IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Czarter jachtów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Czarter jachtów   Czw Maj 04, 2017 1:44 pm



Jak w każdym przyzwoitym porcie, również tutaj nie mogło zabraknąć punktu wypożyczalni jachtów. Wybór jest tutaj ogromny, tak samo jak ogromna jest rozbieżność cenowa wynajmu poszczególnych statków.
Wszystkie pojazdy są zacumowane w niewielkiej zatoczce, do której prowadzi deptak. Otoczenie jest zadbane, schludne i (nieco romantycznie) oświetlone - w końcu nie można odstraszyć potencjalnych klientów.


***

Po skończonym wyścigu, cała trójka taksówką odjechała w stronę dzielnicy portowej, jak najdalej od wioski, w której doszło do małego, hm, incydentu. Gdy ukradkiem wychodzili z kanciapy dla rajdowców, Vivien zerknęła na zrezygnowanego menadżera wampira, posyłając mu rozbrajający uśmiech. Po co? A cholera wie - może żeby go jeszcze bardziej zirytować, w końcu dlaczego nie?
Czerwona nie miała jednak zielonego pojęcia dlaczego brat wybrał akurat to miejsce na rozmowę (w końcu równie dobrze mogli zaszyć się w domu), dlatego z pewną dozą sceptycyzmu obserwowała zza szyby majaczące w oddali maszty statków. Port? Serio? Po następnych kilku minutach drogi wysiadła w milczeniu z samochodu, zatrzaskując za sobą drzwi i udała się za wciąż nabzdyczałym Sebastianem. Czy Lucrezia dołączyła do rodzeństwa czy też w tym miejscu wolała się od nich odłączyć, już zależało od niej samej. Vivien natomiast przystanęła wraz z blondynem przy jednym z bardziej luksusowych jachtów, z którego szybko wyłonił się jego kapitan. Szybka wymiana zdań pomiędzy mężczyznami (której Viv się nie przysłuchiwała, oglądając w spokoju ciemne morze) i już po chwili wszyscy weszli do pięknego, wyłożonego błyszczącym drewnem środka jachtu. Wycieczka we troje? Romantycznie... Ale jakież było jej zdumienie, kiedy nagle kapitan... opuścił swój pokład, odcumowując pojazd.
- Dlaczego on zostawia nas tutaj samych? Nie płynie z nami? - zapytała tępo, przenosząc szybko delikatnie (ale naprawdę delikatnie!) spanikowany wzrok na brata. Och, God, czy to znaczyło, że Sebastian miał zamiar kierować tym wielkim ustrojstwem? W takim razie jak to dobrze, że umiała pływać!

_________________
Powrót do góry Go down
Sebastian

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3098-wywiad-z-wampirem
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Czw Maj 04, 2017 5:43 pm

Mogli zaszyć się w domu, ale jeśli Vivien chciała skoczyć do łóżka nie musi się o to martwić! Na jachcie, który wynajął Sebastian były trzy sypialnie, z wygodnym posłaniem. Oczywiście wynajął go kilka dni wcześniej, aby uczcić swoje zwycięstwo. Do którego przez tą czerwona jędzę, nie doszło.
Wyszedł z taksówki podchodząc do białej maszyny z napisem "Vivianne". O ironio, nie zauważył wcześniej tej nazwy. Większość jachtów miała jakąś nazwę i odpowiadała ona imionom kobiecym. Twórcy robili to w podzięce dla matek, żon albo na uczczenie narodzin córek. Sebastian patrzył tylko na to, jak wygląda pojazd wodny oraz co się na nim znajduje. No i na kwotę, nie chciał nic z wielkim przepychem ani z obskurną kabiną, gdzie ledwo sam kierowca się zmieści.
Zerknął na Viv, która wydawała się przerażona perspektywą przepłynięcia z nim parę kilometrów na otwartym morzu/oceanie (prawdę mówiąc nie wiem, co jest w Yokahomie).
Wampir jakiś czas temu zapisał się w końcu na kurs nauki kierowania tymi cudeńkami. Nie miał nic ciekawego do roboty w tym mieście, oprócz pracy i balowania. A to drugie nie mogło odbywać się często, jeśli musiał wsiadać szybko za kółko. Nie chciał ryzykować wypadku na torach przez zbyt dużą ilość alkoholu we krwi.
- Nie płynie - odpowiedział tylko oschle i skierował się do lin, które trzymały jacht przy brzegu. Następnie udał się do kabiny i wyruszył wolno z przystani, kierując się na sam środek podróży. Na niebie było już całkowicie ciemno, jedynie gwiazdy ukazały się na niebie. Gdy w końcu światła miast zniknęły za nimi.
- Postanowiłem upozorować twój wypadek na oceanie - przyspieszył na otwartym oceanie, a przez uchylone szyby wtargnął podmuch zimnego powietrza lecąc wprost na ich twarze i rozwiewając włosy. Sebastian kierując jachtem zaczął robić kółka w okół własnej osi, przez co osobie z chorobą morską mogłoby się zakręcić w głowie, aż do wymiocin! A jeśli Viv niczego się nie złapała mogła upaść. W końcu Seba się zatrzymał pozwalając by jacht delikatnie płynął przed siebie. Ustawił autopilota i zerknął na czerwonowłosą.
- Po co przyjechałaś? - wycedził przez zaciśnięte zęby i skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Byli tu sam na sam, chyba że Lucrezia do nich dołączyła kierując się na drzemkę w jednej z kabin. A co za tym idzie? Mogli w końcu normalnie porozmawiać.

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Czw Maj 04, 2017 6:47 pm

Och, co za zrządzenie losu. Nie zauważyła od razu nazwy wynajmowanego jachtu, dlatego widząc skrzywienie na twarzy brata, podążyła za jego wzrokiem. Parsknęła krótkim, niekontrolowanym śmiechem, zakrywając kurtuazyjnie usta ręką. Gdyby nie znała wampira, uznałaby to za całkiem romantyczne. W końcu niecodziennie płynie się maszyną o tym samym imieniu co ty, prawda?! No, powiedzmy tym samym, pomijając już kwestię różnych odmian językowych danego imienia. Tak czy siak, gdyby brat zgromił ją wzrokiem za ten śmiech, wzniosłaby oczy ku niebu, udając, że nic nie zrobiła. Kolejna szpila w dumę mężczyzny wbita! Chyba zacznie to gdzieś zapisywać.
Wydała z siebie krótki, ledwie słyszalny jęk, odprowadzając wzrokiem oddalającego się kapitana. Nie, stój, wróć! Nie czuła się za pewnie na pokładach statków... Nie to, że miała chorobę morską, ale z tych czy innych powodów preferowała ląd od otwartej, morskiej przestrzeni. Chwała Bogu, że nie zanosiło się na deszcz albo burzę! Wtedy już na pewno zaczęłaby panikować jak mała, przerażona dziewczynka, jeśli nie gorzej! Na tą przerażającą myśl, spojrzała szybko w niebo. Bezchmurne. Chociaż tyle...
Aby nie zostać samej na dolnej części pokładu, pognała za Sebastianem do kajuty kapitańskiej, stając obok niego i przyglądając się z uwagą co robi. Wolna przejażdżka okazała się całkiem przyjemna, lecz kiedy dotarły do niej słowa Sebastiana... Pisnęła głośno, przytrzymując się naprawdę byle czego, co znalazło się w zasięgu jej rąk. Proszę pamiętać, że nasza (jeszcze) pani de Maulévrier weszła na pokład jachtu obuta w wysokie, cieniuteńkie, czerwone szpilki! Gdy więc wampir zaczął kręcić piruety, z przerażenia objęła go w pasie, przytulając mocno do umięśnionych pleców.
- Seba, przestań! Proszę cię, PRZESTAŃ, boję się! - wrzeszczała, trzymając się go kurczowo. W normalnych warunkach nie tknęłaby go nawet szmatą, wetkniętą na kij od szczotki, ale teraz nie myślała logicznie. Ba, w ogóle nie myślała! Z zaciśniętymi oczami klęła i błagała jednocześnie, żeby w końcu przestało bujać. Kiedy wampir w końcu poszedł po rozum do głowy i zwolnił, odetchnęła głęboko... odsuwając się od mężczyzny jak oparzona. Martwe serce zabiło jej trochę szybciej, choć jednocześnie zirytowała się jeszcze bardziej, gromiąc brata buńczucznym spojrzeniem. "Po co przyjechała", taaak?
- To pytanie ja powinnam zadać. - warknęła rozeźlona, zaczesując szybko rozwichrzone włosy, opadające jej na twarz. - Jeśli nie zauważyłeś, mieszkam tu od dobrych nastu jeśli nie dziesięciu lat z przerwami. Uznaję to miejsce za jakiś rodzaj domu i było mi tu całkiem wygodnie, dopóki nie dowiedziałam się, że masz zamiar tu przylecieć. Przez tyle czasu siedziałeś wygodnie na dupie w pieprzonej Francji, i nagle zjawiasz się jak pan i władca świata i okolic. Na dodatek przywłaszczając sobie mój dom! - o tak, poziom wkurwu sięgał zenitu. - Po cholerę tutaj przyleciałeś? Żeby mnie wkurwić? Gratuluję, udało ci się. Na dodatek taszczysz za sobą Lucrezię, zupełnie jak jakiś bagaż! Powinna siedzieć w domu i się uczyć, w Paryżu miała najlepsze domy mody na wyciągnięcie ręki, a czy tutaj widzisz dla niej jakiekolwiek perspektywy poza uczeniem się "chińskich znaczków"?! - spokojnie, to jeszcze nie koniec tyrady, ona dopiero się rozkręcała! Ale przecież nie mogła powiedzieć wszystkiego na raz, prawda? Czekała więc na wyjaśnienia, opierając się lędźwiami o brzeg barierki.

_________________
Powrót do góry Go down
Sebastian

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3098-wywiad-z-wampirem
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Nie Maj 07, 2017 1:00 pm

Oczywiście, że Sebastian miał ochotę spojrzeć chłodno na Viv, kiedy też zauważyła nazwę jachtu. Jeśli myśli, że to na jej cześć to chyba ją głowa boli. Wampir nie zwracał uwagi na takie gówna, jakby miał własny jacht nie nadałby mu żadnego imienia, chyba że własne. Albo Lucrezi, do tego małego gówniaka miał słabość jakiej nigdy do nikogo innego nie miał. Ale oczywiście była zbyt rozpieszczona by dawać jej taką nagrodę, więc raczej skończyłoby się to tym, że nazwałby jacht Seba i po kłopocie.
- Współczuję gościowi, który stracił głową dla jakiejś laski - odparł tylko na jej zachowanie i wszedł do środka zajmując się sobą. Nie było sensu rozwodzić się dalej nad tym tematem, bo i po co? Ważne, że on wiedział że Vivien nic szczególnego dla niego nie znaczyła. Tolerował ją ze względów rodzinnych, ale i tak uważał że wampira który przez eksperymenty robi się B nie powinien dołączać do rodu, który faktycznie był czystokrwisty bez żadnych dziwnych operacji, a z krwi i kości od urodzenia! Ale nigdy nie poruszył tego tematu udając, że Vivien jest prawdziwą siostrą, coby nie narobić problemów rodowi, gdyby to wyszło gdzieś poza zaufany krąg.
Kiedy ruszył "z piskiem opon" a czerwonowłosa modelka zaczęła piszczeć, nie mógł powstrzymać uśmiechu wypełzającego mu leniwie na bladym licu. Nie sądził, że aż tak się przestraszy! Widocznie nie znał tak dobrze swojej siostry, jak kiedyś uważał. Dobre parę lat się nie widzieli, ale sądził że z czasem wampiry dojrzewają a nie dziecinnieją! Nie spodziewał się również tego, że Vivien się do niego przyklei! Spojrzał na ręce oplatające jego brzuch i przez chwilę nie wiedział co robić. Oczami wyobraźni widział jak ta leci od jednej strony kajuty na drugą i dostaje od losu spore siniaki, ale Viv miała inny plan powstrzymania się przed upadkiem.
- Gdybym wiedział, że tak chętnie będziesz się do mnie tulić wyrzuciłbym Cię za burtę - rzucił unosząc brew, gdy się zatrzymał i ta odzyskała równowagę odskakując od niego. I dobrze. Wolał aby trzymała się od niego z daleka. Nie zamierzał jej dotykać w taki czy inny sposób. Wystarczy mu ich "zażyłe" spotkanko sprzed lat!
Pozwolił jej ciągnąć swoją przemowę, ziewając co parę zdań i patrząc na nią znudzonym wzrokiem. W środku śmiał się z jej rozeźlonej twarzy, aż wypieki jej wyszły na twarzy dzięki krwi, którą wcześniej wypiła. A właśnie! Dorwała się do człowieka, wcześniej wolała raczej krew z woreczka. Ale o czym to ona mówiła? - sprowadził myśli na ziemię.
- O ile się nie mylę od dobrych dwóch tygodni, nie było Cię w domu więc nie mieszkasz tu cały czas - wzruszył ramionami - To nie moja wina, że nie było Cię kiedy wysłałem wiadomość. Lucrezia sama chciała tu przylecieć, po za tym zostawienie jej z ojcem i matką, którzy są już zbyt starzy, aby ją pilnować to nie dobry plan - powiedział gorzko wracając do sterowania statkiem, aby opłynąć jeszcze dalej od lądu. Woda tutaj była już na tyle głęboka, że nawet osoba umiejąca pływać zanim dopłynęłaby do brzegu, musiałaby się sporo namęczyć.
Nie chciał aby do Lucrezi przystawiali się jacyś obcy faceci, ba, żadni faceci! Dla niego wciąż była smarkaczem, który powinien skupić się na nauce i zabawach z koleżankami, a nie seksach. Jeszcze tego by brakowało, żeby jakiś ją zapłodnił a potem zostawił samą z dzieckiem. Luc była zbyt delikatna i naiwna, nie poradziłaby sobie z prawdziwym światem. A przynajmniej tak sądził Sebastian. Skoro reagowała tak na dziwki, to wyobraź sobie jej reakcję na nagiego członka!
- Uczyć się może wszędzie, a gdzie rozwinie skrzydła to już jej wola, do niczego jej nie zmuszam - dodał po chwili ciszy i znów się zatrzymał, odwracając do siostry - Chcesz się czegoś napić? - wyszedł z kajuty udając się do innego pomieszczenia, który można określić salonem na jachcie. Sięgnął do dolnej, drewnianej szafki, aby otworzyć drzwiczki i pokazać małą lodówkę w której była wódka oraz worek krwi. Zrobił sobie mocnego drinka i jeśli Viv też się skusiła to z łaski swej polał i jej!

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Nie Maj 07, 2017 3:10 pm

Uniosła brew zaskoczona, odprowadzając Sebastiana wzrokiem aż nie zniknął we wnętrzu jachtu. Co to miał być za tekst? Rodem z jakiejś taniej dramy, w której facet zostaje ze złamanym sercem na dłoni. A przecież to było niemożliwe. Sebastian nie miał serca. Czasem przemykało jej przez myśl, że brat w ogóle nie słyszał o takim organie jak "serce". Był wyrachowanym gburem, przebijającym nawet jej szanownego męża. Różnica pomiędzy nimi była wyłącznie taka, że ze Szlachetnym dało się jeszcze jakkolwiek porozumieć (lub po prostu ona miała na to sposoby), zaś z Sebastianem... Próżny trud. Chwila moment - a może blondas był gejem i stąd naszło go na taki tekst?! To miałoby sens! Nie cierpiał homoseksualistów, bo brzydził się jednocześnie siebie, dlatego zachowywał się jak skończony buc. Och, Vivien, ty to jednak jesteś genialna!
Czy on w ogóle mógł powiedzieć, że ją znał? Co tak naprawdę o niej wiedział? Poznał ją dopiero, gdy stała się wampirem, a i wtedy trzymała się w zupełnym cieniu, unikając rodzinnych spędów. Nie przeszkadzał jej taki stan rzeczy. Prawdę mówiąc, nie chciała nowego nazwiska, nie chciała do czegoś przynależeć. Ethan jednak uważał inaczej i na mocy rodowego porozumienia, nakazał jej utożsamiać się z Chatierami, aby ostatecznie uciąć jej więzy z prawdziwą, człowieczą rodziną. Dopiero po podwyższeniu krwi, a co za tym idzie, umocnieniu pozycji w rodzie, zaczęła poznawać nową rodzinę i pozwalać innym na poznanie jej na tyle, na ile uznawała za stosowne. Jedynie ojciec wiedział (prawie) wszystko. A reszta? Cóż, wiedzieli tyle, ile chciała by wiedzieli.
- Gdybym wiedziała, że będziesz zachowywał się jak skończony półmózg, zatopiłabym twój wspaniały jacht, kiedy na niego wszedłeś. - odwarknęła, poprawiając szybko ubranie, jak gdyby przelazły na nią JEGO robaki. Ohydztwo! Prychnęła pogardliwie na durnowaty argument brata, kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Ach, tak? To może ja też sobie przywłaszczę jeden z twoich samochodów, których nie używałeś ostatnio najczęściej? Przecież nie mogą się tak marnować, a ja akurat jakiegoś potrzebuję! - wiedziała, że ten argument powinien trafić do wampira. Samochody były jedynymi rzeczami, na których zależało Sebastianowi bardziej niż nawet na członkach własnej rodziny. No i swoją drogą, NIGDY W ŻYCIU nie zgodziłby się na użyczenie komukolwiek jednego ze swoich aut. Czemu? Bo nie i koniec! A zwłaszcza jej.
- Masz się stamtąd wynieść, rozumiesz? Nie obchodzi mnie gdzie się zapodziejesz, czy trafisz pod most czy do luksusowego hotelu, w którym będą ci usługiwały striptizerki. Moja córka ma pewne... sprawy do załatwienia związane z tym domem, a nic nie zrobi, póki się stamtąd nie wyniesiesz. Nie utrudniaj jej pracy swoim nieznośnym jestestwem. - rzuciła zimno, zaplatając ręce pod biustem. Na wzmiankę o starzejących się rodzicach zasznurowała usta w wąską linię. Miał po części rację, choć zakładanie z góry, że ich mała, kochana siostra nie rozróżniłaby dobra od zła było co nieco jej uwłaczające. Choć... Może faktycznie była to prawda? Podniosła zamyślony wzrok na brata, kiedy znowu się odezwał.
- Japonia nie jest dobrym miejscem na "rozwijanie skrzydeł"... Zwłaszcza to miejsce. Powinieneś ją odesłać do domu, tu naprawdę nie jest bezpiecznie, Seba. Boję się już o moją dorosłą Ely, a co dopiero o jeszcze bardziej roztrzepaną Luci. - powiedziała spokojnie, nieco zmartwiona. - Zrób mi jakiegoś mocnego drinka. - oderwała się od barierek i poszła za wampirem, rozglądając uważnie po pomieszczeniu. Zdjęła skórzaną kurtkę, rzucając ją niedbale na kanapę i odbierając swojego drinka.
- Ojciec jest zmartwiony sytuacją rodu. Doszły go słuchy o... odwampirzeniu jednego z dalszych członków rodziny. Nie wiem czy ktokolwiek potwierdził tę pogłoskę, ale sytuacja jest naprawdę napięta. Poza tym, dochodzisz jeszcze ty i twoje, hm, nieciekawe rodowe położenie. - zerknęła na niego wymownie i upiła łyk trunku, siadając na kanapie.

_________________
Powrót do góry Go down
Sebastian

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3098-wywiad-z-wampirem
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Nie Maj 28, 2017 9:14 pm

Czekaj, czekaj - Sebastian gejem?! Co to, to nie. Inaczej poszedłby z dziennikarzem w Paryżu za kurtynę, a nie rozpoczął rzeź. Gdy ten postanowił się do niego przystawiać. Tylko dlatego musiał zniknąć z Paryża, normalnie nie planował opuszczać Francji. Mógł wybrać inny kraj niż Yokahomę, ale Lucrezia ciągle mówiła o tym, aby odwiedzili Viv więc starszy brat uległ... Zastanawiał się, jak będzie wyglądać ich spotkanie, ale w sumie był zadowolony że do niego nie doszło. Aż Czerwona nie zjawiła się na wyścigach. Przegrana w sezonie rozniesie się echem i wcale nie podoba się to mężczyźnie. Być tak blisko nagrody najwybitniejszego rajdowcy ostatnich lat, a jednak daleko po wpadce przez kochaną siostrzyczkę!
- Miałabyś potem problem z pomieszczeniem wszystkich fanek na pogrzebie - mruknął rozbawiony tą wizją. Seba miał wiele fanek oraz kochanek, które wydzwaniają do niego chcąc wymusić na nim spotkanie. Na pewno słysząc o śmierci swojego idola przyszłyby się pożegnać. Szkoda byłoby, aby się spotkały i zobaczyły, że nie są jedyne! Nigdy żadnej tego nie mówił, ale baby to są durne i wmawiają sobie wiele. Jedna chciała go na dziecko złapać nawet, ale Sebastian zadbał o to aby nie mieć przez najbliższe lata potomstwa. Bolesne to było, ale raczej warte zachodu.
- Od moich samochodów trzymaj swoje lepkie ręce z daleka - tu już mu nie było do śmiechu. Co jak co, ale żona Ethana wiedziała jak trafić w czuły punkt mężczyzny mimo tylu lat milczenia. Samochody były zbyt cenną rzeczą dla Sebastiana by dać go Lucrezi - do której miał słabość - a co dopiero Vivien! Nawet matka czy ojciec wiedzieli, aby nie dotykać jego zabawek. Sebastian sam poświęcał czas na czyszczenie i naprawianie swoich samochodów, takie jego małe hobby. Więc raczej Viv nie chciałaby wiedzieć jak się skończyłoby ich spotkanie, gdyby zauważył odcisk jej palca na masce. Kobiety dotykały jego fury jedynie, gdy je pieprzył. Takie życie!
- Może mógłbym pomóc jej załatwić to i owo? Masz jakieś jej foteczki? - oczywiście widział Ely w gazetach lub telewizji, gdy przeglądał wiadomości więc wiedział jak wygląda. Była śliczna, a jak wiadomo Chatier ma słabość do rudych. Ale myśl, że to po części dziecko Ethana zdecydowanie studzi jego myśli o młodej Moreau! Nic co należy do tego starego próchna nie zamierza ruszać. Jeszcze przejdzie na niego jego nudne i monotonne życie i co pocznie biedak?
Skoro chciała mocnego drinka to takiego jej zrobił, nie rozumiejąc czemu ta panikuje. Żyje już kilka tygodni w Yokahomie i nie wiedział, aby było tu niebezpiecznie. Chociaż łowcy zaczynali się panoszyć. Ale zamierzał dołączyć do Rady wampirów z tego miasta, więc będzie ze wszystkim na bieżąco. Podał jej alkohol i spojrzał beznamiętnie.
- Odwampirzanie? Masz na myśli jakiegoś podlotka, który został zamieniony przez jednego z naszych, czy normalnego wampira? - zapytał popijając swój trunek. Nie raz mówiło się o przywróceniu wampira poziomu D do ludzkiej postaci, więc nie było to nic nowego. Ale zamienienie prawdziwego wampira w człowieka? Aż Sebastian usiadł obok siostry. To już była na prawdę poważna sprawa.
- Co masz na myśli mówiąc nieciekawe? - poruszył się gwałtownie, patrząc na modelkę zimno. Czyżby znowu chciała mu uwłaczyć to i owo? Jeny, to się robiło już nudne!

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Nie Lip 02, 2017 4:41 pm

Przewróciła oczami, spuszczając na durną zaczepkę brata zasłonę milczenia. Fanki, też coś... Chyba raczej prostytutki, wynajmowane aby robiły za jego sztuczny tłum wielbicielek. Wiecie, aby w telewizji wyglądało na to, że jest popularny. Fame musi się przecież zgadzać, czyż nie? Zwłaszcza dla kogoś z takim przerośniętym ego jak u Sebastiana.
Uśmiechnęła się jednak półgębkiem, gdy wbita szpila trafiła idealnie w czuły punkt brata. Naprawdę nie chciała zniżać się do takiego poziomu rozmowy, jednak nie potrafiła już odnaleźć z wampirem praktycznie żadnej nici porozumienia. Pozostawały im więc jedynie zgryźliwości... Co za ironia. Poprawiła niedbale włosy, a jej drwiący uśmiech ustąpił miejsce zimnej powadze, zwłaszcza po jego kolejnej uwadze odnośnie Elyse.
- Nie bądź śmieszny. Oszczędź chociaż jej wątpliwej przyjemności irytowania się, że ktoś zadomowił się w jej domu bez czyjejkolwiek zgody i wiedzy. - nie chodziło o to, iż Vivien w ogóle nie zgodziłaby się na przyjęcie brata z siostrą pod swój dach. Uczyniłaby to z większą (w przypadku Lucrezii) lub mniejszą (w przypadku Seby, ekhm) przyjemnością, jednak wampir obrał metodę "na bezczela", czego nawet dobroduszna Czerwona nie miała zamiaru akceptować. Jakież było jej zdziwienie, kiedy pewnego pięknego dnia odebrała wiadomość od lokaja yokohamskiej posiadłości, odpowiedzialnego za przeprowadzkę, oznajmującego, że przybył pan Sebastian... z walizkami i całą kolumną ciężarówek przewożącą meble. Świat od dawna nie widział tak zdenerwowanej, ba! wkurwionej Vivien, której wszyscy schodzili usłużnie z drogi, woląc nie narażać się na jej gniew. Załatwienie wszystkich formalności i jak najszybszego lotu do Japonii było więc tylko kwestią czasu... I oto przybyła, wyniosła, dumna i wściekła.
- Masz tydzień na zorganizowanie ekipy do przeprowadzki. Nie chcę nawet odczuć, że przechadzałeś się po korytarzach tego domu - wszystko ma wrócić do takiego stanu, w jakim JA go zostawiłam i zapamiętałam. - podkreśliła dobitnie, nie znosząc najmniejszego sprzeciwu. Nie chciał wiedzieć jaki los będzie go czekał, gdy zignoruje jej polecenie. Od tej strony nigdy nie poznał swojej siostry...
Upiła łyk drinka, mocząc w nim krwistoczerwone usta z nieukrywaną przyjemnością. Tak, dzisiejszego wieczoru zdecydowanie potrzebowała alkoholu w trochę większych dawkach. Ostatnio zaczęła łagodzić zdenerwowanie wysokoprocentowymi trunkami, co było do niej trochę niepodobne. Ale przecież nawet wampiry mogą się zmieniać, prawda?
Pokręciła przecząco głową.
- Normalnego wampira, krew B. Dlatego sprawa jest poważna. - wyjaśniła ponuro, rozmasowując nasadę nosa. - Chodzą słuchy, że źródło odwampirzeń leży właśnie w Yokohamie. Nie wiem na ile jest to potwierdzone, w końcu już tu nie mieszkam, jednak słyszę o czym mówi się w kuluarach tych wszystkich strojnych spotkań, w których uczestniczę. Jesteś tu już dobre parę tygodni i nic nie zauważyłeś? - jeśli odpowie, że nie, będzie to świadczyło wyłącznie o jego ignorancji, zwłaszcza gdy brał odpowiedzialność za Lucrezię. Między innymi dlatego uważała, że miejsce dziewczyny było w bardziej obwarowanej Francji.
- Nie patrz na mnie w ten sposób. Jestem jedynie pośrednikiem, bo nie stać cię nawet na krótką podróż do domu, aby porozmawiać z ojcem w cztery oczy. Nie dziw się potem, że prosi mnie, abym cię od niego opieprzyła, a przede mną trudniej jest uciec. - Zwłaszcza, gdy sam podstawiasz mi się pod nos. Upiła znów łyk trunku, zakładając nogę na nogę. Westchnęła.
- Jeśli twoja postawa się nie zmieni, ojciec planuje wykluczyć cię z przyszłej funkcji głowy rodu. - rzuciła beznamiętnie, wpatrując się w swoje kolano. Zamilkła, a cisza jaka rozsiała się po pomieszczeniu wręcz huczała jej w uszach. Ale czy za moment nie kto inny będzie tu huczał?

_________________
Powrót do góry Go down
 
Czarter jachtów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: