłeś gdy najbardziej Cię potrzebowały nie oczekuję od Ciebie jakiejkolwiek pomocy, ale przyszedłem tu do Twojej matki, James. - odparł równie wolno co Espadas. Nie miał zamiaru się z nim certolić. Żałował jak go potraktował gdy choć raz tamten okazał ludzkie zachowanie. Jednak czasu nie cofnie, a człowiek ten był nad wyraz bezczelny. Gdy wtrąciła się Alice białowłosy pokręcił głową.
- Nie szkodzi. Wolę gdy jest sobą. Dzięki niemu przynajmniej się nie zasiedzę. - rzekł wyjaśniając, że jest dobrze jak jest. Zresztą sam nie był specjalnie miły dla Jamesa. Nie mógł wymagać od niego pokory choć jako gospodarz mógłby lepiej zważać na swoją ogładę. Widać jednak, że pieniądze z chama nie zrobią dostojnika.
- Mogę. Nie jestem nieomylny. Możemy w takim razie po obiedzie porozmawiać. Jeśli znajdziesz dla mnie czas oczywiście. - odpowiedział mu doprowadzając do starcia zimnego spojrzenia i różnobarwnych tęczówek. James mógł sobie łypać ile chciał. Nie takie spojrzenia Vlad zmuszony był wytrzymywać. Inni dowódcy, przewodniczący Rad Wampirzych czy szlachetnokrwiści posiadający znaczną fizyczną przewagę. Ci budzić mogli grozę. On natomiast wywoływał jedynie pogardę połączoną z żalem. Bo w istocie Vladislau żałował tego jak ten człowiek jest zgorzkniały i zamknięty we własnym świecie zadufanego bogacza.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Krew do krwi   

Powrót do góry Go down
 
Krew do krwi
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Status krwi
» Księga eliksirów
» Rody krwi szlachetnej
» Czystość krwi
» Klub Nocny - Katedra Mokrej Elżbiety

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: