IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Krótki podmuch wiatru.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sebastian

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3098-wywiad-z-wampirem
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Krótki podmuch wiatru.   Czw Maj 04, 2017 6:06 pm


Akcja historii rozgrywa się w Dreźnie (mieście w Niemczech), a gdzie dokładnie? Na granicach miasta, gdzie jest długa i wąska droga prowadząca między domkami jednorodzinnymi, ginąca w lesie obok miasta. Jest kręta, ma wiele zakrętów i znajduje się na około miasta, aby skończyć się na starcie (tam gdzie zaczyna się słynny wyścig!). To tam zwykle odbywają się nielegalne wyścigi, gdzie można zgarnąć kupę forsy i całkiem niezłą brykę.
Do tego organizatorzy dbają o to, aby można było się napić różnej maści alkoholów, zajarać blanta albo zjeść coś z grilla. Dla wampirów jest nawet krew! Tak to dzielnica, gdzie pijawki mogą być sobą, bo ludzie tu o nich wiedzą i je akceptują. Zwykle są to obłąkańcy albo wyznawcy szatana, którzy liczą że dołączą do ciemnego świata nocnych istot!

Sebastian jak zawsze ubrał swój skórzany biały kombinezon oraz kask. Wysiadł z auta, które stało już w szeregu gotowe do startu. Podszedł do grupki wampirów, którzy uśmiechali się do kumpla szeroko.
- Jednak się zjawiłeś, stary! - klepnął blondyna wampir, o parę centymetrów niższy w okularach. W rękach trzymał dziwny sprzęt, który jak się później okazało pokazywał na kilku małych monitorach różne części trasy. Wysłał drony w tamte okolice, aby móc wszystko na bieżąco obserwować. Zresztą nie on pierwszy i nie ostatni.
- Stwierdziłem, że tu mnie jeszcze nie było, więc czemu nie - wzruszył ramionami. Z Francji nie miał tak daleko do Niemiec, niż jakby leciał tu z Japonii. Spojrzał na trasę, chociaż wcześniej przejechał się nią, aby wiedzieć czego może spodziewać się na drogach. Wszystko cacy, oprócz wąskiej drogi. Nie da rady prosto kogoś prześcignąć, musiałby uderzyć w auto obok. Ale czy to problem? Skądże!
- Macie trawkę? - zapytał nonszalancko i Tommy, rudy kumpel który stał obok podał mu blanta z maryśką. Sebastian wsadził papierosa do ust i wyciągnął z małej kieszeni zapalniczkę, aby odpalić sobie fajkę. Zaciągnął się dwa razy narkotykiem i oddał go znajomym.
- Jesteś pewien, że to dobry pomysł? - zapytał jeszcze inny kolega, który zerknął na resztę samochodów przygotowujących się do trasy.
- To nie jest oficjalny wyścig, wiec co mi tam - Chatier wzruszył ramionami. Zapalił tylko kilka buchów na rozluźnienie, wzrok mu jeszcze nie padł. Umysł też był oczyszczony, jak zawsze przed ważnym wydarzeniem. Ale nie przejmował się szczególnie wygraną. To tylko wyścig dla zabawy i zebrania sporej sumki, za czterdzieści minut jazdy. Raz kozia śmierć! Potem schleje się w barze, zaliczy jakąś panienkę i wróci do kraju.
- Dobra, do zobaczenia nie długo, znajdźcie jakąś dobrą sztukę dla mnie - wsiadł do samochodu, a koledzy krzyknęli "nie ma sprawy!". Wampir odpalił furę i czekał na czarno-białą flagę przecinającą powietrze, aby wyruszyć do przodu z piskiem opon!

_________________

Słowa - #9999ff
Myśli - Kursywa
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Krótki podmuch wiatru.   Nie Maj 07, 2017 5:43 pm

Studenckie życie to czas beztroski, powiadają. Balowanie do białego rana i jedyna możliwość wybawienia się za wszystkie czasy! Nie dla wszystkich teoria studenckich libacji stanowiła potwierdzoną regułę codziennego życia. Esmeralda zwykle nie miała czasu na większość wyjść, bo jeśli nie przed książkami, każdą wolną chwilę poświęcała na dorywczą pracę bądź odpoczynek. Po godzinach przekonywania i bełkotu znajomej paczki w końcu uległa. Złamała się, mając dość ciągłych jęków i próśb. „Jedź z nami”, „Będzie fajnie!”, „Jedź, albo nie damy Ci spokoju”. Święty by się załamał, dlatego po setnym stwierdzeniu tej samej maści, przyszła lekarka spakowała się i pozwoliła znajomym wywieść się prawie na koniec świata! Do Drezna. Nigdy nie była w Niemczech, dlatego zarówno język jak i kultura tutejszych ludzi, wydawała się być nader interesująca. Po kilku dniach spędzonych na tak zwanej obczyźnie, po dziesiątkach wykonanych pamiątkowych zdjęć i setkach kilometrów poświęconych na zwiedzanie, przyszedł czas na pożegnanie z pięknym miastem.
- Gdzie teraz idziemy? - zapytała z zaciekawieniem, kiedy cała grupa radośnie kierowała się w okolice gdzie przysłowiowy diaboł zapomniał nawet powiedzieć dobranoc. Kręta droga nigdy nie zwiastowała nic dobrego, podobnie jak banda na wpół trzeźwych znajomych, uważających się teraz za prawdziwych Bogów dróg i zdobywców miast!
- Nasz znajomy Niemiec mówił, że odbywają się tutaj wyścigi. Swoją drogą musisz go poznać, to niezłe ciacho! - zatrajkotała jedna z koleżanek, po czym radośnie upiła łyka taniego wyniacza, którego wciąż dzielnie dzierżyła w dłoni. Pomimo upojenia alkoholowego koleżanka nie mijała się z prawdą, bowiem po chwili wszyscy doszli do miejsca gdzie odbywały się wyścigi. Mnóstwo aut, jeszcze więcej ludzi robiących za dziką publikę. Żyć nie umierać. Grupa Esmeraldy znalazła dogodne miejsca, by po chwili dołączył do nich ciemnowłosy mężczyzna, a wspomniany przez koleżankę Niemiec.
- W końcu jesteście. - powiedział po angielsku i przywitał się ze znajomymi twarzami. Kiedy jego wzrok padł na rudowłosą, mężczyzna uśmiechnął się i uścisnął jej dłoń.
- Jestem Andreas. Ci zbóje nie mówili, że mają tak urocze przyjaciółki. - był wyjątkowo butny i bez choćby najmniejszego speszenia wgapiał się w dekolty obecnych tutaj dziewcząt. Brakowało by napiął tylko mięśnie, bądź wsiadł w swoją czerwoną brykę i objechał w kilka sekund cały tor, żeby pokazać jakim to jest TWARDYM zawodnikiem!
- Super. - Esmeralda przewróciła oczami i ledwo ugryzła się w język, żeby nie powiedzieć parę słów natrętnemu gościowi. W końcu temat zszedł na wyścigi…
- Wiecie, bo ja jestem tutaj najszybszy…  Jeśli macie ochotę, mogę przewieść Was moją bryką… Daje słowo, że…
- Że co, może powiesz, że jesteś szybszy niż ona? Wiesz ile ta laska wyciąga na zakrętach? Strach przechodzić obok chodnikiem, bo sam widok sprawia, że można dostać zawału. - wysoki blondyn wskazał na Esmeraldę, która spojrzała na niego z mordem w oczach. Mieli się dobrze bawić, zwiedzać i spędzić beztroski czas z dala od pracy i uczelni. A tutaj co… wyścig? Serio?!
- Nie sądzę, żeby kobieta była w stanie dojechać nawet do mety… Ona nie będzie wiedziała nawet jak ruszyć mojego rumaka.
Esmeralda nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem, podobnie jak pozostała część studenckiej paczki. Los został przypieczętowany, dlatego po załatwieniu formalności związanych z wyścigiem i ogarnięciu odpowiedniego stroju, dziewczyna siedziała już w aucie, ku akompaniamencie zagrzewającej do walki grupie.
- Jak nie dojedzie do mety, to każda z waszych koleżanek spędzi ze mną noc. A jak ruda rozbije mi auto, to ramach otarcia łez zaklepuje sobie wszystkie laski na minimum tydzień.
- Spoko gościu. A jak dojedzie do mety, to przebiegniesz się przez stadion z gołym dupskiem i tekstem na plecach typu „Jestem gejem, zapraszam”.
- Już to widzę…Przy okazji zróbcie zrzutkę, bo gdybym grał, wygrałbym na wyścigu niezłą kasę. A tak to co najwyżej dostanę hajs za ubezpieczenie rozbitego auta.
- Dobra, Esmi. Znam się trochę na rzeczy. Uważaj na tego gościa, bo będzie chciał Cię wykiwać. I nie szarżuj. To zabawa. Nie chcemy wygrać, a tylko utrzeć  nosa temu kolesiowi. - blondyn pouczył rudą co do trasy i wskazał oczywiście na Sebastiana.
- Do zobaczenia na mecie. - Esmeralda mrugnęła i założyła na głowę kask. Strój jaki miała na sobie był obcisłym czerwonym kombinezonem. Podobnie jak inni czekała na znak by móc ruszyć i pokazać temu śmiesznemu facecikowi jak jeździ kierowca brytyjskiej karetki.

_________________
Powrót do góry Go down
Sebastian

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3098-wywiad-z-wampirem
Zarejestrował/a : 03/08/2016
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Krótki podmuch wiatru.   Czw Maj 25, 2017 2:46 pm

Cóż, Sebastian nie poszedł na studia, także nie wie jak wyglądają uczniowskie melanże. Ale na pewno wie, jak wyglądają młode dziewuchy, które chodzą na studia i gdy tylko wyrwą się od nauki... potrafią nieźle rozrabiać. Dlatego je lubił. Młode i głupie panny, robiły co im tylko rozkazał. Sebastian nie szanował nikogo poza sobą i swoją rodziną, więc w ogóle się nie przejmował tym czy później owe kobiety zostawały ze złamanym sercem, czy z rozerwaną głową. Z reguły wampirów nie zabijał, w końcu są tej samej (lepszej) rasy, chociaż Ci niższej rangi nie byli dla niego tacy biści jak on. Szczególnie poziomy D. Ci to przecież wzięli się od tych pokrak ludzi! Może to było powodem przez który nienawidził Vivien? Znał jej malutki sekret i nijak mógł zrozumieć fakt, że ma udawać jego siostrę.
Los postanowił zrobić mu taki żarcik, że nawet z jednym człowieczkiem będzie się ścigał! Szkoda, że nie wiedział o tym. Jakby usłyszał, że tym człowiekiem jest kobieta chyba by się udusił ze śmiechu. Jednego zadufanego w sobie wampira mniej! Tak, Seba nie wierzył że kobiety nadają się do prowadzenia samochodów. Szczególnie wyścigowych i w takich warunkach, jak tu i teraz.
Kiedy wszyscy byli gotowy do startu, można było usłyszeć gwizdek i zobaczyć flagi latające w powietrzu. Oczywiście machały nimi seksowne laseczki w skąpych skórzanych spodniach. I to wampirzyce! Będzie musiał potem do nich podejść Seba. Wszakże pójdzie odebrać puchar!
Wampir wyruszył z piskiem opon jadąc do przodu i mijając na szerokiej drodze jadące przed nim pojazdy. W końcu wyjechał z miasta na wąską drogę próbując dogonić dwa samochody na czele. Na razie był trzeci, wiec nie było tak źle. Musiał tylko zepchnąć na pobocze błękitną i szarą furę.
Zwolnił delikatnie i zjechał trochę na prawo, aby trzymać się tej strony trasy, gdzie była lekka górka. Z drugiej strony był spadek. Kierowcy samochodów wiedzieli na co się piszą, więc Sebastian bez zbędnych ceregieli uderzył nagle w bok jasnego samochodu powodując, że kierowca stracił panowanie nad kierownicą i zjechał na pobocze spadając z dół. Nie była to kotlina Konga oczywiście, tylko trzy metry w dół więc wylądował bokiem z nieco poturbowanym autem, so sad.
Fura Chatiera też nie wyglądała już tak pięknie, jak na początku, ale wygrywając wyścig naprawi sobie to u znajomego, bez problemu. Teraz musiał skupić się na pierwszym samochodzie, który widząc we wstecznym lusterku co się dzieje przyspieszył mając się na baczności. A gdzie nasza piękna, ognista Esme?

_________________

Słowa - #9999ff
Myśli - Kursywa
Powrót do góry Go down
 
Krótki podmuch wiatru.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: