IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Publiczny 'Venus'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pon Sie 10, 2015 7:07 pm

Rudowłosa Panna była odważna i władza, mogłaby być burdelmamą. Jednak tak mi przykro była zwykłą kurwą. Kolejną kupą miecha, której nikomu nie będzie żal jak zdechnie. Każda z dziewczyn była tylko towarem. Własnością która się zużywa, wyrzuca i zastępuje czymś nowym, świeżym i ładnym. I tak w kółko. Każda ma chwilę świetności, a później się stacza. Więc rudzielec, który lubił kolekcjonować części ciała różnych osób, tylko przygotowywał Zula na ostateczne spotkanie. Zabawa nożem miała być zabiciem nudy i czasu zarówno u niej jak i u niego. Radość jednak miała odczuwać tylko ona i do pewnego stopnia tak też się działo. Kurewki jednak to głupie istotki i zlekceważyły przeciwnika. Uważały ze mocne więzy wystarczą, a tu zapomniała o mocach. Głupie cipki, przynajmniej dostaną to na co zasłużyły. Problem polegał jednak na tym, że dla zadania jakie miały do wykonania umiały się poświęcić, kłamać i knuć. Więc kiedy tylko jedną z pięciu pozostałych panien zauważyła, ze coś jest nie tak za wszelką cenę postanowiła ochraniać rudą własnym ciałem. I nawet po części się to udało. W każdym razie do chwili kiedy ostry czubek noża zanurzył się gwałtownie w nieprecyzyjnym pośpiechu w oczodole. Rana lśniła szkarłatem tuż pod gęstą linią dolnych rzęs Jacka. Ból na pewno temu towarzyszył, a także zaburzenia widzenia, w końcu uraz oka to nie taka blacha sprawa, kiedy narzędzie tortur jest ostre i szerokie. A do tego wszystkiego dłoń która je dzierżyła była wzburzona i drżała. Metal mimowolnie wibrował co tylko sprawiało, że oko odnosiło coraz więcej obrażeń. I bardzo mi przykro, ale nic z niego nie zostanie. Zwłaszcza, ze jego bestie odpadły i zaczęły szarpać rękę która trzymała nóż. Ten wyszarpnął się gwałtownie rozrywając oko i zostawiając z niego papkę, nie do odratowania. Światło w pokoju zaczęło migać jak wcześniej na korytarzach które przemierzał. Do tego muzyka zaczęła głośno grać. Wszystko aby zdekoncentrować uroczego Zula, ale czy się uda? Atakowane dziewczę miotało ręką na lewo i prawo, na oślep, nóż latał to tu, to tam. Jeżeli wampir nie robił w porę uników na jego buźce pojawiło się kilka ran. Nie dziwne również było to, że w tym całym zamieszaniu i zburzeniu jedna z pań. Nie ruda, nie ta ratując rudą. A ciemnowłosa, pulchna, która jak do tej pory obserwowała wszystko z boku, chwyciła wazon i rozbiła go na głowie naszego męczennika. Tylko nie wiadomo jeszcze z na ile skuteczny był jej atak. Dziwki szalały, bestie szalały, wszystko szalało! Było jedno wielkie zamieszanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Wto Sie 11, 2015 3:49 pm

Kocioł, który się zrobił po tym jak koty wystrzeliły z jego rany był niewyobrażalny. Krzyki dziwek, ruda która szarpała się z kotami, światła i dźwięki. Szaleństwo, którego normalnie Jackie nie znosił tak źle, teraz jednak ktoś bawił się przy tym mikserem w jego oku.
Zul wiele znosił, 1000 lat wojen i podróży sprawiły, że potrafił przeżyć naprawdę wiele, ale pierwszy raz poczuł cierpienie które normalnie to on zadawał. Zagryzł zęby na kneblu i stęknął przeciągle, gdy jego gałka została przerobiona na papkę. Nigdy nie czuł takiego strachu jak teraz. Wątpił by kiedykolwiek mu się ono samo zregenerowało. Roztrzepane jak jajecznica na patelni oko sprawiło, że każda inna rana, choroba, czy otumanienie przeszły.
Kazał kotom zamordować dziwkę robiąc niezręczne uniki twarzą pozwalając by pocięła mu bark i łopatki. Wystarczyło mu, że przez najbliższy miesiąc będzie wyglądał jak Quasimodo - nie mówiąc o tym, że od teraz będzie pieprzonym piratem.
Strach o życie i wściekłość napełniły go nowymi siłami, nie ma że boli, nie ma że choroba - zanim umrze musi zrobić znacznie więcej. Przyszedł uratować syna, potem musi zrobić coś wielkiego i musi zabić brata. Rozbujał krzesło rzucając się gwałtownie w bok by wraz z siedzącą na nim dziwką przewrócić się na bok. Mocował się z więzami teraz na potęgę, byleby tylko mógł znowu chodzić i jakoś wyrwać sobie knebel.
Usłyszał tylko krzyk i poczuł pęd powietrza, gdy ktoś rozpieprzył wazon o podłogę. To było chyba gdzieś w miejscu jego głowy chwilę temu. W końcu udało się mu wypluć knebel. Błyskawicznie rzucił po arabsku do kotów "odgryźcie tą łapę" i zaczął szukać najbliższej istoty, która byłaby na tyle odważna by spojrzeć w jego oko. Nie wiedział jak bez niego uda mu się jego moc, jednak to była jego ostatnia deska ratunku. Gdy, któraś z nich odważy się to zrobić, łącznie z rudą suką ze skalpelem rzuca jej szybki rozkaz.
- Zajeb je wszystkie.
Jeśli uda mu się z rudą kotkom karze pomóc jej, jeśli nie Jackie rzuca się też na rudą próbując pomóc kotom, celuje zębami gdziekolwiek byle ugryźć ją tak by poczuła. Był teraz dzikim zwierzem, które walczyło o życie, a nie arystokratą-kronikarzem - tego w swoich listach o tej sytuacji nie myślał nawet napisać.
Przez chwilę mocował się z więzami i były już dość luźne, szkoda tylko że kajdanków nikt mu nie rozepnie póki nie poprosi.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Sob Sie 22, 2015 5:33 pm

Chaos, wszystkich pełno na około, bałagan, krew krzyki, ogólna panika. Do tego to okropne miganie światła. Coś strasznego, nawet panie labadziary były w szoku. Dosłownie burdel no. Wydłubane oczko naszego przystojniaka na pewno było bolesnym przeżyciem i stratą, ale cóż zawsze musi być ten pierwszy raz. Niech się Zul przekona na własnej skórze jak to jest cierpieć tortury.
Ruda istota szarpana przez zwierzęta owszem ciała mu skórę na ramieniu i barku. Kiedy taki atak okazał się mało skuteczny zamachnęła się i wbiła narzędzie zbrodni pod obojczyk wampira o ile, jakiś jego unik nie okazał się bardziej skuteczny. Co było wątpliwą sprawą. Wszak jeżeli atak się powiódł, a nóż zatopił się w ciele mężczyzny, powstała rana raczej niebyła głęboka, ale sam fakt jej zaistnienia był dość problematyczny.
Dziwka zaliczyła bolesną glebę i przez chwilę była w szoku, nie mogła się podnieść i to było dla niej zgubne, bo gdy tylko natrafiła na wzrok Jacka – przepadła. Dziwka szybciutko wstała i rzuciła się z gniewnym krzykiem na koleżanki, co prawda nie miała swojej broni, bo najprawdopodobniej przez jeszcze chwilę tkwiła w ciele czystokrwistego. Jednak miała łapki i już zaczęła dusić nimi najbliżej stojącą koleżankę. I szamotały się tak obie, do tego bestyjki atakowały, gryzły i szarpały biedną panią ladacznicę. I wszystko byłoby cacy gdyby nie to, że drzwi do pomieszczenia otworzyły się z impetem, a w progu nie stałby na pierwszy rzut oka nastoletni młodzieniec.
-T..tatoo?- Zająknął się patrząc na wampira. - Musisz przestać.- Chłopak doskonale wiedział co mówi czując jak czyjaś dłoń powoli zaciskała się na jego szyi. Jego oczy bardzo szybko poruszały się po pomieszczeniu badając otoczenie w jakim się znalazł. Patrząc na chłopaka było widać wyraźne pokrewieństwo do Zula, taka jego nieco mniejsza kopia. Jacku, rośnie Ci konkurencja uważaj.

Choroba sobie jest, ale wyrzut adrenaliny sprawiły, że objawy stały się nieistotne i niezauważalne przez Jacka. Strata oka, złość i agresja okazały się całkiem niezłą motywacją.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Sob Sie 22, 2015 6:15 pm

Tortury nie były mu obce, to że nie miał po nich blizn zawdzięczał tylko wampirze regeneracji, a sam i owszem bardzo lubił bawić się ze swoimi ofiarami, co prawda głównie po to by wymusić na nich zeznania czy współpracę, jednak zdarzało mu się przesadzać - ludzka rzecz.
Skalpel w obojczyku, jakby nie miał już wystarczająco ran do wylizania, jeśli głową mógł jeszcze ruszać to ramionami niespecjalnie więc ostry nożyk zatopił się w nim, w sumie nawet nie robiąc mu zbytniej różnicy. Arab nie miał ochoty się pieścić, a to że kobieta poddała się jego woli dało mu chwilę wytchnienia. Kotkom polecił próbę rozkucia go, miały jeszcze odrobinę czasu nim się rozpadną, a nie mógł tracić na nie więcej mocy. Jeśli chciał jeszcze przynajmniej chwilę postawiać oporu. Biedny staruszek próbował oswobodzić się z krępujących go zabawek przyglądając się z lekkim uśmiechem burdelmamie zarzynającej swoje własne podopieczne.
Nagle odwrócił się i spojrzał w stronę, z której dobiegał chłopięcy głos. Bardzo słabe pierwsze wrażenie, zdecydowanie Jackie wolałby teraz stać nad masą zwłok lub przynajmniej właśnie je mordując niż leżąc na ziemi i ciężko dysząc coraz bardziej brudząc się krwią.
- Synu ja - zaczął przyglądając się swojej miniaturce i widział, że to wcale nie on jest takim miłosierną istotą - puść ją suko i kładź się na ziemi. - Warknął w stronę rudej.
Był pod wrażeniem jak wyglądał młody Jackie, wcale niezły wyszedł mu ten bachorek i miło było sobie popatrzeć na siebie sprzed niemal tysiąca lat.
- Uwolnij mnie i pogadajmy sobie, najlepiej to daj mi się też ubrać. Przyszedłem tylko po niego, a nie by rozlewać krew niewinnych. - mówił tonem jakby był w jakiekolwiek pozycji do stawiania warunków.
Teraz widział syna, brakowało mu tylko zobaczyć twarz osoby, która go więziła i za jakiś czas po prostu trzeba by zabić wszystkich jej znajomych oraz bliskich - kaszka z mleczkiem.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pon Sie 24, 2015 9:41 pm

Ta cudowna regeneracja niestety w tym przypadku nie pomoże. Jacuś będzie musiał nauczyć się żyć z jednym oczkiem. Ale zapewne mu się to uda. Doda mu to nawet nieco charakteru i będzie wyglądał na jeszcze bardziej groźnego i gotowego na wszystko. Ach i będzie wyglądać jak pirat, a na to część lasek leci. Więc właściwie strata była niewielka. Moc też działała więc nie ma powodu do smutku. Nożyk to zawsze lepiej mieć pod obojczykiem niż w poliku, albo co gorsza w drugim oku. To dopiero byłaby jazda. Wizja cudowna! Po długim tysiącu życia nagle stracić wzrok - ło podoba się mnie ta wizja. Na szczęście dla Zula nie było tak źle. 
Ruda szarpała się z dziwką, która w pewnej chwili miała już dość przepychanek i poradziła napastniczkę prądem. Wszak każda z pan była wampirem, z lepszą czy gorszą mocą, ale jednak. I mógł się tego spodziewać wybierając ten pokój. PIESŃ DZIECI NOCY. Więc i bez rozkazu mężczyzny labadziara runęła na ziemię. Koteczki starały się przegryźć kajdany, ale szło to dość opornie. Co na pewno to zdołały osłabić jeszcze bardziej najsłabsze ogniwo, ale teraz potrzebna była męska siła i mocne szarpniecie. Czy arab ma  na to jeszcze jakaś rezerwę?
Synuś stał dumnie wyprostowany - tak jak dziwa rażąca prądem wszystko co się rusza. Stała grzecznie bo nie dostała rozkazu od tajemniczego jegomościa. Nastoletni wampir odziedziczył po ojcu wszystko co najlepsze. Przystojna twarz, sekszi włosy i bystre oczy. Ciekawe czy u charakter ma po ojczulku czy może  po matce psychopatce. 
-Zbyt wiele wymagasz, jakbyś był grzeczny żadna krew by się nie polała - Głosił osoby był cienki i słodki, mogło odnieść się wrażenie, ze należy do niewinnej dziewczynki. Małej i bezbronnej.  - Co Ty na to, ze w zadość uczynieniu twój syn straci  po jednym palcu za każdą z dam? - Palce na szyi miniatury Zula zacisnęły się mocniej, paznokcie wbijamy się głęboko w skórę młodzieńca wywołując duży ból, który wyraźnie malował się na lipcu dziecka. Tajemnicza osóbka w żaden sposób nie była delikatna, zwłaszcza ze w garści trzymała coś na czym bardzo zależało arabowi. Im bardziej satyra ojczulka i dziedzica tym będzie jej większą radość. Zagadką pozostawała jednak tożsamość oprawcy. 
- Bądź grzeczny a może mały Jackie przeżyje. -Odparł wesoły głosik. - Na początek proponuję abyś grzecznie oddał się w sprawne łapki Christiny – Na dźwięk swojego imienia ostatnia z dziw nieco drgnęła, spoglądając na mężczyzną i czekając na jego reakcję.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Sro Wrz 02, 2015 7:46 pm

- Jakbym po prostu dostał go od razu to nie byłoby problemu z przelewem krwi i nie musiałoby dojść do tego niekomfortowego położenia obu stron. - Jackie z jęknięciem usiadł spokojnie i warcząc wcale nie cicho szarpnął rękami chcąc przynajmniej trochę oswobodzić ręce.
- Słuchaj - rzucił do posiadacza, czy też posiadaczki, głosiku - nie chcę byśmy rozeszli się w niezgodzie i kłótni. Daj mi syna nienaruszonego, a ja odejdę. Przypłaciłem to całe gówno okiem i to wystarczająca zapłata.
Zul liczył w głowie ile pań udało mu się zabić i wyszło mu, że jedną na pewno, druga oberwała i cholera wie co się z nią stało a trzecia - jeśli była psem - też skończyła wcale niesympatycznie.
- Proponuję święty spokój, biały pokój. Daj mi zabrać moje rzeczy, syna a ja daję słowo, że nic się więcej nie stanie. - ton miał nadal władczy i stanowczy - Nie chcę nikomu grozić, ale moi ludzie wiedzą gdzie jestem i jeśli umrę lub nie wrócę to dla nikogo nie skończy się to dobrze. Wy może dopniecie swego, ale co w zamian? Śmierć niewinnych w cierpieniach? Ja wiem jak oni zostali wyszkoleni i wiem, że cokolwiek zrobią będzie to niemiłe i skuteczne. Nie żyje tyle czasu by rzucać słowa na wiatr. Po co wam i mi takie problemy? Chcę żyć spokojnie i nadrobić stracony czas.
Jackie patrzył na istotkę jednym okiem. Nie był ani agresywny ani nie ściemniał - miał dość i czuł że czas zakończyć całą farsę.
- Czy panienka Christina będzie się mną zajmować tak jak blondi? Jeśli tak to ja podziękuję i za to. -
Wampir odwrócił się w stronę swojej wersji chibi i uśmiechnął się lekko - Będzie dobrze Jackie, tata się wszystkim zajmie i ogarnie cały ambaras.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Czw Wrz 10, 2015 11:12 pm

- Trzeba było zastanowić się nad co się robi. Mam wszystkim przypomnieć, kto sprawił, ze mały Jackie będzie sierota? Matkę już stracił, ale ciekawe co będzie z ojcem. - Cichutko głosił zasyczał wysyłając nieco jasną głowę zza framugi. - Największym błędem było zabicie matuli dzieciaka. - Dziewczę które kryło się za głosem było słodkie i urocze, takie totalnie niepozorne, w oczach jednak miało szatańskie ogniki. - I za to trzeba będzie zapłacili jeszcze więcej. - Zachichotała, przez co szpony wbite w gardło chłopca poruszały się nieprzyjemnie rozszarpując skórę. - Oczywiście nie życiem, a przynajmniej nie Twoim. Udowodniłeś, ze zależy ci na tym małym gnojku. - Oczka skierowany się na twarz młodego wampira. - Tak jak mówiłam, zaczniemy od paluszków. Później zobaczymy co jeszcze może stracić. -Zdawało się ze dziewczyna nie słucha tego co mówi do niej wiekowy wampir. Machnęła drugą ręką jakby odganiała muchy. W tym czasie Kryśka podeszła do wampira i jeżeli ten w żaden sposób nie zareagował objęła go, dłoń wyciągnęła w stronę jego zlepionego krwią policzka. Przez palce przeszły iskry, które lekko popieściły Jacka. - będzie przyjemnie, obiecuje - Pytanie tylko dla kogo będzie tak milutko. Gdzieś w między czasie w pomieszczeniu zawitała jedna z bestii, z którą  gość przybytku miał już okazję poznać. Wielki łeb otarł się o dłoń najmłodszego z obecnych tu. Och, już ślina z pyska kapała, a wielkie szczęki gotowe były do rozszarpania. I żeby nie było zbyt miło i przyjemnie. Elektryczna pieszczoty nie była jedyna rzeczą jaką Jacek dostał od dziwki. Kobietki z tego burdelu miały jakiś dziwny nawyk i fetysz brutalnych zabaw. Kobitka szybko znalazła nową zabaweczkę. Mianowicie rozpiera cieniutki skórzany paseczek od swoich kusych szortów. Zginęła go  w pół chwytają  dokładnie za miejsce zgięcia i zamachnęła się opuszczając dwa wolne końce paska na naga klatę mężczyzny, dodam tylko że jeden z końców zaopatrzony był w sprzeczne i dodawało wrażeń. Na pojedynczym ciosów się nie zakończyło, kurewka zachwycona zabawa bez chwili odpoczynku katowała wampira. I ile ten nie zrobił lub powiedział czegoś co mogłoby ją powstrzymać.
Choroba przy tym była niczym, trwała na tyle dlugo ze wampir zdołał jakimś cudem przywyknąć do jej objawów. Zagoszczą po stracie oka ból głowy i podwyższona temperatura była niczym.

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pon Wrz 21, 2015 8:22 pm


- Przynajmniej poznam twoje imię? Ty moje pewnie znasz i miło by było wiedzieć kto będzie moim katem... - mruknął rozglądając się wokół.
Zapamiętywał twarze każdej dziewczyny i ich posturę. Jeśli nie on to Abdul i jakaś ekipka sklecona naprędce powinna załatwić za niego tą sprawę. Skoro nie chcą go zabić to nie powinien być to większy problem, a dziewczynki poznają prawdziwe znaczenie słowa tortury.
Porażenie nie było bardzo nieprzyjemne, jednak skutecznie obezwładniło go, a z jego piersi wydały sie mimowolne jęknięcia i stęknięcia. Ciągle patrzył na syna, obojętnym i martwym wzrokiem, którym jednak próbował dodać mu otuchy, a zamiast grymasu bólu na ustach wykwitł mu paskudny uśmiech.
- Na co chcesz go krzywdzić? Tyle go pilnowałaś aby teraz dzieciak z Twojej winy stracił na zdrowiu? Ja ją zarżnąłem to mi należą się wasze wszelkie przyjemności... - warknął jednak szybko zacisnął zęby z bólu.
Baty które dostawał od sado-maso Krystynki nie sprawiały mu wcale przyjemności, a mogłyby gdyby nie takie nieprzyjemne okoliczności. Ciosy znosił twardo i z godnością, nie dał się ponieść bólowi i dać komukolwiek satysfakcji. Niech sobie krzywdzi ile chce, Jackie miał za wielkie i za stare jaja by dać się ponieść. Gdy jeśli jakimś fartem cała impreza w końcu się skończy i dziewczyna zmacha sie lub po prostu uzna, że ma dość Zul ciężko dysząc i patrząc na swoje zakrwawione ciało splunął pod nogi swojej oprawczyni.
- Już? Teraz jesteście szczęśliwe? Dajcie już spokój, mam dość tej imprezy...
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Pią Wrz 25, 2015 10:08 pm

Urocze dziewczę drobną dłoń przeniosło z szyi miniatury Jacka na kark, a następnie na czarne gęste włosy, które szarpnęła mocno do tyłu. Na słowa wampira tylko się zaśmiała, twarz odwracając od starego wampirzyska w stronę wyeksponowanej szyi młodzika.
- Wygląda smakowicie.- W szczerym, najszczerszym uśmiechu wyszczerzyła kły. Zbliżyła się do śniadej skóry i przesunęła po niej językiem. O tak miała zamiar zatopić kły w dzieciaku, bo kto jej niby zabroni?
- Kochany, to jest krew z Twojej krwi! W dupie mam dzieciaka, chcę żebyś widział jak cierpi!- I po tych słowach wgryzła się brutalnie i bez opamiętania w najmłodszego uczestnika imprezy. Psina, która towarzyszyła im już jakiś czas zaczęła oblizywać jedną dłoń chłopca, ostre zębiska od czasu do czasu zahaczały się o palce i raniły je. W tym samym czasie Jackie dostawał troszku przyjemności od Krystynki. To nie koniec takich uciech, niech się pan nie martwi. Kiedy frelka odrzuciła na bok pasek sięgnęła po coś znacznie lepszego. Buteleczka wody święconej.
- Nie skarbie, to dopiero początek.- Odkręciła szklany pojemniczek i z lubością polewała poświęconą zawartością rany gościa burdelu, które smażyły się i na pewno dodawały mu tylko bólu i zmartwień. Kiedy przezroczysty płyn się skończył, a pani i władczyni wyduldała z nastolatka dość krwi aby ten zemdlał, Kryśka zamachnęła się i uderzyła Zula butelką w twarz. Uderzenie było na tyle mocne, że szkło się rozbiło, ale wampir miał pewnie jeszcze tyle siły aby odwrócić choć trochę twarz i zminimalizować obrażenia. W rezultacie czego miał tylko rozcięty policzek. W całym tym zamieszaniu być może Jacek widział jak bezwładne ciało syna ląduje z impetem na twardej podłodze, a bestia obwąchuje jego ciało i traci zainteresowanie. Ale spokojnie, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Miły piesek ma teraz inny cel, dłoń Jacka... Lewa dłoń i jego mały palec, w który to z wielkim zaangażowaniem zaczyna wpijać zębiska, aby finalnie go odgryźć, odczucia wampira można sobie tylko wyobrazić. Serdeczny palec skończył nieco lepiej i na nic szarpanie się mężczyzny, został złamany, ale ważne że pozostał na swoim miejscu.
- Dobranoc- Na sam koniec dostał jeszcze kilka mocnych uderzeń w głowę, o ile to co przeżył do tej pory i choroba nie zwaliła go z nóg.
W czasie kiedy smacznie sobie spał, on i jego dzieciak zostali zapakowani do samochodu i porzuceni pod bramą domu w którym wampir mieszka. On, synalek i o dziwo wszystkie jego rzeczy, tak i buteleczka z dziwnym specyfikiem również. Warto aby Jackie sobie o niej przypomniał, od tego zależy jego zdrowie i życie.

Podsumowując wampir wychodzi ze spotkania żywy, ale chory i pokaleczony, bez prawego oka i małego palca lewej ręki, serdeczny jest połamany. Z wielką szramą na prawym policzku i licznymi bliznami na torsie i brzuchu. Rany będą leczyć się znacznie dłużej z powodu choroby, która go trawi. Syn ma kilka ran na szyi od pazurów i ugryzienia, ponadto jest osłabiony przez sporą utratę posoki. Przez jakiś czas może być w szoku i mieć traumę, ogólnie obaj panowie prędzej czy później dojdą do siebie.
Proszę abyś to wszystko uwzględnił i brał pod uwagę w przyszłej grze fabularnej - w przeciwny razie znów zrobię Ci kuku. ; )
Za event przyznaję 25 punkcików.






Dziękuję i gratuluję.

EVENT ZAKOŃCZONY

_________________
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 304


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Nie Gru 27, 2015 1:46 am

Jack uciekł z przeklętego burdelu osłabiony i wycieńczony - brak oka i silne rany po oparzeniu były bardziej ujmą na honorze niż na ciele. A tego arab wybaczyć nie mógł. Wrócił do domu i zapoznając syna z resztą domowników nakazał Abdulowi rozpocząć kurację.
Wiele krwi, alkoholu i gorących naparów o kolorze i konsystencji szlamu wlał siebie szlachetnokrwisty, jednak po ponad miesiącu było z nim znacznie lepiej. Jego jedyny przyjaciel zajmował się w tym czasie wszystkim - Jackiem, prowadzeniem interesu i Juniorem. Jack też starał się spędzać z nim czas, jednak wyglądając i czując się jak zwłoki ciężko było udawać dobrego ojca. Jedyne co mógł zrobić to wyjaśnić mu to co się stało i zlecić Monice ogarnąć go jakoś - załatwić papiery, zapisać do szkoły i pokazać życie. Oddał jej nawet swoją kartę kredytową i kazał jej nadrobić stracony czas bez brata. Miał nadzieję, że gotówka i miłe towarzystwo dziewczyny dadzą mu odrobinę pewności siebie.
Gdy uznał, że spełnił dobry uczynek i rodzicielskie obowiązki się skończyły od razu poczuł się lepiej i kuracja przechodziła jakoś raźniej. Mógł to być też narkotyczny haj, w który wpadł niemal od razu po powrocie, a teraz gdy uwolnił się od 2 żywiołowych młodzików mógł naprawdę poszaleć.
Tak też minął miesiąc i kilka tygodni - krew szlachetnych zdobyta na czarnym rynku, wiele krwi różnych istot, które Abdul wnosił do domu i te przeklęte lekarstwa. W końcu czuł, że znowu żyje.
A wtedy poczuł prawdziwy gniew. Nie przejmował się utrzymywaniem przykrywki, nie interesowało go to czy ktoś go zamknie - chciał odzyskać swoje oko i obedrzeć ze skóry każdą dziwkę, która tam była i które postanowiły znaleźć tam pracę.
Plan nietrzeźwego wampira był idealny - wziąć terenówkę, na pakę załadować dość materiałów wybuchowych i broni aby pomylono go z konwojem humanitarnym, a potem wpaść tam gunss blazing (dosłownie) i zrobić porządek.
Aby mu nie przeszkadzano oddelegował Abdula do szukania działki na nową willę, a swoje dzieci oddelegował na jakiś koncert w Tokyo. Wiedział, że będą zadowolone i zaskoczone, ale nie po to szpiegował ich komputery i telefony aby nie wiedzieć czego lubią.
Gdy został sam założył swój pancerz, teraz usprawniony bo mający pancerz na całej lewej stronie twarzy pokazując jedynie usta i prawe oko. Na samochód zapakował wszystko ze swojej małej zbrojowni - bomby fosforowe, c4, semtex, kilka kiści granatów, dwa granatniki, cztery kałachy i wiele innych. Gdy skończył pakowanie przykrył wszystko materiałem. Na siedzeniach w samochodzie z kolei wsadził kratę spirytusu, jacka danielsa, dwie sztangi papierosów, amfetaminę, paczkę tabletek ekstazy i jeden z wynalazków jego ludzi - pochodną morfiny dającą takiego kopa, że przez tydzień można było bzykać się i biegać z miasta do miasta.
Był gotowy na wycieczkę po mieście i okolicach - chciał zrobić prawdziwy syf.

Dojechał tam bez problemów, policja była zajęta mgłą i dobrze, ich akurat nie chciał zabijać. Zatrzymał się w bocznej alejce patrząc na zamtuz, który urządził go tak jak jeszcze nikt nigdy. Przed włożeniem hełmu otworzył butelkę Jacka i zaczął sączyć ją odpalając fajkę od fajki. Lubił ten moment, gdy zastanawiał się tylko nad tym na jaki hak nabić świnię, która go wkurwiła. Czuł się jak na rybach, tylko że miał kasę by nie bawić się jak wieśniacy, którzy moczyli kija by wyciągnąć płotkę. On wolał zabawiać się z ludźmi, którzy potem kończą jako karma dla bakterii.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1829


PisanieTemat: Re: Dom Publiczny 'Venus'   Czw Sty 07, 2016 11:10 pm

I imprezę w burdelu zawsze można przerwać. Krwiożerczy kanibal prosto z zamku skierował się na swoje rejony łowieckie, wybierając tym razem za cel Dom publiczny umiejscowiony na jednej z najgorszych dzielnic. Ne obawiał się żadnych gangsterskich spotkań właściwie polował też i na takich, bo ludzka Yakuza bywa całkiem zabawna. Nie raz spotykał ich w burdelu. Może i tym razem tak będzie?
Wielki stwór wreszcie wstąpił na tereny domu publicznego. Znali go, bo nie raz bywał gościem. Nie szkodzi, że uszczuplił interes z kilkunastu dziwek, jednak kasa robiła swoje. Stwór wiele włożył pieniędzy aby wykupić milczenie interesantów. Istniało ono nawet i dzisiaj.
Nowe tancerki nie znały Gadziego jegomościa więc niektóre odważnie podchodziły do wygłodniałego wampira. Nie przejmowały a gwoli ścisłości, nie mogły przejmować się bo przecież jako zawodowe panie do towarzystwa nie mogły krzywić się nikim. Co z tego, że miały do czynienia z kanibalem który już niebawem pozbędzie ich żywotu? Rozejrzał się po sali pełnej ludzi oraz wampirów i dostrzegł jednego bardziej wyróżniającego się. Jego aura mówiła wiele: także przybył tutaj coś skombinować. Bestia jedynie mlasnęła jęzorem i ruszyła dalej w głąb budynku. Pokoje dla VIP'ów były głównie jego celem. Miał wziąć załatwić kilka sztuk niewiast i rozprawić się z nimi w try miga. Pierw jednak zamówi sobie coś na wymoczenie gardła: niewielka ilość alkoholu powinna go bardziej rozbudzić. Chociaż zapach ciał także dawał wiele do życzenia, poza tym Kanibal bywa zawsze głodny. I ostatnio co raz częściej chodziło pytanie po jego czarnej głowie: Gdzie podziali się wszyscy łowcy?

Jednak opuścił miejsce.

zt
Powrót do góry Go down
 
Dom Publiczny 'Venus'
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Dom Publiczny 'Venus'
» Sypialnia Venus

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: