IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nieczynne kino

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Lip 31, 2013 8:59 pm

Dotarł...
Wielkie miasto Japonii! Tak, to tutaj jego zaginiona miłość miała mieszkać. Tylko nie wiedział jeszcze Gdzie jej szukać, a o poszlaki ciężko. W prawdzie był tutaj wiele razy za czasów II wojny światowej, ale później już jakoś takoś się popsuło... przez Nią. I psia krew nie miał wręcz pojęcia jak zacząć poszukiwania, o co pytać i kogo! Totalna pustka w głowie, a głód jaki skręcał kiszki, nie pozwalał zbytnio myśleć na trzeźwo.
Z portu lotniczego skierował się do pierwszego, lepszego autobusu. Oczywiście jako pasażer na gapę i jak ominął kontrolerów? Proste! Zagryzł jednego, rozszarpując mu tętnice szyjną. Nie najadł się tym prostym człowiekiem, ba, nie mógł się najeść. W końcu w katakumbach przesiedział dobre trzydzieści lat! I karma ze szczurów, no ludzie, ile razy głodował! Zdarzało się, że i samego siebie odruchowo kąsał po rękach. Ach, ostanie lata były czystym koszmarem. I za co?!
Wysiadł w jakimś ciemnym, nieprzyjemnym miejsc. Slumsy... stare, zniszczone, pachnące biedą slumsu. Prawie jak na wojnie... Może to jakieś resztki po wybuchu bomby atomowej? Nie obchodziło go to. Ruszył przed siebie w poszukiwaniu schronienia, wszak dzień tuż, tuż.
Znalazł się przy opuszczonym kinie, przebijając się przez spruchniałe deski w oknie. Się będzie szczypał... Strzepnął kurz z ubrania, po czym nakierował się na salę kinową. Capiło szczurami i bezdomnymi... Na pewno kręciło się tutaj mnóstwo poziomów E. Aż się skrzywił szwab jeden.
Ulokował się na jednym z całych krzeseł, wyciągając nogi prosto. Oparł je o krzesło w rzędzie przed nim. Szkoda, że kino nie działa, przynajmniej miałby co robić. A tak? Jedynie leżał bezsensu, gapiąc się na swoje niemieckie buty. Jedynie one mu zostały... Jedynie buty i kolczyki nie zostały mu odebrane! Westchnął głośno, siadając głębiej w fotelu. Poprawił okulary na nosie i czekał... no właśnie na co? Na niemiecki sen!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Sie 01, 2013 8:40 am

Kolejny osobnik, który widział coś wspaniałego w tym mieście, a biedna Cornelia nie mogła w ogóle zrozumieć co w tym mieście jest takiego wspaniałego. Była tutaj już jakiś czas, co prawda nie za długo, jednak na tyle by móc już swobodnie stwierdzić czy zakochała się w nim czy też nie. Zdecydowanie bardziej do gustu przypadła jej Sycylia, to tam zdołała nauczyć się bardzo wielu ciekawych i przydatnych rzeczy. Nie tylko od samego ojca, ale także Hiro, który wówczas ich  nie odwiedził, był zbyt zajęty pracowaniem nad szczepionką.
A kiedy wampirom nie pozostaje nic innego na zabicie nudy, sami coś zabijają. Corneli była ostatnio odsunięta od krwi ojca. Ten pewnie był zajęty pracą, miasto wymagało naprawdę sporo czasu. Jakże by się zdenerwowała, gdyby wiedziała, że Samuru marnotrawi swój cenny czas z tą kurewką, co jak się okazało była jego żoną. O jeden raz za dużo go widziała. Ciekawe czy ta blond cizia wiedziała, że Cornelia była jego córką? Choć nie da się oszukać genów, wampirzyca miała wyraźnie gadzie geny, a więc przechodziło to i na drugie pokolenie. No chyba, że uznała Cornelię za siostrę Samuru, co było wręcz niepoprawne. Chociaż swojego dziadka jeszcze nie zdążyła poznać i powinna to nadrobić. Może nauczyłby ją jak panować nad swoją mocą? Nie miała pojęcia, że Testamentowi szło to jeszcze gorzej niż jej samej.
Skoro była córką burmistrza, to miasto chcąc nie chcąc należało także do niej. A przynajmniej teoretycznie, mogła się przynajmniej bronić w taki sposób przed innymi wampirami. Straszył ojcem, mafią, w ostateczności swoją mocą, która ich przerażała, bowiem tak bardzo kojarzyła im się z kanibalem. Sama chciała siać zgrozę, a jedynie rozsławiała złą sławę rodziny, naprawdę, powinna się wstydzić zasłaniania ojcem, ale cóż poradzić. Miał tutaj niezły posłuch. Zupełnie jakby miała glejt!
Cornelia skierowała swoje dziewczęce kroki do opuszczonego kina w slumsach. Po drodze zgarnęła swoją ofiarę, wprowadzając ją w stan hipnozy. Nie chciała, żeby darła mordę i przez to zwracała na siebie większą uwagę przechodniów. Na szczęście była już w miarę późna pora, więc mało kto się kręcił. Jednak ryzykować nie chciała. Szarpnęła wreszcie swój nabytek za kłaki i wprowadziła kobietę do pomieszczenia. Nie zwracała uwagi na pałętające się tu szczury, jednak jej jaszczurze oczy zwróciły uwagę od razu na Szwaba, siedzącego sobie w taki sposób, jakby był u siebie. Czyżby zaraz miała walkę o przetrwanie z tym osobnikiem?
– To mój teren. Won stąd. - lodowaty głos rozniósł się po cichym i wilgotnym starym kinie. Wiadomo, charakterek po tatusiu, miła mogła być tylko dla niego, acz i tak miała w sobie przy nim nutkę złośliwości. Inaczej szlachetny by się znudził. Nie miała pojęcia, że ma przed sobą sadystę, byłego gestapowca, SS’mana. Nie to, że coś by się wówczas zmieniło…
Rzuciła swoją ofiarę do swoich stóp, postawiła nogę na jej długich włosach i zdjęła z niej hipnozę. Ofiara zaczęła się rzucać i krzyczeć, szarpiąc sięga  włosy, jednak jak widać nie miała tyle odwagi, żeby pozwolić sobie na wyrwanie wszystkich włosów, by uciec od Corneli.
Wampirzyca przyjrzała się teraz uważniej wampirowi. Miał okulary? Problemy ze wzrokiem czy była to jakaś manifestacja zajebistości? I te buty. Od razu wiedziała, że niemieckie, takie Szwaby nosiły w czasie wojny. Mimo, że nie znosiła historii, to jednak choć tyle zdołała zapamiętać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Sie 01, 2013 9:47 am

A kij z tym kim była! Fergal nie jednego zabił osobnika, który miał tak wielkie plecy, że aż strach było napluć przed jego nogami. Nie obawiał się nikogo, serio! Typowy szwab, ot co. Sadyzm w głowie, sadyzm we krwi i nigdy się tego nie wyrzecze! Zresztą... Już na jego mordzie miał wypisane jakim czubkiem może być, toć to niemiecka morda! I że nasza piękności odważyła się podejść do takiego niechluja, nie mając pojęcia z kim może mieć do czynienia.
Nie podniósł się z miejsca na jej lodowaty głos. Ziewnął głośno, nie zastawiając nawet ust. Przynajmniej obnażył swój śliczne rekinie zębiska.
- Japońska dziewko, wrzuć na luz. Jestem tutaj tylko na chwilę. - Wreszcie rzucił swoim byle jakim japońskim z niemieckim akcentem. Podniósł ciało z fotela, aby móc lepiej widzieć koleżankę. Oczywiście musiał na szybko przetrzeć okulary, bez nich jest ślepy jak kret.
- Poza tym nie widziałem żadnych znaków, sugerujących, że ten teren jest Twój. - dodał chłodno, robiąc kilka kroków w jej stronę. Co mogła zauważyć? Ma typowy chód dla Niemca! Łapy za plecy, one z kolei proste, a nogi stawiały duże, równe kroki. Posłał swój czarujący, zębaty uśmiech.
- Jestem Fergal Schlecht, turysta niemiecki. A pani? - Ach, jak ładnie się przedstawił. Ale czy ona uczyni to samo? Wątpił, wszak nikt go nie lubi i nie polubi. A czemu? Bo to szwabska świnia, buhahaha!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Sie 01, 2013 3:56 pm

Skoro Fergal tak rozpaczliwie chciał zadrzeć z rodziną dziewczyny, wystarczyło, że powie. Cornelia wskaże mu odpowiednie drzwi i może sobie zabijać co chce. Jego sadystyczny umysł na pewno zostałby odpowiednio wykorzystany. Ten szlachetny znał się na rzeczy, więc wampirzyca o nic nie musiała się martwić. Choć jeszcze nie miała pojęcia, że ten mężczyzna, który stał przed nią należał do rodziny. Co prawda dalszej, ale jednak Cornelia zdążyła się już przekonać, że każdy członek rodu Kuroaishita miał nie po kolei w głowie, a przynajmniej według łowców.
Cornelia wcale nie obawiała się Szwaba, który na mordzie wypisane miał, że był dawnym gestapowcem. Aż śmierdział i cuchnął niemiecką nacją. Czy to źle, że wampirzyca nie obawiała się nieznajomego? Sama do końca nie wiedziała, przecież mieszkała pod dachem z wampirami o wiele silniejszymi i groźniejszymi, a jednak psychicznie każdego wieczora dawała radę. Nawet w obecności ojca była dzielna. Ba! Wreszcie ją spostrzegł i dziewczyna należała już do Rodziny.
Skrzywiła kwaśno swą urodziwą mordkę, kiedy wampir stwierdził, że jest japonką. Błąd. Ani ojciec ani matka to nie Japońcy, a co za tym idzie, dziewczyna tym bardziej. Ojciec pochodził gdzieś z głębi Rosji, wiedziała, że miał jakieś dalsze korzenie w Niemczech, a więc siłą rzeczy daleko im od japońskiej krwi w żyłach.
– Nie jestem Japonką, Panie. - wyprostowała jego słowa, nie chcąc bowiem, aby ten myślał, że dziewczyna na obiad i kolacje zżera wodorosty, a na śniadanie surowe ryby. Choć patrząc na te rekinie kły swojego rozmówcy, mogłaby sobie dać ręką odciąć, że był uzależniony od ryb.
– Ja nie pies, nie szczam w każdy róg pomieszczenia. To miasto należy do mego ojca, a zatem i do mnie. - wzruszyła obojętnie ramionami, wciąż nie zdejmując nogi z włosów biednej kobiety. Łzy spływały jej po twarzy, ale Cornelia nie zwracała na nią uwagi. Kopnęła ją drugą nogą, w żebra, żeby się uspokoiła i niepotrzebnie nie robiła hałasu.
Blondynka nie przesunęła się nawet o krok, kiedy wampir się przybliżał, zmniejszając dystans. A więc miała rację, był Niemcem. Naprawdę było to widać już na pierwszy rzut oka. Posłała mu wredny uśmiech, wysuwając jaszczurzy język, zasyczała.
– Cornelai Twój Koszmar Senny Kuroiaishita, Jeśli Mnie Tkniesz. - uśmiech zszedł z twarzy wampirzycy, zmieniając się w poważny wyraz twarzy. Schyliła się po ofiarę, nie spuszczając wzroku z mężczyzny. Nie należy odwracać się od wroga plecami ani zdejmować z niego wzroku. Uniosła kobietę za włosy. Była zadbana, dobrze ubrana, włosy delikatne i przyjemne w dotyku. A więc ofiara nie była pierwsza lepsza, a dobrana bardzo rozważnie. Po chwili bez ceregieli zanurzyła swoje kły w szyi kobiety, zasłaniając jej usta, aby nie wydała z siebie żadnego pisku. Cornelia mocno ją trzymała w tali, tyłem do siebie i spijała zachłannie krew. Nie spuszczała wzroku z twarzy wampira. Kiedy skończyła posiłek, rzuciła na podłogę dogorywającą kobietę.
– A więc, co turystę z Niemiec, sprowadza do Japonii? - na pewno był tego jakiś powód.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Sie 01, 2013 5:37 pm

Z czystą przyjemnością wziąłby wyzwanie na swoje niemieckie barki, wszak adrenalina to także rodzaj rozrywki! Ileż się nabiegał za swoimi ofiarami podczas wojny, jak gwałtownie włamywał się do domów rodzinny i porywał całe rodziny, aby później wywieźć do obozów śmierci. Nie raz zdarzało się, że nie wszyscy tam trafiali, bowiem wampir brał ich na "zaplecze" domu i wypijał krew. Obrzydliwe to czyny robił ten prostacki szwab, aż sam się nimi brzydzę. Ale co zrobić! Ten drań wojenny wspominał te czasy, jak coś pięknego. Bezgraniczna uczta nie tylko krwią, także i strachem biednych, niewinnych ludzi skazanych na śmierć z powodu chorej wizji niemieckiego polityka. Ciekawe co uczyni nasza piękności, kiedy dowie się z kim się spotkała. Może jest jedynym z osób polujących na zbrodniarzy wojennych? Kto wie, kto wie...
Ród Kuroiaishita był dobrze znany, choć nie utrzymywał żadnych kontaktów. Jedynie znał ich z opowieści matki, która to należała właśnie do tej rodziny i właściwie to ciężko było mu określić ich siłę poprzez jedną osobę. Temu też bym bardziej wypnie mocniej klatę i przeciwwstawi się tej młodej wampirzycy, o jakże ślicznych rysach twarzy.
- Ach, to wybacz. Popraw mnie w takim razie i zdradź swoje pochodzenie. - Co za ton! Fergal rozmawiał dosyć grzecznie, choć to tylko kwestia czasu. Ta dziewczyna mogła mu się nawet przydać, wszak ma w tym mieście interes. No i w dodatku ma wpływowego ojca, skoro przypisuje miasto i sobie. Naprawdę świetnie trafił! Chyba zaraz zacznie zacierać łapami. I tak, jest uzależniony od ryb.
- A skąd taka pewność? Ojciec powierzył miasto takiej młodej rybie, jak Ty? Nie chcę mi się w to wierzyć. - Odrzekł obojętnie, wciskając za chwilę łapy do kieszeni. Ta dziewczyna mogła grać na nerwach i zaczynało się w odczuwać. Mocna w gaciach, bo ma plecy. Też mi coś. Chociaż z drugiej strony, bardzo ładnie traktowała swoją ludzką ofiarę.
Jak drgnął, kiedy język wampirzycy pokazał się jak u jakiego gada. Uśmiechnął się od ucha do ucha, rechocząc skrzekliwie. W dodatku to nazwisko...
- Taki płaz jak Ty, należy do krwawego rodu? Śmiechu warte. - No i masz, teraz gadał po niemiecku. Ciekawe czy wampirzyca go rozumiała, jeśli nie, nie jest zbytnio douczona, w końcu Kuroiaishita znają doskonale ten język.
Poczekał aż Cornelia się pożywi i samo takie patrzenie... wzbudza głód. Zacisnął mocno szczęki, marszcząc brwi. Ta młoda nie musi robić tego przy nim. Choć kto wie... Może zna jakiś sklep rybny? Najlepiej z żywymi, w końcu Japonia to kraj rybołówstwa. I powaga, dostawał szajby na widok morskiego stworzenia!
Za chwilę padło pytanie, na które wampir westchnął. Brakowało mu ciekawskiej osoby, serio... Oblizał zęby, zaczynając krążyć w okół jasnowłosej, normalnie jak jakiś rekin! Taki ot zwierzęcy odruch.
- Znasz Fumikane Hachiko? - Pytanie na pytanie. Oczywiście mina Szwaba stała się poważna, wręcz wyprana z wszelkich emocji. Ślepia lśniły nadzwyczajnym, niebieskim kolorem, a usta pokazywały te straszliwie uzębienie. Gra niebawem się zacznie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Sie 01, 2013 6:54 pm

To, że Cornelia miała silne plecy nie znaczy, nie stanęłaby w walce. Nie mogła tchórzyć, widząc przed sobą jakiegoś Szwabskiego kundla. Wiadomo, był to naród znienawidzony niemalże przez cały świat za to co uczynili. Jednak wampirzyca nie odczuwała nienawiści do tego wampira. Pociągało ją zło, wręcz ciągnęło ją, przyciągało i wywoływało jej imię. Miała wrażenie, że zarówno sama przerażająca, mrożąca krew w żyłach aparycja wampira jak i jego charakter, który powoli wyłaniał się z jego wnętrza, podnieca ją. Sama fascynowała się wszystkim, co złe, co ją otacza. Musi się jeszcze wiele nauczyć, a Fergal byłby świetnym nauczycielem. Wiadomo, Corneli jako zastępca Samuru nie mogła być słaba, musiała dumnie wypinać pierś i kroczyć u jego boku, bijąc lancą każdego śmierdziela, który odważy się wkroczyć na ich ścieżkę. Czyżby Niemiec zaczął powoli niedoceniać istotę o pięknym licu? Skąd wie, że to nie pozory? Chciała wyglądać na słabszą, niż jest w rzeczywistości, by móc zaskoczyć swego przeciwnika.
Zamyśliła się, zastanawiając nad pytaniem wampira. Ciężko w sumie stwierdzić jakiej narodowości była. Wszystkie się ze sobą łączyły i przenikały. Wiedziała jedynie, że ojciec pochodzi z Rosji, matka z Anglii, więc w sumie nie wiedziała do jakiej narodowości bardziej należała. W dodatku matka w połowie była Japonką, do czego Cornelia przyznawać się nie chciała. Japończycy to bardzo zboczony naród, a przecież ta dziewica tak bardzo wstydziła się tego, co łączy kobietę i mężczyznę, a także penisów czy jak to się tam nazywa.
I nagle, jakby ją piorun trafił, spojrzała lękliwie na krocze wampira. Wcale się z tym nie kryła, tylko płochliwie wpatrywała w spodnie wampira, jakby zastanawiała się czy on także ma to coś między nogami. I wciąż się wpatrując w jego penisa ukrytego pod materiałem spodni, odpowiedziała na jego pytanie.
– Rosyjską Angielką. – chciał wiedzieć, to się dowiedział. Nie była to jakaś tajemnica, którą należy skutecznie ukrywać przed nieprzyjacielem.
– Widzę, że mnie niedoceniasz. Ufa mi bardziej, niż swojemu synowi. – wzruszyła ramionami, spoglądając w te jego rekinie źrenice. Aż normalnie strach patrzeć, jednak Cornelia nie zwątpiła w siebie, ani na chwilę. O mafii oczywiście nie pisnęła ani słówkiem.
Nie zrozumiała jednak słów wampira. Nie umiała niemieckiego, nie chciała go znać, proste. Skrzywiła się jednak zniesmaczone, jakby całkowicie rozumiała to, co mówił i wyraźnie nie spodobały jego słowa.
Och, czyżby nasz wampirem odczuwał głód? Tym wolniej Corn zjadała swoją ofiarę, cmokając, i mrucząc z zadowolenia. Na koniec teatralnie oblizała swoje zakrwawione wargi i wylizała paluszki.
Wreszcie wampir zaczął krążyć wokół blondynki, a ona podążała w ślad za nim tak, żeby nie mieć przeciwnika za plecami. Musiała widzieć każdy jego ruch, nigdy nie wiadomo, kiedy wpadnie na jakichś głupi pomysł. I padło pierwsze pytanie! Zmruszyła oczy, pogłaskała brodę palcem wskazującym i kciukiem. Przystanęła na chwilę, jakby się głęboko zastanawiała nad czymś. Oczywiście, że znała Hachiko! Kto w tym mieście nie znałby tej damy? Miała swoją sławę w rodzie i był żoną kanibala.
– Moje informacje nie są za darmo. Po pierwsze, będziesz moim towarzyszem. To miasto jest nudne jak flaki z olejem, zatem będziesz mi towarzyszył, kiedykolwiek zechcę. Po drugie, co dwa dni, przez okres miesiąca, będziesz mi płacił haracz w postaci smakowitych ofiar. Nie mogą być tknięte przez Ciebie. Taka jest moja cena, za moje informacje.
Miała w nosie czego wampir oczekiwał od tej wampirzycy. Możliwe, że Samuru by się wkurzył na córkę za sprzedanie rudowłosej wampirzycy, ale Corn była pazerna, jak ojciec.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Sie 01, 2013 8:43 pm

Jeśli Cornelie podniecało zło, trafiła na odpowiedniego przedstawiciela! W końcu gestapowcy to najgorsze bestie ostatniej wojny światowej, do tej pory ludzie wspominają o nich z obawą oraz obrzydzeniem, a ci co przeżyli obozy koncentracyjne... z całą pewnością płaczą na samą myśl. I to własności psychicznego Fergala bawi do łez! Tak moi drodzy, to bydle nie ma za nic cudze cierpienie! Głównie tych gorszych, ba... wręcz ich nienawidzi i wybiłby wszystkich. Ot, najbrutalniej jak tylko to możliwe, a jako wiadomo Schlecht słynie z okropieństw oraz naprawdę bolesnych tortur na swoich ofiarach. Lepiej aby nikt w jego rybie szpony nie wpadł, bo tak szybko z nich nie wyjdzie. Jak złapie, to upierdoli do połowy, o! I... i to właśnie czuła od niego Corn? Podniecała się na widok tego niemieckiego drania? Urocze, powiadam wam. Ale na amory to on tutaj nie przybył.
Uniósł brew na tą ciszę. Ach, no tak. Pochodzenie Kuroiaishita pozostaje zagadką, którą ciężko rozwikłać. Może wyszli z samego piekła? Aż Fergal podrapał się po głowie, rozmyślając. I w sumie takie pochodzenie pasowało... Miał już o nim otwarcie opowiedzieć, lecz uprzedziła go z całkiem inną odpowiedzią wampirzyca. Rosyjska Angielka? To ci dopiero połączenie.
- Raczej Kuroiaishita pochodzi z samego piekła niż z Rosji czy Anglii... Phew, Anglia. Banda tłustych bufonów. Nie lubię Anglików. Rude brudasy, ot co. - Ładnie, ładnie... Już swoje rasistowskie poglądy szerzył. Oby tylko go nikt nie naśladował, wszak to zły typ na autorytet, naprawdę.
Nieco się zdziwił na jej słowa odnośnie ocenie. Była młoda... i mało wiedziała o życiu, natomiast ten stary niemiecki cep, naprawdę sporą miał wiedzę i umie odgadnąć z kim ma do czynienia.
- No na pewno. Taka mocna panna w gębie, chroniąca się tatusiem, musi być wręcz przerażająca! Aż się boję! - O ironio, już zaczynał. I ten jego śmiech! Skrzekliwy, psychiczny... jakby co dopiero opuścił zakład psychiatryczny.
Nie zrozumiała, to było widać. Zatem sporo nauki przed nią. A jak wiadomo, język niemiecki bywa cholernie trudny i uciążliwy do zrozumienia. Przynajmniej dla niektórych osób...
Tak! Jest okropnie głodny, a zachowanie Corn mu wcale nie pomaga. Burknął coś po niemiecku pod nosem, krzywiąc się paskudnie. Nie ma w co wbić kły... no chyba, że... w nią? Nie! Wtedy mu nic nie powie! A musi, chociażby z użyciem jego rekiniej siły.
Kiedy przestała się poruszać i wreszcie powiedziała co chce w zamian za informacje, Fergalowi aż opadły ręce. No masz ci los, nie miał pojęcia iż ta sobie coś takiego zażyczy. Czy on wyglądał na kogoś z kim spędza się czas wolny? Poza tym te ofiar... Sam jest głodny!
- Niech Ci będzie, idę na to. Ale Ty w zamian masz mi o niej wszystko opowiedzieć! I jak masz do niej telefon, też chcę! Inaczej tak Ci zmasakruję buzię, że własny ocjec nie pozna swojej córki! - Krzyknął w nerwach, zaciskajac pięści. Niech już zacznie gadać! Fergal po prostu zachoruje jak się z Rudą tego wieczoru nie skontaktuje.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Sie 02, 2013 9:50 am

Każdy miał coś, co uwielbiał. W przypadku tej wampirzycy było to nic innego, jak samo czyste zło. Owszem, starych gestapowców, w starych przedwojennych i wojennych Niemczech owszem, byli niemalże sami sadyści. Obecnie pozostał po nich jedynie cień dawnych czasów i nic więcej. W końcu Niemcy poległy, nie były krajem zwycięskim, więc nie wiadomo czym się tak chwalił Fergal. Choć obecnie, był chyba jedynym gestapowcem, który żył i będzie jeszcze długo żyć. Sadyzm wychodzi mu wszystkimi otworami i chyba musiał dać mu upust. A Cornelia wcale nie miała ochoty na żadne figo fago. Wyrwałaby temu rekinowi jaja, gdyby chciał ją dotknąć. Wszystko było pięknie i cacy, póki nie poczuje męskich dłoni na sobie. Nie wspominając już o innym członku ciała. Tym lepiej, że trzyma ptaszka na uwięzi. Jeszcze by mu urodziła gestapowskie świnie.
Ród Kuroiaishita to ród Antychrystów, a jak wiemy z biblii, tej książki popularno fantastycznej, nawet sam szatan musi zapłodnić ludzką kobietę. Ciekawe przy czyjej pomocy, u boga był to Gabriel, a u szatana Lucyfer? No cóż, w każdym razie z tego co się orientowała, ojciec pochodził z głębin Rosji, kraju wcale nie lepszego niż Szwabskie szumowiny. Wszak rządzą tam putinowskie niedźwiedzie. Ciekawe czy ktoś z Rosji przeszukuje Internet…? Pewnie za ten tekst wsadzą mnie do więzienia albo wyślą na Sybir do ciężkich robót.
Obraził Anglików, a tym samym jej matkę. Och, Samuru byłby niepocieszony. On nie wybierał byle kogo na swoje kochanki, nie rzucał się na pierwszą lepszą, tylko wybierał z rozmysłem, te najciekawsze przypadki. Oczywiście Cornelia doskonale udała, że spłynęło to po niej jak woda po gęsi. Posłała mu cwany uśmieszek i teatralnym gestem postukała się wskazującym palcem w wargę, jakby się głęboko nad tym zastanawiać.
– Za to Niemcy to tchórze. Żyją w cieniu wojny, chełpią się przeszłością… przegraną przeszłością i trzęsą gaciami na samą myśl o tym, że muszą wypłacić Polsce zaległe reparacje. Jak widzisz każdy kraj ma swoje wady. – wzruszyła ramionami, wykorzystując zgrabnie jakąś tam swoją wiedzę z przedmiotu, tak wielce znienawidzonego. Nigdy by nie pomyślała, że kiedykolwiek przyda jej się wiedza o przeszłości!
–Myśl sobie co chcesz. Co mnie obchodzą myśli starca? – była już wprawiona w takie rozmowy z ojcem, choć przy nim się hamowała. To był chyba jedyny wampir jakiego mogłaby się obawiać, a reszta nie była nawet cieniem jej ojca. Właśnie dlatego była taka odważna, zresztą i ją było na coś stać, wampir nie powinien jej lekceważyć tylko dlatego, że między nimi była spora różnica wieku. Corneli piła krew swego ojca, co uczyniło ją nieco silniejszą.
Z przyjemnością oglądała, jak na posępnej, szwabskiej mordzie Niemca wymalowało się zaskoczenie. Dziewczyna zawsze wiedziała czego chce i ku temu dążyła! Liczyło się przecież jej dobra, każdy inny to śmieć. Czyżby kolejna wspólna cecha z ojcem?
– Och! Chyba nie myślisz, że wyśpiewam Ci wszystko za darmo tej chwili! Musisz mi przynieść jakieś człowieka, wtedy dobijemy targu. Wiesz, muszę mieć potwierdzenie. – wyjęła szybko telefon i napisała do ojca. On na pewno widział wszystko o Hachiko, więc wyciągnęła od niego Umer telefonu i adres.
– Powiem Ci, że jest dość znana w tym mieście… A teraz przynieś mi człowieka.
Sama zaś zajęła miejsce na starym, wypłowiałym fotelu, rozsiadając się. Poczeka, aż wampir przyniesie haracz, wtedy wszystko mu ładnie wyśpiewa. Wiadomość zwrotna od ojca przybyła, wampirzyca zatem wiedziała już wszystko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Sie 02, 2013 12:02 pm

Niemcy poległy, ale wyryły w niemal całym świecie pamięć o sobie. I to się liczy! Zawsze będą postrachem świata, nawet taka Ameryka mogła się bać! No ale do rzeczy, nie ma mowy tutaj i historii, a o chęci dorwania Hachiko! Ta mała musi wiedzieć gdzie ta Ruda lisica się ukrywa, musi, musi!
O tak, sadysta jakich mało. Kto wie, czy za niedługo swoich łowów, byleby skrzywdzić no a później zjeść. Wiadomo, wszak to wampir... w dodatku bardzo głodny, co zresztą o tym już wiemy. I czemu Corn miała czelność pyskować do starszego wampira? Tuż to brak szacunku! I na pewno jeszcze nie ustępuje miejsca starszym osobom w pociągu, ha! Toć to czyste zło, warte wiesz kogo, meine liebe. No i spokojna, Rekin nie ma chcicy na panienkę, więc na jej seksowne ciałko się nie rzuci. Poza tym to Niemiec! Musi dbać o swoją godność.
Ach, na jej komentarz normalnie się wściekł. Normalnie dostał drgawek powieki, ot taki tik nerwowy. Ba, już nawet zrobił odruch wyciągnięcia broni ale zapomniał o jednym ważnym szczególe, mianowicie... że nie miał broni. Przeklął po swoim ojczystym języku, mając tą minę w podkówkę i zmarszczone brwi.
- Co za niewyparzony język! Niech tylko odzyskam trochę siły, a wtedy inaczej porozmawiamy. - Zagroził, mierząc w nią swoim szponiastym paluchem. Co jak co, ta młoda naprawdę ma krew Kuroiaishita. I pomyśleć, że tak mało wiedział o swojej rodzinie.
- Nie jestem starcem! Mam dopiero ponad dwieście lat! - Wrzasnął, niemal wychodząc z siebie. Aż zaczął dyszeć z nerwów, a usta zaszły jakby pianą. Cholera, zaraz zacznie się tutaj dusić! No i zaczął. Napad kaszlu potrwał chwile, a po nim musiał trochę ochłonąć. Dziewczyna bardzo szybko wyprowadziła go z równowagi. Musi się zapisać na jakiś kurs zwalczania gniewu. Przetarł czoło dłonią.
Oczywiście przypuszczał, iż ta pannica nie zechce oddać za darmo cennych informacji. Pomarudził, powyzywał pod nosem.... po niemiecku!
- Już idę! - Warknął ostro, kierując się w stronę wyjścia. Na szczęście wampira, znalazł w ciemnościach postać mężczyzny. Może ćpun? Mniejsza o to. Rekin ruszył na jego osobę i skutecznym ruchem ogłoszył go jednym ciosem. Następnie zaciągnął ludzkie ciało do miejsca w którym obecnie przebywała Cornelia. Rzucił człowieka pod jej nogi. Sam też trząsł się z pragnienia, lecz głód wiedzy okazał się silniejszy od natury.
- Daj mi teraz adres i numer telefonu do Hachiko. - Spełnił swoje zadanie, teraz pora na Cornelie. Jeśli dostanie to, czego chciał, usiadł obok na fotelu i zaczął dzwonić. Na szczęście wiedział, jak się obsługiwać. Człowiek przed utratą telefonu i swojej śmierci, wyjaśnił mu jak korzystać. Ach, cwaniak!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Sie 02, 2013 7:24 pm

Owszem, wyryły po sobie pamięć, ale była to przeszłość. Tamci Niemcy byli potęgą i sadystami, mrożącymi krew w żyłach. Każdy się ich bał, potrafili w czasie łapanki zmiażdżyć komuś głowę dla zwykłej zabawy i śmiać się z tego wraz z kumplami. Obecnie oni sami byli jedynie cieniem dawnych siebie, dawnej potęgi i srali w gacie ze strachu, że ktoś upomni się o jakieś prawa za krzywdy wojenne. Taka prawda, zaczęli przecież prowadzić jakieś traktaty pokojowe z Polską, przepraszać ją i ochy i achy, czysty orgazm.
Czemu miała czelność pyskować do niego? A któż jej zabraniał?! To był wolny kraj, a miasto należało do jej ojca, zatem mogła robić co się żywnie podoba, a taki Szwab nie będzie się u niej na włościach rządził, inaczej pocałuje wycieraczkę Samuru. Ach, on nie miał wycieraczki, więc będzie lizał jego buty! Tak, tak, świetny pomysł, więc lepiej niech Fergal się pilnuje. Zresztą Cornelia ma po nim charakterek, twarda w gębie i przypierdolić też umie jeśli trzeba.
Och, czyżby wkurzyła Niemca? Aż podskoczyła radosna na ten widok i zaklaskała w łapki, tak samo jak dzieci w przedszkolu kiedy bawią się w coś ciekawego i godnego uwagi. A także kolejny szczegół, jeśli wyciągnąłby broń i strzelił, Cornelia za Chiny ludowe nie zdradzi mu nic o Hachiko, a przecież miała tyle informacji, że aż głowa boli. A na pewno ją, bo przetrzymywanie tylu informacji na raz było bolesne. Zbędnych informacji rzecz jasna.
– Nie groź mi, bo będziesz wąchał kwiatki od spodu. - warknęła, z ledwością hamując się, aby nie pokazać mu kłów. Umiała się bronić, umiała także atakować, a dodatku miała za ojca Samuru. Niemiec chyba nie chciał stracić takich koneksji, prawda? No więc właśnie, niech stuli dziób, bo księżniczka rodu nadchodzi!
– Chyba dwieście, mój miły. Moje towarzystwo Cię odmłodzi. – posłała mu jeden ze swoich miłych uśmiechów, ciekawa jego reakcji.
Po chwili zatem zniknął, w poszukiwaniu haraczu dla wampirzycy. Zaczęła się niecierpliwić, więc stukała pazurem w poręcz fotela, a potem zaczęła tupać nogą w podłogę. Echo roznosiło się z ciężkim łoskotem.
Wreszcie się doczekała! Spojrzała na nabytek i zmarszczyła nosek. Cóż, sądziła, że stać go na coś lepszego, ale wybrzydzać nie będzie. W wampirzym tempie znalazła się przy ofierze, zatapiając kły w szyi. Pazurami zaczęła drapać jego plecy, czując jak pragnienie daje o sobie znać. Nie umiała nad nim panować, więc wyrażała go w taki właśnie sposób. Eksponowała swój gniew na ciele ofiary. Miał na plecach głębokie, ryte rany, aż wreszcie opadł z łoskotem na podłogę. Wampirzyca oblizała się z zachwytem. Ach, nie ma to jak ćpun na obiad!
Podała mu kartkę, na którym zapisany był numer telefonu Hachiko. Zdążył go przepisać, kiedy ten poszukiwał (nie)odpowiedniej ofiary.
– Swoją drogą, Hachiko jest moją babką. - Ach! Jakaż cenna informacja, prawda? No raczej, że tak. Miała jeszcze adres wampirzycy. Zbliżyła się szybko do wampira i wskoczyła mu na plecy, żeby trochę pomęczyć jego skromną osobę. Łapki położyła na jego szyi, żeby nie spać i w razie co podsusić go. Ot, taki chwyt.
– Mam jej adres. Chcesz, chcesz, chcesz? Adres mojej ślicznej babci! - rozrechotała się jak żaba, prosto do jego szwabskiego ucha.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Sie 02, 2013 9:37 pm

Niech podskakuje dalej. Co ona sobie myśli? Że ma idiotę przed sobą, hę? Wampir ma już uknuty plan i jakiś burmistrz mu nie przeszkodzi w tym, ba, jest niemcem i się bać nie może, ot co. I w sumie jeśli by ją tutaj zabił, nikt się nie dwie kto jej to uczynił, ot co. Taki inteligent!
- Nie boję się Ciebie! Czy Ty to w końcu zrozumiesz?! - Jęknął jakby zmęczony tym całym spotkaniem. Dziewczyna naprawdę grała mu na nerwach, a on już ma dosyć gniewu. Głód go rozrywał od środka... Cornelia to podła istota i w sumie wcale nie była taka zła, jak się przyjrzeć. Mógłby się z nią zakolegować, wszak to krew Kuroiaishita. Chodząca podłość. Ale nie! Jemu potrzeba jest Hachiko i kara na niej, poza tym powiedział już sobie, że z żadną panną się nie zwiąże, oj nie. Po jego marnym, rybim trupie. I oczywiście szybko zmyła jego pozytywną myśl, wszak zaś zapyskowała.
- Chyba odwrotnie, dopiero poczuje się staro. - Burknął oschle, patrząc spode łba na postać dziewczyny. Niech gada co chce, Niemiec i tak może robić co chce, ona go do tego nie zmusi, nawet groźbami.
Ach, nie było nic lepszego. Wampir nie chciał daleko odchodzić, nie miał się gdzie podziać, a świt tuż, tuż. Temu też blondyna nie może liczyć na nic lepszego, no sorry. No i sam nie mógł nic zjeść, musiał się gapić ze smakiem oraz wyraźnym głodem w oczach, na to jak wampirzyca się pożywia. Okropna, jakby nie mogła się podzielić!
Po wszystkim dostał upragniony numer telefonu, szybko wykonał telefon po którym oczywiście bardzo się rozzłościł. W dodatku Cornelia coś do niego mówiła. Babka? Czyli ona musiała kogoś mieć!
- To ona ma kogoś? - Spytał, marszcząc brwi i poprawiając okulary na nosie. Nuta zazdrości się pojawiła i ciekawe z jakim bydlakiem się związana, w końcu ruda lubi morderców, czyli takich jak ona sama. Ech... Wstał aż z fotela, chcąc oddalić się na inną część sali, kiedy Corn udała się za nim i wskoczyła na jego rekinie plecy. Po dotknięciu szyi wampira, mogła poczuć coś jakby skrzela.
- Złaź ze mnie! - Ryknął, chcąc ją z siebie zrzucić. Nie podobała mu się wcale taka zabawa. Ach, no i chciał znać jej adres, bo zaraz się opanował... tak na chwilę i zaś gadał coś pod nosem po niemiecku. Co za natrętne dziewczę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Sie 03, 2013 6:43 pm

Czyżby aż tak bardzo przejmował się tym, co kto o nim myśli? Aż tak była w stanie mu dopiec słowami i samym zachowaniem, że musiał się tak denerwować. Cornelia była wyraźnie zadowolona ze swojego talentu do wyprowadzania z równowagi, że z chęcią jeszcze podenerwowałaby wampira. Gdyby zabił w tej chwili blondynkę nie wiedziałaby nic więcej o kobiecie, na której chciał się zemścić. Musiał się zdecydować, ona albo zemsta i bardzo dobrze wybrał, decydując się na zemstę, a nie zamordowanie wampirzycy. Nie musi się martwić, jej ojciec wywęszyłby mordercę, tak samo jak obiecał, że znajdzie mordercę matki dziewczyny. Cornelia mu wierzyła, nawet jeśli nie miałuczuć, to był honorowy i nie łamał danego słowa.
– Niee! Mam swoje kaprysy i nie rozumiem! Jestem szalona! Mówię Ci! Jestem szalona! – zaśmiała się, okręcając wokół własnej osi z rozłożonym ramionami w powietrzu, przypominając wirujący wiatrak. Śmiałą się jak nawiedzona wampirzyca, wirując, wirując, dziko, wpatrując się w sufit starego kina. Wreszcie się zatrzymała, przystopowała i spojrzała całkowicie poważnie na rozmówcę. Jednak w jaszczurzych źrenicach wampirzycy wciąż błąkało się szaleństwo. Swym językiem oblizała zachłannie wargi.
– Nie bądź zgredem, Ferguś! Obiecałeś mi swoje towarzystwo i mi nie umkniesz. Każę Cię śledzić! – zakrzyknęła rozradowana, niwecząc jego plany co do ucieczki o ile takowe miał. Po prostu Cornelia znalazła dla siebie świetny obiekt do jakichkolwiek zabaw i zamierzała go wykorzystywać jak często się da. W końcu w mieście bardzo się nudziła.
A co ją obchodziło, że wampir przysmaży się na słońcu?! Ona chciała, ona miałą dostać! Niech Niemiec nie rządzi się jakby był u siebie, bo Cornelia wyśle go do kraju pierwszym, lepszym samolotem i będzie podróżował w ciasnym luku bagażowym, w słoiku. Albo ją zdenerwuje to go posieka i zrobi sobie sushi z rekina! Ponoć mieli dobre mięso, więc niech Fergal się pilnuje. Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie, proste.
Wampirzyca przyglądała się dzwoniącemu wampirowi i nie mogła powstrzymać się przed rechotem! Widać Hachiko mu dopiekła, a więc kolejny przykład, że z rodem Kuroiaishita się nie zadziera. Zamyśliła się nad pytaniem wampira, jakby to była jakaś ważna sprawa. W sumie nie wiedziała, tak przypuszczała.
– No, na to wygląda, nie? Jest matką mojego ojca? Nie wiem, może macochą albo kimś takim. – pogłaskała się po brodzie i spojrzała w te niemieckie oczy i posłała mu szyderczy uśmieszek, doklejając zaraz do jego pleców. I wymacała te oskrzela i aż nie mogła oderwać od niego palców.
– Ale czad! Masz łuski?! Ja też mam! – no i masz, wyszło z niej dziecko, któ®ym w sumie jeszcze jest. Aż łuski pojawiły się na łapkach Corneli. Jeszcze trochę i zacznie ją to boleć, ale póki go ujeżdżała sobie Fergala! W końcu był rekinem, więc na nim pojeździ albo popływa. Kto co woli.
– Wio, wio wiśta wio! - zakrzyknęła, klepiąc go lekko w zadzisko, żeby się pospieszył, bo całej nocy nie mają. Wampirzyca zsiadła z niego dopiero przy Zamku, a on sam polazł w pizdu. I oczywiście wymienili się jeszcze swoimi numerami telefonu. Wszak wampir miał jej służyć i koniec kropka.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Gru 27, 2013 6:57 pm

Wampirzyca tuż po opuszczeniu znajomych i sklepu z biżuterią udała się po zakup nowego telefonu , zablokowanie poprzedniej karty i wydanie nowej. W końcu trzeba mieć jakiś kontakt z paroma osobami i dobrze było zachować poprzedni numer, a nie wszystkim podawać nowy, zbyt męczące i głupie zajęcie. W każdym razie poszło dość łatwo i sprawnie. Po mniej więcej trzydziestu minutach, zadowolona blondyna wyszła ze sklepu mając już w torebce nowy nabytek, włączony i gotowy na odbieranie ważnych wiadomości. Nie była jednak świadoma, że pewnego dość istotnego esemesa pominęła. Został on dostarczony sporo przed jej wypuszczeniem z oświaty. Więc Yv poczuła się nieco porzucona przez pewnego jasnowłosego pana. Miała nawet zamiar pójść do niego i go opieprzyć o to, że się nią nie interesuje, ale najpierw musi zapolować. Kroki skierowała w stronę ruin gdzie poznała swojego sługusa, może się tam jeszcze gdzieś kręcił, w sumie czas najwyższy przemienić go w wyższy poziom, o ile jeszcze żyje. Łowcy lubili się tam kręcić, więc jak wpadł na jakiegoś to całkiem możliwe, że już nie żył. A to peszek. W każdym razie nie znalazła go na opuszczonej stacji gdzie go ostatnio zostawiła... Więc no cóż nie będzie płakać, pójdzie poszukać innej ofiary, nawet jeżeli jest osłabiona i ma zablokowane moce. Zawsze się znajdzie jakiś słabeusz, którego da się pokonać bez mocy i jakiś szczególnych umiejętności. Postanowiła więc zobaczyć jak ma się sytuacja w starym kinie, ponoś sporo młodzieży lubi tam przychodzić i znajdzie się też jakieś pomieszczenie, z którego nie da się uciec. Świetne miejsce na zastawienie pułapki. Niewiele trwał jej spacerek ze stacji do kina, po kilku minutach przechodziła przez prób rozglądając się i węsząc swoją kolację. Musiała to zrobić szybko, miała dość napięty plan. Przechodziła przez każde pomieszczenie po kolei, ale o dziwo nie mogła nikogo znaleźć, nie czuła też żadnego człowieka w pobliżu. Już miała się wycofać i szukać innego miejsca, kiedy to trafiła na pomieszczenie w której były trzymane taśmy z filmami. Stare i zakurzone przykuły wagę blondynki. Aż dziwne, że nikt tego nie rozkradł czy też nie zniszczył. Wampirzyca pogrążyła się w przeglądaniu metalowych opakowań, które skrywały w sobie taśmy z filmami. Było to bardzo wciągające zajęcie, pochłaniające większość jej czasu i zmysłów.

_________________
Powrót do góry Go down
Nuvio de Anda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1188-fagas-ze-wzrokiem-partyzanta-gwalciciela#19923 http://vampireknight.forumpl.net/t1192-ring-ring-motherfucker#20122
Zarejestrował/a : 01/10/2013
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Gru 27, 2013 10:20 pm

No cóż… czas na przyjemności się skończył i Nuvio musiał powrócić do swoich obowiązków łowcy. Dostał nieoficjalny cynk, aby przeczesać południe miasta. Pomknął w stronę slumsów, bo jak wiadomo tam kręciło się wiele wampirów poziomu E oraz D, które zwykle napadały na przechodniów, by zaspokoić swój głód. Zaparkował gdzieś niedaleko starego kina, po czym zszedł z motocykla i schował kask do schowka pod siedzeniem. Rozejrzał się dokoła i rozpoczął swoisty patrol. Zaglądał w różne rejony w poszukiwaniu jakichś płotek, ale niczego szczególnego nie znalazł. Ruszył więc do budynku kina, pod którym pozostawił swoją maszynę. Pchnął drzwi wejściowe, zaglądając do środka. Nie zauważył niczego podejrzanego, zatem postanowił wejść. Powolnym krokiem minął hol, przechodząc do pomieszczenia, w którym dawniej była recepcja. Sprawdził wszelkie kąty, a tych było wiele. W końcu miejsce takie jak to nadawało się idealnie do wszelkich zasadzek czy pułapek, a idiotów, którzy kręcili się tutaj nie brakowało. Szkoda tylko, że nie byli świadomi tego, że pakują się prosto w paszczę lwa. No, ale Nuvio jakoś nad nimi nie rozpaczał. W końcu nienawidził ludzi. Do sprawdzenia miał jeszcze sporo przestrzeni. Skręcił w jeden z korytarzy, gdzie znajdowały się ponumerowane drzwi prowadzące do różnych sal kinowych. Wkradł się do jednej, przechodząc obok rzędów foteli i zaglądając w ciemne zakamarki, ale nie znalazł nikogo. Nie spostrzegł też żadnego ruchu sugerującego, że mimo wszystko ktoś ukrywa tutaj swoją obecność. Sprawdzał w ten sposób następne i kolejne drzwi, ale wciąż bez skutku. Powoli zaczynał wierzyć, że traci tutaj bezsensownie czas.
- Ech… co za nuda… - wymamrotał sam do siebie, spuszczając głowę.
Wciąż jednak miał do przejrzenia kilka pokoi. Ruszył tyłek dalej, gdy nagle usłyszał szczęknięcie metalu. Szybko zlokalizował skąd pochodził ten dźwięk. Powolnym, cichym krokiem podszedł do uchylonych drzwi, zaglądając przez szparę. W ciemnościach udało mu się jedynie dostrzec zarys jakiejś osoby, która coś trzymała w rękach. Właśnie to wydawało charakterystyczny szczebiot. Przykucnął, opierając jedną dłoń na rękojeści miecza, a drugą stawiając na podłodze. Jeszcze nie był pewien, czy osoba, którą widzi jest wampirem czy też człowiekiem, dlatego wyczekiwał na dogodny moment, zanim zaatakuje.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Gru 28, 2013 9:17 pm

Jak widać nie tylko wampiry niskiego poziomu lubowały się w tej miejscówce. Znalazła się tu również urocza blondi. Rzecz jasna nie spotkała tu tego, po co przyszła. Była bardzo niezadowolona z tego, ale przynajmniej odkryła kilka interesujących rzeczy. I to było dość zgubne. Była w tym miejscu o wiele za długo. Jakby wyszła od razu, a nie bawiła się w przywracanie taśm byłaby w bardziej komfortowej sytuacji. Bo w pewnej chwili do jej nozdrzy doszedł zapach człowieka. Każdy by się pewnie ucieszył, ale niestety nie ona. Znała tę woń aż za dobrze. Przed nią tyle czasu uciekała, chciała się uwolnić. Był to zapach jej prześladowcy, osoby, która czerpała wiele przyjemności z ciałka i całej młodej wampirzycy. Ten osobnik mimo iż nie wyglądał, był o wiele starszy niż sama wampirzyca. Zamarła, musiała szybko stąd uciec. Odłożyła metalowe pudełko na miejsce i powoli zbliżała się do drzwi, ale z tego stresu jaki zawładnął jej ciałem traciła stos innych brzęczących pudeł i zasygnalizowała, że tu jest. Zapach był coraz bardziej intensywny. Trzymając w dłoni jedną taką taśmę cofnęła się. Była bezbronna, a on czyhał tuż za drzwiami. Wiedziała kim jest napastnik, on na szczęście jeszcze nie wiedział na kogo wpadł. Wampirzyca rozejrzała się po pomieszczeniu. Nie miało żadnego dodatkowego wyjścia, nie miała też czym się obronić. Szukała wzrokiem czegoś co pomoże jej wyjść z tej sytuacji. Wbiła drobne ciałko jeszcze mocniej w kąt pomieszczenia. Nie byłoby problemu jakby ci przeklęci łowcy nie zablokowali jej mocy. Przeklęła pod nosem i chyba czekała na wyrok. Nie miała zamiaru wychylać się pierwsza co to, to nie. Nie zwariowała na tyle aby pójść w ramiona psychola.

_________________
Powrót do góry Go down
Nuvio de Anda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1188-fagas-ze-wzrokiem-partyzanta-gwalciciela#19923 http://vampireknight.forumpl.net/t1192-ring-ring-motherfucker#20122
Zarejestrował/a : 01/10/2013
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Gru 29, 2013 12:08 pm

Białowłosy nie zdawał sobie sprawy, że właśnie trafił na cel, który ścigał od miesięcy. Było zbyt ciemno, aby rozpoznał swoją dawną znajomą, z powodu której przetrząsnął wiele różnych miast. Sądził, że to jakaś płotka poziomu E albo durny dzieciak, któremu przywidziało się tutaj przyleźć. Przyglądał się okrytej ciemnością postaci, gdy ta nagle stanęła jak wryta, przerywając swoje aktualne zajęcie. Nie wiedział co się dzieje, ale jej nerwowe i gwałtowne ruchy zapowiadały, że zdaje sobie sprawę z jego obecności. Później do jego uszu doszedł brzdęk upadających metalowych pudełek z taśmami. Ten ktoś się go bał? Uśmiechnął się delikatnie pod nosem. Tajemnicza osobistość zniknęła w głębi pomieszczenia, odsuwając się od drzwi. Nie ma jak zwiać. Świetnie. – przemknęło mu przez myśl. Dłonią powędrował do zapięcia pochwy na miecz, uwalniając ostrze. Musiał być gotowy na jego użycie. Powoli podniósł się, prostując plecy. Nie było sensu się czaić.
- Mam cię… - wymamrotał ledwie słyszalnie pod nosem, po czym silnym i pewnym ruchem kopnął drzwi, które pod wpływem uderzenia otworzyły się z hukiem.
Z kieszeni wyciągnął zapalniczkę, wykrzesując ogień, aby móc oświetlić nieco wnętrze pokoju. Minął próg, oczęta kierując niemal od razu w róg. Powieki nieznacznie drgnęły, a kąciki ust uniosły się. Nie dowierzał w to, co zobaczył. Przed nim stał nie kto inny, jak Yvelin, która zwiała mu sprzed nosa dawno temu. Palcami odgarnął włosy do tyłu, wpatrując się w jej zielone ślepia.
- No proszę, kogo ja widzę. Dawno się nie widzieliśmy, Yvelin. – zaczął z wyraźnym zadowoleniem w głosie.
Zanim odpowiedziała, zrobił krok w jej stronę. Był mimo wszystko czujny, pamiętał o jej mocach, które były przynajmniej kłopotliwe. Musiał postępować ostrożnie. Nie zamierzał pozwolić jej uciec…

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Gru 30, 2013 11:03 am

Że też się jej zachciało spacerków i polowania. Od razu powinna w mieście posadzić dupę w taksówce i pojechać do domu. A teraz kuliła się kącie starego kinowego pomieszczenia wiedząc, że lada moment padnie ofiarą nie wiedzieć czemu nakręconego na nią łowcy. Już chyba wolała siedzie w lochach, ale on jej tam nie zaprowadzi. Wiedziała to na pewno, w jego głowie kłębiły się jak zawsze jakieś popaprane plany i myśli. Choć z wyglądu wydawał się być całkiem normalnym facetem.
Bała się, miała zablokowane moce, nie miała zbytnio się czym przed nim obronić, więc ogólnie wesoło nie było. Z każdym innym gościem z oświaty można by było się dogadać, zwłaszcza, że nie miała nic na sumieniu, nie zaatakowała nikogo. Była niewinna i czysta, odkąd ją wypuścili nie tknęła człowieka, ba... nawet na żadnego nie spojrzała.
Kiedy tylko wparował do pomieszczenia zasadzają mocnego kopa w drzwi, wiedziała, że już po niej. Nie chowała się bardziej, nie miała gdzie, nawet kiedy nieznaczne światło zapalniczki rozświetliło pokój nie ukrywała twarzy. Wlepiła spojrzenie w twarz prześladowcy. Nie może mu dać odczuć, że jest bezbronna. Chociaż jakby mogła to by pstryknęła palcami i już by jej tu nie było. Nie podzielała jego entuzjazmu, widziała jak formuje usta w uśmiech, najeździł się za nią po wielu krajach, wiele miast zwiedził od podszewki, aby złapać ją w mieście w którym się urodziła. Wydawać by się mogło, że to miejsce zna nad wyraz dobrze i nic się jej tu nie stanie. A tu taka pomyłeczka. Zmrużyła oczy kiedy jeszcze się do niej zbliżył, była jak spłoszone zwierze, zapędzone w róg, gotowe zaatakować bez względu na to czy ma szanse z tego wyjść cało czy też nie.
-Nie obraziłabym się jakbym jeszcze przez jakiś czas cię nie widziała.
Wysyczała przez zaciśnięte zęby, prawie, że plując jadem.
-Radziłabym ci zrobić w tył zwrot i poszukać szczęścia w innym miejscu.
Wyprostowała się dumnie, przybierając pewną postawę, choć wcześniej już zdradziła, że się go boi, może to jakoś nadrobi. W każdym razie gra na zwłokę to jeden z tych pomysłów, który ma zamiar uskutecznić.

_________________
Powrót do góry Go down
Nuvio de Anda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1188-fagas-ze-wzrokiem-partyzanta-gwalciciela#19923 http://vampireknight.forumpl.net/t1192-ring-ring-motherfucker#20122
Zarejestrował/a : 01/10/2013
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Gru 30, 2013 4:57 pm

Nuvio powinien podziękować swojemu porytemu w równym stopniu co on aniołowi stróżowi, który pchnął go do tego, aby zapuścił się w te okolice. Wszystkie te stracone godziny na przeszukiwaniach slumsów były nieistotne, było warto się ponudzić, by doczekać się tej chwili. Dawno nie czuł takiego podniecenia, fascynacji. Powróciło do niego znane uczucie. Sam nie wiedział czemu, ale ta jedna wampirzyca była dla niego szczególna. Kochał się nad nią pastwić, posiadać ją dla siebie, spijać jej krew. Szukał jej przez długi czas, a teraz stał tuż przed nią i miał ją niemal w garści. Nie mógł pozwolić sobie na nawet najmniejszy błąd. Musiał ją mieć. To było jak trans. Jego powieki rozwarte były szeroko, a różnokolorowe ślepia oświetlone wątłym płomieniem zapalniczki wpatrywały się w jej twarz. Będziesz moja…
Jedynym sprawnym okiem rejestrował każdy ruch jej ciała, każde drgnięcie, każdy oddech, każdą zmianę spojrzenia. Palce zacisnął mocniej na trzymanym w dłoni żeliwnym przedmiocie. Druga ręka w gotowości opierała się na rękojeści ostrza umieszczonego w pochwie na udzie. Doskonale wiedział, że w dowolnej chwili mogła mu zniknąć w błysku i pojawić się za jego plecami. Wtedy zamierzałby ją na krótko unieruchomić przy pomocy anty-wampirzej broni i już byłaby zgubiona. Wciąż jednak miał na uwadze, że to blond stworzonko jest niezwykle sprytne. Decyzje musiał podejmować ostrożnie. Szansa taka jak na może się już nie powtórzyć.
Jej spojrzenie wywołało u niego jeszcze szerszy uśmiech. Uwielbiał tę jej pewność siebie, którą później skutecznie gasił przy użyciu czystej siły, brutalności i terroru.
- Sorry, ale chyba nie muszę ci mówić, że nie mogę dać ci zwiać po raz drugi, nawet jeśli miałbym zmiażdżyć każdą z dwustu sześciu kości w twoim ciele. – mruknął gardłowym głosem, pokazując białe zęby.
Nie spuszczając z niej oka, wysunął jedną nogę w przód, zbliżając się ponownie. Tuż przed nim leżało jedno z metalowych pudeł, które zrzuciła wampirzyca. Kopnął je gdzieś w bok, a wokół rozszedł się huk metalu uderzającego o podłogę. W tym momencie przez chwilkę w głowie pojawił mu się obraz, gdy tak się przestraszyła, gdy wyczuła jego obecność. Wiedział zatem, że jej pewna podstawa była udawana. Już wcześniej pokazała mu, że się go boi, jednak mimo wszystko była waleczna. Teraz czekała na jego ruch. Thh… szuka okazji do ucieczki… - analizował jej zachowanie. Po chwili dostrzegł bliznę na jej policzku.
- A to co za blizna? Ktoś chciał się z tobą pobawić, czy może bawiłaś się nożem? – powiedział z uniesioną brwią, oczekując jakiejś pyskówki z jej strony.
W tym czasie powoli wyciągał miecz z pochwy.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Sty 08, 2014 11:35 am

Za to Yvelin powinna wyrwać mu skrzydełka, nogi z dupy i ukręcić za to łeb. Cóż za okropne aniołki stróże, nawet taki popapraniec miał swojego, a gdzie się jej podział? Ostatnio miała ciągle pecha i ładowała się w kłopoty. Może powinna siedzieć w domu na tyłku, w szafie najlepiej i nie wychodzić nigdzie. Bo tych łowców wszędzie było dużo, za dużo. Jeden chciał przypomnieć sobie średniowieczne techniki, drugi ją tnie, trzeci podpala, a czwarty, cholera jasna zabawkę sobie znalazł. Miała tego już po dziurki w nosie, albo i wyżej.
Może się chłopczyna uzależnił od jej krwi? Może i nie miała takich specjalnych właściwości, ale co szlachetna to szlachetna uzależnić się można, a do tego te jego zapędy sadystyczne. Sprawiało mu to przyjemność kiedy ona krzyczała z bólu. Po pewnym czasie zaczęła się nawet zastanawiać czy to nie jakiś kompleks niższości. Bądź co bądź był człowiekiem, niższą rasą. Czuł się dumny i lepszy, kiedy w garści trzymał wampira wysokiej krwi. Kiedy on czuł podniecenie, przez jej ciało przechodziło wiele różnych uczuć, ale żadne nie było przyjemne. Na sam jego widok chciało się jej wymiotować, jego twarz przypominała jej to wszystko co jej zrobił, jak ją traktował. Nie mogła pozwolić, aby znów tak skończyć, w końcu przysięgła sobie, że jak znów jest stanie na drodze to go zabije. W wyobrażeniach było to takie proste, ale kiedy tak stał przed nią ciesząc się jak głupi do sera, sytuacja już niebyła taka ciekawa. Mrużyła oczy analizując każdy jego ruch, szukała sposobu na ucieczkę, albo w ostateczności na walkę. Odezwał się, a ona parsknęła niczym kotka, śmiejąc się z jego słów.
-Myślisz, że interesują mnie twoje zachcianki? Mam je w dupie.
Wysyczała przez zęby również je obnażając, było widać ostre i wygłodniałe kły po których przesunęła językiem w wulgarnym i ostrzegawczym geście. Niepokój się w jej tlił, ale wola życia była znacznie większa i mocniejsza. Kiedy on zrobił krok w jej stronę i ona wysunęła się nieco w przód. Przylepiona plecami do ściany nic nie zdziała, potrzebowała nieco miejsca. Hałas jaki wywołał kopnięciem metalowego pudełka nie odwrócił jej uwagi, zdawała się nawet go nie słyszeć, zielone oczy wpatrzone były w jego postać. Czekała na dogodny moment.
-Jestem dość blisko z twoim kolegą po fachu, też lubi ostre zabawy jak widać.
Na jej licu pojawił się pewny siebie zalążek dzióbka (:3). Widząc jak wykonuje powolny i ostrożny ruch koło miecza, wyszukała wzrokiem drogi niezastawionej pudłami i rzuciła się w stronę drzwi, chcąc zwinnie wyminąć łowcę. Nawet jeżeli jej się uda, uciec nie jest tak łatwo, budynek kina ma swój metraż, wiele pomieszczeń i korytarzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Nuvio de Anda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1188-fagas-ze-wzrokiem-partyzanta-gwalciciela#19923 http://vampireknight.forumpl.net/t1192-ring-ring-motherfucker#20122
Zarejestrował/a : 01/10/2013
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Sty 08, 2014 6:41 pm

Kto wie, może anioł stróż Yvelin czuwał nad nią, ale ktoś utrudniał mu zadanie. A tym kimś musiał być nie kto inny jak właśnie Nuvio. Oczywiście nie sądził, że akurat w tym momencie uda mu się ją odnaleźć, ale chyba Bóg tak chciał, ażeby ich drogi ponownie się ze sobą skrzyżowały, co niejako było na rękę łowcy.
Fascynacja jej osobą była chorobliwa. Nie znał jej powodów. Najzwyczajniej interesowała go pod wieloma względami. Było to trudne go wyjaśnienia. Sam raczej nie potrafił odnaleźć odpowiednich słów, ażeby jakkolwiek określić swój pociąg do niej. A jako typowy egoista nawet się nad tym nie zastanawiał. Chciał ją i już, a po co, to już nikogo nie powinno obchodzić. Ot, taki kaprys. I miał gdzieś ile już przeszła, co ją spotkało i takie tam. Raczej nie zamierzał brać pod uwagę jej zdania. Miała do gadania tyle co nic. Dosłownie. Nigdy nie słuchał tego, co się do niego mówiło i raczej wątpliwe, aby kiedykolwiek miał się zreformować. Był jaki był i już. A teraz, kiedy miał ją przed sobą, za bardzo zaślepiły go żądze.
Owszem, uwielbiał jej krew. Mógłby ją pić przy każdej okazji, uwielbiał także sprawiać jej ból, wsłuchiwać się w jej wrzaski, krzyki. Wampiry wydawały mu się o wiele bardziej warte zachodu niż ludzie, choć sam nie chciał być jednym z nich. Może miał drobnego bzika na ich punkcie, ganiał za nimi już od dawna i jeszcze się tym nie znudził. Wciąż przecież, aż do teraz, poszukiwał tej blondyny. A niewiele dzieliło go od sukcesu. Musiał puknąć ją w łeb, wynieść i już po sprawie. Najtrudniejsze wydawało się jednak jej trafienie, bo jak wiadomo potrafiła wywinąć najróżniejsze numery.
- W dupie możesz mieć coś innego i to już niedługo, jak podejrzewam. – odparł lekkim, melodyjnym tonem, aby jeszcze bardziej ją zdenerwować, choć i tak już widział, że emocje w niej wrzą.
Jej ostre ząbki raczej nie wywołały na nim żadnego wrażenia. Już nie raz miał z nimi styczność i się ich nie bał. Był sprawniejszy, sprytniejszy i silniejszy. Nie ma opcji, aby mu zwiała. Ruch ku niemu sprawił, że nieznacznie drgnęła mu powieka. Nie był pewien, co takiego kombinowała, ale wiedział, że musi działać.
- Oo… czyli spędziłaś miły czas razem z łowcami w Oświacie? – zapytał, unosząc brwi do góry z uśmiechem na ustach.
Właśnie zamierzał dobyć miecza, kiedy ta nagle puściła w długą, chcąc przemknąć obok niego.
- Huh?
Zaskoczyła go, gdyż podjęła się ryzykownego posunięcia. O wiele sensowniej było już skorzystać z tej całej teleportacji, którą miała, ale nie wyobrażał sobie innego scenariusza, jak ją złapać. Momentalnie obrócił się na pięcie i wyciągnął rękę zaraz za nią, chcąc chwycić ją swoimi paluchami za ramię.

Zalążek dzióbka? Widzę, że jaka właścicielka, taka postać xD

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Sty 11, 2014 10:24 am

Ja myślę, że ten gostek co siedzi na prawym ramieniu Nuvcia podobnie jak on sam uwziął się na tą śliczną i uroczą istotkę, więc skutecznie obezwładnił jej stróża i tyle w tym temacie.
Jego fascynacja była irytująca, Yvcia rzecz jasna lubiła mieć wielu adoratorów, jak to kobieta, błyszczeć i przyciągać męskie spojrzenia. Jednak to co wyprawiał łowca przechodziło wszelkie oczekiwania. To była chorobliwa obsesja na jej punkcie, coś czego nikt nie pożąda.
Już nawet zaczęła się łudzić, że udało się jej uwolnić, że zgubiła jego ślad, a tu taka niespodzianka.
O nie, nie da się tak łatwo, nie podda się bez walki, będzie robić wszystko aby zachować swoją wolność. I choć przyrzekła sobie, że jak tylko znów stanie jej na drodze to go zabije, to niestety marne były na to szanse w tej chwili. Była nieprzygotowana, szczerze wierzyła, że już nigdy nie zobaczy jego gęby.
-Goń się pojebie.
Warknęła w jego stronę dość agresywnie, to dodawało jej odwagi, a jemu jak mniemam jeszcze więcej dobrej zabawy.
Był większy i silniejszy, ale za to ona była bardziej zwinna, mniejsza i mieściła się tam gdzie on nie, jeżeli uda się jej wyminąć mężczyznę może mieć szanse na wyjście z tej sytuacji cało.
Skoro się nie bał jej ząbków to zacznie, jeszcze mu pokaże jaka się zrobiła waleczna, już raz mu zwiała, więc nie problem aby zrobić to drugi raz.
-Och nie, była to bardzo upojna randka.
Westchnęła zalotnie i zaryzykowała. Pewnie, jakby mogła to by sobie błysnęła, ale cóż dupa. Wyminęła go, ale i on okazał się dość szybki. Złapał ją za ramię, z ust kobiety wydobył się zduszony krzyk, ciało jej na ułamek sekundy zamarło, oddech zanikł, była przerażona.
-Puszczaj mnie dupku!
Spięła w końcu wszystkie mięśnie w swoim ciele, szarpnęła się, a kiedy to nie dało zbyt wielkiego rezultatu, odwróciła się i ugodziła kolanem mężczyznę w to czułe, najczulsze miejsce, mając nadzieję, że w szoku ją puści, a ona zdoła dobiec choć za drzwi.


Oczywiście, że tak :3

_________________
Powrót do góry Go down
Nuvio de Anda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1188-fagas-ze-wzrokiem-partyzanta-gwalciciela#19923 http://vampireknight.forumpl.net/t1192-ring-ring-motherfucker#20122
Zarejestrował/a : 01/10/2013
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Sty 14, 2014 7:31 pm

Kto wie, co takiego nawyczyniał stróż Nuvio. Jeśli był taki sam jak łowca, nad którym czuwał, to można się było po nim spodziewać najgorszego. A to, że maczał w tej sytuacji swoje łapki było wysoce prawdopodobne.
Być może sama była sobie poniekąd winna. Kusiła, zwracała na siebie uwagę z premedytacją i najwidoczniej złapał się na jej urok nawet bardziej niż przeciętny osobnik. No co tu dużo mówić… miał ciężki charakter i sposób bycia niezależnie od tego, w jakiej relacji był z drugą osobą. Tutaj ona go nienawidziła, a on za to ganiał za nią jak oszalały. Jedna mała, drobna blond wampirzyca zapewniała mu tak wiele rozrywki, że ani myślał pozwolić jej spokojnie odejść.
Wszystko jedno, co ona sobie tam obiecała, jakich sztuczek użyje – już on się postara, aby nie stracić jej tropu. I na nic był jej groźny ton czy agresywny wyraz twarzy. Musiała się naprawdę potężnie wysilić, aby mu umknąć. A przecież nie będzie jej tego ułatwiał.
Na jej obelgi nawet nie zdążył odpowiedzieć. Nie było na to czasu. Ręką sięgnął do jej ramienia, które udało mu się pochwycić i dzięki temu zatrzymał ją w miejscu, zanim jeszcze dotarła do drzwi. Mimochodem wlepił wzrok w jedyny skrawek jej twarzy, jaki mógł w tej chwili zobaczyć – policzek. Jej krzyk sprawił, że zachichotał cicho pod nosem, jeszcze uważniej na nią zerkając.
- Puścić cię? To nie koncert życzeń. – zarechotał z zadowoleniem w głosie.
Drugą ręką zamierzał złapać ją za drugie ramię, jednak  w tym momencie zaczęła się szarpać, wiercić. Nie pozwolił jej na zbyt wielką swobodę, lecz wtedy nagle zobaczył jak jej kolano wędruje w kierunku jego krocza. W ostatniej chwili obrócił biodra o drobny kąt, przez co nie trafiła go idealnie w bolesne miejsce, choć i tak odczuł kontakt z jej nogą poprzez swoje receptory. Zacisnął zęby oraz powieki pod wpływem bólu.
- Grgh… - warknął w jej stronę, nieświadomie wypuszczając ją z uścisku.  
Znów go zaskoczyła, pozwolił się podejść. Pod wpływem złości kopnął pierwsze lepsze metalowe pudło leżące na podłodze, po czym wzrok skierował w stronę uciekającej blondynki. Z oporem, ale wreszcie ruszył z miejsca, podążając za nią do drzwi. Nie był pewien czy zdąży ją jeszcze dorwać, zanim wybiegnie z pomieszczenia, ale miał nadzieję, że tak. Szukanie jej po całym kinie mogło być dużym kłopotem…

Ciekawe czy to dziedziczne xD

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Lut 03, 2014 3:05 pm

Winna czy nie, nie zasłużyła na bycie jego maskotką i zabawką. Tego się będzie trzymać, nawet jeżeli nieco kusiła i prowokowała to cóż z tego?
Ciężki charakter? Proszę... Nuvio najzwyczajniej w świecie był popierdolony, a nie ciężki charakter. No aż ręce opadają słysząc taką wymówkę. Skoro darcie kotów z Yvelin było rozrywką to witam w kubie psychicznie chorych masochistów. Smutne jest to, że lista takich mężczyzn wciąż rosła.
Wcale nie był to taki wysiłek jak się okazało, wystarczyło zaskoczyć go nie używając mocy.
- Pewnie, jeszcze nie zauważyłeś?
Burknęła naburmuszona przewracając teatralnie oczami. Taaa to też był jej taki mały nawyk jak była zirytowana. I nic nie dało jego łapanie ją za ramiona i straszenie jej... Kobitka miała cel i zamierza go osiągnąć, wyparować mu prosto sprzed nosa. Kopniak w krocze na dłuższą chwilę go zatrzymał. Może nie na tak długo jak sobie tego życzyła, ale wystarczająco by wyrwać się z objęć i czmychnąć za drzwi. Niestety dla łowcy, udało się szlachetnej wybiec za drzwi i zostawić go samego w pomieszczeniu. Kobieta nie miała zamiaru się odwracać nawet na chwilę, od razu rzuciła się pędem w labirynt korytarzy, szukając wyjścia z kina, ale i przy okazji małej i ciasnej kryjówki. Skręciła to tu, to tam. Ach Zaplątała się już zupełnie, ale gdzieś udało się jej wcisnąć i napisać eska do Yuuki. Nie pisała, że ktoś chce ją złapać, tylko, że jej potrzebuje i żeby uważała na psychola z którym no cóż łączyły ją intymne stosunki. Czego rzecz jasna i oczywista Yvelin nie mogła wiedzieć i nie chciała.
W każdym razie kobieta nasłuchiwała, musiała wiedzieć czy przeciwnik się zbliża czy też nie. Starała się uspokoić i wziąć w garść, znaleźć na niego sposób i dobrą taktykę. Długo jak widać łowca nie mógł jej znaleźć w labiryncie korytarzy. Postanowiła skorzystać z okazji i wydostać się z budynku. I poszło jej to niezwykle łatwo.

[z/t]


A, całkiem możliwe. :3

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 459


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Sie 09, 2014 11:03 pm

Jak bardzo wszystko go męczyło, nie mógł sobie znaleźć nawet odpowiedniego miejsca, jedyne co było w tym wszystkim złe, to, że był cholernie głodny, był tak głodny, a nie mógł sobie nic upolować, to nie było fajne, na dodatek zebrały się w nim sadystyczne skłonności, które musiał porzucić na jakiś czas. Taka mała rada, jeśli ktoś interesował swoją osobą Psycheła i nie sprawiał wrażenia słabego, to robił się ciekawski i zapominał o swoich bardzo złych przyzwyczajeniach, np o odcinaniu głów, grawerowaniu im uśmiechu i tak dalej. Usiadł sobie na jednym ze zniszczonych foteli, bardzo uważnie przysłuchując się otoczeniu, może usłyszy coś ciekawego, może coś ciekawego się stanie? Zobaczymy, na chwile obecną to tylko pozostało mieć nadzieje. Wyciągnął z kieszeni nóż motylkowy którym zaczął się bawić, przejechał dłonią po swoich zszytych policzkach, jego uśmiech był bardzo widoczny, bardzo piękny jak on to uważał, jego ciało wyglądało jak żywa lalka, wszędzie były nici, ale nie było ran, ah ta wampirza regeneracja działała cuda. Przeciął nici w swoich policzkach, a następnie przejechał nożem rozszerzejąc sobie uśmiech, tworząc tak zwany Chelsea Grin , Glasgow Smile, kto jak woli. Potem sięgnął po nitkę z kieszeni wraz z igłą i zaczął sobie zaszywać policzki. Krew kapała bardzo obficie z jego twarzy, ale przecież Psycholek musi dbać o swój urok.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Sie 09, 2014 11:24 pm

Przyjechał do tego miasta z rana, lecz póki co nie spotkało go nic interesującego, a w okolicach w których wręcz powinno się roić od wampirów nie spotkał na razie nikogo kogo zapędy mogłyby go niepokoić, wszedł do starego budynku kina niemal bezszelestnie, nie żeby się chował, po prostu już się przyzwyczaił tak chodzić, co działało na złość ludziom wokół niego, myślał, że i tutaj nic ciekawego się nie stanie, po części miał trochę racji. W opuszczonej sali kinowej siedział chłopak wampir, jedyne co zaciekawiło Akiego to czynności które ten wykonywał, kolejny masochista jakoś go nie dziwił, oparł się na jednym z oparć foteli który już nawet nie miał siedzenia i przyglądał się beznamiętnie jak chłopak zakrwawia siedzenia, w sumie to był ciekawy czy wampirek w ogóle się przejmie jego obecnością, nie raz go ignorowano. Choć może temu się tak nudziło, że jednak go zaczepi? Akiemu się zdecydowanie nudziło, więc i to nie byłoby dla niego złe zjawisko, przynajmniej jakieś zajęcie by miał, a nie tylko siedzenie bezczynne, tego nigdy nie lubił. Spokój był dla niego darem , lecz nudy największym koszmarem, może też dlatego szperał w takich miejscach w poszukiwaniu rozrywki, a za razem swojej pracy. Na ile psychol w tej sali jest niebezpieczny, patrząc na to co robił ze sobą to z pewnością nie mało, mimo to zachowywał spokój jakby był we własnym domu, w sumie patrząc na jego życie to niewiele by to się różniło od prawdy, domu w Anglii już praktycznie nie pamiętał, tylko takie miejsca jak te, wampiry lubiły się chować niczym szczury po opuszczonych uliczkach miasta, to mało kto mógł im przyznać winę za morderstwa, czy znęcanie się nad ludźmi, a on podążał za nimi jako pies gończy.
Powrót do góry Go down
 
Nieczynne kino
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Nieczynne kino
» Kino samochodowe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: