IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nieczynne kino

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Kwi 04, 2015 8:59 am

Garruch się ruszył lecz nie tak jak spodziewał się Jednooki. Trzęsienie ziemi nadal trwało, powodując tym samym że budynek kina powoli się zawalał. Co prawda opadły na początku najbardziej podniszczone materiały ale do dalszych etapów zniszczeń nie dotarł. Bowiem podoba siła jakiej sam używał szlachetny, odrzucił go od ziemię, że aż ten uderzył o sąsiadujący budynek. Stał nieopodal więc daleko nie polatał. Odrzucenie równało się zaprzestaniem z korzystania z mocy, jak i również ocaleniem kina. Na pewny czas.
Ringo zjechał na ziemię, czując obolałe plecy, jak i zmęczenie po użyciu mocy. Na szczęście ogarnie się niebawem. Wiek, doświadczenie i wyćwiczona moc dają świetne efekty. Ale i tak musiał odpocząć. Pozbierał się z łopatek, stanąwszy i nieco się zachwiał. Wina upadku. I Garruch mógł dostrzec nie wściekłość, a radość, wręcz podniecenie przeciwnika. Zaśmiał się głośno, uśmiechając od ucha do ucha. Tak, wyraźnie się Ringo spodobało.
- Nareszcie ktoś na poziomie! Łowco... - odezwał się głośno, aby ten mógł go jak najlepiej usłyszeć. Wreszcie prosto stanął i to naprzeciwko swojego nowego przeciwnika.
- Do tej pory walczyłem z samymi podróbkami łowieckimi, jak ten Wasz... Namikaze! Kpiina! Jak się nazywasz człowieku? Chcę zapamiętać Twoje imię niezależnie od finału tej walki. - dodał, zanim ten odezwał się odnośnie rodziny. Lecz i owa uwaga niespecjalnie rozzłościła Ringo. Zarechotał pod nosem jedynie.
- Po to nas stworzono. Ale jeśli chodzi Ci o tego smarkacza Samuru. Nie mieszam się w aferę. Mam pilniejszr sprawy niż zabawę w ujawnianie tajemnicy wampirów. - po słowach Garruch mógł wywnioskować, iż Ringo wcale nie był przychylny ujawnieniu, ale nie mógł się tym zajmować. Miał dzieci na głowie, a to one są priorytetem u niego. Nie jakieś bagno w które wszedł Samuru, aczkolwiek gnojek zasługuje na porządne lanie i to nie tylko od starszego wiekiem Ringo. Wracając jednak do walki...
Jednooki ruszył się z miejsca, wyciągając nóż sprężynowy. Niby słaba broń, jednak w łapach szlachetnego - piekielnie niebezpieczna. Chciał sprawdzić na ile może podejść do wroga. Ryzykowny ruch, lecz niepusty. Rzucił sie, okrążając pierw łowcę i z wampirza prędkością zaatakował. Celował w szyję. A jeśli łowca zechce wykonać kontrę, Ringo postara się uniknąć i wycofać swój atak.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 974


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Kwi 04, 2015 12:57 pm

W tym czasie akurat gdy ustały drgania, dwie dziewczyny Tory i Dory uciekły tylnym wyjściem z kina, aby nie narażać się jeszcze bardziej, niż do tej pory. Gdyby Gabriel nie zareagował, mogłoby skończyć się ich życie szybciej niż się spodziewały. Teraz jednak były bezpieczne, a przynajmniej nie groził im Ringo. Auto nie było ważne. Ważne, że były w jednym kawałku, albo nie rozpłaszczyła ich jakaś konstrukcja... W każdym razie, wróćmy do bardziej istotnych rzeczy.
Garruch widział, że szlachetnego nieco zmęczyły te moce. Cenna uwaga. Po użyciu szczególnie tego trzęsienia, na pewno będzie musiał odpocząć...
Potem usłyszał pochlebstwo, które jakoś nieszczególnie go zdziwiło. Znał przecież swoją wartość, chodź Szlachetny chwilę wcześniej nazywał go frajerem i tchórzem. Może właśnie zrozumiał swój błąd? Może zauważył jego stronnictwo od walki, aby nie zdradzić się ze wszystkimi umiejętnościami od razu? Moooże... Zmusił go jednak do ujawnienia swoich atutów co zresztą nie było zbyt dziwne. Skoro szukał porządnej walki, to inaczej postąpić nie mógł.
-A więc napadałeś na dzieci? Winszuję...- Dla niego Marcus był w złym miejscu jeśli chodzi o oświatę. Ktoś z rodziną, bez większych umiejętności walki nie mógł zagrozić szlachetnym. Był wciąż manipulowany przez nich i każdy jego bunt tłamsili w zarodku. Samuru znał go na wylot. Ba. Miał nawet do niego numer i gawędzili sobie... Poza tym wzmianka o dzieciach była na miejscu dla starego inkwizytora. W końcu przeżył już kilkanaście pokoleń- Namikaze był dla niego dzieckiem, któremu włożono w ręce broń.
Ah. I podawanie całego imienia i nazwiska byłoby dość honorowe. Ale bądźmy szczerzy- Walkę wygra najlepszy, a raczej NAJGORSZY drań, ponieważ walka z całą pewnością nie będzie 'czysta'.
-Garruch. To Ci powinno wystarczyć...- Jeśli Ringo choć trochę interesował się przeszłością inkwizycji to zapewne połączy kilka faktów o wielkim łowcy. Jeśli nie... Trudno. Będzie musiał zwać go Garruchem- jego pseudonimem.
-Stanowczo przesadzasz...-Zagaił na temat ich stworzenia. Wampiry wampirami- byli po prostu mutacją i mięli prawo żyć, oczywiście. Taki jest już świat. I tak jak ludzie- wampiry lubią rzeczy ludzkie, wliczając w to zabójstwa i bijatyki. Różnicą było jedynie to, że mięli znacznie więcej czasu i sił na swoje plany. Można śmiało stwierdzić, iż zapłacili niewielką cenę picia krwi i unikania słońca za takie 'ulepszenia'.
-Właśnie... Mam nadzieję, że się nie obrazisz jeśli zniknie z tego świata. To on stanowi problem...
Potem nie miał czasu na gadanie. Zauważył niewielkie ostrze w dłoni Ringo i od razu przygotował się do działania. Nie zapominajmy o tym, że Gabriel trzymał swojego Battle Cross'a uwolnionego od czasu odrzutu w stronę kina. Teraz broń była uwolniona więc zarazem gotowa do działania.
Szlachetny miał przewagę szybkości i siły, ale to Garruch miał zasięg. Trzymetrowy łańcuch wprawił się w ruch zataczając długi łuk. Końcówka przecięła powietrze chcąc zebrać zarazem wampira ze sobą, lecz nie czarujmy się. Uniknąć taki atak jest dość prosto jeśli wykonuje się go niedbale.
Dlatego właśnie zamach był na skos od prawego dolnego rogu, aż po lewy górny. Wampir niechybnie musiałby go uniknąć, chyba że chciał spotkania z ostrymi kolcami na łańcuchu, albo też z końcówką.
Nie bądźmy jednak głupi. Taki atak też łatwo można minąć jeśli ma się do czynienia z tak szybkim przeciwnikiem, da to jednak odrobinę więcej czasu na przygotowanie obrony. Dlatego właśnie płytowa rękawica(prawa trzyma rękojeść, lewa łańcuch) złapała pewnie za lecący łańcuch i wprawiła go w młynkowy(obrotowy) ruch, końcówką celując przed siebie, czyli 'Mniej więcej' tam gdzie powinien pojawić się Ringo.
Garruch oczywiście robił to najszybciej jak mógł. Kręcący się łańcuch w każdej chwil mógł wykonać inny ruch, Gabriel mógł go równie dobrze puścić i znów walczyć na większą odległość. Przeciwnik z nożem jednak będzie trzymał się jak najbliżej. To jasne...
A co z tego wyjdzie? O tym przekonamy się za chwilę, raptem niecałe uderzenie serca później...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Kwi 06, 2015 6:25 pm

- Nie, to on napadł mnie. Myślał, że będąc dowódcą łowców będzie wstanie pokonać każdego wampira. - odparł wampir, nie zamierzając zagłębiać się w temat dalej. Marcus dostał bo był słaby, pokonała go własna pewność siebie i brak docenienia przeciwnika. A przecież respekt oraz szacunek dla siły wroga także jest ważny przy walce. W dodatku gdy tak jak teraz wrogiem jest inkwizytor. Doskonale skojarzył pseudonim mężczyzny. Wszakże Ringo pochodzi z czasów gdzie Inkwizycja panowała, a ten o to mężczyzna i tak jest znacznie młodszy od wampira. Nie. Dużo młodszy. Uśmiechnął się szerzej. Doprawdy...
- Już dawno nie miałem styczności z inkwizycją. Co prawda mam z Wami na pieńku bo wymordowaliście sporą część naszej rodzinnej starszyzny. Zresztą także dostałem pamiątkę. - palcem wskazał na przepaskę na oku. Łowcy wampirów wywodzący się z inkwizycji, dopadli szlachetnego i zdołali obalić. Wydłubano jego ślepię i nałożono truciznę, mająca nigdy nie usunąć z organizmu nawet wampira. I okazało się to prawdą , Jednooki nadal ma problemy z pustym oczodołem, które nie raz daje o sobie znać i poważnie krwawi. Nie ma szansy na regenerację oraz wyleczenie.
Raczej zaprzestał rozmyślać nad sensem istnienia wampirów. Może kiedyś, dawno temu zdarzało mu się ale teraz już nie miało to znaczenia. Aczkolwiek nadejdzie kiedyś kres szlachetnego, że pójdzie na tak zwany wampirzy letarg i nie obudzi się szybciej niż za tysiące lat. O ile przetrwa. Dlatego tym bardziej nie ma co snuć... Ma znacznie lepsze rzeczy do roboty niż kłótnie z Garruchem. Walka czekała!
- Akurat nie bardzo mogę zgodzić się na krzywdę Samuru. Jest jaki jest, ale w końcu to rodzina. - nie pozwoli żeby dzieciakowi Testamenta się coś stało. Sam jest ojcem. Poza tym sadził, że Samur po prostu się nieco... zagubił w tym co robi i trzeba pomóc zejść mu na odpowiednią ścieżkę. Ale kiedy? Wypadałoby zorganizować spotkanie ze starszakami z rodu Kuroiashita. Może coś wymyślą?
Pora na atak! Owszem, wampir dostrzegł ruch łowcu, który mógł naprawdę wiele uszkodzić gdyby zetknął się z ciałem szlachetnego. Zatrzymał się zatem, okrążając na tyle ile mógł człowieka, żeby czasem nie dostać. Nie teraz, teraz poświęcenie mogłoby kosztować go wiele. Wstrzymał się z atakiem i jeśli Garruch zechce uderzyć, szlachetny oczywiście nie będzie bierny i postara się ominąć. Natomiast sam jeszcze raz użył telekinezy, ale nie żeby go pchnąć na ścianę. Tylko wywrócić. Wtedy zaś spróbuje doskoczyć do łowcy z zamiarem, skaleczenia go nożem. Chociażby dźgnąć go w odsłoniętą część ciała. Zgięcie ręki? Ramię? Byleby uszkodzić jego kończyny. Wtedy stara broń na łańcuchu stanie się bezużyteczna.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 974


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Kwi 06, 2015 7:05 pm

Biedny Ringo. Dziwił się tylko, że Inkwizycja wydłubała mu jedno oko. Powinna niezwłocznie uczynić to samo z drugim. I Bóg mu światkiem, że jeśli będzie miał ku temu okazję, poprawi swoich dawnych braci...
-Tak na prawdę mam gdzieś Twoje zdanie. I tak zginie...
Ale nie było co dzielić skóry na niedźwiedziu. Liczyło się przede wszystkim tu i teraz. Samuru po stokroć przegiął i nadużył swojej władzy. Do czego doprowadziła Oświata... Jak mogli pozwolić na to, aby na piedestale usiadł taki mały skurwiel. Niech wszyscy święci się zlitują...
Wracając to tematu ważniejszego. Walka!
Stojąc na rozstawionych nogach bardzo łatwo pilnował, aby wampir nie znikł mu z pola widzenia. Nie atakował, ponieważ pozbawiłby się przewagi, gdyby to uczynił. Niemniej to było błędem. Zapomniał o tym jak często może wampir używać swoich mocy. Na szczęście jego artefakt nie działał wolniej... Gdyby był zwykłym człowiekiem nie zdążyłby nawet zareagować, ale Garruch miał zawsze plan obrony, przede wszystkim wtedy, kiedy znał moce wampira(no przynajmniej w większej ich części).
Kiedy tylko stracił grunt pod nogami, puścił lewą ręką łańcuch, który wyskoczył w przód, czyli niedaleko wampira.
Pozwolił mu myśleć, że zdobył przewagę, że znalazł lukę w jego obronie i odsłonił prawe ramie, lewą ręką broniąc klatkę piersiową i serce przed atakiem. Prawa ręka napięła się i pociągnęła łańcuch... W tym samym czasie artefakt zadziałał i skręcił łańcuch w półksiężyc, zamykając wampira w chwilowe kleszcze. Przed sobą miał łowcę, za sobą łańcuch. Kiedy jego nóż zbił się w prawe ramię, prawa ręka Gabriela jeszcze mocniej i szybciej ściągnęła łańcuch, który kierowany magią artefaktu znalazł się na plecach Ringo. Opcji na ucieczkę jako takich nie było... A skoro łańcuch został pociągnięty z wampirzą siłą i dociśnięty do pleców za pomocą artefaktu, wszystkie ostre kolce na łańcuchu potną plecy wampira po całej ich długości.
Fala bólu przeszyła ciało, ale zatrzymała ją adrenalina, która na tą chwilę nie pozwoliła na coś więcej, niż cichy stęk wyrażający niezbyt przyjemne uczucie.
To była jedna z gorszych opcji, ale Gabriel spodziewał się, iż będzie znacznie bardziej efektywna. Niech wampir myśli, że łowca ma jedynie telekinezę za 'sojusznika'.
Co dalej? Przecież nie będą tak stali. Wampir mógłby jeszcze raz go dziabnąć...
Dlatego lewa ręka inkwizytora złapała rękę wampira(tą, którą trzymał nóż) i spróbował ją wyszarpnąć z nożem, albo i bez niego...
Dodatkowe oparcie na ręce pozwoliło mu nieco później odzyskać odrobinę równowagi.

[Rana 'średnia'- Głęboka rana kłuta, ograniczone poruszanie prawą ręką (ruch nią powoduje obfite krwawienie), stały ubytek krwi]
//Takie tam zboczenie z innego forum na którym gościłem jako MG xD //

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 615


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Kwi 06, 2015 10:42 pm

Nagle rozbrzmiała muzyka, gdyż nieczynne kino.. znajdywało się dokładnie obok sali tanecznej, gdzie były trzy duże głośniki, DJ-ka i laptop, który ktoś właśnie podpiął do sprzętu, aby puścić muzykę. Mężczyźni aby dojrzeć to miejsce musieliby podnieś głowy w stronę lewej strony kina, gdzie były okna, bądź dziury [co chcecie]. Sala taneczna była oszklona, więc dobrze widać znajdującą się w środku osóbkę. Była to długonoga kobieta z długimi, czarnymi oraz puszystymi włosami i dużymi niebieskimi oczami. Zaśmiała się widząc, jak faceci walczą. Sama była wampirzycą, więc nie dziwiła się akcji która tu się dzieje. Podeszła do drzwi, aby wyjść z sali i zaraz znaleźć się w kinie. Chciała zbliżyć się do bijących mężczyzn - O rany Ringo! Tak dawno się nie widzieliśmy - krzyknęła uradowana i podbiegła do wampira, aby stanąć parę metrów dalej i nie przeszkadzając mężczyzną w toczeniu bitwy - Co, jak co ale proszę nie walczyć w moim domu! Wykupiłam to kino jak i salę obok kilka dni temu. Mam zamiar odbudować to miejsce - rzuciła chłodno odrzucając swoje długie włosy do tyłu. Jak tylko mężczyźni stali kawałek od siebie, wampirka podeszła do szlachetniaka i złapała go za dupę - Mrr, taki jędrny tyłeczek, jak zapamiętałam. Nic tylko schrupać - zamruczała puszczając do niego oko, po czym zerknęła na Garrucha - Ty też masz czym się pochwalić, może na trójkącik Panowie? - zapytała poważnie. Była nimfomanką, to widać z daleka. Nawet z kobietą by się bzyknęła. Piękna Marlene miała swoją słodką tajemnicę, którą Ringo zna o ile pamięta. Ich burzliwy romans trwał jedną noc, przy czym białowłosy był pijany w trzy dupy~

Takie tam info:
- Marlene jest krwi Czystej B
- Jej moce:
~ Panuje nad żywiołem ognia - potrafi go tworzyć i nim panować, do trzech postów z trzema odpoczynku
~ Paraliż poprzez dotyk - do dwóch postów, z dwoma odpoczynku
~ Hipnoza - utrzymuje się dwa posty, z trzema odpoczynku. Nie działa na blokady umysłu

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Kwi 09, 2015 4:20 pm

Atak wiązał za sobą ryzyko czego szlachetny się spodziewał. Łowca nie był palcem robiony, na pewno miał za sobą szmat czasu na naukę i przede wszystkim pochodził z inkwizycji. Te dziadygi potrafią mieć naprawdę solidny sprzęt do walki z krwiopijcami, a Ringo zdawał sobie doskonale z tego sprawę.
Wycelował w ramię Garrucha, narażając się na jego atak. Dość bolesny niestety, ale co się nie robi dla kilku chwil adrenaliny? Rozcięte plecy oddadzą sporo krwi ale nie doprowadzą do krwotoku, gorzej z ramieniem łowcy. Wszakże jest ono bardziej delikatne i mniej odporne na urazy niż twardy grzbiet szlachetnego wampira. Oczywiście odczuł ból na skutek zetknięcia się z metalem.
- Zniszczyłeś mi koszulę, dryblasie. - warknął wampir, kręcąc ostrzem w ranie, powodując większą jej głębokość i dodatkowy ból podsycony sporym krwotokiem. Wyjęcie noża może spowodować gorsze krwawienie. Czy Garruch zdawał sobie z tego sprawę? Mniejsza! Ringo i tak doskonale się bawił mimo ran jakie zostały mu zadane. Czuł własną oraz przeciwnika krew, a to jeszcze bardziej go nakręcało. Złapany za rękę? Wyrwać raczej się nie da, niech przeciwnik pamięta, że ma do czynienia z wampirem krwi szlachetnej! Drugą ręką oparł się o klatkę piersiową Garrucha, wykonując bolesny ale krótki atak mocą. Nie włożył w to wiele siły, nie chciał przecież zabić wroga. Jedynie co nieco go uszkodzić. Mianowicie doprowadził do pęknięcia żeber. Zły krok, a dojdzie do przebicia płuc. Śmiertelny cios dla człowieka.
- Poddaj się łowco, inaczej będę musiał Cię zabić. - Wysyczał przez zaciśnięte zęby, nie mając skrupułów żeby zadać kolejny atak. Wówczas rozległa się melodia, a później znajomy głos! Zapach perfum, cichy, koci krok. Przepiękna piękności wybyła z ukrycia! Jednooki ją zapamiętał. Ale to nie znaczy, że musi zlekceważyć przeciwnika! Jeżeli nic się nie stanie, bo przecież z całą pewnością Garruch odczuł złamanie. Nie jest kurde jakimś mutantem, odepchnie go od siebie jak najdalej. Bo jak tutaj mieć podzielność uwagi skoro droga kurewka łapie za tyłek?!
- Przełożymy tą walkę na kiedy indziej. - Rzucił, nie zamierzając ciągnąć sparringu. Teraz pora na małe co nieco, a nie napierdalanie się jak dresy na stadionie Legii Warszawa. Jakieś uwagi? Poza tym Ringo także odczuł użycie mocy, jak i rany na plecach. Młoda wampirzyca powinna się domyślić do czego jednooki ją wykorzysta.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 974


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Kwi 10, 2015 9:57 am

//Dla mnie mówienie w trybie dokonanym to przesada, ale już nie będę się kłócił o pierdoły(tylko teraz sam sobie dokonam ucieczki). Następna walka będzie już z MG ;)//

Kiedy Ringo zaczął przekręcać nóż w ranie, Garruch już zamierzał użyć swojej ucieczki, ale w jakiś bardzo magiczny sposób nie mógł tego uczynić. Dziwne... Gdyby znał wszystkie umiejętności Ringo, zapewne nie doprowadziłby do takiej sytuacji, aby dać się dotknąć. Jak to mówią raz się jest na wozie, a raz pod nim. No i tak Ringo sam wszystkim potoczył, że biedny Garnek nie miał nic do gadania i wylądował na ziemi z popękanymi żebrami.
Co się stało z nożem? Widocznie go zostawił w jego ranie. Tym lepiej, bo inkwizytor potrzebował chwili, aby się ogarnąć- Nie, nie chodziło tutaj o powstanie, a raczej o ocenę sytuacji. Ringo przez pewien czas widział jedynie leżącego 'dryblasa', który nawet nie podniósł się z ziemi. Co dalej? Ringo zainteresował się jak pies suką, a więc Garruch miał chwilę czasu. Musiał zostawić swoją moc, dla siebie na ucieczkę, a więc przeczekał w bezruchu, aż artefakt znów będzie gotowy do użycia, a potem lewą ręką powoli wyciągnął jeden ze srebrnych sztyletów.
Nadał mu ogromną prędkość i wycelował w tył głowy Ringo, w końcu był zainteresowany dupą, a nie walką która dla niego się skończyła. Jeśli ten jakimś cudem ominie takiego 'pocisku' to sztylet poleci wprost na wampirzycę, być może i zabijając ją na miejscu, albo bardzo dotkliwie raniąc. Zapytacie CZEMU?! Bo łeb Ringo zasłaniał akurat widoczność wampirzycy na sztylet. Więc jeśli Ringo usłyszy świst koło głowy i uniknie, to wampirzyca będzie miała na swojej drodze sztylet raptem metr od niej, pędzący z siłą 1kJ (1000fps), a taka szybkość jest ciężka do uniknięcia z daleka dla szlachetnego... Co się stanie?
Wyjebane. Byleby w kogoś trafiło.
Nie czekając na efekty, Inkwizytor po chwili znikł. Po prostu, od tak znikł, jego zapach się urwał, Battle cross też... Nikły zapach się rozmył. Kilkanaście metrów dalej w uliczce Garruch bardzo delikatnie łapiąc oddech, po prostu zaczął możliwe jak najszybciej się oddalać. Wykorzystywał przy tym również moc, która go osłabiała, ale wiedział, iż jeśli pozwoli sobie na postój to może być on jego ostatnim. I tak wybył. Stosunkowo niedaleko, ale na tyle oddalił się, aby uznać, iż znikł spod kina.
[zt]

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 615


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Kwi 10, 2015 7:51 pm

Dziewczyna stała obserwując całą akcję. Jak widać panowie nie chcieli przerywać walki, co zirytowało kobietę. Mówiła, że nie chce tu bijatyk! Na szczęście po chwili Ringo zrezygnował. Uśmiechnęła się wdzięczna za jego zachowanie. Jak widać umie się zachować. No cóż, szlachetny! Ten to ma klasę. Zaklaskała w dłonie nie patrząc w ogóle w stronę Garrucha. Jednak ma się ten instynkt i jak łowca rzucił sztyletem w ich stronę to automatycznie pijawka cofnęła się w bok. Nie jest superbohaterem niestety, więc i tak dostała mieczem w oko! Dosłownie wypłynęło w powietrze z powodu prędkości z jaką ostrze się wbiło.
- Ty łajzo! - warknęła patrząc na niego drugim okiem, ale tego już nie było. Wściekła zacisnęła pięści powodując, że zebrał się w nich ogień. Podeszła szybko do wyjścia chcąc rzucić w niego kulkami ognia, ale nigdzie go nie widziała.
- Psia krew - wycharczała pod nosem i wyciągnęła sztylet z oka. A raczej miejsca w którym przed chwilą było. Na pewno nie wyglądała milusio i pięknie, jak chwilę wcześniej.
- Kto to był? - szybko spytała wampira i podlazła do niego, aby stanąć dosłownie cal od białego. Założyła ręce na biodra nie wiedząc co ze sobą zrobić. Aż nagle się złamała! Zaczęła płakać i kucnęła owijając ręce w okół nóg - Już nigdy nie będę widzieć! - jęczała załamana i popadła w depresję~ No to nici z seksu, oj.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 499


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Kwi 17, 2015 4:47 pm

Po walce i po seksie. Ringo niezbyt zadowolony z obortu sprawy, musiał ujrzeć jak jedna z jego ulubionych dziwek dostaje w oko nożem! No po prostu szok i hańba! Aczkolwiek chętnie mógłby wykorzystać tą dodatkową dziurę do zaspokojenia popędu, ale nie tym razem. Musiał iść sobie stąd bo przeciez jego grzbiet był cały pocięty przez broń łowcy. Także też nie miał ochoty słuchać paplaniny czy płączu ofiary Garrucha. Zerknął więc z politowaniem na wampirzycę, jaką ogarną gorzki płacz.
- Przestań się mazać. - burknął wampir, pochylając się nad młodą. Złapał kurewkę za włosy i kilka silnymi oraz precyzyjnymi ruchami oddzielił jej głowę od reszty ciała. Była zbyt w dużym szoku aby się wybronić, no i bez oka to raczej użyteczna nie będzie. Kto wie, może i alfons by ją ubił? Odrzucił truchło na bok, a łeb wrzucił do kosza na śmieci, jakie stało obok chodnika którym własnie przechodził. Nie tym razem i nigdy więcej. Ta dziwka już nie zabawi żadnego faceta ani żadnej kobiety.

zt

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Paź 08, 2015 5:28 pm

Kojiro nie mógł wybrać chyba ohydniejszego miejsce na swoją drogę do domu. Jednak szlachetny jakoś nie bardzo się przejmował tym co zastał po drodze. Pod połami materiału kimona bez rękawów miał zawinięte wilczątko, które na szczęście jednak oddychało miarowo i przy masażu jaki mu zapewnił wampir wykrztusiło z siebie resztki płynów owodniowych swojej zmarłej matki. Wampir za to wyglądał jakby wcale nie miał nic wiele ze szlachtą, jego ubranie przybrudziło się, smatka za paskiem była wilgotna i zaróżowiona krwią z której dopiero co wytarł nowo narodzonego szczeniaka, sam również był to tu to tam upaprany krwią, na nogawce miał krew którą starł ze swojego miecza którego użył wcześniej do wydobycia nieszczęsnego maleństwa. słowem był niemiłosiernie brudny i lekko tym podirytowany, ale przynajmniej było już mu wszystko jedno gdzie jest, nawet truchło walające się na poboczu nie robiło na nim wrażenia, ot ofiara innego wampira, mało go interesowało czy to truchło należy do wampira czy człowieka, nie miał zamiaru zajmować się trupami, nawet biała, a teraz raczej szara od pyłu suczka szła za nim nawet się nie oglądając na porzucone niedbale ciało. Wampir szedł dalej nie wiedząc czy spotka jeszcze kogoś po drodze, był lekko nie w sosie i jedyne co chciał to się w końcu wykąpać i położyć małego w bezpieczne ciepłe miejsce.

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Paź 08, 2015 6:31 pm

Pewnie kogoś zastanawiało, co właśnie tutaj robiła owa ciemnowłosa dziewczyna, prawda? A mianowicie... Cóż, nie. Nie może sama powiedzieć. To tajemnica, a pewne słowa zaufanego źródła nakierowały ją właśnie tutaj. Dlatego też przymierzała się do działania... Cóż... A raczej obserwowała uważnie tą jedną osobę. Włócznia była przygotowana i trzymana w łapkach. Była bardzo cicho, mocno starając się, by tamten nie zauważył jej obecności. Musiała się skupić, uważała, że to bardzo ważne zajęcie... Za ciekawe rzeczy się brała, po zdobyciu pracy, prawda?
Bądź co bądź widziała w jakim stanie jest nieznajomy. Co mu się stało? Kto wie. Ale teraz nie obchodziło to właśnie Midori. Ten wampir był zły! W dodatku szlachetnym... Więc cel dla niej. Tylko pytanie, czy miała jakieś szanse? Nie. Nie wolno jej myśleć negatywnie! Musiała dać z siebie wszystko, by nie przegrać.
Wzięła po cichu głębszy wdech. I co teraz? Atakować? Nie atakować? Nie, nie ma czasu na dylemat!
No i widziała, jak przechodził dokładnie nad nią. Nie wiedziała oczywiście, że miał przy sobie jakieś zwierzątko, jak również nie zwracała uwagi na inne istoty, skupiona na jasnowłosym. Zacisnęła palce na włóczni i skoczyła, lądując dokładnie dwa metry przed nim. Syknęła cicho, kierując koniec włóczni ku wampirowi. Przygryzła dolną wargę. Obawiała się, ale nie samego nieśmiertelnego, a to, że zawiedzie. I tyle.
Dlatego też nawet bez słowa zaatakowała, celując w klatkę piersiową. Chciała wykorzystać element zaskoczenia.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Paź 08, 2015 6:52 pm

No i widać nie koniec przygód na dzisiaj miał mieć szlachetny. Kiedy szedł sobie spokojnie zmęczony już prawie by dał się nadziać na dzidę młodej łowczyni gdyby nie jego pies który zareagował o dziwo szybciej niż jego właściciel i suka widząc atak na swego pana rzuciła się na włócznie niczym na patyk do zabawy chwyciła kij w zęby by szarpnąć go dalej, a Kojiro dopiero jakby tą obroną suni wybudzony z marazmu odsunął się na bok zasłaniając to na czym mu najbardziej teraz zależało, a mianowicie szczeniaka którego dziewczyna też mogła tym atakiem uszkodzić jeśli źle by włócznią wymierzyła. Psowaty postawił uszy do góry i wyszczerzył zęby warcząc na łowczynię i cofając się jeszcze dalej spoza zasięgu broni dziewczyny którą wampira którą jeśli choć drasnęła wampira to za chwilę sama odczuje na sobie jego moc nad którą z resztą nie panował, a jeśli nie trafiła w ogóle to tym lepiej dla niej
-Czyś ty zgłupiała, dziecko chcesz zabić!
Wy warczał wampir odsłaniając wilczka i sprawdzając czy nic mu się nie stało, na szczęście sunia w porę dostrzegła zagrożenie i uratowała ich przed przykrymi konsekwencjami tego ataku. Sunia natomiast puściła włócznię i odskoczyła na drugą stronę łowczyni tak, że jeśli zaatakuje wampira sunia zaatakuje ją, jeśli zaatakuje suczkę wampir unieruchomi dziewczynę zabierając jej niebezpieczne narzędzie. Nie chciał bowiem dopuścić do tego, że jego moc znów wymknie się spod kontroli, nie teraz kiedy chciał uratować życie maleństwa.
-Nie wiem kto cię przysłał, bo Oświata nie powinna nic do mnie mieć, ale nie mam najmniejszej ochoty się teraz z tobą bawić. Jak chcesz mnie ubić za samo istnienie to chociaż zapewnij temu malcowi ochronę, bo on niczemu ci winien nie jest.
Jakkolwiek wampir był rozdrażniony to jego ton przypominał raczej ton naburmuszonego dziecka niż dorosłego mężczyzny, Kojiro zdecydowanie był idealnym przykładem dziecinnienia na starość.

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Paź 08, 2015 7:38 pm

Niestety, ale nie wszystko szło po myśli ciemnowłosej. Pierwszym odchyłem było pojawienie się wprost znikąd (jak dla niej, nie zauważyła wcześniej) zwierzęcia, który był... Psem. Wzdrygnęła oczywiście, przygryzając mocniej dolną wargę i próbowała wyrwać broń od suczki. Nie była zachwycona jej działaniem, ale przynajmniej próbowała zachować spokój. Tak, Midori panicznie bała się psów... Również psowatych istot. No, ale na pogłębienie... Nie spodziewała się, że sam wampir wyskoczy jej z... Uszami? Nie, to niemożliwe, by wampir był psem - pomyślała z paniką. No... Na pogłębienie jeszcze ujrzała zupełnie małego wilczka... Przez co pisnęła, odskakując do tyłu.
- T-to nie jest dziecko! - odpowiedziała mu natomiast. Wyjąć wodę święconą? Rzucić zaklęcie? Aktywować artefakt... Nie, to ostatnie to zły pomysł.
- Nie będę się słuchać wampira! - Uspokój się, uspokój się, uspokój się... Nie opuszczała broni, ale jej dłonie lekko drżały. Nie spodziewała się, że zostanie postawiona w takiej sytuacji.
- Brzmisz, jakbyś się pogodził ze śmiercią - powiedziała natomiast, starając się jednocześnie wymyślić jakiś nowy plan. Przynajmniej, dzięki masce, nie widział jej twarzy. Sugerując się głosem i strojem mógł wiedzieć, że miał przed sobą dziewczynę. No, ale nie chciała zdradzać specjalnie swojej tożsamości. Bądź co bądź... Nie zrezygnowała!
Dlatego też machnęła włócznią, wyznaczając tym samym strefę wokół siebie. Jak w kogoś trafi - mówi się trudno. Bądź co bądź zaszarżowała na jasnowłosego. Musiała. Cokolwiek. Chociaż mógł widzieć wcześniej, że gdzieś zniknęła pewność siebie tej istotki. Bądź co bądź również wyjęła szybko z sakiewki fiolkę z święconą wodą.
- Poddaj się, a wtedy twoja śmierć nie będzie długa i bolesna - zawołała, atakując go. Głupi ruch? Może. Zobaczy się w najbliższej przyszłości.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Paź 08, 2015 9:45 pm

Dziewczyna choć zaczęła dobrze chwilę potem już dała znać, że nie spodobało jej się to co ujrzała, wampir już widział, że zaczyna się denerwować co więcej po chwili nawet jej zapach zdradzał zdenerwowanie. Na słowa, ze szczeniak to nie dziecko wampir zaburczał pod nosem obrażony
-Jak nie dziecko? Szczeniak to też dziecko.
Wampir uważnie obserwował dziewczynę i kiedy ta zaczęła machać włócznia wampir i pies odsunęli się od niej bardziej więc raczej tym sobie nie pomagała. Kojiro natomiast wyciągnął katanę więc kiedy zaczęła na niego szarżować ponownie odbił jej broń na bok i zasłonił ponownie, jeśli obleje go wodą wamipr zasyczy poparzony i znów się odsunie, lecz w tym samym czasie dziewczynę zaatakuje sunia skacząc na jej plecy. Po tym znów wampir się odsunie i zawoła swojego psa
-Astra zabierz małego stąd, przekaż reszcie stada, że wrócę później.
Mówił do suni niczym do członka swojej rodziny i podał jej szczeniaka którego ta delikatnie wzięła w zęby i podniosła, przez chwilę było widać, ze się waha ale wampir machnął na nią ręką to jednak ruszyła przed siebie. Za to wampir spojrzał na łowczynię i zaburczał pod nosem
-Jesteś niemożliwa, nie dosyć że atakujesz kogoś kto jest ranny, nie dosyć, ze bez powodu, to jeszcze chcesz zabić niewinne szczenię, jesteś okropna. Nie masz serca kobieto? co ci zawiniło to maleństwo, ono chce tylko żyć, a ja nie zamierzam umierać, mam zbyt wiele rzeczy do zrobienia by się z tobą bawić, nie mogę pozwolić by ludzie zostali bez dachu nad głową, ani by zwierzęta straciły opiekuna, zbyt wiele istnień mam pod sobą by pozwolić byś zniszczyła ich życie.
Wampir był poważny i choć ranny nie zamierzał się poddawać, nie chciał też zabić dziewczyny, póki co trzymał się od niej na dystans, ale skoro ona atakowała to mogło się to szybko zmienić
-Co ja ci do cholery zrobiłem? Chcesz mnie zamordować za samo to, że urodziłem się tym kim sie urodziłem, nic nie robię ani tobie, ani tobiepodobnym, ale nie wy jak pchły natrętne musicie nękać moją rodzinę, jesteście okropni!!
Wampir był rozżalony i mogło by sie niemal wydawać, że zaraz się rozpłacze, miał już dosyć na dzisiaj przygód
-słuchaj, jak mnie zaatakujesz i zranisz to moja moc zrani ciebie tak samo a nie chcę tego bo jesteś śliczną dziewczyną, na dodatek jestem zmęczony i głodny, nie chcę stracić nad sobą panowania bo wtedy mnie tym patykiem nie powstrzymasz, a naprawdę nie chce ci zrobić krzywdy.
Tylko wielki głupiec by mógł stwierdzić, że wampir kłamie, zdecydowanie Kojiro był dziwny, zachowywał się raczej jak prawdziwe dziecko niż jak mężczyzna w solidnym wieku, był zdecydowanie za łagodny jak na wampira.

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 09, 2015 5:27 pm

Nie, nie jest! Midori tego kompletnie nie akceptowała, by zwykłe zwierzę... Porównywać do człowieka! Może wampir miał rację, ale aktualnie w jej myśli skradał się strach, przez co nie było jej łatwo. Przynajmniej udało się jej sprawić, że odsunęli się od niej, dzięki czemu poczuła się przez chwilkę lepiej. Tak, te machanie włócznią było zamierzonym efektem. Ale przeciwnik skąd miałby wiedzieć? Mógł uznać, że to przypadek... Zresztą, nie zastanawiała się teraz nad tym, nie chciała wchodzić w tok myślenia nieznajomego.
Udało jej się rzucić w niego fiolką, tak, by roztrzaskała się przy uderzeniu w ciało jasnowłosego. Jego syk bólu dał jej satysfakcję. Szkoda, tylko, że chwilową, gdyż po chwilce na nią wskoczyła owa suczka. Pisnęła ze strachu i przeszła kilka kroków dalej, by nie upaść z dodatkowym bagażem. Pomimo wagi zwierzęcia, ustała na dwóch nogach... Chyba wpłynął na nią strach, bo w dodatku, udało się jej wiercić, by próbować ją z siebie zrzucić.
- Złaź, złaź, złaź - jęknęła. Zeszła? Nie zeszła? Chyba tak, bo po pewnym czasie zorientowała się, że nic nie tkwiło na jej plecach. Nie zarejestrowała tego wcześniej, była zbyt duszym szoku, że pies był tak blisko niej. W końcu udało się jej otrząsnąć i dodarło do niej, że została sama z wampirem. Syknęła cicho.
- Ktoś, kto jest ranny? Dla was, wampirów, rany to przecież... Nic, prawda? - zauważyła, starając się, by jej głos nie drżał. Spokojnie... Jest sam, nie ma tych strasznych psów. A te uszy jedynie ci się przewidziały i tyle - musiała się uspokoić i tyle. - Nie masz czasu, by ze mną się bawić? - no to teraz wkurzył Midori. - Dla ciebie to jedynie jakaś zabawa?! - no brawo, nieco najechał najechał na jej dumę. Inne istnienia? Dobre sobie. Akurat miałaby mu uwierzyć. Co on myślał, że przekona ją swoją gadką? I może jeszcze sprawi, że padnie na kolana i nagle zacznie przepraszać?
- Tak? Możesz sobie to darować, bo akurat JA wiem, jacy wy jesteście "niewinni" - warknęła w odpowiedzi. Jej prawie cały klan wymordowały wampiry. I w dodatku nie mogła mu odpuścić. Nie, gdy się dowiedziała, że właśnie on jest szlachetnym. Chyba, że źródło się myliło. No, ale jeśli odpuści, znów okaże, że jest najsłabsza w rodzinie. - Tak samo jak i wy! - odpowiedziała mu.
Prychnęła cicho.
- Nie zbijesz mnie komplementami i w dodatku fałszywymi - nie widział jej twarzy, więc nie mógł przecież wiedzieć, jak dokładnie wyglądała. Ona sama miała na sobie maskę... Właściwie, to dlaczego? Chyba zgarnęła ją przez przypadek, bo zwykle nie używała czegoś takiego.
- Mogę zginąć, jeśli to pociągnie ciebie również - odpowiedziała mu. Udało się jej w końcu opanować bez widoku psowatych. I wmówienie sobie, że wcale wampir nie miał psich uszów nie należało do najtrudniejszych zadań.
Więc wracając... Ciemnowłosa nie odpuściła. Zaatakowała wampira, wraz z tym "patyczkiem", który akurat mógł jemu zrobić krzywdę, zwłaszcza, że umiała się nim posługiwać. Tak, celowała, by go zabić, lub przynajmniej zranić dotkliwie.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 09, 2015 5:57 pm

Wampir słysząc, że nic nie znaczą dla niego rany wkurzył się nie bez podstawy, warknął na nią po psiemu, o ile mogła ignorować jego uszy to psiego głosu już nie bardzo
-Do cholery jasnej ty nic nie rozumiesz! nie chodzi mi o mnie tylko o ciebie! Nie panuje nad swoją mocą, jak mnie zaatakujesz zaatakujesz siebie samą, bo nie mogę tego powstrzymać nawet jakbym chciał. Nie chce ci robić krzywdy ale nie poradzę nic na to jak mnie atakujesz, na dodatek potrzebuje leczenia inaczej wpadnę w szał, a i tego wcale nie chcę, ale ty do cholery niczego nie przyjmujesz do wiadomości.
Próbował jej wytłumaczyć, choć nie było to łatwe kiedy dziewczyna wciąż upierała się o swoje, znów warknął gdy ta strzeliła focha
-Dobra inaczej dla ciebie to zabawa, w polowanie, dla mnie to nie jest ani miłe ani przyjemne gdy ktoś próbuje mnie zabić choć nic mu nie zrobiłem. Do cholery ja też wiem jacy moi pobratymcy są porąbani ale nie jestem nimi! Jesteśmy rożni tak jak i wy ludzie, u was też są świry i pojeby. Ale to nie znaczy, że mam za to wymordować całą waszą rasę, a wy tak myślicie. Jeden coś ci zrobił to zabijasz każdego tej rasy, jeśli tak to ty jesteś bardziej nienormalna niż ja.
Wampir już był wściekły i naprawdę ostatkami sił się pilnował by nie wyjść z siebie bardziej dosłownie niż sam sobie tego życzył. Kiedy Go zaatakowała wampir wykonał unik najszybciej jak umiał, a mieczem odbił znów włócznę, lecz zamiast się cofnąć ruszył dalej tak by w końcu ręką którą uwolnił od miecza ten trzymając tylko jedną ręką złapał dziewczyną za ubranie i dalszym rozpędem przyparł ją do najbliższego muru, a jego oczy zrobiły się krwistoczerwone, był cholernie głodny i miał ochotę wgryźć się w dziewczynę niczym w najlepszą przekąskę, lecz warknął sam na siebie i patrząc na maskę zdecydował ostatecznie charkotliwym głosem
-Chcesz zabić mnie i oddać za to życie, lecz w ten sposób nikt nic nie zyska, więc widać ja muszę uratować nas oboje, zostaw mnie, w spokoju!
Na końcu krzyknął charcząc nieprzyjemnie i puścił dziewczynę odskakują od niej szybko i na tyle szybko na ile mógł oddalił się, a dziewczyna mogła jeszcze zobaczyć że wampirze włosy zmieniają kolor na ognistą czerwień, uszy były coraz lepiej widoczne i cała forma zmieniała się niczym u wilkołaka, po chwili zniknął między blokami kryjąc się gdzieś, miał nadzieję, że łowczyni da sobie spokój i pozwoli mu się uspokoić.

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 09, 2015 6:25 pm

Jak mogła zrozumieć, gdy nie znała jego? Nie wiedziała jakie ma moce, jak działają i czy nad nimi panuje... Nic nie wiedziała o wampirze... Ale również on nie wiedział o niej. Więc ich wiedza była naprawdę niska, przez co już teraz dochodziło do nieporozumień. A do tego dochodziło, iż byli w teorii "naturalnymi" wrogami. Łowczyni i wampir. Zero danych. I za dużo nieporozumień.
- Zabawa? Zabawa w polowanie? - czy on nie rozumiał, że wcale to tak nie wyglądało? Dla niej to była poważna sprawa, a on... Wydawał się nie chcieć zrozumieć. Lecz i ona nie była bez winy. - Jeden? - cóż, czy zabijała z zemsty? Raczej nie. Tutaj wchodził obowiązek do działania i tyle. I pewnie inaczej by ta cała sytuacja wyglądała, gdyby nie sam fakt, że wcześniej spanikowała... A teraz w jej duszy zalęgł się lęk przez jego głos. Robił to specjalnie, czy przypadkowo?
Syknęła cicho, gdy została przyparta. Jej złote oczy patrzyły na niego, nie ukazując lęku przed najbliższą przyszłością, a wyzwanie. Ale czy widział to pomimo maski? Bądź co bądź już miała rzucić na niego zaklęcie, osłabić i tak dalej, i tak dalej, aż w końcu zabije. Nie zrobić niczego, co by sprawiło, że poddawałaby się.
- Że co? - no nie tego się spodziewała. Naprawdę myślała, że ją ugryzie, widziała już te czerwone oczy, prawie że końcami zmysłów czuła tą chęć... A tutaj jednak nic. - Wracaj tutaj - krzyknęła nagle, gdy ten odskoczył. Warknęła sama, ściskając mocniej włócznię. Nie, nie da mu spokoju. Niech zapomni. Tylko, że uciekł... Ale... Ciemnowłosa niestety, ale ujrzała jego przemianę. I jej oczy sprawiły, że bardzo dobrze to zapamiętała. Jęknęła cicho.
- C-co t-to miało być? - wymamrotała do siebie. - N-nie m-mogę się poddać - przygryzła dolną wargę i powoli, zmuszając się do biegu, ruszyła w tym samym kierunku, w którym pobiegł tamten. Biegła kawałek, aż w końcu zaczęła zwalniać, a jej kroki robiły się coraz to wolniejsze. R-ruszcie się - nakazała w myślach swoim kończyną. Popychała je siłą woli, jednocześnie wyjmując drugą z fiolek z wodą święconą. Jedna dłoń była zaciśnięta na włóczni... Starała się nie patrzeć na to. Ale... Pomimo próby działań, przed oczami stawała jej przemieniona forma szlachetnego, przez co jej dłonie i nogi drżały, ledwo poruszając się dalej na przód. Tak. Bała się.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 09, 2015 7:17 pm

Wampir odszedł lecz niedaleko, bo przemiana była dla niego dosyć kłopotliwa, więc kiedy dziewczyna za nim poszła w końcu go znalazła, lecz czy to był dobry pomysł by za nim iść? Wampir był głodny, na dodatek jego psia forma wymknęła mu się spod kontroli, więc czując jej zapach pół zwierze odwróciło się patrząc na nią krwistymi oczami i charcząc. Właściwie to był to chyba jaj najgłupszy pomysł w życiu, bo wampir ostrzegał ją. Teraz zwierzęcy umysł głodnego i rannego wampira kazał mu szukać pożywienia i byłby się może i rzucił na dziewczyną gdyby nie fakt, że niechcący wrócili na miejsce gdzie na ziemi leżał trup wampirzycy. Głód sprawiał, że zwierze nie miało ochotę na walkę i tylko zawarczało na dziewczynę wściekle by się nie zbliżała, a sam zębami wpił się w truchło i zaczął je pożerać. Nie było to zbyt świeże jedzenie, ale mimo to jeszcze mokre i nie zgniłe mięso było lepszą alternatywą niż atakowanie łowczyni która miała nawiasem mówiąc ogromne szczęście, że psowate były dosyć leniwymi drapieżnikami i padlina była bardziej kusząca niż ruszające się strachliwe stworzenie jakim była teraz dla niego Midori.
W końcu wampir zjadł spory kawał tego co kiedyś było wampirzycą i pomału udało mu się wrócić do siebie, choć wyglądał przy tym żałośnie, zbyt duże ciało psa rozerwało część ubrania sprawiając, że tym bardziej wyglądało niczym szmata, na twarzy wampira widniała krew, ale kiedy odzyskał niemal człowieczą postać wytarł ją szybko o strzępek materiału choć to zbyt wiele nie dało, a minę miał wyraźnie wykrzywioną odrazą, wiedział jak wyglądał i wcale to nie było w smak wampira estety, to jedno miał wspólne z bratem, nie lubili bezsensownej przemocy, choć znali swą naturę. Wampir spojrzał na łowczynię która trzęsła się ze strachu, choć próbowała tego nie okazywać
-Ja cię proszę tylko byś dała mi spokój, naprawdę nie rozumiesz? gdyby nie to truchło sama byś była trupem, nawet nie potrafisz nie pachnieć panicznym strachem, jesteś tak uparta czy tak głupia? Nie chcę cię zabić, ale wiele by nie brakowało bym zrobił to wbrew swojej woli! Jesteś chyba jakaś nienormalna.
Wstał z klęczek odchodząc od swojej ofiary losu, jakkolwiek bezgłowa ofiara nie mogła się poskarżyć na swój marny los po śmierci, Kojiro natomiast nawet nie myślał zastanawiać się nad tym czyją ofiara była, znał kilka osób gotowych na coś takiego, ale nie miał na to wpływu, ani nawet nie próbował mieć, był tylko psem, pół zwierze bez pełni praw szlachetnego, nawet nie panował nad mocami tak jakby chciał.
-Gdybym był taki jak powiedziałaś na początku mógłbym cię już zabić dawno, ale tego nie zrobiłem, bo nie chcę tego, więc odpuść, proszę, nie chcę z tobą walczyć, ale jeśli mnie zmusisz będę się bronił.
Zauważył już dosyć przytomniej, choć to nie znaczyło, że czuł się lepiej, kolejnym jego krokiem jeśli dziewczyna nie da sobie spokoju z atakowaniem go będzie jak najszybsze zgaszenie jej nawet jeśli to będzie oznaczało, że będzie zraniony, ba co więcej da się specjalnie zranić, jeśli dziewczyna zaatakuje wampir niczym szaleniec chwyci grot włóczni raniąc się, ręką którą zauważył u dziewczyny jako przewodnią, w tym samym czasie więc i dziewczyna poczuje w tej ręce ból, a ręka wampira przestanie krwawić choć zostanie na niej nadal rana bo w końcu broń łowczyni nie była byle jaka.

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 09, 2015 7:49 pm

Midori - mistrzyni genialnych pomysłów. Pojawić się tutaj, idąc za szlachetnym to jedno, ale w dodatku zmuszając siebie, by stała tutaj, pomimo przerażenia, to jednak dla niej przełom. Walka z lękiem to nie jest coś, co każdy by się podjął. Nawet jeśli w tej samej chwili ukazywała się bardziej głupotą niż rozsądkiem.
Przynajmniej jej wyrok śmierci został odroczony - wampir znalazł sobie jakąś inną ofiarę. W dodatku martwą. No, ale zamiast uciekać, jej nogi drżały. Musiała zacisnąć zęby, by nie zacząć krzyczeć i panować nad całym ciałem, aby nie zrobić czegoś innego. Pies, pies, pies, pies, pies.... - mogła tylko patrzeć na coś, co ją tak bardzo przerażało. I ten strach docierał do niego. Niestety.
- O-odczep się - odpowiedziała mu. - N-nie będę słuchać kazań od kogoś takiego, jak ty! - dodała jeszcze. - I d-daj mi spokój. Wcale się nie boję - kłamstwo. Była przerażona. I tylko ostatkiem rozsądku starała się udawać, że nic takiego się nie dzieje. Głupie? Pewnie tak. Ale nie myślała już racjonalnie tak jak na samym początku. Gdyby to był ktoś inny... Potoczyłoby się zupełnie inaczej. Ale miała przed sobą po części psa. Na nieszczęście.
- Nie słucham cię! - nie przyjmowała jego słów do wiadomości. Była w tym względzie uparta, co też teraz wychodziło na jaw jej wychowanie. Wampir - zło. Dobra. Nie wszystkie. Ale czystokrwiści wysokiej krwi i szlachetnokrwiści na pewno. Są zagrożeniem, które trzeba było zlikwidować.
Ruszyła krok na przód. Walcz. Walcz. Nie poddawaj się. Nie daj się pomiatać jakiemuś wampirowi! Nawet jeśli wygląda jak przeklęty pies... Którym jest... Przygryzła dolną wargę. Podeszła jeszcze trochę. I wystarczył jedno uniesienie głowy, by znów ujrzeć twarz tamtego. Spanikowała.
- Nie zbliżaj się do mnie! - pisnęła i machnęła włócznią chcąc odgrodzić siebie od niego. Nie była daleko od niego teraz, więc jeśli nie odsunął się, został zraniony antywampirzą bronią. Co możliwe, że odbije się i na ciemnowłosej, kto wie, co zrobi sam wampir? Bądź co bądź, pomimo maski, było widać ślady łez na policzkach. Jej cała pewność siebie i odwaga uleciały niczym dym, a przed wampirem stała jedynie jedna, przerażona dziewczyna... Dzierżąca broń i w drugiej dłoni fiolkę z święconą wodą. Stanowiła teraz zagrożenie nie tylko dla tamtego, ale i dla samej siebie.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 09, 2015 8:08 pm

Wampir omal by się nie roześmiał gdyby nie fakt, że nie miał najlepszego humoru
-Ja mam się odczepić, to ty tu za mną przylazłaś nie ja. Cholerny rzep przyczepił mi się do ogona.
Wampir burknął oburzony. Ale dziewczyna najwyraźniej kompletnie nie ogarniała tematu, ba nie ogarniała chyba samej siebie, jeszcze bliżej do niego podeszła i zaczęła... że co? Na niego się drzeć, że co? że on się ma do niej nie zbliżać?
-O czym ty pieprzysz to ty za mną leziesz, ja próbuję wrócić do domu...
Tego było już za wiele, wampir złapał włócznie tak jak zamierzał i zaraz po tym przyciągnał szybko do siebie dziewczynę uderzając dłonią kantem w szyję dziewczyny celując idealnie w punkt witalny który zgasi dziewczynę, wampir na prawdę miał już dosyć. Jak już padnie nieprzytomna, wampir odetchnie z ulgą, i podniesie dziewczynę jak i jej własność w postaci broni po czym pogramoli się tam gdzie miał wcześniej zamiar, do swojego domu, a dziewczynę zabrał z prostej przyczyny, raz mógł tu ją zaatakować jakiś inny wampir, a sam miał coś z nią do wyjaśnienia, w końcu dziewczyna gadała jak pokręcona, musiał się dowiedzieć o co w tym biega.

[2x Z.T.]

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Paź 18, 2015 4:04 pm

Wampirzyca postanowiła oderwać się od rzeczywistości jak i otaczających ją problemów, dlatego swoje kroki skierowała w to właśnie miejsce. Stare, nieczynne kino w slumsach przepełnione było wspomnieniami młódki, które skutecznie przeganiały goniące za przyszłością myśli. Choć cała ta miejscówka nie wyglądała zbyt zachęcająco dla większości osób, Natsuki czuła się tutaj jak u siebie w domu. Ponury nastrój panujący wewnątrz budynku, działał na siedemnastolatkę niezwykle odprężająco, dając jej poczucie bezpieczeństwa. Wróciły te wszystkie spędzone wraz z przyjacielem lata, ich wspólne polowania jak i szalone wypady na miasto. To było coś, co Natsi z miłą chęcią by powtórzyła, nie miała jednak z kim. Lubiła Shiro, ale on się do tego nie nadawał, był zdecydowanie za miękki na takie akcje. Ponadto obiecała sobie, że zerwie z ulicznymi bijatykami. W końcu właśnie tego chcieli jej zmarli rodzice.
Czystokrwista otworzyła puszkę coli, którą ukradła ze stojącego na mieście automatu. Sam pomysł przybycia w to miejsce sprawił, że zapragnęła choć po części żyć tak jak dawniej, nie przejmując się żadnymi konsekwencjami podejmowanych przez nią wyborów. Nie zapłaciła za napój i tak jak kilka lat temu, zupełnie się tym nie przejęła. Spokojnie poczekała, aż biała piana opadnie, po czym upiła łyk wciąż chłodnej coli. Dokładnie w tym samym momencie, po zapomnianym przez ludzi kinie rozniósł się dźwięk SMS-a. Z dość ponurą miną odczytała otrzymaną od przyjaciela wiadomość. Przez długą chwilę zastanawiała się nad tym, czy po prostu go nie olać, jednak postanowiła odpisać. Nie była zbyt łagodna jak do tej pory, ale co tam. W końcu postanowiła choć na chwilę powrócić do swoich dzikich korzeni, z którymi Shiro nie miał jeszcze styczności.
Ciekawe co byś zrobił, gdybyśmy poznali się wcześniej? – zapytała, spoglądając na wyświetlającą się nazwę kontaktu.
Na twarzy dziewczyny pojawił się zawadiacki uśmiech, gdy tylko wyobraziła sobie taką scenkę. Ona, Tatsuya i Shiro w jednym i tym samym miejscu.
Pewnie skończyłbyś jako worek treningowy. Jesteś stanowczo zbyt delikatny, abyś mógł nam dorównać. A może ty też się zmieniłeś przez te ostatnie lata? – dodała upijając trochę napoju.
Zaśmiała się, wyobrażając sobie tego rudzielca w roli agresora. Był to niezwykle zabawny obraz, gdyż Shiro zupełnie nie pasował do tej roli. Za bardzo przyzwyczaiła się do tego miłego i niewinnego chłopaka, który na swój sposób wydawał jej się słodki. Jego upór jak i zachowanie sprawiało wrażenie, że jest dość dziecinną osobą, jednak ta właśnie cecha dodawała mu swoistego uroku.
Wraz z kolejnym SMS-em na twarzy wampirzycy, pojawił się wyraźny grymas niezadowolenia. W tej właśnie chwili nie miała zamiaru się z nim spotykać. Bardzo dobrze siedziało jej się na schodach prowadzących do sali projekcyjnej i nie specjalnie miała ochotę zmieniać swoje miejsce, dlatego też szybko mu odpisała. Tego jeszcze brakowało, aby jej szukał.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Paź 19, 2015 1:32 pm

Caterina od jakiegos czasu nie miala co ze soba tak na prawde zrobic, chodzila tu i tam a na dodatek zgubila telefon wiec nie miala pojecia czy jej pan w ogole dzwonil do niej. Powinna do niego wrocic i opowiedziec mu co zaszlo i dlaczego nie odnalazla dziewczyny o ile zechce ja sluchac. Zawdziecza mu wiele i chciala by za to mu sie odwdzieczyc ale po czesci przerazal ja, bala sie chyba przyjsc do niego i powiedziec mu o wszystkim pewnie nawet juz sam zalatwil swoj cel. Wiedziala o tym, ze zostanie ukarana dlatego nie spieszyla sie z powrotem.
Dlatego wlasnie jej droga cos ciagle sie wydluzala i wydluzala no i ciagle chodzila jakimis skrotami, nie majac kompletnie co ze soba zrobic. Ani telefonu ani tez kontaktu z kims jej znajomym. Ostatni jej znajomy wplatal ja w jakas bojke ale i do niego nie miala juz kontaktu skoro brak telefonu. Byla wsciekla dlatego po drodze kupila butelke mocnego alkoholu co dla niej bedzie liczyc sie z tym, ze upije sie ale chyba teraz dla niej wszystko bylo obojetne. Nawet nie wiedziala kiedy tak bardzo sie zmienila, jeszcze kilka lat temu nie tknela by butelki i wyplula wszystko a teraz? Idac lyk za lykiem bez najmniejszego problemu chociaz za pewne jej rzoladek potem da o sobie znac. Czula, ze zostala tylko sama sobie w koncu nikt inny jej nie pozostal.
Trafila na jakis stary zniszczony budynek wiec weszla do niego trzymajac w dloni butelke alkoholu, ktora byla juz teraz w polowie pelna. Alkohol nie podzialal na nia tak bardzo lecz sorawil iz byla rozluzniona i odczuwala w srodku dziwne uczucie chociaz odrobinke sie podpila wiaodmo bez popitki i do tego duze procenty. Byla smutna, czula, ze jej serce cierpi ale nie potrafila tego udowodnic. Nie rozejrzala sie wszedzie ale skierowala sie do tego samego miejsca gdzie siedziala jakas dziewczyna jednak Cati nie podchodzila tylko usiadla gdzies z tylu lapiac kolejnego lyka. Kto by pomyslal, ze grzeczna Cat stoczy sie tak bardzo, ze zacznie pic? Na dodatek ten cholerny ksiezyc na niebie sprawial, ze czula sie na prawde zrelaksowana jakby rozpalona od srodka. Taka sliczna, mloda dziewczyna sama w takim miejscu.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Paź 19, 2015 8:48 pm

Idiota – mruknęła, odczytując kolejną wiadomość od przyjaciela.
Chłopak najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie uczucia kłębiły się w dziewczynie. Odległość nie powinna wpłynąć na jego postrzeganie rzeczywistości, w końcu byli przyjaciółmi. Już same treści wysłanych przez nią SMS-ów, powinny nakierować go na brutalną prawdę. Niewidzialna siła powoli, lecz skutecznie, zaczęła rozdzielała to, co ich połączyło. Siedemnastolatka przez cały ten czas czuła się zbędna, a nawet i oszukana. Otworzyła się przed nim, a nie otrzymała nic w zamian.
Cholerny dupek – syknęła, powstrzymując się przed rzuceniem telefonu.
Był zbyt głupi, aby pojąć prawdziwe uczucia dziewczyny, czy po prostu takiego udawał? Taka właśnie myśl przemknęła przez głowę zielonowłosej, kiedy upijała kolejny łyk swojego skradzionego napoju. Sama była sobie winna, niepotrzebnie pozbyła się swojej kamiennej skorupy. Shiro miał jednak coś, co potrafiło otworzyć jej serce, była przy nim niezwykle szczera, on mimo wszystko nie potrafił tego docenić. Mimo wspaniałej budowy ciała i swojego młodzieńczego wieku, w rzeczywistości był zwykłym dzieciakiem, który jeszcze nie dorósł do związku. Tak właśnie uważała Natsuki.
Dość ponure myśli dziewczyny związane z jej kolegą, który najwyraźniej wolał zabawiać się z dyrektorem niż pogadać z przedstawicielem płci przeciwnej, przerwało przybycie kolejnej osoby. Wampirzyca z zaciekawieniem przyjrzała się blondynce. Doświadczony nieśmiertelny z łatwością wyczułby swojego pobratymca, jednak dla prawdziwej nowicjuszki w tej dziedzinie, nie było to tak łatwym zadaniem, jak mogłoby się wydawać. Uczennica rozejrzała się dookoła, nie licząc miejsca w którym siedziały, placówka wydawała się opuszczona. Cisza panująca w kinie nie zdradzała obecności osób trzecich, choć wkrótce mogło się to zmienić. W końcu pewien siedemnastolatek dostał zaproszenie od swojej przyjaciółki.
–  Pewnie tchórzysz, co? – mruknęła z lekką odrazą, chowając telefon do kieszeni.
Postanowiła przywitać się z nowoprzybyłą, w końcu nie często miewa się okazję do rozmów, zwłaszcza w tak upiornym miejscu jak to. Choć miejscówka mogłaby wydawać się przerażająca dla większości ludzi, Natsi z przyjemnością spędziłaby tu resztę życia, z dala od szkolnego tłoku i rudowłosego palanta, który dość szybko zmierzał do tego, aby zostać jej wrogiem numer jeden.
–  Siemka, sama? – przywitała się, siadając tuż koło wampirzycy.
Oczywistością było, że uwadze siedemnastolatki nie umknął trzymany przez tamtą „napój”. W porównaniu z posiadanym przez Cat arsenałem, mała puszeczka uczennicy wyglądała mizernie.
–  Czekasz na kogoś czy wracasz z imprezy? – zapytała z szerokim uśmiechem.
Choć brakowało już połowy alkoholu, jasnowłosa wampirzyca trzymała się świetnie, tak jak przystało na nieśmiertelną. Było po niej widać, że jeszcze wiele wytrzyma, zanim będzie miała bliskie spotkanie trzeciego stopnia z posadzką.
–  Natsuki – przedstawiła się, wyciągając dłoń w kierunku tamtej.
Skoro  już miały siedzieć razem w jednym miejscu, to dlaczego by nie pogadać? Zawsze byłoby to lepsze zajęcie niż próba zniszczenia sprzętu przez jednego kretyna.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Paź 20, 2015 6:36 am

W tym miescie ostatnio dzieja sie same dziwne rzeczy ani chwili spokoju od tego wszystkiego, nawet nie miala ochoty przychodzic na zajecia a powinna przeciez zawsze lubila nauke wiec co sie z nia dzieje teraz? Zmiana w wampira odmienila ja na tyle, ze czasem nie poznaje samej siebie chociaz jest jeden plus. Mogla widziec swiat, ktory ja otacza i nie byla slaba. To takie cholernie wkurzajace byc od kogos zaleznym chociaz po czesci ma pana to jednak i tak czuje sie wolna.
Chyba nie tylko Natsu miala z tym problem bo i Cat rowniez. Byla swierzym wampirem jeszcze nie znala swoich mozliwosci nawet mocy zreszta i tak nie jest jej zbytnio potrzebna. Westchnela tylko przeczesujac dlonia wlosy gdy nagle nieznajoma po prostu odezwala sie do niej. Cat spojrzala na nia oczywiscie kontaktujac ze swiatem bo nie bylam pijana lecz delikatnie podpita a to roznica.
- Nie. Jest jeszcze pan butelka, tylko zawartosc sie konczy. Chcesz troche?
Odpowiedziala jej podsuwajac jej alkohol jesli bedzie miala ochote to napije sie i jesli napila sie to Cat zaraz po niej zlapala znowu z butelki lyka a jesli odmowila to po prostu zabrala doon z alkoholem.
- Nie chodze na imprezy i nie mam na kogo czekac. Chlopaka nie mam, kolezanek tez i kolegow.
Cat chyba nawet nigdy nie byla na czyms takim ale jakos nie ciagnelo ja do tego zreszta nie bylo z kim isc. Nikt nie czekal na nia ani ona na nikogo, tak jakos przyszla tutaj. Wlasciwie chyba to nie byl jej najlepszy dzien, raczej udzielajac sie do alkoholu musiala byc zalamana po prostu ale miala ochote dzisiaj sie upic.
- Jeszcze za bycia czlowiekiem po jednym kieliszku zwrocila bym a teraz? Pije z butelki jak gdyby nic tak po prostu. Kto by pomyslal, ze dziewczyna z dobrego domu robi takie rzeczy..heh.
Spojrzala na nia i usmiechnela sie do niej delikatnie, przyda sie jej samej towarzystwo po za tym rozmowczyni chyba tez musiala miec jakis problem skoro byla rowniez w takim miejscu. Uscisnela jej dlon.
- Caterina, milo mi cie poznac.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Paź 20, 2015 8:25 pm

Dzień nie zapowiadał się zbyt szczęśliwie, niemal od samego rana nad głową wampirzycy zawisły ciężkie, ołowiane chmury. Jej nastrój był zupełnie taki sam jak panująca na zewnątrz pogoda – ponury i bez wyrazu. Złość na Shiro zniknęła niespodziewanie szybko, jednak zniesmaczenie co do jego osoby wciąż pozostało. To głupie uczucie, które dręczyło dziewczynę nie chciało tak łatwo odpuścić. Teraz jedyny gniew jaki w sobie miała, skierowała jedynie na własną osobę. Przeklinała naiwność i głupotę, wciąż nie mogą zrozumieć dlaczego otworzyła się przed tamtym chłopakiem. Teraz uważała to za największy błąd, jaki popełniła w swoim krótkim życiu. Nie powinna tego robić, on był jedynie oszustem.
Obecność innego wampira w kinie nie przeszkadzała Natsuki. Dzięki przybyciu przemienionej, siedemnastolatka miała czym zająć swoje myśli, które krążyły wokół rudowłosego wampira i telefonu komórkowego, a to nie wpływało pozytywnie na ich relacje. Choć młodzian nie wyczuwał niczego niepokojącego, dla siedzącej samotnie nieśmiertelnej smutny koniec był coraz bliżej. Nie chciała już dłużej zastanawiać się nad tym, co by było, gdyby nie zwracała najmniejszej uwagi na Shiro. To były zbędne rozważania, w końcu czasu już i tak nie cofnie. Może jednak spróbować wyrzucić go ze swojego życia.
Dobrze mieć jakiegoś towarzysza u swojego boku. Też nie jestem sama, ze mną jest pani puszka – odparła wesoło, pokazując przemienionej swój łup.
Uśmiechnęła się szeroko, słysząc pytanie przybyłej. Dzisiejszego dnia Natsi zachowywała się nieswojo, jednak nie zwracała na to najmniejszej uwagi. Żyła tak, jak gdyby jutra miało nie być.
Z chęcią – odparła biorąc od niej butelkę. – Chcesz trochę coli?
Pociągnęła łyka z butelki, czując jak płynny ogień roznosi się po całym jej ciele. Było to niezwykle przyjemne uczucie, które szybko poprawiło nastrój uczennicy i pozwoliło nieco się odstresować. Może i dawka tego złotego leku była zdecydowanie za mała, aby ją upić to i tak na wzmiankę o alkoholu robiła się weselsza, w każdym bądź razie dzisiaj. Z bananem na twarzy oddała właścicielce butelkę.
Więc w rzeczywistości nic nie straciłaś, no może oprócz kilku godzin spędzonych na wyzywaniu kręcących się wokół ciebie idiotów, ale to raczej pozytyw. W końcu złość piękności szkodzi – odparła.
Natsu nie sądziła, że kiedykolwiek spodka kogoś choć odrobinę do siebie podobnego, a jednak stało się. Siedemnastolatka również nie miała nikogo, jedynym jej przyjacielem był Shiro, w którego powoli zaczynała powątpiewać. Odkąd powróciła do Yokohamy jej relacje towarzyskie nie są zbyt najlepsze, chociaż praktycznie od zawsze nie przepadała za większymi tłumami. Przeważnie kręciła się tylko i wyłącznie z jedną osobą. Wszystko wskazywało na to, że teraz też nie było większej różnicy.
Kochana, wszystko jest dla ludzi. No i wampirów rzecz jasna – dodała, puszczając do niej oko. – To ile teraz wypiłaś nie ma większego znaczenia, w końcu jako nieśmiertelna masz nieco inny wyznacznik umiaru. Chyba – wypaliła śmiejąc się z własnego stwierdzenia.
Nie była tego pewna, w końcu niewiele wiedziała o byciu wampirem. Nie pamiętała niczego z okresu swojego dzieciństwa, a przez resztę życia wychowywała się wśród ludzi. Dopiero od niedawna jest świadoma swojego nadnaturalnego pochodzenia.
Ładne imię – wyznała, uśmiechając się do niej przyjaźnie.
Teraz już chyba mogła śmiało pożegnać się z Shiro i skupić na rozmowie z nowopoznaną osobą, która nie wyglądała na jedną z kręcących się po slumsach, niebezpiecznych typków. To właśnie dzięki takim osobom te miejsca wydawały się niezwykle ciche i bezpieczne. W końcu niewielu ludzi się tu zapuszczało ze względu na niebezpieczeństwa.
Co cię sprowadza w tak mało przyjazne strony? – zaczęła ciągnąć rozmowę.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
 
Nieczynne kino
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Nieczynne kino
» Kino samochodowe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: