IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nieczynne kino

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Nieczynne kino   Wto Paź 23, 2012 5:05 pm

Bardzo stary budynek. Nie jest w użytku od kilku lat. Nie odbywają się w nim żadne seanse filmowe. Jedynie młodzież przychodzi tutaj od czasu do czasu aby posiedzieć w ciszy. Nawet fajna miejscówka. W środku panuje zawsze przyjemny chłód i półmrok. Widać jedynie zarysy znajdujących się tutaj krzesełek jak i schodków prowadzących w dół.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 12:41 pm

To miejsce było idealne dla naszego króla półświatka tego miasta, był wampirem a tutaj było miło, ciemno i zawsze znalazła się grupa jakiś młodych śmiałków którzy przychodzili w poszukiwaniu wrażeń, często też niestety spotykali Constantina a to już nie było takie miłe. Jak każdego wieczoru przychodził tutaj żeby w spokoju obżerać się tym co przynieśli jego pracownicy, zrabowane żarcie ze spożywczaków, a także doglądał tutaj każdą dostawę bardziej wartościowych rzeczy po napadach na domy i tak dalej. W reklamówce dość dużej którą miał przy sobie leżało to wszystko o czym wspomniałem tak więc wampir rozłożył się pół leżąc na zrujnowanych krzesełkach i zaczął sprawdzać swoje dary, oczywiście najpierw zaczął od wyżerania chipsów i popijania pepsi, zdrowa żywność ponad wszystko! Przecież nie jest cholernym królikiem i trawy jadł nie będzie, do tego wszystkiego żeby nie było mu smutno sięgnął do kieszeni wyciągając paczkę papierosów oraz zapalniczkę i zaczął rozkoszować się przyjemną chwilą relaksu w samotności. Liderzy grup to jednak mają życie jak w bajce, gdyby tylko był bogaty, miał apartament oraz żonę i kochankę byłby w ogóle w siódmym niebie, niestety z seksem trzeba było się zadowolić małoletnimi dziewczynami szukającymi tutaj wrażeń za namową kolegów, cóż nie mógł narzekać! Puszczając sobie dymek z ust do góry, zajadając chipsy i popijając Colą poczuł się lekko zmęczony i ospały. Przeciągnął się jak typowy prostak oraz odchylił głowę do tyłu poszukując chwili błogiego stanu zrelaksowania.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 12:55 pm

Lar przyszła tutaj z plaży. Nie mogła się powstrzymywać od ugryzienia tej cholernej dziewczyny, która zaczepiła ją na plaży. Gdyby nie była z Akademii i jej pomoc, w sumie dość ważna dla Zielonej na pewno martwe ciało pływało by teraz w morzu, a jak. Aż trudno się Lar szło, by nie kląć pod nosem. Ona była miła, dla niej. MIŁA! Cóż, ile to rzeczy robi się dla swojego widzi mi się. Teraz wystarczyło poszukać dyrektora, ale z tego co słyszała, gdzieś wyjechał. To jednak nie powstrzyma ją, by odwiedzić go w dobrej, czy złej intencji. Byle tylko było tak jak Lar tego chce.
Przeczesała palcami swoją zieloną grzywkę, a czapkę z daszkiem nieco na bok przekręciła. Wkroczyła raźnym i dość szybkim krokiem na owe tereny, wszak był to najszybszy skrót by wrócić do Akademii. Do tego nie musiała mijać uśmiechniętych pyszczków ludzi na chodniku. Najchętniej wszystkich by... oh! Jak uda się jej cudowny plan miasto będzie w posiadaniu wampirów. Ale powoli, powoli... Nie od razu Rzym zbudowano, czy jak tam to szło.
Uśmiechnęła się lekko kącikiem ust wyczuwając jakiś zapach. Przystanęła nagle na skrzyżowaniu ulic i cofnęła się o dwa kroki. Spojrzała w bok, gdzie dojrzała może dwudziestokilkuletnią dziewczynę, która też przystanęła gapiąc się na Zieloną. Wampirzyca nie pozwoliła jej na choćby drobny ruch trzymając ją już samym wzrokiem, czyli telekinezą.
- Co jest... - Tylko tyle dziewczyna zdołała wycharczeć, kiedy Lar wbiła się zębami w jej szyję. Słodka, ciepła krew.
Zielona zamruczała cicho zakrywając dłonią usta ofiary, która po chwili padła martwa na ziemię. Wampirzyca oblizała się rozkosznie. A stało się to przed kinem, gdzie przebywał wampir.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 1:08 pm

No nie, któż normalnie śmie przerywać odpoczynek żarłocznego wampira który właśnie zeżarł około jednej półki sklepowej najgorszego i niezdrowego żarcia. Toż to niedoczekanie twoje, postanowił że zanim się ruszy sprawdzi to z daleka, tak też się stało włączył swój magiczny wzrok który był jedna z jego mocy, pozwalała mu widzieć świat na czarno biało i dostrzec ludzi bądź wampiry nawet z okolicy jednego kilometra, nie tyle co dostrzec ich postacie, a kontury oraz czerwone od krwi, żyły i organy. Zobaczył więc dwa takie wiązadełka czerwone przed wejściem do swojej meliny, baaadzo mu się to nie spodobało, znaczy nie tyle wampirzyca co ta wrzeszcząca dziewczyna która przerwała mu jego błogą chwile relaksu. Ruszył swoje przeciętne cielsko, aż dziwne co jest z nim, żre za pietnastu a w ogóle nie tyje, hura niech żyje wampiryzm! Wyszedł przed kino z papierosem i stanął wpatrując się w zielonowłosą, w jego ustach palił się papieros który nie został wcześniej skończony a także w jego dłoni znajdowała się butelka pepsi. Nie wyglądał tak na prawdę jakby chciał jej zaszkodzić, wyglądał jak biedny leniwy dzieciak wyciągnięty ze snu, co prawda nie spał ale prawie, było już tak blisko! Uniósł swoje lodowo niebieskie oczy w jej stronę a dłonią która była nie zajęta przez butelkę napoju wyciągnął z ust papierosa po czym rzucił go na ziemie przygniatając butem.
-Następnym razem słodziutka, jak kogoś atakujesz to zasłon im usta,niech mi się nie drą w czasie odpoczynku jak ta suka. Wiesz że mamy dobry słuch. To że zakryła jej usta, widocznie nie wystarczyło, wampirki są cholernie wrażliwe na każdy dźwięk. Oh, jakież to było szarmanckie nie sądzicie? Dobra, pominąwszy ten etap przejdźmy teraz do kolejnego, czyli wymiany spojrzeń, przecież nie mogła go nie zauważyć a także nie mogła go zignorować, znaczy mogłaby ale to takie nie profesjonalne. Kolejnym etapem spotkania było wychylenie do końca butelki napoju a następnie wyrzucenie jej i przetarcie leniwie oczu to było coś. Teraz tylko był ciekawy jak nasza kochana Larane zareaguje na to spotkanie.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 1:20 pm

Jak to kto ośmielał się mu przerwać wypoczynek! Nikt inny jak sama Larane, która by chyba nawet anioła doprowadziła do samobójstwa. Tym się różniła z wampirem, że była w pełni wyspana, co się równa wypoczęta. Mogła iść do Akademii, niemalże pustej i robić tam to wszystko na co miała ochotę. Bo kto jej zabroni? Czyli spać i denerwować ludzi.
Kiedy posłyszała kroki i zapach tytoniu spojrzała ku wejściu do kina. Uniosła lekko brwi do góry widząc chudego wampira, który chyba miał anemię. Blady jakby nie jadł od kilku miesięcy. Do tego kiedy na nią spojrzał te oczy. Zimne jak lód. Zawsze chciała mieć niebieskie tęczówki, a nie zielone, które kojarzyły się z nadzieją, a nie czymś okrutnym. Ale błękitne oczy miał... Zdławiła dawne wspomnienia zaciskając mocno swoje dłonie w pięść. Na dolnej wardze miała jeszcze krew, którą wolno zlizała. Poprawiła czapkę z daszkiem słysząc durne słowa wampira. Idiotą chyba był.
- Masz chyba za nadto czuły słuch, albo jesteś opóźniony. - Odparła beztrosko, wszak jak pisze wyżej Lar zatkała ofierze dłonią jej usta, by się nie wydzierała, huh. Chciała też dodać, że nie widzi tu innej suki niż jego, ale powstrzymała się. Nie teraz czas na bójki. Na razie niech jej wuj nie wie, że przybyła. Nie chce mieć łowców na karku, kiedy musi się przymilić dyrektorowi Akademii.
Widząc jak dopija napój westchnęła cicho.
- Wyglądasz jak szczur, który dopiero wyszedł z kanału. - Przekręciła głowę w bok przypatrując się non stop wampirowi. Wolała nie tracić go z oczu. Dłonie luźno spoczywały przy jej bokach.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 1:32 pm

No tak to przecież nie wolno, był normalnej postury, nie był aż tak bardzo wychudzony zresztą żarł prawie tyle co wujo, nie no, teraz to przesadziłem ale mniejsza. Jeśli zaś chodzi o szczura, to była bliżej prawdy niż mogło jej się wydawać, z reguły podziemie mieści się pod ziemią prawda? tak też trafnie to ujęła, ale znowu przesadzała, przecież był aż tak brudny, no może trochę resztkami i okruchami żarcia no ale to inna sprawa. Westchnął głęboko po czym uśmiechnął się lekko w jej stronę wsuwając ręce w kieszeń swojego wygodnego dresiku.
-Wzrok mam jeszcze lepszy niż słuch, całkiem szybko płynęła jej krew wprost przez twoje gardło, ciekawy widok. - Musiał się przecież popisać bo jakżeby inaczej, nie mógł zostać zwykłym szarym wampirkiem który niczego nie potrafi prawda? Wracając jednak jeszcze na chwilę do samego Constantina, on wcale nie był zmęczony tym że było późno, po prostu ciągłe żarcie i napchany żarłoczny żołądek całym tym śmieciożarciem mógłbyć uciążliwy. Cóż można dodać do obecnej sytuacji, a no może tylko tyle iż jej kolejne słowa tym razem zraniły wampira prosto w jego małe kochane serduszko, on i szczur? Nie bądźmy tacy dla siebie, to takie nie miłe. Gdy o tym myślał, bo ta myśl pojawiła się w jego głowie o mało nie wybuchnął szyderczym śmiechem ale dopiero wtedy wyszedł by na idiotę a szkoda by było zmarnować okazję do miłej pogawędki, dawno z nikim nie rozmawiał poza swoimi przydupasami z gangu. Na szczęście nie musiał on uczęszczać do akademii, z racji że skończył szkołę przed ucieczką z rodzinnego miasta i cała ta ludzko - wampirza mieszanina go ominie.
-Jak szczur? - złapał się w okolicach lewej piersi kładąc tam obie dłonie. - cóż za zniewaga, będę musiał po rozmowie z Tobą zadzwonić na telefon wsparcia bo wpadnę w pierdoloną depresję. - zaśmiał się cicho po czym dość dziwnie uradowany spoglądnął w jej stronę, ahh wymiana spojrzeń to coś co lubił najbardziej. Może powinien ją zaprosić do środka? Poczęstować żarciem? Nie ma mowy, błyskotki mógłby jej oddać, ale od żarcia wara. Był dziecinny i myślał tylko o żarciu - cholernie nie miłe połączenie.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 1:45 pm

Do Testamenta trochę było mu nie po drodze, wszak Lar nie raz widziała jak ten zamienia się w węża i zjada wszystko co ma na swojej drodze, albo te jego ataki żarłostanu. Wszak Zielona nie raz nie dwa pomagała Tess'owi, albo go wkurzała tak, że ten tracił nie tylko panowanie nad sobą, ale nad wszystkim co miał pod ręką. Ale tak czy siak Zielona go uwielbiała, a szczególnie to jak się wkurzał. Był taki uroczy... No dobra dość.
Szczur? Widzicie jaka Zielona jest inteligentna? Nie wiedząc, czym zajmuje się chłopak strzeliła mu prosto w serce i boom! Idealnie dopasowała go do jej ulubionego stworzenia pod słońcem. Ale mniejsza. Nie, że od razu wampir stanie się jej pupilem, nieee... Po prostu Lar miała w swojej naturze to, że nadawała każdemu pseudonim. Miły dla kogoś czy nie zawsze był.
Słysząc o jego wzroku uniosła jedną brew do góry, po czym arogancko stanęła w lekkim rozkroku splatając dłonie pod swoimi piersiami lekko unosząc je w górę. Włosy rozwiał wiatr przez co te krótsze pasemka otarły się o jej twarz.
- No, patrzcie. Trafiłam na chwalipiętę, którego chyba mamusia nie nauczyła, by nie zdradzać swoich talentów? - Prychnęła kręcąc głową. Jednak nieco zaintrygowało ją to co powiedział. Czyli jego jedna moc to wzrok, ale że widzi tylko krew, czy wszystkie istoty żywe na wylot? Nieco pobudził jej ciekawość. - Tylko krew widzisz, czy jak to się zwie, masz w oczach owe okulary, dzięki którym jak ludzie wierzą można widzieć innych nago. - Uniosła lekko kącik ust do góry, co nieco rozweseliło jej twarz. Widząc jak łapie się za serce uniosła lekko swoją lewą dłoń i ją zacisnęła bardzo, bardzo wolno. - Uważaj, bo ja pracuje pod takim telefonem. - Żarcik? Tak jakby. - Zajmujesz się narkotykami, czy jesteś typowym bezdomnym facetem? - Dodała z uśmieszkiem.
Dziwny miał śmiech, może dlatego, że miły dla ucha. Ponownie splotła dłonie pod biustem. W sumie chciała mu pokazać swoją moc oka, ale nie chciała mieć drugiego trupa.
Zaprosić Lar do środka? Chybaby wypadało!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 2:11 pm

Ah, no dobra może w końcu pójdzie po resztki manierów i zaprosi ją do środka, ale chwila chwila jeszcze nie nadszedł jej czas, by wpuścić ją do swojego gniazda pełnego śmieci, zaschniętej krwi oraz wszystkiego co zdołał zgarnąć dzisiaj. Czemu miał się nie chwalić! Przecież to bardzo pożyteczny dar i w ogóle wszystko wspaniale czyż nie? W końcu miał drugą umiejętność, można nazwać główną o której nie powiedział ani słowa, więc nie do końca się przechwalał. Narkotyki? Oczywiście że mógł jej dać czego tylko zapragnie, przecież sam nie brał a marnować się nie może, jego przydupasy przynoszą mu wszystko bez wyjątków co uda im się zgarnąć więc i pewnie narkotyki się znajdą, tylko z daleka mi od żarcia bo zagryzę, wrr wrr!
-Po części jesteś całkiem bystra, trafiasz mnie mimo że widzisz mnie pierwszy raz w życiu, ciekawe, chyba nie czytasz mi w myślach? Pewnie nie, bo dostałbym w pysk za to o czym teraz myślę. - znów zaśmiał się tym razem bardziej pewnie siebie, o tak ten widok który sobie wyobraził z pewnością by ją zdenerwował, ah Ci faceci, tylko o jednym no ale cóż taka nasza natura i nic z tym nie można zrobić. Widzenie ludzi nago poprzez swoją moc, ciekawa chociaż mało użyteczna moc, gdyby można było ją włączać i wyłączać na życzenie to świat byłby piękniejszy.
-Nie widzę twojego ciała, a szkoda nie powiem że nie, widzę głębiej dużo głębiej z ciała zostaje mi tylko zarys w zasięgu wzroku. Za to organy masz w idealnym zdrowym stanie, gratuluje. Pomijając ten temat, jeśli nie przeszkadza Ci śmietnik który zrobiłem sobie w środku możesz wejść i wybrać sobie co chcesz, tylko nie dotykaj żarcia. - Jakiż on był wspaniałomyślny i hojny nie sądzicie? Co mu tam, niech wejdzie, niech się czuje jak u siebie, może ćpać co tylko chce z jego reklamówki cudów.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 2:24 pm

Śmieci, krew, brud? To nie nowość dla Lar i o dziwo wolała przebywać w takich właśnie miejscach niż w czystych mieszkaniach, gdzie nawet kupa pachnie fiołkami. Blech. Tutaj na slumsach czuła się jak u siebie. Tak gangstersko no i zawsze można było znaleźć jakieś pożywienie, wszak zakochane szczeniaki ludzkie zawsze się tu pojawiały, czy inne dziwadła.
Mógł jej dać czego tylko zapragnie? To chciałaby znowu mieć jakiegoś swojego niewolnika, a co. Może i kilku, a najlepiej znaleźć kilku wampirków, które mają nasrane w głowach tak samo jak Lar. To by było coś. Mogli by robić na mieście co by się im chciało, a co najważniejsze zabijać łowców. Tak, tak. Lar marzyła się jej własna mafia.
- Całkiem? - Zaśmiała się teraz ona. - Nie jestem blondynką. - Odparła przeczesując palcami swoje włosy. - A czy czytam... możliwe. Każdego faceta łatwo prześwietlić nie macie jak kobiety piątej klepki. - Teraz jej oczy lekko zaiskrzyły zielenią. - W pysk można dostać za cokolwiek. - Dodała opierając dłonie na swoich biodrach.
Słysząc co mówi o swojej mocy doszło do niej, że tylko ma mocny wzrok nic więcej. Nieco jej ulżyło wszak lubiła być wyjątkowa i mieć moce jedyne w swoim rodzaju jak jej karty, czy oczy.
- Więc mamy podobną moc. Wiem jak wyglądam w środku. I sądzę, że masz coś źle ze swoimi oczami skoro sądzisz, że jestem zdrowa, bo jak mi się zdaje... - Podeszła do niego bliżej w sumie tak blisko, że poczuł jej oddech na swojej twarzy. - Nie posiadam jednego organu. Zgadnij jakiego... masz trzy próby, a coś ci dam. - Uniosła zaczepnie brew do góry po czym się odsunęła. - Nie jedzenia? - Spytała, ale raczej było to pytanie ironiczne. Klepnęła też wampira dłonią po czole. - Za twoje brudne myśli. - Wyminęła go wchodząc do środka. Rozejrzała się dookoła, a jej wzrok spoczął na porozwalanych rzeczach obok siatki. Jedzenie? Podeszła do chipsów i wzięła jednego zajadając. On jej grozić? Pfff... Zerknęła też do siatki i wyciągnęła bransoletkę. - Złodziej? - Spytała patrząc na wampira swoimi zielonymi oczyskami.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 2:41 pm

Nie no, tak nie można to takie nie humanitarne, wyraził się jasno odnośnie jedzenia! Moje chipsy takie cenne, chyba od jednego nie umrze z głodu no ale cóż trafił na wampirzycę cóż całkiem podobną z charakteru do niego samego, zrobiłby to samo gdyby ktoś jasno wyraził się czego nie może zrobić to pierwszą rzeczą którą by wykonał byłoby właśnie zrobienie zakazanej rzeczy. Jak już mówiłem, może i wzrok mają podobny ale to nie to samo, jego moc wzrokowa jest znacznie słabsza od jej ale za to jego kontrola lodu jest na poziomie arcymistrzowskim , tym na razie nie będzie się chwalił no chyba że go kiedyś nakarmi to możemy się dogadać hah. Kolejne jej słowa przyniosły tym razem zaintrygowanie, brak organu? Widocznie słabo się przyglądał, po co ma zgadywać skoro z łatwością może to zobaczyć jeśli się przyjrzy, tak też postanowił odnowić swój zajebisty wzrok i popatrzeć na nią raz jeszcze gdy wchodziła do środka, cóż też zobaczył? Był naprawdę ciekawy czego może jej brakować. Lodowa moc nie była i może wyjątkowa ale na pewno wytrenowana, czym mógł się poszczycić całkiem bardzo. Przyjąłby ją do gangu,ale po co, jest wyższej krwi i z pewnością chociaż nigdy nic nie wiadomo pokonałaby Constantina odbierając mu przywództwo, chętnie jednak może jej zaproponować współprace, zawsze we dwie osoby raźniej, jego z łupów i tak najbardziej interesowało żarcie które członkowie przynosili do jego meliny i zostawiali w ładnej reklamówce.
-Nie jestem złodziejem, przynajmniej już nie. Jestem zbyt leniwy na to żeby cokolwiek robić samemu, inni robią to za mnie. Przewodzę grupie mieszańców,biedaków,nisko-krwistych oraz najniższej krwi, wszyscy Ci którzy nie dostali szansy od społeczeństwa na spełnianie swoich marzeń, zostali zesłani do podziemia. Powiem Ci że żyje się całkiem nieźle. Ruszył powoli swój zad do pomieszczenia po czym wrócił na swoje stare miejsce na którym znów usiadł a dokładnie położył się praktycznie plackiem. Niech się dzieje co chce, znów miał wygodnie i było żarcie do którego również ochoczo wrócił.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 2:53 pm

No, to witamy w klubie osób, które robią to co chcą i zakazy, czy nakazy mają w dupie, o! Lar już taka była od małego, nawet to, że jej prawdziwymi rodzicami był łowca zamieniony w człowieka i kobieta człowiek, która dla miłości zamieniła się też w wampira nie potrafili jej zmienić, a co dopiero jej przybrani rodzice, którzy zrobili na niej nie mały eksperyment dzięki czemu uzyskali zielony kolor oczy, włosów, a cała moc Larane owulowała na wyższy poziom wampiryzmu. Dlatego też gdyby Cons bardziej wytężył swój nos, a nie oczy poczułby wyjątkowy zapach Zielonej, który nęcił zmysły wampirów. Zapach mieszaniny człowieka, łowcy, wampira szlachetnego i innych.
Kiedy Lar pochyliła się po siatkę ponownie nieśmiertelnik jej ojca obsunął się z pod jej bluzki błyszcząc i cicho dzwoniąc dając o sobie znać. Zielona jednak zaraz go z powrotem schowała pod odzienie.
Usiadła na również na przeciw wampira na jakimś marnym schodku wyciągając zaraz jakieś pierścionki, diademy, i inne drogocenne pierdoły. Przecież to miało ogromną wartość!
Słuchając co mówi Cos zmrużyła swoje oczy. Intensywnie nad czymś myślała. Skoro dowodził łatwo byłoby go zabić. Widocznie naparwdę tak samo myśleli, bo Lar już miała w planach pokonanie go, ale kiedy kończył to co mówił wrzuciła drogocenne rzeczy do siatki myśląc dalej. Skoro mu takie ofiary losu ufają, które nie umieją, albo są odrzucane przez społeczeństwo, to jak zabije im przywódcę, to na pewno jej tego nie wybaczą, a ona potrzebowała takich!
Dajmy Lar chwilę pomyśleć, wszak cisza zgęstniała w pomieszczeniu, a cofnijmy się jakiego organu Zielonej brakowało? Kłamała. Miała wszystko na swoim miejscu, jednak jej chodziło, że dawno temu... straciła serce. Jeśli wiadomo o co chodzi.
- Zgaduj, zgaduj. - Zerknęła na wampira prostując się po czym założyła nogę na nogę. Wzięła batona z pobliskiego siedziska i otworzyła go zajadając się. I jeszcze język wampirowi pokazała! - A co do twoich podwładnych. Ile są w stanie dziennie przynosić ci błyskotek? Ilu was jest?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 3:10 pm

Nosz, to jest po prostu nie do zaakceptowania, jego żarcie, przecież powiedział jej wyraźne co może a co nie, zresztą sam by o to nie dbał jak już mówiłem, postanowił jej ustąpić ale jego lodowy wzrok spoczywał cały czas na niej, gdyż na prawdę nie lubił kiedy obżerano go z jego skarbów, zignorował to i przysłuchiwał się jej słowom, jednak musiał się zastanowić nad czymś ale odbiegając od tematu, urodziła się tak wysokiej krwi z rodziny przemienionych? Łał, albo miała rzeczywiście szczęście albo te eksperymenty musiały być cholernie skuteczne. Co do jego kosztowności, może były cenne, ale na cholerę mu tyle tego dziadostwa, nie przykładał wagi do bogactwa, jednak wiedział tyle i myślał na tyle trzeźwo że każdego dnia odkładał sobie więcej cenny rzeczy, zbierając na apartament który stanie się kiedyś jego domem, a może z gangu przejdzie na coś poważniejszego? To była długa przyszłość i jakoś nie widział siebie żyjąc z bogatymi dupkami a co gorsza ze szlachetnymi w sąsiedztwie, nienawidził ich tak cholernie bardzo przez ich arogancje że gdyby tylko nadarzyła się okazja to sztylet w plecy było jedynym czego mogli się spodziewać od Constantina. Jej kolejne pytania nasuwały mu na myśl tylko jedno, po jaką cholerę jej to wiedzieć, pewnie również pomyślała o zabiciu wampira tak samo jak on wcześniej, wielkie umysły myślą podobnie nie? Jednak równie szybko uzmysłowiła sobie jak by się to skończyło. Jego magiczny wzrok nie dostrzegał niczego specjalnego w jej umiejscowieniu organów, mógł się tylko domyślać o co jej chodzi, głupi nie był, a nawet był całkiem inteligenty tylko zgrywanie takie jest po prostu dużo dużo wygodniejsze i tak właśnie robił.
-Brakuje Ci poszanowania zasad w miejscu w którym nie obowiązują, chociaż to żaden organ. - uśmiechnął się do niej zaczepnie, cicho się podśmiechując ale to nie było to o co jej chodziło, przyjął postawę wielkiego myśliciela, znaczy na tyle ile to było możliwe w leżącej pozycji. -Hmm, żołądka chudzinko? Niee, to musi być coś innego. Może nerki? Nie, tez wyglądają w porządku. Czyżby to było serce? Po tym jak wyjadasz mojego batonika wnioskuje że o to chodziło. - znów się uśmiechnął w taki sam jak przedtem, nikt tu nie musiał nikogo obrażać, ale że trafiły na siebie dwa zadziorne wampiry? Cóż za spotkanie, w prawdzie łatwiej się dogadać, a może nie tyle co łatwiej co na pewno zabawniej. Pasowałby również opowiedzieć o swoich poddanych tak? No co tu dużo mówić, banda mętów z podmiasta którym brakuje środków do życia, w zamian za pomoc wampiry otrzymują ofiary a ludzie część łupów które dostarczane są do Constantina, nikt z nikt nie próbował narzekać więc chyba byli zachwyceni.
-Nie wiem dokładnie ile nas jest, jesteśmy wszędzie a zarazem nigdzie, dziesiątki? może setki? Taa, to bardziej pasuje. Dostaje tyle co widzisz codziennie, większość idzie do mnie a część rozdzielam do ludzkiej społeczności, bo krwi nie potrzebują pani oficer, mam iść do więzienia? - oh jakiż on miał ostry żarcik prawda? Ciekawe to było ale rozmawiając z Nią czuł się jakby gadał ze swoim sobowtórem, tylko ładniejszym.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 3:25 pm

A ona i tak będzie jadła co jej się nawinie pod łapkę, bo taka do licha była. Chciała go nie jako sprawdzić. Jakby ona zagroziła, że czegoś nie można od razu w ruch poszłyby jej karty i ucięty czyiś łeb, a raczej wybuchający. Jadła powoli batona nadal kombinując jak mu zabrać siatkę z rzeczami, a może po prostu ją wziąć? Potrzebowała pieniędzy. Była majętna, ale do licha musiała pomóc swojemu rodowi, kiedy stanęła na jego czele.
Gdyby Cons żył w owym mieście tak długo jak Lar pewnie nie jedno dziwactwo usłyszałby o Zielonej. To jak zniszczyła kiedyś pół miasta i ile razy walczyła z łowcami, aż trudno zliczyć! Do tego jej wujem był Lider Łowców, co nieco krzyżuje plany Lar.
Słysząc jak wymienia jadła dalej batona. Czekała, aż skończy wymieniać, ale pech miał chłoptaś, bo serce wymówił jako czwarte, a Lar wyraźnie mówiła, że do trzech razu sztuka.
- Pudło. Trzy marne trafienia, a już miałam coś wspaniałe i nietuzinkowe dla ciebie. - Wzruszyła ramionami. Chciała go pocałować, a co by zobaczyć minę takiego szczura jak on, a może wyznać swoje imię, albo dać mu swoją skarpetkę? Też można było i tak.
Zapamiętywała każde słowo wampira o tej 'społeczności' na samym dnie. Więc po prostu mu przynoszą. Ale nie. Jak jest ich tak dużo, a ona potrzebowała góra piątkę wampirów, którym nie jako mogłaby zaufać, no, może inaczej bo Lar nikomu nie ufa, ale by mieli wspólny cel, do którego warto dążyć. Warto by też z Marcusem się spotkać, o tak. Da mu informacje o tym gangu, czy tym kinie, a on jej da inną informacje. Nie, nie, nie. Uwierzyliście? Pfff Lar nienawidzi łowców ani słowa by od niej wuj nie usłyszał.
- Możliwe, że do cel łowców. Oni uwielbiają szkolić nowych na wampirach, które nie umieją walczyć. - Odparła wywalając papierek od batona. Podrapała się po policzku nadal patrząc na torbę. - To rozumiem, że ona nie jest ci potrzebna. A jako gość mogę wziąć sobie jakiś prezent, to chce wszystko co jest w niej. - Uśmiechnęła się słodko-sztucznie do niego. Wstała powoli, może już iść chciała?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 3:38 pm

Wszystko? Oh Ty mała zachłanna niedobra wampirzyco! Może i Constantin by się tym przejął ale po co, nie było mu to potrzebne, dzisiejsza działka została zabrana do innego miejsca o którym wie tylko on sam, w którym to trzymał kosztowności zanim je spieniężył i przenosił do konta bankowego. Niech bierze, co mu po tym, jeśli rzeczywiście jest w potrzebie? Mogłaby po prostu zapytać o pomoc ale zbyt dobrze rozumiał ją bez słów żeby wiedzieć że tego nie zrobi. No do cholery widział ktoś szanującego się lorda podziemia który daje się złapać i służy jako cel dla nowych łowców, już nie bądźmy tacy surowi dla niego bo zasmucamy jego malutkie kochane serduszko prawda? Ciągle wyglądała jakby czegoś potrzebowała, tylko czego powinien się zapytać? Może tak zrobi a od jej odpowiedzi będą zależeć losy tej dwójki. Kiedy zaczęła wstawać, on również dźwignął swoje cielsko do pozycji siedzącej po czym jego oczy patrzyły niby na nią, ale były tak nieobecne jakby próbował ją prześwietlić na wylot nimi,nie używając mocy.
-Możesz je wziąć bo szczerze na jaką cholerę mi to,tylko zostaw mi żarcie bo umrę tu z głodu,nudy i bezrobocia, a tak to przynajmniej zatkam sobie pysk czymś dobrym.Jestem tylko ciekawy po co Ci to? - tu padło kulminacyjne pytanie całej akcji, jak na nie odpowie, tego był właśnie ciekawy i oczekiwał tej odpowiedzi najbardziej ze wszystkich, a no pocałunek mógłby się przydać, byłoby miło za gościnę a jak! No cóż, nie trafił za trzema razami więc trzeba było obejść się smakiem, ale jakoś mu to nie przeszkadzało zbytnio, wiadomo że lekki dyskomfort by miał gdyby znał nagrodę. Chciała go wydać? Co to za problem zmienić miejsce przebywania jeśli ma się około setki ludzi, a wśród nich dziesiątkę szpiegów? Żaden, w ten sposób wkurwi** by tylko Marcusa podaniem niekatualnych danych, a takie układy z łowcami kończą się źle.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 3:50 pm

Ależ pięknie ją określał! Zawsze chciała więcej niż mogłaby mieć. Jeśli mogła dostać wszystko to cóż. Nie skąpi się tego zrobić, a kiedy wymieni błyskotki na prawdziwe pieniądze mogłaby choć iść na zakupy. I to serio. Lar przez to, że brakowało jej kasy musiała ponownie iść do Akademii, choć była tam parę lat temu. Wszak tam była lekarzem, a potem stała się dyrektorką szpitala, stare dzieje.
Pewnie nie dałby się złapać, ale jakby dał w oczach Lar stał by się poziomem E. Zielona nigdy się nie poddawała. Walczyła z łowcami do końca, mimo, że jej wuj jest łowcą i tak ich nienawidzi, tym bardziej zmarłego ojca. A nawet jakby podała Marcusowi dane co do tego miejsca, a tu by Cons'a nie było, cóż, bywa, po prostu.
Słysząc, że może wziąć wszystko uśmiechnęła się zwycięsko nie spuszczając swojego wzroku z oczu wampira. Schyliła się po torbę i uniosła ją tak, jakby nic nie ważyła. Jednak pytanie, wcale, a wcale nie zbiło ją z tropu. Pochyliła się nad wampirem i wskazującym palcem uniosła bardziej do góry jego brodę.
- Na waciki. Wiesz... co raz drogie są. - Odparła. Powiedziała prawdę, ale i nie. Cóż. Niech sam się domyśli. Każdy na coś pieniędzy potrzebował. Może Lar kupi bombę? - Sayonara. - Odparła wymijając Cos'a po czym klepnęła go lekko dłonią po głowie wymijając. Zatrzyma? Czy nie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 4:06 pm

Po co zadawać takie pytania,przecież tak łatwo jej stąd nie puści,jako iż przypominała mu swój wzór, nigdy by nie pozwolił sobie odejść z tak małym łupem, ludzie, proszę was. Kiedy wstała wraz torbą kosztowności Constantina, uśmiechnął się w jej stronę po czym wystawił rękę przed siebie kładąc ją na ramieniu Larane, mogła poczuć dość chłodny dotyk, co prawda nie używał mocy lodu,ale po tak długim użytkowaniu jest to wyczuwalne nawet kiedy jej nie używa. Mogła tez się domyślić jeśli jest bystra, czym była jego druga moc a tym bardziej jak bardzo musiała być rozwinięta skoro skutki jej są wyczuwalne bez jej użycia. Kiedy trzymał dłoń na jej ramieniu, podszedł bliżej do niej a następnie sięgnął ręką do torby wyciągając paczkę chipsów i butelkę pepsi które rzucił na fotel za nimi.
-Nie bądź samolubna, potrzebujesz kasy,a to widać bardzo dobrze. Mógłbym Ci zaoferować dołączenie, nie takie jak większości, gdyż mam przeczucie że jesteś bardziej uzdolniona od reszty tych głąbów. Co powiesz na współpracę? Wtedy będziemy mogli wziąć się za coś większego. - jeśli nie byłby sam, który był w miarę uzdolniony, napady mogły by stać się łatwiejsze, nawet te stosunkowo niemożliwe, mowa tu o kantorach,bankach i tych sprawach. Ona ze swoimi mocami, on ze swoimi plus wierna rzesza która podążała za Constantinem , to mogło być coś pięknego. W zamian mogłaby mu robić kanapki, już to sobie wyobrażał, ciekawe w której dostałby truciznę albo sztylet przed którąkolwiek. Larane nie była typem osoby która dałaby sobie rozkazywać ,dlatego jako iż wampir był inteligentny postanowił zaoferować jej współprace, a raczej partnerstwo czyli 50/50 , byłoby to korzystniejsze dla obojga gdyż większe skoki,większy zysk praktycznie nie straciłby na tym nic a nic, mógł tylko zyskać więcej.
-Zresztą i tak poza tym co powiedziałem nie mógłbym Cię puścić z moim żarciem. - zaśmiał się a nastepnie zdjął rękę z jej ramienia i oczekiwał na reakcje. Była odwrócona plecami, zawróci? Czy też nie. Czas pokażę.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 4:23 pm

Aż, tak było widać, że potrzebowała pieniędzy? No, cóż. Nie wiedziała, że to tak łatwo wywnioskować z tego, że chciała całą torbę. A może po prostu była pazerna? Jak każda kobieta chciała więcej i więcej.
- Wiesz może przefarbuje sobie włosy na inny kolor. - Bo pewnie sądził tak jak inni, że nawet będąc wampirzycą nie był to jej prawdziwy odcień. Przeczesała przy tym ponownie palcami swoje włosy, które lekko zalśniły, kiedy poczuła dłoń na ramieniu, a Lar nie lubiła kiedy się ją dotykano, a szczególnie była to obca osoba.
Tak więc niestety Cos nie utrzymał swojej dłoni do końca rozmowy na ramieniu Zielonej, bo ta odepchnęła ją telekinezą patrząc na nią po czym z sakiewki przy pasku wyfrunęła jedna karta, która została przystawiona z tyłu do karku wampira.
- Lepiej uważaj. - Dodała, kiedy wampir się schylił. Pozwoliła mu wyciągnąć coś tam z torby, co okazało się jedzeniem. Westchnęła cicho, a napięcie, które w niej urosło opadło nieco.
Była nader wyczulona, a szczególnie, że poczuła zimno, które przypominało jej... Wampir w oczach mógł dojrzeć w jej oczach, choć nie patrzyła na niego jakiś smutek, ale zaraz zieleń powróciła do zimna.
- Dołączenie? Że niby mam się z kimś dzielić? Ja nikomu nie ufam, no może dwóm osobą. - Przekręciła oczy, wszak miała Deamona i Eryka. - Zależy też co mielibyśmy robić. - Spojrzała na Cosa z powrotem jakby rozważała propozycje. - Dziwne, że proponujesz to osobie całkiem ci nieznanej. - Oparła ciężar na lewej nodze, stojąc nieco bardziej kobieco, a karta znajdująca się za karkiem wampira wróciła do talii posłusznie. Mam nadzieje, że wampir się nie ruszał, bo karta jest strasznie, strasznie ostra, a jakby ją dotknął wybuchłaby z bolesnym dla Cosa skutkiem. - Uzdolniona... Wydajesz się... - Przerwała na chwilę coś rozmyślając. - Ty wiesz kim ja jestem? Chyba od niedawna tu jesteś, co? - Pewnie tak bo stare wampiry widząc ją na ulicy poznają po zielonym kolorze.
I owszem wampirzyca nigdy nie pozwoliłaby sobą rządzić. Ale potrzebowała pieniędzy i układ na pewien czas na pewno by jej pasował, szczególnie, że nie raz kradła. Deamon znowu ją opieprzy, ale co tam. Niech dba o własną dupę.
- Sam wszystko wygadałeś, ja o nic się nie prosiłam. Twój problem co zrobię z informacjami. - Dodała z uśmieszkiem na twarzy. Jej oczy błyszczały, delikatne wargi uniosły się, a cera jakby zrobiona z porcelany została ponownie muśnięta przez włosy. Za długa grzywka trochę zasłaniała włosy, a zapach Lar co raz bardziej ogarniał stare kino.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 4:41 pm

A więc telekineza oraz wybuchające karty i wzrok, teraz to ona przedstawiła się ładnie przed wampirem nie dotrzymując swoich mocy w tajemnicy do końca rozmowy, no cóż, krytyk został złapany na swoim własnym błędzie, zdarza się najlepszym. Oh a więc teraz zamierzamy przystawiać sobie ostre rzeczy do ciała grożąc jedno drugiemu? Całkiem całkiem, kiedy jednak atmosfera opadła, Constantin prychnął i opadł na krzesło które mieściło się w kinie.
-ho,ho jacy jesteśmy wrażliwi co? Nie lubię kiedy mi się grozi. Zacznijmy jednak od początku, szczerze to co mnie obchodzi kim ty kurwa jesteś, tak długo jak uważam że mogłoby być lepiej, dla mnie bo organizacja zyskałaby nie małą siłę a także dla Ciebie skoro potrzebujesz kasy. . Z siadu przeszedł na pozycję pół leżącą wystawiając nogi od zgięcia w kolanach na drugi fotel. Nie ufała mu? Może słusznie, bo kto w tym pokręconym świecie może sobie ufać, każdy tylko czeka na potknięcie drugiego aby potem to wykorzystać dla własnych celów. Szczerze, to nie obchodziło go co o nim myślała bo nie zależało mu na niczyjej opinii, również mógłby przedstawiać się swoim imieniem i nazwiskiem oraz szczycić się nazwą rodu z którego pochodzi, ale nie. Wolał chwalić się tym co osiągnął samodzielnie, czyli swoim podziemiem, nie dziwne dlatego że tyle o nim mówił. Teraz jego zachowanie wskazywało na to że był obrażony na wampirzycę za ten ruch. Mógł ją zamrozić kiedy ta jadła jego wafelka, bo również tego nie lubił, ale on był wampirem o cholernie stalowych nerwach, ciężko go zdenerwować dlatego postanowił to zignorować. Równie dobrze mógł wbić jej nóż w jakiś punkt witalny kiedy opuściła swoje moce,ale tego nie zrobił. Opanowanie to to czego niektórym widocznie brakowało.
-Widzisz dziewczyno, nie myślę o sobie tylko o wyższej korzyści, powinnaś spróbować to często pomaga w wielu decyzjach. Złożyłem Ci propozycje, twój ruch. Wyjaśnijmy sobie jednak, skoro wolisz rozstrzygać wszystko w taki sposób, to JA dzielę się z TOBĄ a nie na odwrót. - Ciężko go zirytować, ale jednak jej się udało, skoro nie można po dobroci jak partnerzy więc postanowił to zrobić jak do zwykłego nowo przyjętego członka podziemia.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 4:55 pm

A jednak trafiła na wampira nie dość, że słabszego od siebie, bo był mężczyzną, TAK mężczyzną, a nie z tego powodu, że miał niższą krew, to jeszcze na chama chciał wyciągać jakieś wnioski, które się nie pokrywały. No bravo! Wszak teraz Lar się broniła, a nie chwaliła swoimi mocami. Musiała mu pokazać, że nie jest bezbronną wampirzycą, która nie potrafi posługiwać się swoimi mocami, a nie raz nie dwa Lar takie osoby spotykała! Niech też pomyśli, że mogła mu wbić kartę w kark, a ten nie zorientowałby się kiedy. A tak stała tu przed nim z torbą w dłoni. A on jeszcze nie miał ani zadraśnięcia na ciele.
Kiedy usiadł nadal stała choć mogła w każdej chwili po prostu odejść, bo co? Zatrzymałby ją. Pfff!'
I mówił jeszcze w liczbie mnogiej!
- Od początku? Nie traktuj mnie jak jakiegoś nowicjusza. To ty zaproponowałeś mi współpracę, więc to ty powinieneś się zachowywać i podlizywać. Bo jak sądzę z twoich słów nie lada pomoc by bardziej wam się przydała. - Uniosła się dumą, która nie raz prawie do grobu by ją zapędziła. Ale już taka była. Nie potrafiła trzymać swoich nerwów na wodzy.
Zmarszczyła brwi i uniosła nieco ton głosu. Rozwalił się jeszcze tutaj jak cholerny król podziemia. A raczej tego starego kina.
Nie obchodziła go opinia innych? Zielona też kiedyś tak sądziła, jednak w pewnej chwili doszło do niej, że zaprzecza samej sobie. Każdemu zależy na tym jak go widzą inni. A to, że miał focha to Niechcic ma i zachowuje się jak jakaś dziewica z piekła rodem. Lar naparwdę to nie obchodziło. Na razie, w ogóle jej na wampirze nie zależało,, pfff... Jedynie dbała o swoją dupę.
- Mój ruch? - Zaśmiała się po czym przetarła dłonią po daszku czapki. Irytował ją co raz bardziej swoim zarozumialstwem. - Już widzę jak my zajebiście razem współpracujemy. - Odparła nie wierząc już w nic. - Mogę ci jedynie podać mój numer telefonu i kiedyś się zgadamy. - Odparła odwracając się do wampira bokiem. - A JA wam pomogę MOŻE, a nie Ty mi. - Dodała takimi samymi słowami.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 5:11 pm

Ależ oczywiście że będzie zachowywał się jak dziewica, chociaż to określenie nie za bardzo mi pasuje, jest takie.... dziwne ale nie wracając już do tego, będzie się rozwalał w tym kinie bo to jest JEGO kino i może sobie robić co mu się podoba. Znaczy prawnie nie było jego, ale oczywiście jako "zarozumialec" tak uważał i wątpie żeby coś zmieniło jego światopogląd, nie ona to na pewno ktoś inny zgodzi się na warunki odnośnie współpracy. Myślała że jemu osobiście zależy właśnie na niej? To się chyba pomyliła, jedyne na czym mu zależało to własne dupsko, własne korzyści wynikające z jej osoby w jego organizacji. Zaczekajcie, nagle ona mogłaby mu wbić kartę w kark, no dobra mogłaby tak samo jak on mógłby przebić ją lodowymi włóczniami, ale czy to coś zmienia? Wystarczyłoby mieć chęć ataku, a tak że on zaproponował jej współpracę tak tez mogła odmówić bez żadnych konsekwencji. Wracając do ich jakże to miłej rozmowy, w sumie osobiście takie lubię, zgadzające się na wszystko kobiety nie są wcale atrakcyjne tak między nami.
-Czy ja kiedykolwiek nazwałem Cię nowicjuszem? Powinnaś zwracać większa uwagę na to jak Cię traktuje, gdybyś była dla mnie nic nie znaczącym nowicjuszem to po pierwsze, nie trzymałabyś mojej torby w swoich łapach, a po drugie nie rozmawialibyśmy dłużej niż by to wymagało.To chyba logiczne że Cię za niego nie uważam, ale również nie jestem idiotą żeby to sprawdzać, możesz się okazać silniejsza i wtedy to byłby mój ostatni błąd.Nie jestem twoim wrogiem, kiedy to zrozumiesz? - może trzeba to było wyłożyć na wprost, dobra była wrażliwa i cholernie nie lubiła dotyku, okej zrozumie to przecież nie chodzi i nie kładzie łap na każdym kogo widzi, dopóki ma żarcie może je trzymać na nim. Sięgnął po butelkę Pepsi którą ochłodził sobie w jego lodowatych dłoniach używając mocy, niewidoczny efekt, ponieważ lodu nie tworzył a jedynie wytwarzał chłód ze swoich rąk. Dość mocny chłód, odczuwalny ale nie widoczny.
-Serio? To tak jakbym ja powiedział Tobie że powinnaś się podlizywać żeby cokolwiek dostać, serio wierzysz w swoje słowa? szczerze w to wątpię. Kiedy zrozumiesz że nie próbuje Ci nic zrobić to może wtedy popatrzysz na współprace znaczniej trzeźwo niż użycie sarkazmu. - Cholerna wampirza duma, nie cierpiał jej, z tego samego powodu nie cierpiał szlachetnych, ale jako że nasza kochana zielonowłosa szlachetną nie była to tez zignorował to podobnie jak wiele różnych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 5:22 pm

Jego kino? Niech uważa, bo Lar też zarozumiała była i mogła, a nawet może na to kino i swoją łapę położyć, a co! Przynajmniej nudno by nie było, ale i tak akcja dość ciekawie się zapowiadała.
Lar nie wiedziała, czy się zgodzić. Kiedyś działałaby od razu, ale nauczki w końcu coś wskórały i wolała najpierw pomyśleć. Była bardziej ostrożna. Oczywiście, że mogła odmówić i była ku temu bardziej skłonna niż współpracować z kimś, kto jest z charakteru nieco do niej podobnym. I jak on to widział? Ona coś będzie kazała mu zrobić on tego nie wykona unosząc się męskim ego, albo on coś będzie... i takie kółeczko. Nieco ją ugłaskał słysząc, że możliwie sądzi, że jest silniejsza od niego.
- Każdy jest moim wrogiem. Każdy dba tylko o siebie. - Odparła zimno i odwróciła się plecami do wampira. Przez to, że nie miała serca trudno było jej jak kiedyś otworzyć się na innych. Każdego miała za wroga, nikomu nie ufała. Wolała tego nie robić. Wiedziała jednak również to, że bez czyjeś pomocy na Akademię będzie skazana na amen. - W to co wierzę to moja sprawa. - Odburknęła. Do tego zignorował jej słowa odnośnie numeru telefonu, nie to nie. - Nic mi zrobić? Myślisz, że się ciebie boję? - Uśmiechnęła się kącikiem ust po czym ruszyła ku wyjściu. - Dzięki za prezent. - Odparła po czym wyszła z kina.
Przed wyjściem jeszcze wyciągnęła paczkę papierosów i zapaliła jednego zaciągając się.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 5:37 pm

Ależ ona była cholernie irytująca, pewnie teraz myślała sobie że pójdzie za nią kiedy wyszła z tego kina i będzie próbował dalej ją przekonać? Kobiety, zawsze mają w sobie to coś, to coś czego tak bardzo nienawidzimy a zarazem kochamy. Kiedy wychodziła z kina po prostu nie mógł się powstrzymać, zawsze to rozładuje jakoś atmosferę, albo bardziej ją zawęzi. Postanowił ją z parodiować to będzie bardzo bardzo ciekawe.
-Tak, jestem złą wampirzycą, każdy jest moim wrogiem wcale się nie boję dlatego wychodzę jak najszybciej. - odparł wyższym głosem którym starał się parodiować kobietę, na dodatek założył ręce na klatce piersiowej jakby był obrażony na cały świat po czym parsknął śmiechem, a co? Tylko ona tak może robić? Na wszelki wypadek był przygotowany żeby użyć lodowej ściany która zasłoni ewentualne coś lecące w jego stronę od wściekłej wampirzycy, albo wprowadzi ją w dobry humor co też w sumie byłoby niezłą opcją. Constantin tez kiedyś myślał że da sobie radę ze wszystkim sam i wszytko będzie cacy niestety jego doświadczenie pozwoliło mu zobaczyć że samemu to można jedynie szybciej zginąć, ale są ufni,mniej ufni i w ogóle nie ufni tacy jak Larane, kto wie może kiedyś w dalekiej przyszłości zostaną najlepszymi przyjaciółmi, będą chodzić na zapiekanki razem a potem biegać po łące i chodzić na spacery, to by był dziwny scenariusz jak na miasto pełne morderstw, ataków i korupcji nieprawdaż? to mogłoby być wręcz legendarne. Wracając do smutnej rzeczywistości jak już mówiłem, że był przygotowany na odparcie ataku furii, chociaż miał nadzieję na zupełnie inny efekt, o! mogła mu się jeszcze rzucić w ramiona to już w ogóle zakończenie najlepszej bajki w życiu.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 5:43 pm

Nie! Nie wyszła dlatego by ją gonił. Po prostu zatrzymała się by zapalić. Po tym miała już odejść, ale słysząc słowa wampira zasyczała ze wściekłości. Nikt się śmiać z niej nie będzie! Dzięki temu już wiedziała, że nigdy z nim współpracować nie będzie, o nie! Rzuciła na ślepo jedną ze swoich kart, która wybuchła na suficie prawie nad wampirem. Trochę gruzu pospadało, a jak!
Parki? Przyjaźń? Chyba w innym wcieleniu, chyba, że nauczą się rozmawiać ze sobą.
I tyle... Lar polazła przed siebie.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Paź 26, 2012 5:48 pm

No cóż, inne wcielenie musi mu wystarczyć, znajdzie sobie kogoś innego do współpracy tak to już bywa w tych wampirzych relacjach, ale tak jak przypuszczał, zdenerwował ją i to dość mocno. Jako iż wcześniej założył taką metodę zrobił lodową osłonę nad sobą, a gruz powoli opadł obok niego pozostawiając go bez szwanku, pozbierał za sobą swoje żarcie i również ruszył w stronę wyjścia. Czas się pobawić.

z/t

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Lis 02, 2012 5:58 pm

Hallowenowa noc przyniosła za sobą wiele ludzi do tego miejsca, jak też to cieszyło wampira w głębi jego serduszka, dzieciaki nigdy nie wierzyły w to co mówią rodzice a zgaduje że pewnie mówili aby nie chodzić po slumsach po zmroku, cóż nastolatki wiedzą lepiej. Constantin był jakiś taki nie swój po spotkaniu tego dziwaka na cmentarzu, postanowił wrócić do siebie i odpocząć, a no mieszkał tutaj bo jakoś nie miał innego wyboru, w końcu odłożone miał niby pieniądze na mieszkanie ale wciąż za mało, wciąż była potrzeba zebrania większej ilości gotówki z darowizn którą przekazywali mu członkowie jego organizacji. Nieważne, zajmując sie czasem teraźniejszym, wszedł do kina które uważał za swoje po cichu, nie chciał swojego mięska wystraszyć, dzisiaj miał ochotę na jakąś dziewczynkę tak że zrobi sobie wyliczanie a resztę kobietek puści do domu, aby opowiedziały historię o potworze zamieszkującym kino. W kinie panował półmrok na co dzień ale teraz był już wieczór więc było ciemno, a to idealna pora do zabawy. Przeszedł parę kroków dalej, na jego nieszczęście miał na sobie ciężkie buty, a podłoga do najnowszych nie należała, skrzypiało jak cholera, tak więc dziewczynki mogły spokojnie zauważyć wampira, tyle że jeszcze przecież nie wiedziały że to wampir. Po przyglądnięciu się postaci Consta ku jego zdziwieniu nie uciekły.
"Chodź, napij się z nami, nie będziesz tam tak stał samotny" - powiedziały w jego stronę, a tego biedaka mało nie przewróciło do tyłu ze zdziwienia. Jego plan stawał sie coraz bardziej ciekawy, nie dość że zdobędzie ich zaufanie to może sobie nawet coś przeleci i będzie już całkiem szczęśliwy. Pewnym i zdecydowanym krokiem wpadł w ich towarzystwo rozsiadając się , a dokładniej rozkładając się na fotelach pomiędzy nimi i z uśmiechem na twarzy oceniał każdą z osobna.
-Dziewczyny, nie wiecie że niebezpiecznie jest się włóczyć po slumsach po zmroku? Mamusia z Tatusiem nie uczyli że tak nie wolno? Wiecie kto tutaj mieszka? - próbował zrobić dobrą minę do idealnej gry, ale jakoś średnio mu to wychodziło, ale wiedział jedno, zdobył ich ciekawość gdyż następne ich słowa tylko go uszczęśliwiały.
"Słyszałyśmy że w tutaj mieszka wampir, chciałyśmy go poznać, to prawda że wampiry piją ludzką krew?" - takie były kolejne słowa jednej z uczestników, a na twarzy Consta malował sie coraz to większy uśmiech, takie młode, słodkie i niewinne, raj dla pedofilii albo wampirów ze skrzywioną psychiką. Miały może po 15,16 lat , nie dałbym im więcej.
-Jesteście takie słodkie. - przejechał ręką po policzku jednej z nich którą wybrał sobie jako swój cel. -Mogę Ci coś pokazać, co znalazłem w tym kinie, ale reszta musi poczekać na zewnątrz bo to nie widok dla wszystkich. - Głupie małolaty, wiadomo że się zgodziły nawet bez pytania a ta jedna była wręcz zauroczona wyglądem i postawą wampira, który niestety ale zespoileruje planował ją zagryźć, a może coś więcej? Kiedy reszta grupki opuściła kino, ta która została z krwiopijcą, usiadła mu na kolanach wpatrując się w jego oczy. Wiadomo, kto by nie kochał takiego przystojniaka, ale wracając do fabuły.
-Zdradzę Ci sekret, nachyl się, wyszeptam Ci do ucha. - Głupia, oczywiście że tak zrobiła a chwilę później, krzyk! Zanim wampir zdążył zatkać jej usta, rozległ się krzyk bólu gdyż miała wbite kły w szyję. Reszta grupki słysząc to, nie wróciła po nią a uciekła jak najdalej. Słodka, czerwona ambrozja przepływała przez gardło wampira, nawet mruknął sobie z zadowolenia bo było całkiem miło, a będąc w dobrym nastroju teraz nawet postanowił ją wypuścić. Dziewczyna szybko zlazła z niego po skończonym akcie ale potykając się parę razy po utracie krwi obdarła sobie śliczną buźkę. Teraz kiedy został sam w tym kinie, mógł się rozłożyć jak na właściciela przystało.
Powrót do góry Go down
 
Nieczynne kino
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Nieczynne kino
» Kino samochodowe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: