IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nieczynne kino

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Sty 24, 2015 10:43 am

Wielka szkoda, że Cassie do końca nie okazuje się oddana pod szefostwo Kuroiashity. W dodatku ma większy powód żeby wampirzyce jak najboleśniej... pozbawić życia. Kanibal obejrzał się na syna, który wcale nie okazywał braku cierpliwości. Stał spokojny, lustrując postać dawnej podwładnej i wcale nie oznaczało to, że ma się nic nie dziać! Ojciec burmistrza doskonale wiedział co takiego się kroi i tym bardziej chwilowo nie chciał mu przeszkadzać. Podszedł do dziewczyn. Poziom E wreszcie pozbierał się i sunął ku żywej koleżance. Ta piszczała, pragnąc uciec ale jak na ofiarę losu przystało, potknięła się o własną nogę. Upadła z hukiem na co poziom E zareagował od razu, atakując koleżankę. Oczywiście dołączył do nich kanibal. Złapał słabszego wampira za włosy i odciągając. Jednym zgrabnym ruchem skręcił kark, a towarzyszył temu rozdzierający krzyk przemienionej. Po upadku na podłoże, nie była w stanie się podnieść. Wierzgała kończynami, wyjąc przy tym przeraźliwie. Ludzka dziewczyna straciła przytomność. Najwidoczniej ponura rzeczywistość okazała się zbyt brutalna na jej umysł. Przez cały czas dręczenia, szlachetny pilnował żeby Cassie nie uciekła a co do jej pytania.
- Ja? Nie. On je zabije.
Głową kiwnął w stronę ojca, który dopadł do nieprzytomnej. Trzymając ją w swoich wielkich łapach, dopadł do jej szyi rozdzierając kłami. Zapach świeżej krwi rozniósł się po zniszczonym kinie. Aż gadzie oczy Samuru zalśniły szkarłatem. Ale nie tylko z głowy. Użył właśnie mocy. Ciało Cassie ogarnął silny żar, dający mnóstwo bólu wampirzemu ciało. A jeśli się dokładniej przyjrzy, spostrzeże iż jej ciało ulega topnieniu. Zaczyna się od ubrań, na skórze pojawiają się pękające, krwawiące bąble.
- Zdradziłaś Szarą policję, zadając się z łowcą, nie okazując posłuszeństwa, a przede wszystkim jesteś nieprzydatna. Ułatwiłaś mi zadanie, pojawiające się tutaj. Bo wiesz... miałem zamiar zrobić Ci tak zwany wjazd na chatę. Padnij na kolana, a może nie zadam Ci bardzo bolesnej śmierci.
Wykona zadanie? Będzie walczyć? Samuru. swoim genialnym Żarem jest w stanie ją zabić i to w naprawdę wyjątkowo brutalny sposób. Chyba że... przysmaży ją i pożre. Tak, to też jest opcja. Aż się oblizał łakomie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Sty 26, 2015 10:45 pm

Cassie nigdy nie zjawiłaby się tutaj, gdyby wiedziała, że Samuru zechce pozbawić ją życia. Tyle lat udawało jej się uniknąć spotkania z śmiercią, że nigdy nie przypuszczałaby, iż skończy w takim miejscu. Slumsy na pewno nie były upragnionym cmentarzem. Burmistrz chyba nie okaże się na tyle dobry, aby postawić jej grób? Pewnie szlachetny nie będzie sobie nawet głowy zawracał, aby jej prochy posprzątać. Nie zwracała już uwagi na to co dzieje się z poziomem E i jej koleżanką. Los tych dziewczyn nie bardzo ją obchodził. No, ale niedługo miała do nich dołączyć, stając się ofiarą Samura i jego ojca. Rodzinny obiad?
Czując nagły żar, oparła się o ścianę. Zaskoczyło ją to, co się stało. Syknęła z bólu. Ruch Sama całkowicie ja zaskoczył. Jak zatrzymać to co się działo? Teraz wiedziała, że wyjście stąd najłatwiejsze nie będzie. O ile uda jej się opuścić to miejsce.
- Co ty gadasz? Oszalałeś całkiem!
Z własnej woli na pewno nie padnie przed nim na kolana. Zrobiła pierwszą rzecz jaka przyszła jej do głowy. Użyła telekinezy na Samie, chcąc posłać go na drugi koniec sali. Miała nadzieję, że się nieźle poobija i jakoś uda jej się uciec. Choć nie może zapominać, że drugi wampir może pomóc burmistrzowi. Próbowała skupić też na nim swoją uwagę, lecz ból za bardzo ją rozpraszał.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Sty 27, 2015 10:18 pm

Slumsy zawsze były idealnym miejscem na polowania dla wampirów. Cisza, spokój, łatwo zdobyć nie jedną ofiarę nie namęczywszy się. Ostatnio jednak większość ludzi zaczyna unikać takich miejsce szerokim łukiem. Zresztą w ogóle się nie dziwiła, skoro niedawno na światło dzienne wyszła wieść, że wampiry istnieją. Powstają teraz dość ciekawe spekulacje na temat, czym w ogóle są te stworzenia, jak można je zniszczyć, jakie mają słabości. A przede wszystkim ile prawdy jest w tych wszystkich starych podaniach, mitach czy nawet samej literaturze. Dobrze, że nikt nie uważa, że wampiry świecą się w słońcu...
Hachiko postanowiła zrobić sobie spacer od swojej posiadłości zanurzonej w głębokim lesie, aż do cmentarzyska. Właściwie jej cel był nieco inny - Zamek. Planowała zrobić niespodziankę mężowi i miała nadzieję, że go zastanie. Jeśli nie, to będzie musiała znaleźć pocieszenie u Hira! A tego szanowny małżonek chyba nie chciał, prawda?
Gdy lawirowała między opuszczonymi i zaniedbanymi uliczkami, usłyszała czyjś krzyk. Początkowo nie zwróciła na to uwagi. Były to przecież typowe tereny łowieckie, ale z drugiej strony... jeśli nie był to ktoś od Kuroiaishitów, to nie miał prawa kręcić się nie po swoim terenie. A że natura wampirzycy na ogół była dość ciekawska, choć nigdy się nie wtrącała tam, gdzie nie trzeba, zmieniła swój punkt docelowy i powędrowała za przeraźliwymi wrzaskami. Dopiero po paru krokach wyczuła zapach pysznej, soczystej krwi oraz znajome, wampirze zapachy. Na jej wargach zabłąkał się uśmiech samozadowolenia. I proszę! Wystarczyło pomyśleć o mężu, a się go znalazło i w to towarzystwie syna! I czegóż więcej można chcieć?
Do zapuszczonego kina dotarła w wampirzym tempie, lawirując bezszelestnie i z gracją prawdziwej pantery. Wiedziała, że wampiry na pewno ją wyczują (choć co do Testamenta tej pewności mieć nie miała, bo kiedy skupiony jest na ofiarach, nie zwraca uwagi na to, co go otacza), więc nie powinni mieć przykrej niespodzianki. Weszła do środka z burzą rozwianych włosów, które opadły niesfornie na plecy oraz piersi. Poprawiła je dłonią, by nie wchodziły jej do oczu i nie ograniczały widoczności. Trafiła akurat na moment, w którym Testament skręcił kark przemienionej wampirzycy i zamierzał się do niej właśnie dobrać. Natomiast Samuru, cóż... bawił się w najlepsze!
- Mój drogi mężu i uroczy Samie, nie zaprosiliście mnie na ten bal! Czuję się zlekceważona, naprawdę!
Udała oburzenie, opierając się plecami o ścianę. Nie oszukujmy, ale... bardzo ją korciło, by poznęcać się nad wampirzycą! Jaka sadystka nie miałaby na to ochoty? A nie zamierzała odbierać ofiar Testamentowi, bo biedaczysko jeszcze... ale zaraz, moment, a co z łowcą? Nie miał przypadkiem pewnych zasad? Choć właściwie kto by zwracał na to uwagę, skoro istnienie wampirów wyszło na jaw? I pewnie właśnie w tym momencie Cassie chciałaby odrzucić Samuru od siebie, by odbił się i poleciał na drugą stronę ściany. Cóż, pewnie byłoby to i bolesne, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia z prawdziwym mężczyzną, a nie ciotą robioną palcem!
- Chyba podzielisz się ze swoją uroczą mamą?
Nie ingerowała jeszcze w sprawy Samuru, nie zamierzała się przecież wtrącać tam, gdzie jej nie chciano. Zresztą i tak co jakiś czas zerkała na Testamenta, nie ukrywając swojej... ciekawości. I bynajmniej nie interesowała się ofiarami, a raczej poczynaniami wampira. Jak wiadomo wampirzycę zawsze kręciło to, w jaki sposób Kanibal poluje i znęca się nad ofiarami.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Sty 28, 2015 8:39 pm

Cassie już niebawem straci siłę na ochronę swojej osoby, a będzie to z winy obrażeń. Ale nie teraz o tym... Przed atakiem na burmistrza, dotarła Hachiko. Kanibal wyczuł już ją wcześniej, tak jak i Samuru. Co prawda nie przejęli się specjalnie, zważywszy iż ruda wampirzyca jest po ich stronie. Dopiero jak pojawiła się na horyzoncie, olbrzym skierował wzrok znad zwłok w stronę małżonki. Szlachetny jedynie parsknął.
- To wieczór syna i ojca.
Zakpił, zerknąwszy dosłownie na parę chwil na Kanibala jaki nawet nie zainteresował się krótkim dialogiem między żoną, a synem. Za bardzo wciągnął się w picie krwi dziewcząt.
Cassie oczywiście palona żywcem, lecz jak na złość musiała użyć mocy! Odepchnięcie telekinezą sprawiło, że wylądował na fotelach! Tak się traktuje burmistrza?! Szefa wszystkich szarych?! Cassie nie będzie miała żaden szansy na przebaczenie! Pozbierał się oczywiście, otrzepując z kurzu swoje ubranie. Bez zbędnych słów, kazań wykonał swój ruch. Sięgnął po jedno z urwanych krzeseł i z wampirzą szybkością oraz siłą rzucił w stronę Cass. Żeby nie oberwać kinowym meblem, musi skupić na nim swoją uwagę, a wtedy Samuru skorzysta z okazji. Lewa dłoń zmieniła kształt na długie ostrze, które wyląduje w obojętnie jakiej części ciała. Celował w szyję albo w obojczyk. Warto też dodać, że ostrze jest zatrute. Przez co może osłabić naszą wampirzycę. I nieważne gdzie trafi, wbije się pod takim kątem, że następne odepchnięcie telekinezą będzie równało się także okaleczeniem Cassie. Co do Olbrzyma? Rozerwał ze złości gardło ofiary, odrzucając ją na bok. Szkarlat ślepi zalśnił w ciemnościach kina, a gardłowy warkot okaleczył panującą siłę. Nie za bardzo wchodziła w grę krzywda syna. I jeśli atakowana wykona jakikolwiek kontratak, bestia bez żadnego zastanowienia wejdzie do gry. No i nie czas na rozmowy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Sty 31, 2015 10:18 pm

Nie za bardzo była zadowolona z pojawienie się wampirzycy. Na dodatek nieznajoma najwidoczniej znała przeciwników i na pewno nie opowie się po stronie Cass. To stawiało ją w jeszcze gorszej sytuacji. Zdoła się jakoś wyplątać? Coraz mniej w to wierzyła. Zerknęła w stronę przybyłej. Pomoże Samuru? Nawet i bez tego miała przechlapane. Wystarczy jedna chwila zawahania, aby skończyła jako popiół. Oczywiście nie chciała oberwać krzesłem. Używając telekinezy, posłała je w stronę Testamenta. Ten ruch raczej na niedługo go zatrzyma. Za bardzo skupiła się na tym, aby nie oberwać meblem, że nie zauważyła, kiedy burmistrz zmniejszył dzielącą ich odległość. Zdążyła nieco odskoczyć, jednak tak słaby unik musiał skończyć się tym, że ostrze wbiło się w lewy bark. Żałowała, że nie może podpalić przeciwnika. To z pewnością jakoś by pomogło. Gdyby tak odciąć tą lewą dłoń... To też niestety było niemożliwe. Scyzoryk był jedyną ostrą rzeczą, jaką posiadała przy sobie. Na niewiele się zda. Zamachnęła się z całej siły na Samuru, chcąc uderzyć go pięścią brzuch. Jej atak niestety nie był niestety, aż tak silny jakby tego chciała, przez wyczerpanie. Kiepsko, kiepsko.

Zakończcie to <3
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Lut 02, 2015 7:06 pm

Kanibal bez przeszkód zdołał uniknąć krzesła, które rozbiło się na najbliższej ścianie. I przez owy odrzut mebla, Cassie nie była w stanie uniknąć ataku szlachetnego. Ostrze przeszyło bark wampirzycy. Aż ostry koniec wbił się w ścianę. Oznaczało to, iż Samuru w atak włożył dużo siły. Założenie protesty zmieniającej kształt na długie ostrze naprawdę się przydało. I co do ataku na wampira. Zablokował cios drugą ręką. Rzucił wyjątkowo zimne spojrzenie podwładnej, która już chyba bardziej nagrabić sobie nie mogła. W milczeniu rozpoczął karę.
Poruszył parę razy ostrzem w rannym barku, żeby spowodować większy ból. Tym samym rozkojarzył swoją ofiarę, dzięki czemu mógł wykonać drugi ruch. Rozpoczął tłuczenie pięścią w twarz wampirzycy dopóki jej nie zamroczył i nie pojawiły się widoczniejsze ślady zniszczenia na ścianie. Dopiero wtedy wyszarpał ostrze, wypuszczając na podłogę ciało Cassie. Cóż, także i jej śliczna twarz wyglądała wyjątkowo paskudnie: złamany nos, przedstawiona szczęka i opuchlizna otaczająca oczy. Istna miazga. Oczywiście nie było wszystko. Szlachetny dostał bzika. Zaś podniósł biedną eks szarą za szyję i bez żadnych skrupułów zatopić zęby... w twarzy! Samuru nie miał żadnych zahamowań żeby w tak okrutny sposób pozbawić ją oczu. Mianowicie wygryzł je i połknął, a wylewającą krew z oczodołów wylizał, wyssał. Z oczu przeszedł na oszpecone policzki. Na wargi jakie rozszarpał i na język żeby w krwawym pocałunku się go pozbyć. Czy Cassie była tego świadoma? Nie zwracał uwagi. Pochłonięty przez własne żądze nie liczyło się nic, poza pożarciem tej niewdzięcznicy. I nie, to nie koniec! Samuru dopiero się rozkręcał! Ostrzem naciął na jej korpusie kształt przypominający X, następnie zniszczył górne odzienie, ujawniając okaleczony tors. Blada i zakrwawiona. Wielka szkoda, że tak skończyła.
- Gdyby nie towarzystwo, zerżnąłbym Twoją każdą dziurę.
Wysyczał, nie zważając czy ktokolwiek go słyszał! Najważniejsze, że mógł pozbawić ją obu piersi skutecznym cięciem oraz wypruć wnętrzności, jakie z głośnym chlupotem spadły na podłogę. Serce nadal było na miejscu, wszak jeszcze nie skończył. Rzucił na lśniące trzewia konającą Cass, żeby przejść do zgniatania jej głowy ciężkimi uderzeniami glanem!
- Całuj moje buty durna dziwko! Widzisz jak kończy się za nieposłuszeństwo?! Nie K***a, nie możesz widzieć bo wyżarłem Twoje gały! Zgnijesz wśród śmieci.
Można śmiało rzec, że Samuru wrzeszczał jak opętany na wampirzycę, która praktycznie nie miała już głowy. Została ona zmiażdżona, zadeptana. A wampirzy mózg, kości i pozostałości rozpłaszczyły się na podłożu, tworząc krwawą miazgę. Patrząc na swoje dzieło, jak wysycha, padł na kolana doszukując się serca! Rył ostrzem w klatce piersiowej i dysząc wściekle, przeklinał. Serce umierało! Aż Kanibal stojący obok Samuru nie mógł uwierzyć, że jego syn może zachowywać się tak... wyjątkowo brutalnie. Gorzej niż zwierzę! Oczywiście nie mógł słowa wydusić, widząc tak rozgniewaną twarz młodego wampira. Czyli tak wyglądał szał Samuru? Następnie dzika radość jak tylko znalazł serce. Zatopił w nie kły, spijając resztki krwi i trzymał je przy ustach, dopóki i ono nie zamieniło się w pył. Cassie nie żyła. A burmistrz nieco spokojniejszy, zlizywał krew z ostrza, jakie powoli przeistaczało się w dłoń. No po prostu Olbrzym stracił mowę. Może Hachiko coś doda?

Romantyk z ciebie XD Krzyżyk byś jej chociaż postawił v.v
Cassie


Acz Samur na opinię nie czekał. Wstał, odruchowo się otrzepał i udał w swoją stronę, pozostawiając wampiry same.

zt dla Samuru
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Lut 04, 2015 10:36 pm

Hachiko nie zamierzała przeszkadzać w spotkaniu dwóch samców, skoro był to wieczór ojca z synem. To wręcz zaskakujące, że zdecydowali się na wspólne łowcy. Znała ich na tyle, by wiedzieć, jak to się może skończyć. Aż nie mogła uwierzyć, że nie wyrywali sobie wzajemnie ofiar i że Samuru zdzierżył podzielenie się jakąkolwiek ofiara. Choć Hachiko i tak była święcie przekonana, że Testament otrzymał jedynie ochłapy. Takie resztki z niedzielnego obiadku.
Skoro Samuru sobie nie życzył, wampirzyca nawet się nie wtrąciła. Stała jedynie i podziwiała ten piękny pokaz, jaki szlachetny wykonał najwyraźniej nieświadomie. Wampirzyca miała niesamowitą okazję ujrzenia wampira w akcji i to nie byle jakiej! O ile Testament był krwiożerczy, kiedy naprawdę się postarał i głód oraz lenistwo nad nim nie zwyciężały, o tyle Samuru pokazał prawdziwą klasę brutalności. Ruda zatem stała w mroku pomieszczenia i uważnie obserwowała każdy ruch Samuru, rozkoszując się nim w takim stopniu, jakby sama mordowała. Była to wielka uczta dla jej duszy. Olbrzymie żałowała, że nie mogła się dołączyć, szczególnie, że zapach krwi tak bardzo ją nęcił i kusił. W zachowaniu Samuru nie widziała nic poniżej normy. Było to przecież zdrowe zachowanie prawdziwego wampira, który przed niczym się nie cofnie. Takie postepowanie z ofiarami miał we krwi, odziedziczone z dziada pradziada i oczywiście po ojcu.
Wampirzyca nie zdążyła niczego powiedzieć, bowiem Samuru zmył się już ze swojego miejsca zbrodni, pozostawiając małżeństwo samo na pastwę tych pięknych zapachów. A głód Hachiko się wzmagał, bo przecież... nie została zaspokojona! Wiedziała jednak, że na polowanie u boku Testamenta nie miała co liczyć, więc pozostanie jej samotne polowanie.
- Widzę, że nie bardzo przejmujesz się już zakazem, jaki nałożył na Ciebie Gerard.
Raczej stwierdziła, niż spytała, choć można by to również potraktować jako pytanie retoryczne. Testament najwyraźniej uwielbiał łamać zakazy, ale tylko u boku syna. W tej chwili łowca i tak nie będzie miał czasu, żeby ścigać Testamenta, skoro Hachiko podsunęła synowi sprytny plan, czyż nie?
- Wątpię jednak, żeby ten cały Trizgane miał teraz głowę do ściągania Ciebie, kiedy na miasto wypełzło masa innych krwiopijców.
Posłała mu słaby uśmiech, wynurzając się wreszcie ze swojego cienia, jaki sobie upatrzyła. Mina Testamenta również była jednoznaczna - był niezaspokojony i najchętniej wybiłby pół miasta, żeby zaspokoić swój zwierzęcy apetyt!

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Lut 06, 2015 7:45 pm

Samuru pokazał niezłą scenę mordu, która dla oka Kanibala powinna być całkiem normalne. Ale no właśnie... powinna! A nie była! Dawało to do myślenia, że Samuru naprawdę odziedziczył wiele po swoim ojcu i wychodzi to stopniowo albo po prostu chłopak z tym walczy. Czyżby szykowała się rozmowa z jakże niedostępnym nawet dla własnych bliskich burmistrzem? Cóż, Olbrzym raczej nie będzie umiał wyciągnąć niczego od własnego syna... Choć kto wie? Westchnął kręcąc, główną po czym powrócił do swoich dwóch ofiar. Dziewczyna wampir dostawała drgawek na skutek złamania karku oraz głodu, a jej koleżanka po prostu straciła kontakt z własnym umysłem. Innymi słowy momentalnie zgłupiała. Łkała, piszczała i tuliła własne kolana jakby miały stanowić dla niej jedyną ochronę i to właśnie nią teraz Olbrzym zamierzał się zająć. Tymczasem Hachiko postanowiła wyjść z cienia, odzywając się. Stwór owszem, słuchał ale zbyt zajęty piciem krwi dziewczyny, jaką trzymał w swoim żelaznym uścisku. Zresztą, Ruda widząc czynności jakie wykonywał wampir, powinno już jej dać wiele do myślenia i odpowiedź, że niestety wampir z własną drapieżną naturą nie wygra. I mimo zakazu, polował. Gdy skończył wyciągnął kły, odrzucając konającą na podłogę. Dopiero wtedy uraczył małżonkę spojrzeniem.
- Że co proszę? Jakie krwiopijce?
Wyburczał wampir, patrząc na Hachiko nieco zdziwiony. Najwidoczniej Kanibal nie miał bladego pojęcia o ujawnieniu wampirów. Toć bydlaka wcale nie interesowało! Ale jak się dowie, no cóż... będzie żałował owych wydarzeń. Lepiej było działać w ukryciu, bo po ujawnieniy nigdy nic nie wiadomo. Zajął się wreszcie zwłokami. Oddzielił pierw jedną rękę, żeby zwolna pozbawiać ją skóry, mięsa itp. Hachiko niech mówi.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Lut 10, 2015 11:24 am

Ruda także zauważyła, że Samuru przejawiał wiele cech po swoim ojcu w czasie polowania. Nie było to ciężkie do zauważenia. W tej chwili jakoś nie widziała, żeby starał się ukryć swoje zwyrodniale zapędy. Okazywał je bez skrupułów i strachu, pozwalając prawdziwej naturze na wyjście z mroku. Możliwe że poczuł się wolniejszy już w chwili, gdy wyszło na jaw istnienie wampirów. Nie musieli się już przecież hamować! Mogli robić, co im się żywnie podobało. Nikt nie potrafił wyciągnąć z Samuru brudnych spraw, które go kręciły. Może jedynie Barabal byłby w stanie tego dokonać. Ale czy faktycznie potrafiłby? Samuru był bardzo upartym i dumnym wampirem, nie znoszącym, gdy ktokolwiek wtrącał się w jego sprawy dotyczące władzy, jaką rozsiewał. Ale przecież Testament i Hachiko nie zamierzali o tym w tej chwili rozmawiać, prawda? Chyba, że jej zacny mąż zapragnąłby poruszyć temat chociażby o ich dzieciach. Ale nie, nie byłby na tyle wspaniałomyślny... I tak był zajęty konsumpcją, a skoro był zajęty inną czynnością, nie potrafił skupić się na rozmowie. Hachiko umilkła zatem i poczekała, aż Testament skończy swoją kolację.
Zerknęła przelotnie na dziewczynę, którą kanibal właśnie rzucił na podłogę jak szmacianą lalką.
- Zaproponowałam Samuru, aby ujawnić nasze istnienie. Aby wampiry mogły wreszcie wyjść z mroku i ciemności, w jaki żyły przez tysiące lat. Oczywiście zrobił to na swój własny sposób, wprowadzając przy tym sporo... chaosu. Zastanawiam się, jak zareagują inne wampiry na świecie. Takie, które jak Samuru mają coś do powiedzenia, dzierżąc władzę.
Była ciekawa, jak zareaguje Testament. Miała wrażenie, że przez tego łowcę nieco... spacyfikował. Uspokoił się. Jakby nie zależało mu już na więzach rodzinnych czy własnej, nocnej rasie, ale na ludziach, a raczej pewnym łowcy - Gerardzie.
- Jak Ci się widzi ten zamysł? Wiesz, może teraz nasza rasa zacznie rządzić światem.
Wzruszyła ramionami, uważnie mu się przyglądając.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Lut 10, 2015 4:37 pm

Oby tylko aż za bardzo Samuru nie poszedł w ślady ojca. Bo przecież nie może być dwóch bistych, potężnych Kanibali! Co to, to nie! Ale mniejsza o to.
Stwór akurat o dzieciach myślał jak o kolejnej porcji stoków, toć nawet nie miało dostępu do swoich młodych. Nie ukrywajmy Kanibala odizolowano. Przykre, ale prawdziwe. W każdym razie gdy ruda zaczęła mówić, stwór spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem. Ujawnienie wampirów? Zacznie się zapewne bitwa, łowcy otrzymają ból dupy, a olbrzym zacznie dostawać mało, ofiar! Pokręcił głową, wracając ponownie do swoich młodych ofiar. Kusiły żeby je pożreć.
- Wybacz Hachiko, ale jako samolub nie podoba mi się, że wyjdą wampiry na rozróbę, a to równa się mniejszą liczbą ofiar. No i takie zabawy mnie nie kręcą.
Wyraźnie się zirytował. Drażni go myślenie, drażni że inne wampiry mogą mieć lepiej. Wziął swoje dwie ofiary za włosy i zaciągnął na drugi koniec sali. Hachiko także chyba chce być sławna. Nuda. Można przecież zrobić to w inny sposób, ba, też jest zazdrosny iż to Samur nie zaprosił własnego ojca na imprezę. No jak mógł? Wszystko po kryjomu.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Lut 11, 2015 12:36 pm

Testament od jakiegoś czasu za bardzo słuchał się łowcy. Podupadł zatem na swojej reputacji i teraz na plan pierwszy wszedł Samuru wraz ze swoim planem zdobycia świata po trupach. Dał przecież niezły pokaz publicznie, paląc ludzi na stosie. Wystarczyłoby ich jeszcze oskarżyć o czarnoksięstwo i można by powrócić do XVI wieku. Kanibal stał się także leniwy, zatem niech się nie zdziwi, kiedy okaże się, że ludzie boją się bardziej burmistrza, niż jego ojca, którzy zapoczątkował cały ten chaos. No wiadomo, ma diabelskie nasienie...
Nikt Kanibala nie odizolowywał od dzieci. Sam się od nich trzymał z daleka. A kiedy już je widział, myślał jedynie o tym, jak je skonsumować, na co Ruda pozwolić nie mogła i nie chciała. Naprawdę dziwił się, że chroniła ich młode przed głodem ojca? Powinien pomyśleć o tym nieco inaczej, niż tylko jako samolubstwo ze strony wampirzycy. Bo nie tak wyglądała prawda.
- Rozumiem. Każdy ma przecież swoje zdanie w tym temacie. Uważaj jednak na siebie. Wiesz, łowcy teraz zaczną szaleć, a ludzie staną się ostrożniejszy, aż w końcu własna głupota ich zgubi.
Wampirzyca nie marzyła o sławie. Przez wiele wieków napatrzyła się na to, jak ludzie wykorzystują rasę wampirów we własnych celach, by później z zimną krwią polować na nocne stworzenia. Miała dosyć przebywania w mroku. Nie żyli już przecież w czasach średniowiecza i zasługiwali na coś więcej. Przy pomocy ambitnego Samuru i jego pragnienia zdobycia władzy nad wszystkimi wampirami, było to możliwe do osiągnięcia. Ale Testament wolał zajmować się wcinaniem zwłok, skoro uważał za nudę to, co jego żona pragnęła osiągnąć. Przykre.
Wampirzyca poczekała, aż wampir zjadł do końca swój posiłek. Wspólnie udali się w kierunku znanym tylko Testamentowi. Wszak to on w końcu prowadził gdzieś tam wampirzycę.

zt x2

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Nero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1780-nero#37404 http://vampireknight.forumpl.net/t1783-nerus
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Maj 02, 2015 9:59 pm

Błąkał się po okolicy już dłuższy czas. W sumie po zjedzeniu dwóch osób uciekł tutaj, by się schować i ukryć przed innymi. Nie lubił tłumów. Unikał centrum miasta i wszelkiego co prowadzi do grupy osób. Będąc w kinie rozsiadł się na jakimś fotelu wpatrując w sufit budynku. Nie pamiętał już praktycznie niczego z dawnego życia. Tylko marne urywki nie dające żadnego obrazu. Wiele razy myślał nad tym kim był i skąd pochodził... Może to było trywialne jak na kogoś jego pokroju, ale było to dla niego ważne, bo miał wrażenie, że niedawno jeszcze wiedział.
- Do kitu! - warknął głośno i uderzył nogą w fotel niżej. Objął się rękami i westchnął ciężko. Wytarł jednak po chwili krew z twarzy i zlizał ją z rąk próbując choć trochę doprowadzić się do ładu. Nie było to łatwe, bo wyglądała jak siódme nieszczęście, szczególnie w tych zniszczonych ciuchach. Jednak mało go one obchodziły. Głownie liczył się tylko z głodem. Niczym więcej. Skulił się na fotelu obejmując rękami nogi i opierając głowę o kolana.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Maj 03, 2015 12:38 am

Długo błąkała się bez celu po mieście, bez większego celu. Nie ukrywała, że jakby znalazł się jakiś smakowity kąsek to z wielką chęcią by sobie go chapsnęła. Oczywiście uważając, aby nie zmienić człowieka w poziom E. W końcu i tak sporo biegało ich po mieście, w tym też gdzieś jej zagubiony o ile jeszcze żył. W co trochę wątpiła, łowcy lubili polować na te dzikie bestie, były one znacznie łatwiejszym celem niż szalony szlachetny. Co zresztą widać, skoro burmistrz wciąż grzeje sobie stołek. To jednak w obecnej chwili było mało ważne. Za to, ciekawe było, że Yvka postanowiła swoje kroki skierować do opuszczonego kina. Coś ją wyraźnie przyciągało. Wkroczyła do środka czując czyjąś obecność, kierowała się zapachem. Znała go, wiedziała, że coś jest narzeczy. Zapach z każdym krokiem przybierał na sile, aż go w końcu zobaczyła. Niezbyt wyraźnie, panował w końcu mrok, a i był odwrócony do niej tyłem, nieco skulony, ale był to on. Jej zagubiony przemieniony. Niesforny poziom E, który nie dostąpił zaszczytu picia jej krwi. W sumie już dawno przestała go szukać, choć na samym początku była zła, że się jej zagubił. Teraz widząc go poczuła wewnętrzne pragnienie dania mu kolejnej szansy.

_________________
Powrót do góry Go down
Nero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1780-nero#37404 http://vampireknight.forumpl.net/t1783-nerus
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Maj 03, 2015 10:08 am

Z początku nie wyczuł niczyjej obecności. Zbyt zajęty był tym, że wzięło go zmęczenie i zaczął przysypiać. Po chwili jednak dotarł do jego nosa zapach. Całkiem znajomy, ale nie wiedział czemu. Obejrzał się zauważając jakąś osobę. Mimowolnie wstał szybko i zaczął powarkiwać choć czuł, ze nie powinien. Przemieścił się podchodząc ostrożnie do postaci niuchając w powietrzu z zaciekawieniem. Przechylił głowę na bok wbijając w nią swoje spojrzenie. Uspokoił się po chwili przestając powarkiwać.
- Kim... Jesteś? - spytał podchodząc jeszcze bliżej aż postać mu się wyostrzyła i była to kobieta. Otworzył oczy szerzej rozpoznając ją. Znał ją, czuł to i czuł do niej nie tyle co tylko szczęście ale i złość. Nie wiedział czemu. Nie podobało mu się to więc cofnął się do tyłu parę kroków, ale potknął się i przewrócił. Czuł też lęk względem jej osoby.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Maj 03, 2015 11:50 am

W pewnej chwili zatrzymała się. Widziała, że stał się niespokojny i agresywny. Nic dziwnego minęło naprawdę sporo czasu od przemiany. Dziwiła się, że przeżył tak długo, było to naprawdę miłe zaskoczenie. Świadczyło to o tym, że był sprytny i całkiem siny, a do tego zostały mu resztki rozumu, które pozwoliły przetrwać. Poczuła dumę, jej wampirze szczenie było coś warte. I w końcu stanęło przed nią, widziała, że chłopak nie wie za bardzo o co w tym chodzi. Był zmieszany, czuł respekt, szczęście i złość. Mieszana wybuchowa, która kazała mu trzymać się na dystans. Pech chciał, że nogi mu się poplątały i runął na ziemię.
- Śliczności, stworzyłam Cię.- Odparła powolutku idąc w jego stronę, stanęła nad nim z szerokim uśmiechem zadowolenia. Jeżeli w tym czasie nie wstał na obie nogi, przycisnęła go do podłoża, stawiając na jego piersi nogę, wbijając lekko obcas w jego ciało. Bolało? Z pewnością nie tak bardzo jak przemiana, przez którą przeszedł z jej powodu.
- Jesteś mój.- Wyszeptała oglądając uważnie jego twarz. - Narobiłeś mi wiele problemów, długo zajęło mi szukanie Twojej bestialskiej mordeczki. - W końcu jednak, przez czysty przypadek się udało. I co miała z nim zrobić? Ukarać go? Nagrodzić, za tak długie przeżycie w tym świecie? Musi się chwilę zastanowić.

_________________
Powrót do góry Go down
Nero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1780-nero#37404 http://vampireknight.forumpl.net/t1783-nerus
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Maj 03, 2015 2:17 pm

Widział jak owa kobieta do niego podchodzi. Czuł narastające w nim napięcie, które sparaliżowało biedaka do tego stopnia, że nawet nie drgnął. Dawał sobie dobrze radę, gdyż nie wychylał się za bardzo. Unikał tłocznych miejsc z powodu fobii, która akurat go ratowała. Ogólnie mało się na oczy pokazywał komukolwiek, chyba, że swojej ofierze, a wybredny nie był. Słysząc jej słowa spojrzał na nią pytająco, ale dopiero po chwili dotarło do niego co tak naprawdę to oznaczało. Nie był aż tak błyskotliwy. Jego stan jednak wpływał znacząco na jego psychikę.
- Ty? - spytał cicho, niepewnie, jakby do siebie w niedowierzaniu. Gdy stanęła nad nim z szerokim uśmiechem wbił w nią swoje, delikatnie mówiąc, przerażone spojrzenie. Przyciśnięty do ziemi jej butem jęknął cicho czując wbijający się obcas, ale nie z takim bólem już się borykał. Patrzył na nią uważnie nie wiedząc jak zareagować na spotkanie ze stwórcą.
Nie zaprzeczał jej. Czuł, że należy do niej i to go wprawiało w drżenie. Przez ostatnie parę chwil swojego wampirzego życia nie czuł się tak jak dzisiaj. Na jego słowa zadrżał mocniej czując pewne ukłucie w środku.
- Ja.... Przepraszam. Nie wiedziałem. Naprawdę. - mruknął cicho zasłaniając oczy rękami, by nie patrzeć na nią wprost. Bał się, że dostanie za to karę, ale naprawdę teraz nic nie pamiętał.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Maj 03, 2015 6:43 pm

Na jego pierwsze pytanie w odpowiedzi wbiła mu mocniej obcas w tors.
- Oczywiście, w głębi swojego małego plugawego ciałka doskonale o tym wiesz i czujesz to.- Wysyczała przez zęby, nie była złym wampirem. Tylko w obecnej chwili nieco rozeźlonym. To jednak nie było dziwne. Spisała go na straty, a on wyrasta przed nią jak spod ziemi. Nie było go w dniu w którym postanowiła go przemienić, a pojawił się po latach. Nie mogło tak być, że to on wybierał sobie daty. Ona tu rządziła. Była rozgniewana coraz bardziej.
- Nie mogłeś wiedzieć, bo niby skąd.- Przycisnęła go mocniej do ziemi, aby po kilu sekundach uwolnić go spod swojego buta. Uważnie się mu przyjrzała. Wyglądał jak szalona bestia, a i tak o dziwno trzymał swoje żądzę w ryzach. Ciekawy był z niego stwór.
- W obecnej chwili jesteś niczym.- Gestem dłoni pospieszała go zebrania się z ziemi.
- Jednak wciąż można naprawić ten błąd.- Każdy jego ruch bacznie obserwowała. - O ile chcesz i jeżeli zasłużysz.- Ciekawe jak zareaguje mała bestyjka.

_________________
Powrót do góry Go down
Nero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1780-nero#37404 http://vampireknight.forumpl.net/t1783-nerus
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Maj 03, 2015 7:34 pm

Czując jak mocniej wbija mu obcas zacisnął usta mocno. Mimowolnie złapał ją za nogę, ale nie miał odwagi, by ją z siebie zsunąć. Na jej słowa pokiwał twierdząco głową. Nie wiedział czemu wampirzyca się na niego złościła. Wiedział, że jest bestią, ale sądził, że nie była to jego wina, ale kto wie. Wszak nic nie pamięta. Nie wie co się wtedy stało.
Przyciśnięty mocniej do ziemi wydał z siebie głośniejszy jęk. Puścił jej nogę gdy ją zabrała i złapał się za miejsce gdzie wbijała mu obcas. Obrócił się na brzuch zerkając na nią i wstając z ziemi szybko. Z początku kulił się z bólu w klatce piersiowej, ale szybko minął otrzepując ciuchy. Wiedział, ze jest niczym. Czuł to, że wobec niej kompletnie nic nie znaczy. Smuciło go to jednak. Jednak jej kolejne słowa bardzo go zainteresowały. Zerknął na nią niewinną buźką i słodkimi dużymi oczami.
- Mhm… Chcę…. –odparł krótko, bo i z mową niekiedy miał problemy. Bardzo chciał się jakoś wkupić w jej łaski i przestać być bestią. Chciał przestać się zatracać, bo wiedział, że z nim krucho.
Jak ma zasłużyć? – spytał ją zaciskając rękę, która była na piersi, mocno na koszuli.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Maj 03, 2015 8:47 pm

Nie przejęła się jego dotykiem, pozwoliła na to. Było to w końcu takie rozpaczliwe. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Czekała w ciszy aż wstanie, aż sam z siebie coś wydusi. I stało się chciał dalej żyć i być czymś więcej niż resztką wampirzej kolacji. Zrobiła w jego stronę jeszcze krok. Sięgnęła dłonią do jego twarzy i pogładziła delikatnie policzek.
- To jednak nie tu. Musisz się najpierw ogarnąć.- Odwróciła się do niego tyłek i powoli szła w stronę wyjścia. Machnęła na niego dłonią, aby podążył za nią. I tak udali się w stronę bardziej komfortowego miejsca.

[z/t Yva i Nerka]

_________________
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Lis 22, 2015 6:22 pm

Głęboka noc, koło godziny pierwszej.
To takie miejsce, gdzie prócz przypadkowych przechodniów mało kto zechciałby zatrzymać się dłużej i odpocząć. Przy tej ulicy było sporo naciągaczy, wyłudzaczy, ale i informatorów czy dwulicowych sk***ysynów. Tak czy inaczej, w pocie czoła pracował także pewien czerwonowłosy wampir, który gdy tylko dostrzegał potencjalnych widzów, rozpoczynał spektakl z ogniami. Przygotowany w specjalny kij z dwoma końcami zawiniętymi w szmaty nasączone benzyną przybliżył ekwipunek do swoich dłoni i wzniecał potrzebny do akrobatycznych sztuczek płomień. Z profesjonalnym podejściem do zagadnienia żonglował nad głową, przerzucał z łatwością z ręki do ręki okręcając kij wokół palca, albo przerzucał na stopy, którymi odbijał narzędzie jak piłkę-zośkę. Mimo pełnego zaangażowania, wielkiego programu jaki wymyślił i ćwiczył kilka godzin dziennie, przechodzień tylko na chwilę zatrzymał się. Pokiwał lekko głową i zamyślony poszedł dalej nie racząc nic wrzucić za obejrzenie. Wampir zdecydowanie miał po dziurki w nosie kolejną porażkę, dlatego oparł się o mur nieczynnego kina i westchnął ciężko. Dzisiaj wpadły dwie monety, które nie starczały na pół tabletki z krwią. Jego działalność uliczna była nieopłacalna z dniem dzisiejszym, gdyż więcej wysiłku włożył w trud przykucia uwagi widzów niżeli zarobił na tym zadaniu. Sięgnął do puszki po energetyku po ów monety i z czcią schował do kieszeni kurtki. Ksa, będzie musiał zaryzykować i udać się na bardziej zaludnione ulice, ale tam konkurencja była o wiele większa, a także sporo policji wyłapującej nielegalnych grajków, uliczników takich jak on. Bez sensu, jeśli go zapuszkują, nawet na dwie doby, to będzie w plecy. A co, jeśli nie wytrzyma i zaatakuje jakiegoś więźnia? Przygryzł wargę i powoli zbierał ekwipunek do pokazu. Nie miał wyboru, wóz albo przewóz. Może jeszcze po drodze...
Oho, ktoś z daleka wyłaniał się zza linii horyzontu. Mało było widać kto to, czy bogaty czy nie, stary czy młody, kobieta czy mężczyzna, zwłaszcza przy zmęczonym wzroku, ale raz kozie śmierć. Na nowo odpalił końce kija i poderwał sprzęt, by rozświetlić smugami zamroczone, brudne ulice. Żeby jeszcze raz przekazywać z ręki do ręki wirujące narzędzie tlące się najprawdziwszym ogniem, przerzucać na kolana, przetaczać przez bark i wyciskając z siebie wszystko, co umiał. Jakby ten ktoś wrzucił chociaż dwie monety... to już mógłby kupić jedną tabletkę. By mieć siły na kolejny dzień.

_________________

#FF6600 - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 111


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Lis 22, 2015 8:41 pm

Reiji spokojnie spacerował sobie przez owe okolice. Mogło się to wydawać zbyt dziwne, by człowiek ośmieliłby się poruszać o tej porze po takich niebezpiecznych rejonach, ale białowłosy nie należał do zwyczajnych osób. Nie zamierzał się obawiać kogokolwiek... No i zadbał o to, by nie wyróżniał się z pośród innych. Swoją twarz i jasne włosy ukrył pod kapturem ubioru, który ubrał na siebie. Również miał jedynie jedną broń, ale... Ona właśnie mu wystarczyła. Coś jeszcze? Jego umiejętności i doświadczenie.
Więc, wędrował spokojnie po slumsach. Pomimo tego, że nie wykazywał lęku, zachowywał ostrożność. Nikt nie chciałby zostać napadnięty i okradziony przez przypadkową osobę, a zwłaszcza on. Mimo własnego wieku... Był jedynie człowiekiem. I musiał pilnować pieniądze, by potem kupić dla siebie jedzenie i krew dla pewnej małej istotki, którą się opiekował. Właściwie... Zdobycie krwi nie należało do prostych zajęć, a niekiedy musiał sięgać do nielegalnego źródła, by to pozyskać. Ale kto by się przejmował? Ważne, że jest i tyle.
Świat się strasznie zmienił przez te lata - pomyślał ponuro, zerkając ukosem na brudne ulice. - Ale niektóre rzeczy pozostają te same. Ludzie są naprawdę okropni... Niezmienna ich cecha... - zachichotał w myślach. W takich dniach jak dzisiaj, wydawało mu się, że był stanowczo za stary. Normalnie by umarł... Ale jednak udawało mu się przetrwać z dnia na dzień. Życie było upierdliwe... A na dodatek, coraz częściej uważał, że jest nikomu niepotrzebny. Ile już to było lat? Trzydzieści? Nie, trzydzieści pięć, gdy pozbyli się go, wykorzystując pewną sytuację i oskarżając go. Czy ktoś raczy sobie o nim przypomnieć? Nawet jeśli, to czy będzie chciał wrócić? Nie czuł tej chęci. Nie miał wrażenia, że tam pasował. Ale... Mieli coś, co by go zachęciło do powrotu... Nawet minimum dwa cosie...
Tylko pewna wampirzyca pozwoliła mu na pozostanie tutaj. Ale... To już historia na inny czas. Albowiem jego uwagę przyciągnął mieniący się ogień, wędrujący niczym duch i zarazem nawołujący, by podejść i popatrzeć. Czyżby kolejne sztuczki? - napotkał się dzisiaj na kilka takich osób. Ale większość to amatorzy, nie wiedzący, co robią. Może tutaj byłoby inaczej?
Dlatego też podszedł bliżej, by zaobserwować sztuczki. Ciekawe... Ale jeszcze bardziej zaintrygował go fakt, kto takie sztuki wykonywał. Znajoma osoba... Nieprawdaż?
- Ciekawe... Ile to już lat minęło... -mruknął do siebie i wyciągnął z kieszeni kilka monet. Pięć. - Posiadasz ciekawe zdolności... - dodał jeszcze, wrzucając (chyba miał taką możliwość, prawda?) owe monety.
Na jego twarzy zagościł lekki uśmiech.
- Kto by pomyślał, że akurat ciebie tutaj spotkam... Lyuu - dodał jeszcze. Nie ukazał swojej twarzy jeszcze, ale jeśli tamten się skupi, zauważyłby zabłąkany, biały kosmyk włosów i na chwilkę, dzięki ogniowi, lśniące, złote oczy. Ale czy to coś mu powie?
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Lis 23, 2015 6:52 pm

Ha! To nie fatamorgana! Naprawdę ktoś przyszedł pooglądać jego akrobatyczne sztuczki! Ruszył z kopyta i nie przerywał pokazu. Ogień wędrował po kiju jak zaczarowany, tak jakby bawił się ogniem - wyglądało to aż nazbyt naturalnie. Po prostu pokochał swój żywioł, zwłaszcza teraz, gdy ktoś zechciał spędzić trochę czasu - i wydać pieniądze - na taki spektakl. Pokazywał sztuczki do momentu, gdy widz skierował do niego nietypowe słowa. Ponadto nazywając go po imieniu. Oho, węszył podstęp, dlatego dość gwałtownie, ale jednocześnie z taktem, zakończył kuglarskie umiejętności i skierował umęczony wzrok na tajemniczą postać w kapturze. No tak, tego typu osoby nie zwiastują niczego dobrego. Już zdołał się o tym przekonać kilkakrotnie, odkąd pamięta. A nie było wiele do pamiętania.
-Jeśli przysłali Cię Bracia Thieros, to możesz im przekazać, że ta miejscówka jest moja. Nie nastraszą mnie tak łatwo... debile, kryją się za plecami innych...
To ostatnie zdanie to już tak bardziej mówił do siebie. Nienawidził, jak konkurencja gra nieczysto. Cóż, w slumsach takie zdarzenia to normalność. Nasyłanie na siebie goryli, żeby przegonić rywali. Jako, że Czerwonowłosy nie miał wsparcia, zazwyczaj sam musiał walczyć o swój kawałek chodnika. Nie zawsze wychodził z tego zwycięsko. Z lekkiego poddenerwowania potrącił stopą puszkę, która zadźwięczała monetami. Huh? Jak to? A jeszcze przed chwilą była pusta. Wnet uspokoił się i z zaciekawieniem sięgnął do skarbonki, aby wysypać na wolną rękę garść monet. Aż ożywiły mu się ślepia, które przybrały podobny odcień do pieniążków. Niepewnie spojrzał na Białowłosego widza, który także mógł odznaczyć się złotymi patrzałkami, a potem już spokojniejszy powiedział:
-Nie wiem, kim jesteś, ale za tą kasę należy Ci się ekstra pokaz. Daj mi chwilę.
Ulokował szybko monety w kieszeni i zabrał się do nasączania płótna naftą. Tym razem nie oszczędzał, wylał sporo specyfiku na kij, który dwoma pstryknięciami palców rozpalił niczym z zapalniczki. Zaraz buchnęły płomienie i weselszy, bardziej energiczny Złotooki pokazał co potrafi. Dla takiego sponsora tabletek na trzy dni warto jeszcze pokazać, iż zainwestowane fundusze nie zostały do końca zmarnowane. Lyuu do pokazu dołączył dwie piłeczki do tenisa, i łącznie z rozpalonym kijem żonglował w iście profesjonalnym stylu. Brakowało tylko cyrkowej muzyki i mógłby poczuć się chwilę jak gwiazda estrady. Cóż, przedstawienie dobiegło końca, a oblany potem młodzieniec przycupnął po turecku na brudnym chodniku i łapał oddech. Ale dość szybko zagadał do jedynego obserwatora, któremu dedykował pokaz:
-Zanim pójdziesz... możesz powiedzieć kim jesteś i skąd znasz moje imię?
To nie mógł być przypadek, wszak nie jest kimś znanym. Musiał skądś dowiedzieć się o przeciętnym wampirze, a przynajmniej o jego imieniu. Jak nie podzieli się informacją o swoich danych personalnych, to może chociaż zaspokoi ciekawość ognistego tancerza? Byłby już całkiem usatysfakcjonowany, że jednak dobrze zrobił podejmując się jeszcze jednego pokazu na dzisiaj. I że przyciągnął dzięki temu kogoś, kogo w normalnych warunkach powinien pamiętać, ale nie kojarzył go ni w ząb.

_________________

#FF6600 - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 111


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Lis 24, 2015 9:05 am

Białowłosy z zaintrygowaniem obserwował rudowłosego wampira podczas jego występów. Dostrzegał jego wkład i chęć działania, by zainteresować tym wszystkim jedną osobę, która postanowiła się zatrzymać i poświęcić chwilkę, by obejrzeć spektakl. Może była nieco późna pora, by tutaj zwyczajny człowiek tkwił... Jak patrzył ostatnio na komórkę, ta wskazywała, że było przed pierwszą, więc teraz pewnie będzie coś około tego. Powinien być w domu i spać grzecznie, a nie błąkać się po slumsach, szczególnie niebezpiecznych o tej porze.
Występ najwyraźniej się zakończył dla niego... A tak mu się wydawało. Czyżby źle zrobił, wypowiadając jego imię? Dziwne... Jak również i fakt, że spotkał go akurat w takim miejscu, po tak wielu latach. Gdy sobie przypominał ich poprzednie spotkanie, ciężar czasu jeszcze bardziej go przytłaczał. Powinien już nie żyć, albo być przynajmniej staruszkiem, a nie mieć ciągle ten jeden wygląd... A nie, czas wizyty śmierci był już zapowiedziany dwieście lat temu.
Bądź co bądź, zamrugał oczami, słysząc kompletnie nieznane mu nazwy, czy też słowa, które nie potrafił dopasować do sytuacji. Nie miał pojęcia, że został powiązany z kimś zupełnie innym, a nawet nie przyszło mu na myśl, że w tym kapturze może wyglądać podejrzanie. Owszem, chciał ukryć swoją twarz, ale nawet idiota by uznał, że jasne włosy, wręcz białe, zbyt bardzo rzucają się w oczy w pośród tego mroku. Na dodatek noc nie należała do najcieplejszych, a on mimo wszelakich wątpliwości był nadal człowiekiem.
Czy planował go zaatakować? Jasnowłosy przyglądał mu się uważnie, czekając na gwałtowniejszy ruch, zarazem taki, który by świadczył o tym, że chce go zaatakować. Nie chciał skończyć jako ofiara przez zwyczajne nieporozumienie.
Ale los nie chciał, by ten łowca dzisiaj zginął. Zwyczajny przypadek sprawił, że zrezygnował z ataku, a ba, ucieszył się. Najwyraźniej dopiero teraz zauważył, że Reiji wrzucił mu kilka monet. Dlaczego nie, skoro mu się występ spodobał? Pewnie to się odbije na jednym z dni, gdzie będzie musiał zrezygnować z posiłku, ale nie myślał teraz o tym.
Na jego twarzy zagościł lekki uśmiech, gdy ujrzał specjalny pokaz. Nadal się nie odzywał do niego, tym samym pozwalając mu się na skupienie na działaniu. Dziwne... Przecież nie musiał - pomyślał męzczyzna. Jednakże sam widok zapierał dech w piersiach. Zrobiło na nim owe wrażenie. Ogień był po prostu niezwykły... Istna magia! By tak wykorzystać własne zdolności...
- Niesamowite - podsumował, gdy już skończył. - Dziękuję - dodał jeszcze, po czym wziął głębszy wdech. Poprawił swój kaptur, by ukryć zbyt jasne włosy i schował dłonie do kieszeni, by nie zamarzły.
Westchnął cicho, trochę zaskoczony.
- Dziwne, a podobno wampiry mają lepszą pamięć - stwierdził na początku.Nie wiedział, że Lyuu stracił pamięć, za dawno go nie widział... Niestety, ale w jego życiu również nastąpiły gwałtowne zmiany.
- Pracowaliśmy razem... Jakieś sześćdziesiąt lat temu - objaśnił mu spokojnie. - Nazywam się Reiji... Chociaż, wtedy znałeś mnie pod imieniem Ayato... Ale to nieistotne teraz...  -dodał ciszej, rozglądając się wokół. Nie wiadomo, czy czasem ktoś tego nie podsłuchiwał. - To nie jest dobre miejsce na rozmowę. Przejdziemy się gdzieś? - zasugerował mu. Ciekawe czy odmówi... W końcu, skoro nie znał jasnowłosego, a przynajmniej nie poznawał... Mógł nie ufać mu. Ale Rei nie miał złych zamiarów, bardziej to chciałby porozmawiać i dowiedzieć się więcej.
- Lyuu...? Czy... Ty mnie nie pamiętasz? - spytał się go.
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Lis 24, 2015 6:46 pm

Pokaz na bis przypadł do gustu jedynemu obserwatorowi, który nawet podziękował za dodatkowy czas spędzony na zabawianiu ogniem. Skinął głową, że nie musi już dłużej dziękować, aczkolwiek nie chciał go tak po prostu wypuścić. On coś wiedział, coś, co mogło być zgubne, jednakże dodawało takiego smaczku tajemniczości, że nie mógł przejść obojętnie. Mężczyzna zgodził się zeznawać, chociaż nie było siły nacisku. Ba, nawet przedstawił się. Dość zimne oblicze wampira, które nijak miało się do jego żywiołu, ustępowało zaintrygowaniu i niepewności. Opowiadał tak płynnie, tak swobodnie, jakby rzeczywiście nie kłamał z nut.
Reiji, rzekomo znany wcześniej mu jako Ayato, współpracował z rudowłosym kopę lat temu. Ściślej pięć tuzinów lat temu. Nic więcej nie chciał powiedzieć zwalając na otoczenie, które mogło ich podsłuchiwać. Coś w tym było, chociaż zdawało mu się, że szukał pretekstu, by zabrać stąd wampira i pogadać. A co dalej? Cóż, nie przekona się, jak nie ruszy się z miejsca. Ich spojrzenia skrzyżowały się na dłużej, kiedy nieznajomy trafił w sedno sprawy. Aż taki był pewien, że nie pomyliły mu się osoby? Że znał tego wampira z amnezją? Czekał na odpowiedź, także dostanie ją, zupełnie szczerą. Nawet, jeśli tamten robił go w balona.
-Gdybym Cię pamiętał, zapewne inaczej wyglądałoby nasze spotkanie.
Lekko zmarszczył brwi, przez co obdarzył Reiji'ego nieufnym spojrzeniem. Lecz skoro zarobił tyle kasy za pokaz, nie musi sterczeć przy kinie i wypatrywać kolejnych przechodniów, by zaczepić ich sztuczkami. Mógł więc zaryzykować i zwinąć interes do tobołka, a potem przewiesić przez plecy. I tak nie miał nic do stracenia. Tylko te drobne, które właśnie otrzymał od Białowłosego mężczyzny i jedną tabletkę krwi. Cały dorobek "nowego" życia. Nie emanował aurą wampira, jednak zbyt pewnie się czuł w towarzystwie Lyuu, aby być zwykłym człowiekiem. Nie przyjął założenia, że okazuje stoicki spokój z powodu znajomości z wampirem.
Cóż, skoro tylko kuglarz zabrał manatki, mogli ruszyć we wskazanym kierunku, omijając innych, którzy dorabiali na ulicy. I rzeczywiście, połykaczy czy tancerzy ognia stanowili sporą część osób, które w taki sposób chciały zyskać kilka złociszy. Obecnie mógł na chwilę odetchnąć od tego jakże upokarzającego dla wojowniczej duszy wampira zajęcia i skupić całą uwagę na kompanie. Zupełnie nie mógł go znikąd skojarzyć.
-Załóżmy, że Ci wierzę. Że "jakieś sześćdziesiąt lat temu" mieliśmy ze sobą styczność. Co się z Tobą działo tyle czasu, że nie raczyłeś wcześniej dać o sobie znać?
Nim pozwolił mu odpowiedzieć, jeszcze utkwił uważniejsze spojrzenie w towarzyszu tuż obok i dodał:
-Mam nadzieję, że nie wisiałem Ci kasę.
Wsadził ręce do kieszeni spodni i szedł w takim samym tempie jak ten narzucony przez kroki hojnego sponsora dzisiejszej nocy. Przez chwilę czuł się wolny, niczym nieobciążony, aczkolwiek powinien pomyśleć o dalszej pracy, gdyż taryfa ulgowa skończy się niebawem.

_________________

#FF6600 - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 111


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Lis 24, 2015 10:42 pm

Reiji zaczął się zastanawiać, czy to był na pewno dobry pomysł, by przyznawać się do czegokolwiek wampirowi. Pomimo osłabionego wzroku, akurat dobrze widział jego reakcję na same słowa, które wypowiedział. Zachowywał nadal spokój, ale w myślach już zaczął się zastanawiać, czy nie dojdzie przez to wszystko do walki. Kto wie, jak zareaguje krwiopijca na takie słowa i to od człowieka? No i też Lyuu mógł śmiało, dzięki chociażby swojemu słuchowi, stwierdzić, czy jego rozmówca go okłamywał, czy też nie. Bicie serca. Puls. Czy to właśnie słyszał, gdy skupiał się na jego skromnej osobie?
Możliwe, że się pomylił i robił z siebie głupka. Ale zareagował na wypowiedziane imię, więc to jest już jeden plus. Kolejnym jest to, że zdołał z pamięci odtworzyć wygląd, jak i głos tamtego, dzięki czemu teraźniejszy i przeszły on się zgadzali... Może było kilka drobnych szczegółów, ale czas wpływa na każdego. Może wampiry tego tak nie odczuwały, ale on niestety, ale tak.
Podrapał się po policzku, trochę niepewien.
- W sumie masz rację... Przepraszam, nie pomyślałem o tym w ten sposób - mruknął natomiast w odpowiedzi. Nie zastanawiał się nad tą kwestią tak dokładnie, ale z drugiej strony, skąd mógł wiedzieć, że cierpiał tamten na taką przypadłość? I, że ani głos, ani zapach nie wydawały się być mu znajome, ale czy gdyby ujrzał twarz...? Zawsze coś mogło to w nim obudzić, ale Reiji nie był lekarzem, więc kompletnie nie wiedział o takich sprawach.
Czemu był spokojny? Doświadczenie. Przy wampirze nie okazuje się strachu, inaczej tylko tamten by go wykorzystał. Nie zamierzał również ukazać, że Lyuu jako wampir byłby wyżej niż on... Nie pamiętał, czy rudowłosy mu wcześniej podawał swój wiek, ale i jasnowłosy miał trochę dziesięcioleci na karku. No i również, pomimo braku sprzętu (nawet nikt nie wie, jak bardzo tęsknił za swoimi rzeczami!), to miał zrobioną po części kopię, którą mógł wykorzystać w wypadku napadu. Do tego i magia... Ale to już by zwróciło jego uwagę zbyt bardzo.
Ale skupmy się na aktualnych wydarzeniach. Udało się namówić go na mały spacerek... Może nawet i na kawę czy coś? Nie pogardziłby tym ciepłym napojem, zwłaszcza w tak zimną noc... Ale to pewnie już u jego domu, bo czy o tej porze coś byłoby czynne? To znaczy, takie miejsce, gdzie i człowiek mógłby się swobodnie pokazać.
Westchnął cichutko, słysząc jego pytanie. Jego wzrok powędrował na chwilkę na innych, których mijali, zanim zdecydował się odpowiedzieć.
- Ja miałem coraz więcej pracy na głowie, a ty zaginąłeś nagle - powiedział, postanawiając wyznać część prawdy... Po prostu pozatajać fakty, że był łowcą i takie tam. - Nie pojawiałeś się na spotkania... Znaleźć też się ciebie nie dawało. A później jeszcze doszły wydarzenia, gdzie o mały włos nie zginąłem, po czym moje dotychczasowe życie się posypało - wyjaśnił mu nieco ogólnie i skrótowo to wszystko. Mówił cichym tonem głosu, by tylko Lyuu go słyszał, ale jeśli wgłębiłby się w te słowa, zauważyłby nutkę bólu i dziwnej bezradności, jak również zniechęcenia do samego życia... Jakby Ayato stracił w tamtym momencie sens własnego istnienia.
Ale gdy uniósł wzrok, uśmiechnął się do niego lekko, po czym przeciągnął się trochę.
- Więc, jak wiesz, to kasy mi nie wisisz... Ale za to... - zerknął na niego z ukosa. - Pracujesz gdzieś konkretnie? - zwrócił się do niego. Może zaproponować mu pewną umowę... Ale czy to nie byłoby za wcześnie? Tak teraz mu się wydawało.
Powrót do góry Go down
 
Nieczynne kino
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Nieczynne kino
» Kino samochodowe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: