IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nieczynne kino

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Lis 25, 2015 6:57 pm

Baka, nie musiał przepraszać. Kogo zresztą przepraszał? I tak wampir był śmieciem, ale to miło, iż ktoś jeszcze potrafił w śmieciu dostrzec żywą, myślącą i (chociaż trochę) czującą istotę. Wzruszył tylko ramionami, jako że nie przywykł do przeprosin i zaczął zbierać manatki. Nie było tego wiele, tak więc wyruszyli za minutę na spacer. Dokąd? A to już mniej istotne z punktu widzenia wampira, który bardziej ciekaw był rozmówcy niżeli otoczenia. Chociaż jego znajomość topografii zostawiała wiele do życzenia, to i tak z dnia na dzień mieszkać gdzieś indziej.
W trakcie spaceru Reiji nie zataił informacji, jak to się stało, że ich kontakt został przerwany. Rzeczywiście, przy wnikliwej obserwacji towarzysza, Lyuu próbował wyciągnąć jak najwięcej symptomów mogących nakierować go, czy rozmówca kłamie czy mówi prawdę. Okazało się, że podzielił się z wampirem całą prawdę, we skompresowanej formie. To wystarczyło, by mimo zachowania czujności, odrobinę rozluźnić mięśnie karku. Złotooki kolega najwyraźniej w przeszłości miał przykry incydent, który odmienił tamtejsze życie. Nie jest przyjemnie dowiadywać się o kłopotach kogokolwiek, nawet kogoś, kogo się nie zna. Toteż zdecydował się skomentować jak najnaturalniej mógł.
-Przykro słyszeć.
Dodał równie cicho, chociaż zastanawiał go ton człowieka. Może i mówił ogólnikowo, lecz kto obcy zechciałby zdradzać swoje obawy w niespokojnej melodii głosu? Wątpił, iż nie panował nad tym. Może przez chwilę poczuł się na tyle raźniej przy Czerwonowłosym, by nie kryć się przed nim? Inna sprawa, że próbował zatuszować swój stan ducha uśmiechem, lecz to już inna sprawa. Już i tak Lyuu otrzymał kolejny dowód, iż może faktycznie byli partnerami w pracy. A propo, właśnie dostał pytanie dotyczące tej dziedziny zarobkowej.
-Chodzi Ci o stałą pracę? -przechylił lekko głowę w stronę Ayato, po czym na chwilę zawiesił wzrok na tutejszych rezydentów ulicy, jakby szukając w ich głodnych, wymęczonych twarzach natchnienia do pełnej odpowiedzi- Nie, nie posiadam. Nawet o dorywczą trudno w tych rejonach, nie wspominając o dorabianiu w dzielnicach pełnych policji. Za dużo istot zasila czarną strefę, by mieć swoją niszę.
Przystanął nagle zdając sobie sprawę, że zmierzają do granicy slumsów, właściwie przeszli już umowną granicę. Zniknęli uliczni kuglarze, coraz częściej dało się dostrzec czynne latarnie świetlne, nawet zapach napełniony był ludzkimi przechodniami. Pełnymi krwi... smacznej krwi... cholera, zachciało mu się jeść. Ale miał tylko jedną tabletkę, i to średniej jakości, bo stać go było jedynie na zamiennik syntetyka dostępnego dla najbogatszych wampirów. Przełknął dość głośno ślinę i sięgnął ręką do kieszeni. Maleńka tabletka wielkości ćwiartki paznokcia na kciuku miała zaspokoić chociaż powierzchownie pragnienie. Ostrożnie przełamał ją w palcach i ulokował na języku, by rozpuściła mu się od śliny. Nawet na moment zalśniły mu ślepia od smaku. Miał na jakiś czas spokój, lecz co później? Niby rozmówca pachniał jak człowiek, aczkolwiek to byłoby żenujące kąsać kogoś, kto mógłby mu wypełnić lukę w pamięci.
Wtedy lekko pociągnął za sobą towarzysza, bo skoro nie chciał rozmawiać tkwiąc jak kołek, to dał znak, że już mu lepiej po krwi i mogą iść dalej. Zaraz też puścił go, by opuścić ręce wzdłuż tułowia i krocząc tuż obok tajemniczego jegomościa.
-Dlaczego pytałeś o pracę? Szukasz kogoś od czarnej roboty?
Ulokował dłonie w kieszeniach i wypuszczając z ust parę wodną podobną do dymu papierosa utkwił uważne spojrzenie w Reiji'm. W dzielnicy slumsów pełno jest typów spod ciemnej gwiazdy. Ale zakapturzony mężczyzna nie przypominał najemcy zbrodniarzy, aczkolwiek co innego robiłby sam w podejrzanej dzielnicy? I jeśli rzeczywiście miał taki zamiar... i znał Lyuu z przeszłości... to może i on kiedyś dawał łomot? I stąd amnezja, że nie powiodło mu się? Całkiem prawdopodobny scenariusz. I to by wyjaśniało także, dlaczego Białowłosy otarł się o śmierć. Robiło się coraz ciekawiej, że nawet głód odszedł na dalszy plan.

_________________

#FF6600 - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Lis 27, 2015 9:09 pm

Wzruszył bezradnie ramionami, gdy usłyszał jego słowa.
- Mówi się trudno. Widocznie tak chciało przeznaczenie - odparł po prostu. Dobrze, że nie musiał się wgłębiać w tą przeszłość tylko dla tego jednego wampira. Nie chciał po prostu myśleć o tym wszystkim, co go spotkało. Aż lekko dotknął miejsca, gdzie znajdowało się jego lewe oko. Znów zapomniałem okularów - pomyślał nieco ponuro. Nie lubił nosić tych szkieł, a soczewki jeszcze bardziej go drażniły. Jednak nic nie mógł poradzić na to. Nie było go stać na specjalnego lekarza, ani nic w tym stylu, by wyleczyć całkowicie oko. Pomyśleć, że zrobili mi to ci, których wcześniej nazywałem towarzyszami - myśli były nad wyraz ponure, jednakże gdy znów skierował złote tęczówki na wampira, to znów się uśmiechał, kompletnie nie chcąc martwić go własnymi przemyśleniami.
Czy czuł się pewniej przy wampirze? Kto wie? Lepiej nie wnikać w jego tok myślenia, tak byłoby bezpieczniej. Kto wie, co w takim niemłodym umyśle mogłoby się czaić? Naprawdę wiele... A ciężar przeszłości nadal nad nim spoczywał i przypominał okrutnie o tym, przez co teraz tak skończył. Jednak nawet i on doznawał chwile radości, które pozwalały mu zapomnieć o ponurej i szarej rzeczywistości.
Ale skupmy się na rozmowie. Zeszła ona aktualnie na kwestię dotyczącą pracy. Jasnowłosy wysłuchał go w milczeniu, zastanawiając się nad tym wszystkim. Przynajmniej wiedział, że jego rozmówca nie posiadał stałej pracy... A teraz, gdyby tak jeszcze podsumować miejsce, gdzie się na niego napotkał, to można stwierdzić, że i tu trudno mu idzie z zdobywaniem tych kilku monet na odpowiedni pokarm. Nie tylko wypowiedziane słowa, ale również i wcześniejsza reakcja dobrze to zdradzała.
No i docierali do granic slumsów... A przynajmniej tak byłoby w planach, gdyby nie nagłe przystanięcie rudowłosego. Również i Reiji to zrobił, zerkając na niego pytająco. O co chodzi? - zapytał sam siebie w myślach. Nie rozumiał jego zachowania. Nie był przecież wampirem, więc nie miał pojęcia, że tamten aktualnie mógłby poczuć pragnienie. A powinien. O dziwo... Dlatego też mógł jedynie stać, nieco skołowany takim, a nie innym postępowaniem ze strony tamtego.
Ale chwila tej nietypowej słabości już zniknęła, a on sam dostał sygnał, że mogą śmiało iść razem dalej. Więc nastała tutaj pewna chwilka milczenia, zanim nie usłyszał pytania. A więc... Czas wysunąć własną propozycję, prawda?
- Chcę byś, dla mnie pracował. Nie chodzi mi o czarną robotę... Ale bardziej o coś stałego. To, że mnie nie pamiętasz, trochę utrudnia sprawę - nie był pewien, jak mógłby mu to wyłożyć, jednocześnie zachęcając do działania. - Prosta relacja. Ty mi służysz, a ja dopilnuję, byś nie musiał już się męczyć, pracując tutaj na ulicy, Lyuu - powiedział z miejsca... I co teraz?
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Gru 01, 2015 6:51 pm

Intrygujący, i poniekąd irytujący człowiek. Intrygujący, bo pełen tajemnic, i nawet chwilowe zapomnienie w postaci wypowiedzenia fragmentu swej przeszłości (i tak pewnie zaplanowane do wyżalenia się) szybko zostało zatuszowane przez niepasujący do okoliczności uśmiech. Irytujący, gdyż właśnie przez ów otoczkę mistyczności dalej nie wiedział z kim miał do czynienia, i co go mogło łączyć. Coś ogólnikowo wyrysował, lecz podkręcił tylko ciekawość wampira, który tylko mógł udawać, iż taka wiedza, jaka została mu przekazana wystarczyła do dalszej egzystencji. Nie, nie był w stanie udawać, zwłaszcza, że sam Białowłosy dolał oliwy do ognia, kiedy zaproponował Lyuu... pracę. Stałą pracę jako służba. Czy tam służący. Miał tyle istot do wyboru w calutkiej Yokohamie i poza nią, a zdecydował się na kogoś z ulicy. Bo ma najmniejsze potrzeby? Najmniej kosztuje? W pewnym sensie tak, lecz nie we wszystkich dziedzinach.
-Na pewno stać Cię na utrzymanie wampira? -utkwił bystre spojrzenie w jego miodowych lustrzankach- Nie to, że nie chcę wyrwać się z tego syfu... Muszę mieć pewność, że Twoja propozycja nie jest kwestią dzisiejszego kaprysu.
Jakby nie spojrzeć, oferta padła dość spontanicznie. Wszak Reiji nie szedł tamtymi ulicami specjalnie na spotkanie z wampirem. Ot, wzięła go nostalgia, że skądś kojarzy Czerwonowłosego. W taki sposób szybko się zniechęci do Lyuu, gdy okaże się, iż tylko z litości zgarnął bezdomnego krwiopijcę z ulicy. A propo krwi... ponownie naszła go ochota, stąd nerwowe przetrzepywanie kurtki z kieszeni.
-Ksa...
Mruknął pod nosem grzebiąc dalej w poszukiwaniu połówki tabletki, jaką sobie zostawił. O, już jest. Wnet ją połknął z mnóstwem śliny, jaka sączyła mu się ze ślinianek. Niestety, niewiele to dało. Musiał kupić jakieś podłe zamienniki, albo strasznie wyczuliły mu się zmysły na odbieranie bodźców zapachowych z otoczenia. Tak czy siak było źle. Znów nie uszedł więcej niż kilkadziesiąt metrów ze Złotookim towarzyszem, jak musiał przystanąć. Wyraźnie Lyuu zbladł, a kłębek pary wydobywający się z ust był coraz mniejszy, a to znaczyło, że temperatura ciała wampira zmalała do niemal tej, co mroźne otoczenie. Niepotrzebnie dał z siebie wszystko tam pod kinem, stracił za wiele energii.
-Reiji, tak? -zagadnął po dłuższej chwili milczącej walki z samym sobą i spoglądając kątem oka na przysłoniętą kapturem twarz Białowłosego rozmówcy- Przyjdź jutro, tam gdzie się spotkaliśmy, jeśli oferta będzie aktualna.
Nie mógł iść dalej za łowcą, za bardzo mu pachniały czyste dzielnice ludźmi, chociaż dopiero teraz zdał sobie sprawę, że... że to mógł być mężczyzna, z którym rozmawiał. Do tej pory nie ucinał pogawędek z ludźmi na tak długo jak teraz. Ot, byli tylko obserwatorami jego pokazów, ewentualnie wrzucili po monecie i kontakt urywał się. Teraz sytuacja stawiała Lyuu w niekorzystnym świetle. Kto zechciałby zatrudnić głodnego wampira do służby?
Już odwrócił się na pięcie i odszedł od Darczyńcy na odległość dwudziestu metrów, lecz nagle przystanął. Ksa, był taki głodny... musiał przysłonić dłonią wargi, spod linii których wysunęły się już kły. Stał niby tyłem do Białowłosego, ale dało się wyczytać ze spiętej sylwetki wampira, iż jest na krawędzi. Drugą dłoń zacisnął w pięść, naprawdę miał chrapkę na krew tamtego tajemniczego typa. Wreszcie przygryzł swoje wargi i spił z nich posokę czarną jak smoła, żeby chociaż na kilka chwil zaspokoić głód i niezwłocznie kupić tabletki. Krępujące, aby zniżać się do takich tanich chwytów, lecz jeszcze bardziej zniżyłby się atakując kogoś, kto w przeszłości mógł być kimś bardziej znanym. A ciekawość potrafi wiele zdziałać z istotą.

_________________

#FF6600 - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Myuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2284-myuu#48208
Zarejestrował/a : 29/11/2015
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Gru 02, 2015 3:40 pm

Dziewczyna kroczyła ciemnymi uliczkami, drżąc z zimna. Swoje szczupłe i sine od chłodu palce zacisnęła na ramionach, jak gdyby mogło to uchronić ją przed szkodliwym działaniem wiatru. Dzwoneczek w jej uchu pobrzękiwał delikatnie z każdym stawianym przez nią krokiem. Dźwięk wydawany przez ozdóbkę skutecznie rozpraszał panującą dookoła ciszę, dając znać wszystkim stworzeniom o jej obecności. Głód stawał się coraz silniejszy, choć nie doskwierał tej istotce tak bardzo jak panująca na zewnątrz temperatura. Była przemarznięta i wystraszona. Nie rozpoznawała miasta, w którym żyła od urodzenia. Z przerażeniem w oczach rozglądała się za dobrze jej znanym mężczyzną, będącym dość ważną w jej życiu osobą. Darzyła szlachetnego niezwykle wielkim przywiązaniem, pomimo tych wszystkich krzywd, jakich doświadczyła z jego ręki. Perspektywa samotności przedstawiała się w znacznie bardziej ponurych barwach niż służba temu wampirowi, dlatego tak usilnie starała się do niego powrócić.
Przymknęła swoje powieki idąc dalej w głąb tego wrogiego środowiska. Siły powoli ją opuszczały, a niska temperatura jedynie pogarszała jej stan. Błądząc po Yokohamie dotarła do miejsca, gdzie żaden normalny człowiek by się nie zapuścił. Nie dobrowolnie. Slumsy cieszyły się niezwykle złą reputacją, niebezpiecznie było kręcić się tu samemu. Miejsce to przyciągało wielu przestępców, a także wygłodniałe wampiry. Osłabiona i bezbronna Myuu mogła stać się łatwym łupem przedstawiciela jednej z tych grup. Choć i tak los tej istotki był już przesądzony, brutalna śmierć z ręki zwyrodnialca była najgorszą z możliwych. Już sama perspektywa zamarznięcia wydawała się znacznie przyjemniejsza.
Białowłosa przerwała swój marsz dopiero wtedy, gdy jej oczom ukazał się zarys znajomej sylwetki. Serce dziewczyny zabiło mocniej. Swoje sine usteczka ułożyła w przyjazny uśmiech i pognała w stronę nieśmiertelnego z oczętami zdradzającymi niewyobrażalne szczęście. Nie przejęła się nawet tym, że szkło z rozbitej na ziemi butelki, pokaleczyło jej stopy. Wtuliła się w postać, za którą tak bardzo tęskniła. Coś tu jednak nie pasowało. Zapach mężczyzny różnił się od dobrze jej znanej woni ulubionych perfum szlachetnego. Niepewnie puściła materiał jego koszuli i podniosła wzrok, by spojrzeć w oczy nieznajomego wampira. Długie, jasne włosy spłynęły falami na nieokryty biust dziewczyny, przy tym dość gwałtownym ruchu. Skuliła się, automatycznie szykując swoje ciałko do przyjęcia ciosu. Już przywykła do otrzymywania kar cielesnych, a takie zachowanie zaliczało się do nagannych. Tylko raz zerknęła w stronę Lyuu z miną zbitego psiaka, wciąż mogła mieć nadzieję, że jednak nie uderzy, prawda? Przecież mężczyzna mógł być dzisiaj w naprawdę dobrym humorze i wybaczyć dziewczynie ten naganny wyczyn.
W tym samym momencie brzuch rannej dał o sobie znać, psując całą powagę sytuacji. Niestety, nad tym nie potrafiła zapanować. Gdyby tylko mogła, wyciszyłaby go. Teraz jedynie czekała na reakcję czerwonowłosego, w którym przestała już dostrzegać swego dawnego pana. Zdała się na jego łaskę. To czy wymierzy jej karę, czy puści to całe zdarzenie w niepamięć zależało już od niego, miał wolną rękę. Myuu była gotowa przyjąć na siebie wszystko.

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Gru 02, 2015 10:05 pm

Kto wie, co kierowało aktualnie białowłosym? Pewnie nawet on nie wiedział. Bądź co bądź, jego słowa mogłyby się wydawać co najmniej nietypowe, zwłaszcza, że nie wdawał się zbytnio w szczegóły swojej przeszłości. Nie specjalnie mógłby mu opowiedzieć, zwłaszcza, że nie powinien wiedzieć, iż ma do czynienia z łowcą... Nawet jeśli to należało aktualnie do przeszłości. Mogłoby się to odwrócić przeciwko Rei'owi, którego mogły znać nawet i krwiopijcy. W końcu przeżył nie jeden rok w swojej profesji, przez co mógłby narobić sobie niemało wrogów.
A uśmiech... Miał zamaskować ból, jaki teraz odczuwał. Przeszłość spadła mu na barki, powodując, że tracił na cokolwiek chęć. A to był jedyny sposób, by ten nastrój nie przeszedł na rudowłosego rozmówcę. Nie chciał mu psuć humoru przez własne rozmyślania, które nie były za przyjemne. Możliwe, że za dużo przeżył w swoim długim życiu, co jedynie się kumulowało w nim. I nie specjalnie miał z kim porozmawiać na temat własnej przeszłości, co również było okrutne.
Więc skupił swoją uwagę na aktualnej kwestii, mając nadzieję, że Lyuu nie będzie nic więcej się dopytywać na temat przeszłości. A więc... Praca, tak?
- Stać mnie - odpowiedział mu spokojnie jasnowłosy. - Spokojnie. Chociaż jakieś mega dużej nagrody nie dostaniesz... Ale na pewno będziesz miał i pożywienie, i dach nad głową. W zamian za bycie moim sługą - uzupełnił. Co nim kierowało... Tutaj też odpowiedź byłaby nad wyraz trudna. Więc po co się męczyć i skupiać na niej własną uwagę? Z pewnością coś nim aktualnie kierowało, ale to nie należało do błachych rzeczy. Inaczej by nie pomyślał o tym, by wziąć pod swoje skrzydła tego wampira. W końcu już opiekował się jedną osóbką...
Sytuacja tutaj zmieniała się coraz to bardziej. Reiji nie wiedział, że jego towarzyszem rozmowy targał głód, który jedynie się pogorszył. Nie wiedział również, że nie miał teraz jak go zaspokoić... I ponownie postój... Trudno było się dziwić jego niewiedzy, skoro nie miał pojęcia, jakie uczucia targały krwiopijcą.
Ale wychodziło na to, że mieli się rozstać... Cóż, Rei przystał na taką propozycję, kiwając lekko głową.
- No dobrze... - zgodził się. Musiał. Nie chciał zarazem naciskać na wampira, co by go zniechęciło do działania w postaci zgody. Więc... Zamierzał sobie naprawdę iść. Gdy nie fakt, że zauważył jego spięcie... Pomyślał chwilkę, po czym w końcu zaświtała mu pewna odpowiedź.
- Lyuu, łap! - zawołał, wyciągając z kieszeni niewielkie pudełko. Znajdowały się tam... Tabletki krwi. Trzymał je na "wszelki wypadek", ale odkąd okazało się, że jego siostrzyczka nie może tego przyjmować, po prostu były bezużyteczne. Aż do teraz najwyraźniej.
Rzucił to w jego kierunku, mając nadzieję, że złapie ową rzecz. No i w tej samej chwili... Zauważył jasnowłosą dziewczynę, która uczepiła się wampira. Nie widział, że była ranna, ale fakt, że była naga... Nie, tego nie mógł zignorować. Dlatego też podszedł bliżej jej i ściągnął z siebie płaszcz. Lekko zadrżał. Zimno było, zwłaszcza na tą porę, a no i mogli zobaczyć całkowicie, jak wygląda. Nic imponującego.
Podszedł ostrożnie do nieznajomej i wyciągnął ku niej okrycie. Czy bał się wampira? Ani trochę. Wiedział, co zrobić, by powalić krwiopijce, nawet jeśli teraz nie posiadał swoich głównych zabawek.
- Masz... Okryj się - odezwał się do niej łagodnie. W jego złotych oczach nie było widać nic negatywnego, jednak nawet on drżał przez panujące zimno tutaj.
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Gru 03, 2015 5:30 pm

Skoro stać Reiji'ego na utrzymanie kogoś z ulicy, to może niepotrzebnie upierał się, by czekać? Z drugiej strony był bardzo nieufny do kogokolwiek, aczkolwiek podczas ich rozmowy sporo rzeczy zgadzałoby się i miałoby wspólny mianownik. Współpraca. Wolał nie zagłębiać się w to, ile ze sobą przeszli, gdyż nie chciał robić sobie nadziei, iż ów przypadkowe spotkanie może zaowocować w prawdziwą pracę. Nawet służenie (cokolwiek musiałby robić) komukolwiek nie jest takie złe, gdyż nie musiałby pajacować przed całą rzeszą nieznanych przechodniów, a tylko ewentualnie przed Białowłosym. Zawsze to mniejszy cios w męską dumę, jednak jeszcze nie znał dokładnego zarysu obowiązków. Wszystko okaże się jutro, gdyż dłużej nie mógł znieść głodu, a dobijanie interesu mając w kłach szyję przyszłego pracodawcy to średnio dobry pomysł. Miałby zapewnione pożywienie i dach nad głową, przy czym to ostatnie będzie chciał renegocjować, chyba że charakter pracy nie pozwoli na to, by mieć czas wolny i swoje prywatne miejsce. Wszystko okaże się później, swoją drogą już nie mógł się doczekać.
Lecz wampirze instynkty przytłumiły chrapkę na pracę, a wyostrzyły apetyt na posokę. I o dziwo... białowłosy zrozumiał jego zachowanie, gdyż rzucił mu fiolkę z tabletkami krwi. Bardzo dobrej marki, warto dodać. Pochwycił w jedną dłoń opakowanie, i już miał otworzyć zawartość, gdy nagle coś na niego wpadło. Nie, nie wpadło - to niedokładne określenie. Przykleiło się, o. Spojrzawszy na swój bok dostrzegł... nagą kobietę, w wieku mniej więcej nastoletnim. Nagą... a jej stopy krwawiły... Cóż za marnotrawstwo krwi! Utkwił wzrok nie na biuście (chociaż trudno było je przeoczyć), a właśnie na stopy. Skuliła się i przepraszała całą sobą, że żyje, jakby zrozumiała, iż wpadła na Lyuu w bardzo złym momencie. Nie, nie zrobi jej krzywdy. Jeszcze nie upadł tak nisko, by spijać krew z czyiś nawet najsłodszych nóżek. Nie mniej nie puścił jej wolno, ręką objął jej ramię i trzymał przy sobie, by mogła odmarznąć, a drugą łyknął dwie tabletki z krwią od Reiji'ego jak Tik-Taki i ożył na nowo. Niesamowicie smaczne medykamenty. Z odsieczą przybył właśnie darczyńca środka tłumiącego głód i okrył swoim odzieniem dziewczę o jasnych, długich włosach, które i tak mimo wszystko nie skrywały jej ciała. Oho, Czerwonowłosemu zapaliła się lampka alarmująca.
Jeśli jego kolega zdecyduje przygarnąć nieznajomą i w ramach podzięki miałaby mu służyć, to odbierze mu robotę sprzed nosa! Nie ma co grymasić, trzeba wziąć to, co się dało.
-Cho no tutaj, szefie -rzekł z odrobinę weselszym akcentem przyciągając kolegę bliżej swego, na nowo rozpalonego żywym ogniem, ciała- Jeszcze przeziębisz się i nici ze współpracy.
A to akurat prawda. Temperatura odrobinę poniżej zera dla kogoś bez odpowiedniego ubioru może okazać się zabójcza w skutkach. Trzeba uniknąć takiego scenariusza, a że akurat przytulał obecnych do siebie wampir o ognistych zdolnościach to mogli skorzystać ile wlezie. Albo przynajmniej dopóki nie skończą się tabletki.
-Kim jesteś? Nie bój się.
Zwrócił się do przyodzianej płaszczem Reiji'ego nowej kompanki, która jeszcze nie zdołała przemówić, chociaż jej stan wskazywał, że była wycieńczona i możliwe, iż nie kontaktowała w pełni. Spojrzał pytająco na Białowłosego, by zadecydował co z nią zrobią. Pomogą czy zostawią. Od teraz, skoro miał służyć, zdanie kolegi było najważniejsze.

_________________

#FF6600 - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Myuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2284-myuu#48208
Zarejestrował/a : 29/11/2015
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Gru 03, 2015 10:49 pm

Dziewczyna czujnie obserwowała poczynania wampira, szykując się na najgorsze. Cios jednak nie nadszedł, co mocno zaskoczyło śmiertelniczkę. Zamiast solidnego uderzenia w twarz, które powaliłoby ją z nóg, została przygarnięta przez nieznajomego. Przekrzywiła nieco główkę zastanawiając się nad jego postępowaniem. Nie wiedziała jak ma teraz zareagować. Miała mu podziękować za okazanie łaski, czy może poczekać na dalszy rozwój wydarzeń? Niecodziennie otrzymywała przebaczenie. O ile po mimice twarzy swojego dawnego pana potrafiłaby domyślić się jak postąpić, tak teraz delikatnie mówiąc zgłupiała. Prędzej czy później zacznie jednak zgadywać jeśli chłopak jej nie nakieruje, co z całą pewnością będzie miało dziwaczne skutki. W końcu taką już osóbką była Myuu.
Z niezbyt długich rozmyślań na temat dalszego postępowania wyrwał ją towarzysz nieśmiertelnego. Dziewczyna nie przepadała za ubraniami, jednakże w tej chwili wydawały jej się zbawienne. Swoje posiniałe od mrozu palce zacisnęła mocniej na materiale otrzymanej odzieży. Uśmiechnęła się szeroko, czując ciepło napływające z wygrzanego płaszcza. Choć chłód nadal doskwierał małolacie, czuła się znacznie lepiej niż dotychczas. Oczywiście doceniła gest nieznajomych. Zwykle tylko jedna osoba o nią dbała, aż do tego przykrego momentu. Spotkanie kogoś przyjaźnie do niej nastawionego było dla jasnowłosej miłą odmianą. Mimo wszystko wciąż niepewnie spoglądała w stronę mężczyzny o czerwonych włosach. Nie była pewna tego, jak ma postąpić, a upływający z każdą sekundą czas tylko ponaglał ją do wykonania jakiejkolwiek reakcji. Z coraz większym zdenerwowaniem próbowała znaleźć odpowiedź na dręczące ją pytanie. Z tego też względu obserwowała go uważnie, niestety i to nie rozwiązało problemu. W efekcie narastającej paniki serce tej biednej istotki zabiło szybciej. Adrenalina zaczęła działać, pobudzając ledwo przytomną osóbkę. Niezwykle zbawienny w tej chwili okazał się głos wampira, który nieco uspokoił jej nerwy.
Podniosła główkę do góry, aby spojrzeć na nieznajomego. Doskonale zrozumiała sens jego wypowiedzi, choć ze składaniem zdań radziła sobie znacznie gorzej. No dobrze, była w tym beznadziejna.
Myuu – odparła delikatnym, ledwo słyszalnym głosikiem.
Skoro nieśmiertelny wyraźnie powiedział, że ma przestać się bać, tak też zrobiła. Wtuliła się jeszcze bardziej w nieznajomego. Ciepło bijące od ciała mężczyzny przyniosło jej długo wyczekiwaną ulgę, chociaż nie do końca było w stanie zniwelować negatywnego działania mrozu. Organizm cały czas się wychładzał przez nieokryte niczym stopy, co nie bardzo poruszyło dziewczynę. Przymknęła swoje oczy, kładąc głowę na klatce piersiowej wtulonego w ludzi wampira. Grupowy uścisk nieco ją rozgrzał, a także uspokoił, przywołując uczucie senności.
Myuu – powtórzyła, tym razem wyraźniej niż wcześniej.
W tym samym momencie przemówił żołądek dziewczyny, domagając się o swoją rację żywnościową.

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Gru 05, 2015 12:53 pm

Zimno. Było bardzo zimno, co odczuł jasnowłosy w chwili, gdy zdecydował się na szlachetny czyn w postaci przekazania swojego ciepłego płaszcza nieznajomej, ale zarazem nagiej dziewczynie. Postanowił się w tej kwestii "poświęcić", by tamta nie musiała aż tak marznąć, chociaż co jeden płaszcz pomoże zmarzniętej? Ale jeśli da to cokolwiek, to mógł zaryzykować... Mimo, że chłód mu również dokuczał. W końcu, pomimo swojego wieku był nadal człowiekiem, a to wiązało się z tym, że przeziębić też mógłby. I wtedy kto by się nim zaopiekował, gdyby wylądował w łóżku?
Skończyło się to również na tym, że został przyciągnięty przez wampira. Poczuł skołowanie... Bo nie rozumiał oczywiście, co Lyuu musiał teraz pomyśleć o tym, co się działo. Nie widział tego wszystkiego w ten sam sposób, co również powodowało, że nie zrozumiał tego zachowania. Mimo wszystko westchnął zadowolony, odczuwając ciepło. Zimno już dawało mu się we znaki.
- Dzięki - mruknął jeszcze, biorąc głębszy wdech. Byłoby całkiem miło, gdyby nie fakt, że była bardzo późna pora. I było zimno. Powinni się gdzieś udać... Tylko gdzie? Nic nie przychodziło mu na myśl oprócz własnego domu. Ale zabrać tą dwójkę? Musiałby to przemyśleć, chociaż nie widział za bardzo innego wyjścia.
Zamrugał oczami, po czym je przetarł nieco. Nieznajoma dziewczyna najwyraźniej polubiła wampira. Z tego, co oczywiście widział. Ale chyba tamten ją nie znał, przynajmniej tak wnosił po jego reakcji. No i też spojrzenie? Na niego spadała odpowiedzialność? Nie za dobry pomysł, nie nadawał się zupełnie na to.
- Powinniśmy ją zaprowadzić na policję, możliwe, że ktoś ją poszukuje - odezwał się, po czym lekko pokręcił głową. Zły pomysł. Jak zareagują mundurowi na widok dwóch facetów i prawie nagiej dziewczyny? Z pewnością bardzo źle! I raczej by nie uwierzyli, że to ona do nich podbiegła i zaczepiła od tak. To nierealna wersja, mimo że w tym przypadku jak najbardziej prawdziwa. Najprawdopodobniej sam by w to nie uwierzył, gdyby nie to, że brał w tym teraz udział. - Albo do szpitala. Zajęliby się nią, bo pewnie wyziębiła się przez to - uzupełnił. Może jednak do domu? Nie wiedział jednak, że teraz wiele miejsc w mieście było skażonych. Dlatego też rozważał tą opcję, która wydawała mu się być zarazem najlepsza.
- Chyba, że masz jakiś pomysł jeszcze? - zwrócił się do wampira. Dziewczyna pewnie go by nie posłuchała... Tak obstawiał, widząc to, że wtulała się krwiopijce. Ewentualnie dlatego, że było jej zimno, a tamten wytwarzał ciepło, które mogłoby ogrzać ich? Cóż, na pewno nadal nie zauważył jej zranienia.
Słyszał jej burczenie w brzuchu. Pogrzebał przez to po kieszeniach i... wyciągnął kilka cukierków. Lekko skrzywił się, wiedząc, że nie zdoła czymś takim zapewnić tamtej porządnego posiłku. Mimo wszystko niepewnie wyciągnął ku niej to.
- Gdzie mieszkasz? - może po prostu odprowadzić ją do domu? Do rodziny albo chłopaka, którzy czekaliby na nią i zamartwiali się. Przynajmniej tak sobie obstawiał w swoich myślach. I oczywiście znów zaczął myśleć o Pandorze. Nie był odpowiedzialnym opiekunem... Co można byłoby śmiało zauważyć przez sam fakt, że pozostawił małą dziewczynkę bez opieki. I to wcale nie byłby pierwszy raz!
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Gru 07, 2015 8:29 pm

Nie, nie znał tej kobiety o aparycji i ciele nastolatki. Mimo podobnie brzmiącego mienia (Myuu i Lyuu... coś jak rodzeństwo) nie byli ze sobą spokrewnieni. Albo Złotooki nic na ten temat nie wiedział. Lecz musiałaby być od urodzenia wampirem, żeby mieli te same geny. Pachniała ludzko, także nadal pozostawała dla mężczyzn nieznajomą po traumatycznym przeżyciu. Jakim? Trudno stwierdzić, dziewczyna też nie pomagała w tej kwestii. Tylko powtórzyła swoje imię, i chyba przestała się trząść z bojaźni, ino z samego zimna.
I co z nią zrobią? Reiji już główkował intensywnie, aczkolwiek zaproponował dwa dość skrajnie niebezpieczne warianty. Nie z powodu możliwego udzielenia pomocy niewieście w potrzebie, jednak... tak jak sam sobie odpowiedział Białowłosy - w prezencji. Zaraz zostaliby aresztowani za same domysły, a w szpitalu zapewne zaraz zadzwoniliby do pierwszej służby z podejrzeniami. Lepiej nie wplątywać się w jeszcze większe bagno niż to możliwe. Może gdyby ta dziewczyna była dla któregoś z nich bliska - to jeszcze podjęte ryzyko mogłoby się opłacać. Trzeba ostrożniej podejść do zagadnienia, aczkolwiek znów... zapraszanie kogoś obcego do domu nie jest łatwą decyzją. Skoro jednak był gotów przygarnąć o niebo niebezpieczniejszego wampira, to tej pozornie niewinnej dziewczynie nie powinien też zamknąć drzwi przed nosem, prawda?
-W szpitalu zapewne jest chaos, jak zwykle -rzekł mało emocjonalnym tonem, aczkolwiek czujnie spoglądał na przylepkę w postaci płci pięknej, a później na Reiji'ego- Wygląda na to, że Twoje domostwo stanie się przytułkiem. Przynajmniej dopóki Młoda nie dojdzie do siebie.
Nim zajmą się nią lekarze, w tym czasie mogą chociaż prowizorycznie obandażować jej stopy i dać coś do picia. O ile szef wyrazi taką zgodę. Na tę chwilę sięgnął po swoją postrzępioną koszulę i wytargał dwa szerokie paski materiału, aby przewieszając dziewczynę przez ramię - najpierw pobieżnie wyciągnąć odłamki szkła z jej stóp, by następnie obwiązać amatorskimi bandażami zakrwawione stopy. Ubrudził sobie przy tym dłonie, także nie mógł oprzeć się pokusie i zlizał ze swoich rąk krew Jasnowłosej. Mm... dobra odmiana... chyba typ A.
Otrząsnął się z degustacji i wrócił na ziemię. Trzeba ogarnąć towarzystwo. Może nie miał do tego prawa, lecz póki co nic nie wskórali konkretnego.
-Prowadź Reiji, najwyżej z mojej pensji pójdzie opłata za kurację Myuu.
Jego ton mimo ciepłoty ciała nie należał do najgorętszych. Odrobinę ponaglił swego szefa, gdyż takie stanie w miejscu nie rozwiązywało problemów, poza tym było zimno. Oboje mogli przemarznąć na kość, a za jakiś czas później - także Lyuu. Jego moc nie trwała wiecznie, a siły trzeba oszczędzać, chociażby na przeniesienie tej zagubionej, ludzkiej dziewczyny. Nie wiedział, dlaczego zdecydował się na coś takiego. Może dlatego, że sam dostał pomoc w postaci przyzwoitej pracy, sowitego wyżywienia dzięki uprzejmości tajemniczego Białowłosego? I czy nie wkurzy się za to, że bądź co bądź wprowadzi do jego domostwa kolejną osobę? Reiji zawsze mógł odmówić, lecz brakowało rozsądnych rozwiązań. Z policją tym bardziej nie będzie jak się dogadać.

_________________

#FF6600 - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Myuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2284-myuu#48208
Zarejestrował/a : 29/11/2015
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Gru 12, 2015 4:40 pm

Myuu przysłuchiwała się konwersacji jaką prowadzali między sobą mężczyźni. Pomimo swojego zachowania, które było doskonałym świadectwem jej niepełnosprawności umysłowej, rozumiała każde wypowiadane przez nich zdanie. Ich rozmowa brzmiała tak, jak gdyby obiekt debaty nie znajdował się w pobliżu rozmówców, albo co gorsza jak gdyby była na tyle głupia, że nie potrafiła pojąć żadnej usłyszanej wypowiedzi. Doskonale wiedziała, co tak naprawdę dzieje się dookoła. Nie jedna osoba na jej miejscu byłaby zdenerwowana zachowaniem nieznajomych, jednak ona nie przejmowała się ich wymianą zdań. Wiedziała, że rozmyślają o tym jak pomóc, dlatego nie wyrażając żadnego sprzeciwu odnośnie ich rozważań, wtuliła się mocniej w wampira, aby poczuć ciepło bijące od jego dobrze zbudowanego ciała. Przy nim czuła się naprawdę dobrze, choć ten fakt nie powinien nikogo zaskoczyć. Chciała jak najdłużej delektować się tą przyjemną temperaturą nieznajomego, ale zmuszona była przerwać, by odpowiedzieć na pytanie jasnowłosego. Zadarła do góry główkę, by spojrzeć Reiji’emu prosto w oczy.
Pan – odparła krótko.
O ile rozumienie ich wypowiedzi nie sprawiało dziewczynie większego problemu, tak już konstruowanie długich, sensownych zdań było lekko mówiąc problematyczne. Komunikacja z tą istotką nie należała do najłatwiejszych, ale dla chcącego nic trudnego. Jeżeli łowca poprawnie zrozumiałby słowo wypowiedziane przez nagą dziewiętnastolatkę, znałby odpowiedź na to pytanie, które niestety i tak niewiele by mu powiedziało. Nadal nie wiedziałby gdzie mieszka jej pan, ani kim on naprawdę jest. Chociaż odnalezienie mężczyzny w żadnym stopniu nie pomogłoby nieświadomej niczego Myuu, która została porzucona na pastwę losu. Wkraczająca w dorosłość istotka, przekrzywiła swoją główkę i przyglądała się uważnie łowcy. Czekała na jego reakcje, ewentualnie dalsze pytania, których zapewne miał sporo. Posłała mu jedynie ciepły uśmiech, który momentalnie gdzieś zniknął.
Myuu z zaskoczeniem stwierdziła, że została podniesiona przez wampira. Zadrżała leciutko z zimna i skuliła się na jego ramieniu, aby pochłaniać bijące od mężczyzny ciepło jak największą powierzchnią swego zziębniętego ciała. Przez zimno jak i radość spowodowaną ujrzeniem swojego „pana”, zapomniała o szkle, które pokaleczyło jej stopę. Najwyraźniej tylko Lyuu się tym przejął, bo postanowił zająć się raną. Dziewiętnastolatka nie wyraziła żadnego sprzeciwu. Posłusznie zwisała z jego ramienia. Tylko raz się szarpnęła, kiedy to ból spowodowany wyciąganiem niechcianego odłamka był nade wyraźny. Jasnowłosa ziewnęła cichutko, chłód otoczenia sprawił, że zrobiła się niezwykle senna. Postanowiła nie opierać się temu uczuciu i zawisła bezwładnie na ramieniu wampira. Z całą pewnością, gdyby tą scenę zobaczyła osoba trzecia w jej oczach cała ta banda przedstawiałaby się w mało przyjemnym świetle. Zwłaszcza „porywacz”, który w rzeczywistości miał niezwykle czyste intencje. Jeszcze.

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Gru 12, 2015 10:05 pm

Reiji'emu było lekko mówiąc trudno zadecydować, co powinni zrobić. Odwiedzenie służb naprawdę nie było dobrym pomysłem. Już widział oczami wyobraźni, co się działo, gdyby ich zobaczyli. Ludzie w tych czasach mieli często dziwaczne skojarzenia, jednakże akurat to go nie dziwiło. To już teraz wyglądało zbyt podejrzanie, a co dopiero, gdy pojawi się więcej świadków? Będą oboje mieli przerąbane i nie ważne co powiedzą, wystarczy jedno spojrzenie na tą sytuację!
- Oh... Chyba masz rację - stwierdził jasnowłosy, drapiąc się po policzku. Wziąć tą dwójkę do domu? Rany, nie potrafił wpaść na inne rozwiązanie, co się skończyło jego westchnieniem - No dobra. Weźmy ją ze sobą, może tam wpadniemy na pomysł, co będzie dalej - mruknął cicho.
Zimno, pomimo mocy wampira, zaczęło mu się dawać we znaki. W końcu nie działało to tak dobrze, jak cieplutki płaszcz, który pożyczył nagiej nieznajomej... A raczej już dziewczynie, która przedstawiała się jako Myuu. No i też jej słowa. Można było się domyślać jedynie, ale również, czy to nie oznaczało, że nie specjalnie wiedziała, co może wypowiedzieć? Biedak, niestety, lecz nie wiedział. No i tylko przez chwilkę obserwował, jak wampir zajmował się dziewczyną, zdziwiony, że sam nie zauważył rany.
- Dobra, więc chodź za mną - powiedział, wyplątując się z uścisku Lyuu. Zadrżał i objął się ramionami, gdy chłód nocy go dopadł, po czym wziął głębszy wdech, wzdrygając jeszcze raz. - Naprzód - po tych słowach, ruszył w stronę swojego domu, raz po raz odwracając, się, by sprawdzić, czy idą za nim.


z/t - wszyscy
Powrót do góry Go down
Freja Larsen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2095-freja-larsen
Zarejestrował/a : 31/08/2015
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Sty 29, 2016 8:35 pm

Freja miała dość "duszenia się" w akademii. Nie miała najmniejszej ochoty tam być zwłaszcza, w czasie, który mogła poświęcić na cokolwiek innego. To miejsce wydawało się być dla niej idealne. Chłodne powietrze wewnątrz budynku wywołało gęsią skórkę na nagich ramionach wampirzycy. Wygładziła dłonią sukienkę, którą nieznośny powiew podwiewał i szła dalej. Sala kinowa kiedyś pewnie była piękna. Teraz ciężko wychwycić tu ślady dawnego blasku. Dotknęła dłonią miękkiego obicia jednego z foteli, ale już po chwili pożałowała swojego czynu. Całą powierzchnie siedzeń pokrywał kurz, który w tym przypadku osadził się na wnętrzu wypielęgnowanej dłoni pijawki. Skrzywiła się i otrzepała dłonie. Spojrzała na scenę, która znajdowała się przed opuszczonym, podziurawionym ekranem kinowym. Brakowało jej sceny. Tak dawno nie słyszała swojego głosu, wypowiadającego słowa znanej sztuki. Wspięła się po niedużych schodkach i gdy tylko znalazła się na swoim miejscu, zaczęła deklamować z pamięci.
-Ach! Niech będzie wielka ta godzina,
w której ma miłość się objawiła.
Sympatii naszej złotej nicią,
po stokroć mój Ty jedyny.
Jeżeli dwa tygodnie potrwa.
Cóż pozostanie po niej, cóż?
Prócz zamyślenia dwojga dusz...
Piękny mój! Ty niczym anioł,
blask od Ciebie bije jasny,
włosy Twe jak noc - czarne,
blask na nich lśni jak gwiazdy.
Chcę z bliska patrzeć na Twe oczy.
Jesteś dla mnie jak noc pełna gwiazd.
Gdy jednak miłość nasz
trzy miesiące potrwa.
Rozłąki ból gnający naprzód
nie da spokoju mi,
będę o Tobie wciąż myślała,
o chwilach pięknych
i razem spędzonych.
Będę twarz Twą błogą wspominała:
anielski wzrok, świecące jak ogniki oczy.
Jeżli potrwa pół roku...
Och! Myśleć mi o tym strach,
W Twe oczy z drżeniem patrzę. Ach!
Mego szukając w nich wyroku...
Nie zapomnę o Tobie!
Nie wybaczę Ci zdrady!
Zawsze będziesz w moim sercu,
Ty jesteś sobą i moją miłością.
Czas zmienia wiele spraw,
lecz nawet koniec świata nie rozłączy nas...
Bo los nam podał rękę,
zakwitły dla nas bzy,
a całe moje życie to jesteś piękny Ty!
Lubię ciepły dotyk Twojej dłoni na policzku,
potargane włosy Twe,
ukradkiem rzucany wzrok pełen zachwytu.
Uśmiech mój odbija się w Twoim spojrzeniu.
A spojrzenie Twoje cenniejsze od złota.
Z Tobą jedyny...
Niech płyną koło nas godziny!
Niech płyną w przestrzenną dal!
Cóż znaczy Romeo, mój drogi,
cóż znaczy godzina czy rok?
Wszystko dla Ciebie zrobić mogę.
Tylko mnie kochaj!
Dusza moja pustą zawiłością jest,
życia jedynym szczęściem
jest miłość - Ach! - Twa miłość...

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Sty 30, 2016 8:11 pm

Cóż, jest to kolejny dzień, a może nawet noc? Pal licho co w sumie za pora, ale wracając do rzeczy, dalej bawię się w poszukiwaniu normalnych ubrań. Co Ja w ogóle wyrabiam? Ile mogę chodzić w kimonie tu i tam, za nim ubiorę się w coś stosownego na to miejsce? Przyciągam tyle uwagi, że strach chodzić w jasne dni i to nie tylko dlatego, że to na wampirzą cerę szkodzi. Zachodziłem w różne ciekawe miejsca, zamiast prosto kierować się w stronę pierwszych lepszych sklepów z ciuchami. Nawet zabrałem tutejszą walutę, by nie mieć najmniejszych problemów z transakcją handlową! A co robię? Chodzę ciekawski po ciemnych zakamarkach, czasami nawet po dachach, zdarzyło mi się jeszcze zajrzeć do opuszczonego magazynu... A co teraz? Nie uwierzycie, znowu opuszczone miejsce! Tym razem kino, a może teatr? Już sobie zadaje kolejne pytania i jak nic, chce sobie na nie odpowiedzieć w prosty baczny sposób, zajrzeć do środka, po czym ocenić. Nie łatwiej w sumie byłoby znaleźć jakiś prosty stary napis który mówiłbym co i jak? Albo kogoś zapytać? Nie, oczywiście, że nie. Dlaczego? Bo to by było najzwyczajniej za proste, wręcz nazbyt banalne i mało ciekawe.
Wszedłem do środka, albo mi się wydaje, albo ktoś tutaj bawi się w poetę i o zgrozo, doskonale to wychodzi. Czyżby jednak był to teatr? A może to i to? W sumie co szkodzi na przeszkodzie, by było to miejsce jak najbardziej uniwersalne? Zdarzały się takie miejsca, wieków się za dużo nałapałem. Szedłem powoli, obserwując osobę która wybrała sobie dobre miejsce na odwalanie pięknych słówek. Zatrzymałem się w połowie, akurat gdy skończyły się wypowiadane słowa. Przyjrzałem się jej uważnie, od stóp do głowy. Ilustrujące złote ślepia mogą wyglądać dziwnie, prawda? Ale co sobie będę żałował? Ogon kołysał mi się delikatnie na lewo i prawo, zdradzając moje emocje, bo tak właśnie kręci ogonem zaciekawiony wilk. Nic nie mówiłem, nie wiedziałem co i nie wiem czy w ogóle powinienem. Może lepiej stąd odejdę? Może to miejsce jest wykorzystywane do jakiś prób, a Ja jestem tutaj nieproszony? Tylko czy jest ktoś tutaj jeszcze? Zadając sobie to pytanie, rozejrzałem się chwilowo na boki, by jednak oczywiście wrócić spojrzeniem do nieznanej poetki.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Freja Larsen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2095-freja-larsen
Zarejestrował/a : 31/08/2015
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Sty 31, 2016 4:20 pm

Była w swoim żywiole, na swoim miejscu. Ona i scena. Tekst wypływał z jej ust. Mówiła głośno i wyraźnie. W jej głosie słychać było pasję. Gdy grała, nie liczyło się dla niej nic poza sztuką. Możliwe, że włśanie z tego powodu nie wyczuła obecności innego wampira. Powinna była wyczuć jego obecność dużo wcześniej, jednakże ona była zbyt skupiona na scenie. Dopiero, gdy wypowiedziała ostatnie słowa monologu, jej wzrok spoczął na przybyszu. Spięła się delikatnie widząc silniejszego od siebie wampira.
Tylko spokojnie - nakazała sobie w myślach i przywołała na twarz jeden z najpiękniejszych uśmiechów.
-Nie sądzisz, że należą się brawa?- zapytała i skłoniła się niczym odgrywczyni głównej roli w największym teatrze.
Dopiero teraz wzrok wampirzycy skupił się dokładniej na nieznajomym. Trzeba przyznać, że wyglądał dość komicznie w staromodnym kimonie. Freja wygładziła materiał swojej sukienki i z gracją zeszła ze sceny. W półmroku nie mogła zbyt dokładnie zobaczyć rysów twarzy wampira.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Sty 31, 2016 7:01 pm

Nie mam co ukrywać, że dla typowych osobistości, wyglądam dość komicznie. Ale nie mam czym się przejmować niż z spuszczoną głową słuchać na temat tego, jakim jestem dziwadłem i na ile im to przeszkadza, lub się podoba. Jednak nie było to teraz ważne, bo w końcu zostałem zauważony. W sumie nie dziwne, jest nieumarłym stworzeniem i najpewniej tak jak większość tutejszego miasta, wampirem. Nie wydziela potu i to już jest wystarczający dowód, a mój węch doskonale wyłapuje to nawet z takiej odległości, chyba że doskonała kosmetyka? Ale o tym nic nie wiem. Oczywiście gdybym był w kompletnie innym miejscu, zastanawiałbym się, czym dokładnie jest? Stworzeń nieumarłych jest pełno, jednak tutaj nie widuje żadnych odmian niż wampiry i ewentualnie ghuli. Wygląda nam na to drugie? Ależ gdzie, zbyt pięknie się prezentuje, a może nawet za bardzo. Choć mój ogon zdradzał upodobanie w jej wykonanym przed chwilą dziele, to nie klaskałem, podniosłem tylko brwi. Nie mam w zwyczaju robić coś tak trywialnego, a już zwłaszcza jak ktoś się o to doprasza. Przeciągnąłem się dosyć leniwie i obserwowałem Ją swoim typowym leniwym wzrokiem, który miałem do połowy przymknięty.
- Na wiwat tłumu nie musi panienka narzekać, wszak tłumy się rwą do siedzisk, w takich miejscach.
Zapuściłem przepiękną ironią, ewentualnie przyjąć można za sarkazm, ale w końcu nic bardziej mylnego nie dodałem. Zastrzygłem uszy, w sumie mogłem Ją pochwalić za cudny głos, ale pytanie, czy powinienem?

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Freja Larsen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2095-freja-larsen
Zarejestrował/a : 31/08/2015
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Lut 04, 2016 4:49 pm

Freja mierzyła bacznym spojrzeniem mężczyznę. Zimne powietrze smagało jej skórę, ale dziewczynie nie przeszkadzało to jakoś specjalnie. Jedynym, co w niewielkim stopniu wprowadzało ją w irytację był fakt, że dół jej sukienki wiatr wciąż podwiewał do góry dół jej sukienki i musiała ją trzymać. Poprawiła dłonią włosy i zaśmiała się słysząc sarkastyczną uwagę białowłosego.
-Rzeczywiście, aż ciężko rozmawiać bo zagłuszają nas te owacje - szepnęła, ale była pewna, że nieznajomy i tak usłyszy.
Obróciła się w okół udając, że napawa się brawami publiczności i skłoniła się ponownie.
-Ah jaka cudowna ta publiczność. - uśmiechnęła się.
Prawdę mówiąc owacje nie były jej do niczego potrzebne. Nie potrzebowała ich tak samo jak pochwał. Nie miała niskiej samooceny. Wiedziała kiedy coś jej się udało i właśnie teraz tak było. Prawdę mówiąc już dawno nie była w tak dobrej formie.
-A co sprawiło, że zechciałeś się znaleźć wśród tak wykwintnych gości? - puściła do niego oczko.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Lut 04, 2016 6:46 pm

Cóż, aż tak bardzo nie przejmowałem się tym, jak bardzo jej sukienka jest smagana przez wiatr. Jeśli coś zobaczę, to i tak mnie to nie ruszy, choć widok jak najbardziej może być przyjemny dla oka, więc co sobie ostatecznie gardzić? W każdym bądź razie, schodząc oczywiście na ziemie, podniosłem brwi słysząc jej komentarze. Czyżbym miał właśnie do czynienia z idealnym książkowym przykładem narcyzmu? Żyje sobie też w swoim świecie, co oczywiście nie stanowi problemu, bo Ja to robię notorycznie i z pełną satysfakcją. Wolałem tego nie komentować, machnąłem tylko głową na boki z wyraźnym donośnym westchnieniem. Gdy wspomniała jeszcze o cudowności publiki, przekręciłem oczami. W sumie to nawet interesująca z niej osóbka, tylko wydaje mi się, że może siarczyście wywoływać pokłady niechęci i irytacji, a po co mi to do szczęścia? Ale spróbujmy, może potrafi przyjąć krytykę? Może?
- Zapewniam iż nie jesteś elementem, który spowodował to nieszczęsne spotkanie. Ale podobno publiką się nie gardzi, do póki nie rzucają losowymi rzeczami podwijającymi się pod rękę.
Wzruszyłem w tym momencie rękoma i uśmiechnąłem się delikatnie, nieco na silę i stanowczo nie próbowałem się wyszczerzać, to źle się kończy.
- Wieki temu nadano mi miano Nourh, jakim się szczyci szanowna artystka?

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Freja Larsen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2095-freja-larsen
Zarejestrował/a : 31/08/2015
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Lut 04, 2016 8:59 pm

Freja nie lubiła krytyki. Zagotowała się aż cała ze złości, ale postanowiła nie tracić rezonu. Tylko na sekundę jej usta zacisnęły się w wąską linię. Po chwili odzyskała panowanie nad sobą. Na jej usta wypłynął lekko udawany uśmieszek. Wyszczerzyła śnieżnobiałe kiełki i odpowiedziała:
-Jeszcze się nie zdarzyło bym oberwała czymś lecącym z widowni, ale na wszelki wypadek ćwiczę uniki.- przygładziła włosy dłonią.
Kolejne słowa nieznajomego tylko potwierdziły jej przypuszczenia co do rasy mężczyzny. Jej uśmiech stał się odrobinę mniej sztuczny, gdy poznała godność białowłosego.
-Nourh.- powtórzyła wymawiając delikatnie każdą głoskę. - Kojarzysz może nordycką boginię miłości i płodności, Freję?
W głosie kobiety można było wyłapać nutkę rozbawienia, gdyż sama wampirzyca ze swoją patronką niewiele miała wspólnego. Z pewnością bogini nie pochwalałaby zachowania swej podopiecznej, ale prawdę mówiąc pijawkę nie bardzo to obchodziło. Nawet nie wierzyła w takie bzdety jak bogowie. Równie dobrze mogłaby wyznawać religię latającego potwora spaghetti.
-To właśnie na jej cześć dostałam imię. Nazywam się Freja Larsen. Z dawnej szlacheckiej rodziny Norweskiej.- Zawsze była dumna z tego kim jest, dlatego mówiła o tym z niemalże nabożną czcią.
Rodzina zawsze była dla niej jedną z najważniejszych, jeśli nie najważniejszą wartością. Mimo całego swojego, jakby to nazwać... charakterku, nigdy nie pozwoliłaby wyrządzić jakiejkolwiek krzywdy najbliższym. Oni zawsze byli z nią pomimo wszystko i tak samo ona chciała być z nimi. Kochała ich bezgranicznie, bez kropki, bez przecinka, bez żadnego ale i wiedziała, że oni czują to samo w stosunku do niej. Byli to ludzie, na których zawsze mogła polegać. Wiedziała, że na nich się nigdy nie zawiedzie. Jej myśli zaczęły się oddalać w kierunku niebezpiecznych tematów. Zaczęły krążyć w okół zmarłego tragicznie narzeczonego, dlatego wbiła paznokcie w poduszeczki swych szczupłych dłoni i ponownie skupiła uwagę na białowłosym nosferatu.
-Miło mi cię poznać, Nourhu. - powiedziała cicho, by nie mógł wychwycić drżenia emocji w jej głosie.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Lut 04, 2016 11:14 pm

Cóż, wyraźnej mimiki twarzy nie mogę jej zaprzeczyć. Niczym prawdziwa aktorka wykazuje bardzo barwnie swoje odczucia, choć kto wie na ile też udawane, wszak narcyzie to nie są osobnicy za którymi zbytnio przepadam. A może po prostu taką udaje? Ale wtedy to też nie taka wielka zaleta jaką mógłbym u niej chwalić. Wyszczerzyłem swoje kiełki, które oczywiście jak najbardziej przypominały swoją solidnością, zwierzęce, a konkretniej wilcze niż wampirze. Jednak skarciłem się za ten gest i wróciłem do leniwego oglądania jej osoby, mój ogon przygasł do słabego niemrawego kołysania się na boki.
- Albo odnaleźć talent do błyskawicznego zejścia ze sceny.
Dodałem od siebie, bo niby po co biedaczysko ma się męczyć, nadwyrężać i robić jakieś schylenia, albo odskoki. Uniki to oklepana kwestia, lepiej wiedzieć kiedy jest koniec, ale tego już jej mówić nie będę, bo wyrazi jeszcze bardziej swoje oburzenie w stosunku do moich wypowiedzi. Na zapytanie o nordycką boginie miłości, tylko potaknąłem. No nie będę się chwalił, o nordyckich bogach stanowczo wiem aż za dobrze u bardzo dobrego źródła. Ach, nawet na chwile zatoczyły mi się tęskne myśli w tym kierunku.
- Na jej część? Musisz posiadać równie teatralnie utalentowaną rodzinę, Frejo. Norwegia to piękne regiony, choć dawniej bardziej byłem skory do ich podziwiania.
W sumie to lepiej nie rozwijać się o tej części, bo to już będzie trwało nazbyt długo, a pewnie nawet by narcyza nudziło. Pewnie gdybym chwalił jej walory cielesne, głosowe albo i rodzinne, byłaby bardziej usatysfakcjonowana. Choć kto wie czy nie nasłuchała się to od różnych innych zalotników, więc po co to komu słuchać. Co by nie było, nie umknęła mojej uwadze zachowanie możliwej wampirzycy.
- Mi również, Frejo. Czym jeszcze spróbujesz zachwycić publikę?
Mówiąc to, oczywiście miałem na myśli samego siebie, chyba że rzeczywiście posiada tutaj rzesze niewidocznych dla mnie fanów.
Powrót do góry Go down
Freja Larsen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2095-freja-larsen
Zarejestrował/a : 31/08/2015
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Lut 05, 2016 6:18 pm

Freja widziała, że nieznajomy powstrzymuje się przed powiedzeniem o parę słów za dużo i była mu za to wdzięczna. Nie miała dziś nastroju do kłótni, a wręcz przeciwnie. Jej humor był wręcz wyśmienity. W ogromnym stopniu była to zasługa udanego "występu". Uśmiechnęła się odrobinę szerzej słysząc wypowiedź o ucieczce udając, że rozbawiła ją ta uwaga. Nieznajomy zdawał się rozumieć o czym mówi, gdy tłumaczyła mu genezę swojego imienia.
-Prawdę mówiąc nikt z mojej rodziny nie interesował się tą właśnie formą teatralną co ja. Każde z nas ma swoją hm... jakby to nazwać, specjalność. Moja siostra gra w teatrze na skrzypcach, a mój brat pisze skrypty do sztuk. Moi rodzice jedynie podziwiają. - tym razem jej uśmiech był szczery. Musiała wyglądać dziwnie szczerząc się jak głupi do sera, no ale cóż..
Gdy zdała sobie z tego sprawę natychmiast przestała i jej twarz przybrała obojętny wyraz.
-Owszem. Norwegia jest piękna. - przyznała.
Jej dom był miejscem, o którym mogłaby rozprawiać godzinami, a i tak nie potrafiłaby oddać słowami tego piękna. Każdy musi zobaczyć i ocenić je sam.
-Myślę, że publiczność jest już oczarowana moim towarzystwem. Może teraz ty zechciałbyś czymś ją oczarować? - wyszczerzyła kły.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Lut 05, 2016 6:33 pm

Czy się powstrzymuje? Tak, mógłbym zapewne wywalić znacznie więcej, z mam zbyt szczerą i niewyparzoną gębę. Jednak pomimo wszystkiego, nie chce nikogo specjalnie urazić i wkurzyć, Ja po prostu liczę że ktoś jest otwarty na tego rodzaju wypowiedzi. A jak nie? Zawsze można bez problemowo się ulotnić, ewentualnie bardziej problemowo, jeśli ofiara tych słów, chce gonić oponenta, czyli w tym wypadku mnie.
- Podziwianie jest nawet elementem artystycznej duszy, jeśli potrafią docenić, to można uznać, że każdy coś z tego ma, prawda?
Ująłem raczej dosyć oczywiste fakty, jednak z pewnością będą odebrane pozytywnie, jednak nie mówię tak specjalnie by to uzyskać, nie jestem tego typu istotą. Ale podobał mi się jej uśmiech, wydawał się całkiem inny od reszty, może to właśnie ten bardziej naturalny? Więcej od prawdziwych emocji, niż "aktorszczyzny"?
- Jednak potrafisz się ukazać z uroczej strony, a już myślałem, że wszystko zamyka się tylko w teatralne scenie.
Za to już może mi się nieco oberwać, choć liczę na jej dalszy odpowiedni odbiór, no bo po co sobie ma psuć humor? Zresztą, oczarowane towarzystwo? Jak diabli, aż zamarli od tej magii towarzystwa, nie będę z pewnością tego mówił.
- Nie jestem istotą o takich zapotrzebowaniach, moja natura stroi od takich rzeczy, pod publikę się nie nadaję. Jesteś wampirem, prawda? Pełno was w tym mieście.
Rozmowę trzeba poruszać do przodu, a zamierzam też podać pewną wątpliwość, bo coś za bardzo jest pewna. Wyszczerzyłem również swoje kły, jakże zwierzęce i nie tak idealne wampirze do picia krwi, jak jej.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Freja Larsen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2095-freja-larsen
Zarejestrował/a : 31/08/2015
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Lut 06, 2016 12:53 pm

Ucieszyła się, że rozmowa zeszła na przyjemniejsze tematy takie jak rodzina. Nourh widocznie wiedział, że ten temat jest dla wampirzycy przyjemny. Cieszyła się, że postanowił nie kontynuować bezsensownego "wychwalania" publiczności.
-Zgadzam się. - błysnęła śnieżnobiałym uśmiechem.
Powinna jechać do teatru w Norwegii. Nie musi nawet grać, ale chciała zobaczyć jak radzi sobie jej rodzeństwo. Tęskniła za nimi wszystkimi okrutnie. Sol, jej siostra z pewnością radzi sobie świetnie. Nie dawno urodziła ślicznego synka. Freja martwiła się bardziej o swojego brata. On wciąż żył w swoim świecie. Narzeczona zostawiła go, bo uznała, że nie chce być z kimś kto nie potrafi zejść na ziemię. Trochę nawet ją rozumiała, ale w gruncie rzeczy nienawidziła jej za skrzywdzenie jednej z najbliższych jej osób. Z bratem zawsze była wyjątkowo blisko.
Nie bardzo rozumiała o co chodzi rozmówcy w słowach o uroczej stronie. W końcu ona cała była urocza nie zależnie od strony z jakiej się na nią patrzyło.
-Oh... ale każdy ma w sobie coś artystycznego. Ty na przykład masz artystyczną czuprynę - zaśmiała się. - A nawet piękne, artystyczne kimono. Poleć mi proszę sklep w którym jeszcze sprzedają takie cudeńka.
Nie mówiła tego prześmiewczo. Na prawdę przydałoby jej się kimono. Dawniej, gdy bywała w Japonii uwielbiała te stroje. Miała ich mnóstwo. Niestety żadne z nich nie przetrwało tej próby czasu.
-Zgadza się, jestem wampirzycą. - wyszczerzyła kły i uśmiechnęła się. - Zdaje się, że ty także należysz do mojego gatunku, choć powinieneś odrobinę bardziej zadbać o kły.
Nie powiedziała tego złośliwie. Broń Diable.... Po prostu hmm.. kły są wizytówką wampirów. Jej zdaniem powinien je lekko spiłować, jeśli nie chce rozszarpać obiadkowi gardła. Bo wtedy nie przyda się go nie odgrzeje na następny raz.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Lut 06, 2016 9:51 pm

Ja uznałem, że chyba jednak ostatecznie byłem zbyt miły. Jej narcyzm aż wybija mi zęby, brrr... Aż nie wiem jak mam prawidłowo z nią rozmawiać, chyba powoli czuje, że najlepszym sposobem będzie najzwyczajniejsze pożegnanie się, za nim wyniknie coś z tego nieprzyjemnego, bo ile mogę mieć swojej cierpliwości? No sporo, ale nie chce mi się marnować czasu na coś, co nie sprawia mi przyjemności, ani żadnej innej satysfakcji. Gdy tylko stwierdziła krótko na temat, że się zgadza, przewróciłem ślepia i skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej. Spojrzenie miałem iście mówiące "No co Ty nie powiesz?". A gdy poruszyła kwestie mojej czupryny, oraz kimona, to popatrzyłem na nią bez wyrazu twarzy. Nie wiem czy rzeczywiście miałem na to odpowiadać i udawać, jakie to zabawne, czy powiedzieć prawdę że to słabe, albo po prostu nużące. Nie, przemilczę to i jedynie co pokazałem, to podniesione brwi, ogon zwolnił, nie okazując już zbytnio zainteresowania.
- Ja?
Popatrzyłem na siebie, a potem na nią z kompletnie drwiącym wyrazem twarzy.
- Ta scena już kompletnie Ciebie zaślepiła? A kły? One są bardzo zadbane. Wilki mają inne ukształtowanie, rozmiar i przez to też inaczej wydaje się ich rozmieszczenie. Nie jesteście jedynym tworem poza ludzkim, który swym abstrakcyjnym myśleniem, uszlachetnia ten świat.
Tak, tutaj wyrzuciłem swojego oburzenie, dawno tego uczucia nie miałem, w innym wypadku po prostu bym sobie odszedł i nawet czuje że zaraz to zrobię, ale wyjątkowo jednak wyraziłem co czuje. Jakaś dziwna wewnętrzna potrzeba? Ech, co Ja robię, mój introwertyzm przewraca się teraz na boki.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Freja Larsen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2095-freja-larsen
Zarejestrował/a : 31/08/2015
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Lut 16, 2016 12:26 pm

Freja uśmiechnęła się. Osiągnęła to, co osiągnąć chciała.
-Umiesz się jednak złościć - wyszczerzyła się i zakręciła pasmo włosów na palcu.
Prawdę mówiąc jego uzębienie było dość ciekawe. Sama wolałaby takie, jednakże jej kiełki były maleńkie i dość szczupłe. Wyobraziła sobie co mogłaby zrobić mając tak urokliwe ząbki. Krew mroczyła jej wizje. Uśmiechnęła się.
-Ciekawe. - powiedziała niczym badacz zajmujący się ciekawym okazem.
Zrobiła krok w kierunku białowłosego.
-Mogę dotknąć? - zapytała i wyciągnęła dłoń w kierunku kłów.
Jeśli nieznajomy zgodzi się, dziewczyna przesunie kciukiem po czubku kłów, po czym delikatnie zastuka paznokciem w jeden z nich. Jeśli zaś odmówi opuści dłoń i jej spojrzenie powędruje do czubków swoich butów.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Lut 16, 2016 4:32 pm

Podniosłem tylko brwi gdy usłyszałem jej kwestie. Co niby jej może chodzić takiego po głowie? Nie wiem czy w ogóle chce nawet próbować się tego domyślać. Zresztą, sprawdzała mnie? Chciała specjalnie osiągnąć jakieś konkretne emocje? Nie no, fajnie, ale po co? Tym dłużej rozmawiałem, tym bardziej miałem ochotę udać się w kierunku wyjścia i poszukać innych skromnych progów w którym można na spokojnie zanurzyć się w odmętach własnych myśli. Jednak fakt jest jeden, nie miałem do niej żadnego konkretnego zaufania, można nawet powiedzieć że zrobiła nieco złe pierwsze wrażenia, więc czy mogłem jej pozwolić na bliski kontakt? Oczywiście, że nie. Zrobiłem wyraźnie kroki do tyłu, o jeden więcej niż ona wykonywała w moim kierunku. Więc tym bliżej chciała być, tym odległość między nami, zwiększała się. Sądzę, że nawet w tej kwestii musiałem się wypowiadać, wszystko było oczywiste i nawet powiedziane. Może czas się nawet pożegnać? Wszak wyglądała jakby właśnie straciła zainteresowanie moim towarzystwem, które być może i tak niewiele Ją interesowało od samego początku. Jak niby inaczej mam zinterpretować oglądanie własnych butów? Krząknąłem, by po chwili móc coś uprzejmie powiedzieć.
- Sądzę, że nie ma co już więcej droczyć tematów. Więc może pozwoli szanowna aktorka, że opuszczę już skończony występ?

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
 
Nieczynne kino
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Nieczynne kino
» Kino samochodowe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: