IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pluszowy wilkołak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Pluszowy wilkołak   Wto Cze 13, 2017 9:15 am

Był upalny dzień, w końcu zbliżała się pora lata. Słońce piekło niemiłosiernie i wcale nie miało zamiaru się zlitować. Kojiro jednak lubił ciepło, choć i on miał swój limit. w końcu cała burza białych włosów nie ułatwiała ciału chłodzenia. Toteż ubrany zaledwie w coś na kształt szarego podkoszulka i luźniejszych niż dotąd spodni zawiązanych paskiem chował się dzisiaj przed słońcem z nikłym cieniu słomianego kapelusza z pod którego śmiesznie wystawały psie uszy. Koło niego spokojnie szedł Tonbo, wielki brązowy pies raczej podzielał zdanie na temat gorąca, bo wywalił długi jęzor z pyska dysząc ciężko. Raczej nie śpieszyło mu się za bardzo, właściwie wlekł się leniwie rozglądając na boki. To był ten jeden z niewielu dni kiedy szlachetny wampir postanowił wyjść ze swojego domu głęboko w lesie i postanowił udać się do miasta. W końcu znużony spacerem kupił w pobliskim sklepie wodę, raczej dla psa niż dla siebie po czym skierował się w stronę parku by znaleźć jakieś drzewo które uraczyłoby nieco swoim cieniem zmęczonych upałem wędrowców. Raczej nie spodziewał się ujrzeć nikogo znajomego. A jednak tak się stało. Gdzieś parę metrów za upatrzonym miejscem do odpoczynku zobaczył drobną zadziorną sylwetkę dziewczyny którą już znał co nieco. Uśmiechnął się i podszedł jeszcze kawałek zanim zawołał
-Midori, jak miło cię widzieć. Straszny dzisiaj upał prawda?
Miał tylko nadzieję, że ta się nie przestraszy, w końcu bała się psów, a Kojiro pamiętał jeszcze jak się bała nawet Shina, najstrachliwszego z jego psów, co było nieco zabawne, co i smutne dla wampira, w końcu sam był w połowie psem i niewiele mógł na to poradzić.

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 455


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Wto Cze 13, 2017 10:20 pm

Drgnęła mimowolnie, słysząc swoje imię, po czym ostrożnie odwróciła się, zaciskając nieco mocniej dłonie na książce, którą teraz trzymała. Przekrzywiła głowę, po czym skupiła wzrok na osobniku, najwyraźniej... Nie rozpoznając osoby, która nagle odezwała się do niej.
Po czym jej spojrzenie powędrowało na stworzenie obok niego... I mocno wzdrygnęła, cofając się mimowolnie o krok. Uniosła wzrok, mrugając oczami.
-  D-dobry, Kojiro-san - odpowiedziała, w końcu uświadamiając sobie, z kim miała do czynienia. -  M-miło c-cię widzieć.
Wychodziło jednak na to, że mimo wszystko najwyraźniej obawiała się jego bliskości. Nawet jeśli to była kilku metrowa odległość. Na dodatek nerwowo zerkała na towarzysza wampira.
Również i sam szlachetny mógł zauważyć, że zaczepiona przez niego istotka była ubrana w jasnoniebieską sukienkę do kolan i na ramiączkach. Na nogach znajdowały się sandałki w białym odcieniu. Oprócz tego miała na ramieniu czarną torebkę, a w lewej dłoni trzymała jakąś książkę.
I na dodatek wydawała się być bardzo zaskoczona, nie tylko przestraszona. Chyba widok tego oto wampira spowodował to.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Wto Cze 13, 2017 11:10 pm

Kojiro uśmiechnął się spokojnie i poczekał aż dziewczyna go rozpozna, z resztą nie śpieszyło mu się nigdzie za bardzo, mógł spokojnie poczekać aż ta sobie przypomni z kim ma do czynienia. Widział jak patrzy niepewnie na Tonbo i niego samego, w końcu póki co miał psie uszy nawet jeśli były położone by zlewać się częściowo z włosami szlachetnymi to Midori przecież wiedziała, że są prawdziwe. W końcu się przywitała okazując, że jednak wie kim jest wampir, na co ten się wesoło uśmiechnął
-Tonbo usiądź sobie tu ... no albo poleż....
Powiedział do psa który usadowił się w cieniu i od razu położył się plackiem na trawie uznając za najlepsze jak największą bliskość z powierzchnią ziemi. W sumie szlachetny podzielał chyba to zdanie, bo sam po chwili postanowił podejść nieco bliżej dziewczyny mając nadzieję, ze ta nie postanowi zwiać, mimo to zachowa pewną odległość by jej nie stresować aż nadto, chciał przez chwilę wysunąć w jej stronę rękę jednak dosyć szybko gest zatrzymał i cofnął rękę obejmując jedną dłoń drugą w zakłopotaniu, zrobił nieco przepraszającą minę
-Proszę nie uciekaj, mam ochotę się z tobą przywitać po tak długim czasie, ale zapomniałem swojej branzoletki. Nie myślałem, że cię tu spotkam Midori-chan. Czy u ciebie wszystko w porządku?
W sumie trudno było stwierdzić czy prosi, przeprasza, czy też jeszcze coś innego, ale najwyraźniej czuł się nieco zakłopotany faktem, że dziewczyna mimowolnie odczuwała strach do jego częściowo psiej osoby. Jednak nic nie mógł na to poradzić. Za to zainteresowała go najwyraźniej książka w ręce dziewczyny, bo przez chwilę obrócił głowę tak jakby chciał przeczytać tytuł
- Ciekawe to? Jak ja dawno nie widziałem nikogo kto by czytał książki.
Zapytał unosząc palec i wskazując na przedmiot w jej ręce. Zdecydowanie czytający ludzie byli w mieście rzadkością dlatego tym bardziej wampir był zainteresowany. Po za tym był ciekaw w jakiego rodzaju książkach gustuje łowczyni. Mimo, że miała go zabić poprzednim razem psowaty nie umiał jej traktować jak oponenta. Niby był od niej sporo wyższy, ale jego postawa była tak delikatna, że można by się zastanawiać czy czasem nie jest na odwrót. Może to przez fobię dziewczyny? Zmysły Kojiro doskonale wyczuwały strach jak i zaskoczenie, a nie chciał by ta poczuła się z jego strony zagrożona.

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 455


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Wto Cze 13, 2017 11:39 pm

Nie uciekaj?
Szkoda tylko, że właśnie to miała ochotę zrobić.
Fakt, że nie posiadał bransoletki nie poprawił jej nastroju... Ba, nawet sprawił, że została uświadomiona w dość prostej kwestii - Kojiro teraz posiadał psie cechy... Pies... PIES...! Zdecydowanie tym bardziej nie chciała się do niego zbliżać. Jej serduszko i tak już szybciej biło.
- T-to n-nie podchodź b-bliżej - odpowiedziała mu natomiast. - To wtedy n-nie ucieknę - raczej. I tak wiedziała, że ucieczka i tak by nie zaistniała. Nie przy tym jednym osobniku. Jakby chciał, złapałby mnie...
Czyli tak właściwie wszystko to opierało się tylko i wyłącznie na uprzejmości ze strony obu stron.
No i też to sprawiało, że raczej nie dojrze do niewerbalnego sposobu przywitania się.
- Um... Dobrze... Raczej - dodała jeszcze te słowa do swojej wcześniejszej wypowiedzi, jednocześnie mu odpowiadając. - A co z tobą? Co u ciebie? - spytała się go również, głównie z grzeczności.
Zamrugała oczami, widząc, że tamten zainteresował się dziełem, jakie miała przy sobie. Odwróciła na tyle książkę, jak i wyciągnęła ją przed siebie, by mężczyzna mógł zaznajomić się z tytułem, jak i wyglądem samej okładki.
- Nawet ciekawa - rzuciła jeszcze. Nie rozumiem go. Lęk przed nim nie zasłonił jej jeszcze zdolności do analizowania i rozważania tego, co się działo teraz. Cóż... Po prostu nie rozumiałam dlaczego zagadywał ją od tak, pomimo tego, jak wyglądało ich poprzednie spotkanie.
Raczej nikt nie chce gadać z osobą, która cię chciała wcześniej zabić.
- Chociaż w-wątpię, by przypadła ci do gustu - bąknęła jeszcze.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Sro Cze 14, 2017 12:15 am

Kidy kazała mu bliżej nie podchodzić pokiwał głową nieco smutny, a o ile było to możliwe uszy jeszcze bardziej przyklapały. Zdecydowanie sprawiało mu smutek to, że się go bała, choć wiedział że fobia dziewczyny jest duża, to przecież nie mógł na to nic poradzić
-Ummm dobrze. możemy gdzieś usiąść? trochę jestem zmęczony przez to ciepło... jednak posiadanie długich włosów bywa czasem wadą.
Poprosił w sumie zakłopotany i jeśli nie będzie miała nic przeciwko sam usiądzie jakiś kawałek od drzewa, niemal na skraju cienia, jednak przebywania na słońcu nie było teraz zbyt dobrym pomysłem. Sama jak chciała mogła usiąść po drugiej stronie takowego, może to sprawi jej trochę większej pewności siebie?
-Szczerze mówiąc... czuję się nieco samotny. Lucjusz gdzieś wychodzi wraca po długich miesiącach. A tak to nikt mnie nie odwiedza. Brat chyba się na mnie obraził, więc też się nie odzywa... więc się chyba po prostu nudzę.
Odpowiedział wprost... zdecydowanie się nudził, szczególnie nie mając do dyspozycji ani nikogo bliskiego sercu, ani bliskiego z rodziny. Nawet jeśli Kojiro sam wybrał życie nieco na uboczu, to raczej nie myślał o tym, że kiedyś może dojść do sytuacji kiedy będzie czuł się aż tak samotnie. Psy może były mu i miłym towarzystwem jednak ile można było mówić po psiemu? Jednak czasem miało się ochotę powiedzieć coś normalnie, po ludzku.
-Heh... tak myślisz? To zdecydowanie jeszcze nie wiesz jak nudne jest długie życie... czasem z nudów zaczyna się nawet czytać słowniki, ot dla zobaczenia jak dziwnie mogą brzmieć słowa w innych językach... heh... pewnie brzmię jak desperat mówiąc to. Ale naprawdę wszystko może być ciekawe to tylko kwestia nastroju. A więc o czym to?
Raczej nie dał się zbyt łatwo zbić z tropu z tematem. Właściwie wampir najwyraźniej był gotów posłuchać o czymkolwiek by dziewczyna nie mówiła, gdyby chciała oczywiście coś więcej powiedzieć. Choć równie dobrze mogła mu nazmyślać, a on ufnie by jej słuchał może nawet wierząc w to co mówi? Zdecydowanie proste z niego było stworzenie i teraz siedząc patrzył dosyć radośnie na drzewo i dziewczynę która pod nim była, zaczął się zastanawiać czemu nie wziął szkicownika, bo widok ów był bardzo ładny i z chęcią by go zanotował na papierze. Na fakt popełnienia na nim wcześniej zbrodni nie zwracał uwagi być może z dla niego całkiem prostego powodu, tyle razy próbowano to zrobić, że już nie uważał tego za szczególną anomalię. Zazwyczaj kończyło się tak, że nie został zabity, a oponenta zabijała albo moc wampira nad którą nawet nie panował do końca, albo ten rezygnował widząc, że wampir wcale nie jest zbyt chętny do walki. Dlatego teraz mógł się zachowywać jakby nigdy nic, a był zwyczajnie ciekaw dziewczyny bojącej się psów... może nawet tym bardziej bo próbował dociec skąd ów strach...

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 455


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Sro Cze 14, 2017 10:55 pm

Wzruszyła delikatnie ramionami na jego słowa, nie bardzo zarazem wiedząc, co właściwie powinna mu powiedzieć więcej. Dlatego też milczała przez chwilkę, zanim niepewnie skinęła głową.
- No dobrze - odparła mu, nie dodając jednak nic więcej od siebie. No, chociażby o włosach, w końcu sama miała je długie, więc dość dobrze zdawała sobie sprawę, co mógł odczuwać teraz.
No i chyba jednak wampiry nie przepadają za bardzo za słońcem, co nie?
Udała się również pod to samo drzewo, siadając w cieniu... Ale o wiele dalej niż sam jasnowłosy. Mimo wszystko, nie chciała zmniejszać odległości, gdy na dodatek miała świadomość, że sam wampir nie był sam. Zdecydowanie nie czuła się zachęcona do jakiejkolwiek rozmowy i teraz tylko zastanawiała się, dlaczego właściwie zgodziła się na to. Aż westchnęła cicho. To chyba z czystej uprzejmości.
Przekrzywiła łebek, zastanawiając się jednocześnie, dlaczego jej o tym mówił... No i co właściwie powinna zrobić teraz z tym fantem.
- Huh... Nie lepiej poznać kogoś innego? W sensie... By mieć przyjaciół? Chociaż znajomych? - odparła mu natomiast, z delikatną nutką niepewności w głosie. Nie miała jak więcej próbować mu doradzić... O ile właściwie te słowa można nazwać radą.
Uniosła lekko brwi.
- O projektowaniu strojów - odpowiedziała mu, gdy już skończył mówić na temat samej samotności i nudzie. Aż tak bardzo go to uwiera? - Jesteś dziwny - stwierdziła w końcu. - Nie rozumiem twojego zachowania teraz - nadal zachowywała odległość i z niepokojem patrzyła w jego stronę.
No... Ale właściwie jak zareaguje na jej słowa?

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Czw Cze 15, 2017 10:20 am

Uwaga na temat przyjaciół sprawiła, że wampir zrobił się bardziej posępny. Zdecydowanie nie to chciał teraz usłyszeć z ust młodej dziewczyny
-Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Spójrz na siebie samą i to co teraz robisz. Już mnie poznałaś, ale się mnie boisz bo jestem w pół-przemieniony.... nie każdy ma szczęście urodzić się całkiem normalnym. Właściwie to źle się czuję z zablokowanymi mocami, te głupią bransoletkę noszę tylko dlatego, że chcę się kłócić z oświatą. Z drugiej strony osoby takie jak ty chcą bym ciągle z nią chodził bo wtedy się czują bardziej jak przy człowieku... Nie ty jedna się boisz, może inni się nie boją psów, ale potworów już tak. Za to wampiry... raczej nieczęsto spotykam takie które mogłyby wykazać się chęcią posiadania przyjaciela, wielu z nich jest bardzo ambitnych, rządnych władzy i innych dziwnych pobudek których ja chyba nie zrozumiem. Może po prostu jestem na to za głupi?
Wampir najwyraźniej się załamał. Jednak prawdą było to, że faktycznie większość osób które spotykał tak czy inaczej albo się go bała, albo próbowała spacyfikować na własną modłę, co się Kojiro wcale nie podobało. No wyjątkiem był świeżo upieczony kochanek wampira... jednak ten postanowił sobie gdzieś zniknąć ot tak nie wiadomo gdzie...
-Przepraszam, za to moje narzekanie... pewnie nie powinienem. Jednak sama pomyśl ile można mieć znajomości w ciągu ponad tuzina setek lat? Jestem jednym z najstarszych wampirów w okolicy, osoby które mają więcej mogę policzyć na palcach u ręki. A ich ciężko nazwać przyjaciółmi, to szefowie dużych rodów, myślisz, że taki ma czas dla jakiegoś zwykłego psa? Mają własne zajęcia. A ja przeżyłem już swoich przyjaciół, to za każdym razem boli. Nawet wampiry nie są wieczne. Może gdybyś ty nie bała się tak psów dołączyłbym do tych którzy mnie już opuścili? Sam nie wiem, nawet nie wiem czy wampiry mają jakieś "tam" tak jak ludzie, nikt z nas nie ustalał żadnej religii, pewnie dlatego ludzie tak chętnie przypisują nas jakimś dziwnym demonom.
Nieco się rozgadał, nawet nie wiedział czy dziewczyna go słucha, ale jakoś niezbyt się tym teraz przejmował, mogła go równie dobrze olewać. Położył się na trawie podsuwając ręce pod głowę a kapelusz wcześniej odkładając na bok. Usłyszał o czym jest książka i uśmiechnął się lekko strzygąc uszami
-O projektowaniu strojów? Hmmm... jak ja już dawno nie słyszałem żeby komuś jeszcze chciało się to robić. Sama też coś szyjesz? Wiesz mam w domu parę książek o strojach, choć takie o jakich tam mowa chyba istnieją już tylko w muzeach. Ale jakbyś chciała możesz kiedyś wpaść obejrzeć, o psy się nie martw, zamknę je w klatkach żeby cię nie straszyły.
Zaproponował w sumie dosyć luźno. Może sam zbyt dobrze się na szyciu nie znał, ale sam był duszą artystyczną więc rozumiał charakter podobnych zajęć. Przez chwilę się zamyślił
-Może jakbym dobrze poszukał to bym znalazł w ubraniach coś z tamtych czasów? Wiesz miałem kiedyś jakieś rzeczy z niemieckiego pałacu Cesarskiego. Cesarz bardzo lubił dziwne zwierzęta, sprowadził tam różne zwierzęta z wypraw do innych krajów, obecnie ponoć ich potomkowie znajdują się w berlińskim z.o.o.
Najwyraźniej coś mu się wspomniało z jego przeszłości i chyba musiało to być coś dosyć przyjemnego, bo na pyszczku wampirka pojawił się wesoły uśmieszek. Usłyszał że jest dziwny i jedno ucho mu zjechało na bok głowy, a minę miał nieco pytająca
-Dziwny? Tak uważasz? Ehh... może na starość dziwaczeje? Ponoć starzy ludzie też dziwaczeją jak są starzy? Przynajmniej tak od kogoś słyszałem. Może zatem mnie uświadomisz co jest nie tak z moim zachowaniem? Szczerze mówiąc mi samemu raczej trudno to wyłapać.
Obrócił się na brzuch dalej leżąc spokojnie i oparty na łokciach z brodą na nadgarstkach patrzył na nią niczym ciekawskie dziecko z lekkim niewinnym uśmiechem. Ale naprawdę był ciekaw co dziewczyna mu odpowie, wcale za to nie wyglądał na choć trochę obrażonego, najwidoczniej uznał ten fakt za całkiem prawdopodobny i nie chciał zaprzeczać?

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 455


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Czw Cze 15, 2017 10:48 pm

Cóż, a co robiła przez ten czas Midori? Po prostu patrzyła, mrugała oczami i słuchała tego całego monologu, nie bardzo zarazem wiedząc, co powinna zrobić. Prawdę mówiąc, po prostu nie spodziewała się takiego przebiegu wydarzeń...
I tego, że wampir zdecydował się akurat przy niej wyżalić na to wszystko.
Zdecydowała się jednak milczeć i nic nie powiedzieć na ten temat. Naprawdę nie rozumiem... Co go tak wzięło? Czyżby był aż tak samotny, że potrzebował "pogadać" z pierwszą, lepszą osobą?
Przełknęła ślinę i potarła policzek, odwracając wzrok.
- Może spróbuj szukać znajomości przez internet? - bąknęła w końcu. Niedobrze. Czemu właściwie tutaj jestem i wysłuchuję jego żali? Miała wrażenie, że daje się w coś głębszego wkopać... W co właściwie nie powinna.
Przygryzła dolną wargę, już nie będąc pewną, co powinna zrobić z tym faktem. Wydawało się jej... Nie, może jednak inaczej? Aww... Mam totalny mętlik w głowie! Naprawdę nie wiedziała, co z tym wszystkim zrobić! Z jednej strony to przecież osoba, którą miała... I właściwie powinna zabić. Ale zaś z drugiej strony...
Eh, zdecydowanie powodowało to zamieszanie w jej łebku.
- Trochę tak. Czasem proszę kogoś o pomoc - bąknęła w odpowiedzi, dochodząc jednocześnie do jednego wniosku; nie wiedziała co powinna zrobić teraz. I tak go nie zaatakuję... Nie mam ze sobą broni. Cholera. Wręcz mogę przyznać, że po prostu mnie zaskoczył.
- Etto... - no i sama propozycja była niecodzienna. Ba. Aż tak bardzo chciał z nią po przebywać chociaż trochę dłużej? - Eeh... Nie rozumiem... Dlaczego właściwie zapraszasz mnie do siebie? Przecież obecność osoby, która się ciebie obawia raczej nie jest najlepsza... A raczej beznadziejna, jeśli chodzi o jakieś miłe spotkanie - przewróciła nieco oczami po tych słowach.
Wysłuchała jego dalszej paplaniny. Huh... Wychodzi na to, że mu się to rzeczywiście podoba. Albo się jej wydawało, albo rzeczywiście się tamten mocno ożywił przez ten jeden temat.
Przeciągnęła się delikatnie i usiadła na kolanach, jednocześnie patrząc na niego samego.
- Chociażby twoje zachowanie wobec mnie. Rozmawiasz - Dobra, głównie ty mówisz, ale nieważne... - I właściwie zachowujesz się dość swobodnie przy osobie, którą prawie nie znasz... I która tak właściwie próbowała cię pozbawić życia. Raczej to nie brzmi za sympatycznie, co nie? - posłała mu pytające spojrzenie.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Pią Cze 16, 2017 12:05 am

No cóż wampir się spodziewał bardzo różnych odpowiedzi, jednak nie wziął pod uwagę... no właśnie, internetu. Kiedy dziewczyna mu to zaproponowała zrobił minę jak dziecko które ma się zaraz rozpłakać i patrzył tak na nią z niemal rozpaczą
-Jak ty sobie wyobrażasz 1200letniego dziadka szukającego znajomości przez internet? Rany... ja nawet nie ogarniam tego całego dziwnego żargonu. Dwa komputery które odważyłem się kupić spaliły się...
Zdecydowanie był załamany taką radą. Zdecydowanie się nie nadawał do używania tak skomplikowanych urządzeń, nawet jeśli przeżył cały czas powstawania komputerów to była dla niego czarna magia. Właściwie był raczej typem osoby gotowej pisać listy gdyby nie to, że zmuszono go do zakupienia telefonu... którego oczywiście teraz próbował znaleźć i uświadomił sobie, że go zostawił w domu, nawet tego nie umiał upilnować... ojć. Po chwili usłyszał jej pytanie i westchnął ciężko
-Może dlatego, że nawet nie wiem czemu się mnie obawiasz? Po prostu cię obserwuję i próbuję zrozumieć. Nie robię ci nic, nawet jak mnie zaatakowałaś nie chciałem ci nic zrobić, nie zabijam ludzi. Przynajmniej już nie, wystarczy mi śmierci, za dużo w przeszłości jej było. Jeśli ludzie i wampiry mają ze sobą coś wspólnego to jest to zabijanie, a powodów potrafi się znaleźć tyle ile istnień a nawet i więcej, na ulicy co dzień giną ludzie za to, że się krzywo na kogoś popatrzyli, nawet jeśli to gówno prawda. Smutne, ale prawdziwe. Jestem byłym żołnierzem, wplątano mnie w tyle wojen, że już nie jest mi dane zliczyć widzianych trupów. Uważasz, że jestem dziwny bo zamiast walczyć wolę kogoś poznać? Szczerze mówiąc jesteś jednym z najmilszych zabójców jakich na mnie nasłano przez ostatnie lata. Nie jesteś typem osoby która kieruje się tylko rozkazem prawda? Wiem, że może boisz się mnie z powodu mojego psiego wyglądu, ale jest jedna rzecz u psów przydatna, nazywa się to empatia, czuje intencje ludzi. I wież mi znam wielu ludzi którzy już dawno próbowaliby mi ukradkiem wbić sztylet w plecy, ty tego nie robisz. Zamiast tego siedzisz tu ze mną niepewna, ale nie masz złych zamiarów. Jeśli mam być szczery jeśli miałbym być kiedyś zabity chciałbym zginąć z rąk osoby tak miłej jak ty. Nie jesteś zła, raczej wydajesz się nieco zagubiona... dobra z ciebie osoba.
Uśmiechnął się lekko z powrotem kładąc na trawie.
-Nie wiem czemu tak bardzo boisz się psów, skrzywdził cię kiedyś jakiś? Fobie zazwyczaj skądś wynikają, nie daje mi to spokoju. Pytasz się czemu chcę cię zaprosić. Jeśli na mnie polowałaś to jednak coś ci o mnie chyba powiedzieli? Jestem ciekawy, czy to co ci powiedzieli było prawdą. Wielu ludzi, a szczególnie łowców ma nas za istoty które nie posiadają uczuć, to trochę smutne. Ale nie wszystkie wampiry chcą walczyć i zabijać, niektórzy są tacy jak ja, chcąc spokojnie żyć. Niestety w całej tej wojence miedzy łowcami, a wampirami osoby które nie chcą walczyć najszybciej giną, oddają życie za chęć niezbrudzenia sobie rąk krwią bardziej niż zmusza nas do tego natura. Chcę po prostu byś mogła trochę poznać prawdziwego mnie, może któregoś dnia przestaniesz się mnie bać? Może przez to sprawię, że będziesz zdolna mnie zabić. Ale nie będę żałować jeśli będę mieć świadomość, że wiesz co robisz. Z kim tak naprawdę walczysz. Po za tym sam chciałbym nieco poznać osobę taką jak ty, dowiedzieć się czemu właściwie zdecydowałaś się na walkę, bo chyba masz w tym jakiś cel?
Pytała a więc dostała odpowiedź, wampir się nieco zamyślił po tym swoim niemalże monologu. Dziewczyna mogła go uważać za dziwnego, jednak jeśli zrozumie, że wampir wcale się nie boi śmierci to zrozumie nieco jego zachowanie? Kojiro wykazywał sie po równo jakimś stopniem mądrości który zapewne do tej pory pozwolił mu przetrwać, co i dużą dozą naiwności podobnej małemu dziecku. Chciał wierzyć, że jego działania mogą mieć jakiś sens, a może po prostu bawił się życiem takim jakim ono po prostu było? Żył już naprawdę długo i czasem czuł, że przestaje pasować do nowoczesnego świata, ale nadal był ciekaw ludzi, lubił ich obserwować, próbował zrozumieć, nawet jeśli ostatecznie mogło to oznaczać, że nie zrozumie nic... ale mówi się trudno. Los był okrutny, a Kojiro z nim nieco igrał dla własnej satysfakcji w odkrywaniu czegoś dań niezrozumiałego.

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 455


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Sob Cze 17, 2017 11:52 am

- Um... To chyba kiedyś wypadałoby się nauczyć tego, prawda? - bąknęła w odpowiedzi ciemnowłosa dziewczyna, delikatnie pocierając policzek. - Albo poprosić kogoś o pomoc - prawdę mwóiąc, zaskoczył ją wiek samego wampira. Na swój sposób to straszne... Wygląda tak młodo, a ma już tyle lat na karku... Pokręciła nieco głową, próbując się pozbyć z niej takich myśli.
- Spalałeś? Nie wiem co trzeba zrobić, by spalić komputer... Musiałeś pewnie przesadzić z włączonymi programami, albo coś - wymamrotała. - N-nieważne. T-to nie ma sensu, by mówić o tym, patrząc na to, że nie jesteś zbyt obeznany w technologii.
Midori... Nie możesz z nim gadać jak gdyby nic. Nie zapominaj, że masz do czynienia z wampirem, którego chciałaś zabić... Z wampirem, który jest po części psem.... I ogólnie z wampirem.
Aż wolała nie wiedzieć, co powiedziałaby jej rodzina na taki widok.
Westchnęła cicho, gdy znów zaczęła słuchać wampira. Prawdę mówiąc... Po prostu ponownie zalał ją monologiem słów, aż przez to Złotooka zaczęła się gubić. Dlatego też siedziała, mrugała co jakiś czas oczami i przekrzywiła głowę. Rany. On naprawdę się w to wkręcił. Na dodatek w słowa przeplatał część własnej przeszłości...
I weź tutaj zrób coś z tym umiejętnie.
Przeciągnęła się w końcu, po czym chwyciła torebkę i rzuciła nią w głowę wampira, gdy ten skończył już mówić.
- Zwolnij. ZWOLNIJ. Gadasz za szybko i za dużo, aż pogubić się można - naburmuszyła się wyraźnie. - Chcesz mnie zupełnie zagadać czy jak? - Przyniosę ci mordoklejkę. Albo co. - Kompletnie mogę się zagubić w twoich słowach.
Czarnowłosa z tego wszystkiego wyglądała na delikatnie złą!
- Aż tak bardzo nie miałeś z kim pogadać czy co? - skrzyżowała ręce na piersiach. - Jeny. Tyle pytań zadałeś, że nie wiem na co ci odpowiedzieć. Ani na co zareagować. Eh. Może od początku, co ty na to? I w sumie, oddaj mi torebkę, muszę mieć czym rzucać w ciebie, jak przesadzisz - żachnęła. Nie dodała nic więcej, czekając natomiast na to, aż odda to, co do niej należało.
I nie, nie zamierzała do niego podchodzić. Zbyt straszny.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Sob Cze 17, 2017 1:18 pm

Naucz się łatwo powiedzieć, wampir nie znał nikogo kto by go mógł nauczyć, więc przekręcił łepetynę na bok i uśmiechnął się
-Za to ty chyba się na tym znasz. To może ty mogłabyś mnie nauczyć. Ajjj.... nie mam pojęcia jak to działa... może po prostu komputery mnie nie lubią? Ktoś mi mówił kiedyś że mam nosić kasztany przy sobie, ale to chyba nie działa.
Uśmiechnął się nieco niezręcznie. Zdecydowanie cokolwiek dziewczyna nie powiedziała o programach, wampir po prostu się na tym nie znał, jak sama to ostatecznie stwierdziła.
Zdecydowanie się rozgadał, ale nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo dziewczyna mogła tego nie ogarniać. W końcu rzuciła w niego torebką, a Kojiro chyba nawet nie zdawał sobie z tego sprawy co robi, ale odruchowo złapał lecący przedmiot. Dopiero po chwili zaskoczony spojrzał na dół patrząc na torebkę którą gdyby nie wyuczone odruchy byłby dostał w makówkę. "Zwolnij zwolnij...." Psie oczy zrobiły się smutne niczym u dziecka które zaraz ma zamiar płakać i pozycja zmieniła na klęczki, wampir skłonił się przednią
-Gomene, gomene, gomene...
Po chwili się podniósł do klęczącego siadu z miną jakby to nie torebką dostał, a co najmniej stał ktoś nad nim z batem. Ale co się dziwić skoro tam gdzie spędzał swoją przeszłość niesubordynację bardzo surowo się karało. Psiak po prostu się poczuł winny i całą swoją postawą wyrazić chciał przeprosiny.
-Ajj.... nie chcę zagadać... gomene... chyba nad tym nie panuję za dobrze...
Przyznał się do błędu a na jego poliki wypłynął rumieniec, zdecydowanie poczuł się zakłopotany gdy dziewczyna tak zwróciła uwagę na jego nadmierną gadatliwość.
-Hiro-sama nie jest zbyt gadatliwy... właściwie jest głową rodziny więc ma tendencje rozmawiać zdawkowo jak dyplomata. A tak... mój dom od jakiegoś czasu jest pusty. Osoby które w nim mieszkały go opuściły. Są tylko psy... ale właściwie dwa z nich już są bardzo stare, niedługo mnie opuszczą. Takeru jest miły, ale sama go poznałaś, do rozmownych nie należy. Więc raczej masz rację...
Odpowiedział jej szczerze, tym razem wolniej. wydawał się przy tym jakiś skruszony. Znów spojrzał na torebkę. Miał ją oddać? Tylko jak? Skoro dziewczyna nie chciała się do niego zbliżać? Podrapał się pazurem drugiej ręki po głowie
-Proszę...
Wyciągnął w jej stronę torebkę tak by mogła ją zabrać nie musząc się zbliżać za bardzo, przynajmniej plusem okazały się długie ręce wampira. Miał przy tym nieco dziwną minkę, zdecydowanie wolałby podejść do niej normalnie ja oddać, ale wiedział, ze wtedy mogłaby się wystraszyć i uciec, a tego przecież nie chciał. I od początku... wampir znów się podrapał po głowie... tylko w sumie od czego on zaczynał? Sam już nie pamiętał... chyba naprawdę za dużo gadał...
-Ymm... czy jeśli pójdziemy do mnie i ubiorę bransoletkę to będziesz się mnie dalej bać? Jednak chciałbym ci pokazać te książki nie bojąc się, że cię przypadkiem dotknę i uciekniesz. Nadal nie wiem czemu tak bardzo się boisz psów. Potrafisz powiedzieć co jest takiego w nich co przyprawia cię o panikę?
Zapytał tym razem nieco ograniczając swoją wypowiedź, no i przede wszystkim, tym razem czekał na jej odpowiedź. Tonbo z tyłu coś zaczął burczeć nieco skomląc, na co wampir wyciągnął z kieszeni nieco naciągniętych spodni coś w rodzaju butelki w plastikowej obudowie która mogła służyć za miskę kiedy się ja postawiło na ziemi co wampir właśnie zrobił. Wielkie psisko podeszło do niego i zaczęła pić dosyć łapczywie
-Tobie też jest gorąco, co?
pogłaskał psa po grzbiecie spokojnie. Tonbo w końcu skończył pić i przylepił się do swojego właściciela leżąc na ziemi z łbem na kolanach Kojiro
-Domyślam się że raczej cie tym nie przekonam Midori-chan, ale psy które są u mnie to w większości zwierzęta nad którymi ludzie się znęcali. Shina już znasz. Ten tutaj to Tonbo, kiedyś był psem policyjnym, ale ucierpiał podczas jednej z akcji i boi się głośnych dźwięków. Jest więc na swego rodzaju emeryturze. Widzę, że patrzysz na niego ze strachem, ale ten staruszek uratował wielu ludzi, to dobrze stworzenie.
Przedstawił pokrótce rysopis swojego psiego przyjaciela. Właściwie każdy jego pies był w jakiś sposób ciekawym przypadkiem, wataha Kojiro była zarówno tak przypadkowo powstałą sforą co i zwierzętami które potrzebowały czyjejś uwagi i miłości, a ludzie nie zawsze chcieli je takowym obdarzyć. Po za tym wampir miał nadzieję, że jeśli dziewczyna pozna nieco zachowania tych zwierząt to nieco zrozumie, że jednak nie są to bezrozumne bestie. Może miały móżdżek na etapie 6 latka ale były też kochane, pomocne, odważne, albo wręcz na odwrót. po prostu były tak różne jak i ludzie.

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 455


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Nie Cze 18, 2017 11:26 pm

- Tak w sumie... O jakie kasztany chodzi? - spytała się go natomiast, jednocześnie odczuwając niemałe zdezorientowanie. - To jakiś przesąd...? - prawdę mówiąc, nie przychodziło jej teraz na myśl coś na ten temat. - Hm... I nie, nie uważam się za eksperta od komputerów, ale kiedyś może zdołałabym ci pokazać podstawowe funkcję na tym. A tak w sumie, istnieją nawet książki do obsługi komputera, czytałeś jakąkolwiek? - dorzuciła kolejne pytanie, delikatnie kręcąc głową. Nie wiedziała naprawdę, co trzeba było zrobić, by doprowadzić komputer do stanu zniszczenia.
Ale...
Wyraźnie zdębiała, widząc zachowanie wampira. Ba. Po prostu zamarła, odczuwając jednocześnie zdezorientowanie i niepewność. Również rozejrzała się, zanim ponownie spojrzała na niego.
- Wstań, ludzie się patrzą - jęknęła. - Co to właściwie miało być? - dodała jeszcze, przełykając ślinę. Sama sytuacja zrobiła się lekko mówiąc niezręczna i sprawiała, że sama dziewczyna odczuwała pewnego rodzaju zawstydzenie. Tak, naprawdę to, co robił teraz jasnowłosy było... Dziwne.
I koniec końców wyszło na to, że rzeczywiście wampir nie miał z kim pogadać... Chociaż w tym przypadku nie bardzo mogłaby mu pomóc... W końcu... Chwila. Nie powinni być wrogami? Ale... Zachowanie Kojiro kompletnie nie wskazywało na to, by uważał ich relacje za takie.
I weź tutaj spróbuj co zrobić.
- Kto wie... Może jednak odnajdzie się ktoś, kto zamieszka z tobą i przynajmniej będziesz mieć z kim rozmawiać? Ewentualnie w końcu nauczysz się obsługiwać komputer - potarła policzek, odwracając na moment wzrok. Przez niego mam mętlik w głowie. Nie wiem co powinnam zrobić... I chwila, czemu na swój sposób zaczyna mi się go robić żal?
Westchnęła cicho, po czym wyciągnęła rękę i zabrała od niego swoją torebkę. Ważne jest w tym momencie, że starała się nie dotykać go podczas tej oto czynności.
- Dzięki - bąknęła natomiast, delikatnie kiwając głową. Po tym usiadała ponownie i położyła torebkę obok siebie, spoglądając ponownie na wampira i wzdychając cicho... No właśnie, gdy znów zaczął mówić. Ale na szczęście nie zalał jej ponownie falą słów.
- Hm... Z jednej strony tak, z drugiej nie - cóż, potrzebowała krótkiej chwili, by zastanowić się nad samą odpowiedzią. - Niby nie będziesz mieć uszów, ale z drugiej strony dalej mam świadomość, że jesteś psowatym. I chwila, kto powiedział, że pójdę do domu wampira, którego właściwie nie znam? - naburmuszyła się nieco. - Wiem, że mieszkasz na strasznym odludziu... Za dużo bym ryzykowała - splotła palce i położyła je na swoich kolanach. - I nie wiem, czemu się boję. Nie przypominam sobie żadnej przyczyny... Bardziej to, jakbym miała to, odkąd pamiętam - przyznała się szlachetnemu. Nie potrafiła rzeczywiście definiować źródła tego, skąd właściwe się wziął się owy lęk.
Jednakże słysząc i widząc towarzysza wampira mimowolnie wydała z siebie syk, po czym przeszła z kolan do siedzenia, by móc w ten sposób trochę się cofnąć.
Ale fakt, że zdecydował się jej powiedzieć historię psa - mimo iż nie prosiła o to - był nietypowy.
- Rozumiem, rozumiem, ale to nie sprawi, że nagle przestanę się ich bać - odparła mu natomiast, decydując się tym razem już powstać na obie nogi. - Dla mnie to jedynie straszne istoty, nieważne jakbyś je określił, Kojiro-san. Eh... Zresztą - pokręciła nieco głową. - Wątpię, by doszło do czegoś więcej. Tak samo jak i ta rozmowa... Nie wiem czy ona właściwie ma na coś wpływ. Sama mam wrażenie, że zbyt bardzo się różnimy, by dość do porozumienia - przyznała mu się. Właściwie jej słowa wskazywały na to, że była teraz zdecydowana by odejść...
A przynajmniej do momentu, gdy do jej uszu dotarło szczekanie. Jeden... Dwa... Nie, trzy psy.
No tak, byli w parku, a i tutaj ludzie przyprowadzali swoje pupile. A fakt, że znajdowało się tutaj półtora psa sprawił, że zaciekawione stworzenia zdecydowanie z chęcią tutaj przybiegały.
Szkoda tylko, że to sprawiło, iż sama czarnowłosa zbladła i zamarła w miejscu... W momencie, gdy zobaczyła, że już są tak blisko. W jej oczach stanęły łzy, a sama łowczyni zdecydowanie nie wiedziała, co powinna zrobić.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Pon Cze 19, 2017 1:58 pm

Wampir podrapał się po łebku... jakie kasztany?
-Ymm no takie zwykłe kasztany. Ludzie mówią, że niby niwelują negatywna energię. Heh.. wiem, że to pewnie głupie, ale jak coś nie chce działać to już próbuje się wszystkiego. Jak widać raczej nie działa.
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Po chwili dziewczyna stwierdziła, ze mogłaby go czegoś spróbować nauczyć na co uszka Kojiro podskoczyły wesoło do góry, a na pyszczku pojawił się wesoły uśmiech
-Oczywiście że czytałem, ale komputer mnie nie słucha!
Oskarżył biedne urządzenie o brak współpracy, no bo sam przecież się starał ustawić coś wedle instrukcji, to ono nie działało!
Potem Midori kazała mu wstać kiedy przepraszał co też grzecznie uczynił z lekko z strofowana minką
-Bo nie chcę by Midori-chan była na mnie zła, a była zła prawda?
Zrobił przy tym dosyć nieświadomie słodką minkę przepraszającego zwierzaczka.
Nieco zaskoczyło Kojiro to jak dziewczyna nagle zbuntowała się przeciwko pójściu do jego domu. Pokręcił łebkiem po czym odwrócił go lekko na bok z zapytaniem w oczach? Co jej tak nagle?
-Coś tam już znasz. Po za tym mówiłem ci to już ostatnio, gdybym chciał ci coś zrobić zrobiłbym to już dawno! Midori-chan byłeś nieprzytomna kiedy zabrałem cię do domu. Nawet jak się obudziłaś chciałaś mnie zabić, a mimo to nie zrobiłem ci krzywdy. Zważając na to, że to ty jesteś łowcą to ja ryzykuję o wiele więcej, szczególnie, że nie chcę zabijać.
Odpowiedział pierwszy raz od dłuższego czasu mając naprawdę poważny ton głosu. Zdecydowanie psowaty nie rozumiał teraz tego odskoku dziewczyny. Przecież jej obiecał, że nic jej nie zrobi.
-Byłem i mentalnie nadal jestem wojownikiem, posłusznym danemu słowu, nie rzucam słów na wiatr jak wielu ludzi obecnie, obiecałem, że w moim domu nic ci się nie stanie i szybciej sam zginę niż dopuszczę by słowo to zostało złamane.
Stwierdził z niezwykłą pewnością siebie. Mimo wszystko mógł wyglądać słodko, ale był jednak starym wampirem który posiadał zasady, surowe i sztywne, których się trzymał honorowo nawet jeśli świat wokół niego zapominał czym jest honor. Całe jego jestestwo było najwidoczniej ową wyuczona postawą, której nikt nie mógł złamać.
Niestety nie udało mu się dowiedzieć czemu Midori boi się tak psów. Właściwie wychodziło na to, że cokolwiek nie próbował Kojiro Midori zwyczajnie chciała od niego uciec, co zabolało psowatego. Znów psie uszy opadły na bok głowy
-Nie rozumiem czemu tak nagle twierdzisz... Sama mówisz, że mam szukać kogoś z kim mogę porozmawiać, a sama właśnie reagujesz tak jak większość osób które chciałem poznać. Uważasz, że nie dojdziemy do porozumienia tylko dlatego, że mam psie uszy? No bez jaj... nawet nie chcesz spróbować mnie poznać. Aż tak bardzo mnie nienawidzisz? Jestem tak beznadziejny, że nawet łowczyni nie chce mnie tknąć kijem... dno.
Psowaty się załamał i właściwie leżał plackiem na ziemi, nawet nie patrzył jak Midori wstaje i próbuje odejść, półpies złapał doła i to dosyć mocnego. Właściwie pewnie nie ruszałby się z tego miejsca gdyby nie jakiś mało określony dźwięk doszedł go jego uszu. Midori wystraszona wyglądała jak by była robocikiem który się zaciął. Kojiro przez chwilę się zastanawiał co powinien z tym fantem zrobić, jeśli będą tu psy łowczyni nie zdoła uciec, ale raczej też nie będzie miło i grzecznie siedziała. Już dobrze wiedział jak wygląda u niej panikowanie. Dlatego spokojnie wstał i podszedł koło niej. Po chwili szczeknął donośnie, a wszystkie ciekawskie psy postanowiły najwyraźniej zrezygnować z próbą zaznajamiania się z półpsem. Kojiro natomiast zrobił coś czego raczej dziewczyna nie mogła się spodziewać szczególnie opanowana strachem. Objął ją ramieniem i przyciągnął do swojego torsu tuląc dosyć mocno by nie mogła się wyrwać, ale i tak by nie zrobić jej przy tym krzywdy.
-Midori-chan, nawet jeśli nie potrafisz mnie zrozumieć, proszę daj mi chociaż szansę poznać się. Przestań myśleć o psich uszach, jestem też normalną osobą która czuje tak jak ty. Też mogę się bać i czuć smutek, też mogę się chcieć cieszyć zupełnie jak człowiek. Jedyne czego chcę obecnie to spokojnie żyć. Ty wtargnęłaś bo mojego życia chcąc mi życie zabrać. A nawet nie próbowałaś zobaczyć komu to życie zabierasz? Skąd w tobie taka łatwość do odebrania komuś życia? Jednego czego się nauczyłem podczas tych długich lat to to, że życie łatwo się zabiera, ale raz zabranego oddać już nie sposób. Skąd więc tak łatwo ci przychodzi osądzenie kogoś kogo nie znasz? Nie wiesz nawet co odbierasz... ale ja chcę chociaż wiedzieć kto chciał odebrać wszystko mnie. Midori nie chcesz mnie poznać, ale ja chcę poznać ciebie.
Jego uścisk był dosyć spokojny, a głos dosyć troskliwy. Właściwie zachowywał się nieco jak rodzic przy swoim dziecku. Skąd ta postawa trudno było stwierdzić, ale najwidoczniej psowaty widział coś w dziewczynie dobrego, czego ona sama może wcale nie chciała wprost pokazywać? Spojrzał jej w oczy dosyć łagodnie
-Już ostatnim razem ofiarowywałem ci pomoc. Nie chcę z tobą walczyć, wolę cię poznać, chciałbym cię chronić, bo czuję że nie jesteś wcale taka zła. Wielu już próbowało mnie zabić, ale ty nie jesteś taka jak oni. Proszę, pozwól mi być swoim psem, choćby tylko po to bym mógł cię chronić przed innymi. Obcy pies może być potworem, ale twój własny będzie ci zawsze lojalnym przyjacielem. A jeśli dalej uznasz, że jestem złym psem zabijesz mnie tak jak chciałaś kończąc swoją misję. Proszę daj mi choć tą jedną szansę.
Poprosił szczerze kładąc rękę na jej dłoni i przyłożył do swojego torsu, gdzie było serce, u niego bijące serce, bo w końcu był hybrydą, a to sprawiało, że jego ciało zachowywało się zupełnie jak u żywych istot. Bardzo rzadkie zjawisko, prawie wręcz niespotykane, w końcu wampiry przeważnie nawet jak żyły były martwe, a przynajmniej tak określano zbyt powolny metabolizm który sprawiał, że bicie serca normalnego wampira było raczej niewyczuwalne dla człowieka. Kojiro różnił się pod różnymi względami od większości wampirów. Inne było jego ciało, inne bywało zachowanie, ale było też coś co posiadła tak samo jak wszyscy, potrzebę uwagi, potrzebę do odczuwania uczuć i te doprowadziły psowatego wampira do obecnej sytuacji. Będąc z dala od dziewczyny nie mógł jej tego pokazać. Jednak kiedy już to zademonstruje łagodnie ja puści i odsunie się na tyle by dziewczyna mogła się uspokoić. Będzie stać i czekać na jej odpowiedź, teraz nie było wokół tyle psów więc mogła również uciec, lecz jeśli to zrobi będzie mogła zobaczyć łzy spływające po policzkach wampira

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 455


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Wto Cze 20, 2017 10:40 pm

- Etto... Wiem, że czterolistna koniczynka podobno przynosi szczęście... Więc może warto to zastosować... - chociaż ile w tym prawdy i czy coś to da... To zupełnie inna kwestia, którą warto poruszyć innym razem. Aktualnie jednak przyszło jej coś takiego na myśl, więc po prostu podzieliła się z tym... I tyle. Co więcej można było powiedzieć?
Przekrzywiła nieco łebek.
- A tak właściwie... To z którego roku są dane książki na temat komputera...? - właściwie, jako wiekowy wampir... Mógł po prostu posiadać coś za starego na te czasy. A takie właśnie miała wrażenie, gdy tak rozmawiała z nim przez ten czas. Niekiedy naprawdę sprawiał wrażenie bardzo nieogarniętej osoby.
Zamrugała ślepiami, widząc jego sposób przepraszania... Cholera. Cholera. Cholera. Nie wiem czemu, ale przez ten krótki moment wydaje się być naprawdę bardzo uroczy. Nie spodziewała się tego i właściwie... Śmiało to można było uznać za wykonany cios z zaskoczenia na ciemnowłosą.
- N-nie... Nieważne... - bąknęła niepewnie w odpowiedzi, zdecydowanie nie wiedząc, co powinna z tym wszystkim zrobić.
Ale zdecydowanie jedno pewna była. Musiała się wziąć w garść i postawić na swoim, jednocześnie wyznaczając granicę pomiędzy nią i wampirem. Nie można był mimo wszystko zapomnieć, że ową dwójkę dzieliła dość spora różnica.
- Nie mam pojęcia co chodzi ci po głowie - odpowiedziała mu wprost. - Mimo wszystko, możesz mieć najróżniejsze myśli i chęci czy zachcianki. Równie dobrze mogłoby ci się teraz coś odwidzieć, mimo danego wcześniej słowa. I chwila, nie mów na głos, kim jestem... - nachmurzyła się mocno. - Ja nie rozpowiadam wzdłuż i wszerz, że jesteś wampirem. I ciekawe niby z której strony ryzykujesz, hę? - nie rozumiała teraz tego. Jak dla niej, to właśnie ona była teraz w kiepskiej sytuacji... Mając do czynienia z szlachetnokrwistym wampirem, o wiele bardziej starszym, przewyższającym ją pod względem aspektów fizycznych i doświadczeniem...
Zdecydowanie miała przechlapane.
- Nie wiem... Patrząc na to wszystko, jak i na fakt, że mogłeś po prostu blefować... Myślisz, że powiesz parę słów i uwierzę ci na słowo? Osobie, którą dopiero co poznałam? - No i chwila, tak właściwie nie jesteśmy w twoim domu. Ale... Tego nie powiem już na głos. Prawdę mówiąc, coraz to bardziej obawiam się tego, co może mieć tutaj miejsce.
Westchnęła cicho, gdy dotarły do niej kolejne jego słowa. Czy on próbuje mnie wziąć teraz na litość?
- Mylisz się. Nie nienawidzę cię, ja po prostu boję się psowatych, a ty jesteś jednym z nich. Czy ty chciałbyś się znajdować blisko czegoś, czego bardzo się boisz? - spytała sie go natomiast, mając cichą nadzieję, że zrozumie, co miała na myśli. Zresztą, co ja się łudzę? Na pewno mnie nie zrozumie, będzie się jedynie upierać przy swoim i wmawiać mi, że zachowuję się tak, bo wygląda inaczej niż normalny człowiek. Pokręciła nieco głową, nie bardzo wiedząc, czy coś powinna więcej dodać. Mimo wszystko, miała bardziej przeczucie, że zostanie to wszystko źle odebrane.
No i na dodatek te psy... Czy to jakaś ironia losu? Czy ktoś to specjalnie robił przeciwko niej? Ciężko stwierdzić. No i szczeknięcie Kojiro nie sprawiło, że poczuła się lepiej. Po prostu mimowolnie wzdrygnęła, mając wrażenie, że po prostu zaraz zacznie... Krzyczeć.
No... I jednak przytulenie czarnowłosej w takim stanie nie było idealnym pomysłem.
Prawdę mówiąc, ciężko było stwierdzić, ile i czy właściwie cokolwiek dotarło do Midori. Bardziej można by powiedzieć, że po prostu po nieudanej próbie wydostania się z uścisku, wyłączyła swój umysł. Inaczej? Można by to przyrównać do stanu totalnego zawieszenia. Oczywiście, wampir mógł czuć, jak dziewczyna drży, ale też i zauważyć jej puste spojrzenie i brak odpowiedniej reakcji na jego słowa.
Aż ciężko powiedzieć czy je usłyszała.
Nawet odsunięcie się nie dało efektu takiego, by "przebudziła się". Ba, gdy ją puścił, zamiast uciekać... Upadła na tyłek, by potem przysunąć do siebie kolana i zwinąć się w ten sposób w kłębek, nadal drżąc.
Chyba bliskość wampira, w dodatku tak niespodziewana, nie była czymś, czego się spodziewała. Brak przygotowania mentalnego sprawił, że odczuwała atak paniki... Tym razem w takiej oto formie. W jej oczach pojawiły się łzy... A okoliczni ludzie nagle zaczęli się interesować tym, co tutaj się działo. Jakiś nastolatek pokazał palcem na jasnowłosego i zwiniętą obok niego dziewczynę i coś krzyknął.
Nie wyglądało to za dobrze...

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Wto Cze 20, 2017 11:27 pm

-Kupiłem jakieś dwa lata temu.
Odpowiedział jej spokojnie, mimo wszystko dane nie były chyba aż tak przedawnione, może był mało ogarnięty w tych sprawach, ale starał się jakoś minimalnie nadążać nad i tak jego zdaniem zbyt szybkim rozwojem nauki i technologii. Jednak po chwili słysząc słowa dziewczyny Koji wręcz obrażony pokręcił przecząco głową
-Nie jestem smarkaczem by mi się coś od widywało od tak. Czy w twoim nowoczesnym świecie już naprawdę nikt nie ma na tyle honoru by trzymać się raz danego słowa? Szczerze mówiąc z jednej strony czuję się obrażony kiedy tak na mnie mówisz, a z drugiej jest mi naprawdę smutno, że jeszcze nigdy nie spotkałaś osoby która by miała jakąkolwiek godność której by się trzymała, bo tak przynajmniej wynika z twoich słów.
Odpowiedział na jej oskarżenie poważnie. No i co po całej jego uroczości kiedy łowczyni naprawdę się chciała zwyczajnie od niego odciąć? jeszcze wyrzuciła mu to, ze mówił że jest łowczynią
-Mówię to takim tonem, że słyszysz to tylko ty, nie musisz się martwić, że ktoś zbędny to usłyszy. Z resztą szybciej ludzie by się rzucili na wampira niż ktokolwiek na ciebie, szczególnie w mojej obecności, wszystkie te wypłosze które mogłyby się znaleźć w okolicy wiedzą co spotyka tych którzy odważą się zaatakować osoby które znam. A ryzykuję wiele, Hiro-sama mój brat jest głową rodziny, myślisz, że będzie zadowolony że rozmawiam z tobą? Mi też może się oberwać, zawsze znajdzie się ktoś silniejszy. Może pomyślałabyś też o tym...
Westchnął ciężko ze smutną miną. Myślenie dziewczyny okazywało się chcąc nie chceć dosyć mocno egoistyczne teraz. Nawet nie myślała o tym, że brat Kojiro sam mógłby chcieć go skrócić o głowę gdyby się dowiedział, że psowaty zamiast pozbyć się łowcy który mógł przeszkadza jego planom, to sobie spokojnie z takową rozmawia i nawet próbuje jako tako zaznajomić.
No i jeszcze wytknięcie bania się
-Też się boję wielu rzeczy, ale pracuję nad tym by ten strach przezwyciężyć, nie można całe życie przed czymś uciekać, bo doprowadzi cię to do szaleństwa.
Potem nastąpiła cała akcja z psami. Niestety dziewczyna najwyraźniej nie potrafiła mu odpowiedzieć w żaden sposób, był dl niej tylko bestią i niczym więcej. Wampir widząc jej łzy spuścił smętnie ręce i wlepił oczy w ziemię. Nawet nie zwrócił uwagi na jakiegoś krzyczącego nastolatka. Nie wiedząc co by mogło jeszcze sprawić by dziewczyna przestała go traktować jak potwora chyba się poddał
-Nie odpowiesz mi? No tak, dla ciebie jestem tylko głupim potworem. Jak dla każdego. Wybacz mi, że chciałem cię trochę lepiej poznać.
Wyglądało na to, że nie miał czego tu szukać. Chciał już odejść sam, jednak najwyraźniej nastolatek który ich widział źle zinterpretował całą sytuację, bo po chwili w stronę wampira poleciał kamień który uderzył i rozciął skroń białowłosego wampira zmieniając kolor paru kosmyków na szkarłat. Zdecydowanie nie było dobrze. Pies jako wierny towarzysz najpewniej ruszył na napastników chcąc chronić swojego pana. Za to Kojiro widząc kolejne kamienie w rękach młodzieńców ruszył za psem by nie pozwolić mu na atak na ludziach którzy źle zrozumieli sytuację. W efekcie tego nim wampirowi się to udało pies dostał jednym z kamieni w bok, a kolejne poleciały już na niego wraz z okrzykami, że nie chcą tu zboczeńców. Wampir zamknął oczy próbując ostatkiem woli powstrzymać swoje wampirze moce, które lada chwila miały się aktywować. Jeśli łowczyni czegoś nie uczyni może zostać światkiem braku panowania wampira nad własnymi mocami, a tego Kojiro bardzo nie chciał. Może dużo bardziej ryzykownym dla niego było wyjście do ludzi niż mieszkanie samemu? Ostatecznie jeśli Kojiro nie otrzyma żadnej pomocy wokół niego pojawi się lekkie światło, a rany zbyt szybko dla ludzi zaczyna się goić, co gorsza, ten który jako pierwszy rzucił kamieniem chwyci się za głowę zdziwiony by przekonać się, że sam posiada ranę w miejscu gdzie wcześniej sam uczynił ja wampirowi. Jak więc cała sytuacja się skończy? sam wampir nie miał na to większego wpływu, Time recover działał bezwarunkowo, jeśli się aktywował przez zbyt dużą ilość ran nie dało się go zatrzymać w żaden sposób. Wampir o tym wiedział, lecz tego nie chciał, więc po jego policzkach spływały łzy zmieszane z krwią która już wypłynęła z zadanych ran.

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 455


PisanieTemat: Re: Pluszowy wilkołak   Sro Cze 21, 2017 9:42 pm

Co do komputera, po prostu nie mogła mu uwierzyć. Albo przesadzał, albo był totalnym nieogarem w tej sprawie. A podobno wampiry szybciej się uczą! Bądź co bądź, nie chciała jako tako podważyć jego umiejętności dotyczące ogólnie zdolności przyswajania technologii tych czasów.
Naburmuszyła się nieco na jego słowa.
- Mówisz tak, a nie mam nawet pewności, ile z tego jest prawdą - powiedziała do niego natomiast. - Słowa a czyny to dwie różne sprawy. Potwierdzę, że masz rację dopiero wtedy, gdy zostanę upewniona w tym wszystkim. Póki co... Nie. Zdecydowanie nie - dokończyła swoją wypowiedź. Nie zapowiadało się na to, by miała mu od tak zaufać w tej kwestii. Z drugiej strony, nie można było zapomnieć, że to ich... Drugie spotkanie? Chyba.
Westchnęła cicho.
- Ale oprócz ciebie są jeszcze inne wampiry, prawda? - wytknęła mu. - Więc mogą cię słyszeć i to całkiem nieźle - I w sumie nie mam pojęcia, kim jest ten "Hiro-sama", o którym ciągle nawijasz. No oprócz tego, że jest twoim bratem i najwyraźniej przywódcą twojej rodzinki. Eh. Pewnie chodzi o wampirze rody/ - I w sumie nie, nie pomyślałam. Chwila, jak mogłam pomyśleć, skoro nie było jak? Nie mam pojęcia na co się narażasz, rozmawiając ze mną... Ale to też działa i w drugą stronę. Nie wiesz, na co ja się narażam.
I mniej więcej doszło do takiego wniosku, że oboje w razie czego mieliby przerąbane. Ba, wolała nawet nie myśleć o tym, jak zareagowałaby jej rodzinka na to, że rozmawiała sobie ze szlachetnym...
- Łatwo mówić - odpowiedziała mu cicho. - To nie jest tak, że raz dwa i już znika strach - nie mogła przyznać mu w tej kwestii racji... I tego, by próbować z tym walczyć.
Myślał, że nie próbowała?
Na dodatek sytuacja rozwinęła się w bardzo nieprzyjemnym kierunku. Bliskość wampira sprawiła, że znów zaczęła się bać, a po wszystkim, skończyła tak, a nie inaczej. Jej myśli latały dookoła, a ona sama starała się nagle nie zacząć krzyczeć i płakać już do końca. Przytulenie jej znienacka spowodowało nawet to, że nie potrafiła mu odpowiedzieć. Ale...
Czy właściwie wiedział, jak wyglądała sytuacja z nią? Czy wyciągnął z miejsca własne wnioski?
Pewnie trwałaby w tym stanie przez pewien czas jeszcze, gdyby nie kolejna sprawa. Krzyki. Rzucanie. Tłum. Powoli docierało do niej, że coś działo się jeszcze tutaj. To właśnie skłoniło ją do zamrugania oczami, podniesienia się do pozycji siedzącej i przetarcia oczu z zbędnych łez.
Ale to co zobaczyła, lekko mówiąc, zaskoczyło ją. Nie spodziewała się takiego zachowania, ale... Również i sam Kojiro. Przecież mógł uciec. Postawić się... A nie... Zostać? Dlaczego?
Midori nie widziała wszystkiego ze swojego miejsca... I zarazem nie wiedziała co dalej. Pozostać? Uciec? Nie. A co, jeśli zaatakuje ich? Może nie z własnej woli, ale mógł zawsze stracić kontrolę.
Czarnowłosa wstała na obie nogi po czym wzięła głębszy wdech i...
- Co wy wyrabiacie?! - krzyknęła. - Zostawcie go! - jak zareagują na dziewczynę, która właśnie swoimi słowami potępiała ich zachowanie? - Zgłupieliście? Atakujecie go bezpodstawnie? - cóż... Trzeba było mieć odwagi, by zacząć mówić do tylu ludzi takie słowa, ale... Raczej nie zignorują jej, prawda? Jeśli jednak tak, to podeszłaby do pierwszego z nich i szarpnęła za ramię, by powstrzymać od rzucania kamieniem.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
 
Pluszowy wilkołak
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Skrzydło Szpitalne
» Iwan - łowca wilkołaków.
» Biuro kontroli wilkołaków
» WILKOŁAK - ISTOTA MAGICZNA

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: