IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nieczynne kino

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość
Koi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Maj 29, 2018 12:36 am

Błąkanie się bez celu prędzej czy później... Musiało się zakończyć. Kierowany głodem, wampir o czarnych włosach, po raz kolejny zapuścił się w rejony mniej zaludnione. Nietrudno było odgadnąć jego cel, bowiem wszystko sprowadzało się do jednego - do ugaszenia pragnienia porównywalnego do opętania. Zaspokoić coś, czego nawet się nie dało.
Nękany przez nieskończony głód, błąkał się po slumsach. Trzymał się na uboczu, poświęcając swoją uwagę na dwóch rzeczach - poszukiwaniu krwi i omijaniu każdego zwiastuna niebezpieczeństwa. Ustalanie priorytetów działania było dość istotne. Nie raz i nie dwa razy spotykał osobników, których można było zakwalifikować do potencjalnego zagrożenia.
Zatrzymał się nagle przed jednym z zniszczonych budynków, mrużąc ślepia, po czym krzywiąc się wyraźnie. Intensywny zapach posoki drażnił jego zmysły, jednakże wyczuwalna mieszanka zniechęcała go. Mieszało się wiele woni, ludzkich i wampirzych, świeżych i starych... Wyraźnie walczył ze sobą, mając gdzieś w swoim umyśle nikłe wspomnienia o przeszłości, gdzie wpakował się między taki tłum.
Udało mu się koniec końców wyodrębnić dwa zapachy, zanim zdecydował się zaryzykować i poszukać jakiegoś miejsca, by móc się zakraść i zobaczyć źródło. Sama jego wewnętrzna "walka" trwała zaledwie dwie-trzy sekundy, mimo iż sam nie spostrzegał takiego poczucia czasu. W końcu wygrała klątwa zwana wiecznym pragnieniem niż własne bezpieczeństwo.
Przedostanie się do środka nie było problemem. Upewniwszy się, że wiatr nie wiał na tyle, by skierować do środka jego woń, przedostał się dalej, nie poświęcając swojej uwagi na bardziej szczegółowe rzeczy, które mijał. Jedynie co, to skupiał się na tym, czy ktoś się zbliżał do niego, czy nie.
W końcu dotarł na miejsce. Wyczuwalny zapach był silniejszy, a słodka, wampirza woń kusiła, jednakże zarazem w jego umyśle odzywała się lampka ostrzegawcza. Mimo tego, pojawił się... Lecz nie zaatakował. Zatrzymał się w miejscu, przerywając zaplanowany, kolejny ruch i wlepiając szkarłatne ślepia w dwójkę wampirów. Dopiero teraz jego umysł zarejestrował fakt o znajomych zapachach. Zawahanie i niepewność, aż w końcu nieufność. Zrobił krok w tył, nie spuszczając z nich wzroku. Wyraźnie oczekiwał na ich jakąkolwiek reakcję.
Powrót do góry Go down
Gaki

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Cze 09, 2018 11:07 pm

Ta zniewaga krwi wymaga. Gaki nie potrafił znieść świadomości, że łowcy skompromitowali ich grupę co tak dzielnie unikała oraz walczyła z systemem. Teraz już miał kolejny powód aby wysyłać tych ludzkich pseudo obrońców ludzkości na tamten świat.
Nim jednak do tego dojdą, muszą ogarnąć swoją niedolę. Najgorszą z nich miał Krzak, co wybudzony nie bardzo wiedział co się dzieje. Skierował swoje ślepia na leżącego. Wyglądał gorzej niż marnie, a jego ciało nie było całkiem sprawne co zresztą potwierdził niebawem.
Powiedziałby coś gdyby nie rany w żuchwie. Nadal sączyła się krew, nadal dostarczała bólu więc i słowa mogły stać się mniej wyraźne. Powrót do szpitala może zająć długi czas, ale zapewne i tak będą musieli wyruszyć. W końcu przetrzymywana jest tam osoba potrafiąca leczyć.
Zmarszczył brwi na słowa kumpla. Więc jednak uszkodzili mu kręgosłup. Wampir zdoła się ogarnąć, lecz nim stanie o własnych siłach, musi trochę minąć. Podejdzie do Ao, decydując się na pozbieranie go z podłogi. Mimo minimalnego wyleczenia, wciąż nie mógł dysponować swobodnie ciałem. Mimo tego, mając na sumieniu zdrowie druha, wymusił na sobie siłę mającą unieść wampira. Jakoś przerzucił sobie jego ramię, po czym ulokował na swoich plecach. Krzak mógł swobodnie chwycić się karku wampira by nie zsunąć się z powrotem. Tym samym nie zrezygnował z pomocy ani nie ośmielił się go zostawić na pastwę poziomów E lub innych wampirzych czy to ludzkich zwyrodnialców. Poza tym musiał teraz zająć się kumplem, wszak to przez niego jest w takim stanie.
I udaliby się gdyby nie obecność Koia. Gaki warknął gardłowo, ale nie odezwał się. Tylko Ao mógł mówić, Poparzeniec na daną chwilę nie był w stanie. Nie wiedział czy Koi ich zaatakuje, typ ma też nie równo pod sufitem. Pozostaje czekać na słowa Krzaka, a jeśli nie to jakoś będą musieli sobie poradzić. A czasu zbyt wiele nie mają, nie są w bezpiecznym miejscu.

_________________

THEME
.

Powrót do góry Go down
No name

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3220-dobrze-lepiej-i-najgorzej-budowa#68826 http://vampireknight.forumpl.net/t3113-topic#65901
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 79


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Cze 30, 2018 9:43 pm

 Wydał z siebie zduszony jęk, gdy przyjaciel nieporadnie pozbierał go z ziemi. Miał wrażenie, że całe ciało płonie, a mózg krzyczy: BOLI, BOLI, BOLI. Oplótł dłońmi szyję Gakiego, uważając, aby za mocno go nie przydusić. Kumpel także wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy, który rozpadłby się wraz z silniejszym podmuchem wiatru.
 Miał wszystkiego dosyć. Jakaś mała część jego - ta nieporadna, przypominająca sobie niektóre wydarzenia z przeszłości i pragnąca posłać je w niepamięć - pragnęła zamknąć oczy i już nigdy się nie obudzić. Niepełnosprawność dla wampira oznaczała zrównanie go z poziomem potencjalnej przekąski wrzucanej na jeden ząb. Funkcjonowanie w świecie pełnym kombinacji, zasadzek, polowania czasami okazywało się trudne dla przeciętnego wypijacza krwi, a co dopiero dla kogoś, kto nie mógł liczyć na siłę swoich nóg.
 Przeniósł wzrok z brudnej ziemi, po której przed chwilą przebiegła mysz, na obiekt przed sobą. Zmrużył oczy, zastanawiając się, czy umysł przypadkiem z niego nie szydzi, podsyłając obraz Koi'a. Cholera, typ był nieprzewidywalny, a komunikacja z nim utrudniona do granic możliwości.
I co Gaki, chciałeś go w grupie, co? Kto teraz się nim zajmie?
 Grymas wykrzywił twarz Ao, przez co wyglądał, jakby właśnie połknął coś bardzo gorzkiego. Poczucie winy? Bezradność wobec docierającego do niego faktu - prawdopodobnie już nigdy nie przysłuży cię swoim kompanom tyle, ile by chciał. Nie, to drugie miało posmak przypominający gorycz.
 - Idź powoli i staraj się nie patrzeć na niego - wyszeptał do ucha Gakiego, od razu odkaszlując zaschniętą krew zebraną w ustach.
 Nie potrafił przewidzieć reakcji znajomego. Niby jego krew zaliczała się do poziomu C, a jednak bardzo często typ zachowaniem przypominał zezwierzęcone poziomy E, które sprowadzały swoją egzystencje tylko do jednego celu zapisanego w ich głowach niczym kod - atakować i pożerać.
 Chciał coś powiedzieć czarnowłosego, coś, co zwiększyłoby szanse na bezpieczne dotarcie do... do czegokolwiek, gdziekolwiek, i zniechęciło Koi'a do ataku. Jednak wszystkie słowa wydawały się dziwnie beznadziejne w obliczy sytuacji, nad którą nie miał nawet minimalnego panowania. Istniała jeszcze iskierka nadziei w tym, że znajomy uświadomi sobie, że przecież zna tą dwójkę wyglądającą jak swoje marne kopie, skopane przez łowców i prawie dobite przez niezrozumienie tego wszystkiego. Ale ostatnio wszystkie nadzieje Ao kruszyły się jak lód pod wpływem przerażająco dużej siły.

_________________


No:
 
Powrót do góry Go down
Koi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Lip 01, 2018 11:26 pm

Wpatrywał się w nich, nie poruszając się nawet o milimetr. Mimika jego twarzy nie zdradzała, co planował i jakie miał zamiary. Trwało to kilkanaście sekund, zanim usłyszał warknięcie ze strony jednego z wampirów. Otworzył usta, pokazując kły i warknął cicho w odpowiedzi.
Ruszył się o krok do przodu. Potem o jeszcze jeden. Ostrożne ruchy z jego strony świadczyły o tym, że szykował się na negatywną reakcję. Jeśli nie nastąpiło nic takiego, to zacznie... wąchać. Obwąchiwał tą dwójkę, jednak nie przybliżył się na tyle, by móc dosięgnąć go ręką. Jakieś trzy metry odległości.
Po tej czynności uniósł ręce i sięgnął ku okularom, ściągając je. Szkarłatne, wygłodniałe ślepia wpatrywały się w tą dwójkę... Po czym Koi zrobił krok do tyłu i warknął cicho, bez złości. Wyraźnie ze sobą zaczął walczyć. Wyczuwana krew kusiła go, zaś z drugiej strony...
Wychodzi na to, że nie rzucił się jeszcze na nich, bo rozpoznał zapach.
Ponownie warknął, już ze złości. Czerwone ślepia oglądały oba osobniki, lecz umysł nie potrafił dopasować ich do poznanego wcześniej wizerunku. Wbił pazury w dłoń, zarazem ściskając swoje okulary.
Jednakże nie torował im przejścia, jedynie skupił na nich nadal swoje spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Gaki

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Sie 05, 2018 7:55 pm

I kiedy zaczną znowu działać? System Kuroiashita musiał upaść, w końcu Emmanuel nie był jak normalny, krwiożerczy wampir. Łowcy wciąż chodzili po ziemi broniąc ludzi przed potworami. Gaki był wściekły na siebie oraz na całą sytuację. Najbardziej jednak bolał fakt, że przez niego Ao miał najgorzej.
Powiedziałby co o tym myśli, gdyby nie uszkodzona żuchwa. Bolała jak diabli, ale nie tak bardzo jak ponura dusza.
Mało tego, doszedł do nich Koi. Mimo pobytu u nich w grupie, nadal świrował i zapominał kto jest jego panem. Kurosz syknął pod nosem tym razem nie z bólu, a z nerwów.
Zmrużył ślepia i o dziwo posłuchał Krzaka. Tak. Posłuchał romantycznie wtulonego do jego pleców przyjaciela, szepczącego na ucho prawie sprośne rzeczy.
Byli osłabieni na walkę z jakimkolwiek wampirem, niemniej Koi powinien im pomóc. Uwaga. Gaki wpadł na genialny plan.
Zamiast do wyjścia skierował się do ich kumpla, starając się wyłapać kontakt wzrokowy. Tym razem bez słów, chciał przekonać Koia do współpracy. Mianowicie, walka na wzrok. Kuro korzystał ze swojej siły woli, lepszej krwi i ogólnie bycia "szefem" w tej całej gromadzie. Jeśli Koi nic nie zrobi, postąpi krok na przód w jego stronę. Ao mógłby coś powiedzieć, ba nawet podrzuci nieco kumplem aby dodał coś mądrego typu "Bracie Koi pomóż nam." albo "Zwołaj pomoc. Wiesz, że mamy medyka." Czy coś w ten deseń. Jako jedyny mógł posłużyć się głosem, a jeśli zacznie wymagać tego od Gakiego, ten jęknie coś niezrozumiałego spuszczając łeb. Taka z niego ofiara losu. Wielkie plany, a pokonani przez znienawidzonych wrogów.

_________________

THEME
.

Powrót do góry Go down
No name

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3220-dobrze-lepiej-i-najgorzej-budowa#68826 http://vampireknight.forumpl.net/t3113-topic#65901
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 79


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Sie 06, 2018 12:26 am

 Cholera, ta dwójka nie była zbyt rozmowna, a Ao naprawdę nie czuł się na siłach, by tym razem negocjować warunki wyjścia z Koi'em. Typ mógł się rzucić do ataku w każdej chwili, co prawdopodobnie drastycznie zmniejszyłoby szansę Czystokrwistych na dotarcie do medyka. Wolno wypuścił powietrze z ust, drażniąc ucho przyjaciela ciepłym powietrzem. Pragnął zamknąć oczy i pozwolić, żeby wszystko potoczyło się bez jego udziału. Powieki powoli opadały, jakby Ao nie potrafił walczyć ze zmęczeniem i nadchodzącym snem. Całe ciało wolało o chwilę odpoczynku, o cudowne uzdrowienie, a bezwładność w nogach wydawała się teraz surrealistyczna.
Może to chwile. Może krew pomoże.
 Chciał wierzyć w to, że niepełnosprawność potrwa tylko jakiś czas i minie, gdy skonsultują się z medykiem, którego kiedyś włączono do grupy. Czy łowcy byliby w stanie wyrządzić trwałe szkody? I to za co?
 Syknął, próbując rozwiać mgłę we wspomnieniach. Nie znosił grzebania i deformowania pamięci. Zbyt wiele razy przez to przechodził, by zapomnieć jakie parszywe odczucia się z tym wiążą. Nie przypuszczał, że po tylu latach przypomni je sobie tak dokładnie.
 Palce zacisnęły się mocniej na ramionach Gakiego, gdy ten potrząsnął Ao.
 - Kojarzysz nas? - próbował mówić nieco głośniej, żeby Koi bez problemu usłyszał każde słowo - po cholerę - i zrozumiał, że nic mu nie grozi. Nawet jeśli jego zdolność rozumowania zaczynała się na warczeniu i kończyła na szczekaniu, to widząc przed sobą taki obraz nędzy i rozpaczy, raczej niewiele osób dostrzegałby w tym groźbę ataku lub najmniejsze zagrożenie.
 - Chodź z nami albo tutaj zostań.
Tylko się nie rzucaj.

_________________


No:
 
Powrót do góry Go down
Koi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Sie 07, 2018 10:17 am

Umysł nie był zdolny do podsunięcia odpowiednich wspomnień, przez co wampir czuł wewnętrzną, a zarazem nieznaną dla siebie, rozterkę. Intuicja podpowiadała mu, że powinien wiedzieć z kim miał do czynienia, ale spragniony krwi organizm narzucał tą potrzebę na pierwszy plan, zarazem wymuszając na zignorowanie kwestii, które mogły być ważne.
Śledził ich wzrokiem, nadal jednak nie atakując. Dwie słabsze istoty stanowiły nie najgorszy cel. Nasilające się drapanie w gardle drażniło i przeważało szalę ku podjęcia próby zapolowania. Syknął cicho. Czerwone ślepia obserwowały ich nadal, oceniając zarazem ich zachowanie i reakcje. I czy warto coś zrobić. Nadal nie poruszył się ze swojego miejsca. Mieli wolne wyjście.
Jego mimika prawie nie zmieniła się, gdy Gaki zamiast udać się w pierwotnym kierunku, skierował się ku niemu. Jego spojrzenie zrobiło się bardziej uważne, a on sam skupił swoją uwagę na zbliżającym się czystokrwistym. Szkarłatne ślepia rejestrowały nawet najmniejszą reakcję, zanim ich spojrzenia skrzyżowały się.
Źrenice krwiopijcy nieco rozszerzyły się, a usta wykrzywiły się w grymasie niezadowolenia i złości. Głodny osobnik nie odwracał wzroku. Jednakże im dłużej to trwało, tym bardziej czuł się mniej pewny. Nieprzyjemne dreszcze przebiegały mu po plecach. Zaczynał czuć się przytłoczony. Wydał z siebie syknięcie, po czym odwrócił wzrok, wyraźnie zły. Przegrał tą walkę. Dominacja przez silniejszą krew była wystarczająco duża, pomimo tego, że miał do czynienia z rannym osobnikiem. Umysł zaczął mu podsuwać nieco mgliste wspomnienia, powoli wiążące się z wyczuwalnym zapachem.
Nie zrozumiał słów, które zostały skierowane w jego stronę. Sprawiły jednak one, że ponownie skupił wzrok, tym razem już na wypowiadającym się. Dziwne dźwięki wychodzące z jego gardła... Kompletnie niezrozumiałe dla czarnowłosego. Bezkształtne dźwięki dla jego umysłu. Mimo to, wystarczyło, by wyłapał barwę głosu, a potem dopasował ją do posiadanych wspomnień.
Uniósł prawą rękę i włożył kciuk do ust. Bez chwili wahania podsunął go pod kieł i zacisnął na opuszkach palca. Fala bólu i krwi wypełniła jego myśli. Wyciągnął momentalnie włożoną część dłoni, bez żadnego śladu posoki i wbił w nich swoje spojrzenie. Jego postawa już nie pokazywała, że zamierzał ich zaatakować. Odpuścił. Ból wywołał większą trzeźwość umysłu. Dzięki temu zrozumiał mnie więcej, kogo miał przed sobą.
Głód nadal nie znikał. Jego kontrola była bardzo znikoma. Dlatego też, wyciągając ręce przed siebie, jako znak poddania się i uległości, drżał i czuł się dziwnie. Nieprzywykły do takiego czegoś.
Powrót do góry Go down
Gaki

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Sie 13, 2018 7:40 pm

Wierzył jednak w uległość Koia. Mimo że obydwa wampiry ranne, nadal będą przewyższały go rangą krwi. Więc musiał się poddać i dać spokój rannym. Krzak o dziwo nie zaczął wyzywać Gakiego, tylko też jakby dołączył się do rozmowy (chociaż obecnie tylko No Name był w stanie mówić bo reszta to niemowy albo kaleki). Mimo wszystko Poparzony odetchnął, kiedy Koi zaprezentował swoje nie wrogie nastawienie. Nie chciał z nim walczyć, ba byłoby trudniej zważywszy na rany.
A skoro mogli bezpiecznie opuścić Kino, Gaki już nie sterczał jak kołek. Skierował się ku wyjściu, wciąż mając na plecach Krzaka, a Koi jeśli chciał mógł z nimi iść. Sam chyba nie miał ochoty sterczeć w zniszczonym budynku.
I tak dzielni, okrojeni muszkieterowie znaleźli się poza kinem. Ich kolejna przygoda odbędzie się w ich starej kryjówce. Niech tylko łowcy nie zechcą ich teraz śledzić. Kije im w oczy.

zt dla wszystkich

_________________

THEME
.

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   

Powrót do góry Go down
 
Nieczynne kino
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
 Similar topics
-
» Nieczynne kino
» Nieczynne kino
» Kino samochodowe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: