IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Czarter jachtów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Czarter jachtów   Czw Maj 04, 2017 1:44 pm



Jak w każdym przyzwoitym porcie, również tutaj nie mogło zabraknąć punktu wypożyczalni jachtów. Wybór jest tutaj ogromny, tak samo jak ogromna jest rozbieżność cenowa wynajmu poszczególnych statków.
Wszystkie pojazdy są zacumowane w niewielkiej zatoczce, do której prowadzi deptak. Otoczenie jest zadbane, schludne i (nieco romantycznie) oświetlone - w końcu nie można odstraszyć potencjalnych klientów.


***

Po skończonym wyścigu, cała trójka taksówką odjechała w stronę dzielnicy portowej, jak najdalej od wioski, w której doszło do małego, hm, incydentu. Gdy ukradkiem wychodzili z kanciapy dla rajdowców, Vivien zerknęła na zrezygnowanego menadżera wampira, posyłając mu rozbrajający uśmiech. Po co? A cholera wie - może żeby go jeszcze bardziej zirytować, w końcu dlaczego nie?
Czerwona nie miała jednak zielonego pojęcia dlaczego brat wybrał akurat to miejsce na rozmowę (w końcu równie dobrze mogli zaszyć się w domu), dlatego z pewną dozą sceptycyzmu obserwowała zza szyby majaczące w oddali maszty statków. Port? Serio? Po następnych kilku minutach drogi wysiadła w milczeniu z samochodu, zatrzaskując za sobą drzwi i udała się za wciąż nabzdyczałym Sebastianem. Czy Lucrezia dołączyła do rodzeństwa czy też w tym miejscu wolała się od nich odłączyć, już zależało od niej samej. Vivien natomiast przystanęła wraz z blondynem przy jednym z bardziej luksusowych jachtów, z którego szybko wyłonił się jego kapitan. Szybka wymiana zdań pomiędzy mężczyznami (której Viv się nie przysłuchiwała, oglądając w spokoju ciemne morze) i już po chwili wszyscy weszli do pięknego, wyłożonego błyszczącym drewnem środka jachtu. Wycieczka we troje? Romantycznie... Ale jakież było jej zdumienie, kiedy nagle kapitan... opuścił swój pokład, odcumowując pojazd.
- Dlaczego on zostawia nas tutaj samych? Nie płynie z nami? - zapytała tępo, przenosząc szybko delikatnie (ale naprawdę delikatnie!) spanikowany wzrok na brata. Och, God, czy to znaczyło, że Sebastian miał zamiar kierować tym wielkim ustrojstwem? W takim razie jak to dobrze, że umiała pływać!

_________________
Powrót do góry Go down
Sebastian

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3098-wywiad-z-wampirem
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Czw Maj 04, 2017 5:43 pm

Mogli zaszyć się w domu, ale jeśli Vivien chciała skoczyć do łóżka nie musi się o to martwić! Na jachcie, który wynajął Sebastian były trzy sypialnie, z wygodnym posłaniem. Oczywiście wynajął go kilka dni wcześniej, aby uczcić swoje zwycięstwo. Do którego przez tą czerwona jędzę, nie doszło.
Wyszedł z taksówki podchodząc do białej maszyny z napisem "Vivianne". O ironio, nie zauważył wcześniej tej nazwy. Większość jachtów miała jakąś nazwę i odpowiadała ona imionom kobiecym. Twórcy robili to w podzięce dla matek, żon albo na uczczenie narodzin córek. Sebastian patrzył tylko na to, jak wygląda pojazd wodny oraz co się na nim znajduje. No i na kwotę, nie chciał nic z wielkim przepychem ani z obskurną kabiną, gdzie ledwo sam kierowca się zmieści.
Zerknął na Viv, która wydawała się przerażona perspektywą przepłynięcia z nim parę kilometrów na otwartym morzu/oceanie (prawdę mówiąc nie wiem, co jest w Yokahomie).
Wampir jakiś czas temu zapisał się w końcu na kurs nauki kierowania tymi cudeńkami. Nie miał nic ciekawego do roboty w tym mieście, oprócz pracy i balowania. A to drugie nie mogło odbywać się często, jeśli musiał wsiadać szybko za kółko. Nie chciał ryzykować wypadku na torach przez zbyt dużą ilość alkoholu we krwi.
- Nie płynie - odpowiedział tylko oschle i skierował się do lin, które trzymały jacht przy brzegu. Następnie udał się do kabiny i wyruszył wolno z przystani, kierując się na sam środek podróży. Na niebie było już całkowicie ciemno, jedynie gwiazdy ukazały się na niebie. Gdy w końcu światła miast zniknęły za nimi.
- Postanowiłem upozorować twój wypadek na oceanie - przyspieszył na otwartym oceanie, a przez uchylone szyby wtargnął podmuch zimnego powietrza lecąc wprost na ich twarze i rozwiewając włosy. Sebastian kierując jachtem zaczął robić kółka w okół własnej osi, przez co osobie z chorobą morską mogłoby się zakręcić w głowie, aż do wymiocin! A jeśli Viv niczego się nie złapała mogła upaść. W końcu Seba się zatrzymał pozwalając by jacht delikatnie płynął przed siebie. Ustawił autopilota i zerknął na czerwonowłosą.
- Po co przyjechałaś? - wycedził przez zaciśnięte zęby i skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Byli tu sam na sam, chyba że Lucrezia do nich dołączyła kierując się na drzemkę w jednej z kabin. A co za tym idzie? Mogli w końcu normalnie porozmawiać.

_________________

Słowa - #9999ff
Myśli - Kursywa
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Czw Maj 04, 2017 6:47 pm

Och, co za zrządzenie losu. Nie zauważyła od razu nazwy wynajmowanego jachtu, dlatego widząc skrzywienie na twarzy brata, podążyła za jego wzrokiem. Parsknęła krótkim, niekontrolowanym śmiechem, zakrywając kurtuazyjnie usta ręką. Gdyby nie znała wampira, uznałaby to za całkiem romantyczne. W końcu niecodziennie płynie się maszyną o tym samym imieniu co ty, prawda?! No, powiedzmy tym samym, pomijając już kwestię różnych odmian językowych danego imienia. Tak czy siak, gdyby brat zgromił ją wzrokiem za ten śmiech, wzniosłaby oczy ku niebu, udając, że nic nie zrobiła. Kolejna szpila w dumę mężczyzny wbita! Chyba zacznie to gdzieś zapisywać.
Wydała z siebie krótki, ledwie słyszalny jęk, odprowadzając wzrokiem oddalającego się kapitana. Nie, stój, wróć! Nie czuła się za pewnie na pokładach statków... Nie to, że miała chorobę morską, ale z tych czy innych powodów preferowała ląd od otwartej, morskiej przestrzeni. Chwała Bogu, że nie zanosiło się na deszcz albo burzę! Wtedy już na pewno zaczęłaby panikować jak mała, przerażona dziewczynka, jeśli nie gorzej! Na tą przerażającą myśl, spojrzała szybko w niebo. Bezchmurne. Chociaż tyle...
Aby nie zostać samej na dolnej części pokładu, pognała za Sebastianem do kajuty kapitańskiej, stając obok niego i przyglądając się z uwagą co robi. Wolna przejażdżka okazała się całkiem przyjemna, lecz kiedy dotarły do niej słowa Sebastiana... Pisnęła głośno, przytrzymując się naprawdę byle czego, co znalazło się w zasięgu jej rąk. Proszę pamiętać, że nasza (jeszcze) pani de Maulévrier weszła na pokład jachtu obuta w wysokie, cieniuteńkie, czerwone szpilki! Gdy więc wampir zaczął kręcić piruety, z przerażenia objęła go w pasie, przytulając mocno do umięśnionych pleców.
- Seba, przestań! Proszę cię, PRZESTAŃ, boję się! - wrzeszczała, trzymając się go kurczowo. W normalnych warunkach nie tknęłaby go nawet szmatą, wetkniętą na kij od szczotki, ale teraz nie myślała logicznie. Ba, w ogóle nie myślała! Z zaciśniętymi oczami klęła i błagała jednocześnie, żeby w końcu przestało bujać. Kiedy wampir w końcu poszedł po rozum do głowy i zwolnił, odetchnęła głęboko... odsuwając się od mężczyzny jak oparzona. Martwe serce zabiło jej trochę szybciej, choć jednocześnie zirytowała się jeszcze bardziej, gromiąc brata buńczucznym spojrzeniem. "Po co przyjechała", taaak?
- To pytanie ja powinnam zadać. - warknęła rozeźlona, zaczesując szybko rozwichrzone włosy, opadające jej na twarz. - Jeśli nie zauważyłeś, mieszkam tu od dobrych nastu jeśli nie dziesięciu lat z przerwami. Uznaję to miejsce za jakiś rodzaj domu i było mi tu całkiem wygodnie, dopóki nie dowiedziałam się, że masz zamiar tu przylecieć. Przez tyle czasu siedziałeś wygodnie na dupie w pieprzonej Francji, i nagle zjawiasz się jak pan i władca świata i okolic. Na dodatek przywłaszczając sobie mój dom! - o tak, poziom wkurwu sięgał zenitu. - Po cholerę tutaj przyleciałeś? Żeby mnie wkurwić? Gratuluję, udało ci się. Na dodatek taszczysz za sobą Lucrezię, zupełnie jak jakiś bagaż! Powinna siedzieć w domu i się uczyć, w Paryżu miała najlepsze domy mody na wyciągnięcie ręki, a czy tutaj widzisz dla niej jakiekolwiek perspektywy poza uczeniem się "chińskich znaczków"?! - spokojnie, to jeszcze nie koniec tyrady, ona dopiero się rozkręcała! Ale przecież nie mogła powiedzieć wszystkiego na raz, prawda? Czekała więc na wyjaśnienia, opierając się lędźwiami o brzeg barierki.

_________________
Powrót do góry Go down
Sebastian

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3098-wywiad-z-wampirem
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Nie Maj 07, 2017 1:00 pm

Oczywiście, że Sebastian miał ochotę spojrzeć chłodno na Viv, kiedy też zauważyła nazwę jachtu. Jeśli myśli, że to na jej cześć to chyba ją głowa boli. Wampir nie zwracał uwagi na takie gówna, jakby miał własny jacht nie nadałby mu żadnego imienia, chyba że własne. Albo Lucrezi, do tego małego gówniaka miał słabość jakiej nigdy do nikogo innego nie miał. Ale oczywiście była zbyt rozpieszczona by dawać jej taką nagrodę, więc raczej skończyłoby się to tym, że nazwałby jacht Seba i po kłopocie.
- Współczuję gościowi, który stracił głową dla jakiejś laski - odparł tylko na jej zachowanie i wszedł do środka zajmując się sobą. Nie było sensu rozwodzić się dalej nad tym tematem, bo i po co? Ważne, że on wiedział że Vivien nic szczególnego dla niego nie znaczyła. Tolerował ją ze względów rodzinnych, ale i tak uważał że wampira który przez eksperymenty robi się B nie powinien dołączać do rodu, który faktycznie był czystokrwisty bez żadnych dziwnych operacji, a z krwi i kości od urodzenia! Ale nigdy nie poruszył tego tematu udając, że Vivien jest prawdziwą siostrą, coby nie narobić problemów rodowi, gdyby to wyszło gdzieś poza zaufany krąg.
Kiedy ruszył "z piskiem opon" a czerwonowłosa modelka zaczęła piszczeć, nie mógł powstrzymać uśmiechu wypełzającego mu leniwie na bladym licu. Nie sądził, że aż tak się przestraszy! Widocznie nie znał tak dobrze swojej siostry, jak kiedyś uważał. Dobre parę lat się nie widzieli, ale sądził że z czasem wampiry dojrzewają a nie dziecinnieją! Nie spodziewał się również tego, że Vivien się do niego przyklei! Spojrzał na ręce oplatające jego brzuch i przez chwilę nie wiedział co robić. Oczami wyobraźni widział jak ta leci od jednej strony kajuty na drugą i dostaje od losu spore siniaki, ale Viv miała inny plan powstrzymania się przed upadkiem.
- Gdybym wiedział, że tak chętnie będziesz się do mnie tulić wyrzuciłbym Cię za burtę - rzucił unosząc brew, gdy się zatrzymał i ta odzyskała równowagę odskakując od niego. I dobrze. Wolał aby trzymała się od niego z daleka. Nie zamierzał jej dotykać w taki czy inny sposób. Wystarczy mu ich "zażyłe" spotkanko sprzed lat!
Pozwolił jej ciągnąć swoją przemowę, ziewając co parę zdań i patrząc na nią znudzonym wzrokiem. W środku śmiał się z jej rozeźlonej twarzy, aż wypieki jej wyszły na twarzy dzięki krwi, którą wcześniej wypiła. A właśnie! Dorwała się do człowieka, wcześniej wolała raczej krew z woreczka. Ale o czym to ona mówiła? - sprowadził myśli na ziemię.
- O ile się nie mylę od dobrych dwóch tygodni, nie było Cię w domu więc nie mieszkasz tu cały czas - wzruszył ramionami - To nie moja wina, że nie było Cię kiedy wysłałem wiadomość. Lucrezia sama chciała tu przylecieć, po za tym zostawienie jej z ojcem i matką, którzy są już zbyt starzy, aby ją pilnować to nie dobry plan - powiedział gorzko wracając do sterowania statkiem, aby opłynąć jeszcze dalej od lądu. Woda tutaj była już na tyle głęboka, że nawet osoba umiejąca pływać zanim dopłynęłaby do brzegu, musiałaby się sporo namęczyć.
Nie chciał aby do Lucrezi przystawiali się jacyś obcy faceci, ba, żadni faceci! Dla niego wciąż była smarkaczem, który powinien skupić się na nauce i zabawach z koleżankami, a nie seksach. Jeszcze tego by brakowało, żeby jakiś ją zapłodnił a potem zostawił samą z dzieckiem. Luc była zbyt delikatna i naiwna, nie poradziłaby sobie z prawdziwym światem. A przynajmniej tak sądził Sebastian. Skoro reagowała tak na dziwki, to wyobraź sobie jej reakcję na nagiego członka!
- Uczyć się może wszędzie, a gdzie rozwinie skrzydła to już jej wola, do niczego jej nie zmuszam - dodał po chwili ciszy i znów się zatrzymał, odwracając do siostry - Chcesz się czegoś napić? - wyszedł z kajuty udając się do innego pomieszczenia, który można określić salonem na jachcie. Sięgnął do dolnej, drewnianej szafki, aby otworzyć drzwiczki i pokazać małą lodówkę w której była wódka oraz worek krwi. Zrobił sobie mocnego drinka i jeśli Viv też się skusiła to z łaski swej polał i jej!

_________________

Słowa - #9999ff
Myśli - Kursywa
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Nie Maj 07, 2017 3:10 pm

Uniosła brew zaskoczona, odprowadzając Sebastiana wzrokiem aż nie zniknął we wnętrzu jachtu. Co to miał być za tekst? Rodem z jakiejś taniej dramy, w której facet zostaje ze złamanym sercem na dłoni. A przecież to było niemożliwe. Sebastian nie miał serca. Czasem przemykało jej przez myśl, że brat w ogóle nie słyszał o takim organie jak "serce". Był wyrachowanym gburem, przebijającym nawet jej szanownego męża. Różnica pomiędzy nimi była wyłącznie taka, że ze Szlachetnym dało się jeszcze jakkolwiek porozumieć (lub po prostu ona miała na to sposoby), zaś z Sebastianem... Próżny trud. Chwila moment - a może blondas był gejem i stąd naszło go na taki tekst?! To miałoby sens! Nie cierpiał homoseksualistów, bo brzydził się jednocześnie siebie, dlatego zachowywał się jak skończony buc. Och, Vivien, ty to jednak jesteś genialna!
Czy on w ogóle mógł powiedzieć, że ją znał? Co tak naprawdę o niej wiedział? Poznał ją dopiero, gdy stała się wampirem, a i wtedy trzymała się w zupełnym cieniu, unikając rodzinnych spędów. Nie przeszkadzał jej taki stan rzeczy. Prawdę mówiąc, nie chciała nowego nazwiska, nie chciała do czegoś przynależeć. Ethan jednak uważał inaczej i na mocy rodowego porozumienia, nakazał jej utożsamiać się z Chatierami, aby ostatecznie uciąć jej więzy z prawdziwą, człowieczą rodziną. Dopiero po podwyższeniu krwi, a co za tym idzie, umocnieniu pozycji w rodzie, zaczęła poznawać nową rodzinę i pozwalać innym na poznanie jej na tyle, na ile uznawała za stosowne. Jedynie ojciec wiedział (prawie) wszystko. A reszta? Cóż, wiedzieli tyle, ile chciała by wiedzieli.
- Gdybym wiedziała, że będziesz zachowywał się jak skończony półmózg, zatopiłabym twój wspaniały jacht, kiedy na niego wszedłeś. - odwarknęła, poprawiając szybko ubranie, jak gdyby przelazły na nią JEGO robaki. Ohydztwo! Prychnęła pogardliwie na durnowaty argument brata, kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Ach, tak? To może ja też sobie przywłaszczę jeden z twoich samochodów, których nie używałeś ostatnio najczęściej? Przecież nie mogą się tak marnować, a ja akurat jakiegoś potrzebuję! - wiedziała, że ten argument powinien trafić do wampira. Samochody były jedynymi rzeczami, na których zależało Sebastianowi bardziej niż nawet na członkach własnej rodziny. No i swoją drogą, NIGDY W ŻYCIU nie zgodziłby się na użyczenie komukolwiek jednego ze swoich aut. Czemu? Bo nie i koniec! A zwłaszcza jej.
- Masz się stamtąd wynieść, rozumiesz? Nie obchodzi mnie gdzie się zapodziejesz, czy trafisz pod most czy do luksusowego hotelu, w którym będą ci usługiwały striptizerki. Moja córka ma pewne... sprawy do załatwienia związane z tym domem, a nic nie zrobi, póki się stamtąd nie wyniesiesz. Nie utrudniaj jej pracy swoim nieznośnym jestestwem. - rzuciła zimno, zaplatając ręce pod biustem. Na wzmiankę o starzejących się rodzicach zasznurowała usta w wąską linię. Miał po części rację, choć zakładanie z góry, że ich mała, kochana siostra nie rozróżniłaby dobra od zła było co nieco jej uwłaczające. Choć... Może faktycznie była to prawda? Podniosła zamyślony wzrok na brata, kiedy znowu się odezwał.
- Japonia nie jest dobrym miejscem na "rozwijanie skrzydeł"... Zwłaszcza to miejsce. Powinieneś ją odesłać do domu, tu naprawdę nie jest bezpiecznie, Seba. Boję się już o moją dorosłą Ely, a co dopiero o jeszcze bardziej roztrzepaną Luci. - powiedziała spokojnie, nieco zmartwiona. - Zrób mi jakiegoś mocnego drinka. - oderwała się od barierek i poszła za wampirem, rozglądając uważnie po pomieszczeniu. Zdjęła skórzaną kurtkę, rzucając ją niedbale na kanapę i odbierając swojego drinka.
- Ojciec jest zmartwiony sytuacją rodu. Doszły go słuchy o... odwampirzeniu jednego z dalszych członków rodziny. Nie wiem czy ktokolwiek potwierdził tę pogłoskę, ale sytuacja jest naprawdę napięta. Poza tym, dochodzisz jeszcze ty i twoje, hm, nieciekawe rodowe położenie. - zerknęła na niego wymownie i upiła łyk trunku, siadając na kanapie.

_________________
Powrót do góry Go down
Sebastian

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3098-wywiad-z-wampirem
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Nie Maj 28, 2017 9:14 pm

Czekaj, czekaj - Sebastian gejem?! Co to, to nie. Inaczej poszedłby z dziennikarzem w Paryżu za kurtynę, a nie rozpoczął rzeź. Gdy ten postanowił się do niego przystawiać. Tylko dlatego musiał zniknąć z Paryża, normalnie nie planował opuszczać Francji. Mógł wybrać inny kraj niż Yokahomę, ale Lucrezia ciągle mówiła o tym, aby odwiedzili Viv więc starszy brat uległ... Zastanawiał się, jak będzie wyglądać ich spotkanie, ale w sumie był zadowolony że do niego nie doszło. Aż Czerwona nie zjawiła się na wyścigach. Przegrana w sezonie rozniesie się echem i wcale nie podoba się to mężczyźnie. Być tak blisko nagrody najwybitniejszego rajdowcy ostatnich lat, a jednak daleko po wpadce przez kochaną siostrzyczkę!
- Miałabyś potem problem z pomieszczeniem wszystkich fanek na pogrzebie - mruknął rozbawiony tą wizją. Seba miał wiele fanek oraz kochanek, które wydzwaniają do niego chcąc wymusić na nim spotkanie. Na pewno słysząc o śmierci swojego idola przyszłyby się pożegnać. Szkoda byłoby, aby się spotkały i zobaczyły, że nie są jedyne! Nigdy żadnej tego nie mówił, ale baby to są durne i wmawiają sobie wiele. Jedna chciała go na dziecko złapać nawet, ale Sebastian zadbał o to aby nie mieć przez najbliższe lata potomstwa. Bolesne to było, ale raczej warte zachodu.
- Od moich samochodów trzymaj swoje lepkie ręce z daleka - tu już mu nie było do śmiechu. Co jak co, ale żona Ethana wiedziała jak trafić w czuły punkt mężczyzny mimo tylu lat milczenia. Samochody były zbyt cenną rzeczą dla Sebastiana by dać go Lucrezi - do której miał słabość - a co dopiero Vivien! Nawet matka czy ojciec wiedzieli, aby nie dotykać jego zabawek. Sebastian sam poświęcał czas na czyszczenie i naprawianie swoich samochodów, takie jego małe hobby. Więc raczej Viv nie chciałaby wiedzieć jak się skończyłoby ich spotkanie, gdyby zauważył odcisk jej palca na masce. Kobiety dotykały jego fury jedynie, gdy je pieprzył. Takie życie!
- Może mógłbym pomóc jej załatwić to i owo? Masz jakieś jej foteczki? - oczywiście widział Ely w gazetach lub telewizji, gdy przeglądał wiadomości więc wiedział jak wygląda. Była śliczna, a jak wiadomo Chatier ma słabość do rudych. Ale myśl, że to po części dziecko Ethana zdecydowanie studzi jego myśli o młodej Moreau! Nic co należy do tego starego próchna nie zamierza ruszać. Jeszcze przejdzie na niego jego nudne i monotonne życie i co pocznie biedak?
Skoro chciała mocnego drinka to takiego jej zrobił, nie rozumiejąc czemu ta panikuje. Żyje już kilka tygodni w Yokahomie i nie wiedział, aby było tu niebezpiecznie. Chociaż łowcy zaczynali się panoszyć. Ale zamierzał dołączyć do Rady wampirów z tego miasta, więc będzie ze wszystkim na bieżąco. Podał jej alkohol i spojrzał beznamiętnie.
- Odwampirzanie? Masz na myśli jakiegoś podlotka, który został zamieniony przez jednego z naszych, czy normalnego wampira? - zapytał popijając swój trunek. Nie raz mówiło się o przywróceniu wampira poziomu D do ludzkiej postaci, więc nie było to nic nowego. Ale zamienienie prawdziwego wampira w człowieka? Aż Sebastian usiadł obok siostry. To już była na prawdę poważna sprawa.
- Co masz na myśli mówiąc nieciekawe? - poruszył się gwałtownie, patrząc na modelkę zimno. Czyżby znowu chciała mu uwłaczyć to i owo? Jeny, to się robiło już nudne!

_________________

Słowa - #9999ff
Myśli - Kursywa
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Nie Lip 02, 2017 4:41 pm

Przewróciła oczami, spuszczając na durną zaczepkę brata zasłonę milczenia. Fanki, też coś... Chyba raczej prostytutki, wynajmowane aby robiły za jego sztuczny tłum wielbicielek. Wiecie, aby w telewizji wyglądało na to, że jest popularny. Fame musi się przecież zgadzać, czyż nie? Zwłaszcza dla kogoś z takim przerośniętym ego jak u Sebastiana.
Uśmiechnęła się jednak półgębkiem, gdy wbita szpila trafiła idealnie w czuły punkt brata. Naprawdę nie chciała zniżać się do takiego poziomu rozmowy, jednak nie potrafiła już odnaleźć z wampirem praktycznie żadnej nici porozumienia. Pozostawały im więc jedynie zgryźliwości... Co za ironia. Poprawiła niedbale włosy, a jej drwiący uśmiech ustąpił miejsce zimnej powadze, zwłaszcza po jego kolejnej uwadze odnośnie Elyse.
- Nie bądź śmieszny. Oszczędź chociaż jej wątpliwej przyjemności irytowania się, że ktoś zadomowił się w jej domu bez czyjejkolwiek zgody i wiedzy. - nie chodziło o to, iż Vivien w ogóle nie zgodziłaby się na przyjęcie brata z siostrą pod swój dach. Uczyniłaby to z większą (w przypadku Lucrezii) lub mniejszą (w przypadku Seby, ekhm) przyjemnością, jednak wampir obrał metodę "na bezczela", czego nawet dobroduszna Czerwona nie miała zamiaru akceptować. Jakież było jej zdziwienie, kiedy pewnego pięknego dnia odebrała wiadomość od lokaja yokohamskiej posiadłości, odpowiedzialnego za przeprowadzkę, oznajmującego, że przybył pan Sebastian... z walizkami i całą kolumną ciężarówek przewożącą meble. Świat od dawna nie widział tak zdenerwowanej, ba! wkurwionej Vivien, której wszyscy schodzili usłużnie z drogi, woląc nie narażać się na jej gniew. Załatwienie wszystkich formalności i jak najszybszego lotu do Japonii było więc tylko kwestią czasu... I oto przybyła, wyniosła, dumna i wściekła.
- Masz tydzień na zorganizowanie ekipy do przeprowadzki. Nie chcę nawet odczuć, że przechadzałeś się po korytarzach tego domu - wszystko ma wrócić do takiego stanu, w jakim JA go zostawiłam i zapamiętałam. - podkreśliła dobitnie, nie znosząc najmniejszego sprzeciwu. Nie chciał wiedzieć jaki los będzie go czekał, gdy zignoruje jej polecenie. Od tej strony nigdy nie poznał swojej siostry...
Upiła łyk drinka, mocząc w nim krwistoczerwone usta z nieukrywaną przyjemnością. Tak, dzisiejszego wieczoru zdecydowanie potrzebowała alkoholu w trochę większych dawkach. Ostatnio zaczęła łagodzić zdenerwowanie wysokoprocentowymi trunkami, co było do niej trochę niepodobne. Ale przecież nawet wampiry mogą się zmieniać, prawda?
Pokręciła przecząco głową.
- Normalnego wampira, krew B. Dlatego sprawa jest poważna. - wyjaśniła ponuro, rozmasowując nasadę nosa. - Chodzą słuchy, że źródło odwampirzeń leży właśnie w Yokohamie. Nie wiem na ile jest to potwierdzone, w końcu już tu nie mieszkam, jednak słyszę o czym mówi się w kuluarach tych wszystkich strojnych spotkań, w których uczestniczę. Jesteś tu już dobre parę tygodni i nic nie zauważyłeś? - jeśli odpowie, że nie, będzie to świadczyło wyłącznie o jego ignorancji, zwłaszcza gdy brał odpowiedzialność za Lucrezię. Między innymi dlatego uważała, że miejsce dziewczyny było w bardziej obwarowanej Francji.
- Nie patrz na mnie w ten sposób. Jestem jedynie pośrednikiem, bo nie stać cię nawet na krótką podróż do domu, aby porozmawiać z ojcem w cztery oczy. Nie dziw się potem, że prosi mnie, abym cię od niego opieprzyła, a przede mną trudniej jest uciec. - Zwłaszcza, gdy sam podstawiasz mi się pod nos. Upiła znów łyk trunku, zakładając nogę na nogę. Westchnęła.
- Jeśli twoja postawa się nie zmieni, ojciec planuje wykluczyć cię z przyszłej funkcji głowy rodu. - rzuciła beznamiętnie, wpatrując się w swoje kolano. Zamilkła, a cisza jaka rozsiała się po pomieszczeniu wręcz huczała jej w uszach. Ale czy za moment nie kto inny będzie tu huczał?

_________________
Powrót do góry Go down
Sebastian

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3098-wywiad-z-wampirem
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Sro Sie 23, 2017 6:15 pm

Przecież Bezczel to drugie imię Seby! Więc jeśli spodziewała się, że Sebastian będzie płacił za luksusowy hotel czekając, aż ta przyleci i ich łaskawie wpuści to ją słoneczko przygrzało. On się nie cacka, jeśli czegoś chce to to robi. Po za tym - kto zostawia zapasowy klucz pod wycieraczką? Jak w jakimś tanim, wigilijnym filmie! Ta sytuacja aż się prosiła, aby ktoś się tam włamał. Sebastian zrobił jej poniekąd przysługę. Pilnował by nikt się nie włamał. Mieszkał tam tylko on, Lucrezia i raz na jakiś czas nocowała ładna laska. O poziomie IQ większym niż ameba, żeby nie było. Nie wytrzymałby dłużej niż pięć minut z jakąś bezmózgą małpą. Więc spokojnie! Selekcja była ostra~
- Oj nie sraj żalem, nic tam nie przestawiałem. Żadnej bielizny damskiej też nie znajdziesz, jeśli o to się martwisz. Wole panienki bez tej części garderoby - mrugnął porozumiewawczo, ale nie miał zamiaru się przeprowadzać. Może go siłą wyciągać, a co. Nie po to rozpakowywał walizkę, aby znowu się bawić w pakowanie. Po za tym kupił tam fortepian! I to nie po to, aby na nim grać... nagle przemknęła mu ciekawa wizja z nim i Viv przy tym fortepianie, a jego oczy pociemniały. Lepiej niech nie dotyka instrumentu, był bardzo drogi, tak. Wizja oczywiście dotyczyła rozwalenia czarnej rzeczy na złość bratu. Nic innego, srsly.
- Nie sądziłem, że to możliwe. W sumie dziwne, że dał się złapać zwykłym ludziom. Wątpię by za tym stały wampiry. Nawet najbardziej wrogie klany nie bawiłyby się w to - podrapał się po lekkim zaroście. Sprawa nie wyglądała ciekawie. Wątpliwe by ktoś tknął słodką Lucrezie, ale faktycznie musi przypatrzeć się co ona robi po godzinach.
- CO TAKIEGO?! JAK, KURWA JEGO MAĆ, WYKLUCZY Z RODU? - warknął wstając na równe nogi i zaczął chodzić w tą i z powrotem po pokładzie. Spojrzał na Viv i doskoczył do niej kładąc łapy po obu stronach jej głowy, na oparciu skórzanego siedzenia.
- Może jeszcze powiesz, że twój mężulek ma zgarnąć majątek naszego rodu?!

_________________

Słowa - #9999ff
Myśli - Kursywa
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Sro Sie 23, 2017 7:33 pm

Skrzywiła się nieznacznie na samą myśl o przechadzających po jej domu nagich panienkach brata. Boże, widzisz i nie grzmisz. Rozmasowała nasadę nosa, czując pulsujący tam ból. I jak ona miała rozmawiać z tak nierozumną ścianą?! No, zakładając, że ściany w ogóle mają rozum, choć na załączonym obrazku było widać jak na dłoni... że nie.
- Więc kup ten dom. - zaproponowała rzeczowo, przypatrując się wampirowi. - Elyse i tak miała go sprzedać, a skoro tak ci się spodobał, nic nie stoi na przeszkodzie, abyś posiadł go na własność. - na dobrą sprawę, to miało ręce i nogi. Nie zamierzała tolerować obecności brata w domu, który należał do (jeszcze) jej rodziny i utrzymywać go przy tym jak dziecko. Niedoczekanie! Sebastianowi pozostawał więc wybór - albo wykupić posiadłość, albo wynieść się z niej w trybie NOW. W przeciwnym razie, Vivien porozmawia z nim inaczej...
- Nie wiadomo jaką bronią dysponowali ci "zwykli ludzie"... Łowcy stali się ostatnimi czasy wyjątkowo aktywni. Zaprzeczają naturze. - tak jakby wampiry stały z nią w zgodzie... Choć skoro istnieją, muszą mieć na świecie jakieś znaczenie, prawda? - Musisz mieć baczenie na Lucrezię, i siebie przy okazji. Nie wiadomo czy tylko na tym jednym incydencie się skończy.
Podniosła wzrok z kolan i wbiła we wzburzonego brata. Milczała jednak jak zaklęta, nie mając zamiaru tłumaczyć od A do Z, dlaczego ojciec powziął taką decyzję, lub raczej, przewiduje ją powziąć. Sama nie znała szczegółów, a jedyne źródło odpowiedzi na wszelkie pytania siedziało w rodzinnej rezydencji we Francji. Gdy jednak Seba doskoczył do niej tak nagle, spięła się mimowolnie, wbijając długie paznokcie w udo. 
- Mój mąż nie ma z tą sprawą nic wspólnego. - odpowiedziała zimno, lodowato, nienaturalnie spokojnie, wręcz grobowo. Wpatrywała się w oblicze brata przeszywającym spojrzeniem z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Pierścionki wiszące na jej złotym łańcuszku zamigotały w jasnym świetle kajuty. Coś było na rzeczy... Tylko co?
Z zewnątrz dobiegł ich groźny pomruk nadchodzącej burzy. Nie zwiastowało to niczego dobrego, a zwłaszcza dla Vivien. Wiatr zerwał się w jednej chwili, zaczynając chybotać statkiem na prawo i lewo. W pewnej chwili zakołysało tak mocno, że... Sebastian wpadł na swoją siostrę, zupełnie tracąc równowagę. A to niedobry wiaterek, nunu!
Powrót do góry Go down
Sebastian

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3098-wywiad-z-wampirem
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Wto Sie 29, 2017 6:06 pm

Kupić? Takiego obrotu spraw się nie spodziewał. Prawdę mówiąc mógł wynająć apartament, gdzie miałby pracowników od sprzątania i gotowania, nie przejmując się niczym a wolał cichy dom.... ale nie planował go kupować. Ani teraz, ani w przyszłości. Prawdę mówiąc chciał tylko zrobić na złość młodszej siostrze. Sprawdzić jaka będzie między nimi sytuacja. Gdy do tego doszło widział, że nic się nie zmieniło. I nie zapowiadało na zmiany. Więc kupno od niej domu na pewno nie było dobrym pomysłem. Nie chciał posiadłości w której urzędowała Viv ze swoim mężem, który uważał się za niepokonanego, najlepszego i w ogóle bożyszcza nastolatek. Specjalnie spał w salonie, aby nie musieć ryzykować złapaniem chlamydii przez ich materac. Nie wierzył, aby Eth był wierny Viv. Kto wie, ona pewnie też zgrywała tylko taką świętą. Więc mogli sprowadzić jakieś zarazki do wyrka. Oczywiście Seba nie patrzył na to, że sam sypia z wieloma kobietami. Ale zawsze się zabezpiecza! I mimo, że zna sposoby na sprawienie przyjemności to woli głównie siebie zaspokajać. Gdy nie osiągnie tego czego pragnie, bywa bardzo... zły. I pamiętliwy.
- Bez łaski i tak tu długo pewnie nie zostaniemy - odpowiedział świdrując ją dwukolorowymi oczyma - Czyżbyś martwiła się o mnie? - kącik jego ust drgnął do góry, jak kazała mu uważać nie tylko na najmłodszą z Chatierów ale również siebie samego. No proszę, może jednak Viv zmieniła zdanie co do ich stosunków? Postanowi je... ocieplić?
Niestety te myśli wyleciały mu z głowy, ledwo się pojawiły. Informacja o wywaleniu z rodu nie była zachwycająca. Musi polecieć do tego starego pryka i z nim poważnie porozmawiać. Jest jedynym dziedzicem! Kobiety nie mogą ciągnąć rodu to... tylko baby! Zbyt emocjonalne na rozsądne decyzje, po za tym słabe. Inaczej królami nie byliby faceci od zarania dziejów, tak. Szowinista jakich mało. Ale doceniał kobiece piękno... z wierzchu.
Będąc pochylony nad wampirzycą miał ochotę wbić jej szpony prosto w głowę, aby przebić mózg na wylot. Nie wierzył jej. Na pewno chciała wszystko zgarnąć wraz ze swoim mężem. Zawsze był zazdrosny o Ethana. Ojciec widział w nim doskonałego dziedzica. Sebastian zawsze był jego przeciwieństwem. Wolna dusza, robił co chciał zamiast latać jak posłuszny piesek Eth. I dlatego miał wylecieć z rodu? Bo miał własne zdanie i czas na życie, zamiast durne siedzenie przed papierkami?
Nagle zakołysało jachtem i facet przycisnął swoim ciałem, młodą wampirzycę do skórzanego siedzenia. Czuł jej kobiece wypukłości pod sobą i zacisnął szczęki. Nie wiele myśląc złapał jej twarz w szorstkie dłonie i przybliżył spierzchnięte wargi do jej, tak że ich oddechy się mieszały.
- Lepiej ze mną nie zadzieraj - powiedział ochryple i ich usta na chwilę się zetknęły, tak delikatnie że wydawało się złudzeniem. Odskoczył od niej i wyszedł z kajuty, aby opanować targające żagle. Nagle maszyna tak się przekręciła, że wpadł do ciemnej tafli wody.

_________________

Słowa - #9999ff
Myśli - Kursywa
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Wto Sie 29, 2017 7:19 pm

Brat najwyraźniej nie był mistrzem logicznego myślenia. Oczekiwać (nawet nieświadomie) ocieplenia stosunków między nimi poprzez robienie siostrze na złość. To brzmiało... jak bardzo dobry plan, zaiste! Nie zamierzała za każdym razem przyjmować jego ciosów i zaczęła odpowiadać atakiem na atak. Była cierpliwa i wyrozumiała, ale wszystko miało swoje granice, a zwłaszcza udawanie, że wszystko jest w porządku i znieważanie jej przez Sebę w ogóle ją nie rusza.
Zamrugała szybko, gdy zapytał czy się o niego martwi. Czy ona naprawdę tak powiedziała? Och, głupia podświadomości, dlaczego znowu stawiasz ją w tak niekomfortowej sytuacji?!
- Oczywiście, że tak. Jesteś w końcu dziedzicem naszego rodu, prawda? - odparła dość wymijająco. Nie mogła mu przecież powiedzieć, że martwi się o niego również jako o osobę. Dlaczego? Bo nie i koniec! To było zbyt... zawstydzające i niestosowne, bacząc na całą ich relację. Niech myśli, że funkcja jaką będzie (prawdopodobnie, ekhm) pełnił grała tu główne skrzypce jej troski o wampira. Ale czy na pewno jej uwierzy?
I nie chodziło tu o wywalenie z rodu, no halo! Chodziło jedynie o pozbawienie pewnej, do tej pory, roli, jaką miał pełnić po rezygnacji ich ojca - głowy całego rodu Chatierów. Choć... Może najstarszy wampir właśnie to miał na myśli? Vivien nic na ten temat nie wiedziała. Jedno było jednak pewne - aby się o tym dowiedzieć, Sebastian musiał osobiście stawić się we Francji. Niezaprzeczalny to fakt.
Kontrowała zimne spojrzenie brata bez lęku. Czuła jego niemal namacalną wściekłość, tak samo... jak czuła jego bliskość. Jej martwe serce zabiło szybciej, choć powieka nawet nie drgnęła. Czuła się dziwnie, nie powinien się do niej zbliżać, nie po tym wszystkim... Aż nagle wpadł wprost na nią, tracąc równowagę. Wciągnęła szybko powietrze, prostując się na kanapie niczym struna. O Boże, o Boże, o Boże... Otworzyła szeroko oczy, nie wiedząc co się dzieje. Był blisko, stanowczo za blisko, ale nie odepchnęła go. Sens słów wampira nie bardzo do niej doszedł, za to doskonale poczuła jego nagły pocałunek.
Wyszedł, a ona siedziała nadal na kanapie nieruchomo, niczym posąg. Co się właściwie wydarzyło? Przecież to wszystko było tak nielogiczne. Nienawidził jej, prawda? Więc, dlaczego...? Nagły grzmot obudził ją z odrętwienia; wstała więc i wyszła za bratem na zewnątrz, choć najchętniej zaszyłaby się w najciemniejszym kącie tej łajby, czekając aż burza w końcu minie. Gdy tylko wyszła, statkiem znów zachwiało, a ona widząc wpadającego do morza mężczyznę, rzuciła się w jego stronę.
- SEBASTIAN! - wrzasnęła, przekrzykując grzmoty. Gdy dostrzegła choćby zarys jego głowy, nogi czy nawet buta, wyciągnęła rękę i telekinezą próbowała wciągnąć wampira z powrotem na pokład. Było to o tyle trudne, że, cóż, BAŁA SIĘ BURZY, DO CHOLERKI. Drżała więc jak osika, próbując ze wszystkich sił skupić się na swojej mocy.

_________________
Powrót do góry Go down
Sebastian

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3098-wywiad-z-wampirem
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Wto Sie 29, 2017 7:40 pm

- O ile nie kombinujesz, jak mnie zrzucić ze stołka - po swojej "kochanej" siostruniu spodziewał się wszystkiego. A na pewno samych negatywnych cech. Jedyny uważał, że ta jej świętobliwa postawa to tylko zagrywka. Aby osiągnąć zaplanowane korzyści. Udawała grzeczną i kochaną, aby dostać się ich rodziny, bo szanowny Pan Edek Władca Kredek, nie mógł poślubić dawniej człowieka. A nikt by nie przyjął czerwonej pod dach, gdyby pyskowała i pokazała pazurki. Chociaż przydałoby jej się czasem pokazać różki. Zgrywanie cnotki niewydymki było nudne. Sebastian lubił kobiety z charakterem. Może to przez to ciągle się z nią kłócił? Lubił oglądać złośliwe iskierki w jej oczach, nawet jeśli jej słowa działały na niego jak płachta na byka.
Niemniej, Chatier też by się nie przyznał do troski o rudą. Lucrezia była jego małym diamencikiem, na który chuchał i dmuchał (choć ostatnio mniej), ale do Viv zawsze zachowywał dystans. A przynajmniej od pamiętnej imprezki, gdy chciał ją poznać bliżej ale ona musiała zgrać damulkę. Dobrze, że nie wiedziała o małpce, którą dalej miał od niej. Jeszcze pomyślałaby sobie, że taka sytuacja jak wtedy się powtórzy! A Seba nie miał zamiaru popełniać tego błędu. Trzymał zwierzę tylko ze względu jego mocy. Akurat przy małpie była najsilniejsza. To nic nie znaczyło, jeśli patrzeć na to pod kątem ich stosunków.
Skoro Moreau nie odsunęła się od jego ciała, to coś musiało znaczyć? Dopiero wtedy wampir zauważył jej naszyjnik z obrączką. Zamyślił się na moment zapominając o tym, jak ich usta się połączyły. Miał inne rzeczy na głowie, gdy burza rozpętała się na dobre. Zajmując się żaglami, nie zauważył jak woda zbliżyła się do niego i stracił równowagę. Przed wpadnięciem do wody usłyszał krzyk siostry.
Szybko wynurzył głowę z oceanu i spojrzał na jacht, na którym jego siostra trzęsła się jak największy tchórz jakiego widział. Zaczął się śmiać, bo on się burzy oczywiście nie bał. Woda też nie była lodowata dla wampira. Niemniej pogoda nie należała do najprzyjemniejszych, więc podpłynął do jachtu waląc głową o jego ścianę przez jej nieudolną telekinezę.
- Uspokój się, bo pogarszasz sprawę! - warknął chcąc przekrzyczeć grzmoty i wbił metalowe pazury w jacht, wspinając się na pokład. Oby tylko dziury się nie zrobiły, bo zaczną tonąć i modelka jeszcze posika się w gacie, ha ha.
- Chodź do środka - złapał ją za ramię i pociągnął mocno aby wrócić do sterów. Szybko skierował ich "domek" w stronę lądu gdzie burza jeszcze nie była tak silna. Udało im się jakoś dopłynąć, titanic nie utonął a Rose nie została sama na wodzie. Spokojnie, fanki nie zaczną jej wytykać że mogła przesunąć się na tej desce bo seksowny Seba też by się zmieścił!
Wampir spojrzał na siostrę, której przemoczone ubrania przylegały do pięknej figury. Jego oczy znowu pociemniały i wyraźnie było widać, że zgłodniał.
- Jutro już mnie nie będzie w willi - powiedział lodowatym tonem i odszedł zostawiając ją przy porcie. Burza dopiero nadchodziła tutaj, więc miała szansę uciec przed koszmarem. Jednak niech nie liczy, że Sebastian ją odwiezie. Musiał pozbierać myśli po tym, co zrobił pod wpływem chwili. A ostatnie czego chciał to spowiadać jej się z tego zajścia, ot co.

zt

_________________

Słowa - #9999ff
Myśli - Kursywa
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   Wto Sie 29, 2017 8:39 pm

- Jojczysz jak stara baba. Niepotrzebna mi taka funkcja, więc skończ pleść bzdury, durniu. - warknęła zniecierpliwiona. Boże, a ten ciągle o jednym! Przez swoje skrzywione patrzenie nie dostrzegał już prawdy ani kłamstwa w tym co mówiła. Nie zamierzała go okłamywać, zresztą, po co miałaby to robić? Jej zaangażowanie w sprawy rodzinne Chatierów ograniczały się do wymaganego minimum, nawet nie pokazywała się zbyt często na ich uroczystych spędach! Sebastian nie miał więc podstaw, by podejrzewać siostrę o "niecne plany" względem niego. Popadał w paranoję i to zdrową, widząc wszędzie teorie spiskowe, nawet w tym, że była po prostu miła! Viva mogła mu dać namiary na dobrego psychoterapeutę, serio - im szybciej zacznie się leczyć, tym większe szanse na całkowity powrót do zdrowia! No, a przynajmniej w teorii, bo jemu to już chyba nic nie pomoże.
Niech dziękował, że w ogóle zdecydowała się mu pomóc, kurna! W normalnych warunkach nigdy w życiu nie odważyłaby się wyjść na otwartą burzę z własnej woli. A tutaj jeszcze bezinteresownie pognała mu pomóc, jak prawdziwy rycerz w zbroi! Co prawda, z każdym usłyszanym grzmotem piszczała cienko, chwiejąc Sebastiana na wszystkie strony (pech chciał, że akurat była to ta strona, gdzie znajdowała się burta i biedaczek walił w nią głową), ale jakoś udało się go wciągnąć na pokład. Uczepiła się brata kurczowo, gdy wprowadził ją z powrotem do środka. Drżała jeszcze przez jakiś czas, przełykając napływające do oczu łzy i modląc się, aby w końcu wrócić na pieprzony brzeg. Burzy się zachciało na morzu, też coś!
Gdy już oboje dotarli na ląd, stanęła niedaleko wampira, zgarniając z twarzy i głębokiego dekoltu bluzki mokre, przyklejone do skóry czerwone włosy. Już otwierała usta, aby coś odpowiedzieć, gdy Sebastian po prostu odwrócił się i odszedł, zostawiając ją samą. Patrzyła za znikającym bratem, a gdy całkowicie zniknął z pola widzenia, spojrzała za siebie, na nadchodzącą czarną chmurę. Zadzwoniła szybko po taksówkę i nie czekając, pognała w miejsce, gdzie miała dotrzeć.
    [z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Czarter jachtów   

Powrót do góry Go down
 
Czarter jachtów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: