IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Publiczny 'Venus'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Dom Publiczny 'Venus'   Wto Paź 23, 2012 5:04 pm

UWAGA: TEMAT PRZEZNACZONY DLA OSÓB +18!

Nazwa owego domu zaczerpnięta została od rzymskiej bogini Wenus. Właścicielowi zapewne spodobał się obraz bogini narodzonej i przedstawionej w muszli, że otwierając tego typu miejsce, nazwał je jej imieniem. Dom ten jest dwupiętrowy. Wykorzystano do tego budynek dobrze się jeszcze nadający do prowadzenia jakiejś działalności. Zapewne był kiedyś jakąś kamienicą z dużą ilością pokoi. Kto by przypuszczał, że w takim miejscu powstanie coś takiego.
Hall pomieszczenia został zaprojektowany w barwach czerwieni. Meble za to są w kolorze białej i skórzanej. Znajduje się tutaj oczywiście recepcja oraz kącik będący poczekalnią. Dalsze pomieszczenia prowadzące od hallu do klub rozrywki w postaci popijania przy barze lub grania w pokera.
Na piętrze znajduje się duża ilość pokoi, lecz ograniczona. Dajmy na to, że z czternaście. Każdy z nich wyposażony jest w dwuosobowe łóżko, szafy i meble do siedzenia oraz stoliki i odpowiednie oświetlenie. Każde pomieszczenie jest innego koloru ścian i mebli. Połowa z nich przygotowana jest do zabaw masochistycznych, druga połowa do normalnego przebywania we dwoje. Właścicielem tego miejsca jest wampir czystokrwisty płci męskiej. Zatrudnia on chętne kobiety, które pracują jako kurtyzany, prostytutki.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Sro Maj 27, 2015 6:37 pm

EVENT FABULARNY - Jack Estacado
Tropem dziedzica
Level: Diabelski znaczy się trudny.

Szukanie syna nie było łatwe. Jack pomimo trawiącej go choroby za wszelką cenę chciał odnaleźć dziecko, które i tak już wiele się wycierpiało. Nie znało ojca, a matkę straciło szybciej niż sądziło.
Wampir o dziwo znalazł kilka wskazówek, a nawet nie musiał po nie się fatygować. W skrzynce na listy znalazł kartkę pocztową przedstawiającą wizerunek Wenus z przyczepioną prezerwatywą. Pomysłowe co nie? Na odwrocie było napisane krótko i wyraźnie `czekam - 14`. Jako, że wampir był ogarniętym facetem, a w szufladzie szafki nocnej na pewno miał ulotki z domów publicznych łatwo skojarzył miejsce. I tym sposobem mógł udać się na poszukiwanie syna. Tylko czy na pewno to będzie takie łatwe jak się wydaje?
Od wejścia gości witała duża recepcja, a za nią bardzo śliczna i urodziwa pani, która już tylko czekała na wejście klienta, aby go godnie przywitać. Tak też się stało kiedy próg budynku przekroczył Jack. Blondyneczka uśmiechnęła się szeroko i pomachała do niego paluszkami.
- Co dla Ciebie mogę zrobić przystojniaczku?
Wyszła zza swojego biureczka ubrana o dziwo bardzo elegancko i powolutku szła w jego stronę teczką i długopisem.

W poście proszę opisać dokładny ubiór i ekwipunek postaci. Jeżeli czegoś zabraknie, nie pojawi się magicznie, chyba, że zaznaczę w poście inaczej (wszak całe otoczenie składa się z różnych przedmiotów.). Jeżeli liczba jakiejś rzeczy nie będzie określona, to ustalę ją sama, niekoniecznie na korzyść postaci. Proszę podać również ile dni minęło od zarażenia się i czy postać w związku z tym coś robiła.

Powodzenia!

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Sro Maj 27, 2015 7:45 pm

Kręciło mu się w głowie kiedy wszystkie emocje już opadły. Nie zwalniał jednak tępa. Wyciągając komórkę wystukał na szybko dwa SMS’y jeden do Rosy, a drugi do Abdula:
„Ubierz się szczelnie, chwyciłem jakieś gówno i trzeba spalić rzeczy, które mam na sobie. Mam też zwłoki, którym przydałaby się kąpiel więc przygotuj sprzęt i spirytus, muszę się odkazić.”
Całe ciało go rwało. Jaja ciągnęły, głód narastał, a krew ciurkiem ciekła z niego. Miał ochotę zapalić, spić się i komuś wklepać. Miał jednak na tyle samokontroli by nie rzucić się na pierwszego lepszego przechodnia w mieście, z resztą o tej porze dnia nie było ich zbyt wielu.
W końcu dotarł do domu, gdzie Abdul otworzył mu drzwi i pozwolił mu przejść, przyglądał się jedynie zwłokom i rzucił Zulowi nieme zapytanie.
- Tak, ale nie teraz. Daj mi krwi, najlepiej trzy torebki i nie waż się mnie dotknąć bo zarażam. Jak Monica wróci powiedz jej to samo.
Zul poszedł z ciałem do łazienki, gdzie wszystko było już przygotowane: piły, noże, kwasy i zasady, całe pomieszczenie było wyłożone plastikową folią. Wampir chłeptał krew z torebek jakby nie jadł przez tydzień. W końcu, gdy odzyskał siły zabrał się do „zabawy” siedząc w samych butach w łazience zaczął piłować ciało kobiety. Filetował ją a potem wkładał kawałek po kawałku do wanny, gdzie zamieniała się w gęstą galaretkę.
Cały proces zajął mu niemal resztę nocy, a czuł się coraz gorzej. W końcu jednak po zwłokach nie zostało niemal nic, czego nie dałoby się przemyć wodą. W końcu umył się i wszedł do swojego pokoju, gdzie jego przyjaciel zostawił mu już butelkę wysokoprocentowego szczęścia, paczkę papierosów i co go zdziwiło ziołową mieszankę przygotowaną przez Abdula.
Jack od razu zaczął proces dezynfekcji organizmu od wewnątrz, jego tolerancja obniżyła się jednak znacząco przez szok i chorobę, a papierosy nie były tak przyjemne jak zwykle, a sprawiały nieprzyjemne drapanie w gardle.
Siedząc w swojej samotni wpatrywał się w dym papierosowy i zastanawiał się tylko jak zacząć poszukiwania, co przygotować i jak wyjaśnić juniorowi, że od dzisiaj to on się nim zajmuje.
Następnego wieczoru, gdy tylko wstał obok łóżka już stały pastylki i herbata. Nie dyskutował z wiedzą Szalonego Araba na temat medycyny. Pozwoliłby mu wlać w siebie szczyny menela gdyby druch uznał, że to mu pomoże.
(ciuchy:)
Czuł się jak gówno na największym kacu, jednak zebrał się szybko i ubrał w szykowne ciuszki: czarne spodnie z garnituru sportowego, aktówkę, martensy, prosty płaszcz i marynarka, a pod nią czerwona koszula. Pod koszulą miał też cienką kamizelkę kuloodporną by zabezpieczyć chociaż trochę jego podbrzusze i ciało. Ten zestaw sprawił, że wyglądał jak zwykły przystojny, yuppie szukający odrobiny frajdy z ładną laską.
(eq:)
Zabrał też ze sobą odrobinę dobrej zabawy, która mieściła się jednak w kieszeniach. Oprócz dokumentów, telefonu, kart kredytowych i niemałej ilości gotówki wziął też Deaglea z amunicją dum-dum i jednym zapasowym magazynkiem, dwa karambity ukryte w rękawach, taser gun, plastikowy nożyk składany w kartę kredytową, płócienne rękawiczki i maska oraz gaz pieprzowy. Nie chciał on zabijać ludzi w środku miasta. Wolał zdecydowanie wejść i wyjść czysto i bez niepotrzebnych problemów.
Dojechał na miejsce ładną sportową furą, zatrzymał się jednak kilkadziesiąt metrów od przybytku. Zul nie miał pojęcia co to za marka, ale laski na nią leciały. Otwierając drzwi do jego zmysłów napłynęły znajome, niemal nostalgiczne impulsy. Wszystko się mogło zmienić: monety, czasy, religia, światopogląd, ale kurwidołek zawsze pozostanie kurwidołkiem.
Głowa pobolewała go nieprzyjemnie od podniesionej temperatury ciała, ale mógł to znieść. Na widok twarzy blondynki uśmiechnął się szarmancko i chwycił jej rękę całując czule.
- Witam piękna, byłem na dziś umówiony do 14. – rzucił swobodnym tonem w myślach zastanawiając się czy nie lepiej było przywlec tu granatnik i poszukać syna w gruzach.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Czw Maj 28, 2015 6:12 pm

Chory wampir i tak postanowił odszukać syna. W sumie to nie dziwne, choroba która uwiła sobie w jego organizmie przytulne gniazdko była dla wampirów śmiertelna. Ciekawe czy zdawał sobie sprawę z tego, że jego długie życie może się skończyć od tak, tylko bo znalazł się w niewłaściwym miejscu i czasie? Pewnie nie.
Mężczyznę nieco dusiło w klatce piersiowej, ale jeszcze dawał radę, udało mu się nie kaszleć na piękną blondynkę, którą uraczył buziakiem w dłoń. Och czyżby był to błąd? Nawet kropelka śliny wystarczy, aby wirus ruszył do akcji.
- Och, do 14?- Zdziwiła się, trzepocząc rzęsami w jego stronę. Wysunęła dłoń z jego uścisku i w podskokach wróciła do biurka.
- Pozwoli pan, że dokładnie to sprawdzę.- Jej uśmiech jednak nie był już tak wesoły jak chwilę temu, ale wciąż tkwił na jej twarzy. Ruszyła myszką, aby na ekranie różowego laptopa wyskoczyły jej różne tabelki.
- Wydaje mi się, że zaszła pomyłka. Jest Pan pewien, że to o ten numer pokoju chodzi?- Podniosła na niego zielone oczka i utkwiła w nim spojrzenie. Nie wróżyło ono nic dobrego. Czekając na odpowiedź, sięgnęła po słuchawkę telefonu i wykręciła krótki numer. Zakryła usta dłonią i zaczęła szeptać. Nie chciała aby mężczyzna usłyszał. Chociaż na pewno udało mu się wychwycić kilka pojedynczych słów. Takich jak Angie, dziecko, pokój numer czternaście, choroba, niebezpieczeństwo. Był to mimo wszystko zlepek pojedynczych słów, czy coś mu podpowiedzą? Po tym kobieta się rozłączyła i wskazała mężczyźnie drzwi po prawej stronie.
- Proszę chwilę poczekać Panie Estacado, za chwilkę ktoś po pana przyjdzie. Cierpliwości.- Po tych słowach usiadła i wróciła do swojej pracy, udając, że wampira nie ma w pomieszczeniu. Jack więc musiał chwilę poczekać, mógł sobie usiąść i poprzeglądać pisemka dla dorosłych, albo przechodzić się wokół pomieszczenia. Co prawda nie było tu wiele przedmiotów, na ścianach wisiały obrazki z gołymi paniami i wulgarnymi podpisami. Chociaż jakby się tak z bliska przyjrzeć może i by się znalazło coś interesującego na nich i nie mówię tu wcale o cyckach. Ciekawe czy mężczyzna postanowi rozejrzeć się czy raczej w milczeniu czekać. Kilka minut później czerwone drzwi się otworzyły, a z nich wyglądała jedynie ciemność. Blondynka była wyraźnie przestraszona, ale nie przestała pracować na komputerze.
- Proszę trzymać się czerwonej linii, powodzenia.- To była ostatnia szansa na ucieczkę. Jeżeli decyzja została podjęta, a próg został przekroczony, drzwi zamknęły się za nim z trzaskiem, a przygoda się rozpoczęła.

Postępowanie choroby: Ma lekką gorączkę i drapie go w gardle, łatwo go rozzłościć, chociaż jeszcze nie na tyle by rzucał się z agresją na wszystko.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Czw Maj 28, 2015 7:51 pm

Była to wina gorączki albo szoku, jednak nie pomyślał. Mógł zlecić zamówienie pokoju obok, albo w ogóle wkraść się oknem i ominąć idiotyczną recepcję. Jack chrząkał co jakiś czas próbując pozbyć się nieprzyjemnego skrobania w gardle, jednak to nic nie dawało.
- Przepraszam, mogłem się pomylić. Zalatany jestem ostatnio. – sprzedał jej najlepszy uśmiech na jaki było go stać i zachowywał się jak zwykły klient tego typu przybytków. To potrafił robić perfekcyjnie.
– Jeśli to sprawa pieniędzy to nie ma problemu. – Rzucił nonszalancko i zaszastał gotówką wyjętą z aktówki. – Chcę po prostu się dzisiaj dobrze zabawić więc możesz mnie śliczna oddelegować do jakiego tylko pokoju chcesz.
Więc to jego „narzeczona” go zaraziła. Na to przynajmniej wyszło z fragmentów rozmowy, które udało mu się podsłuchać. Później musi powiedzieć Cat, że jest bezpieczna. Powinien się zorientować, zresztą, że ta menda będzie męczyć go jeszcze po śmierci.
Coś mu się jednak nie spodobało, nie podał swojego nazwiska, a ta lalunia nazwała go nim. Czuł nerwową atmosferę, jakby w powietrzu unosiło się napięcie. Kłaniając lekko głową zaczął chodzić przyglądając się wystrojowi wnętrza i szukając kamer oraz innych rzeczy, które interesują człowieka, który właśnie przyszedł na wrogi teren odbić syna. Odpiął już jednak kaburę z pistoletem z tłumikiem by w razie brzydkiej niespodzianki szybko go wyciągnąć i sprawdzić, czy ktoś tutaj będzie w stanie chwycić zębami kulę.
- Dziękuję i proszę się częściej uśmiechać bo strapiona minka nie pasuje do pani. – Odpowiedział puszczając jej oko i wchodząc powoli do ciemnego korytarza.
Zul próbuje wychwycić wszystko: zapachy, dźwięki i widoki. Nie spieszył się, wręcz skradał przygotowując się na wyciągnięcie noża i pistoletu. Na razie nie chciał robić huku.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Czw Maj 28, 2015 11:45 pm

Wraz z przekroczeniem progu blondyneczka odeszła w niepamięć, przynajmniej na chwilę obecną. Cóż dodać można tylko, że Dżak nie zdołał zauważyć kamer z wyjątkiem jednej, skierowanej na wejście. Innych zwyczajnie w świecie nie było.
Kiedy tylko znalazł się w ciemności mógł poczuć słodki zapach, dla niektórych pewnie aż za słodki i mdlący. Zważywszy na jego chorobę i jemu zapewne zebrało się na mdłości, które mogą się utrzymywać dłuższą chwilę. Do jego uszu dobiegł dziwny szum, jakby uruchomiona była jakaś maszyna wypluwająca z siebie powietrze. I owszem, mógł wyczuć, że atmosfera w okół jakoś dziwnie gęstnieje. Wampirze oczy, które z każdą sekundą przyzwyczajały się do ciemności również zauważyły obłoczki dymu, tudzież sztucznej mgły, rodem z klubów dyskotekowych. W okół niego rozległy się jęki pań w ekstazie. Niektóre z nich były ostre, inne ciche i błagające o jeszcze. I bum! Światła szalały, migotały, raz jasno raz ciemno, ciężko o skupienie. Jeżeli był spostrzegawczy, a pewnie był, gdyż udało mu się przeżyć tak długo na tej ziemi, na końcu długiego korytarza zauważył postać wyginającej się w seksownych pozach kocicy, w sumie to ciężko byłoby ją pominąć. Była na wprost niego. I owszem do niej prowadziła czerwona linia. Ale co to?! Kilka kroków dalej po lewej stronie, również znajdował się korytarz, a na jego końcu niebieskie drzwi ozdobione dziecięcymi malunkami, jak łatwo można się domyślić tam prowadziła kreska koloru nieba. Tylko pytanie czy w tych psychodelicznych warunkach (tak chodzi o agresywnie migoczące światło) uda mu się w ogóle to dostrzec? Nawet jeżeli, to jaki kierunek wybierze? I nie ma tu mowy o spokojnym badaniu terenu, czas goni! Ażeby było to jasne i oczywiste przy kolejnym swoim kroku wampir poczuje, że grzęźnie w czymś lepkim, w czymś co z wielką chęcią sobie go pochłonie. Jeżeli będzie stać w jednym miejscu zbyt długo musi liczyć się z tym, że będzie zatapiać się coraz głębiej i głębiej. Tik tak, tik tak....

Największym utrapieniem w chorobie jest drapanie w gardle, gorączka póki co bez zmian, to zasługa jeszcze działających leków łagodzących od Abdula.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pią Maj 29, 2015 8:40 am

Wchodząc głębiej w króliczą norę Jack poczuł jak żołądek kurczy się mu a ślinianki zaczynają pracować wzmożenie. Zapach tego dziwnego dymu był może i przyjemny, jednak coś w nim sprawiało, że nie czuł się zbyt dobrze wdychając go. Zaczął kaszleć, każdy łyk powietrza powodował nieprzyjemne drapanie, którego za wszelką cenę chciał się pozbyć. Założył materiałową maskę na głowę by choć trochę odgrodzić się od tego fetoru.
Gdy oczy przyzwyczaiły się już do mroku nagle znowu poczuł się jak ślepiec. Feeria kolorów uderzyła w jego oczy i dziękował wszystkim bogom, których znał, że nie jest epileptykiem. Nie zmieniło to jednak tego, że jego wrażliwe oczy miały problem z dostosowaniem się do tego co się wokół niego działo. Czuł się jakby przetrzymujący jego dziecko wariaci próbowali wyłączyć wszystkie jego zmysły i póki co robili to skutecznie. Przełykając ślinę szedł dalej w czerwonym szlakiem zbliżając się to efemerycznej postaci, która wiła się czekając na niego.
Po drodze zauważył inne, niebieskie drzwi. Zdawały się aż za bardzo wskazywać pokój dziecka, jednak jako jedyne odznaczały się od pozostałych, niemal kusiły sobą i mówiły „sprawdź mnie Jackie”, „może tam jest to czego szukasz”.
Nagle poczuł jak jego ciało topi się, jego nogi grzęzną w czymś położonym na podłodze. Ale niemożliwym było aby to było tu cały czas. Czyżby słodka chmurka była po prostu narkotykiem? Czy ta dziewczyna była po prostu wampirem? Przystanął na chwilę, jednak zaczął się zatapiać. Musiał myśleć szybko, pokoik dziecięcy, czy droga którą mu obrano? Dał się wpędzić w pułapkę i czuł się zaszczuty.
- Zemsta zza grobu suko? –[b] Spytał sam siebie i uśmiechnął się podle do własnych myśli.
Wyciągnął karambit z rękawa i schował go w ręce tak by kobieta stojąca naprzeciw nie zorientowała się, że go trzyma. Drugą rękę przygotował już do wyjęcia tasera. Jeszcze nie pora na wybuchowe rozwiązania.
Przyspieszył kroku, nie chciał tonąć. Nigdy nie lubił być skrępowany, a pozwalając na to teraz równie dobrze mógłby pociągnąć za spust celując sobie w głowę. Obie drogi wydawały się tak samo złe, a presja nałożona na niego sprawiła, że musiał działać szybko. Ruszył do przodku. Cholera wie czemu, ale uznał, że zawsze mógł się wrócić.
[b]- Witam, Jack. Miło mi. –
Mówił przez maskę, a ręka w kieszeni kurczowo ściskała broń. Był gotów skoczyć w bok i wystrzelić prosto w nią lub cokolwiek innego co ruszy się w agresywny sposób. Jeśli kobieta zrobi cokolwiek co wyglądać będzie na atak lub markowanie go po prostu strzela.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pią Maj 29, 2015 10:01 am

Światła i dźwięki wciąż bez ustanku szalały, nie dawały wytchnienia, nawet na chwilę. Dym za to powoli opadał. Podejrzewam, że wiele słabszych psychicznie osób już by padła, zawróciła, albo skuliła się w kącie ze strachu. Wampir miał jednak dobrą motywację, odnaleźć syna i nie dać się wciąż dręczącej go, mimo iż martwej wampirzycy. Nie może okazać się, że rozpuszczony w wannie trup będzie nad nim górować.
Przy wyborze drogi mężczyzna zasugerował się słowami blondynki. Która wcale nie musiała mu życzyć dobrze, a może specjalnie go podpuściła i powiedziała o czerwonej linii? Czerwony kojarzył się z agresją, namiętnością, wyuzdaniem... było to coś więcej niż burdelowy kolor. Można rzec, że całe życie mężczyzny zabarwione było właśnie kolorem krwi. Jednak nigdy się nie dowie co byłoby gdyby wybrał niebieskie dziecięce drzwi. Z prostej przyczyny, podłoga za jego stopami coraz bardziej zamieniła się w gumowe bagno, w którym raczej nie polecam się kąpać. Chociaż nie zabraniam, jak chcesz to spoko. Zaś korytarz prowadzący do dziecięcych drzwi został odgrodzony żelazną kratą, która z głośnym skrzypnięciem runęła w dół odgradzając niebieską drogę. Trolololol.
Kiedy tylko zbliżył się do kobiety, podłoga w tym jednym miejscu w którym stał była solidna, już się nie zatapiał, ale krok w tył i może skończyć marnie. Światło tak nagle jak zaczęło wariować tak też się uspokoiło, chociaż może to złe słowo. Już nie migotało, ale oświetlało wszystko rażącym różowym światłem, tak słodkim i jaskrawym, że oczy niestety i teraz sobie nie odpoczną. Pojękujące panie w tle również się wyciszyły, ustępowały miejsca cichemu dziecięcemu płaczowi, tak żałosnemu, że aż serce największego twardziela by się wzruszyło. Ciekawe czy to poruszy Czysto Krwistego, ciekawe czy wciąż będzie umiał utrzymać na wodzy swoją agresję, która wciąż w nim narastała. Kobieta słysząc głos mężczyzny przestała się wić, zastygła w dwuznacznej pozie, wyglądała jak posąg, zimna i nieruchoma. Płacz dziecka był coraz głośniejszy, wwiercał się w głowę wampira, mam nadzieję, że odwracając jego uwagę od otoczenia. Chociaż nawet jeśli nie, to też nic nie szkodzi. Bez względu na to dziwka nagle drgnęła, i zaczęła głośno i nieprzerwanie krzyczeć, a jakby tego było mało, tupała nogami w miejscu, było to zaskakujące i dziwne? Tylko jak na to zareagował Dżek? O tym dowiemy się już za chwilę. Bez względu na to czy atakował czy nie, za jej plecami dostrzegł nieco szerszy korytarz. Na środku którego znajdował się okrągły stolik, z pozoru wydawał się pusty, ale nie można było tego tak na sto procent stwierdzić z tej odległości. Może i wampiry miały dobry wzrok, ale pamiętajmy, że jego trawiła choroba i jeszcze to okropne światło. Uh, coś strasznego!

Maska rzeczywiście nieco polepszyła jego sytuację, nie wdychał dymu w tak dużej ilości jak na początku. Drapanie w gardle przestało być tak dokuczliwe, choć od czasu do czasu dawało o sobie znać, to kaszlnięciem, to chrząknięciem, ale ogólnie do przeżycia. Teraz większym problemem były bolące i zmęczone oczy, nie tyle od choroby, co od szalonych świateł, ach i wciąż narastająca w nim agresja - kiedyś będzie musiała znaleźć ujście.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Sob Maj 30, 2015 11:52 am

Tak więc pomysł z backtrackingiem nie wypadł. Nie miał nawet czasu przyjrzeć się kratom, które odcięły go od tamtego przejścia. To jednak zmusiło go do tego by zastanowić się w co właściwie wlazł. Nie mógł się cofnąć, nawet jakby chciał. Jednak wolał by młodzik nie wyrósł na szaleńca takiego jak matka. Czy ten burdel został stworzony jako jeden wielki labirynt z pułapkami? Gdyby nie to, że miał ochotę zamordować wszystkich, którzy zastaną mu drogę pewnie by mu to schlebiało.
Od tych idiotycznych lampek w Jacku wzbierała się coraz większa agresja. Co mu z tego, że nie jest już zagrożony epileptycznymi drgawkami skoro . Cóż, przynajmniej grunt pod stopami stał się stały. Wraz z ustaniem ruchów kobiety ustało wszystko. Za wyjątkiem światłem, których błysk powitał rodzimym przekleństwem, które chował zawsze na takie okazje. Coś było jednak nie tak, wszystko ucichło i w zamian za to nie wiedzieć skąd zaczął dobiegać płacz dzieciaka. To nie był jego syn, był za stary by brzmieć jak niemowlę. Jego gniew zmieszał się z nostalgią, poczuciem obowiązku i co dziwne sumieniem, tworząc mieszankę przy której może jakiś czas temu rozpłakałby się. Płacz był jednak coraz silniejszy. Uszy zaczęły go powoli boleć. Czuł wewnątrz jak najdziksze instynkty budzą się w nim i gdyby ktoś podałby mu teraz to dziecko zapewne ukręciłby mu łebek. Przytrzymał się na chwilę za głowę czując ból. Ból. który potrzebował natychmiastowego załagodzenia. Jego oczy już świeciły się agresywnym płomieniem fioletu, który zwiastował, że zaraz zupełnie zatraci swoją ludzką maskę.
A propos zastawionej drogi. Kobieta stanęła w bezruchu, według Zula czekając po prostu na to aż wymierzy jej cios łaski. Nie myślał nawet jednak o tym by robić to szybko. Spojrzał jej w oczy i przykładając jej pazur do tętnicy spytał głosem, który nie budził wątpliwości, że jeśli odpowiedź bądź pojedynczy ruch kobiety ciężko pracującej mu się nie spodoba do obecnych dekoracji tego przybytku dojdzie sikająca krwią fontanna w kształcie dziwki.
- Gdzie on jest kurwo? Gdzie mój syn? Miewałem lepsze humory więc się streszczaj. - Tonem wyrażał troskę o dziecko jak i pogardę i nienawiść do istoty przed nim i zakaszlał paskudnie. Jego gardło nie było dzisiaj najlepszym narzędziem do komunikacji.
Zul mruży oczy by ostre światło nie przeszkadzało mu tak bardzo.
- Następnym razem wezmę te głupie okulary przeciwsłoneczne... - Warknął do siebie.
Jeśli odpowiedź z jej ust nie padnie w przeciągu sekundy ekipa remontowa Jackie z o.o. decyduje się na przemalowanie ścian korytarza na głębszy, znacznie ładniejszym w jego mniemaniu, ton czerwieni. Jeśli jednak powie mu coś wysłuchuje to, a dopiero potem próbuje rozciąć jej gardziel.
Jeśli ofiara nie stawia ona oporu Jackie wrzuca ją do bagna za sobą i masuje sobie powieki dłońmi dając oczom chociaż tę chwilę spokoju i zaraz potem idzie do przodu, do pokoju ze stolikiem. Tym razem jednak czai się przy ścianie i odbezpiecza swój pistolet celując nim wprost przed siebie. To nie wyglądało jak czysta robota bez trupów, nie czuł się na robotę bez trupów. Bardziej na krwawą rzeźnię. Co jakiś czas obraca się, sprawdzając czy aby nic się za nim nie czai. Mógł się tu spodziewać wszystkiego.
Ból uszu był przygniatający.
- Synu, jestem tu. Tata przyszedł po ciebie. Te wariatki namieszały ci w głowie! Jestem przy tobie! Uciszcie to dziecko K***a mać! - Krzyczał i zajmował się kaszlem przytykając dłonią z nożem jedno ucho by chociaż ono ocalało od kompletnej głuchoty, którą próbowały zafundować mu koleżanki jego byłej. Nie potrafił znieść tej żałosnej kakofonii, czyżby Angie chciała mu po prostu pokazać przez co przeszła? Gówno go to obchodziło. To nie było jego życie tylko jej. Miała się zabezpieczać, albo chociaż nie próbować go zabić przy spotkaniu po latach tylko grzecznie oddać dziecko. Samo utrapienie z tymi kobietami...
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pon Cze 01, 2015 7:55 am

Niestety, ale nie ma tak łatwo. Nie ma powrotów, hahaha! A jaki był jego synek, to się Jack dowie jak go znajdzie, albo raczej o ile go odnajdzie. Nie wiadomo jak skończy się ta przygoda. Oby ktoś trzymał za niego kciuki, bo dom publiczny to był istny labirynt, przynajmniej w tej chwili. Zabawa wciąż trwa, organizator ma nadzieję, że wampir bawi się wyśmienicie. Toż to przecież rozrywka na najwyższym poziomie!
Oczojebny, jaskrawy róż witał wszystkich swoją nieprzyjemnością, zadaniem tego koloru było wwiercanie się w głowę gościa i szeptanie do ucha giń, giń, giń. Oczy bolały, były wrażliwe. Wracając jednak do najważniejszego – oj pani kurwie jest smutno, że tak brzydko do niej mężczyzna się zwraca. W odpowiedzi na jego pytanie chwyciła obiema rękoma jego nadgarstek. Jej dotyk parzył!  Była wampirem słabej i niskiej krwi, ale moc miała ciekawą. Jej dotyk powodowała, że na skórze pojawiały się głębokie poparzenia i bąble. To wywołało natychmiastową reakcję u mężczyzny. Ale chociaż tyle udało się jej zrobić w chwili kiedy pazur Czystokrwistego wpijał się z okrucieństwem w jej tętnice. Cóż właściciele budynku, będą raczej niezadowoleni z nowej dekoracji. Martwa dziwka raczej średnio im pasowała do roli fontanny, tudzież dywanu.
W chwili obecnej sytuacja Jacke dużo się nie zmieniła, z wyjątkiem tego, że tkwił w przysłowiowym bagnie, ale i tak nie znał odpowiedzi na zadane pytania i miał jeszcze trupa na kącie. Oho, albo i nie, trup jednak wylądował w bagnie, z tym, że zaraz po rozmasowaniu oczu, albo właściwie tuż przed radzę zerknąć na kilka bąbli które dostał w prezencie od dziwki. Lepiej niech to zrobi póki w miarę spokojnie. Bo jak na zawołanie, dziecko przestało beczeć, ale wraz z nim i światło zgasło. Zul topił się wręcz w mroku i teraz uja może. Został sam ze swoimi myślami. Angie była trupem, była wolna i w dupie miała co przeżywa ojciec jej dziecka. Nie ma to jak totalna ignorancja, trupy jednak tak dość często mają.
Jak zostało wcześniej wspomniane na środku znajdował się stoliczek i po kilku minutach ciszy i mroku został on oświetlony zimnym niebieskim światłem, ale tylko on. Promień granatu był na tyle mocny, że ładnie podświetlał okrągły stół, ale na tyle słaby, że nic więcej nie miał okazji pławić się w blasku. Na blacie znajdowało się kilka rzeczy. Na samym środku buteleczka z brudno szarym płynem, klucz, trzy koperty, każda w innym kolorze, zielona, żółta i czarna. Oraz kartka z dużym i wyraźnym napisem. Czasem warto patrzeć za siebie. Wydawało się, że jest spokojnie, że czeka go chwila odpoczynku, aż tu nagle w głębi ciemności rozległ się dźwięk odbijania piłki (takiej do kosza), biegania i śmiechu nastolatka. Te odgłosy były całkiem przyjemne, wydawało się, że chłopak jest beztroski, że dobrze się bawi. Nie trwało to jednak długo, piłka odbiła się jeszcze kilka razy jakby ktoś ją rzucił i zostawił. Śmiech się urwał, a zamiast tego było słychać kobiecy krzyk przerażenia, szamotanie i odgłosy ostrego, brutalnego rżnięcia, może nawet gwałtu. Zimne światło znów zagościło, oświetlając dodatkowo trzy pary drzwi. Każde były w innym kolorze, zielone, żółte i czarne. Wszystkie okazały się zamknięte na klucz jeżeli Zul próbował któreś otworzyć ofc. Proszę działać panie Fiqar, czas start. Zegar zaczął głośno tykać, choć nie było wiadome gdzie się on znajduje i jaki czas pokazuje, co odmierza...

Aby było wszystko jasne i w ogóle jego dominująca ręka (mniemam, że prawa) jest uraczona poparzeniem na nadgarstku, przez co jest nieco słabsza, boląca i piekąca. Regeneracja wampira przez chorobę jest osłabiona, więc pomęczy się z tym chłopak przez dłuższą chwilę.
Stan psychiczny wcale nie jest taki dobry, irytacja i agresja wciąż w nim buzują, do tego dyskomfort ran, lepiej nie przebywać w jego towarzystwie jak się wkurzy. Postęp choroby, gorączka nieznacznie się podniosła, o jedną dziesiątą stopnia w górę, kaszel nie ustępuje, czasem miewa napady duszności, ale na szczęście po chwili mijają.
Jest jednak i dobra wiadomość, sprzęt, który Jack chowa w spodniach czuje się już znacznie lepiej.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pon Cze 01, 2015 2:21 pm

Ręka zaskwierczała mu paskudnie, a na twarzy wypłynął nieprzyjemny grymas bólu, gdy dziwka chwyciła jego nadgarstek. Ból związany z poparzeniem zawsze był szokiem dla wampirów i przypominał mu ból i strach pożaru. Szybkim ruchem dokonał danej obietnicy i ostry nóż przeszedł przez cienką skórę jak przez powietrze. Z tą różnicą, że powietrze nie krwawi.
Spojrzał na nią, gdy osuwała się na podłogę chlapiąc jego dłoń posoką. Dywan był z nie rzeczywiście słaby. Jack jednak pomyślał, że gdyby tak miał kilka godzin czasu w pakiecie mógłby spokojnie zrobić z niej szafeczkę, obicie i może nawet ładną lampę z abażurem, za które pewni ludzie zapłaciliby mu krocie.
Szybko przyjrzał się bąblom i poruszał trochę ręką. Bolała nieprzyjemnie, ale najważniejsze, że potrafił nią ruszać i trzymać w niej nóż. Nie zdążył jednak nawet prowizorycznie się opatrzyć, a zabawy końca nie było. Ciemność nastała wszędzie, a (bogu dzięki) płacz dziecka ustał. Jackie zachichotał lekko, a jego oczy zabłysły w mroku. Mógł nic nie widzieć, jednak ciemność była jego domeną i gaszenie światła w jego obecności dawało mu tylko większe pole do popisu. Oczy w końcu mogły mu odpocząć, jednak przymrużył je, nie chciał znowu czuć się jak dziecko we mgle, gdy gospodarze znowu postanowią odpalić światło w kolorze wkurwiającego różu.
Podchodząc do stolika przyjrzał się dokładnie szpargałom na stole, a nawet schylił się by sprawdzić, czy nie czai się tam coś co spróbuje uciąć mu nogi, gdy podejdzie bliżej. Czytając co znajduje się na jednej z nich odwrócił się gwałtownie będąc gotowym na strzał. Nie chciał się niemile zaskoczyć.
Śmiech, zabawa... piłka? Czy ktoś naprawdę tu był oprócz niego? Węszył wokół siebie szukając miejsca, w którym chłopak przebywał.
- Synu. Jack... Chodź do taty. - Mówił, słysząc jak piłka odbija się coraz ciszej i mniej miarowo aż w końcu zamilkła zupełnie.
Chciał zobaczyć syna, gdy tylko jego głos ustał poczuł bezradność i smutek jakiej dawno nie poczuł. Po jego policzku spłynęła pojedyncza kropla potu wyglądająca jak samotna łza. Cokolwiek się tutaj działo i ktokolwiek nie wpadł na ten pomysł z domem (publicznym) strachów Zul musiał przyznać jedno: odwalił kawał niezłej roboty.
Nagle kolejne dźwięki doszły do jego uszu. Tym razem bardziej adekwatne do tego miejsca, jednak na jego gust ktoś zbyt brutalnie traktował nieszczęsną duszyczkę. Przypominało mu to bardziej dźwięki wydobywające się z domów w plądrowanym mieście niż z seksownymi i sztucznymi jękami ladacznic w zamtuzach.
Trójka drzwi była w tych samych kolorach co koperty. Zapewne miały w sobie informacje na temat tego co czego go za drzwiami. Do tego tykanie zegara. Żył już na tyle długo, że wiedział co oznacza ponure tykanie i wolał się streścić. Podbiegając do blatu porozcinał koperty: czarną, żółtą i zieloną w tej kolejności i sprawdza ich zawartość. Przygląda się też kluczowi oraz buteleczce. Szuka śladów, naklejek, jakichś wyżłobionych informacji - czegokolwiek.
Temperatura mu się podniosła. Leki działały za krótko, jednak dobrze, że w ogóle działały. Chrząkał ciągle, ale przynajmniej nie dusił się. Ciągle jednak nie mógł się doczekać osoby, która za tym wszystkim stoi. Chciał dopaść ją i zrealizować wszystkie scenariusze jakie wpadały mu do głowy. Pocił się coraz bardziej, jego oddech pogłębił się ze złości. Adrenalina go zalewała i chciała znaleźć ujście na czymś czy też na kimś.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Sro Cze 03, 2015 11:49 am

Modele statków też robi z ludzkich zwłok? Bo mi kiedyś obiecano stateczek z ludzkich kości i się niestety nie doczekałam. Zrobisz dla Lacie jakiś? Proszę.... <3
Oczywiście ręką niebyła tak całkiem do niczego, może tylko trochę. W każdym razie nie będzie mógł nią celować tak dokładnie jak zazwyczaj, ale wciąż jest na swoim miejscu, a to zawsze jakiś plus.
Odwrócił się, ale nic za nim nie było, w każdym razie nic co mógłby zauważyć w tej chwili. Chociaż cholera jedna wie co się czai w ciemności.
Cóż ponoć nie można zgwałcić dziwki, ale kto wie, może jednak? Nie ma co dłużej zastanawiać się nad tym zagadnieniem, zwłaszcza, że czas mija. Zegara nie widział, ale słyszał całkiem wyraźnie, sekunda za sekundą, czas leci, a co będzie jak się skończy? Trzeba uzbroić się w chwile cierpliwości.
Po rozerwaniu kopert, miał trzy ładne karteczki, z tłoczonym raczej nic nie znaczącym wzorkiem kwiatowym. Do tego pismo, piękne wykaligrafowane. A więc napisy w czarnej kopercie "Posłuchaj ich. Dzieci nocy. Cóż za piękna muzyka." W żółtej "Chce zagrać w grę" i w ostatniej zielonej "Życie albo śmierć. Twój wybór."
Buteleczka stojąca na stole nie miała żadnej karteczki, żadnego napisu, ani nawet literki, która dałaby jakieś domysły. Pustka nic, zero, wampir zrobi z tym co uzna za słuszne, weźmie, zostawi, wypije, wyrzuci, wyleje, dużo jest możliwości. Jego wybór, co nie? A kluczyk? Pewnie pasował do drzwi, warto sprawdzić, chociaż lepiej decydować się szybciej. Ostatnie tyknięcie zegara było długie i powoli zmieniało się w wysoki i bardzo głośny pisk. Który oczywiście był niemiły, ale tego mógł się spodziewać już dawno. Do tego wszystkiego znów światło zaczęło szaleńczo migać, a znajome skrzypnięcie zwiastowało, że kraty w kolorowych drzwiach powoli zaczęły opadać. Cóż w tej sytuacji uczyni mężczyzna? Zwłaszcza, że za jego plecami od strony korytarza z którego przyszedł dobiegało niepokojące warczenie.

Choroba bez większych zmian - wciąż jest upierdliwa i dokucza.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Czw Cze 04, 2015 12:31 pm

Jak grzecznie poprosi i przyniesie potrzebne materiały to Jackie zawsze chętnie coś oprawi <3
Jackie był załamany ironią sytuacji. Członek znowu stał się sprawny właśnie teraz - w zamtuzie, a wampir nie przyszedł do niego by świętować z tej okazji.
Wampir szybko przeczytał wiadomości na kopertach. Muzyka dzieci nocy, kolejne gierki i zabawy i ostateczna próba. Gdyby miał czas zastanowiłby się nad sensem tych wszystkich zdań. Zegar uświadomił go jednak, że czas mu się skończył.
- Dajcie chociaż czas na to by swobodnie se pierdnąć... - Warknął w przestrzeń i chwycił buteleczkę, klucz oraz wszystkie kartki ze stołu.
Idąc, a raczej biegnąc w kierunku drzwi wampir otwiera pojemnik i moczy w nim usta. Jeśli pachnie lub smakuje jak trucizna czy cokolwiek innego co mogłoby mu zaszkodzić szybko wypluwa ją i ściera z ust. Tak czy inaczej chowa butelkę do kieszeni, zawsze mogła mu sie przydać do tracheotomii lub innego zabawnego zabiegu, który chciałby przeprowadzić na tych, który go tak urządzili.
Feeria barw i okrutne dźwięki znowu uderzyły w jego oczy i uszy. Tym razem w sumie nie był nawet zaskoczony, po prostu zirytowało go to jeszcze bardziej. Do tego drzwi zaczęły się zamykać, a za plecami usłyszał zbliżający się koniec jego historii.
- K***a, jak chcieliście mnie przywitać to wystarczyło mi przynieść ciasto. Jestem w tym mieście drugą noc do chuja! W chuju mam wasze gry, Mortal Kombat wam się już znudził? - Krzyczał wyciągając klucz przed siebie i ładując go w czarne drzwi.
Nie raz stawiał na szali życie swoje i innych, jeśli będzie musiał zrobi to i teraz. Wolał to od pieszczenia się z tymi psycholami. Przekręcił klucz mając nadzieję, że to wszystko miało jakikolwiek sens i wszystkie drzwi nie są pozamykane tylko po to by dać mu złudne poczucie wyboru, a potem zaszlachtować jak psa, jak człowieka.
Przygryzł wargę kłem, a krew wymieszała się z kropelkami potu. Wóz albo przewóz, życie albo śmierć. Ciało wypełnił mu stres a oddech wstrzymał się gdy przekręcał klucz w zamku. Czuł się pogodzony ze swoim losem, jakikolwiek by nie był.
Jeśli drzwi się otworzą wpada przez nie wyciągając pistolet i jest gotowy by paść na ziemię i strzelać gdyby coś próbowało na niego wypaść.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pon Cze 08, 2015 12:42 pm

To się zgłosi. <3
Niestety los i życie bywa bardzo ironiczne i wredne. Jednak to zawsze jakiś powód do zadowolenia, przynajmniej to ma sprawne. Jedna dolegliwość mniej.
Pod tymi hasłami mogło kryć się dosłownie wszystko, zastanawiać mógłby się więc pół nocy, a nie mamy aż tyle czasu. Osoba, która stworzyła ten labirynt była nieco niecierpliwa, a i Jacke miał mało czasu. Choroba wciąż go trawiła, a przypomnę, że dla wampira jest ona śmiertelna. Tik tak, tykanie zegara, który, od czasu do czasu się odzywał nie było tylko zwykłym przyspieszaczem. Dawało przy okazji znać mężczyźnie, że i jego czas się kończy.
Dobra, ale żeby było wesoło to wracamy do akcji.
Płyn był bez smaku i bez zapachu, chociaż jego kolor wcale zachęcający nie był. Złóżmy jednak, że otarł usta, tak na wszelki wypadek. Trzeba działać szybko, warczenie za plecami było coraz wyraźniejsze i głodniejsze, do tego jeszcze kłapanie szczękami. Dzikie zwierza były coraz bliżej. Ciepły oddech bestii był wyraźny i wampir mógł go już za sobą czuć, ale na szczęście udało mu się otworzyć drzwi i wbiec do środka. Zamkniecie ich było jednak nieco problematyczne. Wielki łeb czarnego psopodobnego zwierza wepchnął się między drzwi i framugę. Nim przejdziemy dalej trzeba najpierw pozbyć się tego jakże niebezpiecznego osobnika. Bo jeszcze chwila, a zwierzę ostrymi zębami dosięgnie ręki naszego bohatera. W każdym razie, żeby nie było tak nudno, ale też nie wszystko na jedno kopyto. Jack w odległości jaki trzech metrów mógł zauważyć schody, tak prowadziły one na piętro. O to już coś, a tam ciepłe światło, uwaga uwaga całkiem normalne, nie migoczące, kilka kobiecych cieni i niewyraźne szepty. Nic nie wskazywało na to, że coś na niego wyskoczy o ile już się uporał z ze zwierzem, które miało ochotę na jego rękę. Chociaż im dłużej zwleka z pójściem na górę, kobiecych sylwetek przybywa, ich śmiech jest słodki, ale rozmowy wciąż niesłyszalne.
- Jack... chodź do nas... Jack, czekamy na Ciebie.... chodź...- I rozległ się miękki głos kobiety, dało się w nim wyczuć pożądanie i zniecierpliwienie. Tylko co na to mężczyzna?

Choroba bez zmian.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Wto Cze 09, 2015 12:23 pm

Wpadając do pokoju przyjemnie się zdziwił, tutaj przynajmniej nic nie próbowało zabić na dzień dobry. Nie mógł tego jednak powiedzieć o zwierzęciu, które na niego pędziło. Obrócił się gwałtownie chcąc zamknąć drzwi za sobą, jednak psina wpadła na ten sam pomysł.
Jack z całej siły przyparł głowę zwierzaka mając cichą nadzieję, że da sobie spokój lub chociaż trochę spokornieje. Nic bardziej mylnego. Zwierzak z wielką pasją próbował dobrać się do jego ręki. Czując gorący i cuchnący zapewne niemiłosiernie oddech stworzenia szybko odsunął dłoń.
- Zły burek… - warknął zapierając się jeszcze mocniej kolanem i barkiem. Przyłożył spluwę do czaszki zwierzęcia wypalając w nią szybko trzy kule. – Nie gryź ręki, która karmi Reksio.
Jeśli zwierze padnie trupem szybkim kopnięciem próbuje „schować” głowę za drzwiami i zatrzaskuje je przekręcając klucz i zabierając go ze sobą.
Zul w końcu mógł zaczerpnąć oddech, odsłonił na chwilę twarz by napuścić Świerzego powietrza, jednak to zakończyło się tylko mocnym atakiem kaszlu i wypluciem pokaźnej ilości flegmy. Głowa bolała go niemiłosiernie, a zwierzak sprawił, że wściekł się nie na żarty.
Wsadził do kieszeni nóż i do zdrowej ręki włożył swoją ulubioną zabawkę. Cios nożem może byłby jeszcze do przeżycia, ale jak kulka z tego cuda trafi kogoś od razu można serwować go jako pasztet.
Koniec cichych rozwiązań i koniec z napuszczaniem na niego kolejnych idiotycznych pułapek. Ocierając pot z czoła zaczął iść na schody. Nie mógł wrócić. Jakby stał chwilę dłużej pewnie drzwi same by się otworzyły wpuszczając bukę lub niebo spało mu na głowę.
Po raz pierwszy w życiu żałował, że jakieś słodko brzmiące laleczki wołają go do siebie. Wspaniale, konwent jego psychofanek był wcale niemały…
- Już idę panie. Tylko nie włączajcie stroboskopów, proszę. – Wcale nie brzmiał jakby prosił. Jego słowa zdawały się bardziej szeptami Hannibala Lectera, dzięki którym jeden z jego współwięźniów popełnił samobójstwo.
- Po prostu oddajcie mi mojego syna i nikomu nie stanie się krzywda – nie silił się nawet na to by brzmieć szczerze. Jeśli tylko ktoś przekazał mu dziecko pierwsze co Jackie zrobiłby z kurierem to przekonał się jak wygląda dziwka od wewnątrz.
Och! Jaką miał teraz ochotę spotkać budowlańca, który stworzył ten dom strachów i kazać odgryźć mu sobie język. Musiał jednak ciągle odpędzać od siebie takie myśli, potem będzie na to czas.
Wyciągając ręce przed siebie powoli szedł po schodach, przyglądał się cieniom i celując w miejsca w których powinni stać ich właściciele. Chciał wiedzieć gdzie stoi potencjalne zagrożenie by w razie problemów móc się uchylić lub schować na schodach.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pią Cze 12, 2015 12:27 pm

Burek był głody, ale właśnie z tego powodu marnie skończył. Był zbyt chętny na mięsko z wampira i zdążył jedynie nieco obślinić mu dłoń. Och i dopiero teraz wampir mógł się przekonać jak bardzo miał rację co do oddechu zwierza. Drzwi udało mu się zamknąć, po czym usłyszał charakterystyczne runięcie kraty. Tędy to już raczej nie przejdzie, chociaż kto wie. Może wampir był wyjątkowo pomysłowy?
Skoro postanowił ruszyć na przód to się nie dowie co by go czekało, za stanie w miejscu, ale może to i lepiej. Projektant tego miejsca miał wyraźnie nierówno pod sufitem.
- Jackie, kochanie chodź...- Kobiety, aż nie mogły się doczekać aż ujrzą mężczyznę. Nikt mu dziecka nie przekaże, nikt nawet o tym nie wspomniał słowem. Na piętrze nie było nawet śladu po chłopcu.
Kobiet było siedem, każda stała przy drzwiach od pokoju z numerkiem, jak łatwo się domyślić numeracja była od jeden do siedem. Dodam tylko, że na końcu korytarza stała komoda, a naprzeciw niej z wyglądu nawet całkiem wygodny fotel. Wracając do dziewczynek, wyginały się jak na panie w takim miejscu przystało, każda uważnie patrzyła na przybysza. Żadna z nich nie była uzbrojona w noże czy jakąś broń palną. Skąpa bielizna, którą z dumną nosiły na swoich ciałach, nie miała miejsc w których można takie cuś schować.
- Którą z nas wybierzesz Jackie?- Szepnęła ta, która stała najbliżej schodów, przy drzwiach z numerkiem jeden. Odrzuciła złote pukle i posłała mu całusa, o ile postanowił wkroczyć na piętro. Nie wyglądały i nie zachowywały się jak morderczynie, tylko jak napalone panienki z burdelu. Trochę normalności jak na to miejsce.
- Jackie, decyduj.- Teraz odezwała się rudowłosa piękność spod drugiego numerku. Ciemna, krótkowłosa brunetka z pokoju obok jej przytaknęła spoglądając na fioletowowłosą koleżankę, która opierała się o następne drzwi. A kolejne trzy panie były szatynkami. O ile to w ogóle miało jakieś znaczenie dla kogokolwiek.
- Wyglądasz na zmęczonego.- Z troską odezwała się blondynka. Oglądając się na koleżanki.
W końcu ostatnia panienka zrobiła krok do przodu.
- Pomożemy Ci się odprężyć Jackie.- Żadnych gwałtownych i podejrzanych ruchów.


Choroba bez zmian, choć wciąż dokucza.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Nie Cze 14, 2015 5:39 am

Gdy zobaczył, że kobiety nie są uzbrojone wyszedł śmielej, cały czas celując do tych, które są najbliżej niego. Palce świerzbiły go wyjątkowo, a że spusty chodziły leciutko tytanicznym wysiłkiem powstrzymywał swoje rządze.
- A czy jest opcja wybrania żadnej lub wszystkich? – Mruczał sam do siebie taksując każdą z kurtyzan świecącymi oczami. – Nie żebym nie chciał zabawić się z wami wszystkimi drogie panie – zaczął już znacznie głośniej i odważniej - ale naprawdę, jestem chory i zmęczony. Złapałem coś od jednej z was, więc jeśli macie jakąś penicylinę na składzie, to nie pogardzę.
Kaszel i gorączka ciągle mu przeszkadzały, jednak cieszył się, że nie doszła do nich ślepota czy inne zaburzenie wzroku, bo widok był, bądź co bądź wcale sympatyczny. Przez chwilę nawet miał ochotę przystać na ich propozycję, w końcu jego sprzęt znowu zaczął działać i chciał sprawdzić czy na pewno jest tak sprawny jak zwykle.
Gdy dziewczyna postąpiła krok wycelował w nią broń.
- Jeszcze krok i zamienisz się we fresk. – rzucił sucho - Pomóżcie mi się odprężyć dając mi to czego chcę. Nie lubię, gdy próbuje się zabrać mi się coś co de jure należy do mnie. Wiecie, że nic nie działa na faceta, tak bardzo jak posłuszne suczki, które spełniają jego zachcianki.
ostatnie zdanie wypowiedział wyjątkowo wrednym tonem i gdyby nie miał maski widziałyby paskudny, cyniczny uśmiech na jego twarzy.
- Chcę byście zaprowadziły mnie do waszej mamuśki, przeorki czy kto tutaj ogarnia ten burdel. Jak bardzo chcecie bym którąś wybrał to poproszę żebyś ty, jedynko, zaprowadziła mnie do niej. – Spojrzał na blondynę i wycelował jej deaglem prosto między uszy – Głupia sztuczka i ditto, staniesz się dziełem sztuki. Odpowiadaj więc, gdzie twoja szefowa?
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Wto Cze 16, 2015 7:38 am

Kobiety nie przestraszyły się jakoś specjalnie na widok broni. Wszak w swojej pracy widziały wiele, więc i takich zdziwaczałych facetów, którzy machali spluwą na lewo i prawo.
- Możesz mieć nas wszystkie.- Odparła rudowłosa dziewczyna, uśmiechając się do niego uroczo oparła od `swoje` drzwi.
- Od nas? A to ciekawe.- Zdziwiła się posiadaczka fioletowych pukli spoglądając na koleżanki. Na chwilę zapadło milczenie, a groźba faceta została wzięta głęboko do serca przez ladacznice. Od razu cofnęła się o tej jeden kroczek z powrotem, tam gdzie jej miejsce.
Sytuacja diametralnie się zmieniła. Panie widząc, że nie jest to kolejny klient, który po prostu ma dziwne fantazje zadrżały. Blondynka pokręciła na to wszystko głową, była widocznie zasmucona i zrezygnowana.
- Jacie, niczego nie rozumiesz.- Ściszył głos, powtórnie wlepiając spojrzenie w wampira.
- Nie jesteśmy tu z własnej woli.- Mówiła jeszcze ciszej, ale wyczulony słuch mężczyzny, nie miał problemu z dosłyszeniem słów. Może jedynie jakieś drobne komplikacje w zrozumieniu, w końcu złość i gniew w połączeniu z wycieńczającą chorobą potrafią zrobić swoje, ale kto wie, co sobie Zul myślał.
- Nie możemy stąd wychodzić. Jedynie do tamtych drzwi zza których przyszedłeś.- Kontynuowała swoją wypowiedź.
- Dostałyśmy pewną, dość ciekawą kopertę, jeżeli chcesz mogę Ci ją pokazać.- W tym momencie wszystkie panie, bardzo zgodnie wskazały palcem na komodę i fotel, które się kurzyły tu już od jakiegoś czasu.
- Pierwsza szuflada.- Jasnowłosa szepnęła, wolała sama nie robić żadnego kroku w stronę komody, w sumie to lubiła swój mózg i twarz, nie bardzo miała ochotę się z nimi teraz, zaraz żegnać. Jeżeli każe jej się ruszyć zrobi to, a jeśli stwierdzi, że ma zostać też będzie grzeczna, zwłaszcza, że wampir posiadał bardzo konkretne argumenty i olbrzymią moc przekonywania.

Choroba, ponownie zaczęły boleć go oczy, piec i swędzieć. Wzrok wciąż jest, więc nie jest najgorzej. Słuch też spoko, ale koncentracja powoli siada.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pon Cze 22, 2015 3:31 pm

- Otwórz ją – rzucił rzeczowym tonem do blondynki – i otwórz kopertę, a potem połóż grzecznie na komódce.
Po tym zaniósł się kaszlem i usiadł na fotelu celując większym kalibrem prosto w jej pierś. Jeśli rzuci się na niego dziewczyna w najlepszym wypadku dołączy do stowarzyszenia amazonek. Nagle poczuł jak oczy zaczynają go piec i drapać. Przetarł je szybko i zaczął przyglądać się dziewczynie.
Albo wiesz co? Czytaj to i podejdź bliżej. – powiedział zmęczonym głosem i zdjął maskę spluwając na ścianę.
- Resztę pięknych pań proszę by ustawiły się jednym rogu o tam – wskazał bronią przeciwległy róg sali – Ściśnijcie się tam i obejmijcie, a wszystkie wyjdziecie z głowami w jednym kawałku. – Komenderował dalej i podszedł do blondyny od tyłu.
- Jestem słaby i potrzebuję cię teraz. Czytaj dalej. – Zamruczał i wbił w nią kły zastawiając się przed resztą świata jak żywą tarczą i przyglądając się wszystkim. Ssał łapczywie, póki nie nasycił swojego pragnienia i chwycił list rzucając osłabione ciało na fotel.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pon Lip 13, 2015 7:59 pm

Blondynka z drżeniem dłoni powoli otworzyła zalakowaną kopertę. Sama była ciekawa co też takiego zostało tam napisane. Nie miała bladego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Wyjęła śnieżnobiałą kartkę i rozprostowała ją. Nie opierając się rozkazom mężczyzny była jego podpórką, a później i smacznym jedzonkiem. Szkoda tylko, że będzie cierpieć z powodu choroby, ale o tym dopiero miała się przekonać o ile będzie wstanie przeżyć. Zaczęła czytać, na głos oczywiście, tak aby słyszeli to wszyscy, nawet dziewczyny, skulone pod ścianą w rogu pomieszczenia.
- `Jacky` - Zaczęła.
- `Byłeś miłością mojego życia. Pokręconym pragnieniem i motywacją, sensem mojej egzystencji i jedynym co się w nie życiu liczyło.` - Blondi urwała na chwilę, unosząc brew w zdziwieniu. Ckliwe miłosne historie... cudownie.
- `Pomimo mojego oddania i uwielbienia Ciebie, postanowiłeś, że będziesz dla mnie najgorszą kreatura w jaką możesz się zmienić. Oczarowana Twoim poprzednim wcieleniem liczyłam, że rozum Ci wróci. W konsekwencji czego rozum straciłam ja, nie zrozumiałeś... uciekłeś, zostawiłeś mnie. Szybko się okazało, że podarowałeś mi cudowny dar, za który jestem wdzięczna. jednak skoro to czytasz oznacza, że skrzywdziłeś i mojego syna, odebrałeś mu sens i nadzieję, dokładnie jak mi kiedyś`. - Dziewczyna pokręciła głowa, była pełna współczucia dla autorki listu. - `Okazuje się że zdolny jesteś jedynie do destrukcji, niszczenia i odbierania. Nie rozumiem jak mogłam tak mocno kochać. Żywię nadzieję, że spotyka Cię to na co zasługujesz`. - Dziwka powoli sięgnęła dłonią, do ręki mężczyzny, dotyk był lekki i łagodny, pełen współczucia - `Na ból i cierpienie`. - Jedna dłonią złożyła kartkę na pół szeleszcząc przy tym głośno. Odczekała chwilę i używając swojej jedynej mocy, głosem go powoli uspokajała, aby finalnie sprawić, że mężczyzna popadnie w krótki sen.
- Jacky, on jest cały i zdrowy, czeka na Ciebie, ale musisz przez jeszcze jedną chwilę być cierpliwy. - Gładziła jego skórę, palcem malowała rozmaite wzroki. Czekała, aż jej moc zadziała.

Posilony mężczyzna poczuł się odrobinę lepiej. Chociaż wciąż miał uczucie, że pod powiekami miał piasek.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Wto Lip 14, 2015 3:41 pm

Ludzie listy piszą. Za stary był by chciało mu się rozmyślać i przechodzić wewnętrzne przemiany po wysłuchaniu ostatniej woli i pokręconego testamentu wariatki, które zebrało się na chwilę szczerości. Zrobił dla niej najlepszą rzecz jaką mógł, pozwolił przebywać z nią, nawet zaszczycił obecnością w łóżku i pozwolił jej odejść bez większego uszczerbku na zdrowiu. Ona po prostu nie wiedziała kiedy przestać i dać mu spokój. Głupia suka sama sprowadziła na siebie jego nieprzychylność i z tego powodu sprawiła, że cierpią postronni oraz sam pan Dżekuś jest narażony na nie lada upierdliwość.
Oburzony słuchał dalej czując wcale sympatyczny dotyk. Chciał by potrwał trochę dłużej, jednak fakt, że połączony był on z dość nieprzyjemnym uczuciem senności sprawił, że Estacado przeklął swoje lenistwo. Przymykając oczy opuścił ramię z bronią i przyłożył do talii dziwki wyciągając kły z jej gardła.
- Jakbyście nie próbowały mnie utopić w podłodze, uciąć ręki i uśpić byłbym cierpliwy... - mruknął cicho zmęczonym tonem i pociągnął lekko spust - nawet usypiany bez walki nie miał zamiaru się poddać.
Ile dałby teraz za zabranie ze sobą przynajmniej jednej działki kokainy. Może one mają ją gdzieś przy sobie. Dobrze by było bo nie miał zamiaru tutaj padać uśpiony i obudzić się bez nerek.
- Oddajcie go i nikomu się nie stanie... - Syczał zataczając się i opierając o komodę próbujący ogarnąć sytuację wokół niego. Ktokolwiek teraz do niego podejdzie niech liczy się z ogniem zaporowym.
Walczył ze snem, ocierał oczy, drapał się po torsie i policzkował, jeśli teraz odpadnie to nici z jego pięknych planów, a jeszcze tyle ma do zrobienia.
- Pracujcie dla mnie. Przebijam ofertę trzykrotnie i możecie mieć 90% pensji z klientów! Zaprowadźcie mnie do syna! - Syczał bo i musiał coś mówić czy bełkotać byle tylko nie zapaść w objęcia Morfeusza.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Wto Lip 14, 2015 8:09 pm

No cóż, najwyraźniej tragicznie zmarła kobieta chciała podzielić się z byłym facetem i ojcem dziecka, swoimi dość krótkimi przemyśleniami i ckliwymi żalami. Miała do tego prawo, a może i nie. W każdym razie i tak wysłuchał tego żałosnego lamentu.
Blondyneczka nie przestawała delikatnie gładzić skórę mężczyzny.
- Ciii, spokojnie, jeszcze chwila, tylko postaraj się uspokoić. - Głos dziewczyny był miły i kojący, nie wzbudzał negatywnych uczuć.
- To nie my, musisz nam uwierzyć, same chciałybyśmy się stąd wyrwać. - Dziwka powolutku, bez gwałtownych ruchów starała się odwrócić do mężczyzny przodem. Może jak się przekonał, że i tak nie ma jak zrobić mu krzywdy pozwolił na to, a może był uparty i przytrzymał ją. Niezależnie od tego czy patrzyła mu teraz w oczy, czy nie kontynuowała.
- Nie nam powinieneś wydawać takie rozkazy. On jest na wyciągniecie ręki. - Głową zwróciła się w stronę drzwi z pięknym pozłacanym numerkiem siedem. Zacisnęła palce na jego dłoni, używając całej swojej mocy, aby powalić go z nóg, co wcale nie powinno być takie trudne zważając na jego stan. Zaryzykowała nawet jeżeli miała przez to mocno oberwać, dostać kulkę, albo jeszcze inne dziwactwo. Dziewczyny skulone w kącie obserwowały całą sytuację, jednak żadna nie odważyła się zrobić kroku na przód, chociaż czaiły się i wyczekiwały momentu, w którym będą mogły odetchnąć.

Och ta choroba, dudnienie w głowie, uczucie piachu pod powiekami i ta ogarniająca ciało senność. Przydałoby się choć na chwilę zamknąć oczy i dać ciału odpocząć, krew niestety nie jest wstanie zregenerować wampira w takim stopniu w jakim by sobie tego życzył.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Wto Lip 14, 2015 9:35 pm

- Wybacz skarbie, ale ja się wyśpię dopiero w grobie. - Sapał coraz słabszym głosem jednak uśmiechał się nienawistnie i złośliwie próbując wycelować w trzymającą go kobietę i wypalając pocisk w jej udo.
- Jak to się skończy to zatrudniam cię jako prywatną masażystkę. - rzucił padając na kolana. Nie potrafił walczyć ze zmęczeniem. Każde mrugnięcie powodowało, że czuł jak odpływa. - Puść mnie, chcę to załatwić sam z twoją szefową. Łudziłem się, że kurwy mają honor... - mruczał ciszej i ciszej w końcu przymykając oczy i padając na ziemię nieprzytomny.
Przecież gdy się obudzi i będzie już zdrowszy zamorduje wszystkich i odbierze syna. Przecież musi się tylko zregenerować, a i choroba pewnie przejdzie. Przecież te wszystkie panie były takie miłe i na pewno dobrze się nim zajmą... zabił przecież tylko jedną więc nie uznają tego za nic osobistego.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Czw Lip 16, 2015 8:00 pm

Blondynka rzeczywiście oberwała kulkę w udo, wydała z siebie przy tym przeraźliwy okrzyk, pełen bólu, rozpaczy i przerażenia. Niby była gotowa przyjąć taką reakcję. Pomyliła się, ale i tak dopięła swego usypiając faceta. Zaciskała mocno dłoń, wkładając w tę czynność i użycie mocy całą swoją energię, ale finalnie i tak upaść wraz z nim nieprzytomna na ziemię. Reszta jego słów niezbyt dotarła do jej świadomość, zresztą to bez różnicy, była zwykłą dziwką, nic nieznaczącym pionkiem. Reszta panienek od razu rzuciła się w ich stronę, jedna zajęła się blondynką. Więc na swojej śpiącej głowie mężczyzna będzie miał dwie mniej, czyż to nie dobra nowina?
Nie marnując jednak czasu dziewczęta wzięły się do pracy. Biorąc go pod ramiona zaciągnęły go do tajemniczego pokoju numer siedem, zatrzaskując za sobą drzwi. W pomieszczeniu panował przyjemny półmrok. Kształty niebyły wyraźne, ale dało się rozpoznać poszczególne meble i dziewczęta zgromadzone wokół nieprzytomnego wampira. Wspólnymi siłami posadziły go na stare drewniane krzesło, uznały, że jest ono dość solidne, pomimo tego, że czasem skrzypi. Przed pewnymi krokami bezpieczeństwa, panie postanowiły rozebrać do samych gatek swoją nową zabawkę. Ubrania i buty położyły na drugim krześle, które stało pod oknem, zaś ciekawe zabaweczki ułożone były równo na niewielkim stoliku w zasięgu wzroku. Jedna z kurewek zaczęła przeglądać jego dokumenty. Reszta zajęła się unieruchamianiem delikwenta. Nogi mężczyzny przywiązały grubą liną do drewnianych nóg krzesła. Przezorny zawsze ubezpieczony! Dłonie zaś spięły kajdankami, i jakby kto się pytał skąd w takim miejscu takie rzeczy, przypomnę, że to dom publiczny, a klienci mają różne upodobania, więc seks zabawek jest tu pod dostatek. Co nie wróży zbyt dobrze dla Jacka. Nie zapomniały o tym, aby jeszcze dodatkowo przywiązać mu ręce do krzesła. Dziweczki dziweczkami, były tyle o ile ogarnięte. Zdawały sobie sprawę z tego, że wampir przed nimi, posiadał pewne zasoby energii i siły, nawet jeżeli z powodu choroby wyglądał kiepsko, ach i nie był byle wampirem niskiego poziomu. Kiedy uznały, że już wszystko gotowe, ruda, dość odważna podeszła do już powoli odzyskującego przytomność gościa. Chwilę mu się przyglądała po czym usiadła mu na kolanach i dłonią przytrzymując podbródek wepchnęła mu do ust różowe stringi, na jego szczęście całkiem świeże, pachnące jeszcze proszkiem do prania. Nie zwracała uwagi na ewentualne sprzeciwy, za to wyciągnęła dłoń w stronę koleżanek. Które niemal od razu rzuciły się aby podać jej mały nożyk.
- Początek naszej znajomości był dość kiepski... Przez to obawiam się, że i cała reszta taka będzie. - Uśmiechnęła się uroczo i przystawiła nóż do policzka Zula. Jeżeli mężczyzna jeszcze średnio reagował na to co się dzieje, ruda była na tyle łaskawa, aby zatopić końcówkę noża w jego skórze, aż do krwi, z wielką chęcią i radością poprowadziła ostrze wzdłuż policzka do żuchwy, aby w tym miejscy wbić się jeszcze mocniej. Naznaczała go z wyraźną uciechą. Ruda się nie cackała.
- Panie Estacado, pobudka, czeka pana ciężka praca! - Warknęła i zabrała nóż z jego żuchwy, aby móc położyć go na dolnej powiece wampira.
- Masz bardzo ładne oczy, chciałabym je mieć w swojej kolekcji. - Nachylając się nad jego twarzy cicho wyszeptała.
- Nikt się chyba nie pogniewa jak jedno sobie wezmę. - Powoli zaczęła przyciskać nóż do skóry pod jego okiem.


Wampir po stracie przytomności jest nieco skołowany, chwilę mu zajmie wrócenie do pełnej świadomości, gdyby nie upierdliwa choroba nie byłoby z tym problemu.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Wto Lip 21, 2015 6:35 pm

Przynajmniej jedna z nich nie będzie już problemem. Pomyślałby, gdyby nie to że jego myśli zajęte były koszmarem, który spowodowały stres i gorączka. Znowu śniła mu się koszmarna noc, podczas której stracił swoje bogactwo, kobiety, władzę i rodzinę.
W końcu został wyrwany ze swojego małego piekła. Adrenalina od razu zaczęła buzować w jego żyłach. Koszmar, przyjemny sen - nie ma znaczenia. Nie wolno budzić śpiącego Jackiego! Nim zdążył dobrze otworzyć oczy poczuł jak wpychają mu coś do ust. Cóż tyle dobrze, że bielizna była nieużywana bo ostatnie na co miał ochotę teraz to syfilis czy inne wsysanie upławów biednej kurwy. Otwierając w końcu oczy zobaczył prawdopodobną sprawczynię wszystkich jego problemów. Szarpał się próbując zerwać więzy, ale te chyba za bardzo nie próbowały puścić. Oczy świeciły mu w mroku jak dwie małe diody, a wlepione były w siedzącą na nim burdelmamę. Jakaż szkoda, że przyszedł w zupełnie innej sprawie... Jakby za to zapłacił lub zostało mu to darowane cała sytuacja spodobałaby mu się. Nawet te zabawy z nożykami trochę wyświechtanie w jego mniemaniu, ale to nie było tak, że mu się nie podobały.
Cała dezorientacja minęła zupełnie, gdy poczuł jak przyłożony do policzka nóż zatapia się gładko w jego mięsie. Jęknął cicho zagryzł zęby dalej szarpiąc się z więzami, próbując je poluzować. Ciepła i gorąca maź popłynęła mu po szyi. Ból był cholernie nieprzyjemny, a do tego potęgowany przez ćmienie głowy.
Głowa opadła mu bezwiednie, gdy tylko oderwała nóż od jego skóry.
- Żenhue - odparł na komplement.
Zul słysząc jednak dalej słowa kobiety spiął się. On też cenił swoje oczy i to bardzo, jednak w oczodołach a nie w słoiczku jakieś powalonej suki. Szybko skupił się, na szczęście swojej krwi miał pod dostatkiem, a i półmrok bardzo mu w tym pomagał. Dwa kotki z prostym rozkazem w głowie "zdejmijcie tą sukę ze mnie i przegryźcie więzy". Robiąc to memłał w ustach stringi próbując je wypluć lub chociaż sprawić by nie przeszkadzały mu w mowie.
Powrót do góry Go down
 
Dom Publiczny 'Venus'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Dom Publiczny 'Venus'
» Sypialnia Venus

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: