IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 16  Next
AutorWiadomość
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 26, 2013 10:08 pm

Skinęła głową w krótkim milczeniu.
- Słyszę, ale jestem z tobą całkowicie szczera. Byłam kiedyś takim samym człowiekiem, zwykłym jak ty. I wiesz co? Czasem pragnę tej normalności, braku czegoś szczególnego. Zostałam zamieniona w wampira przez jednego z nich. Niekoniecznie z własnej woli. To była kara, która im się wyjątkowo udała. Latami próbowałam się z tym pogodzić. Z tym, że jestem zupełnie kimś innym, odrażającym. Z czasem jednak zaczęłam szukać pozytywów i je znalazłam. Przestałam żałować. Czasem tęsknota przychodzi jednak sporadycznie. Nie patrzę za mocno wstecz. Jest dobrze tak jak jest. Również nie miałam pojęcia o wampirach do pewnego czasu. Tylko mnie nikt nie zdołał uprzedzić spokojnie tak jak ja ciebie. Zostałam postawiona przed faktem dokonanym stając się jednym z nich. Nie było łatwo zaakceptować samą siebie w innym ciele, z innymi zdolnościami. A najtrudniej było opanować pragnienie... Ale nie martw się. Nie każdy wampir zabija ludzi. Są inne sposoby dla nas, żeby było dobrze dla dwóch stron. -wyjaśniła patrząc na niego pobłażliwie. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie w dalszej relacji. Czy rasa coś zmienia? To tak jak rasizm, czy problem z czyjąś religią, albo orientacją. Mimo tego można rozmawiać. W czym problem?
- Jeżeli cię nie przekonuję to nie wierz... Mam tylko nadzieję, że nikt nie przypomni ci moich słów, ale drogą mniej spokojną. O wiele mniej.- mruknęła pod nosem.
- Dodam, że wśród was są Łowcy Wampirów. Stają się nimi jedynie zwykli ludzie od was. Mają odpowiednie bronie, a nawet jakieś moce. Łapią wampiry poszukiwane listami gończymi, albo tych, którzy zabijają ludzi. W pewien sposób was chronią. Dość skutecznie jednak nie zdołają przed licznymi ugryzieniami. Niektóre wampiry są konserwatystami i nie wyobrażają sobie odmówić przyjemności jaką jest zdobycie krwi prosto z waszych żył. Część natomiast zażywa tabletek krwi, a inni torebek wypełnionych krwią. Nigdy nie zastanawiałeś się dlaczego część uczniów chodzi do szkoły za dnia, a inni nocą?- zagadnęła zdziwiona. Przecież można się było czegoś domyślać. Zdawała sobie sprawę, że zaburzyła spokój i stabilność życia w niewiedzy chłopaka. Lepiej jednak, żeby się z tym oswoił i wiedział jak jest.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 27, 2013 9:07 am

Jednak on zaczął nie rozumieć jej słów, wszystko zaczęło mu się mieszać. Patrzył tak na nią dziwnie, nie czując już niczego. Nie był zły ani zadowolony, coś pomiędzy tym wszystkim. Jednak nie pragnął on takiego życia...lepiej żeby nie wiedział i mógł spać spokojniej.
Każde jej słowo zabrzmiewało w jego uszach a następnie w umyśle. Nic nie mówił a jedynie siedział sztywnie patrząc w przestrzeń dalej, czy kiedykolwiek będzie czuł co innego? Przelotnie spojrzał na wampirzycę, jasne blond włosy i ten wzrok...nigdy by nie sądził że takie istoty istnieją. Odetchnął cicho, jednak zagryzł dolną wargę i mruknął coś do siebie niezrozumiałego. Przeniósł wzrok na drzewa a potem na zniszczony las i budynki, stanowił łatwy łup dla wampira? Przecież był silny i wysportowany, sam nie mógł uwierzyć w to co słyszał.
- Mówisz o tym tak, jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie. - Wyznał, patrząc prosto w jej zabójcze oczy. Wtem złapał ją za rękę, chciał coś sprawdzić. Była ona zimna, wręcz lodowata jak powietrze zimą, brak widocznych żył, drobna i jasna...
Czy mówiła prawdę? Puścił ją, tym razem wzdychając ciężko i przetarł lekko oczy. Dalej nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. Cała jego spokojna harmonia została zniszczona przez kilka słów. Jednak wiedział, że myślenie o wampirach jako o złu koniecznym nie przyniesie mu dobrych dni. Nie czuł spięcia, był wyluzowany jak zawsze. Wiedział, że go nie zaatakuje. Należała ona do tych spokojnych wampirów o łagodnym usposobieniu, więc nie myślała chyba żeby pić krew z jego żył?
Wysłuchiwał teraz słów związanych z łowcami, na pewno nie chciał on do nich dołączyć. Dla niego życie gdzie cały czas ugania się za oszalałymi wampirami nie jest życiem...nie wyobrażał siebie mordującego krwiopijcę. Kolejne jej słowa były pewniejsze, jednak nie potrafił zrozumieć, dlaczego mu to powiedziała. Czy nie będzie ona ścigana za zdradzenie tajemnicy? Już niczego nie rozumiał, dotąd żył jako normalny chłopak z trudną przeszłością...a tutaj dowiaduje się o istnieniu wampirów.
- Dlaczego mi to wszystko mówisz? Dlaczego nie rzuciłaś się na mnie kiedy miałaś na to idealną chwilę? Wiesz co zrobiłaś z moim życiem? - Jego głos był lodowaty jak jego spojrzenie a oczy wydawały się być dziwnie blade. Nie czuł się źle...ani dobrze. Tyle uczuć i mieszanek w ni m powstało, acz zastanawiał się czy nie jest to sen. Nawet uszczypnął się lekko, żeby to sprawdzić. Nic, czyli była to rzeczywistość...jak to możliwe że jeszcze żyje? Dlaczego inni ludzie się tym nie przejmują?
Ktoś powinien ich był ostrzec...skoro istnieją wampiry to ile ludzi przez nich zginęło? Na pewno dużo, jednak oni cały czas żyli w niewiedzy i myśleli że są jedyni. Takie zaskoczenie i szok...są nie do opowiedzenia, nikt nie spodziewał się takich słów. Teraz zrozumiał, dlaczego istnieje klasa nocna. Ale po co mieszać ludzi z nimi? Wtedy powstanie więcej kłopotów niż by chcieli. Zamknął na moment oczy, nie czuł że żyje...niczego nie czuł. Jak to możliwe? Nie wiedział, ale przecież nie można tak stać i rozmyślać?
Co jeśli się na niego rzuci? Albo nadzwyczajniej w świecie odejdzie i nigdy jej nie spotka?
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 27, 2013 12:34 pm

Łagodnie lustrowała jego twarz szukając na niej czegoś niezrozumiałego. Nie dziwiła się, ze był w głębokim szoku, chociaż ten ustąpił. W tym momencie dostrzegała rozmyślanie, zadumę nad całą sytuacją. On musiał się uporać tylko z wiedzą na ten temat. Powinien sobie wyobrazić jak to jest przyswajać myśl, że jest się jednym z nich. Tak nagle odbierają ci człowieczeństwo. Przekleństwo i dar w jednym. Nie przyspieszała niczego. Postanowiła się nie odzywać do momentu aż sam czegoś z siebie nie wydusi.
Uśmiechnęła się do siebie zabawnie, kiedy wreszcie przemówił. Wbiła w niego rozbawione spojrzenie. Nie szydziła, ale po prostu została rozweselona w pewien sposób.
- Bo teraz dla mnie jest to najnormalniejsza rzecz na świecie. Żyję już kilkadziesiąt lat w tym wcieleniu. Zdążyłam się przyzwyczaić. A to ma swoje olbrzymie plusy. Tylko, że wygodniej byłoby mieć więcej mocy niż jedna. Tak to jest jak się jest dawniej człowiekiem. Czysta C, B, Szlachetna ma więcej. A co do wampirów... Jak się rodzą to jest dla nich oczywiste, że ludzie istnieją, bo niektórzy uczą swoje dzieci jak polować na ludzi. Krwawa prawda.- stwierdziła wyjaśniając wszystko chłopakowi.
Widziała, że nad czymś intensywnie się zastanawia.
- Masz moje zapewnienie, że nie ugryzę ciebie. Zresztą żadnego człowieka. Miałam przyjaciółkę nieco starszą od ciebie, ale również była człowiekiem. Mieszkała tak jak ty w akademii Cross. Całkiem niedawno. Też nie wiedziała nic o wampirach. Ale kiedy ją uświadomiłam spokojnie przyjęła to i żyłyśmy w przyjaźni dalej. To jest możliwe jeśli chcesz. Nie zaspokajam wami głodu- mruknęła, aby oświecić młodzieńca. Miała swoje zasady, których absolutnie nie łamała.
- Zresztą zawsze większość dobrych znajomych mam wśród ludzi. Spotykam się ze znajomym, który jest łowcą wampirów. I nic się nie dzieje złego.- uśmiechnęła się do niego z mrugnięciem oka. A za chwilę padła salwa słów Hika, toteż zebrała myśli na sensowną odpowiedź.
- Mówię, bo inaczej znajomość sensu nie ma. A im więcej uświadomionych tym lepiej. Dlaczego nie rzuciłam się na ciebie? Bo jak mówiłam nie atakuję ludzi. Domyślam się, że wywróciłam twoje życie do góry nogami. Musisz jednak je uporządkować w spokoju z tą wiedzą- odpowiedziała zerkając na jego dłoń, która sprawdzała czy jej dłoń jest ciepła. Właśnie dlatego między innymi lubiła ludzi. Mieli ciepłe ciało, bijące rytmicznie serce, które uspokajało. Aż tutaj je słyszała.

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 27, 2013 12:49 pm

Hikarohi zaczynał powoli rozumieć, ludzie którzy byli bladzi jak żywe trupy a także posiadali niezwykłą urodę byli wampirami. Nie mógł w to uwierzyć, tyle razy ich spotykał, mijał obok a ich wzrok był zawsze dziwny, jakby wygłodzony. Skrzywił się na tę myśl, tak jakby zawsze chodziła za nim śmierć. Jednak nie dołował się tym, zaufał jej a ona mu.
Gdyby nie chciała tego mówić, to by po prostu nie powiedziała. Czasami nie rozumiał jej, jednak była dobrą wampirzycą. Uśmiechnął się delikatnie.
- Prawda. Wiesz...nie jestem przyzwyczajony do takich...wiadomości. Które dotyczą czegoś zupełnie innego..innych istot. Czyli jesteś wyjątkowa? Należysz do żywych, pięknych trupów? To znaczy ludzi...- Skrzywił się lekko, jakby nie chciał powiedzieć tych słów. Jednak nie oczekiwał od niej odpowiedzi, już ją znał.
Zaprzyjaźnił się z wampirem. Na jej kolejne słowa, skinął lekko głową. Nieco mu ulżyło gdy to powiedziała, przynajmniej był bezpieczny i dzisiejszego wieczoru nie umrze...chyba.
- Mieszkała? Czyli gdzie teraz jest? - Zapytał, patrząc na nią uważnie. Jej głos był taki spokojny a zawierał w sobie tyle różnych uczuć. Jednak wyraz jej twarzy zawsze był nieodgadniony.
- O ile dam radę. - Zaśmiał się gorzko, patrząc na nią spokojnie. Ludzie byli ciekawscy, on do nich należał. Jednak nie zareagował jak wielu innych, którzy uciekali z krzykiem lub zdzownili po policję.
- Mimo iż jesteś niebezpiecznym krwiopicją nadal Cię lubię. - Wyznał szczerze na nią patrząc, gdyż takie słowa dobrze ją określały. Może jednak powinien był powiedzieć ''opanowanym wampirem'' ? Ech, mniejsza o to. Na pewno wie o co mu chodzi.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 27, 2013 3:21 pm

Ulżyło jej. Chłopak zrozumiał jaka jest prawda, przyswoił to, a w dodatku doszedł do słusznego wniosku, że Lilianne nie ma wobec niego złych zamiarów. Plus dotarło, że nie ma co wypierać tego wszystkiego z mózgu. W końcu pewne rzeczy trzeba było zrozumieć jakiekolwiek by one nie były. Odetchnęła z zadowoleniem słuchając wypowiedzi dziewiętnastolatka. Skinęła delikatnie głową.
- Nikt nie jest od razu przyzwyczajony, ale kiedyś trzeba zacząć. Nie dziwię się twojej reakcji, chociaż ja dowiedziałam się w inny sposób. Mam nadzieję, że nie będzie ci dane stać się kimś innym.- rzekła z lekkim uśmiechem. Fakt, że jest w tym duży plus jednak nigdy nie poczujesz ciepła wewnątrz, bijącego serca, nie umrzesz spokojnie ze starości. Patrzysz jak twoi śmiertelni przyjaciele kiedyś umierają. Tracisz zwyczajne uczucie bycia człowiekiem.
Machnęła lekceważąco dłonią.
- Od razu wyjątkowa. Nie, nie jestem wyjątkowa. Po prostu inna od waszej rasy. Chociaż jakby nie patrzeć wiele się nie różnimy. Może jedynie gdzieniegdzie fizycznie. Pod pewnymi względami.- wyjaśniła, a zaraz potem zaśmiała się melodyjnie na określenie padające z jego ust.
- Tak, jestem pięknym trupem. Na pewno nie człowiekiem. Niekiedy przez was określana pijawką, krwiopijcą, potworem, a czasem i wampirem.- mrugnęła do niego w beztroskim, zabawnym geście.
Zastanowiła się nad kolejnym pytaniem z żałosnym westchnięciem.
- Nie mam pojęcia... Zniknęła i nie daje znaku życia. Właśnie w tej sprawie muszę się spotkać z jednym człowiekiem. Wiem, że miała powód, by zniknąć. Albo coś jej się stało. Miałyśmy codziennie ze sobą kontakt, więc coś ważnego musiało się wydarzyć. Niewątpliwie - zamyśliła się na krótką chwilę. Szybko jednak podciągnęła kąciki ust w przyjaznym uśmiechu.
- Cieszę się. Ach, właśnie. Uraczyłbyś mnie swoim numerem telefonu? Lubię mieć kontakt ze znajomymi od czasu do czasu. To mi przypomina, że niedługo muszę spotkać się z córką...- mruknęła bardziej do siebie niż do niego. Przecież Natalie nawet nie wie, że Lil urządziła przeprowadzkę do centrum miasta jako znak nowego życia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 27, 2013 5:20 pm

Chłopak uśmiechnął się krzywo, jednak nic nie powiedział. Nie chciałby zostać wampirem, aż tak bardzo nie oszalał by odebrać sobie życie. Przeniósł wzrok w stronę zachodzącego już słońca.
- Przykro mi. - Powiedział spokojnie, patrząc na nią uważnie. Następnie wyciągnął się lekko i burknął coś do siebie pod nosem. Słuchał każdego jej słowa, wszystko z dokładnością i należytym szaucnkiem.
Kiedy skończyła, wyciągnął z kieszeni telefon i podał jej numer. Zapiał jej też i przeciągnął się delikatnie, jakby szykował się do wstania.
- Córką? Nie wyglądasz na matkę. -Przyznał szczerze zaskczony, może dlatego że była piękną wampirzycą? Być może, jednak on wiele rzeczy nie rozumiał.
Westchnął jednak cicho, wiedział że to już koniec spotkania. Powstał i wystawił rękę by i jej pomóc to zrobić. Wiedział jednak, że nie potrzebowała jego pomocy, była wampirzycą. Jednak z czystej grrzeczności wolał to zrobić.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 27, 2013 5:25 pm

Machnęła dłonią po raz kolejny i spojrzała na niego wesoło.
- Niepotrzebnie. Dawno się z tym pogodziłam. Już jest całkowicie w porządku i doceniam po części to, co mam- odpowiedziała zgodnie z prawdą, po czym zaczęła szykować się do wstawania. Jednak zanim to usłyszała chłopaka, który nie dowierzał w to, co przed chwilą powiedziała. Zawadiacko się uśmiechnęła spoglądając na niego z zaciekawieniem.
- Kolejny atut bycia wampirem. Nie starzejemy się wizualnie po osiągnięciu pewnego wieku. Ale owszem, jestem matką. Mam szesnastoletnią córkę, która powoli wkracza w fazę buntu, dlatego wolę mieć ją na oku- zaśmiała się pod nosem i zresztą krótko. Chętnie przyjęła pomoc we wstawaniu, toteż podała mu rękę zgrabnie się podnosząc.
- Dzięki za numer. Niedługo się odezwę. Gdybyś chciał o coś zapytać czy byś potrzebował pomocy, daj znać. Miło cię było poznać, do zobaczenia- mrugnęła do niego porozumiewawczo,po czym odeszła wolnym krokiem w swoją stronę.
[zt]
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Sie 28, 2013 7:11 pm

Wreszcie wróciła na stare śmiecie. Od chwili opuszczenia tego miasta minęło sporo czasu i sporo miała też na głowie, teraz po powrocie, też miała wiele do zrobienia, rozpakowanie się do starego pokoju i zajęcie się wieloma innymi rzeczami, które leżały w jej zakresie, jako służki Kaina i w ogóle jako osobie będącej w służbie wampira szlachetnego. Teraz jednak gdy uporała się z najważniejszymi rzeczami postanowiła zrobić sobie nieco wolnego i ponownie zwiedzić miasto, przypomnieć sobie stare śmiecie. To już chyba wejdzie jej w nawyk, gdyż to już jej drugi powrót w przeciągu ostatnich kilku lat.
Tak więc wybrała się na spacer, a swoją wyprawę rozpoczęła od dzielnicy południowej, gdyż ruszając z posiadłości swego pana, ta znajdowała sie najbliżej i całkiem po drodze. Nie chciała jednak chodzić między zrujnowanymi i walącymi się budynkami, więc swoje kroki skierowała do parku. Ten nie grzeszył pięknością, ale narzekać nie zamierzała. Było dość ciepło, więc było cienko ubrana i miała na sobie sukienkę, jasną, kwiecistą. Była bardzo blada, ale to u wampirów normalne, choć do trupiej bladości było jej daleko.
zaczesała włosy za ucho, rozglądając się na boki. Nie było tu zbyt wielu ludzi, szczególnie o tej porze, ale się nie bała. Wyczuła oddalającego się wampira, a także wyczuwała człowieka. Zaraz też odruchowo zerknęła w jego stronę, stojąc w miejscu. Ciemnowłosa wampirzyca ostatnio mało miała do czynienia z ludźmi inaczej niż przelotnie, to chyba przez życie jakie toczyła od wielu lat. Nadal tęskniła do człowieczeństwa i ta pustka w niej pozostanie już zawsze, ale zmienić tego nie mogła. Zrobiło jej się smutno i nawet nie zwróciła uwagi na to, że nadal stoi w miejscu gapiąc sie na chłopaka, który w tym momencie zupełnie nie zajmował jej myśli.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Sie 28, 2013 7:17 pm

Chłopak odprowadził wampirzycę wzrokiem, z delikatnym uśmiechem na twarzy. Jakby nie patrzeć, zyskała jego zaufanie. Po krótkiej chwili zniknęła z jego widoku a on sam wyciągnął się. Ciemne chumury przykrywały niebo, chyba będzie lać...a może tak tylko mu się zdawało? Nie minęła jednak chwila, gdy na swoim horyzoncie zauważył kolejną kobietę a wraz z nią wyszło słońce.
Dziwny obrót wydarzeń, prawda? Miała długie, proste, kasztanowa włosy...niebieskie duże oczy a na siebie miała sukienkę. Z początku nie przejmował się nią, w końcu była tylko człowiekiem. Jednak coś zaczęło go powoli niepokoić, dziewczyna zatrzymała się, patrząc na niego jak słup soli. Z początku myślał, że ktoś stoi za nim więc się obrócił. Pusto.
Nieco zdezorientowany, zaczął iść w jej kierunku jakby nigdy nic. Wtem zobaczył to, co spowodowało u niego ciarki na plecach. Była cholernie blada...za blada...wampir. Nie ukrywał swojego zniesmaczenia wymalowanego na swoich ustach. Cały czas nie mógł ich zrozumieć, niczego nie mógł...jednak czy od dzisiejszego dnia będzie spotykał same wampiry?
Kiedy był już blisko, zmierzył ją uważnym spojrzeniem by w pewnej chwili złapać ją za rękę. Była lodowata...nie czuł ciepła...ona naprawdę była wampirzycą.
- Jesteś wampirem...- Powiedział, puszczając dłoń i patrząc na nią zaszokowany.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Sie 28, 2013 7:47 pm

Jak zwykle dała się ponieść wirowi myśli, wspomnień i tęsknot. Nieznajomy chłopak był czymś w rodzaju inspiracji, a raczej czegoś, co ja w ten stan wepchnęło. Szybko o nim zapomniała, skupiając się tylko na swoich myślach. Poczuła smutek, a oczy zasnute mgłą zamyślenia przymrużyły się lekko. Czuła ogromną pustkę, która towarzyszyła jej od lat, dosłownie od momentu jej przemiany. Ale niczego nie żałowała, nie chciała żałować...
Drgnęła, zdając sobie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze chłopak, na którego sie gapiła, stał teraz tuż przed nią i jej wzrok był zbity gdzieś na wysokości jego klatki piersiowej, a po drugie, trzymał ją za dłoń. Następnie, wypowiedział słowa, które już całkowicie wytrąciły ją z zamyślenia i zmusiły do zejścia na ziemie. On wiedział czym ona jest. Zrobiła krok w tył, z wyraźną podejrzliwością. Rozejrzała się po okolicy jakby szukając zagrożenia. Nikt normalny nie podchodzi tak po prostu do wampira chyba, że to wariat albo łowca.
- O co ci chodzi?
Zgrywanie niewiedzy? Zgrywanie głupiej? No cóż, może tym samym dowie się czegoś więcej o tym, czego mógł chcieć od niej ten chłopak, choć to właśnie ona chwile temu gapiła się na niego jak wół na malowane wrota, choć tak naprawdę go nie widziała. Była w swoim świecie, czyli tam, gdzie czuła się najlepiej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Sie 28, 2013 8:03 pm

Hikarohi taki już był, dowiedział się o istnieniu wampirów i będzie podchodził do każdego. Był aż tak głupi? Być może. Każdy widzi go własnymi oczami wyobraźni. Była ona piękna, więc miał do tego pewność. Wszystkie wampiry są piękne, chyba. Jednak on stał przed nią poważny, wiedział jak szybko schodzi na ziemię i udaje że o niczym nie wie.
Był wariatem, to prawda. Jednak widząc jej lekkie przerażenie, potarł sobie dłonią czoło. Myślał, że się na niego rzuci...a jeśli ona naprawdę nim nie jest? Teraz to nie miał pewności.
- Przepraszam...już nic. - Rzucił z lekka rozkojarzony i jakby zawiedziony, jednak szybko ją minął jakby chciał zapaść się pod ziemię. Nie powinien był tego robić, obrócił lekko głowę by spojrzeć na wampira.
Chyba nie udało mu się osiągnąć tego co chciał, włożył ręce w kieszenie i westchnął z dezaprobatą. Czy on jest nie z tego świata? Prosił się wręcz o śmierć, może i miał coś z głową. Wierzył jednak, że nie była ona złą wampirzycą...a może go śledziła a gdy Lili odeszła...postanowiła wykorzystać okazję, że jest sam...nie, to nie może być prawda.
Jego kroki stały się coraz wolniejsze, aż w końcu się zatrzymał. Co on wyprawiał? Teraz wszyscy będą uważali go za jakiegoś szaleńca...ech, nieważne. I tak prędzej czy później zginie.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Sie 28, 2013 8:37 pm

Zaskoczył ją, po prostu ją zaskoczył. I nie ma się tu dziwić co do jej reakcji, gdyż postępowanie chłopaka było bardzo ryzykowne. Nikt o zdrowych zmysłach nie podchodzi do wampira, szczególnie, gdy takowego nie zna. On najwyraźniej wiedzę o wampirach miał od niedawna i nadal ył tym zachłyśnięty. Mogło to być dla niego niebezpieczne, gdyż nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. Ale co do Anais, była ona całkowicie nieszkodliwa. Jak na drapieżnika oczywiście. Nie lubiła krzywdzić ludzi i mimo tylu przeżytych lat jako wampir nie była w stanie pozbyć się resztek człowieczeństwa.
Była nieco skołowana i dlatego z początku nie zareagowała, gdy ten się wycofał. Musiał poczuć zakłopotanie i wolał się oddalić. Anais odwróciła się, patrząc jak zaczyna odchodzić, ale widziała też jak się odwraca w jego stronę. Moment zaskoczenia minął, Uspokoiła się i lekko uśmiechnęła, a zaraz potem ruszyła z miejsca. Wyciągnęła rękę w jego stronę.
- Zaczekaj!
Postanowiła go zatrzymać, choć nie wiedziała po co to robi. Może po to by go ostrzec? Poprosić go o to, by bardziej uważał? Tym razem miał szczęście, że trafił na Ankę, była bardzo potulna jak na wampira, ale nawet najbardziej łagodny wampir był drapieżnikiem, z którym igrać nie można było.
Dosyć szybko go dogoniła i dotknęła dłonią jego ramienia.
- Wybacz, ale mnie zaskoczyłeś. Nie powinieneś... nie powinieneś tak robić. To było nierozsądne.
Uśmiechnęła się łagodnie napominając chłopaka. Nie chciała go wystraszyć, ani też sprawić by czuł się głupio. Podeszła, a przynajmniej zamierzała do tego podejść bardzo na spokojnie i na pełnym luzie. Zaraz jednak dostała wiadomość i to od Sama. Westchnęła cicho i już wiedziała, że więcej czasu na zwiedzanie nie ma. Po raz ostatni uśmiechnęła się do chłopaka i odeszła. Musiała w końcu przygotowac paniczowi garnitur.

z/t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 2:34 pm

Okolica w jakiej panna Emily raczyła znaleźć się tego wieczora była jedną z tych, w których absolutnie nie powinna była przebywać z uwagi na jej własne bezpieczeństwo. Mimo to była tutaj, naiwna i nieświadoma zagrożeń czyhających na nią z każdego ciemniejszego kąta... rzecz jasna nie z własnej woli. Lub też po części jak kto woli, wszak do miasta wybrała się na zakupy. Nie byle jakie zakupy, nie dbała szczególnie o takie drobiazgi jak ubrania i biżuteria... jej akademicki pokój wymagał jednak nieco więcej koloru. Emily, to trzeba powiedzieć od razu, była estetką i nie potrafiła żyć w takim miejscu. Na szczęście kilka obrazków i wazon z kwiatami powinny zdecydowanie poprawić atmosferę! Mieszkanie samemu niezbyt jej odpowiadało, chociaż powinna była do tego przywyknąć. W domu rodzinnym miała jednak służbę, która nie często dawała jej możliwość nacieszenia się nieskrępowanie własnym towarzystwem. Ha, niczego nie insynuuję! W każdym razie robiło się późno, a nie przywykła do tego typu zabudowań dziewczyna miała problemy ze znalezieniem drogi z powrotem do szkoły. Jakaś miła osoba zdradziła, że to najkrótsza droga i ona była naprawdę gotowa w to uwierzyć. Niestety, coś za coś, ładnie to tu nie było. Na szczęście jednak, również tutaj udało jej się na kogoś trafić... tylko czy warto ufać osobie spotkanej w miejscu takim jak to? Wydawał się wystarczająco zadbany, by stwierdzić, że raczej nie mieszka w tej części miasta i nie mając większego wyboru panna Emily podeszła do niego chyląc delikatnie głowę w geście powitania. Uśmiechnęła się uprzejmie, nim się odezwała.
- Witam... nie wiedziałby pan przypadkiem, czy to dobra droga do Cross Academy? Tak mi powiedziano.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 2:41 pm

Chłopak odwrócił się w stronę wampirzycy, milczał i patrzył się na nią z lekkim osłupieniem. Dopiero po chwili poczuł jak dotyka jego ramienia, przeszedł go nieprzyjemny dreszcz. Milczał i przez moment zastanawiał się nad jej słowami.
- Wiem.- Mruknął, jednak ta po chwili dostała wiadomość i uśmiechnęła się do niego. Niebiesko-włosy odwzajemnił delikatny uśmiech i odprowadził ją wzrokiem. Wtem kiedy sam zaczął już iść zauważył blond włosą dziewczynę. Jednak jego spojrzenie szybko przeniosło się w inną stronę, lecz tamta widocznie szła w jego kierunku.
- Witam. Cóż, jeżeli miałabyś ochotę zostać czyjąś kolacją to jest to świetna droga do niej. - Powiedział obojętnie wzruszając barkami po czym zaczął iść. Jeżeli ta zdecyduje się iść za nim, mogła usłyszeć jeszcze kilka słów.
- Panienka jest niedaleko Akademii, możesz iść tam ze mną. W sumie nie mam tam jeszcze pokoju...no, ale jakiś się znajdzie. - Odparł spokojnie idąc przed siebie. Nie wiedział czy wie ona o wampirach czy też nie, w sumie nie wyglądała na taką...ludzie wtedy unikają takich miejsc. W sumie miała szczęście, że natknęła się na zupełnie nieszkodliwego ucznia akademii. Lepsze to niż wygłodniały wampir.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 2:52 pm

Blondynka powstrzymała się od prychnięcia na uwagę chłopaka i sposobu w jaki do niej mówił... rozumiała, dlaczego niektóre tematy są tabu i tym bardziej dziwiło ją to nieznane miejsce. Mężczyzna, który okazał się chłopcem i to na tyle śmiałym, by zasugerować coś podobnego musiał również być uczniem Cross Academy. A może nie? Nazwał ją panienką, więc pewnie służy komuś, kto się tam uczy. Jednak dotarło do niej to ostrzeżenie, nie wolno jej się kręcić po tej okolicy. Cóż, miała szczęście trafić akurat na niego i nie wiele myśląc podążyła za nim, choć jaki miała powód by mu akurat ufać? Ano żaden, ale ufała niezdolna zrozumieć, że ktoś może chcieć jej zagrozić.
- Więc w tej szkole istnieją dormitoria dla służby? - Zapytała szczerze zaciekawiona, a w jej głosie nie było cienia złośliwości. Również nie dosłyszała się sarkazmu w jego poprzedniej wypowiedzi i teraz myślała, czy byłaby możliwość sprowadzenia do szkoły Margo, jej osobistej pokojówki.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 3:00 pm

Hikarohi taki już był, jednak nie miał pojęcia że dziewczyna jest jakąś arystokratką...w sumie, kogo to obchodziło? Wiedział, że za nim podążała. Na jej słowa prychnął znacząco, patrząc na nią z rozbawieniem.
- To jest szkoła, nie pałac. - Burknął, jedynie zerkając na nią. Widać, że była nowa i zupełnie nieświadoma tego co się tutaj działo. Jednak nie zamierzał jej ostrzegać, go ostrzegła wampirzyca...ją być może kiedyś też. Jednak najpierw trzeba się nauczyć przetrwać, w końcu chyba nie najlepiej jest być czyimś obiadem.
- Jesteś nowa, prawda? - Nie musiał w sumie pytać i tak mało co go to obchodziło. Niebieskowłosy taki już był, nieufny i chłodny. Jednak teraz nie był może w najlepszym humorze, więc łatwo może go zdenerwować. Nie wychowywał się on w końcu w takiej rodzinie jak Emily.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 3:17 pm

A jednak uczeń... faktycznie, przeceniła szkołę jeśli w ogóle wzięła taką możliwość pod uwagę. Naprawdę była zdana na siebie. Jednak jeśli faktycznie ta szkoła nie pasuje do standardu, w którym przyszło jej żyć to może uda się opłacić którąś z uczennic, by wykonywała dla niej te wszystkie kłopotliwe prace? Na pewno znajdzie się ktoś, kto potrzebuje dodatkowej gotówki. Tylko czy to dozwolone? Przez chwilę przeszło jej nawet przez myśl zapytać tego chłopaka, jednak zmieniła zdanie natychmiast. Nie wygląda jakby był w stanie sobie poradzić z tego typu zadaniem.
- Tak jest, jestem nowa. - To chyba nie było żadną tajemnicą, prawda? Emily chętnie podjęła się rozmowy, nie zważając na olewający stosunek chłopaka do niej. - Ty również musisz być nowy, skoro nie masz jeszcze pokoju... czy może twoja rodzina mieszka w tym mieście?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 3:24 pm

Cóż, Hikarohi z początku ją olewał...jednak potem nieco się zainteresował. W końcu nie chciał wyjść na kogoś chamskiego...ni chyba, że jest już na to za późno. Błękitnooki z pewnością nie nadawał się na jakiegoś służącego, wolał być niezależny i obojętny. Im mniej się wie tym lepiej, sam fakt o wampirach spowodował u niego silne zaskoczenie. Jak więc miał się zachowywać?
- Tsa...można tak powiedzieć. Właśnie miałem się zameldować...- Mruknął bardziej do siebie niźli do niej. - Nie mam rodziny/ - Rzekł, na wzmiankę o niej. Z pewnością tamta uzna go za jakiś margines społeczeństwa, jednak na szczęście było mu to wszystko obojętne. Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz.
- Tak w ogóle to jak się nazywasz? - Rzucił niby spokojnym głosem, racząc obdarzyć blondynkę swoim w miarę miłym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 3:41 pm

Dziewczyna przyspieszyła kroku, by się z nim zrównać i spojrzała na niego podekscytowana, aż oczy jej zaświeciły. Jednak mieli ze sobą coś wspólnego, czy to nie jest idealny powód, by zawiązać pierwszą szkolną przyjaźń?
- Ja też już prawie nie mam! - Zawołała jakby było się czym chwalić. Faktycznie, została jej matka... i ojciec, który nie był naprawdę jej ojcem, więc nie uważała go za rodzinę. Nie była specjalnie zżyta z rodzicami, więc podobne myśli nie miały już dla niej znaczenia. Nie rozumiała też, że ten chłopak może czuć się w tej sytuacji zupełnie inaczej niż ona. Jej kroki wydłużyły się nieznacznie starając się nadążyć za jego tempem marszu... wszak był sporo wyższy. Przebierała nogami, nie tracąc jednak swojej arystokratycznej postawy. Oczywiście zwróciła uwagę, że osoba pytająca o czyjeś imię sama powinna się pierw przedstawić. Miała jednak na uwadze fakt, że chłopak pochodził od biedoty i zapewne jego maniery na tym ucierpiały. To nic, ona była wyrozumiała wszak pomógł jej i uchronił przed możliwym niebezpieczeństwem! - Nazywam się Emily Prevett... pochodzę ze Szkocji. A ty?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 3:53 pm

Cóż, miała rację. Chłopak był bardzo wysoki, toteż jego kroki były znacznie dłuższe niż jej. Czasami nawet podbiegać musiała, a ten uśmiechnął się tylko krzywo. Z jej słów zaśmiał się lekko by w pewnej chwili przeczesać ręką swoje włosy. Jako że należał do drużyny koszykówki musiał sporo trenować. W sumie z piłką u boku czuł się znacznie lepiej niż z dziewczyną. Hikarohi nie był biedny, oczywiście że nie. Dostawał kasy sporo..miał ''bogatych przyjaciół'' Więc nigdy na nic nie żałował, na ubrania też nie. Wolał wyglądać jak gość a nie jak obdartus...co prawda nie był uczony jak ona. Należał do nieco innego towarzystwa...
- Hikarohi Karkaushita, pochodzę z Meksyku. - Mruknął, choć tak naprawdę wszystko było mu obojętne. W sumie nigdy niczym się nie interesował, nie lubił zadawać pytań. Westchnął lekko...jakie teraz mieszkanie będzie musiał znaleźć? W sumie to nie wiedział, za pewne zamieszka sam. Nie znał innych uczniów...no prócz świeżo poznanej Emily. Znajomości nigdy nie za wiele, jednak on w zupełności wolał trzymać się na uboczu. Taki już miał charakter...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 4:12 pm

Nazwisko chłopca brzmiało blondynce dziwnie japońsko... być może gdyby mniej ufała ludziom natychmiast zorientowałaby się, że faktycznie takie było. Ten pierwszy etap znajomości mieli już za sobą, z pewnością będą się teraz rozpoznawać na korytarzu, a to już coś. Emily przyjrzała mu się oceniając przekrzywiając głowę... zgadywała, że należy on do klasy dziennej, gdyż ci z nocnej których zdążyła zobaczyć z daleka byli naprawdę piękni. Zastanawiało ją jaka selekcja panuje w szkole, gdyż sama nie miała większych braków. I z pewnością trudno byłoby jej zarzucić, że jest brzydka choć tamci ludzie nawet ją wprawiali w kompleksy. To musiała być japońska elita, może jakieś stowarzyszenie? A może ich rodzice mieli wpływy w szkole? W każdym razie przepaść między klasą dzienną a nocną była dostrzegalna nawet dla niej. Rzecz jasna nie miała zamiaru marnować swojego czasu na rozwikłanie tej zagadki... chciała poznać ten kraj, a jeśli chciała dalej się w nim uczyć jej wyniki musiały być przynajmniej zadowalające.
- Byłam w Brazylii... ale na następne wakacje pojadę do Meksyku! - Zapewniła chłopca z uśmiechem. Zastanawiało ją, dlaczego do tej pory nigdy nie pomyślała na dłużej o tym kraju, teraz potrzeba odwiedzenia go rosła im dłużej znała Hikorohiego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 4:25 pm

Cóż, gdyż tak naprawdę jego rodzina pochodziła z Japonii. Potem przeprowadzili się do Meksyku no i tam zostali w sumie Hikarohiemu było wszystko obojętne skąd pochodzi. Dla niego było to bez znaczenia. W sumie częściej będą się spotykać na wf'ie, w końcu zamierzał kiedyś być sportowcem. Dla chłopaka było to w sumie obojętne, czy ktoś należał do nocnej czy dziennej klasy. Nawet ci z drugiej byli bardzo piękni...takie już uroki Japonii. Wiele osób z przeróżnych krajów zjeżdżało się do Akademii. Jednak skąd niebieskowłosy będzie mógł wiedzieć, że niedługo będzie należeć do nocnej klasy? Właśnie...wystarczy że to co ma się stać, się stanie i koniec. Chłopak zginie i już nie będzie taki jak zawsze...normalnie żywe trupy. Z każdym dniem musiał się uczyć, lepiej żeby sportowiec coś potrafił...wykształcenie robi swoje. W sumie to nie dawno dowiedział się, że Nocna klasa to inaczej ''wampiry'' Jednak nie będzie tego nikomu mówił, jeszcze go za to ukażą. Na jej słowa uśmiechnął się lekko.
- Jak sobie chcesz, ale pamiętaj że jest tam strasznie gorąco...- Zaśmiał się lekko z uśmiechem, cóż nawet ją polubił. Trudny z niego charakter był, jednak czuł się przy niej sobą. To chyba dobry znak, czas zacząć od nowa. On w sumie nie wiadomo czy będzie chciał tak wyjeżdżać...w końcu jego miejsce było już tu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 4:42 pm

- Pamiętam... to było straszne na dłuższą metę. - Dziewczyna zadrżała znacząco i objęła się ramionami, jakby było jej zimno, a nie gorąco. - Szkocja jest deszczowa i chłodna. Zgaduję, że ty nigdy nie musiałeś "cieszyć się słońcem, póki możesz". Ale tak naprawdę, to ja nie lubię... więc chociaż rzadko wychodziło to i tak wolałam spędzać ten okres w domu. - Dziewczyna paplała nie zrażona na błahe tematy, nigdy jednak nie dzieląc się ważniejszymi szczegółami swojego życia. Dawno nie miała okazji tak swobodnie sobie z kimś pogadać i teraz nie zamierzała wypuścić jej tak łatwo. Chociaż chwilę już szli, więc pewnie niedługo będzie widać szkołę... zdała sobie sprawę, że nie wie w jakiej chłopak jest klasie. Zgadywała, że nie w jej... było małe prawdopodobieństwo na tylu uczniów akurat tak trafić. - Zgaduję, że nie zobaczymy się na zajęciach... wydajesz się starszy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 5:07 pm

Spojrzał na jej reakcję troszeczkę zaskoczony, nie był pewien jak się ma zachować. Cóż, pochodziła z bardzo nieprzyjemnych terenów...za pewne dla błękitnego była by to całkiem miła odmiana. Uśmiechnął się lekko do siebie.
- Cóż, mi tam nie przeszkadza jak jest chłodno lub pada deszcz...wiesz co? Nawet go lubię. - Mruknął, jakby był zaskoczony swoją wypowiedzią. W końcu nie często zdarzało mu się tak polubić coś co właśnie wypowiedział. On w sumie mało rozmawiał, jednak dzięki rozmowie z Lili stał się nieco bardziej otwarty niż zazwyczaj, to chyba wielki plus, nie? Uśmiechnął się lekko na jej słowa, jednak spoważniał na moment. W sumie to niedługo opuści on szkołę.
- Zostało mi pół roku nauki i koniec. Ruszam na studia. - Mruknął jakby niezadowolony. Zbytnio nie chciało mu się opuszczać Akademii, jednak czas robi swoje. Nie mógł robić tak jak chciał, więc skrzywił się lekko. Zostanie sportowcem i dołączy do jej znanej drużyny...no jeśli mu się uda.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 07, 2013 5:39 pm

- Rozumiem... jaka szkoda. - Głos dziewczyny brzmiał, jakby na prawdę tak myślała i w sumie to była prawda... pierwszy znajomy w nowej szkole, a za kilka miesięcy ją opuszcza. W każdym razie jej zostało jeszcze trochę roboty związanej z przeniesieniem, również podejrzewała że będą chcieli przydzielić jej współlokatorkę... to dla Emily zupełna nowość i szczerze to w cale nie była pewna, czy tego chce. Teraz na pewno nie, chciała zasmakować trochę wolności z dala od domu i robić to co jej się podoba. - I co będziesz studiował? Masz jakieś marzenia?
Ona również jakieś tam miała, niestety jej przyszłość dosyć się z nimi rozmijała. Chciała być archeologiem jak jej dziadek, jednak wiedziała że czeka ją życie za biurkiem... ewentualnie na sali sądowej, co jeszcze gorsze. Nie zamierzała sprzeciwić się rodzicom, była posłusznym dzieckiem. Zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 16  Next
 Similar topics
-
» Zrujnowany park
» Pomnik Piotrusia Pana
» Zrujnowany kościół
» Miejski park
» Park Promnitz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: