IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Przez żołądek do serca!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Przez żołądek do serca!   Sob Lip 01, 2017 2:49 pm

Pozwoliłam sobie wybrać lokalizację, lovczi <3


Dom jest wynajmowany przez Elyse, posiada 4 pokoje, salon z aneksem kuchennym, dwie łazienki, piwnice w której jest spory wybór win różnej daty. Jest też oczywiście basen, przy którym będzie dziać się "dzisiejsza" fabuła!

Czerwonowłosa postać wparowała do środka domu obładowana różnymi reklamówkami. Od razu udała się do kuchni, aby na blacie postawić torby w których było pełno warzyw, owoców oraz innych rzeczy spożywczych. Jak wiadomo wampiry mogą jeść ludzkie jedzenie, ale nie jest im ono potrzebne aby przetrwać, więc w lodówce Elyse mało do tej pory było jedzenia. Co najwyżej napój dla ludzkich gości, bo dwudziestopięciolatka nie stroniła od ich towarzystwa. Niemniej siedząca na kanapie w salonie matka była pewnie nie mało zdziwiona tym, co przyniosła ze sobą jej jedyna córka.
- Zaraz wracam - ledwo się pokazała i znów zniknęła za drewnianymi drzwiami, które prowadziły na podjazd. Podeszła do swojego jasnego samochodu, aby wyjąć kolejne dwie torby ale w nich były tym razem ciuchy od znanych projektantów. Znów wkroczyła do domu, zamykając auto oraz drzwi wejściowe by stanąć z ostatnimi zakupami na przeciw Viv.
- Mam coś dla Ciebie! - rzuciła w jej stronę sukienkę, odgarniając swoje nastroszone włosy przez bieg po sklepach. Niestety nie ma czasu na odpoczynek, bo musi przygotować kolację!
- Za dwie godziny, będziemy mieć gościa. Weź znajdź podłużne świeczki i postaw je na stole przy basenie. Możesz też przetrzeć krzesła, a ja się wezmę za gotowanie. Nie uwierzysz kogo spotkałam! - trajkotała jak najęta, będąc podekscytowana dzisiejszym wieczorem. Wiedziała, że jej matka jest w separacji z Ethanem i pewnie wezmę rozwód, więc wierzyła że może w końcu znaleźć sobie kogoś nowego. Zwłaszcza, że nie od dziś, uważała dzisiejszego gościa za idealną partię dla Viv. Był poważny i raczej małomówny, ale czy taki sam nie był jej ojciec? Po za tym był dobry i wiedział, że trzeba dbać o rodzinę! A tego Ethanowi brakowało. Nawet zaniedbał własną córkę, no cóż... tak bywa!
Wyciągnęła zakupy i zaraz wzięła się za włoską ucztę. Przygotowała lasagne ze szpinakiem i mięsem (w końcu nie wiedziała którą będzie wolał Pan Emman!), do tego przekąski typu pomidory z mozzarellą, bagietki czosnkowe oraz jakieś ciasto. Ustawiła wszystko na przyszykowany stół i pobiegła się przebrać. Sama ubrała elegancką czarną sukienkę w białe kropki i zeszła do piwnicy, po jakieś dobre wino i kieliszki do niego. Dopiero jak usiadła, aby chwile odpocząć powiedziała matce kto przyjdzie.
- Spotkałam burmistrza Yohakomy, Pana Emmanuela. Pozwoliłam sobie zaprosić go do nas, aby usłyszeć co słychać w starym mieście i u niego - uśmiechnęła się szeroko zakładając nogę za nogę i patrząc na rodzicielkę wyczekująco.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 359


PisanieTemat: Re: Przez żołądek do serca!   Nie Lip 02, 2017 10:31 pm

Los chciał, aby Vivien musiała zająć się pracą nawet w czasie małych wakacji, jakie sprawiła sobie razem z Elyse. Albo raczej jakie dziewczyna sprezentowała matce. Siedząc więc na kanapie w wynajmowanym przez młodą wampirzycę domku, rozsyłała służbowe maila jak najęta, przeglądając co chwilę nowe kolekcje ubrań i ustalając szczegóły nowych artykułów do gazety. Co prawda już jakiś czas temu zrezygnowała z kariery modelki, ustępując miejsca swojej pięknej pociesze, lecz nadal parała się zadaniami okołomodowymi, niewymagającymi ciągłego przesiadywania na wybiegu, a raczej... za nim. Ale dość już o tym!
Uniosła wzrok znad laptopa, patrząc na wchodzącą, podekscytowaną czymś Elyse. Już nawet otwierała usta, aby zapytać cóż to takiego się stało, kiedy dziewczyna znów wybiegła z domu. No cóż. Powróciła więc do przeglądania ubrań i odpisywania na służbowego smsa jednocześnie, kiedy na klawiaturę spadła jej nagle... koronkowa sukienka. Zaskoczona odłożyła powoli telefon na szklany stół, wzięła do ręki kieckę i pytająco spojrzała na córkę.
- Gościa? - powtórzyła nieprzytomnie. Ok, nie spodziewała się nikogo dzisiejszego dnia, a w zasadzie nigdy podczas całego wyjazdu, ale jeśli już taka okazja się nadarzyła, nie miała zamiaru oponować. - A co to za specjalny gość? - spytała, podnosząc się wolno z krzesła i sprzątając swoje rzeczy ze stołu. Ogarnęła też pobieżnie teren wokół basenu (bo przecież nie może być siary), włączyła światła i przetarła stół, zarzucając na niego cienki, biały bieżnik, a na samym końcu ustawiła świeczki w pojedynczych świecznikach. Prosto, ale z klasą.
Gdy wszystko było gotowe, poszła na piętro sama się ogarnąć. Włosy związała w luźny, choć całkiem szykowny kok, umalowała się i zeszła na dół, spoglądając na krzątającą się Elyse. Wiedziała, że jej jedyna córka to żywe srebro, jednak coś w jej dzisiejszym zachowaniu było innego. Znów uknuła jakiś cudowny plan, Vivien czuła to, i niemal fruwała z podekscytowania mogąc go zrealizować. Czerwona aż się bała kogo wyjątkowego dziewczyna zdołała zaprosić na dzisiejszą kolację... Rozmyślania przerwał jej jednak dźwięk przychodzącego smsa; znów praca. Odczytała wiadomość, słuchając córki jednym uchem... i wlepiła w nią nagle szeroko otwarte, jasne oczy.
- Kogo zaprosiłaś?! - głos załamał się jej w tak dziwny sposób, że zabrzmiał jak piśnięcie małego dziecka. No cudownie. Po prostu ekstra. Z wrażenia usiadła na pobliskim leżaku, rozmasowując nasadę nosa. - Bawisz się w swatkę, Elyse? Co to ma znaczyć? - oho, kiedy Vivien wymawia twoje imię w pełni wiedz, że coś się dzieje! Znała Emmanuela z ich spontanicznego spotkania, gdy pisała właśnie artykuł na temat rzekomego szaleństwa Samuru, choć... nie pamiętała po co był on potrzebny. Poza tym jednym razem, widywali się raczej przelotnie. Powinna więc była przyjąć wiadomość o zaproszeniu wampira jako coś całkowicie naturalnego, prawda? Cóż, zamiast tego, spięła się trochę i zirytowała zarazem na taką samowolę córki. Wina. Potrzebowała wina. Wstała więc i poszła do salonu, aby odnaleźć paczkę papierosów i móc zapalić choć jednego. Tak, zdecydowanie kobiety - nigdy za nim nie nadążysz.

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Przez żołądek do serca!   Sro Lip 05, 2017 9:58 am

W drugim co do wielkości włoskim mieście Emmanuel był oczywiście w interesach. Chociaż cenił włoską sztukę, a nawet i kuchnię i tak preferował brytyjską architekturę oraz japońskie jedzenie. Kuroiashita właśnie kierował swe kroki ku zabytkowemu ratuszowi gdy oto ujrzał charakterystyczne włosy należące do Elyse. Chociaż ludzie we Włoszech byli nietuzinkowi, szczególnie w Mediolanie, to jednak tenże kolor grzywy był i tutaj nie często spotykany. Od razu koloryt ten skojarzył się z Elyse i oto okazało się, że jest to ona. Zamienili kilka słów, a dziewczyna niewiele się zastanawiając zaprosiła go na obiad. Nie mógł odmówić. Nie żeby czuł się specjalnie obco w tym mieście. Brakowało mu jednak towarzystwa. Wraz z nim przyjechało kilku specjalistów z jego firmy. Często był na herbatkach i obiadach jednakże wszystko to krążyło wokół spraw służbowych. Lubił to jednak brakło mu niezobowiązujących rozmów czy spotkań. Brakło mu zwykłego towarzystwa. Specjaliści, którzy przybyli wraz z nim to jego oddani ludzie. Niemniej to nadal nie to samo. To wciąż jego pracownicy.
Dlatego też po dwóch godzinach, o których wspomniała matce Elyse zjawił się Emmanuel we własnej osobie. Punktualnie o godzinie na jaką umówił się z Czerwonowłosą. Jak zwykle twarz jego przyozdobiona była przyjaznym uśmiechem. Włosy podzielił na trzy grube pasma i spiął z tyłu głowy srebrną spinką w kształcie węża. Na sobie, jak zwykle zresztą, nosił elegancką szatę będącą połączeniem nowoczesnych technologii oraz nowinek i tradycyjnego kroju. Całość jego ubioru utrzymana była w kolorycie zieleni, granatu i srebra. Wampir skorzysta z dzwonka i zaczeka aż zostanie wpuszczony, a gdy drzwi się otworzą obdarzy osobę otwierającą serdecznym uśmiechem oraz radosnym wężowym spojrzeniem. W rękach, które aktualnie trzymał za plecami dzierżył dwa nieduże bukiety białych róż po pięć sztuk każdy. Po jednym bukiecie dla Elyse i Vivien.
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Re: Przez żołądek do serca!   Pon Sie 07, 2017 3:45 pm

- Swatkę? Niby czemu? - wzruszyła ramionami, zerkając na matkę z zagryzioną wargą - Przecież w swatkę można się bawić tylko, jeśli chociaż jednej osobie podoba się druga - rzuciła lekko, wciąż obserwując rodzicielkę. Nie miała bladego pojęcia, czy matce podoba się Emman. Ani tym bardziej czy Emmanowi podoba się jego matka!; ale nadzieja zawsze istniała i kiełkowała w głowie Ely, gdy nagle spotkała burmistrza Yohakomy w Mediolanie. To był znak z niebios! Nie możecie temu zaprzeczyć. Bo jak wyjaśnicie fakt, że Elyse spotkała Emmanuela, tak daleko od Japonii, w tak wielkim mieście jak Mediolan? No musiała w tym tkwić siła wyższa. Szczególnie, że Viv była w separacji, a burmistrz chyba nikogo nie miał. Od dawien daaaawna!
Widziała jak matka kieruje się po papierosy - a więc miała rację! W jakimś tam stopniu, Pan E, podobał się Pani V! Inaczej po co miałaby się w ogóle przejmować jego wizytą? Potraktowałaby to jak zwykłe, koleżeńskie spotkanie! Niemniej nic już nie powiedziała, tylko rozłożyła dania na stół czekając aż matka się uspokoi, a gość nadejdzie. Z trudem powstrzymywała szczerzenie kiełków i podskoki, gdy usłyszała dzwonek do drzwi.
- Już idę! - ogłosiła wszem i wobec, otwierając szeroko drzwi i gestem dłoni wpuszczając mężczyznę do środka - Jak miło, że Pan już jest! Tutejszy mieszkańcy zwykle nie znają punktualności - powiedziała na przerwanie ciszy i zamknęła za nim drzwi, aby zaraz zaprowadzić go na taras, gdzie była pewnie podenerwowana matka.
- Kawy? Herbaty? Wina? - trajkotała wesoło do gościa i jak tylko złożył zamówienie zniknęła, zostawiając ich NA CHWILKĘ sam na sam.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 359


PisanieTemat: Re: Przez żołądek do serca!   Wto Sie 08, 2017 10:41 pm

Podniosła z wolna głowę, gdy usłyszała odpowiedź córki, obdarzając ją następnie jednym z TYCH spojrzeń niezadowolonej czymś matki. Udawanie niewiniątka przestało działać na Czerwoną daaawno temu. Faktem było jednak, że działało perfekcyjnie, kiedy w rodzinnej rezydencji nagminnie i tajemniczo tłukły się wazy, a winowajcą zawsze okazywał się Unai. Przypadek? Mamo, mamo, ale naprawdę, widziałam jak zrzucił ją ogonem! Oczywiście, kochanie, jesteś zbyt kochanym dzieckiem, byś mogła to zrobić, prawda?
- W swatkę można się bawić nawet wtedy, gdy nikt tego nie chce. - poprawiła Elyse dość surowo. Niech nie ważyła się mydlić Vivien oczu; wampirzyca wiedziała co tliło się w ślicznej główce młodej dziewczyny, wystarczyło tylko na nią spojrzeć! Dodaj do tego jeszcze matczyną intuicję i oto zyskasz przepis na pewność absolutną. Czerwona westchnęła głęboko. Czy Ely weszła już w ten bardzo dorosły (ekhm...) wiek, w którym dziecko chce nagle niańczyć własnych rodziców? Viv było przecież dobrze samej... W jakimś stopniu. Sentyment i cień dawnego uczucia nadal nakazywał jej pozostawać wierną, wyczekującą, wyrozumiałą... Ale ile można było w taki sposób wytrzymać? Nie miała nawet pewności czy jej "ukochany" żyje. Na pewno żyje. Jest za sprytny, aby tak po prostu zniknąć z tego świata. Mimo to, trzeba było zacząć żyć na nowo, swoim własnym niezależnym życiem. Wygrzebać się z ruchomych piasków, do których na własne życzenie weszła. Czy było trudno? Piekielnie. Ale dawała radę, naprawdę. Ile w końcu można żyć w pieprzonej pseudo żałobie?
Zapaliła drżącymi dłońmi papierosa i wyszła z powrotem na taras, przechadzając się niespiesznie wzdłuż basenu. Musiała odzyskać animusz, utracony przez samowolę córki. Świadomość próby zeswatania Viv działała na nią jak uderzenie pioruna. W dodatku z nie byle jaką personą... Odwróciła się gwałtownie, słysząc dźwięk dzwonka. Zagryzła wargę, dokończyła szybko papierosa i wygładziła nieistniejące zagniecenia na koronkowej sukience. "Na odwagę" poprzeklinała szybko i praktycznie niezrozumiale pod nosem po węgiersku, a gdy gość wszedł, natychmiast uśmiechnęła się do niego iście promiennie. Czym ty się denerwujesz? To tylko wampir!
- Witam, panie Emmanuelu. Kto by pomyślał, że świat jest tak mały? - odezwała się łagodnie. Szczerze mówiąc nie pamiętała czy tamtego dnia w kawiarni przeszli na "ty"... Cóż, uprzejmości nigdy dość, prawda?
Wskazała na krzesła, gdy Elyse wyfrunęła (niemalże dosłownie) po coś do picia.
- Proszę usiąść! Moja córka robi dzisiaj za prawdziwą panią domu i nie mam zamiaru się wtrącać. - zaśmiała się, samej siadając naprzeciwko gościa. - Czyżby kolejne interesy sprowadziły pana aż do Włoch czy jednak w końcu zdecydował się pan na zasłużony urlop? - spytała swobodnie, nie spuszczając roziskrzonych radośnie acz badawczych, akwamarynowych oczu z gościa.

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Przez żołądek do serca!   Wto Wrz 19, 2017 8:47 am

Tak, on zazwyczaj był dokładny co do sekundy. Był perfekcjonista choć nie skrajnym. Dopuszczał błędy, lecz jedynie w uzasadnionych przypadkach.
- Może i nie, niemniej niezwykle cenią sobie rodzinę, jedzenie i dobry alkohol. - odparł z uśmiechem wręczając Elyse jeden z bukietów skrywanych za plecami. Obdarzył ją przy tym swoim nie gasnącym uśmiechem. Wszedł dziarsko do pokoju wręcz sunąć przez przestrzeń jak to w zwyczaju miały co zręczniejsze wampiry. W tym kraju było wiecznie ciepło toteż Emmanuel pozbawiony był odzienia wierzchniego. Gdy tylko ujrzał Vivien obnażył zęby z charakterystycznymi dla jego rodziny kłami w uśmiechu tak szerokim, że aż oczy zdawały się mrużyć.
- Miło mi Panią widzieć. - przywitał się na przywitanie kobiety ujmując jej dłoń by szarmancko ją ucałować po czym wręczył jej bukiet, nieznacznie większy od otrzymanego przez córkę.
- Nasz świat zaiste jest mały, ale to tylko dlatego, że postrzegamy go jedynie w trzech wymiarach. - odpowiedział na przysłowie, które miało jedynie zagaić. On jednak jak zwykle musiał obrócić to w sobie znaną grę słów i skojarzeń. Zajął miejsce, które mu wskazano.
- Herbaty, zielonej jeśli mógłbym prosić. - skoro zapytano niegrzecznym byłoby odmówić. Kawy Emmanuel nie pijał. Na alkohol będzie jeszcze czas. herbatę natomiast cenił o każdej porze dnia i nocy nie mniej aniżeli krew. Wężowe oczy obserwowały z uwagę Vivien jak zwykle sprawiając wrażenie widzących więcej i głębiej niż w przypadku innych.
- Całe moje życie to urlop, szczególnie w tak miłym towarzystwie. - odparł unikając bezpośredniej odpowiedzi. Urlop to słowo, którego Emmanuel nie znał. Był prywatnym przedsiębiorcą i pracował kiedy chciał, czyli niemal zawsze. Niekiedy było to jedynie kilka minut w ciągu dnia. Czasem kilkanaście godzin. Wszak firma działała samoistnie. Poza tym pozostawała jeszcze kwestia mniej jawnych organizacji, do których należał burmistrz Yokohamy.
- Infrastruktura ekonomiczna we Włoszech mocno podupada. Zwiększa to ryzyko przestępstw na tle ekonomicznym. Czarne Kruki mogą okazać się pomocne w sytuacji zagrożenia. Nie zwykłem jednak rozmawiać z Klientami poprzez pośrednictwa, przynajmniej nie na początku współpracy. Dlatego tu jestem. - rzekł ostatecznie zgodnie z rzeczywistością. Nie wspomniał oczywiście o spotkaniu z tutejszym donem.Niezależnie od sympatii i antypatii Emmanuela im mniej osób wiedziało o jego powiązaniach ze światem przestępczym tym lepiej. Jeszcze ktoś by mógł opacznie zrozumieć jego zamiary.
- Jak rozumiem, Wy właśnie spędzacie urlop? - zapytał przystawiając dłoń do twarzy w geście zastanowienia, a jego oczy wpatrywały się wprost w jej akwamarynowe źrenice.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przez żołądek do serca!   

Powrót do góry Go down
 
Przez żołądek do serca!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Polana w środku lasu
» Eliksiry [Informacja i Spis]
» Postacie prowadzone przez MG
» Gwiezdne Duchy
» Spis różdżek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: