IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5 ... 7, 8, 9 ... 13 ... 18  Next
AutorWiadomość
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Lis 16, 2013 10:08 pm

Spojrzała na mężczyznę i westchnęła cicho. Chyba przywykła do tego, że ma obserwatorów w takich sytuacjach. Podniosła się powoli i lustrując go od dołu do góry mruknęła coś do siebie. Wyzuwała coś dziwnego w powietrzu, lecz sama nie do końca wiedziała co. Inną sprawą było to, iż od faceta ewidentnie biła świadomość, że do normalnych nie należy.
- Nic mi się nie stało.- Powiedziała cicho i spojrzała mu w oczy. Odważnie, nie zamierzała bowiem uciekać, bo spotkała kogoś nieznajomego. Cóż z tego, że była w opuszczonym parku? Nocą? Nie należała do tchórzy. Poza tym, gdyby groziło jej niebezpieczeństwo, najmniej rozsądnym byłoby odwracać się do napastnika plecami i uciekać. Gdyby był wampirem i tak by ją dogonił, wiedziała to aż za dobrze.
- Przepraszam, że przeszkodziłam. - Uśmiechnęła się lekko, przepraszająco. W tym momencie nie przeszkadzało jej nawet to, że się z niej śmiał. Była zbyt zmęczona, by myśleć o tym, co inni sobie o niej myślą. No chyba, że był to jej brat, ale i od tych myśli chciała chwilę odpocząć. Najzwyczajniej w świecie, na chwilę przestać myśleć o czymkolwiek. Tak, chciała zgłupieć i zapomnieć o problemach!

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Lis 16, 2013 10:30 pm

Dziewczyna wyglądała na całkiem młodą, a to już coś. Zel' dokładnie zlustrował ją wzrokiem od stóp po sam czubek głowy, to że był psychiczny nie znaczy, że nie mógł sobie czasami popatrzeć na kobiety w normalnym sposób, w taki który wszyscy inni oprócz niego zawsze robią, bo skoro ma przyklejoną etykietę to tak musi być? No nie sądzę. Uśmiechnął się delikatnie kiedy stwierdziła, że wszystko było dobrze, że wszystko było na swoim miejscu no i oczywiście że nikt nie ucierpiał na tym bardzo.
-Jestem.... - w tym momencie przerwał w jego głowie ciągle przeplatały się dwa imiona dwóch różnych osobowości, szczerze to było jak tortura i to wielka tortura. Zamilkł przez jakąś dłuższą niezręczną chwile po czym uśmiechnął się szeroko do niej.
-Mów mi Zel'. Wyglądasz mi na uczennice, pozwalają wam wychodzić o tak późnych porach z akademików? - uśmiech nie znikał mu z twarzy, czyżby coś kombinował? Było w nim coś intrygującego to z pewnością, mimo że nie nalezał do normalnych, to mimo to coś wciąż w nim było nie? Zacznijmy od tego, po jaką cholerę jej się w ogóle przedstawił, naprawdę miał źle w głowie. Wsadził obie ręcę w kieszenie po czym wyciągnął kolejnego papierosa, oczywiście gestem wcześniej podstawił pod jej nos. Brat nie widzi, więc pewnie wolno jej dużo rzeczy. Jeśli nie będzie chciała to po prostu schowa, oraz odpali sam sobie nie zwracając na nic uwagi. Przetarł leniwie jedno oko a następnie ziewnął, nie spuszczając z dziewczyny tego przebijającego świdrującego spojrzenia.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Lis 16, 2013 10:44 pm

Była młoda, choć wcale się tak nie czuła. Odkąd pamiętała musiała pracować i dbać o siebie. Jak i o swoje rodzeństwo. Z tego powodu już od dawna nie uważała się za dziewczynkę. Mimo to ciągle była nastolatką i chyba powinna przestać o tym zapominać.
Spoglądała na niego zaciekawiona, jednocześnie ostrożna. Nikt normalny, chyba, że byłby bardzo naiwny, zapominałby o ostrożności w takiej sytuacji. Nieznajomy zaczął się przedstawiać i zamilknął na dłuższą chwilę. Nie mówiła w tym czasie nic, ale bacznie mu się przyglądała. Czyżby nie pamiętał jak ma na imię? A może kryło się za tym coś innego? Coś, co powinna wiedzieć?
- Miło mi. Jestem Irina, ale możesz mi mówić Irisviel. - Mruknęła wesoło i uśmiechnęła się szeroko. - Cóż, to dosyć skomplikowana sprawa. Nawet nie wiem, czy dalej mogę nazywać się uczennicą. - Zaśmiała się pod nosem i lekko podrapała po głowie. Westchnęła ledwie dosłyszalnei i spojrzała na papierosy, które powędrowały w jej stronę. bez chwili wahania sięgnęła po jednego i podziękowała nowo poznanemu mężczyźnie.
Irisviel nie paliła. Przynajmniej rok temu, wiele jednak zmieniło się podczas jej nieobecności. Pewnie braciszek nie pochwali kilku jej nowych cech, ale nic na to nie mogła poradzić. Taka już była.
Gdy Zel podpalił jej papierosa, zaciągnęła się lekko i przymknęła oczy. Po chwili spojrzała na niebo i wypuściła kłębek dymu. Czuła na sobie jego wzrok, co sprawiło, iż lekki rumieniec pojawił się na jej policzkach. Plus, uczucie komfortu uleciało wraz z dymem papierosowym.
Nie była zbyt rozmowna. Co jednak miała mówić nieznajomemu? I tak było po niej widać, iż nie jest w nastroju na miłe pogaduszki.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Lis 16, 2013 11:25 pm

Wiadomo była bardzo młoda, powinna się tym cieszyć dopóki jest taka, wiadomo można zrozumieć że mogła mieć ciężkie życie, ale czy da radę przebić dwadzieścia lat odsiadki w szpitalu psychiatrycznym? Dwadzieścia lat dzień w dzień w tym cholernym więzieniu bez klamek, Pobyt tam na pewno zmienił go na coś gorszego, na coś co teraz nie daje sobie rady w normalnym życiu, coś co Irinka może dopiero zobaczyć jak go zdenerwuje, ale przynajmniej nie musi sie tego obawiać dopóki jest dla niego miła prawda? Ludzkie kobiety mają coś w sobie, coś co przyciąga jednak to jest temat na inny czas. Kiedy mu się przedstawiła wcale nie wiedział czy to było naprawdę, czy też może to była jakaś iluzja, w jego głowie zdarzało się słyszeć wiele rzeczy, bardzo wiele przypadków kiedy nie potrafił rozróżnic rzeczywistości od tego co się tam działo, od jego małego pokręconego świata wewnątrz niego. Jego spojrzenie robiło się jakby przerażające, po prostu tak miał, a powiem że nie umiał się zachowywać przy kobietach, nie miał pojęcia, że to ją może krępować albo coś w tym stylu, zupełnie go to nie obchodziło, ponieważ sobie z tego wcale nie zdawał sprawy. Dotarło do niego w końcu że Irina to było imię, na co tylko się uśmiechnął. Oczywiście że podpalił jej papierosa, tak samo zrobił ze swoim a następnie wpakował łapy w kieszeń i słuchał z zaciekawieniem co miała do powiedzenia, moze nie było tego za wiele, ale on akurat miał ochotę z kimś pogadać, ah i jeszcze ten rumieniec, no no to dla mnie wielki komplement.
Irina... Irina to całkiem ładne imie, powiedz mi czemuż to nie mogłabyś się dalej nią nazywać? Jaki mroczny sekret skrywasz pod tą piękną zasłoną. - czyżby zdobył się na komplement? Możliwe, w jego stylu to wyglądało zupełnie inaczej, ale przynajmniej Irisviel może być z siebie dumna, nie rzuca jej komplementów jakiś frajer a sam Zel' . Chyba pierwszy raz od bardzo dawna powiedział coś takiego do ludzkiej dziewczyny, BA do jakiejkolwiek kobiety. Wydawał sie być zaciekawiony nią co raz bardziej, jeszcze chwila a możliwe, że przestanie o niej myśleć jako o przekąsce.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Lis 16, 2013 11:37 pm

Przez chwilę, owszem, jego wzrok ją krępował. Mimo to, powoli zaczęła się do niego przyzwyczajać i jedynie lekko się rumieniła. Była nawet w stanie spojrzeć mu w oczy z delikatnym uśmiechem. Była blada, zmęczona. Powinna spieszyć się do brata, ale w tym momencie, ku własnemu zdziwieniu, nie przeszkadzało jej spędzanie czasu z nieznajomym. Nie zapomniała jednak, iż znajdowała się w mieście pełnym wampirów i tylko świadomość tego powstrzymywała ją przed całkowitym wyluzowaniem się.
Dłuższa chwila ciszy jaka zapadła po jej wypowiedzi zdziwiła ją już trochę mniej niż poprzednio. Najwidoczniej trochę musiało minąć, zanim dotrą do niego informacje. Nie przeszkadzało jej to. Na jego słowa zarumieniła się bardziej i zawstydzona spojrzała na własne stopy.
- Dziękuję. - Nie często zdarzało się, by ktokolwiek mówił, iż jej imię jest ładne. - Przestałam go używać, gdy uczyłam się w Anglii. Ale cóż, nie powiem, bym za nim nie tęskniła. - Sama zamyśliła się na chwilę. Patrzyła na jego twarz, prosto w jego oczy. Dopiero po jakimś czasie zorientowała się, że to chyba odrobinę niegrzeczne. Chrząknęła cicho.
- Mroczny sekret? - Przypomniało jej to coś. Jedną z ostatnich rozmów z bratem. - Mój brat mówił, że każdy ma jakiś mroczny sekret, a w szczególności kobiety. Zawsze wydawało mi się, że to stwierdzenie mnie nie dotyczy. Ale może jednak? - Mruknęła cicho, zaciągając się papierosem i uśmiechając do niego ciepło.
Nie miała pojęcia kim był, jak duże niebezpieczeństwo groziło jej w jego obecności. W tej chwili jednak poczuła, że cały stres i napięcie gdzieś uleciały i aż zachciało jej się z nim porozmawiać.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 12:00 am

Przyzwyczaiła się do jego wzroku? A to całkiem nowe doświadczenie, każdy po jakiejś chwili miał go dość, a wtedy Zel' robił się bardzo zły, no jak widać Irinie to wcale nie groziło, mądra z niej dziewczyna. Doskonale widział w jakim stanie się ona obecnie obraca, widział ze jest zmęczona, tylko czym? Co tak późno robiła poza granicami bezpiecznej akademii gdzie Cross trzymał wszystkie pupilki bezpieczne, żeby nie dopadła ich polityka tego miasta. Dobrze że miała sie na baczności , z nim nigdy nic nie było wiadomo, chociaż nie wykazywał chociaż najmniejszej chęci zrobienia jej krzywdy, wręcz przeciwnie. Tak jak mówiłem, nie miał doświadczenia z kobietami więc nie wiedział jak się zachowywać, był po prostu sobą tym samym świrniętym maniakiem którego tak wszyscy kochali. Uśmiechnął się pod nosem kiedy spuściła wzrok, nie wiedział że jest w stanie tak zadziałać, jest jak mówiłem niezbyt doświadczony ale co sie dziwić komuś kto połowe życia przesiedział u psycholi i czubków? No cóż. Mroczny sekret, jego sposób mówienia może był dziwny, przez szaleństwo w jego głowie, ale na pewno był niezwykły a takze intrygujący, no bo który facet zaczyna wyjeżdzać takimi rzeczami hm?
-No sekret, sekret zdradź mi go. Nie możesz się nią nazywać, dlaczego? - Zel' był bardzo ciekawski chociaż w jego głowie cały czas słyszał Zeke'a który moralizował mu jak to jest niegrzeczne i tak dalej, ale wcale sobie nie robił z tego żadnego problemu. Wysłuchał kiedy mówiła o swoim bracie po czym delikatnie się uśmiechnał i zaśmiał się pod nosem robiąc jeszcze bardziej przenikliwe spojrzenie po czym kończąc papierosa rzucił go na ziemię i przydeptał butem.
-Każdy z nas ma jakiś sekret. Mądry ten Twój brat. - zaśmiał się cicho, on najwidoczniej miał słabość do tych ludzkich, no ale cóż tak to już bywa! No tak samo jak on nie zdawał sobie, że dziewczyna z którą całkiem dobrze się rozmawia jest siostrą łowcy który pewnie bez mrugnięcia okiem by go pociął na miejscu za samą rozmowę z jego ukochaną młodszą siostrzyczką nie?

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 12:14 am

Dziewczyna dopaliła papierosa, po czym zgasiła go przydeptując butem. Zawiał chłodniejszy wiatr, więc opatuliła się szczelniej kołnierzem kurtki. Patrzyła na niego przekrzywiając lekko głowę. Był ciekawski, co normalnych ludzi musiało dosyć mocno denerwować. Ją jedynie rozśmieszało. Dźgnęła go palcem w ramie i uśmiechnęła się szeroko.
- Ciekawość prowadzi do piekła, nie słyszałeś o tym? - Spojrzała na niego tajemniczo. Właściwie, sama nie wiedziała, co odpowiedzieć na to pytanie. Kiedy właściwie i dlaczego zaczęła posługiwać się przezwiskiem? Zaczęło się od kolegów w Anglii, ale dlaczego nawet tutaj, w Japonii kazała nazywać siebie Irisviel? Czyżby tak bardzo chciała odciąć się od swojej przeszłości? A może chciała upodobnić się do brata, który od dawna już używał pseudonimu? Tak, to byłoby w jej stylu. W końcu wszystko, co dotyczyło Ravena było dla niej idealne.
- Mądrzejszy niż się wszystkim wydaje. Ale pewnie nie będzie chciał ze mną teraz rozmawiać... - Mruknęła cicho spoglądając w ziemię. Dłoń, którą miała w jego stronę wyciągniętą zacisnęła delikatnie na jego rękawie. - Byłam bardzo złą siostrą - Zaśmiała się lekko i ponownie spojrzała na jego twarz. Tym razem jednak było widać, że jest smutna.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 12:38 am

Była całkiem ciekawa jak na ludzką dziewczynę, a co najlepsze coraz bardziej on stawał się nią zainteresowany, aż wyciągnął ręce z kieszeni kiedy dotknęła go w ramię, piekło? Proszę Cię, on jest tam jedną nogą od dawna.
-Nie dość że jestem już tam dawno, to jeszcze jakiś skurwiel siedzi na moim tronie. - uśmiechnął się do niej a następnie zaśmiał się cicho z tego co sam powiedział, Azazel był po prostu idącym na żywioł dziecinnym facetem, Zeke jeśli gdzieś tam jest i w ogóle widzi co się tutaj dzieje to się przewraca z boku na bok. Dziewczyna chyba z całym szacunkiem przeceniala swojego brata, wcale nie był taki idealny jak jej się mogło wydawać, ale młodsza siostra która od zawsze go ubóstwiała, wcale się do tego nie da przekonać, nawet jakby zrobić coś okropnego na jej oczach. Założył ręcę na klatkę piersiową krzyżując je i spoglądnął na nią przenikliwie przechylając głowę, jakby chciał się zniżyć do jej punktu widzenia. Była całkiem urocza, długie włosy na pewno robiły swoją robotę, te okulary no i oczywiście wzrost, niskie dziewczyny są zajebiste.
-Mądrzejszy niż się wydaje? Mówisz że jest niedoceniany? - w tym momencie złapał się za głowę, przykucnął i zasyczał jakby zaczęła go cholernie boleć głowa.
-Skończ.... - powiedział zupełnie innym głosem niż wcześniej po czym upadł na tyłek zdejmując ręcę z głowy i spojrzał na nią błagalnym wzrokiem, no to właśnie dostała popis co może się dziać w jego głowie, to była jedna z najgorszych tortur.
-Wybacz... Każdy ma swoje demony, te bóle mnie kiedyś wykończą. - liczył, że po prostu weźmie ten drugi głos jako nieporozumienie, a jeszcze lepiej jakby pomyślała że tak się jej tylko wydawało.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 12:52 am

Zaśmiała się głośno, przysuwając się do niego nieświadomie. Strach i ostrożność zniknęły gdzieś pomiędzy tym wszystkim. Azazel wydał jej się bardzo zabawnym facetem, przy którym można się dobrze bawić.
- Cóż, każdemu ktoś kiedyś zajął jakieś miejsce. Ale zawsze możesz je odbić. - Uśmiechnęła się do niego, chociaż w sumie... Chyba jeszcze nie przestała uśmiechać się od poprzedniego razu.
To fakt, iż przeceniała swojego brata. Ślepo wierzyła w jego nieomylność i dobro. I choć zdawała sobie sprawę z tego, że często popełniał błędy, zawsze szanowała jego zdanie i uważała za znaczące. Kochała go po prostu i była oddana. Za Vlada oddałaby życie, choć on raczej nie zdawał sobie sprawy z tego, że miłość siostrzyczki była aż tak silna.
- Nie tyle niedoceniany, co często robi głupie... - Nie dokończyła, gdyż jej towarzysz opadł na ziemię. Przestraszyła się i momentalnie znalazła się tuż obok niego, klęcząc przed nim. Głos usłyszała, lecz w tej chwili była zbyt zajęta myśleniem, cóż mu się mogło dziać, by dodać dwa do dwóch.
- Ej, co się... dzieje? - Wyglądała na zmartwioną, gdy dotykała dłoni, którą miał na głowie. Jego wzrok sprawił, że zakuło ją serce. Cały czas mu się przyglądała. Widać było, że cierpiał.
Na szczęście, chwilę później zdawać się mogło, iż wszystko wróciło do normy. Odetchnęła lekko i zaczęła grzebać w torbie. Wyciągnęła czekoladkę i wcisnęła mu ją do ust.
- Każdy z nas na coś cierpi, ale czekolada zawsze poprawia samopoczucie. - Uśmiechnęła się ciepło.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 1:25 am

Czuła się przy nim coraz swobodniej, proszę bardzo jak mógłby wykorzystać tą sytuacje na swoją korzyść aby zrobić jakiś niecny czyn? Jak mówiłem Zel' wcale nie miał tego na myśli, polubił ją nie wiadomo czemu, może dlatego, że poraz pierwszy ktoś się w ogóle nim przejął? To było takie całkiem nowe uczucie, całkiem dziwne, aż się biedaczek pogubił do tego wszystkiego. Nie dość że był wariatem to jeszcze do tego będzie miał tu powody do myślenia. Nie zdążył nic powiedzieć kiedy Irisviel znalazła się przy nim wsuwając mu kawałek czekolady do ust, spojrzał na nią widocznie zaskoczony po czym zjadł to co mu dała i uśmiechnął się do niej szeroko, nie potrafił przejmować się życiem, taki już był Zel'. Dlatego też chyba dogadywał się z nią tak dobrze, była nastolatką a jego rozwój zatrzymał się gdzieś na wieku dwudziestu lat, oczywiście w przypadku faceta, a wiadomo 20 letni faceci są wciąż niedojrzali jak cholera.
-Dziękuje Ci Irina, niespodziewałem się tego, to całkiem miłe z Twojej strony.. - naprawdę był całkiem miło zaskoczony. Powstał a następnie położuył dłoń na jej włosach i rozczochrał je w we wszystkich stronach świata po prostu. No cóż, był dziecinny ale właśnie dlatego dobrze mu było z nią rozmawiać, ba nawet mu się chyba podobała. Ah te ludzkie kobiety.
-Przerwałem Ci wcześniej, co chciałaś powiedzieć?

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 1:36 am

Irisviel już taka była. Miła, sympatyczna i nie potrafiła patrzeć na czyjeś cierpienie. Jednocześnie, zazwyczaj trzymała dystans, tak na wszelki wypadek. Los chciał, że trafiła w tak paskudny dla siebie dzień na Azazela i, ku własnemu zdziwieniu, dopuściła go do siebie. Wydawało jej się nawet, że mogłaby go bardzo polubić, gdyby dane im było poznać się lepiej.
Myślała tak oczywiście, gdyż nie miała bladego pojęcia, iż jej rozmówca jest wampirem. Kto wie, jak by na to zareagowała?
Ale nie o tym teraz. Irina mimo swojego wieku była dosyć rozważna i dorosła. Musiała jednak przyznać, że bycie dziecinnym od czasu do czasu jej nie zabije, a przynajmniej poprawi nastrój.
- Nie ma za co. - Uśmiechnęła się. Gdy wstał i poczochrał ją po głowie poczuła, jak na policzki wypływa jej wielki rumieniec, dlatego też opuściła głowę niżej i spojrzała na ziemię.
- Mówiłam coś? A! Racja. - Wyszczerzyła ząbki i podniosła się stając obok niego. - Mój brat bywa głupi, robi masę nieprzemyślanych rzeczy... Ale nadal będzie dla mnie najmądrzejszym bratem na świecie. - W jej oczach widać było dumę z brata. Nawet nie starała się tego ukryć. - Ale ma pecha do kobiet. Chociaż on zawsze twierdził, że to nie jego gust jest zły, tylko moja zazdrość o niego zaburza moje postrzeganie świata. - Zaśmiała się głośno.
- Ale... Ciągle nawijam o sobie. Pewnie masz mnie dość. - Mruknęła cicho, zawstydzona.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 2:10 am

No to byli zupełnie inni, on był maniakalnym wampirem z obłędem w oczach, a ona była zapatrzoną w swojego brata dodajmy do tego ŁOWCE, po prostu świetnie. Nawet jako dość potężny wampir bo przecież jest czystokrwisty obawia się łowców, wie jakie oni mają metody, a Kruk był całkiem sławny w mieście, dobrze że nie powiedziała mu jak się nazywa bo pewnie inaczej by na siebie teraz patrzyli, a tak? Po co przerywać taką miłą chwile. Facet może był totalnie pokręcony, może myliła mu się rzeczywistość z fikcją, ale na pewno nie przyzna się do swojej natury, był przykładowym wampirkiem, przestrzegał kodeksu rady na temat naruszania i zdradzania swojej tożsamości. Pogładził się po brodzie kiedy ta znów spuściła głowę, to było takie urocze, że aż się pod nosem głupio uśmiechnął, jak na razie Zeke' mu dawał spokój więc nie ma co się przejmować. Nie można być wiecznie dorosłym, Irina powinna o tym doskonale wiedzieć, zwłaszcza że wróciła do miejsca gdzie jej brat zajmuje się wszystkim, a ona ma być po prostu jego małą siostrzyczką która nigdy nie dorasta. Wysłuchał jej kolejnych słów po czym zaśmiał się cicho i nachylił się nad nią spoglądając jej prosto w oczy. Przez chwilę, nawet dłuższą chwile milczał, tylko wpatrywał się w jej oczy, w jej uśmiech i tak dalej po czym wyszeptał.
-Opowiedziałbym Ci o sobie, ale po prostu nie mogę zniechęcać wszystkich do siebie od razu. - zaśmiał się cicho pod nosem po czym dodał. -No a zwłaszcza kogoś takiego. - położył palec na jej czole trzymając go tak przez chwile i znów przechylił głowę w tym swoim dziecinnym głupim uśmieszku.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 2:26 am

Sama nie do końca wiedziała, czemu wróciła do miasta. Zapewne nie potrafiła żyć bez brata. Poza tym, liczyła na to, że wreszcie uda jej się zostać łowcą. Pragnęła strzec ludzi przed wampirami. jej dawne marzenie o zostaniu lekarzem też się, gdzieś tam, tliły. Ale teraz najważniejsze dla niej było przebaczenie. Jeżeli Rav jej wybaczy zapewne będzie najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Często czuła się tak, jakby nie miała nikogo, poza nim.
Gdy się nad nią nachylił, poczuła, że serduszko bije jej trochę szybciej. Spojrzała mimo to mu prosto w oczy i uśmiechnęła się delikatnie.
- Mnie nie łatwo jest do siebie zniechęcić. - Mruknęła cicho dotykając palcem wskazującym jego policzka. - Należę raczej do tolerancyjnych~ - Zaśmiała się znowu. Byli bardzo blisko siebie, więc nastała chwila niezręcznej ciszy. Wbrew pozorom Irisviel nie miała zbyt wiele okazji do obcowania z mężczyznami. Wyjątkiem był jej brat, ale to... Brat, więc relacja jest raczej inna. Gdy palec Azazela dotknął jej czoła, przymknęła oczy i westchnęła cicho.
- Kogoś takiego? - Zapytała cicho.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 2:41 am

No to przynajmniej mieli jedną wspólną cechę pomiędzy tymi wszystkimi różnicami jakie ich dzieliły, on tez nie miał pojęcia dlaczego tutaj jest, przecież przeżywał tutaj najgorsze lata swojego życia, a mimo to coś go tutaj trzyma. Strzec ludzi przed wampirami? Z własnego doświadczenia wiedział, że łowcy wcale nie byli lepsi, byli okrutni, a już nie mówiąc o paru wyjątkach którzy byli po prostu okropni, ale Zel' dawno nie miał z nimi doświadczenia, ostatnio siedział sobie spokojnie i nikomu nie wadził. Kiedy dotknęła palcem jego policzka, znajdowała się już bardzo blisko niego i w tym momencie w jego głowie działy się straszne rzeczy. Cały czas słyszał głosy TERAZ TERAZ ZRÓB TO ZRÓB TO , próbował powstrzymywać, przymknął nawet oczy i wykrzywił lekko usta w grymasie, jakby walczył z nimi. Wcale nie miał ochoty gryźć tej biednej dziewczyny, wręcz przeciwnie. Kiedy to wszystko ustało, uśmiechnął się wyginając swoje usta w zadziornym uśmiechu.
-Mam za wiele na sumieniu, żeby kogokolwiek tym obarczać, dlatego nie ważne jak tolerancyjna jesteś, zostaje przy swoim. - był tajemniczy? Możliwe, ale właśnie taki miał być, bo kto widział normalnego psychola, każdy psychol musiał być na swój sposób intrygujący oraz tajemniczy żeby nie stracić swojego całego uroku jaki posiadał. Kiedy dotknął palcem jej czoła i się uśmiechnął do niej padło dosyć ważne pytanie. Nachylił się nad jej uchem, oraz prosto do niego wyszeptał jej słowa.
-Takiej która spojrzała na mnie przychylnie,a na dodatek grzeszy tak dobrym wyglądem. - odsunął się od jej ucha, żeby znów na nią popatrzyć w tym samym geście, w tym samym schylonym wykrzywionym łbie, spoglądał na nią mając głowę przechyloną całkowicie w bok, a na jego twarzy malował się dziecinny uśmiech.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 2:53 am

Westchnęła cicho, a na jej ustach wciąż igrał delikatny uśmiech. Niby było chłodno, ale ona ani trochę tego nie odczuwała. Pewnie dlatego, że byli dosyć blisko siebie.
- No cóż, nie zmuszę cię do mówienia o sobie. - Powiedziała delikatnym , spokojnym głosem. - Opowiedz mi więc, co działo się tutaj w ostatnim czasie. Długo mnie nie było. Chyba za długo. Choć z drugiej strony... Sama nie wiem, co tutaj robię. - Mówiłaby pewnie jeszcze więcej i dłużej, ale zamilkła w momencie, w którym zbliżył się, by odpowiedzieć jej na pytanie. Gdy poczuła na uchu podmuch powietrza wydobywający się z jego ust, drgnęła lekko. Dłoń mimowolnie powędrowała jej na jego przedramię i przymknęła oczy.
Chwilę zajęło zanim dotarł do niej sens jego słów. Jej twarz przybrała kolor buraka. Na pewien czas zabrakło jej także powietrza i zdawała się nie oddychać.
- P-przesadzasz...- Zająkała się i spojrzała mu nieśmiało w oczy. - Mówisz tak pewnie każdej dziewczynie, którą spotkasz nocą w parku, o! - Próbowała obrócić sytuację w żart, śmiejąc się nerwowo.
Oj, braciszek byłby zły za taki rozwój sytuacji. Ba, pomijając to, iż Azazel był wampirem. Raven najpewniej spuścił by ostry łomot każdemu facetowi, który zbliżyłby się do jego siostrzyczki.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 3:13 am

Dziewczyna chyba zapomniała przy tym obracaniu tego co powiedział w żart, o jednym malutkim drobnym szczególe, chociaż jako żart to wyszło całkiem zabawnie. Był psycholem ale nie był prześladowcą nie będzie tutaj siedział całymi nocami i czekał na jakąś owieczkę do złapania hm. Zresztą miał niewiele więcej doświadczenia od Iriny z płcią przeciwną dodając do tego,że był o wiele o wiele starszy. Zmarszczył brwi kiedy zapytała go co się tutaj działo, fakt faktem był tutaj całe swoje życie jednak no, nie spędzał ich raczej na dworze, większość życia przesiedział zamknięty w pokoju bez klamek. Podrapał się po głowie lekko zakłopotany po czym z uśmiechem, trochę ironicznym szybko rzucił.
-Wybacz, nie mogę Ci odpowiedzieć, nie było mnie także długo w tym miejscu. - kłamstwo, ale za to najbezpieczniejsze jakie mógł użyć, jakoś trzeba zachować przynajmniej pozory normalności nie? Ba, jej brat by go tutaj na miejscu wykastrował za takie coś, no ale miał chłopaczyna problem bo Irina była całkiem niezłą dziewczyną więc będzie musiał zacząć ją traktować jak kobietę a nie jak malutką siostrzyczkę. Położył dłoń na jej policzku zbliżając twarz do jej twarzy, jednak tak został i z uśmiechem westchnął głęboko.
-Jestem wariatem, ale nie takim żebym siedział tu całe dnie i czekał na jakąkolwiek dziewczyne. - zaśmiał się cicho po czym nie zdjął jeszcze ręki z jej policzka, po prostu chciał zobaczyć jak zachowa się dziewczyna, na dodatek pierwszy raz sprawił że jakakolwiek się zarumieniła, był z siebie zbyt dumny żeby dać sobie teraz spokój.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 3:36 am

Spojrzała na jego zakłopotany uśmiech i westchnęła cicho. Szkoda, będzie musiała się dowiedzieć od innych. Może od Ravena? Jeżeli tylko jej wybaczy.
- No nic, zapewne spytam brata, co tu się działo. - Uśmiechnęła się delikatnie, była odrobinę zmęczona, ale jakoś zapomniała o tym, że była w trakcie drogi do domu. Gdy jego twarz znalazła się naprawdę blisko zaniemówiła. Spojrzała mu w oczy, po czym oparła głowę o jego brodę. Serce biło jej szybciej niż powinno.
Czy ona naprawdę dopiero co go poznała? Czemu pozwalała mu na taką bliskość? No i najważniejsze, jak bardzo zły byłby Raven?
Tak dużo myśli, pytań. Tak mało odpowiedzi. Zamknęła oczy i nie za bardzo wiedziała, co robić w takiej sytuacji.
- Fakt, nie wyglądasz na desperata. - Zaśmiała się pod nosem i dotknęła palcem jego czoła. Po chwili ciszy złapała go za dłoń i pociągnęła za sobą. Szła dosyć żwawo, ciesząc się, że zimny wiatr ochładza jej twarz. Rumieniec może trochę jej zblednie!

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 6:00 pm

Chyba nadszedł czas aby Irisviel poznała dokładnie z kim zgodziła się zadawać, Zel' należał do tych fajnych facetów jednak Zeke' który to przez jego powagę zaczynał się pojawiać nie bardzo, na pewno będzie się z nim trudniej dogadać. Uśmiechnął się lekko kiedy złapała go za rękę, poszedł z nią przyjmując chłodny wiaterek na twarz, jednak nie trwało to zbyt długo, było to dosłownie parę minut później kiedy położył jedną rękę na głowie i zatrzymał się zwyczajnie nie puszczał jej dłoni tylko stanął w miejscu a następnie chłodnym tonem powiedział do niej.
-Irina, wybacz moje wcześniejsze zachowanie, dopóki tutaj jestem to się nie powtórzy. Jestem Zeke. - uśmiechnał się w dosyć chłodny sposób a następnie przystawił jej dłoń którą trzymał wcześniej do ust składając na niej pocałunek. Był na pewno dżentelmenem, nie to co Zel' który nie widział świata poza zabawą. Głos Zeke'a był taki sam jak Azazela jednak mówił to w zupełnie inny, bardziej opanowany sposób, w taki który można łatwo odróżnić od tego poprzedniego. Na chwilę jego oczy znów zrobiły się takie jak przedtem oraz przystawił do głowy dwie swoje ręcę łapiąc się za nią.
-Wynocha! ja ją poznałem, JA NIE TY. - rozległo się z jego ust, po czym Azazel został całkowicie stłumiony, no to dziewczyna będzie miała nie lada zaskoczenie nieprawdaż? Po chwili pokręcił głową niezadowolony, cały czas nie spuszczając z niej wzroku, znów się uśmiechnął.
-Nigdy nie byliśmy rozgarnięci psychicznie, ale taki już na los, dzielimy niestety to samo ciało. - zmarszczył brwi i wykrzywił usta, jakby widocznie mu to nie pasowało, Zeke' może tez nie był niebezpieczny był po prostu zupełnie inny, co można łatwo poznać czyż nie? No to teraz przygotujmy się na szok którego z pewnością doznała.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 6:41 pm

Irisviel zdążyła chyba zapomnieć, jak niezwykłe było to miasto i jak wielu jego mieszkańców nie należało do grona powszechnie uznawanych za "normalnych". Zdążyła także zapomnieć, jak wielkie niebezpieczeństwo groziło tym, którzy o tym zapominali. Rok w Rosji sprawił, że rzeczywistość oddaliła się od niej nieco i właśnie teraz miała dać jej dosyć boleśnie po twarzy. A braciszek mówił "nie zadawaj się z nieznajomymi"!
Dziewczę szło przed siebie, nie rozumiejąc co się z nią działo. Trzymała za rękę nowo poznanego mężczyznę i ciągnęła go wgłąb zapuszczonego parku. Czemu zachowywała się tak, jakby chciała zostać ofiarą? Popełniła tego wieczora tyle błędów, iż nie byłaby w stanie ich zliczyć. Nie docierało to do niej aż takk bardzo do czasu, gdy Azazel się nie zatrzymał. Nie puścił jednak jej ręki, więc odwróciła się w jego stronę i spojrzała mu w oczy. Już miała spytać, czy coś się stało, gdy sam odezwał się do niej głosem niby tym samym, jednak jego ton był zupełnie inny. Nie ukrywając, język też brzmiał odrobinę... inaczej.
- Jakie zachowanie? O czym ty... - Nie dokończyła jednak mówić, gdyż mężczyzna zrobił coś, czego się po nim absolutnie nie spodziewała. Poczuła na swojej dłoni jego usta i spojrzała na niego szerzej otwartymi oczami. Drgnęła lekko, gdyż nie miała pojęcia w jakie gówno wpakowała się tym razem.
Wtem do jej uszu doszły jego kolejne słowa, tym razem brzmiały one bardziej jak słowa wypowiadane ustami Zel'a, którego tak polubiła. Puścił ją, a ona zamiast uciekać gdzie pieprz rośni podeszła bliżej, kładąc swoje dłonie na jego. Czy się bała? Oczywiście, któż by się nie bał. Ale miała wrażenie, że jej nowemu koledze dzieje się coś złego i zareagowała instynktownie.
- Ej, Zel', co się dzieje? - Zapytała cicho, ale najwidoczniej nie miało to większego sensu, gdyż chwilę później znów usłyszała ten zimny ton. Ton, który sam w sobie może nie był zły, jednak absolutnie nie należał do osoby, z którą jeszcze kilka minut wcześniej tak miło sobie rozmawiała.
- Co się... - Ponownie nie skończyła, gdyż zaczął docierać do niej sens słów Zeke'a. Psychicznie nie rozgarnięty? Irina nie była głupia dziewczyną i potrafiła dodać do siebie różne wydarzenia. Najzwyczajniej w świecie trafiła na jakiegoś psychola. Przez tą całą otoczkę z wampirami, nie pomyślała ani przez chwilę, że właściwie ludzie mogą być równie niebezpieczni.
- Kim ty właściwie jesteś, co? - Zapytała uważnie go obserwując. Cały czas miała przy sobie broń, którą dostała od brata. To, że nadal nie umiała jej używać, było inną sprawą. Zawsze w samoobronie mogła spróbować nie zrobić sobie nią krzywdy.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 7:28 pm

Dreptała mała dziewczynka przed siebie, niczym szmaciana laleczka ciągnąca za sobą małą zabaweczkę. Kim była? To samo pytanie mogła sobie zadać Hav. Jednak po co? Byłą tym, kim była. Zatem po co dochodzić kim była? Mimowolnie poruszała swoją łapką, co sprawiało iż jej misiu również szurał swoimi nogami po ziemi. Dziwne? Nie bardziej niż to, że chodziła w samej koszuli oraz na bosaka. Nikt nie dbał o to jak ona wychodzi. Bo po co? A raczej bo kto by się nią przejmował. A więc, wracając do jej małego dreptania. Jej nóżki przyprowadziły ją do tego miejsca. Jej szkarłatne oczy od samego głodu już zauważyły swoją ofiarę. Nie zbytnio przejmowała się tym, że jest z nią drugi osobnik. I to jeszcze wampir. Przecież, nie zaatakuje jej prawda? A może? Jeśli tak, to zrobi z nim to co zrobiła z tamtymi.
Popadała w specyficzny afekt, tego co zaraz mogło nastąpić. Szybkim krokiem zaczęła się zbliżać do nich. Co mogło sugerować, że nie jest wcale człowiekiem. Nawet się z tym nie kryła. Bo po co?
Już, już zaraz poczuje jej smaczną krew..
Nie..Nie chciała tego, przecież nie była tak naprawdę wampirem! Ona, ona po prostu jest chora. Tak, to wszystko można było tak wytłumaczyć.
Nawet nie wiedziała kiedy znalazła się przed nimi. I co teraz? I co teraz? Nie mogła nic powiedzieć, najchętniej by uciekła lecz jej ciało chciało coś innego.
- Kap..kap...kap...
Powiedziała bez sensu, a z jej rączki pociekła krew. Nie miała niestety nic ostrego, więc jej paznokcie musiały zagrać role ostrzy.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 7:44 pm

Świetnie, nawet nie przypuszczał że ten wieczór może być taki ciekawy, jednak na miejscu człowieka który z nimi był nie czułby się wcale tak fajnie, teraz biedna Irinka zamiast jednego psychola miała do ogarnięcia dwóch, którzy gadają zupełnie bezsensu, zachowują się również w taki sam sposób, po prostu świetnie. Zeke który teraz trzymał kontrole nad ciałem istoty, uśmiechnął się do niej kiedy zmieszana zadawała mu pytania, po czym chłodnym tonem rzucił.
-Wiesz kim był Rzymski Bóg Janus? Zdaje mi się że jestem jego wcieleniem. - zaśmiał się cicho, jeśli znała się chociaż trochę na historii mogła zrozumieć, że był to Bóg o dwóch twarzach. Po czym nagle złapał ją mocno za ręke i położył palec na swoich ustach dając jej do zrozumienia, że coś się dzieje, że nie są tutaj sami po czym wytężył swoje wampirze zmysły lokalizując przyczyne, znajdowała się ona wcale tak niedaleko. Wampir jak to wampir wiedział dużo wcześniej, zanim dziewczyna o szmaragdowych oczach zaczęła iść w ich stronę. Zobaczył jej dziwną aparycje, aż nie mógł powstrzymać Azazela który wyrzucił z głębi siebie.
-Ona dzieli klątwe, jest przeklęta! Popatrz Zeke Popatrz na nią! - co oczywiście równało się z wielkim bólem głowy, tylko chwilowym. Złapał się za nią po czym przymykając oczy na chwilę zasyczał głośno, ale potem znów powróciło spokój i opanowanie. Był może wariatem, ale przestrzegał kodeksu wampirów, jeśli niziutka wampirzyca o szkarłatnych włosach zdradzi jakikolwiek sekret pokazując że jest wampirem, nie będzie miał żadnych skrupółów. Zeke był dość sumienny w swoich obowiązkach, cokolwiek psuło mu jakikolwiek plan było automatycznie eliminowane. Pozwolił dziewczynie podejść do nich, jednak jedną ręką sięgnął za plecy formując znak, jakby był gotowy do użycia jakiejś swojej super umiejętności którą to wampiry dysponowały. Wyszedł kawałek przed Irinę, jakby ją zasłaniał? Dlaczego? Dlaczego był dla niej taki miły, dlaczego chciał ją ochronić, czyżby miał jakieś plany wobec niej? Możliwe.
-Niezbadane są nasze ścieżki, krwawisz... - obejrzał dokładnie jej osobę. -Powiedz mi mała muszko, czy dawno wpadłaś w nić szaleństwa, czy to ona Cię tu przyciągneła czy masz inne plany? - mówił to ze spokojem, nie zareagował nadpobudiliwie jak pewnie zrobił by to Zel' Co dalej z tego wyjdzie, to już pozostawmy niezbadanej Pani Los.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 8:00 pm

Świetnie. Ten dzień naprawdę nie mógł się inaczej skończyć. Irisviel patrzyła na mężczyznę szeroko otwartymi oczami. Zrozumiała aluzję, nawet aż za dobrze. Westchnęła cicho i przymierzała się do zadania kolejnego pytania z puli "odpowiednie na taką okazję". Czuła się oszołomiona, ale w sumie, zniosła to lepiej niż można by się spodziewać. Z dwojga złego wolała, by jej nowy kolega okazał się kimś z rozdwojeniem jaźni, schizofrenią, czy inną chorobą psychiczną, zamiast mordercą. Prawda?
Odetchnęła i już otwierała usta, gdy ujrzała jego znak. O co mogło chodzić? Czemu kazał jej być cicho? Jako człowiek nie była w stanie wyczuć zbliżającej się istoty, a już na pewno nie była w stanie wyczuć, że znajdowała się w opuszczonym parku z dwoma wampirami. Posłuchała wewnętrznego głosu rozsądku, który mówił jej, by słuchała Zeke'a. Mimo iż nie był Azazelem, poczuła, że w tej sprawie może mu zaufać. Nieświadomie podeszła bliżej chłopaka i spoglądała w ciemność, starając się wytężyć jak najbardziej wzrok. Rękę położyła na torbie, by w razie czego móc szybko zareagować.
Nagle do jej uszu doszedł ponownie ten ton, który brzmiał dla niej o wiele sympatyczniej. Ucieszyła się słysząc go, lecz chwilę później dotarł do niej sens jego słów. Irina nie była w stanie jeszcze dostrzec dziewczyny, która podążała w ich stronę. Tymczasem Azazel mógł wyczuć, że była przeklęta. Zadrżała lekko. Dałaby sobie rękę uciąć, że jej towarzysz był wampirem. I co gorsza, w ich stronę podążał następny...
I wtedy Irina ujrzała sylwetkę, która znajdowała się już blisko nich. Po jej chodzie była w stanie się domyślić, iż nie ma do czynienia z istotą zwyczajną, nie posiadającą żadnych mocny.
- Do cholery jasnej. - Mruknęła pod nosem. - Za jakie grzechy dostała mi się wieczorna imprezka z wampirami. - Wręcz warknęła i wsadziła rękę do torby i zacisnęła ją na broni. Czemu miała takiego pecha? I przed którym wampirem będzie musiała bronić się najpierw? Musiała być przygotowana na wszystko, łącznie z tym, że być może nie uda jej się więcej zobaczyć brata.
I wtedy Ezekiel stanął przed nią, jakby jej bronił. Pierwsze co przyszło jej na myśl to to, że skubaniec broni swojej zwierzyny. Mimo tak napiętej sytuacji, nie była w stanie ukryć ironicznego uśmiechu. Miała do czynienia z kilkoma wampirami, zawsze ratował ją z opresji Raven. Wyniosła jednak z tego jedną naukę, wampiry to świetni aktorzy. Tym razem jednak postanowiła zaufać koledze i skupiła całą swoją uwagę na nowo poznanej dziewczynie.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 8:42 pm

Czy ona zrobiła coś złego? Nie.zaatakowała dziewczyny, więc czego oni od niej chcą? Chcą jej zrobić krzywdę? Ale dlaczego. Nie jest zła, ona.. ona po prostu jest głodna. A to, to zaczyna ją ... No właśnie co zaczyna? Po co ona tutaj przylazła?
Padła na ziemie puszczajac swojego pluszaka. Nie, ona nie chce..nie...nie znowu. Przed oczami miała widok tego, co zrobiła ostatnim razem gdy zaatakowali ja tamci ludzie. Krew..krew taka smaczna, ale ona.nie chce. Nie chciała znowu kogoś zabić. Ona, ona.
jest zwykła dziewczynka...Tak, to tylko sen i zaraz sie obudzi z tego koszmaru. I bedzie w swoim domku. A jesli to nie sen? Podniosla sie z ziemi by nastepnie spojrzec na dziewczyne. Czuła jej krew, a raczej zapach. Wydzielane cieplo oraz bicie serca. Zaczynala jej zazdroscic, co wzniecilo w niej kolejne dawki zlosci. Z oczow dziewczyny poplynely lzy, a ona po prostu sie rozplakala.
- Ja nie chce!
Nie przestawała plakac, ani na drobna chwile. Z jej ranionej reki coraz bardziej leciala krew. Nawet sie tym zbytnio nie przejmowala, a moze zbyt sie bala na to zareagowac? Co o niej pomysla? Tego nie mogla wiedziec, lecz czy tak na serio ja to interesowalo?
Jej oczy nie mniej z chwili na chwile stawaly sie bardziej i bardziej szkarlatne.
- Jestem glodna..
Dodala jeszcze ocierajac lzy swoja zakrwawiona lapka.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 9:01 pm

Masakra, to co się działo obecnie w jego głowie, na dodatek jeszcze ta dziewczyna, ona wcale może nie wyglądała na groźną, ale była ubrudzona krwią, czyzby kogoś zabiła? Czyżby zrobiła komuś krzywdę? Nie, popatrz na nią Zeke, ona nie zrobiła nic nikomu, jest biedną dziewczyną potrzebującą pomocy, wołał z jego środka Zel' któremu zrobiło się szkoda małej wampirzycy. Gdyby trafiła na Azazela wcale nie musiałaby się przejmować, prawdopodobnie by jej od razu pomógł, jednak Ezekiel był zbyt ostrożny, był cholernie ostrożny na dodatek miał na głowie teraz jeszcze Irine która dopiero chyba zaczynała rozumieć co się tutaj działo.
-Zeke.. my też cierpieliśmy popatrz na nią, Zeke pomóż jej, ZABIJ JĄ POMÓŻ JEJ. (5x) - powtórzył ostatnie słowa pięciokrotnie jakby wszystko zaczęło mu się mieszać w głowie, nie odróżniał teraz rzeczywistości od fikcji, sam nie wiedział co się teraz stanie. Wolną ręką pokazał tylko ludzkiej dziewczynie żeby się odsunęła po czym padł na kolana jakby w wielkiej agonii, to co działo się w jego głowie teraz kształtowało zupełnie inną rzeczywistość.
-Skończie błagam.. - wydukał ledwie co , po czym wyprostował swoje ciało, wciąż klęcząc i uniósł głowę ku niebu, a z jego żółtego ślepia zaczęły lecieć łzy.
-Nie jestem mordercą Zel' Ty nim też nie jesteś! - gadał właściwie sam ze sobą przez dobre parę chwil po czym podniósł się na jedno kolano, a ból nagle zaczał ustawać. Jeszcze na dodatek ta otwarta rana, od paznkoci na jej dłoni, zasyczał gdy ją zobaczył. Nie gustował w wampirzej krwi, no ale cóż to zawsze jakaś pokusa, jeszcze dla kogoś tak osłabionego wewnętrzną walką ze sobą. Rozdarł rękaw swojej koszulki cienki pasek, chciał z niego stworzyć prowizoryczny opatrunek, żeby zatamować to od kobiety w szkarłatnych włosach. Nie dał jednak rady, jedyne co mógł zrobić to podniósł sie i stanąwszy przed nią podał to jej.
-Zakryj te ranę, dobrze tylko radzę moja mała muszko. - zwracał się tak do niej, czyżby uważał się za pająka? Pająk zwabia swoje ofiary w śieć a dopiero potem brutalnie je atakuje, jednak nie było mu w głowie teraz cokolwiek robić, na razie chciał trzymać bezpieczną ludzką dziewczynę, jakby rzeczywiście coś z nią planował, tylko co takiego, no cóż takiego miał w tej pokręconej głowie.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 17, 2013 9:16 pm

Cała ta sytuacja była po prostu chora. Tak, najzwyczajniej w świecie, popierdolona.
Irisviel przyglądała się to dziewczynie to chłopakowi i jęknęła głośno. Szczęście w nieszczęściu, czy wręcz przeciwnie? Nie była w stanie określić sytuacji. Życie nauczyło ją nie ufać zbytnio nikomu, a już przede wszystkim wampirom. Było jej niedobrze, żołądek podchodził jej do gardła. Czuła jak nogi ręce jej drżą. Była zła, przede wszystkim na siebie. Zawsze pakowała się w kłopoty, ale żeby aż tak? Proszę państwa, Irisviel właśnie pobija własny rekord!
Niemniej jednak, cały czas przyglądała się sytuacji uważnie. Nie mogła spuścić z oka ani na chwilę wampirów, od tego zależało jej życie. Spojrzała kątem oka na Azazela, który przeprowadzał dyskusję ze swoim drugim "ja". Miała co do tego bardzo złe przeczucia, które potwierdziły się chwilę później. Mężczyzna podszedł do wampirzycy i zaczął się nią zajmować.
Iris westchnęła. Nie, nie z nią takie numery. Poszkodowana czy nie, nadal stanowiła niebezpieczeństwo przez sam fakt słów, które wypowiedziała. "Jestem głodna". Głodny wampir był tysiąc razy niebezpieczniejszy od takiego, który niedawno się pożywił. A Irina nie zamierzała być jej przekąską.
Zmarszczyła brwi i wyciągnęła z torby broń. Skierowała ją w stronę wampirów, celując w dziewczynę. Była blada, a ręce trzęsły jej się tak bardzo, iż nawet człowiek by to dostrzegł.
- Ja pierdole, czemu nigdy nie słucham swojego brata? - Powiedziała na głos, choć bardziej do siebie, niż do nich. - Powinnam się nauczyć, że jak Raven mówi nie wychodź po zmroku, to mam się tego trzymać. - Syknęła. Czy była zdecydowana ich zabić?
Absolutnie nie. Odetchnęła kilka razy, głęboko i przyjrzała im się jeszcze raz. Pierwszy dzień po powrocie i już takie przygody. Czy to jest właśnie to, co nazywa się pech? Zaśmiała się głośno sama z siebie i złapała za twarz. I ona chciała zostać łowcą? Ona, która nie jest w stanie nacisnąć za spust, gdy ma dwa wampiry podane jak na tacy? Opuściła broń i opadła na kolana.
W myślach żegnała się już z bratem i całą swoją rodziną. Bo przecież, wampirom się nie ufa, prawda?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   

Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 5 ... 7, 8, 9 ... 13 ... 18  Next
 Similar topics
-
» Zrujnowany park
» Zrujnowany kościół
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: