IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10 ... 16  Next
AutorWiadomość
Alexandrine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1092-alexandrine-levittoux http://vampireknight.forumpl.net/t1103-alexandrine#15710
Zarejestrował/a : 27/07/2013
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lip 28, 2013 7:54 pm

-Mnie? No a co z Tobą przecież.. - skierowała słowa do Is, które jednak przerwała w samym środku. Czasami najpierw mówi potem myśli. W końcu jest tutaj z Hideo i chyba oczywiste było, że wolałaby chyba spędzić z nim ciut więcej czasu. Co prawda nie wypytawała o to w jego towarzystwie, nawet go nie zna na tyle. Dlatego swoje myśli wolala zostawić w swojej główce. Co prawda powiedziała, że to przyjaciel. Jednak dla Alex nie istnieje przyjaźc damsko-męska. No może i istenieje, ale jeśli jedna ze stron byłaby homoseksualna, ale to tylko głupie poglądy Alex, kto by się nimi przejmował. Niech sobie żyje we własnym świecie. Kiedy tak sobie stała i przyglądała się przyjaciółce, zauważyła, że to zaczęła się patrzeć na księżyc.
-Uwielbiam patrzeć na księżyc w pełni, jest taki piękny - skomentowała widok jaki ujrzała, gdy sama spojrzała na niebo. Nawet nie wiedziała, że dziś jest pełnia. Powinna to sobie zaznaczać w kalendarzyku by móc na niego patrzeć, tak jak i na gwiazdy. Co prawda znając jej szczęście częściej widziałaby czarne niebo z powodu chmur. Przez nie tyle rzeczy ją omija, na przykład deszcz meteorytów. Gdyby była tu sama pewnie się nad tym nie zastanawiała tylko chciałaby jak najszybciej zobaczyć światło latarni i tłum ludzi, by poczuć się bezpieczną. Jednak ma towarzystwo to popatrzeć może i nie odrywała od niego spojrzenia przez chwilę.
-Eto.. to zależy. Jeśli sa to okolice jakie znam to nie. Czyżbyś się bała, że jakiś...wampirek mógł mnie dopaść? - spytała z uśmiechem i ponowie przytuliła dziewczynę. Humor miała bardzo dobry, dlatego nawet mówiąc o wampirach brzmiało to jak głupiutki żart. Co by było gdyby ich nie spotkała, a wampira? Może próbowałaby się jakoś dogadać, jeśli byłby za ładny to... sama Alex tego nie wie!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lip 29, 2013 1:27 pm

Łowca trochę zaczerwienił się przy osobie która powiedziała o jego oczach, cóż pierwszy raz usłyszał taki komplement od ładnej dziewczyny.
- Miło mi cię poznać, jestem Hideo Kuroyama - Odpowiedział do niej, przedstawiając swoje miano. Wtedy usłyszał lekkie zapytanie do niej, czyżby Alex przypadkiem uważa mnie z Isabell za parę, no trochę to dziwnie poczuł się. W tej sytuacji wyszedł z zamyślenia, spojrzał na księżyc i zniknął za chmurami. Uspokoił młodzieniec czyli innym słowem wampiry poszły spać. Odetchnął jedynie na samą myśl. Dziwne dla niego było to właściwie że nie zauważyła Alex ubrania Hideo jak jest ubrany to podstawowy ubiór łowcy wampirów, a może tak naprawdę nie widziała nigdy łowcy? To można tak być nawet.
- Właściwie Alex musisz być ostrożna na wampiry poziomu E, sama lepiej nie chodź w stronę slumsów tam dużo ich się roi - Odparł z lekkim przejmującym się głosem, do dziewczyny. Niedługo będzie godzina pierwsza lub druga, ale nie był śpiący chłopak dlatego wolał jednak pilnować dwie damy jeszcze wampiry je napadną, a on przynajmniej obroni jak należy.
- Właściwie to nie powiedziałem ci Alex, ale jestem Łowcą wampirów, nie musisz się mnie obawiać - Odparł do niej spokojnym głosem, a no żaden wampir nie zasmakował jego krwi i nie da mu jeszcze czego, jest chyba jedynym łowcą który tak naprawdę nie oddał swej krwi pierwszy raz wampirowi.
Powrót do góry Go down
Alexandrine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1092-alexandrine-levittoux http://vampireknight.forumpl.net/t1103-alexandrine#15710
Zarejestrował/a : 27/07/2013
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lip 29, 2013 4:03 pm

Kiedy Hideo w końcu raczył przemówić i jeszcze się przedstawił, Alex natychmiast się obróciła w jego stronę i zaczęła mu się bardziej przyglądać w całości. Z dziewczyną tak jest, że najpierw patrzy na twarz, a potem resztę. Jakaś oznaka próżności? Przecież ciało też może być piękne lub ubrania, a najlepiej jedno i drugie.
-Wampiry rangi E? Jeszcze nigdy się z takim nie spotkałam. Naprawdę są, aż tak przerażające? Czytałam o nich jedynie w kronikach mojej rodziny, ale to nie to samo co usłyszeć to od osoby, którą widzę - w sumie to nawet nie pomyślała. Teraz już będzie miała to pod uwagą, kiedy ponownie opuści szkolne mury, chociaż tam również się one szlajają. Oczywiście do szkolnych przyjaciół nic nie ma, chętnie by ich nawet bliżej poznała. Tylko jeszcze trzeba się zebrać na odwagę, której dziewczynie często brakuje. Trochę to śmieszne, bo jednak jest tutaj gdzie większość osób wolałoby się nie zbliżać i jeszcze w pełni księżyca. Jakby sama się wpakowała na talerzyk wampirom i innym złym ludziom. Nic dziwnego, że czasem ją nazywają głupiutką. Oczywiście to tylko takie przebłyski, każdemu zdarza się walnąć totalną głupotę. Dlatego Alex często się smieje ze swoich wpadek.
-Ł-łowcą?! - spojrzała na niego z lekko rozchylonymi ustami. To dlatego ma przy sobie katany, bo to normalny widoczną broń przy sobie. Przynajmniej może się poczuć bezpiecznie, ale z drugiej strony coś ukuło w serduszku - Ale pozbywasz się tylko E i tych złych, jak coś przeskrobią? - oczywiste jest, że nawet ta dziewczyna, która uważa wampiry za piękne istoty raczej nie polubi tych co upadli na samo do. Mówi o czywiście o randze E oraz tych, którzy mają ludzi za nic i najchętniej by się ich pozbyli wypijając całą krew.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lip 29, 2013 4:52 pm

- Tak zabijam tych którzy krzywdzą ludzi, szczerze Poziomy E są najniebezpieczniejsze które nie panują nad sobą - Odparł do niej patrząc się w jej oczy. Dużo osób brało go za wampira czasami dobrze czasami źle bo można to rzecz że to dobra przykrywka ale czasem ona niesprawdza w niektórych egzaminach życia. Hideo spojrzał się kątem oka na Isabell ciekawe o czym ona tak naprawdę myśli? Co poradzic już była przy nim zaatakowana przez poziom E to można rzecz że wierzy kim są nocne istoty i jakie one mogą być. Odetchnął już wtedy ochłonął na samą myśl.
- Ja ci bym radził kupić jakąś broń przeciwko wampirom poziomu E, jednak one nie zmieniają w ludzi w wampiry, ale wampiry szlachetne w dodatku potrafią nie oddać swej krwi ofiarze i wtedy taka osoba zamienia się w wampira E - Odpowiedział i potem skończył - zostają bestiami ale można to wyleczyć ale tylko magia może pomóc im przywrócić życie ludzkie - Odparł kończąc swoją wypowiedź w parku. Łowca czuwał nad nimi, najlepiej jak skończy służbę to odprowadzi je pod akademik cross.
- Dlatego na twoim miejscu byś uważała gdzie chodzisz teraz slumsy są niebezpieczne, bo zaczynają teraz chwytać jedną rodzinę która źle traktuje ludzi i nimi manipulują jak sam Samuru dzisiejszy burmistrz miasta - Odparł do niej z przekonaniem, on dużo o nim słyszał to czemu ma mówić kłamstwa.
- W dodatku miałem brata który był właśnie przemieniony przez Samuru jeśli dobrze pamiętam bo to już było dawno temu, on stoczył się jako wampir E, nazywał się Hideki Kuroyama też był łowcą - Odparł spokojnym głosem do niej, opierając się plecami o ławkę siedząc i skrzyżował swoje ręce pod głową.
Powrót do góry Go down
Alexandrine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1092-alexandrine-levittoux http://vampireknight.forumpl.net/t1103-alexandrine#15710
Zarejestrował/a : 27/07/2013
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Lip 30, 2013 9:56 am

-To dobrze - odpowiedziała jakby z ulgą? No tak, w końcu część wampirów dziewczyna uważa za piękne i wspaniałe. No oczywście poza poziomem E, one są po prostu straszne. Nawet jeśli jakoś ludzie byli ładni, to w tym stanie już na pewno nie są. Skąd w ogóle jej się to wzięło? Po prostu trochę odskakuje od normalności co oznacza wszelkie ich unikanie i uciekanie gdzie pieprz rośnie.
-Broń przeciwko wampirom? Sama nie wiem - westchnęła. Po pierwsze ktoś musiałby ją nauczyć z niej korzystać, po drugie gdyby przyszło co do czego pewnie by stała jak wryta niewiedząc w ogóle co ze sobą zrobić. Nie ma w pełni ukształtowanego charakteru, przez co brakuje jej jeszcze trochę odwagi. Trochę, bo w końcu włóczyła się po slumsach w środku nocy całkiem sama.
-Dokonale o tym wiem. Moja rodzina niegdyś słynęła z łowców, ale to dawno przed moimi narodzinami. Moja babcia nawet tego nie pamięta - odpowiedziała i postanowiła sobie usiąść na ławeczce. Kiedy Hideo mówił dalej Alex jedynie potakiwała. O burmistrzu każdy miał doskonale pojęcie, przynajmniej tak myślała. Na świecie wciąż żyją niedowiarki.
-Brat? O matko, naprawdę ci współczuje, co się z nim potem stało? - spytała patrząc na niego tak jakby jej samej zrobiło się przez chwilę smutno - Albo nie musisz mówić - odpowiedziała i zaczęła się wpatrywać w swoje buciki. Coś takiego musi być straszne dla łowcy, by samemu stać się wampirem i jedyne co zostaje to śmierć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Lip 30, 2013 12:48 pm

- Dobra czas zapomnieć o tych tematach - Odparł spokojnym głosem do dziewczyn, raczej do uczennic akademii cross.
- Czy przypadkiem, może nie jesteście śpiące? - Spytał ich od tak właśnie, czasem trzeba w końcu wyspać się. Hideo za dużo powiedział o tych wampirach i o istnieniu jego. Niech to szlag, musi trzymać język za zębami, w dodatku jeszcze po alkoholu był to zbytnio nie powinien po tym wychodzić tylko przeczekać aż otrzeźwieje się, ale to były chwile słabości które narodziły tak naprawdę niestety problem, w takim razie trzeba tak naprawdę ruszyć się z tego miejsca. Łowca w końcu stał ma równe nogi z ławki i wyprostował się aż jedna kość chrupnęła ma nadzieję że Isabell nie słyszała tego, bo za pewne za tym nie przepada lub jak każdy nie lubi tego jak kości trzeszczą lub strzelają ale co zrobić.
- Szczerze co do brata, nie chcę przypominać tego co było bo to nieprzyjemna rozmowa, a nie chcę psuć sobie humoru tym - Odparł do Alex, czasem trzeba powiedzieć, stop, tak dla zasady.
- Już jest bardzo późno Alex i Isabell, powinniście wracać do Akademii Cross, a tutaj zbytnio jest niebezpiecznie - Odparł do dwójki, trzeba w końcu rozejrzeć się po dalszych terenach miasta lub poza miastem ale jedynie granicami jej.
Powrót do góry Go down
Isabella

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1089-isabella-carusso
Zarejestrował/a : 24/07/2013
Liczba postów : 201


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Lip 30, 2013 7:00 pm

Isabella w rzeczywistości troszkę się zamyśliła, jednak uważnie przysłuchiwała się odpowiedzi łowcy i dziewczyny. Mimo wszystko jej myśli wędrowały ponad wszelkie pojęcie...
Przeciągnęła się delikatnie, czując jak nieco zdrętwiała.
Jakoś nie była skora do rozmowy, może to przez tę temperaturę czy co? Wyciągnęła nogi, od czasu do czasu zerkając na Hideo.
Ech...jak widać dla nich się świetnie rozmawiało, jednak Isabella nie miała w sumie co mówić. Nawet nie przytakiwała, trafiło ją zbyt wielkie zamyślenie.
Studiowała jednak słowa chłopaka, o dołączeniu do łowców. To nie było chyba takie głupie, prawda? W końcu i tak będzie stanowiła łatwy łup dla krwiopijców.
Wiedziała jednak, że Alex się to nie spodoba, uwielbiała wampiry...dlatego nie była pewna jakie będzie jej zdanie w tej kwestii.
Westchnęła lekko, delikatnie mrużąc swoje zmęczone oczy. Kątem oka zerknęła na telefon, w sumie robiło się coraz później.
Nie zamierzała tu długo siedzieć, najwyżej posłucha co jeszcze mówią i po prostu się pożegna; jak było w jej stylu.
Wtem usłyszała jego słowa, ach...czyli już był koniec spotkania.
- Mi tam obojętnie. - Wzruszyła lekko barkami, patrząc kątem oka w bok. Wtem usłyszała strzyknięcie kości, zachichotała lekko.
Nie przeszkadzało jej to, samej jej to się zdarzało...ale bardzo rzadko.
- Dobrze Hideo, mam nadzieję...że jeszcze się spotkamy. - Powiedziała do niego miłym i ciepłym głosem, nie chciała tak szybko urywać kontaktu.
Zerknęła kątem oka na Alex z lekkim uśmiechem.
- Wracamy? - Zapytała jej na wszelki wypadek, zerkając od czasu do czasu na łowcę.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Lip 30, 2013 8:56 pm

- Tak spotkamy, nie martw się Isabell, masz mój nr komórkowy to zawsze pisz smsy lub dzwoń to zawsze umówimy się i znajdę czas dla ciebie - Odparł romantycznym głosem do niej, czasem trzeba zagospodarować więcej czasu dla nich, głównie dla Isabell.
- Hmm nie myśl sobie Isabell że same wrócicie od tak po ciemku jeszcze jakiś zbir na wasz się rzuci, a bym sobie tego nie wybaczył - Odparł, wtedy podszedł do Isabell i wziął ją w ramiona. Mocno ją trzymał żeby nie upadła przypadkiem na ziemie. Za pewne jest zdziwiona że Hideo to zrobił cóż jego pierwszy raz i raczej nie ostatni jeśli chodzi o to, bo kilka to będzie robił ale jedynie z nią, a może z innymi? kto wie, to już od niej zależy.
- Alex powinnaś iść z nami bo naprawdę zgubisz się jeszcze i będę musiał cię szukać - Odparł do niej z przekąsem, wziął wszystko, jego bronie na miejscu są, no to trzeba w drogę iść. Wten Łowca mając dziewczynę na rękach szedł pilnując drugą, oczywiście jego koleżankę Alex. Trójka wyszła z parku.

zt x3 (Hideo, Isabell z Alex)
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 1:58 pm

// przepraszam, że taki krótki ;-;

Hikarohi wiedział, że nie pasuje do tego miejsca. Nie znał nikogo, nie zadawał się z nikim...jego tajemniczość i charakter samotnika odpychały wszystkich. Jednak czy jemu to przeszkadzało? Może troszkę, czuł się jakby był sam na wielkiej ziemi. Dlaczego wybrał akurat to miejsce? Najbardziej mu sie podobało, zniszczone budowle a także poszukiwana cisza i spokój. Na sobie miał luźną bluzę i spodnie, założył sobie kaptur na głowę i modne okulary. Lubił dobrze wyglądać, jego niebieskie włosy delikatnie zostały unoszone przez wiatr. Chłopak zaś oparł się o zniszczone drzewo, coś jakiś nie w sosie był.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 2:15 pm

|Nie przepadam za kolosami, spokojnie :3|

Od dawna już nigdzie nie była. Od czasu, gdy doszło do przełomowego wydarzenia w jej życiu nie miała na to zbyt wiele czasu. A jeszcze trzeba było nadgonić sprawy zawodowe. Nie sądziła, że połączenie macierzyństwa z pracą będzie aż tak pochłaniające i trudne. Jednak to wszystko nie miało znaczenia, gdy patrzyła na swoją szybko dorastającą córkę. Z początku ciężko było jej się oswoić z myślami, że z kimś takim jak Takashi będzie miała dziecko. To przecież okropne. Z czasem jednak postanowiła chronić nienarodzoną córkę przed ową personą. Inaczej długo by nie pożyła. Kto wie do czego był zdolny? Na pewno nie byłby rad z faktu, że zostanie ojcem. I nie żałowała ani przez chwilę, że mu nie powiedziała. Natalie jeszcze jej za to podziękuje. A może po części będzie jej miała to za złe? Prawdą jest, iż szesnastolatka jest w fazie buntu młodzieńczego, ale to przecież zupełnie inna sprawa. Tak czy inaczej od momentu, gdy Nat przyszła na świat nie było nic dla niej ważniejszego. Cała uwaga spoczęła na niej. Nareszcie ma kogoś bliskiego tutaj. I to nie byle kto. Córka. Jedno słowo, a wywoływało na twarzy jasnowłosej czuły, troskliwy uśmiech. Niesamowite jak to zmienia egzystencję człowieka w życie. Bo jest dla kogo. Co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości. Nawet nie przeszkadzało jej to, że jest samotną matką. Lepsze to niż ojciec tyran. Jak patrzyła na córkę to widziała zarówno siebie jak i jego. Te same białe włosy, czerwone oczy. Chociaż jedno jest niebieskie. Takie jak Lilianne sama niegdyś posiadała... Przed zmianą w wampira. Dodawało to uroku. Nie była pewna, ale czuła, że Natalie ma sporo charakteru Takashiego. I to nieco martwiło ją samą. Jednak nie czas na to. Musiała się zrelaksować. Zobaczyć świat po "śnie zimowym". Wolnym, pełnym gracji, ale naturalnym krokiem wkroczyła do dobrze znanej jej dzielnicy. Była tutaj w pamiętny dla niej dzień, dlatego miała pewien sentyment do tego miejsca. Uśmiechnęła się do siebie o dziwo błogo i maszerowała dalej. Wędrówka zawiesiła się w momencie, gdy dostrzegła nieopodal młodego chłopaka. Nie minęło wiele sekund zanim do jej nosa dotarła woń. Woń niewinnej, śmiertelnej rasy. Ach, człowiek. Przypomniała sobie w ułamku sekundy postać Eleonory. Przyjaciółki, po której również ślad zaginął. Jako, że jej nigdy nie skrzywdziła tak szybko myśl o skosztowaniu chłopaka zniknęła. W przeciwnym razie miałaby twarz zranionej Eleny przed oczami. Podeszła bliżej spoglądając nań.
- Dzień dobry, młodzieńcze- odezwała się niczym emerytka. Bleh, aż sama skrzywiła się na wypowiedziane przez siebie słowa. Faktycznie macierzyństwo i siedzenie nazbyt długo w domu zaszkodziła. Uśmiechnęła się jadowicie bardziej do siebie niż do niego, chociaż bacznie go obserwowała.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 2:38 pm

// Twój post to kolos

Niebiesko-włosy nawet nie drgnął, nie miał pojęcia że przed nim stoi piękna wamporzyca. Duże niebieskie oczy, jasne blond włosy...zaniemówił. Był zaskoczony, jej ruchy były zgrabne i wyrafinowane.
Stawiała stopy gładko jakby tańczyła w powietrzu, przystanął z nogi na nogę obserwując jak dziewczyna do niego podchodzi. Niestety był on cały czas poważny, na jej słowa lekko się skrzywił.
Poczuł się jak sześcio-letni chłopiec, a przecież ona nie była stara. No może była ciut starsza od jniego, no ale bez przesady.
- Cześć. - Rzucił, patrząc na nią po czym przeniósł wzrok w stronę nieba, zawsze starał się unikać kontaktu wzrokowego, taki już był. Jednak dziwnie było ma tak stać i nic nie mówić. Warto byłoby kogoś poznać, nie? Wyciągnął ręce z kieszeni i ściągnął kaptur z głowy. W towarzystwie dam nie będzie się tak zachowywał.
- Jestem Hikarohi, a Ty? - Zapytał, mówiąc łagodniejszym głosem. Cóż, sam był zaskoczony swoją reakcją, zawsze trzymał się na uboczu i nigdy nie wychodził do ludzi. Może czas to zmienić? Jednak obawiał się, że blond piękność tylko się z niego nabija, no cóż...taki już jego przeklęty los. Uśmiechnął się lekko, jednak nie za bardzo mu to wyszło. Czuł się dziwnie, jednak przyjemnie. Ostatecznie uniósł lekko swój wzrok ponownie na kobietę. Nie wyglądała jakby była matką, nawet tego by się po niej nie spodziewał.
- Piękny dziś dzień, nieprawdaż? - Mruknął, jednak jakby do siebie... cóż zachowywał się dziwnie, sam to musiał przyznać. Jednym ruchem ręki zgarnął grzywkę z czoła, która nieco mu zawadzała. Co on wyprawia? Powinien już był odejść a nie stać tak jak głupek i się na nią patrzył. Momentami sam z siebie robił kretyna...ech...dlaczego on?
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 2:58 pm

Jak wspomniałam zachowywała się faktycznie jak stara matka, która zaraz zacznie mu prawić kazania o nieodpowiedniej postawie i zachowaniu. Na szczęście aż tak zdesperowana nie była. Musiała po prostu przyzwyczaić się ponownie do swojego ulubionego trybu życia, a mianowicie obcowania z naturą. Dość często wspominała o tym, że nie przepada za zamknięciem w czterech ścianach. Zima, czy lato ona zawsze wyczuwała idealny czas na przesiadywanie poza apartamentem. Ale obowiązki to obowiązki. Macierzyństwo to nie przelewki. Tak jak zawsze wydawało jej się, że jest dostatecznie dojrzała tak wraz z pojawieniem się na świecie Natalie uczyła się dojrzałości na nowo.
Tymczasem oderwała się od myśli i zaczęła przyglądać ładnemu chłopcu. Nie mogła zaprzeczyć, że akademia Cross posiadała jeden z wielu atutów jakim byli mieszkańcy i ich uroda. Charaktery to już inna sprawa.
Lil nie była uczulona na takie rzeczy jak kaptur, ręce w kieszeni, czy czapka na głowie. Sama często zachowywała się niekulturalnie lub wykazywała brak szacunku do swego rozmówcy. Wszystko zależało od zachcianki oraz kaprysu. Robiła i zachowywała się tak jak miała na to w danej chwili ochotę. Niebiesko włosy grzecznie się przedstawił, toteż kącik ust podniosła kreując jeszcze bardziej jadowity uśmiech. Niestety Hika miał pecha ze względu na to, iż wampirzyca uwielbiała zawieszać na czyjejś twarzy spojrzenie. Czasem aż zbyt nachalne.
- Lilianne - odpowiedziała lakonicznie, ale przecież pytał tylko o imię, prawda? Nie widziała sensu w wypowiadaniu dodatkowych, zresztą zbędnych słów. Wyczuwała, że dziewiętnastolatek na ogół jest nieco zamknięty i nieśmiały, ale się starał. To dobrze. Nie przepadała za małomównymi ludźmi. Po prostu nie pasowali do jej temperamentu oraz typu osobowości. Wolała żywioł i energiczność w połączeniu z jej statecznością i delikatną zadziornością. Spokojni ludzie też byli w porządku o ile posiadali inteligencję, a także jakiś pogląd na świat, swoje zdanie i przede wszystkim elokwencję. Pewne cechy doceniała bardziej.
Skwitowała skinieniem jego uwagę odnośnie pogody.
- Stosunkowo ładnie. Nie pada, a to cieszy. I nie ma upału. Tego nie znoszę. Jestem raczej zwolennikiem zimy i wczesnej wiosny. A najpiękniejsza jest jesień. - stwierdziła rozglądając się dookoła tym samym dając chłopakowi okazję do odpoczynku od jej natrętnego lustrowania.
- Uczeń? Czy już aktywny zawodowo?- zagadnęła ni stąd ni zowąd.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 3:08 pm

Chłopak nieco się rozluźnił, nie zamierzał wyglądać na jakiegoś dzikusa. Przez moment wsłuchiwał się w śpiew ptaków a potem usłyszał jej delikatny głos, był wyjątkowy jednak dało się w nim słyszeć dziwną nutkę. Ta dziewczyna była inna a może mu się tak tylko zdawało? Nie miał niestety jak baczniej się jej przyglądać, cały czas go obserwowała...a jej wzrok był jakby taki...inny. Czuł jak przewierca go na wskroś, mimo iż wyglądała na łagodną i dobrą.
Przez moment zawiesił na niej dłuższe spojrzenie, jednak ich oczy się spotkały. Był inne, lecz nie pytał. Nie chciał by wzięła go za jakiegoś szaleńca w sumie i tak już częściowo się wyleczył z dawnej choroby. Sam Hikarohi uwielbiał przebywanie z dala od zabudowanych miejsc, brakowało mu zawsze natury, drzew i tej kojącej ciszy.
- Ładne imię. - Mruknął z lekkim uśmiechem, zapamiętując je. O dziwo nigdy nie był zapominalski, jednak kiedy ktoś mu się przedstawi...cóż, zapamięta go na długi okres. Chłopak zerknął w stronę zniszczonych krzewów
- Ja uwielbiam zimię. - Dodał spokojnie, wtedy można było czuś że się żyje, dla niego to było jak najpiękniejszy spacer latem. Nie czuł chłodu, jednak jego lodowate oczy ponownie zerknęły na dziewczynę.
Jej pytanie go nie zaskoczyło, często to słyszał. Niestety nauka cały czas trwa, lecz potem będzie już jej koniec. Uda się na studia i wyjedzie, albo zostanie? Zobaczymy.
- Chwilowo uczeń, choć nie powiem że nie szukam pracy. W końcu trzeba się jakoś utrzymać... - Westchnął ciężko, trudno było zebrać więcej pieniędzy, na szczęście miał bogatą ciotkę, która nie pałała do niego zbytnią sympatią. Pozwalała jednak mu się utrzymać, ale zawsze dziwnie na niego patrzyła. Dobrze że wyjechał, mógł dzięki temu odpocząć i na nowo rozpocząć życie. Czy stanie się bardziej otwarty? Być może, jednak cały czas czuł się dziwnie w jej towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 3:22 pm

Och co to to nie. Nie wzięła go za dzikusa tylko za człowieka, który po prostu jest spokojny. Przecież po ziemi stąpały przeróżne osobistości. Nie mogła się czepiać jego charakteru. Bynajmniej nie miała w tym momencie czego. Oczywiście Lil uwielbiała czasem robić na złość, krytykować oraz czepiać. Tyle, że w przypadku chłopaka póki co nie miała czego. Jednak wszystko zawsze się może zmienić, a w dodatku nigdy nie wiadomo co jej do głowy wpadnie. Zmienność wampirzycy osiągnęła stopień zaawansowany, a to do czegoś zobowiązywało.
Łagodna i dobra hm... Pomyślmy. Jakby nad tym głębiej się zastanowić, albo raczej przyjrzeć się Lil to nie można tego za wiele dostrzec. Ewentualnie drobne przejawy w przypadku dobrego nadzwyczaj humoru lub przy poznaniu osoby, która wybitnie zapadnie jej w serce jak na przykład dawna przyjaciółka. Dla reszty jest zdystansowana i nie pozwala sobie na jakiekolwiek dobroci. Także ten przymiotnik można by negować. Natomiast łagodność występowała znacznie częściej. W końcu nie rzucała się na każdego rozmówcę. To zależało od tego, kiedy ją coś napadnie. Zapewne większość odbierała to jako stadium początkowe lub średnio zaawansowane choroby psychicznej. Bywa. Tak czy inaczej nie odbierała siebie jako dobrą. To przecież pojęcie względne tak samo jak zło. Spojrzała na niego przytomnie.
- Dziękuję. Miło słyszeć- rzuciła luźno z nutą zadowolenia, lecz jak zawsze usiłowała to stłumić. Naprawdę nie przepadała za okazywaniem takich pozytywnych emocji. Jaki to miało cel? Przecież nie potrzebowała zjednać sobie nikogo. Przeważnie źle się to kończyło dla obu stron. A bycie miłym bezinteresownie nie wchodziło w grę, ponieważ to bez sensu. Przynajmniej dla niej. Z jakiej racji? Nikt dla nikogo praktycznie nie robi nic bezinteresownie. Nie zamierzała tego zmieniać w swoim przypadku. No, nie wliczając w to córki. Ona to co innego.
Wysłuchała Hika z uwagą, ale mogło się wydawać, że go lekceważy. Leżało w jej naturze dawanie sprzecznych znaków, zachowań i gestów. Świetna zabawa tak nawiasem mówiąc.
- Jak się ma źródełko finansowe to niekoniecznie. Wystarczy dziana rodzinka. Rozpieszczone dzieciaki to uwielbiają. Ale fakt... Lepiej być niezależnym. Nigdy nie wiadomo, kiedy owe źródło odetną. Myślałeś wstępnie o tym, co chciałbyś robić po ukończeniu szkoły? Jesteś jakoś ukierunkowany chociażby wstępnie?- zadała kilka pytań jednak nie sądziła, żeby był zbyt skomplikowane i osobiste. Ułożyła dłonie na biodrach obserwując go, ale już nie tak nałogowo.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 3:37 pm

Cóż, kiedyś wszyscy śmiali się z niego za to że zadawał się tylko z dziewczyanmi a nie chłopakami z klasy, wiele miał przez to problemów. Nie potrafili go zaakceptować, co wywołało u niego depresję. Robił masę złych rzeczy, których aż po dziś dzień nie żałuje. Cóż, dla Hikarohiego wszyscy byli mili jak tu przyjechał, mimo że nikogo głębiej nie poznał.
Ale nie stanowiło to dla niego żadnego problemu, musiał się zrechabilitować by móc normalnie funkcjonować. Nikt przecież nie chce być ośmieszanym i zawsze się czuć jak piąte koło u wozu.
Wzruszył lekko barkami na jej słowa, cóż...żadko kiedy mówić komplementy, wręcz w ogóle Jednak Lilianne była inna, że na sam jej widok chłopak zastanawiał się czy wszystko z nim dobrze.
Cóż, według niego powinno się być dobrym, nigdy nikomu źle nie życzył ani nie szukał zemsty. Wolał nie robić sobie nowych wrogów w nowym miejscu. Widząc że go trochę lekceważy, nie nie zrobił. Przyzwyczaił się do tego.
- Czysta prawda. Planowałem zostać koszykarzem, uczestniczyłem do szkoły sportowej i tam mnie chwalili. Zastanawiałem się nad tym więc ybiorę się na jakieś studia sportowe. Jednak przypadłoby się trochę podrosnąć.- Wyjaśnił, uśmiechając się z lekka. Tak, wzrost był jego minusem..czasami miał wrażenie że jest najniższym człowiekiem na świecie, a przecież tak nie było.
- A Ty? Co studjujesz? a może już pracujesz? - Zapytał z nutką zainteresowania.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 4:02 pm

Nie widziała nic złego w przebywaniu w towarzystwie kobiet jednak ludzie to skomplikowana rasa. Zresztą tak samo jak wampiry. Wyśmiewanie niektórym podnosi ego i samopoczucie, ale ona na to nic poradzić nie mogła. W końcu w pojedynkę świata nie zmieni i nie ma na to żadnej siły, by to zmienić. Ona czasy dzieciństwa ledwo pamiętała, a przecież nie miała złej pamięci. Tyle, że to było setki lat temu, a nic szczególnie złego jej się nie działo. Może to i nie dobrze. Gdyby miała jakieś negatywne wspomnienie stamtąd może teraz by o tym pamiętała. Przynajmniej o szkolnych czasach. Dopiero liceum doskonale zapadło jej w pamięć, ale to bardziej zasługa pasji niż mózgu.
Ona natomiast miała okazję poznać kilka osobistości. Niestety musiała przyznać, że person, z którymi można by się wdać w bliższe relacje jest mało. Za to dużo do konwersacji, otwartych na milszą lub bardziej obcesową rozmowę. Tak czy siak nie zmienia to faktu, że porozmawiać można. Od dawna miała nieodparte wrażenie, iż ze śmiertelnikami o wiele łatwiej jest się porozumieć, wymienić zdania. Może nie zawsze na takim poziomie jakby chciała, bo niestety większość o świecie mało wiedziała. Między innymi przez brak wiedzy na temat istnienia wampirów. Ale pomijając ten fakt to na pewno byli stokroć bardziej sympatyczni, łatwiejsi w obejściu. Jeśli miała ochotę na wyzwania to rzeczywiście wampiry były do tego odpowiednie. Po jakimś czasie jednak i tego zaczyna się mieć dość, dlatego w celu odpoczynku szukała człowieka. Relaks często zapewniony. O ile nie trafi się irytujący robaczek.
Namnażanie sobie wrogów... Heh. To jasnowłosej nie było obce. I szczerze mówiąc nie martwiło jej to. W dzisiejszych czasach o to nie trudno. Co druga osoba ma problem nijakiego kalibru, ale każdy powód jest dobry do zaczepki i konfliktu. Przynajmniej takie wrażenie miała. Ponadto nie zamierzała ugłaskiwać nikogo. Jeśli wrogowie istnieli to dobrze. Brak monotonii pożądany.
Uśmiechnęła się zawadiacko do niego. Sportowiec? Celebrytów też świat potrzebuje. Bez nich nie mógłby być nakręcany ten show biznes.
- Rozumiem. Urosnąć? Już dostatecznie wielkie chłopisko z ciebie. Wystarczy. No, ewentualnie możesz pić mleko. Zawsze jest nadzieja.- puściła do niego zadziorne perskie oko uśmiechając się przy tym zawadiacko. Na jego kolejne słowa błogo się do siebie uśmiechnęła. Tak... Tamte czasu były jednymi z najpiękniejszych, ale i najgorszych. Chociaż mimo wszystko dobrze je wspominała, co dało się zauważyć. Spojrzała na niego już opanowanym wzrokiem i mimiką.
- Studiowałam dobre... Dawno temu- mruknęła nie chcąc się wtopić z tym, że paręset lat temu. Od razu by się wystraszył. Przynajmniej tak jej się wydawało. Ludzie należeli do płochliwych jeśli nie sądzili dotąd, że inna rasa istnieje. Nie licząc duchów, w które wierzyli. - Pracuję już długo. Jako technik farmaceutyczny, farmaceuta, a od niedawna jako medyk szkolny. Natomiast nauki mi nie dość. W niedługim czasie zamierzam studiować dla siebie jakiś nowy kierunek.- wyjaśniła spokojnie rzucając mu mniej zdystansowane spojrzenie. Przy okazji usiadła pod drzewem mając dość stania.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 6:25 pm

Wampiry i ludzie byli bardzo do siebie podobni, jednak Hikarohi nie wierzył w takie cuda. Żyje w przekonaniu, że nikt taki nie istnieje a czasami nawet się z tego śmieje. Żaden człowiek nie uwierzy, że ta druga osboa jest kimś innym niż on.
Mimo że Lili posiadała niezwykłą urodę i dziwną energię wokół siebie, była dla niego jak wielu innych ludzi. Na jej słowa, delikatnie się uśmiechnął, a widząc jak puszcza jemu oczko jego uśmiech stał się śmielejszy.
Dobrze się im rozmawiało, nawet kiedy byli całkowicie inni.
- Oby. - Zaśmiał się lekko po czym zauważył jej lekką zmianę, nie była stara wręcz bardzo młoda, więc trochę dziwnie zabrzmiało ''dzawno temu'' Jednak zignorował to i dalej słuchał jej słów.
- To ciekawe, czyli pracujesz tam gdzie ja chodzę do szkoły? Czy może w jakimś innym miejscu? - Zapytał na wszelki wypadek, uważnie na nią patrząc. Cóż, nie widział tej ogromnej przepaści między nimi, która nietsty była.
Widząc jak ta przysiadła na ziemi, sam postanowił to zrobić. Jakoś dziwnie mu było kiedy ona siedziała a on stał, oparł się lekko o zniszczone nieco drzewo i odetchnął lekko wzdychając.
- Taka praca musi być ciężka...- Skitował, patrząc tym razem w błękitne niebo a potem przeniósł na nią wzrok.
Dla niego wszystko było ciężkie, nawet durne uczenie się nie za dobrze mu szło, niestety był leniwym człowiekiem...jak chyba każdy, co nie?
Jednak po chwili chłopak zaczął obserwować grupkę ludzi w oddali, śmiali się i pili piwo, dlaczego on tego nigdy nie robił?
Nie to że nie lubił, po prostu taki był. Znał kilka osób które uwielbiają imprezy i zabawy, jednak on nie czuł się w tym dobrze.
Czasami jednak warto się zabawić by urozmaicić sobie życie, czy tego właśnie chciał Hikarohi? Być może.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 8:03 pm

Czyli myślał jak wiele śmiertelników. Zastanawiała się czy powinna go uświadomić, a tym samym spłoszyć, czy może jak w przypadku Eleny trzymać to w tajemnicy jak najdłużej się da. Sądziła, że czasami jakaś mała odmiana w życiu jest potrzebna, a nawet konieczna. Jednak jeszcze parę chwil postanowiła potrzymać go w niewiedzy. Nie powie mu teraz, gdy akurat dobrze im się rozmawiało.
Słuchała młodzieńca dalej opatulając przy okazji zgięte nogi dłońmi. O wiele wygodniej się w ten sposób siedziało. Zadarła nieco głowę, by lepiej widzieć roztaczające się szeregi nadpsutych bloków. Nawet taki widok potrafi być na swój sposób urokliwy i poruszający.
Zebrała myśli, co w tym momencie przyszło jej z trudem. Zerknęła na niego kątem oka.
- Owszem. Chociaż szczerze mówiąc rzadko tam zaglądam. Raczej znajduje się tam w momencie, gdy ktoś potrzebuje pomocy. Jestem dość dyspozycyjna, więc dzwonią do mnie z biura w razie potrzeby. Mam elastyczne godziny od dobrych kilku lat.- wyjaśniła spokojnie. No tak... Awans nie idzie na marne. Ma się więcej wolnego czasu, co jest błogosławieństwem, a zarazem przekleństwem dla kogoś kto i tak ma tego stanowczo za dużo.
Poprawiła kosmyk włosów, który przed chwilą opadł jej na twarz.
Zaśmiała się cicho, melodyjnie, stosunkowo niskim, charakterystycznym dla siebie tonem. Wbiła w niego rozweselone spojrzenie, a potem pokiwała przecząco głową.
- Kwestia przyzwyczajenia. W moim przypadku nie było zmęczenia od początku. Na starcie, już na studiach miałam ogrom energii i zapału. Ponadto chemia była moim konikiem, ulubionym przedmiotem w liceum, dlatego wybrałam się na inżynierię chemiczną. Tak więc odkrywanie nowości na wykładach było dla mnie jak uskrzydlenie, a nie męka. Tak samo praca. Zmierzenie się z czymś zupełnie nowym, dojrzalszym. Nie było mi trudno, czy nudno, bo od początku byłam w tym, co lubiłam. Pomagały mi w tym badania laboratoryjne na własną rękę, w domu, gdy mieszkałam jeszcze z rodzicami. Widzisz... Wszystko zależy od tego, co lubisz robić i co chcesz zrobić ze swoim życiem. Jeśli obierzesz drogę, która jest dla ciebie, a przynajmniej tak czujesz to nie wahaj się. Jeśli jesteś sportowcem, nie przepadasz za ścisłymi naukami to wybierz to. Będziesz się czuł dobrze i miał z tego pieniądze, co cieszy podwójnie. Nie kieruj się jedynie portfelem. To zgubne. W obecnych czasach warto mieć cel, które zarazem jest twoim marzeniem, piąć się w górę i osiągnąć to. Inaczej zawsze znajdzie się coś, co nie będzie ci odpowiadać. A jeśli robisz to w czym się odnajdujesz to wcale nie jest ciężko czy monotonnie, bo stanie się to twoją mocną stroną. Zechcesz poznawać, robić coraz więcej... Tylko uważaj na oznaki pracoholizmu.- mrugnęła do niego porozumiewawczo. Nagadała się za wszystkie dni, w które nie opuszczała mieszkania. Aż sama się zaskoczyła, toteż na jej twarzy widniała mina, która mówiła, iż zastanawia się nad tym jak to możliwe, że tak się rozwinęła.
- Masz u mnie przysługę.- rzuciła ni stąd ni zowąd. Tak, powinna mu podziękować w jakiś sposób za to, że znów dużo mówiła. I nawet z sensem gratis. Nie potrafiła powiedzieć "dziękuję", lecz to była inna forma. Lepiej, żeby nie odmawiał, bo nie często to się słyszy od niej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 8:28 pm

Jednak czy on by uwierzył w takie rzeczy? Raczej nie, zapadł by jeszcze w jakąś chorobę psychiczną co u niego bardzo łatwe. Nie chciał wiedzieć, wtedy życie obróciłoby się o 360 stopni.
Jednak lepiej jest życ w niewiedzy, niźli potem się z tym męczyć. Jednak czy to by coś zmieniło? Być może. On nie chciał jednak takiego życia, życie gdzie wszyscy do niego dzwonią.
Bo mają jakąś sprawę do niego. Mimo wszystko dobrze mu się z nią rozmawiało, lecz potem naprawdę nieźle się rozgadała. Chłopak nie miał nic przeciwko tej rozmowie, wiele się o niej dowiedział.
- Zazdroszczę, ja zawsze miałem problemy w nauce. Rodzice tylko krzyczeli i narzekali, sport był czymś co bardzo lubię. Nie żałuję żadnej chwili, niestety im gorsze oceny tym więcej problemów. W dodatku miałem trudności z apceptacją w nowej szkole, nie potrafiłem się przystosować i wywołało to u mnie depresję. Siedziałem w domu a nawet zrobiłem coś bardzo głupiego, czego nikt nie powinien. Żałuję, jednak nikt nie był w stanie mi pomóc. Dopiero ten wyjazd nauczył mnie jak naprawdę powinno się żyć. Noo...może dopiero teraz. Przyjemnie mi się z Tobą rozmawia, nw sumie wątpiłem że ktokolwiek do mnie zagada. Zwłaszcza jak mam ręce w kieszeni, kaptur na głowie i do tego miejsce jest opuszczone, nie boisz się chodzić sama? - Zapytał, patrząc uważnie w jej barwne oczy. Cóż, dziewczyny zwykle omijały takie miejsce, a zwłaszcza kiedy były same.
No on by się o nią martwił, przekrzywił lekko głowę w lewo, pocierając ręce o siebie. Jakoś chłodniej się zrobiło, wtem jej kolejne słowa wywołały u niego lekkie zaskoczenie.
- Przysługę? I tak jej nie wykorzystam, nigdy o nic nie proszę...- Wyznał, patrząc na nią uważnie po czym zmarszczył się lekko. Dziwnie to zabrzmiało, jednak nie czepiał się więcej.
Nie chciał bowiem wyjść na kogoś hamskiego, nie potrzebował żadnych przysług. Wystarczyło mu tak jak jest, o nic nie prosił i o nic nie będzie prosił. Koniec.
Wtem zobaczył jak słońce zostało w zupełności przykryte przez ciemne chmury, dziwnie się jednak zrobiło.
Przechylił się lekko i odetchnął spokojnie, nie wyglądała na wampira...nigdy by nie pomyślał. Mimo iż miała urodę i niezwykłą inteligencję, to nie czyniło jej ponad człowieka. A może był po prostu ślepy jak każdy człowiek?
Nie dostrzegał tylu rzeczy a wszyscy się jego czepiają, życie jest bardzo dziwne.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 8:49 pm

Z łatwością mogłaby mu udowodnić istnienie jej rasy, ale prawdopodobnie nigdy by się więcej nie spotkali. W zasadzie sama się sobie potężnie dziwiła, dlaczego właściwie zależy jej na tym młodym chłopaku. Przecież to kompletnie nieznana jej osoba. Ale coś w tym było. Należał do młodych, bezbronnych, jeszcze nie znających realiów w akademii Cross. Nie chciała go przedwcześnie uświadomić, lecz z drugiej strony zawsze mógł to zrobić wampir, który nie waha się przed atakiem na śmiertelników. Tak jak ojciec jej córki. Nigdy się nie wahał. Z dwojga złego lepsze uświadomienie dyplomatyczne niż to podparte przemocą. Westchnęła cicho pod nosem zastanawiając się, co zrobić. Była młoda jednak macierzyństwo zmieniło jej pogląd na młodych. Tak samo w przypadku dziewiętnastolatka. Załączyła jej się matczyna troska. Nie chciałaby go w jakikolwiek sposób załamać. Tym bardziej, iż jak wspomniał miał niegdyś depresję.
Ot tak położyła mu dłoń na ramieniu w celu pokrzepienia. Miał niewątpliwie ciężko, ale zapunktował tym, że się pozbierał. Nie można się poddawać, nigdy. A tym bardziej w miejscu, w którym osiadł na jakiś czas. Wtedy stałby się łatwiejszym celem dla silniejszych osobników. O kim mowa? Chyba oczywiste. Niestety brzmiało to jak prawa dżungli. Słabszy staje się ofiarą, czyli pokarmem, sługą, ostatecznie zwierzyną  bez szans przetrwania w starciu z drapieżnikiem.
Po wysłuchaniu Hika zabrała dłoń.
- Ach, rodzice. Początkowo dają drogowskaz, ale nad dłuższą metę nie warto się nimi za bardzo sugerować. Często kierują się niespełnionymi ambicjami, swoimi wizjami na twoje życie. A przecież nikt nie przeżyje go za ciebie, prawda? Heh, jak widać stare przysłowie się sprawdza. Co cię nie zabije to cię wzmocni. W twoim przypadku nie było inaczej. Gratulacje. A na podsumowanie powiem... Po prostu rób to, co kochasz i walcz o marzenia. Jak je stracisz, stracisz sens. I będziesz egzystował zamiast żyć. Uwierz mi, że w tej kwestii doskonale wiem, o czy mówię. - mruknęła cicho, ale niebiesko włosy na pewno zdołał to usłyszeć bez najmniejszego problemu.
Uśmiechnęła się do siebie zabawnie.
- Nie, nie boję. A czego? Nie bezpodstawnie nauczyłam się władać bronią białą. I od niedawna sztuka samoobrony nie jest mi nieznana. Poza tym wampir ma inne zalety. Nieco lepsze od człowieka. Jak wzrok, motorykę, zwinność, szybkość.- wyjaśniła. Tak, nadszedł ten moment. W spokojną, niezobowiązującą rozmowę wplątała zdradę małej tajemnicy. Nie chciała teraz dodatkowo przestraszyć go spojrzeniem, więc nadal patrzyła przed siebie.
Lil była nieco owiana tajemnicą. Nie wyjaśniała często, nie mówiła o co chodzi. Taka była jej natura.
- Kiedyś na pewno zechcesz wykorzystać. Wiem to rzekła z zadowoleniem. Czekała na reakcję, choć nie mogła powstrzymać się od niewinnego uśmiechu. Ucieknie? Odsunie się? Czy zada stereotypowe pytania jak to czy go ugryzie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 9:01 pm

Patrzył tak na nią lodowatym wzrokiem, jednak było w nich widać zainteresowanie jak i lekkie przywiązanie. Lili stała się kimś więcej niż nowo spotkaną osobą, była inna. Ale czy to sprawa, że była wampirzycą?
Być może, kto tam wie? Jednak czy zmieniłby się gdyby była to prawda? Nie sądzę, lecz...byłby to dla niego istny szok. Zwłaszcza że zawsze się z tego śmiał lub po prostu olewał.
Z początku patrzył tak na nią, a gdy położyła rękę na jego ramieniu, nieco drgnął. Nikt go nigdy nie dotykał, nawet rodzice. Bali się go lub unikali, a ona tak po prostu to zrobiła. Czuł ciepło jej ręki...jednak była ona zimna, sam siebie nie rozumiał.
Kolejne jej słowa były takie, jakby mówiła każdemu, posiadała niezwykłą wiedzę...jakby w mgnieniu oka przeżyła całe życie, doznając wszystko. Jego spojrzenie utkwiło w rękach.
- Zapamiętam. - Powiedział z krzywym uśmiechem po czym odetchnął lekko i zamknął na moment oczy. Wtem zaczęła mówić, że niczego się nie boi. A potem...cały świat się zatrzymał. Oczywiście chłopak się nie roześmiał ani nic, dziwny z niego typ, co nie?
- Nie nabijaj się ze mnie. - Jego głos był lodowaty, jakby jego system obronny kazał mu to zrobić.
Milczał i patrzył tak na nią, żartowała z niego? Nie ładnie, gdyż może to kosztować całą ich świeżą przjaźń, nie uciekał ani się nie odsuwał. Nawet usta jego nie drgnęły, patrzył teraz w dal, jakby usłyszał rzecz normalną i oczywistą. Zaskakujące, jednak taki już on był. Nie, o gryzieniu nie ma mowy, jeszcze Hikowi padnie na mózg i dopiero zacznie się jazda.
Ostatecznie jednak przeniósł na nią wzrok, domagając się wyjaśnień. Zmrużył je, lecz jego twarz pozostawała poważna i o dziwo nie wzruszona.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 9:14 pm

Nie mogła zaprzeczyć, że jej się dobrze nie rozmawiało z chłopakiem. Co jak co, ale ta konwersacja stanowiła odprężenie dla jej umysłu, całego organizmu. Zażyła powietrza, towarzystwa. Niczego obecnie nie było jej potrzeba. Oprócz zaspokojenia narastającego głodu jednakże obiecała sobie w duchu, że człowieka nie skrzywdzi. Pozostanie w domu odgrzać sobie "obiad".
Nie posiadała niezwykłej wiedzy. Chodziło raczej o to, że miała pewne pojęcie o świecie na podstawie zdobytych doświadczeń. Należała do stosunkowo młodych wampirów, więc nie miała się co szczycić wielką, nadmierną wiedzą. Mimo to nie można było jej zarzucić braku wiedzy na jakikolwiek temat. Troch ę w swoim życiu przeszła i w niektórych sprawach wiedziała o co chodzi. W innym przypadku nie udzielałaby rad młodej osobie.
A jednak sądził, że jej słowa to tani, słaby żart. Nic bardziej mylnego, lecz mimo to rozumiała jego zachowanie. To tak jakby ktoś jej powiedział, że elfy i wróżki istnieją. A to przecież był wymysł. Z drugiej strony nawet, gdyby okazało się to prawdą to szybciej przyjęłaby to do wiadomości niż śmiertelnik. Oni mieli trudniej z przyswojeniem takiej wiadomości po raz pierwszy. Dla wampirów zaś naturalne było, iż istnieją ludzie. W końcu od zarania dziejów się nimi karmili.
- Nie zamierzam. Mówię bardzo poważnie, ale chciałam to powiedzieć w chwili, w której brzmiałoby to nawet naturalnie. Tak, jestem wampirem. Jeśli się z tym oswoisz i zechciałbyś zadać szereg pytań dotyczących naszej rasy to służę pomocą. Ale jak mniemam na chwilę obecną potrzebujesz to przyswoić- odpowiedziała spokojnie rzucając mu łagodne spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 9:29 pm

To prawda, ludzie są oporni na wiedzę, więc on cały czas wiedział że się z niego nabija. Patrzył tak na nią poważnie nic nie robił, jednak źle mu się robiło, kiedy to czuł.
- Powiedziałem coś. Takie żarty nie są śmieszne, bynajmniej w moim przypadku. Nie bawi mnie to że zaczynasz mówić że jesteś wampirem...one nie istnieją, rozumiesz? Nawet jeśli pokażesz mi doklejane kły to i tak nie uwierzę, zapamiętaj. Nie jestem kimś kim można pogrywać, wmawianie mi że jesteś...krwiopijcą mnie obrzydza. Proszę przesatń, i tak mnie nie nabierzesz. A jedynie narobisz mi problemy, nie jestem stabilny psychicznie...przestań, kłamstwa nie są przyjemne. - Powiedział poważnie, jednak po chwili zamilkł i wpatrzył się w nią. Czyżby go zdenerwoała? Nie, jednak namieszała mu nieźle w głowie.
Co teraz? On nie uwierzy, nigdy.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 9:42 pm

Odetchnęła próbując przywrócić wewnętrzny spokój i dotychczasową harmonię. Co za chłopak. Czemu oni wszyscy musieli być aż tak naiwni i odporni na wiedzę? W dodatku na prawdę.
- Daj sobie to uświadomić. Nie zamykaj się na to, co mówię. Ja uświadamiam cię dyplomatycznie, więc powinieneś być zadowolony. Kiedyś mógłby zrobić to ktoś inny. Tyle, że zabierając twoją krew na tyle, by doprowadzić do śmierci. Nie bądź dzieckiem.- mruknęła póki co spokojnie zbierając myśli na kolejną wypowiedzieć, uprzednio analizując jego wypowiedź.
Spojrzała na niego wymownie, ale i z dezaprobatą.
- Ja też ci coś powiedziałam. Nie jestem osobą, która żartuje w tak mało wyrafinowany i tandetny sposób. Nie jest to moim celem. Jestem wobec ciebie fair i w gruncie rzeczy powinieneś być zadowolony, że nie jesteś dzisiaj moją ofiarą. Trafiłeś na lepszą stronę niektórych wampirów, dobrze? Zamiast się opierać spróbuj zrozumieć i się uspokoić. Lepiej wiedzieć jak jest niż potem stracić życie w niewiedzy. Albo posiąść ją podczas zdychania. Nie zamierzam pokazywać ci kłów, bo to żenada. Może i brzydzą, trudno. Nie zmienisz faktu, że są wśród was. Nawet nie wiesz jak często. Rozumiem, że jesteś niestabilny, ale nic innego nie możesz zrobić jak mnie posłuchać i się uspokoić. Możemy o tym porozmawiać tylko ogarnij się chłopie. Nie chcę tu zgonu. Zapamiętaj - nie kłamię. Jestem bezpośrednia i szczera, dlatego to mówię. Wiem, że wolałbyś w to nie wierzyć. - wyjaśniła ostrzejszym tonem, żeby do niego dotarło. Chwyciła nienaturalnie szybkim ruchem jego dłoń, po czym przyłożyła do swojej klatki.
- Czujesz? Nie... A wiesz dlaczego? Bo serce nie bije. Między innymi, dlatego nasze ciała są zimne, blade.- zostawiła jego dłoń patrząc na niego wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 9:50 pm

Być może, jednak skoro jest się już człowiekiem...trudno jest uwierzyć w istnienie tych istot, jednak zaczął się czuć dziwnie. Czyżby...mówiła prawdę? Ale...to nie możliwe. Złapał się za głowę.
- Słyszysz siebie? Też byś tak reagowała jak ja. - Burknął, jednak nie chciał jej przerywać. Słuchał do końca, analizując i patrząc na nią w ten swój dziwny sposób.
- Ale...to niemożliwe, jakoś nigdy o tym nie słyszałem, nie wierzę...- I właśnie w tym momencie przerwał, gdy wzięła jego dłoń i przyłożyła do swojego serca. Dziwnie się czuł...bo jakby nie patrzeć właśnie dotknął...jej piersi? Skrzywił się lekko, nie robił nigdy czegoś takiego, więc miał ochotę po prostu ją wziąść z powrotem, jednak ta trzymała.
Dopiero gdy minęła dłuższa chwila, mógł poczuć że jej serce nie bije, ręka jest zimna a ona cała blada, zaskoczony otworzył buzię z szoku. Jednak cały czas czuł się...oszukany?
- Ale...ale...- Nie mógł nawet z siebie słowa wydusić, gdyż aż tak był zaskoczony i zdumiony. Była wampirem? Krwiopicją? Istotą lepszą niż ludzie? Mówiła prawdę, widział to w jej oczach.
Jednak zaufanie łatwo jest podburzyć, może był to chory żart? Sam nie wiedział już w co wierzyć, lecz mogła wyczuć jak jego mur obronny na tą wiedzę pękł, teraz zaczął się naprawdę zastanawiać...to niemożliwe, powtażał sobie i patrząc w jej chłodne oczy.[/b]
Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 16Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10 ... 16  Next
 Similar topics
-
» Zrujnowany park
» Pomnik Piotrusia Pana
» Zrujnowany kościół
» Miejski park
» Park Promnitz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: