IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szczęście w nieszczęściu.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 466


PisanieTemat: Szczęście w nieszczęściu.   Sob Maj 13, 2017 8:27 pm

- Nie rozwalaj się tak na tym łóżku. I weź te buty od mojej pościeli.
- Nie majacz, tylko daj mi te farby. - Gabriel machnął ręką, jakby odpędzał wyjątkowo nieznośną i natrętną muchę latającą wokół niego. Nie zważając na protesty kolegi opadł na jego łóżko, kładąc nogi na kołdrze. Zgiął jedną nogę, a ręce splótł za głową.
- Chwila, gdzieś je tutaj położyłem.
- Nie mam całej nocy. Rusz się, Jason.
- Marudzisz jak stara baba. Chwila - mruknął wampir, przeszukując szuflady w biurku. - Masz.
Czarnowłosy w ostatnim momencie złapał pudełko farb. Gdyby nie wampirzy refleks to z pewnością dostałby w nos.
- Będę się już zwijał - powiedział, wstając. Zerknął na zegarek. Pozostało pół godziny do wschodu słońca.
Niedobrze.
- Też za chwilę wychodzę.
- Do potem - powiedział, wychodząc z pokoju kumpla. Musiał się teraz spieszyć, jeśli chciał zdążyć do swojego domu przed pierwszymi promieniami słońca. Jeszcze parę minut temu był pewny, że zna drogę do wyjścia z budynku, ale coraz bardziej wątpił w swoją intuicję. Albo ta zakichana szkoła miała kilkanaście drzwi z napisem "składzik na miotly", albo była jednym wielkim labiryntem. Spojrzał za okno, wbijając wzrok w jaśniejące niebo. Świetnie, zapowiadało się na to, że ten dzień spędzi w Akademii, próbując wtopić się w jakąś grupę uczniów.
Niedługo uczniowie z klasy dziennej powinni się obudzić i iść na zajęcia, uch.
- No nie wierzę, piętnaście minut szukam, a tych jebanych drzwi nie widać - warknął, opierając się o ścianę. - To jakiś kiepski żart - westchnął.
A mógł wybić okno i wyjść przez nie.
Szkoda, że wcześniej na to nie wpadł.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?


Ostatnio zmieniony przez Gabriel dnia Pon Maj 22, 2017 5:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Szczęście w nieszczęściu.   Pon Maj 15, 2017 10:08 pm

To będzie tylko chwilowa wyprawa.
Stawię się w bibliotece na pięć minut i momentalnie z niej wyjdę, przecież nie mam szczególnie co robić, po prostu chcę wypożyczyć konkretną książkę. Jasne.
Chyba ci wali na łeb, młody! — schylił się, unikając w ostatniej chwili lecącej w jego kierunku pięści. Cóż, niewątpliwie miał szczęście, że wampir któremu parę minut wcześniej przypadkowo wlazł w drogę, postanowił po prostu mu przywalić, zamiast używać swoich mocy. Chociaż nadal uważał, że nie zrobił nic złego.
Dobra, siedział pod ścianą, w ostatniej chwili wyciągając nogi, gdy przechodzący obok niego wampir mijał jego ławkę. I może faktycznie potem wstał, by mu pomóc i podał mu rękę, ale w ostatniej chwili coś go zaswędziało, więc podrapał się po karku, a koleś stracił równowagę i zarył twarzą w ziemię. Ale czy to jego wina do cholery, że obrócił się w momencie gdy ten się podnosił i przywalił mu z kolana w nos?
Mówiłem, że to przypadek — próbował się wytłumaczyć z ciężkim westchnięciem. Odchylił się po raz kolejny, zaraz podcinając wampirowi nogę. W złą stronę.
No i chuj. Dlatego nigdy nie bijesz się z innymi, Naiss. Jesteś w tym gorszy niż twoja babcia na wózku.
Nie żeby miał babcię na wózku.
Tak czy siak, jego 'ofiara' wywaliła się na niego dość efektownie, przez co uderzyli o ziemię z głośnym grzmotnięciem, aż mu nieznacznie zawirowało we łbie. Niecałe siedem i pół sekundy później, łokieć jego nie-przyjaciela wylądował na kości policzkowej Naissankariego. Z taką rotacją, że zdążył nawet rozciąć sobie przy tym wargę.
No dalej, przecież byłeś taki cwany!
Podniósł gwałtownie nogę do góry, by się podnieść, gdy poczuł pod butem coś miękkiego. Bardzo miękkiego.
Jego przeciwnik momentalnie wydał z siebie dziwnie zduszony dźwięk zabarwiony jakimś jękiem i przewalił się ciężko na bok.
Och.
Ja tylko chciałem wstać — wytłumaczył się ostrożnie, otrzymując w odpowiedzi mordercze spojrzenie. Dobra, chyba czas się zwinąć — To ja już pójdę, miło było poznać, ystävä.
WRACAJ TU! NIECH CIĘ--- — nie dosłyszał reszty zdania. Właściwie to był już pół szkoły dalej. Co jak co, ale znikanie miał opanowane do perfekcji. Häivä sunął powoli obok niego, nic sobie nie robiąc z ponurego wzroku Naissankariego.
Mógłbyś jakoś pomóc, wytłumaczyć, co nie. Nie no pewnie. Przecież nie mówisz. Po co. Teraz mamy przerąbane — niestety wyglądało na to, że słowa chłopaka nie robiły na marze żadnego wrażenia. Właściwie to miała go głęboko w dupie.
Westchnął krótko i otarł wargę z krwi, podnosząc wzrok do góry. Tu się umówili co nie? Tak, z pewnością tu.
Hej sininen — przywitał Cocoro, prostując się nieznacznie. Rana na ustach zaczęła się już powoli zasklepiać, choć opuchlizna zapewne miała się jeszcze jakiś czas utrzymać. Podobnie jak piękny siniak na rozciętym policzku. Co on do diabła, nosił jakieś ćwiekowane obroże na łokciach? Serio.
Jakby ktoś mnie szukał to mnie nie ma — uprzedził dziewczynę, opierając się niedbale o ścianę, by spojrzeć na swoją rękę. Zdążył przy upadku zaryć nią w podłogę, przez co niektóre palce (oprócz zdartej do kości skóry) wyglądały na dziwnie przykurczone. Wyciągnął je nieznacznie ze stawów, nastawiając w odpowiedni sposób i rozprostował je powoli. No, teraz dobrze.
Nienawidzę bójek.

_________________

Powrót do góry Go down
 
Szczęście w nieszczęściu.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» jutro możemy być szczęśliwi
» "Portret numerologiczny 11 22 33 44" V. B. Bułhakow

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: